One Direction i My.. - imaginy

piątek, 22 września 2017

#Harry p.3

-Nie wyobrażaj sobie za wiele. To z litości.- uśmiechnął się i popatrzył na mnie znudzonym wzrokiem wyraźnie sugerując, że powinnam wysiąść. Zrobiłam to bez zastanowienia. Ruszyłam pędem do firmy, a później toalety. Jeszcze ten jeden raz.. tylko ostatni. Cholera. Już płaczę.  Muszę to skończyć. On przecież tego nie lubił. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i powiedzmy, że spodziewałam się czegoś lepszego.. w takich momentach cieszę się, że zazwyczaj mam przy sobie małą kosmetyczkę. Zmyłam resztki makijażu z twarzy i użyłam pudru, żeby zamaskować czerwone po płaczu policzki, trochę tuszu i jetem gotowa. Popatrzyłam na godzinę.
-Zajebiście.- warknęłam sama do siebie.- jestem już 20 minut spóźniona. Popędziłam do sali w której miała być ekipa i wparowałam tam jak poparzona.
-Ja.. przepraszam za spóźnienie.. po prostu..- zaczęłam mówić do menadżera.
-Spokojnie Harry powiedział, że się źle poczułaś. Mam nadzieję, że jest lepiej.- usłyszałam, i spojrzałam zdezorientowana na loczka. W co on do cholery ze mną gra?
-Tak, już jest lepiej.- skinęłam głową lekko się uśmiechając.. a przynajmniej próbując.
-Zdecydowałaś się co w związku z trasą?-  popatrzył na mnie wymownie Peter.
-Biorę to. -mruknęłam pod nosem, a on klasnął w dłonie.
-Wiedziałem, że się dogadamy. Masz tu umowę, przeczytaj i jutro przynieś podpisaną.. wyjeżdżamy dziś w nocy.. a właściwie to jutro wczesnym rankiem. Podasz mi adres i podjedziemy autokarem.Musisz być gotowa o 4. Umowa też ma być już podpisana.. jeśli nie masz pytań to możesz iść się pakować.-  streścił się, a ja postarałam się wszystko zarejestrować.
-Będę gotowa.- powiedziałam po chwili i podążyłam w stronę drzwi.
-Do zobaczenia.- rzuciłam do chłopaków i już szłam korytarzem myśląc co wziąć ze sobą.. w końcu to aż 6 miesięcy. Dotarłam do domu i postanowiłam pierw ogarnąć tą umowę. Przeczytałam i bez dłuższego zastanawiania się podpisałam. Teraz trudniejsza kwestia.. co wziąć. Wzięłam kilka zestawów ubrań w których mogę się pokazać publicznie, kilka takich w których mogę chodzić po autokaru, kilka piżam, buty, dodatki, kosmetyki.. oj no po prostu wzięłam pół mieszkania i zapakowałam je w dwie ogromne walizki. I jest dopiero pierwsza w nocy. Mogę być z siebie dumna. Mój telefon zawibrował, a ja dopadłam go z prędkością światła.
'Ostatni dzwonek! Tylko teraz promocja w CCC do -70%!'- przeczytałam, a malutka nadzieja, że to  Christian zniknęła. Wybrałam jego numer i zadzwoniłam.. nie wiem po co i to jeszcze o tej godzinie. Szybko po usłyszeniu pierwszego sygnału opamiętałam się i rozłączyłam.
-Głupia jesteś.- mruknęłam odrzucając komórkę na łóżko. Postanowiłam wziąć relaksujący prysznic. Ściągnęłam z siebie ciuchy rzucając wszystko na podłogę i weszłam pod prysznic, który oblał mnie gorącą cieczą. Uwielbiam to.. moje mięśnie się znacząco rozluźniły, a oddech stał się cięższy od pary w kabinie. Wmasowałam lawendowy żel pod prysznic w skórę i napawałam się zapachem. Mam świra na punkcie tego zapachu i koloru.Mam całą łazienkę w lawendowych kafelkach. Wyszłam spod prysznicu i owinęłam się szczelnie szlafrokiem pocierając go o ciało w celu wysuszenia się. Ubrałam bieliznę i właśnie myłam zęby, kiedy usłyszałam trzask za drzwiami i zamarłam. Włamanie? Stwierdziłabym, że mi się wydawało, ale usłyszałam jak ktoś bądź coś chodzi mi po mieszkaniu. Wzięłam nożyczki z górnej pułki i zbliżyłam się do drzwi. Kiedy tylko usłyszałam, że ktoś podchodzi pod nie z całej siły je otworzyłam.Mój plan się powiódł. Włamywacz został mocno grzmotnięty drzwiami i leżał za nimi. Wyskoczyłam z łazienki trzymając w górze nożyczki gotowa do zamachnięcia się w obronie własnej, kiedy moim oczom ukazał się ten debil i skończony idiota.
-Pojebało Cię?!- krzyknęłam wściekła rzucając nożyczki na bok.
-Mnie?!- spytał z szokiem wypisanym na twarzy.
-Mogłam Cię zabić!- zaaferowałam jeszcze raz.
-Zauważyłem. Chociaż właściwie za taki widok warto było dać się zlinczować drzwiami.- parsknął i diabelski uśmiech pojawił się na jego ustach.
-W ogóle jak ty tu niby wszedłeś?!- krzyknęłam cała się rumieniąc i znikając w łazience. Wyszłam do niego ubrana w szlafrok.
-Nawet idiota by tu wszedł.- zaczął.
-Właśnie widzę.-parsknęłam otwierając szafę z pozostałymi rzeczami.
-Może zacznij zamykać drzwi. Następnym razem może się trafić ktoś bardziej przyjaźnie nastawiony.- mruknął, a ja przewróciłam oczami.
-Co tu robisz?- spytałam w końcu.
-Peter kazał mi Cię przywieźć. Więc stwierdziłem, że wpadnę wcześniej, żebyś się nie spóźniła znowu.- wzruszył ramionami, a ja po raz kolejny przewróciłam na niego oczami. Wzięłam sweter i czarne legginsy z szafy, po czym poszłam się przebrać do łazienki.
-Nie musisz się chować. Już widziałem twoją seksowną bieliznę. Ciekawi mnie dlaczego ją ubrałaś skoro nie masz chłopaka.- parsknął, a ja miałam ochotę mu wydrapać oczy. Wyszłam już ubrana i zmierzyłam jego sylwetkę siedzącą na sofie.
-Powiedz mi, o co ci do cholery chodzi? Widziałeś to, czego nie powinieneś. Stało się, ale nie musisz mnie z tego powodu katować. Nie kazałam ci mi pomagać, nie prosiłam cię o nic, podziękowałam, więc skończ z tą idiotyczną gierką.- fuknęłam nie odrywając od niego wzroku.
-Spokojne, słońce. Ja jeszcze nie zacząłem w nic z tobą grać.- mówiąc to podszedł do mnie i uniósł swoją dłoń do mojego policzka- ale zastanawiam się, czy nie zacząć.- cień uśmiechu przełknął po jego twarzy i coś jak.. pożądanie? On jest chory. Odtrąciłam jego rękę i cofnęłam się dwa kroki.
-Chcesz kawę? Mamy jeszcze godzinę.-mruknęłam pod nosem idąc do kuchni.
-Kawa o trzeciej w nocy? Pewnie!- zaśmiał się w głos dźwięcznym śmiechem, a ja już schowana w kuchni nadal czułam jego dotyk na twarzy. Zrobiłam kawę i zaniosłam do salonu/sypialni (tak, mieszkam w kawalerce).
-Cudownie.- uśmiechnął się promiennie odbierając jedną kawę.
-Ta.- mruknęłam potakując i wpiłam się w swój kubek.
-Jesteś Angielką? -spytał patrząc na mnie.
-A jak myślisz?- spytałam uśmiechając się zagadkowo.
-Myślę, że nie. Jesteś ładniejsza niż większość Angielek.- wzruszył ramionami chyba nawet nieświadomy tego, że właśnie powiedział mi coś miłego.
-Jestem Polką.- powiedziałam zwyczajnie.
-Skąd się tu wzięłaś?- zmarszczył brwi.
-Skończyła tu studia- powiedziałam i spojrzałam na zegarek.
-Jak chcemy zdążyć, to musimy się zbierać- wstałam dopijając kawę, a on zrobił to samo. Przytaształam swoje walizki pod drzwi, a Harry zniósł je do auta. Kiedy po zamknięciu (przypominał mi o tym pięć razy) mieszkania zeszłam do niego, on już czekał opierając się o maskę samochodu. Muszę przyznać, że wyglądał bardzo pociągająco dziś.
-Wsiadasz, czy dalej się będziesz śliniła na mój widok?- spytał chichocząc, a ja od razu się zarumieniłam. Wsiadłam do samochodu, a on zrobił to samo i już jechaliśmy na stację paliw, gdzie jak się dowiedziałam mieliśmy się spotkać.
-Ile ty masz tak właściwie lat?- spytał zerkając na mnie.
-20.- powiedziałam wiedząc, że jestem młodsza od większości członków zespołu.
-Młodziutka jesteś.- uśmiechnął się po raz kolejny. Może wilk nie taki zły jak go malują?

Komentujcie, piszcie co myślicie o tym ^^
Czekam :D 
Dobranoc ♥
#MALEŃKA

wtorek, 12 września 2017

Fuckboy ~ cz.14

Obudziłam się, nie mogąc znieść zimna panującego w pomieszczeniu. Przycisnęłam nogi do klatki, oplatając rękami kolana, jakby to miało pomóc. Spałam na ziemi pod cienkim kocem. To i tak lepsze niż spędzenie nocy na drewnianym krześle. Dobrze, że do Williama w końcu to dotarło i odwiązał mnie od niego. Wcześniej robił to jedynie kiedy dostawałam coś do jedzenia lub potrzebowałam skorzystać z toalety. To ostatnie było chyba moją największą zmorą, bo nawet wtedy któryś z nich mnie pilnował. Przez kilka dni zdążyłam mniej więcej zorientować się gdzie jestem. Kojarzyłam tę okolicę ze swoim dzieciństwem. William i jego koledzy urządzili sobie niezłą miejscówkę w starym domu kultury. Pamiętam, jak przychodziłam tam na warsztaty plastyczne. Teraz to miejsce stało się moim koszmarem. Z dnia na dzień traciłam nadzieję, że William odpuści. Tym bardziej, że byłam dla niego cenną zdobyczą, również pod względem seksualnym. Wykorzystywana, kontrolowana, molestowana i zastraszana każdego dnia powoli zaczynałam się z tym oswajać. Obojętność i obrzydzenie do życia to uczucia, które zaczynały dominować w mojej głowie. Pojawił się też żal do bliskich. Dlaczego rodzice, Dakota, znajomi nie próbowali mnie szukać? Nawet cholerny Zayn nie zainteresował się, co się ze mną dzieje. A przecież to jego wina! Przez niego tu jestem! Nienawidzę go, nienawidzę Williama, nienawidzę swojego życia! Jeśli tak ma wyglądać, to chcę jak najszybciej je skończyć.

- Zawiadomić policję?! A kim ja dla niej jestem, żeby zgłaszać zaginięcie? Nikt mnie nie posłucha, debilu. Poza tym, jeśli William się zorientuje to po niej! Pomyślałeś o tym chociaż przez chwilę? - krzyczałem wściekły. Byłem na wyczerpaniu. Odkąd William porwał (T.I.) nie mogłem wziąć się w garść. Nie spałem, nie jadłem, całymi dniami myślałem nad miejscami, które nadawałyby się na przetrzymywanie kogoś. Przerażała mnie świadomość, w jakich warunkach przebywa dziewczyna. A jeszcze gorsze było nieustające poczucie winy, że to przeze mnie tak się stało.
- Nie możemy dłużej czekać. Minęło 6 dni, pomyślałeś co ona tam przeży... - zaczął Niall, ale mu przerwałem.
- Nie, kurwa, nie pomyślałem! - zawołałem ironicznie. Traciłem panowanie nad sobą.
- Zayn.. Widzimy, w jakim jesteś stanie, ale Niall ma rację. Jej rodzice na pewno zgłosili już zaginięcie, tyle, że policja nie ma żadnego tropu. Musisz się zgłosić i złożyć zeznania. Pójdziemy z tobą i potwierdzimy to, co William powiedział Ci przez telefon. Zrób to dla niej. - powiedział łagodnie Harry. Ostatnie słowa sprawiły, że kilka łez znalazło się na moich policzkach. Mieli rację, muszę zrobić wszystko, żeby ją uratować. Pokiwałem posłusznie głową i wstałem z krzesła, jednak zaraz usiałem z powrotem, bo zakręciło mi się w głowie.
- Najpierw musisz coś zjeść. - zażądził Niall i poszedł do kuchni. Po chwili wrócił z dwoma kanapkami i szklanką soku. Wypiłem napój, stanowiący przyjemną odmianę dla czarnej kawy, dzięki które jakoś funkcjonowałem. Zjadłem w pośpiechu, mimo że wcale nie miałem apetytu. Wiedziałem jednak, że szkoda czasu na kłótnię.
- To ja poprowadzę. - zaproponował Louis, chwytając kluczyki. Zebralimy się i po chwili siedzieliśmy w samochodzie.
- Ej, zobaczcie. Za tydzień jest otwarcie nowej szkoły dla dzieciaków. Szkoda, lubiłem swoją starą podstawówkę. Wystarczyło ją wyremontować, zamiast budować kolejną. - wyznał Louis ze zbolałą miną.
- Nie rozumiem tego. Tak samo było z domem kultury między Londynem a Windsor. Byłem tam pare razy jako dzieciak. - powiedział Harry.
- (T.I.) coś mi o nim opowiadała, chodziła tam na warszaty plastyczne czy coś takiego.. - wymamrotałem. Przywołałem w głowie obraz dziewczyny, kiedy mi to mówiła. Leżała w moim łóżku, w moich ubraniach, patrząc mi w oczy.. Poczułem ogromną gulę w gardle, ale nie chciałem znowu się rozkleić.
- William też tam chodził, tam pierwszy raz go spotkałem. - zauważył Harry. Ta wiadomość nie byłaby mi do niczego potrzebna, gdyby nie...
- Bingo! - krzyknął Niall. Spojrzałem na niego badawczo, żeby dowiedzieć się, czy myśli o tym samym.
- Harry, wiesz jak tam dojechać? - zapytałem.
- Tak, a dlacze..? - wymamrotał.
- Bo tam jeszcze nie sprawdzaliśmy! - zawołał Niall. Louis gwałtowanie zawrócił i podążał za wskazówkami Harrego. Niall w tym czasie zadzwonił do reszty, a ja modliłem się, żebyśmy mieli rację.

Skończyłam konsumować swoją dzienną dawkę żywienia, czyli pszenną bułkę. Przez te kilka dni schudłam dobre kilka kilo. Podejrzewałam, że mam już niedożywienie albo przynajmniej pożądną niedowagę, ale było mi to obojętne. Jak wszystko co mnie tu spotykało. Ukojenie znalazłam w ostrym kawałku szkła na podłodze. W ostatnich dniach zbyt wiele się stało, żeby nie ucierpiało moje zdrowie psychiczne. Mówiąc wprost, byłam zrujnowana. Kiedy pytałam Williama, dlaczego tak naprawdę tu jestem, śmiał się tylko szyderczo. Nagle usłyszałam krzyki dochodzące z dworu. Nie wiedziałam co się dzieje, ale nawet się nie łudziłam, że to nadchodząca pomoc. Wzięłam do ręki kawałek szkła i wykonałam kilka cięć na udach i nadgarstkach. Krew sączyła się powoli, a głosy z dworu narastały.
- Nawet nie mam słów, żeby określić, jak bardzo przesadziłeś! - krzyknął.. ktoś. Nie rozpoznałam tego głosu.
- Ja się tylko rewanżuję. - odpowiedział chłodno William. Pierwszy raz odkąd tu jestem coś mnie zaciekawiło. Postanowiłam podsłuchać tej rozmowy, jednak zapomniałam o jednym szkopule. Wokół kostki miałam założone kajdanki, przykute do krzesła. Kiedy zrobiłam krok i pociągnęłam za sobą mebel, moje zamiary zdradził nieprzyjemny pisk, jakby ktoś przejechał widelcem po talerzu.
- Tam jest (T.I.)? Masz przejebane! - zawołał wściekły... Zayn?



_________________________________
Hej misie ♥️ Przyznam bez bicia, że to chyba najsłabsza część tego opowiadania, ale musicie mi wybaczyć szwankującą ostatnio wenę :( Nudzi Was już ten imagin, czy jednak jesteście ciekawe jak się skończy ta historia? Dajcie znać w komentarzach xx 15 komentarzy = następna część
littlegirl

sobota, 9 września 2017

#Harry p.2

-Jaka trasa?- spytałam kiedy już wytarłam spódnicę i nagle wparował do pomieszczenia Peter.
-O cudownie! Widzę, że się już poznaliście.- zaczął, a ja wstałam, żeby podać mu rękę.
-Peter jestem, mam nadzieję, że nasza współpraca będzie owocna.- puścił mi oczko, a ja się skrzywiłam.
-Chciałam właśnie o niej porozmawiać. O co chodzi z jakąkolwiek trasą? Chodzi o trasę po kraju, mieście?- pytałam ze złudną nadzieją, na co on się uśmiechnął z pobłażliwością.
-Nie. Wszystko ci wytłumaczę. Vanessa Cię skierowała do mnie, ponieważ przyda mi się pomoc podczas całej trasy po Europie. Mamy też na zakończenie dwa olbrzymie koncerty w Stanach, NYC i Waszyngton. Pierw jedziemy do Irlandii, samolot do Portugalii, a później już autokarem. Hiszpania, Francja, Niemcy, Czechy, Austria, Chorwacja i Grecja, a później USA. Wiem, że to natłok informacji jak na twój pierwszy dzień z nami, ale faktem jest to, że ta trasa za pewne wpłynie na dalszy rozwój twojej kariery zawodowej. Zgadzasz się? Wynagrodzenie oczywiście się zwiększa, bo to tak, jak gdybyś była w pracy 24/7 przez 6 miesięcy.- wytłumaczył mężczyzna, a ja byłam w szoku. Ja? Na trasę.
-Czy mogę to przemyśleć?- spytałam nadal zdziwiona.
-Jasne.. może nam dasz odpowiedź po lunchu?- zaproponował, a ja spojrzałam na zegarek i rzeczywiście już prawi 14.
-Myślę, że to wystarczający czas na podjęcie decyzji. Mamy wiele chętnych na tą posadę, więc mam nadzieję, że to docenisz. Teraz chodźmy coś zjeść.- mruknął do chłopaków, którzy byli zdecydowanie za tą propozycją. Ja zeszłam w ustalone przez Mike'a miejsce przed biurowcem i jak zawsze czekał na mnie opierając się o swojego Harley'a.
-Cześć królewno.- uśmiechnął się, a ja to odwzajemniłam całując go w policzek i wsiadając do tyłu.
-Gdzie jedziemy?- spytałam już myśląc jak zacząć rozmowę o trasie.
-Tajskie? Chińskie? Włoskie? Czy wszystko naraz?- spytał chichocząc.
-Znajdźmy jakąś przytulną kawiarnię.- cmoknęłam, a on uniósł dłoń i zasalutował.
-Spełniam rozkazy.- mrugnął, a ja się uśmiechnęłam szerzej. Dojechaliśmy na miejsce, weszliśmy do środka i usiedliśmy przy stoliku. Tak samo jak zawsze. Zamówiliśmy szarlotkę podaną z lodami. Postanowiłam nie zwlekać z tematem i zacząć od razu.
-Zaproponowali mi trasę.- powiedziałam prosto z mostu, a on tylko patrzył.
-Ile? Gdzie?- w końcu się odezwał zimnym tonem. Cholera.. wiedziałam, że tak będzie.
-Po Europie, a na koniec NYC i Waszyngton.- powoli go informowałam nie będąc pewna jego reakcji. Nie chciałam odpowiadać na jego pierwsze pytanie.
-Ile byśmy się nie widzieli?- powtórzył.
-Byłoby nas stać na mieszkanie, kupiłabym może auto. Na pewno bym miała lepszy start, a moja karier..- nawijałam o plusach trasy, kiedy mi przerwał.
-Ile?!- uniósł głos łapiąc mnie za rękę.
-6 miesięcy.- wydukałam. To nie może się skończyć dobrze.
-To długo.- przejechał dłonią po idealnie ułożonych włosach.
-Tak to chwilę.. ale damy radę, prawda? Zobaczysz, że nie będzie tak źle.. będziemy rozmawiać często, widzieć się na skypie.. będę ci wysyłała zdjęcia, a po trasie wyjedziemy na jakieś krótkie wakacje, żeby to sobie zrekompensować.. - nie wiedziałam już co mówić, kiedy on ułożył się wygodniej w swoim fotelu.
-Czy dla ciebie praca jest ważniejsza?- spytał obserwując mnie, a ja zrobiłam wielkie oczy.
-Ja.. nie. Nie jest, ale.. to jest szansa..- próbowałam wytłumaczyć.
-Skoro nie jest, to nie jedź.- powiedział po prostu.
-Ja.. stracę pracę..- kontynuowałam czując się co raz to bardziej bezsilna.
-Czyli jednak..?- spytał mrużąc oczy.
-Przecież damy radę.. jakoś damy.. razem.- głos zaczął mi drżeć. Wiedziałam, że będzie przeciwny.. rozmawialiśmy kiedyś o tym.
-Z pięcioma facetami.. 6 miesięcy. No nic.. życzę ci powodzenia.- zacisnął usta w cieniutką kreskę i wstał. Ja wstałam i podążyłam do niego.
-Ale przecież.. przecież ty wiesz. Ja jestem tylko twoja.. ty wiesz.- mówiłam czując jak tracę grunt pod nogami, a obraz, który widziałam zaczął się rozmazywać.
-Uwierz mi, że  6 miesięcy to trochę za dużo jak dla mnie.- wzruszył ramionami.
-Ja.. ja nie mogę zrezygnować.. proszę, zrozum..- teraz już pojedyncze łzy kreśliły dróżkę na policzkach dla kolejnych i kolejnych.
-Nie płacz..- powiedział patrząc na mnie.
-Proszę cię..- spojrzałam na niego.
-Zawsze mnie to denerwowało.. płaczesz w publicznym miejscu i to jest najbardziej irytująca  mnie w tobie rzecz. Ile masz lat? 5? Co próbujesz tym wymusić? - mówił marszcząc brwi i się unosząc, a ja czułam na sobie spojrzenia wszystkich wokół. Nie obchodziło mnie to teraz.
-Ja..? Ja nic nie chcę.. tylko po prostu zostań..- poprosiłam ostatni raz.
-To ty nie chcesz zostać.. ty dokonałaś wyboru, nie ja. Więc teraz wyjdę, a ty jak Cię proszę.. nie rób choć raz scen. I przestań ryczeć.- powiedział oschle i wyszedł. Już przekraczałam próg kawiarni kiedy usłyszałam znany mi głos.
-Nie masz godności?- odwróciłam się i zobaczyłam uszczypliwego szatyna z kręconymi włosami.
-Chris!- zawołałam jeszcze przekraczając próg kawiarni i nie zważając na krzyki kelnerki. Zobaczyłam go jeszcze siedzącego na motorze. Spojrzał na mnie jeszcze raz, ten ostatni i odjechał. Kelnerka podeszła i mówiła.. co mówiła? Nie wiem co mówi.. widzę tylko to jedno spojrzenie. Nie wiem co czuł.. ale mi właśnie brakuje tchu.
-Przepraszam. Nikt nie zapłacił rachunku. Proszę wrócić do środka i dokonać płatności.- szczebiotała kelnerka na skraju cierpliwości.
-Ja?-popatrzyłam na nią zdziwiona- ja nie mam przy sobie.. nie mam nic.- parsknęłam ironicznie.
-Rachunek został uregulowany.. niech Pani wraca do środka.. przepraszam za zajście.- usłyszałam głos z charakterystyczną chrypką. Stałam dalej jak kołek nie będąc pewna tego, co przed chwilą się wydarzyło.
-No.. niezły popisik daliście z chłoptasiem.- parsknął loczek przystając przy mnie.
-Nie możesz sobie darować?- spytałam zirytowana.
-Po prostu daj spokój. Dzięki, że zapłaciłeś.. ja zapomniałam torebki w biurze.- dukałam i ruszyłam przed siebie.
-Chodź.- mruknął i złapał mnie za rękę po czym pociągnął za sobą. Nie odzywałam się, bo po co? Bezczelny cwaniak i tak mnie nie posłucha.
-Wsiadaj.- rozkazał po raz kolejny, a ja to zrobiłam.
-Masz.- kolejne pojedyncze słowo.. może nie potrafi inaczej rozmawiać jak złośliwie? Rzucił mi chusteczki na kolana, a ja się wytarłam i ogarnęłam tyle ile mogłam.
-G-gdzie jedziemy..? - zająknęłam się przez co potępiłam się w duchu. Koniec płaczu. On tego nie lubił.
-Do pracy. - odpowiedział krótko a treściwie. Kompletnie o niej zapomniałam. Dojechaliśmy. Styles zręcznie zaparkował i siedzieliśmy tak przed chwilę.
-Wysiądziesz w końcu?- odezwał się po chwili od nie chcenia.
-Dzięki.. za tamto.- mruknęłam pod nosem.
-Za co? Za próbę ocalenia resztek twojej godności, które straciłaś, zapłacenie rachunku, chusteczki czy przywiezienie do pracy?- zaczął wyliczać.
-Wszystko.- zacisnęłam usta.
-Nie wyobrażaj sobie za wiele. To z litości.- uśmiechnął się i popatrzył na mnie znudzonym wzrokiem wyraźnie sugerując, że powinnam wysiąść. Zrobiłam to bez zastanowienia. Ruszyłam pędem do firmy, a później toalety. Jeszcze ten jeden raz.. tylko ostatni. Cholera. Już płaczę.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Powinnam tu dodać historia oparta na faktach? 
No może troszeczkę..Jak tam? Podoba się? ;)
Piszcie w komentarzach, czekam cierpliwie ^^
Kolejny niebawem.
#MALEŃKA


piątek, 1 września 2017

Fuckboy ~cz.13

Rzuciłem telefonem o ziemię, przez co niewiele z niego zostało.
- Kurwa, Zayn! - krzyknął zdenerwowany Harry.
- Przepraszam, odkupię ci go. - powiedziałem obojętnie, spoglądając na chłopaka zaszklonymi oczami.
- Dobra, nieważne. Nie myśl o tym. Co robimy? - zapytał przejęty, widząc w jakim stanie jestem.
- Muszę ją znaleźć. - szepnąłem wbijając wzrok w ziemię. Bałem się o (T.I.), bo wiedziałem do czego William jest zdolny.
- Chodźcie tu, potrzebujemy nowego planu! - krzyknął Harry w stronę reszty.
- Tym razem nie układamy żadnego planu. To sprawa między mną a Williamem, zresztą od początku tak było. Nie powinienem was w to wciągać, dlatego załatwię to sam. - oświadczyłem zdecydowanym tonem.
- Nie ma mowy. Ich jest dziesięciu a ty jeden, nie masz szans. - zauważył Niall.
- Wybij sobie to z głowy, nie zostawimy cię. - dodał Chris.
- Tu już dawno nie chodzi o to, co zrobiłeś Williamowi. Można było to wtedy załatwić, ale teraz przeszkadza im nawet fakt, że oddychamy. Przeszłość nie ma znaczenia. - powiedział Louis, wzbudzając poparcie całej grupy. Uśmiechnąłem się, widząc przed sobą grono prawdziwych przyjaciół, zdeterminowanych aby mi pomóc.
- Dobra, w takim razie zrobimy tak.. - zacząłem, układając w głowie nowy plan działania.

- Puść mnie! Przestań! - krzyczałam, kiedy wielkie, obrzydliwe ręce chłopaka błądziły po moim ciele. Nic więcej nie mogłam zrobić, ręce i nogi miałam przywiązane do drewnianego krzesła. Nie miałam pojęcia gdzie jestem, bo całą drogę ktoś zasłaniał mi oczy.
W pomieszczeniu było ciemno i zimno. Jedyne źródło światła stanowiło niewielkie okno pod sufitem. Wywnioskowałam, że przebywmy w jakimś opuszczonym budynku lub piwnicy. Nagle ktoś wszedł do pomieszczenia.
- Popierdoliło cię?! - ryknął wściekły William. Chłopak, który mnie obmacywał natychmiast odsunął się, jednak było już za późno. William podszedł i spoliczkował go, po czym wyszarpał z pokoju. Po chwili wrócił do mnie.
- William, proszę, wypuść mnie. Moi rodzice się martwią..
- Przestań jęczeć. - warknął. Przestraszyłam się i umilkłam, czekając na jego reakcję.
- Wpadnę do ciebie wieczorem, tak jak wczoraj. - dodał, oblizując usta. Skrzywiłam się, ale na szczęście chłopak tego nie widział. Położył ręce na moich biodrach i pocałował mnie. Nie sprzeciwiałam się tylko dlatego, że bałam się tego co mógłby mi zrobić. Miał całkowitą kontrolę nad moim życiem. Czekałam cierpliwie, aż skończy swoje pieszczoty, które swoją drogą nie miały nic wspólnego z czymś przyjemnym. Przypomniałam sobie dotyk Zayna i poczułam łzy zbierające się w oczach. William miał suche i szorstkie ręce, które błądząc po moich udach i plecach, wywoływały u mnie obrzydzenie. Podczas pocałunku przygryzał mi wargę tak mocno, że krwawiła, a malinki bolały bardziej niż siniaki po uderzeniu. Tęskniłam za miękką skórą Zayna, jego delikatnością i subtelnością. Czułam się jak zabawka, której William używał, żeby sobie ulżyć. Zresztą nie tylko on, inni też do mnie przychodzili i korzystali z tego, że nie mam jak się bronić. Mieli pecha, jeśli William ich nakrył, ale zdarzało się to rzadko. Straciłam poczucie czasu, nie potrafiłam określić, czy siedzę tam kilka dni czy tygodni. Każda minuta dłużyła się w nieskończoność. Miałam wrażenie, że już nigdy stamtąd nie wyjdę. Zastanawiałam się tylko, o co tak naprawdę chodzi międy Williamem a Zaynem i dlaczego, do cholery, jestem w to wplątana.

Przecież nie zapadli się pod ziemię. Powtarzałem sobie w myślach do znudzenia. Trzy dni szukania (T.I.) na nic. Rozdzieliliśmy się i połowa nas szukała w Lonydnie, a reszta w Windsor. Nie chciałem myśleć o tym, co przeżywają jej rodzice. Sam odchodziłem od zmysłów, winiąc siebie za całą sytuację. Od początku wiedziałem, że nie mogę się do niej zbliżyć. Dlaczego się nie powtrzymałem?
Wszystko zaczęło się ponad trzy lata temu, kiedy poznałem Laylę, piękną brunetkę. Szybko zrozumieliśmy, że nie widzimy świata poza sobą nawzajem. Byliśmy szczęśliwą parą, która prawie nigdy się nie kłóciła. Zbliżały się jej urodziny, postanowiłem zabrać ją na wycieczkę motorem mojego ojczyma. I wtedy to się stało. Zakręt, szybka prędkość, samochód z naprzeciwka.. Layla zmarła na miejscu, w dniu swoich 15 urodzin. Sam straciłem przytomność, więc nie zdążyłem się z nią pożegnać. Na pogrzebie też mnie nie było, bo leżałem w szpitalu. Dopiero pół roku później odważyłem się pójść na cmentarz, kiedy w miarę stanąłem na nogi. Przy grobie Layli siedział jakiś chłopak.. Przedstawił się jako jej brat, William. Kiedy powiedziałem mu kim jestem, zaczęła się wojna.




__________________________________________
Witam Was, w ten jakże smutny i przygnębiający dzień. Chociaż muszę przyznać, że kiedy 1 września nie oznacza rozpoczęcia roku, to nie jest taki zły! :D Cieszycie się na powrót do szkoły? Do której klasy teraz idziecie? A może macie jeszcze miesiąc wakacji? Jestem bardzo ciekawa w jakim wieku są moje czytelniczki ♥️
A teraz na temat, co sądzicie o tym opowiadaniu? Umowa jak ostatnio, 15 komentarzy = następna część :)
littlegirl

środa, 30 sierpnia 2017

#Harry

-Dziś zostaniesz przeniesiona już raczej na stałe.- powiedziała moja przełożona.
-To znaczy? Do kogo będę przypisana?- spytałam pełna nadziei, że dadzą mi się w końcu wykazać.
-Jeszcze nie będziesz przypisana bezpośrednio do artysty oczywiście. Będziesz przypisana do menadżera Boys band'u 'One Direction'.- powiedziała, a ja zakrztusiłam się mimo, że nie miałam czym.
-Nie masz dla mnie poważniejszych propozycji?- popatrzyłam, a ona mnie zgasiła wzrokiem.
-Masz 20 lat, to i tak ogromna szansa dla ciebie. Odbędziesz tam 6 miesięcy praktyk,a później jeśli się sprawdzisz to się zastanowimy co z tobą dalej. Rozumiesz?- skinęłam głową powstrzymując się od przewrócenia na nią oczami.
-Idź do pokoju numer 202.- rozkazała tym głosem, który wywołuje u mnie ciarki.
-Za godzinę. Na razie się przebierz.. spróbuj wyglądać  pierwszego dnia choć troszeczkę bardziej profesjonalnie.- dodała oschle, a ja się ewakuowałam jak najszybciej umiem. Skierowałam się do swojego mieszkania ulicę dalej. Otworzyłam szafę i zaczęłam szukać jedynych eleganckich ciuchów, które niby mama mi kupiła jak miałam robić 'karierę', którą szlag jasny trafił. Przerzucałam ciuchy na prawo i lewo, aż w końcu zobaczyłam swoją zdobycz. To nie tak, że nie mam eleganckich ciuchów.. po prostu nie mam typowo biurowych. Ubrałam ciuchy i z spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Granatowa dopasowana spódnica z wysokim stanem, muszę przyznać, że podkreślała mój zgrabny tyłek. W końcu widać efekty po siłowni. W nią wpuściłam luźniejszą koszulę o jasnym odcieniu kremu. Całą 'stylówke' Dopełniały klasyczne czarne szpilki, które akurat uwielbiałam. Obkręciłam się w kółko podziwiając zamierzony efekt. Włosy spięłam w niskiego koka i po bokach wpuściłam nieliczne kosmyki, żeby nie było jednak zbyt sztywno. Chciałam pokazać, że mimo swojego młodego wieku potrafię być dojrzała i zachowywać się poważnie. Na twarzy widniał delikatny naturalny makijaz..nie przesadzałam z nim, puder, delikatny róż i maskara. Spojrzałam na telefon i powoli zaczynał mnie dopadać stresik. Na pewno byłoby mi łatwiej pracować z kimś starszym.. może z jakąś kobietą! Nie.. dajcie mi 5 facetów! Usłyszałam dzwonek telefonu *Misiu*. Spojrzałam na wyświetlacz i od razu się uśmiechnęłam.
-Cześć, słońce.- usłyszałam męski głos.
-Cześć misiu, co tam?- spytałam od razu i wyszłam z mieszkania zamykając je.
-Wpadnę po Ciebie do pracy i pójdziemy coś zjeść.. co ty na to? Mogę Cię porwać na lunch?- spytał słodko, a ja nie potrafiłam odmówić.
-Jasne.. 14? Będę gotowa, a teraz muszę kończyć, jestem przed więzieniem.- gorzko zażartowałam, poczekałam aż odpowie  i się rozłączyłam. Weszłam. Zostały mi 3 minuty na dojście do pokoju 202. Pobiegłam w stronę windy,  wysiadłam, przeszłam kawałek i już byłam na miejscu. Dwa wdechy i wydech. Zapukałam i usłyszałam jakieś krzyki po drugiej stronie. Nie byłam pewno co one oznaczają, więc poczekałam na ponowny odzew, który nie nastąpił. Zapukałam ponownie.
-Proszę!- usłyszałam tym razem jeden zdecydowany krzyk. Jeśli to ich menadżer, to mam przesrane. Pchnęłam pewnie drewnianą powłokę i ukazała mi się piątka niewiele starszych ode mnie facetów.
-O cholera.-powiedział jeden z nich, ale nie zdążyłam załapać, który to.
-Dzień dobry.- powiedziałam po odchrząknięciu i zamknęłam za sobą drzwi. Chórem odpowiedzieli na moje przywitanie. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, ale nie widziałam nikogo oprócz członków zespołu.
-Nie ma waszego menadżera jeszcze?- spytałam jeszcze lekko wystraszona.
-Nie. Peter się spóźni.- powiedział loczek. Harry, jeśli dobrze wygooglowałam jego postać.
-W porządku. Pozwólcie, że zrobię sobie kawę, miałam ciężki poranek.- mruknęłam pod nosem, ale nim zdążyłam ruszyć w kierunki ekspresu blondyn mnie wyprzedził.
-Ja zrobię.- powiedział, ale zamiast udać się w kierunku maszyny podszedł do mnie.
-Jestem Niall.. ty będziesz zastępcą menadżera?- spytał bezpośrednio. Podałam mu rękę.
-[T.I.] i na to wygląda.- wzruszyłam ramionami.
-Ona wie jak masz na imię, idioto.- prychnął zielonooki, a Horan się skrzywił i poszedł zrobić kawę.
-A ty to kto?- popatrzyłam na niego i uniosłam jedną brew.
-Nie udawaj księżniczko, że nie wiesz.- nieznacznie uniósł prawy kącik ust i krzywo się uśmiechnął.
-Harry, uspokój się.- warknął mulat, który również do mnie podszedł.
-Gorszy okres.. jestem Zayn.. to Liam, Louis, a ten cham to Harry- mrugnął do mnie, wziął mnie za dłoń i podprowadził pod fotel.
-Chyba nie będziesz tak stała?- spytał, a ja się gapiłam na niego jak idiotka.
-Usiądę.- powiedziałam jak gdyby nigdy nic i  to zrobiłam, chwilę później blondyn dał mi kawę i zapadła niezręczna cisza.
-Mam nadzieję, że się dogadamy.. w końcu pół roku wspólnej trasy przed nami!- wzdychnął Liam, a ja ze zdziwienia zakrztusiłam się kawą przy okazji wylewając ją na siebie.
-Cholera.- syknęłam.
-Jaka trasa?- spytałam kiedy już wytarłam spódnicę i nagle wparował do pomieszczenia Peter.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mówcie co tym sądzicie? 
Mam kontynuować? ^^ 
Mam nadzieję, że się spodoba..
Brałam pod uwagę tu pierwotny skład One Direction
Czyli ten  z Zaynem.
#MALEŃKA

środa, 23 sierpnia 2017

Fuckboy ~ cz.12

Wstaliśmy równo ze wschodem słońca. Nie tracąc czasu spakowaliśmy swoje rzeczy i wsiedliśmy do 4 czarnych samochodów, po dwie osoby w każdym. Po drodze zatrzymaliśmy się w supermarkecie, żeby kupić jakieś jedzenie w ramach śniadania. Byliśmy w mieście jeszcze przed ósmą rano. Alex i Chris pojechali do mojego mieszkania sprawdzić, czy nie było włamania. Reszta udała się w dobrze znane nam miejsce. Był to opuszczony cmentarz na przedmieściach, jeszcze z czasów wojny. Chwasty już dawno zakryły poniszczone nagrobki do tego stopnia, że niemożliwe stało się wskazanie dokładnych miejsc pochówku. Mało kto wiedział w ogóle o istnieniu cmentarza, dlatego było ono bezpieczne pod względem nieproszonych gości. To tam odbywały się wszelkie bójki i nielegalne zakłady pomiędzy naszą paczką a chłopakami z sąsiedniego miasta. W szkole wszyscy wiedzieli, że prowadzimy wojnę, ale nikt nie zdawał sobie sprawy dokąd potrafimy się posunąć. Według nich spór opierał się na wyzwiskach i groźnych spojrzeniach. Chodziło jednak o coś więcej.
- Sprawdziliśmy, dom stoi jak stał! - krzyknął Chris przeskakując przez zardzewiałą bramę. Podziękowałem im za fatygę i przypomniałem plan. Musieliśmy jakoś zwabić chłopaków z Windsor na miejsce.
- Harry, masz telefon? - zwróciłem się w stronę bruneta, który kończył papierosa. Zgasił końcówkę o ukryty między trawą kawałek betonu. Chłopak wyjął z kieszeni komórkę i rzucił ją w moją stronę. Włożyłem kolejną kartę SIM i wybrałem znajomy numer.
- Halo?
- Tu Zayn. Chyba pora to zakończyć. Wiesz, gdzie przyjechać. - poleciłem chłodno.
- Skoro chcesz skończyć jak twój kumpel to nie ma sprawy. - zaśmiał się William, lider grupy.
- Skopię ci tyłek w jego imieniu. - zadrwiłem.
- Nie byłbym tego taki pewien, chyba mam coś twojego, co może cię przed tym powstrzymać. - powiedział pewny siebie.
- Zayn! - krzyknęła przestraszona dziewczyna. Natychmiast rozpoznałem ten głos.
- (T.I.)! - zawołałem do słuchawki.
- Od teraz gramy według moich zasad. - rzucił William i rozłączył się. Stałem jak wryty. Nie miałem pojęcia jak znalazł (T.I.), skąd w ogóle o niej wiedział. Przecież próbowałem ją chronić. Poczułem, że ktoś mnie przytula. Oparłem głowę na ramieniu Harrego, czując się bezradny i bezbronny jak dziecko. Co mogłem zrobić?

Biegłam w stronę narastających krzyków z kastetem w kieszeni. Po chwili znalazłam się na polanie, na której stało kilku, o ile nie kilkunastu chłopaków. Jednego z nich rozpoznałam od razu. Był to brunet, z kórym spędziłam dzieciństwo. Przyjaźniliśmy się do moich 14 urodzin. Krótko potem zmarła jego mama, a on zmienił się nie do poznania. Zaczął wdawać się w bójki i przekręty, a do tego dilował. Uważał, że skoro jest 3 lata starszy, może mną dyrygować. Nie chciałam stać się jego marionetką, więc zakończyłam znajomość. Od tego czasu korzystał z każdej okazji, żeby uprzykrzyć mi życie.
- Nie wierzę własnym oczom! - zawołał ironicznie na mój widok.
- Odpuść sobie, William. - powiedziałam sucho, nie zdradzając buzujących w środku emocji. Wiedziałam do czego jest zdolny, nie mogłam okazać swojego strachu.
- Wiem, jakie masz o mnie zdanie. Ale naprawdę myślisz, że twój nowy kochaś jest lepszy? - zapytał, idąc powoli w moją stronę. Chciałam stamtąd zniknąć jak najszybciej, ale dwóch jego kolegów stało za mną, uniemożliwiając ucieczkę. Co mnie w ogóle podkusiło, żeby tu przybiec?
- Nie wiem o co ci chodzi. - skłamałam. Słyszałam coś o relacjach paczki Zayna z paczką Williama, ale nie miałam pojęcia, skąd wie o mnie i chłopaku.
- Nie? Zaraz się przekonamy. - uśmiechnął się sztucznie, łapiąc mój nadgarstek.
- To boli. - syknęłam, lecz nie poluzował uścisku.
- Telefon. - polecił, nie odrywając wzroku od moich oczu. Wystawił wolną rekę, czekając, aż jeden z jego kolegów poda mu wspomniany przedmiot. W tym samym momencie usłyszałam systemową melodyjkę.
- O wilku mowa. - odezwał się jakiś blondyn, podając Williamowi komórkę. Odebrał, nie zmieniając swojej pozycji.
- Halo? - odezwał się z chytrym uśmieszkiem.
- Tu Zayn. Chyba pora to zakończyć. Wiesz, gdzie przyjechać. - powiedział chłodnym głosem. Słyszałam go bardzo słabo, ale na tyle wystarczająco, by sama się przestraszyć tego tonu.
- Skoro chcesz skończyć jak twój kumpel to nie ma sprawy. - zaśmiał się William. Skrzywiłam się na myśl o zakrwawionym przedmiocie w mojej kieszeni. Domyśliłam się, że chłopak maczał w tym palce.
- Skopię ci tyłek w jego imieniu. - zadrwił.
- Nie byłbym tego taki pewien, chyba mam coś twojego. - powiedział pewny siebie, podsuwając słuchawkę w moją stronę i ściskając za ręke jeszcze mocniej.
- Zayn! - krzyknęłam przerażona. Nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi, ale cholernie się bałam.
- (T.I.)! - zawołał do słuchawki. Nie zdążyłam już nic powiedzieć, bo ktoś zasłonił mi usta od tyłu.
- Od teraz gramy według moich zasad. - rzucił William i rozłączył się.



____________________________________________
Witajcie, przepraszam Was za moją dłuuugą przerwę, ale ostatnio w moim życiu tyle się działo, że musiałam na jakis czas odstawić bloga na bok.. Ale wracam z kontynuacją imagina i bardzo jestem ciekawa co o nim myślicie? :) Intrygujące czy kiczowate? 15 komentarzy = następna cześć, obiecuje, ze tym razem szybciej niż poprzednio :D
littlegirl



wtorek, 22 sierpnia 2017

Only me.. but he.. (Niall) #2


Zastanawiałem się nad tym całą noc i kurwa dalej nie mam pojęcia czemu. Rozmowa z nią nie wchodzi w grę, bo i tam mi nie powie... Jak każdego dnia poszedłem do szkoły, tylko tym razem z planem, będę obserwował ją tak długo aż czegoś się dowiem, to chore ale jedyne wyjście. Z jednej strony jestem cholernie ciekawy dlaczego jest taka skryta i ponura, ale z drugiej strony w głowie pojawia mi się myśl co jest tego powodem, albo raczej kto?! Nie chce rozwodzić się na ten temat, ale kurwa nie mogę przestać o niej myśleć. Pamiętam, ze w czasie kiedy ona mnie najbardziej potrzebowała, ja zwyczajnie to zignorowałem. Olałem ją i potem czas tak szybko się potoczył, ze nawet nie wiem kiedy zniknęła z mojego życia. I do wczoraj dalej o niej nie pamiętałem! Czy to możliwe, żeby zmieniła się tak przeze mnie?!


***


''..Ta świadomość, ze on ciągle się na mnie patrzy zaczyna mnie już mocno wkurwiać! Tak, wiem kto mnie ciągle obserwuje i szczerze, miałabym to gdzieś, gdyby mnie tym tak nie rozpraszał!.. "


Wpisałam do, sklejonego już, pamiętnika. I prawda jest właśnie taka, ze Horan naprawdę robi się coraz bardziej uprzykrzający. Mam dość tego ze ciągle jest w pobliżu, wiem, też ze nie jest blisko z powodu jakiejś innej dziewczyny, bo kurwa blisko mnie nie ma nikogo..
Włożyłam do szafki niepotrzebne książki i wyjęłam ostatnią lekcje z dzisiejszego dnia. Poszłam pod klasę, modląc się aby go nie było. Nie chce mieć z nim nic wspólnego, tak jak on nie chciał mieć ze mną. Lekcja minęła szybko i ruszyłam w znanym mi kierunku. Musze przyznać, ze to miejsce o tej porze roku jest niesamowite i chyba piękniejszego na ziemi

nie ma. Dobrze, ze wzięłam dzisiaj aparat do szkoły, więc mogę oddać się swojej pasji. Uwielbiam to! Fotografia to coś, co pozwala mi zapomnieć o wszystkim. A Irlandia to najbardziej bajkowy kraj jaki tylko istnieje. Jest tu tyle krajobrazów które warto uwieczniać. Zrobiłam kilka zdjęć i usiadłam wygodnie na miękkiej trawie.
- Czemu to wszystko jest takie skomplikowane.. - szepnęłam sama do siebie. Moje życie jest zbyt smutne, żeby takie chwile jak ta teraz mogła rozświetlić je choć na trochę. Coraz częściej zaczynam mieć dość tej szarości. Tylko, ze nie mam powodów do radości. Zniknęła ona gdy uświadomiłam sobie, ze Niall po prostu mnie wykorzystał, może byłam naiwna, ale kochałam go na zabój.Wyjęłam pamiętnik i zaczęłam:

Więc może czas najwyższy zdradzić tu dlaczego tak bardzo go nienawidzę! Dlaczego moja rzeczywistość jest taka a nie inna... Zaczęło się to dokładnie, naprawdę dokładnie, 3 lata temu. Ja i Niall byliśmy bliskimi kolegami, żeby nie powiedzieć przyjaciółmi. Wyjechaliśmy razem z resztą naszych kolegów na mały biwak. Tylko 3 noce, ale zawsze to jakaś zabawa. Przed wyjazdem rozmawiałam z Horanem o tym, ze będzie blisko, nie zostawi mnie nigdzie, bo przecież doskonale wiedział, jak bardzo boję się samotności. Tym bardziej tak daleko od domu. Zabawne bo zarzekał się wtedy, ze przenigdy by mi tego nie zrobił i ze mam nawet tak nie myśleć. A jednak! Już pierwszego dnia biwaku zaczął zachowywać się jakbym była kimś obcym. Nie wzięłam tego na poważnie, bo może alkohol za bardzo buzował w jego głowie i przecież przyrzekał. Dzieliłam z nim namiot, spaliśmy już razem wiele razy więc nie bałam się tego, nawet nie było czego bo nie pojawił się w namiocie. Chciałam z nim o tym porozmawiać następnego dnia, ale unikał mnie. Nie mam pojęcia co wydarzyło się podczas pierwszego dnia 'integracji', czy nawet podczas drogi na miejsce, ale wiem, ze to była najgorsza wycieczka w moim życiu. Reszty można się domyśleć, blondyn był tak zobojętniały ze w ostatnich godzinach wypoczynku nawet nie odpowiadał na moje pytania. Postanowiłam sama rozwiązać jego problem i zadzwoniłam po ciocię, która mieszkała blisko naszego biwaku i przyjechała po mnie. Ona jedyna wie co tak naprawdę czuje do tego palanta. A co czuje?! Nienawiść! Obojętność.. tęsknotę! Tak bardzo za nim tęsknie, brakuje mi jego głosu, szybszego bicia serca, który towarzyszyło mi gdy mnie przytulał cz łapał za dłoń. Byłam w nim kurewsko zakochana, a on tak po prostu.. eehhhh, szkoda atramentu.
Z czasem nauczyłam się doskonale kamuflować uczucia i jestem tu gdzie jestem. I zastanawiam się coraz częściej, czy przez to kiedykolwiek się zmienię. Czy znajdę kiedyś kogoś kto pomoże mi wrócić do radości i czy przywróci kolory w moim życiu. Szczerze wątpię!!



***

Chciałem dzisiaj do niej podejść, zagadać, ale zwyczajnie stchórzyłem. Spieprzyłem na maksa, jak mogłem tak ją odtrącić?! Musze to natychmiast naprawić. Stałem przed drzwiami jej domu, przed kilka minut tylko stałem i zastanawiałem się co właściwie jej powiem, ale zapukałem. Czekałem kilkanaście sekund aż ktoś otworzy i marzyłem żeby to nie była ona, bo jak ja jej w oczy spojrzę. Otworzyła mi jakaś, nieznana mi, kobieta. Na oko byłą zbliżona wiekiem, to (T.i.) brata. 

- Dzień dobry, słucham? - miała dość ładny głos, jej oczy przeszywały mnie czekając na moją odpowiedź.
- Jest może (T.i.)?  Chciałem oddać jej notatki.. - wymyśliłem na poczekaniu.
- Nie ma jej, ale możesz je zostawić. - uśmiechnęła się
- Przepraszam, ale wolałbym oddać jej osobiście.- przecież ich nawet teraz ze sobą nie mam
- Rozumiem, nie jestem w stanie powiedzieć Ci o której wróci bo wzięła dzisiaj aparat więc to potrwa dobre kilka godzin.
- Dziękuje za informacje i proszę jej nie mówić ze tu byłem. - nie chce by coś sobie o mnie pomyślała.
- Dobrze.. - powiedziała niepewnie - Do widzenia. - zamknęła drzwi i ruszyłem powolnym krokiem do domu. Dobrze wiedzieć, ze lubi fotografować, to może mi się przydać...

_____________________

To napisałam 2 część! Mam nadzieje, ze dalej chcecie.. :)
Dziękuje tez ze cokolwiek napisaliście,bałam się ze się nie spodoba i nikt z was już nie skomentuje mojej 'twórczości'.. Kocham WAS!!


Naat

piątek, 18 sierpnia 2017

Only me.. but he.. (Niall)




...Nigdy bym nie pomyślała, ze życie może być aż tak chujowe.. Mam 19 lat i ono dopiero się zaczyna. Szkoła podstawowa, gimnazjum i wreszcie szkoła średnia. W tych dwóch pierwszych nie działo się nic szczególnego, zwykłe dziecięce zabawy, kłótnie o głupią ławkę w klasie, czy zaloty chłopczyków. To nawet z perspektywy czasu stało się zabawne.. Szkoła średnia to coś więcej, tu ludzie są dorośli i zajmują się poważniejszymi rzeczami. Egzaminy, znajomości czy przyjaźnie i miłości, od tego ostatniego uciekałam jak najdalej. Naoglądałam się nieudanych związków u przyjaciół czy u własnej rodziny. Ja jestem raczej takim molem książkowym, zbyt wiele widziałam, zbyt wiele przeczytałam. A czytałam wiele, może nie tyle książek, co opowiadań o rożnych miłościach, tych z przysłowiowym "księciem na białym koniu" i tych z bólem, rozczarowaniem i "bad boy'em", który zazwyczaj stał za wszelkimi krzywdami każdej bohaterki. Być może, ze to wszystko jest wyimaginowaniem każdej amatorki twórczości, ale było to tak opisane jakby każda przeżywała swoje życie i układała to w świetną opowieść. Można by rzec, ze to dzięki nim nauczyłam się jak podchodzić do rzeczywistości, nie warto zawracać sobie głowy jakimiś chłopakami czy czymkolwiek innym co mogłoby się kiedyś skończyć. Chyba uczę się na cudzych porażkach i błędach. Dlatego tez spławiam, każdego kto próbuje się do mnie zbliżyć, nawet moja najlepsza przyjaciółka oddaliła się ode mnie, gdy tylko pojawiła się "miłość jej życia". Dlatego przestałam ufać ludziom, nie można być zbyt naiwnym, bo potem są same rozczarowania. Nie potrzebuje tego, więc postawiłam na siebie. Jak to się mówi: "Umiesz liczyć, licz na siebie". Ja właśnie popieram to powiedzenie i inwestuje w siebie. 
               Kurwa chce umrzeć!!
      

Cóz, to było coś dziwnego. Nie wiem dokładnie do kogo należy ta kartka, musiała się w jakiś sposób oderwać od reszty, zapewne, pamiętnika. Nie brzmi to zbyt optymistycznie. Zal mi tej dziewczyny, widzi świat tylko w szarych i czarnych barwach, a przecież życie jest piękne, miłość to najwspanialsze uczucie na ziemi i chce się wtedy skakać aż do chmur. Może nie mam zbyt wielu doświadczeń z tego prawdziwego uczucia, ale na pewno wiem, ze gdybym wiedział kim jest ta osoba, pokazałbym jej jak bardzo się myli!
Rozejrzałem się po korytarzu, nikogo nie zauważyłem kto mógł szukać swojej zguby, opublikować tez tego nie mogę, to zbyt osobiste i zapewne właścicielka nie byłaby zadowolona, aczkolwiek mogę ją poszukać. Napisać pewne ogłoszenie i tylko czekać aż się zgłosi...
W drodze powrotnej do domu zastanawiałem się jak ułożyć owe ogłoszenie i w mojej głowie zamiast składnych zdań pojawiała się myśl czy aby na pewno chce poznać tą dziewczynę i czy ona zgłosiłaby się po to. Z treści dała poznać ze nie chce mieć z nikim bliższego kontaktu, a ja wiem, ze nie zaprzestałbym na oddaniu jej skrawka papieru...

***

- No gdzie to jest?! - zaczęłam się już niesamowicie wkurwiać. Mój zeszyt, coś na wzór pamiętnika, zaczął rozpadać się jakiś czas temu i wiedziałam, ze muszę go wymienić, albo chociaż posklejać, bo zgubie którąś z zapisanych kartek. I tak oto nie mogę znaleźć mojego najnowszego wyznania. Jakby wpadło to w niepowołane ręce byłabym pośmiewiskiem na całą szkołę. Chociaż z drugiej strony, nie ma się o co martwić, przecież z tego co pamiętam nie ma tam żadnej powiązanej ze mną informacji, ani nikt na tyle mnie nie zna by skojarzyć to akurat ze mną. A ja mam teraz nauczkę żeby wymienić pamiętnik... Następnego dnia w szkole była jakaś dziwna fascynacja czymś o czym nie miałam pojęcia, każdy trzymał w ręku jakąś kartkę, zgarnęłam jedną z podłogi korytarza i zagłębiłam się w treści.

    Szukam dziewczyny... - co w tym takiego fascynującego?!? - ...niestety nie mam pojęcia jak wygląda ani jak ma na imię, stąd moje ogłoszenie. Ta dziewczyna ma dość ponure podejście do życia. Wiem, ze lubi czytać i sie uczyć, domyślam się ze to taka szara myszka. Na pewno cicha i nikomu nie wadzi. Jeśli ktoś wie o kogo chodzi napiszcie maila do mnie. Nie będę się tłumaczył po co chce wiedzieć kim jest owa dziewczyna, po prostu chce jej zwrócić jej własność. Domyślam się ze większość z Was będzie robiło sobie z tego jaja, więc darujcie sobie wszystkie uszczypliwe komentarze.. 
Nie zdradzę tez kim ja jestem...
Oto email na który proszę o informację.. ' nieksiążęzbajki@gmail.com' 


To chyba jakieś jaja, jakiś chłopak znalazł mój skrawek i teraz ma jeszcze czelność robić takie coś.. Chce mnie pogrążyć?! Z jednej strony chciałabym odzyskać swoją własność, ale z drugiej po co mam się ujawniać, skoro wie co myślę o moim aktualnym poglądzie na świat. Chyba bym nie potrafiła wytłumaczyć się z tego, bo na pewno tego oczekuje. Co to to nie!!

***

Plan niby dobry ale czy na pewno wypali? Widziałem ze każdy z zawzięciem zastanawiał się i dyskutował w swoim gronie kto to mógłby być. Dostawałem wiele wiadomości, połowa to głupie i zgryźliwe komentarze o moim poszukiwaniu, ale druga połowa to podrzucane nazwiska dziewczyn, które potem uważnie obserwowałem. Niestety ani jedna mi nie pasowała, nie mam pojęcia czemu. Jedna była zbyt otwarta, druga zbyt niezdarna a jeszcze inna miała dookoła siebie jakiś znajomych. To nie te cechy które opisywała tamta kartka. Moja osóbka była samotna, przez to tak się zachowywała. Na pewno nie znajdę jej wśród uczniów którzy są roześmiani, czy mają jakiś innych przyjaciół... Gdy tak obserwowałem każdą dziewczynę, zorientowałem się ze (T.i) gdzieś mi ucieka.. Zabawne bo to jedyna osoba której nikt nie podesłał, nikt jej nie znał, a raczej nikt nie chciał jej znać. Kojarzę ją dzieciństwa i z lekcji które razem mieliśmy i chyba mnie olśniło. Zawsze unikała bliższego kontaktu z ludźmi, ciągle się uczyła i nigdy nie interesowały ją damsko-męskie sprawy, wyjścia ze znajomymi czy nawet przyjaźnie. Pamiętam jak w podstawówce przeniosła się do mojej szkoły gdzie trzeba było robić wszystko by zaistnieć. Ona nie robiła nic, a i tak dużo osób się z nią kolegowało, ale ona nie przywiązywała do tego większej uwagi. W gimnazjum było tak samo, dopiero po wakacjach po 1 klasie technikum zniknęła wszystkim z oczu, jakby wyparowała i nikt nawet nie zorientował się ze się nie wychyla i zajęła się tylko sobą. Najwyraźniej musiało się coś w te wakacje wydarzyć ze tak zobojętniała na wszystko. Przyjrzę się i jej...

***

Od jakiegoś czasu czuje się obserwowana, zaczyna mnie to porządnie denerwować, bo mam wrażenie ze ktoś widzi każdy mój krok. Gdy wracam ze szkoły co chwile się oglądam za siebie i chyba zaczynam mieć na tym punkcie obsesję. Usiadłam na swoim miejscu w klasie i tempo wpatrywałam się w jakiś punkt przede mną. Moje zamyślenie nie było na tyle mocne, bo słyszałam rozmowy dziewczyn z klasy.
- Wiesz ostatnio zauważyłam ze Niall kręci się blisko nas. - powiedziała rozmarzona.
- No ja tez, myślisz ze któraś z nas mu się podoba? - zapytała druga jeszcze bardziej podekscytowana od tej pierwszej. Przewróciłam oczami i wróciłam do swoich notatek. Kolejny raz miałam przeczucie jakby ktoś na mnie patrzył. Starałam się ignorować ten fakt, żeby nie zacząć się rozglądać po klasie. Swoją drogą Niall to chyba jedyna osoba która nigdy w życiu nie wypowiedziała w moim kierunku żadnego obraźliwego słowa, w sumie żadnego słowa do mnie nie wypowiedział juz od.. od tamtych wakacji. Zagadka rozwiązana! Ten blondyn mógłby mieć każdą dziewczynę w tej szkole na własność a wciąż jest sam. Może nie jest powierzchowny jak inny faceci w tej szkole, może ma ambitniejsze plany niż reszta męskiej populacji... Przez resztę dnia chłopak nie chciał opuścić moich myśli, co było dla mnie dziwne, bo przez ostatnie lata nie myślałam o nikim tak długo i jeszcze w ten sposób. Niemożliwe żeby zawrócił mi w głowie przez same wspomnienia z poprzednich lat. Co prawda nie byliśmy jakimiś bliskimi przyjaciółmi, ale pamiętam ze to właśnie on oprowadził mnie po szkole i pomógł przejść przez ten pierwszy okres kiedy nikogo tam nie znałam. Jako jedyny wyciągnął rękę by pomóc. Cóż potem wszystko się zmieniło, przejrzałam go, widziałam jak bawił się innymi dziewczynami, co tydzień inna i żadna nie zorientowała się jaki on jest. Każda kolejna nie uczyła się na błędach swojej poprzedniczki, a ja nie chciałam być jedną z nich więc i od niego się odsunęłam, tak ze nawet nie zauważył.
- Cześć (T.i.).. - usłyszałam za sobą, w pierwszej chwili zignorowałam, bo nikt do mnie z własnej nieprzymuszonej woli nie zagadał, no chyba ze miał w tym jakiś interes. - Hej.. - poczułam dłoń na swoim ramieniu zmuszającą do zatrzymania się. I kto ukazał się moim oczom, Niall! - Cześć. - powtórzył się już trzeci raz.
- Słucham - spojrzałam na niego wyczekująco.
- Mogłabyś pożyczyć mi notatki z.. - zaciął się na moment - .. z angielskiego? - domyślam się ze jego chwilowe zawieszenie wywołała moja mina.
- Jasne. - bez większych emocji poszukałam wspomniany zeszyt i podałam chłopakowi. - Tylko, proszę, nie zniszcz i w miarę szybko oddaj. - ostrzegłam blondyna. Pewnie ma zaległą jakąś prace domową i nie chce mu się samemu myśleć. Chłopak uśmiechnął się i zapewne coś jeszcze chciał powiedzieć, ale odwróciłam się na pięcie i skierowałam się w stronę domu. 
- Dziękuje! - usłyszałam jeszcze za sobą.


***

Zmieniła się! Nawet bardzo! Jej oczy straciły blask, nawet mowa ciała pokazuje ze nie chce mieć z ludźmi nic wspólnego. Zastanawiam się jednak czy ona jest taka silna naprawdę, czy tylko udaje. Może każdego wieczora płacze w poduszkę przez tą samotność...
W domu postanowiłem ze jednak pouczę się trochę i wyjąłem jej zeszyt. Powoli analizowałem każdy temat jaki ma być na sprawdzianie, ale ciężko było mi się skupić. Widziałem coś znajomego w tych literach..
- Chwila!! - powiedziałem na głos i wziąłem do ręki kartkę z pamiętnika. To jej pismo! To ona.. i chyba nie jestem jakoś szczególnie zaskoczony po tej dzisiejszej wymianie zdań z (T.i.). Jednak nie sądziłem ze jest aż tak źle w jej głowie. Chciałbym jej jakoś pomóc, może jest szansa na przywrócenie jej radości życia. 
Cała nauka poszła na marne, zastanawiałem się jak mogę wpłynąć na brunetkę, jej szmaragdowe oczy muszą odzyskać blask. Zawsze uwielbiałem się w nie wpatrywać, szczególnie wtedy kiedy była roześmiana. To ona w dzieciństwie widziała we mnie jakiś potencjał i to dzięki niej jestem teraz kim jestem. Nie dała mi żebym zwracał uwagę na zdanie innych i proszę, jestem jednym z najbardziej pewnych siebie chłopaków w szkole. Czas najwyższy się odwdzięczyć! Zastanawiam się jednak co się stało ze po tamtych wakacjach dziewczyna zniknęła z mojego zasięgu...
Zastanawiałem się nad tym całą noc i kurwa dalej nie mam pojęcia czemu. Rozmowa z nią nie wchodzi w grę, bo i tam mi nie powie... Jak każdego dnia poszedłem do szkoły, tylko tym razem z planem, będę obserwował ją tak długo aż czegoś się dowiem, to chore ale jedyne wyjście...

________________

Napisałam to i nie wiem czy jest to coś godne przeczytania a potem kontynuowania.. ! może pomożecie ocenić, wyrazicie co myślicie o tym opowiadaniu i dacie znać czy chcecie dalej.. od tego może zależeć mój powrót tu.. 
Przepraszam ze mnie tu tak długo nie było!!! 





Naat

wtorek, 1 sierpnia 2017

Q&A - littlegirl


Hej, trochę późno pojawiam się z odpowiedziami, ale lepie późno niż wcale! :D Nie było za dużo pytań, więc pod koniec napiszę jeszcze coś od siebie :)

1.
Staram się kończyć w ciekawych momentach, w środku akcji lub jakimś pytaniem, żeby Was zaintrygować, a tym samym - żebyście chciały wracać czytać następne części. Brutalne, ale taka jest prawda :D

Z weną jest różnie - raz jest, raz jej nie ma, dlatego posty też różnie się pojawiają. Czasami wymyślam kolejną część w autobusie do szkoły, a czasem inspiruję się filmami, książkami czy nawet snami XD Zdarza się, że mam już gotową część, ale nagle przychodzi mi lepszy pomysł do głowy i piszę od początku ;)

2.

Tak jak napisałam wyżej - filmy/książki/sny, ale czasami też z własnego życia lub swoim wyobrażeniu na dany temat :)

3.
Jeśli mam być szczera to wolałabym nie, bo nie czuję się mocna w pisaniu takich scen, ale może kiedyś się na to zdecyduję ;D


4.
Nie mam pojęcia, każda część może być ostatnią hahahaha, zależy jakie pomysły mi przyjdą jeszcze do głowy :D wydaje mi się, że ok. 15, ale to się okaże :)

5.

Piszę od końca podstawówki, opowiadania to od zawsze 'mój konik' :D kiedyś byłam na nocce u przyjaciółki i przez pół nocy śpiewałyśmy stare piosenki 1d, potem czytałam sobie tego bloga od czasu do czasu, aż w końcu sama chciałam tu pisać :)

6.
Przykro mi, ale nie ja jestem autorką tego opowiadania :( Poza mną jest tu jeszcze kilka dziewczyn - sprawdź która z nich dodała te opowiadanie i zapytaj, kiedy dodadzą nowe opowiadanie :) Sama je czytałam i chętnie dowiedziałabym się, jak kończy się ta historia :D


To tyle z pytań od Was. Chciałam napisać jeszcze kilka ciekawostek o sobie, ale nic nie przychodzi mi do głowy, więc jeśli ciekawi Was jaka jest moja ulubiona piosenka/największe marzenie czy cokolwiek, to poodpowiadam w komentarzach.

Przy okazji chciałam Was zaprosić na drugiego bloga, na którym piszę. Nie chciałam się tu reklamować, ale ostatnio bardzo spadła aktywność, co działa demotywująco na mnie i drugą pisarkę. Poza tym szukamy tam chętnych dziewczyn do pisania (kontakt -> littlegirl.nzhll@gmail.com) ♥️!
Wpadnijcie jeśli macie ochotę i koniecznie zostawcie ślad po sobie :) -> http://imaginyonedirection-polish.blogspot.com/

littlegirl xx




czwartek, 20 lipca 2017

Fuckboy ~ cz.11

Wsiadłem do samochodu przyjaciela, rzucając torbę na tylne siedzenie.
- Co z Liamem? - zapytałem, patrząc w oczy chłopaka.
- Trzyma się jakoś. - wybełkotał.
- Kłamiesz. - stwierdziłem zdenewowany. - Powiedz szczerze co mu zrobili.
- Ma dwa złamane żebra, skręcony nadgarstek i masę siniaków. Jeden z nich miał kastet. - powiedział przybity. Wyobraziłem sobie jak musi wyglądać twarz Liama potraktowana metalowym przedmiotem. Za kilka tygodni wróci do zdrowia, to nie pierwsza bójka. Stanął w mojej obronie, więc niezależnie od stopnia obrażeń muszę go pomścić. Dla zasady.
- Jaki jest plan? - zapytałem, patrząc gdzie wiezie nas Harry.
- Jak to kurwa, jaki jest plan?! To chyba ty powinieneś wiedzieć, miałeś dwie godziny, żeby go wymyślić! - krzyknął zdenerwowany. Świetnie, więc nawet nie mięliśmy pojęcia gdzie jedziemy. Westchnąłem i wziąłem do ręki komórkę leżącą obok fotela.
- Kupiłeś kartę? - wskazałem na telefon.
- Jeszcze nie. - warknął Harry. Przy najbliższym zjeździe z autostrady skręcił w stonę jakiegoś miasteczka. Zatrzymał samochód pod kioskiem. Wyszedłem z samochodu, uprzednio zakładając okulary przeciwsłoneczne i kaptur. Kupiłem kilka starterów i odjechaliśmy z piskiem opon. Wybrałem numer do przyjaciela, nerwowo oczekując aż odbierze.
- Niall, gdzie jesteście? - zapytałem, kiedy tylko usłyszałem jego głos.
- Louis, Alex i ja już w domku w górach. Chris, Tonny i Nathan mają zaraz być. Możemy tu opracować plan i wyruszyć rano. - oświadczył. Lubiłem zdecydowanie blondyna, nie tracił czasu na bezsensowne rozmowy.
- Będziemy za dwie godziny. - rzuciłem. Rozłączyłem się i wyjąłem z telefonu kartę. Złamałem ją na pół i wyrzuciłem przez okno.
- Tam gdzie zawsze? - upewnił się Harry. Skinąłem głową na potwierdzenie.

Do końca dnia nie ruszyłam się z łóżka. Nie miałam ochoty niczego jeść, z nikim rozmawiać ani nigdzie wychodzić. Zrozumiałam, że jeśli Zayn nie odbiera to po prostu nie chce mieć ze mną nic wspólnego. Musiałam się z tym pogodzić, chociaż wiedziałam, że nie przyjdzie mi to z łatwością. Nie mogłam zapomnieć o jego głosie, zapachu czy dotyku. Obejrzałam kilka filmów, w większości komedii romantycznych, które doprowadzały mnie do płaczu. Z wyczerpania zasnęłam.

- Myślisz o niej? - zapytał nagle Harry. Leżeliśmy w dwuosobowym pokoju na piętrze, reszta spała od dawna na dole. Udało nam się obmyślić plan działania. Nad ranem mieliśmy zamiar wrócić do miasta.
- Cały czas. Ty przez Dakotę też nie możesz spać? - odwróciłem głowę w jego stronę. Położyliśmy się godzinę temu i byłem przekonany, że chłopak już zasnął.
- Stary, ona jest inna niż wszystkie. Nigdy nie spotkałem tak pewnej siebie, a zarazem wrażliwej dziewczyny. Nie powinienem był jej zostawiać. - żalił się. Rozumiałem jego ból, przechodziłem przez to samo.
- Robimy to dla ich bezpieczeństwa. - pocieszyłem go, a przy okazji i siebie.
- Wiem. - szepnął. Nie odpowiedziałem, wróciłem myślami do blondynki. Nie potrafiłem zapomnieć chwili, w której powiedziałem, że nie jest mi już potrzebna. Byłem zły na siebie, że nie załatwiłem tego delikatniej. Zakochałem się i nie mogłem się doczekać, żeby ją przeprosić. Żyłem nadzieją, że mi wybaczy.

Obudziłam się wcześnie rano. Nic dziwnego, skoro zasnęłam jeszcze przed zmrokiem. Mój humor nie uległ poprawie, miałam zamiar spędzić w łóżku kolejny dzień. Wiedziałam jednak, że rodzice zorientują się, że coś nie gra. Niechętnie wstałam, wykonałam poranną toaletę i zeszłam na dół. Przywitałam się z mamą i zjadłam jogurt. Wróciłam do swojego pokoju i wzięłam do ręki książkę. Kiedy znudziło mnie czytanie, sprawdziłam, czy nie mam nic do zrobienia do szkoły. Na szczęście nuczyciele rzadko zadawali coś na weekend. Zastanawiałam się, co robi teraz Zayn. Nie mogąc poradzić sobie z natłokiem myśli, postanowiłam pobiegać, żeby rozładować emocje. Przebrałam się i wyszłam, zostawiając na komodzie telefon. Włączyłam muzykę z mp3 i założyłam słuchawki. Kierowałam się w stronę lasu, bo nie chciałam spotkać nikogo znajomego. Wbiegłam na ścieżkę między drzewami i zamknęłam oczy, ciesząc się cudownym zapachem. Chwilę później zaliczyłam blikie spotkanie z twardą ziemią. Zawsydzona wstałam i rozejrzałam się, żeby sprawdzić, czy nikt mnie nie widział. Spojrzałam w dół, szukajac korzenia, o który się potknęłam, jednak zamiast tego zauważyłam błyszczący, metalowy przedmiot. Schyliłam się, żeby sprawdzić do czego służy. Pisnęłam przerażona, kiedy dotarło do mnie, że to ubrudzony krwią kastet. Zdjęłam słuchawki i włożyłam je do kieszeni. Nie wiedziałam co zrobić. Poczułam się nieswojo, jakby ktoś mnie obserwował. Wtedy usłyszałam krzyki przepełnione wyzwiskami. Rozpoznałam jeden z głosów i zamarłam. Schowałam do kieszeni znalezioną broń i pobiegłam w tamtą stronę. Modłiłam się, żebym nie miała racji.


________________________________________
Hej kochane! Wiem, że czwartek z początkiem tygodnia ma mało wspólnego, ale jakoś nie mogłam się zebrać.. Co myślicie o tej części? Ja jestem z niej średnio zadowolona :/
Zaskoczyłyście mnie ilością komentarzy poprzednio! Jest mi bardzo miło, tylko proszę, nie spamujcie czymś typu "Lol" "..." itp., bo takich i tak nie liczę ;) xx 17 komentarzy - następna częśćlittlegirl

poniedziałek, 10 lipca 2017

Fuckboy ~ cz.10

- Przyjadę po ciebie za dwie godziny, sprawy trochę się pokomplikowały. Pobili Liama.
- Kiedy? - zapytałem bez emocji, żeby nie wzbudzić podejrzeń (T.I.).
- Dzisiaj rano. Mamy mało czasu. Kiedy wraca twoja mama i siostry z wakacji? - głos chłopaka stawał się coraz bardziej nerwowy.
- Za tydzień. - odpowiedziałem krótko, czując na sobie wzrok dziewczyny.
- Powinniśmy zdążyć. Weź z mieszkania wszystkie wartościowe rzeczy, na wypadek, gdyby próbowali się włamać. I zostaw telefon, nie mogą cię namierzyć. - polecił Harry.
- Jasne, rozumiem. Jak się ma Dakota? - zmieniłem temat, żeby dziewczyna zapomniała o prawdziwej przyczynie rozmowy.
- Nie najlepiej, a do tego nie mogę być teraz przy niej. Kurwa, potraktuje mnie jak nieodpowiedzialnego gnojka. - stwierdził rozzłoszczony. Miał rację. Jeśli zniknie na tydzień w takim momencie, brunetka nie będzie chciała z nim więcej rozmawiać.
- To silna dziewczyna, na pewno da sobie radę. - pocieszyłem bardziej (T.I.) niż Harrego.
- (T.I.) jest teraz u ciebie i nie możesz rozmawiać, prawda? - zapytał.
- Tak. - spojrzałem na dziewczynę, która przyglądała mi się ze strachem w oczach.
- Stary, mówiłem ci, żebyś ją sobie odpuścił. Zakończ to, zanim będzie za późno. - ostrzegł mnie przyjaciel, jakbym sam tego nie wiedział.
- Muszę kończyć, cześć. - rzuciłem zirytowany i rozłączyłem się.
- I co? - dopytywała blondynka.
- Dakota nie jest w najlepszej formie, ale jakoś się trzyma. Myślę, że powinnaś już iść. - powiedziałem sucho, chociaż miałem ochotę natychmiast to cofnąć.
- Słucham? - posłała mi niezrozumiałe spojrzenie pełne bólu. Spodziewała się tego. Szkoda, że nie znała prawdziwej przyczyny. Chciałem jak najszybciej mieć to za sobą i nie patrzeć dłużej jak cierpi.
- Nie jesteś mi już potrzebna. - warknąłem wściekły. Na siebie, nie na nią. Dziewczyna ze łzami w oczach pobiegła na górę po swoje rzeczy. Po chwili zbiegła w swoich ubraniach, trzymając w ręku rozpiętą torebkę. Wypadło z niej kilka rzeczy, ale (T.I.) nie wróciła się po nie. Zabrała kurtkę z wieszaka i po raz ostatni odwróciła się w moją stronę.
- Przepraszam, że nie jestem wystarczająco dobra. - szepnęła i wyszła. Stałem jak wryty, nie mogąc ostrząsnąc się po tym, co właśnie usłyszałem. Nie miałem pojęcia, dlaczego (T.I.) wzięła całą winę na siebie. Przecież to ja zachowałem się jak potwór. Wtedy zrozumiałem, że zakochałem się w tej dziewczynie. Co gorsza, ona we mnie też. Myśl, że mimo to nadal coś do mnie czuła, bolała bardziej niż gdyby wykreśliła te dwa dni ze swojego życia. Podbiegłem do okna, by jeszcze raz ją zobaczyć. Kto wie, być może ostatni. Szła szybkim krokiem, ocierając łzy z twarzy. Długie blond włosy rozwiewał wiatr, przyklejając się do mokrych policzków. Właśnie tego się obawiałem od momentu, kiedy wpadłem na nią w klasie. Tak bardzo chciałem pobiec za (T.I.), przeprosić i wszystko wytłumaczyć. Jednak nie mogłem. Paradoksalnie, robiłem to dla niej. Dla jej bezpieczeństwa. Nie wybaczyłbym sobie, gdyby ktoś zrobił krzywdę tej niewinnej dziewczynie. To był jedyny sposób, żeby ją chronić. Musiała o mnie zapomnieć, przynajmniej dopóki nie zamknę kilku spraw z przeszłości.

Nie potrafiłam uwierzyć w swoją naiwność. Jak mogłam dać się uwieść największemu podrywaczowi w szkole? Wiadomo było, że to się tak skończy. Byłam i zawsze będę dla niego tylko jedną z pierwszoklasistek, których tak bardzo nie znosi. Tak długo się przed tym wzbraniałam, nie dopuszczając do siebie myśli, że poczułam do niego coś więcej. Dlaczego się złamałam? Powinnam była zakończyć tę znajomość na samym początku. Nie cierpiałabym teraz tak, jak cierpiała połowa dziewczyn ze szkoły, które Zayn zaliczył. Dostałam za swoje. Przez chwilę łudziłam się, że wszystko co o nim słyszałam to plotki. Zachował się naprawdę w porządku w trudnej dla mnie sytuacji. Nie chciałam dopuścić do siebie myśli, że potrafił wykorzystać mój zły stan do osiągnięcia celu. A może nawet wygrania jakiegoś głupiego zakładu.
Wróciłam do domu, rodziców na szczęście nie było. Wzięłam prysznic, żeby zmyć z siebie zapach perfum Zayna. Przebrałam się w luźną koszulkę i położyłam do łóżka. Zastanawiałam się, czy powinnam zadzwonić do Dakoty, ale nie sądziłam, że to odpowiednia chwila. Miała swoje zmartwienia i to o wiele bardziej poważne, niż moje złamane serce. Powiem jej przy okazji, kiedy sama się z tym uporam. Zamknęłam oczy i mimowolnie wróciłam myślami do wydarzeń z poprzedniego wieczoru. Przypomniałam sobie troskę chłopaka w nocy. Sam fakt, że postanowił spać ze mną, bo miałam koszmar nie pozwalał mi wierzyć w plotki o nim. Nie chciałam go stracić. Byłam pewna, że zaczęło mu na mnie zależeć. W przeciwnym razie, nie byłby taki czuły choćby podczas pocałunku. Coś musiało się stać, a ja postanowiłam się dowiedzieć co takiego. Wybrałam jego numer, nerwowo oczekując aż odbierze. Po chwili usłyszałam dzwięk poczty głosowej. Spróbowałam jeszcze raz. Niestety, z takim samym skutkiem. Nie chcąc się narzucać, zrezygnowałam.

Spakowałem ubrania i podstawowe kosmetyki do torby podróżnej, a do plecaka włożyłem portfel, pieniądze, dokumenty i trochę jedzenia. Nie wiedziałem, kiedy wrócę do domu, ale z pewnością przed resztą domowników. Nie mogłem pozwolić, żeby stała im się krzywda. Schowałem cenne przedmioty, mając nadzieję, że mimo wszystko nikt nie postanowi szukać mnie w domu. Nalałem coli do szklanki i usiadłem przy wyspie kuchennej. Miałem jeszcze 10 minut do przyjazdu Harrego. Rozejrzałem się po mieszkaniu. Mój wzrok zatrzymał się na drewnianych schodach. Zauważyłem tam kilka rzeczy (T.I.), które wypadły jej z torebki. Chusteczki, gumy do żucia, perfum i dokumenty. Odruchowo zjąłem nakrętkę z perfumu, dzięki czemu poczułem piękny zapach. Jej zapach. Przygnębiony wrzuciłem flakonik do plecaka. Był to jedyny sposób, żeby mieć ją przy sobie chociaż w niewielkim stopniu. Wiedziałem, że po moim powrocie nie będzie chciała słuchać wyjaśnień. Nie miałem pojęcia co zrobić z dokumentami dziewczyny. Znajdowała się tam legitymacja i karta do szkolnej blilioteki. Nic, bez czego nie mogłaby przeżyć tygodnia, dlatego ostatecznie postanowiłem oddać jej to po powrocie. Przynajmniej znajdzie się preteskt do rozmowy. Nie chciałem zostawiać znalezionych dokumentów w mieszkaniu, żeby nie kusić losu. Poza tym, na legitymacji znadowało się zdjęcie uśmiechniętej blondynki. Taką chciałem widywać ją każdego ranka. Moje rozmyślania na temat dziewczyny przerwał telefon.
- Czekam na dole. - rzucił Harry i rozłączył się. Wtedy zauważyłem, że mam dwa nieodebrane połączenia od.. (T.I.). Dlaczego, do cholery, nie słyszałem, że dzwoni!? Byłem wściekły, rozżalony i bezradny. Chciałem, żeby to wszystko się już skończyło. Musiałem z nią porozmawiać, ale najpierw miałem coś do zrobienia. Wrzuciłem komórkę do kosza na śmieci i wyszedłem z domu, dokładnie zamykając drzwi na klucz. Jakby to miało ich powstrzymać zaśmiałem się ironicznie w myślach.

_____________________________________
Hej misie ♥️ Jak Wam się podoba ta część? Wolicie coś bardziej dark czy szkolną sielankę? :D
Zaskakujecie mnie z ilością komentarzy, prawdę mówiąc, nie sądziłam, że spełnicie limit z nadwyżką! Bardzo Wam dziękuję ♥️ 17 komentarzy = następna część <- im szybciej spełnicie, tym szybciej się pojawi :)
littlegirl

PS. Pod tą częścią możecie też zadawać pytania do Q&A, o którym wspominałam ostatnio :)

środa, 5 lipca 2017

Nialler ~3~

-Od kiedy dajesz?- spytał bez cienia kpiny.
-Od kiedy cię to interesuje?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie, po czym pchnęłam go, przeszłam i wściekła trzasnęłam drzwiami od mojego pokoju. DUPEK. Szybko ubrałam spodenki i czarny top, który miałam pod ręką. Przeczesałam palcami włosy, żeby nie straszyć. Zeszłam na dół gdzie już wszyscy oprócz Zayn'a i Niall'a czekali. Spojrzałam na Jack'a, który się ochoczo uśmiechał na widok moich za krótkich spodenek.
-Dzień dobry, królewno!- uśmiechnął się unosząc kubek świeżej kawy w moją stronę. Od razu wzięłam go do rąk i upiłam łyczka.
-Dziękuję.- mruknęłam dając mu buziaka w policzek.
-A teraz nie odzywać się do mnie dopóki ten kubek nie będzie pusty!- fuknęłam patrząc po kolei na twarze chłopaków. Tak. Jestem jedyną dziewczyną w tym gównie. Nikt nie miał kłopotów, żeby to zrozumieć. Znają mnie już.
-Cudownie, że wszyscy raczyli się w końcu zjawić!- 'zażartował' blondasek schodzący po schodach za którym szedł Zayn. Przez kolejną godzinę zanudzał o planach dotyczących jakiej super tajnych danych, które musimy wykraść.Nikt oprócz niego nie wiedział o jakie dane chodzi, bo utajnione dla 'szefów', czyli siedziałam i słuchałam o czymś o czym nie mam pojęcia.
-Świetnie. W sobotę Mark będzie na firmowej imprezie integracyjnej. Idziemy tam.. to ma być zorganizowana akcja i dobrze zaplanowana.- nawijał znowu, a ja upijałam kolejny i kolejny łyk już letniej kawki.
-[T.I.] będziesz mi potrzebna.- odparł zdecydowanym tonem, a ja się zakrztusiłam.
-Co?- parsknęłam, kiedy już mogłam oddychać.
-To, co słyszałaś.. pójdziemy tam jako przyjaciele z pracy. Jesteś potrzebna, żeby zająć kochanego wiceprezesa.- mówił spokojnie, a ja co raz bardziej żałowałam tego, że wrócił.
-Jak miałabym go niby zająć?!- fuknęłam unosząc brwi.
-Jesteś bystra, więc wiesz jak wykorzystać swoje ciało do bardziej praktyczniejszych celów. Skoro już dajesz to przynajmniej niech się to do czegoś przyda.- powiedział sucho, a ja mimowolnie uchyliłam usta w szoku. Nie wierzę, że to powiedział. Chłopaki speszeni patrzyli to na mnie, to na niego. Wstałam i oparłam się o jego fotel.
-Nie martw się. I tak nie zamoczysz.- bąknęłam i wróciłam na górę do siebie, nie czekając na ciąg dalszy, bądź jakąkolwiek odpowiedź od niego.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na razie was przepraszam, ale dostałam blokady co do tego imagine'a xd
Zacznę nowego, może się odblokuję ;) 
Jakieś życzenia z kim lub o czym? :p

sobota, 1 lipca 2017

Fuckboy ~ cz.9

- Pocałuj mnie. - poprosiłam szybko, póki jeszcze miałam na to odwagę. Nie musiałam długo czekać, żeby poczuć usta Zayna na swoich. Z początku jego wargi ocierały o moje tak delikatnie, że ledwie czułam jego dotyk. Podobała mi się ta subtelność, jednak po chwili zdobyłam się na odważniejsze ruchy. Chłopak odwrócił nas, przez co leżałam pod nim. Pocałunek z każdą chwilą stawał się coraz bardziej namiętny i pełen pożądania. Niespodziewanie Zayn wrócił do początkowych ruchów, spowalniając tempa. Zaraz potem odsunął się, spojrzał mi w oczy, złożył jeszcze jeden krótki pocałunek na moich ustach i położył się z powrotem obok na łóżku. Leżałam przez moment zdezorientowana i zaskoczona jego zachowaniem. Spodziewałam się, że będzie wręcz nachalny, a tym czasem uważał na każdy swój ruch. Zaimponował mi, dlatego postanowiłam przyznać się przed nim do czegoś, o czym nikt inny nie wiedział.
- To był mój pierwszy raz. - szepnęłam, odwracając głowę w stronę twarzy chłopaka, który ze zdumienia otworzył szeroko oczy.
- Blefujesz. To niemożliwe.. nie taka dziewczyna jak ty.. - zamyślił się.
- Nie taka dziewczyna jak ja? - zapytałam zirytowana. Bałam się, że potraktował mnie jak łatwą zdobycz.
- Jesteś marzeniem każdego chłopaka, nie widzisz tego jak pożerają cię wzrokiem? Dlatego wydawało ci się dzisiaj, że inne dziewczyny cię nie lubią. Jesteś dla nich konkurencją nie do pokonania. - powiedział, cały czas patrząc mi głęboko w oczy. Widziałam, że mówi szczerze. Zarumieniłam się i spuściłam wzrok. Chłopak położył dwa palce na mojej brodzie i podniósł je, zmuszając mnie tym samym do spojrzenia na niego. Przybliżył się i musnął szybko moje wargi. Nie mogłam się opanować, jego dotyk sprawiał, że pragnęłam go coraz bardziej. Podparłam się na łokciach i nachyliłam nad Zaynem. Postanowiłam przejąć kontrolę. Całowanie bardzo mi się spodobało. Nie byłam pewna, czy chodziło o samą czynność, czy o chłopaka, z którym to robiłam.

Zayn musisz przestać. Natychmiast.Podpowiadał głos w mojej głowie, ale ignorowałem go. Nie obchodził mnie w chwili, kiedy (T.I.) siedziała okrakiem na wysokości moich bioder, łącząc nasze usta w namiętnym pocałunku. Wychodziło jej to tak dobrze, że nie chciałem uwierzyć, że robi to po raz pierwszy. Czułem się zaszczycony faktem, że wybrała do tego właśnie mnie. Błądziła rękami po moim nagim torsie, a ja przesuwałem opuszkami palców po jej udach. (T.I.) strasznie mnie podniecała, ale nie mogłem pozwolić, żeby sprawy zaszły za daleko, dlatego zakończyłem czułość i pomogłem jej ułożyć się obok na miękkiej pościeli. Objąłem drobne ciało blondynki ramieniem, a ona wtuliła się we mnie z całych sił. Nie żałowałem tego, co się między nami stało, jednak bałem się konsekwencji. Znalazłem się w podbramkowej sytuacji. Z jednej strony naprawdę czułem do tej dziewczyny coś wyjątkowego, a z drugiej nie mogłem pozwolić, aby groziło jej niebezpieczeństwo. Musiałem pozamykać pare spraw z przeszłości, żeby móc się z nią związać na poważnie.

Kiedy się obudziłam, Zayna nie było obok mnie. Zawiedziona wstałam i udałam się do łazienki. Przemyłam twarz wodą i rozczesałam włosy, spinając je w luźnego koka. Nałożyłam delikatny makijaż, używając kosmetyków znalezionych na dnie torby. Cichutko zeszłam po schodach na parter, stąpając bosymi nogami po zimnych kafelkach. Weszłam do kuchni, w której zastałam bruneta. Oparta o framugę drzwi, przyglądałam się chłopakowi. Akurat kończył robić tosty z masłem orzechowym. Luźne szare spodnie opadały mu nisko, uwidaczniając tym samym zarysowane kości miednicy. Z wrażenia przygryzłam dolną wargę. W tym samym momencie Zayn się odwrócił.

Przysięgam, że to był najpięknieszy widok w moim życiu. (T.I.) stała oparta biodrem o drewnianą framugę. Ręce miała założone na piersiach, a luźna koszulka zsunęła się z jej drobnego ramienia, ukazując koronkowe ramiączko stanika. Włosy miała związane w nieładzie, a co najważniejsze, przygryzła wargę w taki sposób, że miałem ochotę rzucić się na nią. Stałem oniemiały dobrą chwilę, bo dziewczyna zdążyła podejść roześmiana. Wspięła się na palce i pocałowała mnie delikatnie w policzek. Położyłem dłonie na jej biodrach i pocałowałem czule w usta.
- Coś się pali. - zauważyła, nie przerywając pocałunku.
- Nieważne. - mruknąłem, sadzając ją na blacie. Oplotła nogami moje biodra, przyciskając mnie do siebie. Tak bardzo chciałem, aby ta chwila trwała wiecznie. Nie mogłem jednak do tego dopuścić, za wiele miałem do stracenia.
- Mam nadzieję, że jesteś głodna. - powiedziałem nagle, odsuwając się od dziewczyny. Naprawdę sporo mnie to kosztowało.
- Jasne, co tam masz dobrego? - zapytała wesoło, zeskakując z mebla. Podałem jej talerz z tostami i owocami. Dziewczyna nakryła do stołu, a ja w tym czasie wyrzuciłem przypalone pieczywo z tostera. Miłą atmosferę podczas posiłku przerwał dzwoniący telefon. O dziwo, tym razem ktoś próbował dobić się do mnie. Na ekranie pojawił się znajomy numer, dlatego odetchnąłem z ulgą.
- Cześć Harry, co tam? - zapytałem spokojnie.
- Przyjadę po ciebie za dwie godziny, sprawy trochę się skomplikowały. Pobili Liam'a, a ty masz być następny.


_____________________________________________
Hej kochane ♥️ komentujecie tak szybko, że potem muszę pisać po nocy, żeby wywiązać się z umowy! Przepraszam za wszystkie błędy, ale jednym okiem już śpię :D
Nie wiem dlaczego ta część wyszła z takim podtekstem, mam nadzieję, że nie przesadziłam ze "słodkością" i nie nudziłyście się podczas czytania :) dziękuje za wszystkie miłe słowa, naprawdę bardzo doceniam każdy komentarz  ♥️ podnoszę trochę poprzeczkę, bo za szybko wam idzie! 17 komentarzy = następna część :)
littlegirl

PS. Myślałam ostatnio, żeby zrobić coś w stylu pisemnego Q&A, więc jeśli chciałybyście się czegoś o mnie dowiedzieć to możecie pytać, a jak się uzbiera tego trochę to zrobię post z odpowiedziami :)

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Fuckboy ~ cz.8

Czekałam z niecierpliwością, aż w końcu mnie pocałuje. Właśnie wtedy zadzwonił telefon.
- To pewnie Dakota. - powiedziałam drżącym głosem, spoglądając w jego ciemne oczy.
- Będzie dobrze. - szepnął, gładząc dłonią mój policzek. Wzięłam głęboki oddech i niechętnie wyswobodziłam się z objęć chłopaka. Podeszłam do wysepki kuchennej, odłożyłam na blat kubek z kakaem i znalazłam telefon.
- I jak? - zapytałam z nadzieją, nie chcąc okazywać strachu przed Dakotą. W jej oczach Dom był dla mnie tylko starszym bratem przyjaciółki z klasy.
- (T.I.).. on jest w śpiączce.. nie wiadomo kiedy się obudzi.. - łkała do słuchawki. Byłam w takim szoku, że nie wiedziałam co odpowiedzieć.
- Dakota.. tak mi przykro.. - zaczęłam, czując mokre krople na policzkach, jednak wiedziałam, że szybko muszę się uspokoić. - Nie możesz tracić nadziei, słyszysz? Dom jest silny, a w ten sposób jego organizm oszczędza mu cierpienia. Wyjdzie z tego, rozumiesz?
- Obyś miała rację. Muszę kończyć, trzymaj się. - powiedziała drżącym głosem.
- Ty też. - rzuciłam szybko, zanim brunetka zdążyła przerwać połączenie. Odłożyłam telefon na blat i rozpłakałam się jak małe dziecko. Czułam pustkę, której nie potrafiłam opisać słowami. Dotarło do mnie, że zależało mi na Dominicu bardziej niż powinno. Nie kochałam go jak chłopaka, bardziej jak przyjaciela. Po jego wyznaniu dużo rozmawialiśmy, potrafiliśmy spędzać całe noce przy telefonie. Przywiązałam się do niego.
- Cii.. jestem tu. - usłyszałam nad uchem szept Zayna. Obrócił mnie tak, żeby spojrzeć na moją zapłakaną twarz.
- Nie powinieneś widzieć mnie w takim stanie. - powiedziałam szlochając.
- Jesteś śliczna kiedy się śmiejesz i piękna, kiedy płaczesz. - wyznał, nie odrywając ode mnie wzroku. Spuściłam głowę zawstydzona, a chłopak przyciągnął mnie do siebie. W jego ramionach czułam się tak bezpiecznie i beztrosko, jakby wszystkie problemy nie istniały. Bo nie istaniały. Przynajmniej w tym jednym momencie. Z wyczerpania przymknęłam powieki, a po chwili mój oddech się unormował.
- Powinnaś się już położyć, to był ciężki dzień. - powiedział, odsuwając się na tyle, aby spojrzeć mi w oczy. Pokiwałam głową i starłam ostatnie słone krople z twarzy. Udałam się do łazienki, żeby zmyć reszki makijażu. Przeczesałam włosy i spięłam je w wysoki kucyk. Bezskutecznie próbowałam odnaleźć piżamę w torbie, kiedy przypomniałam sobie, że została u Dakoty. Wzięłam szybki prysznic i założyłam z powrotem ubrania z imprezy.
- Śpisz w ciuchach? - zaśmiał się Zayn, kiedy przykrywałam się kocem na kanapie w salonie.
- Nie mam piżamy. - powiedziałam obojętnie, układając się do snu.
- Chodź. - rozkazał, wyciągając rękę w moją stronę.
- Nigdzie nie idę, dobranoc.- oświadczyłam zamykając oczy.
- Dlaczego musisz być taka uparta? - zaśmiał się. Nie potrafiłam ukryć uśmiechu. Po chwili poczułam, że chłopak próbuje mnie podnieść.
- Co ty robisz?! - krzyknęłam, kładąc ręce na jego karku, żeby nie spaść.
- Nie chciałaś iść sama. - wystawił język, uśmiechając się przy tym szeroko. Zayn wszedł na piętro, a następnie stręcił w jedno z 6 pomieszczeń. Moim oczom ukazał się średniej wielkości pokój z wielkim łóżkiem, białym biurkiem i szafą. Na przeciwko łożka wisiał duży telewizor plazmowy. Wszystko w pomieszczeniu miało swoje miejsce, nie było też zbędnych ozdób. Przeważał kolor biały, kotrastujący z czarną pościelą i jedną ze ścian. Męski, ale gustowny pokój.
- Ładnie tu masz. - powiedziałam rozglądając się.
- Dzięki. - chłopak uśmiechnął się lekko, podchodząc do rozsuwanej szafy. Wyjął z niej koszulkę i szorty przed kolano.
- Masz, w tym będzie ci wygodniej. Czuj się jak u siebie, a jeśli będziesz czegoś potrzebowała to śpię na kanapie na dole. - powiedział na odchodne i wyszedł z pokoju, zanim zdążyłam zaprotestować. Byłam bardzo zmęczona, dlatego postanowiłam posłuchać bruneta. Przebrałam się w koszulkę, która była na tyle duża, że postanowiłam zrezygnować z szortów. Łóżko Zayna było sto razy bardziej wygodne niż kanapa, przez co zrobiło mi się go trochę żal. Nie miałam jednak siły się tym przejmować. Z wyczerpania zasnęłam, kiedy tylko zamknęłam oczy.

Wyszedłem z pokoju, zostawiąjąc (T.I.) samą. Widziałem w jakim jest stanie, dlatego postanowiłem zrobić wszystko, żeby chociaż trochę odpoczęła. Musiała nabrać sił, a sen powinien był jej w tym pomóc. Wziąłem szybki prysznic i ubrałem czarne bokserki. Wróciłem do salonu i położyłem się na kanapie, na której chwilę wcześniej leżała blondynka. Zamknąłem oczy i zasnąłem, jednak nie na długo. Obudził mnie preraźliwy krzyk, pomieszany z wołaniem o pomoc. Zerwałem się na równe nogi, bo w pierwszej chwili nie wiedziałem co się dzieje. Po chwili dotarło do mnie, że to głos (T.I.). Ubrałem szare spodnie z dresu, leżące na fotelu obok i pobiegłem do pokoju, w którym spała. Wierciła się na łóżku z boku na bok, krzycząc i przebierając nogami. Podszedłem do niej i przytuliłem do siebie, żeby przestała się ruszać. Dostałem przez to pare kopniaków, ale nie przejmowałem się tym.
- (T.I.) obudź się, to tylko sen. - mówiłem, potrząsając jej ramionami. Dziewczyna otworzyła zapłakane oczyi spojrzała na mnie przerażona.
- Co ty tu robisz? Gdzie ja jestem? - pytała, nerwowo rozglądając się po pokoju.
- Miałaś zły sen. Wszystko jest w porządku, nie musisz się bać. - tłumaczyłem spokojnie, odgarniając kosmyki włosów z jej ślicznej twarzy.
- Przepraszam, nie chciałam cię obudzić. - wyznała ze skruchą.
- Nic się nie stało. Zostanę z Tobą, na wypadek gdyby znowu coś ci się przyśniło. - oświadczyłem, kładąc się obok dziewczyny. Przyciągnąłem ją do siebie, a ona wtuliła się we mnie mocno. W tamtej chwili nie potrzebowałem niczego więcej do szczęścia.
- Zayn.. - zaczęła, podpierając się na łokciach.
- Tak? - zapytałem, spoglądając w jej oczy.
- Chciałam ci podziękować za wszystko co dla mnie robisz. Mam do ciebie jeszcze jedną prośbę. - spojrzała na mnie badawczo.
- Dla ciebie wszystko. - odpowiedziałem pewny siebie, uśmiechając się lekko.
- Pocałuj mnie. - powiedziała szybko, a mi nie trzeba było dwa razy powtarzać.


_________________________________________
Heja! Na wstępie chciałam podziękować za tyle komentarzy pod poprzednią częścią, bo dzięki temu mam więcej motywacji do pisania ♥️! Miałam nadzieję, że dodam coś wcześniej, ale w zeszłym tygodniu miałam urodziny i zakończenie roku, więc same rozumiecie :D
Co sądzicie o tym opowiadaniu? Złoty chłopak z Zayna, nie? :D tak jak ostatnio, 15 komentarzy = następna część :)
littlegirl