One Direction i My.. - imaginy

czwartek, 16 lipca 2015

Vampire- Louis T. cz.2

                                                   Vampire- Louis T. cz.2
WAŻNE!
Więc mam jedną sprawę imagina "Harry it's okay" Piszę ja- adminka F.O.O.D ;)
____________________________________________________
-Harry, powiedziałem ci tylko że jak zbliżyłem się do jej szyi jej tętno przyśpieszyło trzykrotnie, i że syknęła choć powiedziałem jej że nie będzie ją to boleć, oraz że widziałem w jej oczach strach i niepewność  choć kazałem jej się nie bać...-po wypowiedzeniu tych słów, dotarło do mnie- Harry ona wie!
(T.I)'s POV
Właśnie wychodziłyśmy z Jade ze szkoły. Rozmawiałyśmy o nie istotnych rzeczach, gdy nagle w tłumie opuszczających budynek ludzi mignęła mi dosyć znajoma twarz. Wytężyłam swój wzrok jeszcze bardziej, aby lepiej móc zobaczyć tą postać. Po chwili rozważania skąd znam ta osobę dostałam olśnienia. To On. To on mnie 'napadł' w lesie. Korzystając z okazji że chłopak mnie jeszcze nie zauważył szturchnęłam delikatnie dziewczynę, i wskazałam jej niezbyt wysokiego bruneta. Przyjaciółka od razu zrozumiałą o co mi chodzi. Więc udając że rozmawiamy celowo miałam odwróconą głowę tak żeby on mnie nie poznał.
-Patrzy tu-mruknęła cicho Jade. Poczułam jak cała się spinam. Bo kurde! on wczoraj wysysał ze mnie krew do jasnej cholery, z łatwością mógłby mnie zabić tu i teraz!
Postanowiłam zignorować to dziwne przeczucie że to jeszcze nie koniec. I razem z Jade poszłyśmy do jej samochodu. Przyjaciółka odwiozła mnie do domu, i powiedziała że wieczorem jeszcze wpadnie zobaczyć co u mnie. Skinęłam głową, choć wcale nie docierało do mnie to co ona mówi, byłam zbyt zamyślona, zbyt przerażona.
Od razu po wejściu do domu przebrałam się w jakąś zwiewną krótką sukienkę i postanowiłam zamówić pizze.Po około 20 minutach usłyszałam dzwonek, pewnie pizza. Podeszłam do  drzwi, i otworzyłam je, moim oczom natychmiast ukazał się bardzo przystojny brunet, z burzą loków na głowie.
-Cześć-powiedział Harry co wywnioskowałam po plakietce na jego służbowej koszulce. .- 16.50-dodał podając mi pizzę. 
-Wejdź, chwileczka-powiedziałam uchylając lekko drzwi i wpuszczając chłopaka do przedsionka. Pędem ruszyłam do kuchni po wyznaczoną ilość pieniędzy. Po niespełna 2 minutach z wielkim uśmiechem ruszyłam w stronę chłopaka, aby zapłacić. 
*Harry's POV*
Wychodząc z domu brunetki od razu skierowałem się w stronę pobliskiego lasku gdzie czekał na mnie Lou.
-Wszystko idzie zgodnie z planem.-powiedziałem z szelmowskim uśmiechem.-Poczekaj dajmy jej czas zjeść pizze-powiedziałem rozsiadając się na dosyć dużym kamieniu.
-Dobra, chodźmy już-odezwał się Lou po około piętnastu minutach. Bez słowa wstałem i skierowaliśmy się z powrotem do domu brunetki. Zadzwoniłem do drzwi, nie musieliśmy długo czekać żeby zobaczyć zaskoczoną brunetkę w framudze. Najpierw spojrzała na mnie, a później na Louisa, gdy tylko uświadomiła sobie kim on jest spróbowała zamknąć nam drzwi przed nosem co oczywiście jej się nie udało.
-Nie tak prędko kochanie-uśmiechnąłem się szyderczo po czym chwytając ją za gardło przygwoździłem ją do ściany. Nie podduszałem jej, po prostu... trzymałem.- A teraz grzecznie zaproś Louisa do środka.
-No przecież mnie trzymasz, nie powstrzymam go- zakpiła. Przewróciłem oczami, na jej głupotę.
-No tyle to też wiemy. Chodzi o to że wampir nie może wejść do czyjegoś domu nie zaproszony-warknąłem. Na jej twarzy przemknęło zdziwienie.
-Czyli ty nie jesteś...?-zapytała speszona
-Jestem, zaprosiłaś mnie jak przyniosłem pizze- warknąłem zirytowany.- No zaproś go kurwa!-powiedziałem waląc pięścią w ścianę obok jej głowy. Taaa, wampiry wszystko odczuwają podwójnie złość, smutek, radość, miłość...
-Wejdź Louis-wyszeptała drżącym głosem. Lou przekroczył próg, i momentalnie znalazł się obok nas.
-Dość tego Harry, załatwmy to i zmywajmy się.-zarządził idąc przed siebie, jak mniemam do salonu, usiedliśmy na kanapie.
-Czego chcecie?-powiedziała odważnie, jednak szybkie bicie jej serca uwydatniało jej strach.
-Chcemy żebyś zapomniała-wzruszyłem ramionami- ściągnij łańcuszek i bransoletkę-poleciłem. Dziewczyna wykonała moje polecenie drżącymi rękoma. Wyciągnąłem rękę po biżuterię, i z momentem w którym one zetknęły się z moją skórą odskoczyłem jak poparzona.Jebana werbena!
-A teraz- zaczął Lou patrząc wprost w jej oczy- zapomnij o nas, o tym co się wydarzyło w lesie, o tym kim jesteśmy, co ci zrobiliśmy, zapomnij.-powiedział. Spojrzeliśmy na nią po raz ostatni po czym opuściliśmy jej dom.
*(T.I)'s POV*
W duchu podziękowałam Jade za to że pomyślała o tym już wcześniej, dosłownie! dziś w szkole dała mi jeszcze dodatkową bransoletkę na nogę z werbeną, na wypadek gdyby oni sobie o mnie przypomnieli. Chcieli bym zapomniała...ale ja wciąż pamiętam....


                                  Znalezione obrazy dla zapytania louis tomlinson vampire
__________________________________________________
FOOD
                                         16 KOMENTARZY=NEXT


wtorek, 14 lipca 2015

Niall! ~ The little boy and HE.. - część 2

Hej!
I ja nie wiem jak długo pociągnę blogi!
Brak czasu mnie wykańcza! :/
A i komuś jeszcze przeszkadza że pisze 'sie' zamiast 'się' ?!
+ dziękuje za ponad 200 000 wyświetleń!!
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ 

 Rozłożyłam kocyk, włożyłam słuchawki w uszy i zabrałam się za lekturę.. Chyba za bardzo się wczytałam, ale po jakimś czasie usłyszałam jak coś buszuje przy moim koszyku, spojrzałam na niego i zauważyłam tego samego chłopczyka co jakiś czas temu.
J: Witam Cię ponownie.. - zaśmiałam sie, chłopczyk miał w ręku rozgniecioną truskawkę. - Daj mi to co ble.. - kolejny śmiech. Maluszek bez problemu oddał mi owoc i mogłam wytrzeć jego małą rączkę - Dam Ci jabłuszko, to na pewno możesz jeść. - podałam mu w rączkę obraną ćwiartkę jabłka. - Jesteś taki zabawny i słodziutki.. Znowu uciekłeś? - nie mogłam przestać sie uśmiechać, chłopczyk coś gaworzył, jadł zabawnie owoc, przekładał z rączki do rączki. Nie mogłam przestać sie na niego patrzeć, uśmiechałam sie coraz szerzej. Zjadł całe i swoimi lepkimi paluszkami łapał mnie za gołą łydkę, znów zaczęłam sie śmiać i podałam mu kolejna część owocu.
N: O Theo, tu jesteś! - usłyszałam zmartwiony głos chłopaka. Spojrzałam na niego, był przerażony, zmęczony. Chłopczyk jak zobaczył swojego tatę to od razu zaczął sie śmiać, mężczyzna wziął go na ręce i tulił do siebie. Podniosłam sie z miejsca i stanęłam przed nimi.
J: Dzięki mały, że mogłam z Tobą piknikować . - zaśmiałam sie i złapałam za jego rączkę.
N: To ja Ci dziękuje, znowu. On mi ciągle ucieka. - powiedział zrezygnowany.
J: Masz szczęście że do mnie.. - nie mogłam sie napatrzeć jak Theo zajada to jabłko.
N: Niesamowite szczęście. - powiedział zadowolony, w jego oczach było coś niespotykanego. - Too, skończyłaś już piknik? - spojrzał na mój kocyk i posadził na nim małego blondasa.
J: W prawdzie to nie.. Chcesz sie przyłączyć? - zaproponowałam, starałam sie by w moim głosie nie było słychać nadziei. On przecież ma żonę, albo narzeczoną.. Na pewno mama Theo jest z nim. Nie mogę sie w nim zadłużyć!
N: Chętnie. - usiedliśmy i zaczęliśmy zajadać przygotowane smakołyki, malec gaworzył sam do siebie, bawił sie owocami, brudził klejącymi łapkami nie tylko mnie. A Niall, mężczyzna niemal idealny, niemal?! Tak, bo nie jest już singlem.. Siedzieliśmy tak do późnego popołudnia, poznaliśmy sie coraz mocniej, ale młody tatuś nie wspomniał nic o swojej partnerce. - Dziękuje Ci za ten czas.. - wstaliśmy i zaczęliśmy zbierać wszystkie rzeczy.
J: Nie ma za co.. Miło mi było. - uśmiechnęłam sie i spojrzałam na Theo, taki uroczy i jeszcze wyciągał łapki w moją stronę. Oddałam koszyk Niallowi i wzięłam malca na ręce, ten od razu sie przytulił, czułam jak serce mi mięknie. - Masz cudowne dziecko.. - powiedziałam szeptem, Theo oddychał tak spokojnie że musiał usnąć.
N: Dobrze by było.. - zaśmiał sie cicho i ruszyliśmy. Rozmowa nam sie rozwinęła, nie brakowało nam tematów, ale moje ręce zaczynały już boleć.
J: Daleko stąd mieszkasz? - spojrzałam na blondyna
N: Tak, prawie na drugim końcu. - oznajmił. - A co?
J: Bo on na dłuższą metę jest ciężki.. - skrzywiłam sie lekko.
N: To daj mi go. - zaczął małego ode mnie zabierać, ale Theo tak sie przytulił że ani myślał puścić. - Nie da sie, a nie chcemy chyba go budzić, prawda? - spojrzał na mnie.
J: Prawda. - powiedziałam pewnie - Chodźmy do mnie.. - skręciliśmy w odpowiednią uliczkę i chwile później byliśmy na miejscu. Niall pomógł otworzyć drzwi i usiadłam w salonie na kanapie, dając odpocząć rękom. Theo leżał na mnie i nawet cicho zamlaskał, gładziłam rekom jego plecy i widziałam jak patrzy na nas ten większy blondyn.
N: Wiesz jak słodko wyglądacie? - zaśmiał sie.
J: Nie wątpię, on jest uroczy..
N: A ile tak wytrzymasz? - uniósł brwi w górę.
J: Nie wiem.. - mruknęłam i przestałam masować plecki chłopczyka, coś zamruczał, ale nie obudził się. Spojrzałam na zegarek, było już po 5pm, a pewnie mama Theo będzie sie martwić, chociaż jest z tatą, ale i tak pewnie będzie. Ja bym sie martwiła! Po jakimś czasie poczułam że mały poluźnił swój, nadzwyczaj, silny uścisk i mogłam ułożyć go na kanapie. Okryłam kocykiem i poukładałam dookoła niego poduszek, w razie jakby spadł. Przeszliśmy z Niallem do kuchni i mogliśmy już normalnie rozmawiać, siedzieliśmy z herbatką kiedy zadzwonił jego telefon.
N: Przepraszam Cie, muszę odebrać.. - wstał i wyszedł z pomieszczenia. Dla zabicia czasu posprzątałam niewielki bałagan i nim sie spostrzegłam blondyn mi sie przyglądał z nieodgadnionym spojrzeniem.
J: Coś sie stało?
N: Nie.. To znaczy, muszę zabrać już małego, jego mama sie niepokoi. - miałam racje.
J: Dobrze, to zrozumiałe.. - uśmiechnęłam sie słabo i poszliśmy do malca. Nie budząc go, wziął go na ręce i przeniósł swój wzrok na mnie.
N: Spotkamy sie jeszcze?
...

____________
Tak więc poważnie się zastanawiam nad zawieszeniem.. :/
Przynajmniej mojej twórczości..
A co do imagina to 25 komów i.. sami wiecie!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

niedziela, 12 lipca 2015

Niall! ~ The little boy and HE.. - część 1

Hej!
Czuje sie zawiedziona!!
Nie komentujecie! Nie ma nawet 15 komów, a przecież było już pod postami po niemal 40 opiń! Co sie stało? Rozumiem wakacje i wyjeżdżacie, ale ja widzę ile dana część jest czytana/odwiedzana! Pod ostatnim było was aż około 220.. Więc czemu tylko 13 komów?!
Ale muszę wam powiedzieć, że nie wiem czy będą sie pojawiać często moje opowiadania. Pracuje, bardzo długo w ciągu dnia, ale nawet w pracy głowa pracuje i wymyślam imaginy! Będę starać sie dodawać jak najczęściej sie da! :* KOCHAM WAS!! 
        A teraz imagin z Niallem <3
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ 

          Musiałam jakoś umilić sobie te ostatnie dni wakacji u mojej cioci. Zostało mi zaledwie dwa tygodnie i muszę wracać do Londynu, ale chyba nie chce. Tu jest cudownie!.. Wstałam rano i pierwsze co zrobiłam to wyjrzałam przez okno. Była wspaniała pogoda, więc z uśmiechem na twarzy wybrałam sobie odpowiednie ubrania i założyłam je. Powędrowałam do łazienki i wykonałam poranne czynności, malując się również. Włosy znośnie się dzisiaj układały, więc utrwaliłam je lekko lakierem do włosów. Ciocia była już w pracy i sama zostałam, zjadłam jakieś śniadanie i wyszłam z domu, musiałam nacieszyć się taką pogodą. Usiadłam sobie na ławce i zamkniętymi oczami napawałam sie ciepłem promieni słonecznych. Co chwile na mojej twarzy pojawiał sie uśmiech i nawet nie wiem dlaczego, to pewnie tak działa to irlandzkie powietrze! Nagle poczułam jak coś zimnego łapie mnie za kolana, to coś było jednocześnie delikatne. Otworzyłam oczy i zauważyłam małego chłopczyka, który trzyma sie moich nóg i śmieje sie do mnie.
J: Cześć mały.. - pochyliłam sie nad nim. Chłopczyk może miał zaledwie 2 latka. - A gdzie twoi rodzice? - maluszek nie mówił, może jeszcze nie potrafi, albo sie wstydził, ale po tak wielkim i ślicznym uśmiechu nie można było stwierdzić zawstydzenia. Chłopczyk wyciągnął do mnie rączki, bym wzięła go na kolana. Rozejrzałam się najpierw czy nikt go nie szuka, i co najgorsze nie widziałam nikogo takiego.. Usadziłam sobie chłopca na kolanach i dalej wypatrywałam rodziców maluszka. - To jak? Powiesz coś? - zaśmiałam się, widząc jego skupiona minę, blondasek bawił się pierścionkiem na mojej dłoni. - A powiesz jak masz na imię? - dalej próbowałam. Dziwne dla mnie było to że takie małe dziecko jest tu same, ale też z drugiej strony to niemożliwe.
Ch: BooBuu.. - maluszek zaczął gaworzyć.. To było niesamowite i zabawne. Wpatrywałam sie w niego i nie mogłam oderwać wzroku, po jakimś czasie wstałam z nim na rękach i zaczęłam sie już poważnie martwić. Co za nieodpowiedzialna osoba wychodzi z takim chłopcem do tak dużego parku i nie potrafi go przypilnować?! Co ja mam teraz zrobić?!

J: Pewnie nie masz nigdzie żadnej informacji gdzie mieszkasz, co?! - zapytałam już z bezradności małego blondyna. Dziecko tylko sie zaśmiało i teraz zaczął bawić się moim wisiorkiem. Chodziłam w kółko wypatrując tego niemądrego człowieka, i na szczęście zauważyłam jakiegoś blondyna biegnącego w naszym kierunku. - To twój tata? - powiedziałam do chłopczyka a ten jakby zrozumiał i spojrzał na biegnącego mężczyznę. Zaczął sie uśmiechać, on jest taki uroczy!!
M: Theo.. Wiesz ile ja cie szukam!? - dobiegł do nas mężczyzna, był niesamowicie zdyszany.
J: Następnym razem bardziej go pilnuj.. - powiedziałam znacząco i oddałam mu malucha.
M: Nawet nie zauważyłem kiedy odszedł.. - jego oddech był już prawie normalny - Ale dziękuje Ci że zaopiekowałaś sie nim.. Jak mogę Ci sie odwdzięczyć? - uśmiechnął się, obaj blondyni i obaj urzekają uśmiechem..
J: Opiekuj sie nim bardziej.. Jest śliczny a porywaczy w parkach nie mało. - mężczyzna sie przestraszył.
M: Zapraszam Cie na dobre ciastko i kawę.. Chociaż tyle zrobię. - nie chciałam sie iść i już chciałam odmówić kiedy mały Theo wyciągnął do mnie rączki żebym wzięła go na ręce. - Teraz musisz sie zgodzić, nawet on chce.. - podał mi malca, blondasek od razu sie przytulił, to było takie urocze..
J: Niech będzie.. On jest bardzo przekonujący. - zaśmiałam sie i poszliśmy do najbliższej kawiarni. Jeszcze nie widziałam takiego typu lokalu gdzie jest taki kącik dla dzieci, jakby z ogrodzeniem, żeby maluchy nie mogły wyjść.
M: To jak masz na imię? - zapytał gdy usiedliśmy przy najbliższym stoliku.
J: (T.i.).. - uśmiechnęłam sie nieśmiało.
M: Ja jestem Niall.. - blondyn podał mi dłoń, którą uścisnęłam - Naprawdę nie wiem co by ze mną było jakbym go zgubił. Uratowałaś mi życie.. - dziękował.
J: Nie ma problemu, ale wiesz że musisz być odpowiedzialniejszy. A on jest niesamowicie uroczy.. - spojrzałam na małego chłopczyka z zielonym pluszowym smokiem.
N: Tak wiem.. - nasza rozmowa się rozkręciła, zeszła już na luźniejsze tematy. Chyba po ponad godzinie wyszliśmy z kawiarni i nasze drogi się rozeszły. Niall chciał mnie odprowadzić, ale zmęczone oczka Theo wskazywały na to że zaraz uśnie.. Wróciłam do domu uśmiechając się ciągle, to był zwariowany dzień i nie wiem jakby sie skończył gdyby Niall go nie znalazł.. Co jeśli musiałabym zabrać małego Theo do domu, co ja bym zrobiła?! Na szczęście stało sie jak sie stało i wszystko skończyło sie dobrze..     

            Przez następne trzy, cztery dni myślałam jak miewa sie Theo i Niall, czy może znowu jeden drugiego nie zgubił? To z jednej strony przerażająca myśl, ale z drugiej miło było ich przez to poznać. Szczęście w nieszczęściu. Kolejny piękny dzień, stwierdziłam że muszę skorzystać z tak pięknej pogody i wybrałam sie do parku na mały piknik. Spakowałam najsmaczniejsze owoce, ulubioną książkę i pozostało mi przyszykować siebie. Związałam włosy w koka, pomalowałam sie dość delikatnie i ubrałam zwiewnie. Nie zapowiadało sie na wiatr, czy jakąkolwiek inną zmianę pogody. Zabrałam wszystko co potrzeba, łącznie z słuchawkami do telefonu i poszłam do mojego ulubionego parku. Rozłożyłam kocyk, włożyłam słuchawki w uszy i zabrałam sie za lekturę.. Chyba za bardzo sie wczytałam, ale po jakimś czasie usłyszałam jak coś buszuje przy moim koszyku, spojrzałam na niego i zauważyłam...
...

_____________
I jak?! Oby pomysł sie spodobał!
I komentujcie już!!!!! Ja i inne pisarki tracimy w ten sposób motywacje!!!!!! :* :*
Mysle że 20 komów to dobry warunek!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!




Naat

czwartek, 9 lipca 2015

Zayni.. ~ What happened? (Vas happening?!) - część 5 /ostatnia

Hejo Hej!!
Dodaje już ostatnią część!!
Miałam dodać imagina z Niallem, ale nie wiem czy chcecie!!
Do tego pamiętacie o moim FF - Night Changes ~ Darker life?! Jest tam już 88 rozdziałów! :o
Jestem w szoku że to fanfiction jeszcze cieszy sie popularnością!
+ jutro są moje urodziny!! Nie pytajcie które.. :/
I WAŻNE PYTANIE POD CZĘŚCIĄ!!
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

  Nie mając Malika przy sobie nie miałam po co żyć! Usłyszałam dzwonek do drzwi na przemian z pukaniem, słyszę to co kilkanaście sekund. W głowie każde stuknięcie było jak kościelny dzwon. Wyszłam spod cieplutkiego koca i poszłam otworzyć. Zamarłam widząc go przed sobą, nie widziałam, nie czułam, nie dotykałam go już od tak długiego czasu. Wszedł do środka, patrzał ze smutkiem w moje oczy, zresztą na całą mnie.
Z: (T.i.) ja..
- urwał gdy w mgnieniu oka wtuliłam sie w jego ciało. Odwzajemnił uścisk jeszcze mocniej dzięki czemu wyraźniej słyszałam uderzenia jego serca.
J: Przepraszam. - wydukałam w jego koszulkę.
Z: Nie przepraszaj.. Ja powinienem to zrobić, pozwoliłem ci odejść, pozwoliłem byś myślała że przez taki problem przestane cie kochać. - wtulił sie we mnie bardziej.
J: Co? - byłam zaskoczona, skąd on wie?! Odsunęłam sie od niego by spojrzeć w te brązowe oczy. - Wiesz? - pytałam cicho, przeszłam do salonu gdzie wcześniej siedziałam. Zayn poszedł za mną i usiadł obok mnie zagarniając moją mała dłoń w swoją.
Z: Myślałem bardzo długo, nie pasowała mi twoja 'zdrada'.. - zrobił cudzysłów - ..Potem przyszła Kami i myślałem że mnie rozszarpie. - zaśmiał sie krotko, ale w żaden sposób nie udało mu sie rozluźnić atmosfery.
J: Czyli już wiesz.. - spuściłam wzrok - Nie mam pojęcia czemu tak jest.. - broniłam sie - ..i jeśli nie mogę dać ci jak najwięcej przyjemności, nie mogę cie zatrzymać przy sobie. - mówiłam cicho. Poczułam jak szatyn znów mnie do siebie przyciąga i usadza na swoich kolanach.
Z: Ale Ty dajesz mi przyjemność będąc przy mnie.. Czemu ze mną nie porozmawiałaś, rozwiązalibyśmy ten problem jakoś.. - ujął moją twarz w dłonie i skierował tak bym na niego patrzała - A jeżeli nie odczuwasz tej rozkoszy co ja podczas naszego sexu to nie sądzisz że coś jest ze mną nie tak?! - uniósł lekko brwi.
J: Nie sądzę.. - zaprzeczyłam - Nie chciałam ci mówić bo wiem jak bardzo to kochasz.. Bałam sie że mnie zostawisz.. - łkałam.
Z: I dlatego wolałaś skłamać? Bym Cie znienawidził? - jego intensywne spojrzenie powodowało ze sie rozpływałam.
J: Wydawało mi sie że tak będzie najlepiej.. - mruknęłam.
Z: Nie było lepiej.. Jesteś moim całym światem. - zapewnił - Nie chce żyć z tajemnicami, ale nie chce też żyć bez Ciebie. Obiecaj że już nic nie będziesz przede mną ukrywać.
J: Dalej mnie kochasz? - spojrzałam w jego oczy, pierwszy raz dobrowolnie.
Z: Zawsze będę cie kochał i zrobię wszystko żebyś znów czuła co na początku.. - zmniejszyłam delikatnie twarz do niego, a on opadł do końca na moje wargi. Najpierw całował mnie tak jakby nigdy w życiu tego nie robił, ale z czasem pocałunek był szybszy, bardziej namiętny i pełen pożądania. Usadowiłam sie wygodniej na jego kolanach i położyłam jedną dłoń na policzku a drugą umiejscowiłam w miękkich włosach. Coś sie we mnie działo, pragnienie jakie powstawało było intensywne i wiedziałam że teraz, albo nigdy. Szatyn ułożył na moich biodrach swoje duże dłonie i ścisnął je, tak że aż jęknęłam mu w usta.. Zaczął sie ode mnie odsuwać, co spotkało sie z moim niezadowoleniem.
J: Nie przestawaj.. - mruknęłam.
Z: Nie mam zamiaru. - zapewnił i ułożył mnie na tej kanapie, zjechał z  pocałunkami na moją szyje i lekko o odsłonięty dekolt. Składał na moim ciele miliony pocałunków, które doprowadzały mnie do szaleństwa. Błądziłam rękoma po jego torsie, podwijałam t-shirt tak że pozostało go tylko przeciągnąć przez głowę. - O której wraca Kami? - uśmiechnął sie w ten swój powalający sposób.
J: Nie wiem, ale chyba późno.. - zachichotał, podniósł sie i wyciągnął dłoń bym i ja wstała. Zaczął mnie ciągnąć na górę, ale nawet nie dotarliśmy do schodów a Zayn całował mnie tak namiętnie że rozpływałam sie od samego dotyku. Nasze języki wariowały w niesamowicie szybkim tempie, z trudem weszliśmy tak po schodach i dotarliśmy do mojej tymczasowej sypialni. Niemal rzucił mnie na łóżko i rozpoczął sie nasz agresywny 'taniec miłości'.. Szybko pozbyliśmy sie swoich ubrań, Malik nie przestawał pieścić mojego ciała, a ja nie powstrzymywałam jęków które wydostawały sie coraz częściej z mojego gardła. Wiłam sie kiedy poczułam jego język i paluszki w tamtym miejscu, czułam że ten sex będzie jednym z najlepszych w naszym związku.. Rozpływałabym sie dalej, ale poczułam jak Zayn przestaje, zanim cokolwiek do mnie dotarło musiałam wziąć kilka głębokich oddechów, miałam wrażenie że jeszcze chwila a bym doszła.. - Co sie stało? - spytałam gdy zauważyłam ze siedzi ze smutną miną, podniosłam sie i przybliżyłam do niego. - Zayn..
Z: Przepraszam.. Ale boje sie że nie poczujesz sie tak niesamowicie jak ja.. - zakrył twarz dłońmi, uśmiechnęłam sie lekko i złapałam za jego ręce.
J: Pragnę Cie i czuje że będzie już wszystko dobrze. - spojrzał w moje oczy jakby doszukiwał sie w nich potwierdzenia. I chyba je znalazł bo znów mogłam całować jego pełne wargi. Nasza namiętność zaczęła sie od nowa, bardziej niesamowita, czuła i nasiąknięta miłością..
    Opadliśmy zdyszani na łóżko, jeszcze nigdy nie byłam tak zmęczona po stosunku.
Z: Byłaś wspaniała.. - uśmiechnął sie szeroko zagarniając mnie w swoje ramiona.
J: Ty też, jesteś najlepszy.. Jeszcze nigdy tak dobrze mi nie było. - naciągnęłam pościel mocniej na nasze gołe ciała.
Z: Ty nie.. umm.. - zacinał sie.
J: Nie, wszystko dzięki tobie i czułam to naprawdę. - zapewniłam go.
Z: Wiesz, może miałaś tak dlatego że za często.. - zamyślił sie, i lekko skrzywił jakby sie czegoś przestraszył.
J: Oby nie, bo kolejny raz tak długo nie wytrzymam.. - zachichotałam.
Z: Kocham cie.. - po chwili byliśmy już w swojej krainie wyobraźni. Wiedziałam że już nic dla nas nie będzie problemem, wiem że mogę na nim polegać, że mnie kocha i nigdy nie zostawi!

T.E!!
_________________
To piszcie czy sie podobał cały imagin!! :D
Myślę że 25 komów to bez problemy !!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat
PS. Mam jedno wielkie i zasadnicze pytanie!!!!!
Czytacie/komentujecie na tym blogu tylko moje imaginy/części czy innych pisarek też?!

poniedziałek, 6 lipca 2015

Zayni.. ~ What happened? (Vas happening?!) - część 4

Cześć!!
Przepraszam że tak długo czekaliście, ale dzisiaj pierwszy dzień w pracy i ogólnie dowiedziałam sie że będę długo w ciągu dnia pracować!! :/
Ale jest też plus!! Poznałam w pracy sis Directioner i jest starsza ode mnie o rok! :D A ja za 4 dni mam 20 lat :*
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Zacząłem iść do przody, dziewczyna przez to zmuszona była iść tyłem, napotkaliśmy na swojej drodze stół jadalniany, to będzie piękna chwila.. Pragnąłem jej niesamowicie mocno! Pochyliłem sie tak, że brunetka leżała na stole, dalej sie całowaliśmy, błądziłem rękoma po jej ciele, podwijałem luźną bluzeczkę, ale coś mi nie pasowało.. Ona.. Ona odsuwała mnie od siebie! Nie chciała tego! Spojrzałem zaskoczony i nawet wystraszony w jej oczy. Ona mnie odtrąca! - Nie dzisiaj Zayn.. - podniosła sie i zostawiła mnie z jedną myślą w kuchni! Ma kogoś! Poszedłem za nią, siedziała skulona na kanapie.
J: Był tu dzisiaj twój przyjaciel. Przyniósł ci notatki! - warknąłem i wyszedłem z domu trzaskając drzwiami. Pojechałem prosto do Louisa, muszę sie wygadać!

*Moimi oczami*
    Lekarz nic mi nie powiedział! Zayn tak bardzo chciał sie dzisiaj kochać, widziałam to w jego oczach, nie mogłam mu tego jednak dać.. Czułam do siebie wstręt, bo mężczyzna którego kocham nad życie przestaje kochać przez to mnie! Wyszedł z domu trzaskając mocno drzwiami, a ja jak małe dziecko sie rozpłakałam.. Po co na świecie medycyna skoro nie mogą mi pomóc! Co z tego że sugerował różne rzeczy, żadne nie było dobrą opcją..
J: Kami.. ? - wyłkałam do telefonu
K: Mam przyjechać? - zapytała z troską.
J: Nie, ale czuje że on przestaje mnie kochać.. - starłam łzy z polików
K: Powiedziałaś mu?
J: Nie.. - wychlipałam - A jak on pomyśli może że kogoś mam. - to mogłoby być rozwiązaniem, zerwał by ze mną, będąc na mnie wściekłym.. A ja jakoś bym sobie poradziła!
K: Przestań, Zayn taki nie jest.. - starała sie brzmieć przekonująco, ale chyba sama w to wątpiła..
J: Pa Kami.. - rozłączyłam sie i przeniosłam sie do gościnnej sypialni. Coraz więcej miałam takich myśli, nawet nie wiem kiedy zasnęłam, ale przebudziłam sie w nocy kiedy usłyszałam kroki po domu. Zayn wrócił, mimowolnie w moich oczach pojawiły sie łzy. Wsłuchiwałam sie w każdy jego krok, potem słyszałam jak otwiera naszą sypialnie i też po niej chodzi.. Zamykające sie drzwi i szum wody w łazience, pewnie nawet nie zauważył że mnie tam nie ma. Nienawidzę sie za to! Czuje sie gorzej niż bym go zdradziła.
    Nie czułam ciepła mojego chłopaka dzisiejszej nocy, było mi strasznie dziwni bez niego obok. Wypełzłam spod kołdry i powędrowałam do łazienki. Uszykowałam sie, zeszłam na dół, po Zaynie ani śladu, cicho było. Postanowiłam że dzisiaj pójdę na uczelnie, dawno mnie tam nie było. Nie miałam ochoty na konfrontacje z kimkolwiek, to mnie zna i mógłby widzieć że coś mi jest.. Wszystko co dzisiaj robiłam nie miało dla mnie sensu, całe moje życie takie zaczyna być. Wróciłam do domu i zaczęłam przygotowywać dla nas kolacje, nie wiem czy zjemy ją razem. Zrobiłam i zaszyłam sie w sypialni, zaczęłam z nudów przepisywać te notatki od Mikiego.. Po jakimś czasie usłyszałam że wrócił do domu, zeszłam na dół i spotkałam sie z jego chłodnym spojrzeniem.
J: Cześć skarbie.. - uśmiechnęłam sie słabo, chłopak nawet na mnie nie spojrzał. Podeszłam więc do niego i chciałam cmoknąć go na przywitanie ale sie odsunął.
Z: Chce poważnie porozmawiać. - jego ton nie był zbyt przyjemny.
J: Dobrze, chodź.. - przeszliśmy do salonu i czekałam na to co ma mi do powiedzenia. Bałam sie i w głowie pojawiały mi sie najgorsze scenariusze.
Z: Zapytam wprost.. - spojrzałam niepewnie w jego oczy - Masz kogoś innego? - czyli jednak tak myślał. Może to będzie naszym rozwiązaniem, rozstaniemy sie z mojej skłamanej winy.. Nie patrzałam w jego oczy, w ogóle na niego nie patrzałam, zbyt dużo łez było w moich oczach, serce pękało z każdą sekundą. Ale tak będzie lepiej! - Twoje milczenie jest bardzo wymowne! - zdenerwował sie - Powiedz że to jeszcze tym Mike'm! - zaczął krzyczeć, po moich polikach spływały już słone krople. Wstałam z miejsca i zaczęłam wychodzić z salonu. - Gdzie idziesz?!! - warknął łapiąc mnie boleśnie za ramie.
J: Wyprowadzam sie. - wyłkałam
Z: I bardzo dobrze, nie mógł bym mieszkać z kimś kto mnie zdradził!! - wściekł sie, ale spodziewałam sie innej reakcji. Myślałam że będzie wypytywał, krzyczał mocniej. Pakowanie zajęło mi zaledwie 30 minut, mijając salon widziałam jak Zayn siedzi załamany na kanapie, twarz schował w dłonie i chyba sie uspokajał.
J: Kocham Cie.. - powiedziałam bardziej pod nosem, na pewno nie usłyszał bo w ogóle nie zareagował. - Mogę sie do ciebie na kilka dni wprowadzić? - wyłkałam przez telefon gdy wsiadałam do swojego autka.
K: Oczywiście, czekam na Ciebie.. - rozłączyłam sie i odjechałam, widziałam w lusterku jak Malik stał w drzwiach. Starłam łzy by mieć lepszą widoczność ale to nic nie dawało. Płakałam jeszcze mocniej, taka głupota a może rozwalić coś bez czego nie potrafię żyć. On jest moim życiem!
Szybko dotarłam do Kami, opowiedziałam jej wszystko, wysłuchała mnie i pozwoliła wypłakać sie w ramie. Obiecałam jej że postaram sie szybko coś sobie znaleźć, ale ona twierdzi że nie powinnam być teraz sama.
    Dni mijały, Zayn sie nie odzywał, ja nie mogłam bez niego wytrzymać.. Kami mówiąc wcześniej że nie mogę być sama, kłamała! Nie ma jej przez cały dzień w domu, ale nie mogę jej winić, ma swoje życie, do tego praca.. Na uczelnie nawet przestałam chodzić. Nie mając Malika przy sobie nie miałam po co żyć! Usłyszałam dzwonek do drzwi na przemian z pukaniem, słyszę to co kilkanaście sekund. W głowie każde stuknięcie było jak kościelny dzwon. Wyszłam spod cieplutkiego koca i poszłam otworzyć. Zamarłam widząc go przed sobą, nie widziałam, nie czułam, nie dotykałam go już od tak długiego czasu. Wszedł do środka, patrzał ze smutkiem w moje oczy, zresztą na całą mnie.
Z: (T.i.) ja..

...
_____________________
Wiem krótki, ale brak czasu i chwilowej weny :/
Ale myśle że minimum 20 komów będzie!!!!!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

Harry Styles~It's okay cz.12

                                                       Harry Styles~It's okay cz.12
Ważne!!! -Zapraszam na moje FF-You make me rise when I fall
____________________________________________

-Skończyłam to.-odparłam czując ciężką gulę w gardle.
-Oh, (T.I)...-mruknęła współczująco.
-Nie, nie jest dobrze Steph, naprawdę.-powiedziałam kręcąc głową, i próbując samą siebie przekonać.-Muszę kończyć, zobaczymy się w domu. Paa-powiedziałam i nie czekając na odpowiedź przyjaciółki rozłączyłam się.

*Next day*
Go to school #37Trochę zaspałyśmy ze Steph, więc biegłyśmy ze Steph, pustymi korytarzami do sali z muzyki. Było już z jakieś 10 minut po dzwonku gdy zapukałyśmy w odpowiednie drzwi. Usłyszałyśmy "Proszę", więc Steph łapiąc za klamkę otworzyła drzwi.
-Dzień dobry, przepraszamy za spóźnienie.-powiedziałyśmy równo.
-A cóż to się stało dziewczyny?-zapytał spoglądając na nas, jego wzrok zatrzymał się na dłużej na mnie przez co spuściłam wzrok.
-Zaspałyśmy-powiedziała przyjaciółka niepewnie. Harry odchrząknął.
-Siadajcie-powiedział wracając do uzupełniania czegoś w dzienniku. Po kilku minutach Harry zaczął prowadzić lekcję. Zaczął wygłaszać swój monolog na temat muzyki współczesnej. Podczas lekcji gdy Harry zadawał pytania, zgłosiłam się kilka razy, ale nauczyciel udawał że tego nie widzi i ignorował mnie. Byłam nieźle wkurzona, bo to że mamy spinę prywatnie w ogóle nie powinno wpływać na szkołę, naukę. To nie było w Stylu Harrego. Po dzwonku postanowiłam poruszyć ten temat ze Stylesem, więc poczekałam aż reszta opuści klasę, i podeszłam do biurka.
-Tak?-zapytał nawet na mnie nie patrząc.
-Dlaczego na lekcji mnie ignorujesz, mimo że za każdym razem zgłaszałam się ty wciąż udawałeś że nie widzisz, i mnie ignorowałeś.-powiedziałam lekko oburzona.
-Nie wiem o co ci chodzi-powiedział patrząc na mnie przez ułamek sekundy, po czym wrócił do wcześniejszej czynności.
-Zachowujesz się jak dziecko!-powiedziałam z wyrzutem w głosie.
-Jak zranione dziecko-poprawił mnie.Skłamałabym gdybym powiedziała że się tego spodziewałam.
-Harry...-powiedziałam cicho
-Nie (T.i), ciągle mnie zwodzisz, to nie ma sensu. Zdecyduj co jest dla ciebie ważniejsze.-powiedział i wstając podszedł do drzwi a następnie je otworzył i dał mi znak żebym wyszła. Poczułam ukłucie w okolicy serca, o ile ono tam jeszcze było.Przechodząc obok niego usłyszałam jak cicho mruczy "Żegnaj" ale nie jestem pewna czy sobie tego nie uroiłam.
W głowie miałam kompletny mętlik. Myślałam o tym co powinnam zrobić, lecz ciągle miałam tyle samo argumentów za i przeciw.
Tydzień.
7 dni
168 godzin.
10080 minut.
 Dokładnie tydzień trwa ta cała chora sytuacja pomiędzy mną a nauczycielem. Hary na lekcjach traktuje mnie jakbym nie istniała. Nie obdarowuje mnie ani jednym głupim spojrzeniem. Tydzień w którym nie czułam że żyję, nie czułam jego cudownych dłoni, nie widziałam jego niesamowitych tęczówek, dołeczków, a tego wszystkiego pozbawiłam się sama, sama tego chciałam, sama do tego doprowadziłam. Czy żałuję? żałuję że to wszystko straciłam.I uwierzcie zrobiłabym wszystko żeby to naprawić. Harry walczył o mnie, więc teraz ja zawalczę o niego!
Bo po 7 dniach uświadomiłam sobie że popełniłam najgorszy błąd w moim życiu.
I dokładnie z tym postanowieniem na długiej przerwie zapukałam do jego klasy. Nie usłyszałam odpowiedzi więc postanowiłam delikatnie uchylić drzwi, nawet nie zdążyłam zobaczyć co się dzieje w środku gdy usłyszałam cichy chichot Ally-klasowej dziwki.
Spojrzałam do środka gdzie zobaczyłam Styles'a całującego Ali po szyi, poczułam jak łzy zbierają mi się w oczach. Kurwa przyszłam tu żeby go przeprosić, a on całuje się z największą puszczalską w naszej klasie? jak nie w szkole?
Z moich ust wydobył się cichy szloch, który przywrócił mnie do rzeczywistości. Gołąbeczki odkleili się od siebie i spojrzeli na mnie. Ali z wyższością, a Harry z przerażeniem. Wyszłam szybko trzaskając drzwiami. Biegłam przed siebie, Nawet nie wiem kiedy znalazłam się na drodze. Wszystko się pieprzy! Byłam już może 4 ulice od szkoły, w trochę spokojniejszej okolicy. Odetchnęłam, i dusząc płacz położyłam się na środku ulicy, krzyżując nogi w kostkach.
Dlaczego wszystko musi się pieprzy?
Najpierw wujek się nad mną znęcał-uciekłam
Poczułam coś-uciekłam
Zrozumiałam, i chciałam wrócić- uciekło.
...
                                 Znalezione obrazy dla zapytania harry styles
___________________________________________________________________
FOOD
Więc witam was, u was też tak gorąco? Od tygodnia 40 stopni :) jest tak gorąco że nie mam ochoty na nic! :D Ale napisałam xd
Ostatnio zmniejszyłam warunek, ale tylko dlatego że są wakacje i może część z was gdzieś wyjechała :)))
                                                 15 komów=NEXT




środa, 1 lipca 2015

Zayni.. ~ What happened? (Vas happening?!) - część 3

Przepraszam i jeszcze raz przepraszam!!!!!
Dużo spraw na głowie miałam, a wczoraj był mój THE BEST DAY!!!
Zdałam MATURY!!!!!!! :D :D :D
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

