One Direction i My.. - imaginy

czwartek, 16 października 2014

Zayn Malik.. :) - część 1

Hejka :* 
Wiem, że jest dodawane teraz w większości Zayna.. ale od jakiegoś czasu nie ma nic mojego, a właśnie skończyłam pisać imagina z Zaynem.. <3
Więc będzie Zayn :D
Dedykowany jest mojej koleżance.. Ania W. chciałaś Zayna więc masz.. <3
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

(T.i.): Zayn.. Chciałabym sie z Tobą spotkać.. - wyłkała mi przez telefon. Wiedziałem że to coś poważnego.
J: Zaraz u Ciebie będę..
(T.i.): Nie! - krzyknęła - Ja przyjadę.. - powiedziała przestraszona.
J: (T.i.) nie pozwolę Ci o tej godzinie samej szwendać sie po Londynie. - powiedziałem poważnie. Słyszałem jak dziewczyna wzdycha.
(T.i.): Zamówię taksówkę i podwiezie mnie pod wasz dom.. Nie będę szła.. - starała sie mnie uspokoić, chciałem jednak żeby szybko tu była.
J: Dobra, za jakieś 30 min widzę Cie u mnie.. - rozłączyła sie i pozostało mi tylko czekać. Siedziałem w swoim pokoju i nie wiedziałem czego mogę sie spodziewać. Co ten palant znów jej zrobił.. ?! Nie minęło nawet 20 minut a brunetka siedziała w mojej sypialni, cała zapłakana. Przytuliłem ją z całej siły do siebie chcąc dodać jej otuchy. Odsunęła sie ode mnie, nie wypuściłem jej ze swoich ramion. Kciukami starłem jej łzy, ale nic to nie dało bo zaraz znów były mokre. Dziewczyna tak mocno płakała że prawie zanosiła sie płaczem, nie mogłem na to patrzeć, wstałem i pociągnąłem ją za sobą do kuchni. Z zamrażarki wyciągnąłem lody i zabierając je oraz łyżeczki wróciliśmy do mojej sypialni. - Trzymaj.. - podałem jej i usadziliśmy sie na podłodze opierając sie plecami o łóżko. Zawsze tak robiliśmy gdy nas coś trapiło, albo mieliśmy doła a nie chcieliśmy na razie nic na ten temat mówić. Przyjaźnimy sie od ponad 15 lat, nasza przyjaźń przetrwała próby czasowe i inne kłótnie, które narażały ją na zakończenie. Co jakiś czas naszą cisze przerywał jej szloch i pociąganie nosem. Bylem w rozsypce, bo nie wiedziałem jak jej pomóc, a bardzo zależy mi na jej szczęściu. Na niej mi zależy. - To.. masz plany na weekend? - spytałem, chciałem odciągnąć ją od tych smutków.
(T.i.): W sumie to miałam go spędzić z Robem, ale.. - znów zaczęła płakać.
J: Przepraszam.. - szepnąłem i przyciągnąłem ją do siebie. (T.i.) wtuliła sie we mnie jakby miała mnie już nigdy nie przytulić. Było mi jej żal, ten chłopak strasznie ją rani.. Odsunęła sie ode mnie, wzięła głęboki wdech i starła łzy. Wiedziałem że zaraz zacznie mi mówić co sie stało.
(T.i.): Zayn on znów to zrobił.. Mówił że nigdy więcej już mnie nie zrani.. Jak ja mam mu zaufać skoro on ciągle mnie okłamuje?! - spojrzałem w jej oczy i doszukiwałem sie dokładniejszego wyjaśnienia. - Byliśmy razem w klubie, zabrał mnie tam, by mi pokazać jak bardzo mu na mnie 'zależy'.. - zrobiła cudzysłów w powietrzu. - Zgodziłam sie by miedzy nami znów było tak jak kiedyś. Na początku było dobrze, tańczyliśmy razem, całowaliśmy sie.. - gdy to powiedziała moje serce zabolało - .. A jak już był całkiem wstawiony i chciał wypić jeszcze więcej to zabroniłam mu.. Oczywiście sie oburzył i powiedział mi że i tak przyszedł tu by sie z kimś zabawić, a mnie zabrał ze sobą tylko po to by laski na niego leciały, bo stwierdził że jeżeli jest zajęty to ma większe branie.. - podczas gdy mi to opowiadała łzy spływały jej po policzkach. Miałem ochotę wstać, pojechać to tego gnoja i stłuc tak że nie będzie wiedział jak sie nazywa.
J: To palant! Mówiłem Ci tyle razy żebyś go zostawiła. Jest wiele chłopaków dookoła Ciebie z którymi mogłabyś być i którzy szanowali by Cie.. Nie on.. Dlaczego tak Cie do niego ciągnie? - spytałem z lekkim wyrzutem, wiedziałem że w ten sposób jej nie pomogę, ale może w końcu zrozumie że on nie traktuje jej jak należy. Wiele bym dał by być na jego miejscu.
(T.i.): Bo go kocham.. I nie krzycz na mnie.. - powiedziała równie zła. - Przyszłam do Ciebie żebyś mi pomógł, pocieszył, a ty robisz mi jakieś lekcje.. - wstała z miejsca i zaczęła wychodzić. Poderwałem sie szybko i złapałem ją za nadgarstek by sie zatrzymała. - Puść! - warknęła i próbowała sie uwolnić, nie dałem jej sie wyrwać, tylko z całej siły przylgnąłem do jej ciała. Zamknąłem ją w żelaznym uścisku, brunetka przez chwile biła pięściami w moją klatkę, ale poddała sie i odwzajemniła gest.
J: Zostaniesz dzisiaj u mnie.. Za bardzo teraz potrzebujesz czyjejś bliskości, żeby być sama.. Wiem że nie chcesz żebym właśnie był to ja, ale..
(T.i.): Żartujesz sobie? - powiedziała z głowa przy moim uchu - Nie ma w tej chwili odpowiedniejszej osoby na ziemi niż Ty.. - spojrzała w moje oczy, miałem ochotę zatopić sie w jej ustach, ale nie mogłem.. Jakiś czas później rozmawialiśmy już na normalne tematy, moja (S.T.i.) uśmiechała sie tak jak uwielbiam.. Tzn moja (S.T.i.) jako przyjaciółka.. - Zayni idę sie wykapać.. - stwierdziła i podeszła do mojej szafy, chwile sie przyglądała kupce poskładanych T-shirtów i wyjęła jeden. Zaśmiałem sie pod nosem gdy znikła za drzwiami. Sam poszedłem sie ogarnąć, do łazienki tyle że do drugiej. (T.i.) zawsze chodzi do tej na dole, mówi że ona jest o wiele ładniejsza i przytulniejsza oraz jest też mniejsze prawdopodobieństwo że któryś z nas tam wejdzie. Mało kto z niej korzysta.. Jakieś 30 minut później byłem już z powrotem w sypialni. Dziewczyny jeszcze nie było, więc postanowiłem napisać do chłopaków. Mój sms brzmiał: ' Mam ważną sprawę do was.. Ale to dopiero jutro jak odwiozę (T.i.).. '. Nie czekałem na odpowiedz, była ona zbędna.. Przyjaciółka pojawiła sie w moim pokoju w mojej, za dużej dla niej koszulce. Sięgała jej do polowy ud i wyglądała cudownie.. Uwielbiałem jak spała w moich koszulkach.. Weszła pod kołdrę i gestem reki zachęciła i mnie. Wślizgnąłem sie pod pościel i nie musiałem czekać ani sekundy by sie przytuliła do mnie. Zawsze układała głowę na moim serce, wiem że wtedy wsłuchuje sie w jego rytm. Kiedyś zdradziła mi że bardzo to lubi, mówi że to ją uspokaja, bo bije tak delikatnie i rytmicznie..
(T.i.): Jesteś kochany, wiesz.. ? - zapytała cichutko, nie odrywając sie od mojego torsu. Moje serce przyspieszyło i bałem sie że to usłyszy..
J: Dlaczego tak uważasz?
(T.i.): Bardzo dużo dla mnie robisz.. Ja na twoim miejscu miałabym mnie już serdecznie dość.. - podniosła sie do pozycji siedzącej i spojrzała na mnie - Nie pamiętam już kiedy spędziliśmy czas na zabawie czy tego typu rzeczach.. Zawsze wysłuchujesz moich problemów, pocieszasz mnie.. I nic z tego nie masz, bo nawet nie potrafię Ci sie odwdzięczyć.. - powiedziała szczerze. Uśmiechnąłem sie do niej.
J: To nie jest tak, że ja nic z tego nie mam. Mam i to bardzo wiele.. ufasz mi, wiesz że zawsze możesz przyjść z każdym problemem i do tego jesteś jedną z najważniejszych osób dla mnie.. Sama twoja obecność sprawia że jestem szczęśliwy.. - wyznałem, w oczach Natalii pojawiły sie skaczące iskierki, a na twarzy ogromny uśmiech. Dziewczyna pochyliła sie nade mną i patrząc prosto w moje oczy złożyła krótki pocałunek w kąciku moich ust. Bylem zaskoczony tym gestem, zawsze całowała mnie w policzek.
(T.i.): Dziękuje że jesteś.. - wyszeptała i ułożyła sie obok mnie. Odwróciłem sie w jej stronę i cieszyłem sie tym że teraz jest przy mnie. Czułem że chce by była ze mną do końca życia.. Problemem niestety jest to że nie mam pojęcia o jej uczuciach do mnie i czy w ogóle one są.. Rano gdy sie obudziłem pierwsze co zrobiłem to uśmiechnąłem sie widząc ją przed sobą. Mógłbym budzić sie tak codziennie. Leżałem i przyglądałem sie jej, w pewnym momencie dziewczyna zaczęła sie delikatnie uśmiechać, jakby śniło sie jej coś cudownego.. Chwile później otworzyła swoje zielone oczy.
(T.i.): Hejka Zayni.. - powiedziała radośnie i przeciągnęła sie.
J: Hej.. Widzę że humorek dzisiaj Ci dopisuje.. - zaśmiałem sie.
(T.i.): Jak ma nie dopisywać, skoro obudziłam sie koło Ciebie.. - powiedziała z oczywistością w głosie. Dlaczego ona mi to robi?!
J: No racja.. Ja wspaniały Malik.. - powiedziałem dumnie. Zaśmieliśmy sie i wyszliśmy z łóżka. Brunetka zabrała swoje ubrania i powędrowała do łazienki. Ja sam doprowadziłem sie do porządku, zszedłem na dół i zauważyłem że moja (S.T.i.) już tam siedzi i rozmawia z chłopakami. Bylem szczęśliwy widząc jak sie uśmiecha. Przywitałem sie z przyjaciółmi i dosiadłem sie do nich. Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy do salonu, w mojej głowie cały czas była brunetka i to jak jej jedno spojrzenie może wywołać u mnie szybszy rytm serca. O około 3pm odwiozłem ją do domu, nie chciałem, ale sie uparła.. Zatrzymałem sie pod domkiem i chwile przyglądałem sie jej.
(T.i.): Dziękuje.. - uśmiechnęła sie
J: Nie ma za co mała..
(T.i.): Kiedy masz wolne? - zapytała z nadzieją.. Kurcze dla niej mam zawsze czas, ale jutro akurat mam w planach zrealizować mój pomysł.
J: Przyjadę do Ciebie w sobotę.. - dziewczyna tylko skinęła głową i wysiedliśmy z auta. Odprowadziłem ją pod drzwi. - A co zrobisz z Robem? 
...


Mam nadzieje, że sie spodobał.. <3
Komentujemy :D


Naat 

1 komentarz: