One Direction i My.. - imaginy

niedziela, 29 grudnia 2013

Harry/Louis - część 1

Wiem, że nie skończyłam imaginy z Liamem. Słyszeliście o aferze związanej z Harrym i Kendall? Jeśli czytaliście bravo to wiecie o co mi chodzi.. Napisałam o podobnym temacie imagina.. :D
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~


Siedzę i wygłupiam sie z 4/5 zespołu One Direction.. Przyjaźnie sie z nimi od rozpoczęcia ich kariery, ale z Harrym od pieluchy. Zawsze byliśmy razem, wszystko robiliśmy razem. Czasami brano nas za parę i mówiono ze pasujemy do siebie i prędzej czy później ktoś z nas przegra i będzie chciało czegoś więcej niż tylko przyjaźni. Czasami mam takie wrażenie że przegrałam, ale potem uświadamiam sobie ze to niemożliwe i ze kocham go jak brata. Pewnie zastanawiacie sie dlaczego 4/5 zespołu a nie wszyscy?!. A no dlatego ze Harry jest inny i nie potrafi siedzieć na miejscu i musiał wyjść na miasto. Często to robi, a coraz mniej czasu poświecą przyjaciołom i mi. To z jednej strony boli bo tracę osobę na której mi zależy, a z drugiej to jego życie i nie będę mu mówić co ma robić.. Ważne że chłopaki trzymają sie razem i nie zwracają większej uwagi na wypady Harrego. Oglądamy sobie właśnie śmieszna komedie, ale zakłócił nam to loczek który z wielkim uśmiechem wpadł do pokoju.
H: Słuchajcie muszę wam kogoś przedstawić.. - szczerzył sie bardzo mocno. Chłopaki tylko spojrzeli na mnie i na siebie. - To jest Kendall.. - zza ściany wyszła dziewczyna w czarnych włosach i krwisto czerwonych ustach.
K: Cześć.. - uśmiechnęła sie.
H: Kendall jest modelka i spotykamy sie od jakiegoś czasu.. - był strasznie podekscytowany. Spojrzałam na chłopaków, Zayn, Louis i Liam byli równie zdziwieni co ja, ale Niall chyba był nią oczarowany.. Nie wierze..! Mi jednak coś w niej nie pasuje, jeszcze nie wiem czemu ale sie dowiem. W końcu Styles jest z moim "bratem". Chłopaki przedstawili jej sie, ja również to zrobiłam ale ciężko mi było sie uśmiechnąć. Miałam jakieś takie dziwne przeczucie że może ona zaszkodzić Harremu. Siedzieliśmy tak z nimi jakaś godzinę. Dowiedziałam sie jak ma na nazwisko, wiec będzie mi łatwiej ja sprawdzić. Była już 23 i postanowiłam ich już opuścić
J: Chłopaki idę spać, jest późno. Do jutra.. - dałam każdemu buziaka w policzek, gdy dawałam Harremu, Kendall piorunowała mnie swoim przenikliwym wzrokiem..
Lou: Poczekaj ja tez już idę.. - wstał i poszliśmy do mnie do sypialni.. - Tez masz takie dziwne przeczucie co do niej?- zapytał gdy usiedliśmy na łóżku
J: Tak.. Coś mi sie wydaje ze ona może nie tylko jemu zaszkodzić ale całemu zespołowi.
Lou: Tez mam takie wrażenie, ale wiesz jaki jest Harry..
J: Jak już coś postanowi to nie odpuści.. - przerwałam mu
Lou: Z ust mi to wyjęłaś.. - uśmiechnął sie lekko. Porozmawialiśmy jeszcze chwilkę i poszliśmy spać. Oczywiście każdy u siebie w pokoju. Rano gdy wstałam, ubrałam sie i umyłam po czym zeszłam na dol do kuchni. Ku mojemu zdziwieniu ta cala Kendall w niej była.. Nie odezwałam sie do niej, tylko podeszłam do blatu i zaczęłam robić sobie kawę..
K: O cześć (T.i.)..
J: Cześć. - powiedziałam obojętnie, nawet na nią nie spojrzałam..
K: Słuchaj! Jeśli jeszcze raz zobaczę ze całujesz, przytulasz, czy nawet patrzysz na Harrego to nie ręczę za siebie. Zniszczę cie rozumiesz..! - zagroziła, byłam w szoku. Spojrzałam na nią, chyba jeszcze nie dotarło co do mnie powiedziała..
J: Co ty powiedziałaś?!
K: To co słyszałaś..!
J: Jeśli myślisz że zabronisz mi sie z nim kontaktować to sie grubo mylisz! Jest moim przyjacielem, wiec nie masz nic do gadania.. - powiedziałam i w tej samej chwili wszedł do kuchni Harry
H: Kto nie ma nic do gadania..? - zapytał
J: Zapytaj swojej dziuni.. - wyszłam z kuchni, gdy mijałam Harrego dałam mu buziaka w policzka na dzień dobry. Potem odwróciłam sie w stronę Kendall - Nie jesteś w stanie mi tego zabronić.! - i poszłam do salonu gdzie siedział Louis.
Lou: Cześć mała. - pocałował mnie w polik
J: Cześć Lou, rozmawiałeś z chłopakami?- spojrzałam na niego znacząco
Lou: Niee, jeszcze nie.
J: Pójdziemy na spacer? - zapytałam nagle, Tommo chyba wiedział o co mi chodzi
Lou: Jasne.. - wstaliśmy, zabraliśmy bluzy z kapturem i wyszliśmy. Poszliśmy w stronę parku i usiedliśmy na jakiejś ławce w najbardziej oddalonej jego części.
J: Lou ona mi groziła, rozumiesz?! - spojrzał na mnie lekko przestraszony
Lou: Jak to? W jaki sposób..?!
J: Powiedziała że jeśli nawet spojrzę na Hazze to mnie zniszczy.. - poczułam jak w moich oczach zbierają sie łzy.
Lou: Nie boj sie, nic ci nie zrobi. Nie pozwolę na to.. - przytulił mnie.
J: Wiesz, nie chodzi o to ze sie boje o siebie. Ja boje sie o loczka. Znamy ja od wczoraj a ona takie coś odstawia. On nie widzi tego jaka ona jest. - łkałam w jego ramie
Lou: Musimy mu o jakoś przetłumaczyć.. - wstaliśmy i poszliśmy do domu.. Po jakiś 10 min byliśmy na miejscu. Weszliśmy do salonu, gdzie siedzieli wszyscy.
J: Jest Kendall?
H: Niestety nie.. - powiedział smutny
J: Albo stety.. - powiedziałam szeptem
H:Co?
J: Mowie, ze szkoda bo sie z nią nie pożegnałam.. - spojrzałam na Louisa. Usiedliśmy obok reszty i zaczęliśmy z nimi oglądać. Nie mogłam długo wytrzymać. Musze z Hazza porozmawiać. - Harry możemy pogadać?
H: Jasne mów.. - powiedział obojętnie
J: Ale to bardzo ważne, chcesz rozmawiać przy wszystkich? - zdziwiłam sie jego zachowaniem, nigdy wcześniej nie był obojętny w stosunku do mnie.
H: Czemu nie, nie mam przed chłopakami tajemnic..
Lou: Mała jak nie chcesz to nie musisz teraz tego mówić..
J: Nie Louis, w sumie to dobrze ze macie przy tym być. - chłopaki oprócz Louisa spojrzeli na mnie pytająco - Ok Harry, powiem wprost. Możesz sie na mnie obrazić, nie odzywać, ale i tak muszę ci to powiedzieć. - zamilkłam na chwile- Kendall może ci, a co gorsza całemu zespołowi zaszkodzić. Skąd wiesz jaka ona jest? Znasz ja może tydzień.. dwa.. Nie widzisz jaka ona jest..?!
H: Co ty opowiadasz?! Zaszkodzić?! Ciekawe w jaki sposób!?
J: Nie wiem Hazza, mam takie przeczucie..
H: A może ty jesteś po prostu zazdrosna..?! - przerwał mi
J: Nie bądź śmieszny.. Zazdrosna?! Ciekawe o kogo..
H: O mnie..!
J: Odbiło ci..!? Przecież sie przyjaźnimy.
H: No właśnie, a możne ty coś do mnie czujesz..?!
J: Kocham cie jak brata! Nigdy do ciebie nie poczułam czegoś więcej. Chce ci tylko uświadomić jaka ona jest. - Lou złapał mnie za dłoń
Lou: Nie warto mała.. - nie zwróciłam na to uwagi
J: Chcesz wiedzieć co ona mi dzisiaj powiedziała?! - dalej mówiłam do Harrego
H: Wiesz, chyba mi na tym nie zależy, tak samo jak na tobie. Jeśli nie akceptujesz tego że jestem z Kendall to nie jesteś moja przyjaciółką.. - poczułam łzy w oczach, szybko wstałam i pobiegłam do siebie do pokoju. Niestety z nimi mieszkałam wiec będę musiała go unikać.
*Oczami Louisa*
(T.i.) szybko sie zerwała i pobiegła na gore. Po chwili słyszałem jak trzasnęła drzwiami. Spojrzałem na Hazze wzrokiem pełnym złości.
J: Jak mogłeś tak powiedzieć?! Ona sie o ciebie martwi!
H: Jakoś mnie to nie interesuje.. - znów ta obojętność w jego glosie..
J: Wiesz ona ma jeszcze nas. Co nie chłopaki?!
Z: Dokładnie..
Li: Widać że zależy jej na waszej przyjaźni i chce dla ciebie jak najlepiej..
N: Co wy chcecie od niego i Kendall. To całkiem miła dziewczyna.
H: Dzięki Niall.. A wy..?! Myślałem że jesteśmy przyjaciółmi.!
Z: Bo jesteśmy i dlatego sie martwimy..
J: Przemysł to Harry i potem nie przychodź do (T.i.) z podkulonym ogonem, bo ta cała modeleczka cie zraniła.. - powiedziałem i poszedłem do pokoju (T.i.).
*Moimi oczami*
Leżałam na łózko i dławiłam sie swoimi łzami. Jak on mógł powiedzieć że nie zależny mu na naszej przyjaźni, na mnie.. Usłyszałam ciche pukanie do drzwi a potem jak ktoś wchodzi.
J: Kimkolwiek jesteś, wyjdź! Nie mam ochoty z nikim teraz rozmawiać.. - powiedziałam nawet nie patrząc kto wszedł.
...





