One Direction i My.. - imaginy

wtorek, 30 września 2014

Zamówiony: Nialler.. ;* - część 8

Martyna wytrzymujesz.. ? :*
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ 

Dni mijały nam szybko, moi i Nialla rodzice wczoraj przylecieli do Londynu i nie chcieli zwalać nam sie do domu to wynajęli pokoje w hotelu. Zostały cztery dni do ślubu. Wszystko zapięte na ostatni guzik. Masze mamy sie dobrze dogadywały, właśnie rozmawiałam z nimi w mojej i blondyna sypialni. Nisi ojcowie wraz z nim samym poszli załatwiać jakieś sprawy na mieście. Usłyszałam dzwonek do drzwi, zeszłam je otworzyć.
J: Hej Sophia!
S: Cześć Martyna! Jest Niall?
J: Niee, jestem tylko ja, moja i jego mama, a czemu pytasz?
D: Temu.. - schyliła sie, pogłaskała mój brzuch i szepnęła - Witaj malutki Horanie. - zaśmiałam sie i zaprosiłam ją do środka. Weszłyśmy do salonu gdzie były już mamy. Moja mama przyglądała mi sie uważnie, a ja bałam sie że zauważy, ona zawsze wiedziała kiedy ktoś jest w ciąży. Widziała to po chodzie kobiety.
M.M: Martyna a czy ty chcesz mi coś powiedzieć? - spojrzałam na nią zdezorientowana, czyli zauważyła - Widzę jak chodzisz..
J: Oj mamo..
M.N: Ale co sie stało? Ja nic nie rozumiem.
M.M: Droga pani Horan, Martyna jest w ciąży. - mama Nialla była zaskoczona, ale mi pogratulowały i zaczęły wypytywać.
J: Ale proszę nie mówcie nic Niallowi, to ma być niespodzianka.
S: Mała o wilku mowa. - powiedziała Soph wyglądając przez okno. Mamy sie zgodziły i obiecały że nie wygadają nawet swoim mężom.
Dziś najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Za 4 godziny będę już panią Horan. W ten dzień musiałam rozstać sie z moim księciem, bo mama zabrała mnie i Sophie do hotelu, a rodzice Nialla pojechali do domu 1D pomóc mu sie przygotować. Piękna fryzura, makijaż, cudowna suknia.. Jestem już gotowa i czekam zjawi sie tata i powie że już pora.
S: Martyna jesteś śliczna i powiem ci że już nawet brzuszek widać. - spojrzałam z przerażeniem na nią a potem na odbicie w lustrze. - Żartowałam głuptasie! - zaśmiała się
M.T: Skarbie już czas.. - zjawił sie w pokoju tata - Wyglądasz ślicznie.. Chodź samochód już czeka. - udaliśmy sie w czwórkę do limuzyny i pojechaliśmy pod kościół. Soph przed wejściem do kościoła dokonała ostatnich poprawek weszła do środka zajmując swoje miejsce. Ja zostałam z tatą, który waśnie wystawił rękę bym mogła go złapać. Usłyszeliśmy pierwsze nuty cudownego marsza Mandelsona i zaczęliśmy kierować sie w stronę ołtarza. Wszyscy goście patrzeli na mnie z wielkimi uśmiechami, rozglądałam sie po wszystkich aż moje oczy spotkały jego. Wyglądał cudownie i już za chwile będzie cały mój. Dotarłam z tatą do ołtarza. Tata pocałował mnie w czoło.
M.T: Opiekuj sie nią!- powiedział w stronę Nialla i przekazał mu moja dłoń
N: Zawszę będę. - po czym pocałował mnie ostatni raz jako narzeczony.
Ks: Zebraliśmy sie tu dzisiaj aby połączyć te oto dwójkę świętym węzłem małżeńskim. Jeśli jest ktoś przeciwny temu związkowi niech przemówi teraz albo zamilknie na wieki.. - po tych słowach nastała grobowa cisza i po chwili odmówiliśmy już słowa przysięgi i założenie obrączek. Zarówno Niall jak i ja pewnie powiedzieliśmy te decydujące TAK.
Ks: Możesz pocałować pannę młodą! - poczułam usta mojego męża na swoich. Całował pewnie, delikatnie oraz namiętnie, usłyszeliśmy głośne brawa i uśmiechnęliśmy sie przed pocałunek, żadne z nas nie chciało go kończyć, ale zabrakło nam tchu.. Wszyscy udaliśmy sie na sale weselną i zaczęła sie zabawa, byłam rozchwytywana przez chłopaków z zespołu, a Niall przez ich dziewczyny i moje kuzynki. W końcu zatańczyłam ze swoim mężem, minęło sporo czasu od tego pierwszego tańca. Przyszedł czas na życzenia, najpierw wypowiedzieli sie nasi rodzice, potem Louis i Sophia i reszta zespołu. Życzyli szczęścia i dużo dzieci. Niall nawet nie zdaje sobie z tego, że za jakieś 5-6 miesięcy będzie już jedno miał. Nadszedł czas na mojego męża.
N: Martyno Horan, Boże jak to pięknie brzmi.. ! Kocham cie całym sercem i zawsze będę, na wieczność i tydzień dłużnej. Jesteś dla mnie wszystkim i wiem że to wszystko tak szybko sie potoczyło, ale mam do ciebie prośbę. Chcę żeby nasza rodzina się powiększyła i to jak najszybciej, wiem że to będzie możliwe na jakiś rok, ale pamiętaj że zawsze będę cie wspierał i kochał każde nasze dziecko. - byłam zdezorientowana, czyżby mu powiedziały? Spojrzałam na Soph, potem moją i Nialla mamę, wiedziały o co mi chodzi bo pokiwały przecząco głową. Podeszłam do mikrofonu, a Niall usiadł na moim poprzednim miejscu.
J: Ja też cie kocham mój mężu. Tak masz racje to brzmi cudownie.. - usłyszałam śmiechy na sali - Nasze wspólne życie potoczyło sie bardzo szybko, ale nie żałuje niczego. Wiedz że będziemy mieli dzieci, jak sobie życzysz. My też cię będziemy bardzo kochać! - podeszłam do niego, pocałowałam i szepnęłam na ucho. - Później dam ci prezent ode mnie.
N: Dobrze, a teraz pani pozwoli do tańca.. - tańczyliśmy, bawiliśmy sie i śmialiśmy. Impreza dobiegła końca i udaliśmy sie do domu. Lou i Sophia obiecali że wszystkim sie zajmą, zamkną sale i odwiozą pijaną resztę do domu. Chłopaki sie nieźle schlali, tylko Liam sie jakoś trzymał. Nie licząc Louisa. Jestem już wykąpana i czekam, aż mój mąż wyjdzie z łazienki, leże i myślę jak mu to powiedzieć.
N: Już jestem - położył sie koło mnie, a ja usiadłam
J: Pamiętasz jak mówiłam ci że mam dla ciebie prezent?
N: Oczywiście że pamiętam słońce. - usiadł na przeciwko mnie.
J: To zanim go dostaniesz, bez względu na to co to będzie. Będziesz sie cieszył i mnie nie zostawisz! - powiedziałam bardzo poważnie
N: Kochanie o czym ty mówisz? Kocham cie i nie potrafiłbym cie zostawić i tego nigdy nie zrobię.. OBIECUJE! - wykrzyczał ostatnie słowo, odetchnęłam z ulgą i sięgnęłam ręką pod poduszkę po kopertę. W środku było zdjęcie USG naszego maleństwa. Niall spojrzał na mnie ze zdziwieniem i odebrał ode mnie kopertę, zaczął ją oglądać
N: Co to jest?
J: Otwórz to sie przekonasz.. - otworzył i wyjął zdjęcie. Zaczął z zaciekawieniem je oglądać, w pewnym momencie wstał i wybiegł z pokoju. Zdezorientowana tym co zrobił nawet nie drgnęłam, usłyszałam tylko jak wybiega z domu i krzyczy na całe gardło
N: LUDZIE BĘDĘ OJCEM!! YEAAH!! SŁYSZYCIE, BĘDE OJCEM!! - usłyszałam to i zaczęłam sie śmiać, potem było już tylko słychać trzask frontowych drzwi i kroki po schodach. W pokoju pojawił się sylwetka trzęsącego sie z zimna Horana. Na twarzy miał szeroki uśmiech, podszedł do mnie.
N: Jak mogłaś pomyśleć, że nie będę cie chciał i że cie przed to maleństwo zostawię. Właśnie moje serce podzieliło sie na pół i kocham was bardzo mocno!
J: My też cie kochamy!
N: Czuje takie jakby deja vu, jakbym już to słyszał..
J: Bo słyszałeś, powiedziałam to dzisiaj na sali podczas mojej przemowy..
N: Że sie nie zorientowałem.. A który to tydzień?
J: To już ponad trzy miesiące kotku. Stało sie to w dzień naszych zaręczyn.
N: I ja dopiero teraz sie o tym dowiaduje?
J: Przepraszam, ale nie byłam pewna jak zareagujesz.. - przeżyliśmy cudowną noc poślubną. Niall był delikatny i czuły. Rano chłopaki mieli strasznego kaca, przyszykowałam im tabletki przeciwbólowe i poszliśmy do salony.
J: Chłopaki chcemy wam coś powiedzieć. - złapałam Nialla za rękę, a chłopaki na nas popatrzeli
N: Będziecie wujkami!
...



Skomentujesz, gdy przeczytasz?!
Naat

poniedziałek, 29 września 2014

Zamówiony: Nialler.. ;* - część 7

I jest kolejna.. Wiecie jak miło czyta sie wasze komentarze.. :* Jednak zastanawiam sie dlaczego jest ich tak mało.. Jak sama czytam inne blogi to widzę pod postem po 20, czy nawet 30 komów.. A tu góra trzy.. :(
Oczywiście dziekuje tym dziewczyną które to robią.. <3
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~  

Koniec wakacji przyszedł strasznie szybko, a z nim oczekiwana trasa. Miała trwać 2 miesiące. Podczas tej trasy nie czułam sie najlepiej, a co najgorsze spóźniała mi sie miesiączka. Niall widząc jaka jestem wykończona, martwił sie i kazał iść do lekarza, ale ja postanowiłam na swoim i powiedziałam że pójdę jak wrócimy. Jedyną przyczyna tego wszystkiego mogła być tylko ciąża, ale nie wiedziałam jak zareaguje na to mój narzeczony. Pod koniec trasy było mi lepiej i zaczęłam z blondynem ustalać datę naszego ślubu. Ma odbyć sie 2 tygodnie po zakończeniu trasy. Na świadków wybraliśmy Sophie dziewczynę Liama i moją najlepszą przyjaciółkę oraz Louisa. Zgodzili się bez zastanowienia.
Trasa dobiegła końca, jesteśmy już w naszym domku, zaczęły się przygotowania do ślubu. Właśnie siedzę w salonie z chłopakami, nagle zaczęło mnie mdlić. Wstałam i pobiegłam do łazienki. Zwymiotowałam i opłukałam twarz zimną wodą i zjawił sie Niall, przytulił mnie do siebie.
N: Martwię sie o Ciebie, obiecałaś że pójdziesz do lekarza jak wrócimy. - mówił z troską
J: Pójdę skarbie. Jutro sie wybieram, jestem już umówiona.
NL Cieszę sie, mam iść z tobą?
J: Niee.. zajmij sie przygotowaniami, w końcu za 2 tygodnie nasz ślub. Pójdę z Soph. - pocałowałam go i wyszliśmy z łazienki. - Jestem głodna, a ty?
N: Znowu? Skarbie zauważyłem że coraz więcej jesz.. - powiedział z rozbawieniem - ..ale tak idę z tobą.. - zjedliśmy jakiś podwieczorek, poczułam się zmęczona, w prawdzie była dopiero 17, ale ja byłam strasznie senna. Powiedziałam o moich zamiarach narzeczonemu i poszłam na górę do sypialni. Zasnęłam od razu, a po jakiś kilku godzinach poczułam jak Niall mnie budzi.
N: Martyna skarbie posuń mi sie trochę, zajmujesz całe łóżko.. - mówił z rozbawieniem w głosie. Przesunęłam sie na drugą stronę łózka. Poczułam jak całuje mnie w policzek, wtuliłam sie w niego.
J: Kocham cie. - powiedziałam zaspanym głosem.
N: Ja ciebie też i nawet nie wiesz jak sie ciesze, że już za 2 tygodnie będziesz moją żona, a później matka moich dzieci. - powiedział to, a mi w głowie pojawiły się myśli o tym że już jedno nosze pod sercem. Byłam tego prawie pewna, potrzebowałam tylko potwierdzenia od lekarza. Na szczęście Sophia idzie ze mną.. Wstałam dość wcześnie, bo wizytę miałam o 10:30. Przyjechała po mnie przyjaciółka i jak wychodziłam zostawiłam kartkę obok Nialla z napisem:

" Poszłam do lekarza. Kocham cię <3 Twoja Martyna xx"

