One Direction i My.. - imaginy

wtorek, 22 kwietnia 2014

Zayn.. :)

' ..Wiesz jak to jest, gdy jedna z najważniejszych osób w twoim życiu wbija ci nóż prosto w serce?! Nie, bo ja zawsze byłam na twoje każde zawołanie. Wysłuchałam cie gdy tego potrzebowałeś, doradziłam w każdej sprawie.. Pamiętam jak jeszcze miesiąc lub dwa temu byłam dla ciebie równie ważna co ty dla mnie! A może tylko mi sie tak wydawało?! Może nigdy nie byłam dla ciebie ważna?! Może byłam tylko taka naiwna, że ci zaufałam i traktowałam jak brata. Miałam cie za przyjaciela. A byłeś nim?! Czy tylko stwarzałeś takie pozory?! Mówią że pozory mylą, ale myślałam że z nami będzie inaczej, że miedzy nami jest najprawdziwsza przyjaźń. Byłam pewna, że zrobię dla ciebie wszystko, byś tylko był szczęśliwy. Możesz powiedzieć to samo? Możesz powiedzieć że zrobiłbyś tak wiele dla mnie jak ja dla ciebie? Śmiem twierdzić, że nie! Mam takie wewnętrzne przeczucie, że nigdy nie traktowałeś naszej 'przyjaźni' tak poważnie jak ja. Wyobrażasz sobie co czuje gdy widzę jaki jesteś szczęśliwy? Skąd?! Przecież nawet nie wiesz co u mnie słychać. Zaczynam mieć takie wrażenie, że przyjaźniłeś sie ze mną tylko ze względu na siebie. Widziałeś mnie tylko wtedy jak nie miałeś z kim porozmawiać, wyżalić sie. Wiedziałeś, że przyjmę cie z otwartymi ramionami do siebie.. Zastanowiłeś sie kiedyś czy ja nie potrzebuje z kimś porozmawiać? Czy nie potrzebuje kogoś bliskości?
..Naiwność to moja największa wada. A wiesz dlaczego? Bo za szybko ci zaufałam, za szybko stałeś sie dla mnie ważny. Zaufanie to dar, trzeba ostrożnie wybierać osoby którym sie ten dar powierzy. Ode mnie go otrzymałeś.. To był mój błąd, bo teraz cierpię. Boli z każdym dniem coraz bardziej. Boli gdy przechodzisz obok mnie obojętnie, boli gdy odzywasz sie po jakimś czasie i jak gdyby nigdy nic, opowiadasz jak to u ciebie wspaniale. A potem okazuje sie, że pokłóciłeś sie z nią. Wtedy już wiem, co było spowodowane tym nagłym zainteresowaniem moją osobą. Miałeś w tym swój własny interes.. Wygadać sie komos, kto cie wysłucha. Masz pewność że to zrobię bo mam tylko ciebie. Ale wystarczy tego Zayn!! Nie chce być już tylko na pocieszenie. Ja też chce czuć że jestem dla kogoś ważna. Mógłbyś chociaż powiedzieć że już nie będziesz spędzać ze mną czasu. Wiem że jesteś szczęśliwy ze swoją dziewczyną, ale pomyśl jak ja sie czuje kiedy najlepszy przyjaciel nie chce sie ze mną spotkać bo ona.. Twoje wytłumaczenia zaczynają mnie rozśmieszać, a wiesz dlaczego?! Bo wiem że to nie pierwszy i nie ostatni raz. Dzisiaj po raz pierwszy uświadomiłam sobie, że prawdziwych przyjaciół jednak poznaje sie w najgorszych momentach w swoim życiu i wiesz co?! Nie zdałeś egzaminu na cudownego przyjaciela. Wyobraź sobie ile razy ja cie potrzebowałam w ostatnim czasie, ale ty nie mogłeś sie ze mną spotkać, bo Rose była ważniejsza. Rozumiem że ją kochasz.. A z reszta sam wiesz jak jest teraz miedzy nami.. Dzisiaj nawet ze mną nie porozmawiałeś.. Powiedz jeszcze że to jest przeze mnie.. Ja oczywiście to przyjmę do wiadomości i poczuje kolejne ostrze wbijające sie w moje serce......
Jednak chce ci podziękować.. A wiesz za co?! Za to że spędziłam z tobą jedne z najlepszych chwil w moim życiu. Również za to że tak mnie potraktowałeś. Wiem już jaki to jest ból i nikomu go nie życzę, nawet najgorszemu wrogowi....
A pamiętasz jak dałam ci bransoletki przyjaźni?! Masz ją jeszcze..? Moja pękła.. Napis 'Forever' został przerwany.. Myślisz że to znak?! .......
(T.i.)..'
Nabazgrałam na kartce papieru i włożyłam do koperty. Nie wiedziałam jak to odbierze, mam tylko nadzieje że zrozumie że mnie skrzywdził. Nie spotkam już go więcej. Nie chce nawet na niego patrzeć, chce zapomnieć. Z dzisiejszym dniem może sie wszystko zmienić. Kończę 19 lat i wyjeżdżam z mojego rodzinnego miasta. Chce zacząć samodzielne życie. Albo po prostu uciec od tej nieszczęśliwej przyjaźni.. A może nawet miłości. Nie chce go kochać. Wiem że będzie mnie boleć jeszcze bardziej, dlatego nie chce sie przyznać przed samą sobą że darze go takim czuciem. Wylatuje z Anglii do USA.. Nowe miejsce, nowi ludzie, nowe życie. Walizkę mam już spakowaną, odlatuje dopiero jutro, więc będę mogła dać, a raczej podrzucić Zaynowi ten list. Ubrałam sie i wyszłam z domu. Było już ciemno i wiał lekki letni wiatr. Szłam powoli, nie chciałam szybko sie tam znaleźć. Jednak stało sie to w błyskawicznym tempie. Zapukałam delikatnie do drzwi. Po chwili otworzyła drzwi jego mama.
J: Dobry wieczór.. - uśmiechnęłam sie lekko - Jest Zayn?
M.Z: Nie, przykro mi (T.i.)..
J: To może nawet i lepiej.. - kobieta spojrzała na mnie niezrozumiale. - Może pani mu to przekazać. - podałam jej kopertę z jego imieniem. Spojrzała na nią, a potem na mnie.
M.Z: Co to? - zapytała zdziwiona
J: To jest wszystko co chciałabym powiedzieć pani synowi, ale nie mam na to ani czasu, ani odwagi. Proszę mu to przekazać.. - powiedziałam i odeszłam. Teraz chciałam jak najszybciej znaleźć sie w domu. Po kilku minutach byłam na miejscu. Poszłam do swojego pokoju, rozejrzałam sie czy aby na pewno wszystko spakowałam i gdy okazało sie że tak, poszłam spać. Rano wstałam bardzo wcześnie, a o 13 miałam samolot. Wiec mogłam sobie pospać nieco dłużej ale nie udało mi sie to. W głowie siedział mi Mulat. Nie mogłam przestać o nim myśleć. Nie byłam pewna czy już przeczytał list czy zrobi to jutro, za tydzień czy wcale.. Przecież nie liczyłam na to że jakimś cudem zobaczę go jeszcze dzisiaj i będzie tak jak dawniej, prawda?! A może jednak miałam taką cichą nadzieje? Wstałam leniwie z łóżka, poszłam do toalety. Wzięłam orzeźwiający prysznic i ubrałam sie w TO. Zeszłam na dół do kuchni i zaparzyłam sobie i mojej mamie kawę. Po chwili była już w pomieszczeniu.
M.M: Nie mogę uwierzyć że sie wyprowadzasz.. - usiadłyśmy przy stole.
J: Kiedyś trzeba.. - uśmiechnęłam sie
M.M: Będziesz mnie odwiedzać? - zapytała z nutą nadziei, choć dobrze wiedziała że będę
J: Pewnie, ale ty też nasz do mnie przyjeżdżać. - zaśmiałyśmy sie. Wypiłyśmy kawę w milej atmosferze. Z mamą zawsze świetnie sie dogadywałam. Będzie mi jej brakować. O 11 wyjechałyśmy z domu, by na spokojnie dojechać na lotnisko. Niecałą godzinę później byłyśmy już na miejscu. Pożegnałam sie z mamą i poszłam do bardzo, ale to bardzo długiej kolejki do bramek kontrolnych. Stałam tak z słuchawkami w uszach i zastanawiałam sie czy dobrze robię. Dlaczego sie wyprowadzam?! Mam przecież zacząć nowe życie, usamodzielnić sie.. A może uciec od nieodwzajemnionej miłości i odrzucenia z jego strony?! Moja świadomość mówi mi że ta druga wersja jest tą prawdziwą.. Taaa.. Uciekam stąd, bo tak strasznie go nienawidzę. Jeszcze tylko kilka osób i będę mogła w końcu przejść przez te bramki. Zdjęłam słuchawki i schowałam je do torebki.
J: Kogo ja oszukuje.. Kocham go.. - mruknęłam do siebie. Podeszłam do ochroniarza i już miałam przechodzić przez bramkę kiedy zatrzymała mnie czyjaś ręka.
Z: (T.i.) poczekaj.. ! - odwróciłam sie i ujrzałam jego.. W oczach pojawiły mi sie automatycznie łzy.
J: Zayn?! Ale co ty tu robisz?
Z: Powstrzymuje cie przed odlotem.. - uśmiechnął sie delikatnie
J: Ale po co? Podaj mi choć jeden sensowny powód dla którego miałabym zostać.. - spojrzałam w jego brązowe tęczówki.
Z: Kocham cie. Jeszcze nigdy w życiu nikogo tak nie kochałem jak ciebie.. - powiedział patrząc prosto w moje oczy, zbliżył sie do mojej twarzy tak, że czułam jego ciepły oddech na mojej skórze.
P: Możecie załatwiać swoje sprawy gdzie indziej..?! - warknął na nas jakiś zirytowany pan. Zayn odsunął sie ode mnie.
J: Ale przecież jesteś z Rose. Jak masz mnie kochać skoro jesteś z nią. - zdziwiłam sie.
Z: Bylem z nią dlatego że chciałem zapełnić dziurę spowodowaną tym uczuciem. Bałem sie że nie czujesz tego samego.
P: Załatwcie to gdzie indziej! - znów ten sam typ.
K: Niech pan siedzi cicho! Nie widzi pan że ci młodzi sie kochają.. - broniła nas jakaś kobieta.
Z: Nie zostawiaj mnie. Proszę.. - załkał. W jego oczach błyszczały łzy. Wzięłam swoją walizkę i wyszłam z kolejki. Złapałam chłopaka za rękę i złączyłam nasze palce. Widziałam jak Mulat sie uśmiecha. Wyszliśmy z lotniska i wsiedliśmy do taksówki.
J: Nie rań mnie już więcej.. - powiedziałam patrząc w jego oczy.
Z: Nigdy więcej..

The end.. 




Naat 

1 komentarz: