One Direction i My.. - imaginy

poniedziałek, 16 marca 2015

Zayn. ~ End of the friends?! - część 2


Hmm.. Kochani najpierw może ZAPROSZĘ WAS NA FF Z MOIM NIALLEM!! <3 


JEST TAM JUŻ 24 ROZDZIAŁY!!
A teraz Zayn.. Nie wiem czy o taki mi chodziło, ale będzie smutny, nie wiem czy ze szczęśliwym zakończeniem.. :'(
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

T: ...Wszystkiego najlepszego skarbie. - uściskała mnie.
J: Dziękuje ciociu. - poczułam zbierające sie łzy w oczach.
T: Nie waż mi sie płakać! - pokiwała palcem - Jesteś taka śliczna.. - ona sama sie wzruszyła.
J: Pani też nie.. - zaśmiałyśmy sie i zaczęłyśmy zajadać ciasto. Po kilkudziesięciu minutach spędzonych w kuchni przeniosłyśmy sie do salonu, opowiadałam cioci co kupiłam i że tak dobrze jak dzisiaj nie czułam sie już od bardzo dawna.
Z: Mamo wróciłem!
- usłyszałam jego głos, przestraszyłam sie. Mój wzrok skierował sie na kobietę.
T: Niespodzianka.. - szepnęła uśmiechając sie. A ja zamiast poczuć szczęścia, byłam wściekła, nie na nią, na Zayna! Wstałam z miejsca i w tym samym momencie do salonu wszedł Zayn, wyminęłam go i wyszłam z ich domu. - Leć za nią! - usłyszałam tylko głos Thishy i pościłam sie biegiem do domu, nie chciałam na niego patrzeć, słuchać go, ja chciałam w końcu zapomnieć! Musiał akurat dziś, kiedy postanowiłam zacząć nowe życie?!
J: Mamo?!! - zawołałam gdy wleciałam do domu. Kobieta wyłoniła sie zza ściany. - Ktokolwiek do mnie przyjdzie, nie wpuszczaj, nie ma mnie dla nikogo! - krzyczałam biegnąc do swojego pokoju.
M: Noo dobrze.. - powiedziała niepewnie. Zamknęłam sie w swoim pokoju i rzuciłam sie z płaczem na łóżko, na szczęście chwile później ogarnęłam sie przypominając sobie, swoje dzisiejsze słowa. Musze być silna, zapomnieć, zacząć żyć bez niego.. Starłam wszystkie łzy i poprawiłam makijaż, zajęłam sie wypakowywaniem moich nowo kupionych rzeczy.
M: Nie możesz! - usłyszałam mamę, a po chwili wtargnęli do mojego pokoju. Stałam jak wryta i wpatrywałam sie raz w mamę, raz w Zayna.  - Kochanie, próbowałam go powstrzymać, ale on mnie nie słuchał.. - tłumaczyła mama, widać było że sie tym przejęła.
J: Wiem mamuś.. - powiedziałam cicho
Z: (T.i.)! Dlaczego wybiegłaś?! - zaczął głośniej, mama wyszła z pokoju zostawiając mnie z nim. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, chłopak podszedł do mnie i chciał złapać za ręce, automatycznie zrobiłam krok w tył. Zabolało go to, smutek przebiegł przez jego oczu. Usiadł na łóżku i zakrył twarz dłońmi, znów miałam ochotę sie rozpłakać. Dosiadłam sie do niego i oparłam głowę o jego ramie, potrzebowałam go do życia, a ja usilnie staram sobie wmówić że jest inaczej. Poczułam jak Malik obejmuje mnie ramieniem, przyciągając mnie bliżej siebie.  - Tęskniłem za Tobą.. - szepnął, a z moich oczu wypłynęły łzy.
J: Skoro tak, to dlaczego ani razu nie zadzwoniłeś?! - wyrwałam mu sie i stanęłam na przeciwko niego - Dlaczego nawet głupiej wiadomości przez te kilka miesięcy nie napisałeś?! Aż tak bardzo tęskniłeś że zapominałeś o mnie!? - krzyczałam przez łzy, upadłam na kolana i płakałam w swoje dłonie. Tak strasznie bolało, to jak sie tak zachowywał.
Z: Nie zapomniałem! - powiedział stanowczo. - Chciałem by było Ci łatwiej.
J: Łatwiej?! - spojrzałam na niego, klęczał przeze mną - Kpisz sobie ze mnie?! - spytałam wściekła - Jak miałoby mi być łatwiej po tylu latach razem?! Jak? No pytam, jak?!
Z: Nie wiem.. - mruknął - Ale może tak będzie lepiej.. - wstałam z podłogi i podeszłam do drzwi.
J: Wypierdalaj. - powiedziałam nawet na niego nie patrząc, otworzyłam drzwi. Chłopak podniósł sie z miejsca i podszedł do mnie.
Z: Przepraszam.. - szepnął, nachylił sie nade mną i musnął delikatnie wargami mój policzek. Od razu z moich oczu wypłynął potok łzę, po co on tu przyszedł?! Zakończyć to?!
J: Nienawidzę go! - trzasnęłam drzwiami i rzuciłam sie na łóżko. Nie chce go już nigdy w życiu widzieć, mieć z nim cokolwiek wspólnego!
    Przeleżałam w łóżku kilka dni, ciągle płacząc, uspokajając sie, i znów płacząc. Nie mogłam spać, mój mózg zaczynał sie przegrzewać od nadmiaru myśli. Serce pękało z każdą łzą, zostawił mnie mój jedyny prawdziwy przyjaciel, jedyny brat jakiego miałam i to w dodatku w nasze urodziny..
M: Kochanie może w końcu wyjdziesz z tego łóżka? Wyjdź na spacer, powdychaj świeżego powietrza.. - mama prosiła mnie o to codziennie, ale ja nawet nie miałam ochoty oddychać, mówić, a co dopiero wyjść z domu. - Proszę Cie.. Nie chodzisz do szkoły, olewasz wszystko co było u Ciebie na pierwszym miejscu. - zaczynała prawić mi kazania, a najgorsze było to że ma racje.
J: Mamo, ale..
...

Wiem, krótki, ale coś napisałam.. Nie wiem ile części, ale wiem, ze minimum 9 komów mnie będzie motywować!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!



Naat

8 komentarzy:

  1. Nie mam jak wyrazić tego imagina*_* Bo jest taki awww*_*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam jak wyrazić tego imagina*_* Bo jest taki awww*_*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeju zakochałam się w nim! Jest mega ❤ Czekam na kolejną część! Mam nadzieję,że pojawi się szybko ❤

    OdpowiedzUsuń
  5. Szybkooooo next bozeeee cudoo 💕❤❤❤❤❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  6. Suuuper :) czekam na next :) ❤❤

    OdpowiedzUsuń
  7. Aaaaaa!!!! Ale Super pisze next bo nie wytrzymam ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń