One Direction i My.. - imaginy

sobota, 11 sierpnia 2018

#MyStyles19

 

Rozdział może zawierać sceny erotyczne, +18. 

Czytasz na własną odpowiedzialność, będąc o tym świadomy/a.

  Weszłam do jego domu i jak przypuszczałam nie było w nim nikogo.
-Wyjechali.- usłyszałam tuż za sobą i znów poczułam jego dłonie wokół mojej talii. Przytulił mnie delikatnie, a później zobaczyłam przed sobą pudełko z pizzą.
-Na prawdę możesz zjeść.- parsknął patrząc jak się powstrzymuję.
-Kazałeś im spakować?- zachichotałam.
-No przecież jesteś zbyt uparta, żeby zjeść na miejscu, więc coś musiałem zrobić.-  wzruszył ramionami mówiąc to i odłożył pudełko z zawartością.
-Dziękuję.- mruknęłam i delikatnie musnęłam jego usta swoimi. Oczywiście na tym się nie skończyło, ponieważ znacznie przedłużył pocałunek pieszcząc swoim językiem moje podniebienie.
-Mmm.. nie pójdę z tobą do łóżka na pierwszej randce.- zachichotałam odpychając nieco loczka.
-Ale ja z tobą bym poszedł.- powiedział zawiedziony ale cofnął się o krok pozwalając mi usiąść przy stole i zacząć jeść pizzę. On zrobił to samo i uśmiechnął się.
-Z czego się śmiejesz?- spytałam będąc pewna, że to ja jestem tego powodem.
-Zabawna sytuacja. Jeszcze parę tygodni temu nie pomyślałbym, że pójdę z kimś na randkę nie wyłącznie po to, żeby przelecieć.- powiedział rozbrajająco szczerze, a ja skinęłam głową.
-W takim razie, czuję się zaszczycona.- wyszczerzyłam się do niego i wspięłam na jego kolana.
-Nie prowokuj mnie.- zaśmiał się i objął mnie w talii mocniej przytulając.
-Podoba mi się tak. -wymruczałam mu do ucha, a on zaczął całować moją szyję.
-A tak?- spytał wyraźnie zadowolony ze swoich poczynań.
-Nawet bardziej.- szepnęłam czując, że moja silna wola odpływa.
-Wiesz.. nie musimy TEGO robić..- zaczął i już niemal leżałam na kanapie, a on pocałunkami zjeżdżał w dół tworząc mokrą ścieżkę.
-Ale z tego co pamiętam..- powiedział i teraz powoli unosił moją bluzkę w górę całując skórę mojego brzucha kawałek po kawałku.  Spojrzał w górę, a ja spotkałam jego zielone oczy, który prosiły o zgodę. Wystarczyło, że skinęłam, a on przeciągnął mi koszulkę przez głowę i wracając na poprzednie miejsce delikatnie ucałował w usta.
-Mam u ciebie mały dług do spłacenia.- to mówiąc dotknął moich piersi, które pozostały jeszcze pod cienkim materiałem bielizny.
-Mhmm..- wymruczałam, bo po prostu nie było mnie stać na nic innego.
-Zgadzasz się?- spytał mając znów twarz na wysokości mojej, a ja poczułam jego palące spojrzenie i uchyliłam zamknięte powieki.
-Tak.- powiedziałam pewnie. Przecież nadal nas obowiązuje układ. Nikt nic nie będzie wiedział.
-Tylko nie tu. Chodźmy.- powiedział i pomógł mi wstać. Poszłam pierwsza dokładnie znając drogę do gościnnego. Zatrzymałam się na półpiętrze i otwarłam drzwi chcąc wejść do pokoju, ale zatrzymały mnie silne dłonie na mojej talii.
-Chodźmy do mnie. - usłyszałam tuż przy uchu, a jego głos jak zwykle wywołał u mnie ciarki.
-Dobrze wiedzieć, że samo to cię podnieca.- zachichotał jeszcze nawiązując do mojej gęsiej skórki.
-Spodziewasz się gości?- spytałam mając na myśli zmianę pokoju. Poprzednim razem nie pozwolił mi nawet do sypialni wejść.
-Nie. Po prostu w gościnnym robiłem wszystko ze wszystkimi. Nie chcę cię traktować jak wszystkie.- powiedział, a mi się zrobiło cieplej na sercu. Tak, taki mały gest a cieszy.
-Miło, że się martwisz, żebym nie dostała żadnej choroby wenerycznej. Kochany jesteś.- zażartowałam cmokając go w policzek i weszłam do jego sypialni. Jak na chłopaka na prawdę miał porządek. Łóżko było posłane ciemnobrązową pościelą, duże okna sprawiały, że pokój wydawał się jeszcze większy niż w rzeczywistości był. Czarne panele i równie ciemne meble. Krem na ścianach jednak wszystko rozjaśniał
-Podoba mi się.- powiedziałam odwracając się w jego stronę, a on bez uprzedzenia wpił się w moje usta. Tak, uwielbiam czuć jego miękkie wargi na swoich.
-Mi też się podoba.- powiedział uśmiechając się przez pocałunek i odpiął mój biustonosz, po czym delikatnie go zsuną z moich ramion i piersi. Objął je delikatnie dłońmi i masował, aby po chwili składać na nich namiętne pocałunki, którym towarzyszyły mój przyśpieszony oddech.
-Są idealne.- powiedział, a później ułożył swoje dłonie na rozpięciu mojej spódniczki i znów spojrzał w górę.
-Mogę?- spytał tym razem, a ja posłałam mu zadziorny uśmiech i skinęłam głową. Nie musiałam długo czekać, bo zaraz leżałam przed nim całkowicie naga, a on jeździł rozpalonym wzrokiem tam i z powrotem, zatrzymując się na jego zdaniem bardziej interesujących miejscach.
-Będzie ci dobrze, obiecuję.- powiedział, a następnie uklęknął przed łóżkiem pociągając mnie w swoją stronę. Teraz dosłownie miał przed twarzą moje wrażliwe miejsce. Nie zastanawiając się długo zaczął mnie całować, pieścić i jeździć językiem zdecydowanie zbyt blisko mojego wejścia, co doprowadzało mnie do niemalże desperacji.Chociaż bardzo próbowałam nie potrafiłam powstrzymać jęków pełnych rozkoszy.
-Wejdę, ok?- spytał, a ja spróbowałam odpowiedzieć, ale wyszedł z tego bardziej pomruk zadowolenia jak jakiekolwiek słowo. W odpowiedzi usłyszałam tylko zadowolony chichot loczka, a później poczułam jak wchodzi we mnie palcami i powoli przyśpiesza ruchy w tym samym czasie nadal pieszcząc mnie językiem. Czułam jakbym miała zaraz zwariować z przyjemności. Mój oddech stawał się coraz cięższy tak samo jak i Harry'ego. On to zauważył i zdecydowanie przyśpieszył ruchy, kiedy moje plecy wygięły się w łuk pod wpływem rozkoszy, która rozlała się po całym moim ciele. Harry położył się obok mnie i oblizał na moich oczach swoje palce, po czym mnie pocałował.. pocałunek jednak nie trwał długo, bo mój płytki oddech na to nie pozwalał.
-Dziękuję. - szepnęłam wtulając się w jego nagi tors. Nie mam pojęcia nawet kiedy zdjął koszulkę.
-Ja też.. uwielbiam jak jęczysz przeze mnie.- powiedział, a ja oczywiście zalałam się rumieńcem. Zarzucił na nas koc, a ja właściwie nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Jak się obudziłam nadal trwaliśmy w tej samej pozycji. Spojrzałam w górę będąc pewna, że zobaczę śpiącego Harry;ego, spotkałam się jednak z jego całkiem przytomnym i czujnym wzrokiem.
-Nie spałeś?- spytałam, a on zaprzeczył głową.
-Patrzyłem jak ty śpisz. Jesteś urocza.- odparł z delikatnym uśmiechem, a później ucałował mnie w czoło.
-Muszę cię odwieź do domu. Twoja mam dzwoniła. - powiedział, aja sobie uzmysłowiłam, że odkąd wyszłam rano do szkoły to nie miałam z nią żadnego kontaktu.
-Która godzina?- spytałam mając nadzieję, że nie przespałam tu całej nocy.
-Jakoś przed 22. Spokojnie, powiedziałem, że robiliśmy razem projekt i poszłaś do łazienki.- powiedział na luzie i ucieszyłam się, że przynajmniej on pomyślał o tym, że trzeba coś wymyślić dla mojej mamy.
-Świetnie. Dziękuję.- powiedziałam i cmoknęłam go w policzek wstając. Jednak jak tylko zsunęła się ze mnie kołdra poczułam na sobie wygłodniały wzrok Styles'a.
-Harry!- pisnęłam, a on złapał mnie w talii i z powrotem przyciągnął na łóżko.
-Nie wiesz jak bardzo chciałbym cię wziąć tu i teraz.- wyszeptał mi do ucha, jedną ręką ściskając mój pośladek.
-Przestań. - parsknęłam i zarzuciłam na siebie koc, a później wstałam i zaczęłam zbierać swoje ubrania.
-To ty przestań.. przecież już wszystko widziałem.-  powiedział z lekkim uśmiechem, kiedy próbowałam pod kocem założyć spódnicę i średnio mi raczej szło.
-Pieprzyć to- fuknęłam zsunęłam z siebie koc i szybko ubrałam.
-Miałem nadzieję na dłuższy pokaz.- tym razem on udawał naburmuszonego i sam ubrał koszulkę.
-Jedziemy?- spytał trzymając w dłoni kluczyki do auta, a ja skinęłam głową i ruszyłam na dół, a później do samochodu. Droga praktycznie minęła nam w milczeniu i nic nadzwyczajnego podczas jej nie wydarzyło oprócz tego, że Harry, kiedy nie musiał zmieniać biegów po prostu trzymał mnie za rękę. To była przyjemna cisza. Wjechał na moje podwórko i zatrzymał samochód. Poczułam małą niepewność.
-Harry..- zaczęłam, a on znów skierował na mnie to cudowne spojrzenie, które tyle razy dziś już zaszczyciłam.
-Pójdziesz ze mną na kawę jutro? Przed szkołą? -spytał nie czekając na to co mam mu do powiedzenia.
-Uhm, jasne. Ale chciałam spytać.. nasz układ.. miałeś nikomu nie mówić o.. o tym co robimy, pamiętasz o tym?- spytałam niepewnie nie wiedząc tak na prawdę czego się spodziewać chociaż wydaje mi się, że traktuje mnie coraz poważniej. Jednak to wciąż ten sam Styles. Zobaczyłam grymas na jego twarzy, a później neutralną minę.
-Jasne. Przyjemności. Zero zobowiązań. - powiedział sucho i spojrzał przed siebie.
-Nie chodziło mi..- zaczęłam chcąc mu powiedzieć, że po prostu boję się, że komuś powie, ale nie dane było mi skończyć.
-Wysiądź. Śpieszy mi się.- powiedział lodowatym tonem, a ja uniosłam brwi w zdziwieniu.
-Świetnie. Skoro tak.- powiedziałam wysiadając i trzaskając drzwiami. Miałam ochotę go pozdrowić środkowym palcem, ale byłam pewna, że w oknie koczuje ma matka, więc z klasą po prostu weszłam do domu. Zaciskając zęby jak najmocniej, tylko po to, żeby się nie rozpłakać.

środa, 1 sierpnia 2018

#MyStyles 18

 Rzadko się to zdarza, ale dziś notka na górze.
Jestem wam winna mega przeprosiny, aniołki. 
Ale tak to czasem bywa, że trzeba się zdystansować, bo jest za dużo spraw do ogarnięcia.
No chyba, że tylko ja tak mam, jeśli tak, to wypadam dość słabo haha xd
No nic. Imagine będzie miał 20 części, kolejna wkrótce,
tym razem możecie mi zaufać xd
#Maleńka


Za pewne nie zdziwi was to, że nie dość, że prawie się przewróciłam wyrzucając te cholerną kulę to na dodatek nie zbiłam żadnego z kręgli stojących na końcu toru. Tak. Przegram to.
-Coś nie tak z tymi butami.- fuknęłam i poczułam jak obejmują mnie silne dłonie w talii.
-Mogę cię nauczyć jeśli chcesz.- usłyszałam łagodny szept tuż przy uchu, który wywołał biegnące dreszcze wzdłuż mojego kręgosłupa.
-Naucz mnie.- powiedziałam uśmiechając się i widząc momentalnie kolejną kulę przed sobą.
-Trzymaj ją mocno, ale nie ściskaj tak palców, bo jak będziesz chciała rzucić to polecisz razem z nią, jak wcześniej.- parsknął, a ja wystawiłam mu język w odwecie.
-Okej. Teraz patrz na mnie. Musisz wziąć rozbieg i bum.- powiedział demonstrując idealny rzut. Ciekawe ile godzin ćwiczył to nim mnie tu zabrał?
-Wiesz, to nie jest takie proste jak rzucasz drugi raz w życiu.- fuknęłam zła, że mi wcześniej nie wyszło.
-Ale teraz będziesz rzucała z moją pomocą, więc będziesz lepiej. No chodź tu.- mówił ciągle skupiony i tłumaczył kolejne rzeczy, a ja nie mogłam oderwać wzroku od jego rysów twarzy, pełnych ust, dołeczków w policzkach.
-Rozumiesz?- usłyszałam po chwili i dopiero teraz uświadomiłam sobie, ze nie wysłuchałam ani jednego słowa, które wypowiedział. Spojrzałam na niego rozkojarzona i posłałam przepraszający uśmiech.
-Wydaje mi się, że wolałabyś, żebym cię pouczył czegoś innego.- powiedział tym swoim seksi głosem i puścił oczko, a ja przewróciłam oczami, ale i zachichotałam. Później się skupiłam i nauczyłam grać. Na prawdę pod koniec całkiem nieźle mi wychodziło.
-Ten duży kawałek jest mój!- krzyknęłam jak zobaczyłam przed sobą pizzę, a on zaczął chichotać.
-No co?- zmarszczyłam brwi i już wzięłam swoją zdobycz.
-Nic. Po prostu zazwyczaj dziewczyny na randkach tak się nie zachowują.- wzruszył ramionami nadal się uśmiechając. Uniosłam jedną brew i popatrzyłam na niego jak na idiotę, ale zaraz później odchrząknęłam i wzięłam kęs pizzy, a on najwyraźniej czekał na mój wybuch badawczo mi się przyglądając.
-Bardzo dobra, Haroldzie.- powiedziałam głosem, który używają tylko ludzie z wyższych sfer, a on pokręcił głową z dezaprobatą, ale zachowując uśmiech.
-Och! Gdzie moje maniery?- mruknęłam i tym razem jadłam sztućcami, mimo, że na prawdę nikt ich nie używa, nadal je podają do pizzy. To powinno być przestępstwo. Wzięłam jeszcze parę kęsów, a on nie był wcale gorszy i poszedł w moje ślady.
- Cudowna dziś nas uraczyła pogoda.. nieprawdaż [T.I.]?- zaczął rozmowę, a ja po usłyszeniu tego omal nie wyplułam to, co miałam w buzi. Powstrzymałam się.
-Prawdaż. Och, przepraszam. Ja niestety już nie mogę.- powiedziałam z bólem patrząc na do połowy zjedzony kawałek. A tym razem on uniósł brwi.
-Nie wygłupiaj się, chcę żebyś sobie pojadła, kruszynko.-powiedział patrząc znów na mnie jak wtedy w samochodzie,  a ja znów zamarłam. Nie mogę tak reagować.
-Idiotka.- szepnęłam i dopiero zdałam sobie sprawę z tego, że nie mówiłam tego w myślach.
-Co?- zmarszczył brwi.
-Muszę do toalety. Przepraszam.- uśmiechnęłam się i poszłam od razu do łazienki. Spojrzałam na siebie w lustrze i uśmiechnęłam jak głupia.
-Jak to spierdolisz to dam ci w twarz.- parsknęłam i poprawiłam nieco włosy po czym wyszłam, ale nie zobaczyłam loczka przy stoliku. Momentalnie poczułam się zagubiona i onieśmielona. No to raczej, że wyszedł. Też byś wyszła na jego miejscu.
-Zmiana otoczenia.- usłyszałam głos z charakterystyczną chrypką tuż za mną i wypuściłam powietrze, które nie miałam pojęcia, że wstrzymuję.
-To znaczy?- spytałam odwracając się do niego.
-Chcę, żebyś się czuła swobodnie, pojedziemy do mnie, jeszcze przyjdzie czas na romantyczne kolacje.. Co ty na to?- powiedział i zobaczyłam, że nie jest tak pewny siebie jak przed chwilą.
-Jestem za. Nie zostawiaj mnie tak więcej bez uprzedzenia.- powiedziałam i cmoknęłam go w policzek na co się uśmiechnął.
-Nie idziesz?- spytałam, kiedy już byłam przy drzwiach a on dalej tkwił w jednym miejscu.