One Direction i My.. - imaginy

poniedziałek, 22 maja 2017

Fuckboy ~ cz.5

- Odłóż w końcu ten telefon, (T.I.). W ogóle nie słuchasz, co do ciebie mówię! - oburzyła się Dakota, trącając mnie łokciem. Uśmiechnęłam się przepraszająco i wyciszyłam dźwięk w komórce, po czym odłożyłam ją na brzeg ławki. Nie powinnam ciągle smsować, ale z Zayn'em rozmowa była o tyle ciekawsza niż z Dakotą, że tematy nam się nie kończyły. Świat plotek na temat innych uczniów nie był dla mnie nigdy atrakcyjny, dlatego ciężko było mi znaleźć nić porozumienia z przyjaciółką. Uwielbiałam spędzać z nią czas, ale nie można powiedzieć, żebyśmy się we wszystkim zgadzały. W przeciwieństwie do Zayn'a, który zdawał się mnie rozumieć bez słów. Przynajmniej tak mi się wydawało, ale na wszelki wypadek postanowiłam utrzymywać bezpieczny dystans między nami.

Nie mogłem uwierzyć, że spędziłem kolejną godzinę na pisaniu z młodszą od siebie dziewczyną, w dodatku, że miałem przeznaczyć ten czas na naukę. Egzaminy końcowe zbliżały się nieuchronnie, więc, chcąc nie chcąc, musiałem się trochę przyłożyć, ale nie miałem do tego teraz głowy. Myślałem tylko o tym, jak zaimponować (T.I.). Dobrze nam się rozmawiało, czułem, że się rozumiemy. Niszczyła wszystkie stereotypy dotyczące pierwszaków, jakie kiedykolwiek słyszałem albo sam zauważyłem. Nie mogłem się doczekać imprezy, która miała się odbyć następnego dnia. Pragnąłem spędzić ten czas w towarzystwie blondynki, by obserwować ją podczas rozmowy, w przeciwieństwie do pisania. Tylko raz słyszałem jej śmiech, był taki subtelny i melodyjny. (T.I.) kreowała się na pewną siebie i niezależną dziewczynę, jednak ja czułem, że tak naprawdę jest skryta i nieśmiała. Chciałem być tym, przed którym się otworzy. Zayn, przystopuj trochę rozbrzmiewał głos w mojej głowie. Otrząsnąłem się i powróciłem do pisania z nastolatką. Postanowiłem powstrzymać się od flirtowania i przejść na bardziej ogólne tematy. Im dłużej utrzymam dystans, tym lepiej dla niej.

Dźwięk budzika rozległ się w całym domu. Z zamkniętymi oczami odnalazłam ręką telefon pod poduszką i wyłączyłam go. Niechętnie zwlekłam się z łóżka i zaspana podreptałam do łazienki. Położyłam się dopiero przed 3, a wszystko z powodu Zayn'a, który zagadywał mnie za każdym razem, kiedy chciałam się pożegnać. Zastanawiałam się, czy on też będzie dzisiaj tak wykończony jak ja. Cztery godziny snu to zdecydowanie za mało dla takiego śpiocha jak ja. Wybrałam się do szkoły i wyszłam z domu. Na moje szczęście autobus spóźnił się kilka minut, dzięki czemu uniknęłam porannego joggingu. Lekcje okropnie mi się dłużyły, a na przerwach nie dostrzegłam Zayn'a ani razu.
- Nie ma go dziś w szkole. - usłyszałam znajomy głos za sobą, kiedy siedząc na parapecie rozglądałam się po szkolnym boisku. Zarumieniłam się zawstydzona. Sądziłam, że zachowywałam się dyskretnie.
- Kogo? - udałam zaskoczoną, co poskutkowało jedynie śmiechem przyjaciółki.
- Już nie udawaj, zakochańcu. Zayn i reszta zrobili sobie wolne, żeby przygotować wszystko na dzisiejszą imprezę. Swoją drogą, wpadniesz do mnie wcześniej? - zapytała, chociaż znała odpowiedź. Wiedziała, jak moi rodzice reagują na hasło "impreza", dlatego zawsze mówiłam im, że nocuję u Dakoty.
- Jasne, mogę zrobić ci make up. - zaproponowałam, żeby jakoś się odwdzięczyć. Poza tym, interesowałam się trochę makijażem i byłam w tym całkiem niezła. Przyjaciółka ucieszyła się i przystała na moją propozycję.
Reszta lekcji mijała tak wolno jak poprzednie. Nie tylko ja myślami byłam już w domu Zayn'a. Zastanawiałam się, czy na pewno dobrze robię. Wiedziałam, że nie powinnam sobie robić nadziei, ale nie mogłam przestać o nim myśleć. Po powrocie do domu zjadłam obiad i poinformowałam rodziców, że spędzam noc poza domem. Miałam mniej więcej dwie godziny do wyjścia, dlatego od razu skierowałam się do łazienki. Wzięłam orzeźwiający prysznic i umyłam włosy. Postanowiłam pobawić się nieco makijażem, przez co starciłam poczucie czasu. Efekt był co prawda niesamowity, ale zostało mi około 20 minut. Wyprostowałam włosy i spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy do kosmetyczki. Wróciłam do swojego pokoju i stanęłam przed szafą. Nie miałam pomyśłu co ubrać, żebym nie wyglądała, jakbym szykowała się na ten wieczór od tygodnia. Mój wybór padł na czarne rurki i bordową bluzkę z falbanką na ramionach. Spakowałam rzeczy do czarnej torby, upewniając się, że niczego nie zapomniałam. Włożyłam na stopy niskie czarne converse i wyszłam z domu. Nie spieszyłam się specjalnie do Dakoty, bo wiedziałam, że mam trochę czasu w zapasie.
- Jesteś w końcu! - zawołała wychodząc mi na przeciw, kiedy otwierałam furtkę.
- No, nawet przed czasem. - zaśmiałam się na widok spanikowanej nastolatki z ręcznikiem na głowie.
- Nie zdążymy. Na pewno się spóźnimy. Taki wstyd. Pierwsza impreza z trzecimi klasami, a my spóźnione.. - bełkotała jak oszalała, kiedy ja w tym czasie ściągałam buty.
- Przesadzasz. Nawet lepiej, jeśli przyjdziemy po czasie. Pokażemy, że mamy luźny stosunek do tych całych imprez. Wolisz, żeby myśleli, że desperacko odliczałaś godziny do dzisiejszego wieczoru? - zauważyłam poirytytowana jej narzekaniem. Dakota zastanowiła się chwilę i przyznała mi rację. Nie tracąc dłużej czasu na dyskusję, wzięłam się do roboty. Po 30 minutach makijaż był gotowy, a co więcej, wyszedł naprawdę świetnie. Dziewczyna wysuszyła i podkręciła lekko końcówki swoich brązowych włosów. Po przekopaniu zawartości jej szafy, wybrałyśmy krótką czarną sukienkę, która podkreślała idealną figurę nastolatki. Do tego ubrała wiszące złote kolczyki i czarne szpilki.
- Zostawię u ciebie piżamę i ciuchy na jutro, żeby zrobić trochę miejsca w torbie. - powiedziałam, rzucając ubrania na łóżko.
- Nie mogłaś założyć czegoś na obcasie? - zapytała z przekąsem, kiedy z powrotem ubierałam swoje trampki.
- Nie. - ucięłam. Nasz styl diametralnie się od siebie różnił, ale nie widziałam w tym nic złego. Lepiej czułam się w rurkach i trampkach niż obcisłej sukience, dlatego nie zamierzałam tego zmieniać. Wyszłyśmy z domu i ruszyłyśmy w stronę mieszkania Zayn'a. Byłyśmy spóźnione około godziny, ale nie zwracałam na to uwagi. Po chwili usłyszałam dźwięk swojej komórki, oznaczający otrzymaną wiadomość.
Idziecie w złą stronę skarbie. Odwróć się. Zayn x

_____________________________________________
Hej kochane, wracam do żywych! Nie mogę uwierzyć w to, jak długo nic nie dodawałam, ale musicie mi wybaczyć. Nie byłam ostatnio w najlepszej formie, a do tego doszła weekendowa praca.. Mam nadzieję, że teraz się to zmieni i będę publikowała kolejne rozdziały regularnie. A jeśli już o tym mowa, co sądzicie o tej części? :) Pamiętajcie, im więcej waszych komentarzy, tym większa motywacja dla mnie do pisania ♥️
littlegirl

sobota, 20 maja 2017

#Nialler ~2~

-Co tu robisz?- spytałam oddalając się o krok od niego. Wdech, wydech. Widziałam jego świdrujący wzrok po moim ciele.
-Myślałem, że szarpniesz się na trochę cieplejsze powitanie- zachichotał, a ja przewróciłam oczami.
-Dalej się na mnie gniewasz?-spytał i każdy normalny uważałby jego ton za skruszony, ale ja niestety go znam. Złamany chuj i tyle.
-Odpowiesz mi na pytanie?- spytałam unosząc brew i idąc w stronę stoliku, po czym usiadłam, a on poszedł w moje ślady.
-Skończyłem szkolenie.- powiedział zadowolony z siebie- od dziś jestem waszym przełożonym.- powiedział szczerząc się, a ja wybuchłam siarczystym śmiechem.
-Wiesz co to znaczy?- spytał nie kryjąc się ze spoglądaniem w mój dekolt.
-Trzy kroki w tył, proszę Pana.- warknęłam, na co tylko się zaśmiał.
-Będziesz musiała robić co każę. Jesteś tego świadoma, nie?- uniósł brew, a ja odwróciłam się na pięcie i podążyłam w stronę wyjścia. Kiedy się znalazłam na zewnątrz wzięłam ogromny haust świeżego powietrza.Nie zaznałam spokoju długo, bo sekundy później blondyn był tuż obok mnie.
-Dalej się gniewasz? Wiesz jak to było.. po prostu się zabawiliśmy.. nic wielkiego, słońce.- powiedział nonszalanckim tonem, a ja nim zdążyłam się powstrzymać uderzyłam go w twarz.
-Już się nie gniewam.- parsknęłam uśmiechając się promiennie.
-Dobra. Należało mi się.- zachichotał.
-Idziemy?- spytał obejmując mnie.
-My? Jak chcesz to idź. Ja wracam do bazy.- fuknęłam.
-To chodźmy razem.- wzruszył ramionami i pociągnął za sobą. Dotarliśmy do bazy i wszyscy udawali, ze nic takiego się nie stało. Gratulowali Horan'owi, cieszyli się, a ja nie mogąc wytrzymać jego widoku tak długo po prostu poszłam do siebie na górę. Położyłam się na łóżku jeszcze w ciuchach i zagapiłam się w sufit. Tak. Wiedziałam, że kiedyś wróci.. ale miałam nadzieję, że ja zdążę stąd się wyrwać.. nie udało się. Znowu. Jak powiedzieć, że łamię się na milion części? Wstałam i wyszłam z pokoju kierując się do przeciwległego, mając nadzieję, że Zayn będzie w środku i jako jedyny nie pada przed nim na ziemię. Zapukałam i czekałam na odpowiedź.
-Proszę!- usłyszałam zza drewnianej tafli i weszłam zamykając za sobą drzwi. Mulat popatrzył na mnie unosząc jedną brew.
-Nie witasz nowego lidera? -parsknął, a ja zmroziłam go oczami. Szybko zdjęłam Koszulkę przez głowę, a później spodenki, które pozostawiłam na podłodze i ruszyłam w stronę Malika, który się ochoczo uśmiechał.
-Może weźmiemy prysznic?- spytałam łapiąc go za ręce i pociągając w swoją stronę.
-Nie uważam, że to rozwiąże twoje problemy, ale chyba, mogę się poświęcić, jeśli chcesz.- zachichotał obejmując mnie w talii.
-Świetnie. Nie każ mi czekać, ok?- spytałam już będąc pod drzwiami łazienki. Weszłam i puściłam wodę w prysznicu, niemalże sekundy później mulat był przy mnie i wędrował swymi dłońmi po całym moim ciele. Było mi dobrze. Miałam ochotę zatrzymać czas, mimo, że osobę w których ramionach się chowam nie darzę uczuciem. Mimo, że to absurdalne i nierealne.
                                                                                ***
  Obudził mnie trzask drzwi. Poczułam dłonie Zayn'a wokół mnie i podniosłam zaspane powieki. Chyba nic dziwnego, że spędziłam noc u Malika. Na moje nieszczęście spałam twarzą do drzwi, a po otwarciu oczu musiałam zobaczyć nie kogo innego jak Horana naburmuszonego w drzwiach.
-Robię zebranie na dole.- powiedział przez zaciśnięte zęby.
-Tak? To czemu cię tam nie mu?- spytałam robiąc minę idiotki.
-Macie 3 minuty.- fuknął i wcale się nie ruszył z miejsca. Zdenerwowana  jego rządzeniem się wstałam kompletnie olewając fakt, że jestem w samej bieliźnie. Przecież i tak już mnie widział w takim stanie.
-Wstawaj, debilu.- mruknęłam do Zayna zabierając mu kołdrę. Rzuciłam ją na dywan. Ruszyłam ku drzwiom. Oczywiście ten idiota wciąż tu stoi.
-Chcę przejść.- powiedziałam patrząc mu w twarz. On uniósł brwi spoglądając na mnie z góry.
-Od kiedy dajesz?- spytał bez cienia kpiny.
-Od kiedy cię to interesuje?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie, po czym pchnęłam go, przeszłam i wściekła trzasnęłam drzwiami od mojego pokoju. DUPEK.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
CZĘŚĆ DALSZA
MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ PODOBA ;)
ZASADY TAKIE SAME
WIĘCEJ KOM-> SZYBCIEJ ROZDZIAŁ C:
#MALEŃKA

wtorek, 9 maja 2017

#Nialler

-Cholera!- przeklęłam sama siebie za własną głupotę. Usłyszałam ogłuszający alarm i intuicyjnie złapałam się za uszy, jakoś starając zagłuszyć jego wrzask. Tak to jest liczyć na kogoś.. miał rozbroić alarmy we wszystkich oknach, ale oczywiście po co. Wzięłam torbę i rzuciłam przez rozbite okno wiedząc, że Mike tam już będzie czekał i ją łapał.
-Wyjdę drugą stroną!- krzyknęłam wychylając się, żeby go zobaczyć.
-Czekać na ciebie?!- odkrzyknął wyraźnie zestresowany. Biedny jest nowy w tej robocie.
-Poradzę sobie, jedźcie do bazy.- parsknęłam i odwróciłam się szukając wyjścia 'awaryjnego'.  Uśmiechnęłam się pod nosem widząc drzwi do zaplecza. Szybko rzuciłam się w tamtą stronę i szarpnęłam za klamkę. Drzwi nie drgnęły.
-Niech to szlag!- krzyknęłam wiedząc, że nie mam wiele czasu, bo zaraz  zlecą się psy. Rozejrzałam się jeszcze raz w poszukiwaniu ucieczki. Mój wzrok powędrował ku małemu wysoko usytuowanego okna. Tak banalne wyjście, że aż śmieszne. Wspięłam się na szafkę pod nim i dzięki swojej drobnej figurze zdołałam przejść przez nie omal nie upadając z drugiego piętra. Stanęłam na zewnętrznym parapecie i spojrzałam w dół. Nie ma mowy, żebym stąd skoczyła.. zabiję się. Usłyszałam syreny policyjne i poczułam adrenalinę napływającą do mojej krwi. Rozejrzała się i nie mając wyjścia skoczyłam na dach niższego budynku stojącego obok. Szybko przeszłam na jego drugą stronę, żeby nie być w pobliżu przed chwilą obrabowanego jubilera. Widząc parterowy balkonik pode mną skoczyłam na niego, a później na trawę w ogrodzie bloczku. Przeszłam na chodnik i ruszyłam powolnym krokiem między las bloków. Po dziesięciu minutach marszu stwierdziłam, że jestem już wystarczająco daleko od miejsca popełnienia przestępstwa. Stanęłam i oparłam się o ścianę budynku z którego wydobywała się głośna muzyka. Wyjęłam telefon '5 nieodebranych połączeń' Przewracając oczami oddzwoniłam pod ten numer.
-W porządku?- usłyszałam drżący głos nowego chłopaka, na co wybuchłam głośnym śmiechem.
-Czuję się wspaniale.- odparłam w końcu.
-Gdzie jesteś? Wyślemy kogoś..- zaczął, a mnie to irytowało.
-Słuchaj.. nie potrzebuję niańki, skończyłam swoją robotę, teraz idę się zabawić. Trafię do bazy.- rozłączyłam się. Odbiłam się od muru i spojrzałam na swój strój. Czarne air force'y, w tym samym kolorze koszulka z głębokim dekoltem w kształcie 'V' i jeans'owe spodenki. Jednym ruchem rozpuściłam włosy, które falami upadły na moje ramiona.
-Od biedy będzie..- mruknęłam sama do siebie i ruszyłam w stronę klubu. Ochroniarz wpuszczający popatrzył na mnie zaćmionym wzrokiem, na moje szczęście był młody. Ostentacyjnie nieco pociągnęłam bluzkę w dół jeszcze bardziej powiększając i tak już spory dekolt. Zachichotałam jak głupia idiotka, a on tylko z ogłupiałym uśmiechem skinął głową przepuszczając mnie do środka. Przeszłam i poprawiłam bluzkę. Ludzie są tak banalni. Przejechałam wzrokiem po tłumie szukając kogoś samotnego, skłonnego do postawienia kilku drinków. Postanowiłam wgłębić się w masę ocierających się o siebie ciał. Przepchnęłam się na mniej oblegany środek parkietu i zaczęłam poruszać zmysłowo ciało. Zamknęłam oczy i dałam się ponieść dźwiękom muzyki nie zważając na wzrok ludzi wokół. Poczułam czyjeś ręce na moich biodrach i uśmiechnęłam się pod nosem. Odwróciłam się i wpiłam w wargi nieznajomego. Mężczyzna też się nie bronił. Pewnie myślicie, że zachowuję się jak dziwka.. różnica jest taka, że ja sama decyduję kiedy chcę, co chcę, z kim i jest mi z tym dobrze. Bez słabości, przywiązania, czy bezsensownych, niepotrzebnych uczuć. Smak jego ust był dziwnie znajomy, ale nie mogę narzekać.. facet na prawdę ma talent do całowania. Uśmiechnęłam się przez pocałunek i oderwałam się, aby spojrzeć z kim mam przyjemność. Właśnie wtedy po raz kolejny spotkałam niebieskie znajome tęczówki. Przez chwilę myślałam, że to sen i w osłupieniu patrzyłam badając każdy centymetr twarzy mężczyzny.. przecież to nie możliwe.
-Byłem pewien, że takie ruchy to tylko u ciebie.- zaczął zadyszany- Ale muszę powiedzieć, że całujesz o wiele lepiej niż 3 lata temu.- uśmiechnął się tym swoim bezczelnym, obrzydliwie idealnym, firmowym uśmieszkiem.
-Co tu robisz?- spytałam oddalając się o krok od niego. Wdech, wydech.

_________________________________________________________________________________
CHYBA WRÓCIŁAM? :D
MAM NADZIEJĘ, ŻE PODOBA SIĘ POCZĄTEK.
MIAŁAM OCHOTĘ NA COŚ INNEGO,A CHCIELIŚCIE NIALLER'A ALBO LOU
WIĘC MACIE!
ZNACIE ZASADY.. IM WIĘCEJ KOM. TYM SZYBCIEJ NEXT! ^-^ 

#maleńka

niedziela, 30 kwietnia 2017

Fuckboy ~ cz.4

"Niall odwołał domówkę w piątek. Podobno pokłócił się z Zayn'em."

Przeczytałam wiadomość i ogarnęło mnie rozczarowanie pomieszane ze smutkiem i szczęściem jednocześnie. Wiedziałam dobrze, że między mną a Zayn'em nic się nie wydarzy, ale nie mogłam przestać o nim myśleć. Z jednej strony chciałam znowu go zobaczyć, a z drugiej sądziłam, że dzięki temu łatwiej będzie mi o nim zapomnieć. Głupie złudzenie.

Ze złości rzuciłem telefonem o ścianę. Na szczęście spadł na łóżko i nie rozbił się na milion kawałków. Wiedziałem, że miałem coś do zrobienia. Powiedziałem Niallowi, że załatwię sprawę z tą dziewczyną. Gdybym nie spotkał (T.I.) na pewno bym to zrobił, ale nie mogę jej obwiniać. Zawaliłem i muszę ponieść konsekwencje. Zrobiłem co mogłem, żeby zdobyć numer do panikary, ale nie udało się. W końcu znalazłem ją na portalu społecznościowym i wysłałem wiadomość z przeprosinami oraz zaproszeniem na domówkę u mnie w nadchodzący piątek. Informację o imprezie wysłałem też do pozostałych osób, które planowały zjawić się u Niall'a. Najdłużej zajęło mi zebranie się w sobie, żeby jako pierwszy wyciągnąć rękę na zgodę do blondyna. Na moje szczęście Nicole jest na tyle płytka, że samo zaproszenie wystarczyło jej, żeby o wszystkim zapomnieć. Westchnąłem poirytowany. Nie znosiłem takiego desperackiego zachowania. W głowie wciąż miałem oskarżenia skierowane w moją stronę przez (T.I.). Może z reguły nie traktuję dziewczyn poważnie i nie przepadam za pierwszakami, ale nie jestem zaparzony w siebie. Gdzieś w głębi serca poczułem dziwne ukłucie, kiedy przywołałem w myślach te słowa. Chciałem jej udowodnić, że się myli. Potrzebowałem zrozumienia i miałem nadzieję, że blondynka okaże się godna zaufania. Nikt nie wie jaki tak naprawdę jestem. Powoli zaczynałem być zmęczony wiecznym udawaniem wielkiego trzecioklasisty, który wszystko może i robi co tylko chce. Postanowiłem następnego dnia osobiście zaprosić ją na domówkę.

Obudziłam się chwilę przed budzikiem, co zdarzało mi się bardzo rzadko. Skorzystałam z okazji i przeczytałam notatki z chemii. Obawiałam się, że będę miała problem z napisaniem tego sprawdzianu, ale było już za późno. Ubrałam luźne spodnie w stylu mom jeans z wysokim stanem i łososiową koszulkę z lekkim golfikiem. Przeczesałam włosy i nałożyłam lekki makijaż podkreślający moją bladą cerę. Wrzuciłam książki do torby, wsunęłam na nogi mokasyny i wyszłam z mieszkania. W drodze do szkoły wstąpiłam do sklepu po mleko czekoladowe i drożdżówkę. Pod klasą znalazłam się minutę przed dzwonkiem. Zajęłam swoje miejsce w ostatniej ławce i czekałam na Dakotę.
- Się masz (T.I.)! - krzyknęła entuzjastycznie, co było bardzo w jej stylu. Uśmiechnęłam się lekko, a przyjaciółka zajęła miejsce obok mnie.
- Uczyłaś się? - zapytałam z nadzieją.
- Pytasz jakbyś mnie nie znała. - skrzywiła się. Mogłam się tego spodziewać, w końcu Dakota nienawidziła chemii od początku roku szkolnego. Westchnęłam zrezygnowana. Do pomieszczenia weszła nauczycielka i rozdała nam testy. Ku mojemu zdziwieniu, okazał się być całkiem prosty. Skończyłam przed czasem i z niecierpliwością czekałam na dzwonek. Kiedy to się stało, udałyśmy się z Dakotą na parapet, żeby trochę poplotkować.
- Robisz coś w piątek? - zapytałam, chcąc nawiązać do otrzymanego wczoraj sms'a.
- Nie, chyba nie. Szkoda, że ta impreza nie wypaliła. Wiesz ilu przystojniaków miało się zjawić? Na pewno znalazłabym kogoś dla siebie! - żaliła się przyjaciółka nieco podniesionym głosem, a ja zamarłam. Na schodach pojawiła się cała paczka trzecioklasistów z Zayn'em na czele. Sądząc po ich minach, doskonale słyszeli słowa brunetki. Spojrzałam na nią z przerażeniem, a ona przełknęła głośno ślinę i spuściła głowę ze wstydu. Wyjrzałam przez okno, żeby uniknąć kontaktu wzrokowego z chłopakiem, który zaprzątał moje myśli od blisko 24 godzin.
- Cześć (T.I.), miło cię widzieć. - powiedział, a ja rozkoszowałam się dźwiękiem jego głosu. Odwróciłam głowę i z przyjemnością zauważyłam, że brunet znajdował się tuż przede mną.
- Hej. - uśmiechnęłam się lekko, próbując utrzymać dystans. Koledzy Zayn'a przystanęli na półpiętrze, najwyraźniej nie mogąc uwierzyć, że lider ich grupy rozmawia z pierwszoklasistką.
- W ramach zadośćuczynienia organizuję domówkę u siebie. Dzień, godzina i lista osób taka sama. Mam nadzieję, że się pojawisz. - wpatrywał się we mnie ciemnobrązowymi oczami, czekając na odpowiedź. Byłam w takim szoku, że ledwo udało mi się nad sobą zapanować.
- Może wpadnę na chwilkę, o ile znajdę czas. - odpowiedziałam pewnie, na co chłopakowi zrzedła mina. Usłyszałam cichy chichot członków paczki Zayn'a.
- Wyślę ci adres sms'em. - oznajmił z zadziornym uśmiechem.
- Ciekawe jak to zrobisz, skoro nie masz mojego numeru. - nie dawałam za wygraną. Droczenie się z nim zaczynało sprawiać mi coraz większą przyjemność.
- Mam swoje sposoby. - zaśmiał się i puścił oczko, po czym zwrócił się do Dakoty. - Liczę, że też wpadniesz i złamiesz serce jakiemuś frajerowi stojącemu za mną.
Brunetka nic nie powiedziała, ale iskierki w jej oczach były wystarczającą odpowiedzią dla Zayn'a, bo uśmiechnął się i odszedł. Dakota wpatrywała się we mnie z niedowierzaniem.
- Możesz mi to jakoś wytłumaczyć? - zapytała z pretensją.
- Co ci mam tłumaczyć? Przecież cały czas tutaj byłaś i wszystko słyszałaś. Chodź lepiej na algebrę, nie chcę znowu mieć spóźnienia. - zeskoczyłam z parapetu i udałam się do klasy. W ciągu dnia natknęłam się na Zayn'a tylko raz. Minęliśmy się na schodach, a jedyne co zdążyliśmy zrobić to uśmiechnąć się do siebie. Niesamowite, że widok tego chłopaka wywoływał u mnie tyle pozytywnych emocji, które na dodatek musiałam ignorować.

Rozmowa z (T.I.) sprawiła, że dobry humor mnie nie opuszczał. Nawet docinki Niall'a nie robiły na mnie wrażenia. Wiedziałem, że do jutra mu przejdzie, a poza tym miałem większe zmartwienia. Przede wszystkim, jak zdobyć numer (T.I). Wiedziałem, że zrobię tym wrażenie na dziewczynie. Gorączkowo myślałem do kogo zwrócić się z prośbą o pomoc, ale do głowy przychodziła mi tylko dziewczyna, z którą siedziała na parapecie. Sytuacja była o tyle problematyczna, że nie znałem nawet jej imienia. Nagle mnie olśniło. Na jednej z przerw znalazłem Nicole i po chwili flirtowania jadła mi z ręki. Zapytałem, czy mógłbym pożyczyć telefon, żeby zadzwonić, bo mój się rozładował. Nie zastanawiała się ani chwili. Oddaliłem się i w kontaktach znalazłem numer (T.I.). Przepisałem go szybko i oddałem dziewczynie telefon. Wróciłem do swojej klasy jeszcze przed dzwonkiem, żeby zająć miejsce w ostatniej ławce. Wyciągnąłem z kieszeni telefon i od razu napisałem do blondynki.
Dotrzymałem słowa. Zayn x
Po chwili otrzymałem odpowiedź.
To się nazywa stalking. (T.I.)
Uśmiechnąłem się do siebie. Intrygowała mnie pewność siebie dziewczyny oraz sam fakt, że próbowała ze mną pogrywać, chociaż wiedziałem, że jej się podobam.

__________________________________________
Cześć kochane, przepraszam za lekkie opóźnienie - w zamian cześć jest trochę dłuższa :) Co sądzicie o całym tym imaginie? Ostatnio mocno spada liczba wyświetleń i zastanawiam się, jaki jest tego powód.. Jeśli te opowiadanie Wam się nie podoba albo Was nudzi to piszcie śmiało, zacznę coś innego :) Dziękuje za wszystkie komentarze jakie piszecie! Dacie radę tym razem zostawić ich tu 13? ♥️
Miłej majówki, odpoczywajcie spokojnie. Za 8 tygodni już wakacje! ♥️
littlegirl

czwartek, 20 kwietnia 2017

Fuckboy ~ cz.3

- Zaczekaj. - poprosiłem, łapiąc ją za ramię. Spojrzała na mnie najładniejszymi oczami jakie w życiu widziałem, które nie wyrażały żadnych emocji.
- Zaraz zaczyna się lekcja. To naprawdę nie jest dobry moment na rozmowę. - powiedziała cicho, nie spuszczając ze mnie wzroku.
- Nie pozbędziesz się mnie tak łatwo. - uśmiechnąłem się pewny siebie. Natura podrywacza nakazywała mi zrobić cokolwiek, aby pozostać w myślach blondynki. Sztukę uwodzenia opanowałem chyba jeszcze w przedszkolu. Nie przypominam sobie, żebym chociaż raz został odrzucony przez jakąś dziewczynę. Wiedziałem, że tym razem będzie mnie to kosztować wiele starań i wysiłku, ale czułem, że warto. Podziwiałem idealną sylwetkę (T.I.) kiedy szła do swojej ławki. Cholera, miałem coś do zrobienia, tylko co to było? Nie umiałem sobie przypomnieć, więc westchnąłem i opuściłem klasę dziewczyny, która nieustannie zajmowała moje myśli.

Pospiesznym krokiem udałam się do ławki na samym końcu klasy. Czułam na sobie wzrok wszystkich, nawet tych, którzy nie mieli pojęcia co to za chłopak. Czerwona jak burak zajęłam miejsce obok Dakoty, a ta patrzyła na mnie z niedowierzaniem.
- (T.I.), co to było? - zapytała, mrugając oczami ze zdziwienia.
- Coś, co nigdy nie powinno się wydarzyć. - odparłam wzruszając ramionami.
- Ciągle bawisz się w niedostępną? Nie wmówisz mi, że Zayn nie wpadł ci w oko! - szturchnęła mnie łokciem z uśmiechem.
- To nie ma znaczenia, bo on jest z trzeciej a my z pierwszej. Sama wiesz, jaki ma stosunek do pierwszaków. - powiedziałam poirytowana, chcąc jak najszybciej zakończyć dyskusję.
Przyjaciółka westchnęła rozczarowana. Widocznie spodziewała się, że endorfiny nie pozwolą mi usiedzieć w miejscu. Zamknęłam oczy i przywołałam w głowie obraz chłopaka. Miał ciemną karnację, a jego kruczoczarne włosy z blond pasemkiem celowo ułożył w nieład. Ubrany był na czarno, a koszulka z krótkim rękawem pozwalała wszystkim podziwiać jego tatuaże. Miał ich sporo, nie zdążyłam dokładnie się im przyjrzeć, ale wszystkie razem tworzyły zgraną całość. Kilkudniowy zarost dodawał mu męskości, a czekoladowe oczy sprawiały, że traciłam grunt pod nogami. Nie potrafiłam nic odczytać z jego spojrzenia, ale było tak przenikliwe i głębokie, że zatracałam się w nich bez opamiętania. Jednak słowa chłopaka skutecznie przywołały mnie do powrotu na ziemię. Poczułam się urażona. Nie tyle samym stosunkiem Zayn'a do pierwszoklasistek, a bardziej ocenianiem mnie ze względu na wiek. Zdążył zamienić ze mną kilka zdań, nie miał żadnych podstaw, żeby określić moją dojrzałość. Zaczęłam się zastanawiać, czy powinnam iść na domówkę organizowaną przez jego przyjaciela. Z jednej strony możliwość porozmawiania z brunetem wydawała się kusząca, a z drugiej wiedziałam, że powinnam trzymać się od niego z daleka dla dobra nas obojga.
- Dziękuję Anne. Kolejny przykład przeczyta.. (T.I.), proszę. - uśmiechnęła się nauczycielka. Kompletnie odleciałam i nie miałam pojęcia o jaki przykład chodzi. Spojrzałam spanikowana na Dakotę. Zachichotała i podsunęła swój zeszyt, żebym mogła przeczytać rozwiązanie. Podziękowałam jej uśmiechem, a ona nachyliła się nade mną.
- Myślisz o nim. - stwierdziła szeptem. Prychnęłam, próbując zaprzeczyć nie tylko dziewczynie, ale i sobie samej.

Wróciłem do pustego mieszkania, bo reszta domowników wyjechała na kilka dni do rodziny, na co ja nie mogłem sobie pozwolić ze względu na szkołę. Nikomu o tym nie powiedziałem, żeby uniknąć organizowania imprezy. Kiedy ktoś z nas miał wolny dom, zawsze coś urządzał. Nie miałem na to siły. Rzuciłem kluczyki na blat kuchenny i zrobiłem sobie obiad. Włączyłem pierwszy lepszy film, jaki akurat leciał w telewizji, jednak nie potrafiłem się na nim skupić. Cały czas myślałem o blondynce, która zniszczyła moje zasady w kilka minut. Obiecałem sobie, że nigdy nie zwiążę się dziewczyną młodszą o więcej niż rok.
Ogarnij się, między wami nic nie ma i nie będzie pouczyłem sam siebie. Nie mogąc usiedzieć w miejscu, spakowałem torbę sportową i wyszedłem z mieszkania. Kilka przecznic dalej mieściła się siłownia, która stanowiła dla mnie odskocznię od rzeczywistości. Przebiegłem kilka kilometrów na bieżni, a potem zrobiłem całkiem niezły trening siłowy. Byłem z siebie zadowolony i chociaż na chwilę zapomniałem o mętliku w głowie.

Przez resztę popołudnia nie mogłam się na niczym skoncentrować. Zrezygnowana zamknęłam książkę z chemii, mimo że następnego dnia miałam pisać sprawdzian. Zrobiłam sobie kakao, wzięłam do ręki laptopa i z takim zestawem położyłam się do wielkiego łóżka. Otulona szczelnie kołdrą słuchałam muzyki, bo nie miałam ochoty nawet na ulubiony serial. Zamknęłam oczy i rozkoszowałam się nic nie robieniem. Mój błogi spokój przerwał dźwięk sygnalizujący nową wiadomość. Wzięłam do ręki telefon i zobaczyłam sms'a od Dakoty.
"Niall odwołał domówkę w piątek. Podobno pokłócił się z Zayn'em."

________________________________________________
Jest czwartek, więc pora na nową część :) Co o niej myślicie? Osobiście jestem średnio zadowolona.. Mam nadzieję, że Wam bardziej się spodobała ♥️
littlegirl

PS. Na drugim blogu na którym piszę, dziewczyny podpisują się w komentarzach swoimi imionami. Uważam, że to super pomysł, więc jeśli chcecie to też możecie tak robić :D

czwartek, 13 kwietnia 2017

Fuckboy ~ cz.2

- Słyszałaś co się stało?! - zawołała podekscytowana Dakota, zajmując w tym samym czasie miejsce obok mnie na szkolnym parapecie. Siadałyśmy tam zawsze w czasie przerw, a od czasu do czasu nawet po lekcjach. Obserwowałyśmy z góry uczniów przebywających na zewnątrz. Dakota uwielbiała szkolne nowinki, znała chyba wszystkich, którzy uczęszczali do naszego liceum. Oczywiście większości z nich nie poznała osobiście, a właśnie przez różne plotki. Najczęściej dotyczyły tego, kto się z kim całował na ostatniej imprezie.
- Nie, o co chodzi? - zapytałam, próbując okazać zainteresowanie, chociaż informacje na temat życia towarzyskiego drugo i trzecioklasistów średnio mnie ciekawiły.
- Kojarzysz Zayn'a Malika, prawda? Ten wysoki z ciemnymi włosami i oczami. - dodała po chwili, widząc, że nie wiem o kim mówi.
- Powiedzmy, że kojarzę. Co z nim? - zapytałam obojętnie.
- Podobno wczoraj słyszał jak Nicole chwali się przyjaciółkom, że dojdzie do czegoś między nimi w piątek i powiedział jej, że może o tym tylko pomarzyć. Cała szkoła o tym mówi, biedna Nicole! - przejęła się.
- Gdyby nie była taka napalona to teraz nie musiałaby się wstydzić. - zaśmiałam się na myśl o nastolatce, której nie darzyłam szczególną sympatią.
- Oj (T.I.), nie udawaj takiej świętej! O takim chłopaku jak on marzy każda dziewczyna. - powiedziała z pewnością w głosie. Skrzywiłam się na myśl o Zaynie. Wydawał się być egoistyczny i zapatrzony w siebie. Jak wszyscy z jego paczki. Zapowiada się świetna impreza pomyślałam.

Poszedłem do szkoły z tak samo beznadziejnym humorem, jaki miałem wczoraj. Od jakiegoś czasu jestem przygnębiony i łatwo wyprowadzić mnie z równowagi. Nie wiem z czego to wynika, ale myśl o wczorajszej sytuacji nie poprawiła mi nastroju. Cieszyłem się, że utarłem nosa małolacie, ale nie chciałem wyjść na kretyna bez uczuć. Nie mogłem przewidzieć jej reakcji, a już tym bardziej, że skończy się to płaczem. Dlatego tak denerwują mnie pierwszoklasistki, ze wszystkiego robią wielkie afery. Gdyby na jej miejscu była starsza dziewczyna pewnie obróciłaby tę sytuację w żart. Skrzywiłem się na myśl o wieczorze z tyloma dzieciakami. Zapowiada się świetna impreza pomyślałem.
Przez cały dzień czułem na sobie wzrok dziewczyn z młodszych klas. Spoglądały na mnie albo z pogardą, albo ze strachem. Prawdę mówiąc, jedno i drugie było tak samo irytujące.
- Masz klasę stary. - powiedział sarkastycznie Niall, klepiąc mnie po ramieniu.
- Odwal się. - warknąłem zły.
- Wyluzuj, tylko żartowałem. Niemniej, domyślasz się pewnie, że dziewczyny nie przyjdą? - na twarzy blondyna pojawił się grymas.
- Nie te, to inne. Mówisz jakby miało przyjść 5 osób, a nie pół szkoły. - wzruszyłem ramionami dla podkreślenia swojej obojętności.
- Spłoszyłeś najlepsze pierwszoklasistki i myślisz, że jakieś inne będą jeszcze chciały przyjść? - zapytał gniewnie. Niall rzadko używał takiego surowego tonu. Musiało mu naprawdę zależeć na ich obecności.
- Przepraszam, nie zrobiłem tego specjalnie. - wyznałem ze skruchą. Któryś z nas musiał schować dumę do kieszeni.
- Przeproś Nicole i przekonaj je, żeby przyszły. Wtedy zapomnę o całej sprawie. - blondyn uśmiechnął się chytrze. Spojrzałem na niego zaskoczony.
- Po moim trupie! Nie będę się płaszczył przed jakąś małolatą! - podniosłem głos, przez co zwróciłem na siebie uwagę innych uczniów kolejny raz tego dnia.
- Duma albo przyjaciel. Sam wybierz. - rzucił i odszedł, zostawiając mnie wściekłego na środku korytarza. Zamknąłem oczy i wziąłem głęboki oddech. Udałem się pod sekretariat, przy którym wisiał plan lekcji. Odnalazłem klasę panikary i jej koleżanek, i po chwili znajdowałem się przed drzwiami prowadzącymi do pomieszczenia, w którym z pewnością się znajdowała. Postanowiłem załatwić to w przeciągu ostatnich dwóch minut przerwy. W przeciwnym razie byłbym zmuszony czekać na nią po lekcjach, a tego nie uwzględniłem w popołudniowych planach. Nacisnąłem klamkę i popchnąłem drzwi do przodu z całej siły.
- Ał! - zawołała blondynka w momencie zetknięcia z podłogą. Złapała się za tył głowy, spoglądając na mnie gniewnie.
- Przepraszam, nic ci nie jest? - zapytałem przejęty, nie chciałem zrobić jej krzywdy. Przyjrzałem się uważnie dziewczynie. Nie przypominałem sobie, żebym wcześniej minął ją na korytarzu chociaż raz. Miała jasne włosy sięgające do ramion i duże niebieskie oczy. Delikatny, prawie niewidoczny makijaż podkreślał jej urodę. Ubrana była w czarne rurki i elegancką białą koszulę. Przyznam, że należała do grupy najbardziej atrakcyjnych dziewczyn, jakie widziałem. Miała w sobie coś, nie wiedziałem jeszcze co konkretnie, ale bardzo mnie to intrygowało.
- A jak myślisz? - warknęła, trąc dłonią bolące miejsce.
- Naprawdę cię przepraszam, nie chciałem. - westchnąłem zawstydzony. Wyciągnąłem ręce w stronę dziewczyny, żeby pomóc jej wstać. Ucieszyłem się, kiedy z tego skorzystała. Pragnąłem poznać ją i zatrzeć złe wrażenie o sobie.

- Jestem Zayn, a ty? - zapytał, uśmiechając się i mrużąc lekko oczy. Och Zayn, doskonale wiem, kim jesteś powiedziałam w myślach. Wyglądał bardzo seksownie, kiedy to robił. Dopiero przyglądając mu się z bliska, przyznałam przed sobą, że należy do najprzystojniejszych chłopaków, jakich dane mi było kiedykolwiek spotkać.
- (T.I.) - odwzajemniłam uśmiech, próbując wyglądać jak najlepiej. Wiedziałam, że nic nie trwa wiecznie, a czar miłej chwili pryśnie przy następnym pytaniu chłopaka.
- Do jakiej klasy chodzisz? Chyba nie widziałem cię wcześniej w szkole. - spojrzał na mnie przeszywającym wzrokiem, jakby sam chciał znaleźć odpowiedź. Poprawiłam nerwowo włosy.
- Do tej, do której właśnie przyszedłeś. - odpowiedziałam, obserwując jego reakcję.

Tylko nie to jęknąłem w myślach. Uśmiech momentalnie zniknął z mojej twarzy, przeradzając się raczej w grymas, który nie umknął uwadze dziewczyny.
- No tak, mogłam się tego spodziewać. Zapatrzony w siebie trzecioklasista nie zadaje się z pierwszakami. - prychnęła zirytowana. Nie dało się ukryć, że w pewnym stopniu miała rację. Faktycznie nie miałem zamiaru wchodzić w bliższe relacje z małolatami. Nawet z tymi ładnymi. Sądziłem, że są niedojrzałe i nie watro marnować na nie czasu. Cholera, ale (T.I.) była po prostu piękna.
- Nie jestem zapatrzony w siebie! - zaprotestowałem.
- Jasne, że nie. Nicole ośmieszyłeś na forum szkoły przez przypadek. - mruknęła zła.
- To nie twoja sprawa, ale jeśli musisz wiedzieć, to właśnie przyszedłem ją przeprosić. - skrzywiłem się wypowiadając te słowa, a na twarzy blondynki pojawił się chytry uśmieszek.
- Robisz to z własnej woli, czy ktoś postawił ci ultimatum? - zapytała podejrzliwie.
- Niall mnie zaszantażował, chce poderwać jedną z jej koleżanek. - odpowiedziałem zgodnie z prawdą, a dziewczyna zaśmiała się słodko. Ucieszyłem się, że udało mi się rozluźnić atmosferę.
- Chwila chwila.. Czyli to, co o tobie słyszałam to prawda. Nie traktujesz młodszych na równi ze sobą, a pierwszoklasistek nie znosisz. W ogóle nie chcesz mieć z nimi kontaktu, więc lepiej już pójdę. - powiedziała zupełnie poważnie, odwracając się tyłem.
- Zaczekaj. - poprosiłem, łapiąc ją za ramię.

*******************************************
Hej, jak się macie? Co sądzicie o tej części? Chciałam wstawić ją we wtorek, ale miałam problemy z laptopem, przez co musiałam pisać od początku, bo nic się nie zapisało.. XD
Kochane! Korzystając z okazji, życzę Wam zdrowych i wesołych świąt. Odpocznijcie, naładujcie baterie i cieszcie się każdym dniem spędzonym z bliskimi ♥️
littlegirl
PS. Wciąż czekam na dziewczyny zainteresowane spotkaniem w Katowicach!! :D

czwartek, 6 kwietnia 2017

Fuckboy ~ cz.1

Biorąc pod uwagę wszystkie „za” i „przeciw” śmiało mogę stwierdzić, że lubię swoją szkołę. Od kilku miesięcy uczęszczam do jednego z najbardziej prestiżowych liceów, do którego wcale nie tak ciężko się dostać jakby się mogło wydawać. Dzięki temu znam wiele osób ceniących sobie zarówno naukę, jak i życie towarzyskie. Jednak ze względu na tradycje i historię szkoły bycie jej uczniem jest powodem do dumy. Zdobywanie wiedzy od zawsze było dla mnie ważne, poświęcałam temu dużo czasu nie tylko w czasie lekcji, ale też w domu. Wyjścia w weekend schodziły na drugi plan, przez co nie miałam zbyt wielu znajomych, a o imprezach wśród najbardziej popularnych nastolatków mogłam jedynie pomarzyć. Można powiedzieć, że byłam mało lubianym kujonkiem. Postanowiłam zmienić to w liceum i otworzyć nowy rozdział w życiu. Nie znałam wcześniej ludzi, z którymi miałam chodzić do klasy przez kolejne trzy lata. Nie ukrywam, że było mi to na rękę, bo umożliwiało wewnętrzną przemianę bez wzbudzania podejrzeń znajomych. Tuż przez rozpoczęciem roku szkolnego wybrałam się z przyjaciółką na wielkie zakupy, w celu wymiany garderoby. Sweterki z dekoltami w serek, dzwony i koszulki z dziecinnymi aplikacjami wylądowały w koszu, ustępując miejsca różnym eleganckim i modnym ubraniom. Z upływem czasu znalazłam w klasie kilku znajomych. Za wcześnie, żeby mówić o przyjaźni, ale tworzymy całkiem zgraną paczkę. Najlepszy kontakt mam z Dakotą. Poznałyśmy się pierwszego dnia szkoły i od tego czasu trzymamy się razem. Powoli się poznajemy i darzymy zaufaniem. Czasami odnoszę wrażenie, że wiem o niej nawet więcej niż powinnam. Z pewnością wynika to z faktu iż dziewczyna nie ma problemu z mówieniem o swoich uczuciach. Zupełnie odwrotnie niż w moim przypadku. W porównaniu do Dakoty jestem zamknięta w sobie, co może wynikać z braku przyjaciół w poprzednich szkołach.
- Hej (T.I.), jak leci? - zapytała brunetka zajmując miejsce obok mnie w ławce.
- Całkiem nieźle, a co u ciebie? - odparłam promiennie.
- Zapomniałam zrobić zadania z francuskiego, mam nadzieję, że ta małpa zapomni go sprawdzić. W piątek jest impreza organizowana przez chłopaków z 3f, słyszałaś? - dostrzegłam w oczach dziewczyny iskierki. Reagowała tak na każdą wiadomość o tego typu wydarzeniach.
- Chcesz tam iść? - zapytałam, przez co Dakota spojrzała na mnie jak na idiotkę.
- Oczywiście, że tak. A ty pójdziesz tam ze mną. - zaśmiała się chytrze. Nie miałam ochoty na kolejną imprezę, zwłaszcza, że zbliżał się okres sprawdzianów i testów, a ja planowałam wszystkie pozaliczać.
- Nie mogę w ten piątek.. Ale dziewczyny na pewno chętnie dołączą. - uśmiechnęłam się blado i wskazałam palcem zbliżającą się grupkę nastolatek z naszej paczki.
- Cii.. - Dakota ściszyła głos – Ledwo dałam radę załatwić wejście dla nas dwóch. Ani słowa reszcie. Nie obchodzi mnie jakie miałaś plany na weekend i czy dotyczyły one sprawdzianu z algebry. Widzę cię u siebie w piątek o 18.
Westchnęłam i pokiwałam głową ze zrezygnowaniem. Moi rodzice nie zgadzali się na mocny makijaż czy krótkie sukienki, dlatego zawsze przed imprezą przychodziłam do Dakoty i razem się szykowałyśmy. Przy okazji wypijałyśmy po piwie albo wino dla rozluźnienia. Starałam się nie myśleć o zbliżających testach i zaszaleć. W końcu właśnie to sobie obiecałam.

- Stary, musisz być w piątek! - oburzył się Niall. Prychnąłem, nie chcąc tracić czasu na kłótnię. Nie miałem najmniejszej ochoty na imprezę z jakimiś dzieciakami. Kumple mogli przynajmniej zapytać mnie o zdanie, kiedy zapraszali same pierwszoklasistki. Uważają je za łatwy cel, w przeciwieństwie do dziewczyn z naszego rocznika. Boją się, że dostaną kosza, a tego ich ego by nie zniosło. Może jestem zbyt pewny siebie albo po prostu lubię wyzwania, ale uganiające się ze mną małolaty nie podnoszą mi samooceny. Wręcz przeciwnie. Są irytujące. Zrobią wszystko co powiem, byle tylko przez tydzień spędzać przerwy z trzecioklasistami. Jeszcze im się wydaje, jakie to nie są świetne we flirtowaniu, a najchętniej same wskoczyłyby nam do łóżek. Nie wiem dlaczego moich przyjaciół to kręci. Wiedziałem, że chcąc nie chcąc będę musiał pojawić się na imprezie. Obiecałem blondynowi, że pomogę mu ogarnąć mieszkanie przed powrotem rodziców z wakacji. Tylko dlatego zgodził się zorganizować domówkę. Poza tym należę do najbardziej imprezowej paczki chłopaków w całej szkole. Trzeba utrzymać dobrą opinię.
- Przyjdę jeśli zaprosisz dziewczyny z 3b. - wypaliłem w środku geografii, mimo że zakończyliśmy ten temat podczas poprzedniej przerwy. Chłopak westchnął i przewrócił oczami, ale koniec końców przystał na mój warunek. Po lekcji opuściłem klasę szybkim krokiem, chcąc jak najszybciej znaleźć się w swoim samochodzie. Plany pokrzyżowała mi grupa dziewczyn poruszających się niezwykle mozolnie. Przez duży ruch na korytarzu nie miałem możliwości wyminięcia ich, więc zrezygnowany zwolniłem.
- Cały dzień się zastanawiałam co założyć w piątek. To już za dwa dni! - przejęła się jedna z nich. Nie chciałem podsłuchiwać, ale mówiła na tyle głośno, że stało się to niemożliwe. Skrzywiłem się, bo jej problem wydał mi się strasznie błahy.
- Ja na pewno ubiorę spódniczkę. Słyszałam, że Niall'a to kręci. - odezwała się druga. Zaśmiałem się w myślach, słysząc imię przyjaciela. Przyjrzałem się dziewczynie, była całkiem ładna i drobna. Jedyne co mi przeszkadzało to dziecinne rysy twarzy, nieudolnie zakryte mocnym makijażem. O niebo lepiej wyglądałaby bez niego.
- Mam nadzieję, że Zayn się pojawi. Jest najseksowniejszym chłopakiem jakiego widziałam. Zobaczycie, będzie mój tego wieczoru. - zaświergotała kolejna.
- Jesteś tego taka pewna? - mruknąłem zirytowany. Nastolatki odwróciły się w moją stronę. Na ich twarzach malowało się zarówno zdziwienie, jak i zawstydzenie, co potwierdzały ogromne rumieńce. Uśmiechnąłem się zadowolony, bo udało mi się podważyć pewność siebie nastolatki, która obrała mnie za swój cel na nadchodzący weekend.
_____________________________________________
Heej, długo mnie nie było, ale kompletnie nie miałam weny i pomysłu na nowe opowiadanie! Są tu jakieś fanki Skamu? Jeśli tak, możliwe, że zauważyłyście pewne podobieństwo. Zainspirowałam się trochę drugim sezonem, a co z tego wyjdzie - zobaczymy :D Co sądzicie o tej części? Pomyślałam, że po opowiadaniu z Harrym postawię tym razem na lżejszą tematykę :)

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!WAŻNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Szukam kilku dziewczyn z okolic Katowic, które miałby ochotę spotkać się kiedyś w weekend w Katowicach właśnie. Nie żaden zlot fanek, bardziej kameralna okazja, żeby się poznać i pogadać :) Wszystkie zainteresowane proszę o kontakt na email l.nowakowska21@gmail.com. Fajnie, gdyby coś z tego wyszło ♥️
littlegirl