One Direction i My.. - imaginy

poniedziałek, 17 lutego 2014

Marcel.. (+18).. - część 2/ostatnia

M: Co ty mówisz?! Spójrz na mnie.. - wykonałam jego polecenie.

J: No właśnie widzę.. I wiesz co widzę?
M: Kujona w wysoko podciągniętych spodniach, koszuli i niewygodnej kamizelce i wielkich okularach na nosie z..- przerwałam jego głupi monolog składając na jego ustach krótkiego całusa.
J: Widzę mega przystojnego bruneta, który pod tymi ciuchami chce ukryć to jaki tak naprawdę jest przystojny i muszę ci powiedzieć że.. - zbliżyłam sie do jego ucha -..jesteś cudowny w łóżku. - cmoknęłam go w szyje i odsunęłam sie od niego. Usiedliśmy oboje na przeciwko siebie i rozmawialiśmy, na różne tematy. Nie nudziłam mi sie rozmowa z nim. Mogłam podczas niej patrzeć w jego zielone oczy, za każdym razem tonęłam w nich. Po jakimś czasie przyszła mama Mar.. No właśnie nie powiedział mi jak ma tak naprawdę na imię.. - Marcel.. Yyy.. mówiłeś że to nie jest twoje prawdziwe imię.. - było mi jakoś tak dziwnie..
M: Taak.. Naprawdę nazywam sie Harry Styles.. Milo mi.. - wyciągnął w moim kierunku dłoń którą uścisnęłam.
J: Mi również milo cie poznać Harry.. Jestem (S.T.i.) - uśmiechnęliśmy sie - Hazza..?
H: Podoba mi sie.. - zaśmiał sie
J: Skoro dopiero co sie poznaliśmy to muszę sie ciebie o coś zapytać. - spuściłam głowę
H: Pytaj o co tylko zechcesz..
J: Okeej.. - przeciągnęłam - ..wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - mówiłam bawiąc sie swoimi dłońmi. Poczułam jak Harry podnosi moja twarz
H: Właśnie chciałem cie o to samo zapytać.. - zmniejszyliśmy miedzy nami odległość do minimum i kolejny raz tego dnia poczułam jego miękkie usta na swoich. - Kocham Cie (T.i.).. Od pierwszej chwili kiedy cie zobaczyłem, od naszej pierwszej rozmowy. Ty jedyna nie szydziłaś ze mnie i z mojego wyglądu. Myślałem że jesteś taka jak wszystkie, ale na szczęście bylem w wielkim błędzie..
J: Ja ciebie tez Harry i ciesze sie ze sie pomyliłeś..

Z Harrym jestem już od ponad miesiąca. Na początku było ciężko bo każdy naśmiewał sie z niego jeszcze bardziej, ale ja go kochałam i nie pozwoliłam mu sie poddać. Większość wyzwisk były również kierowane pod moim adresem, tylko że ja nie przejmowałam sie tym tak bardzo jak on. Po pewnym czasie loczek postanowił zmienić swój styl ubierania sie i zakładał ubrania bardziej młodzieżowe. Te eleganckie spodnie zamienił na rurki, koszule i kamizelkę na T-shirt, a ogromne okulary na soczewki. Przez co jego oczy były jeszcze piękniejsze, włosy pozostawiał w nieładzie. Z każdym dniem coraz bardziej mi sie podobał przez co kochałam go jeszcze mocniej. Dzisiaj jest dokładnie półtora miesiąca jak jesteśmy razem. Siedzę na biologii i rozmyślam o moim ukochanym. Chciałam napisać mu SMS-a ale nigdzie nie mogę znaleźć mojego telefonu, pewnie zostawiłam go w domu. Nareszcie dzwonek na przerwę, jako pierwsza wybiegłam z klasy by jak najszybciej zobaczyć sie z NIM. Znalazłam go przy szafce, podeszłam cicho do niego i przytuliłam go od tyłu. Lekko podskoczył gdy to zrobiłam. Odsunęłam sie od niego by mógł sie odwrócić.
J: Cześć Hazzuś.. - wspięłam sie na palce by go pocałować ale sie odsunął.. spojrzałam na niego niepewnie - Coś sie stało?
H: Taak i myślałem że jesteś inna.. Jednak pomyliłem sie co do ciebie.!!- warknął a ja poczułam dziwny ból w okolicy serca.
J: O co ci chodzi Harry..?! - zapytałam zdziwiona, wcześniej sie tak nie zachowywał.
H: Nie udawaj że nie wiesz..! Jak mogłem pomyśleć że kochasz mnie naprawdę..! A ja głupi dałem sie nabrać! - stałam jak slup i przetwarzałam to co do mnie mówi..
J: Ale ja nic nie rozumiem i nie wiem o czym ty do mnie mówisz. Nigdy cie nie okłamałam.. Kocham cie jak nikogo innego.. - w moich oczach pojawiły sie łzy..
H: Nie wiesz?! - zadrwił i wyciągnął telefon z kieszeni i zaczął czytać.. - Wiesz co Marcel.. Nigdy w życiu cie nie kochałam.. To co miedzy nami było to była tylko i wyłącznie gra z mojej strony.. Dziękuje że pozwoliłeś mi wygrać zakład.. - mówił ze złością w glosie - Dalej nie wiesz o co chodzi..?! Nienawidzę cie..! - gdy to powiedział łzy spływały już po moich policzkach, mocząc moją koszulkę. Usłyszałam chichoty za sobą, odwróciłam sie i zobaczyłam 3 największe suki w całej szkole. Rose, najgorsza z nich wszystkich trzymała w swoich obleśnych szponach mój.. mój telefon?!
J: Masz racje Harry, nie wiem o co chodzi, bo nawet nie.. A z reszta zapomnij o mnie i o tym co sie miedzy nami wydarzyło.. O tym że ja nigdy z ciebie nie szydziłam, że zawsze chciałam cie poznać. A jak już to zrobiłam, to okazało sie że ty jesteś całkiem inny niż myślałam. - starłam łzy cieknące po moich policzkach, podeszłam do tych tlenionych lasek i wyrwałam im mój telefon. Teraz już wiem dlaczego nie mogłam znaleźć telefonu. Przebiegam przez cały korytarz, trącając przechodzących uczniów. Nawet nie miałam siły ich za to przepraszać. Wybiegłam zapłakana ze szkoły i udałam sie w stronę domu. Nie mogłam sie uspokoić. Cały czas w głowie miałam słowa Hazzy.. Jak on mógł tak powiedzieć. Rzuciłam sie z płaczem na moje łóżko i wtuliłam w poduszkę. Przesiąknięta była jego zapachem, bo zawsze gdy do mnie przychodził kładł sie właśnie na niej. Moja mama gdy zobaczyła mnie w takim stanie, próbowała ze mną porozmawiać, ale gdy tylko zaczynałam mówić mój płacz stawał sie jeszcze większy. Pozwoliła mi do końca tygodnia zostać w domu. Ona jest wspaniałą kobietą. Przez te dni wcale nie wychodziłam z pokoju, nic nie jadłam, tylko od czasu do czasu piłam wodę. Mama sie strasznie o mnie martwiła bo tylko leżałam i płakałam.. Nie rozumiałam dlaczego on tak postąpił. Był..Jest najważniejszym człowiekiem w moim życiu a zachował sie jak ostatni kretyn. Nie wyjaśnił ze mną tego, tylko od razu oskarżył i zrezygnował z tego co po miedzy nami jest. Mama codziennie przynosiła mi do pokoju jedzenie, ale za każdym razem wynosiła je w nienaruszonym stanie. Leżałam tyłem do drzwi i wpatrywałam sie tempo w okno. Widziałam jak wiatr kołysał gałęziami drzew, które niesamowicie zielone o tej porze roku. Są takie zielone jak oczy Harrego. Chciało mi sie płakać, ale chyba wypłakałam już cały zapas łez na kolejne dwa lata. Usłyszałam jak ktoś bardzo cicho wchodzi do mojego pokoju i podchodzi do mnie.
J: Mamo możesz zabrać to jedzenie i tak nic nie zjem. - powiedziałam nawet sie nie odwracając. Byłam przekonana że to właśnie ona. Nic nie odpowiedziała tylko położyła sie obok mnie i przytuliła mnie od tylu. Ona nigdy tak nie robiła! Spojrzałam na rękę która mnie obejmuje i ona nie należała do niej. Zerwałam sie szybko z łóżka, przez co w mojej głowię zaczęło sie kołować. Złapałam sie za komodę stająca obok, a druga ręką za głowę. Na moim łózko siedział Harry, ze smutną i przerażona mina. - Po co tu przyszedłeś?! - zapytałam oschle.
H: Chciałem cie przeprosić.. To co wtedy mówiłem, powiedziałem to pod wpływem impulsu. Przepraszam, że nie pozwoliłem ci nic powiedzieć, że zachowałem sie jak kretyn i cie zraniłem. Przez te dni co cie nie było w szkole Rose i jej koleżanki przystawiały sie do mnie. Przyznały że to one napisały wiadomość bym cie zostawił. Naprawdę jest mi przykro z tego powodu, że ci nie wierzyłem i jeśli mi wybaczysz, obiecuje że już nigdy w życiu tak nie zrobię. Kocham cie, wybacz mi.. - schował twarz w dłonie, a ja mu sie tylko przyglądałam i biłam z myślami. Kochałam go, ale bardzo mnie zranił. Podeszłam do niego i usiadłam obok.
J: Masz zupełną racje Harry.. Jesteś kretynem, ale kocham cie i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie mimo, że jesteśmy tacy młodzi.. Dlatego już nigdy w życiu tak nie rób. - spojrzał na mnie, zaszklonymi oczami i musnął delikatnie moje ust. Jakby bał sie że mi sie coś stanie.. Przyciągnęłam go bardziej, a nasz pocałunek przepełniony był namiętnością, tęsknotą i miłością.
H: Tęskniłem za tym.. Tęskniłem za tobą.. Ja nie wiem jak mogłem być taki głupi i tak postąpić..
J: Spokojnie Hazz.. Już jest wszystko dobrze.. - znów złączył nasze usta w pocałunku.
H: Tak.. bardzo.. cie.. kocham.. - szeptał przez pocałunek. Oderwałam sie od niego i wtuliłam najmocniej jak sie da. Nie chciałam już go nigdy stracić.
J: Tez cie kocham Styles.. Nie ważne czy Harrego czy Marcela..
The end.. <3



Naat


1 komentarz: