One Direction i My.. - imaginy

piątek, 2 stycznia 2015

Niouis zamówiony cz.4

                                     Niouis zamówiony cz.4
wiem, wiem że tak długo nie było, i so sorry....
Dla przypomnienia: Niouis cz.1Niouis cz.2Niouis cz.3
___________________________________________________________
chciałam coś powiedzieć, ale nie mogłam ponieważ ktoś chwycił mnie i przerzucił przez ramię.Zaczęłam walić rękami w plecy chłopaka ale to nic nie dawało.
-Ogarnij się-Dobiegł mnie głos.Chwila ja znam ten głos....
-Louis?ty tak na serio?...-nie zdążyłam dokończyć ponieważ chłopak włożył mnie do swojego auta
-Tak, księżniczko jedziemy do twojego mieszkania, a potem do naszej willi
-Lou...o co ci chodzi chciałeś żebym pocałowała Horana?zrobiłam to, nie dałeś mi mu nawet wytłumaczyć, tylko przerzuciłeś przez ramię i wyniosłeś z budynku, o co ci chodzi?-zapytałam nie ukrywam zła
-Szczerze? sam nie wiem, po prostu przyciągasz mnie do siebie-powiedział cicho
-Oh Lou, uwierz mi jestem na serio zbyt popieprzonym człowiekiem-Powiedziałam szczerze
-Wątpię...-nie dane mu było dokończyć ponieważ podjechaliśmy pod moje mieszkanie...skąd on wiedział..że ja tu?..nie ważne
-Spakuj kilka ubrań kosmetyków i czego potrzebujesz, ponieważ spędzisz z nami weekend-powiedział z wielkim bananem
-Myślisz że Niall nie będzie mi miał tego za złe?-zapytałam niepewnie, przygryzając wargę
-Ymmm-chłopak się zastanowił-Sądzę że chyba nie, jeśli mu wszystko wytłumaczysz-posłałam mu ostrzegawcze spojrzenie-wytłumaczymy-poprawił
-Kiepskie pierwsze wrażenie-mruknęłam otwierając drzwi od mojego mieszkania.Ruszyliśmy do mojego pokoju.Zaczęłam chodzić i zbierać potrzebne mi rzeczy a Lou wywalił się na łóżko-Wiesz sądzę że okay byłoby żebyś winę wziął na siebie-powiedziałam z słodkim uśmiechem
-Co?niby dlaczego?-zapytał zdezorientowany
-Ponieważ znacie się tak jakby 4 lata? a my tak jakby 40 minut? więc znając twój nieprzewidywalny charakter to mógłby się tego spodziewać-powiedziałam dumna z siebie
-Może i masz rację-więcej już się nie odzywaliśmy.Po pół godzinie zaparkowaliśmy pod willą.Weszliśmy do środka.
-Jesteśmy!-krzyknął
-My?-dobiegł krzyk jak sądzę z salonu
-Tak, ale mniejsza z tym-powiedział pokazując mi że mam być cicho-Pamiętacie tą dziewczynę z którą mieliśmy dziś wywiad?-w co on gra?
-Tą taką młodą?..-Liam
-Tą taką uroczą?...-Zayn
-Tą taką seksowną?..-nie kto inny jak Hazz
-Tą taką śliczną?...-i przerywanie po sobie zakończył Niall
-No tak tą młodą ,uroczą, seksowną, śliczną..-spojrzał na mnie poruszając brwiami, a ja już na serio nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem-Ymm...no i ona tutaj jest-nie minęło nawet 10 sekund a chłopaki stali w przedpokoju.Spojrzeliśmy na siebie z Louisem i w tym samym czasie wybuchnęliśmy śmiechem.
-Lou-jęknął Hazz. Chłopcy wyglądali na lekko zażenowanych
-Haha...w każdym bądź razie miło was znów widzieć-powiedziałam uśmiechając się
-Zapraszamy do salonu-powiedział Zayn powoli ewakuując się do salonu.
-Niall-Lou zatrzymał blondasa
-Tsa?-wydał się lekko zaskoczony
-No bo ja ten..-potarł dłonią kark-No chciałem wytłumaczyć tą sytuację, no z tym pocałunkiem..-chłopak plątał się we słowach
-Co? nie rozumiem-powiedział
-No bo ja tak jakby kazałem? Lizie cię pocałować-Na twarzy blondyna pojawił się smutek i zakłopotanie...i chyba zawiedzenie?
-Lou!-powiedziałam dając mu sygnał aby zostawił mnie sam na sam z Horanem
-Cóż, czyli..-nie dałam mu dokończyć.Wspięłam się na palce chwytając szyi blondyna szepnęłam mu do ucha
-Nikt nie powiedział że nie chciałam tego zrobić-powiedziałam składając pocałunek na policzku Nialla, na którego twarzy pojawił się zdecydowanie promienny uśmiech
*2 godziny później
Siedzę właśnie z chłopakami w salonie i mówimy o sobie tylko jest taka zasada musi to być coś czego inni nie wiedzą, każdy z chłopców już powiedział swój monolog o tym co lubią czego nie lubią i ogólnie o sobie.Teraz przyszła kolej na mnie
-A więc...jestem popieprzonym człowiekiem, zjebanym przez życie..-zaczęłam ale przerwał mi Hazz
-No ja cię proszę nie może być tak źle, albo przynajmniej nie gorzej niż z nami-powiedział
-Serio? uwierz mi jestem chyba jedną z bardziej powalonych osób, a dowodem na to jest to że praktycznie w każdym moim zdaniu jest przekleństwo, nałogowo palę, lubię ból, i czasem mam po prostu takie momenty że mam wyjebane, na wszystko..
-Co do przekleństw, przy nas nie przeklinasz, Zayn pali i co? każdy z nas ma czasem takie momenty że po prostu coś go przerasta-powiedział Liam
-Przy was nie przeklinam bo próbuję was nie zrazić, jeśli chodzi o palenie, to nie do końca jak Zaza ponieważ ja palę E-papierosy, a co do reszty ja jestem szczególnie pierdolnięta, ale odpuśćmy...-spojrzałam na Lou który posłał mi spojrzenie że mam dalej opowiadać o sobie-Hmm, nienawidzę, po prostu nienawidzę gdy ktoś mówi do mnie "misiu"..
-Czemu?-zapytał wyraźnie zaskoczony Ni
-Złe wspomnienia..-chciałam to tak zostawić ale widząc ich spojrzenia kontynuowałam-Gdy miałam 13? tsa, chyba 13 lat kolega mojej przyjaciółki zaczął do niej pisać że już dawno nie miał dziewczyny, że czuje się samotny, i że nikt go nie chce, no to moja przyjaciółka mu napisała że ona ma chłopaka ale ja nie mam.I tak się zaczęło pisaliśmy przez jakiś tydzień? no mniej więcej,po tygodniu on do mnie czy chcę być jego dziewczyną, ja nie byłam pewna, po prostu nie byłam, ale moja przyjaciółka ubłagała mnie abym dała mu szansę, no to mu ją dałam .On cały czas do mnie pisał misiu i wgl takie tam słodkie bzdety że normalnie rzygam tęczą, ale to "misiu" to szczególnie często.Z czasem zaczęło mi zależeć, ale nie kochałam go przez cały nasz związek mu nie powiedziałam 'kocham cię' on naciskał przynajmniej raz dziennie oznajmiał mi że mnie kocha a ja mu nie szczere ja ciebie też, nie mam pojęcia czemu ale żadnemu chłopakowi nie powiedziałam wprost 'kocham cię' jeśli już to' ja siebie też'.Ale powracając po jakimś tygodniu?dwóch? on zaczął ograniczać nasze kontakty a ja wtedy go bardzo potrzebowałam, naprawdę, a na dodatek w nowej szkole nie miałam tak łatwo, niby moja przyjaciółka była taka kochana, ale była w chuj fałszywa...Nie miałam zbytnio oparcia.A rodzice? nie miałam ochoty się im zwierzać, jakby mieli zbyt mało problemów na głowie. Pewnego dnia zauważyłam temperówkę, odkręciłam śrubkę wzięłam ostrze i zaczęłam się ciąć, oczywiście nie do krwi.Zrobiłam tego dnia trzy cięcia, ale nie do krwi, tylko żeby bolało więc miałam takie czerwone ślady.Po jakimś tygodniu? zebrałam się na rozmowę z "moim chłopakiem" bo kilka dni wcześniej od mojej przyjaciółki dowiedziałam się że ona z nim jest, ale ja jej nie ufałam więc, nie wierzyłam.Ale gdy zobaczyłam wiadomości podłamałam się? tak to chyba najlepsze określenie.Napisałam mu że to koniec i że to wszystko może sobie w dupę wsadzić bo jest gówno warty, i takie tam, już nawet nie pamiętam co...w każdym bądź razie jeszcze problemy w szkole i nie wytrzymałam zaczęłam się ciąć ale do krwi, pamiętam że obiecałam sobie że nie tknę do świąt żyletki, ale nie wytrzymałam wtedy około tydzień później znów to zrobiłam i pomyślałam ile spraw zjebałam wyszło mi 70.A najgorsze że mnie to nie przeraziło, wręcz przeciwnie jak widziałam krew spływającą z nadgarstków to się uspokajałam, lubiłam ten widok i wiedziałam że zasłużyłam.Z czasem pomyślałam że to trochę za dużo jak na jedno miejsce i robiłam pojedyncze cięcia na przykład na kostkach, na boku ,na kolanie, na brzuchu....cóż już nie zanudzam-powiedziała i spojrzałam na chłopaków.Każdemu z nich szkliły się oczy.
-Pokaż nadgarstki-powiedział Zayn opanowując swój głos
-Nie tnę już rąk-powiedziałam podwijając rękawy, bo to prawda moje nadgarstki są już czyste...ale  nie uda, ale to pozostawiam dla siebie
-A uda?-zapytał Niall
-Nie?-powiedziałam udając pewną swoich słów, ale chyba słabo mi to wyszło-a z resztą idę spać-powiedziałam i biegiem ruszyłam do swojego pokoju.Nagle nabrała mnie ochota na pocięcie się, i po prostu nie mogłam się powstrzymać...musiałam..i to zrobiłam...wiem że myślicie że jestem chora i posrana ale ja po prostu nie mogę...to uzależnienie, i nie mam dla kogo walczyć, nawet nie chcę walczyć..Siedziałam na oparciu wanny i wykonywałam chyba piątą kreskę.Byłam tak pochłonięta muzyką którą włączyłam i cięciem się że nie zauważyłam co się w okół mnie dzieje.Właśnie przykładałam ostrze do skóry gdy usłyszałam....
__________________________________________________________________________
Stylesowa
Wiem zawiodłam was, i wiem że jest ten rozdział jaki jest ale skończyłam go pisać teraz czyli o 00:50 więc jestem cholernie zmęczona. Dawno mnie nie było ale mam nadzieję że rozumiecie...nie zanudzam Bye do następnego :*
                                            SZANUJESZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

4 komentarze:

  1. O boze zapomnialam o nim wogole haha alle wielkie dzieki ze wciaz go piszesz ❤ fajnyyy szybko next ❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  2. wow, fajnee :)
    Next :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietny *-* tylko mam pytanie .. Czemu Wy wszystkie konczycie w najlepszym momencie ?! Szybko next xx

    OdpowiedzUsuń