One Direction i My.. - imaginy

wtorek, 8 lipca 2014

Harry.. :) - część 11

 Jest i 11 część.. Wybaczcie , ze nie było mnie tu dwa dni, ale nie miałam kompletnie czasu.. <3 Będzie jeszcze jedna część Hazzy.. a potem dodam coś pikantniejszego,a potem imagin z Louisem <3<3
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~


M: Jesteście razem, co? - uśmiechnęła sie, ja zrobiłam to samo
J: Taak..
M: To czemu sie nie cieszysz? Już od dawna widziałam że inaczej na niego patrzysz..
J: Nie wydaje mi sie. Uświadomiłam sobie to dopiero wczoraj.
M: W niczym to nie przeszkadza.. Tylko widzę że coś jest nie tak. - spojrzała na mnie znacząco
J: Harry mi sie oświadczył.. - powiedziałam patrząc na swoje dłonie.
M: Jak to? Nie za szybko? - zdziwiła sie.
J: Za szybko. Wczoraj dopiero zaczęliśmy razem być, a dzisiaj pytał mnie ze 4 razy czy za niego wyjdę.. Mamo ja nie wiem co mam zrobić.. - załkałam cicho
M: Spokojnie, wiem że on ciebie też kocha. Tylko to zdecydowanie za szybko.. Dajcie sobie czas, zobaczycie jak będzie sie miedzy wami układać.
J: Tylko, że mówiłam mu to samo i Styles jest tak uparty że nie chce odpuścić. Powiedział że ślub możemy wziąć za kilka lat, ale żebym sie zgodziła.. On sie boi że mnie straci.. - mama sie zaśmiała.
M: Bardzo uczuciowy chłopak.. A decyzja należy do ciebie.. Jeśli czujesz że to dobry pomysł to sie zgódź.. - nie odpowiedziałam, uśmiechnęłam sie tylko i poszłam do siebie. Rzuciłam sie na łóżko i myślałam. Z jednej strony chciałabym żeby nam sie ułożyło i żebyśmy spędzili razem resztę życia, ale z drugiej strony zaręczyny po jednym dniu chodzenia to zdecydowanie za szybko.. Harry miał racje, że od jakiegoś czasu zachowujemy sie jak para. Kocham go i wiem jaki on jest, znam go jak nikt inny.. Wiem jaki jest kiedy coś go trapi, kiedy jest szczęśliwy.. Znam go jak własną kieszeń. Spojrzałam na zegarek: 23:43.. Wybrałam numer do loczka i czekałam odbierze.
H: Halo? - powiedział zaspanym głosem.
J: Tak. - powiedziałam krótko.
H: (S.T.i.) skarbie, zadzwonię rano i powiesz mi o co chodzi.. - wychrypiał
J: Ja ci tu mówię, że sie zgadzam a ty chcesz pogadać o tym rano? - oburzyłam sie
H: Kocham cie.. Do jutra.. - rozłączył sie. Zwyczajnie sie rozłączył. Poszłam zrezygnowana do łazienki, wykąpałam sie i poszłam spać. Obudził mnie telefon.. W prawdzie nie obudził, bo nie spalam już od jakiejś godziny. Nie mogłam spać, na nogach byłam już od 5 rano. Dziwiło mnie to bo do szkoły mam na 8 i zazwyczaj wstaje o 6:45. Odebrałam bez patrzenia na ekran.
J: Słucham?
H: Cześć kotku.. - usłyszałam Harrego po drugiej stronie.
J: Ooo.. To ty..
H: Zaskoczona? Mówiłem że zadzwonię z samego rana.. Teraz możesz mi powiedzieć co chciałaś..
J: To że miałeś zadzwonić to pamiętasz, ale to co ci mówiłam to już nie.. - powiedziałam z lekką złością
H: Nie gniewaj sie, o której kończysz?
J: 14:20, a czemu pytasz? - zapytałam z zaciekawianiem
H: Przyjadę po ciebie. Dobra, nie przeszkadzam.. Kocham Cie..
J: Pa. - uszykowałam sie do końca i wyszłam z domu. Lekcje mozolnie mi sie ciągnęły, ale na szczęście już sie skończyły. Wyszłam szczęśliwa ze szkoły i zauważyłam Hazze, pożegnałam sie z koleżankami buziaczkiem w policzek i podeszłam do niego. Gdy zobaczył że idę w jego stronę od razu na jego twarzy pojawił sie banan. - Cześć Hazz.. - uśmiechnęłam sie lekko,
H: Hej Kotku. - przyciągnął mnie do siebie i wpił sie w moje usta. Odwzajemniłam pocałunek, wkładając dłonie w jego brązowe loki, czułam jak wszystkie pary oczu skierowane na naszą dwójkę. Oderwałam sie od niego i rozejrzałam, nie myliłam sie. Zaczęłam sie śmiać i wsiadłam do auta loczka, chłopak zajął miejsce za kierownica i dopiero teraz zauważył że wszyscy sie patrzą w naszą stronę. Ruszył spod szkoły i po chwili byliśmy już u niego.
J: Niall?!!- krzyknęłam gdy tylko weszłam do domu.
N: Coo? - pokazała sie jego głowa wystająca zza ściany
J: Masz dla mnie obiad? - chłopak schował sie szybko, usłyszałam cichy śmiech Harolda.
H: Zaraz ci coś zrobię..
J: Spokojnie.. - zaśmiałam sie - On ma dla mnie obiad.. - złożyłam soczystego buziaka na jego policzku i wleciałam do kuchni. Tak jak mówiłam Horan właśnie nakładał na talerz porcje spaghetti.
N: Proszę mała.. - pokazał swoje ząbki i usiadł do stołu. Ja zrobiłam to samo.
J: Dziękuje. - zaczęłam jeść, nagle poczułam palące coś w buzi. Przełknęłam szybko i podbiegłam do blatu gdzie stalą woda. Napiłam sie szybko i spojrzałam z wyrzutem na śmiejącego sie blondaska.
N: Uważaj pikantne..
...

CZYTASZ => KOMENTUJESZ = MÓJ WIELGACHNY UŚMIECH :D




Naat

1 komentarz: