One Direction i My.. - imaginy

środa, 24 lutego 2016

Louis ;3 ~ I’m perfect for you.. - część 3

Aloha kochani!!
Macie dzisiaj 3 już część imagina z Louisem.. :*
Podoba wam się chociaż? :*

A pamiętacie moje FF z Niallem? Night Changes ~ Darker Life.. Jest już 113 rozdział :* :*
A Anielskie FF z Louisem pamiętacie? <3 Róże pachnące miłością.. <3
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

' Niebieskooki *-*' taką będzie miał nazwę. Od razu zaczęłam pisać do niego wiadomość, mam nadzieje, że nie czekał na sms-a.
J: ' Cześć Niebieskooki. Przepraszam Cię za wczoraj, zmarnowałeś przeze mnie sporo czasu.. Moja kostka jest skręcona i na całe szczęście mam tylko stabilizator. Podejrzewam że będę miała szlaban na deskę do końca życia.. Jeszcze raz Ci dziękuje. xx '
- wysłane. Poszłam do łazienki i wykonałam wszystkie poranne czynności. Ubrałam sie tak by było wygodnie w usztywnieniu i z kulami zeszłam na dół. Mama krzątała sie po kuchni, ale na mnie nawet nie spojrzała. Miałam ochotę uciec i już nie wrócić, to boli jak ona mnie ignoruje. Oparłam kule o ścianę, tak żeby nikomu nie przeszkadzały i zrobiłam sobie kawę. - Chcesz też? - spytałam cicho mamy. Kobieta sie nie odezwała, miałam już dość. Zostawiłam mój napój, zabrałam dodatkowe nogi i wróciłam na górę po komórkę, wzięłam bluzę i po kilkunastu minutach byłam w parku. Łzy wylewały sie strumieniami z moich oczu, zaczęłam, dla zajęcia czymś głowy, bawić sie telefonem. Zauważyłam że mam wiadomość od bruneta: ' Niebieskooki- podoba mi sie :D Ciesze sie, że to tylko tak sie skończyło po tych Twoich wybrykach, chciałbym sie z Tobą spotkać. Gdzie jesteś? ' - nie mogłam uwierzy własnym oczom, on jeszcze chce mnie widzieć?!
J: '  Zobaczyć?! Hmm nie wiem czy to dobry pomysł .. ' - nie chciałam by widział jak płacze.
Ch: ' Czemu? Mogłabyś mnie normalnie przeprosić. :P A ja mógłbym z Tobą porozmawiać bez ganiania za Tobą.. x' - czemu na mojej twarzy jest uśmiech?!
J: ' Jestem w parku koło OxfordStreet :)' - teraz trzeba zetrzeć resztę łez.
Ch: ' Okay :D Będę za niecałe 20 minut. ' - znów szczerzyłam sie jak głupia. Dziewczyno ogarnij sie!!-krążyło mi po głowie. Nawet nie spostrzegłam sie kiedy Niebieskooki siedział obok mnie i wpatrywał sie we mnie z wielkim uśmiechem.
J: Hej - odwzajemniłam jego uśmiech.
Ch: Zdradzisz mi w końcu swoje imię?
J: (T.i.).. - spojrzałam w jego oczy
Ch: Miło mi.. - zamilkł
J: A Twoje?! - upomniałam sie.
Ch: Niebieskooki mi pasuje.. - powiedział zadziornie.
J: Super, ale chciałabym je znać.
Ch: Jestem Louis, the Tommo Tomlinson. - zmienił śmiesznie głos.
J: To panie Tomlinson, o czym chcesz porozmawiać? - spojrzałam w jego oczy.
L: A to zależy o czym chcesz mi powiedzieć. - droczył sie ze mną.
J: To z kolei uzależnione jest od tego co chciałbyś wiedzieć. - odpowiadałam mu tym samym.
L: Cwana jesteś.. - zaśmiał sie - Może pójdziemy na jakąś kawę? - zaproponował.
J: Myślisz że to dobry pomysł?! - nie uśmiecha mi sie spacerowanie po mieście z kulami.
L: Mogę Cię zanieść.. - wyszczerzył sie.
J: Nie, dziękuje..
L: Wczoraj jakoś..
J: Wczoraj było wbrew mojej woli. - przerwałam mu - To był pierwszy i ostatni raz.. - powiedziałam pewna siebie. Louis przewrócił oczami i spojrzał na mnie znacząco. - Nie zrobisz mi dzisiaj tego, o nie! - zaśmiałam sie.
Lou: Dobra, jak chcesz.. Ale na kawę i tak pójdziemy.. - wstał i wziął moje kule, a potem pomógł wstać i mi. - Tu blisko jest kawiarnia.. - uśmiechnął sie. Poszliśmy tam i usiedliśmy w cichszym miejscu. Louis zaczął nawijać, zapominałam o przykrościach ze strony mamy i nawet sie śmiałam.
    Cały czas spędzony z nim był niesamowity, naprawdę się świetnie z nim bawiłam, a co najlepsze dogadywaliśmy się. Nikt jak do tej pory nie spędzał ze mną w taki sposób chwil. Moje koleżanki zajmowały sie zawsze tymi typowo babskimi sprawami, ja wolałam pograć na perkusji czy pojeździć na desce.
J: Okay.. Możesz mnie odprowadzić do domu. - uśmiechnęłam sie i spojrzałam w jego oczy. Czemu one muszą być aż tak hipnotyzujące i błękitne?!
Lou: W porządku. - uśmiechnął sie zadziornie i ruszyliśmy.
J: Co sie tak szczerzysz? - zapytałam po pewnym czasie, jego mordka wykrzywiła sie jeszcze bardziej.
L: Będę wiedział gdzie mieszkasz.. - zaśmiał sie.
J: Liczę że nie będziesz mnie nachodził.
Lou: Zdziwisz sie. - powiedział cicho.
J: To tutaj.. - zatrzymaliśmy sie przed moim podwórkiem.
L: Coo? Tak blisko?! - teraz jego głos był jakby niezadowolony.
J: No wybacz, że nie mieszkam po drugiej stronie miasta.. Ale nie dałabym chyba rady uciec tak daleko.. - spojrzałam znacząco na niego.
L: Nic nie szkodzi że tu mieszkasz. Zawsze możesz zaprosić mnie do siebie. - wyszczerzył sie.
J: No nie wiem.. - nie chce by widział tą niechęć do mnie w oczach mamy.
L: Jeżeli nie, zabieram Cię do siebie.. Wybieraj. - skrzyżował ręce na torsie.
J: Nie zmusisz mnie. - powiedziałam z udawaną złością.
L: Mógłbym to zrobić. - poruszał brwiami.
J: Na godzinkę chyba możesz wejść.. - zgodziłam się, chciałam z nim jeszcze pobyć. Weszliśmy do środka, nie słyszałam żeby mama była w kuchni. Weszliśmy na gore, i pokuśtykałam do pokoju. - Mamo, a co ty tu robisz?! - zdziwiłam sie widząc że siedzi przy moim biurku. Ona nigdy nie interesowała sie takimi sprawami jak moja szkoła. A teraz grzebała w moim plecaku?!
M: Sprawdzam czy nie masz jakiś narkotyków przy sobie. - odparła ze złością. Nie chciałam wtedy patrzeć w Louisa oczy, na pewno był zaskoczony.
J: Że co?! Podejrzewasz mnie o ćpanie?! -  wkurzyłam sie
M: Tak.. A jak może mam sobie wytłumaczyć to że masz stłoczoną kostkę? Złe oceny?! - patrzała w moje oczy z taką pogardą. Chciało mi sie wyć.
J: Mam złe oceny bo materiał jest ciężki.. A nogę skręciłam na deskorolce. Dobrze o tym wiesz.. Nie musisz wyżywać sie na mnie tylko dlatego, że coś Ci w ciągu dnia nie poszło! - nie chciałam podnosić głosu, ale jakoś samo tak wyszło.
L: To może ja jednak pójdę.. - wtrącił i złapał mnie za dłoń, ściskając ją lekko.
J: Przepraszam Cię za to.. - spojrzałam smutniej w jego oczy. Chłopak pochylił sie nade mną i ucałował mój policzek.
L: Do zobaczenia mała.. - powiedział szeptem tak by mama nie słyszała. Wyszedł z pokoju i zaraz potem pewnie z domu.
J: Jesteś z siebie zadowolona?! 

...
_____________
Rozkręca się?! Głupia sytuacja , co nie.. 
Może bedzie 10 komów?!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!



Ps. Dodam coś po weekendzie :D

Naat

wtorek, 23 lutego 2016

Louis ;3 ~ I’m perfect for you.. - część 2

Hejka!! :* :*
Macie 2 część imagina z Louisem <3
Mówiłam że wracam, mówiłam!! <3
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Usiadłam na ławce i masowałam obolałą kostkę, usłyszałam że coś podjeżdża, myślałam że to mój środek komunikacji miejskiej, podniosłam głowę i to ten sam czarny Range Rover. Od razu zerwałam sie z miejsca i zaczęłam odchodzić.
Ch: Poczekaj!! - krzyczał za mną, a ja udawałam że nie słyszę, przyspieszyłam swój koślawy krok. W pewnym momencie poczułam jak łapie mnie za ramie i zmusza do zatrzymania sie.
J: Co?!
- warknęłam
Ch: No przecież nie możesz tak robić. Ja Cię zaworze do lekarza, a Ty uciekasz?! - spojrzał na mnie z politowaniem, byłam zła, coraz bardziej zła.
J: Nie potrzebuje żadnego lekarza, mówiłam Ci już.. Cześć. - powiedziałam pewna swoich słów i znów zaczęłam od niego odchodzić.
Ch: Skoro nie chcesz mojej pomocy to nie, ale mam Twoją deskę i nie oddam Ci jej teraz.. - jego głos był stanowczy, zatrzymałam sie w miejscu i odwróciłam w jego stronę.
J: Oddaj mi ją.. - spojrzałam w jego błękitne oczy.
Ch: Nie. - skrzyżował ręce na klatce piersiowej
J: Dlaczego? Przecież moja deska nie jest Ci do niczego potrzebna. - dokuśtykałam do niego.
Ch: Nie po tym jak mnie potraktowałaś.
J: Przepraszam, oddasz mi ją teraz? - powiedziałam od niechcenia.
Ch: Nie.. - uśmiechnął sie zwycięsko.
J: To co mam zrobić? - westchnęłam
Ch: Dać sobie pomoc.. - jego uśmiech był przerażająco idealny.
J: Nie chce gipsu.. - mruknęłam i usiadłam na trawie. Kostka pulsowała coraz mocniej i czułam jak robi mi sie ciasno w bucie, puchło..
Ch: Może nie będzie trzeba.. - przykucnął obok mnie.
J: Chyba jednak tak, spójrz..- podciągnęłam lekko nogawkę, chłopak widząc to pobladł i ja chyba też bo aż zrobiło mi sie słabo. Noga była sina i wielka jak dynia.
Ch: Nie masz wyjścia, musimy jechać do lekarza.. - podniósł mnie i zaczął iść do samochodu.
J: Możesz mnie postawić?! - wściekałam sie.
Ch: Nie. - mruknął i wsadził mnie do samochodu. Sam zajął miejsce za kierownicą i usłyszałam że samochód sie zamyka, spojrzałam zdziwiona na niego.
J: Czemu zamknąłeś?!
Ch: Żebyś nie uciekła.. - uśmiechnął sie.
J: Nie jestem wariatką, nie wyskakuje z jadącego samochodu. - powiedziałam obrażona.
Ch: No nie wiem.. - zaśmiał sie, a mi wcale tak wesoło nie było. Będę uziemiona, jak ja teraz będę jeździć?! Podjechał pod szpital i nie otworzył mojej strony auta, dopiero od zewnątrz, gdy miał pewność że nie ucieknę. Kolejny raz byłam w powietrzu, a po chwili badał moją wielką kostkę lekarz.
L: Jak Pani ją tak uszkodziła? - staruszek sie uśmiechnął, a ja nawet nie byłam w stanie tego w połowie odwzajemnić.
J: Jechałam na deskorolce.. - powiedziałam cicho.
L: Poważnie musiała sie Pani wywrócić.. Zrobimy prześwietlenie, potem okaże sie czy gips czy może jakiś stabilizator. - uśmiechnął sie i spojrzał na mnie.
J: A można obejść sie bez gipsu? - zapytałam z nadzieją.
L: Nie wiem.. Usiądź na wózku i zaraz przyjdzie pielęgniarka, a Twój chłopak czeka na zewnątrz. - poinformował.
J: Jaki chło.. - w tym samym momencie do sali wszedł ten brunet, lekarz wyszedł zostawiając mnie z nim.
Ch: I co powiedział? - usiadł obok mnie
J: Że trzeba zrobić prześwietlenie.. Dzięki i możesz już sobie stąd jechać. - nie chciałam by tu był i jeszcze podał sie za mojego chłopaka..
Ch: Nie zostawia Cię tak.. To w pewnym sensie moja wina..
J: Niee.. - spojrzałam w jego oczy - .. to tylko moja wina, chciałeś pomoc.. Gdybym nie była taka uparta i nie uciekła, nie było by tak.. Naprawdę dziękuje Ci za Twoją pomoc. - wymusiłam uśmiech, choć zbierało mi sie na łzy. Jestem idiotką!
Ch: Widzisz.. Nie mogłaś tak od razu? - uśmiechnął sie. - Jeżeli nie chcesz mnie tutaj, to pojadę, ale musisz zapewnić mnie jakoś że jesteś w domu, że wszytko w porządku.. - dlaczego on jest taki miły?! Przecież ja go tak potraktowałam..
J: Niech będzie.. - odwzajemniłam słabo jego uśmiech i podałam mu swój telefon. Chłopak szybko wpisał numer i oddał mi go. W tym samym momencie przyszła pielęgniarka i zabrała mnie na prześwietlenie.
Ch: Pamiętaj o mnie!! - krzyknął za nami, odwróciłam sie i pomachałam mu tylko. Prześwietlenie pokazało że mam skręconą kostkę, na szczęście obyło sie bez gipsu i pozostało mi poczekać kilka minut na mamę. Widziałam po niej ze jest zła, ale nic nie powiedziała.
J: Mamo no powiedz coś.. - spojrzałam na nią
M: Co mam Ci powiedzieć?! Tyle razy mówiłam żebyś w końcu znalazła sobie inne zajedzie, ale nie, Ty jesteś jaka jesteś i nic tego nie zmieni.. - skarciła mnie. Powoli zaczynam myśleć że ona już przestała mnie kochać.. Wiedziałam że już dawno chciała bym zmieniła zainteresowana, ona nie może już tego znieść, ale ja nic nie poradzę że typowo dziewczyńskie rzeczy mnie nie interesują. Dojechaliśmy w ciszy do domu, wzięłam kule i weszłam do środka, mama nawet na mnie nie chciała patrzeć, od razu poszła do salonu i zajęła sie jak mniemam poprzednim zajęciem.
J: Mamo.. - rodzicielka nawet nie zareagowała na moje słowa, poczułam wielką gule w gardle. - Przepraszam że Cię zawiodłam.. - powiedziałam łamiącym głosem i wyszłam stamtąd. Z wielkim trudem ale weszłam po schodach do swojego pokoju. Gdy tylko zamknęłam za sobą drzwi, łzy wypłynęły z moich oczu, nie rozumiem mojej mamy. Czemu ona nie może mnie kochać takiej jaką jestem?! Wiem że zawsze pragnęła mieć córkę która nosiłaby sukienki, zajmowała sie malowaniem paznokci, czy strojeniem sie. Ale to nie ja! Ja jestem inna, nie nosze sukienek, nie nosze szpilek, wole leginsy, dresy i trampki. Zasnęłam z mokrymi policzkami, w głowię miałam tylko złość mamy.  

           Rano dopiero przypomniało mi sie o tym brunecie, wyleciało mi z głowy że miałam do niego  napisać. Odblokowałam telefon i zauważyłam że mam jego numer na ekranie, zapisze go najpierw, ale jak podpisać by wiedzieć że to on?! Nawet nie mam pojęcia jak ma na imię, nie zapytałam. Głupia ja.. Przypomniałam sobie śliczny, szczery uśmiech, piękne błękitne oczy.. ' Niebieskooki *-* ' taką będzie miał nazwę. Od razu zaczęłam pisać do niego wiadomość, mam nadzieje że nie czekał na sms-a.
J: ' Cześć Niebieskooki. Przepraszam Cię za wczoraj, zmarnowałeś przeze mnie sporo czasu.. Moja kostka jest skręcona i na całe szczęście mam tylko stabilizator. Podejrzewam że będę miała szlaban na deskę do końca życia.. Jeszcze raz Ci dziękuje. xx ' 

...
______________
I jak? Dłuższy :D :D
Co sądzicie?! 
Pisajcie kochane/kochani!!
A tak btw, czyta tego bloga jakis chłopak?! :D
Jestem ciekawa!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

poniedziałek, 22 lutego 2016

Louis ;3 ~ I’m perfect for you.. - część 1

Hejka!! :* :*
To zaczynam od nowa!! Imagin z Louisem <3
Naprawdę postaram sie do was wrócić, bo brakuje mi was!!!! :/ :* :*

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ 

          Spokojna, cicha, nikomu nie wadząca osoba.. To właśnie ja.. Nigdy nie zrobiłam nikomu pod górkę, nie zaszkodziłam w żaden sposób drugiej osobie. Po prostu jestem niewidzialna.. Nie jestem też jak inne dziewczyny, nie kręcą mnie szpilki, malowanie paznokci, czy nie wiadomo jak mocna tapeta na twarzy.. Preferuje bardziej naturalny wygląd, nie to że sie nie maluje, owszem robię to, ale zdecydowanie słabiej niż moje rówieśniczki.. Mam na imię (T.i.) i w sumie to kończę już szkołę. Kończę moją życiową, przymusową edukacje i zaczynam normalne życie.. Moim hobby jest perkusja i deskorolka. Uwielbiam grać na tym instrumencie, tak jak jeździć na desce. To taka moja odskocznia od rzeczywistości.. Dzisiaj po szkole znów wyszłam z deska w reku, jechałam po dość nie równym chodniku i wymijałam spacerujących ludzi. Nagle wjechałam na jakąś szczelinę i deska zatrzymała sie w miejscu, a ja poleciałam do przodu, wiedziałam że zaraz będzie zderzenie z twardą ziemią. Czułam jak ląduje, ale nie poczułam mocnego upadku. Otworzyłam oczy i zobaczyłam że leże na jakimś chłopaku. Wstałam szybko na równe nogi przez co zakołowało mi sie w głowie. Spojrzałam na poturbowanego przeze mnie chłopaka, miał brązowe, lekko przydługie włosy i niesamowicie niebieskie oczy. Jego wyraz twarzy nie był zbyt zadowolony, z reszta wcale mu sie nie dziwie. Podałam mu rękę by pomóc mu wstać, chłopak złapał za nią i podniósł sie.
J: Przepraszam.. - powiedziałam skruszona, w zamieszaniu zaczęłam sie rozglądać, szukałam swojej deskorolki. - Nic ci nie jest?
Ch: Chyba nie.. Ucierpiała bardziej moja duma.. - zaśmiał sie lekko, mi jednak nie było do śmiechu, nigdzie nie widziałam mojego sprzętu, a do tego bolała mnie noga, aż od kostki po udo.. - A Tobie?
J: Mi? Nie, nie wiem.. - mieszałam sie. - Musze iść, jeszcze raz przepraszam.. - zaczęłam od niego odchodzić, niestety ból był przerażający i kulałam.
Ch: Poczekaj! - krzyknął za mną i podszedł - Ty chyba jednak zrobiłaś sobie krzywdę.. - powiedział troskliwie, pierwszy raz widziałam coś takiego ze strony chłopaka. Nikt do tej pory sie mną nie przejmował.
J: Dam rade.. Ale.. - urwałam i zauważyłam jak jakiś szatyn trzyma moją deskę - .. Ale ten chłopak ma moja deskorolkę.. - wskazałam na niego. Brunet uśmiechnął sie słabo.
Ch: Spokojnie, to mój przyjaciel.. Mam niedaleko samochód, zawiozę Cię do szpitala.. - powiedział i bez ostrzeżenia wziął mnie na ręce. Nie podobało mi sie to!
J: Nie chce do szpitala i proszę postaw mnie na ziemi.. - mówiłam jeszcze spokojnie
Ch: Przecież widziałem jak chodzisz. Musi być to coś poważnego, a w połowie to przeze mnie więc nie pozwolę Ci tak po prostu odejść.. - podczas gdy to mówił zdążył dojść do ciemnego Range Rover'a. Usadził mnie na miejscu pasażera i przez chwile na niego czekałam. Zauważyłam że rozmawia z tym chłopakiem i z moją deską idzie do auta. Wsiadł i ruszył zapewne do szpitala. Nie odzywałam sie po drodze, widziałam jednak kątem oka, jak brunet na mnie spogląda co jakiś czas. Denerwowało mnie jego zachowanie, robi wszystko wbrew mojej woli, nienawidzę tego! Podjechał pod szpital i szybko wyskoczyłam z samochodu, żegnając sie krótko. Miałam nadzieje że odjedzie i już go więcej nie zobaczę, ale on niestety wysiadł.
Ch: Poczekasz tu, ja pójdę po wózek? - spojrzał na mnie, to może być korzystne.
J: Okay.. - powiedziałam cicho by nie wzbudzić podejrzeń. Chłopak uśmiechnął sie tylko i zaczął iść do budynku, ja natomiast w miarę swoich możliwości odeszłam stamtąd. Bolało jak diabli, ale starałam sie uciec od niego jak najdalej. Nie chce żadnej pomocy lekarza czy tego bruneta, co prawda to mile z jego strony, ale moje życie straciłoby sens gdybym miała na nodze gips czy inne usztywnienie. Doczłapałam sie do przystanku autobusowego i zostało mi kilka minut do autobusu. Usiadłam na ławce i masowałam obolałą kostkę, usłyszałam że coś podjeżdża, myślałam że to mój środek komunikacji miejskiej, podniosłam głowę i to ten sam czarny Range Rover. Od razu zerwałam sie z miejsca i zaczęłam odchodzić.
Ch: Poczekaj!! - krzyczał za mną, a ja udawałam że nie słyszę, przyspieszyłam swój koślawy krok. W pewnym momencie poczułam jak łapie mnie za ramie i zmusza do zatrzymania sie.
J: Co?! 

...
_____________
Wybaczcie mi wszystko!! Że krótkie też!! :* :*
Nie zmuszę was do dużej ilości komów, ale jak będzie w miarę spoko ich, to dodam następną część!! :* :* 
Niemniej jednak!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

sobota, 20 lutego 2016

Hejka!!

Aloha!! xx

Naat umarła, a raczej jej wena :/ :(

Pamiętacie imagin z Zaynem? KLIK <3
Chcecie kontynuacje tego?! Czy coś innego, bo szczerze mówiąc nie mam weny na te opowiadanie.. :/

Piszcie i jeszcze raz was przepraszam, bo obiecałam że wracam, a tu takie coś odwalam..! :/
Jestem zła sama na siebie!!




Naat

piątek, 19 lutego 2016

Liam ♥ cz.6

-Jakoś dawałam radę.- szepnęłam zaciskając usta w wąską linię.
-Chodź..- kontynuował już łagodnym tonem wyciągając w moją stronę dłoń. Pewnie popełniłam właśnie ogromny błąd, ale chwyciłam ją. Poprowadził mnie do wyjścia budynku, a później do jego samochodu. Nie opierałam się kiedy pomagał mi wsiąść do auta. Nie mam pojęcia czy byłam zbyt przejęta jego nadopiekuńczością, czy też po prostu już wtedy czułam, że mnie nie skrzywdzi.
-Gdzie jedziemy?- spytałam po kilku minutach jazdy w ciszy.
-Ufasz mi?- spytał śmiertelnie poważnie, przez co poczułam elektryczność na długości kręgosłupa.
-Przecież znamy się zaledwie dwa dni..- zachichotałam, aby rozluźnić nieco atmosferę, ale chłopak nie miał nastroju na żarty.
-Mówię poważnie.- dodał po chwili patrzenia się w drogę.
-Tak.-szepnęłam ledwo słyszalnie, ale po jego nagłym uśmieszku na twarzy wywnioskowałam, że jednak usłyszał moją skromną odpowiedź.
-To zapnij pasy.- uśmiechnął się łobuzersko i gwałtownie przyspieszył. Zapięłam pasy najszybciej jak potrafiłam,a prędkość z którą jechaliśmy mnie przerażała.
-A teraz mi ufasz?- spytał już nieco luźniej. *Do czego on do cholery chce doprowadzić*
-Tak.- powiedziałam nieco głośniej niż wcześniej, a on ponowił swój ruch dociskając do końca pedał gazu. Przerażona zamknęłam oczy. Nie chciałam wiedzieć co dalej się będzie działo.
-Nadal?- usłyszałam po raz trzeci.
-Ufam ci.- powiedziałam drżącym głosem nie mogąc kontrolować ciarek, które raz po raz przeze mnie przebiegały. Po chwili czułam jak prędkość maleje, a ja z powrotem mogłam oddychać.
-Widzisz?- usłyszałam, ale nadal miałam zamknięte oczy.
-Możesz się czuć przy mnie bezpieczna. Nie skrzywdzę cię.- usłyszałam i powoli otwarłam oczy. Ujrzałam brązowe tęczówki obramowane gęstymi, ciemnymi rzęsami. Dlaczego wcześniej ich nie zauważyłam? *Musiałam być ślepa*
-Wiem.- odparłam i miałam już zamilczeć. Jednak pod wpływem nagłej odwagi, która mnie ogarnęła postanowiłam jego też spytać.
-A ty mi ufasz?- powtórzyłam jego pytanie, a on odrzucił głowę do tyłu i wybuchł dźwięcznym śmiechem.
-Oczywiście.- powiedział, gdy uspokoił atak śmiechu, a ja  widziałam jak iskierki szczęścia tańczą w tej przecudnej czekoladzie.
-To pozwól mi się poznać.- szepnęłam i w tym samym czasie powoli, bojąc się reakcji zbliżyłam swoją twarz do jego. Zawahałam się, a Liam złączył nasze usta w delikatnym pocałunku. 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ja wiem, na tak krótkie zakończenie.

Obiecuję się poprawić :3
Z kim teraz chcecie? :) 
Czekam na propozycje.. możecie równiez zaproponować o czym chcecie czytać :) 

#MALEŃKA