One Direction i My.. - imaginy

piątek, 16 lutego 2018

Ogłoszenie.

Hej..
 Ogólnie chciałam ogłosić, że zawieszam wszelkie moje imaginy i posty. Stało się coś w moim życiu, co bardzo mnie podłamało i po prostu nie wiem kiedy znów tu będę aktywna, a mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę. Jeśli w ciągu miesiąca nic nie ruszę, prawdopodobnie zrezygnuję. Miłego wieczoru kociaczki.

#Maleńka

piątek, 9 lutego 2018

You don't own me //1

- Wolność. Wolność słowa, druku, poglądów, wyznania.. Ha, paradoksalnie, w dzisiejszym świecie daleko nam do niej. Sądzimy, że możemy wszystko, że nikt nie jest w stanie nas ograniczyć, a tym bardziej odebrać naszej wolności. Ale tak naprawdę to tylko złudzenie, jakie tworzy mass media i polityka. I, co gorsza, drugi człowiek. Manipulacja spotyka nas na każdym kroku, na każdej płaszczyźnie naszego życia, a my – mniej lub bardziej świadomie – poddajemy się jej, bo tak jest wygodniej. Konsumpcyjność nie pozwala na bunt, doszukiwanie się prawdy czy dochodzenia swoich racji. Przyjmujemy stan rzeczy taki, jaki kreuje nam świat telewizji i internetu, a to co myślimy, zostawiamy dla siebie. Skąd się to bierze? Z pewnością z wygody, po części ze strachu, ale przede wszystkim z braku pewności siebie, co ostatnio stało się problemem wręcz masowym. Co to oznacza? Że ludzie nie potrafią bronić swojego stanowiska dlatego, że nie uważają go wcale za słuszne. Codziennie jesteśmy bombardowani informacjami i poradami na temat tego, jak powinniśmy żyć, co jeść, jak się ubierać, jakie leki przyjmować na niezliczoną ilość dolegliwości. Nic dziwnego, że wielu młodych ludzi zaczęło wątpić w siebie, kiedy non stop słyszą, że powinni coś w sobie zmienić, bo nie żyją w wystarczająco dobry sposób...
- Dość, Jones. Wystarczy. - przerwała mi w połowie zdania szefowa.
- Co myślisz? - zapytałam z nadzieją.
- Nawet nie myśl, że to puszczę. Nie potrzebujemy wypocin rozgoryczonej życiem nastolatki, tylko artykułu profesjonalnej dziennikarki. - powiedziała oschle. Czułam zbierającą się we mnie złość, ale postanowiłam zacisnąć zęby. O tym właśnie był mój artykuł, o braku wiary w swój potencjał. Ale jak miałam w niego wierzyć, jeśli redaktorka naczelna notorycznie próbowała podciąć mi skrzydła?
- Postaram się napisać coś lepszego. Przyniosę ci gotowy materiał w przyszłym tygodniu. - zapewniłam.
- Mhm. - mruknęła, po czym dodała po chwili: - Może po roku pracy w redakcji w końcu w gazecie ukaże się twój artykuł.
Wyszłam z gabinetu szefowej w beznadziejnym humorze. Powoli zaczynałam tracić nadzieję, że stanę się kimś więcej niż dziewczyną od korekty. Chciałam pisać własne teksty, podpisywać się pod artykułami swoim nazwiskiem. Dziennikarstwo było moim marzeniem od szkoły podstawowej, studia bardzo mi się podobały, ale rzeczywistość przyniosła tyle rozczarowań, że poważnie zaczęłam się zastanawiać nad zmianą wykształcenia. Po poprawieniu piątego tekstu zorientowałam się, że mój czas pracy dobiegł końca, więc w nie najlepszym nastroju opuściłam biuro. W drodze do domu wstąpiłam do kawiarni po gorącą kawę na wynos, aby umilić sobie resztę drogi w mroźne zimowe popołudnie.
- Karmelowe latte poproszę. - powiedziałam znudzonym głosem. Bywałam tam dwa razy w tygodniu, moje zamówienie za każdym razem wyglądało tak samo, dlatego powoli męczyło mnie powtarzanie go w kółko.
- A może kawałek tarty cytrynowej do tego? Albo babeczkę z kremem orzechowym? - zapytała miło dziewczyna za ladą. Spojrzałam na nią poirytowana.
- Nie. Już powiedziałam, że chcę tylko kawę. - odpowiedziałam ostro. Dziewczyna speszyła się, pokiwała nerwowo głową i wskazała kwotę do zapłaty.
- Ciężko jest być uprzejmym w dzisiejszych czasach. - mruknął ktoś za mną. Odwróciłam się gwałtownie, aby sprawdzić kto miał zamiar pogorszyć mój dzień jeszcze bardziej. I przy okazji swój własny również. Ujrzałam przed sobą średniego wzrostu blondyna w szarym kaszkiecie i płaszczu, spod którego wystawał biały kołnierzyk. Był przystojny, ale to nie wystarczyło, żeby mnie powstrzymać.
- Przepraszam pana bardzo, ale to chyba nie jest pańska sprawa. Jestem tutaj przynajmniej dwa razy w tygodniu, moje zamówienie zawsze składa się wyłącznie z karmelowego latte, o czym obsługa doskonale wie, więc chyba nie ma nic dziwnego w mojej reakcji, jeśli ktoś na siłę próbuje namówić mnie do czegoś, na co kompletnie nie mam ochoty. Poza tym, jeśli uważa pan, że zdecydowana odpowiedź podchodzi pod nieuprzejmość, to chyba nigdy pan nie widział zdenerwowanej kobiety. - powiedziałam podniesionym głosem, cały czas wpatrując się w błękitne oczy mężczyzny. Poczułam na sobie wzrok wszystkich ludzi znajdujących się w lokalu, więc chwyciłam do ręki papierowy kubek ze swoją kawą i pośpiesznym krokiem ruszyłam w stronę wyjścia.
- Muszę przyznać, że nieźle pani wyszło to przedstawienie. - usłyszałam za sobą. Mężczyzna wyraźnie nie zamierzał dać mi spokoju.
- Słucham?! - prawie krzyknęłam, lecz nie usłyszałam wyjaśnienia, więc kontynuowałam – Myśli pan, że moim życiowym celem jest wykłócanie się z panem w kawiarni lub na chodniku? Mój dzień jest wystarczająco nieudany, żeby dodatkowo tracić czas i nerwy na tą bezsensowną rozmowę, więc proszę dać mi spokój.
- Niech pani poczeka. Niech mi pani wierzy lub nie, ale naprawdę nie chciałem pani zdenerwować. Wiem, że to nie najlepszy moment, ale czy dałaby się pani zaprosić na kawę lub spacer? Źle zaczęliśmy naszą znajomość, więc może spróbujemy jeszcze raz. Nazywam się Niall Horan, a pani? - zapytał z szarmanckim uśmiechem.
- No pan to dzisiaj przechodzi samego siebie! Kawę już mam, a za spacer podziękuję. Żegnam. - zaśmiałam się ironicznie i pośpiesznym krokiem zaczęłam oddalać się od nieznajomego.
- Do zobaczenia! - krzyknął za mną.

