One Direction i My.. - imaginy

wtorek, 9 grudnia 2014

Louis Tommo Tomlinson.. :* - część 6

Od razu i na samym początku chciałam was PRZEPROSIĆ za to że tak długo dodawałam ta część.. :(
Nie miałam nawet czasu nie mówiąc o braku pomysłów :( :(
Jeszcze raz przepraszam i zapraszam do czytania tej części.. 
Dziękuje też za te 13 komów, kocham was za to <3
Teraz chce 10 i będzie kolejna część <3
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
~ Pogrubiony tekst to myśli Louisa :) ~

J: ... Co sie stało?
(T.i.): Jednym słowem nasz przerąbane..
J: W jakim sensie? Dlaczego? - dopytywałem
(T.i.): Bo Rafał jak już coś powie to nie odpuści.. Wiem też że nie jesteś w stanie być przez cały czas dla mnie miły więc.. - zamilkła. Poczułem sie jak ostatni frajer, dałem jej powód by myślała że jestem taki chamski..
J: Spokojnie, nie zranię Cie, obiecuje.. - starałem sie ją przekonać.
(T.i.): Nie lubię obietnic, dla mnie są to tylko puste słowa rzucone na wiatr.. - przyznała
J: Udowodnię ci że nie kłamie. - uśmiechnąłem sie. Dziewczyna nawet nie starała sie odwzajemnić. Lou dasz rade! Przysunąłem sie do niej tak bym mógł ją przytulić. Dziewczyna lekko sie przestraszyła, ale nie odsunęła sie. Chwile później tuliłem sie do niej, serce mi waliło jakbym pierwszy raz w życiu przytulał jakąkolwiek dziewczynę. (T.i.) niepewnie odwzajemniła mój uścisk, a ja czułem sie jak najszczęśliwszy człowiek na ziemi.. Tomlinson, tylko nie spierdol tego! Wpadłem na pewien pomysł, nie wiem jak na to zareaguje, ale postanowiłem zaryzykować. - Na ile masz gips? - odsunąłem sie od niej, dziewczyna zdziwiła sie moim pytaniem.
(T.i.): Chyba na tydzień.. - wyszczerzyłem sie. - Co wykombinowałeś? - zapytała podejrzliwie.
J: Chciałem go trochę podrasować.. - uśmiechnąłem sie zachęcająco.
(T.i.): Nie zgadzam sie.. Jak ja będę pokazywać sie na ulicach z czymś nienormalnym na gipsie?! - zaprzeczyła ze śmiechem.
J: Powinnaś dumnie nosić go wtedy.. - brunetka sie zaśmiała - Chodź.. - wstałem i podałem jej rękę. Tym razem złapała za nią, a ja uradowany mogłem przez chwile czuć jej dotyk. Złączyłem nasze palce i zaprowadziłem ją do siebie. - Zaraz wrócę.. Rozgość sie. - powiedziałem zanim z powrotem wyszedłem z mojej sypialni. Szybko przygotowałem gorącą czekoladę i jakieś przekąski. Wróciłem do pokoju i zauważyłem że (T.i.) śpi na łózko. Z jednej strony byłem zawiedziony, ale z drugiej musiała być bardzo zmęczona. Odstawiłem wszystko i podszedłem do niej, zabierając kartkę i mazaka z biurka. Nabazgrałem na kartce: ' Umówisz sie ze mną?', na gipsie zaś sie po prostu starannie podpisałem: ' Louis Tommo Tomlinson xXx '. Myślę że źle nie wyszło, wziąłem kawałek taśmy i przykleiłem karteczkę na moim podpisie. Okryłem ją starannie kołdrą i wyszedłem cicho z sypialni. Uszykowałem sie do spania i walnąłem na łóżko w gościnnym. Najchętniej to położył bym sie obok pięknej brunetki, ale nie chce za mocno naciskać, chce żeby sama sie przekonała jaki jestem.. Rano gdy tylko wstałem, wykonałem poranną toaletę i poszedłem do siebie po jakieś dresy. (T.i.) właśnie sie budziła, a ja stałem w samym ręczniku zawieszonym na biodrach przed otwartą szafą. Zmieszałem sie trochę, w końcu nie miało tak być, to może wyglądać dwuznacznie!
(T.i.): O cześć.. - powiedziała lekko speszona. -.. Co ja tu robię? - przeczesała dłonią swoje długie włosy.
J: Yyy.. Hej.. Spisz.. A ja już wychodzę, przyszedłem tylko po rzeczy.. - wyjaśniłem i wyszedłem z pokoju zamykając za sobą drzwi. Czułem sie jakoś dziwnie, a przecież nie pierwszy raz w takim stroju widziały mnie jakieś dziewczyny.. Ubrałem sie szybko i zszedłem na dół. Mamusia zostawiła na lodowce wiadomość że wrócą późno..
(T.i.): Louis!!? - usłyszałem jak (T.i.) schodzi ze schodów, po chwili pojawiła sie z bliźniakami na rekach w kuchni. Szybko i z przerażeniem zabrałem od niej rodzeństwo przypominając sobie że ma rękę w gipsie. Posadziłem ich w wózku i spojrzałem na dziewczynę.
J: Co jest?! - uśmiechnąłem sie
(T.i.): Wiesz.. Jak dobrze pamiętam jeszcze wczoraj jak zasypiałam tego nie było.. - pokazała mi mój podpis na białym opatrunku. Uśmiechnąłem sie niewinnie..
J: To niemożliwe żeby samo sie tak zrobiło.. Śmiem podejrzewać że jakieś krasnoludki musiały to zrobić.. - zacząłem tłumaczyć.
(T.i.): Hmm.. W takim razie to też musiały napisać.. - pokazała karteczkę - I tak sie składa że chyba sie z nimi umówię.. - powiedziała z entuzjazmem. Podniosła sie z miejsca i zaczęła przygotowywać mleko dla bliźniaków. Przez jakiś czas nic do mnie nie docierało. Ona sie zgodziła!!
J: Yyy.. Naprawdę? - zapytałem po kilku minutach, brunetka już karmiła dzieciaki.
(T.i.): Co naprawdę? - zdziwiła sie jakby zapomniała o czym rozmawialiśmy.
J: Omówisz sie ze mną?
(T.i.): Z tobą nie, z tymi krasnoludkami.. - powiedziała stanowczo, a po chwili zaczęła sie śmiać. Pewnie na widok mojej zdezorientowanej miny. - Zgoda Lou.. Ale jeżeli coś, cokolwiek zrobisz źle to, to będzie nasze ostatnie spotkanie.. - ostrzegła. Poczułem lekki strach, ale nie dałem po sobie poznać. Przecież nie wiem co strzeli mi do głowy, zawsze walne coś niestosownego, a nie chce tego tym razem. Zależy mi na niej! Uśmiechnąłem sie tylko i zabrałem sie za robienie dla nas śniadania. Przez cały dzień razem z brunetka opiekowaliśmy sie bliźniakami, rozmawiając przy tym i poznając sie jeszcze lepiej.. Cieszyłem sie będąc blisko niej, i muszę zrobić wszystko by nasza randka była najlepsza na świecie. Zaproszę ją w piątek, do tego czasu zdążę dowiedzieć sie co lubi i zorganizować wszystko..
Mijały dni a mi brakowało czasu, postanowiłem zaprosić ją na niesamowity spacer. Znam w okolicy idealne miejsce gdzie zawsze widać świetnie wszystkie gwiazdy, całe miasteczko.. Nocą jest tu cudownie! (T.i.) nie lubi nic co jest jakieś sztywne, bogate.. Mam nadzieje że mnie lubi i nie potraktuje za jakiegoś bogatego ważniaka. Cały plan już miałem obmyślony i teraz najważniejsza i najtrudniejsza rzecz. Zaprosić ją! W prawdzie się zgodziła, ale muszę zrobić to oficjalnie. (T.i.) właśnie była w pokoju maluchów, wszedłem z uśmiechem do pokoiku i już miałem prosto z marszu mówić to co ułożyłem sobie wcześniej w głowie, ale powstrzymałem się widząc razem z nią, moją mamę. Od razu miałem ochotę wyjść i zniknąć, moja kochana mamusia spowodowała, że wszystko zapomniałem, a tyle czasu męczyłem się nad doborem słów. Pomyśleć można że to tylko randka, ze zwykłą dziewczyną, ale dla mnie (T.i.) nie jest tylko zwykłą dziewczyną, ona sprawia że ja czuje się jak normalny chłopak, bez sławy i piszczących fanek na mój widok.. Zapominam o tym przy niej!
M: O Lou.. Ty tutaj? - zdziwiła się.. Myśl Lou!!
J: Tak mamo.. Właśnie musimy z (T.i.) położyć bliźniaki spać.. - powiedziałem patrząc na zegarek. Mama z dziewczyną zrobiły to samo i zgodziły się ze mną. Rodzicielka zostawiła nas samych a my zaczęliśmy szykować rodzeństwo do spania.. Znów zacząłem myśleć jak ją zaprosić, ale przez to nie mogłem się skupić na wykonywanych czynnościach.
(T.i.): Tommo co z tobą? Nic ci nie wychodzi.. - zaśmiała się, spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się lekko na przeprosiny. - Coś się stało? - zmartwiła się
J: Bo wiesz.. Jutro jest piątek i czy.. Czy ty.. - jąkałem się. Weź się w garść Tomlinson! - Czy pójdziesz ze mą na randkę?
...

Myśle że to przed ostatnia część! 10 komentarzy i kolejna!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!! 



Naat

9 komentarzy:

  1. Matko! Niech ona ( ja ) sie zgodzi!!!!!!!! Bo umre! I bedziecie mialy ( mowie do wszystkich adminek) o 1 mniej czytelniczek! Dziekuje ci za rozdzial!! Kocham :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marika czy ty mi grozusz tu?
      Naat

      Usuń
    2. Tylko nie zgalszaj mnie na policje! Juz cofam to! Hehe ;*

      Usuń
  2. Nastepną część! :) xDD

    OdpowiedzUsuń
  3. SZYBKO NEXT AW HSDVDSKKADB<33333333333

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja Ci dam przedostatnia część!!! Ma ich być jeszcze co najmniej 6 !!!:-) i proszę szybko!!! Bo Twoja największa fanka czeka :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ej wlaśnie, mam nadzieję, że nastepna część nie bedzie ostatnia ;)

    OdpowiedzUsuń