One Direction i My.. - imaginy

niedziela, 18 maja 2014

Nialler.. :3 - część 3

H: Zaraz pewnie sie dowiem. - mówił z lekkim strachem w glosie.
J: Chce iść na spacer w towarzystwie przyjaciela który mnie już nigdy nie zrani..
H: W takim razie zabieram cie na cały dzień. Do domu wrodzimy dopiero wieczorem. Nie zapomnisz tego dnia..
J: To idź na dół, ja zaraz przyjdę. - weszłam do siebie i wzięłam telefon. Postanowiłam zajrzeć do blondyna, zapukałam i weszłam ostrożnie do pokoju. - Hej Niall.
N: Cześć mała i co wymyślił Harry?
J: Zabiera mnie na cały dzień, nie wiem gdzie. Chciałabym ci podziękować za to że mogłam dzisiaj z tobą spać. Pewnie gdybym była u siebie w pokoju nie spała bym całą noc. I jeszcze za to że powiedziałeś chłopakom jak było. Dziękuje. - pocałowałam go w policzek.
N: Nie ma za co i wpadaj do mnie częściej. - uśmiechnął sie
J: Dzięki za zaproszenie i do zobaczenia wieczorem. - zeszłam na dół. W salonie czekał już na mnie loczek.- Możemy iść.
H: Super - wyszliśmy z domu, zaczęłam kierować sie w stronę furtki, ale Harry złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę samochodu.
J: Mieliśmy iść na spacer..
H: Tak, wiem, ale to później, a teraz jedziemy. - wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy. Włączył radio i usłyszeliśmy dobrze znana mi piosenkę: 'One way or another'. Po Harrym było widać że jest trochę zmieszany i przełączył.
J: Czemu to zrobiłeś? Całkiem fajna była ta piosenka.
H: (T.i.) ty naprawdę nie wiesz kim ja jestem?
J: A powinnam wiedzieć? Gdzie jedziemy? - zmieniłam szybko temat
H: Jedziemy do wesołego miasteczka, potem na spacer, coś zjemy i wracamy do domu.
J: Ty to sobie wszystko zaplanowałeś, nie?! - w odpowiedzi tylko sie uśmiechnął. Dojechaliśmy na miejsce i zaczął sie mój dzień z Harrym Stylesem. Nie powiem im na razie ze wiem kim są. Najpierw ich poznam, a potem przyznam sie do mojej małej tajemnicy.
Bawiliśmy sie jak małe dzieci, na spacerze dużo rozmawialiśmy poznając sie nawzajem. Do domu wróciliśmy około 20. Od razu poszłam do siebie, byłam strasznie zmęczona. Harry zabrał mnie na wspaniałą wycieczkę. Wzięłam szorty, koszulkę na ramiączkach i poszłam wziąć prysznic. Z łazienki wyszłam po 45 minutach. Nie miałam sił schodzić na dół, więc położyłam sie na łóżku i wzięłam mój zeszyt i zaczęłam coś rysować. Wyszedł mi całkiem ładny obrazek. Odłożyłam zeszyt i opadłam na łóżko. Postanowiłam iść do Lou. Zapukałam do jego drzwi.
Lou: O hej (T.i.)!
J: Cześć Loui. Mogę?
Lou: Jasne - weszłam do jego pokoju - Co cie do mnie sprowadza?
J: A więc starszy braciszku, chciałabym w weekend iść na jakaś imprezę. Przyszłam zapytać czy mogę? - zaśmiał sie
Lou: Oj (T.i.), nie sądziłem że weźmiesz to na serio. Heh!
J: A czemu nie?! To super zabawa, a ja chciałabym mieć starszego brata. - uśmiechnęłam sie
Lou: Wiec dobrze, mam pomysł. Zawołamy chłopaków. - wyszedł z pokoju i zaczął wrzeszczeć żeby za 5 min wszyscy byli u niego w pokoju. Zjawili sie w mgnieniu oka.
Li: Co chcesz Tommo?
Lou: Uroczyście oświadczam, że od dzisiaj ta oto (S.T.i.) jest moją młodszą siostrzyczką. A wy jesteście tego świadkami. - zaczęłam sie śmiać, a Louis razem ze mną. Chłopaki stali i patrzeli na nas jak na wariatów.
Z: Ok, to było dziwne, ale co w tym domu takie nie jest..?! - wybuchnęli śmiechem.
J: Dobra Lou, przemysł to co ci powiedziałam i daj mi znać. - wyszłam z pokoju i poszłam do kuchni. Zrobiłam kakao dla mnie i dla Horana. Zaniosłam je na górę i zapukałam do jego drzwi. Gdy mnie zobaczył od razu uśmiechnął sie szeroko.
N: Wejdź..
J: Proszę - podałam mu ciepły napój.
N: Dziękuje..
J: Postanowiłam skorzystać z twojego zaproszenia.
N: Milo. Jak ci dzisiaj dzień minął?
J: Było bardzo fajnie, ale jestem strasznie zmęczona. Harry zaplanował dzisiaj cały dzień.
N: To dobrze, bo poczuł by mój gniew.
J: Niall spokojnie. Widać było że żałuje tego co powiedział.
N: Ciesze sie, a co powiesz żeby zrobić w piątek wieczorem jakaś imprezę? - ucieszyłam sie na tą propozycje.
J: Właśnie dlatego byłam u Louisa, prosiłam go o pozwolenie. Sam mówił wczoraj że będzie mnie traktował jak młodszą siostrę i mam go prosić o pozwolenie na imprezę. Dlatego był ten cały cyrk niedawno. - zaśmialiśmy sie razem - A co wy cały dzień robiliście?
N: Do chłopaków przyszły dziewczyny, a ja siedziałem w pokoju i oglądałem jakieś filmy.
J: Przykro mi, a czemu nie spotkałeś sie ze swoją dziewczyną? - chłopak spojrzał na mnie
N: Nie mam dziewczyny. - powiedział prawie szeptem
J: Przepraszam, nie powinnam była pytać. A za to że byleś dzisiaj cały dzień sam. To jeśli chcesz spędzę z tobą jutrzejszy dzień. - ładnie sie uśmiechnęłam.
N: No jasne że chce. Będzie super. Co powiesz na wypad do C.H. Kupimy sobie coś na imprezę..
J: Apropo kupowania. Niall pomożesz mi znaleźć jakąś prace?
N: A po co ci praca? - zapytał z głupią miną
J: Jak to po co?! Przecież muszę mieć jakieś pieniądze na życie i chce jeszcze zacząć studiować, a bez pieniędzy ani rusz.
N: Tak, w sumie masz racje, ale jutro na tych zakupach ja ci kupie jakąś sukienkę.
J: Coo?!? Nie, nie zgadzam sie! - protestowałam
N: I tak nie masz wyjścia. Ja już postanowiłem, a jeśli chcesz to zawołamy chłopaków i spytamy co o tym myślą.. - wstał i pociągnął mnie za rękę. Poszliśmy do pokoju Zayna. - Zayn co myślisz na temat zakupów z (t.i.)? - spojrzeli na mnie.
Z: Chętnie, kiedy jedziemy?
N: Jutro.. Chce jej kupić jakąś sukienkę, ale ona sie ze mną sprzecza i mówi że nie chce..
Z: W takim razie ja jej kupie ładne dodatki, które będą pasować do sukienki. - popatrzałam na nich i nie wierzyłam co mówią
J: Chłopaki wy chyba oszaleliście!! Ja sie nie zgadzam. Nie chce niczego od was..!!- mówiłam poważnie
Z: Jak będziesz protestować to pójdziemy do Hazzy, a wtedy on nie odpuści. On uwielbia zakupy. I podejrzewam, ze jak powiemy mu o co chodzi to wykupi wszystko na co spojrzysz i nie wystarczy ci miejsca w szafie.
J: Tylko nie to..! Na jutro sie zgodzę, ale jak tylko blondynek pomorze znaleźć mi prace to wam oddam kasę.
...

Część 4 jutro.. :D KOMENTUJCIE :D 




Naat

2 komentarze: