One Direction i My.. - imaginy

wtorek, 20 stycznia 2015

Zayn.. :) - część 1

OKi.. :D 
Mam dla was Zayna.. Tym razem wesołego, choć może sie tak nie zapowiadać.. 
Nie jest bad boy'em.. Jest po prostu Zaynem :D
...
A tak apropo, ostatnio pisałam na stronce za co kocham Nialla.. :) Napisałam też, że prawie w każdym opowiadaniu, jeśli nie gra w nim głównej roli, to zawsze go wcisnę na drugi plan.. Z resztą za co kocham One Direction.. ?! Za to ze są One Direction.. Że są sobą!!
Dobra nie zanudzam :*
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ 


"Droga (S.T.i.),
Jeżeli czytasz ten list to zapewne już wiesz.. Nie chciałem tego, nie wiedziałem że spotka to mnie. Nie chce Ci utrudniać życia, więc lepiej dla nas obojgu będzie jak sie rozstaniemy.. 
To nie jest tak że Cie nie kocham.. Byłem pijany i nie wiedziałem co sie dzieje, nie będę Ci zdradzał szczegółów, bo zapewne nie chcesz ich znać. Wiem jednak, że nienawidzisz mnie za to, masz do tego pełne prawo! Nie zatrzymuje Cie przy sobie, nawet nie będę prosił o wybaczenie.. Wiele razy mówiłaś mi że jesteś w stanie wybaczyć mi wszystko tylko nie zdradę.. Tak więc nie robię tego!
Życzę Ci szczęścia w dalszym życiu, wiem że ułożysz sobie je tak jak zawsze pragnęłaś, znajdziesz osobę która da Ci to czego ja nie mogłem..
Mam jednak malutką prośbę do Ciebie.. Zapomnij o mnie!
Tom. "

Tyle razy już czytałam ten list.. Czemu ja go w ogóle jeszcze trzymam?! Nie jestem już z Tomem jakieś 2 lata, po jego śmierci wyprowadziłam sie z mojego miasta. Mój były chłopak po kilku latach naszego związku, zdradził mnie i konsekwencją tego było zarażenie sie wirusem HIV.. Od tamtego czasu badam sie co kilka miesięcy sprawdzając czy i mnie nie zaraził, za każdym razem wychodzi że jestem zdrowa, a pomimo tego i tak to robię.. Dostałam ten list zaraz przed jego śmiercią, Tom popełnił samobójstwo zostawiając mnie samą. Nie wiem czy bym mu wybaczyła zdradę, ale to że sie zabił nigdy mu nie wybaczę, tęsknię za nim.. Niby staram sie żyć normalnie, jak każdy normalny człowiek, chodzę do pracy, wracam do pustego domu. I tak przez cały czas.. Od dwóch lat jestem sama, bez miłości, przyjaciół, rodziny.. Chociaż to ostatnie uległo w zeszłym tygodniu zmianie. Zadzwonił do mnie niejaki Harry. Mówił że szperał w swoim drzewie genealogicznym i jestem jego dalszą kuzynką, po kimś tam.. Nie zrozumiałam dokładnie ile pokoleń wstecz nasze rodziny związały ze sobą krew. A dzisiaj jestem umówiona z nim na kawę, bo jak zaczął błagać o spotkanie to nie dał mi innego wyjścia. Z resztą może w końcu zacznie coś dziać sie w moim życiu i Tom pójdzie na dalszy plan.. Uszykowałam sie, ubrałam ulubione jeansy z dziurawym jednym kolanem, do tego koszula w kratę, ulubione
znoszone już sztyblety, a włosy przewiązałam bandamą.. Wyglądałam zwyczajnie, mój styl.. Zabrałam portfel i komórkę i wyszłam z domu. Byliśmy umówieni w restauracji koło London Eye, a jak zapytałam jak go rozpoznam to powiedział że on pewnie nie będzie miał z tym trudności.. Weszłam do lokalu i od razu przeleciałam wzrokiem po wszystkich gościach. W oczy rzucił mi sie pewien szatyn, bardzo przystojny, miał śliczny uśmiech, a serce na jego widok zabiło mi szybciej.. Uczucie dawno zapomniane.. Koło niego siedział głupio szczerzący sie chłopak z chustką we włosach i patrzał na mnie. Podniósł sie z miejsca i tym samym zwrócił na mnie uwagę tego Mulata. Nasze spojrzenia sie skrzyżowały a wszystko dookoła jakby przestało istnieć. Lokowaty świr podszedł do mnie i przyjrzał mi sie uważnie.. 
Ch: A więc to ty.. - jeszcze bardziej wykrzywił usta w uśmiechu, miał w policzkach dołeczki. 
J: To ty jesteś Harry? - chłopak w odpowiedzi skinął głową, uśmiechnęłam sie do Niego. - Miło mi, (T.i.) jestem.. - wyciągnęłam w jego kierunku dłoń, ale on zignorował ją i przytulił mnie do siebie.
H : Tak sie ciesze że zgodziłaś sie ze mną spotkać.. - cieszył sie do mojego ucha. Chwile później siedzieliśmy przy stoliku gdzie został idealny Mulat. - Az dziwne że nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu.. - zaśmiał sie.
J: Taak.. Ogólnie nie pochodzę z Brytanii.. Jeszcze niedawno mieszkałam w małym miasteczku w Polsce, więc bardzo możliwe że nigdy w życiu sie nie poznaliśmy.. - wyjaśniłam, a oni patrzeli na mnie jak zaklęci. 
H: A (T.i.), poznaj Zayna.. To jeden z moich najlepszych przyjaciół. - w końcu przedstawił mi brązowookiego. Uśmiechnęłam sie do szatyna, który wyciągnął dłoń by uściskać moją. 
J: (T.i.).. - nie mogłam oderwać wzroku od głębi jego oczu.
Z: Zayn.. - jego uśmiech, coś pięknego.
H: Ejj.. Halo.. 
...


Mam nadzieje, że sie podoba.. :D 5 komentarzy i nast. część
CZYTASZ = KOMENTUJESZ !!!!!!!!!!




Naat

5 komentarzy: