One Direction i My.. - imaginy

poniedziałek, 22 maja 2017

Fuckboy ~ cz.5

- Odłóż w końcu ten telefon, (T.I.). W ogóle nie słuchasz, co do ciebie mówię! - oburzyła się Dakota, trącając mnie łokciem. Uśmiechnęłam się przepraszająco i wyciszyłam dźwięk w komórce, po czym odłożyłam ją na brzeg ławki. Nie powinnam ciągle smsować, ale z Zayn'em rozmowa była o tyle ciekawsza niż z Dakotą, że tematy nam się nie kończyły. Świat plotek na temat innych uczniów nie był dla mnie nigdy atrakcyjny, dlatego ciężko było mi znaleźć nić porozumienia z przyjaciółką. Uwielbiałam spędzać z nią czas, ale nie można powiedzieć, żebyśmy się we wszystkim zgadzały. W przeciwieństwie do Zayn'a, który zdawał się mnie rozumieć bez słów. Przynajmniej tak mi się wydawało, ale na wszelki wypadek postanowiłam utrzymywać bezpieczny dystans między nami.

Nie mogłem uwierzyć, że spędziłem kolejną godzinę na pisaniu z młodszą od siebie dziewczyną, w dodatku, że miałem przeznaczyć ten czas na naukę. Egzaminy końcowe zbliżały się nieuchronnie, więc, chcąc nie chcąc, musiałem się trochę przyłożyć, ale nie miałem do tego teraz głowy. Myślałem tylko o tym, jak zaimponować (T.I.). Dobrze nam się rozmawiało, czułem, że się rozumiemy. Niszczyła wszystkie stereotypy dotyczące pierwszaków, jakie kiedykolwiek słyszałem albo sam zauważyłem. Nie mogłem się doczekać imprezy, która miała się odbyć następnego dnia. Pragnąłem spędzić ten czas w towarzystwie blondynki, by obserwować ją podczas rozmowy, w przeciwieństwie do pisania. Tylko raz słyszałem jej śmiech, był taki subtelny i melodyjny. (T.I.) kreowała się na pewną siebie i niezależną dziewczynę, jednak ja czułem, że tak naprawdę jest skryta i nieśmiała. Chciałem być tym, przed którym się otworzy. Zayn, przystopuj trochę rozbrzmiewał głos w mojej głowie. Otrząsnąłem się i powróciłem do pisania z nastolatką. Postanowiłem powstrzymać się od flirtowania i przejść na bardziej ogólne tematy. Im dłużej utrzymam dystans, tym lepiej dla niej.

Dźwięk budzika rozległ się w całym domu. Z zamkniętymi oczami odnalazłam ręką telefon pod poduszką i wyłączyłam go. Niechętnie zwlekłam się z łóżka i zaspana podreptałam do łazienki. Położyłam się dopiero przed 3, a wszystko z powodu Zayn'a, który zagadywał mnie za każdym razem, kiedy chciałam się pożegnać. Zastanawiałam się, czy on też będzie dzisiaj tak wykończony jak ja. Cztery godziny snu to zdecydowanie za mało dla takiego śpiocha jak ja. Wybrałam się do szkoły i wyszłam z domu. Na moje szczęście autobus spóźnił się kilka minut, dzięki czemu uniknęłam porannego joggingu. Lekcje okropnie mi się dłużyły, a na przerwach nie dostrzegłam Zayn'a ani razu.
- Nie ma go dziś w szkole. - usłyszałam znajomy głos za sobą, kiedy siedząc na parapecie rozglądałam się po szkolnym boisku. Zarumieniłam się zawstydzona. Sądziłam, że zachowywałam się dyskretnie.
- Kogo? - udałam zaskoczoną, co poskutkowało jedynie śmiechem przyjaciółki.
- Już nie udawaj, zakochańcu. Zayn i reszta zrobili sobie wolne, żeby przygotować wszystko na dzisiejszą imprezę. Swoją drogą, wpadniesz do mnie wcześniej? - zapytała, chociaż znała odpowiedź. Wiedziała, jak moi rodzice reagują na hasło "impreza", dlatego zawsze mówiłam im, że nocuję u Dakoty.
- Jasne, mogę zrobić ci make up. - zaproponowałam, żeby jakoś się odwdzięczyć. Poza tym, interesowałam się trochę makijażem i byłam w tym całkiem niezła. Przyjaciółka ucieszyła się i przystała na moją propozycję.
Reszta lekcji mijała tak wolno jak poprzednie. Nie tylko ja myślami byłam już w domu Zayn'a. Zastanawiałam się, czy na pewno dobrze robię. Wiedziałam, że nie powinnam sobie robić nadziei, ale nie mogłam przestać o nim myśleć. Po powrocie do domu zjadłam obiad i poinformowałam rodziców, że spędzam noc poza domem. Miałam mniej więcej dwie godziny do wyjścia, dlatego od razu skierowałam się do łazienki. Wzięłam orzeźwiający prysznic i umyłam włosy. Postanowiłam pobawić się nieco makijażem, przez co starciłam poczucie czasu. Efekt był co prawda niesamowity, ale zostało mi około 20 minut. Wyprostowałam włosy i spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy do kosmetyczki. Wróciłam do swojego pokoju i stanęłam przed szafą. Nie miałam pomyśłu co ubrać, żebym nie wyglądała, jakbym szykowała się na ten wieczór od tygodnia. Mój wybór padł na czarne rurki i bordową bluzkę z falbanką na ramionach. Spakowałam rzeczy do czarnej torby, upewniając się, że niczego nie zapomniałam. Włożyłam na stopy niskie czarne converse i wyszłam z domu. Nie spieszyłam się specjalnie do Dakoty, bo wiedziałam, że mam trochę czasu w zapasie.
- Jesteś w końcu! - zawołała wychodząc mi na przeciw, kiedy otwierałam furtkę.
- No, nawet przed czasem. - zaśmiałam się na widok spanikowanej nastolatki z ręcznikiem na głowie.
- Nie zdążymy. Na pewno się spóźnimy. Taki wstyd. Pierwsza impreza z trzecimi klasami, a my spóźnione.. - bełkotała jak oszalała, kiedy ja w tym czasie ściągałam buty.
- Przesadzasz. Nawet lepiej, jeśli przyjdziemy po czasie. Pokażemy, że mamy luźny stosunek do tych całych imprez. Wolisz, żeby myśleli, że desperacko odliczałaś godziny do dzisiejszego wieczoru? - zauważyłam poirytytowana jej narzekaniem. Dakota zastanowiła się chwilę i przyznała mi rację. Nie tracąc dłużej czasu na dyskusję, wzięłam się do roboty. Po 30 minutach makijaż był gotowy, a co więcej, wyszedł naprawdę świetnie. Dziewczyna wysuszyła i podkręciła lekko końcówki swoich brązowych włosów. Po przekopaniu zawartości jej szafy, wybrałyśmy krótką czarną sukienkę, która podkreślała idealną figurę nastolatki. Do tego ubrała wiszące złote kolczyki i czarne szpilki.
- Zostawię u ciebie piżamę i ciuchy na jutro, żeby zrobić trochę miejsca w torbie. - powiedziałam, rzucając ubrania na łóżko.
- Nie mogłaś założyć czegoś na obcasie? - zapytała z przekąsem, kiedy z powrotem ubierałam swoje trampki.
- Nie. - ucięłam. Nasz styl diametralnie się od siebie różnił, ale nie widziałam w tym nic złego. Lepiej czułam się w rurkach i trampkach niż obcisłej sukience, dlatego nie zamierzałam tego zmieniać. Wyszłyśmy z domu i ruszyłyśmy w stronę mieszkania Zayn'a. Byłyśmy spóźnione około godziny, ale nie zwracałam na to uwagi. Po chwili usłyszałam dźwięk swojej komórki, oznaczający otrzymaną wiadomość.
Idziecie w złą stronę skarbie. Odwróć się. Zayn x

_____________________________________________
Hej kochane, wracam do żywych! Nie mogę uwierzyć w to, jak długo nic nie dodawałam, ale musicie mi wybaczyć. Nie byłam ostatnio w najlepszej formie, a do tego doszła weekendowa praca.. Mam nadzieję, że teraz się to zmieni i będę publikowała kolejne rozdziały regularnie. A jeśli już o tym mowa, co sądzicie o tej części? :) Pamiętajcie, im więcej waszych komentarzy, tym większa motywacja dla mnie do pisania ♥️
littlegirl

sobota, 20 maja 2017

#Nialler ~2~

-Co tu robisz?- spytałam oddalając się o krok od niego. Wdech, wydech. Widziałam jego świdrujący wzrok po moim ciele.
-Myślałem, że szarpniesz się na trochę cieplejsze powitanie- zachichotał, a ja przewróciłam oczami.
-Dalej się na mnie gniewasz?-spytał i każdy normalny uważałby jego ton za skruszony, ale ja niestety go znam. Złamany chuj i tyle.
-Odpowiesz mi na pytanie?- spytałam unosząc brew i idąc w stronę stoliku, po czym usiadłam, a on poszedł w moje ślady.
-Skończyłem szkolenie.- powiedział zadowolony z siebie- od dziś jestem waszym przełożonym.- powiedział szczerząc się, a ja wybuchłam siarczystym śmiechem.
-Wiesz co to znaczy?- spytał nie kryjąc się ze spoglądaniem w mój dekolt.
-Trzy kroki w tył, proszę Pana.- warknęłam, na co tylko się zaśmiał.
-Będziesz musiała robić co każę. Jesteś tego świadoma, nie?- uniósł brew, a ja odwróciłam się na pięcie i podążyłam w stronę wyjścia. Kiedy się znalazłam na zewnątrz wzięłam ogromny haust świeżego powietrza.Nie zaznałam spokoju długo, bo sekundy później blondyn był tuż obok mnie.
-Dalej się gniewasz? Wiesz jak to było.. po prostu się zabawiliśmy.. nic wielkiego, słońce.- powiedział nonszalanckim tonem, a ja nim zdążyłam się powstrzymać uderzyłam go w twarz.
-Już się nie gniewam.- parsknęłam uśmiechając się promiennie.
-Dobra. Należało mi się.- zachichotał.
-Idziemy?- spytał obejmując mnie.
-My? Jak chcesz to idź. Ja wracam do bazy.- fuknęłam.
-To chodźmy razem.- wzruszył ramionami i pociągnął za sobą. Dotarliśmy do bazy i wszyscy udawali, ze nic takiego się nie stało. Gratulowali Horan'owi, cieszyli się, a ja nie mogąc wytrzymać jego widoku tak długo po prostu poszłam do siebie na górę. Położyłam się na łóżku jeszcze w ciuchach i zagapiłam się w sufit. Tak. Wiedziałam, że kiedyś wróci.. ale miałam nadzieję, że ja zdążę stąd się wyrwać.. nie udało się. Znowu. Jak powiedzieć, że łamię się na milion części? Wstałam i wyszłam z pokoju kierując się do przeciwległego, mając nadzieję, że Zayn będzie w środku i jako jedyny nie pada przed nim na ziemię. Zapukałam i czekałam na odpowiedź.
-Proszę!- usłyszałam zza drewnianej tafli i weszłam zamykając za sobą drzwi. Mulat popatrzył na mnie unosząc jedną brew.
-Nie witasz nowego lidera? -parsknął, a ja zmroziłam go oczami. Szybko zdjęłam koszulkę przez głowę, a później spodenki, które pozostawiłam na podłodze i ruszyłam w stronę Malika, który się ochoczo uśmiechał.
-Może weźmiemy prysznic?- spytałam łapiąc go za ręce i pociągając w swoją stronę.
-Nie uważam, że to rozwiąże twoje problemy, ale chyba, mogę się poświęcić, jeśli chcesz.- zachichotał obejmując mnie w talii.
-Świetnie. Nie każ mi czekać, ok?- spytałam już będąc pod drzwiami łazienki. Weszłam i puściłam wodę w prysznicu, niemalże sekundy później mulat był przy mnie i wędrował swymi dłońmi po całym moim ciele. Było mi dobrze. Miałam ochotę zatrzymać czas, mimo, że osobę w których ramionach się chowam nie darzę uczuciem. Mimo, że to absurdalne i nierealne.
                                                                                ***
  Obudził mnie trzask drzwi. Poczułam dłonie Zayn'a wokół mnie i podniosłam zaspane powieki. Chyba nic dziwnego, że spędziłam noc u Malika. Na moje nieszczęście spałam twarzą do drzwi, a po otwarciu oczu musiałam zobaczyć nie kogo innego jak Horana naburmuszonego w drzwiach.
-Robię zebranie na dole.- powiedział przez zaciśnięte zęby.
-Tak? To czemu cię tam nie ma?- spytałam robiąc minę idiotki.
-Macie 3 minuty.- fuknął i wcale się nie ruszył z miejsca. Zdenerwowana  jego rządzeniem się wstałam kompletnie olewając fakt, że jestem w samej bieliźnie. Przecież i tak już mnie widział w takim stanie.
-Wstawaj, debilu.- mruknęłam do Zayna zabierając mu kołdrę. Rzuciłam ją na dywan. Ruszyłam ku drzwiom. Oczywiście ten idiota wciąż tu stoi.
-Chcę przejść.- powiedziałam patrząc mu w twarz. On uniósł brwi spoglądając na mnie z góry.
-Od kiedy dajesz?- spytał bez cienia kpiny.
-Od kiedy cię to interesuje?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie, po czym pchnęłam go, przeszłam i wściekła trzasnęłam drzwiami od mojego pokoju. DUPEK.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
CZĘŚĆ DALSZA
MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ PODOBA ;)
ZASADY TAKIE SAME
WIĘCEJ KOM-> SZYBCIEJ ROZDZIAŁ C:
#MALEŃKA

wtorek, 9 maja 2017

#Nialler

-Cholera!- przeklęłam sama siebie za własną głupotę. Usłyszałam ogłuszający alarm i intuicyjnie złapałam się za uszy, jakoś starając zagłuszyć jego wrzask. Tak to jest liczyć na kogoś.. miał rozbroić alarmy we wszystkich oknach, ale oczywiście po co. Wzięłam torbę i rzuciłam przez rozbite okno wiedząc, że Mike tam już będzie czekał i ją łapał.
-Wyjdę drugą stroną!- krzyknęłam wychylając się, żeby go zobaczyć.
-Czekać na ciebie?!- odkrzyknął wyraźnie zestresowany. Biedny jest nowy w tej robocie.
-Poradzę sobie, jedźcie do bazy.- parsknęłam i odwróciłam się szukając wyjścia 'awaryjnego'.  Uśmiechnęłam się pod nosem widząc drzwi do zaplecza. Szybko rzuciłam się w tamtą stronę i szarpnęłam za klamkę. Drzwi nie drgnęły.
-Niech to szlag!- krzyknęłam wiedząc, że nie mam wiele czasu, bo zaraz  zlecą się psy. Rozejrzałam się jeszcze raz w poszukiwaniu ucieczki. Mój wzrok powędrował ku małemu wysoko usytuowanego okna. Tak banalne wyjście, że aż śmieszne. Wspięłam się na szafkę pod nim i dzięki swojej drobnej figurze zdołałam przejść przez nie omal nie upadając z drugiego piętra. Stanęłam na zewnętrznym parapecie i spojrzałam w dół. Nie ma mowy, żebym stąd skoczyła.. zabiję się. Usłyszałam syreny policyjne i poczułam adrenalinę napływającą do mojej krwi. Rozejrzała się i nie mając wyjścia skoczyłam na dach niższego budynku stojącego obok. Szybko przeszłam na jego drugą stronę, żeby nie być w pobliżu przed chwilą obrabowanego jubilera. Widząc parterowy balkonik pode mną skoczyłam na niego, a później na trawę w ogrodzie bloczku. Przeszłam na chodnik i ruszyłam powolnym krokiem między las bloków. Po dziesięciu minutach marszu stwierdziłam, że jestem już wystarczająco daleko od miejsca popełnienia przestępstwa. Stanęłam i oparłam się o ścianę budynku z którego wydobywała się głośna muzyka. Wyjęłam telefon '5 nieodebranych połączeń' Przewracając oczami oddzwoniłam pod ten numer.
-W porządku?- usłyszałam drżący głos nowego chłopaka, na co wybuchłam głośnym śmiechem.
-Czuję się wspaniale.- odparłam w końcu.
-Gdzie jesteś? Wyślemy kogoś..- zaczął, a mnie to irytowało.
-Słuchaj.. nie potrzebuję niańki, skończyłam swoją robotę, teraz idę się zabawić. Trafię do bazy.- rozłączyłam się. Odbiłam się od muru i spojrzałam na swój strój. Czarne air force'y, w tym samym kolorze koszulka z głębokim dekoltem w kształcie 'V' i jeans'owe spodenki. Jednym ruchem rozpuściłam włosy, które falami upadły na moje ramiona.
-Od biedy będzie..- mruknęłam sama do siebie i ruszyłam w stronę klubu. Ochroniarz wpuszczający popatrzył na mnie zaćmionym wzrokiem, na moje szczęście był młody. Ostentacyjnie nieco pociągnęłam bluzkę w dół jeszcze bardziej powiększając i tak już spory dekolt. Zachichotałam jak głupia idiotka, a on tylko z ogłupiałym uśmiechem skinął głową przepuszczając mnie do środka. Przeszłam i poprawiłam bluzkę. Ludzie są tak banalni. Przejechałam wzrokiem po tłumie szukając kogoś samotnego, skłonnego do postawienia kilku drinków. Postanowiłam wgłębić się w masę ocierających się o siebie ciał. Przepchnęłam się na mniej oblegany środek parkietu i zaczęłam poruszać zmysłowo ciało. Zamknęłam oczy i dałam się ponieść dźwiękom muzyki nie zważając na wzrok ludzi wokół. Poczułam czyjeś ręce na moich biodrach i uśmiechnęłam się pod nosem. Odwróciłam się i wpiłam w wargi nieznajomego. Mężczyzna też się nie bronił. Pewnie myślicie, że zachowuję się jak dziwka.. różnica jest taka, że ja sama decyduję kiedy chcę, co chcę, z kim i jest mi z tym dobrze. Bez słabości, przywiązania, czy bezsensownych, niepotrzebnych uczuć. Smak jego ust był dziwnie znajomy, ale nie mogę narzekać.. facet na prawdę ma talent do całowania. Uśmiechnęłam się przez pocałunek i oderwałam się, aby spojrzeć z kim mam przyjemność. Właśnie wtedy po raz kolejny spotkałam niebieskie znajome tęczówki. Przez chwilę myślałam, że to sen i w osłupieniu patrzyłam badając każdy centymetr twarzy mężczyzny.. przecież to nie możliwe.
-Byłem pewien, że takie ruchy to tylko u ciebie.- zaczął zadyszany- Ale muszę powiedzieć, że całujesz o wiele lepiej niż 3 lata temu.- uśmiechnął się tym swoim bezczelnym, obrzydliwie idealnym, firmowym uśmieszkiem.
-Co tu robisz?- spytałam oddalając się o krok od niego. Wdech, wydech.

_________________________________________________________________________________
CHYBA WRÓCIŁAM? :D
MAM NADZIEJĘ, ŻE PODOBA SIĘ POCZĄTEK.
MIAŁAM OCHOTĘ NA COŚ INNEGO,A CHCIELIŚCIE NIALLER'A ALBO LOU
WIĘC MACIE!
ZNACIE ZASADY.. IM WIĘCEJ KOM. TYM SZYBCIEJ NEXT! ^-^ 

#maleńka