One Direction i My.. - imaginy

środa, 31 grudnia 2014

SYLWESTROWY ONE SHOT Z TOMMO

No więc teraz, kiedy nic się nie dzieje, zebrałam pomysł na ten one shot xD Mam nadzieję, że zdążę napisać (aktualnie zaczynam o 23.15) Także miłego czytania!
****************************
Bawiłem się w klubie już od jakiejś godziny. Chłopaki zniknęli mi z oczu, nie licząc Liam'a, który nawet nie tknął swojego piwa. Ja w sumie też nie dużo wypiłem. Zaledwie dwa drinki i jedno piwo.
Tańczyłem z jakąś uroczą brunetką, o identycznie niebieskich oczach, jak moje, gdy poczułem uderzenie w brzuch. Następne w twarz i znowu w brzuch.
- TO CIĘ NAUCZY NIE PODRYWAĆ CUDZYCH LASEK!- to było ostatnie co usłyszałem, potem była już tylko ciemność.
Obudziłem się po chyba kilku minutach, bo leżałem w naszej loży, Liam rozmawiał przez telefon, Hazza siedział nieźle wstawiony i nieudolnie flirtował z kelnerką. Niall i Zayn grali w kamień, papier nożyce. Podniosłem się do pozycji siedzącej. Lekko zakręciło mi się w głowie, ale po chwili ustało.
- Trochę twarz ci spuchła.- poinformował mnie Horan, a ja przewróciłem oczami.
- Nie dziw się, dostał od największego kolesia w tym klubie.- odparł Malik, po czym kontynuowali swoje zajęcie. Kiedy poczułem, że jestem w stanie wstać, zrobiłem to. Wodziłem wzrokiem po lokalu, ale nie znalazłem tej ślicznotki. Wyjąłem telefon i sprawdziłem godzinę 22.57, czyli mam godzinę. Poszedłem w stronę toalet. Gdy dotarłem spojrzałem w stronę lustra. Moja twarz wcale nie była spuchnięta. Zerknąłem jeszcze na brzuch, co nie było dobrym pomysłem, bo tworzył się na nim wielki siniak. Spuściłem koszulkę i przeczesałem palcami włosy. Wyszedłem, aby dalej dobrze się bawić, bo do wystrzelenia fajerwerków została jeszcze godzina. Wychodząc wpadłem na małą istotkę, która natychmiast przeprosiła i uciekła. Otrząsnąłem się lekko i wróciłem do naszej loży.
- Zbieraj się Lou, jedziemy do domu.- odrzekł ponuro Liam.
- Ale czuję się dobrze, możemy dalej szaleć.- wyszczerzyłem się do niego, na co on spojrzał na mnie podejrzliwie.
- Co wziąłeś w tej toalecie?- zapytał nieufnie.
- Nic, po prostu opryskałem się zimną wodą. Przysięgam.- jedną rękę położyłem na sercu, a druga uniosłem do góry.
- No okej. Zadzwonię do Paul'a.- dodał jeszcze i wyszedł, aby spokojnie zatelefonować.
- Chodźcie chłopaki, a nie siedzicie jak kołki.- krzyknąłem, aby mnie usłyszeli. Poderwali się i ruszyliśmy aby się zabawić. Każdy znalazł dziewczynę do tańczenia, ale ja nie chciałem żadnej innej, tylko moją niebieskooką piękność. Chyba szczęście mi dopisuje, bo siedziała przy barze. Próbowała rozmawiać z kimś przez telefon.
- Przyjedź do mnie proszę.- mówiła zapłakana, co usłyszałem, gdy podszedłem bliżej.
- Hej, co się stało?- zapytałem z troską.
- Albo wiesz co? Zadzwonię potem.- rzekła i rozłączyła się. Niespodziewanie przytuliła mnie i trwała w uścisku. Odwzajemniłem go.
- Co się stało?- powtórzyłem pytanie.

- Ten koleś co cię uderzył, kojarzysz?- pokiwałem głową.- Zerwałam z nim miesiąc temu, ale on cały czas za mną łazi i w ten sposób traktuje moich znajomych.
- Nie martw się. Z tego co widzę, już go tu nie ma.

- Tak, ochrona go wyniosła.
- To dlaczego płakałaś?- zdziwiony uniosłem jedną brew.
- Myślałam, że stało ci się coś poważnego.- wytłumaczyła. Postanowiłem działać. Wziąłem ją za rękę i poprowadziłem w tłum. Złapałem ją w tali i przyciągnąłem w swoją stronę. Zaplotła ręce za moim karkiem. Bujaliśmy się na boki, mimo szybkiej muzyki. Po jakiś 5 piosenkach, wszystko ucichło.
- Za 3 minuty zaczniemy Nowy, 2015 Rok!- ogłosił DJ, a ja spojrzałem na telefon. Mało czasu.
- Wiesz co? Zawsze marzyłem by spotkać tę jedyną. Miałem wiele dziewczyn, ale żadna nie była odpowiednia. Gdy dzisiaj zaczęliśmy tańczyć, poczułem coś innego, wyjątkowego.- spojrzałem w jej oczy.- Mimo, że nie znam nawet Twojego imienia, na prawdę poczułem to coś.- wyznałem.
- (T.i.).- powiedziała nagle.
- Co?

- Mam na imię (T.i.).
- Och.. (T.i.).- smakowałem przez chwilę jej imienia. Było piękne.
- Powiedz mi, o czym tak myślisz?- zapytała.
- O moim marzeniu.- DJ ogłosił 1 minutę 30 sekund do wystrzału.
- Czyli?- zachęciła mnie. Stałem przez te ostatnie 30 sekund, po czym pocałowałem ją. Odwzajemniła pocałunek, a ludzie zaczęli bić brawo. Skończyliśmy dokładnie minutę po północy.
Uśmiechnąłem się do niej szeroko, co odwzajemniła.
- Moim marzeniem, jest poznać cię bliżej, najbliżej jak się da.
- To słodkie Lou.
- Skąd znasz moje imię?
- Wszyscy znają sławnego Louis'a Tomlinson'a, najlepszego wokalistę One Direction.
- Aww.. Kochanie, rumienię się.- zachichotała, a ja znowu ją pocałowałem.
- Chciałbym móc to robić codziennie.- wyznałem.
- Myślę, że da się zrobić.- złączyła nasze wargi, a ja poczułem, że ten Rok będzie najlepszym.



KONIEC <3
Tak, wiem bardzo krótkie :D


SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! DUŻO ZDROWIA, SZCZĘŚCIA, POMYŚLNOŚCI, OBY TEN ROK BYŁ UDANY! ŻYCZĘ WAM ABYŚCIE W TYM NOWYM 2015 SPEŁNIŁY SWOJE JEDNOKIERUNKOWE MARZENIA! KOCHAM WAS, MAM NADZIEJĘ, ŻE W KOLEJNYM ROKU NADAL BĘDZIECIE TO CZYTAĆ I KOMENTOWAĆ I ŻE WAS PRZYBĘDZIE! :*KOCHAM WAS BARDZO MOCNO <3

Tym razem podpiszę się swoim imieniem ;)
Liwia x.

Bardzo, bardzo, BARDZO WAŻNE!!!!!! + ( coś - część 2)


A więc tak, dzisiaj jest Sylwester, a to wiąże sie z moją nieobecnością.. Wracam dopiero 2 stycznia i zabijecie mnie pewnie za to.. :( Ale kocham was i mam nadzieje, że wy mnie też <3<3
Jesteście najwspanialszymi czytelnikami jakich mogłam sobie wymarzyć!
A na przyszły rok życzę sobie, żeby było WAS komentujących i czytających więcej :)
Przez rok byliście na moim blogu ponad 46.000 razy. Mówiłam, że jesteście najwspanialsi?! Taak?! Co z tego! Jesteście tacy!!
Życzę wam spełnienia JEDNOKIERUNKOWYCH  marzeń!!!!!

 https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhGP9MYfC_1m4rMoHmW3EsnppbXFKqH2O_AoPZDK6-eAcTGp2ptQFpXbl6JoL3vpGY5tDxWNZV32jQrcYjDHnK-PnIxQVHElP4rK0pWq_LQKS1DKi3goio0a_rJIZ4CKF2m1dtGDygxDpY/s640/aa.gif

A teraz macie drugą część Nialla ~ I miss you!
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

 
N: Przepraszam..
J: Po co ty mnie przepraszasz, skoro od poniedziałku zacznie sie wszystko od nowa. - powiedziałam nawet na niego nie patrząc, a po moich policzkach znów spłynęły łzy. Nawet nie chciało mi sie ich ścierać.
N: Może i tak, ale chciałem spędzić ten weekend z tobą, bo.. - urwał, spojrzałam na niego
J: Bo?
N: Mała ja wyjeżdżam w trasę.. - nasze spojrzenia sie skrzyżowały. - W bardzo długą trasę.. - dodał szeptem
J: Na ile?
N: Na rok.. - spuścił głowę. Złapałam go za dłoń i ścisnęłam.
J: Damy radę Niall, nie myślmy teraz o tym co będzie jutro.. Po prostu żyjmy chwilą jak kiedyś.. - uśmiechnęłam sie do niego, co starał sie odwzajemnić. - To co? Pływamy? - teraz na jego twarzy był duży i szczery uśmiech.
N: Jasne że tak.. - wstał szybko na równe nogi i zdjął z siebie koszulkę i wskoczył do wody. Patrzałam na niego i sie śmiałam. - No chodź, na co czekasz? - zachęcał. Wzięłam lekki rozpęd i wskoczyłam do niego. Wygłupialiśmy sie, chlapaliśmy i tego typu rzeczy. W takich momentach jak ten zapominałam o całym świecie i liczyliśmy sie tylko my. Po jakiejś godzinie lub dwóch wyszliśmy z wody. Położyliśmy sie na kocu i ciężko oddychaliśmy ze zmęczenia. Wpatrywaliśmy sie w rozgwieżdżone niebo i nic nie mówiliśmy, w jego towarzystwie nawet cisza mi nie przeszkadzała. Przysunęłam sie do niego i położyłam głowę na jego torsie. Słyszałam nierówny rytm jego serca. Po kilku minutach z nudów zaczęłam kreślić palcem kółeczka na jego brzuchu. On zaś bawił sie moimi, suchymi już włosami. Było mi tak przyjemnie, że nawet nie wiem kiedy zasnęłam. W nocy usłyszałam ciche pobrzdąkiwania gitary. Wyjrzałam z namiotu w którym byłam i zauważyłam blondyna na kładce. Wyszłam po cichu i podeszłam ostrożnie do niego. Słyszałam że śpiewa swoją solówkę z Little Things, to moja ulubiona piosenka i ulubiony jej fragment. Nie dlatego, że to właśnie jego część piosenki, po prostu jej słowa są cudowne. Skończył śpiewać, odłożył gitarę obok siebie i wziął głęboki wdech.
N: Dlaczego tak ciężko mi to powiedzieć?! - powiedział do siebie i zakrył twarz w dłoniach. Zrobiło mi sie smutno, on ma jakiś problem, a nie chce, albo nie może mi tego powiedzieć. Podeszłam do niego, równie cicho co wcześniej i złapałam go za ramie. Dosiadłam sie i oparłam o niego głowę. Objął mnie, przyciągając bliżej siebie.
J: Niall co jest grane? - zapytałam szeptem
N: Wszystko w porządku.. Tylko wiem że będę za tobą strasznie tęsknił.. Teraz też tęsknie, ale to nie jest to samo. Teraz mogłem sie z tobą w każdej chwili spotkać, ale podczas trasy już tego nie będzie, bo będę podróżował po całym świecie.. Nie chce sie z tobą rozstawać. - głos mu sie załamywał. Wiedziałam że jego oczy już pełne łez, tak samo jak moje. Żałowałam że przez tyle siedziałam przed książkami i nie spędzałam z nim tak dużo czasu co wcześniej.
J: Poradzisz sobie.. Nie wyjeżdżasz przecież na cale życie, to tylko rok.. - starałam sie brzmieć przekonująco. Odsunęłam sie od niego, a on usiadł przodem do mnie. Przysunęłam sie do niego tak, że jego nogi były pod moimi, które owinęłam dookoła niego.
N: To dlaczego mam wrażenie że to będzie trwało całą wieczność?
J: Nie mam pojęcia.. Ale ja też będę za tobą tęsknic. - przytuliłam sie do niego, bardzo mocno. Znów czułam bicie jego serca. Chłopak położył głowę w zagłębieniu mojej szyi, na skórze czułam jego ciepły oddech. W tej chwili pragnęłam zostać w tej pozycji przez najbliższe kilkaset lat. Nie chciałam by puszczał. Kilka minut później rozluźnił uścisk. - Jeszcze chwile mnie poprzytulaj. - poprosiłam. Niall przycisnął mnie bardziej do siebie. W pewnym momencie poczułam delikatnego buziaka na mojej szyi. Nie zareagowałam na to, był to zwyczajny buziak. A przynajmniej tak sobie muszę wmawiać.
N: Chodźmy już spać.. - wyszeptał, nie rozluźniając uścisku
J: Yhym.. - mruknęłam. Poczułam jak blondyn wstaje, chciałam sie od niego odsunąć, ale nie pozwolił mi na to. Wstał ze mną na rekach i poszedł w kierunku naszego namiotu. - Wiesz że mogę iść sama..
N: Wiem.. - zaśmiał sie. Przed namiotem postawił mnie na ziemi i weszliśmy do środka. Położyliśmy sie i wtuliłam sie w jego gorące ciało.
J: Kocham Cie Niall.. Jesteś najlepszym przyjacielem jakiego miałam, w ogóle jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało..
N: Ciesze sie.. - usłyszałam przy swoim uchu i znów odpływałam w krainę snu. Ranek nadszedł bardzo szybko, otworzyłam zaspana oczy w byłam w tej samej pozycji co zasnęłam. Nialler przytulał mnie mocno do siebie, jakby bał sie że zniknę.. Udało mi sie delikatnie rozluźnić jego uścisk, tak że mogłam patrzeć na jego twarz. Jakiś czas później zaczęłam bawić sie jego miękkimi włosami, przez co na twarzy blondyna pojawił sie mały uśmiech, na widok którego sama sie uśmiechnęłam. Czas najwyższy wstawać a on chyba nie ma zamiaru sie budzić i wiem co trzeba zrobić.. Zbliżyłam sie go jego ucha i wyszeptałam.
J: Śniadanie..
N: Gdzie?!! - otworzył szybko oczy i poderwał sie z miejsca. Zaczęłam sie z niego śmiać.
J: W jeziorze.. - Niall spojrzał na mnie z wyrzutem
N: Nie ładnie tak kłamać.. - wyszliśmy z namiotu. Pogoda była dzisiaj cudowna.
J: Nic sie nie zmieniłeś. - na mojej twarzy pojawił sie mały, ale uroczy uśmiech.
N: Zawsze taki będę, jestem sobą.. - powiedział to z taką lekkością. W dzisiejszych czasach mało kto jest sobą.
J: Zawsze będziesz moim małym Niallem Głodnym Horanem..
N: Twoim? 
...

Tak jak pisałam, 3 część dodam 2 stycznia! <3
Ale nie przestawajcie komentować, pojawi sie pod warunkiem 8 komentarzy!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!



Naat 

wtorek, 30 grudnia 2014

Harold Styles ;D ~część 2

Jak miło, że tak szybko pojawiły się te komentarze <3 Kocham was, wiecie? Mam nadzieję, że się wam spodoba i tradycyjnie- miłego czytania :D
******************************

 - Panie dorosły, zaraz wpadnę do basenu!- zachichotał Zayn, ale rzeczywiście wpadł. Nie wypływał, przez co się zmartwiłem i natychmiast rzuciłem na pomoc. Byłem już na krawędzi, gdy kątem oka zauważyłem, jak Mulat podciąga się i usadawia obok chłopaków. Zatrzymuję się i w ten sposób unikam zanurzenia w wodzie.
- Chodź Zayn, bo się przeziębisz.- mówię ponuro. Świetny żart chłopaki, naprawdę (czujecie ten sarkazm?)
- D-dobra.- skierowałem się w stronę jego pokoju. Wyciągnąłem jakieś ciepłe ubrania i rzuciłem na łóżko.
- Idź i weź prysznic. Najpierw letnią, a potem coraz cieplejszą wodą. Potem ubierz się w to.- wskazałem na parę dresów, koszulkę bluzę i jakieś ciepłe skarpetki.- opatul się kocem i czekaj na dalsze instrukcje.
Chłopak pokiwał głową i zniknął za drzwiami łazienki. Zbiegłem do kuchni i wlałem wodę do elektrycznego czajnika. Wziąłem największy kubek, jaki tylko znalazłem i wsadziłem do niego torebkę herbaty. Zajrzałem do lodówki i zobaczyłem garnek z zupą. Podgrzałem ją, dzięki czemu Zayn na pewno poczuje się lepiej. Wziąłem talerz z zupą i kubek z herbatą. Położyłem na tacce i zaniosłem szatynowi. Leżał grzecznie w łóżku.
- Dzięki Harry. I jeszcze jedno. Nie traktuj nas jak idiotów. My po prostu chcemy odzyskać przyjaciela.- powiedział, a ja przytaknąłem. W salonie zobaczyłem pozostałą trójkę.
- Co wy sobie wyobrażacie?! Normalni jesteście?! Co wam przyszło do głowy, co?!- wydarłem się.
- To nie nasza wina, że nasz przyjaciel stał się starym zrzędą, który nie potrafi się bawić!- krzyknął Niall.- A mało tego! Traktujesz nas jak idiotów! Jakbyśmy byli niczym! Patrzysz na nas z góry i obrażasz na oczach fanów! Ba! Na oczach całego świata! Mam tego dość, rozumiesz? NIENAWIDZĘ CIĘ!- wyszedł z powrotem do ogrodu tym razem zgarniając swoją kurtkę, koc i rękawiczki. Zrobiło mi się przykro. Horan nigdy nie powiedział nikomu, że go nienawidzi. On nawet nie mówił, że kogoś nie lubi! Spojrzałem na pozostała dwójkę. Louis jakby podzielał zdanie Niallera. Zrobił to samo co blondyn i po chwili zostałem sam w pokoju z Liam'em. On jest inny. Patrzył na mnie ze współczuciem. Mimo, że raniłem go tak samo, jak pozostała czwórkę i tak współczuł mi i chciał pomóc. Widziałem to w jego oczach.
- Przykro mi to mówić, ale.. W większości zgadzam się z chłopakami. Jednak pamiętaj Harry.. Ja nigdy nie będę cię nienawidzić.- powiedział po czym poszedł na górę. Spojrzałem na kominek, w którym leżał idealnie poukładany mały stosik, czekający na podpalenie. Zrobiłem to, ale nie poczułem tego przyjemnego ciepła. Nadal nie wiem, o co dokładnie chodzi chłopakom. Owszem, zachowywałem się jak staruszek, ale nie obrażałem ich przecież. Bynajmniej nie robiłem tego świadomie. Postanowiłem jakoś udobruchać Horana i Lou. Pobiegłem do kuchni. Wyjąłem potrzebne składniki, do zrobienia tortu. Na pewno mu się spodoba. Nie chcę tracić przyjaciela.. znaczy przyjaciół.. Bawiłem się dość dobrze, a gdy ostatnia warstwa lukru była już ładnie ułożona, ozdobiłem swoje dzieło różnymi jadalnymi ozdobami. Na koniec na samej górze napisałem:
             "Dla Niall'a, Lou, Liam'a i Zayn'a
                            Przepraszam was

                                                  Hazza xx."
Nie czułem się zbyt dobrze, przepraszając ich za coś, o czym nie mam pojęcia. Bo tak na prawdę nie wiem, za co ich przepraszam. Odczekałem, aż wszystko zastygnie i przeniosłem ciasto (ogromne ciasto) na stół w salonie. Powlokłem się do swojego pokoju i zamknąłem drzwi na klucz. Przez okno dostrzegłem, jak Niall i Lou lokują się w ogrodzie z zamiarem spania w.. namiocie?! Skąd oni go wytrzasnęli? Ale co ja się dziwię? W tym domu można znaleźć dosłownie wszystko. Patrzyłem się na nich jeszcze chwilę, a następnie powolnym krokiem dotarłem do łazienki dołączonej do mojego pokoju. Umyłem się, wytarłem i owinąłem sobie ręcznik wokół bioder. Wyszedłem z parującego pomieszczenia i stwierdziłem, że założę piżamę, czy coś, bo mimo kominka, jest zimno. Ubrałem bokserki i koszulkę. Coś mi nie pasowało. Kominek, ciepło, salon.. TORT! Chciałem wybiec przez drzwi, ale zapomniałem, że są zamknięte, więc walnąłem twarzą w drewnianą powłokę. Od kluczyłem je szybko i puściłem się biegiem. Musiało to śmiesznie wyglądać, chłopak w koszulce i bokserkach, z ociekającymi wodą włosami biegnie jak nienormalny przez ogromny dom. Gdy dotarłem do salonu, odetchnąłem z ulgą. Ciasto nie spłynęło. Wziąłem i przeniosłem je do kuchni. Leżało na wysepce na środku kuchni. Wróciłem do pokoju i zamknąłem drzwi, tym razem nie na klucz i rzuciłem się twarzą w poduszkę. W ten sposób usnąłem.
Obudziłem się o 6.00 jeśli wierzyć budzikowi. Idealnie, bo wschód zaraz się zacznie. Otworzyłem szeroko okno i zaciągnąłem się głęboko mroźnym powietrzem. Słońce powoli wstało a ja przemarzłem do szpiku kości. Zamknąłem okno i wskoczyłem pod jeszcze odrobinę ciepłą kołdrę. Po kilku minutach wstałem i poszedłem do łazienki. Wykonałem poranne czynności i wróciłem do sypialni, by wybrać ubrania, które chciałbym dzisiaj założyć. Gdy to zrobiłem, moje loki opadły mi na czoło, więc zawiązałem sobie bandamkę, aby je przytrzymać. Przejrzałem się w lustrze. Jest dobrze. Zszedłem do kuchni, gdzie o dziwo wszyscy już siedzieli, wpatrując się w tort, Nie odezwałem się, tylko wyciągnąłem miskę, łyżkę, płatki i mleko. Przygotowałem sobie śniadanie i zjadłem. Oni zrobili to samo, przypatrując mi się. Czułem się co najmniej.. Dziwnie. Otrząsnąłem się z tego dziwnego stanu i schowałem naczynia do zmywarki. Następnie usadowiłem się wygodnie na kanapie w salonie i patrzyłem w ogień, który nadal się palił. Pewnie nadal bym tak siedział, gdyby nie szturchanie.
To był Niall. Podał mi talerzyk z kawałkiem tortu i lekko się uśmiechnął. W jego oczach nadal widniała autentyczna nienawiść do mnie. Przyjąłem to i zjadłem kawałek własnego ciasta. Nieskromnie muszę przyznać, że wyszło pyszne. Odłożyłem naczynie na stolik i dalej wpatrywałem się w ogień. Niestety już dogasał.
- Wiesz co?- odezwał się do mnie Louis. Okazało się, że Horan wyszedł, a pojawił się Tommo.
- Nie wiem.
- Jesteś totalnym durniem i palantem. Nie wiem, jak doprowadziłeś Niall'a do tego stanu, ale brawo, udało ci się.
- Jeśli chcesz mnie powyzywać i powiedzieć mi, jaki to ja jestem beznadziejny, to daruj sobie.- przerwałem mu.
- Posłuchaj i nie przeszkadzaj, dobrze?- kiwnąłem głową.- Owszem jesteś beznadziejny, głupi i.. wcale nie dojrzały. Zachowujesz się jak rozpieszczony nastolatek, który musi być w centrum uwagi. Ale mimo to, jak bardzo byś był okropny, nadal jesteś naszym najlepszym przyjacielem i najlepszym kucharzem.- zakończył swój wywód, a mnie to trochę zaskoczyło.
- Ty może mi wybaczyłeś, ale Niall..- jęknąłem.
- Ej, powoli kolego. Nie powiedziałem, że ci wybaczyłem, tylko że mimo to, jaki beznadziejny jesteś, zostaniesz moim ziomkiem, poprawka, moim najlepszym ziomkiem do końca, jasne?
Nie odezwałem się, tylko spojrzałem w jego oczy. Mówił prawdę. Wstałem i poszedłem do pokoju. Do Sylwestra zostały 2 dni, które dają mi szansę, na udowodnienie, że się mylą, że tak naprawdę nadal jestem tym samym Harry'm co kilka miesięcy temu. Muszę odzyskać samego siebie.. Jezu, jak to brzmi.
Spojrzałem w lustro i dopiero teraz dostrzegłem, jaki chłód bije od moich zielonych oczu. Sama mimika twarzy pozostawia wiele do życzenia. Starałem się uśmiechnąć, ale wyszedł tylko krzywy grymas, od którego rozbolały mnie poliki. Trzeba coś z tym zrobić. Poszedłem do pokoju Zayn'a i na szczęście znalazłem go tam.
- Zayn, możemy pogadać?- spojrzałem na niego błagalnie. Pokiwał głową na znak, żebym kontynuował.- Ja.. Wiem już, gdzie leży błąd. Stałem się.. Jakimś zimnym, idiotycznym palantem, który martwi się tylko o swoją dupę. Pomożesz mi? Chcę znowu być Harry'm Styles'em.
Spojrzał na mnie zaskoczony, ale po chwili uśmiechnął się szeroko i zamknął w niedźwiedzim uścisku.
- Jasne bracie. Tęskniłem za starym Styles'em.- wyznał. Po raz pierwszy uśmiechnąłem się szczerze i bez wysiłku.- Widzę postępy.- zaśmiał się.
- Dobra, dobra. Ale jak mamy to zrobić?- zapytałem.
- Nie wiem. Ale akcja "Powrót Styles'a" rozpoczyna się.


CZYTASZ= KOMENTUJESZ
6 KOMENTARZY = NASTĘPNA CZĘŚĆ
Dacie radę, wierzę w was :* 

DF x.

Niall ~ I miss you - część 1

 Hej :* Macie Nialla <3 Biorę sie za przywracanie mojej weny! :D
I dziękuje za te ponad 45 000 wyświetleń!!!
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Jutro kolejny test, a ja znowu siedzę przed książkami. Nic na to nie poradzę, jeżeli chce skończyć szkołę i mieć w życiu dobrą prace, muszę sie uczyć. Powoli mam tego dość. Zaniedbuje wszystko i wszystkich, dlatego że naukę postawiłam na pierwszym miejscu. Niegdyś byłam bardzo żywą, pełną radości dziewczyną. Wszędzie było mnie pełno, zmieniło sie to z dniem zaplanowania mojego życia. Czasami żałuje tych decyzji, bo tęsknie za moim przyjacielem. Wiem że Niallowi brakuje mojego towarzystwa, tak samo jak mi jego..
Następne dni, bardzo dobrze zaliczony test i kolejny weekend który pewnie spędzę na przygotowaniu sie do następnych sprawdzianów i nadchodzącej matury.. Sobota, smacznie sobie spałam, ale obudził mnie mój telefon. Wcisnęłam zieloną słuchawkę i zaspana przyłożyłam sprzęt do ucha.
J: Halo? - wychrypiałam i przetarłam oczy
Ch: Cześć (T.i.), co dzisiaj robisz? - usłyszałam głos jakiegoś chłopaka. Kojarzyłam go skądś, ale nie mogłam sobie teraz przypomnieć.
J: Amm.. czeeść.. - przeciągnęłam i odsunęłam telefon by sprawdzić z kim rozmawiam. To Niall, jak mogłam nie rozpoznać jego głosu?! - Jak na razie, to śpię. A czemu pytasz? - podniosłam sie do pozycji siedzącej i oparłam o ścianę.
N: Chciałem cie porwać i spędzić w końcu z tobą trochę czasu.. - powiedział ciszej.
J: Wiesz, chciałam sie dzisiaj pouczyć..
N: Uczysz sie cały rok, bez chwili wytchnienia. - przerwał mi.
J: Wiem.. - odpowiedziałam krótko - ..Daj mi skończyć. Gdzie mnie porywasz?
N: Nad jezioro.. Tylko ty, ja i zimna woda.. - powiedział radośnie, wiedziałam że na jego twarzy jest uroczy uśmiech, sama sie w tej chwili uśmiechałam.
J: Daj mi jakieś pół godziny, powinnam zdążyć, muszę sie jeszcze ubrać, zrobić sobie śniadanie..
N: Zrobiłem ci już.. - wtrącił
J: Spakować sie.. Zaraz, co?! - podniosłam sie, usłyszałam jego śmiech. - Dobra, zaraz będę na dole. - rozłączyłam sie. Wzięłam krótkie spodenki, luźną koszulkę na ramiączkach i poszłam do łazienki. Poranna toaleta, szybki prawie niewidoczny makijaż, ubrałam sie i zeszłam na dół. W kuchni przy stole, na którym leżały pysznie wyglądające kanapki, siedział wyszczerzony blondyn. Już dawno nie widziałam na jego twarzy takiego ślicznego uśmiechu. Podniósł sie z miejsca, bez słowa podszedł do mnie i przycisnął mnie do swojego ciała zamykając w mocnym uścisku. Odwzajemniłam gest od razu, tęskniłam za jego ciepłem, zapachem, za nim samym. Odsunęliśmy sie od siebie i usiedliśmy do stołu.
J: Dalej masz moje klucze? - spojrzałam w jego błękitne oczy.
N: Zawsze je mam. - uśmiechnął sie. - Jedz, spakuj sie i jedziemy. - oznajmił. Szybko zjadłam, chłopak pomógł mi sie spakować i mogliśmy jechać. Podczas drogi dużo sie śmieliśmy, żartowaliśmy jak za dawnych lat. W prawdzie nie spędzamy już tyle czasu razem co jeszcze 3 lata temu. Brakowało nam tego. Rozłożyliśmy namiot, Niall zrobił miejsce na ognisko i poszliśmy do wody. Pływaliśmy i chlapaliśmy sie cały dzień. Wieczorem woda zrobiła sie jeszcze cieplejsza niż za dnia, ale i tak wyszliśmy z niej. Horan rozpalił ognisko, upiekliśmy sobie kiełbaski i dalej rozmawialiśmy. Tematy nam sie nie kończyły i chyba w ten weekend nagadamy sie za cale 3 lata.
N: Tęsknie za tobą.. - nagle stał sie bardzo poważny.
J: Ja też Niall, ale nic z tym nie zrobię. - powiedziałam ciszej.
N: Przecież nie musisz sie w każdy dzień tygodnia uczyć. Odpuść sobie chociaż w weekendy, chociaż w te dwa dni w tygodniu miej dla mnie czas. - w jego glosie był smutek.
J: Dobrze wiesz jak ważna jest dla mnie przyszłość. Chce mieć świetne wykształcenie, dobrą prace, a jedno drugiego wymaga..
N: Tylko że ty siedzisz przed książkami w każdej chwili, każda przerwa w szkole, (T.i.) z książką. W domu, (T.i.) z książką, każdy weekend, (T.i.) z książką. - zaczął wymieniać. - Brakuje mi ciebie. Przyjaźnimy sie, wcześniej spędzaliśmy ze sobą całe dnie, bez względu na to co miało być na następny dzień..
J: Myślisz że mi też jest łatwo tak po prosty sobie odpuścić jakąś imprezę, czy choćby wypad do kina?! Ja też czasami mam dość tej całej nauki, ale postawiłam sobie cel w życiu i chce do niego dążyć..
N: Po trupach do celu.. - powiedział zrezygnowany patrząc gdzieś przed siebie.
J: Może i po trupach, ale nie chce skończyć jako pracownik fizyczny i harować całymi dniami, od rana do nocy i mieć z tego najmniejsze wynagrodzenie. Zrozum mnie! Dobrze wiesz, że dla ciebie zawsze znajdę czas. Nikt nie powiedział że nie możesz już do mnie przychodzić. To ty przestałeś mnie nachodzić.. - zamilkłam na chwile - Uwielbiałam to.. - dodałam prawie niesłyszalnie.
N: I po co ja tam u ciebie będę siedział? Żeby patrzeć na ciebie jak sie uczysz?! Nie dziękuje! - wiedziałam że jest rozzłoszczony. Nie chciałam ciągnąc dalej tej bezsensownej kłótni, wstałam podeszłam do niego i usiadłam mu na kolanach. Złapałam jego twarz w dłonie i spojrzeliśmy sobie w oczy.
J: Dobrze wiesz, że jesteś dla mnie ważny..
N: Ważniejszy niż nauka? - zapytał z ironią w głosie. Przymknęłam oczy i wzięłam głęboki wdech.
J: Stawiasz mnie pod ścianą.. Nie każ mi wybierać.. To tak jak ja bym miała ci kazać wybrać pomiędzy mną na muzyką. Jak byś sie czuł?
N: Nie wiem, ale muzyka to moja pasja, i praca..
J: No a ja muszę najpierw mieć wykształcenie żeby tą prace w ogóle dostać.
N: Sugerujesz coś? - zeszłam z jego kolan.
J: Nie, ciesze sie że udało ci sie spełnić marzenia.. - nie miałam ochoty już sie z nim kłócić, odeszłam od niego i skierowałam sie na kładkę nad jeziorkiem. Usiadłam na jej końcu i moczyłam nogi w cieplej wodzie. Źle sie czułam z tym że Nialler mnie nie rozumie. Jemu udało sie spełnić swoje marzenie, został idolem kilkunastu, jak nie kilkudziesięciu miliardów dziewczyn na świecie. Nigdy nie kazałam mu tego zostawić, bo mi go brakowało. Cieszyłam sie jego sukcesami.. Usłyszałam że idzie w moim kierunku, starłam szybko łzy z policzków i wpatrywałam sie w horyzont przede mną. Usiadł obok mnie i chwile milczał.
N: Przepraszam..
J: Po co ty mnie przepraszasz, skoro od poniedziałku zacznie sie wszystko od nowa. - powiedziałam nawet na niego nie patrząc, a po moich policzkach znów spłynęły łzy. Nawet nie chciało mi sie ich ścierać.
N: Może i tak, ale chciałem spędzić ten weekend z tobą, bo.. 
...

To dajcie chociaż 5 komentarzy!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!




Naat 

niedziela, 28 grudnia 2014

Harold Styles ;D ~część 1

Mało komentarzy :c Szkoda, bo wyświetleń jest ogromna ilość, a komentarzy 3. 
Bez zbędnych wyjaśnień, miłego czytania.
***********************************

 ~Harry's POV~
Kolejny Sylwester, który spędzę na próbie dobrej zabawy. To oczywiste, że nie bawię się dobrze, bynajmniej nie cały czas. Spojrzałem na Niall'a, który usiłuje do torby podręcznej wepchać jeszcze jedną paczkę żelek.
- Daj spokój, Niall. Nie zmieści się.- przewracam oczami jednocześnie się śmiejąc.
- DAM RADE.- syczy, a ja się tarzam widząc, jak blondyn skacze niczym małe dziecko i płacze.
- Na pewno nie potrzebujesz pomocy?- pytam, gdy już się opanowuję.
- Pomóż mi, proszę.- cały zapłakany, odsuwa się. Wyciągam z jego plecaka wszystkie rzeczy.
- Przytulanka? Serio?- chłopak tylko coś mamrocze, a ja powoli układam wszystko tak, jak należy. Wszystko się mieści i jeszcze jest miejsce na tę nieszczęsną paczkę żelek. Pakuję ją i oddaje bagaż rozpromienionemu chłopakowi. Sięgam po swoją małą torbę i wychodzimy.
- Tak właściwie, to po prostu nie chciało mi się tego układać.- zauważa niebieskooki, a mnie to o dziwo nie wścieka.
- Nie ma za co.- komentuje tylko i idziemy w stronę reszty zespołu.
- Czyli tegoroczny Sylwester spędzamy sami, w domu Twojej kuzynki?- pyta Lou.
- Tak.- potwierdza Zayn.
- Ja nic nie wiem..?- pytam.
- Gdybyśmy ci powiedzieli, nie chciałbyś.- tłumaczy Liam.
- A po za tym tak się jakoś złożyło.- wzrusza ramionami Niall.
- Czemu mnie to nie dziwi?- wzdycham, a oni nie widząc przeczenia, krzyczą radośnie. Dzieci.
- Nie patrz na nas, jak na gorszych od siebie.- mówi Zayn.
- Przepraszam. Po prostu nie sprawia mi już radości zabawa w dzieci.- krzywią się na obelgę.
- Dobra, idź usiądź do samochodu sknero, bo jak widać jesteś w podeszłym wieku, a walizki ci jeszcze zaszkodzą.- odgryza się Horan. Zadowolony, że nie muszę nic nieść usadawiam się przy oknie.
~Niall's POV~
- Musimy odzyskać naszego Styles'a!- decyduje Lou,
- Wy chyba czegoś nie wiecie...- zaczynam, ale zbyt cicho, bo słyszy tylko Malik. Unosi brwi w pytającym geście.- Później ci powiem.- szepczę, a on potakuje.
- Zróbmy z nim coś szalonego!
- Nie, to nie jest dobry pomysł. Szalone rzeczy, to dla Hazzy dziecinne rzeczy.- mówię, a oni niechętnie, ale potwierdzają moje słowa.
- W takim razie, nasz "mały chłopczyk"- posyła nam znaczące spojrzenie.- będzie musiał się zakochać.
- Dobry pomysł Lou!
- Tylko gdzie znajdziemy kogoś, do kogo się przywiąże albo poczuje to coś?- wraz ze słowami Liam'a, wpada mi do głowy myśl.
- Pamiętacie, jak opowiadałem wam o (T.i.)? Harry o niej nie słyszał.
- Horan ma rację. (T.i.) będzie dla niego idealna.
- No nie wiem, Zayn. (S.T.i.) jest poukładana, inteligenta, ładna i..
- Po prostu idealna dla Stylesa.- kończę po raz kolejny mówiąc, że jest idealna.
Ustalamy jeszcze szczegóły i bierzemy walizki. Gdy dochodzimy do naszego lokowatego kumpla, posyła nam zdziwione spojrzenia.
- Co tak długo?- rzuca, gdy wsiadamy.
- Nie bądź arogancki. Po za tym nie wiedzieliśmy, czy zabrać wszystko na raz, czy na dwa.- tłumaczy Mulat.
- Dobra, jedźmy już.- wzdycha i kieruje swój wzrok na widoki za oknem. Czyli domy i ulice Anglii.
Nie wiem, jak mam się komunikować z chłopakami, więc wyciągam telefon i piszę na naszej grupie (która właśnie założyłem rzecz jasna bez Hazzy)
N: To co z tym robimy?
Li: Nie wiem. Na razie nic mu nie mówmy.
Lo: Liam ma rację.
Z: Popieram.
Wzdycham z irytacją, przykuwając uwagę Styles'a. Posyłam mu uspokajające spojrzenie, a on kiwa głową i również wyciąga telefon.
Lo: Niall uważaj. Wiesz jak to się może skończyć.
N: Wiem.
Z: Dobra, kończmy, bo to podejrzane, że jeden pisze, jak skończy to pisze następny.
N: OK
Li: OK
Lo: OK
Z: Właśnie o tym mówię *zła emoji*
Spoglądam na Harry'ego, który przypatruje się nam podejrzliwie. Piszę szybko do brata, żeby wymyślił coś, co może być dla Hazzy, a on odpisuje, że zadzwoni ze wspaniałą nowiną. Po 2 sekundach rozbrzmiewa mój telefon. Włączam rozmowę na głośnik, dzięki czemu wszyscy pogadamy,
- Hej bro!- słyszę brata.
- No cześć. Jesteś na głośniku.- rzucam ostrzegawczo, ale wygląda na zwykłą informację.
- Okej. Dzwonię, bo mam sprawę do Harry'ego, a przy okazji chciałem pogadać z Tobą.
- Wszyscy słyszą.- mówię mu.
- Dobra, dobra. Harry, bo.. Chciałem, żebyś.. No.. Dobra powiem prosto z mostu. Chłopaki chcieli ci podczas snu podciąć loki.
- Idioto! Wszystko wygadałeś!- krzyczę, a reszta dołącza.
- Dzięki Greg. Pozbawiasz mnie spokojnego snu.- jęczy.
- Już tego nie zrobią, bo w przeciwnym razie wszyscy dowiedzą się o waszych małych sekretach.- śmieje się z nas mój brat.
- Nie odważysz się.- warczę.
- Za dobrze mnie znasz, że wiesz, że tak. Więc masz na razie spokój, Styles.- zielonooki kiwa głową, a po kilku sekundach zdaje sobie sprawę, że Greg go nie słyszy.
- Dzięki.- mówi szczerze. Greg żegna się, a ja w duchu jestem mu ogromnie wdzięczny,
- Harry.. Nie bądź zły. Po prostu nie chciałeś pójść do fryzjera.- mówi Lou ze skruchą, którą wszyscy wykazujemy.
- Nie jestem.- burczy, wybuchamy śmiechem i na szczęście loczek do nas dołącza.
~Harry's POV~
Coś mi tu nie gra. Najpierw wszyscy piszą, a potem nagle dzwoni Greg. Mimo to poprawia mi się humor, gdy nerwowa atmosfera znika podczas napadu śmiechu. Nawet poczułem, że naprawdę zachowuję się jak jakiś staruszek. Wyluzowałem się i skupiłem na tym, aby nie powrócić do sztywniactwa. Tak, dokładnie to chcieli mi powiedzieć chłopcy. Ale z drugiej strony nie chcę już być dziecinny. No może teraz, w samochodzie może być ten ostatni raz, kiedy będę się czuł jak dziecko.
Po kolejnej godzinie jazdy, dotarliśmy przed wielgaśny dom. Był naprawdę wspaniały. Dwupiętrowy, szeroki budynek, otoczony idealnie przyciętym żywopłotem. Droga do frontowych drzwi, wyłożona była białymi kamieniami, po bokach poustawiane były małe lampki. Znajdowała się tutaj też mała fontanna.
- To tutaj mieszka?- zachwycił się Lou.
- Tak.- potwierdził Zayn. Wszyscy rzuciliśmy się do drzwi. Lily otworzyła nam, a my zamknęliśmy ją w uścisku.
- Ja właśnie wychodzę. Tylko nie roznieście mi domu, proszę.- spojrzała na nas błagalnie, a my potaknęliśmy.
- Przypilnuję ich.- zaśmiałem się.
- Ufam ci, Hazz.- cmoknęła nas w policzki i wzięła swoje 4 walizki. Nasze już zostały przyniesione, przez jakiegoś typka. Wzięliśmy wszystkie torby i ulokowaliśmy się w pasujących nam pokojach. Ja wybrałem z widokiem na ogród, by móc rano oglądać wschody słońca. Pewnie i tak żadnego nie ujrzę, ale trudno. Skończyłem rozkładać swoje rzeczy i postanowiłem się trochę ogarnąć. Wziąłem pierwsze lepsze rzeczy i następną godzinę spędziłem na miłej kąpieli. Gdy wyszedłem z wanny, wytarłem się i ubrałem. Włosy wysuszyłem i pozostawiłem w nieładzie.
- Chłopaki!- krzyknąłem schodząc do kuchni.
- Jeszcze się rozpakowujemy!- odkrzyknęli, a ja postanowiłem im pomóc. Wspólnymi siłami udało nam się to skończyć po 30 minutach.
- To co, zamawiamy pizzę?- zatarł ręce Horan.
- To dobry pomysł.- przytaknął Liam, dzięki czemu po kolejnej godzinie siedzieliśmy w salonie zajadając się pizzą i oglądając samych siebie w telewizji. Był to jakiś zabawny wywiad, bo nawet ja się śmiałem. Zjedliśmy wszystko i zdecydowaliśmy się zobaczyć ogród. Było pięknie. Duży basen po środku, mały barek niedaleko. Mały lasek kawałeczek dalej. Oprócz tego huśtawki, hamaki i naprawdę godna uwagi altanka. Skierowałem się na jedną z huśtawek. Usiadłem i lekko odepchnąłem nogami. O tak! To jest to.
- Panie dorosły, zaraz wpadnę do basenu!- zachichotał Zayn, ale rzeczywiście wpadł. Nie wypływał, przez co się zmartwiłem i natychmiast rzuciłem na pomoc.



~~~~~
Ciekawe co z naszym Zayn'em? :D
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
5 KOMENTARZY= NASTĘPNY ROZDZIAŁ
Dacie radę, wiem to.
A co do mojego fan fiction, to powiem tylko tyle, że opowiada o dziewczynie, która poznaje chłopaka na święta. Niekoniecznie się w sobie zakochują. Dziewczyna wcale nie jest niewinna i urocza. Chłopak również. Obydwoje lubią zabawę i obydwoje nie wierzą w miłość.
Haha tyle wystarczy, więcej pod następną częścią CIAO!
DF xx.

sobota, 27 grudnia 2014

Harry ~ Night changes.. ;* - część 4 /ostatnia

  I udało sie napisać :D Teraz chyb dodam Nialla, chyba że chcecie z kimś innym <3
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

(T.i.): To co chciałeś mi powiedzieć? - uśmiechnęła się i upiła łyk napoju.
J: Chciałem zaprosić cie na koncert..
(T.i.): Kiedy?
J: Jutro o 2pm..
(T.i.): Szybko.. - uśmiechnęła sie nerwowo
J: Wiem, ale chciałbym żebyś ze mną tam była.. - powiedziałem cicho. Pragnąłem jej obecności! Dziewczyna złapała mnie za dłoń, sprawiając że gorące uczucie rozlało sie po moim ciele.
(T.i.): Skoro tak ci zależy.. - uśmiechnęła sie uroczo. Zaczęliśmy rozmawiać śmiejąc sie, żartując. Jakiś czas później pozycje siedzącą zmieniliśmy na lezącą, brunetka ułożyła głowę na moim barku i słuchała co mam jej do powiedzenia. Rozmawialiśmy w większości o głupotach, ale rozmowa z nią nawet o błahych rzeczach była czymś niepowtarzalnym. Nawet nie spostrzegłem sie kiedy zasnęliśmy, najwspanialsza noc w moim życiu, mając ją przy sobie, każda taka będzie. Obudziłem sie z samego rana starając sie jej nie zbudzić. Pamiętałem gdzie była łazienka więc poszedłem tam i przebrałem sie w swoje, suche ubrania. Ciuchy Rafała złożyłem w kostkę i zostawiłem na blacie łazienkowym. Obmyłem twarz i wróciłem do sypialni (T.i.).. Jej wyraz twarzy był taki spokojny, a usteczka wyginały sie w delikatnym uśmiechu. Znalazłem na biurku jakaś kartkę i długopis, napisałem do niej: ' Nie mogłem cie obudzić, tak spokojnie spałaś.. Przyjadę po ciebie o 1:30pm.. Chociaż najchętniej, spędziłbym z tobą cały dzień. Do zobaczenia księżniczko xXx.. '. Położyłem liścik na poduszce obok niej i ucałowałem delikatnie jej policzek. Wyszedłem z pokoju, a potem z jej domu. Uśmiech nie schodził mi z ust, chłopaki posyłali mi tylko znaczące spojrzenia.
J: Zgodziła sie.. - powiedziałem radośnie.
N: Widzimy.. - zaśmiali sie. Chwile później rozmawialiśmy na temat koncertu, widziałem po nich że chcą dowiedzieć sie coś na temat ślicznej brunetki.
Li: Przedstawisz nam swoją dziewczynę, po koncercie? - zapytał za wszystkich.
J: Zastanowię sie, nie wiem czy chce żeby poznała takich idiotów jak wy.. - zaśmiałem sie.
Z: Sami ją sobie przedstawimy. - stwierdził.
J: Dobra. Niech wam będzie.. - rzuciłem i poszedłem do siebie. Walnąłem sie na łóżko i szczerzyłem sie do sufitu, przypominałem sobie ciepło bijące od niej, to niesamowite uczucie towarzyszące, gdy jest obok. Spojrzałem na zegarek i jak poparzony zerwałem sie na nogi. Poszedłem do łazienki i wziąłem orzeźwiający prysznic, wytarłem ciało i z ręcznikiem zawieszonym na biodrach wróciłem do sypialni. Wybrałem z szafy czarne rurki z dziurami na kolanach, czarny T-shirt i do tego koszule w kratę. Ubrałem sie i zszedłem na dół zgarniając z komody telefon i portfel. - Spotkamy sie na Arenie.. - krzyknąłem zanim wyszedłem. Wsiadłem do auta i pojechałem po moją, może nie moją, (T.i.). Zapukałem do drzwi i czekałem aż mi otworzą. Chwile później stała przede mną śliczna (S.T.i.), miała na sobie czarne rurki, tak samo jak ja, miała dziury na kolanach. Ogólnie była ubrana dosłownie tak jak ja. Uśmiechnąłem sie do niej i wyciągnąłem dłoń w jej stronę.
(T.i.): Hej Hazz.. - złapała za nią i zbliżyła swoje usta do mojego policzka. Jej miękkie wargi musnęły skórę na mojej twarzy, sprawiając szybsze bicie serca. Uśmiechnęła sie szeroko i poszliśmy do samochodu, pomogłem jej wsiąść na miejsce pasażera i sam usiadłem za kierownicą. Dojechaliśmy na miejsce rozmawiając i śmiejąc sie, czułem sie tak swobodnie, ale znikło to uczucie gdy zauważyłem bardzo długą kolejkę do Areny. Zacisnąłem nerwowo ręce na kierownicy i poczułem jej małą rękę na swoim udzie. - Spokojnie Harry. Dasz rade. - pocieszała mnie z delikatnym uśmiechem. Chciałem sie rozluźnić ale balem sie o nią.. Ja jestem przyzwyczajony do hejtow, wrzasku czy pisku. A ona nie.. Zaparkowałem auto na tyłach Areny, gdzie nikt inny nie mógł wejść. Zaprowadziłem (T.i.) do środka, nerwowo sie rozglądając. Czułem jak brunetka łapie mnie za rękę i złącza nasze palce, wiedziałem że chciała dodać mi otuchy. Weszliśmy do garderoby, gdzie byli moi przyjaciele, od razu spojrzeli na nas i nasze dłonie. Dziewczyna lekko sie zarumieniła, ale i uśmiechnęła do nich.
J: To jest (T.i.).. - powiedziałem do nich - ..(S.T.i.) to jest Zayn, Liam, Niall i Louis.. - pokazywałem po kolei na chłopaków. Brunetka pościła moją dłoń i podała każdemu z nich rękę na przywitanie. Chłopaki szczerzyli sie jak głupki.
N: Cześć..
Li: Milo nam..
Z: Poznać..
Lou: Dziewczynę Harrego.. - przerywali sobie jeden po drugim. (T.i.) zachichotała, a raczej zaśmiała sie.
(T.i.): Nie jestem jego dziewczyna.. - czułem że moje poliki zaczynają płonąc.
J: Ogarnijcie sie. - skarciłem ich. - (T.i.) nie słuchaj ich, oni tak zawsze.. - uśmiechnąłem sie nerwowo.
Li: Mamy jeszcze 15 min, musimy sie przygotować.. - powiedział patrząc na zegarek. Dziewczyna spojrzała na mnie niespokojnie. Wziąłem ja za rękę i przyciągnąłem do siebie.
J: Spokojnie, koncert będzie trwał jakieś dwie godziny.. Zostaniesz za kulisami. - szepnąłem jej do ucha.
(T.i.): A czemu nie tak jak każdy? - zdziwiła sie.
J: Bo to niebezpieczne.. Nie chce żeby cie sie krzywda stała. - w moich oczach na pewno był strach.
(T.i.): Dobrze.. Jak tak ci bardzo zależy.. - zaśmiała sie cicho. Usiadła na kanapie i czekała aż sie przygotujemy, przyszedł czas na show, zaprowadziłem ją za kulisy tak by wszystko idealnie widziała. Już miałem odchodzić, ale brunetka zatrzymała mnie łapiąc za dłoń. Podeszła znacznie bliżej niż sie spodziewałem, wspięła sie na palce i ucałowała kącik moich ust. - Powodzenia.. - szepnęła i uśmiechnęła sie uroczo. Czułem sie cały w skowronkach, koncert był niesamowity, co chwile zerkałem na (T.i.) i szczerzyłem sie jeszcze bardziej. Już dawno sie tak nie czułem podczas występu. Żartowaliśmy jak zawsze, śmiechy, śpiewy i dzikie tance. Zbiegłem ze sceny, prosto do niej, bez żadnego ostrzeżenia wpiłem sie w jej usta, nie sprzeciwiła sie dzięki czemu byłem jeszcze bardziej szczęśliwy. Uniosłem ją w górę i kręciłem sie dookoła własnej osi, (S.T.i.) śmiała sie na głos.
(T.i.): Wariacie, postaw mnie!!
J: Dziękuje.. dziękuje że jesteś tutaj.. - spojrzałem w jej oczy
(T.i.): Też sie ciesze że mogłam cie oglądać..
J: Nie rozumiesz.. Już dawno tak sie nie czułem, tak szczeliwie, bez smutków.. Sprawiasz że moje życie staje sie piękniejsze. - wyznałem, łapiąc jej policzki w dłonie.
(T.i.): Czyli chłopaki mieli racje?! - zapytała uśmiechając sie.
J: Z czym? - zdziwiłem sie
(T.i.): Z tym. - powiedziała i ucałowała moje usta, nie pozwoliłem sie jej tak szybko oderwać, przyciągnąłem ją do siebie. Usłyszeliśmy śmiech chłopaków i brawa, oderwałem sie od niej i spojrzałem na nich. Pokazywali palcami na wielki telebim, bylem na nim ja i dziewczyna. (T.i.) od razu ukryła twarz w mojej koszuli, przytulając sie do mnie. Wiedziałem jednak że sie uśmiechała, pomachałem do kamery i odszedłem trzymając cały swój świat w ramionach. Teraz będzie idealnie, z nią wszystko takie sie staje..
Koniec <3

CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!
Do następnego 5 komów i napiszcie z kim chcecie <3



Naat