Naat 

Niall #1 +18

Siedziałam w salonie z pilotem w ręku. Skakałam po kanałach, aby znaleźć jakiś ciekawy film. Było po 3:00 rano. Nagle usłyszałam ciche kroki na schodach. Był to Niall
- Kochanie. Dlaczego nie śpisz ? - zapytałam chłopaka  
- Przebudziłem się i zobaczyłem, że nie ma Cię obok mnie, więc chciałem Cię poszukać. - odpowiedział na zadane wcześniej pytanie. 
- Taa nie mogłam zasnąć, więc przyszłam coś obejrzeć.
- Nie jesteś zmęczona ? Chodź pójdziemy na górę i zaśniesz sobie w wygodnym łóżku. 
Nic nie odpowiedziałam. Blondyn wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Ułożył na łóżku, jakbym była ze szkła i szczelnie przykrył, aby nie było mi zimno.  
Następnego dnia obudziłam się około 11:00. Poszłam do łazienki. Przebrałam się, ułożyłam włosy i zeszłam na dół. Tam do mojego nosa dotarły prześliczne zapachy kakao i naleśników z nutellą. 
- Cześć misiu. - powiedziałam, kiedy tylko zauważyłam Niall'a 
- Dzień Dobry kochanie ! - krzyknął uśmiechnięty chłopak  
- Dlaczego mnie nie obudziłeś ? Pomogłabym Ci  
- Nie chciałem Cię budzić. Spałaś tak słodko. Masz może ochotę na naleśniki ?  
- Zawsze - zachichotałam 
Usiedliśmy przy dużym stole w salonie. Śniadanie jedliśmy w spokoju kiedy nagle zadzwonił mój telefon.  
- Anita ! widzisz która jest godzina ?! - krzyczała moja przyjaciółka  
- No tak po 11 i co ? 
- I co ?! Przecież za 20 minut mamy trening a ciebie nie ma ! 
- O cholera ! Zapomniałam ! Powiedz trenerowi, że się trochę spóźnię, ale na pewno będę - po tych słowach rzuciłam telefon na stół i pobiegłam na górę. Ubrałam się w ciemne legginsy, białą bokserkę i czerwoną marynarkę. Do torby spakowałam buty sportowe i strój w którym zawsze gram.
- Niall... przepraszam, że tak bez słowa, ale zapomniałam o tym, że mam trening. Czy mógłbyś mnie zawieść na hale sportową ? - zapytałam chłopaka, który odłożył kubek. Tak musiałam być jeszcze na łasce Niall'a. Nie miałam własnego samochodu a co gorsza prawa jazdy.  
- Jasne kochanie. - blondyn wstał i powoli ubierał buty. Zabrałam kluczyki i w biegu ruszyłam do samochodu.  


/ snickers

sobota, 28 grudnia 2013

Liam - część 4

Usłyszałam jak ktoś biegnie w moja strone. Już myślałam że to Liam ale przede mna pokazał sie Nialler
N: Hej. Jak masz na imie? Czemu do nas nie podeszłaś.?
J: Cześć Niall, jestem (T.i.). - starłam łze spływającą po moim policzku.
N: Ej mała, co sie stało? - niestety to zauważył
J: Wiesz jak to jest myśleć, że jesteś dla kogoś ważny i że pomyli cie z jakąś blondynką? - powiedziałam szybko, Niall spojrzał na Liama a potem na mnie.
N: Chyba niee..
J: No właśnie.. Przepraszam, ale musze juz jechać, a na ciebie pewnie czekają inne fanki.. - uśmiechnęłam sie lekko
N: (T.i.) poczekaj.. ! Spotkaj sie ze mną, chciałbym cie poznać i porozmawiać.. - pokiwałam głową że sie zgadzam. Horan napisał mi numer telefonu i odjechałam. Jak Liam mógł mi to zrobić, pomylił mnie z jakąś inną dziewczyną..?! Tyle razysie widzieliśmy, rozmawialiśmy, a on tak po prostu mnie pomylił i olał.. Wróciłam do hotelu z mamą i powiedziałam jej że umówiłam sie z Niallerem. Zaproponowała że jak przyjdzie to pójdzie pozwiedzać Londyn.. KOchałam ja za to co dla mnie robi. Napisałam do blondyna.
J:


" Hej. Masz ochote jeszcze mnie poznać.. ? (S.T.i.) xx "
N:


" No jasne.. !! :* Gdzie sie spotkamy? Xx.. "
J:

" Przejdź do hotelu na Oxford Street, pokój 69 :D xx.. " (^^)
N:

" Ok. Będę o 18. Już nie mogę sie doczekać.. :* "
Punktualnie o 18 usłyszałam pukanie do drzwi.Otworzyła je mama.
M: Wejdź, ty pewnie jesteś Niall?!
N: Tak, to ja. Tu mieszka (T.i.)? - podjechałam do nich.
J: Tu mieszkam, tymczasowo.. - blondyn od razu sie uśmiechnął
M: To ja was zostawiam..
J: Pa mamo.!
M: Opiekuj sie nią. - powiedziała do Horana
N: Tak jest! - śmiesznie zasalutował. Mama wyszła a my z uśmiechami poszliśmy do salonu. Niall chciał wiedziećo mnie dosłownie wszystko. Zadawał mnóstwo pytań i słuchał mnie z zaciekawieniem. Po 2 godzinach opowiadania o sobie, postanowiliśmy pooglądac jakieś filmy.
N: Gdzie leżą? Podam je..
J: Siedź!- zatrzymałam go - Nie wstawaj. Poradze sobie.. - posłał mi troskliwe i zdziwione spojrzenie. Spojrzałam na kilka filmów leżących po drugiej stronie pokoju, płyty przeleciały przez pokój i po chwili były w moich rękach. - To jaki oglądamy ?- chłopak nie odpowiedział mi, tylko poszedł w miejsce gdzie przeleciały płyty i zaczął machać rękoma jakby czegoś szukał. Zaczęłam sie z niego śmieć, tak zabawnie wyglądał. - Hahahahah!! Niall co ty robisz.. ?!
N: Szukam tych linek.. - nie przestawał machać
J: Ale tu nie ma żadnych linek.. - spojrzał na mnie przestraszonym wzrokiem i usiadł na łóżku.
N: Najpierw latające zdjęcie a teraz filmy.. ? Ja zaczynam świrować.. - mówił bardziej do siebie niz do mnie.
J: Ty nie świrujesz, to sie stało naprawde..
N: Skąd wiesz o ramce?
J: Jeszcze nie uwierzyłes? - spojrzał na mnie pytająco.. - Wtedy ze zdjęciem to też byłam ja.. - zaczęłam mu wszystko opowiadać. ZNów słuchał mnie uważnie, ale tym razem w jego oczach był cień strachu. Pewnie teraz sobie pójdzie.. :/
N: To dlatego na koncercie nie podeszłaś do nas?
J: Tak, on miał mnie pierwszy raz zobaczyć. Tak normalnie, a nie tylko mojego ducha. NIe wiedział że jeżdże na wózku. Pomylił mnie z jakąś blondyna a tyle razy sie widzieliśmy..
N: Przykro mi..
J: Nie musisz sie mna przejmować. Jutro o 12 mam samolot do domu i już więcej sie z nim nie spotkam, ani nie porozmawiam. Nie chce teg, mimo że coś do niego poczułam. - Niall wstał i przytulił mnie - Pomożesz mi ? - odsunął sie ode mnie i pokiwał głową na Tak - Przeniesiesz mnie na łóżko, będzie nam wygodniej oglądać.
N: No jasne.. - powiedział pełen entuzjazmu. Podniósł mnie, zrobił to bardzo delikatnie jakbym była z porcelany. Położył mnie ostrożnie na łóżku i sam ułożył sie obok mnie.
J: To co w końcu oglądamy?
N: Nie wiem, może jakąś komedie..
J: Ok.. - włączyłam film. Płyta poleciała do DVD,a polot w moje dłonie. Czułam na sobie wzrok chłopaka.
N: To jest niesamowite. - powiedział cicho. Zaśmiełam sie i zaczęłiśmy oglądać.. - Mała, a jak to jest że Liam cie widzi..? - zapytał po chwili
J: Dałam mu mój naszyjnik..
N: Ahaa.. A dałoby sie.. Pewnie nie, wtedy sie nie udało, a teraz miałoby sie udać.. -
J: Wydaje mi sie, że jeśli byś tego mocno chciał to by sie mogło udać..
N: Ale jesteś pewna.? - zapytał z niedowierzaniem i uśmiechem na twarzy
J: Tak, chyba tak.. - odwzajemniłam jego gest
N: A to nie jest tak że też musiałbym mieć coś twojego..?
J: Nie wiem, do tej pory z nikim innym niż z Liamem nie rozmawiałam w takiej postaci.. Ale skoro chcesz to dam ci moją bransoletke i może sie uda.. - zdjęłam z nadgarstka bransoletke z napisem (S.T..) i podałam blondynowi. Założył ja na ręke i szeroko sie uśmiechnął.
Niall poszedł do domu o ok. 23:30 więc już napewno go nigdy nie zobacze.. Rano wstałam i pojechałyśmy z mamą na lotnisko. W Polsce byłyśmy po kilku godzinach.. Przez kilka dni nie słyszałam ani nie widziałam sie z Liamem, a tym bardziej z Niallerem.. Dzisiaj jest już tydzień po koncercie i siedze na łóżku z laptopem i przeglądam jakieś strony www. Nagle w głowie usłyszałam ciche i niewyraźne wołanie. Zastanawiałam sie przez chwile. Przecież Liama słyszałabym bardzo wyraźnie, więc musi być to Horan.. Uśmiechnęłam sie sama do siebie i pojawiłam sie w Londynie. Tym razem ni ebył to pokuj Payne'a tylko blondyna.
J: Cześć Niall. - powiedziałam do niego.. Chłopak aż podskoczył ze strachu.
N: Hej mała, ale mnie przestraszyłaś.. Nie sądziłem że sie uda.. - wyszczerzył sie..
J: A jednak.
N: Codziennie po kilka razy wołałem cie w głowie i już powoli traciłem nadzieje że może sie to udać. A tu taka miła niespodzianka..
J: Też sie ciesze że cie widze Niall. I też myślałam że już was nie zobacze. Liam sie nie odzywa od tamtego czasu. - posmutniałam
N: W sumie to go teraz nawet za często w domu nie ma.. Cały czas z tą blondynką sie spotyka.. - spuściłam głowę
J: No trudno, kto by chciał spotykać sie z dziewczyna na wózku i to jeszcze taką ktora sprawia że różne przedmioty latają.
N: Słuchaj, nie mów tak. To że jeźdźisz na wózku nie zmienia faktu że jesteś gorsza.. A co do twojej mocy to jest coś.. coś wyjątkowego.. - pocieszał mnie.. Spojrzałam na niego z wielkim uśmiechem..
J: Ale musze ci cos powiedzieć....


Naat

czwartek, 26 grudnia 2013

Liam - część 3

Rano obudziła mnie mama i pomogła przygotowac sie mi do szkoły. Sama tego zrobić nie moge, niestety.. ;/ Lekcję minęły mi w miarę szybkoi gdy wróciłam do domu zjadłam obiad i pojechałam do pokoju. Odrobiłam lekcje i zastanawiałam sie czy lecieć do Payne'a. W szkole nie mogłam wyrzucic go z głowy, cały czas o nim myślałam. Siedząc tak na wózku przyglądałam sie swoim bezwładnym kończynom. Tak bardzo chciałabym znów chodzić..
J: Noo, poruszcie sie ! - powiedziałam patrząc na swoje palce u stóp. Skupiłam całą swoją siłe, uwage i moc by sie poruszyły.. - No proszę, choć troszke.. - mówiłam błagalnym głosem. Po kilku sekundach wgapiania sie w stopu mój palec sie delikatnie poruszył.. - Udało sie.. !! - byłam taka szczęśliwa, że gdybym mogła skakałabym ze szcześcia. Podjechałam do łóżka i zawołałam mame by mi pomogła.. Po chwili przyszła i posadziła mnie na łóżku i podała laptopa, a na szafeczce obok postawiłą szklankę soku. Podziękowałam jej ładnie i odpaliłam komputer. Mama dużo dla mnie poświęciła, by móc mi pomagać. Kocham ją nad życie. Sprawdziłam jakieś srtony www i znów usłyszałam cichy głos Liama w głowie..
Li: (S.T.i.), wiem że mnie słyszysz. Może być do nas wpadła.. ?
J: Do nas?! - zapytałam zdziwiona sama siebie
Li: Tak, do nas.. - nie mogłam uwierzyć w to że mnie usłyszał.. To niemożliwe chyba, że to on rozwinął swój dar. Położyłam sie na łóżku tak, gdyby mama weszła zobaczyła by że śpie. Po kilku sekundach byłam juz w domu 1D, a konkretnie u Liama w pokoju.
J: Ty mnie usłyszałeś ? - wzdrgnął sie pod wpływem mojego głosu
Li: Na to wygląda..
J: Chciałeś ode mnie coś konkretnego ? - mój głos był dość niemiły i chłodny. Sama nie wiem czemu.
Li: Nie chciałem żebyś to tak odebrała.. Chyba nie jestem gotowy by im to powiedzieć. Zaraz by wypytywali o różne rzeczy, a jak by sie wugadali komuś i trafiłoby to do medii ?!
J: Taak, miał byś przechlapane.. Nic sie takiego nie stało i jest ok. - uśmiechnęłam sie a on odwzajemnił to ze zdwojona siłą. - A wiesz ze to nie za sprawą mojego daru mnie usłyszałeś?
Li: Jak to.. ?- zapytał zdziwiony
J: Ty też możesz rozwijać swój dar.
Li: Ja tylko chciałem zebyś mnie usłyszała i przyleciała..
J: Widocznie tak mocno mnie tu chciałeś że twoja zdolność sie udoskonala.. - chłopak lekko sie zarumienił.. To miłe że pragnie mojej obecności
Li: Idziemy na dół ? - zapytał uśmiechając sie
J: To idź.. - zniknęłam i pojawiłam sie w salonie gdzie siedziała reszta zespołu. Liam po chwili zszedł i od razy wyszukał mnie wzrokiem - Jak będziemy rozmawiać ?
Li: W myślach, potrafimy to juz.. - usłyszałam w głowie, uśmiechnęłam sie - Co robicie ? - zwrócił sie do chłopaków
Z: Oglądamy jakis strasznie nudny film.. - powiedział znudzony
Lou: Tak Hazza, gorszego nie mogłeś wybrać..
H: Oj dajcie mi spokój.. - oburzył sie. Zaśmiałam sie cicho a Liam mi zawturował.. Co jakiś czas Liaś na mnie spoglądał.Rozmawiał z chłopakami i jednocześnie ze mną, tylko ze w myślach.
Tak właśnie mijały dni, tygodnie. Z Payne sie widziałap prawie codziennie, a jak nie mogłam do rozmawialismy w myślach. Dzisiaj jestem strasznie podekscytowana, musze szybko lecieć do Liama.
J: Daddy jesteś ?
Li: Zawsze mała.. - uśmiechnęłam sie i zjawiłam sie w Londynie. Chłopak gdy tylko mnie robaczył od razu sie uśmiechnął
J: Musze ci coś powiedzieć..
Li: Słucham.. ?!
J: Będe na waszym koncercie i mam wejściówke VIP.. - Liam usmiechnął sie szeroko.
Li: Tak sie ciesze, Już dawno chciałem cie zobaczyc taką realną.. - wskazał na mojego ducha od góry do dołu.
J: Noo.. Spełni sie moje marzenie, co prawda już cie znam, ale to nie to samo.. No i jeszcze reszta.- rozmawiałam z nim do późna. Mówiłam wam ze bardzo go polubiłam.. ?! Ale tak bardzo, bardzo.. ! Chyba nawet zaczynam coś do niego czuć. Tylko, że on dalej nie wie że ja jeżdże na wózku. Chociaż ostatnio udaje mi sie poruszać palcami, więc mam nadzieje że będe chodzić.. Powiedziałam o tym mamie i mam teraz dużo więcej rehabilitacji. Zmierza to wszystko w bardzo dobrym kierunku.
Dzień przed koncertem poleciałam z mamą do Londynu. Zameldowałyśmy sie w hotelu i zaczęłam przygotowywania do koncertu. Ubłagałam mamę żeby pozwoliła mi tam jechać samej. Zgodziła sie po dłuższych staraniach pod warunkiem że będzie na mnie czekac przed areną. Rano wstałam bardzo wcześnie. Ubrałam sie z pomocą mamy, zjadłam i pojechałyśmy. Dzięki temu ze miałam wejściówke VIP nie musiałam być na widowni z innymi fankami tylko byłam za kulisami. Z resztą mogło być to dla mnie niebezpieczne.. Koncert sie zaczął, muzyka, fani i ONI.. ! Cały czas na mojej twarzy gościł szeroki uśmiech, a gdy patrzałam na Liama serce biło mi szybciej. Show skończyło się po kilku godzinach i jechałam właśnie na spotkanie z nimi, a co najważniejsze z NIM.. Dojeżdżałam do ich garderoby gdy zobaczyłam jak Payne przytula sie z jakąś dziewczyną. Nic by się nie stało gdyby nie nazwał jej moim imieniem.
Li: (S.T.i.) tak bardzo chciałem cie zobaczyć.. - cały czas sie szczerzył
Dz: Ja ciebie też chciałam zobaczyć Liaś.. - ona oczywiście to wykorzystała.. ! W moich oczach pojawiły sie łzy, nawet mnie nie zauważył. Odwróciłam sie i zaczęłąm odjeżdżać. Usłyszałam jak ktoś biegnie w moja strone. Już myślałam że to Liam ale przede mna pokazał sie..
...

 Naat

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Liam - część 2

J: Widzisz mnie? - zapytałam niepewnie
Li: Taak, ale jesteś prawie przeźroczysta..
J: To dlatego że mnie tu nie ma, to tylko moja dusza..
Li: Czyli że jesteś na tamtym świecie? Czy faktycznie jestem tak zmęczony i widze różne rzeczy..?! - usiadł zrezygnowany na kanapie
J: Nie i nie. Jestem w pełni żywa..
Li: To dlaczego sie widze ?
J: Bo masz dar.. - uśmiechnęłam sie do niego co niepewnie odwzajemnił. Liam dopytywał jak to sie stał że mój duch jest w Londynie a ciało w Polsce. Wytłumaczyłam mu wszystko i powoli zaczął rozumieć, że jego zdolność też jest wyjątkowa. Po jakiś 2h. musiałam wracać do domu..
J: Wiesz Liam, miło było cie poznać, ale muszę już znikać. Cieszę się że mogłam z Tobą porozmawiać. Do zobaczenia.. Kiedyś ! - juz chciałam wracać ale Payne mnie zatrzymał
Li: Poczekaj! Zobacze cię jeszcze ? - w jego oczach widziałam nadzieje. Zdjęłam z szyi naszyjnik z napisem "HOPE" i zamknęłam oczy. Skupiłam swoje myśli na naszyjniku i udało sie.. ! Zmaterializował się.. ! Z uśmiechem na twarzy podałam go chłopakowi
J: Jeśli będziesz go miał przy sobie i pomyślisz o mnie to zjawie się po chwili, ale musisz go mieć..
Li: Dziękuje.. - zapiął go sobie na szyi - Nigdy go nie zdejmę. - podszedł do mnie i pocałował w policzek.. Niestety nie poczułam jego dotyku i wydaje mi sie że on mojego też nie.. Wróciłąm do ciała, pojechałam do domu. W głowie miałam to spotkanie. Byłam podekscytowana i dumna z siebie że tak rozwinęlam swoją zdolność. Byłam wdzieczna Bogu za ten dar.. Pod wieczór gdy już siedziałam na swoim łóżku z laptopem na kolanach usłyszałam w główie ciche: " Chciałbym cię zobaczyć (T.i.).. Jeśli mnie słyszysz to pojaw sie. " Uśmiechnęłam sie sama do siebie, najpierw duchem pojawiłąm sie w pokoju mamy, sprawdzić czy śpi.. Śpi!! Świetnie.. Po chwili byłam już w Londynie obok Liama. Chłopak gdy mnie zobaczył od razu sie uśmiechnął.
J: Hej, wołałeś?
Li: Taak, nie sądziłem że mnie usłyszysz.
J: Przecież mówiłam że tak będzie.. - uśmiechnęłam sie do niego.
Li: Wiem, ale dalej jest to dla mnie nie pojęte.. - usiadłam na fotelu, który tam stał - (T.i.) a widzi cię ktoś jeszcze ?
J: Tak szczerze to jesteś pierwsza osobą z którą rozmawiam w takiej postaci.. Ty jeden masz taki dar. - rozmawiałam z nim przez dłuższą chwile, aż do pokoju wpadł Niall.
N: Liam z kim ty rozmawiasz..? - brunet sie zmieszał i spojrzał na mnie. Nialler podążył za wzrokiem Liama.
Li: Jaa.. Yyyy..
J: Powiedz mu.. Tylko zamknij drzwi.
Li: A jak mi nie uwierzy.. ?
J: To mu to udowodnie.. Coś przestawie, szepnę na ucho.. Nie wiem, coś wymyśle.. - uśmiechnęłam sie do niego, co odwzajemnił. Zamkną drzwi i usiadł na łóżku.
Li: Naprawde chcesz wiedzieć z kim rozmawiam.. ? - zapytał Horana
N: Tak..
Li: To lepiej usiądź i wysłychaj mnie.. Pamiętasz jak po koncercie mówiłem że ktoś jest w garderobie..?
N: Yhyy.
Li: To była (T.i.), teraz też tu jest. To znaczy jest tu jej dusza. Nie widzisz jej ale to prawda. Siedzi teraz na fotelu. - chłopaki spojrzeli na mnie. Liam prosto w oczy, a blondyn błądził wzrokiem po całym fotelu. Było widać że nie wierzy..
N: Oh Liam, jesteś przepracowany i masz zwidy..- powiedział i chciał wychodzić
Li: Mówie prawde, nie wierzysz mi ?! - powiedział zrezygnowany
N: Przekro mi, ale jeśli mówisz prawde to udowodnij to..! - Liam spojrzał na mnie, a ja pokiwałam głowa na TAK
Li: Ok, co trzeba zrobć żebyś uwierzył?
N: Hmm.. Nie wiem, moze niech ta dziewczyna..
Li: (T.i.).. - przerwał mu
N: Niech (T.i.) sprawi żeby nasze wspólne zdjęcie sie poruszyło.. - powiedział obojętnie. Wzięłam ramke do ręki i podałam ją Liamowi. Brunet uśmiechnąl sie do mnie szeroko a Niall miał otwartą buzie z wrazenia. Podleciałam do niegi i szepnęłam mu na ucho
J: Teraz wierzysz że tu jestem? I zamknij buzie bo połkniesz jakąś muche.. - chłopak odskoczył ode mnie jak poparzony. Spojrzał na Liama przestraszony i usiadł koło niego.
Li: Wierzysz?! - zapytał śmiejąc sie
N: Taak, tylko niech mnie więcej nie straszy..
J: Nie chiałam go przestraszyć. Chciałam mu tylko udowodnić że tu jestem..
Li: Wiem, nie przejmuj sie. On musi zobaczyć żeby uwierzyć..
J: Ty pewnie byś tak samo zareagował, gdybyś nie miał takiego daru.. - powiedziałam nieco smutniej.
Li: Tak, pewnie tak, prosze cie nie smuć sie. Wole jak sie uśmiechasz, jesteś w tedy znacznie piękniejsza..
J: Ej, bo sie zarumienie.. - usmiechnęłam sie
N: Dziwnbie mi.. Można coś zrobić żebym też ją widział.?
J: Jaa.. Ja nie wiem. Chociaż to jest kwestia doskonalenia swojego umysłu. Musiał by bardzo tego chcieć i dużo trenować.. Ja tek rozwinęłam mój dar i teraz mogę tu być.. - Li pokiwał głową
Li: Musisz wyrzucić z głowy jedzenie i zacząć myśleć o tym, że chcesz ja zobaczyć i wierzyć w to..
N: Moje ukochane jedzenie.. ?! - zaśmiełam sie
J: Chyba, ze dałabym mu coś swojego, tak jak tobie i słyszę twoje myśli gdy tego chcesz.. Może na nim też zadziała..
Li: Niall, chyba sie nie uda.. Trzeba mieć to w sobie. Przykro mi, nie mów nikomu!
N: Ok, nic sie nie stało.. - wstał - Ide coś zjeść ! - wyszedł z pokoju
J: Liam? Czemu skłamałeś ?- zapytałam zdziwiona
Li: Nie chce żeby sie o tobie dowiedzieli. - poczułam lekki ból w okolicy serca..
J: Musze już znikać. Jutro do szkoły. - nie czekałam na odpowiedź. wróciłam do domu, do łóżka. Było mi trochę przykro z tego powodu, alt to jego sprawa i jego przyjaciele. Powoli zasypiałam gdy znów usłyszałam Liama w głowie
Li: Mała nie gniewaj sie, to nie miało tak zabrzmieć. Przepraszam. Jutro jak będziesz miała czas to przyleć do mnie. Prosze i jeszcze raz przepraszam..
J: Do jutra Liam.. - powiedziałam w myślach i zasnęłam.
...



 
Naat

niedziela, 22 grudnia 2013

Liam - część 1

Nie jestem zwykłą nastolatką. Różnie sie od swoich rówieśników. Jeżdżę na wózku inwalidzkim, ale nie to różni mnie od innych, bo przecież jest całkiem sporo osób z podobnym do mojego problemem. Moja inność polega na tym że potrafię wykorzystać swój mózg bardziej niż inni. Podobno przeciętny człowiek korzysta z mózgu tylko w 3%, a ja?! Ja potrafię robić rzeczy, które sie nawet filozofom nie śniły. A mianowicie potrafię samymi myślami przenosić różne przedmioty w inne miejsca. Sprawiam że latają. Nie mówiłam nikomu o tym, nawet rodzicom. Pewnie wszyscy by pomyśleli że zwariowałam i popadam w depresje powypadkową i mam shizy. Ja nie uważam tego za przekleństwo, wręcz przeciwnie jest to dar od Boga. Otrzymałam go 3 lata temu zaraz po wypadku, który sprawił że jeżdżę na wózku. Od tego czasu cały czas go kształcę. Mam swoje miejsce, gdzie trenuje swoja zdolność. Jest to dach najwyższego budynku w mieście. Mogę tam spokojnie wjechać bo jest winda. Zawsze przy tym towarzyszy mi mój ulubiony zespół One Direction, a raczej ich piosenki. Ostatnio moja "magia" znacznie sie rozwinęła, bo potrafie przenieść siebie w niedaleką odległość, ale to tylko dusza. Wiem że jestem wtedy niewidzialna i może zobaczyć ktoś mojego ducha, tylko wtedy gdy ma dar. Może nie taki jak ja, ale ma. Z dnia na dzień wychodzi mi to coraz lepiej. Po 2 tygodniach doskonalenia sie moge bez problemu przenieść sie w inne miejsca na całym świecie.! Ale oczywiście to moja dusza, a nie ciało. Ono zostało przykute do wózka.
Dzisiaj jak co dzień poszłam, a raczej pojechałam na dach budynku. Postanowiłam spróbować "przetransportować" swojego ducha do Londynu, a dokładnie w miejsce gdzie teraz znajdowali sie chłopaki z 1D. Skupiłam sie i.. i udało sie. Znalazłam sie w pomieszczeniu podobnym do garderoby. Były tam 2 kanapy, jakieś wieszaki z ubraniami, duże lustro. W pewnym momencie weszli do pomieszczenia chopaki, schowałam sie za głośnikiem, który sie tam znajdował. Przyglądałam im sie z uśmiechem na ustach. Rozsiedli sie na kanapach i zawzięcie dyskutowali o udanym koncercie.
Li: Ej, chłopaki widzicie..? - wskazałna miejsce gdzie sie chowałam, schowałam sie jeszcze bardziej.
H: Coo? Gdzie? - podszedł do mnie Harry i sie rozejrzał. - Nic tu nie ma! - odetchnęłam z ulgą, a on wrócił na swoje poprzednie miejsce. Po chwili znów sie im przyglądałam
Li: Znowu! Chłopaki patrzcie tam..! - odwrócili sie w moją stronę
Lou: Liam, przecież tam nic nie ma..
Z: Pewnie jesteś zmęczony koncertem.
Li: Może macie racje.. - powiedział zrezygnowany
N: Chodźmy już, głodny jestem.. - chłopaki wstali i zaczęli wychodzić, tylko Liam nie ruszył się ze swojego miejsca - Daddy idziesz?!
Li: Niee, tzn. tak. Zaraz. Nie czekajcie na mnie.. - chłopaki wyszli, a Liam znów na mnie spojrzał. Zaczął powoli do mnie podchodzić. - Pokarz sie! - usłyszałam jego melodyjny głos - Wiem, że tu jesteś! Nic ci nie zrobię.. - powoli wyszłam z mojej kryjówki i spojrzałam na chłopaka. Moja dusza unosiła sie delikatnie w powietrzu.
J: Widzisz mnie?
...


Wiem krótka ta część..

Naat


czwartek, 19 grudnia 2013

Niall - część 2

Mijały dni, tygodnie, a znajomość moja i Horana rosła. Wiemy o sobie praktycznie wszystko. Poznałam też kilka dziewczyn. Są bardzo sympatyczne i przyjaciół Nialla, a mianowicie Harrego, Zayna, Liama i Louisa, są bardzo mili, a wydawali sie całkiem inni. Widać pozory mylą. Z blondynem spędzam dużo czasu zarówno po szkole jak i w weekendy.
Właśnie czekam wyszykowana na Nialla. Jadę do niego na weekend, ale on jeszcze o tym nie wie, pewnie sie ucieszy. Ubrana jestem w ładną, niebieską sukienkę przed kolano. Ma taki sam kolor jak oczy blondyna. Są piękne! - stop (T.i.), przecież to twój przyjaciel. ! No właśnie przyjaciel :( . Moje przemyślenia przerwał dzwonek do drzwi, szybko wstałam i podbiegłam do nich. Zanim jednak otworzyłam przejrzałam sie ostatni raz w lustrze. Jest ok !, otworzyłam i ujrzałam.. Harrego i Louisa..?!
J: Cześć chłopcy. Nie przypominam sobie żebym sie na dzisiaj z wami umawiała.. - powiedziałam do nich z uśmiechem.
Lou: Harry ona nas nie chce.. - powiedział z udawanym smutkiem.
H: Widzę Lou.. w takim razie nici z niespodzianki.. - chcieli już odchodzić ale ich zatrzymałam.
J: Ej chłopaki, wy zawsze jesteście u mnie mile widziani.. A teraz już sie nie gniewajcie i wchodźcie do domu.. - pociągnęłam ich za ręce, tak by weszli
H: Niee.. Nigdzie nie wchodzimy, a raczej przeciwnie. Porywamy cie ! - zaśmiałam sie, ale chłopakom nie było do śmiechu. Widząc ich miny spoważniałam. - Wy mówicie na serio?! Powiedzcie że nie!
Lou: Hahaha.. ! Harry, ty za nogi, ja ze ręce czy.. - spojrzał na mnie z głupim uśmieszkiem - czy porwana pójdzie dobrowolnie..?
J: Hmm.. Niech sie zastanowię.. - udałam ze myślę i zobaczyłam że Harry już chce mnie brać na ręce- Ok, ok idę sama. - wypaliłam w pośpiechu by nie zdążył mnie podnieść. Chłopaki uśmiechnęli sie do siebie i Louis wyjął z kieszeni czarną bandamkę. - Chyba sobie żartujecie..!
Lou: Oh, nie mała..
H: Takie są zasady porwania. Porywany nie może wiedzieć dokąd jedzie i gdzie sie znajduje.. - zaśmiał sie
J: Ok, ale jak będziecie chcieli mnie przywiązać do krzesła to odgryzę wam ręce. - zagroziłam
H: Dobra, przywiążemy cie do krzesła dopiero jak zakleimy ci usta.
J: ty chyba sobie żartujesz, w takim razie ja nigdzie z wami nie jadę. Narazie.. ! - dobrze że staliśmy jeszcze przed drzwiami mojego domu. Szybko odwróciłam sie i już chciałam wejść do środka, ale chłopaki zaczęli sie głośno śmieć.
Lou: Przecież nic ci nie zrobimy... ! Hahahahaa! - mówił przez śmiech - Chodź. Mamy cie przywieźć bo Niallowi coś wypadło..
H: Haahaaha!! Ależ ciebie jest łatwo wkręcić..
J: Zemszczę się, zobaczysz.! - powiedziałam poważnie i pogroziłam palcem. Wsiedliśmy do auta, Harry za kare siedział z tyłu. Po 20 minutach byliśmy u nich w domu. Przywitałam sie z Liamem i Zaynem i nie wiem czemu kazali mi iść do pokoju Nialla. Niepewnie stawiałam kolejne kroki w stronę jego pokoju. Otworzyłam ostrożnie drzwi i weszłam do pomieszczenia. Rozejrzałam sie po pokoju i nikogo nie było. Zaczęłam przyglądać się fotografiom, które wisiały na ścianach i stały na szafkach. Był na nich Horan z dzieciństwa, jego rodzina i chłopaki. Jedno zdjęcie które stało na szafce nocnej koło łóżka, przykuło najbardziej moją uwagę. Położyłam sie na łóżku i wzięłam je do ręki, piękna drewniana ramka a na zdjęciu ja i Niall. Pamiętam ten dzień, Byliśmy wtedy nad jeziorem. Zbliżyliśmy sie do siebie bardziej przez ten wyjazd, wtedy pierwszy raz poczułam coś innego niż przyjaźń do tego chłopaka. Przyglądałam sie zdjęciu z zaciekawieniem i wspominałam tamte chwile. Przestraszyłam sie gdy poczułam że ktoś koło mnie siada.
N: To moje ulubione..
J: Czemu? Na pewno na innych lepiej wyszłam. A tu włosy rozwiane przez wiatr, jakaś beznadziejna mona.. - mówiłam patrząc na fotografię, potem spojrzałam na Horana i poklepałam miejsce koło siebie. Położył sie i objął mnie ramieniem. W prawdzie jesteśmy przyjaciółmi, ale bardzo bliskimi i takie zachowanie to u nas norma.
N: Jest moim ulubionym bo mnie tu przytulasz. Lubie mieć cie przy sobie, zapominam o całym świecie gdy jesteś obok mnie. - mówił a ja czułam ciepło w sercu i na policzkach, a to znak że sie rumienie.
J: To bardzo miło z twojej strony. Cudownie jest wiedzieć, że komuś na mnie zależy. Wcześniej jak mieszkałam w Polsce, nie miałam tak wspaniałego przyjaciela jak ty. W ogóle nie miałam nikogo. Zawsze gdy starałam sie z kimś zaprzyjaźnić , okazywali sie fałszywi i wbijali mi nóż prosto w serce. - otworzyłam sie przed nim, pierwszy raz. - Mam nadzieje że z naszą przyjaźnią będzie inaczej i że będziemy zawsze blisko siebie..
N: Obiecuje ci ze nigdy, przenigdy cie nie skrzywdzę. Za bardzo mi na tobie zależy. Jesteś dla mnie najważniejsza. Nie potrafiłbym teraz żyć bez twojej obecności. Naprawdę bardzo cie lubię.. - przytulił mnie mocniej, w tej chwili poczułam że mam osobę której mogę bezgranicznie zaufać.

J: Ja ciebie też Niall, bardzo mocno. Mam pewną propozycje ale nie wiem czy sie zgodzisz.. - usiadłam a on mi zawtórował i spojrzał na mnie zdziwiony.

N: Zamieniam sie w słuch mała..

J: Co ty na to żebym została dzisiaj u ciebie?

N: Jasne nawet nie wiesz jak sie ciesze, chciałem ci to zaproponować. A twoi rodzice wiedzą?

J: Tak, ufają ci. Co jest trochę dziwne bo rzadko komu ufają. Ale widocznie twój urok osobisty wszystkich do ciebie przekonuje.. - O mój Boże, powiedziałam to na głos?!, aż czuje płomienie na twarzy, odwróciłam głowę żeby ukryć te szkarłatne rumieńce. Poczułam jak chłopak łapie mnie za podbródek i odwraca moją twarz w swoją stronę, tak bym na niego spojrzała. Patrzył mi prosto w oczy i powoli zbliżał swoja twarz do mojej. Przed głowę przeleciało mi tysiące myśli.

N: Dziękuje.. - szepnął i pocałował mnie delikatnie w policzek, odsunął sie patrząc mi w oczy. - to co będziemy robić?

J: Musze zemścić sie na Harrym, ale to dopiero w nocy jak już będzie pogrążony w swoich erotycznych snach, a teraz nie wiem, może jakiś seans filmowy ?

N: jak to zemścić? Za co - dopytywał

J: Za to że chciał z Lou mnie porwać a potem przywiązać do krzesła.- mówiłam bardzo spokojnie, a blondyn popatrzał ma mnie zdziwiony.

N: Oni chcieli porwać moją księżniczkę. ?! - powiedział i to teraz ja spojrzałam na niego zdziwiona. Księżniczkę A w dodatku jego? Co to ma wszystko znaczyć? Nie to że mi sie nie podoba, wręcz przeciwnie! Wstał i szybko wybiegł z pokoju wołając Harrego i Louisa.

Lou: Jesteśmy w salonie.. ! - wydarł sie.. Oj chłopcze popełniłeś błąd.. Heh. Zbiegłam szybko na dół i zaczęłam sie śmiać widząc Nialla jak ganie Harrego i Louisa po całym salonie rzucając w nich poduszkami. Zaczęłam zwijać sie ze śmiechu. W pewnym momencie Harry stanąłm przede mną

H: Naat, to przez ciebie, więc czeka cie kara.. - wyszczerzył sie i rzucił na mnie z łaskotkami, łaskotał mnie a ja nie mogłam powstrzymać śmiechu.

J: Harry.. ! Haha.. ! Proszę.. Przestań! Niall.. pomóż.. ! - mówiłam między salwami śmiechu, długo nie musiałam czekać na pomoc, bo widziałam jak Horan podbiega do nas i ściąga ze mnie loczka.. Skąd on ma tyle siły?! Podniósł mnie i zaczęliśmy uciekać przed chłopakami. Całe szczęście że Niall na w pokoju drzwi na klucz. Zamknęliśmy sie i położyliśmy na łóżku, głośno oddychając. Byłam zmęczona tym całym szaleństwem.

J: Nie musiałeś tego robić!

N: Musiałem, nikt nie będzie tak traktował mojej księżniczki.

J: Dziękuje, - pocałowałam go w policzek - to co oglądamy?

N: Hmm.. proponuje jakąś komedie i horror.

J: Jasne, uwielbiam takie filmy. - usiedliśmy wygodnie na łóżku i zaczęliśmy oglądać. Skończyliśmy około 1 w nocy.

J: Myślisz że loczek już twardo śpi ?

N: Myślę że tak, on zawsze ma twardy sen. Jaki masz plan?

J: Pójdziemy do niego do pokoju. Ja się koło niego położę i.. a z resztą zobaczysz.

N: Ok chodźmy. - poszliśmy do Harrego pokoju i zaczęłam moją zemstę. Tak jak mówiłam położyłam sie koło niego, długo nie musiałam czekać aż sie do mnie przytuli. Poczekałam jakieś 10 minut, żeby wszystko wydawało się całkiem realne i zaczęłam..

J: Aaa.. !! Harry zaczyna sie !! Skarbie ja rodzę! Już czas !! - wrzeszczałam i zaczęłam nim potrząsać.

H : Coo ?! To już..?!! - zerwał sie z łóżka i zaczął się ubierać i wybiegł szybko z pokoju, a potem z domu. Słyszałam jak drzwi frontowe się z hukiem zamykają. Biedaczek aż z domu wybiegł tak mi uwierzył. Po chwili wrócił z miną mówiącą " Bardzo śmieszne", ja i Niall wybuchnęliśmy niepohamowanym śmiechem.

H: Jak mogłaś? Przecież ty nawet nie jesteś w ciąży, ty nawet ze mną nie jesteś!! - wstałam i podeszłam do niego

J: Wiem, ale jak zemsta to zemsta.. - cmoknęłam go w policzek i wyszłam z pokoju ciągnąc Nialla za rękę.

N: Udało ci sie, ale nie musiałaś go całować. - mówił z obrażoną miną.

J: Ojoj.. jakiś ty słodki ! Zazdrosny jesteś?

N: Wcale nie! - skrzyżował ręce na piersi.

J: Jak to nie, widać to po twoich cudownych oczkach! - podeszłam do niego i szepnęłam na ucho. - Jesteś uroczy jak jesteś o mnie zazdrosny. - pocałowałam go delikatnie w policzek i położyłam sie na jego łóżku. Położył sie koło mnie i mocno przytulił.

N: To nie jest moja wina, że jak widzę cie koło innego chłopaka to się we mnie gotuje..

J: Ciesze sie, że mam przyjaciela, który traktuje mnie tak a nie inaczej. To miłe doświadczenie.

N: Taak.. przyjaciela.. - mówił zawiedzionym głosem.

J: Co masz na myśli? - spojrzałam na niego

N: Szczerze mówiąc to sam nie wiem. Jak jesteś blisko mnie to czuje że nic innego nie jest mi do życia potrzebne, a gdy widzę cie z innym chłopakiem, jak sie z nim śmiejesz, przytulasz czy nawet ten nic nie znaczący buziak co dałaś Harremu. Mimo to że nic nie pokazuje, w środki rozsadza mnie zazdrość. Nie pomyśl sobie, że teraz ci zabraniam, bo tak nie jest, ale..

J: Niall.. - przerwałam mu- ja chyba wiem o co ci chodzi..

N: Tak? - w odpowiedzi pokiwałam twierdząco głową, zaczął przybliżać swoją twarz do mojej. Patrzył mi przy tym prosto w oczy, wiedziałam o co mu chodzi i również zaczęłam sie przybliżać, przymknęłam oczy. Poczułam delikatne muśnięcie na ustach. Odsunął sie i odwrócił głowę.

J: Ej, co jest? - złapałam go za podbródek, tak żeby na mnie spojrzał.

N: Nie chcę zepsuć naszej przyjaźni. - posmutniał

J: Zniszczysz ją jak mnie teraz nie pocałujesz. - spojrzał na mnie zdziwiony, ale w jego oczach było widać tańczące z radości iskierki. Przybliżył sie do mnie i pocałował tym razem bardziej pewnie i z pasją. Całował bardzo namiętnie i delikatnie, nie chciałam by to sie kiedyś skończyło. Oderwaliśmy sie od siebie dopiero gdy zabrakło nam tchu. Oboje się uśmiechnęliśmy.

J: więc gdzie ja śpię? Przecież mam zostać u was na weekend.

N: Zależy gdzie chcesz, u mnie albo w gościnnym ?!

J: Hmm.. Niech sie zastanowię. Chyba raczej wybiorę gościnny - radość znikła z jego twarzy - A możesz dać mi jakąś koszulkę do spania?

N: Jasne, - wyciągnął z szafki zielony T-shirt i podał mi - proszę. - Wzięłam koszulkę i poszłam prosto do łazienki. Ze spaniem w pokoju gościnnym to nie mówiłam poważnie. Chciałam zobaczyć jak mój Horanek zareaguje.. Mój? Co sie ze mną dzieje?.. " Zakochałaś sie (T.i.)" - usłyszałam cichy głosik w mojej głowie. Wzięłam prysznic, rozczesałam włosy i wyszłam z łazienki. Poszłam prosto do sypialni blondyna i położyłam sie na jego łóżko. Zakryłam sie cała kołdrą, tak żeby nie było mnie widać. Słyszałam jak Niall wchodzi do pokoju i gada sam do siebie.

N: Jak ja mogłem pomyśleć, że będzie chciała ze mną spać, przecież sie tylko przyjaźnimy. No właśnie tylko, a ja bym chciał żeby była ze mną. Tak na pewno tylko co, pójdę do niej i powiem: Cześć (T.i.), kocham cie i chce żebyś była moją dziewczyna.. Głupi jesteś Niall, ona pewnie nic do ciebie nie czuje.. - leżałam tak pod kołdrą i nie mogłam uwierzyć w to co słyszę.. Mój Niall mnie kocha?! Odkryłam sie powoli i spojrzałam na niego. Nie zauważył mnie bo łaził po pokoju i mamrotał coś pod nosem.

J: Wiesz myślę, że jakbyś tak powiedział to odpowiedziałabym ci: Też cie Kocham głuptasie. - spojrzał na mnie przestraszony, stanął w miejscu i patrzył ma mnie nic nie mówiąc. - Powiesz coś?

N: Tak na pewno coś powiem, ale dopiero jak zaskoczę.. - usiadł koło mnie i dalej sie wpatrywał, powinien mnie pocałować.. no nic ja to zrobię. Wpiłam sie w jego usta zachłannie, a on odwzajemnił pocałunek. Oderwał sie ode mnie.

N: Kocham Cie! - po czym z powrotem złączył nasze usta w namiętnym i gorącym pocałunku.

J: Też Cie Kocham!



The end..

Naat