One Direction i My.. - imaginy

środa, 3 grudnia 2014

N. J. Horan ~część 2

Mam nadzieję, że się spodoba c: A co do Zayn'a.. Myślę, że zrobię kontynuację po tym, gdy zakończę naszego Niall'a, James'a ;) Miłego czytania i naprawdę liczę na wasze komentarze <3
***************************************************************************
 A w dodatku pompki są z cheerliderkami, więc poznam bliżej naszą nową uczennicę..
Wychodząc na boisku z szerokim uśmiechem, pobiegłem w stronę cheerliderek.
- Hej Mandy.- przywitałem się całusem w policzek, na co ona uśmiechnęła się tylko.- Potrzebuję cheerliderkę do pompek. 
- Okej. To wybierz sobie jakąś.- mrugnęła, a ja spojrzałem na wszystkie. Ostatecznie mój wzrok spoczął na Kate, która już cała rozpromieniona, chciała do mnie podejść, ale ja pokręciłem głową i palcem nakazałem podejść (T.i.)
- To ja ukradnę (T.i.).- Mandy zastanowiła się chwilę.
- No dobrze, tylko że wiesz, jest nowa i nie zna wszystkiego. Najwyżej wpadniesz dzisiaj do mnie, (S.T.i) i wszystko ci pokażę.- przytuliła dziewczynę, a ja pociągnąłem ją za sobą.
- Do czego ja ci potrzebna?- zapytała lekko zdenerwowana. 
- Zobaczysz, kochanie.- dziewczyna tylko pokiwała głową i usiadła na ławce, gdy ja biegłem swoje 100 okrążeń. Gdy skończyłem, dziewczyna podeszła do mnie.- Okej, pompki z cheer., polegają na tym, że siadasz na mnie, a ja pompuje. Jest też inna wersja.
- Jaka?- zapytała zaciekawiona.
- Kładziesz się, a ja przy każdej pompce całuję cię.- mrugnąłem do niej, a ona spojrzała na mnie z obrzydzeniem.
- Mam chłopaka palancie.- spoliczkowała mnie, a ja spojrzałem na nią dziwnie.
- Czemu mi tego kuźwa wcześniej nie powiedziałaś?! Jakbyś nie zauważyła, całowaliśmy się w szatni!
- To było co innego! Zamknij się i pompuj!- krzyknęła, a ja pokazałem jej środkowy palec, chociaż i tak zabrałem się do roboty. Kątem oka zauważyłem uśmieszek na twarzy trenera i wiedziałem, że maczał w tym palce.
- Psst.- szepnąłem, a (T.i.) udała, że zawiązuje buta.- Johnson ci kazał?
- Nie do końca.
- To znaczy?
- Naprawdę mam chłopaka. Ale owszem, całowałam się z tobą, bo Andy, znaczy trener mi kazał.
- Andy?
- Ugh.. Nie ważne, pompuj dalej.- wstała i liczyła mi pompki. Nie powiem, podoba mi się ta dziewczyna. W sensie nie tylko z wyglądu, ale jest taka dziwna. Ma chłopaka a całuje się ze mną. Trzeba to wykorzystać.. 
Po treningu miałem jeszcze spotkanie z moim wychowawcą w zawiązku z moją drzemką na pierwszej lekcji. 
- Muszę jechać, nie mogę zostać no do cholery!- krzyknąłem, a on dał mi 3 godziny po lekcjach, Fuknąłem i po prostu uciekłem. Wsiadłem w samochód i pojechałem po mojego brata. Po chwili siedzieliśmy u mnie w domu. 
- Jak tam maluchu?- zapytałem, a on zaczął opowiadać. W połowie jego wypowiedzi, zadzwonił dzwonek do drzwi. Z westchnięciem wstałem i gdy zobaczyłem tam pana Smith'a i (T.i.) niezaskoczyło mnie to.
- Dlaczego uciekłeś?- zapytał nauczyciel, a ja przewróciłem oczami.
- Miałem kogoś bardzo ważnego.
- Chyba coś.- poprawił mnie wychowawca.
- Dobrze powiedziałem.- warknąłem.- Eddie! Chodź na moment!- wtedy pojawił się mój brat i dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że musiało to dziwnie wyglądać.
- O.. Ho-Horan kto to jest?!- zapytał totalnie zszokowany Smith. 
- To mój brat. Nazywa się Eddie i musiałem go z przedszkola odebrać.- przewróciłem oczami.
- D-dobrze Niall. Powiedzmy, że ci wierzę. A co do naszej wizyty, to (T.i.) od teraz będzie się tobą, że tak powiem zajmować. Pomoże ci w nauce i innych.. sprawach.- powiedział, po czym pożegnał się. 
Chciałem zamknąć drzwi, ale ona stała tam i nie chciała iść.
- Czego jeszcze chcesz?- zapytałem lekko wnerwiony.
- Mogę wejść?- założyła ręce na piersi, a ja westchnąłem i wpuściłem ją.
- Eddie!- krzyknąłem.
- Taak?- wyszedł z kuchni, z pudełkiem ciastek w ręce.
- Jedziemy.- powiedziałem i uśmiechnąłem się smutno.
- Dlaczego tak szybko Ni? Miałem zostać kilka dni.- łzy w jego oczach rozwalały mnie od środka.
- Jedziemy do Mc'Donalda.- uśmiechnąłem się do niego szeroko, a on przytulił do moich kolan.
- Ni, ja nie chcę wracać do taty i mamy. Ja chcę zostać z tobą.
- Wiem mały, ale nie możesz. Będę cię zabierał, jak tylko będę mógł najczęściej, ale nic nie obiecuję, kay?- mały pokiwał radośnie głową, a ja wziąłem go na barki. Posadziłem na kanapie i włączyłem telewizor. Poszedłem do łazienki i wziąłem szybki prysznic, włosy też umyłem. Otarłem ciało z kropelek wody i ręcznik owinąłem sobie na biodrach. Wyszedłem do swojego pokoju i wyciągnąłem czystą bieliznę, zwykłe jeansy, białą koszulkę w serek i niebieską bluzę.
Ubrałem się w pokoju, a gdy usłyszałem dziewczęcy pisk, odwróciłem się. Nikogo nie było, więc musiało dobiec to z pokoju obok. Wzruszyłem tylko ramionami i dokończyłem się ubierać. Na nogi wsunąłem szybko białe supry. Wróciłem do Eddie'go, który czekał już ubrany. 
- A co ja mam zrobić?- (S.T.i.) stanęła przed nami.
- Ni! Ona niech jedzie z nami!- zgodziłem się, dlatego też ona założyła szybko swoją zielono- skórzaną parkę i wyszliśmy. W samochodzie Ed usiadł z przodu koło mnie, a (T.i.) usiadła za mną. Droga minęła mi i mojemu bratu na miłej rozmowie, a nasza towarzyszka odezwała się tylko raz mówiąc, że nie ma pieniędzy na M'Donalda.
- Zapłacę za ciebie.- odpowiedziałem jej, a ona zaczęła protestować, ale przerwałem jej. W końcu dotarliśmy na miejsce. Wyjąłem małego z jego fotelika, a dziewczynie przytrzymałem drzwi od samochodu. cicho podziękowała. Stanęliśmy w kolejce, ale gdy zobaczyłem Charlie, podszedłem do niej.- Charlie!- przytuliliśmy się, a ona zapytała co podać.
- Ja chcę zestaw!- krzyknął chłopiec, a ja skinąłem głową.
- Jeden Happy Meal, do tego dwa razy Mc zestaw powiększony plus chicken box, Big Mac i..- spojrzałem pytająco na (S.T.i.), ale ona nic nie mówiła.- Dwie pepsi, McChicken i to chyba wszystko.
- Okej..- nabiła wszystko na kasę, po czym zapłaciłem.- Zaraz wszystko przyniosę.- skinąłem głową i zająłem nam miejsce na wygodnych, skórzanych kanapach. Po chwili dostaliśmy to, co zamówiłem. Podzieliłem wszystko tak, jak chciałem i zaczęliśmy jeść, nawet moja koleżanka zajadała się ochoczo.
- Wow, jesteś chyba jedyną dziewczyną w naszej szkole, która je tak dużo.- dziewczyna się speszyła, a ja nie wiedziałem o co jej chodzi, dopóki nie powiedziałem tych słów jeszcze raz, tym razem w głowie.
- Ja..- chciała coś powiedzieć, ale zamilkła. Było jej przykro, ale mam ją przeprosić, czy co? Nagle poczułem kopnięcie i spojrzałem na Eddie'go. On pokazywał mi jakieś dziwne gesty.
- Ni, pójdziesz ze mną do łazienki?- skinąłem głową i poszliśmy.- Co ty wyprawiasz?! Przeproś ją!!
- Dlaczego? Zrozum, ja nigdy nie przepraszam.- chłopczyk nie wiedział, jaki jestem kiedy nie ma go przy mnie, więc posłał mi zdziwione spojrzenie.- Ugh.. Bracie musisz zrozumieć, że ja.. Ja nie jestem taki, jakim mnie widzisz. Jestem całkowitym przeciwieństwem siebie.
- Nie prawda. Ty w środku jesteś moim Niall'em. Tylko na zewnątrz tak się zachowujesz.- próbowałem wytłumaczyć mu, że tak nie jest, aż się zdenerwowałem i uderzyłem pięścią w ścianę za nim.
- Nie jestem frajerem, rozumiesz?!- wydarłem się, a on rozpłakał. Przytuliłem go szybko i próbowałem uspokoić.
- Chcę do ma.. taty..- zająknął się, a ja zaśmiałem. 
- Dobrze, przepraszam cię. Po prostu jestem taki tylko dla ciebie, rozumiesz? Nikomu nie możesz tego powiedzieć, jasne?- malec przyrzekł na nasz sekretny sposób. Wróciliśmy do (T.i.), a mi było głupio.
Siedzieliśmy jeszcze jakiś czas, aż w końcu postanowiłem sprostować to, co wcześniej powiedziałem. Odchrząknąłem, a gdy uwaga dziewczyny została skupiona na mnie, zacząłem.- (S.T.i.) chodzi o to, że ja wcale nie mówiłem tego jako coś złego..
- Ale o czym mówisz?
- O tym, co powiedziałem na początku. Bo chodzi o to, że.. To dobrze, że lubisz jeść, bo ja też lubię. reszta dziewczyn prawie w ogóle nic nie je i przeraża mnie to.. Dlatego fajnie, że jesteś podobna do mnie.- uśmiechnąłem się do niej mam nadzieję przepraszająco, co ona odwzajemniła rumieńcem i wielkim uśmiechem. Resztę wieczoru spędziliśmy u mnie w domu. Mój braciszek był razem z nami, ale wykończony i najedzony, po umyciu się od razu zasnął. Ja i (T.i.) siedzieliśmy w salonie i popijaliśmy kakao.
- To nawet zabawne..- zaczęła.- Jesteśmy tak strasznie podobni w tym co lubimy robić i w ogóle..
- Być może to przypadek.
- Wiesz.. Właśnie nie wydaje mi się. Ktoś mi kiedyś powiedział, że taka osoba zdarza się raz na milion. 
- Chcesz powiedzieć, że..- przełknąłem ślinę. Jeśli ona się we mnie zakochała, to ją stąd wyrzucę, przysięgam.
- Chcę powiedzieć, że moglibyśmy zostać naprawdę dobrymi przyjaciółmi.- spojrzała na mnie pytająco, a ja westchnąłem, ale z ulgą.
- Nie wiem. Może. raczej nie przyjaźnię się z dziewczynami w.. Taki sposób.- wytłumaczyłem, a ona pokiwała głową.
- Ale możemy spróbować?
- Pomyślę.- wstałem i przeciągnąłem się.
- Mam pytanie, wiem, że Eddie śpi, ale czy mógłbyś mnie odwieźć? Bo nie uśmiecha mi się wracać po ciemku.
- Możesz spać tutaj.- wskazałem na pokój gościnny, a ona skinęła głową.
- Tylko.. Nie mam ubrań na jutro.
- Znajdę ci coś.- powiedziałem sennie. Sam już byłem wykąpany i najedzony, tak samo jak ten malec w moim pokoju, więc zrobiłem się zmęczony.
- Oh.. No dobrze, to.. Dobranoc.- podeszła do drzwi i odwróciła się, aby posłać mi uśmiech.
- Taa. Branoc.- wszedłem do swojego pokoju i położyłem się na swojej lewej stronie, gdyż zawsze tak dzieliłem łóżko, czy z moim starszym bratem Gregiem, czy z tym maluchem i od razu zasnąłem.
Rano obudziło mnie szturchanie.
- Wstawaj Niall.
- Spadaj.- warknąłem i przewróciłem się na brzuch, schowałem twarz w poduszce
- Wstawaj, bo się spóźnimy.- szepnęła mi do ucha.
- Która godzina?- usiadłem i przetarłem oczy.
- 7.- pokiwałem głową, ale przypomniałem sobie, że za godzinę Eddie musi być w przedszkolu.

- Dlaczego budzisz mnie tak wcześnie?- jęknąłem.
- Bo zawsze się tak budzę, a po drugie chyba nie chcesz, żeby Edzio spóźnił się do przedszkola?
- Ugh.. Wyjdź.- wskazałem drzwi, a ona spojrzała na mnie jak na idiotę.- No wyjdź, chcę się ogarnąć. Chyba, że masz ochotę popatrzeć.- mrugnąłem do niej, a ona strzeliła faceplam'a.
- Dobra. Śniadanie gotowe, zrobiłam naleśniki, więc się pospiesz, do twój braciszek wszystko zje.- zachichotała, a ja natychmiast wyskoczyłem z łóżka. Pobiegłem do łazienki i w ekspresowym tempie wziąłem orzeźwiający prysznic i umyłem zęby. Następnie z szafy wyciągnąłem czarne rurki, białą koszulkę, szarą bluzę i białe supry. Następnie szybko uczesałem i postawiłem włosy. Włożyłem swój kolczyk do wargi i pobiegłem do kuchni.
- TO JEST MOJE ZOSTAW TO!- krzyknąłem i z prędkością światła złapałem ostatnie 10 naleśników.
- Miałem to zjeść!- wydarł się Edek.
- Sorry młody, szybszy byłem.- mrugnąłem do niego, a jego wzrok spoczął na moim kolczyku.
- Też taki chcę.- spojrzał na mnie błagalnie, a ja skinąłem głową.
- Jak będziesz miał 14 lat.- obiecałem, a on zadowolony poszedł oglądać kreskówki.
- Czy ty właśnie obiecałeś dziecku kolczyk w wardze?- zapytała mnie (T.i.) która miała na sobie moją o wiele za dużą, białą koszulkę i niebieskie koszykarskie spodenki.
- Dobrze ci w moich rzeczach.- zauważyłem, a ona spojrzała na siebie.
- Oh.. Pożyczyłam, bo nie miałam co ubrać, wybacz.
- Ok,ok. Ja zawiozę Eddie'go i zaraz przyjadę po ciebie, dobrze?
- Ok..  Ale..

- Eddie idziemy!!- krzyknąłem przerywając jej. Była już 7.45.
- Okej.- chłopiec był w trakcie zakładania butów. Po chwili miał też już czarną bluzę, która dopełniała cały strój składający się z bordowych rurek, czarnych suprów i czarnej koszulki.
Wyszliśmy z domu i pojechaliśmy do przedszkola. Wracając zajechałem do centrum handlowego i kupiłem dziewczynie bordowe rurki, białą koszulkę, szary, rozpinany sweterek i białe supry. Przypomniałem sobie, że też mam coś takiego w szafie. Wróciłem i rzuciłem jej te rzeczy. Przebrała się w nie w łazience, a ja w swoim pokoju w te same rzeczy, ale męskie. Gdy wyszła, a ja byłem już gotowy, nie zauważyła, ze jesteśmy identycznie ubrani. 
- Możemy iść?- zapytałem. Skinęła głową i po chwili siedzieliśmy już w samochodzie.
- Coś mi tu nie gra..- stwierdziła. Po czym wybuchnęła głośnym śmiechem, a ja razem z nią.





7 KOMENTARZY= NASTĘPNA CZĘŚĆ ;DD

Dacie radę, wiem to! :) Do następnego ^^
Directioner_Forever <3

8 komentarzy: