One Direction i My.. - imaginy

wtorek, 11 lutego 2014

Lou :) - część 8

P: Pan Tomlinson chce żeby pani pojechała ze mną.. - przytaknęłam i poszłam za mężczyzną. Otworzył mi drzwi do czarnej, ekskluzywnej limuzyny. Wsiadłam niepewnie i odjechaliśmy. Cały czas sie zastanawiałam co ten Louis wykombinował. Jakby nie mógł sam po mnie przyjechać. W tej limuzynie czułam sie jakoś nieswojo, nie lubię takich rzeczy. One dla bogatych personaliów. Ach zapomniałam przecież Lou jest bogaty. Dojechaliśmy na miejsce po 30 min, starszy pan otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść a gdy już to zrobiłam moim oczom ukazał sie dom chłopaka. Zdziwiona tym podeszłam do drzwi i delikatnie zapukałam. Otworzył mi Louis ubrany w czarne rurki, szara koszule i marynarkę. Uśmiechnął sie szeroko na mój widok.
Lou: Witaj księżniczko. - pocałował mnie w policzek i weszliśmy do środka - Ślicznie wyglądasz..
J: Dziękuje, ty tez niczego sobie.. Lou mieliśmy iść na kolacje.. - bez słowa złapał mnie za rękę i zaprowadził do salonu gdzie był stół nakryty dla dwóch osób.
Lou: Pomyślałem że jak mamy spędzić ten wieczór tylko we dwoje to, to będzie najlepsze rozwiązanie. - uśmiechnęłam sie do niego i zajęłam swoje miejsce. Wieczór był naprawdę miły i romantyczny. Kolacja była bardzo pyszna i dowiedziałam sie że Lou wygonił z domu chłopaków by spędzić ten wieczór samemu. W jego towarzystwie czułam sie naprawdę dobrze i bezpiecznie. Po posiłku przenieśliśmy sie na wygodna kanapę i dalej rozmawialiśmy. Tematy jak już wcześniej wspominałam nie kończyły nam sie. Nie obyło sie również bez czułości. Louis co chwile składał na moich ustach, policzkach a nawet szyi pocałunki. Tak właśnie spędziłam jedną z najwspanialszych kolacji w moim dotychczasowym życiu. O ok 2 w nocy poczułam sie senna.
J: Tommo jest już późno w jestem zmęczona.. Odwieziesz mnie? - zapytałam spoglądając w jego oceaniczne tęczówki
Lou: Niee.. - zdziwiłam sie
J: Ok.. to zamówię sobie taksówkę.. - wyciągnęłam z torebki telefon, ale Louis mi go zabrał
Lou: Przecież nie wracasz dzisiaj do hotelu.. Nie pozwolę ci o tej porze chodzić po Londynie.. i dlatego zostajesz u mnie.. - powiedział jakby to było oczywiste. Wstaliśmy i poszliśmy do jego sypialni. Zauważyłam na łóżku jakaś torba podróżna
J: Wyprowadzasz sie?! - chłopak sie zaśmiał
Lou: Niee.. to ty byś mogła sie wprowadzić tutaj. - podeszłam do torby i zajrzałam do środka.
J: Tomlinson skąd masz moje ubrania?! - spojrzałam na niego i skrzyżowałam ręce na piersi. Chłopak cicho sie zaśmiał i podszedł do mnie. Musnął moje wargi, odwzajemniam pocałunek przyciągając chłopaka do siebie.
Lou: A co do przeprowadzki to mówiłem poważnie. - oderwał sie ode mnie
J: Nie uważasz że znamy sie zbyt krótko zęby razem zamieszkać?
Lou: Nie obchodzi mnie to.. Chce przy tobie zasypiać każdego wieczoru.. - mówił patrząc mi głęboko w oczy - ..a co najważniejsze chce sie przy tobie budzić. Chce patrzeć na twoją twarz gdy spisz, chce skradać ci małe pocałunki, bo nie mogę sie powstrzymać żeby cie nie pocałować gdy jesteś obok. Nawet teraz mam ochotę całować cie bez przerwy. Gdy jesteś obok mnie nic innego nie istnieje, liczysz sie ty..- przerwałam jego cudowny monolog wpijając sie w jego usta. To co powiedział było wzruszające i jeszcze nikt nigdy niczego podobnego mi nie powiedział.
J: Mimo że to co powiedziałeś było piękne to nadal myślę że zamieszkanie razem jest za wcześnie.
Lou: Co mam zrobić zęby cie przekonać? - powiedział zrezygnowany
J: Pozwól mi siebie lepiej poznać i daj czas na zastanowienie sie nad tym. - wyciągnęłam z torby moja piżamkę i powędrowałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i Wrocisław do bruneta. Położyłam sie obok niego i wtuliłam w jego gorące ciało. Odwzajemnił uścisk dwa razy mocniej i odpłynęłam w krainę Morfeusza. Rano gdy sie obudziłam chłopaka nie było obok mnie. Przeciągnęłam sie na łóżku i wyszłam z niego. Wyjęłam z torby bordowe rurki i czarną bokserkę i obrałam sie w to. W torbie znalazłam jeszcze moja kosmetyczkę i poszłam do łazienki, oczesałam sie i omyłam. Zeszłam na dół i nigdzie nie mogłam znaleźć Louisa. W salonie, w kuchni pusto. Postanowiłam jednak że zrobię sobie kawę. Wziąłem ze stołu kubek i coś w nim zabrzęczało. Wyciągnęłam z niego klucze.?! Domyślam sie ze od domu. Lou jednak zignorował moje wczorajsze słowa. Z jednej strony byłam na niego zła, ale z drugiej to bardzo mi schlebia że tak mu na mnie zależy. Wzięłam telefon i wybrałam do niego numer. Nie odebrał. Zrezygnowana i podirytowana zrobiłam sobie kawę i usiadłam przy stole myśląc o nim i jego propozycji. Zależało mi na nim równie mocno jak jemu na mnie, ale pomysł mieszkania razem wydawał mi sie za bardzo pospieszony. Popijałam mój gorący napój i dostałam SMS od bruneta o treści.: " Wybacz skarbie ze nie obudziłaś sie przy mnie, ale mam próbę z chłopakami. Czuj sie jak u siebie. Xxx". Poszłam do salonu i zastanawiałam sie co zrobić. W końcu zdecydowałam ze zadzwonię do Martyny.
M: Hej Naat, co tam? - zapytała radośnie
J: Cześć. Możesz przyjechać do chłopaków?
M: Coś sie stało? - przejęła sie
J: Nie.. Nie wiem.. Przyjedz jak najprędzej muszę z tobą porozmawiać.
M: Okej. Zaraz będę.. - rozłączyłam sie i rozejrzałam po pokoju. Był tu straszny bałagan. Wstałam z wygodnego fotela i zaczęłam zbierać brudne naczynia. Zaniosłam wszystko do kuchni i włożyłam do zmywarki. Ogarnęłam z okruszków kuchenne blaty i usłyszałam dźwięk dzwonka. Otworzyłam je
M: Mów o co chodzi.. - weszła do środka
J: Chcesz coś do picia?
M: Soku.. a chłopaki gdzie? - rozejrzała sie dookoła
J: Na probie.. - poszłyśmy do kuchni i usiadłyśmy przy stole - I jak było wczoraj na randce z Harrym? - uśmiechnęłam sie
M: Świetnie, poszliśmy do kina, potem na spacer a na końcu do nas do hotelu.. A jak twoja kolacja z Lou?
J: Było bardzo romantycznie.. i.. - urwałam
M: I..?
J: Lou zaproponował mi mieszkanie z nim.. - powiedziałam szybko i pokazałam jej klucze. Martyna sie im przyjrzała.
M: Nie sadzisz że to za szybko..?
J: Powiedziałam mu to.. ale on jest uparty i nie chce odpuścić.. Ja nie wiem co mam robić.. - schowałam twarz w dłonie.
M: Spokojnie mała.. zaraz coś poradzimy. - pocieszała mnie
J: Ale jak..?!
M: Kochasz go? - zapytała wprost 
 ...




Naat 

1 komentarz: