One Direction i My.. - imaginy

wtorek, 23 czerwca 2015

Louis! ~ You are daddy!! - część 9 /ostatnia

Hejo hej!!
Założyłam z Directioner Forever, moja współpisarką tu nowego bloga!! Będziemy razem pisać FanFiction (<- LINK), będzie typu fantastycznego i na razie tyle wam moge powiedzieć. Jednak już wam podeśle linka do bloga, na razie jest powitalny post, ale co tam :D

A Teraz, ostatnia część Louisa!! Sandra mam nadzieje, że całość sie podobała i że spełniłam twoje oczekiwania!!
Następny imagin jaki tu dodam będzie z Zaynem!
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Po jakimś czasie zadzwonił dzwonek do drzwi. (T.i.) sie przestraszyła i spojrzała poddenerwowana na mnie.
(T.i.): Myślisz że to ona? - zapytała drżącym głosem.
J: Nie mam pojęcia.. - podniosłem sie i poszedłem otworzyć. - Cześć, Ty chyba jesteś Tobby, tak? - uśmiechnąłem sie do chłopaka. Jednak nie odwzajemnił tego tak szczerze jak ja.
T: Jest (T.i.)?
- wszedł do środka.
(T.i.): Tobby? - pojawiła sie koło nas. Czułem sie dziwnie, tylko dlaczego?! (S.T.i.) ma swoje życie, a to że mamy razem dziecko nie znaczy że musi zacząć mnie kochać. Ona pewnie tego nigdy nie zrobi, a ja głupi zaczynam robić sobie nadzieje..
T: Chciałem z Tobą porozmawiać, ale widzę że jesteś zajęta.. - mruknął cicho i spojrzał na mnie.
(T.i.): Spokojnie, Louis zajmiesz sie Małym? - ona zrobiła to samo.
J: Jasne.. - poszedłem do salonu gdzie był Michael, dziewczyna z brunetem poszli do kuchni. Na początku rozmawiali spokojnie, ale potem słyszałem po jej głosie że jest zdenerwowana.
(T.i.): Ale o co ci chodzi?! - niemal krzyknęła - Co to w ogóle za scena zazdrości?!! - była zdenerwowana. Michael aż sie zaciekawił, wziąłem go na ręce i kołysałem.
T: Widzę jak on na Ciebie patrzy!! - warknął na nią, chyba wiem o co chodzi.. Nic nie poradzę że (T.i.) jest dla mnie ważna.
(T.i.): Co?! - zapytała zaskoczona.
T: Z resztą, Tobie też on nie jest obojętny!
(T.i.): On jest ojcem mojego dziecka! - warknęła.
T: Ślepy nie jestem! Z nami koniec! - krzyknął i widziałem tylko jak wychodzi. Nawet na mnie nie spojrzał, odłożyłem syna i poszedłem do kuchni. Brunetka stała w miejscu, była blada, patrzała w jedno miejsce.. Podszedłem do niej i złapałem ją za ramiona.
J: Wszystko w porządku? - spytałem cicho. (S.T.i.) tylko pokiwała głową na 'nie' i łzy opuściły jej oczy. Od razu przyciągnąłem ja do siebie. tuliłem sie do niej, chciałem by poczuła że ma kogoś bliskiego. Nie odwzajemniła, ale też nie wyrwała sie z moich ramion. Pewnie była zaskoczona tym zajściem. Oboje usłyszeliśmy płacz małego, brunetka błyskawicznie ode mnie odskoczyła i pobiegła do salonu, poszedłem zaraz za nią. Wzięła synka na ręce i uspokajała, chłopczyk musiał sie uderzyć, do tego ziewał. Poszedłem do jego pokoju i zaścieliłem muu łóżeczko i przygotowałem kąpiel. Jakieś 10 min później przyszła i (T.i.) z dzieckiem. Chłopczyk był cały w kaszce na buzi więc pewnie pozwoliła mu samemu jeść. Musiał to być zabawny widok. Rozebrała go i zanim włożyła go do wody sprawdziła czy jest odpowiednia. Była i z lekkim uśmiechem zaczęła myć naszego królewicza.. Malec śmiał sie na głos i chlapał nas wodą, ale brunetka nie była w humorze, nie pozwoliła mu sie pobawić dłużej tylko wyjęła go i osuszyła jego ciało. Ubrała go w śliczną piżamkę i zabrałem go z blatu, ułożyłem syna pod pościelą i sam położyłem sie koło niego. Chłopczyk od razu sie przytulił, a ja zacząłem głaskać jego plecki, zawsze tak zasypiał przy mnie. Dziewczyna usiadła na przeciwko nas i wpatrywała sie za okno, była zdruzgotana, zerwał z nią mężczyzna którego kochała.
J: Chodź do nas.. - szepnąłem, brunetka spojrzała na mnie  apotem na synka, wiercił się i machał rękoma. Zajęła miejsce po jego drugiej stronie i złapała go za rączkę. Patrzała na niego i widziałem jak jej łzy opuszczają oczy, to straszny widok!
    Mijały miesiące, Michael rósł jak na drożdżach. Robił sie naprawdę ślicznym bobasem. (T.i.) sie pozbierała po zerwaniu. Tobby sie już więcej z nią nie kontaktował, zupełnie inaczej było z Eleonor. Dziewczyna nachodziła mnie, ale na szczęście dała spokój (T.i.) i Michaelowi. Odpuściła sobie gdy powiedziałem jej że nie kocham jej i nie chce mieć z nią już nic wspólnego, to co zrobiła było nie wybaczalne..  Te święta będą moimi pierwszymi z rodziną, z brunetką zbliżyliśmy sie do siebie, nie powiedziałem jej że moje serce wariuje na samą myśl o niej, ani ona nie zdradziła mi swoich uczuć do mnie. Nasz syn rośnie, mówi coraz więcej i częściej, zaczął raczkować.. Wiem, że ona jest przygnębiona gdy Michael zaczyna gaworzyć, on wciąż nie powiedział słowa, mama.
J: Spędzimy te święta u mnie czy u Ciebie? - spytałem brunetki, która krzątała sie po kuchni. Jestem tu stałym bywalcem, niemal zamieszkałem z nimi, wracam do domu tylko na noc, ale i tak nie zawsze.
(T.i.): A jak uważasz? - spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem.
J: Myślę że u mnie jest więcej miejsca. - uśmiechnąłem sie o wiele mocniej niż ona.
(T.i.): A takim razie u Ciebie. - zgodziła sie, nie sądziłem ze pójdzie tak łatwo.
J: Wiesz, bo.. - zacząłem bawiąc sie swoimi dłońmi - ..bo zostały tylko 3 dni do świąt, więc może już dzisiaj tam pojedziemy?
(T.i.): W sumie to będzie prościej, bo jeśli tu zacznę gotować to nie będę miała miejsca.. - stwierdziła.
J: To idź sie pakuj a ja ubiorę małego.. - podniosłem sie z miejsca i poszedłem do pokoiku syna. Nie pakowałem dużo rzeczy, zabrałem jego ulubionego misia, przytulankę, jakieś pieluszki, koszuleczki. Dużo ubranek mam w domu, ale na wszelki wypadek jakby sie często brudził, a wiem że to lubi ostatnio. Mi poszło o wiele szybciej niż brunetce, siedziałem w salonie i rozbawiałem Michaela, kiedy (T.i.) pojawiła sie z walizką w pomieszczeniu.
(T.i.) Dałam rade.. Chociaż nie wiem po co tyle tego biorę, jedziemy zaledwie na tydzień do Ciebie.. - zaśmiała sie sama z siebie.. Niecałe 30 min później byliśmy u mnie, dziewczyna rozejrzała sie po całym salonie i z przerażeniem spojrzała na mnie. - Musisz tu posprzątać, pełno kurzy, a Miki nie może być w takim domu, jest za malutki. - przejechała palcem po komodzie pokazując mi jak duża jest warstwa kurzu.
J: Nic nie poradzę że tak jest, większość czasu jestem u was.. - wzruszyłem ramionami i rozebrałem z kurteczki małego..

*Moimi oczami*
    Święta u Louisa, cicho miałam nadzieje że to zaproponuje, znacznie sie do siebie zbliżyliśmy przez te kilka miesięcy. Wiem że coś nas łączy i nie jest to tylko nasze dziecko. Tommo zajął sie Michaelem a ja powędrowałam do kuchni przygotować jakąś kolacje. Cieszyłam sie że jednak mu powiedziałam o małym, że on pojawił sie w naszym życiu, co prawda kłóciliśmy sie o pewne sprawy, ale nigdy nie było to nie do obgadania. Z resztą wiem że Louis by chciał stworzyć z nami taką normalną rodzinę, dla synka też było by to najlepsze, ale czy ja tego chce? Oczywiście że chcesz!! Odezwał sie ten głosik w mojej głowie, ostatnio nie daje mi spokoju jeśli chodzi o takie sprawy. Ugotowałam dla małego kaszkę a dla nas zrobiłam naleśniki, myślę że Michael też będzie mógł zjeść już jakiegoś naleśnika. Zaniosłam wszystko do jadalni i poszłam po moich dwóch mężczyzn.
J: Kolacja. - powiedziałam głośniej wyrywając ich z oglądania jakiejś bajki, oboje siedzieli tak samo, oboje z taką samą miną. Nie ruszył sie ten większy więc stanęłam na przeciwko nich zasłaniając ekran.
Lou: Ejj.. - mruknął i zrobili taką samą, oburzoną minkę. Zaśmiałam sie cicho i wzięłam mojego księcia na ręce i posadziłam go w jego krzesełku podając mi kaszkę. Louis zaczął sie szczerzyć, widząc jak mały zaczyna sie brudzić.
J: Miki proszę.. Jedz ładnie.. - synek nie zamierzał mnie posłuchać. Jego łapki wylądowały w miseczce z letnią już kaszką i zaczął sie nią bawić. - Dobra, wystarczy. - podniosłam sie z miejsca i poszłam po mokrą ściereczkę. Wytarłam małego i podałam mu naleśnika z cukrem.
Lou: Podpadłeś.. - powiedział do niego Lou i wepchnął sobie jedzenie do ust. Synek ze smakiem zajadał cienkiego placka.. Było znacznie czyściej niż po kaszkach.
J: Tommo ja go wykąpie, a ty weź zacznij sprzątać.. - poprosiłam i poszłam z Michaelem na górę. Wzięłam czyste ubranka i powędrowałam do łazienki.. Szybko wykąpałam mojego brudaska, nawet szybko zasnął, musiał być zmęczony. Włączyłam mu łapkę nocną i zeszłam pomóc Louisowi. Trzeba jeszcze dzisiaj wysprzątać dom, później nie będzie na to czasu. Nie było późno zaledwie po 8pm, ale dużo roboty przed nami więc nie wiem o której pójdziemy spać.
Lou: Zasnął? - spojrzał na mnie, lekko sie uśmiechając.
J: Tak. - wzięłam potrzebne detergenty i zaczęłam wycierać kurze.
Lou: Szybko coś.. - zaśmiał sie.
J: Zmęczony był, dzisiaj sporo raczkował.. - brunet sie zgodził i już nic nie odpowiedział. Oboje pogrążyliśmy sie w sprzątaniu i zapewne we własnych myślach. Słyszałam też jak Louis sobie podśpiewuje, najbardziej lubię go słuchać kiedy śpiewa na dobranoc Michaelowi. To takie urocze.. Po jakimś czasie siedzieliśmy padnięci na kanapie z kieliszkiem wina w ręku.
Lou: Mistrzostwo świata.. - westchnął.
J: Tak, dawno tak dużo do sprzątania nie miałam. - zaśmiałam sie. Chłopak odwzajemnił i chciał już coś powiedzieć, ale usłyszeliśmy jak coś u góry spadło. Zerwaliśmy sie na równe nogi i poszliśmy tam.
Lou: Sprawdzę u małego, a ty gdzie indziej.. - po ilustrował i zniknął za drzwiami.  Bałam sie że to synkowi sie coś stało. - (T.i.).. - usłyszałam jak szeptem mnie woła, bardzo szybko sie przy nim znalazłam. - Pokaże ci coś.. - stał przed drzwiami do pokoiku małego.
J: Stało mu sie coś? - spytałam spanikowana.
Michael *-*

Lou: Nie, patrz.. - otworzył powoli drzwi i wpuścił mnie do środka, nasz syn siedział w rogu pokoju z czapką mikołaja na głowie i lampkami choinkowymi. Swoją drogą co one tu robią i kto je podłączył.
J: Byłeś tu i zapalałeś je? - spojrzałam ze strachem na niego.
Lou: Tak, ale wisiały.. Musiał je jakoś ściągnąć.. - uśmiechnął sie, znów spojrzałam na maluszka, wyglądał jak mały prezencik, niesamowicie uroczo.
J: Czemu nie śpisz? - podeszliśmy do niego i usiedliśmy przy nim. Mały zaczął gaworzyć, wzięłam go na dół i posadziłam go między mną a Lou. Brunet jednak wziął go na kolana, a mnie przyciągnął do siebie. Wtuliłam sie w niego i patrzałam jak mały leży na jego rękach. Takie gest są u nas coraz częstsze, to pewnie przez to zaczynam czuć coś do Louisa.. Było ciepło, spokojnie i pewnie wino też przyczyniło sie do mojego odlatywania. Gdy już niemal nie kontaktowałam usłyszałam coś pięknego.
M: Mama.. - otworzyłam swoje zmęczone oczy i spojrzałam na synka, powiedział to pierwszy raz.. Do tego pokazywał na mnie paluszkiem, łzy szczęścia pojawiły sie w moich oczach. - Tata.. - teraz pokazał na Louisa. Nie wytrzymałam i słone krople spłynęły po moich policzkach. Nasz królewicz jeszcze chwile sie pouśmiechał i sam zasnął, ja uspokoiłam swoje nerwy i wtuliłam sie bardziej w Louisa. 
J: Najwspanialsza rzecz na świecie.. - szepnęłam i złapałam małego za rączkę. Tommo swoją dłoń ułożył na na mojej dłoni którą właśnie trzymałam rączkę Michaela.
Lou: Chciałbym żebyśmy byli prawdziwą rodziną. - usłyszałam przy uchu. Podniosłam głowę i spojrzałam w jego oczy, były bardzo blisko, cała jego twarz była blisko mojej. Mimowolnie spojrzałam na jego wargi.
J: A nie jesteśmy? - uśmiechnęłam sie słabo.
Lou: Ale ja bym chciał żebyśmy byli prawdziwą rodziną, w takiej co jest pełno miłości i w takiej gdzie Miki będzie miał za niedługo rodzeństwo.. - nie wytrzymałam, musnęłam jego wargi. Na szczęście Tommo odwzajemnił dwa razy mocniej, przekręcając sie delikatnie by przedłużyć naszą namiętność.
J: Chyba też takiej rodziny chce.. - znów go pocałowałam. Kochałam go, nie mocniej niż naszego synka, ale kocham!
Lou: Kocham Cie.. - szepnął.
J: Przed chwilą pomyślałam że ja Ciebie też.. - uśmiechnęłam sie i z powrotem sie do niego przytuliłam.
Lou: To kiedy on będzie miał rodzeństwo? - spytał śmiejąc sie.
J: Później. - kolejny śmiech. To będą wspaniałe święta, wspaniałe życie, wspaniała rodzina!
T. END!!
___

Ostatnia i najdłuższa chyba część!!
Too standardowo 30 komów i pierwsza część imagina z Zaynem :D
Do tego będziecie czytać to nowe FF? :D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ps. nie chce żeby moje czytelniczki sie kłóciły.. xx




Naat

24 komentarze:

  1. No i Zajebiste jak zwykle :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo jakk slodkoooo ❤❤❤ nextt ❤

    OdpowiedzUsuń
  3. Tą scenę w której Michel mowi MAMA wzięłaś z reklamy???
    Cudowne <3
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  4. JA mówię teraz, że tą część tak osłodziłaś, że normalnie słodko mi się w środku zrobiło... :| i romantycznie tak że wszędzie serca widzę... XD wiesz, że w tym z Zayn'em też będę komentować?!!!!! i też będę tak długo pisała... :| no to co, że Best Song Ever jest z MM?!!!! jest na początku MM... :| widzę, że połowa Directioners kocha, uwielbia... wielbi Niall'a... JA też... :| bardzo bardzo bardzo kochany imagin... fajny, cudowny, słodki i można to ciągnąć w nieskończoność a tyle miejsca nie mamy... JA dzisiaj pytań nie mam chyba... =) nowy znaczek mój heh... no także wiencej komenteży jest przewidziane no to dziewczyny łapać za klawiaturkę i komy lecąąąąąą! XD no to JA pozdrawiam... i z niecierpliwością czekam na imagina z Zayn'em Naat!... :|
    OLA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Imagin- cudowny. Ja jednak na imaginy o Zaynie nie mam ochoty. A co do Best Song Ever- wyraźnie napisałaś że Twoją ulubioną z TMH jest ta piosenka. Chciałam tylko przypomnieć, chodź uważam że każdy Directioner powinien to wiedzieć.
      ~~~~Kropka

      Usuń
    2. Na Zayna nie mam ochoty, przez jego odejście, i ten cyrk który odstawia xo
      ~~~~Kropka

      Usuń
  5. Jakie słodkie zakończenie :) czekam na Zayn'a ♥
    ~ Joanna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Naat jestes geniuszem oczywiście ze zadowoliłas moje oczekiwania i bardzo ci dziękuje za ten imagin:)
    Sandra

    OdpowiedzUsuń
  7. to jest boskie *-* Naat piszesz najlepsze imaginy jakie kiedykolwiek czytałam <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Boskie zakończenie :) Niecierpliwie czekam na Zayna :) A kto nie ma na niego ochoty ( lol xD ) nie musi czytać <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Naat, przepraszam, ze tutaj a nie na twoim WSPANIAŁYM ff, ale tam nie moge komentować anonimowo...
    Chce powiedziec ze twój CUDOWNY ff jest GENIALNY, nie skończyłam go jeszcze czytac jestem przy 26 części, ale jeż sie zakochałam. Podziwiam cie i uwielbiam twoją twórczość.
    <3
    A...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Ci bardzo.. :* 26 rozdział.. Hmm.. przed tobą kolejne 50 :) Dziękuje że czytasz!
      Każdemu dziekuje kto czyta moje imaginy, czy FanFiction.. DO tego powiem wam o jednym z moich marzeń przy pierwszej części Zayna <3
      Naat

      Usuń
  10. O Boże ! To piękne ! *.* ❤💗

    OdpowiedzUsuń
  11. BARDZO FAJNE! szkoda ze w fanfiction nie ma anonimow ;(
    Asia<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już sie robi!! <3 Zapomniałam o ten zmianie xx
      Naat

      Usuń
  12. Cuuuuudnie piszesz :)
    Zozol <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Cześć Naat,
    To znowu ja :) mam jeszcze jedno pytanie co do twojego ff o Nailu. Czy chciałas przedstawić go w nim jako takiego nic nie umiejącego, dzieciaka, nic nieogarniającwgo? Czy to tylko moje wrażenie.
    A ten o Louisie jest genialny <3
    A...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że nie.. NIALL w ff jest sobą, ale Nathalie tak na niego władczo działa.. To ona jest taka że nie lubi gdy jej sie sprzeciwia więc on tego nie robi.. Jednak uczy sie to przezwyciężać, nie zauważyłaś? Niall juz ją zna i wie jak należy z nią postępować, nie wiem skąd przyszło ci to do głowy?!
      Naat

      Usuń
    2. Zauważyłam, ze Nath juz to przezwycięża, ale po prostu miałam takie wrażenie, ze Nail jest takim niezdarą, ale nie wiem skąd i dlatego pytam ;-)

      Usuń
  14. WOOOOW... suuuuper :D-Maja

    OdpowiedzUsuń