One Direction i My.. - imaginy

niedziela, 19 października 2014

Zayn Malik.. :) - część 2

I jest kolejna część imagina dla Ani.. :D
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

J: A co zrobisz z Robem?
(T.i.): Pewnie będę chciała z nim porozmawiać.. A potem zobaczę.. - w jej oczach widziałem ból. Wspięła sie na palce i znów pocałowała mnie w to samo miejsce co wczoraj. Znów miałem ochotę wpić sie w jej usta, ale nie chciałem jej przestraszyć. - Do zobaczenia.. - nie czekała na moją odpowiedz, tylko zniknęła za drzwiami. Szybko znalazłem sie w samochodzie i wróciłem do domu. Wszedłem do salonu i usiadłem obok Nialla.
H: Zayn powiesz nam w końcu? - spojrzałem na niego. Chwile zastanawiałem sie o co mu chodzi
J: Tak.. Chłopaki ona znów mi mówiła że ten koleś ją rani.. - powiedziałem do nich
Li: Co masz na myśli.. ? - spytał
J: Pamiętacie jak kiedyś mała opowiadała jak on bawi sie jej uczuciami? - wszyscy zgodnie pokiwali głowami na tak - Trzeba mu dać nauczkę.. Nie będzie ranił mojej (T.i.)!
Lou: Dobrze wiemy że czujesz do niej coś więcej.. - uśmiechnął sie znacząco
H: Masz już jakiś plan?
J: Taak.. Najpierw jak normalni kumple umówimy sie z nim na wypad do klubu.. Potem trochę go podpijemy, któryś z nas przebierze sie, i jak on łyknie haczyk to wyciągniemy go z klubu.. A reszty to chyba sie domyślacie.. - wytłumaczyłem
N: Jasne.. - zaśmiał sie zadziornie. - Ale poczekaj.. Przebierzemy?
J: Tak. Nie wiem jeszcze za kogo, ale tak żeby wyszedł z klubu..
Lou: To może za Veronice z Best Song Ever? - poruszał śmiesznie brwiami i wszyscy wybuchnęli śmiechem, oprócz mnie.. - Seksowna, ładna.. - wymieniał

J: Bardzo zabawne.. - zaśmiałem sie ironicznie.
N: Ale pomysł Zayn, nikt jeszcze nie był z nas dziewczyną oprócz ciebie.. A jak mamy go stamtąd wyprowadzić to Veronica będzie najbardziej odpowiednia.. - przekonywał mnie.
H: Do tego wiemy że masz w szafie jakieś ubrania (T.i.) więc pewnie sie w nie zmieścisz..
Li: Zadzwonimy do Lou i pomorze nam cie przebrać.. - bez czekania na moją reakcje wyjął telefon i zadzwonił do naszej stylistki.
Lou: To postanowione.. - zarządził Tommo.
J: Okey.. Zgadzam sie, ale ani słowa (T.i.) i trzeba jeszcze go namówić na to wyjście..
N: Tym sie nie martw.. Zadzwonię do niego i zaproponuje mu to.. Pamiętam jak kiedyś chciał z nami wyjść.. - stwierdziłem że to jednak może sie udać. Chciałem by w końcu zrozumiał że moją (S.T.i.) nie można sie bawić..
Li: Lou przyjdzie jutro o 16 i cie przygotuje.. Powiedziała że weźmie jeszcze ze sobą choreografa.. - zaśmiał sie.
H: Coś czuje że zapamięta to do końca życia. - powiedział pewny siebie.
J: Tylko boje sie że (T.i.) będzie miała nam to za złe..
Lou: Dlaczego? Przecież tyle razy ją zranił.. Może w końcu zobaczy jaki on jest..
J: Ja wiem.. Ale ona go kocha. - wytłumaczyłem im. Chłopaki tylko popatrzeli na mnie pocieszająco. Oni wiedzieli co do niej czuje.. Gdy zaczęła sie nasza kariera, to zawsze gdy bylem smutny lub miałem jakiś problem to dzwoniłem właśnie do niej. Potem gdy zapoznałem ich ze sobą, zdradziłem chłopakom co tak naprawdę do niej czuje.. Posiedzieliśmy jeszcze chwile razem i każdy z nas zajął sie sobą. Powędrowałem do sypialni i od razu napisałem do przyjaciółki.
J: ' Hej mała. :* Jak sie czujesz ? Xx'. Balem sie jej odpowiedzi, bo może właśnie w tej chwili jest załamana i płacze?!
(T.i.): 'Hej Zayni. :) Jest już dobrze.. :D Rob mnie przeprosił i obiecał że wszystko będzie jak dawniej.. :D '. Zaskoczyła mnie tym. Zaskoczyła mnie tym że tak szybko mu wybaczyła.. Że tak po prostu zapomniała jak on ją krzywdzi.. Opadłem zrezygnowany na łóżko i zastanawiałem sie dlaczego ona tak jest w niego wpatrzona? Dlaczego nie może patrzeć tak na mnie? Co on ma a czego ja nie mam?!
Rano gdy zszedłem na dół od razu spotkałem sie z zadowolonymi minami przyjaciół.
J: Cześć. Co sie tak szczerzycie? - uśmiechnąłem sie.
H: Bo dzisiaj temu kretynowi damy niezłą nauczkę.. - wyszczerzył sie. No tak, Rob osoba która jest fałszywa, osoba która ma mój największy skarb dostanie niesamowity łomot, tylko po to by odczepił sie od (S.T.i.). Problem polega na tym że (T.i.) jest ślepo w niego wpatrzona i strasznie go kocha.. Bo ile razy można wybaczać kłamstwa, zdradę i inne niedopuszczalne rzeczy?
Li: Ej Zayn słuchasz nas? - przed oczami pojawiła mi sie jego ręka.
J: Yyy.. Tak.. - odpowiedziałem niepewnie.
N: Dobra nas nie okłamiesz.. Mówiliśmy o tym że Rob zgodził sie na to i o 8pm mamy sie spotkać w klubie.
J: A jeśli powie jej że sie z nami umówił?
Lou: Spokojnie.. Powiedzieliśmy mu że to męski wypad i żadna kobieta ma o tym nie wiedzieć..
H: I jeszcze jak zaproponowaliśmy że jakieś laski wyrwiemy na miejscu to strasznie sie ucieszył.. - gdy to usłyszałem zaczęło sie we mnie gotować ze złości. Przecież wczoraj obiecywał jej że sie zmieni! No tak, zapomniałem że on sie nigdy nie zmieni!
J: Dzięki chłopaki.. - uśmiechnąłem sie do nich.
Li: Jesteśmy rodzeństwem, musimy sobie pomagać.. - zaśmialiśmy sie i w takich humorach mijały nam godziny. Lou nasza stylistka była przed czasem i od razu zajęła sie mną. Znów to samo.. Zakrywanie niektórych tatuaży, makijaż, peruka, i te niewygodne ubrania.. Ja nie wiem jak kobiety mogą nosić staniki..?! Nie mówiąc już o szpilkach, chyba ze trzy godziny uczyłem sie na nich chodzić.. Podczas przebierania mnie zabroniłem chłopakom wchodzić do pokoju, pewnie zwijali by sie ze śmiechu.
J: Dobra, jesteście gotowi? - krzyknąłem przez drzwi.
H: Tak ale jesteśmy w salonie.. - usłyszałem i wyszedłem ostrożnie z pokoju. Nie chciałem po drodze złamać sobie nogi na tych szczudłach. Wszedłem do pomieszczenia gdzie siedzieli przyjaciele i ich miny z roześmianych zmieniły sie na zaskoczone.
H: Wow.. - wydał z siebie.
J: Nie jest chyba tak źle, co? - spytałem sie ich swoim głosem.
N: Znów będę miał koszmary, że spotkam super laskę a będzie ona miała męski głos.. - przyznał a my wybuchnęliśmy śmiechem.

S: Wyglądasz wspaniale.. - powiedziała stylistka - .. Ale chyba nie chce wiedzieć dlaczego to robisz.. - zaśmiała sie.
Li: Z miłości Lou, z miłości.. - znów sie zaśmieli. Pożegnaliśmy sie z dziewczyną i mogliśmy jechać. Chłopaki jadą po Roba, a ja prosto do klubu. Przechodząc koło grupki chłopaków w moim wieku słyszałem pogwizdywania i widziałem w ich oczach pożądanie?! O matko co ja ze sobą zrobiłem.. ?! Oby tylko to wypaliło.. Wszedłem do klubu i od razu podszedłem do baru, zamówiłem drinka i usiadłem przy nim.
B: Jak masz na imię mała? - usłyszałem głos barmana, spojrzałem na niego.
J: Veronica. - powiedziałem wyższym głosem.
B: Przyszłaś tutaj sama?
J: Z kumplami.. - chciało mi sie rzygać..
B: To gdzie oni są? - rozejrzał sie, zrobiłem to samo i zauważyłem jak przyjaciele wchodzą do klubu wraz z tym idiotą.
J: Właśnie weszli.. - dopiłem drinka i skinąłem do Louisa by podszedł.
Lou: Cześć Veronica.. - widziałem po jego oczach że go to bawi. - Miło Cie widzieć.. - rozłożył ręce w geście przytulenia mnie. Spoko, przytulas z Tommo to można powiedzieć że norma. Odwzajemniłem gest i odeszliśmy stamtąd.
J: Bez problemu chciał tu przyjść? - zapytałem normalnie.
Lou: Tak.. Właśnie idą..
H: Hejka.. - przytulas z Hazzą i tak po kolei z każdym tylko nie z tym pacanem.
R: A co to za ślicznotka? 
...

 Mam nadzieje, że sie podoba :D - Wasz komentarz daje motywacje na dalsze tworzenia.. 

 Naat

2 komentarze: