One Direction i My.. - imaginy

niedziela, 1 lutego 2015

Harold Styles ;D ~część 5/ ostatnia

Notka pod tą częścią- bardzo ważna, przeczytaj!!

*****************************************
 Nie zwracałem na tę osobę uwagi, dopóki jej ciepłe ramiona nie opatuliły mojego torsu. 
- Jak się czujesz?- zapytała (T.i.).
- Żartujesz sobie ze mnie?
- Ani trochę. Może to dziwne, ale się martwię.- odwróciłem się w jej stronę.
- Nie potrzebnie. Będzie dobrze.- uśmiechnąłem się lekko do niej. Gdy powiedziała mi, że się martwi, poczułem coś dziwnego..
- Mam nadzieję.- pociągnęła mnie za rękę tak, że stanąłem przodem do niej.
- Chcesz mi przez to coś powiedzieć?- uniosłem brwi ku górze.
- A jak myślisz?
- Myślę, że tak.- uśmiechnęła się do mnie. Złapałem jej dłoń i pociągnąłem w stronę mojego łóżka. Usiedliśmy, opierając się o zagłówek. Wziąłem na kolana swojego MacBooka. Włączyłem "Głupi i głupszy bardziej". Przez kolejne półtorej godziny bawiliśmy się świetnie, śmiejąc ciągle. W między czasie dołączył do nas Louis informując przy okazji, że reszta pojechała na zakupy, bo zapomnieli o fajerwerkach. (T.i.) siedziała po środku trzymając laptopa i popcorn, a my po obu jej bokach.
- Jak tam samopoczucie Harry?- zapytał wesoło Tommo.
- Dawno się tak dobrze nie bawiłem.- przyznałem.- Dzięki (S.T.i.).
- Awww..- zachichotał Tomlinson, gdy przytuliłem dziewczynę. Odwzajemniła uścisk i byłem pewny, że zaciągnęła się moim zapachem.
- Nie ma za co Harry.- uśmiechnęła się, co odwzajemniłem szerokim uśmiechem, ukazując swoje dołeczki. Lou wyciągnął swojego IPhone'a i zrobił nam zdjęcie. Wrzucił zapewne na Twittera.
Po chwili dostałem powiadomienie na swoim telefonie.
- Odblokowaliście mi Twittera?- dopadłem do telefonu i otworzyłem apkę.
- No.. Tak.- potarł kark. Usiadłem na łóżku i w pół godziny przejrzałem wszystko. I byłem zaskoczony.. Napotkałem tylko kilka hejtów i to takich naprawdę nie wartych uwagi.
A zdjęcie moje i (T.i.).. Potajemnie ściągnąłem je i ustawiłem na tapetę. Wyglądaliśmy na nim.. jak para. Uśmiechnąłem sie jak idiota do ekranu, ale kto by tego nie zrobił widząc coś tak cudownego, jak ona? Zaraz co? Spojrzałem na dziewczynę, cicho rozmawiającą z Louisem po drugiej stronie pokoju. Przez cały ten czas posyłała mi ukradkowe spojrzenia, które odwzajemniałem.
- Dobra idź do niego.- powiedział głośniej, na co ona zarumieniła się i żartobliwie walnęła go w ramię. Podeszła do mnie i wyciągnęła rękę.
- Pójdziemy pomóc reszcie rozpakować zakupy?
- Jasne.- chwyciłem jej dłoń i splotłem nasze palce. Nie wiem dlaczego, po prostu czułem potrzebę bycia jak najbliżej niej. Ona lekko wzmocniła uścisk. Przed opuszczeniem pokoju zdążyłem tylko zauważyć, jak Louis kręci głową i do kogoś dzwoni. Liam, Niall i Zayn weszli właśnie z ogromną ilością toreb.
- Po co nam tego tyle?- zapytała rozbawiona dziewczyna. Nie uzyskaliśmy odpowiedzi, bo Niall zaczął piszczeć i klaskać, Zayn zastanawiał się a Liam uśmiechał.
- Wiedziałem!!!- krzyczał blondyn biegając po całym domu. W końcu udało mi się go zatrzymać.
- O co Ci chodzi?- szczerze zdumiony wpatrywałem się w niego oczekując wytłumaczenia.
- No jak to o co mi chodzi? Wreszcie jesteście parą!- zatańczył ze szczęścia, a ja odchrząknąłem.
- Nie jesteśmy parą. A po za tym co do cholery oznacza "wreszcie"?!- zdenerwowany wpatrywałem się w niebieskookiego. Ten zamarł i zaczął szukać pomocy wśród innych. Zasłoniłem mu widok i posłałem mu gniewne spojrzenie. 
- Eeee.. No boo.. (T.i.) wszystko Ci wytłumaczy.- potarł kark i szybko schował się za Liamem.
- Dobra Harry, ja ci powiem, bo ten tchórz..- pokręcił głową Zayn.- Niall chciał że tak powiem Cię odzyskać. Więc wymyślił, że sprowadzimy tu (T.i.), która nam pomoże.
- To wyjaśnia wiele rzeczy, ale nadal nie wiem jak miałaby wam pomóc.- Zayn zbladł i schował się za Niallem. No nie wierzę. Zayn się chowa? O co chodzi?
- Kolejny tchórz.- westchnął Payne.- Miała tak jakby zostać twoją dziewczyna, Hazz.
- Czy wy chcieliście..- nie dokończyłem. Oni chcieli mi pomóc, ale że takim czymś?! Pobiegłem do swojego pokoju i trzasnąłem drzwiami. Rzuciłem się na łóżko i schowałem twarz w poduszkę. Jak oni mogli mi to zrobić? 
Po kilku minutach zabrakło mi powietrza, podniosłem się do pozycji siedzącej i spojrzałem na drzwi, które cicho i powoli się otwierały. Rzuciłem w nie poduszką, na co przestraszony głosik pisnął i zatrzasnął drzwi. Zaśmiałem się i położyłem na plecach. Po chwili ów osóbka ponowiła ciche wejście. Szybko weszła i spojrzała na mnie.
- Przepraszam Harry.. Ja nie chciałam tego tak.. Mi naprawdę zaczęło na Tobie zależeć..- wyszeptała i rozpłakała się. Z powrotem usiadłem i przyglądałem się jej. Uspokoiła się po jakimś czasie.
- Skończyłaś?- uśmiechnąłem się.
- Czemu jesteś takim dupkiem?- również się uśmiechnęła.
- Skąd wiesz, że się nie gniewam?- zapytałem.
- Twoja mina.. Ona nie wyrażała złości.. A może raczej nie do końca. Bardziej byłeś zawiedziony.- wytłumaczyła.
- Chciałaś być psycholożką?
- Tak. Kiedyś.
- Czemu już nie chcesz?- zaciekawiło mnie to.
- Wolałam nie oddalać się bardziej od Nialla. Miałam się wyprowadzić do Nowego Jorku, bo tam chciałam studiować. Ale zbyt bardzo kocham tego debila.- zaśmiała się.
- Kim on tak właściwie dla Ciebie jest?
- To mój przyjaciel. Najlepszy. Ale też traktuje go jak młodszego brata. Nieważne że jest starszy, ja jestem dojrzalsza.- zachichotała.
- Dla niego zrezygnowałaś z marzeń?- zadziwiony uniosłem jedną brew.
- No.. Raczej zmieniłam plany na życie.- uśmiechnęła się ciepło.
- Nie bardzo rozumiem, dlaczego to zrobiłaś.. Byłabyś najlepszą psycholożką, jaką świat widział.. Mogłabyś spełnić swoje marzenia.. Nie zrozum mnie źle, bo Niall jest jednym z moich najlepszych przyjaciół, ale nie potrafię zrozumieć, że zmieniłaś swoje życie dla niego..
- Spokojnie. To nie tak, że zrezygnowałam ze swoich planów, marzeń.. Po prostu trochę je zmieniłam. Wcześniej źle to ujęłam.- kolejny uśmiech. Nie chcę być nieuprzejmy, ale czy ona ma coś z twarzą? Mniejsza. Po jej słowach wyobraziłem sobie, jak Niall idzie na casting. Potem wraca i oznajmia (T.i.) że spełnia marzenia. A ona zaskoczona przytula go i mówi, że to cudownie, że teraz obydwoje będą mogli to robić. Następnie gdy wyjeżdżamy w trasę.. (T.i.) rezygnuje ze wszystkiego i jedzie z nim. W sumie nie pamiętam, żeby wtedy jechała z nami. 
- Słuchasz mnie?- szturchnęła moje ramię.
- Yyy.. Przepraszam, zamyśliłem się.- wytłumaczyłem zakłopotany.
- Nic nie szkodzi. Mówiłam, że Ci na dole są zbyt leniwi i potrzebna mi pomoc w rozpakowaniu siatek.- popatrzyła prosząco. Z westchnieniem złapałem za jej rękę i poszliśmy na dół. W kuchni leżało 16 reklamówek powypychanych "materiałami wybuchowymi". Pokręciłem z rozbawieniem głową, ale zabrałem się za wypakowywanie ich zawartości. (T.i.) robiła to równie sprawie, dzięki czemu po 10 minutach wszystkie fajerwerki były ułożone w stosik w rogu kuchni. Oddalone od wszelkiej wilgoci, ognia i takich tam. Zadowoleni opuściliśmy pomieszczenie, po chwili jednak wróciliśmy, aby przygotować coś do jedzenia. Dwa talerze zapełnione kanapkami trafiły na stół w salonie zaledwie kilkanaście minut później.
- Jedzenie!- krzyknął uradowany Niall. Ledwo usiedliśmy, a on już sięgał po 3 kanapkę.
- Spokojnie Horan.- zaśmiałem się.
- Nie jesteś już zły?- zapytał Zayn.
- Nie byłem zły. Bardziej rozczarowany.- odrzekłem cicho. 
Gdy zjedliśmy było już dość późno. Następny dzień miał być szalony, więc postanowiliśmy położyć się już spać.
Rano obudziłem się w pełni wypoczęty. Jak nigdy. Okazało się, że już 10 więc wyskoczyłem z łóżka i pobiegłem do łazienki. Szybki prysznic i po chwili już się ubierałem. Założyłem jeansy, koszulkę i supry, a następnie pobiegłem do kuchni. Szczerze mówiąc byłem okropnie głodny. Gdy znalazłem się w ów pomieszczeniu, dotarł do mnie zapach świeżej kawy i naleśników. Ślina napłynęła mi do ust. Zająłem miejsce przy wysepce i cierpliwie czekałem. Po kilku minutach talerz i kubek leżały przede mną. Zajadałem ze smakiem razem z (T.i.) która to jedzenie przygotowała. Zjedliśmy a następnie skierowaliśmy się do salonu. Siedzieli tam już wszyscy. 
- No to jak? Co robimy?- zapytał Liam.
- A może tak.. Nic?- potarł oczy Zayn. Niewyspał się.
- Chciałbyś! Wiesz ile czeka nas przygotowań? Jeżeli chcecie mieć fajną imprezę, lepiej się zabierzmy do roboty!- gestykulowała (T.i.).
- (S.T.i.) ma racje. Podzielmy sie obowiązkami.- powiedziałem.
- No to ja z Zaynem zajmiemy sie muzyką i gośćmi.- zaproponował Payne.
- Ja i Harry przygotujemy jedzenie.- zatarł ręce Horan.
- No to my zrobimy dekoracje, czy coś.- powiedział Tomlinson i razem z (T.n.) zniknęli na piętrze. Nie powiem, byłem troche zazdrosny, ale nic nie mówiłem. Poszliśmy z Niallem do kuchni i powyciągaliśmy to, co potrzebne do zrobienia przekąsek. Kwadratowe kromki chleba pokroiliśmy na małe trójkąty. Każda kanapka była inna. Bawiliśmy się przy tym naprawdę dobrze. Zachowywaliśmy się jak dzieci. Po godzinie pięć talerzy kanapek stało na wysepce. Byłoby ich więcej, ale Horan podjadał. Następnie zaczęliśmy przygotowywać inne przekąski. O 16 wszyscy zebraliśmy się w salonie. Prawie wszystko był gotowe. Wśród naszych gości znalazły się dziewczyny chłopaków, nasi przyjaciele i nawet rodzina. To znaczy pojawi się moja siostra i brat Nialla razem z żoną. 
*Po 5 godzinach*
Przyszli już wszyscy. Zabawa się zaczęła. Tańczyliśmy, jedliśmy i piliśmy. Bawiliśmy się bez alkoholu, bo nasi goście stwierdzili, że nie chcą zostawać na noc. Była dopiero 21. Nie mogłem doczekać się północy. Na szczęście czas nam mijał w przyjemnej atmosferze. Jakieś 15 minut później wstałem z kanapy i poszedłem do swojego pokoju.. Było mi niewygodnie w białej koszuli we wzroki, którą miałem na sobie. Ściągnąłem więc ją i rzuciłem.na łóżko. Byłem w trakcie wybierania  innej bluzki, gdy akuratnie do środka weszła (T.i.). Pochłaniała wzrokiem mój nagi tors, dopóki nie odchrząknąłem znacząco. Zaczerwieniła się lekko i spojrzała mi w oczy.
- Coś się stało?- zapytałem.
- Prowokujesz mnie?- podeszła bliżej.
- O co Ci chodzi? Przyszedłem się po prostu przebrać.- wzruszyłem ramionami i wciągnąłem biały T-Shirt.
- Oh.. Ja... Już pójdę.- cała czerwona opuściła mój pokój w akompaniamencie mojego śmiechu.
Wróciłem do salonu i rozsiadłem się wygodnie. Sięgnąłem po swoją do połowy pustą szklankę.
Przypomniało mi się, jak moja mama i babcia zawsze mówiły, że szklanka jest do połowy pełna, a nie pusta. No cóż nie dla mnie.
- Harry? Możesz mi pomóc?- spytała Perrie.

- A Zayna nie masz?- westchnąłem i pomogłem jej zabierając tacę z napojami.
- Jak widzisz nie.- pokręciłem głową z rozbawieniem, bo on, Niall, Louis, Liam, Jake i Greg grali w pokera. Dziewczyny kręciły na to głową, ale co poradzić. A ponieważ Horan to zaproponował, zamiast żetonów, były ciastka. Nie chciałem do nich dołączać, więc z resztą ludzi usiedliśmy na kanapach i tak nam minął czas aż do 23.30. Dopiero wtedy ogarnęła nas gorączka. Ja, Niall, Lou, Daddy i Zayn pobiegliśmy po fajerwerki i w ciągu 15 minut udało nam się je porozkładać tak, że na pewno będzie widowisko. Wydali na nie naprawdę dużo pieniędzy, dzięki czemu nie musieliśmy podpalać każdej osobno. Był jeden lont, który po podpaleniu uruchamiał lawinę wystrzałów. Zadowoleni zebraliśmy wszystkich na ogrodzie. Zdecydowaliśmy, że osoby kierujące, dostaną tylko odrobinkę szampana, dosłownie dwa łyczki. Przez kolejne piętnaście minut rozmawialiśmy. Ustawiliśmy się w kręgu, dzięki czemu każdy mógł coś powiedzieć i było go słychać. 
- Dziękuję za ten rok. Dzięki wam był wspaniały! Mam nadzieję, że kolejny będzie równie dobry!- zaczął Liam.
- Zdrowia, szczęścia, pomyślności. Jak najmniejszego zainteresowania medialnego!- zaśmiał się Greg.
- Wiernych fanów!- dodał Niall i przybił żółwika bratu.
- Okej odliczajmy!- zatarł ręce Louis. 
- 5..
- 4..
- 3..
- 2..
- 1..- nie myśląc co robię w momencie gdy oni wykrzyknęli, ja pocałowałem (T.i.) prosto w usta. Dookoła nas zaczęli bić brawo. Uśmiechnąłem się przez pocałunek. Odsunąłem od niej i oparłem swoje czoło o jej.
- (T.i.) (T.n.) to trochę tandetne i przereklamowane, ale czy zostaniesz moją dziewczyną?
- Oczywiście!- przytuliłem ją i schowałem twarz w zagłębienie jej szyi. 
- Za naszych zakochańców!- wzniósł toast Liam.
- Niech miłość im sprzyja!- po raz kolejny dodał Niall. Stuknęliśmy się kieliszkami.
- (T.i.)?- uniosła głową na znak, że słucha.- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też Harry.

The End <3
**********************
Otóż chciałam przeprosić za tak długą nieobecność!
Miałam problem z weną, raz była raz nie..
A gdy już się pojawiła, to nie miałam czasu.

Nie wiem co się działo ostatnio, ale bardzo was przepraszam.
Mam nadzieję, że takie coś zdarzyło mi się ostatni raz.
Następny będzie Ziall :) I pojawi się najprawdopodobniej jutro. (Nic nie obiecuje)

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

DF x.

5 komentarzy:

  1. Świetne zakończenie i Ziall też sądzę, że będzie świetny ;)
    weny życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Supi!
    może teraz jakieś +18 ( ale ze mnie zboczuch xD)
    weny i do następnego :* :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, ja takich nie pisze xD Z tym do Naat :) / DF

      Usuń
  3. Kocham nie mg sie doczekac ❤

    OdpowiedzUsuń