One Direction i My.. - imaginy

niedziela, 17 maja 2015

Niall! ~ Amazing dream! - część 1

Hej!!
Postanowiłam kilka rzeczy!! 
1. To będzie Niall!
2. To chyba nie będe robić postów z pomysłami.. Wy zamiast komentować też imagin, to tylko pisaliście co chcecie dalej! :*
Więc chyba wrócimy do tego co było wcześniej! :)
3. Jestem taka dumna z DIRECTIONER.. Ta akcja na TT, coś niesamowitego!!! Ja nie dam rady zliczyć ile wysłałam tweetów z #NoControlDay #ProjectNoControl!! :D
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ 

        Od jakiegoś czasu łażę bez końca po ulicach Londynu, nie mam co robić, moje przyjaciółki się ode mnie odwróciły, znajomych za bardzo nie mam.. Może to dlatego, że jestem w tym mieście nowa.. Mieszkamy tu zaledwie od 2 miesięcy, nie mam nikogo z kim mogłabym spędzać wolne chwile. Usiadłam na ławce, która była blisko biblioteki miejskiej, obserwowałam ludzi którzy przechodzili obok mnie.. Każdy zabiegany, zamyślony, spieszy się gdzieś. Nie dostrzegają tego co jest wspaniałe, pięknej pogody która ostatnio panuje.. Nie słyszą tego ćwierkania ptaków, nie cieszą się niczym. Czasami mi sie wydaje że ludzie są obrażeni na wszystko co nas otacza, że nie są szczęśliwi.. Podniosłam sie z miejsca i poszłam do biblioteki, może jakaś ciekawa książka zapełni mój dzień. Rozglądałam się po pułkach szukając ciekawego tytułu, czytałam prologi, aż w końcu znalazłam kilka interesujących lektur.. Wróciłam zadowolona spacerkiem do domu, zamknęłam sie w swoim pokoju i wyszłam na balkon biorąc pierwszą książkę z mojej małej wieżyczki.. Nawet nie zwróciłam uwagi kiedy zaszło słońce, odłożyłam książkę i uszykowałam sie do spania, to był trochę nudny i męczący dzień.. Szłam przez park, słyszałam dźwięki gitary, to była piękna melodia.. Czułam się jak zaczarowana kiedy do dźwięków instrumentu dodany został cudowny głos.. Nie chciałam by to się kiedykolwiek kończyło, ale też chciałam poznać tak wspaniałego człowieka. Piosenka była coraz głośniejsza, a moim oczom ukazało sie małe jeziorko.. Dziwne, myślałam że znam doskonale ten park! Zauważyłam na kładce jakiegoś chłopaka, to właśnie on tak wspaniale śpiewał. Podeszłam do niego tak, żeby go nie przestraszyć i usiadłam na przeciwko niego. Blondyn spojrzał na mnie, i na szczęście nie przestał śpiewać. Jego dłonie tak profesjonalnie poruszały się po strunach, jego głos był taki czysty, nieskazitelny.. Spojrzałam na jego twarz, był młody, może w moim wieku albo rok czy dwa starszy, miał wspaniale niebieskie oczy. Pomimo tego że nie patrzał na mnie to zatapiałam sie w nich.. Nagle chłopak przestał grać, spojrzał w moje tęczówki, uśmiechnął sie i odszedł. To było dla mnie dziwne i przygnębiające, w ogóle sie nie odezwał.. Ale jego uśmiech.. Mogłabym widywać taki dzień w dzień! Nagle usłyszałam przeraźliwe dźwięki.. Otworzyłam oczy i zaczęłam sie śmiać sama do siebie.. To był tylko sen, ale tego chłopaka to chyba nigdy nie wymaże z pamięci.. Ogarnęłam swój poranny stan i zeszłam na dół, zrobiłam sobie śniadanie i rozmarzyłam sie o chłopcu z mojego snu. To było takie realistyczne, jakbym już kiedyś go widziała.. Zjadłam posiłek, posprzątałam trochę w domu i poszłam z
powrotem do swojego pokoju, ubrałam się dość wygodnie, ułożyłam swoje długie włosy i pomalowałam się.. Zabrałam niedokończoną książkę, telefon i okulary przeciwsłoneczne i wyszłam z domu.. Spacerowałam powoli, napawając sie słonecznym porankiem.. Fajnie jest mieć takie wakacje gdzie nikt nie mówi mi co mam robić, jest tak beztrosko.. Znalazłam sie w parku, przeszłam w ustronniejsze miejsce i usiadłam na ławce. Na moim nosie znalazły sie okulary i pogrążyłam sie w czytaniu..
J: Ooo.. mruknęłam do siebie niezadowolona. Książka za szybko sie skończyła, spojrzałam na zegarek, była już 3pm.. Zasiedziałam sie! Wstałam z miejsca i zaczęłam spacerkiem podziwiać park, ptaki śpiewały, znów ludzie nie zwracali uwagi na to co dzieje się dookoła nich, nie widzieli tych wszystkich świetnych rzeczy.. Nagle usłyszałam jakieś dźwięki instrumentu, przez pierwsze chwile myślałam że mam jakieś omamy, ale melodia z każdym moim krokiem była bardziej wyrazista. Po kilkudziesięciu metrach zauważyłam młodego chłopaka siedzącego pod drzewem.. Grał na gitarze i do tego śpiewał. Podeszłam do niego powoli wsłuchując sie w piosenkę, nie możliwe! Jest prawie identyczna do tej z mojego snu.. Chłopak zauważył że do niego podchodzę i na szczęście nie przestraszył sie i nie przestał śpiewać. Usiadłam na trawie na przeciwko niego i wsłuchiwałam się w piękną melodie, teraz w rzeczywistości wpatrywałam sie w jego dłonie, piękne oczy..
Ch: Podobało Ci sie?

...
Co piszcie co myślicie?!
Następna część będzie po 15 komach!!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

czwartek, 14 maja 2015

Pomysł na kolejny imagin :)

A więc tak jak wspominałam.. Piszecie który numerek najlepszy, i z kim chcielibyście, no chyba że moja propozycja sie podoba :D
~ ~ ~ ~ ~ ~

1. Ja myślę, że tu Louis *-*
...
-  Jej skrzydła świeciły w ciemności. Biło od nich czyste światło, takie niewinne. Pragnąłem bronić jej do końca świata. Tylko dlaczego muszę być tym złym?! Dlaczego moje skrzydła muszą być czarne?! Moje życie, to życie zła i wrogości, moi bracia są aniołami ciemności,tak jak ja. A ona?! Ona jest taka czysta, dobra, niewinna.. Zakochałem sie w swoim wrogu! Ale ona kocha też mnie! Co teraz mamy zrobić?! Nie możemy uciekać przez cale nasze istnienie.. 
...

2. Tu Niall <3
...
- Cześć. Słuchaj. Może wydać ci sie to dziwne, ale śniłeś mi sie dzisiejszej nocy.. - powiedziałam niepewnie
- Zabawne bo widzę cie pierwszy raz.. - chłopak sie zaśmiał
- To tak jak ja ciebie.. - uśmiechnęłam sie, co odwzajemnił. 

...

3. To tak jak we fragmencie Liam.. :)
...
Pokłóciłam sie z Liamem.. Mieszkamy razem.
Wyciągałam z szafki talerz, ale wszystko wypadło i potłukło sie tak że rozcięło mi dłonie.. Zjechałam po szafce, usiadłam na podłodze i wpatrywałam sie w wyciekającą krew, której było coraz więcej, czułam sie coraz słabiej. Mój problem polegał na tym że już nie chciałam żyć. Powód?! Liam, chłopak którego kocham, chłopak który widzi we mnie tylko współlokatorkę. I teraz jeszcze tak kłótnia. Wykrzyczał mi prosto w twarz że mnie nie znosi, nienawidzi i żałuje że mnie poznał. Czułam sie jakby ktoś wyrwał mi serce łyżką.. Z moich oczu mimowolnie wypłynęły łzy. Jak on mógł mi tak powiedzieć, przecież sie przyjaźniliśmy, znamy sie od pierwszej liceum, obiecał że nigdy mnie nie skrzywdzi..

...

4. Z Harrym..  :D
...
Usłyszałam że ktoś idzie w moja stronę, zignorowałam to. W końcu jestem taka jak oni i nic nie poznają.. Po chwili ten ktoś usiadł obok mnie, czułam jego wzrok na sobie. Spojrzałam na niego i moim oczom ukazał sie chłopak, mniej więcej w moim wieku.. Tzn moim ludzkim wieku, czyli jakieś 18 lat, miał brązowe włosy, które lekko sie kręciły, do tego w jego tęczówkach odbijał sie blask księżyca. Był śliczny..
Ch: Cześć.. - uśmiechnął sie, w jego policzkach pokazały sie dziwne dziurki. Jeszcze nigdy sie widziałam czegoś takiego. Wyciągnęłam dłoń i dotknęłam jego policzka w miejscu tych dołeczków. Chłopak zachichotał.
J: Hej.. - uśmiechnęłam sie i zabrałam rękę z jego twarzy
Ch: Jestem Harry
J: (T.i.).. Milo mi śliczny chłopcze..

...

5. Zayn.. nie miałam pomysłu, ale może coś wymyśle..
Hmmm...

K: I co zamierzasz zrobić? - zapytała Kim
J: Nie wiem, może dam ogłoszenie na necie.. - wzruszyłam ramionami.
K: Myślisz że ktoś sie zgłosi?
J: Mam taką nadzieje. Jest wiele młodych ludzi którzy szukają mieszkania w Londynie.


Dobra to wybierajcie!!!
I komentujcie Louisa :D <3



Naat

Louis.. ~ I never had nothing to say.. - część 8 /ostatnia

Hejo!!
W końcu napisałam :D Już nie wiedziałam jak tego imagina zakończyć, ale udało sie!!
To już ostatnia część Louisa, pod imaginem podam albo w następnym poście, pomysły na następny imagin, wy tylko wpiszecie numerek :D
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

 J: Nie wiem czy mam dać mu szanse.. Nie wiem co mam zrobić, nawet we własnej matce nie mam wsparcia. - rozkleiłam sie i po chwili byłam już w ramionach loczka. Potrzebowałam teraz kogoś bliskości. - Harry co ja mam zrobię? - odsunęłam sie od niego i starłam łzy z policzków.
H: Przemyśl wszystko, tak na spokojnie, bez żadnej presji.. Wyjedź gdzieś, a co najważniejsze musisz z nim porozmawiać, dać mu sie wytłumaczyć..
J: Myślę, że jeśli nawet mi to jakoś racjonalnie wytłumaczy, w co wątpie, to i tak moje dalsze życie z nim nie będzie miało sensu. On mnie zdradzał.. - zaczęła rozsadzać mnie złość - Zniosłabym wszystko, ale nie zdrade.. I wolałabym umrzeć niż..
H: Nie mów tak. - przerwał mi - Nikt nie jest wart twojej śmierci, wyrzuć to z głowy. Mam propozycje.. - spojrzałam na niego by kontynuował - Ja jutro wyjeżdżam, możesz tu sie zatrzymać do czasu aż wróce. Przemyślisz wszystko.. - zaproponował.
J: Dziękuje..
H: Tylko gdy on będzie do Ciebie dzwonił, odbieraj. - powiedział stanowczo - Wiem, że Tomlinsona kochasz i zależy ci na nim, więc mu to pokaż.. - spojrzał na mnie znacząco.
J: On też pokazywał jak bardzo mu zależy pieprząc sie z tą laską.. Pójdę już.. - wstałam z miejsca jak zobaczyłam że zaraz będzie 2am.
H: Pomyśl o tym co ci powiedziałem. - wstał razem ze mną.
J: Jutro po pracy tu przyjadę, dziękuje Ci za to. - cmoknęłam go w policzek.
H: Natalie nie wiem czy mnie zastaniesz, więc weź je. - podał mi klucze.
J: Dziękuje Hazz.. - uśmiechnęłam sie słabo i wyszłam z domu. Nie spieszyłam sie jadąc do Louisa, zaparkowałam pod domem i weszłam cicho do domu. Zabrałam ze swojej sypialni piżamkę i poszłam do łazienki. Wszystko co robiłam wydawało mi sie takie bezsensowne, moje życie nie miało czynności, gdy w mojej głowie była świadomość że to może być już koniec. Położyłam sie spać i ze łzami w oczach odleciałam do krainy Morfeusza.. Obudziłam sie przed budzikiem, poszłam ogarnąć swój poranny wygląd i uszykowałam sie do pracy, musze pobuć z kimś kto mnie nie rani i pan Martin jest odpowiednią osobą. Zeszłam na dół i przy stole siedział juz Louis, byłam zaskoczona bo on zawsze lubiał pospać.
Lou: Dzień dobry.. - powiedział cicho.
J: Hej. - zaparzyłam sobie kawę - Co sie stało, że nie śpisz? - zapytałam z ciekawości i usiadłam na przeciwko niego. Przez chwile nie odpowiadał, był chyba zaskoczony tym, że sie odezwałam.
Lou: Jakoś nie mogę, brakuje mi wielu rzeczy.. - powiedział smutniej, nie skomentowałam, wiedziałam, że chodzi mu o mnie. Może zrozumie co ja czułam gdy on podczas trasy nie dawał znaku życia. - O której dzisiaj kończysz? - spojrzałam na niego.
J: Nie wiem, może po 4pm..
Lou: Zjesz ze mną obiad? - zapytał z nadzieją.
J: Niech będzie.. - mężczyzna uśmiechnął sie słabo, odstawiłam kubek, zabrałam kluczyki i torebkę i wyszłam z domu. Czemu chciało mi sie wyć?! Byłam w rozsypce, kochałam Louisa tak bardzo mocno, ale ciągle mam przed oczami te zdjęcia, tą myśl że on mnie zdradził.
    Dzień w pracy minął mi na przemyśleniach, pan Martin co chwile do mnie coś mówił, ale jednym uchem wpadały jego słowa, a drugim wylatywały.
S: Natalko skup się, wycierasz tą figurkę już dzisiaj piąty raz.. - skarcił mnie.
J: Przepraszam.. - mruknęłam cicho i zabrałam sie za czyszczenie półki.
S: Jedź do domu.. - uśmiechnął sie słabo. Automatycznie spojrzałam na zegarek, była dopiero 2pm.
J: Nie mogę, jeszcze 2 godziny.
S: Jedź.. - zachęcał, nie miałam siły sie sprzeciwiać.
J: Odrobię to panu kiedyś.. - zabrałam swoje rzeczy i wsiadłam w samochód, pojechałam do Hazzy, chciałam wszystko przemyśleć.
H: O jesteś już.. - ucieszył się, może i dobrze że on tu jest. Bez zastanawiania się przytuliłam sie do niego i z całych sił powstrzymywałam łzy. - Już dobrze.. Tylko mi tu nie płacz.. Proszę.. - głaskał moje plecy.
J: Hazz jak go tak kocham, ale on tak mnie zranił.. - łkałam w jego koszulkę.
H: On też Cie kocha.. Jest tylko jeden sposób, żeby to naprawić.. - odsunęłam sie od niego i spojrzałam w jego oczy. - Porozmawiaj z nim szczerze.. - złapał moja twarzy w policzki i starł łzy.
J: O której wyjeżdżasz? - zmieniłam temat.
H: W sumie to już wychodziłem.. - stwierdził.
J: Nie zatrzymuje cię, dziękuje, kochany jesteś.. - udało mi sie uśmiechnąć.
H: Nie dziękuj, jesteśmy przyjaciółmi.. Dobra ja muszę już jechać. - pochylił sie i złożył krótkiego buziaka na moim policzku. - Wierze w ciebie.. - powiedział na odchodne i zostałam sama. Przez kilka chwil stałam w tym samym miejscu, zrobiłam dobie herbate i usidałam przy kuchennym stole. Wpatrywałam sie w pustą przestrzeń przed sobą, herbata stygła a ja dalej nie wiedziałam co mam robić.. Bez zastanawiania sie zabrałam kluczyki i pojechałam do Louisa. Nie chciałam sie długo nad tym zastanawiać, pewnie zmieniłabym zdanie.
Lou: Dobrze że jesteś, właśnie nakładam.. - powiedział z uśmiechem. Przygotował sie na ta kolacje, wyglądał świetnie i nastrój w domu był romantyczny.
J: Louis ja..
Lou: Poczekaj.. - przerwał mi - ..Zanim powiesz, że to wszystko nie ma sensu pozwól mi udowodnić ci że jest inaczej.. - podszedł do mnie i złapał moje dłonie.
J: Kocham Cię i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.. - powiedziałam szybko - Nie chce się z Tobą rozwodzić, tylko jeżeli zranisz mnie choć w najmniejszym stopniu, to odejdę. - w Louisa oczach pojawiły sie takie iskierki jak na początku naszego małżeństwa.
Lou: Nie zawiodę Cię, nigdy w życiu Cię już nie skrzywdzę. - obiecywał, zbliżyłam się do niego i musnęłam delikatnie jego usta. Mój mąż przyciągnął mnie do siebie i pogłębił nasz pocałunek. Wróciły do mnie te wszystkie wspaniałe uczucia towarzyszące mi gdy on jest blisko. - Kocham Cię. - powiedział patrząc w moje oczy..

~2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ~
J: Kotku!! - zawołałam wychodząc z toalety.
Lou: jestem na dole.. - usłyszałam i niepewnym krokiem zeszłam do męża. Nie zmarnował jak na razie tej szansy.. Tylko nie wiem jak on to odbierze co chce mu powiedzieć..
J: Pamiętasz jak chciałeś małego Tomlinsona? - usiadłam koło niego.
Lou: Tak, ale ty nie chcesz.. - powiedział smutniej.
J: Tak wiem, ale czasu już nie cofniemy.. - powiedziałam ciszej, odwracając wzrok.
Lou: Co?! - był zaskoczony. - Skarbie, będziemy mieli małego dzidziusia? - ucieszył się.
J: Zrobiłam test, jest pozytywny, ale chcę mieć potwierdzenie od lekarza. - mój mąż wziął od razu komórkę i zaczął gdzieś dzwonić. Wyszedł z salonu i poszedł gdzieś, nie rozumiałam go.
Lou: Załatwione, ubieraj sie. - zarządził gdy wrócił z powrotem.
J: Gdzie? - teraz ja byłam zdziwiona.
Lou: Do lekarza.. - wyszczerzył się i podał mi płaszcz.. Po niecałych 30 minutach byłam juz w gabinecie ginekologa.
D: Zrobimy USG i będziemy wszystko wiedzieć. - uśmiechnął sie starszy pan. Nałożył na mój brzuch zimny żel i po chwili na ekranie pojawił się mój brzuszek. - O to tu.. - pokazał malutki punkcik na ekranie. - To wasze dziecko. - Louis szczerzył się jeszcze mocniej.
Lou: A który to tydzień? - zapytał ciekawy.
D: Myśle, że to jakieś 2 i pół miesiąca.. Tak, to na pewno 10 tygodni.. - starł żel z mojego brzucha i mogłam wstać.. Z wielkimi uśmiechami wróciliśmy do domu.
Lou: On powiedział dwa miesiące tak? - usiedliśmy na kanapie
J: No ponad, 10 tygodni.. - zwróciłam na to uwagę.
Lou: Czyli to wtedy pod prysznicem, co powiedziałaś że tak bardzo nie chcesz.. - zaśmiał sie. - Kocham was.. - ucałował moje usta, czułam sie szczęśliwa. Wiedziałam już że dobrze zrobiłam dając mu szansę, tamta sprawa poszła w niepamięć, nie wracamy do tego przez co nasze małżeństwo jest bezkonfliktowe. Nie licząc tych drobnych sprzeczek..
Koniec!!


Jednak w następnym poście dodam pomysły na kolejny!! Po prostu zagłosujecie na najciekawszy fragment!! I napiszecie z kim go chcecie, chociaż ja napisze z kim go widzę:D 
Ale chce tu ponad 16 komów!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

Payno ~ część 3

Chyba jednak nie przyzwyczaję się do tych notek przez rozdziałem :D Dawno tego nie robiłam, może dlatego ;) Miłego czytania i PRZECZYTAJCIE CAŁĄ NOTKĘ POD TĄ CZĘŚCIĄ!!
*******************
- Gotowa?- zapytała mnie przyjaciółka.
- A czy kiedykolwiek nie byłam?- zaśmiałam się i ruszyłyśmy na podbój nocy. Ona zdecydowanie będzie nasza. Wezwałyśmy taksówkę i pojechałyśmy do jednego z klubów, w których rzadko bywamy. Nie chciałam spotkać Liama, dlatego też zastosowałyśmy takie "zabiegi". Gdy dotarłyśmy, zapłaciłyśmy i podeszłyśmy do ochroniarza, ignorując kolejkę.
- Znamy się?- zmierzył nas.
- Jestem przyjaciółką właściciela.- powiedziałam odważnie.
- Ta, a ja jego opiekunką. 
- Koleś, nie wkurzaj mnie..- zaczęłam, ale ktoś mnie zawołał.
- (T.i.)!- odwróciłam się i zobaczyłam Nialla.
- Horan! Miło znowu cię widzieć.- powiedziałam i przytuliłam go na przywitanie. 
- Andrew? Czemu ich nie wpuściłeś?- zapytał Niall.
- Ja.. Ja nie wiedziałem, czy aby na pewno są przyjaciółkami szefa.
- No to teraz już wiesz.- odparł i weszłyśmy za blondynem. Gdy tylko przekroczyłyśmy próg, uderzył mnie zapach papierosów, alkoholu i spoconych ludzi.. Niebieskooki kierował nas na piętro, gdzie znajdowały się loże dla vipów. O dziwo zamiast ulokować nas w jednej z nich, zaprowadził nas do swojego gabinetu.- Rozgośćcie się. Co was tu sprowadza?
- Chęć dobrej zabawy w najlepszym klubie w mieście.- mrugnęła do niego moja przyjaciółka. Zaśmiał się i opadł na skórzany fotel. Ulokowałyśmy się na wygodnych, również skórzanych kanapach. 
- Przesadzasz, moja droga.- jego oczy rozbłysły iskierkami radości. Od kiedy tylko pamiętam, uwielbiałam jego oczy. Liam zawsze mu ich zazdrościł, widział, jak się sprawy mają, więc nie lubił zostawiać mnie sam na sam z Horanem.
- Wcale nie przesadza. Inne kluby to dno w porównaniu do twojego.- wzruszyłam ramionami. Chłopak przyjrzał mi się uważnie.
- Coś się stało?- zapytał. Cholera, on to zawsze potrafi mnie rozgryźć. Przygryzłam dolną wargę i pokiwałam głową na nie. Bałam się, że mój głos się załamie.- Nie kłam, przecież widzę, że coś nie tak. O co chodzi?
- Ehm.. No..- przeciągałam i zamilkłam.
- Czemu nie ma z wami Liama?- zmrużył oczy, a ja spuściłam wzrok.- To o niego chodzi, prawda?
- Tak, to o niego chodzi.- westchnęłam. Nie będę go okłamywać.- Ledwo wrócił, a już przyjął kolejne zamówienie i pojechał. 
- Pierdolisz..
- Nie.. Dzisiaj cztery zamówienia przyjął. Mam tego dość, naprawdę.
- Cztery?- mruknął z niedowierzaniem, Przytaknęłam na co wybałuszył oczy.- Nie pamiętam, żeby ktokolwiek w tym biznesie przyjął więcej niż dwa na dzień.- spojrzałam na przyjaciółkę, która mocno się zamyśliła.
- A co jeśli..- zaczęła ale zamilkła zdając sobie z czegoś sprawę.
- A co jeśli co?- zapytałam niepokojąc się.
- Nie nic.
- Mów, no już!
- A co jeśli on cię zdradza?- wyszło z jej ust bardzo cichutko. Zastanowiłam się chwilę.. Te wszystkie częste wyjścia, chamskie odzywki do mnie, przeprosiny a potem powtórka z rozrywki..
- To niemożliwie.- chciałam krzyczeć, zaprzeczać! Ale jedyne co wydostało się z moich lekko uchylonych to cichy, płaczliwy szept. Łzy stanęły mi w oczach, przyjaciółka widząc to, jakby otrząsnęła się.
- Jezu, nie dosyć! Bez sensu, to wszystko! Przyszłaś się bawić, a nie płakać!
- Masz rację.- pociągnęłam nosem i przymknęłam na chwilę oczy. Gdy je otworzyłam, świat już nie był rozmazany.
- Jeśli poczekacie na mnie 5 minut, to pójdę z wami.- uśmiechnął się Niall i włączył swój komputer. Siedziałyśmy grzecznie, ja wpatrująca się w swoje dłonie, które nerwowo ciągały rąbek sukienki, a Amy patrząca się na mnie i moje niespokojne ruchy rękami.
- Uspokój się.- szepnęła.
- Próbuję.- odpowiedziałam, na co posłała mi pełne współczucia spojrzenie.
- Okej, to chodźmy się zabawić! Jak mniemam na mój koszt.- zaśmiał się, a widząc mój krzywy wymuszony uśmiech, otulił mnie ramionami.- Słuchaj.. Żartowałem, przecież wiem, że nie przyszłyście tu tylko po to, okej? Uśmiechnij się, nienawidzę, gdy jesteś smutna.
- Dziękuję.- wtuliłam się w niego. Ucałował moje włosy i pogładził po plecach. Dlaczego nie jestem z Niallem? On jest troskliwy, miły, opiekuńczy.. Potrafi zadbać o kobiety i wywołać na ich twarzach uśmiech.. Czemu nie zaczęłam spotykać się z nim, kiedy jeszcze mogłam? 
Wraz z myślami przyszły wspomnienia, kiedy Horanek zauroczył się we mnie. Ja w nim też, ale.. No tak, Liam. Brunet skutecznie wybił mi blondyna z głowy.. Więc i niebieskookiemu przeszło po jakimś czasie i tak zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Czasem jednak zdarzają się nam takie gesty, które dla nas są po prostu naturalne. Jak oddychanie. Jak chociażby te przytulanie, czy pocieszający buziak. Nic nie znaczy, a raczej nic nie wnosi do naszej relacji, a jest naprawdę miły.
- To teraz chodźmy zaszaleć!- powiedział wesoło i pociągnął mnie oraz Amy za rękę. Zamknął gabinet i korytarzem dotarliśmy do loży na piętrze. Niall zajął jedną z nich i zaproponował, ze zaprosi jeszcze Josh'a, Ellie, Rose oraz Louisa i Harry'ego. Przytaknęłyśmy, więc po 30 minutach ta piątka dołączyła do nas. Zamawialiśmy hektolitry alkoholu, oczywiście Niall placił tylko za mnie i za Amy, reszta musiała sobie fundować sama.
- Wybaczcie, ale nie stać mnie na aż takie pijaństwo.- śmiał się. I tak mieli "ulgi". Było mi trochę głupio, że Horan płaci za to wszystko, więc mu to powiedziałam.
- Niall, nie możesz za mnie płacić.. Nie czuję się z tym dobrze.
- Ale sam ci to zaproponowałem, tak? Kiedyś to ty zawoziłaś i odwoziłaś mnie na imprezy, stawiałaś kolejki i w ogóle.. Przyszedł czas, abym się odwdzięczył.- posłał mi uśmiech i przytuliłam.
- Nie musisz.. Ale miło, że chcesz.
- Nie ma problemu.- zaśmiał się i wróciliśmy do wesołego towarzystwa. Kontynuowaliśmy rozmowy i wspominanie, przy kolorowych drinkach i rundkach shotów. Po pewnym czasie przyszła Am, przez co dopiero teraz zobaczyłam, że nie było jej.
- Możemy porozmawiać?- przekrzyczała muzykę i pociągnęła mnie, nim zdążyłam odpowiedzieć.
- Co się stało?- zapytałam, gdy znalazłyśmy się w jakimś cichszym miejscu.
- Jake do mnie dzwonił..- zaczęła niepewnie - i powiedział, że wraca jutro.. 
- Więc muszę wrócić do Payne'a?- dokończyłam za nią.
- Przepraszam, ale nie mam aż tyle miejsca w domu.. Wiesz, że to tylko tymczasowe lokum i szukamy czegoś większego, ale teraz naprawdę nie miałabyś gdzie spać..- była zdenerwowana, co znaczy, że naprawdę nie chciała mnie wypraszać.
- Jasne..- nie miałam  jej tego za złe, a jednak i tak humor mi się zepsuł. Będę musiała wrócić z podkulonym ogonem do tego idioty? Co z tego że go kocham. Jest idiotą i na razie nie mam najmniejszej ochoty go widzieć.
- Co się stało?- zapytał mnie blondasek, gdy zajęłam miejsce obok niego. Czyli aż tak było widać?
- Nic.. Tylko będę musiała znowu zamieszkać z Liamem.
- Czemu?
- Jake wraca, a wiesz jak na razie jest u nich..- westchnęłam. No trudno.. Chociaż.. Może moja mama przetrzyma mnie kilka dni?
- Możesz wprowadzić się do mnie. wzruszył ramionami.
- Jesteś pijany?- zaśmiałam się. Tego wieczora nie mieliśmy ograniczeń, więc nie zdziwiłabym się, gdyby plótł trzy po trzy.
- Nie, ja mówię poważnie. Możesz zamieszać jakiś czas.. Nie będziesz musiała męczyć się z Payne'em, a ja częściowo spłacę dług.
- Nie chcę ci robić kłopotu..- zaczęłam. 
- Nie będziesz! I tak teraz prawie cały czas siedzę sam w domu, co jest już nudne, bo klub działa i bez mojej dłuższej interwencji, więc jest mi to jak najbardziej na rękę..
- Nie wiem, jak ci się odwdzięczę.- uśmiechnęłam się.
- To ja ci się odwdzięczam.- odwzajemnił uśmiech trzy razy mocniej.

<Oczami Liama>
Rozpierdala mnie od środka. Gdzie do kurwy jest (T.i.)?! Z kim, co robi, wszystko z nią okej?
'A jak myślisz?! Zraniłeś ją idioto!'
Przeskanowałem jeszcze raz wydarzenia sprzed kilku godzin. Nic złego nie zrobiłem..
'Jak to nic?! Zostawiłeś ją, bo praca była ważniejsza!!'
' Wcale że nie!'
'Gdyby tak nie było, to by cię nie zostawiła!!'
Zost.. Zostawiła?! Nie, nie, nie.. To niemożliwe!
'A jednak!'
'Zamknij się już!'
Kurwa, rozmawiam sam ze sobą, to nie jest dobre. Odnalazłem telefon i wybrałem numer do mojej kruszynki. Nie odebrała. Powtórzyłem tę czynność jeszcze 25 razy. Zero odzewu. Z kim ona może być? Może z tą no.. Amy? Chyba tak. Niestety nie miałem jej numeru, ale posiadałem interesujące mnie cyferki do jej chłopaka. Zdzwoniłem więc.
- O co chodzi Liam? Nie za bardzo mam teraz czas.- w tle można było słyszeć, że był w trakcie pakowania czegoś.
- Czy (T.i.) jest z Amy?- zapytałem prosto z mostu.
- Nic o tym nie wiem.. Czemu dzwonisz do mnie, a nie do (T.i.) lub Am?
- (S.T.i.) nie odbiera, a numeru do twojej dziewczyny nie posiadam.- odparłem.
- Wyślę ci jej numer sms-em.- rzucił i rozłączył się. Po kilku sekundach dostałem wiadomość.
Od: Jake
'*** *** *** - numer Am. Tylko mi jej nie podrywaj, bo zabije! x.'
Do: Jake
'Jasna sprawa, bro ;) Laska kumpla- nietykalna! x.'
Święta zasada nietykalności, której każdy porządny facet się trzymał, obowiązywała również mnie. Wybrałem numer do Amy. Odebrała za 3 razem.
- Tak?- w tle leciała głośna muzyka klubowa.
- Cześć, jest z tobą (T.i.)?
- Nie..- chciała zaprzeczyć, ale usłyszałem głos mojej dziewczyny.
- Niall, przestań!- chichotała.
- Co. Tam. Się. Do. Kurwy, Dzieje?!- wydarłem się. Jeśli ten pierdolony frajer zarywa do mojej dziewczyny, to ja go kurwa zabiję.
- Nikogo nie będziesz zabijał! Sam doprowadziłeś do tego, że cię zostawiła!- odwarknęła jej przyjaciółka. Czy ja to powiedziałem na głos? Pieprzony szczeniak, który jest tak upierdliwy, że czasem mam ochotę zatkać jej czymś buzię.
Muszę odzyskać mój świat, mój tlen, moje życie.
- Mogłabyś coś jej przekazać?- zapytałem już spokojnie.
- Co?- odburknęła niechętnie, jednocześnie zaskoczona moim spokojnym tonem.
- Przekaż jej proszę, że kocham ją bardzo mocno, że tęsknię i że będę czekać. Nieważne jak długo, ale będę na nią czekać.




********************
Dziękuję za 11 komów :) A dacie radę żeby znowu było tyle albo nawet więcej?!
Mam nadzieję!
MIN. 10 KOMÓW = NASTĘPNA CZĘŚĆ!
Pamiętajcie, im więcej komów, tym więcej motywacji, co jest równe z szybszą publikacją :)

AHA! I jest sprawa. Możecie pomóc mi i rozgłosić trochę mojego bloga? Tego drugiego z ff. Bardzo mi zależy na czytelnikach, więc fajnie by było, gdybyście m pomogli :) 
FAN FICTION Z NIALLEM --> Teenage Dream
Pojawił się tam nowy, 5 rozdział, więc miło by było, gdybyście zajrzeli :D

Directioner Forever x.

środa, 13 maja 2015

Harry Styles~It's okay cz.9

                                          Harry Styles~It's okay cz.9
Dla przypomnienia: cz.8, cz.7 , cz.6 ,cz.5 , cz.4 , cz.3, cz.2, cz.1

-No ale co chcesz usłyszeć Harry? że chcę się z tobą widywać ale nie mogę?-powiedziałam potajemnie przyznając się do winy
-Właśnie tak-powiedział z uśmiechem
-No to usłyszałeś to co chciałeś-powiedziałam wzruszając ramionami. Chłopak patrzył na mnie, cały czas! myślałam że zaraz chyba mu coś powiem!-Nie patrz tak na mnie-powiedziałam oskarżycielsko, ale z rozbawieniem
-Patrzę na to co moje-powiedział a ja zesztywniałam. Odwróciłam twarz ku niemu a wtedy on zaczął powoli zbliżać swoją twarz do mojej.Wstrzymałam oddech.
-Oddychaj (S.T.I) -powiedział tuż przy moich ustach.Wzięłam głęboki oddech a wtedy nasze usta się złączyły w powolnym namiętnym pocałunku....
Zatopiłam się w tym zbliżeniu. Zapomniałam o całym Bożym świecie.To było złe, ale kogo to obchodzi? Cieszmy się póki chwila trwa! i z takim oto przekonaniem oddawałam pocałunek. Mijały sekundy...minuty, może nawet godziny? W pewnym momencie się od siebie oderwaliśmy. Spojrzałam na niego przygryzając wargę.
-To było złe...-wyszeptałam, na co chłopak się skrzywił.
-Ale ci się podobało-powiedział szeptem. Zaczerwieniłam się oczywiście.
-Ale to się nigdy nie może już powtórzyć.-Powiedziałam. Zwróciłam twarz ku morzu. Siedzieliśmy w ciszy przez kilka długich minut, oboje zamyśleni. Każdy w swoim świecie, zaplątany w swoich uczuciach.
-Było miło Harry, po prostu zapomnijmy.Tak będzie lepiej.-mruknęłam odwracając się w jego kierunku.
-Co? chcesz to tak zakończyć?-zapytał na co automatycznie poczułam milion uczuć na raz. Zaczynając od rozpaczy i bezsilności kończąc na goryczy i wściekłości.
-Co Harry? Co zakończyć?!-powiedziałam a moja twarz wyglądała na naprawdę zdesperowaną żeby zapomnieć o tym zanim będzie zbyt późno.- Niczego pomiędzy nami nie było. A jeśli odniosłeś takie wyrażenie to przepraszam ale ja od początku wiedziałam że nasza znajomość się skończy szybciej niż się zaczęła, bo to jest złe Harry!-powiedziałam, a w mojej wypowiedzi skłamałam dwa razy, gdy powiedziałam że niczego pomiędzy nami nie było, oraz gdy mówiłam że wiedziałam jak to się skończy, nawet jeśli wiedziałam to nie chciałam przyjąć tego do świadomości.
-Oh, tak uważasz?-zapytał tak jakby zraniony?
-Tak uważam Harry-powiedziałam przełykając gulę w gardle.
-Umm...w takim razie lepiej będzie jak już pójdę-powiedział wskazując za siebie. Kiwnęłam lekko głową i patrzyłam jak chłopak się odwraca i odchodzi.
Cóż....tak będzie lepiej, prawda? 
Usiadłam na piasku i wyjęłam z torebki telefon. Wybrałam numer mojej przyjaciółki i ledwo trzymając się na siłach czekałam aż odbierze.1 sygnał...2 sygnał... 3 sygnał. Już chciałam się rozłączyć gdy usłyszałam głos mojej przyjaciółki po drugiej stronie.
-Tak kochanie?-powiedziała rozradowana
-Możesz przyjechać na plażę?-zapytałam drżącym głosem
-No jasne, a co się stało?-zapytała. W tle usłyszałam jak zapina bluzę i łapie kluczyki z samochodu
-To koniec Steph, rozumiesz? To koniec-ostatnie dwa słowa wyszeptałam.
-Już jadę kochanie, gdzie jesteś?-zapytała, odpalając silnik
-Jak wejdziesz na plażę to mnie zobaczysz, kilka metrów od tej dużej skały-powiedziałam lekko chlipiąc.
-Trzymaj się, za kilka minut tam będę.-powiedziała i się rozłączyła.
Siedziałam na plaży i przesypywałam piasek między palcami. Starałam się nie myśleć zbytnio o tym co miało miejsce kilkanaście minut temu ponieważ jestem pewna że by się rozpłakała. Nagle usłyszałam auto. Byłam pewna że to Steph dlatego wstałam i szurając (?) nogami po piasku i z głową zawieszoną w dół kierowałam się w tamtą stronę.
-Proszę, proszę, kogo my tu mamy?-usłyszałam głos na kórego punkcie włoski stanęły mi na całym ciele.
Nie! To niemożliwe!!
                                              Znalezione obrazy dla zapytania harry styles 2015
___________________________________________________________________
F.O.O.D
Więc witam, myślę że rozdział mi się udał :p
Dlatego liczę na 8 KOMENTARZY!
I nareszcie uporałam się z ścigającym mnie od ok.2 miesięcy problemem i teraz myślę że mogę wam o nim powiedzieć, a mianowicie: Chciałam odejść z pisania...Wszystkie moje wymówki i to że tak rzadko bywałam na blogach, po prostu chciałam się dowiedzieć czy pisanie jest naprawdę moją pasją czy chwilowym hobby, Nie miałam ochoty wtedy pisać rozdziałów. Teraz już wiem że naprawdę to KOCHAM i jak na razie nie chcę się rozstawać z pisaniem, bo naprawdę to lubię. Mam nadzieję że nie będziecie mieli mi tego za złe :* każdy ma czasem chwile zaćmienia, moja nadeszła niecałe 2 miesiące temu i odeszła <3
Kocham i pozdrawiam :***

Louis.. ~ I never had nothing to say.. - część 7

Kochani!!
Napisałam, nareszcie! 
Nie wiem czy będzie jeszcze jedna czy dwie części.. Nie mam też pojęcia jak to zakończyć!!
Ale zapraszam was też na Night Changes ~ Darker Life!!
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

 J: Hmm.. A na którą mnie chcesz? - zaśmiałam sie,
H: Coś podejrzanie mi to brzmi.. - on również sie zaśmiał.
J: Może na.. - spojrzałam na zegarek - 8pm?
H: W porządku.. Do zobaczenia.
J: Papa.. - rozłączyłam sie i odwróciłam w stronę drzwi, w przejściu stał Louis i wpatrywał sie we mnie. Słyszał, na pewno słyszał..

Lou: A więc to tak będzie wyglądać? - podszedł do stołu i usiadł na przeciwko mnie. - Nie sądziłem, że będziesz do tego zdolna. - chyba sie zezłościł
J: Czego sie spodziewałeś Louis?! Że powiesz że chcesz wszystko naprawić i od razu ci wybaczę?! Że zapomnę i zaufam? Skąd mam mieć pewność, że znów tego nie zrobisz? - moje nerwy też wzrosły.
Lou: Na pewno nie tego, że będziesz sie puszczać! - warknął
J: Co kurwa?! Aż takie masz o mnie zdanie? Chcesz to zacznę ci udowadniać, że twoje zdanie o mnie jest trafne! - zdenerwował mnie, nie sądziłam że mój własny mąż nazwie mnie puszczalską.
Lou: Co to miało znaczyć?! Ten telefon?! O czym to świadczy? - krzyczał na mnie
J: A może kretynie o tym, że umawiałam sie z przyjacielem?! Nie ty jedyny ich masz! - wstałam i zaczęłam wychodzić. Zatrzymałam sie jednak w drzwiach i odwróciłam do niego. - Jeżeli tak chcesz naprawiać nasze małżeństwo to ja podziękuje.. - powiedziałam zdecydowanie ciszej, niż on. Bolało mnie to, nawet nie zaczęłam mojej zemsty a on już ma o mnie takie zdanie.. Poszłam do sypialni i zaczęłam wybierać sobie strój na spotkanie z Harrym, muszę porozmawiać o tym wszystkim z kimś kto spędzał z Louisem dużo czasu, może dowiem sie czegoś jeszcze i już nie będzie szans na odbudowę tego?!!
Lou: (T.i.).. - wszedł do mojego pokoju, stałam akurat w samej bieliźnie, patrzał na mnie i nic już nie mówił.
J: Wyjdź, zamknij drzwi, zapukaj i poczekaj aż ci pozwolę Ci tu wejść! - warknęłam, na szczęście zrobił to i po kilku sekundach słyszałam pukanie do drzwi. Ubrałam sie do końca i dopiero po tym pozwoliłam mu wejść.
Lou: Ślicznie wyglądasz.. - skomplementował mnie.
J: Dziękuje.. - powiedziałam z ironiczną słodkością. - Czegoś chcesz?
Lou: Przepraszam Cię..
J: Nie rozśmieszaj mnie.. Dałam Ci szanse, a ty wyzwałeś mnie od dziwek. Co jeszcze?! Może przed wyjściem mam ci obciągnąć?! - byłam wściekła.
Lou: Proszę Cie, przestań.. Dobrze wiesz że tak nie myślę..
J: Gdybyś tak nie myślał, nie powiedział byś tego! - przerwałam mu
Lou: Byłem zły, nie sądziłem, że jesteś do tego zdolna.. - tłumaczył sie
J: Byłeś zły?! Hmm, a co jeśli będziesz wściekły? Uderzysz mnie?! - zakpiłam - Pomyśl nad sobą, a teraz wybacz, ale jestem umówiona.. - wyminęłam go, ale nie dane mi było wyjść, złapał mnie za rękę zmuszając do odwrócenia sie.
Lou: Jak mam Ci pokazać, że chce Cie odzyskać, skoro Ty wychodzisz? - miał wyrzuty.
J: Mogłeś pomyśleć o naszej przyszłości zanim zacząłeś sie pieprzyć z, jak mniemam, Debby?!! - uśmiechnęłam sie, zbliżyłam sie do niego i cmoknęłam jego policzek. - Trochę szminki zostało, ale to dobrze.. - zaśmiałam sie sztucznie - Może szminka na policzku będzie oznaczać że jesteś zajęty skoro obrączka na palcu nie podziałała.. - zostawiałam go tam i wyszłam zadowolona z siebie. Wsiadłam w samochód i pojechałam do loczka. Chłopak już na mnie czekał. Przytulił mnie na przywitanie i zaprowadził do pomieszczenia gdzie była nakryta już kolacja. Pachniało i wyglądało pysznie. - Postarałeś sie.. - zaśmiałam sie cicho.
H: Nie zawsze mogę z tobą spędzać takie chwile.. - uśmiechnął sie uroczo - ..Tęskniłem za Tobą. - usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść
J: Chociaż ty.. - powiedziałam prawie niesłyszalnie - Pyszne. - uśmiechnęłam sie do niego.
H: Takie miało być.. - zaśmiał sie, nasza rozmowa znacznie sie ożywiła. Po kolacji usiedliśmy na kanapę i dalej rozmawialiśmy, było miło i ciekawie. Hazz jak zwykle zagadywał, rozśmieszał.. - To o co sie pokłóciliście? - zapytał nagle. Chwile milczałam, ale znalazłam właściwą odpowiedź.
J: O Debby. - spojrzałam mu w oczy, coś na ten temat wiedział.
H: Przykro mi mała.. - powiedział ze smutkiem, a więc wiedział wszystko.
J: Czemu mi nie powiedziałeś? - powiedziałam płaczliwie.
H: Proszę cię, tylko nie płacz.. A nie zrobiłem tego bo to nie miało sensu. Pewnie byś mi nie uwierzyła, a nie chciałem cie martwić. - tłumaczył.
J: Nie wiem czy mam dać mu szanse.. Nie wiem co mam zrobić, nawet we własnej matce nie mam wsparcia. - rozkleiłam sie i po chwili byłam już w ramionach loczka. Potrzebowałam teraz kogoś bliskości. - Harry co ja mam zrobię?

...
______
Co myślicie, wiem, trochę krótszy, ale jest!!
Komentujcie!! Minimum 16 komów!!!!!!!!!!!1
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!
A i pamiętajcie o Night Changes!!!!




Naat

wtorek, 12 maja 2015

Payno ~ część 2

NA POCZĄTKU BARDZO, BARDZO WAS PRZEPRASZAM!!! 
Wiem, że zawiodłam, ale z powodów bardzo osobistych nie byłam w stanie napisać tego dalej. Pewnie wyszło beznadziejnie. Teraz jest już lepiej i obiecuję, że JEŚLI BĘDZIE PONAD 10 KOMENTARZY, NOWA CZĘŚĆ MOŻE POJAWIĆ SIĘ NAWET JUTRO!!!
**********************
- Są sprawy, które muszę załatwić.- próbowałem się uspokoić. W środku powoli moja złość przeradzała się w furię.
- Nie wiem, gdzie są twoje buty.- powiedziała i położyła się. Trzasnąłem drzwiczkami szafy i pobiegłem na korytarz. Założyłem swoje białe converse i wyszedłem. 
<Oczami (T.i.)>
Nie wytrzymam dłużej! Na okrągło Ma pretensje o wszystko, krzyczy na mnie, obraża, wyzywa! Nie ma dnia bez "mam coś do załatwienia". 

- UGH, NIENAWIDZIE CIE!!!- wydarłam się na całe gardło. Muszę odpocząć od tego całego syfu. Wyjęłam swoją średniej wielkości walizkę. Wpakowałam do niej kilkanaście koszulek, kilka par spodni i spodenek, dwie pary butów, dużo czystej bielizny, trzy bluzy i takie inne. Z łazienki wyciągnęłam płyn do kąpieli i szampon do włosów. Szczoteczkę do zębów, szczotkę do włosów, kosmetyki, kremy pastę i tak dalej. Wytargałam przedmiot na korytarz i do swojej czarnej torby/torebki wsadziłam ładowarkę, telefon słuchawki, portfel i klucze. Założyłam ciepłą, czerwoną bluzę Liama, która nią pachniała. Nosił ją, gdy się poznaliśmy. Nie, to nie było dwa lata temu. Jakieś 5 lat temu, gdy chodziliśmy do liceum. To były dobre czasy. Potem kontakt się urwał i po dwóch latach znowu się spotkaliśmy i zostaliśmy parą. Westchnęłam i spojrzałam w lustro. O MÓJ BOŻE, nie ma szans, nie wyjdę tak wyglądam jak gówno.
Miałam rozmazany tusz i eyeliner pod oczami, twarz była lekko opuchnięta i czerwona od płaczu. Poszłam szybko do łazienki i zmyłam wszystko. Na szczęście kilka kosmetyków zostawiłam, dzięki czemu nałożyłam odrobinę kremu pod oczy i musnęłam rzęsy tuszem. Lepiej, chociaż nadal jak gówno. Rozpuściłam włosy i potrzepałam nimi. Moja grzywka o dziwo ułożyła się, dzięki czemu nie wyglądałam już tak źle. Uśmiechnęłam się lekko i skierowałam się z powrotem do wyjścia. Założyłam buty, złapałam walizkę i torebkę, po czym wyszłam. Payne wziął samochód, przez co musiałam udać się na autobus. Tylko gdzie ja chcę pojechać? 
- Amy?- zapytałam przyjaciółkę, gdy odebrała.
- Tak?
- Mogę do Ciebie wpaść?
- Jasne, czemu w ogóle się pytasz?- zdziwiła się.
- Ale tak na dłużej.- westchnęła i zapewne przerwała dotychczasową czynność.
- Jake wyjechał na tydzień, więc coś koło tego mogę cię przenocować.- wyczułam troskę w jej głosie.
- Dziękuję kochana, powinnam być za jakieś 20 minut.- pożegnałam się, a ona rozłączyła. Przyjaźnimy się od urodzenia. Zawsze mogę na nią liczyć, tak samo jak ona na mnie. Mieszkała na drugim końcu miasteczka, więc trochę miałam do przejechania. Dotarłam na przystanek, a dosłownie minutę później przyjechał autobus. Dzięki Bogu.
Zajęłam miejsce na samym tyle i wyjęłam słuchawki. Podłączyłam je do telefonu i włączyłam jakąś piosenkę. Tak minęła mi cała droga. W spokoju z muzyką.
- (T.i.) do jasnej anielki co się stało?- zapytała widząc mnie. No tak, zawsze starałam się wyglądać nienagannie. A teraz.. Lepiej pozostawię to bez komentarza.
- Pokłóciłam się z Liamem. Ledwo wrócił z pracy, już miał pretensje o to, że gotuję. Potem było całkiem przyjemnie, aż do telefonu i "są sprawy które muszę załatwić".- samotna łza spłynęła po moim policzku. Starłam ją i wzięłam się w garść. Nie będę więcej płakać. Nie przez niego.
- Biedactwo..- przytuliła mnie.- Wiesz co jest ci potrzebne?
- Pudełko lodów i denna komedia romantyczna?- zapytałam niepewnie.
- Głuptasie! Porządna impreza!- klasnęła w dłonie i pociągnęła mnie oraz moją walizkę do swojego pokoju. 
- Nie wzięłam ubrań na takie coś..- powiedziałam.
- Trudno! Ja mam wszystko, nie przejmuj się.- machnęła ręką i posadziła mnie na łóżku. W ekspresowym tempie umalowała mnie i uczesała, a potem wyciągnęła czarną sukienkę. Wcisnęła mnie w nią i oceniła mój wygląd. 
- Zdecydowanie ciemniejsze usta. Znaczy bardziej czerwone i będzie idealnie.- mruknęła do siebie i zabrała się do roboty. Poprawiła kilka rzeczy w moim makijażu i opadła twarzą na pościel.- Zmęczyłam się.- zachichotała.


- Nie dziwię się.- spojrzałam w lustro z niedowierzaniem. Jak ona z osoby wyglądającej jak 7 nieszczęść takie coś?!
- Eee tam. Teraz muszę siebie ogarnąć.- westchnęła.
- Może ja teraz przejmę pałeczkę?- zaproponowałam. Pokiwała głową na tak i usiadła, jak ja wcześniej. Umalowałam ją i wybrałam jej ubrania. W związku z tym, że jest blondynką o ślicznych zielonych oczach, dobrałam jej szmaragdową, obcisłą sukienkę, czarne szpilki, podobne do moich i z powodu dość dużych wycięć na plecach w jej sukience, dołożyłam jeszcze lekką, czarną skórzaną kurtkę. Ostatnie poprawki i już całe w skowronkach zamawiałyśmy taksówkę.
- Gotowa?- zapytała mnie przyjaciółka.
- A czy kiedykolwiek nie byłam?- zaśmiałam się i ruszyłyśmy na podbój nocy. Ona zdecydowanie będzie nasza.



**********************
Pod moim poprzednim postem było 15 komów! Dziękuję wam bardzo, jak na razie to największa ilość pod moimi imaginami! <3 Kocham was! <3

Jak już wspomniałam wyżej:

JEŚLI BĘDZIE POWYŻEJ 10 KOMENTARZY NOWA CZĘŚĆ MOŻE POJAWIĆ SIĘ NAWET JUTRO :)

CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!

Directioner Forever x.