One Direction i My.. - imaginy

czwartek, 2 października 2014

Zamówiony: Nialler.. ;* - część 10 /ostatnia

  I jest ostatnia część zamówionego Nialla.. <3
Wierze że całość sie podobała.. :D
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
J: Skarbie powiesz mi w końcu co to za niespodzianka?
N: Jak bym ci powiedział to nie byłoby niespodzianki..
J: No proszę cie.. - nalegałam
N: Chodź idziemy na spacer. - powiedział nagle i pociągnął mnie w stronę wyjścia. Ubraliśmy sie i wyszliśmy. Spacerowaliśmy po parku, weszliśmy do nieznanej mi wcześniej jego części. Po chwili z niego wyszliśmy i byliśmy na jakimś cichym i spokojnym osiedlu domków rodzinnych. W pewnym momencie zatrzymaliśmy sie przed jednym z nich, był pięknym białym domkiem z tego samego kolory płotem. Spojrzałam zdziwiona na męża.
J: Niall czemu mnie tu przyprowadziłeś? - spytałam a on wyjął coś z kieszeni. Wziął moją dłoń i położył na niej tą rzecz. Był to klucz z przyczepioną kokardką. - Co to jest?
N: To są klucze go naszego domku..
J: Naszego domu?! - spytałam z niedowierzaniem
N: Tak skarbie, to ta niespodzianka. - wskazał na dom przed którym sie zatrzymaliśmy. Rzuciłam mu sie na szyje i pocałowałam - Chodź obejrzysz. - weszliśmy do domu i aż zaniemówiłam z wrażenia. Dom był cudowny, pokoje wspaniale urządzone. Na ścianach wisiały nasze zdjęcia.
N: Mam dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę.. - pociągnął mnie za rękę i stanęliśmy przed drzwiami do jakiegoś pokoju. - Otwórz! - otworzyłam i moim oczom ukazał sie pokoik dziecięcy z niebieskimi ścianami i kremowymi meblami. W rogu stało piękne łóżeczko i wszędzie poustawiane były różne zabawki.
J: Ja.. nie wiem co powiedzieć. Jest śliczny, cały dom jest cudowny. Dziękuje!
N: Nie dziękuj. I widzisz moje kolejne marzenie sie spełniło. - pocałował mnie
J: Kiedy ty to wszystko zrobiłeś?
N: W wolnych chwilach i jak nie chciałaś mnie widzieć. Chłopki też dużo pomogli.
J: Kocham cie! Kiedy sie wprowadzamy?
N: Już jutro.. Zostało tylko przewieść nasze ubrania. - usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Naszymi gośćmi okazali sie chłopaki z zespołu. Mieli ze sobą kilka jakiś pudeł.
J: Co.. ? To oni z nami mieszkają? Bez obrazy chłopcy!
Lou: Ahahahaa! Ale ona sie zabawna zrobiła..
H: Przywieźliśmy wasze rzeczy.
Z: Aż tak ci źle z nami było? - wypytywali z wyrzutami
J: Oczywiście że nie, było świetnie i oczywiście zawsze będziecie tu mile widziani.
Li: Ciesze sie.. ! - postawili wszystko i wróciliśmy wszyscy do domu 1D i zrobiliśmy sobie seans filmowy.

Mieszkamy już dwa miesiące w naszym domu, a ja lada dzień urodzę. Właśnie siedzimy w salonie i rozmawiamy na różne tematy. Usnęłam oparta o ramie Nialla, a potem czułam jak mnie przenosi do sypialni i kładzie sie koło mnie. Obudził mnie w nocy straszny ból. Spojrzałam na zegarek: 3:45. Chyba sie zaczęło! Jęknęłam z bólu i obudziłam tym Niallera.
N: Martyna co jest? - był przerażony
J: Niall.. Aaaa !! Chyba sie zaczęło.. Aaa!!! - wyskoczył z łóżka jak poparzony i chwycił torbę z rzeczami, przerzucił ją sobie przez ramie i wziął mnie na ręce. Wsadził delikatnie do samochodu i sam w mgnieniu oka znalazł sie za kierownicą. Droga do szpitala zajęła nam jakieś 10 minut. Blondyn chyba złamał wszystkie możliwe przepisy drogowe. Lekarze zabrali mnie na porodówkę, a ja cały czas trzymałam ręke mojego męża. Położna kazała mi przeć, a Niall oddychał głośniej niż ja, pokazując mi jak to robić.
N: Skarbie oddychaj głęboko, wdech, wydech, wdech..
J: Oj zamknij sie Horan, to wszystko przez ciebie. Więc siedź cicho! - wrzeszczałam na niego.
P: Proszę sie nie przejmować, kobiety podczas porodu często tak mówią do swoich mężów - uspokoiła go pielęgniarka
L: No pani Horan, proszę przeć! Ostatni raz! - zaczęłam przeć z całej siły i zaciskałam coraz mocniej dłoń Nialla. Usłyszałam płacz dziecka i gratulacje ze strony lekarzy i pielęgniarek.
L: Chce pan przeciąć pępowinę? - spytała Nialla, blondyn wziął do ręki nożyczki i już miał przecinać gdy nagle upadł na podłogę. Podbiegły do niego pielęgniarki i zaczęły go ocucać. Zemdlał biedaczek.. Było mi go szkoda, bo na niego nawrzeszczałam. Podali mi małego Harrego żebym mogła go zobaczyć i zabrali go na ogólne badania. Niall w tym czasie doszedł do siebie, a mnie zawieźli na sale.
J: Skarbie zadzwoń do chłopaków.
N: Tak, pewnie chcieliby wiedzieć, zaraz wrócę.. - powiedział i wyszedł
P: Witam młodą mamę. Proszę oto pani synek - podała mi małego i w tym czasie wszedł Niall - Gratuluje panu.
J: Chcesz go na ręce?
N: A mogę?
J: Kotku to jest twój syn, nie musisz sie o to pytać.. - podałam mu Harrego i przed oczami miałam wzruszający widok, dwóch najważniejszych mężczyzn w moim życiu
N: On jest śliczny..
J: Tak jestem pewna, że będzie do ciebie podobny. - Niall zaczął mówić do małego i po chwili zjawiła sie reszta One Direction. Zaczęli nam gratulować.
Ze szpitala wyszłam po 3 dniach i zaczęło sie rodzicielskie życie. Niall dużo mi pomagał, nawet wstawał w nocy do Harrego.
Mijały dni, tygodnie, miesiące, nasza rodzina była szczęśliwa, mały Harry został ochrzczony i tak jak obiecywaliśmy, Liam był ojcem chrzestnym a na drugie imię daliśmy Harremu, Zayn. Chłopcy rozpieszczali małego a Niall im w tym pomagał, jest wspaniałym ojcem..

~ * ~

J: Więc tak to było, teraz już wiesz.. - powiedziałam do 25-letniego Harrego Zayna
H.Z: Tak mamo, dziękuje za to że mi to opowiedziałaś.
N: Martyna, co mu opowiedziałaś?
H.Z: Tato, mama opowiedziała mi historie od tego jak zaczęliście być razem do moich pierwszych urodzin. - powiedział pełen entuzjazmu
N: To było wspaniałe..
J: Tak. - pocałowałam mojego męża
N: I pomyśleć że minęło już 25 lat, a ja kocham cie coraz bardziej..
J: Ja ciebie też słońce..
Nasza miłość była szczerza i prawdziwa. Przeżyliśmy razem całą wieczność i tydzień dłużej, tak jak obiecaliśmy to sobie w dniu naszego ślubu. Nigdy nie przestaliśmy sie kochać, darzyliśmy sie wspaniałym uczuciem którego jest tak mało na tym świecie. Mieliśmy przy sobie wspaniałych przyjaciół, zawsze mogliśmy na siebie liczyć.
Koniec!



To jak? Podobało sie?! :D
Naat

2 komentarze: