Hej :*
Co by wam powiedzieć?! Hmm.. Może zapytam czy dalej czytacie i komentujecie moje FF z Niallem? Coś jakoś ostatnio mało tam was.. :(
Ale oki, teraz 3 część..
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
~Pogrubiony tekst to SMS :D~
Przecież on pewnie ma już żonę, dzieci, szczęśliwą rodzinę, albo dopiero taką zakłada. Mój Niall i ten Niall to dwie różne osoby. W końcu lekcja sie skończyła i mogliśmy iść do domu. Mijając blondyna nawet na niego nie spojrzałam, nie chciałam mieć z nim jakiegokolwiek kontaktu poza tym szkolnym. Gdy tylko wyszłam poza teren szkoły na mój telefon przyszła wiadomość od chłopaka. ' Wybacz, nie mogłem szybciej odpisać.. Pracowałem, nie miałem czasu. twój nauczyciel miał racje żeby "romansować" po lekcjach.. :) I ty będziesz miała czas na naukę i ja w pracy będę mógł sie skupić.'. Świetnie!! Po prostu cudownie!! Moje nerwy wzbiły sie na wyższy poziom, on twierdzi że mu przeszkadzam, ale skoro tak chce to nie ma problemu.
J: ' Nic sie przecież nie stało.. Masz racje, ograniczymy to do minimum..'. - Może zabrzmiało z wyrzutem, ale co mnie to obchodzi, chce czasu to przecież nie będę mu go zabierać, tym bardziej że nie jesteśmy razem i nawet nie wiem czy mamy ze sobą coś wspólnego.
N: ' Nie wiem czy dobrze sie zrozumieliśmy. Naprawdę mam wrażenie że sie psuje. To nie jest zabawne, mamy ze sobą kontakt telefoniczny od kilku miesięcy, myślałem że sie znamy i nie będziemy mieli problemów. Przestaje mnie to bawić.' - był wkurzony, ja sama byłam, nawet nie mam pojęcia do czego on dąży.
J: ' Zrozumieliśmy sie bardzo dobrze, chcemy mieć więcej swobody w tym czymś co nas łączy! Potrafisz to nazwać?! Bo ja nie!' - weszłam wściekła do domu.
M: Skarbie to ty? - zawołała mama z kuchni.
J: Taak.. - odpowiedziałam łagodniej.
M: Chodź na obiad. - wychyliła sie zza ściany.
J: Nie mam ochoty mamuś, jadłam z dziewczynami na mieście.. - skłamałam, ostatnio nie mam wcale ochoty na jedzenie.
M: No dobrze. - uśmiechnęła sie i zniknęła. Powędrowałam na górę i zamknęłam sie w pokoju.
N: ' Chyba nie. Nie wiem jak to nazwać.. Ale wiem, że nie chce kończyć tej znajomości, sprawiasz że sie uśmiecham do telefonu, więc musisz jakoś na mnie działać. Dajmy sobie czasu, myślę że będzie jak dawniej gdy wszystko sobie sami poukładamy i przemyślimy kilka spraw..' - No tego sie nie spodziewałam, mam na niego jakiś wpływ!! Ale też chce czasu, nie wiem czy to dobrze czy źle, ale nie mogę sie nie zgodzić, sama tego potrzebuje.
J: 'To miłe i tez myślę że trochę czasu sie przyda..' - wysłałam i już dzisiaj nie dostałam wiadomości od niego.. Przez kolejne dni było tak samo, na lekcjach siedziałam nieobecna, nie chciało mi sie nawet rozmawiać z Samantą. A lekcja muzyki i ten nowy nauczyciel?! W nim też sie coś zmieniło, albo to moje smutne widzenie teraz całego świata. Pan Horan prowadzi lekcje jak wcześniej, ale bez tych iskierek w oczach, mamy z nim teraz więcej lekcji w tygodniu więc mogę go trochę poobserwować, za każdym razem kiedy przejdzie obok, spojrzy w moją stronę moje serce bije zdecydowanie za szybko. To pewnie dlatego że nie pisze już z moim Niallem, nie mam z nim żadnego kontaktu, choć on chciał go tylko ograniczyć, a nie przerwać całkowicie.. Boli mnie to z każdym dniem coraz bardziej, ogólnie ze mną jest coraz gorzej. Zauważyłam że większość ubrań już na mnie wisi, są po prostu za duże. Wcale sie nie dziwie, od dwóch tygodni praktycznie tylko pije. Czasami mama zmusi mnie do jedzenia obiadu, ale bardzo rzadko, bo zawsze sie jakoś wykręcę. Zaczynam sie martwić i chyba przez jednego chłopaka którego praktycznie nie znam nie mogę doprowadzać sie do takiego stanu. Trzeba sie za siebie wziąć i wrócić do normalności.
J: Sami masz ochotę pójść dzisiaj gdzieś? - zapytałam szeptem, tak by nauczyciel muzyki nie zwrócił na nas uwagi.
S: Mówisz serio.. - uśmiechnęła sie, na co skinęłam głową.
J: Jest piątek, więc może wybierzemy sie na jakąś imprezę, mam dość siedzenia w domu.. - widziałam że przyjaciółce spodobał sie mój pomysł. Chwile później zadzwonił dzwonek, zaczęłam zawzięcie rozmawiać o dzisiejszym wieczorze z Samantą, spakowałyśmy sie i zaczęłyśmy wychodzić z klasy.
N: (T.i.) możesz na chwile zostać w klasie, musimy porozmawiać.. - nie przejęłam sie zbyt mocno jego słowami, ale zostałam w klasie. Nie chciałam w jakikolwiek emocjonalny sposób reagować na tego nauczyciela. On przecież mnie tylko uczy!!
J: Zaczekaj przy szafce. - uśmiechnęłam sie do blondynki i zostawiła nas samych. Nauczyciel poczekał aż reszta uczniów opuści klasę i spojrzał na mnie, na pewno nie nauczycielskim, wzrokiem. Zaczęłam żałować że zostałam.
N: Masz mi coś do powiedzenia? - oparł sie o swoje biurko i skrzyżował ręce na torsie.
J: Ja?! - zdziwiłam sie - To przecież pan chciał żebym została.. - oburzyłam sie lekko, farbowany blondyn westchnął.
N: Tak.. Już cała klasa zaprezentowała swoja piosenkę, a Ty jako jedyna nie.. - zaczął przeglądać dziennik. Cholera!! Zapomniałam o tym!
J: Ymm.. Mogłabym na następnej lekcji? Nie potrafię śpiewać i muszę sie dobrze przygotować.. - wyszukałam szybko wymówkę. Młody mężczyzna spojrzał na mnie łagodnie.
N: Jeżeli chcesz to mogę Ci pomóc.. - uśmiechnął sie, czemu moje serce zareagowało szybciej?!
J: Dziękuje Panu, postaram sie sama to ogarnąć ale będę pamiętać.. - uśmiechnęłam sie nerwowo.
N: Mogłabyś nie mówić na mnie Pan? - podszedł kilka kroków w moją stronę, automatycznie się cofnęłam ale natrafiłam na pierwszy rząd ławek.
J: Jest pan moim nauczycielem, nie wypada mi inaczej. Co na to reszta uczniów..? - blondyn uśmiechnął sie uroczo, dosłownie miękły mi kolana.
N: Nie przejmuj sie.. Po prostu na lekcjach dalej rób to co robisz.. - odsunął sie i zaczął iść w stronę drzwi. - Jak coś to masz mój numer.. - zatrzymał sie i spojrzał na mnie znacząco. WHAT?!
J: Słucham, co?! - zdziwiłam sie, chłopak odwrócił sie w moją stronę i spojrzał w moje oczy.
N: Podawałem całej klasie swój numer w razie pomocy, zapomniałeś? - odetchnęłam, już myślałam że to on..
J: Ahh, no tak.. Przepraszam.. - wyminęłam go z prędkością światła, serce waliło mi jak oszalałe.
S: Co chciał? - zapytała gdy doszłam do szafki, zaczęłam wrzucać do niej niepotrzebne rzeczy i wyciągać potrzebne, Sami stała i wpatrywała sie we mnie. - (S.T.i.) wyglądasz jakby sie coś stało, mała?!! - szturchnęła mnie przez co sie ocknęłam i spojrzałam na nią.
J: Pytał kiedy mu zaśpiewam.. A Ty co zaśpiewałaś? - zapytałam by nie wierciła mi dziury w brzuchu.
S: 'Amnesia', 5SoS'ów.. Uwielbiam ją.. - na jej twarzyczce pojawił sie śliczny uśmiech. Zamknęłam szafkę i mogłyśmy iść do domu.
J: A co dostałaś? Ciężko zdobyć ocenę?
S: Niee.. Ja dostałam 4+ bo niezbyt mi poszło.. - widziałam ze nie jest z siebie zadowolona.
J: Ja przecież nie potrafię śpiewać.. - skrzywiłam sie.
S: Potrafisz! - powiedziała pewnie - Nie raz słyszałam, jak coś robisz sobie podśpiewujesz, dosłownie na każdym kroku. - uśmiechnęła sie, dodała mi tym trochę otuchy.
J: Niech ci będzie, ale dzisiaj nie ćwiczę.. - zaśmiałam sie.
S: Właśnie, Maxi organizuje wielką imprezę.. Idziemy co nie?!
J: A dostałyśmy zaproszenie? - w tym samym momencie poczułam że dostałam wiadomość SMS. Wyjęłam telefon i zauważyłam że Samanta również czyta jakaś wiadomość.
S: Właśnie dostałyśmy. - zaśmiała sie i spojrzała na mnie. Odblokowałam swój sprzęt i faktycznie, to zaproszenie. W świetnych humorkach poszłyśmy do mnie do domu, Sami zrobiła jakieś kanapki, a mnie aż skręcało na widok jedzenie, ale żeby nic nie podejrzewała wcisnęłam w siebie jedną małą kanapeczkę, zaraz potem poszłyśmy wybierać strój.
J: To w co sie ubieramy? - uśmiechnęłam sie.
S: Myślę, że w coś seksownego i luźnego.. W końcu jest ładnie a to impreza nad basenem. Więc wkładaj bikini a ja znajdę jakąś sukienkę. - dziewczyna była szczęśliwa. Wzięłam swoje bikini i poszłam do łazienki, zanim jednak je na siebie włożyłam zwiałem szybciutki prysznic. Wytarłam ciało i założyłam je, rozczesałam włosy i pomalowałam sie tak by nic po wodzie sie nie rozpłynęło. Przyjrzałam sie sobie w lustrze, całkiem bosko wyglądałam.
J: Jesteś gotowa?! - zapytałam przez drzwi.
S: Noo, pokaż sie. - zaśmiałam sie i ponętnymi krokami weszłam do pokoju. - No no no.. - zachwyciła sie. - A teraz ubieraj na siebie coś normalnego, zabieramy Twoją sukienkę i jedziemy do mnie. - zapakowała moja sukienkę, buty i wyszłyśmy z domu, ledwo zdążyłam wziąć telefon. Czas mijał nam na rozmowach, plotkowaniu i śmianiu sie. Sami poprawiła mi humor, czas nieubłaganie szybko mijał i nim sie spostrzegłam jechałyśmy na imprezę. Przyjaciółka miała podobną sukienkę do mojej.
M: No nareszcie dwie ślicznotki przyjechały!
...
I co sądzicie?!
Myślicie że na imprezie coś sie wydarzy?!
Dowiecie sie po 9 komach!!!!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!
Naat
One Direction i My.. - imaginy
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
niedziela, 19 kwietnia 2015
Harreh Styles ~ część 3
- Owszem masz plany. Związane ze mną. Zobaczymy się potem.- spojrzał na moje usta, a potem odszedł. Wow, co to było?
Moją ostatnią lekcją dzisiejszego dnia był w-f. Byłam lekko zdenerwowana, bo jak się okazało, Harry również miał w-f. Weszłam do szatni i przebrałam się w strój. W tej szkole każdy strój od w-fu był identyczny i składał się z czarnych szortów i białek koszulki oraz białych adidasów. Ubrałam więc te rzeczy i związałam włosy w wysokiego kucyka. To również był obowiązek każdego ucznia uczestniczącego w "zajęciach wychowania fizycznego". Po przygotowaniu się, założyłam również ochraniacze na kolana i łokcie, ponieważ mieliśmy grać w siatkówkę. Weszłam na salę, gdzie nauczyciel już zaczął rozgrzewkę. Dołączyłam do reszty i odsunęłam od siebie wszystkie nie dające mi spokoju myśli. Zostałam tylko ja i moja pasja- siatkówka.
- Dobra! Zagramy z chłopakami, więc musicie się postarać!- powiedziała pani w momencie, gdy chłopcy weszli do środka. Olałam ich, aby się nie rozproszyć. Wzięłam piłkę i zaczęłyśmy z dziewczynami odbijać w kręgu. Po kilku minutach nauczycielka znowu do nas podeszła.- Okej w takim razie wybierzcie 6 osób, a reszta jako rezerwowe.
Było nas 11 więc powinno być w porządku. Postanowiłyśmy że w podstawowym składzie znajdą się: Ja, Jasmine, Amanda, Olivia, Sandra i Emily. Rozstawiłyśmy się i gotowe przyszykowałyśmy do odbioru. Serwował Josh. Piłka poleciała na Em, odebrała bardzo dobrze, podając do wystawiającej Olivii, a ona do mnie. Zrobiłam pierwszorzędną ścinę, zyskując punkt. Teraz moja kolej na serwy. Zrobiłam 4 punkty, niestety potem któryś z chłopaków zablokował Amandę i nasza dobra passa została przerwana. Na serwy poszedł Harry, a ja skoncentrowałam sie jeszcze bardziej. Piłka poleciała a mnie, więc zgrabnie ją odebrałam i podałam do wystawiającej. Mimo wszystko nie udało nam się zdobyć punktu. Sytuacja powtórzyła się jeszcze czterokrotnie, a ja byłam zdenerwowana. Czemu cały czas serwuje na mnie?!
- Amanda.- powiedziałam cicho.- Teraz wystaw mi.- pokiwała głową i zastosowała się do mojej prośby. Z całej siły uderzyłam w piłkę i pokierowałam ją na zaskoczonego Harry'ego. Nie zdążył unieść rąk, przez co dostał w twarz. Lekko się skrzywił, a ja zauważyłam spory czerwony ślad wokół oka.
- Dzięki (T.i.).- mruknął tylko i podał piłkę dziewczynie, która miała akurat serwować.
- Było mnie nie denerwować!- warknęłam.
- Czym cię niby tak bardzo zdenerwowałem?!- zakpił. Zauważyłam, że podchodzimy coraz bliżej siebie. Teraz oddzielała nas tylko siatka.
- Specjalnie piłkę dawałeś na mnie.- mierzyliśmy się spojrzeniami.
- Może tak, a może nie.- uśmiech wkradał się na jego usta. Bawiło go to, tak?- Ty mnie za to specjalnie uderzyłaś piłką.
- Może tak, a może nie.- powtórzyłam i posłałam mu sztuczny uśmiech.- Pilnuj się, Styles.
- To samo mogę powiedzieć o Tobie, (T.n.).
- Lepiej zawrzyj us..- nie dokończyłam, bo nauczycielka podeszła do nas.
- Możecie już się uciszyć i powrócić do gry?!
- Tak proszę pani.- odpowiedziałam i powróciłam na swoją pozycję.
Rywalizacja była bardzo zacięta, na brak emocji narzekać nie mogliśmy. Skończyło się naszą przegraną. Niestety.
Przebrałam się w swój zwykły ubiór, a strój od w-fu spakowałam do małej torby. Wyszłam z szatni i skierowałam się do swojej szafki. Tam wrzuciłam worek, ponieważ jutro również miałam w-f. Następnie wyszłam z budynku. Na moje nieszczęście loczek chciał dotrzymać swojej obietnicy, czy raczej swojego planu i czekał na mnie. Gdy tylko zobaczył, że wyszłam podszedł do mnie z szerokim uśmiechem. Już otwierał usta, aby rzucić komentarz na zapewne mój temat, ale przyłożyłam palec do jego ust.
- Nic już nie mów.- syknęłam.- Jedźmy gdzie mamy jechać.- pokiwał głową więc odsunęłam rękę. Złapał ją i pociągnął w stronę samochodu. Rozejrzałam się za Niallem i ujrzałam go na ławce. I wiecie co? On zamiast mi pomóc, siedział i bezczelnie się do mnie uśmiechał! "Podziękujesz mi później" wyczytałam z ruchu jego ust. Posłałam mu mrożące krew w żyłach spojrzenie i zrównałam krok ze Stylesem. Wsiedliśmy do jego czarnego audi. Miało bardzo wygodne skórzane fotele, świetne nagłośnienie.. I pachniało tak przyjemnie..
- Czy ty wąchasz mój samochód?- zachichotał Harry, a ja umarłam słysząc ten dźwięk. To było naprawdę..
- Żartujesz sobie ze mnie? Ja wąchać twój samochód? Śmieszne.- zakpiłam i oparłam się o zagłówek zamykając oczy. Chyba usnęłam, bo obudziły mnie czyjeś usta na moim uchu.
- Obudź się księżniczko.- szeptał aksamitnie, a ja prawie się rozpłynęłam.
- Gdzie jesteśmy?- zapytałam przecierając oczy.
- W miejscu, gdzie chciałem cię zabrać.- rozejrzałam się dookoła i ujrzałam.. las. Wszędzie był las. Zaniepokoiło mnie, bo zazwyczaj w takich miejscach dzieją się różne rzeczy, a mój telefon nigdy nie ma zasięgu. Lekko spanikowana spojrzałam na Harry'ego, który patrzył na mnie z rozbawieniem.
- Coś cię bawi?- zapytałam.
- Ty, kochanie.- zacmokał do mnie i wysiadł. Ja również wysiadłam i rozprostowałam się. Ruszyłam za zielonookim chłopakiem, który gdy wyjął koszyk z bagażnika, skierował się.. w las. Szłam za nim, aż doszliśmy do dróżki, która prowadziła na szczyt małego wzgórza. Wreszcie zmęczona usiadłam na kocu, który Styles rozłożył.
- Tutaj prowadziła ścieżka, po której mogliśmy dojechać, prawda?- pokiwał głową na tak, a ja jęknęłam. On jest naprawdę okropny! Chłopak wyciągnął dwa kieliszki, wino i.. jedzenie z Mc'Donalda. Zaczęłam się śmiać. Patrzył na mnie skonsternowany.
- O co ci chodzi?- zapytał.
- Mc'Donald plus wino?- posłałam mu pełne rozbawienia spojrzenie. Chłopak lekko posmutniał, ale kontynuował rozpakowywanie koszyka. Wyjął jeszcze serwetki i świeczkę, po czym odwrócił pusty koszyk i poukładał na nim wszystko. Pełnym gracji ruchem nalał wina do kieliszków i podał mi jeden. Upiłam łyk i spojrzałam znowu na loczka. Nie odzywał się, tylko wpatrywał przed siebie. Jego prawy profil wyglądał naprawdę dobrze. Po raz kolejny upiłam łyk wina.
- Będziesz się tak na mnie gapić?- zapytał nie odwracając wzroku od naprawdę ładnego widoku.
- O co ci w ogóle chodzi, hmm? Nie potrafię cię rozgryźć.- powiedziałam po jakimś czasie.
- Nikt tego nie potrafi, słonko.
- Mam propozycję.- rzekłam po chwili namysłu.- Zagrajmy w 10 pytań. Na każde odpowiadamy szczerze. Zgoda?
- Zgoda.- przytaknął. No to będzie ciekawie.
Moją ostatnią lekcją dzisiejszego dnia był w-f. Byłam lekko zdenerwowana, bo jak się okazało, Harry również miał w-f. Weszłam do szatni i przebrałam się w strój. W tej szkole każdy strój od w-fu był identyczny i składał się z czarnych szortów i białek koszulki oraz białych adidasów. Ubrałam więc te rzeczy i związałam włosy w wysokiego kucyka. To również był obowiązek każdego ucznia uczestniczącego w "zajęciach wychowania fizycznego". Po przygotowaniu się, założyłam również ochraniacze na kolana i łokcie, ponieważ mieliśmy grać w siatkówkę. Weszłam na salę, gdzie nauczyciel już zaczął rozgrzewkę. Dołączyłam do reszty i odsunęłam od siebie wszystkie nie dające mi spokoju myśli. Zostałam tylko ja i moja pasja- siatkówka.
- Dobra! Zagramy z chłopakami, więc musicie się postarać!- powiedziała pani w momencie, gdy chłopcy weszli do środka. Olałam ich, aby się nie rozproszyć. Wzięłam piłkę i zaczęłyśmy z dziewczynami odbijać w kręgu. Po kilku minutach nauczycielka znowu do nas podeszła.- Okej w takim razie wybierzcie 6 osób, a reszta jako rezerwowe.
Było nas 11 więc powinno być w porządku. Postanowiłyśmy że w podstawowym składzie znajdą się: Ja, Jasmine, Amanda, Olivia, Sandra i Emily. Rozstawiłyśmy się i gotowe przyszykowałyśmy do odbioru. Serwował Josh. Piłka poleciała na Em, odebrała bardzo dobrze, podając do wystawiającej Olivii, a ona do mnie. Zrobiłam pierwszorzędną ścinę, zyskując punkt. Teraz moja kolej na serwy. Zrobiłam 4 punkty, niestety potem któryś z chłopaków zablokował Amandę i nasza dobra passa została przerwana. Na serwy poszedł Harry, a ja skoncentrowałam sie jeszcze bardziej. Piłka poleciała a mnie, więc zgrabnie ją odebrałam i podałam do wystawiającej. Mimo wszystko nie udało nam się zdobyć punktu. Sytuacja powtórzyła się jeszcze czterokrotnie, a ja byłam zdenerwowana. Czemu cały czas serwuje na mnie?!
- Amanda.- powiedziałam cicho.- Teraz wystaw mi.- pokiwała głową i zastosowała się do mojej prośby. Z całej siły uderzyłam w piłkę i pokierowałam ją na zaskoczonego Harry'ego. Nie zdążył unieść rąk, przez co dostał w twarz. Lekko się skrzywił, a ja zauważyłam spory czerwony ślad wokół oka.
- Dzięki (T.i.).- mruknął tylko i podał piłkę dziewczynie, która miała akurat serwować.
- Było mnie nie denerwować!- warknęłam.
- Czym cię niby tak bardzo zdenerwowałem?!- zakpił. Zauważyłam, że podchodzimy coraz bliżej siebie. Teraz oddzielała nas tylko siatka.
- Specjalnie piłkę dawałeś na mnie.- mierzyliśmy się spojrzeniami.
- Może tak, a może nie.- uśmiech wkradał się na jego usta. Bawiło go to, tak?- Ty mnie za to specjalnie uderzyłaś piłką.
- Może tak, a może nie.- powtórzyłam i posłałam mu sztuczny uśmiech.- Pilnuj się, Styles.
- To samo mogę powiedzieć o Tobie, (T.n.).
- Lepiej zawrzyj us..- nie dokończyłam, bo nauczycielka podeszła do nas.
- Możecie już się uciszyć i powrócić do gry?!
- Tak proszę pani.- odpowiedziałam i powróciłam na swoją pozycję.
Rywalizacja była bardzo zacięta, na brak emocji narzekać nie mogliśmy. Skończyło się naszą przegraną. Niestety.
Przebrałam się w swój zwykły ubiór, a strój od w-fu spakowałam do małej torby. Wyszłam z szatni i skierowałam się do swojej szafki. Tam wrzuciłam worek, ponieważ jutro również miałam w-f. Następnie wyszłam z budynku. Na moje nieszczęście loczek chciał dotrzymać swojej obietnicy, czy raczej swojego planu i czekał na mnie. Gdy tylko zobaczył, że wyszłam podszedł do mnie z szerokim uśmiechem. Już otwierał usta, aby rzucić komentarz na zapewne mój temat, ale przyłożyłam palec do jego ust.
- Nic już nie mów.- syknęłam.- Jedźmy gdzie mamy jechać.- pokiwał głową więc odsunęłam rękę. Złapał ją i pociągnął w stronę samochodu. Rozejrzałam się za Niallem i ujrzałam go na ławce. I wiecie co? On zamiast mi pomóc, siedział i bezczelnie się do mnie uśmiechał! "Podziękujesz mi później" wyczytałam z ruchu jego ust. Posłałam mu mrożące krew w żyłach spojrzenie i zrównałam krok ze Stylesem. Wsiedliśmy do jego czarnego audi. Miało bardzo wygodne skórzane fotele, świetne nagłośnienie.. I pachniało tak przyjemnie..
- Czy ty wąchasz mój samochód?- zachichotał Harry, a ja umarłam słysząc ten dźwięk. To było naprawdę..
- Żartujesz sobie ze mnie? Ja wąchać twój samochód? Śmieszne.- zakpiłam i oparłam się o zagłówek zamykając oczy. Chyba usnęłam, bo obudziły mnie czyjeś usta na moim uchu.
- Obudź się księżniczko.- szeptał aksamitnie, a ja prawie się rozpłynęłam.
- Gdzie jesteśmy?- zapytałam przecierając oczy.
- W miejscu, gdzie chciałem cię zabrać.- rozejrzałam się dookoła i ujrzałam.. las. Wszędzie był las. Zaniepokoiło mnie, bo zazwyczaj w takich miejscach dzieją się różne rzeczy, a mój telefon nigdy nie ma zasięgu. Lekko spanikowana spojrzałam na Harry'ego, który patrzył na mnie z rozbawieniem.
- Coś cię bawi?- zapytałam.
- Ty, kochanie.- zacmokał do mnie i wysiadł. Ja również wysiadłam i rozprostowałam się. Ruszyłam za zielonookim chłopakiem, który gdy wyjął koszyk z bagażnika, skierował się.. w las. Szłam za nim, aż doszliśmy do dróżki, która prowadziła na szczyt małego wzgórza. Wreszcie zmęczona usiadłam na kocu, który Styles rozłożył.
- Tutaj prowadziła ścieżka, po której mogliśmy dojechać, prawda?- pokiwał głową na tak, a ja jęknęłam. On jest naprawdę okropny! Chłopak wyciągnął dwa kieliszki, wino i.. jedzenie z Mc'Donalda. Zaczęłam się śmiać. Patrzył na mnie skonsternowany.
- O co ci chodzi?- zapytał.
- Mc'Donald plus wino?- posłałam mu pełne rozbawienia spojrzenie. Chłopak lekko posmutniał, ale kontynuował rozpakowywanie koszyka. Wyjął jeszcze serwetki i świeczkę, po czym odwrócił pusty koszyk i poukładał na nim wszystko. Pełnym gracji ruchem nalał wina do kieliszków i podał mi jeden. Upiłam łyk i spojrzałam znowu na loczka. Nie odzywał się, tylko wpatrywał przed siebie. Jego prawy profil wyglądał naprawdę dobrze. Po raz kolejny upiłam łyk wina.
- Będziesz się tak na mnie gapić?- zapytał nie odwracając wzroku od naprawdę ładnego widoku.
- O co ci w ogóle chodzi, hmm? Nie potrafię cię rozgryźć.- powiedziałam po jakimś czasie.
- Nikt tego nie potrafi, słonko.
- Mam propozycję.- rzekłam po chwili namysłu.- Zagrajmy w 10 pytań. Na każde odpowiadamy szczerze. Zgoda?
- Zgoda.- przytaknął. No to będzie ciekawie.
***********************
Jest mi przykro! :( Pod poprzednią częścią było 5 komów, kiedy pod postami Food i Naat było 6+ :(
Ja wiem, że może przesadzam, tylko trochę przykro tak :(
Bardzo was proszę, komentujcie! To naprawdę motywuje!
Ja wiem, że może przesadzam, tylko trochę przykro tak :(
Bardzo was proszę, komentujcie! To naprawdę motywuje!
7 KOMENTARZY = NASTĘPNA CZĘŚĆ!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!
<smutna> Directioner Forever
PS. Żeby nie było pretensji- to m.in. właśnie przez nie spełnienie warunku nie było kolejnej części ;x
piątek, 17 kwietnia 2015
Niall.. ~ You'll never be mine.. - część 2
Hejo :D
I jak czytaliście mój konkursowy imagin? :D
Dalej sie ciesze!!! Imafin z Hazzą dostał wyróżnienie!! Rozumiecie!!! I to mój imagin!!
Dobra macie 2 część Nialla :D
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
~Pogrubiony tekst to SMS :D~
Może on po prostu robił sobie ze mnie jaja, i tak naprawdę ma gdzieś to co nas łączyło przez pisanie. To z jednej strony ułatwiło by mi sprawę, ale z drugiej rozczarowała bym sie. Gdy tylko usłyszałam dzwonek na przerwę, wróciłam do klasy, weszłam tam i już żadnego ucznia nie było, a Niall stał obok biurka i zbierał swoje rzeczy.
N: Czujesz sie już lepiej (T.i.)? - spojrzał na mnie, a ja mało co nie potknęłam się o własne nogi. Skąd on zna moje imię?!
J: Taak.. - starałam sie na niego nie patrzeć, zabrałam swoje książki i już chciałam wychodzić ale zatrzymał mnie.
N: Zadałem klasie nauczenie sie dowolnej piosenki.. - spojrzałam na niego, on chyba naprawdę nie wie że to ja..
J: Słucham?
N: Jako prace domową, nie wiem czy ci przekażą.. - uśmiechnął sie
J: Dziękuje. Do widzenia.. - odeszłam od niego.
N: Do zobaczenia.. - usłyszałam za sobą, ale nie odwracałam sie. Miałam już gdzieś pozostałe lekcje i poszłam prosto do domu. Na szczęście rodziców nie było i uniknę zbędnych pytań. Zamknęłam sie w swoim pokoju i rzuciłam na łóżko. Marzyłam by to był tylko sen, że to nie jest ten Niall i wszystko jest jak dawniej. Po jakimś czasie usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości, odblokowałam urządzenie i to wiadomość od Nialla.
N: ' Cześć piękna xx Jak minął dzisiejszy dzień? xx ' - i co ja mam mu teraz odpisać?! Że po co pyta? Przecież widział mnie w szkole?! Ale skąd mam wiedzieć, ze to prawdziwy on.. Nie miałam ochoty jak narazie odpisywać, wyciągnęłam zeszyty i zaczęłam odrabiać prace domowe. Włożyłam słuchawki w uszy i puściłam ulubioną playlistę, tak zleciał mi czas do końca dnia. Na ekranie telefonu pojawiały sie nowe wiadomości, ale ignorowałam je, chociaż coraz bardziej zżerała mnie ciekawość. Skończyłam odrabiać lekcje późnym wieczorem, nie miałam na nic już sił, powędrowałam tylko wziąć szybki prysznic i wykąpałam sie. Ubrałam w piżamkę i gdy tylko przyłożyłam głowę do poduszki, od razu odleciałam.. Kolejny ranek był ciężki, jak zwykle miałam problem żeby wyjść z łóżka, na szczęście dzisiaj nie mieliśmy w planie muzyki więc byłam spokojna. Wykonałam poranną
toaletę, pomalowałam sie i uczesałam, wróciłam do sypialni i w samej bieliźnie stanęłam przed szafą. Wyjęłam z niej czarne leginsy, białą bokserkę i koszule w zielono czerwoną kratę. Ubrałam sie i ze spakowana torbą zeszłam na dół. Nie miałam czasu na śniadanie, założyłam moje lity i wyszłam z domu. Na szczęście zdążyłam na autobus, a tym samym na lekcje. Znalazłam Samantę i razem poszyłyśmy na lekcje, zaczęły sie bardzo nudno, przyjaciółka nawijała o wszystkim po kolei a ja nawet nie miałam ochoty jej słuchać. W trakcie drugiej lekcji dostałam sms'a. Wyjęłam komórkę tak by nauczycielka nie widziała i odczytałam wiadomość. ' Cześć.. Czuje że coś sie popsuło :( A nie wiem co było tego powodem.. Niall xx'. I co ja mam teraz zrobić?! Wczoraj ignorowałam każdą jego wiadomość, może to jednak nie ten Niall, bo przecież nie jest jedynym chłopakiem o takim imieniu. Postanowiłam odpisać, muszę przeprosić go za swoje zachowanie.
J: ' Przepraszam Cie za wczoraj. Miałam gorszy dzień, a do tego dużo nauki.. Wybacz.. ' - i poszło. Schowałam telefon gdy pani profesor spojrzała w moją stronę. Matematyczka jest dość surowa i nie chce jej podpaść, poczułam że przyszła kolejna wiadomość.. Dam rade i odczytam na przerwie. Humor mi sie trochę poprawił, czułam sie już lepiej, byłam nawet bardziej aktywna na lekcjach. Szybko zadzwonił dzwonek, zebrałam swoje rzeczy i razem z przyjaciółką poszłyśmy pod swoje szafki. ' Już myślałem, że coś zrobiłem. :) '. Wiadomość od Nialla, niby prosty sms a cieszyłam sie jak głupia. Na sms'owaniu z nim spędziłam cały dzień, nawet na lekcjach, niestety dowiedzieliśmy sie że jeden z nauczycieli poszedł na zwolnienie lekarskie i będziemy mieli zastępstwo na ostatniej lekcji. Klasa wariowała, każdy rozmawiał z kim chciał, śmiał sie , żartował, ja z Samantą siedzieliśmy na ławce i rozmawiałyśmy o czym tylko sie dało. Nagle do klasy wszedł nasz nowy nauczyciel muzyki, serce zabiło mi szybciej.
N: Dobra spokój! - powiedział głośniej i każdy sie uciszył, usiadłyśmy już na krzesełkach i czekałyśmy na jego dalsze słowa. - Będę miał z wami każdą lekcje historii za pana Stown'a. - dziewczyny z przody zaczęły wzdychać, miałam ochotę pawiować, jak można tak jarać sie nauczycielem. Nie interesowały mnie jego słowa, zaczęłam bawić sie komórką i zauważyłam że mam wiadomość od mojego Nialla. Zaczęłam odpisywać, a po chwili czułam że ktoś nade mną stoi, podniosłam wzrok i to był ten nauczyciel. - (T.i.) romanse po lekcji, schowaj.. - upomniał mnie i dalej omawiał jakieś wydarzenie sprzed 100 lat. Zignorowałam go i dalej ukrytkiem odpisałam.
J: ' Nauczyciel kazał mi romansować po lekcjach :P' - uśmiechnęłam sie do ekranu i wysłałam, byłam zaskoczona widząc że nasz pan Nowy, zerka na telefon i sie uśmiecha. To tylko zbieg okoliczności.. Po 20 minutach swojego monologu nauczyciel zadał jakąś prace i usiadł przy biurku, najpierw wpisywał coś w dziennik, sprawdził obecność, a potem robił coś w telefonie. Nauczyciel i prywatne sprawy na lekcji, to podejrzane.. Nie miałam ochoty już na niego patrzeć i zajęłam sie zadanym poleceniem, po jakimś czasie poczułam wibracje w kieszeni, mimowolnie spojrzałam na blondyna za biurkiem, odkładał swój telefon. O nie!! To nie może być on!! ' Chyba miał racje.. :D '. Tylko tyle.. To nic nie znaczyło i dalej nie mam pewności że to on.. Ale muszę to sprawdzić.
J: ' Co robisz? :)'. - wysłałam, muszę wiedzieć. Wiadomość dostarczona, w tym samym momencie zerknęłam na mojego nauczyciela. Wstał od biurka i dalej prowadził lekcje, pytał niektóre osoby, tak jak każdy nauczyciel. Odetchnęłam, chciało mi sie śmiać z samej siebie, jak mogłam pomyśleć że to jest on.. Przecież on pewnie ma już żonę, dzieci, szczęśliwą rodzinę, albo dopiero taką zakłada. Mój Niall i ten Niall to dwie różne osoby. W końcu lekcja sie skończyła i mogliśmy iść do domu. Mijając blondyna nawet na niego nie spojrzałam, nie chciałam mieć z nim jakiegokolwiek kontaktu poza tym szkolnym. Gdy tylko wyszłam poza teren szkoły na mój telefon przyszła wiadomość od chłopaka. ' Wybacz, nie mogłem szybciej odpisać.. Pracowałem, nie miałem czasu. twój nauczyciel miał racje żeby "romansować" po lekcjach.. :) I ty będziesz miała czas na naukę i ja w pracy będę mógł sie skupić.'. Świetnie!! Po prostu cudownie!!
...
To jak?! Chyba wymyśle brata bliźniaka :P
Ale liczę na minimum 9 komów!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!
Naat
I jak czytaliście mój konkursowy imagin? :D
Dalej sie ciesze!!! Imafin z Hazzą dostał wyróżnienie!! Rozumiecie!!! I to mój imagin!!
Dobra macie 2 część Nialla :D
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
~Pogrubiony tekst to SMS :D~
Może on po prostu robił sobie ze mnie jaja, i tak naprawdę ma gdzieś to co nas łączyło przez pisanie. To z jednej strony ułatwiło by mi sprawę, ale z drugiej rozczarowała bym sie. Gdy tylko usłyszałam dzwonek na przerwę, wróciłam do klasy, weszłam tam i już żadnego ucznia nie było, a Niall stał obok biurka i zbierał swoje rzeczy.
N: Czujesz sie już lepiej (T.i.)? - spojrzał na mnie, a ja mało co nie potknęłam się o własne nogi. Skąd on zna moje imię?!
J: Taak.. - starałam sie na niego nie patrzeć, zabrałam swoje książki i już chciałam wychodzić ale zatrzymał mnie.
N: Zadałem klasie nauczenie sie dowolnej piosenki.. - spojrzałam na niego, on chyba naprawdę nie wie że to ja..
J: Słucham?
N: Jako prace domową, nie wiem czy ci przekażą.. - uśmiechnął sie
J: Dziękuje. Do widzenia.. - odeszłam od niego.
N: Do zobaczenia.. - usłyszałam za sobą, ale nie odwracałam sie. Miałam już gdzieś pozostałe lekcje i poszłam prosto do domu. Na szczęście rodziców nie było i uniknę zbędnych pytań. Zamknęłam sie w swoim pokoju i rzuciłam na łóżko. Marzyłam by to był tylko sen, że to nie jest ten Niall i wszystko jest jak dawniej. Po jakimś czasie usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości, odblokowałam urządzenie i to wiadomość od Nialla.
N: ' Cześć piękna xx Jak minął dzisiejszy dzień? xx ' - i co ja mam mu teraz odpisać?! Że po co pyta? Przecież widział mnie w szkole?! Ale skąd mam wiedzieć, ze to prawdziwy on.. Nie miałam ochoty jak narazie odpisywać, wyciągnęłam zeszyty i zaczęłam odrabiać prace domowe. Włożyłam słuchawki w uszy i puściłam ulubioną playlistę, tak zleciał mi czas do końca dnia. Na ekranie telefonu pojawiały sie nowe wiadomości, ale ignorowałam je, chociaż coraz bardziej zżerała mnie ciekawość. Skończyłam odrabiać lekcje późnym wieczorem, nie miałam na nic już sił, powędrowałam tylko wziąć szybki prysznic i wykąpałam sie. Ubrałam w piżamkę i gdy tylko przyłożyłam głowę do poduszki, od razu odleciałam.. Kolejny ranek był ciężki, jak zwykle miałam problem żeby wyjść z łóżka, na szczęście dzisiaj nie mieliśmy w planie muzyki więc byłam spokojna. Wykonałam poranną
toaletę, pomalowałam sie i uczesałam, wróciłam do sypialni i w samej bieliźnie stanęłam przed szafą. Wyjęłam z niej czarne leginsy, białą bokserkę i koszule w zielono czerwoną kratę. Ubrałam sie i ze spakowana torbą zeszłam na dół. Nie miałam czasu na śniadanie, założyłam moje lity i wyszłam z domu. Na szczęście zdążyłam na autobus, a tym samym na lekcje. Znalazłam Samantę i razem poszyłyśmy na lekcje, zaczęły sie bardzo nudno, przyjaciółka nawijała o wszystkim po kolei a ja nawet nie miałam ochoty jej słuchać. W trakcie drugiej lekcji dostałam sms'a. Wyjęłam komórkę tak by nauczycielka nie widziała i odczytałam wiadomość. ' Cześć.. Czuje że coś sie popsuło :( A nie wiem co było tego powodem.. Niall xx'. I co ja mam teraz zrobić?! Wczoraj ignorowałam każdą jego wiadomość, może to jednak nie ten Niall, bo przecież nie jest jedynym chłopakiem o takim imieniu. Postanowiłam odpisać, muszę przeprosić go za swoje zachowanie.
J: ' Przepraszam Cie za wczoraj. Miałam gorszy dzień, a do tego dużo nauki.. Wybacz.. ' - i poszło. Schowałam telefon gdy pani profesor spojrzała w moją stronę. Matematyczka jest dość surowa i nie chce jej podpaść, poczułam że przyszła kolejna wiadomość.. Dam rade i odczytam na przerwie. Humor mi sie trochę poprawił, czułam sie już lepiej, byłam nawet bardziej aktywna na lekcjach. Szybko zadzwonił dzwonek, zebrałam swoje rzeczy i razem z przyjaciółką poszłyśmy pod swoje szafki. ' Już myślałem, że coś zrobiłem. :) '. Wiadomość od Nialla, niby prosty sms a cieszyłam sie jak głupia. Na sms'owaniu z nim spędziłam cały dzień, nawet na lekcjach, niestety dowiedzieliśmy sie że jeden z nauczycieli poszedł na zwolnienie lekarskie i będziemy mieli zastępstwo na ostatniej lekcji. Klasa wariowała, każdy rozmawiał z kim chciał, śmiał sie , żartował, ja z Samantą siedzieliśmy na ławce i rozmawiałyśmy o czym tylko sie dało. Nagle do klasy wszedł nasz nowy nauczyciel muzyki, serce zabiło mi szybciej.
N: Dobra spokój! - powiedział głośniej i każdy sie uciszył, usiadłyśmy już na krzesełkach i czekałyśmy na jego dalsze słowa. - Będę miał z wami każdą lekcje historii za pana Stown'a. - dziewczyny z przody zaczęły wzdychać, miałam ochotę pawiować, jak można tak jarać sie nauczycielem. Nie interesowały mnie jego słowa, zaczęłam bawić sie komórką i zauważyłam że mam wiadomość od mojego Nialla. Zaczęłam odpisywać, a po chwili czułam że ktoś nade mną stoi, podniosłam wzrok i to był ten nauczyciel. - (T.i.) romanse po lekcji, schowaj.. - upomniał mnie i dalej omawiał jakieś wydarzenie sprzed 100 lat. Zignorowałam go i dalej ukrytkiem odpisałam.
J: ' Nauczyciel kazał mi romansować po lekcjach :P' - uśmiechnęłam sie do ekranu i wysłałam, byłam zaskoczona widząc że nasz pan Nowy, zerka na telefon i sie uśmiecha. To tylko zbieg okoliczności.. Po 20 minutach swojego monologu nauczyciel zadał jakąś prace i usiadł przy biurku, najpierw wpisywał coś w dziennik, sprawdził obecność, a potem robił coś w telefonie. Nauczyciel i prywatne sprawy na lekcji, to podejrzane.. Nie miałam ochoty już na niego patrzeć i zajęłam sie zadanym poleceniem, po jakimś czasie poczułam wibracje w kieszeni, mimowolnie spojrzałam na blondyna za biurkiem, odkładał swój telefon. O nie!! To nie może być on!! ' Chyba miał racje.. :D '. Tylko tyle.. To nic nie znaczyło i dalej nie mam pewności że to on.. Ale muszę to sprawdzić.
J: ' Co robisz? :)'. - wysłałam, muszę wiedzieć. Wiadomość dostarczona, w tym samym momencie zerknęłam na mojego nauczyciela. Wstał od biurka i dalej prowadził lekcje, pytał niektóre osoby, tak jak każdy nauczyciel. Odetchnęłam, chciało mi sie śmiać z samej siebie, jak mogłam pomyśleć że to jest on.. Przecież on pewnie ma już żonę, dzieci, szczęśliwą rodzinę, albo dopiero taką zakłada. Mój Niall i ten Niall to dwie różne osoby. W końcu lekcja sie skończyła i mogliśmy iść do domu. Mijając blondyna nawet na niego nie spojrzałam, nie chciałam mieć z nim jakiegokolwiek kontaktu poza tym szkolnym. Gdy tylko wyszłam poza teren szkoły na mój telefon przyszła wiadomość od chłopaka. ' Wybacz, nie mogłem szybciej odpisać.. Pracowałem, nie miałem czasu. twój nauczyciel miał racje żeby "romansować" po lekcjach.. :) I ty będziesz miała czas na naukę i ja w pracy będę mógł sie skupić.'. Świetnie!! Po prostu cudownie!!
...
To jak?! Chyba wymyśle brata bliźniaka :P
Ale liczę na minimum 9 komów!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!
Naat
czwartek, 16 kwietnia 2015
BARDZO WAŻNE! Imagin z Hazzą! Konkurs miedzynarodowy, mój!! Czytać!!
Mam wiadomość!!!!!!!!!!!!
Bardzo ważną!!!!!!!!
Nie wiem czy pamiętacie ten imagin, był tu, ale musiałam go usunąć bo dawałam go na konkurs!!!
I nie uwierzycie dostał WYRÓŻNIENIE MIĘDZYNARODOWE!!!!! Nie spodziewałam sie tego..
Uwierzcie że zmieniłam je tylko tak, że dodałam w miejsce (T.i.) moje imię, Natalia :D Czaicie, był tam Harry i Anne :D Ciesze sie jak cholera, choć to tylko wyróżnienie, ale MIĘDZYNARODOWE!!!
Mój imagin dostał wyróżnienie międzynarodowe!!!!!!!!
Cieszcie sie razem ze mną!!
A teraz ten imagin!!! :D Nazwałam go: 'Historia pewnej przyjaźni'.. :D
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
10.06.2012r.
... Potrzebuje Cię, teraz, w tej chwili. Jesteś mi potrzebny. Ufam tylko Tobie... Siedzę w ciemnym pokoju i zastanawiam się dlaczego mnie zostawiłeś. Nie spędzasz już ze mną tak dużo czasu, co wcześniej. Oddaliłeś się... Nie wiem co było tym spowodowane. Może to, że masz dziewczynę i już mnie nie potrzebujesz?! Ale ja potrzebuje Ciebie. Nie wiesz o tym?! Przyzwyczaiłeś mnie do swojej obecności tuż obok mnie. Stałeś się moim tlenem, bez którego się dusze. Uzależniłam się od Ciebie. Codziennie widzę jaki jesteś szczęśliwy. Z jednej strony cieszę się Twoim szczęściem, a z drugiej strony to boli. Dlaczego?! Dlatego, że to szczęście nie jest spowodowane moją osobą. Widzę czasami jak na mnie spoglądasz. Chciałabym odwzajemnić twój uśmiech, ale nie potrafię, za bardzo mnie zraniłeś. W twoich oczach nie widzę już tych radosnych iskierek, kiedy na mnie patrzysz. Teraz to już tylko smutne oczy. Może zrozumiałeś jak bardzo mnie skrzywdziłeś, a może tylko udajesz?! Moje serce z dnia na dzień coraz bardziej pęka, pewnie dlatego że nie ma Ciebie obok mnie, albo dlatego, że Cię kochałam... Kocham. Z każdym dniem coraz bardziej, ale nie przejmuj się tym! Bądź szczęśliwy, to wtedy i ja będę. Mówią, że jeśli kogoś się kocha, trzeba pozwolić mu odejść... A więc Harry... ŻEGNAJ!
Kolejny list napisany, który nigdy nie ujrzy światła dnia. Wrzuciłam go do szuflady w biurku i położyłam sie spać. Tak strasznie brakowało mi jego przyjaźni, jego obecności w moim życiu...
30.06.2012r.
Pamiętam jak się poznaliśmy... Był to pierwszy września, 12 lat temu. Mieliśmy wtedy po 6 lat. Byliśmy przestraszeni pierwszym dniem w szkole i kurczowo trzymaliśmy się naszych rodziców. Nasze mamy rozmawiały, a my chowaliśmy się za ich nogami. W pewnym momencie odważyliśmy się wyjść zza nich. Uśmiechnąłeś się do mnie. Był to najwspanialszy uśmiech na świecie jaki do tej pory widziałam.
- Cześć, jestem Harry, a Ty? - zapytałeś patrząc na mnie
- Natalia... - powiedziałam niepewnie
- Mamo?! - złapałeś ją za rękaw i poszarpałeś - Mogę się pobawić z Natalią?
- Jeśli ona chce. - odpowiedziała, spojrzałeś prosto w moje zielone oczy.
- Chcesz? - wyciągnąłeś w moim kierunku swoją malutką dłoń. Chwyciłam ją i poszłam z razem z Tobą do klasy... Nigdy nie zapomnę tego dnia. Był jednym z najszczęśliwszych w moim życiu. Tak zaczęła się nasza przyjaźń. Byłeś... Jesteś moim jedynym przyjacielem od tamtej pory. W kolejnych latach pokazywałeś mi, że nim jesteś. Troszczyłeś się o mnie, jak o młodszą siostrę. Opiekowałeś się mną, jak matka swoim dzieckiem. Broniłeś mnie tak mężnie, jak rycerz swojej ojczyzny. Nawet jeśli nie miałam racji, Ty stałeś za mną murem. Jako nastolatkowie dogadywaliśmy się jeszcze lepiej. Była pomiędzy nami niewidzialna więź. Gdy mieliśmy po 16 lat, obiecaliśmy sobie, przed pójściem do liceum, że zawsze będziemy blisko siebie. Był wtedy ciepły sierpniowy wieczór, siedzieliśmy w namiocie, rozłożonym na moim podwórko. Uwielbialiśmy robić sobie takie biwaki.
- Harry...?! - zaczęłam niepewnie
- Tak krasnoludku? - spojrzałeś w moje oczy z cudownym uśmiechem. Kochałam jak wymyślałeś mi nowe przezwiska. W Twoich ustach brzmiało to cudownie.
- To jest ostatni taki biwak...
- Nie martw się, będzie jeszcze takich pełno. - uspokajałeś mnie.
- Taaa... - przeciągnęłam
- Coś nie tak?! - zmartwiłeś się
- Harry obiecaj mi, że ta szkoła nas nie zmieni, że nas nie rozdzieli, że po prostu będzie tak jak jest do tej pory... - mówiłam bawiąc się swoimi dłońmi. Poczułam jak łapiesz mnie za podbródek i zmuszasz do spojrzenia w Twoje szmaragdowe oczy.
- Przysięgam... - szepnąłeś i przytuliłeś mnie do siebie. Zawsze gdy na czymś mi zależało, przysięgałeś, że tak będzie. Wiedziałeś, że to znaczy dla mnie więcej niż zwykłe obiecuje. Uspokoiłeś mnie tym, ufałam Ci... Przez pierwszy rok w liceum było tak jak przysięgałeś. Byliśmy nierozłączni, wielu znajomych ze szkoły brało nas za parę. Za każdym razem gdy to słyszeliśmy, wybuchaliśmy niepohamowanym śmiechem. Kolejne wakacje przyszły bardzo szybko. Ja musiałam na ich drugi miesiąc wyjechać. Chciałam spędzić trochę czasu z tatą. Wiedziałeś, że jest to dla mnie bardzo ważne, widziałeś jak przeżyłam rozwód rodziców. Byłeś wtedy przy mnie i rozumiałeś mnie. Pożegnałeś się ze mną na lotnisku. W twoich oczach błyszczały łzy. Nie chciałam Cię zostawiać, ale nie miałam wyjścia.
- Będę tęsknił kwiatuszku. - szepnąłeś mi, gdy się żegnaliśmy.
- Ja też Harry... - wtuliłam się mocno w Ciebie. Czułam przyspieszony rytm Twojego serca. Chyba naprawdę byłam dla Ciebie ważna. Oderwałam się od Ciebie i poszłam w stronę odprawy. Po drodze ścierałam cieknące po moich policzkach, łzy. Miałam takie wrażenie, że coś się wydarzy. Coś złego! Coś co będzie bardzo boleć. Teraz już wiem co to było! Gdy po miesiącu wróciłam, byłam szczęśliwa. Mogłam Cię w końcu zobaczyć. Miałeś odebrać mnie z lotniska, ale nie pojawiłeś się. Czekałam na Ciebie ponad godzinę, ale nie przyszedłeś. Tłumaczyłam Cię tym, że pewnie miałeś bardzo ważną sprawę, raczej nie zapomniał byś o swojej przyjaciółce... Prawda?! Zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu. Mama przywitała mnie z szerokim uśmiechem. Opowiadałam jej jak mi minął ten czas, ale w głowie siedziałeś mi tylko Ty. Postanowiłam Cię odwiedzić. Mieszkaliśmy po sąsiedzku, więc daleko nie miałam. Stanęłam przed masywnymi drzwiami Twojego domu i zapukałam. Otworzyła mi twoja mama, Anne jest cudowną kobietą. Oznajmiła mi, że jesteś u siebie, szczęśliwa poszłam w kierunku Twojego pokoju. Wystukałam nasz specjalny kod, który znaliśmy tylko my i czekałam aż otworzysz.
- Karolina skarbie... - urwałeś, gdy zobaczyłeś, że to ja – Natalia?! A co ty tu robisz? - zapytałeś zdziwiony
- Właśnie nie wiem! - powiedziałam oschle i wyszłam. Poszłam prosto nad nasz stawek. Tak cholernie mnie zabolało to, że pomyliłeś mnie z największą zołzą w szkole. Usiadłam pod naszym drzewem i myślałam, moje przeczucie sprzed miesiąca zaczynało sie spełniać. Nie wiedziałam wtedy, że dojdzie do tego, że nie będziesz chciał się ze mną widywać. Doszło nawet do tego, że z przyjaciół staliśmy sie takimi obcymi dla siebie ludźmi. I tak, a nawet gorzej jest do tej pory. Napisałam do Ciebie kilkanaście może kilkadziesiąt listów, których nigdy nie przeczytasz. Szczerze mówiąc Harry, widzę Cię dzisiaj ostatni raz. Koniec szkoły, koniec naszego kontaktu, koniec nas... To ostatni list do Ciebie. Byłeś... Jesteś zarówno najlepszym jak i najgorszym, co mnie w życiu spotkało...
Nienawidzę Cię.
Kocham Cię.
Natalia.
Wrzuciłam te wszystkie listy do kartonowego pudełka, włożyłam do niego wszystkie nasze wspólne zdjęcia. Chciałam skończyć z tą toksyczną przyjaźnią raz na zawsze. Wszystkie pamiątki, rzeczy związane z nim znalazły się w tym kartonie. Zamknęłam je i podpisałam 'HARRY'. Schowałam to głęboko w szafie.
- Żegnaj. - szepnęłam cicho, złapałam za rączkę od walizki i wyszłam z mojego byłego już, pokoju. Rzuciłam mu ostatnie spojrzenie, wyprowadzam sie dzisiaj do taty. Mama rozumiała moją decyzję, opowiedziałam jej wszystko. Pożegnałam się z nią i wsiadłam do taksówki. Gdy odjeżdżałam Harry stał obok swojego domu z nowymi, lepszymi przyjaciółmi. Gdy nasze spojrzenia się skrzyżowały, popatrzałam na niego smutno. Nie chciałam już nigdy więcej go widzieć. Łzy cisnęły mi się do oczu, wiele przez niego wycierpiałam. Po kilku godzinach byłam już w Hiszpanii. Można powiedzieć, że dzieliła mnie z nim cała długość Europy. Rozpakowałam się w moim nowym pokoju i pierwsze co zrobiłam, to zmieniłam numer. Miała go tylko mama. Usunęłam wszystkie konta z portali społecznościowych, by nie mógł mnie znaleźć. Chociaż i tak nie będzie mnie szukał. Zaczęłam nowe życie! Przez kolejnych kilka miesięcy było mi ciężko o nim zapomnieć. Moje serce dalej należało do niego, ale czy jego do mnie?! Aby nie myśleć tak o brunecie zatrudniłam się w wolontariacie. Chciałam komuś pomóc, przydać się na coś. Pracowałam w szpitalu, opiekowałam się małymi dziećmi. Uwielbiałam patrzeć na ich uśmiechy. Tata znalazł sobie kobietę, polubiłam ją. Rose jest wspaniała, co prawda nigdy nie będzie jak moja mama, ale ciesze się, że jest z tatą. Po roku ożenił się z nią, byłam druhną na ich ślubie, a po niecałych 3 miesiącach okazało się, że Rose jest w ciąży. Miałam wtedy ponad 20 lat i mieszkałam w Hiszpanii już 2 lata.
~ 10.07.2014r. ~
Nie chciałam stanowić dla nich ciężaru, więc postanowiłam się przeprowadzę z powrotem do mamy. Tata zapewnił mnie, że zawsze mogę wrócić i, że mam tu swoje miejsce. Kochałam go za to! Mama gdy zobaczyła mnie z walizką w progu, wyściskała mnie za wszystkie czasy. W końcu nie widziałyśmy się ponad 2 lata, tęskniłam za nią. Opowiedziałam jej jak się mieszka w słonecznym kraju. Ona zaś opowiedziała mi jak to jej się żyło beze mnie. Pod wieczór poszłam na spacer po okolicy, by zobaczyć czy dużo się zmieniło podczas mojej nieobecności. Szłam przed siebie, nie miałam konkretnego celu. Po jakimś czasie zatrzymałam się nad stawem. Patrzałam na tafle wody w której odbijały się gwiazdy. Usiadłam nad brzegiem i tempo wpatrywałam się w lustro wody. Zauważyłam spadającą gwiazdę, zamknęłam oczy i skupiłam się na życzeniu.
- Chciałabym o nim zapomnieć. Raz na zawsze! - powiedziałam na głos. Przez te lata nie udało mi się w stu procentach zapomnieć o Harrym. Na pewno nie udało mi się wymazać tego co do niego czuje. Dalej był w moim sercu, ale nauczyłam się ignorować to uczucie i normalnie funkcjonować. Po godzinie wróciłam do domu. Gdy tylko weszłam, usłyszałam, że mama z kimś rozmawia. Nie miałam ochoty się z nikim teraz witać, poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku. Chwile biłam się z myślami, ale chęć zobaczenia Harrego chociaż na zdjęciu, wygrała. Podeszłam do szafy i chciałam wyjąć ten karton. Byłam zdziwiona gdy zobaczyłam, że go tam nie ma. Zeszłam na dół.
- Mamo!!? Wiesz co się sta.. - urwałam gdy weszłam do kuchni i zobaczyłam jej gościa. - Nie ważne! - odwróciłam się na piecie i szybko wróciłam do pokoju. Jak on śmiał tutaj przychodzić?! Tak, w kuchni siedział Harry i rozmawiał z moją mamą. Położyłam się na łóżku, tyłem do drzwi i wpatrywałam się w obraz za oknem, zapowiadała się spokojna noc. Usłyszałam jak ktoś wchodzi do mojej sypialni i siada na łóżko. Nie odezwałam się, ani nie odwróciłam.
- Natalia? - usłyszałam głos mamy i poczułam jak kładzie rękę na moje ramie. Odwróciłam się do niej i zrobiłam jej miejsce żeby mogła się koło mnie położyć. Uczyniła to.
- Mamo co on tutaj robił? Przecież wiesz co ja przeżywałam przez niego. - poczułam jak w moich oczach zbierają się łzy.
- Wiesz słonko... On tu przychodzi dzień w dzień od 2 lat. A zaczął to robić w dniu twojego wyjazdu...
- Ale po co?! Nie chce mieć już z nim nic wspólnego. Nie chce go znać. Nienawidzę go! - pozwoliłam łzom swobodnie spływać po moich policzkach.
- On za tobą tęskni... Codziennie mówi mi, że nie może już bez Ciebie wytrzymać... Wiem, że Ty bez niego też nie.
- Nienawidzę go. - szepnęłam
- Kochasz go.
- Nienawidzę. Zbyt mocno mnie zranił. - mama przytuliła mnie do siebie.
- Wiem, że go kochasz. Przeczytał każdy list napisany przez Ciebie. Przy każdym płakał jeszcze bardziej. Myślę, że zrozumiał swój błąd i chciałby to naprawić... - broniła go
- Ale nie wiem czy ja chce. Musisz mnie zrozumieć. W jednej chwili straciłam ważną w moim życiu osobę. Nikomu tak nie ufałam jak jemu. Przysięgał, że zawsze będziemy razem... Ja nie chce znowu cierpieć. - płakałam wtulona w nią.
- Spokojnie córciu. Przemyśl to i porozmawiaj z nim. Kocham Cię... - ucałowała moją głowę i wyszła, zostawiając mnie samą z moimi myślami. Długo nie mogłam zasnąć, w głowie siedział mi Harry i jego zachowanie. Może on naprawdę się zmienił i chce znowu się ze mną przyjaźnić?! Pytanie tylko czy ja chce?! Mama miała racje mówiąc, że go kocham, ale nie chciałam znów wyciągać tego uczucia z mojego serca. Nie miałam najmniejszej ochoty na powtórkę z rozrywki. Zobaczę jak będzie dalej...
Rano gdy wstałam i zobaczyłam się w lustrze, przeraziłam się - podpuchnięte oczy, włosy roztrzepane, spuchnięta od płaczu twarz. Wzięłam zimny prysznic, by jakoś się orzeźwić. Weszłam owinięta ręcznikiem do mojej sypialni i spojrzałam przez okno, by sprawdzić pogodę. Było słonecznie, więc ubrałam krótkie dresowe spodenki, czarną bokserkę i wróciłam do łazienki. Włosy związałam w byle jakiego koka, a na twarz nałożyłam tylko krem. Wzięłam swój telefon i słuchawki i wyszłam. Włączyłam swoją ulubioną muzykę i zaczęłam biec. Uwielbiałam biegać, mogłam wtedy odizolować się od otaczającego mnie świata i pomyśleć o swoim życiu. Nie wiem dlaczego, ale znów znalazłam się nad tym stawem. Usiadłam pod drzewem i wpatrywałam się w dal. Przymknęłam oczy i wsłuchiwałam się w takty piosenki lecącej właśnie w moich słuchawkach. Po jakimś czasie poczułam jak ktoś łapie mnie za ramie i siada obok mnie. Wyjęłam słuchawki i powiedziałam bez otwierania oczu.
- Kimkolwiek jesteś zostaw mnie w spokoju. - w moim głosie nie było żadnych uczuć.
- Nawet jeżeli jest to Twój przyjaciel?! - usłyszałam
- Nie mam przyjaciół! Więc nie masz tu czego szukać. - dalej nie otwierałam oczu, nie chciałam wiedzieć kim jest ten ktoś.
- Natalia, proszę Cię! Porozmawiaj ze mną! - błagał.
- Wydaje mi się, że nie mamy o czym. Skąd znasz moje imię, nawet Cię nie znam! - odważyłam się i spojrzałam na niego. Kogoś mi przypominał.
- Znasz mnie i to najlepiej na świecie. - jego oczy błyszczały... Były takie zielone jak... jak oczy Harrego?!
- Nie, nie, niee...! To nie możesz być Ty! - powiedziałam szybko. Wstałam i zaczęłam biec w kierunku domu. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać, na niego patrzeć, słuchać jak się tłumaczy. Nie obchodziło mnie to, przynajmniej teraz. Zdyszana wbiegłam do domu i od razu udałam się do swojego pokoju. W głowie huczało mi od nadmiaru myśli. Zabrałam świeże ubrania i poszłam do łazienki. Wzięłam bardzo długą i uspokajającą kąpiel. Zajęła mi ona chyba ze dwie godziny. Ubrałam się i zeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie herbatę i wróciłam do siebie. Biłam się z myślami. Z jednej strony chciałam z nim porozmawiać, znowu mieć go blisko siebie, ale z drugiej, za bardzo mnie skrzywdził. Złamał swoją przysięgę, a wiedział ile to dla mnie znaczy. Przesiedziałam w pokoju cały dzień. Wieczorem ktoś przyszedł, miałam tylko nadzieje, że to nie on. Po jakiś 10 minutach ktoś zapukał do moich drzwi. Wstałam leniwie z łóżka i otworzyłam drzwi. A kto był moim gościem?! Nikt inny jak Harry, we własnej osobie. Chciałam zamknąć przed im drzwi, ale zatrzymał je i wszedł do mojej sypialni. Usiadłam na łóżku opierając się o ścianę. Patrzałam na niego ze złością i pogarda do jego osoby.
- Natalia, dlaczego przede mną uciekasz?! Nie widziałem Cię ponad 2 lata i jeszcze mnie unikasz? - usiadł na brzegu łóżka.
- Nie bądź śmieszny Harry! Nie widziałeś mnie ponad 2 lata?! Kpisz sobie ze mnie?! - powiedziałam ze złością.
- Wiem, że Cię zraniłem, ale chciałbym to naprawić. Proszę Cię, pozwól mi na to. - powiedział cicho i spuścił głowę.
- Myślisz, że tu przyjdziesz i rzucę Ci się w ramiona i powiem jak tęskniłam?! Jeśli tak, to się pomyliłeś! Zraniłeś mnie, tak mocno, że do tej pory mnie to boli... Codziennie rano budziłam się z wyrzutami sumienia, że pojechałam wtedy na te nieszczęsne wakacje. Może gdybym nie pojechała dalej byśmy się przyjaźnili?! Ale widocznie tak miało być!
- Przepraszam! Wiem jak mocno Cię zraniłem. Powiedziała mi to Twoja własna ręka, przeczytałem każdy Twój list, a wczoraj przeczytałem ostatni... Codziennie przychodziłem do Twojej mamy i rozmawiałem z nią. Z każdym dniem było mi coraz gorzej. Tęskniłem coraz bardziej, kochałem Cię coraz mocniej. - wyznał
- Czego spodziewałeś się przychodząc do mnie?! Że powiesz, że kochasz i będzie po sprawie?! Wiesz jak bardzo chciałam Cię wyrzucić przez ten czas z mojej głowy, z mojego serca?! Zasypywałam się mnóstwem innych rzeczy, by tylko o Tobie nie myśleć, aż w końcu nauczyłam się ignorować to uczucie. - uniosłam się
- Jest jeszcze jakaś szansa na naprawę tego co jest miedzy nami?! - zapytał błagalnie
- Miedzy nami?! A jest coś miedzy nami, oprócz tej ogromnej dziury pełnej bólu i cierpienia?!
- Przepraszam... Przepraszam, że mnie poznałaś. - wstał i podszedł do drzwi. Zatrzymał się przy nich i spojrzał na mnie. W oczach miał łzy. - Przepraszam jeśli powiem, że Cię potrzebuje... - szepnął i zaczął wychodzić.
- Harry! - zatrzymałam go - Pocałuj mnie... - poprosiłam cicho. Chwile stał w bezruchy, ale się ocknął. Podszedł do mnie i musnął delikatnie moje usta, jakby bał się, że zmienię zdanie i go odtrącę. Przyciągnęłam go bliżej siebie i włożyłam dłonie w jego miękkie włosy. W pocałunku było czuć tęsknotę i miłość.
- Nienawidzę Cię... - powiedziałam przez pocałunek.
- Kocham Cię. - oderwałam się od niego i spojrzałam w zielone tęczówki
- Nie skrzywdzisz mnie już?
- Przysięgam. - znów wpił się w moje usta. Tym razem całował mnie odważniej i namiętniej. - Zrobię, co tylko zechcesz, żebyś była szczęśliwa. - uśmiechnął się
- Kochaj mnie.
- Zawsze Cię kochałem...
Koniec.
...
To jak?! Pamietacie go? Mówcie co sądzicie o tym konkursie i moim wyróżnieniu!!!
Naat
Bardzo ważną!!!!!!!!
Nie wiem czy pamiętacie ten imagin, był tu, ale musiałam go usunąć bo dawałam go na konkurs!!!
I nie uwierzycie dostał WYRÓŻNIENIE MIĘDZYNARODOWE!!!!! Nie spodziewałam sie tego..
Uwierzcie że zmieniłam je tylko tak, że dodałam w miejsce (T.i.) moje imię, Natalia :D Czaicie, był tam Harry i Anne :D Ciesze sie jak cholera, choć to tylko wyróżnienie, ale MIĘDZYNARODOWE!!!
Mój imagin dostał wyróżnienie międzynarodowe!!!!!!!!
Cieszcie sie razem ze mną!!
A teraz ten imagin!!! :D Nazwałam go: 'Historia pewnej przyjaźni'.. :D
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
10.06.2012r.
... Potrzebuje Cię, teraz, w tej chwili. Jesteś mi potrzebny. Ufam tylko Tobie... Siedzę w ciemnym pokoju i zastanawiam się dlaczego mnie zostawiłeś. Nie spędzasz już ze mną tak dużo czasu, co wcześniej. Oddaliłeś się... Nie wiem co było tym spowodowane. Może to, że masz dziewczynę i już mnie nie potrzebujesz?! Ale ja potrzebuje Ciebie. Nie wiesz o tym?! Przyzwyczaiłeś mnie do swojej obecności tuż obok mnie. Stałeś się moim tlenem, bez którego się dusze. Uzależniłam się od Ciebie. Codziennie widzę jaki jesteś szczęśliwy. Z jednej strony cieszę się Twoim szczęściem, a z drugiej strony to boli. Dlaczego?! Dlatego, że to szczęście nie jest spowodowane moją osobą. Widzę czasami jak na mnie spoglądasz. Chciałabym odwzajemnić twój uśmiech, ale nie potrafię, za bardzo mnie zraniłeś. W twoich oczach nie widzę już tych radosnych iskierek, kiedy na mnie patrzysz. Teraz to już tylko smutne oczy. Może zrozumiałeś jak bardzo mnie skrzywdziłeś, a może tylko udajesz?! Moje serce z dnia na dzień coraz bardziej pęka, pewnie dlatego że nie ma Ciebie obok mnie, albo dlatego, że Cię kochałam... Kocham. Z każdym dniem coraz bardziej, ale nie przejmuj się tym! Bądź szczęśliwy, to wtedy i ja będę. Mówią, że jeśli kogoś się kocha, trzeba pozwolić mu odejść... A więc Harry... ŻEGNAJ!
Kolejny list napisany, który nigdy nie ujrzy światła dnia. Wrzuciłam go do szuflady w biurku i położyłam sie spać. Tak strasznie brakowało mi jego przyjaźni, jego obecności w moim życiu...
30.06.2012r.
Pamiętam jak się poznaliśmy... Był to pierwszy września, 12 lat temu. Mieliśmy wtedy po 6 lat. Byliśmy przestraszeni pierwszym dniem w szkole i kurczowo trzymaliśmy się naszych rodziców. Nasze mamy rozmawiały, a my chowaliśmy się za ich nogami. W pewnym momencie odważyliśmy się wyjść zza nich. Uśmiechnąłeś się do mnie. Był to najwspanialszy uśmiech na świecie jaki do tej pory widziałam.
- Cześć, jestem Harry, a Ty? - zapytałeś patrząc na mnie
- Natalia... - powiedziałam niepewnie
- Mamo?! - złapałeś ją za rękaw i poszarpałeś - Mogę się pobawić z Natalią?
- Jeśli ona chce. - odpowiedziała, spojrzałeś prosto w moje zielone oczy.
- Chcesz? - wyciągnąłeś w moim kierunku swoją malutką dłoń. Chwyciłam ją i poszłam z razem z Tobą do klasy... Nigdy nie zapomnę tego dnia. Był jednym z najszczęśliwszych w moim życiu. Tak zaczęła się nasza przyjaźń. Byłeś... Jesteś moim jedynym przyjacielem od tamtej pory. W kolejnych latach pokazywałeś mi, że nim jesteś. Troszczyłeś się o mnie, jak o młodszą siostrę. Opiekowałeś się mną, jak matka swoim dzieckiem. Broniłeś mnie tak mężnie, jak rycerz swojej ojczyzny. Nawet jeśli nie miałam racji, Ty stałeś za mną murem. Jako nastolatkowie dogadywaliśmy się jeszcze lepiej. Była pomiędzy nami niewidzialna więź. Gdy mieliśmy po 16 lat, obiecaliśmy sobie, przed pójściem do liceum, że zawsze będziemy blisko siebie. Był wtedy ciepły sierpniowy wieczór, siedzieliśmy w namiocie, rozłożonym na moim podwórko. Uwielbialiśmy robić sobie takie biwaki.
- Harry...?! - zaczęłam niepewnie
- Tak krasnoludku? - spojrzałeś w moje oczy z cudownym uśmiechem. Kochałam jak wymyślałeś mi nowe przezwiska. W Twoich ustach brzmiało to cudownie.
- To jest ostatni taki biwak...
- Nie martw się, będzie jeszcze takich pełno. - uspokajałeś mnie.
- Taaa... - przeciągnęłam
- Coś nie tak?! - zmartwiłeś się
- Harry obiecaj mi, że ta szkoła nas nie zmieni, że nas nie rozdzieli, że po prostu będzie tak jak jest do tej pory... - mówiłam bawiąc się swoimi dłońmi. Poczułam jak łapiesz mnie za podbródek i zmuszasz do spojrzenia w Twoje szmaragdowe oczy.
- Przysięgam... - szepnąłeś i przytuliłeś mnie do siebie. Zawsze gdy na czymś mi zależało, przysięgałeś, że tak będzie. Wiedziałeś, że to znaczy dla mnie więcej niż zwykłe obiecuje. Uspokoiłeś mnie tym, ufałam Ci... Przez pierwszy rok w liceum było tak jak przysięgałeś. Byliśmy nierozłączni, wielu znajomych ze szkoły brało nas za parę. Za każdym razem gdy to słyszeliśmy, wybuchaliśmy niepohamowanym śmiechem. Kolejne wakacje przyszły bardzo szybko. Ja musiałam na ich drugi miesiąc wyjechać. Chciałam spędzić trochę czasu z tatą. Wiedziałeś, że jest to dla mnie bardzo ważne, widziałeś jak przeżyłam rozwód rodziców. Byłeś wtedy przy mnie i rozumiałeś mnie. Pożegnałeś się ze mną na lotnisku. W twoich oczach błyszczały łzy. Nie chciałam Cię zostawiać, ale nie miałam wyjścia.
- Będę tęsknił kwiatuszku. - szepnąłeś mi, gdy się żegnaliśmy.
- Ja też Harry... - wtuliłam się mocno w Ciebie. Czułam przyspieszony rytm Twojego serca. Chyba naprawdę byłam dla Ciebie ważna. Oderwałam się od Ciebie i poszłam w stronę odprawy. Po drodze ścierałam cieknące po moich policzkach, łzy. Miałam takie wrażenie, że coś się wydarzy. Coś złego! Coś co będzie bardzo boleć. Teraz już wiem co to było! Gdy po miesiącu wróciłam, byłam szczęśliwa. Mogłam Cię w końcu zobaczyć. Miałeś odebrać mnie z lotniska, ale nie pojawiłeś się. Czekałam na Ciebie ponad godzinę, ale nie przyszedłeś. Tłumaczyłam Cię tym, że pewnie miałeś bardzo ważną sprawę, raczej nie zapomniał byś o swojej przyjaciółce... Prawda?! Zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu. Mama przywitała mnie z szerokim uśmiechem. Opowiadałam jej jak mi minął ten czas, ale w głowie siedziałeś mi tylko Ty. Postanowiłam Cię odwiedzić. Mieszkaliśmy po sąsiedzku, więc daleko nie miałam. Stanęłam przed masywnymi drzwiami Twojego domu i zapukałam. Otworzyła mi twoja mama, Anne jest cudowną kobietą. Oznajmiła mi, że jesteś u siebie, szczęśliwa poszłam w kierunku Twojego pokoju. Wystukałam nasz specjalny kod, który znaliśmy tylko my i czekałam aż otworzysz.
- Karolina skarbie... - urwałeś, gdy zobaczyłeś, że to ja – Natalia?! A co ty tu robisz? - zapytałeś zdziwiony
- Właśnie nie wiem! - powiedziałam oschle i wyszłam. Poszłam prosto nad nasz stawek. Tak cholernie mnie zabolało to, że pomyliłeś mnie z największą zołzą w szkole. Usiadłam pod naszym drzewem i myślałam, moje przeczucie sprzed miesiąca zaczynało sie spełniać. Nie wiedziałam wtedy, że dojdzie do tego, że nie będziesz chciał się ze mną widywać. Doszło nawet do tego, że z przyjaciół staliśmy sie takimi obcymi dla siebie ludźmi. I tak, a nawet gorzej jest do tej pory. Napisałam do Ciebie kilkanaście może kilkadziesiąt listów, których nigdy nie przeczytasz. Szczerze mówiąc Harry, widzę Cię dzisiaj ostatni raz. Koniec szkoły, koniec naszego kontaktu, koniec nas... To ostatni list do Ciebie. Byłeś... Jesteś zarówno najlepszym jak i najgorszym, co mnie w życiu spotkało...
Nienawidzę Cię.
Kocham Cię.
Natalia.
Wrzuciłam te wszystkie listy do kartonowego pudełka, włożyłam do niego wszystkie nasze wspólne zdjęcia. Chciałam skończyć z tą toksyczną przyjaźnią raz na zawsze. Wszystkie pamiątki, rzeczy związane z nim znalazły się w tym kartonie. Zamknęłam je i podpisałam 'HARRY'. Schowałam to głęboko w szafie.
- Żegnaj. - szepnęłam cicho, złapałam za rączkę od walizki i wyszłam z mojego byłego już, pokoju. Rzuciłam mu ostatnie spojrzenie, wyprowadzam sie dzisiaj do taty. Mama rozumiała moją decyzję, opowiedziałam jej wszystko. Pożegnałam się z nią i wsiadłam do taksówki. Gdy odjeżdżałam Harry stał obok swojego domu z nowymi, lepszymi przyjaciółmi. Gdy nasze spojrzenia się skrzyżowały, popatrzałam na niego smutno. Nie chciałam już nigdy więcej go widzieć. Łzy cisnęły mi się do oczu, wiele przez niego wycierpiałam. Po kilku godzinach byłam już w Hiszpanii. Można powiedzieć, że dzieliła mnie z nim cała długość Europy. Rozpakowałam się w moim nowym pokoju i pierwsze co zrobiłam, to zmieniłam numer. Miała go tylko mama. Usunęłam wszystkie konta z portali społecznościowych, by nie mógł mnie znaleźć. Chociaż i tak nie będzie mnie szukał. Zaczęłam nowe życie! Przez kolejnych kilka miesięcy było mi ciężko o nim zapomnieć. Moje serce dalej należało do niego, ale czy jego do mnie?! Aby nie myśleć tak o brunecie zatrudniłam się w wolontariacie. Chciałam komuś pomóc, przydać się na coś. Pracowałam w szpitalu, opiekowałam się małymi dziećmi. Uwielbiałam patrzeć na ich uśmiechy. Tata znalazł sobie kobietę, polubiłam ją. Rose jest wspaniała, co prawda nigdy nie będzie jak moja mama, ale ciesze się, że jest z tatą. Po roku ożenił się z nią, byłam druhną na ich ślubie, a po niecałych 3 miesiącach okazało się, że Rose jest w ciąży. Miałam wtedy ponad 20 lat i mieszkałam w Hiszpanii już 2 lata.
~ 10.07.2014r. ~
Nie chciałam stanowić dla nich ciężaru, więc postanowiłam się przeprowadzę z powrotem do mamy. Tata zapewnił mnie, że zawsze mogę wrócić i, że mam tu swoje miejsce. Kochałam go za to! Mama gdy zobaczyła mnie z walizką w progu, wyściskała mnie za wszystkie czasy. W końcu nie widziałyśmy się ponad 2 lata, tęskniłam za nią. Opowiedziałam jej jak się mieszka w słonecznym kraju. Ona zaś opowiedziała mi jak to jej się żyło beze mnie. Pod wieczór poszłam na spacer po okolicy, by zobaczyć czy dużo się zmieniło podczas mojej nieobecności. Szłam przed siebie, nie miałam konkretnego celu. Po jakimś czasie zatrzymałam się nad stawem. Patrzałam na tafle wody w której odbijały się gwiazdy. Usiadłam nad brzegiem i tempo wpatrywałam się w lustro wody. Zauważyłam spadającą gwiazdę, zamknęłam oczy i skupiłam się na życzeniu.
- Chciałabym o nim zapomnieć. Raz na zawsze! - powiedziałam na głos. Przez te lata nie udało mi się w stu procentach zapomnieć o Harrym. Na pewno nie udało mi się wymazać tego co do niego czuje. Dalej był w moim sercu, ale nauczyłam się ignorować to uczucie i normalnie funkcjonować. Po godzinie wróciłam do domu. Gdy tylko weszłam, usłyszałam, że mama z kimś rozmawia. Nie miałam ochoty się z nikim teraz witać, poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku. Chwile biłam się z myślami, ale chęć zobaczenia Harrego chociaż na zdjęciu, wygrała. Podeszłam do szafy i chciałam wyjąć ten karton. Byłam zdziwiona gdy zobaczyłam, że go tam nie ma. Zeszłam na dół.
- Mamo!!? Wiesz co się sta.. - urwałam gdy weszłam do kuchni i zobaczyłam jej gościa. - Nie ważne! - odwróciłam się na piecie i szybko wróciłam do pokoju. Jak on śmiał tutaj przychodzić?! Tak, w kuchni siedział Harry i rozmawiał z moją mamą. Położyłam się na łóżku, tyłem do drzwi i wpatrywałam się w obraz za oknem, zapowiadała się spokojna noc. Usłyszałam jak ktoś wchodzi do mojej sypialni i siada na łóżko. Nie odezwałam się, ani nie odwróciłam.
- Natalia? - usłyszałam głos mamy i poczułam jak kładzie rękę na moje ramie. Odwróciłam się do niej i zrobiłam jej miejsce żeby mogła się koło mnie położyć. Uczyniła to.
- Mamo co on tutaj robił? Przecież wiesz co ja przeżywałam przez niego. - poczułam jak w moich oczach zbierają się łzy.
- Wiesz słonko... On tu przychodzi dzień w dzień od 2 lat. A zaczął to robić w dniu twojego wyjazdu...
- Ale po co?! Nie chce mieć już z nim nic wspólnego. Nie chce go znać. Nienawidzę go! - pozwoliłam łzom swobodnie spływać po moich policzkach.
- On za tobą tęskni... Codziennie mówi mi, że nie może już bez Ciebie wytrzymać... Wiem, że Ty bez niego też nie.
- Nienawidzę go. - szepnęłam
- Kochasz go.
- Nienawidzę. Zbyt mocno mnie zranił. - mama przytuliła mnie do siebie.
- Wiem, że go kochasz. Przeczytał każdy list napisany przez Ciebie. Przy każdym płakał jeszcze bardziej. Myślę, że zrozumiał swój błąd i chciałby to naprawić... - broniła go
- Ale nie wiem czy ja chce. Musisz mnie zrozumieć. W jednej chwili straciłam ważną w moim życiu osobę. Nikomu tak nie ufałam jak jemu. Przysięgał, że zawsze będziemy razem... Ja nie chce znowu cierpieć. - płakałam wtulona w nią.
- Spokojnie córciu. Przemyśl to i porozmawiaj z nim. Kocham Cię... - ucałowała moją głowę i wyszła, zostawiając mnie samą z moimi myślami. Długo nie mogłam zasnąć, w głowie siedział mi Harry i jego zachowanie. Może on naprawdę się zmienił i chce znowu się ze mną przyjaźnić?! Pytanie tylko czy ja chce?! Mama miała racje mówiąc, że go kocham, ale nie chciałam znów wyciągać tego uczucia z mojego serca. Nie miałam najmniejszej ochoty na powtórkę z rozrywki. Zobaczę jak będzie dalej...
Rano gdy wstałam i zobaczyłam się w lustrze, przeraziłam się - podpuchnięte oczy, włosy roztrzepane, spuchnięta od płaczu twarz. Wzięłam zimny prysznic, by jakoś się orzeźwić. Weszłam owinięta ręcznikiem do mojej sypialni i spojrzałam przez okno, by sprawdzić pogodę. Było słonecznie, więc ubrałam krótkie dresowe spodenki, czarną bokserkę i wróciłam do łazienki. Włosy związałam w byle jakiego koka, a na twarz nałożyłam tylko krem. Wzięłam swój telefon i słuchawki i wyszłam. Włączyłam swoją ulubioną muzykę i zaczęłam biec. Uwielbiałam biegać, mogłam wtedy odizolować się od otaczającego mnie świata i pomyśleć o swoim życiu. Nie wiem dlaczego, ale znów znalazłam się nad tym stawem. Usiadłam pod drzewem i wpatrywałam się w dal. Przymknęłam oczy i wsłuchiwałam się w takty piosenki lecącej właśnie w moich słuchawkach. Po jakimś czasie poczułam jak ktoś łapie mnie za ramie i siada obok mnie. Wyjęłam słuchawki i powiedziałam bez otwierania oczu.
- Kimkolwiek jesteś zostaw mnie w spokoju. - w moim głosie nie było żadnych uczuć.
- Nawet jeżeli jest to Twój przyjaciel?! - usłyszałam
- Nie mam przyjaciół! Więc nie masz tu czego szukać. - dalej nie otwierałam oczu, nie chciałam wiedzieć kim jest ten ktoś.
- Natalia, proszę Cię! Porozmawiaj ze mną! - błagał.
- Wydaje mi się, że nie mamy o czym. Skąd znasz moje imię, nawet Cię nie znam! - odważyłam się i spojrzałam na niego. Kogoś mi przypominał.
- Znasz mnie i to najlepiej na świecie. - jego oczy błyszczały... Były takie zielone jak... jak oczy Harrego?!
- Nie, nie, niee...! To nie możesz być Ty! - powiedziałam szybko. Wstałam i zaczęłam biec w kierunku domu. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać, na niego patrzeć, słuchać jak się tłumaczy. Nie obchodziło mnie to, przynajmniej teraz. Zdyszana wbiegłam do domu i od razu udałam się do swojego pokoju. W głowie huczało mi od nadmiaru myśli. Zabrałam świeże ubrania i poszłam do łazienki. Wzięłam bardzo długą i uspokajającą kąpiel. Zajęła mi ona chyba ze dwie godziny. Ubrałam się i zeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie herbatę i wróciłam do siebie. Biłam się z myślami. Z jednej strony chciałam z nim porozmawiać, znowu mieć go blisko siebie, ale z drugiej, za bardzo mnie skrzywdził. Złamał swoją przysięgę, a wiedział ile to dla mnie znaczy. Przesiedziałam w pokoju cały dzień. Wieczorem ktoś przyszedł, miałam tylko nadzieje, że to nie on. Po jakiś 10 minutach ktoś zapukał do moich drzwi. Wstałam leniwie z łóżka i otworzyłam drzwi. A kto był moim gościem?! Nikt inny jak Harry, we własnej osobie. Chciałam zamknąć przed im drzwi, ale zatrzymał je i wszedł do mojej sypialni. Usiadłam na łóżku opierając się o ścianę. Patrzałam na niego ze złością i pogarda do jego osoby.
- Natalia, dlaczego przede mną uciekasz?! Nie widziałem Cię ponad 2 lata i jeszcze mnie unikasz? - usiadł na brzegu łóżka.
- Nie bądź śmieszny Harry! Nie widziałeś mnie ponad 2 lata?! Kpisz sobie ze mnie?! - powiedziałam ze złością.
- Wiem, że Cię zraniłem, ale chciałbym to naprawić. Proszę Cię, pozwól mi na to. - powiedział cicho i spuścił głowę.
- Myślisz, że tu przyjdziesz i rzucę Ci się w ramiona i powiem jak tęskniłam?! Jeśli tak, to się pomyliłeś! Zraniłeś mnie, tak mocno, że do tej pory mnie to boli... Codziennie rano budziłam się z wyrzutami sumienia, że pojechałam wtedy na te nieszczęsne wakacje. Może gdybym nie pojechała dalej byśmy się przyjaźnili?! Ale widocznie tak miało być!
- Przepraszam! Wiem jak mocno Cię zraniłem. Powiedziała mi to Twoja własna ręka, przeczytałem każdy Twój list, a wczoraj przeczytałem ostatni... Codziennie przychodziłem do Twojej mamy i rozmawiałem z nią. Z każdym dniem było mi coraz gorzej. Tęskniłem coraz bardziej, kochałem Cię coraz mocniej. - wyznał
- Czego spodziewałeś się przychodząc do mnie?! Że powiesz, że kochasz i będzie po sprawie?! Wiesz jak bardzo chciałam Cię wyrzucić przez ten czas z mojej głowy, z mojego serca?! Zasypywałam się mnóstwem innych rzeczy, by tylko o Tobie nie myśleć, aż w końcu nauczyłam się ignorować to uczucie. - uniosłam się
- Jest jeszcze jakaś szansa na naprawę tego co jest miedzy nami?! - zapytał błagalnie
- Miedzy nami?! A jest coś miedzy nami, oprócz tej ogromnej dziury pełnej bólu i cierpienia?!
- Przepraszam... Przepraszam, że mnie poznałaś. - wstał i podszedł do drzwi. Zatrzymał się przy nich i spojrzał na mnie. W oczach miał łzy. - Przepraszam jeśli powiem, że Cię potrzebuje... - szepnął i zaczął wychodzić.
- Harry! - zatrzymałam go - Pocałuj mnie... - poprosiłam cicho. Chwile stał w bezruchy, ale się ocknął. Podszedł do mnie i musnął delikatnie moje usta, jakby bał się, że zmienię zdanie i go odtrącę. Przyciągnęłam go bliżej siebie i włożyłam dłonie w jego miękkie włosy. W pocałunku było czuć tęsknotę i miłość.
- Nienawidzę Cię... - powiedziałam przez pocałunek.
- Kocham Cię. - oderwałam się od niego i spojrzałam w zielone tęczówki
- Nie skrzywdzisz mnie już?
- Przysięgam. - znów wpił się w moje usta. Tym razem całował mnie odważniej i namiętniej. - Zrobię, co tylko zechcesz, żebyś była szczęśliwa. - uśmiechnął się
- Kochaj mnie.
- Zawsze Cię kochałem...
Koniec.
...
To jak?! Pamietacie go? Mówcie co sądzicie o tym konkursie i moim wyróżnieniu!!!
Naat
Niall.. ~ You'll never be mine..
Hej :*
Co sie dzieje?! Było tylko 6 komentarzy! Dobra, to pewnie przez moja nieobecność.. :'(
...
Postanowiłam na Nialla, wiem, że jakiś już jest dodawany przez adminkę FOOD :D Ale ja sama dawno nic tu z Niallerem nie dodawałam :D <3
A przecież nie mogę zaniedbywać mojego męża!! <3
Kotki!! Pamiętacie o moim FF?! Zaglądacie tam?! Mało tam jest już osób, wiem, to moja wina, ale dodaje rozdziały..!!
Night Changes ~ Darker Life czeka na was!! :D <3 Jest już 36 rozdziałów..
Do tego DZIĘKUJE za ponad 91 000 wyświetleń!!!! Kocham was!!!
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Usiadłam ze swoją przyjaciółką w ławce i czekaliśmy na przyjście nauczyciela. Ta lekcja zapowiadała sie strasznie nudno, z resztą jak każda lekcja muzyki w tym roku szkolnym. Nasz nauczyciel jest niesamowicie nudny i nic ciekawego z nami nie robi. Każdy w klasie zajmowała sie czymś innym, a nasz stary profesor prowadził lekcje tylko dla siebie. Ja marzyłam by wrócić do domu i znów móc pisać z tym przystojnym blondynem. Pisze z nim już od dłuższego czasu, nie widzieliśmy sie jeszcze w rzeczywistości, ale wiem jak wygląda. Jest idealny, męski, ale i uroczy.
P: O dzień dobry, panie dyrektorze.. - każdy uczeń podniósł głowę na tablice i udawał, że zajmuje sie lekcją.
D: Dzień dobry, chciałem wam przedstawić waszego nowego nauczyciela muzyki. - powiedział swoim surowym głosem dyrektor i zaprosił gestem do klasy młodego nauczyciela. - Wasz profesor udaje sie na zasłużoną emeryturę i oddaje swoje miejsce młodemu pokoleniu. - dodał wąsaty dyrektor, ale ja nie bardzo go słuchałam, cały czas przyglądałam sie młodemu mężczyźnie. Przypominał mi kogoś, był niesamowicie podobny do mojego blondyna. Ale to nie może być on! - Proszę, przyjąć pana Horana miło i zachowujcie sie jak na wasz wiek przystało. - klasa zaczęła sie cieszyć i gadać pomiędzy sobą. Ja jednak z zaciekawieniem patrzałam na blondyna.
P: Wiedziałem, ze będziecie sie cieszyć, ale nie sądziłem, że tak bardzo.. - profesorek powiedział z małym uśmiechem i poprawił okulary na nosie. Dyrektor zostawił nas z tymi nauczycielami. - To jest Niall Horan, wasz nowy nauczyciel muzyki. Myślę, że godnie mnie zastąpi. - spojrzeli na siebie a ja mało z krzesła nie spadłam. Niall Horan?! Tak jak mój Niall?!
N: Postaram sie panie profesorze.. - uśmiechnął sie i już wiedziałam, że to on, ten uśmiech, rozpoznałabym go wszędzie. To że on tu jest komplikuje wszystko. Uczeń nie może być z nauczycielem w związku, to wbrew wszystkim zakazom.
P: To do widzenia młodzieży i wierze, że wyrośniecie na porządnych ludzi.. - uśmiechnął sie ciepło staruszek i zostawił nas samych z młodym nauczycielem. Chłopak oparł sie o biurko i skrzyżował ręce na klatce piersiowej, widziałam jak dziewczyny z przodu reagują na ten widok, wzdychają i robią do niego maślane oczka. Szlak mnie trafiał! Byłam też zła na Nialla, nawet mi nic nie wspomniał, że będzie uczył w szkole.
S: On jest naprawdę boski.. - usłyszałam szept Samanty, spojrzałam z zaskoczeniem i złością na przyjaciółkę.
J: Przestań.. - skarciłam ją i spojrzałam na Nialla.
N: Co prawda do końca roku zostało tylko 3 miesiące, ale myślę że uda mi sie was czegoś nauczyć.. - uśmiechnął sie, a mi serce przyspieszyło. - Będziemy często coś śpiewać, rozmawiać o jakiś nowościach muzycznych.. A co do końcowej oceny to mam dla was propozycje. - chłopak mówiąc to rozglądał sie po klasie i zatrzymywał przez krótki czas na każdej osobie. Czekałam aż w końcu spojrzy na mnie i będę mogła cieszyć sie tym, jakże małym, kontaktem. Ciekawa byłam czy mnie rozpozna, spojrzał na mnie, ale w takim sam sposób co na innych. Buzowało we mnie, straciłam ochotę na jakikolwiek kontakt z nim i nawet miałam w głowie niechodzenie na muzykę. Chłopak zaczął opowiadać o sobie, mówił wszystko co już wiedziałam, a to tylko utwierdzało mnie w tym że to ten sam chłopak z którym piszę. - Dobra, a teraz wy coś o sobie.. - uśmiechnął sie do każdego. Tlenione laski z przodu rozpływały sie pod jego spojrzeniem, zaczęły nawijać na swój temat, każdy powiedział coś o sobie, i gdy miała przyjść moja kolej wpadłam na genialny pomysł.
J: Przepraszam, źle sie czuje mogę iść do pielęgniarki? - zapytałam ze smutną miną. Chłopak zmarszczył czoło.
N: Tak. - zgodził sie od razu - Chcesz żeby ktoś z Tobą poszedł? - zapytał z troską.
J: Nie. - mruknęłam cicho i zerwałam sie z krzesła, szybko wyszłam z klasy i poszłam do łazienki. Usiadłam pod ścianą i zastanawiałam sie jak to będzie, przecież nie mogę utrzymywać z nim bliskich kontaktów, nawet jeśli on nie wie że to ja. Może on po prostu robił sobie ze mnie jaja, i tak naprawdę ma gdzieś to co nas łączyło przez pisanie. To z jednej strony ułatwiło by mi sprawę, ale z drugiej rozczarowała bym sie. Gdy tylko usłyszałam dzwonek na przerwę, wróciłam do klasy, weszłam tam i już żadnego ucznia nie było, a Niall stał obok biurka i zbierał swoje rzeczy.
N: Czujesz sie już lepiej (T.i.)?
...
To co myślicie?!
Pierwszy raz chyba pisałam taki tym, że któryś z naszych mężów jest nauczycielem.. Ciekawi jak sie potoczy, ja też, ale 8 komów to podstawa!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!
Naat
Co sie dzieje?! Było tylko 6 komentarzy! Dobra, to pewnie przez moja nieobecność.. :'(
...
Postanowiłam na Nialla, wiem, że jakiś już jest dodawany przez adminkę FOOD :D Ale ja sama dawno nic tu z Niallerem nie dodawałam :D <3
A przecież nie mogę zaniedbywać mojego męża!! <3
Kotki!! Pamiętacie o moim FF?! Zaglądacie tam?! Mało tam jest już osób, wiem, to moja wina, ale dodaje rozdziały..!!
Night Changes ~ Darker Life czeka na was!! :D <3 Jest już 36 rozdziałów..
Do tego DZIĘKUJE za ponad 91 000 wyświetleń!!!! Kocham was!!!
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Usiadłam ze swoją przyjaciółką w ławce i czekaliśmy na przyjście nauczyciela. Ta lekcja zapowiadała sie strasznie nudno, z resztą jak każda lekcja muzyki w tym roku szkolnym. Nasz nauczyciel jest niesamowicie nudny i nic ciekawego z nami nie robi. Każdy w klasie zajmowała sie czymś innym, a nasz stary profesor prowadził lekcje tylko dla siebie. Ja marzyłam by wrócić do domu i znów móc pisać z tym przystojnym blondynem. Pisze z nim już od dłuższego czasu, nie widzieliśmy sie jeszcze w rzeczywistości, ale wiem jak wygląda. Jest idealny, męski, ale i uroczy.
P: O dzień dobry, panie dyrektorze.. - każdy uczeń podniósł głowę na tablice i udawał, że zajmuje sie lekcją.
D: Dzień dobry, chciałem wam przedstawić waszego nowego nauczyciela muzyki. - powiedział swoim surowym głosem dyrektor i zaprosił gestem do klasy młodego nauczyciela. - Wasz profesor udaje sie na zasłużoną emeryturę i oddaje swoje miejsce młodemu pokoleniu. - dodał wąsaty dyrektor, ale ja nie bardzo go słuchałam, cały czas przyglądałam sie młodemu mężczyźnie. Przypominał mi kogoś, był niesamowicie podobny do mojego blondyna. Ale to nie może być on! - Proszę, przyjąć pana Horana miło i zachowujcie sie jak na wasz wiek przystało. - klasa zaczęła sie cieszyć i gadać pomiędzy sobą. Ja jednak z zaciekawieniem patrzałam na blondyna.
P: Wiedziałem, ze będziecie sie cieszyć, ale nie sądziłem, że tak bardzo.. - profesorek powiedział z małym uśmiechem i poprawił okulary na nosie. Dyrektor zostawił nas z tymi nauczycielami. - To jest Niall Horan, wasz nowy nauczyciel muzyki. Myślę, że godnie mnie zastąpi. - spojrzeli na siebie a ja mało z krzesła nie spadłam. Niall Horan?! Tak jak mój Niall?!
N: Postaram sie panie profesorze.. - uśmiechnął sie i już wiedziałam, że to on, ten uśmiech, rozpoznałabym go wszędzie. To że on tu jest komplikuje wszystko. Uczeń nie może być z nauczycielem w związku, to wbrew wszystkim zakazom.
P: To do widzenia młodzieży i wierze, że wyrośniecie na porządnych ludzi.. - uśmiechnął sie ciepło staruszek i zostawił nas samych z młodym nauczycielem. Chłopak oparł sie o biurko i skrzyżował ręce na klatce piersiowej, widziałam jak dziewczyny z przodu reagują na ten widok, wzdychają i robią do niego maślane oczka. Szlak mnie trafiał! Byłam też zła na Nialla, nawet mi nic nie wspomniał, że będzie uczył w szkole.
S: On jest naprawdę boski.. - usłyszałam szept Samanty, spojrzałam z zaskoczeniem i złością na przyjaciółkę.
J: Przestań.. - skarciłam ją i spojrzałam na Nialla.
N: Co prawda do końca roku zostało tylko 3 miesiące, ale myślę że uda mi sie was czegoś nauczyć.. - uśmiechnął sie, a mi serce przyspieszyło. - Będziemy często coś śpiewać, rozmawiać o jakiś nowościach muzycznych.. A co do końcowej oceny to mam dla was propozycje. - chłopak mówiąc to rozglądał sie po klasie i zatrzymywał przez krótki czas na każdej osobie. Czekałam aż w końcu spojrzy na mnie i będę mogła cieszyć sie tym, jakże małym, kontaktem. Ciekawa byłam czy mnie rozpozna, spojrzał na mnie, ale w takim sam sposób co na innych. Buzowało we mnie, straciłam ochotę na jakikolwiek kontakt z nim i nawet miałam w głowie niechodzenie na muzykę. Chłopak zaczął opowiadać o sobie, mówił wszystko co już wiedziałam, a to tylko utwierdzało mnie w tym że to ten sam chłopak z którym piszę. - Dobra, a teraz wy coś o sobie.. - uśmiechnął sie do każdego. Tlenione laski z przodu rozpływały sie pod jego spojrzeniem, zaczęły nawijać na swój temat, każdy powiedział coś o sobie, i gdy miała przyjść moja kolej wpadłam na genialny pomysł.
J: Przepraszam, źle sie czuje mogę iść do pielęgniarki? - zapytałam ze smutną miną. Chłopak zmarszczył czoło.
N: Tak. - zgodził sie od razu - Chcesz żeby ktoś z Tobą poszedł? - zapytał z troską.
J: Nie. - mruknęłam cicho i zerwałam sie z krzesła, szybko wyszłam z klasy i poszłam do łazienki. Usiadłam pod ścianą i zastanawiałam sie jak to będzie, przecież nie mogę utrzymywać z nim bliskich kontaktów, nawet jeśli on nie wie że to ja. Może on po prostu robił sobie ze mnie jaja, i tak naprawdę ma gdzieś to co nas łączyło przez pisanie. To z jednej strony ułatwiło by mi sprawę, ale z drugiej rozczarowała bym sie. Gdy tylko usłyszałam dzwonek na przerwę, wróciłam do klasy, weszłam tam i już żadnego ucznia nie było, a Niall stał obok biurka i zbierał swoje rzeczy.
N: Czujesz sie już lepiej (T.i.)?
...
To co myślicie?!
Pierwszy raz chyba pisałam taki tym, że któryś z naszych mężów jest nauczycielem.. Ciekawi jak sie potoczy, ja też, ale 8 komów to podstawa!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!
Naat
wtorek, 14 kwietnia 2015
Harry Styles~It's okay cz.8
Harry Styles~It's okay cz.8
Nie dość! spokojnie!-zażądała rozbawiona przyjaciółka- pójdziesz na to spotkanie i rozwiążecie wasze sprawy!-rozkazała wtykając mi palec w klatkę piersiową.
-Z tobą nie wygram-jęknęłam teatralnie i rzuciłam się na łóżko.
-Ej, ej nie ma wylegiwania się! masz mało czasu!-chwyciła mnie za rękę i pociągnęła do swojego królestwa. Jęknęłam przeciągle. Po godzinie byłam już gotowa.
Niepewna patrzyłam w lustro.
-Nie uważasz że zbyt...ładnie? elegancko?
-Nie-zaprzeczyła od razu- Sukienka, paznokcie i torebka są eleganckie więc na wypadek gdyby to była jednak randka, wypadłabyś świetnie, a buty, opaska, bluza, i "nie ład" na głowie dają nutkę luzy, więc jak dla mnie idealnie.-Powiedziała wskazując na poszczególne części tego co mam na sobie
-Okay, ale jak co powiem że to ty mnie zmusiłaś żeby to ubrać!-powiedziałam gdy ta postanowiła odprowadzić mnie pod plażę
Szłyśmy całą drogę w ciszy, ja bo byłam zestresowana a ona bo była zbyt podekscytowana.
-Powodzenia-mrugnęła do mnie gdy zauważyła czekającego na mnie Hazzę.
-Oby nie było potrzebne-mruknęłam. Dziewczyna klepnęła mnie w tyłek...i to mocno! gdy się odwróciłam, na co ja pokazałam jej środkowy palec. Steph mrugnęła i odeszła. Cóż....pora zmierzyć się z rzeczywistością. Wzięłam głęboki oddech i podeszłam do nauczyciela
-Ślicznie wyglądasz-powiedział z tym swoim zadziornym uśmieszkiem
-Dziękuję-szepnęłam przygryzając wargę-O czym chciałeś ze mną porozmawiać
-No właśnie.-powiedział kierując się przed siebie, powoli zrównałam mu kroku.-Dlaczego mnie unikasz?-zapytał gdy szliśmy wzdłuż brzegu.
-Nie prawda, po prostu ograniczam nasze kontakty do uczeń-nauczyciel czy to źle?-zapytałam
-A sama tego chcesz?-zapytał a ja otępiałam
-Przecież to pan jest tym nauczycielem i pan wie że w ogóle taka myśl jest nie dopuszczalna!-Powiedziałam stanowczym głosem
-Życie jest za krótkie aby cały czas być grzeczną dziewczynką, (T.I)-powiedziała siadając na ogromnej skale. Spojrzałam na niego jak na idiotę
-I myśli pan że ja tam wejdę?-zapytałam z kpiną wskazując na głaz który jest jak pół mnie! a na dodatek mam sukienkę .Hazza się zaśmiał.Zeskoczył z skały i podchodząc do mnie posadził mnie na skałę. Oczywiście to nie byłabym ja gdybym nie spłonęła rumieńcem
-I nie pan, tylko Harry-powiedział sadzając się tam gdzie wcześniej.-Dlaczego nie możesz nadłamać tej twojej głupiej zasady?-zaptyał patrząc na mnie
-No bo nie chcę być wyrzuconą ze szkoły-powiedziałam tonem typu "I-co-w-tym-dziwnego?!"
-Powiedz mi prawdę (S.t.i)
-No ale co chcesz usłyszeć Harry? że chcę się z tobą widywać ale nie mogę?-powiedziałam potajemnie przyznając się do winy
-Właśnie tak-powiedział z uśmiechem
-No to usłyszałeś to co chciałeś-powiedziałam wzruszając ramionami. Chłopak patrzył na mnie, cały czas! myślałam że zaraz chyba mu coś powiem!-Nie patrz tak na mnie-powiedziałam oskarżycielsko, ale z rozbawieniem
-Patrzę na to co moje-powiedział a ja zesztywniałam. Odwróciłam twarz ku niemu a wtedy on zaczął powoli zbliżać swoją twarz do mojej.Wstrzymałam oddech.
-Oddychaj (S.T.I) -powiedział tuż przy moich ustach.Wzięłam głęboki oddech a wtedy nasze usta się złączyły w powolnym namiętnym pocałunku....
___________________________________________________________________
FOOD
Nie dość! spokojnie!-zażądała rozbawiona przyjaciółka- pójdziesz na to spotkanie i rozwiążecie wasze sprawy!-rozkazała wtykając mi palec w klatkę piersiową.
-Z tobą nie wygram-jęknęłam teatralnie i rzuciłam się na łóżko.
-Ej, ej nie ma wylegiwania się! masz mało czasu!-chwyciła mnie za rękę i pociągnęła do swojego królestwa. Jęknęłam przeciągle. Po godzinie byłam już gotowa.

Niepewna patrzyłam w lustro.
-Nie uważasz że zbyt...ładnie? elegancko?
-Nie-zaprzeczyła od razu- Sukienka, paznokcie i torebka są eleganckie więc na wypadek gdyby to była jednak randka, wypadłabyś świetnie, a buty, opaska, bluza, i "nie ład" na głowie dają nutkę luzy, więc jak dla mnie idealnie.-Powiedziała wskazując na poszczególne części tego co mam na sobie
-Okay, ale jak co powiem że to ty mnie zmusiłaś żeby to ubrać!-powiedziałam gdy ta postanowiła odprowadzić mnie pod plażę
Szłyśmy całą drogę w ciszy, ja bo byłam zestresowana a ona bo była zbyt podekscytowana.
-Powodzenia-mrugnęła do mnie gdy zauważyła czekającego na mnie Hazzę.
-Oby nie było potrzebne-mruknęłam. Dziewczyna klepnęła mnie w tyłek...i to mocno! gdy się odwróciłam, na co ja pokazałam jej środkowy palec. Steph mrugnęła i odeszła. Cóż....pora zmierzyć się z rzeczywistością. Wzięłam głęboki oddech i podeszłam do nauczyciela
-Ślicznie wyglądasz-powiedział z tym swoim zadziornym uśmieszkiem
-Dziękuję-szepnęłam przygryzając wargę-O czym chciałeś ze mną porozmawiać
-No właśnie.-powiedział kierując się przed siebie, powoli zrównałam mu kroku.-Dlaczego mnie unikasz?-zapytał gdy szliśmy wzdłuż brzegu.
-Nie prawda, po prostu ograniczam nasze kontakty do uczeń-nauczyciel czy to źle?-zapytałam
-A sama tego chcesz?-zapytał a ja otępiałam
-Przecież to pan jest tym nauczycielem i pan wie że w ogóle taka myśl jest nie dopuszczalna!-Powiedziałam stanowczym głosem
-Życie jest za krótkie aby cały czas być grzeczną dziewczynką, (T.I)-powiedziała siadając na ogromnej skale. Spojrzałam na niego jak na idiotę
-I myśli pan że ja tam wejdę?-zapytałam z kpiną wskazując na głaz który jest jak pół mnie! a na dodatek mam sukienkę .Hazza się zaśmiał.Zeskoczył z skały i podchodząc do mnie posadził mnie na skałę. Oczywiście to nie byłabym ja gdybym nie spłonęła rumieńcem
-I nie pan, tylko Harry-powiedział sadzając się tam gdzie wcześniej.-Dlaczego nie możesz nadłamać tej twojej głupiej zasady?-zaptyał patrząc na mnie
-No bo nie chcę być wyrzuconą ze szkoły-powiedziałam tonem typu "I-co-w-tym-dziwnego?!"
-Powiedz mi prawdę (S.t.i)
-No ale co chcesz usłyszeć Harry? że chcę się z tobą widywać ale nie mogę?-powiedziałam potajemnie przyznając się do winy
-Właśnie tak-powiedział z uśmiechem
-No to usłyszałeś to co chciałeś-powiedziałam wzruszając ramionami. Chłopak patrzył na mnie, cały czas! myślałam że zaraz chyba mu coś powiem!-Nie patrz tak na mnie-powiedziałam oskarżycielsko, ale z rozbawieniem
-Patrzę na to co moje-powiedział a ja zesztywniałam. Odwróciłam twarz ku niemu a wtedy on zaczął powoli zbliżać swoją twarz do mojej.Wstrzymałam oddech.
-Oddychaj (S.T.I) -powiedział tuż przy moich ustach.Wzięłam głęboki oddech a wtedy nasze usta się złączyły w powolnym namiętnym pocałunku....
___________________________________________________________________
FOOD
poniedziałek, 13 kwietnia 2015
Zayn. ~ End of the friends?! - część 10 /ostatnia
Hej!
Na początek to PRZEPRASZAM!!!! Wiem, że zaniedbuje was, ale mam matury, potem zawodowe!! Nauka, nauka, nauka i jeszcze raz NAUKA!!!!
Ale musicie mnie zrozumieć..
A teraz ostatnia część imagina z Zaynem.. i Louisem :)
A to link do części 9 :)
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Z: Chciałbym spędzić z Tobą jutro cały dzień.. Jak za dawnych lat.. - uśmiechnął sie niepewnie. Poczułam radość w sercu, mój Zayn wrócił! Przytuliłam sie mocno do niego i nie chciałam puścić.
J: Już nie mogę sie doczekać. - uśmiechnęłam sie i teraz on cmoknął mój policzek i weszłam do domu. Szczerzyłam sie przez cały czas, wykąpałam sie i położyłam sie spać. Byłam ciekawa jak to wszystko sie potoczy..
Ranek przyszedł strasznie szybko, ale wyspałam sie. Od wczorajszego wieczora na mojej twarzy gościł uśmiech, uszykowałam sie i zeszłam na dół. Na zegarku nie było jeszcze 8am., ale wiedziałam że Malik za chwile przyjdzie. W kuchni zaczęłam szykować nasz koszyk piknikowy, zrobiłam kanapki na śniadanie i kawę w termos. W koszyczku znalazło sie wszystko, cieszyłam sie że miałam to w domu i nie musiałam biegać do sklepu. Gdy tylko zostało mi spakować ciasteczka i babeczki do środka usłyszałam jak drzwi sie otwierają, po chwili w kuchni pojawił sie Mulat.
Z: Hej! - krzyknął uśmiechnięty, podszedł do mnie i cmoknął mój policzek zaglądając do koszyka.
J: Wyspany? - chłopak skinął głową.
Z: Gotowa? - wziął w rękę koszyk.
J: Oczywiście. - uśmiechnęłam sie i wyszliśmy na ogród. Weszliśmy do naszego domku na drzewie i zaczął sie nasz dzień. Rozmawialiśmy dosłownie o wszystkim, śmialiśmy sie jak za czasów szkoły, kiedy spędzaliśmy ze sobą każdy dzień.. Po śniadaniu poszliśmy na spacer, odeszliśmy całe miasto, a buzie sie nam nie zamykały. Usiedliśmy na ławeczce i dalej rozmawialiśmy, zauważyłam że Zayna coś trapi i chce zapytać.
Z: (T.i.) słuchaj.. Musze z Tobą porozmawiać.. - zaczął niepewnie na mnie spoglądając. - Obiecuje Ci że pomimo wszystko co sie wydarzy zawsze będziesz na pierwszym miejscu. - uśmiechnął sie słabo.
J: To bardzo miłe z Twojej strony. - przybliżyłam sie do niego i wtuliłam sie w jego ciało. - Też mogę ci to obiecać.
Z: Pomimo wszystko mała.. - powtórzył i przycisnął mnie mocniej. Miałam dziwne przeczucia, zaczęłam sie bać, on coś ukrywa. Odsunęłam sie od niego i spojrzałam ze strachem w jego oczy.
J: Zayn, co masz dokładnie na myśli?
Z: No wiesz.. - uśmiechnął sie - .. Jak już znajdę dziewczynę, to nie chce żebyś pomyślała, że przestaniesz być dla mnie ważna. - zaśmiałam sie, kamień spadł mi z serca.
J: No to jestem spokojna.. Ale powiedz, jest ktoś?! - zapytałam poruszając śmiesznie brwiami.
Z: Poznałem jakiś czas temu taką blondynkę, ale nie wiem czy to coś więcej. - widziałam po jego tęczówkach że podoba mu sie ta dziewczyna. - I nie chce żebyś pomyślała, że tak szybko przestałem cie kochać, ale..
J: Spokojnie Zayn.. - przerwałam mu - ..Nie pomyśle i to nawet lepiej. Nie będziesz smutny gdy Louis będzie sie wygłupiał jak ostatnio. - uśmiechnęłam sie.
Z: Masz racje.. Chciałbym żebyś ją poznała i powiedziała mi co o niej sądzisz.
J: Chcesz żebym powiedziała ci jakie wrażenie na mnie wywarła? - zapytałam zaskoczona.
Z: Tak, twoje zdanie jest dla mnie bardzo ważne. - powiedział z oczywistością.
J: I vice versa. - zaśmiałam sie - Niech będzie, a teraz wracajmy.. - wstaliśmy z ławeczki i wracaliśmy do domu. - Idę do siebie.. Przyjdę do was później. - powiedziałam gdy byliśmy koło bramki. Chłopak niechętnie sie zgodził, ale zrobił to i całując mnie na pożegnanie w policzek poszedł do swojego domu. Byłam szczęśliwa, że moja przyjaźń z Zaynem została na takim poziomie jakim była, to jest coś wspaniałego, a do tego zyskałam nowych znajomych i najprawdopodobniej miłość swojego życia. Właśnie Louis! Spojrzałam na telefon i było tam pełno wiadomości i nieodebranych połączeń, komórkę zostawiłam w domu więc nie miałam jak odpowiedzieć mu od razu. Zabrałam sie za odpisanie na ostatniego sms'a i usłyszałam dzwonek do drzwi. Patrząc w ekran telefonu poszłam otworzyć.
Lou: No nareszcie Cie widzę! - wszedł do środka.
J: Co?! - zdziwiłam sie i odłożyłam komórkę.
Lou: No tęskniłem za Tobą.. - podszedł do mnie i objął ramionami, na jego twarzy był taki wspaniały uśmiech że nie mogłam oderwać od niego wzroku. Byłam tak zahipnotyzowana jego oczami ze nawet nie zauważyłam kiedy przylgnął do mnie wargami. Całował mnie tak powoli i delikatnie, że rozpływałam sie pod jego dotykiem. Włożyłam palce w jego włosy i pogłębiłam pocałunek, wyczułam, że chłopak uśmiecha sie przez pocałunek.
Lou: Musimy poważnie porozmawiać.. - szepnął gdy oderwał sie ode mnie.
J: Tak?! O czym? - zmarszczyłam czoło. Chłopak cmoknął szybko jeszcze raz moje usta i na jego twarzy pojawił sie wielki uśmiech.
Lou: Później ci powiem.. - rozsiadł sie na kanapie.
J: Dobra, jeśli tak chcesz sie bawić, to koniec całowania mnie. - pokazałam mu język i poszłam na górę. Wyjęłam świeże ubrania i powędrowałam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, wytarłam ciało i ubrałam sie. Poprawiłam makijaż i zrobiłam nową fryzurę i zeszłam na dół. Brunet dalej siedział na kanapie i grzebał w telefonie, tylko moim telefonie!! - Ymm, nie pomyliło ci sie coś?! - zapytałam zaskoczona i wyrwałam mu moją komórkę.
Lou: Nie.. Chciałem tylko sprawdzić jak masz mnie zapisanego. - uśmiechnął sie niewinnie.
J: Normalnie! - wkurzyłam sie - Louis przeginasz!! Masz mnie nie kontrolować, jeśli chcesz żeby coś z tego było. - buzowało we mnie, wyszłam z domu i bez czekania na bruneta poszłam do domu Zayna. Znalazłam Malika i od razy wtuliłam se w niego, chłopak to była moja oaza spokoju, w jego ramionach zawsze szybko sie uspokajałam.
Z: Co zrobił? - gładził dłonią moje plecy.
J: Grzebał w moim telefonie.. Jeśli to ma tak wyglądać to ja nie wiem czy chce.. - mówiłam z głową przy jego szyi.
Z: Rozumiem, ale chyba musiał mieć powód..
J: Taak.. Mówił ze sprawdza jak go zapisałam.. - spojrzałam na Zayna.
Z: On jeszcze nie wie że nie tyka sie twojego telefonu.. - bronił go - Daj mu szanse, już tego nie zrobi.. - spojrzał na kogoś za mną. Odwróciłam sie i za nami stał Louis i patrzał na mnie przepraszająco. Podszedł do mnie i teraz ot tulił mnie do siebie.
Lou: Przepraszam.. Nie wiedziałem że to takie ważne dla ciebie. - mówił skruszony
J: to teraz już wiesz.. - uśmiechnąłem sie i poszliśmy do reszty. Czas płynął miło i śmiesznie, chłopaki tworzą świetną, zwariowaną paczkę przyjaciół. Louis był cały czas blisko mnie, ukradkiem dotykał mojej dłoni, uśmiechał sie, spoglądał na mnie..
Lou: Teraz musimy porozmawiać.. - szepnął w pewnym momencie, złapał moją dłoń i pociągnął na górę. Znaleźliśmy sie w jego dotychczasowej sypialni i usiedliśmy naprzecie siebie na łóżku.
J: To o czym chcesz porozmawiać? - uśmiechnęłam sie.
Lou: O Tobie, o mnie.. O nas.. - spuścił głowę, a ja czekałam aż w końcu powie o co dokładnie mu chodzi.
J: No Louis, gdzie twoja pewność siebie?! - zaśmiałam sie.
Lou: No wiesz.. W takich sprawach ona ucieka.. - udało mu sie spojrzeć na mnie.
J: Hmm.. To powiedz o co dokładnie chodzi a ja sie reszta zajmę. - zachęciłam
Lou: Dobra.. Postaram sie. - zamilkł na chwile - Chodzi mi o nas.. Jak jesteś daleko czuje dziwną pustkę, jakby brakowało mi powietrza..A jak jesteś blisko, jak tylko spojrzysz na mnie to czuje że mógłbym latać, czuje wielką radość, jesteś dosłownie wszystkim czego potrzebuje.. - mówiąc to patrzał mi w oczy, to było coś wspaniałego, takie romantyczne, miłe, z uczuciem.. W ułamku sekundy zmniejszyłam między nami odległość i wpiłam sie w jego usta. Chłopak na początku był zdezorientowany, co mnie zaskoczyło, ale odwzajemnił pocałunek. Tommo przewrócił nas tak że leżałam pod nim, całował mnie tak namiętnie i z pożądaniem. Sama pragnęłam go, wiedziałam już że to on jest tym z którym chce być.
J: Czyli że.. - odsunęłam go od siebie i spojrzałam w jego niebieskie oczy - ..Kochasz mnie? - powiedziałam prawie niesłyszalnie.
Lou: Myślę, że.. - cmoknął moje wargi i z powrotem spojrzał w moje oczy - ..że najbardziej na świecie.. - uśmiechnął sie. Przewróciłam nas tak, że teraz to ja leżałam na nim.
J: Tylko kochaj mnie już do końca.. - kolejny raz mogłam smakować jego ust. W głębi serca wiedziałam, że to jedyny mężczyzna jakiego będę kochać w życiu.
Koniec!
Mam małą, wielką nadzieje że sie podobało to, jak i cały imagin!!
Wiem że mogliście zapomnieć o mnie już tu, ale naprawdę nic nie poradzę..!!!!
Piszcie też z kim kolejny imagin i dacie rade na 12 komów!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!
Naat
Na początek to PRZEPRASZAM!!!! Wiem, że zaniedbuje was, ale mam matury, potem zawodowe!! Nauka, nauka, nauka i jeszcze raz NAUKA!!!!
Ale musicie mnie zrozumieć..
A teraz ostatnia część imagina z Zaynem.. i Louisem :)
A to link do części 9 :)
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Z: Chciałbym spędzić z Tobą jutro cały dzień.. Jak za dawnych lat.. - uśmiechnął sie niepewnie. Poczułam radość w sercu, mój Zayn wrócił! Przytuliłam sie mocno do niego i nie chciałam puścić.
J: Już nie mogę sie doczekać. - uśmiechnęłam sie i teraz on cmoknął mój policzek i weszłam do domu. Szczerzyłam sie przez cały czas, wykąpałam sie i położyłam sie spać. Byłam ciekawa jak to wszystko sie potoczy..
Ranek przyszedł strasznie szybko, ale wyspałam sie. Od wczorajszego wieczora na mojej twarzy gościł uśmiech, uszykowałam sie i zeszłam na dół. Na zegarku nie było jeszcze 8am., ale wiedziałam że Malik za chwile przyjdzie. W kuchni zaczęłam szykować nasz koszyk piknikowy, zrobiłam kanapki na śniadanie i kawę w termos. W koszyczku znalazło sie wszystko, cieszyłam sie że miałam to w domu i nie musiałam biegać do sklepu. Gdy tylko zostało mi spakować ciasteczka i babeczki do środka usłyszałam jak drzwi sie otwierają, po chwili w kuchni pojawił sie Mulat.
Z: Hej! - krzyknął uśmiechnięty, podszedł do mnie i cmoknął mój policzek zaglądając do koszyka.
J: Wyspany? - chłopak skinął głową.
Z: Gotowa? - wziął w rękę koszyk.
J: Oczywiście. - uśmiechnęłam sie i wyszliśmy na ogród. Weszliśmy do naszego domku na drzewie i zaczął sie nasz dzień. Rozmawialiśmy dosłownie o wszystkim, śmialiśmy sie jak za czasów szkoły, kiedy spędzaliśmy ze sobą każdy dzień.. Po śniadaniu poszliśmy na spacer, odeszliśmy całe miasto, a buzie sie nam nie zamykały. Usiedliśmy na ławeczce i dalej rozmawialiśmy, zauważyłam że Zayna coś trapi i chce zapytać.
Z: (T.i.) słuchaj.. Musze z Tobą porozmawiać.. - zaczął niepewnie na mnie spoglądając. - Obiecuje Ci że pomimo wszystko co sie wydarzy zawsze będziesz na pierwszym miejscu. - uśmiechnął sie słabo.
J: To bardzo miłe z Twojej strony. - przybliżyłam sie do niego i wtuliłam sie w jego ciało. - Też mogę ci to obiecać.
Z: Pomimo wszystko mała.. - powtórzył i przycisnął mnie mocniej. Miałam dziwne przeczucia, zaczęłam sie bać, on coś ukrywa. Odsunęłam sie od niego i spojrzałam ze strachem w jego oczy.
J: Zayn, co masz dokładnie na myśli?
Z: No wiesz.. - uśmiechnął sie - .. Jak już znajdę dziewczynę, to nie chce żebyś pomyślała, że przestaniesz być dla mnie ważna. - zaśmiałam sie, kamień spadł mi z serca.
J: No to jestem spokojna.. Ale powiedz, jest ktoś?! - zapytałam poruszając śmiesznie brwiami.
Z: Poznałem jakiś czas temu taką blondynkę, ale nie wiem czy to coś więcej. - widziałam po jego tęczówkach że podoba mu sie ta dziewczyna. - I nie chce żebyś pomyślała, że tak szybko przestałem cie kochać, ale..
J: Spokojnie Zayn.. - przerwałam mu - ..Nie pomyśle i to nawet lepiej. Nie będziesz smutny gdy Louis będzie sie wygłupiał jak ostatnio. - uśmiechnęłam sie.
Z: Masz racje.. Chciałbym żebyś ją poznała i powiedziała mi co o niej sądzisz.
J: Chcesz żebym powiedziała ci jakie wrażenie na mnie wywarła? - zapytałam zaskoczona.
Z: Tak, twoje zdanie jest dla mnie bardzo ważne. - powiedział z oczywistością.
J: I vice versa. - zaśmiałam sie - Niech będzie, a teraz wracajmy.. - wstaliśmy z ławeczki i wracaliśmy do domu. - Idę do siebie.. Przyjdę do was później. - powiedziałam gdy byliśmy koło bramki. Chłopak niechętnie sie zgodził, ale zrobił to i całując mnie na pożegnanie w policzek poszedł do swojego domu. Byłam szczęśliwa, że moja przyjaźń z Zaynem została na takim poziomie jakim była, to jest coś wspaniałego, a do tego zyskałam nowych znajomych i najprawdopodobniej miłość swojego życia. Właśnie Louis! Spojrzałam na telefon i było tam pełno wiadomości i nieodebranych połączeń, komórkę zostawiłam w domu więc nie miałam jak odpowiedzieć mu od razu. Zabrałam sie za odpisanie na ostatniego sms'a i usłyszałam dzwonek do drzwi. Patrząc w ekran telefonu poszłam otworzyć.
Lou: No nareszcie Cie widzę! - wszedł do środka.
J: Co?! - zdziwiłam sie i odłożyłam komórkę.
Lou: No tęskniłem za Tobą.. - podszedł do mnie i objął ramionami, na jego twarzy był taki wspaniały uśmiech że nie mogłam oderwać od niego wzroku. Byłam tak zahipnotyzowana jego oczami ze nawet nie zauważyłam kiedy przylgnął do mnie wargami. Całował mnie tak powoli i delikatnie, że rozpływałam sie pod jego dotykiem. Włożyłam palce w jego włosy i pogłębiłam pocałunek, wyczułam, że chłopak uśmiecha sie przez pocałunek.
Lou: Musimy poważnie porozmawiać.. - szepnął gdy oderwał sie ode mnie.
J: Tak?! O czym? - zmarszczyłam czoło. Chłopak cmoknął szybko jeszcze raz moje usta i na jego twarzy pojawił sie wielki uśmiech.
Lou: Później ci powiem.. - rozsiadł sie na kanapie.
J: Dobra, jeśli tak chcesz sie bawić, to koniec całowania mnie. - pokazałam mu język i poszłam na górę. Wyjęłam świeże ubrania i powędrowałam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, wytarłam ciało i ubrałam sie. Poprawiłam makijaż i zrobiłam nową fryzurę i zeszłam na dół. Brunet dalej siedział na kanapie i grzebał w telefonie, tylko moim telefonie!! - Ymm, nie pomyliło ci sie coś?! - zapytałam zaskoczona i wyrwałam mu moją komórkę.
Lou: Nie.. Chciałem tylko sprawdzić jak masz mnie zapisanego. - uśmiechnął sie niewinnie.
J: Normalnie! - wkurzyłam sie - Louis przeginasz!! Masz mnie nie kontrolować, jeśli chcesz żeby coś z tego było. - buzowało we mnie, wyszłam z domu i bez czekania na bruneta poszłam do domu Zayna. Znalazłam Malika i od razy wtuliłam se w niego, chłopak to była moja oaza spokoju, w jego ramionach zawsze szybko sie uspokajałam.
Z: Co zrobił? - gładził dłonią moje plecy.
J: Grzebał w moim telefonie.. Jeśli to ma tak wyglądać to ja nie wiem czy chce.. - mówiłam z głową przy jego szyi.
Z: Rozumiem, ale chyba musiał mieć powód..
J: Taak.. Mówił ze sprawdza jak go zapisałam.. - spojrzałam na Zayna.
Z: On jeszcze nie wie że nie tyka sie twojego telefonu.. - bronił go - Daj mu szanse, już tego nie zrobi.. - spojrzał na kogoś za mną. Odwróciłam sie i za nami stał Louis i patrzał na mnie przepraszająco. Podszedł do mnie i teraz ot tulił mnie do siebie.
Lou: Przepraszam.. Nie wiedziałem że to takie ważne dla ciebie. - mówił skruszony
J: to teraz już wiesz.. - uśmiechnąłem sie i poszliśmy do reszty. Czas płynął miło i śmiesznie, chłopaki tworzą świetną, zwariowaną paczkę przyjaciół. Louis był cały czas blisko mnie, ukradkiem dotykał mojej dłoni, uśmiechał sie, spoglądał na mnie..
Lou: Teraz musimy porozmawiać.. - szepnął w pewnym momencie, złapał moją dłoń i pociągnął na górę. Znaleźliśmy sie w jego dotychczasowej sypialni i usiedliśmy naprzecie siebie na łóżku.
J: To o czym chcesz porozmawiać? - uśmiechnęłam sie.
Lou: O Tobie, o mnie.. O nas.. - spuścił głowę, a ja czekałam aż w końcu powie o co dokładnie mu chodzi.
J: No Louis, gdzie twoja pewność siebie?! - zaśmiałam sie.
Lou: No wiesz.. W takich sprawach ona ucieka.. - udało mu sie spojrzeć na mnie.
J: Hmm.. To powiedz o co dokładnie chodzi a ja sie reszta zajmę. - zachęciłam
Lou: Dobra.. Postaram sie. - zamilkł na chwile - Chodzi mi o nas.. Jak jesteś daleko czuje dziwną pustkę, jakby brakowało mi powietrza..A jak jesteś blisko, jak tylko spojrzysz na mnie to czuje że mógłbym latać, czuje wielką radość, jesteś dosłownie wszystkim czego potrzebuje.. - mówiąc to patrzał mi w oczy, to było coś wspaniałego, takie romantyczne, miłe, z uczuciem.. W ułamku sekundy zmniejszyłam między nami odległość i wpiłam sie w jego usta. Chłopak na początku był zdezorientowany, co mnie zaskoczyło, ale odwzajemnił pocałunek. Tommo przewrócił nas tak że leżałam pod nim, całował mnie tak namiętnie i z pożądaniem. Sama pragnęłam go, wiedziałam już że to on jest tym z którym chce być.
J: Czyli że.. - odsunęłam go od siebie i spojrzałam w jego niebieskie oczy - ..Kochasz mnie? - powiedziałam prawie niesłyszalnie.
Lou: Myślę, że.. - cmoknął moje wargi i z powrotem spojrzał w moje oczy - ..że najbardziej na świecie.. - uśmiechnął sie. Przewróciłam nas tak, że teraz to ja leżałam na nim.
J: Tylko kochaj mnie już do końca.. - kolejny raz mogłam smakować jego ust. W głębi serca wiedziałam, że to jedyny mężczyzna jakiego będę kochać w życiu.
Koniec!
Mam małą, wielką nadzieje że sie podobało to, jak i cały imagin!!
Wiem że mogliście zapomnieć o mnie już tu, ale naprawdę nic nie poradzę..!!!!
Piszcie też z kim kolejny imagin i dacie rade na 12 komów!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!
Naat
Subskrybuj:
Posty (Atom)