___________________________________________
Hej hej! Przepraszam za taką ogromną przerwę, ale jakoś nie po drodze mi było z pisaniem :( Napiszcie, co myślicie o opowiadaniu w takim nieco nonszalanckim stylu hahah ♥️ czy może jednak coś pozmieniać? ;)
littlegirl

sobota, 3 lutego 2018

Harry p.9

-To było.. wow. Piosenka jest świetna, twoje wykonanie jeszcze lepsze niż sama piosenka.- powiedziałam ciągiem, a on był usatysfakcjonowany.
-Cieszę się, że ci się podoba. – wzruszył ramionami, a ja się uśmiechnęłam.
-Zawsze jesteś taki skromny?- spytałam z przebiegłym uśmieszkiem na twarzy.
-Prawie.- mruknął podchodząc do mnie powoli. Ujął moją twarz w swoje dłonie, a ja zatonęłam w jego brązowych oczach. Wiedziałam, że już jedziemy, a to znaczy, że wszyscy są w autobusie.
-Jesteś piękna.- powiedział, a ja spuściłam wzrok.
-Nie ma powodów do wstydu.- usłyszałam, kiedy  uniósł moją głowę tak, żebym patrzyła na niego. Uśmiechnęłam się, a on mnie pocałował. To nie tak, że tego nie robiliśmy, ale wcześniej to była gra.. a teraz? Teraz nic nas do tego nie zmusza. Oczywiście, że oddałam pocałunek.. przecież on jest świetny. Później wszystko się działo szybko. Poczułam, że coś mnie odrywa od bruneta. Obejrzałam się i zobaczyłam nic nie  wyrażającą minę Styles’a. Jedyne co go demaskowało była zaciśnięta żuchwa i pięści, które aż zbielały na kostkach.
-Już ci coś mówiłem.- warknął głosem, który nie przyjmował sprzeciwu. Malik uśmiechnął się pod nosem.
-Uważaj. [T.I.] się ciebie przestraszy.- parsknął kręcąc głową w akcie zawiedzenia. Na mnie spojrzał loczek z przestraszoną miną i szukał jakichkolwiek oznak strachu.
-O co ci chodzi?- spytałam pretensjonalnym tonem, a on zignorował to i podszedł do Zayna’a.
-Wyjdź.- powiedział ostro i Zayn bez słowa opuścił pomieszczenie posyłając mi tylko spojrzenie, które też nic nie wyrażało. Czemu wyszedł? Odwróciłam się, żeby podążyć za nim, ale Styles był pierwszy i zatorował mi drogę.
-Musimy porozmawiać.- poinformował mnie służbowym tonem, a ja przewróciłam oczami.
-Nie wydaje mi się.- fuknęłam próbując go ominąć, ale on tylko złapał mnie i  odwracając nas, przygwoździł do drzwi.
-Co ty odwalasz?- spytałam panikując. On był ZDECYDOWANIE za blisko.
-Z nim ci się bardziej podobało?- spytał z wyzwaniem w głosie.
-C-co?- spytałam i zbeształam się w myślach za drganie głosu.
-Szaleję za tobą.- wyszeptał, a ja zamarłam. Co?! On za mną?  Przecież to kompletnie nie możliwe.
-To nie jest śmieszne.- parsknęłam wyśmiewając jego ‘wyznanie’.
-Chcę Cię, [T.I.].- powiedział tym razem patrząc rozpalonym wzrokiem prosto w moje oczy.
-Na ile? Jedną noc?- spytałam obojętnym tonem unosząc jedną brew, a on uśmiechnął się.
-Nawet jeśli.. spodobałoby ci się.- znów zabójczy półuśmiech.
-Jesteś chory.- warknęłam i go odepchnęłam najmocniej jak umiałam. On tylko powoli zrobił krok w tył.
-Mogę zasłużyć.- powiedział całkowicie poważnie, a ja wybuchłam śmiechem. Po prostu król skromności.
-Ty? – wydusiłam z siebie.
-Znajdę sposób.- wzruszył ramionami i wyszedł, zostawiając mnie kompletnie skołowaną.

                                                 ~Oczami Harry’ego~
 Usiadłem na miejscu koło kierowcy zdenerwowany. Czemu ona musi wszystko komplikować?! Przecież powiedziałem, że ją chcę. Milion innych lasek by w tamtym momencie się niemal rzuciło na mnie. Ale nie. Ona musi być oczywiście inna. Oporna i uparta ja osioł.
-Daleko jeszcze?- spytałem pełny niecierpliwości.
-1,5 godziny. – powiedział nawet na mnie nie patrząc. Oni wiedzą kiedy lepiej się do mnie nie zbliżać.
-Świetnie.- parsknąłem ironicznie. Chcę już mieć za sobą ten koncert i jechać dalej. Ostatnio nawet one mnie nie cieszą. Ale to przejdzie, kiedy już uda mi się ją mieć. Wiem, że to mi pomoże. Ona jest zbyt.. zbyt idealna do tej roboty. Ma za dobre chęci, a tu nie szukają takich ludzi. Prawda jest taka, że jeśli ja jej tego nie uświadomię, to zrobi to ktoś inny, może nawet wykorzystując ją do celów zawodowych. Przymknąłem na chwilę oczy i nawet nie zdając sobie z tego sprawy odleciałem do krainy morfeusza.
-Stary. Jesteśmy.-poczułem czyjąś dłoń na swojej i zobaczyłem jak zawsze szeroko uśmiechniętego Niall’a. W końcu jest u siebie. Jak niby miałby zareagować.
-Świetnie. Za ile koncert?-przebudziłem się na tyle, żeby kontaktować ze światem.
-2 godziny. Musimy lecieć. Już wszystko gotowe.- powiedział wyraźnie zestresowany. Wydawałoby się, że 2 godziny to mnóstwo czasu, ale prawda jest taka, że to naprawdę nie wiele, jeśli chodzi o przygotowanie od koncertu. Trzeba wziąć prysznic, uczesać się, umalować (tak, jesteśmy facetami), przebrać się i rozgrzać głos. Puenta? Dwie godziny to w chuj mało czasu i jak się nie pospieszę to menedżer mi nogi z dupy powyrywa.
Wstałem i rozejrzałem się. Po [T.I.] ani śladu. Może to lepiej, że mnie nie denerwuje przed koncertem. Wyszedłem z wozu i  ruszyłem za Niall’em. Później wszystko działo się szybko, wpadłem w wir makijażystek i stylistek. Miałem ochotę warczeć na każdą z nich.. chyba zauważyliście już, że to nie jest moja ulubiona część tego całego przedstawienia.
-Dobra. Wychodzicie za 3…2…- usłyszałem jej głos i dopiero teraz ją zauważyłem. Czyli jednak potrafi siedzieć cicho.

-Teraz!- krzyknęła, a chłopaki wypadli na scenę. Spotkałem się z nią wzrokiem, po czym zrobiłem to samo co oni i z uśmiechem na ustach już stałem na scenie.

czwartek, 1 lutego 2018

Everything I need [8]

SŁOWA NA POMARAŃCZOWO SĄ PO POLSKU.
-Możemy iść.- powiedziałam będąc z powrotem przed nim.
-Panie przodem.- powiedział szczerząc się, a ja uśmiechnęłam się pod nosem. Zamknęłam za nim drzwi i zeszliśmy na dół. Weszłam do LIMUZYNY. Tak, sama w to nie wierzę. Siedząc tam speszona, nie miałam pojęcia co mówić. Jestem tu tak szara i zwyczajna.
-Przesadziłem? - spytał patrząc na mnie z pewną obawą.
-Nie jestem przyzwyczajona do takich randek.- parsknęłam, a on się uśmiechnął pod nosem.
-To może czas najwyższy.- powiedział i złapał moją dłoń.
-Gdzie jedziemy? - spytałam będąc ciekawa co wymyślił.
-Jak ci powiem, to nie będzie niespodzianki.- uśmiechnął się pod nosem i podał mi lampkę szampana.
-Jutro nie pracujesz, więc chyba możemy się napić..?- uniósł jedną brew unosząc swoją lampkę.
-Warto dobrze zacząć tydzień.- uśmiechnęłam się i stuknęłam delikatnie jego lampkę swoją. Później zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy zaczynając od jego przygody z muzyką, a kończąc na opowiadaniu o innych członkach zespołu.
-Jesteśmy na miejscu.- powiedział szofer oduswając szybkę przed nami.
-Mam nadzieję, że ci się spodoba.-mruknął, kiedy ktoś mi otworzył drzwi, a ja zobaczyłam przed sobą plażę. Puściusieńką, a za nią ocean. Uwielbiałam ten widok. Może znów go polubię.
-Zaskoczona?- spytał obejmując mnie od tyłu.
-Bardzo.- powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-To chodźmy dalej... tylko może zdejmijmy buty.. co ty na to? Może piasek nie jest bardzo ciepły, ale też nie jest zimny. Sam sprawdziłem.- parsknął i zaczął zdejmować swoje buty, a ja zrobiłam to samo.
-Carl popilnuje, prawda?- spytał podeszłego wiekiem kierowcy.
-Jasne.- mrugnął do niego z półuśmiechem na ustach, a Zayn wziął moją dłoń i prowadził. Zrobiłam pierwsze kroki po piasku, który rzeczywiście nie był zimny.
-Zamknij oczy.- odwrócił się brunet, a ja zmarszczyłam brwi.
-Proszę.- powiedział, a ja zrobiłam to, o co poprosił. Poczułam jak się zbliża. Musnął swoimi ustami delikatnie moje. Tak, znów stworzonka w brzuchu dały o sobie znać.
-Powiem ci kiedy otworzyć.- szłam dłuższy kawałek ciągnięta dosłownie przez Malika, ale przynajmniej jeszcze się nie przewróciłam.
-No dobra..- mruknął mi do ucha i stanął za mną.
-Otwieraj.- powiedział i znów objął mnie od tyłu. Czułam się przy nim cholernie bezpiecznie. Uchyliłam powieki, a później zamilkłam. Po prostu mnie zatkało. Już dawno nie czułam takiej magii miejsca. On na prawdę się postarał. Kwiaty rozsypane na piasku, baldachimy, leżaki okryte białym materiałem i po obu ich stronach stoliki nakryte białymi obrusami. Wokół lampiony i świece. Przygryzłam wargę nie wiedząc co powiedzieć. Jeszcze nikt niczego takiego dla mnie nie zrobił.
-Nie podoba ci się?- spytał Malik odwracając mnie w swoją stronę. Kiedy już zobaczyłam jego zmartwioną minę wpiłam się mocno w jego usta. Tak, wiem, ze oboje będziemy w mojej szmince, ale teraz mnie to nie obchodzi. Chłopak oddał pocałunek mocniej przyciskając mnie do siebie.
-Jest cudownie.- westchnęłam, kiedy w końcu oderwaliśmy się od siebie.
-To wszystko dla ciebie, księżniczko.- mruknął i pociągnął mnie w stronę siedzeń. Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść.. pizze. Tak, zamówił pizze.. po prostu mój ideał.
-Myślałem, żeby przywieź jakieś owoce morza... ale nie wiem czy lubisz, a pizze każdy lubi.- wzruszył uroczo ramionami, a ja się wyszczerzyłam jak pięcioletnie dziecko.
-Kocham pizze!- parsknęłam i znowu zaczęłam jeść. Byłam cholernie głodna.
-A tak właściwie to gdzie jesteśmy?- spytałam między kolejnymi kęsami.
-East atlantic beach.
-Nie wiedziałam, że tu można takie rzeczy robić.. w końcu to plaża publiczna.- powiedziałam marszcząc brwi, bojąc się, że on znów pakuje się w kłopoty.
-Dziś wieczór plaża jest nasza.- mrugnął, a ja pewnie byłam już czerwona jak burak. Zapadła grobowa cisza.
-To może teraz ty opowiedz coś o sobie.- powiedział popił winem pizze i się nachylił w moją stronę.
-Co mam opowiedzieć?- spytałam czując się niezręcznie. Poprawiłam się na swoim miejscu.
-Skąd się tu wzięłaś na przykład.- wzruszył ramionami.
-No więc ogólnie to przyjechałam do Stanów na wymianę w ciągu studiów.. spodobałam im się i zostałam.- może lepiej nie mówić, że spodobałam się tylko jednej osobie.
-Pierw dostałam wizę pracowniczą, a później już zwykłą, kiedy moja praca okazała się stała.- mówiłam dalej.
-To skąd tak właściwie jesteś?- nadal wypytywał.
-Z Polski.- uśmiechnęłam się na wspomnienie domu.
-Miałem kiedyś przesiadkę w Polsce. Moja fryzjerka jest Polką. Znam nawet kilka słów. Cześć, pa, dobrze.. i jeszcze KURWA.- ostatnie powiedział oczywiście idealnie, nawet akcent był polski, a ja wybuchnęłam śmiechem.
-Często powtarzacie to słowo.- zachichotał i pewnie dobrze wiedział co to znaczy.
-Co studiowałaś?- znowu pytania.
-Dziennikarstwo. Koniec pytań.- uśmiechnęłam się najniewinniej jak potrafiłam. Nie lubiłam kiedy ktoś był wścibski.
-Ostatnie. Ile ty masz tak właściwie lat?- uniósł jedną brew skanując mnie od góry do dołu.
-Zgaduj.- zachichotałam przez jego minę.
-Wyglądasz młodziudko. 21?- spytał, a ja uśmiechnęłam się.
-23.- wytknęłam mu język, a on gwałtownie wstał z miejsca i pociągnął mnie do siebie, żebym ja też wstała.
-Jak możesz być tak idealna?- spytał, czym mnie po raz kolejny zawstydził.
-Nie spieszy ci się do domu, prawda?- pociągnął mnie w stronę wody, a ja pokiwałam przecząco głową.
-Cieszę się.- kiedy już byliśmy blisko wody pocałował mnie. Nie tak delikatnie jak robił to wcześniej. Tym razem wpił się w moje usta tak gwałtownie, że zabrakło mi tchu. Oddałam pocałunek i wplątałam ręce w jego włosy, jeszcze bardziej zaburzając ich ład. Brunet ścisnął moje pośladki, a później złapał za koniuszki mojej bluzki. Z kurtką nie mam pojęcia kiedy sobie poradził. Pociągnął do góry, a ja się wyplątałam z niej. Nie pozostałam mu dłużna i zrobiłam to samo z nim. My całowaliśmy się nadal, a temperatura coraz bardziej wzrastała, kiedy on się odsunął. Oboje zadyszani patrzyliśmy na siebie nawzajem, rozpalonym wzrokiem.
-Chyba musimy trochę ochłonąć.. co powiesz na kąpiel?- spytał z łobuzerskim uśmiechem na twarzy.
-Teraz?- spytałam w szoku.
-Oczywiście.- wzruszył ramionami i z uśmiechem twarzy zdjął spodnie, po czym podszedł do mnie, a ja się powstrzymywałam, żeby nie patrzeć na jego wyrzeźbione mięśnie. Powoli złapał zamek moich spodni i patrzył na mnie doszukując się zgody. Skinęłam głową na znak, że może kontynuować. I tak oto znów staliśmy przed sobą w samej bieliźnie. On odwrócił się i już prawie wszedł do wody.
-Malik!- krzyknęłam, a on zatrzymując się, znów odwrócił się w moją stronę.
-Nie bądźmy słabi. Kąpiel nocą w oceanie tylko nago! -krzyknęłam i nie czekając na niego zdjęłam pozostałości 'ubrań'  z siebie. On tylko patrzył na mnie z rozdziawionymi ustami stojąc pośrodku plaży. Podeszłam do niego i złapałam go lekko za ramię. Stanęłam na palcach.
-Wymiękasz?- szepnęłam mu do ucha, po czym ominęłam go i weszłam do wody tak szybko, że dopiero po chwili dotarło do mnie, ze ona nie jest najcieplejsza.
-O KURWA!- krzyknęłam i usłyszałam śmiech Zayn'a.. tak, miał rację, często używaliśmy tego słowa. Zobaczyłam jak wchodzi za mną do wody.
-Nie.. nie wymiękam.- uśmiechnął się, kiedy zauważyłam, że on też jest całkowicie nagi.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Chwilę mnie nie było, ale jak już pisałam.. SESJA.
Dobra wiadomość jest taka, że wszystko raczej zdałam.
A zła, że w przyszłym semestrze mam nawał wszystkiego.
Mam nadzieję, że się podoba ^^
To może teraz zróbmy tak
8 KOM->NOWA CZĘŚĆ

#MALEŃKA



środa, 17 stycznia 2018

Harry p.8

-Nie zbliżaj się do mnie w takim stanie.- usłyszałem jej już znacznie pewniejszy głos niż przed chwilą, a później tylko mogłem oglądać jak odchodzi i wchodzi o autobusu, który prawdopodobnie został otwarty podczas całego zajścia. Czemu ona tak przesadza..? Przecież nic takiego jej nie zrobiłem. Jednak czułem się jak skończony dupek. 
Ona się mnie przestraszyła.
 ~Oczami [T.I.]~

Usiadłam na fotelu w autobusie i zamknęłam oczy, żeby się uspokoić. Panicznie się boję zdenerwowanych facetów. A Harry taki właśnie był. Byłam bardziej przestraszona niż to okazałam. 
-Kawa.- usłyszałam głos mulata i spojrzałam na niego z półuśmiechem tańczącym na twarzy.
-Dzięki.- odparłam, a on skinął głową i dał mi napój życia. Wzięłam kilka łyków i od razu się poczułam dużo lepiej. Usiadłam na siedzeniu obok Malika i zaczęłam go szturchać będąc świadoma, że jest wściekły przez to, że kazałam mu odejść. 
-Załatwiłaś to ze Stylesem?- spytał z nutką zazdrości w głosie.
-Powiedzmy.- parsknęłam przewracając oczami.
-Nie mów mi, że jesteś zazdrosny..?- zaczęłam się z niego nabijać, a on się uśmiechnął tym śnieżnobiałym uśmiechem.
-A nawet jeśli, to co?- spytał nadal szczerząc się, a ja poczułam motyle świrujące w moim brzuchu. Nie zrozumcie mnie źle, ale on jest na prawdę słodki.
-To nic.- wytknęłam mu język, a on zachichotał.
-Jesteś słodka.- powiedział nonszalancko, a ja pewnie wyglądałam już jak burak.
-I kto to mówi.- wybełkotałam pod nosem mając nadzieję, że nie słyszał.
-Wiem.- żachnął się, a to oznaczało, że słyszał. 
-Chodź pokażę ci coś.- powiedział i łapiąc mnie za rękę zaciągnął do pomieszczenia nagraniowego. Zamknął za sobą drzwi, a ja miałam złe wspomnienia z tym pomieszczeniem.. chociaż właściwie najbardziej wtedy ucierpiał Styles.
-Napisałem coś.- powiedział uśmiechając się tak jakby przynajmniej kogoś zakopał żywcem.
-Przerażasz mnie.- mruknęłam z półuśmiechem na ustach, a on zaczął się śmiać w głos.
-Chcę, żebyś to usłyszała.. nie wiem czy jest dobre, a jest ważne, żeby się wypowiedział ktoś, kto się na tym nie zna. Obiektywnie.- powiedział i popatrzył na mnie. Skinęłam głową na znak, że się zgadzam, a on wziął gitarę. Tak kompletnie obiektywna to ja nie będę. Sama piszę czasem, ale raczej małe nic nie znaczące pioseneczki.
-Gotowa.- uśmiechnęłąm się kiedy patrzył na mnie, już przygotowany do grania. Zaczął, a ja przez cały NUMER (KLIK) słuchałam go uważnie. Ma cholernie ogromny talent, o który bym go nie podejrzewała.  Skończył odłożył gitarę i siedział patrząc na mnie z oczekiwaniem.
-To było.. wow. Piosenka jest świetna, twoje wykonanie jeszcze lepsze niż sama piosenka.- powiedziałam ciągiem, a on był usatysfakcjonowany.
-Cieszę się, że ci się podoba. 

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Everything I need [7]

Zamknęłam sie w sypialni na klucz i otwarłam szafę. Nie miałam pojęcia że tak długo mi zeszło z tym prysznicem..No cóż, właściwie to też zapomniałam, że Malik ma przyjść. Kompletnie straciłam poczucie czasu, a niezbyt często mi się to zdarza. Szukałam w szafie ciuchów w których bym wyglądała całkiem dobrze, ale nie za dobrze..przecież nie może wiedzieć, że chcę mu się podobać. Chociaż wcale nie chcę. W ogóle. Po dłuższym namyśle wyjęłam czarne legginsy i szarą bokserkę, na nią zarzuciłam jescze kremowy rozpinany sweter wełniany. Przeczesałam palcami włosy i widząc się bez makijażu westchnęłam zawiedziona. To nie tak, że mam jakąś wyjątkowo złą cerę czy cokolwiek, ale jak się nie maluję i chcę kupić wino, to proszą mnie o dowód... a  mam 23 lata.
-[T.I.]! Wanna błyszczy!- uslyszałam krzyk Malika zza drzwi.
-A toaleta?- spytałam powstrzymując się, przed wybuchnięciem śmiechem.
-Nic nie mówiłaś o..- zaczął, ale ja wyszłam z sypialni chichocząc.
-Żartuję tylko świrze.- parsknęłam, a on się lekko uśmiechnął pod nosem.
-Wiesz, że miałem już iść to zrobić?- spytał śmiejąc się.
-Zadzwonię do Ciebie w sobotę.-mruknęłam, a on podszedł do mnie i mnie objął.
-Dam ci później numer.- zachichotał, a ja dopiero zdalam sobie sprawę z tego, że gdyby jednak nie przyszedł, to nawet nie miałabym jak się z nim skontktować.
-Masz może ochotę gdzieś wyjść ze mną? W sumie miałem do Ciebie zadzwonić... ale, ale nie miałem numeru.- spytał wzdychając, a ja się uśmiechnęłam.
-Zapraszasz mnie na randkę?- spytałam niewinnie patrząc na jego speszoną twarz.
-Nieee.. tak. Zapraszam.- parsknął krzywo się uśmiechając.
-Zgadzasz się?- spytał robiąc minkę zbitego psiaka.
-Janse.- wzruszyłam ramionami jak gdyby nigdy nic, ale w środku przeżywałam skrajne emocje pt.'co ubrać?!'.
-To świetnie, bo już mamy rezerwację w restauracji.. mam nadzieję, że nie byłaś jeszcze, ale właściwie mogłaś..-zaczął paplać szczęśliwy i przystanął przy drzwiach.
-Nie idziesz?- popatrzył na mnie zdziwiony, a ja zachichotałm.
-Tak?- parsknęłam wskazując na moje mokre włosy i strój.
-No tak.. to ja pojadę po swoje auto może i dam ci trochę czasu, co?- spytał niezręcznie.. czy on się stresuje? Jest słodki.
-Mhmmm..- zamruczałam i podeszłam do niego. Stając na palcach cmoknęłam go w usta.
-To świetny pomysł- powiedziałam łagodnie, żeby go trochę uspokoić.
-Mhmmm...- powtórzył po mnie i tym razem on mnie pocałował, ale nie koniecznie chciał to zakończyć tak szybko jak ja to zrobiłam. Oderwałam się jako pierwsza chichocząc.
-Chyba znalazłem w końcu swoją ulubioną czynność.- przygryzł wargę, a na te słowa stado motyli w moim brzuchu się pobudziło do życia.
-Miałeś jechać po auto.- mruknęłam i odeszłam kilka kroków od niego.
-Zamknij za mną drzwi, księżniczko.- mrugnął i wyszedł. Zrobiłam to o co prosił, a następnie pobiegłam z powrotem do szafy. Co by tu ubrać.. mówił coś o restauracji, więc pewnie pasje się ubrać ładnie. A co jeśli to będzie zwykły kebab? Wyjdę na idiotkę.. ale na pewno nie. Mówił restauracja Przerzucałam ciuchy z dna szafy i szukałam czegoś ładnego, ale nie za bardzo snobowatego. Zobaczyłam ulubione spodnie i już zdecydowałam. Ubrałam się i spojrzałam w lustro. Tak powinno być dobrze. Obracałam się w kółko podziwiając efekt. Ubrałam bordowe spodnie z wysokim stanem, które przepięłam na górze cienkim czarnym paskiem, do tego czarną krótką i dopasowaną bluzkę na szerszych ramiączkach, dzięki której mimo wysokiego stanu było widać jeszcze pasek mojego opalonego brzucha, a na to zarzuciłam skórzaną kurtkę, też czarną. Spojrzałam na siebie jeszcze raz i stwierdziłam, że ubiorę swoje ulubione matowe, jasnobrązowe lity. Akurat będę wtedy niewiele od niego niższa. Włosy wysuszyłam i podpięłam wsuwkami po bokach, żeby nie przeszkadzały mi przy jedzeniu. Nałożyłam podkład, trochę brązeru na policzki i zrobiłam długie proste kreski. Patrzyłam na siebie, ale ciągle mi czegoś brakowało. Wyjęłam z kosmetyczki jeszcze czerwoną szminkę. Usłyszałam jak ktoś dzwoni do drzwi. Przecież nie może mnie zobaczyć, kiedy jeszcze nie skończyłam. Przejechałam pierw konturówką kontur ust, a później wypełniłam czerwoną szminką. Dzwonił co raz częściej, a ja szczęśliwa z efektu pobiegłam do drzwi.
-Już otwieram!!- krzyknęłam w drodze i dopadłam zamek przekręcając go dwukrotnie. Otworzyłam drzwi i zamarłam pod wpływem jego mocnych perfum. On się odstawił całkiem.. chyba to nie będzie kebab. Przelustrowałam szybko jego sylwetkę. Szare rurki, czarna koszula, włosy w artystycznym nieładzie. Po prostu ideał. I zapomniałam dodać, że rozdziawione usta. Zacisnęłam usta w napięciu, bo tak właściwie, to nie wiem, czy strój będzie wystarczająco ładny.. on miał KOSZULĘ.
-Wow.- wydukał nadal jeżdżąc po mnie wzrokiem.
-Ty też jesteś całkiem 'wow'- zachichotałam w uldze, że jednak mu się podoba.
-Wiesz.. będę musiał się bardzo pilnować, żeby moje ręce zajęły się jedzeniem, a nie tobą.- powiedział i przełknął głośno ślinę, a mój głos w głowie krzyczał 'nie mam nic przeciwko!"
-Masz wszystko?- spytał łagodnie patrząc na mnie.
-Torebka!- pisnęłam i pobiegłam do pokoju. Wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy, czyli szminkę, telefon, portfel i klucze, i wrzuciłam do brązowej kopertówki.
-Możemy iść.- powiedziałam będąc z powrotem przed nim.
-Panie przodem.- powiedział szczerząc się, a ja uśmiechnęłam się pod nosem. Zamknęłam za nim drzwi i zeszliśmy na dół.

Dziś napisałam, bo nie wiem kiedy uda mi się napisać kolejny rozdział ^^ Jak już mówiłam komentarze bardzo mnie motywuję i dziękuję za każdy z nich c: Mam nadzieję, ze się podoba :)#Maleńka



niedziela, 14 stycznia 2018

Everything I need [6]

-Leć załatw to i możesz wrócić.- powiedziałam, a tym razem on mnie pocałował, tyle, że nie w policzek i wyszedł zostawiając mnie samą, niemalże gołą, stojącą na środku pokoju dziennego. 
[T.I.] ty cipo. On ci się podoba.
Wszystko ładnie i pięknie, ale ubierając się uświadomiłam sobie, że tak właściwie to mógł nas ktoś zobaczyć. A ja naiwnie nawet nie pomyślałam, żeby przeglądnąć portale społecznościowe. Już mniej szczęśliwa podeszłam do lapka i włączyłam internet pełna obaw. Przeglądnęłam twitter'a, facebook'a i wszystkie zamieszczone na nim grupy fandomowe, flickr'a i najważniejsze plotkarskie strony internetowe. Bez śladu. Chyba rzeczywiście grupa Zayn'a się troszczyła o całokształt ich wyglądu, bo normalnie to już by co NY stał na głowie szukając gwiazdki.. chyba, że on nie pierwszy raz taki numer odwalił. Właściwie to dużo czytałam o nich wszystkich i największym podrywaczem jednak zawsze mi się wydawał Styles, zaraz po nim Malik. Może jednak jest na odwrót. Siedziałam tak już ubrana przed ekranem lapka i rozmyślałam. Spojrzałam na godzinę i sama się zdziwiłam, że tak długo mi z tym wszystkim zeszło.
-No księżniczko. Czas na prysznic.- mruknęłam sama do siebie. Kiedy mieszka się samemu to rozmawianie ze sobą nie jest rzeczą wyjątkowo dziwną. Lepiej do siebie niż do mydła. Pierw jednak wstawiłam wodę na kawę i ją zalałam. Wzięłam kubek ze sobą do łazienki i położyłam na szafeczce obok sporej wanny. O tak. Łazienka to moje sanktuarium. Nalałam gorącej wody po same brzegi wanny i wsypałam różnego rodzaju sole odżywcze i też wrzuciłam kuleczkę, która sprawiła, że łazienka wypełniła się zapachem lawendy, który ubóstwiam.
Jeszcze muzyka na full i mogę leżeć całe popołudnie, a raczej niedługo już wieczór. Rozebrałam się i weszłam do wody stopniowo przyzwyczajając się do wysokiej temperatury. Z głośnika poleciały pierwsze nutki 'fools gold'. Jedna z niewielu piosenek, które mi się podobają boysbandu. Napiłam się parę łyków kawy i odkładając ją przymknęłam oczy opierając głowę o wannę. Nuciłam sobie piosenkę. Leżałam tak już dłuższą chwilę rozkoszując się chwilą spokoju, kiedy usłyszałam jak ktoś chodzi za drzwiami. To pewnie dziwne, że przy głośnej muzyce takie rzeczy słyszę, ale zazwyczaj jestem sama i cisza jest po prostu wszechogarniająca. Powoli wstałam i ubrałam szlafrok zawiązując go w pasie. Dopiłam kawę i wzięłam ze sobą kubek. Przerażona podeszłam do drzwi i stanęłam wsłuchując się. Tak.. ktoś perfidnie chodził po moim mieszkaniu.. Poczekałam aż usłyszę znowu zbliżające się kroki i szybko otworzyłam drzwi uderzając napastnika dość mocno drzwiami.
-Kurwa!- usłyszałam przekleństwo i trzymając w górze kubek gotowa do zadania śmiertelnego nim ciosu zamarłam.
-Malik?!- pisnęłam widząc chłopaka i upuściłam kubek na ziemię, który się zbił.
-Ja przepraszam.. ale jak tu wszedłeś?- zmarszczyłam brwi.
-To była zemsta?- zaczął chichotać nadal pocierając głowę, a ja pokręciłam głową z politowaniem. Nawet w takiej sytuacji się śmieje.
-Jak wszedłeś?- spytałam tym razem pewniej.
-Nie było ciężko.. zostawiłaś drzwi otwarte.- wzruszył ramionami.
-Boże. Głupia.- skarciłam się. Idiotka. Skończona debilka.
-Przepraszam.. myślałam, że to ktoś.. ktoś z nie najszczerszymi zamiarami.- uśmiechnęłam się krzywo i zaczęłam zbierać rozbite szkło. Zayn od razu wstał i pomógł mi zebrać większe kawałki. Wyrzuciliśmy je, a później szufelką zebrałam resztę okruszków.
-Dobrze wiedzieć, że umiesz się bronić.- stwierdził się uśmiechając.
-Ale mogłabyś zamykać drzwi, jak bierzesz kąpiel.- powiedział tym razem surowo, a ja spojrzałam na siebie i uświadomiłam sobie, że właściwie to jestem w samym szlafroku. Tym razem nie mam nawet bielizny na sobie.
-Uch.. no tak. Mogłabym. Pójdę się ubrać.- parsknęłam wstydząc się swojej bezmyślności.
-Nie musisz.- zachichotał obejmując mnie od tyłu i szepcząc mi do ucha.
-Z chęcią zobaczę co masz pod spodem.- wymruczał niewinnie, a ja jestem pewna, że jest świadomy, że właśnie nie mam NIC.
-A tak właściwie tooo.. co ty tu robisz?- spytałam zmieniając temat.
-Miałem przyjść wieczorem, więc jestem. W sumie trochę się spóźniłem, bo już 21, ale i tak byłaś zajęta. Ładnie pachniesz.. to lawenda?- spytał bardziej wtulając się w moją szyję.
-N-no tak.- zająknęłam się przez dreszcze, które u mnie wywołał, a on znów zachichotał. Czemu musi tak na mnie działać?
-Skończyłaś już kąpiel? Bo wiesz.. zawsze mogę ci pomóc na przykład umyć plecy, albo inne rzeczy. Lubię pomagać.- odwrócił mnie w swoją stronę i wyszczerzył się jak pięciolatek. No proszę.. a wczoraj tak się zarzekał, że tylko do bielizny.
-Właściwie to ja już skończyłam... ale pasowałoby spuścić wodę z wanny i ją wyszorować. Więc jeśli taki pomocny chłopak z ciebie to myślę, że nie sprawi ci to problemu.. a ja idę się ubrać. - zaszczebiotałam niewinnie, a jemu zrzedła od razu mina.
-Gąbka jest w szafce pod umywalką.- szepnęłam i cmoknęłam go w usta zamykając się w sypialni.

#Maleńka