Dokładnie o 10:30 weszłam do gabinetu lekarskiego, potwierdził mi że jestem w ciąży i powiedział też że to już 3 miesiąc, czyli niesamowita noc w nasze zaręczyny. Wyszłam z gabinetu po 30 minutach z miną która nie opisywała kompletnie nic. Sama nie wiem czy mam sie cieszyć czy wręcz przeciwnie? Nie wiem jak Niall na to zareaguje, co prawda powiedział że chce mieć ze mną dzieci. Przerażona Soph podeszła do mnie.
S: Martyna już wiesz co ci jest ?- spytała z strachem w głosie
J: Tak wiem..
S: Więc powiesz mi..?
J: Yyy.. co? Tak powiem, ale chodźmy do jakiejś kawiarni. - dziewczyna zaczęła sie wraz ze mną kierować do samochodu. Dojechaliśmy do kawiarni, zamówiłyśmy po kawie i jakimś ciastku.
S: To powiesz mi?
J: Sophia ja.. ja jestem w ciąży. - samotna łza spłynęła mi po policzku
S: Jak sie cieszę! Będę ciocią!- zaczęła krzyczeć - Który to miesiąc?
J: Nie krzycz już tak, to już 3 miesiąc, ale ja nie wiem co mam zrobić. Nie wiem czy Niall będzie chciał to dziecko.
S: To już wiem czemu byłaś taka chora podczas trasy, a Niallem sie nie martw, na pewno sie ucieszy. Powiesz mu? - brunetka mnie trochę pocieszyła.
J: Tak powiem i chyba wiem jak to zrobię.. - uśmiechnęłam sie
S: To zamieniam sie w słuch!
J: Powiem mu to w dzień naszego ślubu, jako prezent.
S: Świetny pomysł, a jak dzisiaj będzie pytał co ci jest?
J: Hmm.. ostatnio zauważył że dużo jem, więc powiem mu że sie czymś zatrułam. - pogadałyśmy jeszcze trochę
S: Ok, zbierajmy sie, jest już po 14 i pewnie sie martwią. - droga do domu zajęła nam 15 minut.
J: Już jesteśmy! - krzyknęłam na cały dom.
Lou&Z: To dobrze, bo właśnie obiad na stole.. - poszłyśmy z Sophią do kuchni i przywitałyśmy naszych mężczyzn buziakami i usiedliśmy przy stole. Zjedliśmy a ja z moja BFF zadeklarowałyśmy sie że posprzątamy. Chłopaki bez zastanowienia poszli do salony.
J: Sophia chciałabym, żebyś nikomu o tym nie mówiła.
S: Nie ma problemu, zrobisz to sama. - poszłyśmy do salonu i usiadłyśmy na kolanach naszych ukochanych. Po kilku godzinach poszłam z Niallem do sypialni.
N: Skarbie martwiłem sie dzisiaj o ciebie.. - pocałował mnie w czoło.
J: Nie potrzebnie kotku. A jak przygotowania? - zapytałam zmieniając temat - Wynajęłaś już tą sale i wiesz może czy wszyscy goście będą?
N: Tak zamówiliśmy i tak wszyscy będą, a twoi rodzice będą tu już za pięć dni.
J: Super, ciesze się że poradziłeś sobie dzisiaj beze mnie. - pocałowałam go
N: A teraz bez owijania w bawełnę mów co ci jest albo było..!?
J: Tak jak zauważyłeś dużo jadłam, a raczej jem, więc musiało mi coś zaszkodzić. To nic poważnego.. - starałam się go uspokoić
N: To dobrze, tak sie martwiłem że cały dzień chodziłem jak na szpilkach..
J: Chodźmy już spać, jestem zmęczona. - poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic, ubrałam piżamkę w misie i wyszłam. Położyłam sie obok Niallera i wtuliłam sie w niego. Odwzajemnił uścisk tak jakby nie chciał mnie już nigdy wypuścić. Zasnęłam z myślą, że on będzie wspaniałym ojcem. Obudziłam sie w takiej samej pozycji co zasnęłam. Zaczęłam wodzić palcem po jego nagim ramieniu aż dotarłam do policzka. Tak słodko i niewinnie wyglądał jak spał. Cmoknęłam go w usta i nic, nawet nie drgnął. Drugi raz tym razem mocniej i znowu nic. Jak to mówią do trzech razy sztuka, podniosłam sie lekko i wpiłam w jego usta i poczułam jak odwzajemnia pocałunek. Oderwałam sie od niego po chwili o spojrzałam na jego rozbawioną twarz.
J: Ej udawałeś że śpisz?! - zaśmiałam sie
N: Chciałem zobaczyć co zrobisz.
J: I jak wypadłam?- poruszałam brwiami
N: Mógłbym budzić sie tak codziennie! - pocałował mnie a ja przytuliłam sie do niego.
J: Dzisiaj jadę z Sophią po suknie.
N: Już nie mogę sie doczekać aż cie w niej zobaczę.
J: Heh, ujrzysz mnie w niej słońce dopiero w kościele.
N: No niestety kotku!, Głodny jestem, a ty ?- zaśmiałam sie, pokiwałam głową na tak i zeszliśmy do kuchni, o dziwo wszyscy już tam byli. Przywitaliśmy sie ze wszystkimi i zaczęliśmy zajadać śniadanie. 
...



To może pod tym postem będzie więcej opiń ? :D
Naat 

niedziela, 28 września 2014

Zamówiony: Nialler.. ;* - część 6

  Następna wyskrobana część <3
Martyna nie znudziło Ci sie jeszcze?! :)
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

J: A ty? 
N: Co ja słońce? - posłał mi pytające spojrzenie
J: Jakie ty masz marzenia? - sprostowałam
N: Ah to.. To już sie moje największe marzenie spełniło!
J: Taak? Kiedy? - zapytałam zdziwiona
N: Przed chwilą kochanie, zgodziłaś się być moją żoną!
J: Kochany jesteś, a poza tym na pewno jakieś jeszcze masz?!
N: Tak mam. Tak jak ty chcę mieć w niedalekiej przyszłości dom w którym będziemy razem mieszkać do końca życia. Chcę mieć z tobą dzieci i żebyś sie zgodziła pojechać z nami w trasę..
J: Tak też chcę mieć w przyszłości z tobą dzieci, ale zaraz.. co? Ty chcesz żebym pojechała z wami w trasę? A co na to chłopaki? Paul? Moi rodzice? Jak sie dowiedzą że nie pójdę na studia to..
N: O nic sie nie martw. Rozmawiałem już z Paulem i się zgodził, a poza tym Dan, Perrie i El też jada, a twoi rodzice zgodzili sie na to. - uśmiechnął się
J: Ty to sobie już wszystko zaplanowałeś, nie? - powiedziałam z rozbawieniem
N: No tak inaczej bym ci nie zaproponował, więc zgadzasz sie?
J: Oczywiście że tak, kocham cie wiesz?!
N: Wiem słońce, wiem! - pocałował mnie delikatnie, usiadłam mu na kolanach i zaczęłam odwzajemniać pocałunek pogłębiając go. Niall całował bardzo namiętnie, było czuć pożądanie w tym jak to robił. Delikatnie podgryzł moją dolną wargę, a ja rozchyliłam usta by mógł wsunąć język do moich ust. Nasze języki badały swoją powierzchnie nawzajem. Ułożyłam jedną ręke na szyi blondyna, a drugą włożyłam w jego włosy, tym samym przyciągając go do siebie. Poczułam jak jego ręce z mojej talii przenoszą sie na pośladki. Wstał i ze mną na rękach nie przerywając pocałunku zaczął iść w stronę sypialni.
J: Mogę iść sama - powiedziałam przerywając pocałunek.
N: Nie, nie możesz! - zaśmiałam sie i znowu zaczęłam z jeszcze większym pożądaniem go całować. Dotarliśmy do sypialni poczułam jak Niall delikatnie kładzie mnie na łóżku. Z pocałunkami zszedł na moją szyję, uśmiechnęłam sie pod nosem i zaczęłam błądzić rękoma po jego plecach. Blondyn zostawiał na mojej szyi tzw. malinki, zaczął schodzić z pocałunkami na moje obojczyki i dekolt. Wiedziałam czego pragnie, więc postanowiłam sie z nim trochę podroczyć i wpadłam na głupi pomysł, ale to co zakazane smakuje najlepiej. Niall dalej obcałowywał mój dekolt aż wrócił do ust. Zaczęłam rozpinać jego koszule by dostać sie do jego wspaniałego torsu. Koszula wylądowała gdzieś na podłodze, a ja poczułam w sobie ogromny przypływ siły i odwróciłam go tak że teraz to on był pode mną. Spojrzałam mu w oczy i zauważyłam w nich niewyobrażalnie wielką miłości i radość. Wpiłam sie zachłannie w jego usta, a on zaczął rękoma szukać zamka od mojej sukienki, rozpiął i ściągnął ją ze mnie tak że byłam w samej bieliźnie. Z pocałunkami zeszłam na szyję, potem tors, okolice pępka i dotarłam do spodni. Ręką przejechałam po wybrzuszeniu na jego spodniach i zaczęłam rozpinać rozporek. Na sam widok oblizałam wargi.. Jest! Niall w bokserkach, czas wcielić mój plan w życie. Wstałam i jak gdyby nigdy nic poszłam do łazienki zgarniając przy tym moją piżamę w której ukryłam moją seksowną czerwoną bieliznę. Zdezorientowany chłopak chciał sie podnieść, ale byłam szybsza i wskoczyłam do łazienki. Zamknąłem drzwi na klucz, Niall pukał, szarpał za klamkę, ale sie nie ugięłam pod wpływem jego błagalnego głosu. Prosił mnie żebym go wpuściła. Zaśmiałam sie i wzięłam 15 minutowy prysznic, po czym ubrałam sie w mój seksowny strój i założyłam szlafrok, tak jak miałam w codziennym zwyczaju. Otworzyłam cicho drzwi i ujrzałam leżącego na plecach Nialla z zamkniętymi oczami. Zamknęłam drzwi, a on na mnie spojrzał ze zrezygnowaniem i zamknął z powrotem oczy. Czyli wiedział, że zawsze tak wyglądam jak chcę spać. Udało sie! Zdjęłam szlafrok i zaczęłam wchodzić na łózko niczym kot. Weszłam na Niallera, a on zdziwiony otworzył oczy. Szczęka mu opadła.
J: Ty chcesz tak po prostu iść spać? - zapytałam z udawanym żalem. Dalej był w szoku, położyłam sie ze zrezygnowaniem obok niego, tylko że tyłem. Wiedziałam że zaraz zaskoczy i będzie wiedział co sie dzieje, specjalnie sie nie przykrywałam kołdrą. Poczułam jak składa pocałunki na moich łopatkach i ramieniu.
N: Oczywiście że nie chcę iść spać, ale Ty jak gdyby nigdy nic wstałaś i poszłaś do łazienki, potem z niej wyszłaś gotowa do spania.. - mój plan wypalił, nie mogłam powstrzymać sie od śmiechu, odwróciłam sie delikatnie do niego i spojrzałam mu w oczy, znów było widoczne w nich pożądanie.
J: Słońce to wszystko było tylko moim przebiegłym planem. - uśmiechnęłam sie
N: Udało ci sie, ale więcej mi tak nie rób.. - zarządził
J: Dobrze kochanie. A teraz skończ to co zacząłeś! - w odpowiedzi poczułam jego cudowne usta na moich, tak oto zaczęła sie moja najwspanialsza noc w życiu..
Rano obudziły mnie delikatne pocałunki Niallera, które składał na mojej całej twarzy. Otworzyłam oczy i zobaczyłam jego piękne niebieskie tęczówki.
N: Dzień dobry księżniczko!
J: Witaj mój książę! - zaśmiałam sie i poszłam do łazienki, zatrzymałam sie w drzwiach..- Tylko nigdzie nie idź! - usłyszałam jego melodyjny śmiech i weszłam do łazienki, ogarnęłam mój poranny wygląd, zęby, twarz - umyte i najważniejsze, cholernie chciało mi sie siku. Wyszłam z łazienki w koszulce blondyna, którą tam znalazłam. Chłopak dalej leżał na łóżku. wtuliłam sie w niego.
N: Jesteś cudowna..
J: Taak ? A to czemu?
N: Ta twoja gierka, wiesz co ja przeżywałem jak tak bez słowa wstałaś i poszłaś do toalety, a to tylko po to by później było tak cudownie. Kocham cie!
J: Też cie kocham i też byłeś wspaniały, a i proszę codziennie takie pobudki. - powiedziałam patrząc w jego radosne oczy.
N: Ale jakie? Możesz jaśniej? - przewróciłam oczami i przybliżyłam sie do jego ust i czule pocałowałam.
J: Taka odpowiedź może być?
N: Oczywiście że tak.- wstaliśmy z łóżka, zjedliśmy śniadanie i rozsiedliśmy sie w salonie. około 16:00 zjawili sie chłopcy i zaproponowali obiad w Nando's. Niall skakał z radości. Tam powiedzieliśmy chłopakom, że się zaręczyliśmy, a oni z wielką radością nam pogratulowali..
...



Warte komentarza?!
Naat

sobota, 27 września 2014

Zamówiony: Nialler.. ;* - część 5

  Więc tak, jest już piąta część.. Podejrzewam, że będzie ich jeszcze z pięć.. <3
Kocham was za wasze opinie <3 ;*
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

N: ...A tak właściwie to kiedy się wyprowadzasz? 
J: Alee.. jak to wyprowadzasz..?
N: No do mnie do pokoju, przecież nie pozwolę żeby moja dziewczyna spała i mieszkała ze mną przez ścianę.. - wyszczerzył sie
J: Ahaa.. No to nie wiem. W sumie jest dopiero 22:30 więc są dwie opcje: 1- jutro, a 2 - jeśli chcesz to jeszcze dzisiaj.
N: Hmm.. niech się zastanowię! - udał że myśli - Oczywiście że dzisiaj!! - wykrzyknął. Wstał i zabrał jeszcze nie do końca rozpakowaną walizkę. Poszedł do pokoju je zanieść i zaraz wrócił po kolejne rzeczy, a ja siedziałam dalej na łóżku i się przyglądałam - Może byś mi pomogła?
J: Yyy.. co? .. Ah tak, już idę. - poszłam do łazienki po kosmetyki i resztę rzeczy. Po godzinie miałam już wszystko u Nialla
N: Tu możesz wypakować swoje rzeczy i w łazience masz miejsce na kosmetyki. - wskazał mi miejsce w szafie i w łazience, popatrzałam na niego zdziwiona.
J: Aa.. Niall ? Od kiedy masz tyle miejsca w swojej szafie?
N: Wiesz, Tak naprawdę to od miesiąca robiłem Ci miejsce, byłem pewny co do swoich uczuć do ciebie i chciałem Ci to w najbliższych dniach powiedzieć. - zarumienił sie trochę, podeszłam i wtuliłam sie w niego.
J: Nie chcę mi sie już rozpakowywać tych rzeczy. Jutro to zrobię, jestem już zmęczona, idę sie myć. - pocałowałam go w policzek i już chciałam odejść, ale złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął z powrotem do siebie, złączył nasze usta w pocałunek.
N: Teraz możesz iść.. - wyszczerzył sie. Wzięłam piżamę i poszłam, prysznic zajął mi jakieś pół godziny, a gdy wyszłam zobaczyłam słodko śpiącego Nialla. Wyglądał tak niewinnie, położyłam sie delikatnie obok niego tak by go nie obudzić i szepnęłam.
J: Tak bardzo cię kocham. - przykryłam sie i odwróciłam do niego tyłem na drugi bok. Poczułam jego ręce na mojej tali, wtulił sie we mnie bardzo mocno.
N: Ja ciebie bardziej.. - szepnął mi do ucha, a mnie przeszedł dreszcz, przyjemny dreszcz.
Rano obudziło mnie słońce, które rozświetlało pokój. Spojrzałam na zegarek: 9:20, nie tak wcześnie. Wstałam tak żeby nie obudzić mojego ukochanego i zeszłam na dół. Wszyscy spali oprócz mnie więc zabrałam sie za robienie naleśników dla wszystkich. Podczas robienia ich w kuchni zjawił sie Liam.
J: O cześć, nie śpisz?
Li: Niee, to słońce nie daje spać.
J: Heh, mnie też obudziło. Ok ja skończyłam śniadanie, możesz obudzić chłopców? Ja porozstawiam talerze.
Li: Jasne. - zniknął a ja zabrałam sie z to co powiedziałam. Po chwili usłyszałam jak mnie wołają.
H: Martyna!!- weszłam na górę i poszłam do pokoju w którym byli już wszyscy i skakali po łóżku Nialla jak i po nim samym?!!
J: Co wy robicie! Złaźcie z niego! Możecie mu zrobić krzywdę! - krzyknęłam na nich
Lou: Ale o nic sie nie martw! On nie chce sie obudzić.
Z: Niall wstawaj!! - wrzasnął
Li: Śniadanie na stole! - chłopaki byli w szoku kiedy Niall nawet nie drgnął. Te słowa zawsze stawiały go na nogi - Martyna, zrób coś!
J: Patrzcie i sie uczcie.. - uśmiechnęłam sie i ruszyłam w kierunku łóżka. Usiadłam okrakiem na blondyna brzuchu i pocałowałam delikatnie w usta. Chłopaki nic nie mówili tylko sie przyglądali.
N: Nie mogłaś wcześniej? A nie oni po mnie skakali. - powiedział z żalem w głosie, ale zaraz sie uśmiechnął bo pocałowałam go drugi raz. Chłopakom szczęka opadła, no tak oni o nas nie wiedzą.
Z: Yyy.. to wy jesteście razem? - zapytał w końcu
J: Tak jesteśmy i to teraz jest także mój pokój, więc proszę pukać jak będziecie czegoś chcieli.
Lou: No gratuluje!
H: Tak ja też! Nareszcie nie będę musiał słuchać jak on marudzi, że ją kocha ale nie wie jak jej to powiedzieć. - wymieniał i skakał ze szczęścia
Li: No ja też już zaczynałem od tego świrować, ale czego sie nie robi dla przyjaciół. - Niall poczerwieniał, a ja widząc to chciałam załagodzić sytuacje
J: Ok chłopaki, dosyć tej dzikiej radości. Idźcie na dół, bo śniadanie stygnie. A ty wstawaj! - powiedziałam i zaczęłam wychodzić z pokoju zagarniając po drodze chłopaków.
Cały dzień minął nam bardzo fajnie i śmiesznie. Wygłupialiśmy sie i bawiliśmy jak małe dzieci..

Tak mijały dni, po miesiącu czułam sie tam jak u siebie w domu, a uczucie do mojego chłopaka rosło z każdym dniem. Dzisiaj jest już 1.08. więc połowa wakacji, a ja nie miałam ochoty na szaleństwa i siedziałam w naszym pokoju na parapecie i myślałam co będzie jak skończą sie wakacje. Na samą myśl o rozstaniu z NIM łzy same cisnęły mi sie do oczu i spływały po moich policzkach. Z rozmyśleń wyrwał mnie odgłos mojego telefonu oznajmujący że dostałam wiadomość SMS.
N:
" Hej skarbie, gdzie jesteś? Niall <3 xx"
J:
" W pokoju na parapecie <3 "
N:
" Zejdź do nas na dół :* "
J:
" Nie mam ochoty na szaleństwa, wybacz XX "
N:
" Obiecuje nie pożałujesz. Proszę zejdź <3 "

Nie odpisałam tylko zeszłam z parapetu i wyszłam z pokoju. Poszłam w stronę schodów, a tam zobaczyłam zapalone świeczki po jednej stronie na każdym stopniu, tworzące drogę. Byłam zauroczona tym widokiem, schodziłam powoli, w domu było zgaszone światło, drogę oświetlały tylko świeczki poustawiane na szafkach i podłodze. Prowadziły do salonu, poszłam tam i gdy stanęłam w progu znowu miałam łzy w oczach. Zobaczyłam tam Nialla w koszuli i czarnych spodniach. Jak to dobrze że lubię sukienki i mam akurat na sobie. Podszedł do mnie, otarł moje łzy, które już wyznaczyły swoją ścieżkę na moich policzkach.
N: Co się stało księżniczko? - zapytał z przejęciem
J: Nic sie nie stało, po prostu bardzo Cie kocham, a myśl że dokładnie za miesiąc będziemy musieli sie rozstać jest strasznie smutna i przygnębiająca..
N: Nie płacz! Poradzimy sobie. - przytulił mnie i pocałował w głowę - Chodź, zrobiłem kolacje. - dopiero teraz zobaczyłam nakryty stół dla dwóch osób z kolacja.
J: A gdzie chłopcy?
N: Wygoniłem ich! - zaśmiał sie a ja popatrzałam na niego zdziwiona - Żartuje poszli do dziewczyn a Hazza do kumpla na imprezę i wrócą dopiero jutro. Usiedliśmy i zjedliśmy kolację, potem z lampką wina usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy.
N: Jakie są twoje marzenia? - zapytał nagle, odstawiając nasze kieliszki
J: Hmm.. Wiesz jedno już sie spełniło z dniem w którym powiedziałeś że mnie kochasz..
N: A inne? Na pewno jakieś masz. - dopytywał
J: Tak mam. Niech się zastanowię.. Na pewno dobra praca, piękny dom w przyszłości, ale najważniejsze to to, żebyś zawsze był przy mnie. Świruje jak nie ma Cie przy mnie nawet gdy wyjeżdżasz na dzień lub dwa, ogarnia mnie pustka w środku, poczucie braku. Czuje sie wtedy samotna. Dlatego na samą myśl o twojej trasie, która będzie trwała tak długo jest mi źle i smutno. - powiedziałam, a po moim policzku spłynęła samotna łza. Niall widząc to starł ją. Wstał i wyjął z kieszeni czerwone pudełeczko po czym uklęknął przede mną.
N: Skarbie znamy sie już tyle lat, a parą jesteśmy od miesiąca. Jest mi źle na samą myśl ze może mi ktoś ciebie zabrać i nie będziesz już tylko moja więc, Czy ty Martyno uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i zostaniesz moja panią Horan? - powiedział patrząc mi prosto w zaszklone oczy, nie dowierzałam w to co właśnie zrobił. OŚWIADCZYŁ MI SIE!! krzyczałam w myślach, ale chwila nie odpowiedziałam mu. Głupia ja!
J: Drogi Niallu Horanie, masz racje jesteśmy parą od jakiegoś miesiąca, a ja jestem najszczęśliwszą kobietą na ziemi mając przy sobie taki skarb jak TY. Więc oczywiście że zostanę twoja już na wieczność i tydzień dłużej! - rzuciłam mu sie na szyje i pocałowałam. On włożył mi piękny pierścionek na palec i znów złączył nasze usta. Szczęśliwi usiedliśmy z powrotem na kanapie, a mi przypomniała sie wcześniejsza rozmowa.
J: A ty?
...



Przesłodzone ?!
Ale skomentujecie? <3<3
Naat