One Direction i My.. - imaginy

piątek, 10 października 2014

Zayn cz.2

                                                      Zayn cz.2
 nie umiałam się poruszyć ponieważ za drzwiami nie było nic innego, jak tylko....1D...tylko? aż 1D..o fuck...nie to na pewno jakieś podróby, z niedowierzania włożyłam palec w dołeczek Hazzy, a on się zaśmiał o boże oni są prawdziwi
-Cholera-powiedziałam cicho, ale wszyscy w okół to usłyszeli ponieważ zaczęli się śmiać -Dlaczego nie powiedziałaś że oni tu są?!-zapytałam z wyrzutem prowadzącej...i w tej chwili zamarłam-Czy oni nas słyszeli?-zapytałam cała blada
-Słyszeliśmy wszystko-powiedział Zayn
-Cholera-powiedziałam...i nie mam pojęcia co mną pokierowało ale wybiegłam z studia szybko znalazłam się na zewnątrz.Przysiadłam, na najbliższym murku, i wyciągnęłam szluga z kieszeni, i szybko moimi drżącymi dłońmi zapaliłam go.I co ja zrobiłam właśnie spotkałam moich idoli przed którymi zrobiłam z siebie błazna, i tak po prostu uciekłam, mówią że ucieczka to nie wyjście, ale na obecną chwilę nie mam lepszego wyjścia. Siedziałam tak i myślałam o tym jaką mam zrytą psychikę, gdy nagle z za ściany budynku studia wyłoniła się jakaś postać, był to mężczyzna, szczupły, i to bardzo, zobaczyłam także kilkanaście tatuaży  na jego rękach, byłam tak zapatrzona w niego że nawet nie zauważyłam kiedy chłopak usiadł obok mnie, i dopiero wtedy spojrzałam na jego twarz...te oczy, te włosy...kilku dniowy zarost, i rysy twarzy...to Zayn Malik
-Chcesz?-zapytałam wyciągając w jego stronę rękę z paczką papierosów, wziął jednego, po czym dałam mu również zapalniczkę-w skali 1-10 na ile zrobiłam z siebie idiotkę?-zapytałam, gdy już papieros mnie trochę uspokoił
-wcale, nie zrobiłaś z siebie idiotki!-zaprzeczył szybko-Każdy ma problemy, a ty dodatkowo miałaś odwagę się do nich przyznać-patrzyliśmy sobie w oczy
-To nie do końca tak-powiedziałam cicho, przecież on nie może mi współczuć z powodu którego ja nie doświadczam
-A jak?-zapytał zmieszany
-Bo...to co powiedziałam to nie do końca prawda...przed 'wywiadem' spotkałam się z reżyserami, i oni kazali mi podkolorować moją historię, i to oni wymyślili ją, gdy moja mam się o tym dowiedziała chciała mnie wykręcić, ale oni podwoili stawkę, a u nas w domu nie jest za dobrze z pieniędzmi....więc wiesz-powiedziałam patrząc pusto w przestrzeń
-A jaka jest prawdziwa historia?-zapytał
-Nie ciekawa...rok temu się załamałam ponieważ mój tata, i brat zginęli w wypadku samochodowym, straciłam apetyt, moje życie straciło sens...około 3 miesięcy temu na nogi pomogli mi stanąć moi przyjaciele....jest już o wiele lepiej, ale już nigdy nie będzie tak jak wcześniej, ponieważ zaczęłam palić, i buntować się, to mi pomaga stawiać czoła życiu...a co z tego że dziennie wieczorem wypłakuję się w poduszkę...po prostu nie chcę litości-po moim policzku spłynęła łza którą szybko starłam
-Przykro mi-powiedział smutno
-Wiesz czasem chciałabym aby ktoś mnie przytulił i po prostu powiedział że wszystko będzie prostsze-powiedziałam cicho
-Wszystko będzie dobrze- przytulił mnie-a teraz uśmiech, i chodźmy
-Nie ja tam nie wracam-powiedziałam twardo
-Okej, to poczekaj tu, zaraz zawołam twoją mamę
-Z nią też nie jadę, jak tylko wrócimy do domu ona pojedzie do pracy, i tyle po niej było-powiedziałam jak małe dziecko
-To jedziesz z nami-powiedział jakby to było oczywiste
-Nie-e-powiedziałam
-Ta-a-przedrzeźniał mnie
-Ustąpisz mi kiedyś?-zapytałam przegrana
-No nie bardzo-powiedział triumfalnie
-Ughhh!! twój plakat lepiej się ze mną dogaduje!!!-powiedziałam oskarżycielsko
-You have a problem- oboje wybuchnęliśmy śmiechem-Rusz dupę!!-powiedział
-Nogi mnie bolą-nie musiałam czekać na jego reakcję ponieważ chłopak zaczął mnie za sobą ciągnąć
-Oh Good i co my teraz zrobimy?-powiedział teatralnie zakrywając twarz dłońmi
-Jesteś okropny...ale i tak cię lubię-powiedziałam z wielkim bananem
-Okej, co ty na to żebyśmy najpierw pojechali do kina, potem na pizze, zahaczyli do twojego domu po kilka ubrań i dziś u na byś spała?-spytał wesoły
-Oczywiście, to biegnij po chłopaków.Po kilku minutach byliśmy już wszyscy w aucie-Wybieram film!!-krzyknęłam gdy wychodziliśmy z auta-Idziemy na miasto 44-powiedziałam ciągnąc za sobą chłopaków .Po filmie pojechaliśmy jasne że na obiecaną Pizze, można powiedzieć że nieźle zakolegowałam się z chłopakami. Podjechaliśmy też pod mój dom po kilka ubrań.A później zrobiliśmy sobie seans filmowy u chłopaków w willi
-Nie próbuj tego włączyć!!-zagroziłam Niall'owi który chciał włączyć horror pod tytułem "Śmiertelna wyliczanka"
-A bo co?-zapytał pewny siebie
-A bo to jest ohydne!!!!!i...i nie!!-powiedziałam jak małe dziecko, co spotkało się z salwą śmiechu
-Haha jak co to się do Zayna przytulisz!-powiedział Hazz poruszając śmiesznie brwiami
-Ha-Ha bardzo śmieszne-powiedziałam. A po chwili już oglądaliśmy film.Gdy nagle ni stąd ni zowąd na ekranie pojawił się Stanley, a ja aż podskoczyłam ze strachu, co poskutkowało falą śmiechu, w pomieszczeniu
-I co się lejecie?-zapytałam zawstydzona
-Następnym razem się po prostu do mnie przytul-szepnął mi do ucha Zayn
- No patrz Lou!!! oni już ze sobą randkują!!-powiedział Liam
-Szybcy są!!-powiedział Lou
-A Zaynowi aż stanął-powiedział Hazz, a ja wybuchłam śmiechem, a za mną reszta
-Wcale że nie!-powiedział oburzony mulat
-Okej...-nie dane mi było dokończyć ponieważ zadzwonił mój telefon
-Halo?-zapytałam
-(T.I) skarbie, nareszcie odebrałaś...-przerwałam Stanowi(mój kolega, natarczywy, chce ze mną być)
-Nie mów do mnie skarbie!-powiedziałam zła
-Ale dlaczego, przecież bylibyśmy szczęśliwi! dlaczego nie dasz nam szansy?-a mnie zamurowało
-Jakich nas?nigdy nie będzie 'nas' marnujesz tu tylko swój i mój czas
-Ale...-przerwałam mu
-Nie ma żadnych 'ale' muszę kończyć narka-rozłączyłam się
-Kto to był?-zapytał zaniepokojony.....
_________________________________
Stylesowa
 wiem rozdział krótki i nijaki a na dodatek opóźniony, ale nauka nauka i jeszcze raz nauka....musiałam wkuć Na chemie, fize, biole, i na rele 73 księgi testamentu + na polski środki stylistyczne... liczę na komy

1 komentarz: