One Direction i My.. - imaginy

czwartek, 17 grudnia 2015

Samotność||n.h./część 4 - ostatnia

Zapraszam was, jak już sam tytuł mówi, na ostatnią część imagina z Niallem! Po tylu miłych komentarzach, zdecydowałam się rozwinąć ten imagin i po małym przekształceniu, zrobić z niego fanfik! 
Olu, pytałaś się czy mam ff, tak mam, jeden piszę z Natalią, a drugi to jeden z tych, które sobie napisałam w trakcie mojej przerwy. Jest ich kilka, więc mimo tego, że boli mnie serce, gdy to robię, to wydzieram kawałki z tamtych opowiadań i staram się zrobić z tego sensowną historię. Jak widać, tutaj mi nie wyszło :D Ale jestem w trakcie ogarniania wszystkiego na wattpadzie, więc myślę, że między świętami a sylwestrem uda mi się już ruszyć z tym wszystkim :*
Kończę z tymi długaśnymi notkami i zapraszam do czytania! :)
________________________________________________
N: Zapraszam cię do siebie, wspólnie przygotujemy coś pysznego!- zaśmiałam się i chwyciłam jego wyciągniętą dłoń.
Jak to możliwe, by nasze życie tak szybko uległo zmianie na lepsze?
Pociągnęłam go w stronę szkoły, gdzie korytarze były opustoszałe, jak zwykle podczas dłuższej przerwy. Gdy znaleźliśmy się pod moją szafką, wyciągnęłam plecak i zatrzasnęłam drzwiczki. Blondyn chciał mnie już ciągnąć do wyjścia, ale zatrzymałam się, przez co on zrobił obrót i stanął bardzo blisko mnie.
N: Co jest?- zapytał zmartwiony.
J: Chciałam jeszcze iść sprawdzić skład..- powiedziałam cicho, bo na korytarzy nie było ani żywej duszy, przez mimo iż szeptałam, głos mój odbił się echem od ścian.
N: W porządku.- widocznie odetchnął z ulgą i zaczęliśmy iść w stronę tablicy ogłoszeń. Znaleźliśmy się tam chwilę później. Na kawałku papieru widniało:
(T.i.) (T.n.) - kapitan
Niall James Horan - kapitan
Ashley Desise
Oscar Aleuty
Katie Awersome
Bradley Spark
Rezerwa:
Amy Brown
Tom May
J: Dwóch kapitanów?- zapytałam zdziwiona.
N: Myślę że chodziło mu i to, że obydwoje na to zasłużyliśmy, a Ash i Osci nie chcieli się w to bawić.- wzruszył ramionami. Spojrzałam w jego oczy, lekko zamglone, co było równoznaczne z tym, że był zamyślony. Nie chciałam go wyciągać z "magicznej krainy wyobraźni", więc delikatnie wyplątałam swoje palce i usiadłam pod ścianą. Bez skrupułów gapiłam się na niego, a raczej na jego twarz, próbując doszukać się w nich jakiejś wskazówki, która pozwoliła by mi przejrzeć o czym myśli. Westchnęłam po nieudanej próbie przejrzenia go. Przypatrywałam mu się dalej, dzięki czemu mogłam zauważyć, że ściąga delikatnie brwi, co może znaczyć że się czymś martwi.
Czemu widząc, że on się martwi, ja zaczynam martwić się i niego?
Spojrzałam w dół, na swoje dłonie, po czym ukryłam w nich twarz. Wyłączyłam się i dopiero po chwili dotarło do mnie, że chłopak ukląkł przede mną i położył swoje dłonie na moich dłoniach. Odciągnął je od twarzy i spojrzał mi prosto w oczy. Dostrzegłam w jego spojrzeniu nutkę troski i smutku.
N: Iskierko, co jest?- zapytał, blokując kontakt wzrokowy.
J: Nic.- posłałam mu słaby uśmiech. Wstał i pomógł mi zrobić to samo. Szliśmy obok siebie w ciszy. Po wyjściu ze szkoły i jej terenu, zaczęliśmy iść w stronę jego domu.
N: Ja...
J: Ja...- powiedzieliśmy równocześnie, na co uśmiechnęłam się pod nosem i jestem pewna, że on zrobił to samo.
N: Chciałem tylko powiedzieć, że.. Znamy się nawet nie jeden dzień, a mam wrażenie, że jesteś kimś.. Kimś...
J: Kogo od dawna szukałeś?- dokończyłam mając to samo na myśli.
N: Trafiłaś w samo sedno. Jestem gotów uciąć sobie rękę, że nie wymyśliłem sobie tego i czujesz to samo.
Czytasz w myślach, blondasku?
J: Masz rację, ale to jest takie...
N: Dziwne? Na pewno. Ale.. Boże czuję się jak jakiś wariat, ale nie mam pojęcia co się ze mną stało. Zawsze czułem się taki.. Osamotniony, a wczoraj w nocy, siedziałem na parapecie i..- umilkł nagle.
J: I co?- tym razem nie odpuściłam, bo ten fragment z wczorajszym siedzeniem na parapecie strasznie mi kogoś przypominał.. Jednak on tylko pokręcił głową. Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce, bo to i tak niesamowite, że w ciągu tego jednego dnia, powiedział mi tak wiele.- Dobra, posłuchaj mnie chwilę..
N: Iskierko, zawsze cię słucham.- spojrzał na mnie z uśmiechem, odwzajemniłam oba gesty i z powrotem spoważniałam. Teraz jednak nie chciało mi to już przejść przez gardło.
<Jego perspektywa>
Zobaczyłem, jak rysy jej twarzy poważnieją. Miała mi do powiedzenia coś bardzo ważnego, czułem to.
J: Śmiało, Bae.- dla dodania jej pewności, złapałem jej dłoń i splotłem nasze palce. Kątem oka zauważyłem, że zarumieniła się troszeczkę, ale zaraz w geście skupienia, zmarszczyła delikatnie nosek. Nie powiem, wyglądało to naprawdę słodko.
(T.i.): Nie wiem czy też to czujesz... Ale mimo że otacza mnie tyłu ludzi, że rozmawiam z tak wieloma z nich, że wszyscy są mili, serdeczni, życzliwi i tak dalej, jednak... Jednak i tak wśród nich wszystkich, czuję się... Opuszczona i samotna. Jak wyspa, wokół pływa tak wiele statków, a jednak żaden z nich nie cumuje do brzegu na stałe. Nie wspomnę już o mojej mamie i jej partnerze, a szczególnie o nim. Wiecznie siedzę wieczorami, a zazwyczaj nawet nocami i wpatruję się w gwiazdy, szukając tego leku, który uratowałby mnie w jakiś sposób, od tej choroby na społeczeństwo. Bo ci wszyscy ludzie nie zdają sobie nawet sprawy z tego, jak wielką krzywdę robią sobie nawzajem. Nie zdają sobie sprawy z tego jak ranka kogoś swoją obojętnością. I cholera, ale ty... Czuję, że wczorajsze siedzenie przez prawie całą noc miało jakiś cel...- stanęła w miejscu i pociągnęła mnie naprzeciw siebie.- A tym celem byłeś ty, Niallu.- wyszeptała, po raz pierwszy używając mojego imienia. Patrzyła mi prosto w oczy. Widziałem w jej błyski oraz jakieś niezidentyfikowane uczucie. Staliśmy tak, nie zwracając uwagi na otoczenie. Nie wiem ile to trwało, ale chyba długo, bo nogi mi ścierpły, nie potrafiłem powiedzieć nawet słowa. To wszystko co powiedziała... To wszystko było tym, co ja sam chciałem jej powiedzieć.
J: Czuję to samo, wiesz? I myślę, że powinniśmy zastanowić się nad tym, co dalej. Bo czuję że nie możemy tak tego zostawić.
<Nobody's know>
I nie zostawili tego, zaczęli działać. A co z tego wynikło? Łatwo jest się domyślić.


____________________________________
The end.
Taka niespodzianka! Dziękuję za te wszystkie wspaniałe opinie! I postanowiłam pisać to jako fanfiction na wattpadzie. Kto będzie czytał? Komentarze proszę :V Podobało się? Mam nadzieję :D Następny imagin z Loulou! <3

Ale warunek- 15 komów! Dacie radę? Nie wątpię w to <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!
+ umie ktoś robić okładki? Takie na wattpada? Bo jeśli znajdę taka osobę, to natychmiast ruszę z opowiadaniem, a jeśli nie, to trochę to potrwa :/
Oczywiście dam wam link, czy coś jak to już ruszy, ale teraz zapraszam was na moje i Naat ff! Jest tam 12 rozdziałów, a w niedzielę pojawi się kolejny :*  
Wasza
DF §§
Ps. Na razie się spisuje, co? :D

9 komentarzy:

  1. O jej, ale cudowny :* na pewno będę czytać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Superr :** pewnie że będę czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Vzlwvdxiqndqfhe mega mega !!! ❤❤❤❤❤ chce te ff bozeee oby szybko to ruszyło ☺☺

    OdpowiedzUsuń
  4. Już koniec? A ja liczyłam na jakiegoś długiego... np. Z 15 części :( Nie zmienia to faktu że jest CUDNY ;)
    ~~~~Kropka

    OdpowiedzUsuń
  5. JEEEEEJ!!! MeGaAaAa!czekam na następnego! w ogóle to pisałaś chyba też imagin z Zaynem, ale coś i coś..więc chciałabym też wiedzieć czy będziesz tamtą historię ciągnąć czy już nie? Ale zakończenie dość niepokojące moim zdaniem.. (pozytywnie nie powiem):P
    OLA

    OdpowiedzUsuń