One Direction i My.. - imaginy

sobota, 19 lipca 2014

"Dzień który zmienił moje życie, na zawsze"cz.11

           "Dzień który zmienił moje życie, na zawsze"cz.11
Hejka mam do was ważne info! założyłam nowego bloga  czytajcie!promujcie! komentujcie go! polecajcie! i wgl!
TEN ROZDZIAŁ DEDYKUJĘ!! Liza Skóra, która komentuje praktycznie każdy mój imagin, dziękuję za te pozytywne komentarze!! one strasznie motywują!

że to on.......
gdy się odwróciłam ujrzałam twarz Louisa, zaskoczona odskoczyłam na bok-o cholera Louis!!!! wystraszyłeś mnie!!!!-dalej nie mogłam uwierzyć w to co się przed chwilą stało-Ty jesteś chory!!! -oznajmiłam próbując uspokoić nierównomierny oddech
Lou;Wika nie obrażaj się-powiedział podchodząc do mnie, na co się cofnęłam Lou powtórzył swój ruch, zrobiłam krok w tył, kiedy zobaczyłam stojącego tuż obok mnie Nialla podeszłam do niego i wtuliłam się w niego, nie musiałam czekać zbyt długo na odwzajemnienie tego gestu-obrażona-powiedział  bez odrobiny skruchy-Bałaś się?!-zapytał lekko rozśmieszony tą sytuacją
H;Lou!!!-warknął na chłopaka w mojej obronie
W:Louis, fuckaj sie!!nie wcale jakiś przymulas chodzący po ciemnym korytarzu, a potem goniący mnie z nożem w ręce, to normalka!-powiedziałam sarkastycznie-idę spać-oznajmiłam, po czym nie czekając na niczyją reakcje weszłam do kuchni, jednak ciemne pomieszczenie zbudziło we mnie strach nie pozwalając na żaden ruch, odwróciłam się w stronę chłopców z przerażeniem-nie pójdę- powiedziałam szeptem i spuściłam głowę w duł z zażenowania, mam już 16 lat a zachowuje się jak dziecko bojąc iść ciemnym korytarzem
H;Iść z tobą?-nic  nie odpowiedziałam tylko pokiwałam twierdząco głową, Hazza posłał Lou karcące spojrzenie, pewnie dlatego że to przez niego boję poruszać się w ciemnościach.Gdy Harry stanął obok mnie chwycił mnie za rękę i prowadził po schodach-nie bój się -szepnął mi na ucho, w ramach podziękowania za te słowa ścisnęłam mocniej jego dłoń.Gdy otworzyłam drzwi pokoju i upewniłam się że nikogo w nim nie ma, przytuliłam jeszcze raz mocno Hazze
W;Dziękuje-powiedziałam bardzo cicho, jednak na tyle głośno aby chłopak mnie usłyszał-posiedzisz tu ze mną dopóki nie zasnę-spytałam z miną małej dziewczynki która boi się duchów
H;Pewnie, kładź się-powiedział przyjaźnie-jakby co to mój pokój jest naprzeciwko-leżeliśmy na łóżku, była 00;25.Leżałam w dużej odległości od niego, więc postanowiłam to zmienić, przybliżyłam się do chłopaka, na taką bliskość że położyłam moją głowę na jego torsie, i wsłuchując się w rytm spokojnego bicia serca Harrego odpłynęłam. .Śniło mi się że jakiś mężczyzna mnie gonił, ja nie byłam aż taka szybka więc on mnie bez problemu dogonił, gdy mnie złapał, zaczął mnie bić, krzyczałam jednak na próżno nikt mnie nie słyszał... Obudziłam sie cała spocona, gdy już uspokoiłam swój oddech, próbowałam na nowo zasnąć, spojrzałam na zegarek wskazywał 1;30
Iść do Hazzy czy pocierpieć i go nie budzić? a co jeśli nie zasnę? a co jeśli rzeczywiście ktoś gdzieś się tu czai? spojrzałam na drzewo za oknem, ruszało się jakby ktoś się po nim wspinał, wydaje mi się? a co jeśli to prawda? jeśli ktoś wybije szybę już po mnie! jakieś dziwne cienie są rzucane z tego drzewa!!!okej ja już tego nie wytrzymam, albo zaraz umrę ze strachu, albo pójdę do Harolda! wybór jasny ja chce żyć!! szybkim ruchem otworzyłam drzwi i podeszłam do jego drzwi.Zapukałam delikatnie, ale na tyle głośno aby mnie usłyszał, niepewnie weszłam do środka
W;Śpisz?-zapytałam szeptem, Harruś odwrócił się w moją stronę, przetarł swoje zaspane oczy
H;Nie, co się stało- o cholera ta jego chrypka!!!!!!!!!!!!!!!!!!
W;Miałam koszmar-powiedziałam półgłosem-boje się-oznajmiłam prawie niesłyszalnie
H:Oj... chodź tu-przesunął się robiąc mi miejsce na swoim dosyć dużym łóżku, niepewnym krokiem ruszyłam w jego kierunku.Gdy leżałam wtulona w tors chłopaka, on objął mnie swoją ręką w talii-nie bój się tu ci nic nie grozi-po wyszeptaniu tych słów przygryzł lekko płatek mojego ucha.I właśnie tak zasnęłam w ramionach mojego idola.Obudziło mnie słońce wdzierające się przez okno, chciałam się mocniej przytulić do Hazzy, przekręciłam się w drugą stronę i ręką go szukałam, nie było go leniwie otworzyłam zaspane oczy, chłopak siedział na skraju łóżka i mi się przyglądał.
W;Długo tak już na mnie patrzysz?
H;Ymm.. nie, około 15 minut-powiedział ukazując te swoje na maxa słodkie dołeczki.
W:Aham... a tak wgl która godzina-zapytałam przecierając zaspane oczy
H: ymmm, jest parę minut po 11
W;Wow, serio?-przytaknął-nieźle sobie pospałam-powiedziałam wstając z łóżka, kierowałam się do drzwi
H;Gdzie się wybierasz?!-zapytał chwytając mnie za nadgarstki i przyciągnął do siebie, tak że stałam  niecałe 2 cm od niego
W;Idę się ubrać-zrobiłam krok w tył
H;Ej a wynagrodzenie?
W;A co byś chciał?
H: Całusa, ale nie w policzek!
W;Niech ci będzie!-przysunęłam się do Hazzy, i musiałam stanąć na palcach aby go pocałować ponieważ jest od mnie wyższy o półtora głowy, lekko musnęłam jego usta, chłopak złapał mnie w tali i zamknął między nami przestrzeń, zaplotłam ręce wokół jego karku.Całowaliśmy się tak ponad kilka minut, z chwili na chwile coraz namiętniej.Oderwaliśmy sie dopiero gdy usłyszeliśmy pukanie do drzwi
H:Tak?
Lou;Ubierz sie a potem idź obudź obudź Wiktorie bo na dole czeka na nią...


_________________________________________
Liczę na 3/4 komentarze! i zapraszam na mojego nowego bloga! i czytajcie dedyk nad imaginem!
Stylesowa

1 komentarz:

  1. Boskiee szybko next kocham | i Dziekujee , zawsze do usług ! <33333

    OdpowiedzUsuń