One Direction i My.. - imaginy

niedziela, 3 czerwca 2018

#My_Styles 17

 Wyszłam ze szkoły widząc moje wybawienie, a mianowicie Styles'a czekającego przy samochodzie. Jednak tym razem zamiast lustrować mnie zielonymi oczkami z tym swoim bezczelnym uśmiechem na ustach  był zajęty czymś innym. Bardziej nawet kimś innym.. w końcu Harry Styles - podrywacz i łamacz serc zawsze nim zostanie. Drobna brunetka trzepotała tymi swoimi gęstymi rzęsami wgapiając się w niego, a on wcale nie był jej dłużny. Postanowiłam  pozwolić tej uroczej parce podziwiać się nawzajem w spokoju i nie przerywać w rozbieraniu się wzrokiem. Odwróciłam się na pięcie i poszłam w stronę drogi do mojego domu. Nie, nie chciało mi się, ale nie miałam wyjścia ani też zamiaru przeszkadzać loczkowi.. i wcale nie jestem zazdrosna! Szłam już dobre 10 minut, a nawet nie byłam w połowie. Czemu ta cholerna szkoła jest tak daleko?!
-Niech cię chuj strzeli, Styles.- fuknęłam pod nosem, a później usłyszałam trąbienie za mną. Odwróciłam się i widok zielonookiego wcale nie zdziwił mnie. No raczej, że się zjawiłeś, idioto skończony. Zatrzymał się przy mnie i odsunął szybę.
-Czekałem na ciebie.- zmarszczył brwi pokazując swoją irytację.
-Uhmm.. widziałam. -parsknęłam obchodząc samochód i wchodząc od strony pasażera.
-Dobra. O co ci chodzi tym razem?- spytał ruszając, ale wciąż patrząc na mnie.
-Patrz na drogę jak prowadzisz. O nic.- odpowiedziałam sucho, a on przewrócił oczami.. ON.
-Nie ogarniam takich kobiet jak ty.- fuknął niezadowolony, ale zrobił co powiedziałam.
-Za to tą co wisiała na tobie ogarniasz idealnie.- bąknęłam pod nosem sama do siebie, a później usłyszałam jego wdzięczny śmiech przez który automatycznie dostałam ciarek.
-Jesteś popieprzona.- parsknął, a ja uniosłam jedną brew.
-Co proszę?- spytałam będąc na skraju załamania nerwowego.
-Minąłeś mój dom.- powiedziałam zauważając, że wcale się nie zatrzymał.
-Jesteś spostrzegawcza.- wyszczerzył się w moją stronę niczym pięciolatek, a ja przewróciłam oczami.
-A co do mojej uwagi.. jesteś zazdrosna o Wiolę. A nie masz o co.- powiedział wzruszając ramionami.
-Ja nie..- zaczęłam, ale nie dane było mi skończyć.
-To tylko koleżanka. Z resztą nawet nigdy z nią nie spałem, a to na prawdę wyczyn dla mnie.- zachichotał, a ja zrobiłam zniesmaczoną minę.
-To jest jakiś nowy wyznacznik znajomości? Seks?- spytałam wiedząc, że spał za pewnie przynajmniej z połową szkoły.
-Nie nazwałbym tego tak. Raczej uważam, że seks wyklucza inne stosunki. Jeszcze ktoś coś pomyśli.- powiedział, a ja zacisnęłam usta w wąską linię, kiedy on zajechał na spory parking.
-To co? Jak się prześpimy już nie będziemy rozmawiać?- powiedziałam lekkim tonem, chociaż w głębi gdzieś na prawdę głęboko.. gdzie nie dochodzi światło dzienne wiedziałam, że będzie mi brakować tych jego docinek.
-To nie tak.- powiedział zrezygnowanym tonem.
-A jak?- zachichotałam tak na prawdę tylko dlatego, ze było mi cholernie niezręcznie pytać o takie rzeczy.
-Z tobą idę na randkę.- wzruszył ramionami i popatrzył na mnie w inny sposób. Wstrzymałam oddech, bo bałam się, że jak zacznę znów oddychać to on przestanie tak patrzeć. Głupie, nie?
-N-no tak.- zająknęłam się przez co sama się skarciłam w duchu.
-No to chodźmy. Mam nadzieję, że nie umiesz grać w kręgle, bo chcę wygrać.- powiedział chichocząc, a ja zrobiłam wielkie oczy.
-Czekaj. Ty mnie zabrałeś na randkę TERAZ?- parsknęłam nie wiedząc czy się śmiać, czy też zacząć płakać.
-No, a to jakiś problem?- spytał wysiadając, a później pomógł mi też to zrobić.
-No popatrz na mnie.- powiedziałam machając rękami, a on uśmiechnął się i mogłam znów podziwiać jego dołeczki w policzkach. Boże, co dziś się ze mną dzieje?
-No ciężko mi oderwać od ciebie wzrok to prawda..- wymruczał przygryzając wargę i obejmując mnie w talii, a stado motyli w moim brzuchu niespokojnie się poruszyło.
-Raczej chodziło mi o to, że nie wyglądam wybitnie randkowo.- zachichotałam, kiedy musnął wargami skórę na mojej szyi, a jego loki delikatnie połaskotały mój policzek.
-Wyglądasz idealnie. A sukienki łatwiej się pozbyć niż spodni.- wyszeptał mi do ucha przez co czułam, że zalewa mnie rumieniec. Postanowiłam więc udawać niewzruszoną jak zwykle.
-Chodźmy.. chcę ci skopać dupę w kręglach.- wystawiłam mu język i ruszyłam w stronę wejścia.
-Oho! Widzę, że wracamy do normalności.- zaśmiał się i szybko mnie dogonił. Weszliśmy razem, przebraliśmy buty i już stałam przed torem, ale kompletnie nie miałam pojęcia co robić. Nigdy nie byłam na kręglach.
-Twoje piwo.- podał mi butelkę, a ja nie trudząc się w przelewanie do szklanki po prostu wzięłam kilka łyków z niej, a ten palant jak zwykle śmiał się ze mnie.
-Panie mają pierwszeństwo- powiedział i skinął głową na kule. Popatrzyłam na niego kpiącym wzrokiem.
-Leć pierwszy.. dam ci fory.- uśmiechnęłam się i miałam nadzieję, że brzmiało to sarkastycznie.
-No dobrze.. jak tam sobie chcesz, tylko później nie mów, że dlatego wygrałem.- powiedział nie przejmując się moimi docinkami i rzucił kulą. Może nie zwalił wszystkich kręgli, ale został tylko jeden pioneczek.
-Twoja kolej.- mruknął i podał mi kulę, która była cięższa niż wyglądała.
 Dziś będę przegrywem życiowym.


12 komentarzy:

  1. Cudowny, czekam na nexta ♥️

    OdpowiedzUsuń
  2. Hhmmmm .... jeszcze !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny❤❤❤ Kocham twoje imaginy i nie ważne że czasami zdarzy się błąd dla mnie to nic nie zmenia❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny,czekam na kolejną część

    OdpowiedzUsuń
  5. No no no zapowiada się niezła gra

    OdpowiedzUsuń
  6. To znowu ja wiem że wyrabiasz się z imaginami szybko ale muszę zapytać. Kiedy next? (Jakby co będę podpisywała się #CookieStyles)❤❤❤♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Mega ale muszę zapytać wracasz do tamtego bloga ? ��

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie chcę być namolna ale kiedy pojawi się kolejna część???

    OdpowiedzUsuń
  10. Nic nie ma... ???

    OdpowiedzUsuń