One Direction i My.. - imaginy

środa, 23 sierpnia 2017

Fuckboy ~ cz.12

Wstaliśmy równo ze wschodem słońca. Nie tracąc czasu spakowaliśmy swoje rzeczy i wsiedliśmy do 4 czarnych samochodów, po dwie osoby w każdym. Po drodze zatrzymaliśmy się w supermarkecie, żeby kupić jakieś jedzenie w ramach śniadania. Byliśmy w mieście jeszcze przed ósmą rano. Alex i Chris pojechali do mojego mieszkania sprawdzić, czy nie było włamania. Reszta udała się w dobrze znane nam miejsce. Był to opuszczony cmentarz na przedmieściach, jeszcze z czasów wojny. Chwasty już dawno zakryły poniszczone nagrobki do tego stopnia, że niemożliwe stało się wskazanie dokładnych miejsc pochówku. Mało kto wiedział w ogóle o istnieniu cmentarza, dlatego było ono bezpieczne pod względem nieproszonych gości. To tam odbywały się wszelkie bójki i nielegalne zakłady pomiędzy naszą paczką a chłopakami z sąsiedniego miasta. W szkole wszyscy wiedzieli, że prowadzimy wojnę, ale nikt nie zdawał sobie sprawy dokąd potrafimy się posunąć. Według nich spór opierał się na wyzwiskach i groźnych spojrzeniach. Chodziło jednak o coś więcej.
- Sprawdziliśmy, dom stoi jak stał! - krzyknął Chris przeskakując przez zardzewiałą bramę. Podziękowałem im za fatygę i przypomniałem plan. Musieliśmy jakoś zwabić chłopaków z Windsor na miejsce.
- Harry, masz telefon? - zwróciłem się w stronę bruneta, który kończył papierosa. Zgasił końcówkę o ukryty między trawą kawałek betonu. Chłopak wyjął z kieszeni komórkę i rzucił ją w moją stronę. Włożyłem kolejną kartę SIM i wybrałem znajomy numer.
- Halo?
- Tu Zayn. Chyba pora to zakończyć. Wiesz, gdzie przyjechać. - poleciłem chłodno.
- Skoro chcesz skończyć jak twój kumpel to nie ma sprawy. - zaśmiał się William, lider grupy.
- Skopię ci tyłek w jego imieniu. - zadrwiłem.
- Nie byłbym tego taki pewien, chyba mam coś twojego, co może cię przed tym powstrzymać. - powiedział pewny siebie.
- Zayn! - krzyknęła przestraszona dziewczyna. Natychmiast rozpoznałem ten głos.
- (T.I.)! - zawołałem do słuchawki.
- Od teraz gramy według moich zasad. - rzucił William i rozłączył się. Stałem jak wryty. Nie miałem pojęcia jak znalazł (T.I.), skąd w ogóle o niej wiedział. Przecież próbowałem ją chronić. Poczułem, że ktoś mnie przytula. Oparłem głowę na ramieniu Harrego, czując się bezradny i bezbronny jak dziecko. Co mogłem zrobić?

Biegłam w stronę narastających krzyków z kastetem w kieszeni. Po chwili znalazłam się na polanie, na której stało kilku, o ile nie kilkunastu chłopaków. Jednego z nich rozpoznałam od razu. Był to brunet, z kórym spędziłam dzieciństwo. Przyjaźniliśmy się do moich 14 urodzin. Krótko potem zmarła jego mama, a on zmienił się nie do poznania. Zaczął wdawać się w bójki i przekręty, a do tego dilował. Uważał, że skoro jest 3 lata starszy, może mną dyrygować. Nie chciałam stać się jego marionetką, więc zakończyłam znajomość. Od tego czasu korzystał z każdej okazji, żeby uprzykrzyć mi życie.
- Nie wierzę własnym oczom! - zawołał ironicznie na mój widok.
- Odpuść sobie, William. - powiedziałam sucho, nie zdradzając buzujących w środku emocji. Wiedziałam do czego jest zdolny, nie mogłam okazać swojego strachu.
- Wiem, jakie masz o mnie zdanie. Ale naprawdę myślisz, że twój nowy kochaś jest lepszy? - zapytał, idąc powoli w moją stronę. Chciałam stamtąd zniknąć jak najszybciej, ale dwóch jego kolegów stało za mną, uniemożliwiając ucieczkę. Co mnie w ogóle podkusiło, żeby tu przybiec?
- Nie wiem o co ci chodzi. - skłamałam. Słyszałam coś o relacjach paczki Zayna z paczką Williama, ale nie miałam pojęcia, skąd wie o mnie i chłopaku.
- Nie? Zaraz się przekonamy. - uśmiechnął się sztucznie, łapiąc mój nadgarstek.
- To boli. - syknęłam, lecz nie poluzował uścisku.
- Telefon. - polecił, nie odrywając wzroku od moich oczu. Wystawił wolną rekę, czekając, aż jeden z jego kolegów poda mu wspomniany przedmiot. W tym samym momencie usłyszałam systemową melodyjkę.
- O wilku mowa. - odezwał się jakiś blondyn, podając Williamowi komórkę. Odebrał, nie zmieniając swojej pozycji.
- Halo? - odezwał się z chytrym uśmieszkiem.
- Tu Zayn. Chyba pora to zakończyć. Wiesz, gdzie przyjechać. - powiedział chłodnym głosem. Słyszałam go bardzo słabo, ale na tyle wystarczająco, by sama się przestraszyć tego tonu.
- Skoro chcesz skończyć jak twój kumpel to nie ma sprawy. - zaśmiał się William. Skrzywiłam się na myśl o zakrwawionym przedmiocie w mojej kieszeni. Domyśliłam się, że chłopak maczał w tym palce.
- Skopię ci tyłek w jego imieniu. - zadrwił.
- Nie byłbym tego taki pewien, chyba mam coś twojego. - powiedział pewny siebie, podsuwając słuchawkę w moją stronę i ściskając za ręke jeszcze mocniej.
- Zayn! - krzyknęłam przerażona. Nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi, ale cholernie się bałam.
- (T.I.)! - zawołał do słuchawki. Nie zdążyłam już nic powiedzieć, bo ktoś zasłonił mi usta od tyłu.
- Od teraz gramy według moich zasad. - rzucił William i rozłączył się.



____________________________________________
Witajcie, przepraszam Was za moją dłuuugą przerwę, ale ostatnio w moim życiu tyle się działo, że musiałam na jakis czas odstawić bloga na bok.. Ale wracam z kontynuacją imagina i bardzo jestem ciekawa co o nim myślicie? :) Intrygujące czy kiczowate? 15 komentarzy = następna cześć, obiecuje, ze tym razem szybciej niż poprzednio :D
littlegirl



wtorek, 22 sierpnia 2017

Only me.. but he.. (Niall) #2


Zastanawiałem się nad tym całą noc i kurwa dalej nie mam pojęcia czemu. Rozmowa z nią nie wchodzi w grę, bo i tam mi nie powie... Jak każdego dnia poszedłem do szkoły, tylko tym razem z planem, będę obserwował ją tak długo aż czegoś się dowiem, to chore ale jedyne wyjście. Z jednej strony jestem cholernie ciekawy dlaczego jest taka skryta i ponura, ale z drugiej strony w głowie pojawia mi się myśl co jest tego powodem, albo raczej kto?! Nie chce rozwodzić się na ten temat, ale kurwa nie mogę przestać o niej myśleć. Pamiętam, ze w czasie kiedy ona mnie najbardziej potrzebowała, ja zwyczajnie to zignorowałem. Olałem ją i potem czas tak szybko się potoczył, ze nawet nie wiem kiedy zniknęła z mojego życia. I do wczoraj dalej o niej nie pamiętałem! Czy to możliwe, żeby zmieniła się tak przeze mnie?!


***


''..Ta świadomość, ze on ciągle się na mnie patrzy zaczyna mnie już mocno wkurwiać! Tak, wiem kto mnie ciągle obserwuje i szczerze, miałabym to gdzieś, gdyby mnie tym tak nie rozpraszał!.. "


Wpisałam do, sklejonego już, pamiętnika. I prawda jest właśnie taka, ze Horan naprawdę robi się coraz bardziej uprzykrzający. Mam dość tego ze ciągle jest w pobliżu, wiem, też ze nie jest blisko z powodu jakiejś innej dziewczyny, bo kurwa blisko mnie nie ma nikogo..
Włożyłam do szafki niepotrzebne książki i wyjęłam ostatnią lekcje z dzisiejszego dnia. Poszłam pod klasę, modląc się aby go nie było. Nie chce mieć z nim nic wspólnego, tak jak on nie chciał mieć ze mną. Lekcja minęła szybko i ruszyłam w znanym mi kierunku. Musze przyznać, ze to miejsce o tej porze roku jest niesamowite i chyba piękniejszego na ziemi

nie ma. Dobrze, ze wzięłam dzisiaj aparat do szkoły, więc mogę oddać się swojej pasji. Uwielbiam to! Fotografia to coś, co pozwala mi zapomnieć o wszystkim. A Irlandia to najbardziej bajkowy kraj jaki tylko istnieje. Jest tu tyle krajobrazów które warto uwieczniać. Zrobiłam kilka zdjęć i usiadłam wygodnie na miękkiej trawie.
- Czemu to wszystko jest takie skomplikowane.. - szepnęłam sama do siebie. Moje życie jest zbyt smutne, żeby takie chwile jak ta teraz mogła rozświetlić je choć na trochę. Coraz częściej zaczynam mieć dość tej szarości. Tylko, ze nie mam powodów do radości. Zniknęła ona gdy uświadomiłam sobie, ze Niall po prostu mnie wykorzystał, może byłam naiwna, ale kochałam go na zabój.Wyjęłam pamiętnik i zaczęłam:

Więc może czas najwyższy zdradzić tu dlaczego tak bardzo go nienawidzę! Dlaczego moja rzeczywistość jest taka a nie inna... Zaczęło się to dokładnie, naprawdę dokładnie, 3 lata temu. Ja i Niall byliśmy bliskimi kolegami, żeby nie powiedzieć przyjaciółmi. Wyjechaliśmy razem z resztą naszych kolegów na mały biwak. Tylko 3 noce, ale zawsze to jakaś zabawa. Przed wyjazdem rozmawiałam z Horanem o tym, ze będzie blisko, nie zostawi mnie nigdzie, bo przecież doskonale wiedział, jak bardzo boję się samotności. Tym bardziej tak daleko od domu. Zabawne bo zarzekał się wtedy, ze przenigdy by mi tego nie zrobił i ze mam nawet tak nie myśleć. A jednak! Już pierwszego dnia biwaku zaczął zachowywać się jakbym była kimś obcym. Nie wzięłam tego na poważnie, bo może alkohol za bardzo buzował w jego głowie i przecież przyrzekał. Dzieliłam z nim namiot, spaliśmy już razem wiele razy więc nie bałam się tego, nawet nie było czego bo nie pojawił się w namiocie. Chciałam z nim o tym porozmawiać następnego dnia, ale unikał mnie. Nie mam pojęcia co wydarzyło się podczas pierwszego dnia 'integracji', czy nawet podczas drogi na miejsce, ale wiem, ze to była najgorsza wycieczka w moim życiu. Reszty można się domyśleć, blondyn był tak zobojętniały ze w ostatnich godzinach wypoczynku nawet nie odpowiadał na moje pytania. Postanowiłam sama rozwiązać jego problem i zadzwoniłam po ciocię, która mieszkała blisko naszego biwaku i przyjechała po mnie. Ona jedyna wie co tak naprawdę czuje do tego palanta. A co czuje?! Nienawiść! Obojętność.. tęsknotę! Tak bardzo za nim tęsknie, brakuje mi jego głosu, szybszego bicia serca, który towarzyszyło mi gdy mnie przytulał cz łapał za dłoń. Byłam w nim kurewsko zakochana, a on tak po prostu.. eehhhh, szkoda atramentu.
Z czasem nauczyłam się doskonale kamuflować uczucia i jestem tu gdzie jestem. I zastanawiam się coraz częściej, czy przez to kiedykolwiek się zmienię. Czy znajdę kiedyś kogoś kto pomoże mi wrócić do radości i czy przywróci kolory w moim życiu. Szczerze wątpię!!



***

Chciałem dzisiaj do niej podejść, zagadać, ale zwyczajnie stchórzyłem. Spieprzyłem na maksa, jak mogłem tak ją odtrącić?! Musze to natychmiast naprawić. Stałem przed drzwiami jej domu, przed kilka minut tylko stałem i zastanawiałem się co właściwie jej powiem, ale zapukałem. Czekałem kilkanaście sekund aż ktoś otworzy i marzyłem żeby to nie była ona, bo jak ja jej w oczy spojrzę. Otworzyła mi jakaś, nieznana mi, kobieta. Na oko byłą zbliżona wiekiem, to (T.i.) brata. 

- Dzień dobry, słucham? - miała dość ładny głos, jej oczy przeszywały mnie czekając na moją odpowiedź.
- Jest może (T.i.)?  Chciałem oddać jej notatki.. - wymyśliłem na poczekaniu.
- Nie ma jej, ale możesz je zostawić. - uśmiechnęła się
- Przepraszam, ale wolałbym oddać jej osobiście.- przecież ich nawet teraz ze sobą nie mam
- Rozumiem, nie jestem w stanie powiedzieć Ci o której wróci bo wzięła dzisiaj aparat więc to potrwa dobre kilka godzin.
- Dziękuje za informacje i proszę jej nie mówić ze tu byłem. - nie chce by coś sobie o mnie pomyślała.
- Dobrze.. - powiedziała niepewnie - Do widzenia. - zamknęła drzwi i ruszyłem powolnym krokiem do domu. Dobrze wiedzieć, ze lubi fotografować, to może mi się przydać...

_____________________

To napisałam 2 część! Mam nadzieje, ze dalej chcecie.. :)
Dziękuje tez ze cokolwiek napisaliście,bałam się ze się nie spodoba i nikt z was już nie skomentuje mojej 'twórczości'.. Kocham WAS!!


Naat

piątek, 18 sierpnia 2017

Only me.. but he.. (Niall)




...Nigdy bym nie pomyślała, ze życie może być aż tak chujowe.. Mam 19 lat i ono dopiero się zaczyna. Szkoła podstawowa, gimnazjum i wreszcie szkoła średnia. W tych dwóch pierwszych nie działo się nic szczególnego, zwykłe dziecięce zabawy, kłótnie o głupią ławkę w klasie, czy zaloty chłopczyków. To nawet z perspektywy czasu stało się zabawne.. Szkoła średnia to coś więcej, tu ludzie są dorośli i zajmują się poważniejszymi rzeczami. Egzaminy, znajomości czy przyjaźnie i miłości, od tego ostatniego uciekałam jak najdalej. Naoglądałam się nieudanych związków u przyjaciół czy u własnej rodziny. Ja jestem raczej takim molem książkowym, zbyt wiele widziałam, zbyt wiele przeczytałam. A czytałam wiele, może nie tyle książek, co opowiadań o rożnych miłościach, tych z przysłowiowym "księciem na białym koniu" i tych z bólem, rozczarowaniem i "bad boy'em", który zazwyczaj stał za wszelkimi krzywdami każdej bohaterki. Być może, ze to wszystko jest wyimaginowaniem każdej amatorki twórczości, ale było to tak opisane jakby każda przeżywała swoje życie i układała to w świetną opowieść. Można by rzec, ze to dzięki nim nauczyłam się jak podchodzić do rzeczywistości, nie warto zawracać sobie głowy jakimiś chłopakami czy czymkolwiek innym co mogłoby się kiedyś skończyć. Chyba uczę się na cudzych porażkach i błędach. Dlatego tez spławiam, każdego kto próbuje się do mnie zbliżyć, nawet moja najlepsza przyjaciółka oddaliła się ode mnie, gdy tylko pojawiła się "miłość jej życia". Dlatego przestałam ufać ludziom, nie można być zbyt naiwnym, bo potem są same rozczarowania. Nie potrzebuje tego, więc postawiłam na siebie. Jak to się mówi: "Umiesz liczyć, licz na siebie". Ja właśnie popieram to powiedzenie i inwestuje w siebie. 
               Kurwa chce umrzeć!!
      

Cóz, to było coś dziwnego. Nie wiem dokładnie do kogo należy ta kartka, musiała się w jakiś sposób oderwać od reszty, zapewne, pamiętnika. Nie brzmi to zbyt optymistycznie. Zal mi tej dziewczyny, widzi świat tylko w szarych i czarnych barwach, a przecież życie jest piękne, miłość to najwspanialsze uczucie na ziemi i chce się wtedy skakać aż do chmur. Może nie mam zbyt wielu doświadczeń z tego prawdziwego uczucia, ale na pewno wiem, ze gdybym wiedział kim jest ta osoba, pokazałbym jej jak bardzo się myli!
Rozejrzałem się po korytarzu, nikogo nie zauważyłem kto mógł szukać swojej zguby, opublikować tez tego nie mogę, to zbyt osobiste i zapewne właścicielka nie byłaby zadowolona, aczkolwiek mogę ją poszukać. Napisać pewne ogłoszenie i tylko czekać aż się zgłosi...
W drodze powrotnej do domu zastanawiałem się jak ułożyć owe ogłoszenie i w mojej głowie zamiast składnych zdań pojawiała się myśl czy aby na pewno chce poznać tą dziewczynę i czy ona zgłosiłaby się po to. Z treści dała poznać ze nie chce mieć z nikim bliższego kontaktu, a ja wiem, ze nie zaprzestałbym na oddaniu jej skrawka papieru...

***

- No gdzie to jest?! - zaczęłam się już niesamowicie wkurwiać. Mój zeszyt, coś na wzór pamiętnika, zaczął rozpadać się jakiś czas temu i wiedziałam, ze muszę go wymienić, albo chociaż posklejać, bo zgubie którąś z zapisanych kartek. I tak oto nie mogę znaleźć mojego najnowszego wyznania. Jakby wpadło to w niepowołane ręce byłabym pośmiewiskiem na całą szkołę. Chociaż z drugiej strony, nie ma się o co martwić, przecież z tego co pamiętam nie ma tam żadnej powiązanej ze mną informacji, ani nikt na tyle mnie nie zna by skojarzyć to akurat ze mną. A ja mam teraz nauczkę żeby wymienić pamiętnik... Następnego dnia w szkole była jakaś dziwna fascynacja czymś o czym nie miałam pojęcia, każdy trzymał w ręku jakąś kartkę, zgarnęłam jedną z podłogi korytarza i zagłębiłam się w treści.

    Szukam dziewczyny... - co w tym takiego fascynującego?!? - ...niestety nie mam pojęcia jak wygląda ani jak ma na imię, stąd moje ogłoszenie. Ta dziewczyna ma dość ponure podejście do życia. Wiem, ze lubi czytać i sie uczyć, domyślam się ze to taka szara myszka. Na pewno cicha i nikomu nie wadzi. Jeśli ktoś wie o kogo chodzi napiszcie maila do mnie. Nie będę się tłumaczył po co chce wiedzieć kim jest owa dziewczyna, po prostu chce jej zwrócić jej własność. Domyślam się ze większość z Was będzie robiło sobie z tego jaja, więc darujcie sobie wszystkie uszczypliwe komentarze.. 
Nie zdradzę tez kim ja jestem...
Oto email na który proszę o informację.. ' nieksiążęzbajki@gmail.com' 


To chyba jakieś jaja, jakiś chłopak znalazł mój skrawek i teraz ma jeszcze czelność robić takie coś.. Chce mnie pogrążyć?! Z jednej strony chciałabym odzyskać swoją własność, ale z drugiej po co mam się ujawniać, skoro wie co myślę o moim aktualnym poglądzie na świat. Chyba bym nie potrafiła wytłumaczyć się z tego, bo na pewno tego oczekuje. Co to to nie!!

***

Plan niby dobry ale czy na pewno wypali? Widziałem ze każdy z zawzięciem zastanawiał się i dyskutował w swoim gronie kto to mógłby być. Dostawałem wiele wiadomości, połowa to głupie i zgryźliwe komentarze o moim poszukiwaniu, ale druga połowa to podrzucane nazwiska dziewczyn, które potem uważnie obserwowałem. Niestety ani jedna mi nie pasowała, nie mam pojęcia czemu. Jedna była zbyt otwarta, druga zbyt niezdarna a jeszcze inna miała dookoła siebie jakiś znajomych. To nie te cechy które opisywała tamta kartka. Moja osóbka była samotna, przez to tak się zachowywała. Na pewno nie znajdę jej wśród uczniów którzy są roześmiani, czy mają jakiś innych przyjaciół... Gdy tak obserwowałem każdą dziewczynę, zorientowałem się ze (T.i) gdzieś mi ucieka.. Zabawne bo to jedyna osoba której nikt nie podesłał, nikt jej nie znał, a raczej nikt nie chciał jej znać. Kojarzę ją dzieciństwa i z lekcji które razem mieliśmy i chyba mnie olśniło. Zawsze unikała bliższego kontaktu z ludźmi, ciągle się uczyła i nigdy nie interesowały ją damsko-męskie sprawy, wyjścia ze znajomymi czy nawet przyjaźnie. Pamiętam jak w podstawówce przeniosła się do mojej szkoły gdzie trzeba było robić wszystko by zaistnieć. Ona nie robiła nic, a i tak dużo osób się z nią kolegowało, ale ona nie przywiązywała do tego większej uwagi. W gimnazjum było tak samo, dopiero po wakacjach po 1 klasie technikum zniknęła wszystkim z oczu, jakby wyparowała i nikt nawet nie zorientował się ze się nie wychyla i zajęła się tylko sobą. Najwyraźniej musiało się coś w te wakacje wydarzyć ze tak zobojętniała na wszystko. Przyjrzę się i jej...

***

Od jakiegoś czasu czuje się obserwowana, zaczyna mnie to porządnie denerwować, bo mam wrażenie ze ktoś widzi każdy mój krok. Gdy wracam ze szkoły co chwile się oglądam za siebie i chyba zaczynam mieć na tym punkcie obsesję. Usiadłam na swoim miejscu w klasie i tempo wpatrywałam się w jakiś punkt przede mną. Moje zamyślenie nie było na tyle mocne, bo słyszałam rozmowy dziewczyn z klasy.
- Wiesz ostatnio zauważyłam ze Niall kręci się blisko nas. - powiedziała rozmarzona.
- No ja tez, myślisz ze któraś z nas mu się podoba? - zapytała druga jeszcze bardziej podekscytowana od tej pierwszej. Przewróciłam oczami i wróciłam do swoich notatek. Kolejny raz miałam przeczucie jakby ktoś na mnie patrzył. Starałam się ignorować ten fakt, żeby nie zacząć się rozglądać po klasie. Swoją drogą Niall to chyba jedyna osoba która nigdy w życiu nie wypowiedziała w moim kierunku żadnego obraźliwego słowa, w sumie żadnego słowa do mnie nie wypowiedział juz od.. od tamtych wakacji. Zagadka rozwiązana! Ten blondyn mógłby mieć każdą dziewczynę w tej szkole na własność a wciąż jest sam. Może nie jest powierzchowny jak inny faceci w tej szkole, może ma ambitniejsze plany niż reszta męskiej populacji... Przez resztę dnia chłopak nie chciał opuścić moich myśli, co było dla mnie dziwne, bo przez ostatnie lata nie myślałam o nikim tak długo i jeszcze w ten sposób. Niemożliwe żeby zawrócił mi w głowie przez same wspomnienia z poprzednich lat. Co prawda nie byliśmy jakimiś bliskimi przyjaciółmi, ale pamiętam ze to właśnie on oprowadził mnie po szkole i pomógł przejść przez ten pierwszy okres kiedy nikogo tam nie znałam. Jako jedyny wyciągnął rękę by pomóc. Cóż potem wszystko się zmieniło, przejrzałam go, widziałam jak bawił się innymi dziewczynami, co tydzień inna i żadna nie zorientowała się jaki on jest. Każda kolejna nie uczyła się na błędach swojej poprzedniczki, a ja nie chciałam być jedną z nich więc i od niego się odsunęłam, tak ze nawet nie zauważył.
- Cześć (T.i.).. - usłyszałam za sobą, w pierwszej chwili zignorowałam, bo nikt do mnie z własnej nieprzymuszonej woli nie zagadał, no chyba ze miał w tym jakiś interes. - Hej.. - poczułam dłoń na swoim ramieniu zmuszającą do zatrzymania się. I kto ukazał się moim oczom, Niall! - Cześć. - powtórzył się już trzeci raz.
- Słucham - spojrzałam na niego wyczekująco.
- Mogłabyś pożyczyć mi notatki z.. - zaciął się na moment - .. z angielskiego? - domyślam się ze jego chwilowe zawieszenie wywołała moja mina.
- Jasne. - bez większych emocji poszukałam wspomniany zeszyt i podałam chłopakowi. - Tylko, proszę, nie zniszcz i w miarę szybko oddaj. - ostrzegłam blondyna. Pewnie ma zaległą jakąś prace domową i nie chce mu się samemu myśleć. Chłopak uśmiechnął się i zapewne coś jeszcze chciał powiedzieć, ale odwróciłam się na pięcie i skierowałam się w stronę domu. 
- Dziękuje! - usłyszałam jeszcze za sobą.


***

Zmieniła się! Nawet bardzo! Jej oczy straciły blask, nawet mowa ciała pokazuje ze nie chce mieć z ludźmi nic wspólnego. Zastanawiam się jednak czy ona jest taka silna naprawdę, czy tylko udaje. Może każdego wieczora płacze w poduszkę przez tą samotność...
W domu postanowiłem ze jednak pouczę się trochę i wyjąłem jej zeszyt. Powoli analizowałem każdy temat jaki ma być na sprawdzianie, ale ciężko było mi się skupić. Widziałem coś znajomego w tych literach..
- Chwila!! - powiedziałem na głos i wziąłem do ręki kartkę z pamiętnika. To jej pismo! To ona.. i chyba nie jestem jakoś szczególnie zaskoczony po tej dzisiejszej wymianie zdań z (T.i.). Jednak nie sądziłem ze jest aż tak źle w jej głowie. Chciałbym jej jakoś pomóc, może jest szansa na przywrócenie jej radości życia. 
Cała nauka poszła na marne, zastanawiałem się jak mogę wpłynąć na brunetkę, jej szmaragdowe oczy muszą odzyskać blask. Zawsze uwielbiałem się w nie wpatrywać, szczególnie wtedy kiedy była roześmiana. To ona w dzieciństwie widziała we mnie jakiś potencjał i to dzięki niej jestem teraz kim jestem. Nie dała mi żebym zwracał uwagę na zdanie innych i proszę, jestem jednym z najbardziej pewnych siebie chłopaków w szkole. Czas najwyższy się odwdzięczyć! Zastanawiam się jednak co się stało ze po tamtych wakacjach dziewczyna zniknęła z mojego zasięgu...
Zastanawiałem się nad tym całą noc i kurwa dalej nie mam pojęcia czemu. Rozmowa z nią nie wchodzi w grę, bo i tam mi nie powie... Jak każdego dnia poszedłem do szkoły, tylko tym razem z planem, będę obserwował ją tak długo aż czegoś się dowiem, to chore ale jedyne wyjście...

________________

Napisałam to i nie wiem czy jest to coś godne przeczytania a potem kontynuowania.. ! może pomożecie ocenić, wyrazicie co myślicie o tym opowiadaniu i dacie znać czy chcecie dalej.. od tego może zależeć mój powrót tu.. 
Przepraszam ze mnie tu tak długo nie było!!! 





Naat

wtorek, 1 sierpnia 2017

Q&A - littlegirl


Hej, trochę późno pojawiam się z odpowiedziami, ale lepie późno niż wcale! :D Nie było za dużo pytań, więc pod koniec napiszę jeszcze coś od siebie :)

1.
Staram się kończyć w ciekawych momentach, w środku akcji lub jakimś pytaniem, żeby Was zaintrygować, a tym samym - żebyście chciały wracać czytać następne części. Brutalne, ale taka jest prawda :D

Z weną jest różnie - raz jest, raz jej nie ma, dlatego posty też różnie się pojawiają. Czasami wymyślam kolejną część w autobusie do szkoły, a czasem inspiruję się filmami, książkami czy nawet snami XD Zdarza się, że mam już gotową część, ale nagle przychodzi mi lepszy pomysł do głowy i piszę od początku ;)

2.

Tak jak napisałam wyżej - filmy/książki/sny, ale czasami też z własnego życia lub swoim wyobrażeniu na dany temat :)

3.
Jeśli mam być szczera to wolałabym nie, bo nie czuję się mocna w pisaniu takich scen, ale może kiedyś się na to zdecyduję ;D


4.
Nie mam pojęcia, każda część może być ostatnią hahahaha, zależy jakie pomysły mi przyjdą jeszcze do głowy :D wydaje mi się, że ok. 15, ale to się okaże :)

5.

Piszę od końca podstawówki, opowiadania to od zawsze 'mój konik' :D kiedyś byłam na nocce u przyjaciółki i przez pół nocy śpiewałyśmy stare piosenki 1d, potem czytałam sobie tego bloga od czasu do czasu, aż w końcu sama chciałam tu pisać :)

6.
Przykro mi, ale nie ja jestem autorką tego opowiadania :( Poza mną jest tu jeszcze kilka dziewczyn - sprawdź która z nich dodała te opowiadanie i zapytaj, kiedy dodadzą nowe opowiadanie :) Sama je czytałam i chętnie dowiedziałabym się, jak kończy się ta historia :D


To tyle z pytań od Was. Chciałam napisać jeszcze kilka ciekawostek o sobie, ale nic nie przychodzi mi do głowy, więc jeśli ciekawi Was jaka jest moja ulubiona piosenka/największe marzenie czy cokolwiek, to poodpowiadam w komentarzach.

Przy okazji chciałam Was zaprosić na drugiego bloga, na którym piszę. Nie chciałam się tu reklamować, ale ostatnio bardzo spadła aktywność, co działa demotywująco na mnie i drugą pisarkę. Poza tym szukamy tam chętnych dziewczyn do pisania (kontakt -> littlegirl.nzhll@gmail.com) ♥️!
Wpadnijcie jeśli macie ochotę i koniecznie zostawcie ślad po sobie :) -> http://imaginyonedirection-polish.blogspot.com/

littlegirl xx




czwartek, 20 lipca 2017

Fuckboy ~ cz.11

Wsiadłem do samochodu przyjaciela, rzucając torbę na tylne siedzenie.
- Co z Liamem? - zapytałem, patrząc w oczy chłopaka.
- Trzyma się jakoś. - wybełkotał.
- Kłamiesz. - stwierdziłem zdenewowany. - Powiedz szczerze co mu zrobili.
- Ma dwa złamane żebra, skręcony nadgarstek i masę siniaków. Jeden z nich miał kastet. - powiedział przybity. Wyobraziłem sobie jak musi wyglądać twarz Liama potraktowana metalowym przedmiotem. Za kilka tygodni wróci do zdrowia, to nie pierwsza bójka. Stanął w mojej obronie, więc niezależnie od stopnia obrażeń muszę go pomścić. Dla zasady.
- Jaki jest plan? - zapytałem, patrząc gdzie wiezie nas Harry.
- Jak to kurwa, jaki jest plan?! To chyba ty powinieneś wiedzieć, miałeś dwie godziny, żeby go wymyślić! - krzyknął zdenerwowany. Świetnie, więc nawet nie mięliśmy pojęcia gdzie jedziemy. Westchnąłem i wziąłem do ręki komórkę leżącą obok fotela.
- Kupiłeś kartę? - wskazałem na telefon.
- Jeszcze nie. - warknął Harry. Przy najbliższym zjeździe z autostrady skręcił w stonę jakiegoś miasteczka. Zatrzymał samochód pod kioskiem. Wyszedłem z samochodu, uprzednio zakładając okulary przeciwsłoneczne i kaptur. Kupiłem kilka starterów i odjechaliśmy z piskiem opon. Wybrałem numer do przyjaciela, nerwowo oczekując aż odbierze.
- Niall, gdzie jesteście? - zapytałem, kiedy tylko usłyszałem jego głos.
- Louis, Alex i ja już w domku w górach. Chris, Tonny i Nathan mają zaraz być. Możemy tu opracować plan i wyruszyć rano. - oświadczył. Lubiłem zdecydowanie blondyna, nie tracił czasu na bezsensowne rozmowy.
- Będziemy za dwie godziny. - rzuciłem. Rozłączyłem się i wyjąłem z telefonu kartę. Złamałem ją na pół i wyrzuciłem przez okno.
- Tam gdzie zawsze? - upewnił się Harry. Skinąłem głową na potwierdzenie.

Do końca dnia nie ruszyłam się z łóżka. Nie miałam ochoty niczego jeść, z nikim rozmawiać ani nigdzie wychodzić. Zrozumiałam, że jeśli Zayn nie odbiera to po prostu nie chce mieć ze mną nic wspólnego. Musiałam się z tym pogodzić, chociaż wiedziałam, że nie przyjdzie mi to z łatwością. Nie mogłam zapomnieć o jego głosie, zapachu czy dotyku. Obejrzałam kilka filmów, w większości komedii romantycznych, które doprowadzały mnie do płaczu. Z wyczerpania zasnęłam.

- Myślisz o niej? - zapytał nagle Harry. Leżeliśmy w dwuosobowym pokoju na piętrze, reszta spała od dawna na dole. Udało nam się obmyślić plan działania. Nad ranem mieliśmy zamiar wrócić do miasta.
- Cały czas. Ty przez Dakotę też nie możesz spać? - odwróciłem głowę w jego stronę. Położyliśmy się godzinę temu i byłem przekonany, że chłopak już zasnął.
- Stary, ona jest inna niż wszystkie. Nigdy nie spotkałem tak pewnej siebie, a zarazem wrażliwej dziewczyny. Nie powinienem był jej zostawiać. - żalił się. Rozumiałem jego ból, przechodziłem przez to samo.
- Robimy to dla ich bezpieczeństwa. - pocieszyłem go, a przy okazji i siebie.
- Wiem. - szepnął. Nie odpowiedziałem, wróciłem myślami do blondynki. Nie potrafiłem zapomnieć chwili, w której powiedziałem, że nie jest mi już potrzebna. Byłem zły na siebie, że nie załatwiłem tego delikatniej. Zakochałem się i nie mogłem się doczekać, żeby ją przeprosić. Żyłem nadzieją, że mi wybaczy.

Obudziłam się wcześnie rano. Nic dziwnego, skoro zasnęłam jeszcze przed zmrokiem. Mój humor nie uległ poprawie, miałam zamiar spędzić w łóżku kolejny dzień. Wiedziałam jednak, że rodzice zorientują się, że coś nie gra. Niechętnie wstałam, wykonałam poranną toaletę i zeszłam na dół. Przywitałam się z mamą i zjadłam jogurt. Wróciłam do swojego pokoju i wzięłam do ręki książkę. Kiedy znudziło mnie czytanie, sprawdziłam, czy nie mam nic do zrobienia do szkoły. Na szczęście nuczyciele rzadko zadawali coś na weekend. Zastanawiałam się, co robi teraz Zayn. Nie mogąc poradzić sobie z natłokiem myśli, postanowiłam pobiegać, żeby rozładować emocje. Przebrałam się i wyszłam, zostawiając na komodzie telefon. Włączyłam muzykę z mp3 i założyłam słuchawki. Kierowałam się w stronę lasu, bo nie chciałam spotkać nikogo znajomego. Wbiegłam na ścieżkę między drzewami i zamknęłam oczy, ciesząc się cudownym zapachem. Chwilę później zaliczyłam blikie spotkanie z twardą ziemią. Zawsydzona wstałam i rozejrzałam się, żeby sprawdzić, czy nikt mnie nie widział. Spojrzałam w dół, szukajac korzenia, o który się potknęłam, jednak zamiast tego zauważyłam błyszczący, metalowy przedmiot. Schyliłam się, żeby sprawdzić do czego służy. Pisnęłam przerażona, kiedy dotarło do mnie, że to ubrudzony krwią kastet. Zdjęłam słuchawki i włożyłam je do kieszeni. Nie wiedziałam co zrobić. Poczułam się nieswojo, jakby ktoś mnie obserwował. Wtedy usłyszałam krzyki przepełnione wyzwiskami. Rozpoznałam jeden z głosów i zamarłam. Schowałam do kieszeni znalezioną broń i pobiegłam w tamtą stronę. Modłiłam się, żebym nie miała racji.


________________________________________
Hej kochane! Wiem, że czwartek z początkiem tygodnia ma mało wspólnego, ale jakoś nie mogłam się zebrać.. Co myślicie o tej części? Ja jestem z niej średnio zadowolona :/
Zaskoczyłyście mnie ilością komentarzy poprzednio! Jest mi bardzo miło, tylko proszę, nie spamujcie czymś typu "Lol" "..." itp., bo takich i tak nie liczę ;) xx 17 komentarzy - następna częśćlittlegirl

poniedziałek, 10 lipca 2017

Fuckboy ~ cz.10

- Przyjadę po ciebie za dwie godziny, sprawy trochę się pokomplikowały. Pobili Liama.
- Kiedy? - zapytałem bez emocji, żeby nie wzbudzić podejrzeń (T.I.).
- Dzisiaj rano. Mamy mało czasu. Kiedy wraca twoja mama i siostry z wakacji? - głos chłopaka stawał się coraz bardziej nerwowy.
- Za tydzień. - odpowiedziałem krótko, czując na sobie wzrok dziewczyny.
- Powinniśmy zdążyć. Weź z mieszkania wszystkie wartościowe rzeczy, na wypadek, gdyby próbowali się włamać. I zostaw telefon, nie mogą cię namierzyć. - polecił Harry.
- Jasne, rozumiem. Jak się ma Dakota? - zmieniłem temat, żeby dziewczyna zapomniała o prawdziwej przyczynie rozmowy.
- Nie najlepiej, a do tego nie mogę być teraz przy niej. Kurwa, potraktuje mnie jak nieodpowiedzialnego gnojka. - stwierdził rozzłoszczony. Miał rację. Jeśli zniknie na tydzień w takim momencie, brunetka nie będzie chciała z nim więcej rozmawiać.
- To silna dziewczyna, na pewno da sobie radę. - pocieszyłem bardziej (T.I.) niż Harrego.
- (T.I.) jest teraz u ciebie i nie możesz rozmawiać, prawda? - zapytał.
- Tak. - spojrzałem na dziewczynę, która przyglądała mi się ze strachem w oczach.
- Stary, mówiłem ci, żebyś ją sobie odpuścił. Zakończ to, zanim będzie za późno. - ostrzegł mnie przyjaciel, jakbym sam tego nie wiedział.
- Muszę kończyć, cześć. - rzuciłem zirytowany i rozłączyłem się.
- I co? - dopytywała blondynka.
- Dakota nie jest w najlepszej formie, ale jakoś się trzyma. Myślę, że powinnaś już iść. - powiedziałem sucho, chociaż miałem ochotę natychmiast to cofnąć.
- Słucham? - posłała mi niezrozumiałe spojrzenie pełne bólu. Spodziewała się tego. Szkoda, że nie znała prawdziwej przyczyny. Chciałem jak najszybciej mieć to za sobą i nie patrzeć dłużej jak cierpi.
- Nie jesteś mi już potrzebna. - warknąłem wściekły. Na siebie, nie na nią. Dziewczyna ze łzami w oczach pobiegła na górę po swoje rzeczy. Po chwili zbiegła w swoich ubraniach, trzymając w ręku rozpiętą torebkę. Wypadło z niej kilka rzeczy, ale (T.I.) nie wróciła się po nie. Zabrała kurtkę z wieszaka i po raz ostatni odwróciła się w moją stronę.
- Przepraszam, że nie jestem wystarczająco dobra. - szepnęła i wyszła. Stałem jak wryty, nie mogąc ostrząsnąc się po tym, co właśnie usłyszałem. Nie miałem pojęcia, dlaczego (T.I.) wzięła całą winę na siebie. Przecież to ja zachowałem się jak potwór. Wtedy zrozumiałem, że zakochałem się w tej dziewczynie. Co gorsza, ona we mnie też. Myśl, że mimo to nadal coś do mnie czuła, bolała bardziej niż gdyby wykreśliła te dwa dni ze swojego życia. Podbiegłem do okna, by jeszcze raz ją zobaczyć. Kto wie, być może ostatni. Szła szybkim krokiem, ocierając łzy z twarzy. Długie blond włosy rozwiewał wiatr, przyklejając się do mokrych policzków. Właśnie tego się obawiałem od momentu, kiedy wpadłem na nią w klasie. Tak bardzo chciałem pobiec za (T.I.), przeprosić i wszystko wytłumaczyć. Jednak nie mogłem. Paradoksalnie, robiłem to dla niej. Dla jej bezpieczeństwa. Nie wybaczyłbym sobie, gdyby ktoś zrobił krzywdę tej niewinnej dziewczynie. To był jedyny sposób, żeby ją chronić. Musiała o mnie zapomnieć, przynajmniej dopóki nie zamknę kilku spraw z przeszłości.

Nie potrafiłam uwierzyć w swoją naiwność. Jak mogłam dać się uwieść największemu podrywaczowi w szkole? Wiadomo było, że to się tak skończy. Byłam i zawsze będę dla niego tylko jedną z pierwszoklasistek, których tak bardzo nie znosi. Tak długo się przed tym wzbraniałam, nie dopuszczając do siebie myśli, że poczułam do niego coś więcej. Dlaczego się złamałam? Powinnam była zakończyć tę znajomość na samym początku. Nie cierpiałabym teraz tak, jak cierpiała połowa dziewczyn ze szkoły, które Zayn zaliczył. Dostałam za swoje. Przez chwilę łudziłam się, że wszystko co o nim słyszałam to plotki. Zachował się naprawdę w porządku w trudnej dla mnie sytuacji. Nie chciałam dopuścić do siebie myśli, że potrafił wykorzystać mój zły stan do osiągnięcia celu. A może nawet wygrania jakiegoś głupiego zakładu.
Wróciłam do domu, rodziców na szczęście nie było. Wzięłam prysznic, żeby zmyć z siebie zapach perfum Zayna. Przebrałam się w luźną koszulkę i położyłam do łóżka. Zastanawiałam się, czy powinnam zadzwonić do Dakoty, ale nie sądziłam, że to odpowiednia chwila. Miała swoje zmartwienia i to o wiele bardziej poważne, niż moje złamane serce. Powiem jej przy okazji, kiedy sama się z tym uporam. Zamknęłam oczy i mimowolnie wróciłam myślami do wydarzeń z poprzedniego wieczoru. Przypomniałam sobie troskę chłopaka w nocy. Sam fakt, że postanowił spać ze mną, bo miałam koszmar nie pozwalał mi wierzyć w plotki o nim. Nie chciałam go stracić. Byłam pewna, że zaczęło mu na mnie zależeć. W przeciwnym razie, nie byłby taki czuły choćby podczas pocałunku. Coś musiało się stać, a ja postanowiłam się dowiedzieć co takiego. Wybrałam jego numer, nerwowo oczekując aż odbierze. Po chwili usłyszałam dzwięk poczty głosowej. Spróbowałam jeszcze raz. Niestety, z takim samym skutkiem. Nie chcąc się narzucać, zrezygnowałam.

Spakowałem ubrania i podstawowe kosmetyki do torby podróżnej, a do plecaka włożyłem portfel, pieniądze, dokumenty i trochę jedzenia. Nie wiedziałem, kiedy wrócę do domu, ale z pewnością przed resztą domowników. Nie mogłem pozwolić, żeby stała im się krzywda. Schowałem cenne przedmioty, mając nadzieję, że mimo wszystko nikt nie postanowi szukać mnie w domu. Nalałem coli do szklanki i usiadłem przy wyspie kuchennej. Miałem jeszcze 10 minut do przyjazdu Harrego. Rozejrzałem się po mieszkaniu. Mój wzrok zatrzymał się na drewnianych schodach. Zauważyłem tam kilka rzeczy (T.I.), które wypadły jej z torebki. Chusteczki, gumy do żucia, perfum i dokumenty. Odruchowo zjąłem nakrętkę z perfumu, dzięki czemu poczułem piękny zapach. Jej zapach. Przygnębiony wrzuciłem flakonik do plecaka. Był to jedyny sposób, żeby mieć ją przy sobie chociaż w niewielkim stopniu. Wiedziałem, że po moim powrocie nie będzie chciała słuchać wyjaśnień. Nie miałem pojęcia co zrobić z dokumentami dziewczyny. Znajdowała się tam legitymacja i karta do szkolnej blilioteki. Nic, bez czego nie mogłaby przeżyć tygodnia, dlatego ostatecznie postanowiłem oddać jej to po powrocie. Przynajmniej znajdzie się preteskt do rozmowy. Nie chciałem zostawiać znalezionych dokumentów w mieszkaniu, żeby nie kusić losu. Poza tym, na legitymacji znadowało się zdjęcie uśmiechniętej blondynki. Taką chciałem widywać ją każdego ranka. Moje rozmyślania na temat dziewczyny przerwał telefon.
- Czekam na dole. - rzucił Harry i rozłączył się. Wtedy zauważyłem, że mam dwa nieodebrane połączenia od.. (T.I.). Dlaczego, do cholery, nie słyszałem, że dzwoni!? Byłem wściekły, rozżalony i bezradny. Chciałem, żeby to wszystko się już skończyło. Musiałem z nią porozmawiać, ale najpierw miałem coś do zrobienia. Wrzuciłem komórkę do kosza na śmieci i wyszedłem z domu, dokładnie zamykając drzwi na klucz. Jakby to miało ich powstrzymać zaśmiałem się ironicznie w myślach.

_____________________________________
Hej misie ♥️ Jak Wam się podoba ta część? Wolicie coś bardziej dark czy szkolną sielankę? :D
Zaskakujecie mnie z ilością komentarzy, prawdę mówiąc, nie sądziłam, że spełnicie limit z nadwyżką! Bardzo Wam dziękuję ♥️ 17 komentarzy = następna część <- im szybciej spełnicie, tym szybciej się pojawi :)
littlegirl

PS. Pod tą częścią możecie też zadawać pytania do Q&A, o którym wspominałam ostatnio :)

środa, 5 lipca 2017

Nialler ~3~

-Od kiedy dajesz?- spytał bez cienia kpiny.
-Od kiedy cię to interesuje?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie, po czym pchnęłam go, przeszłam i wściekła trzasnęłam drzwiami od mojego pokoju. DUPEK. Szybko ubrałam spodenki i czarny top, który miałam pod ręką. Przeczesałam palcami włosy, żeby nie straszyć. Zeszłam na dół gdzie już wszyscy oprócz Zayn'a i Niall'a czekali. Spojrzałam na Jack'a, który się ochoczo uśmiechał na widok moich za krótkich spodenek.
-Dzień dobry, królewno!- uśmiechnął się unosząc kubek świeżej kawy w moją stronę. Od razu wzięłam go do rąk i upiłam łyczka.
-Dziękuję.- mruknęłam dając mu buziaka w policzek.
-A teraz nie odzywać się do mnie dopóki ten kubek nie będzie pusty!- fuknęłam patrząc po kolei na twarze chłopaków. Tak. Jestem jedyną dziewczyną w tym gównie. Nikt nie miał kłopotów, żeby to zrozumieć. Znają mnie już.
-Cudownie, że wszyscy raczyli się w końcu zjawić!- 'zażartował' blondasek schodzący po schodach za którym szedł Zayn. Przez kolejną godzinę zanudzał o planach dotyczących jakiej super tajnych danych, które musimy wykraść.Nikt oprócz niego nie wiedział o jakie dane chodzi, bo utajnione dla 'szefów', czyli siedziałam i słuchałam o czymś o czym nie mam pojęcia.
-Świetnie. W sobotę Mark będzie na firmowej imprezie integracyjnej. Idziemy tam.. to ma być zorganizowana akcja i dobrze zaplanowana.- nawijał znowu, a ja upijałam kolejny i kolejny łyk już letniej kawki.
-[T.I.] będziesz mi potrzebna.- odparł zdecydowanym tonem, a ja się zakrztusiłam.
-Co?- parsknęłam, kiedy już mogłam oddychać.
-To, co słyszałaś.. pójdziemy tam jako przyjaciele z pracy. Jesteś potrzebna, żeby zająć kochanego wiceprezesa.- mówił spokojnie, a ja co raz bardziej żałowałam tego, że wrócił.
-Jak miałabym go niby zająć?!- fuknęłam unosząc brwi.
-Jesteś bystra, więc wiesz jak wykorzystać swoje ciało do bardziej praktyczniejszych celów. Skoro już dajesz to przynajmniej niech się to do czegoś przyda.- powiedział sucho, a ja mimowolnie uchyliłam usta w szoku. Nie wierzę, że to powiedział. Chłopaki speszeni patrzyli to na mnie, to na niego. Wstałam i oparłam się o jego fotel.
-Nie martw się. I tak nie zamoczysz.- bąknęłam i wróciłam na górę do siebie, nie czekając na ciąg dalszy, bądź jakąkolwiek odpowiedź od niego.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na razie was przepraszam, ale dostałam blokady co do tego imagine'a xd
Zacznę nowego, może się odblokuję ;) 
Jakieś życzenia z kim lub o czym? :p