 J: Zjadłeś mi ją.. - zaśmiałam sie gdy oderwał sie ode mnie.
Z: Z twoich ust mogę zjadać wszystko. - powiedział poruszając brwiami. Wyszliśmy z pomieszczenia, nie czekałam na Malika tylko zeszłam nałożyć mu posiłek.. Znów w mojej głowie pojawiały sie myśli z tą nieprzyjemną świadomością. Oparłam sie o blat kuchenny i zakryłam twarz w dłoniach. - Wciąż mam wrażenie że coś sie stało..
Możesz mi powiedzieć.. - usłyszałam go tuz przed sobą. Przestraszyłam sie i serce zabiło mi szybciej.
J: Mówię ci że jest dobrze. - starałam sie go przekonać. - Chodź jeść. - zmieniłam temat. Usiedliśmy przy stole, Zayn nie odezwał się podczas kolacji, było mi źle, ale nie mogłam mu powiedzieć. To by sprawiło ze sytuacja pomiędzy nami była by jeszcze gorsza. - Idziesz spać? - spytałam cicho gdy już kolejny raz powstrzymywałam ziewanie, zegarek wskazywał już 11pm, więc to moja pora.
Z: Nie, posiedzę jeszcze trochę. - mruknął jakby obojętnie.
J: Kocham Cie. - pocałowałam delikatnie jego polik, ale nawet nie zareagował na mój gest. Szybko znalazłam sie w sypialni, przebrałam w piżamkę i odpłynęłam z myślą że nasz związek rozwali sie przeze mnie..
    Już kolejny dzień Zayn sie nie odzywa, niby na przywitanie daje mi buziaka, ale to jest tak jakby z przyzwyczajenia. Mam dzisiaj wizytę u lekarza, kolejnego już.. Chociaż może powinnam iść do psychologa?! Może faktycznie siedzi to w mojej głowie?!

*Oczami Zayna*

Natalia sie dziwnie zachowuje ostatnio, widzę że coś ją męczy, ale twierdzi uparcie że jest wszystko w porządku. Nie sypiamy już w ten sposób, już od ponad tygodnia.. Brakuje mi tego, brakuje mi jej uczucia.. Do tego moją głowę zaprzątały dziwne myśli w które przez jej zachowanie coraz bardziej wierzyłem.. Chciałem sie jednak przekonać że nie mam racji i szpiegować ją, wiem głupie.. Ale może to jedyne wyjście.. Jak zwykle wyszedłem spotkać sie z chłopakami, na próbę.. Odjechałem kawałek od domu autem, tak żeby było to realistyczne. Niecałe 30 minut później moja dziewczyna opuściła dom, kłóciłem sie z samym sobą czy pojechać za nią, ale wierzyłem że jedzie na uczelnie. Wróciłem do domu i zacząłem łazić w kółko, miałem coraz większe wątpliwości.. A jeśli ona kogoś ma? I już nie kocha mnie tylko jego? Jeśli mnie zdradza?! Nie zniósł bym tej świadomości a jej zachowanie jest kilku znaczne i nie wiem już jak mam je odbierać. Siedziałem w salonie do popołudnia, zazwyczaj o tej godzinie moja dziewczyna wraca z uczelni, usłyszałem po jakimś czasie dzwonek do drzwi, czyżby zapomniała kluczy? Otworzyłem i to nie była ona..
J: Kim jesteś? - spojrzałem na dość umięśnionego ciemnego blondyna z ciemnymi oczami. Możne by rzec że Natalii by sie spodobał..
Ch: Jestem Mike, przyjaciel Natalii na uczelni.. - uśmiechnął sie słabo i wyciągnął dłoń w moim kierunku.
J: Zayn.. - uścisnąłem ją uważnie go lustrując - Czemu przyszedłeś?
M: (S.T.i.) dawno nie pojawiła sie na uczelni i pomyślałem że przyniosę jej notatki.. - jak to sie nie pojawiła?! Wychodzi na studia codziennie! - Jest może? - zajrzał przez moje ramie do środka.
J: Nie.. Ale mogę jej przekazać. - uśmiechnąłem sie słabo.
M: Okay.. - mruknął zawiedziony i podał mi zeszyty.
J: Dzięki.. - odwrócił sie i odszedł ode mnie, poczekałem aż zniknie za furtką i zamknąłem drzwi rzucając niemal zeszytami. Jak to nie ma jej na uczelni?! Wziąłem telefon i szybko wystukałem jej numer.
(T.i.): Hej Zayni.. - odebrała jakby przestraszona.
J: Gdzie jesteś? - starałem sie brzmieć normalnie.
(T.i.): Wychodzę ze szkoły.. - kłamie! - Za niedługo powinnam być w domu, a czemu pytasz, coś sie stało? - tak, kurwa! Stało sie, zdradzasz mnie! pomyślałem..
J: Niee.. Ale pomyślałem ze dzisiaj moglibyśmy zjeść o normalnych godzinach obiad.. - wymyśliłem na poczekaniu.
(T.i.): Zaraz kotku będę i coś dla nas ugotuje, a ty za ile będziesz? - i jeszcze ma czelność tak do mnie mówić, zacisnąłem mocno szczękę by jakoś sie uspokoić.  - Zayn? Jesteś? - upominała sie.
J: Postaram sie być przed.. - spojrzałem na zegar - 4pm.
(T.i.): Dobrze, do zobaczenia.. - rozłączyła sie zanim zdążyłem coś odpowiedzieć, wściekłość mnie rozsadzała.. Natalia nigdy nie kłamała, nie oszukiwała i nie raniła nikogo! Nawet najgorszemu wrogowi tego nie robiła! Tylko dlaczego robi to mi?! Po kilkudziesięciu minutach zauważyłem jak moja.. jak brunetka wjeżdża na podjazd, poszedłem szybko do łazienki, w błyskawicznym tempie sie rozebrałem i wszedłem pod prysznic.. Nie musiałem długo na nią czekać.. - Hej słońce. - uśmiechnęła sie lekko gdy tylko weszła do pomieszczenia, zauważyłem ze ściąga z siebie ubrania, nie chciałem sie dzisiaj z nią kąpać.. Za dużo sprzecznych myśli mam! Gdy stanęła obok mnie, cmoknęła lekko mój polik, ja bez słowa odpowiedzi wyszedłem z kabiny i zakładając jedynie ręcznik na biodra wyszedłem z łazienki. Nie chciałem jej patrzeć teraz w oczy.. Musze wszystko sobie poukładać. Ubrałem sie w świeże ubrania i zszedłem do kuchni, może jednak moje myśli nie w tym kierunku zmierzają i to nie jest tak jak mi sie wydaje?! Musze to sprawdzić! - Coś sie wydarzyło dzisiejszego dnia? - spytała zmartwiona. Jej włosy jeszcze były mokre, oczy błagały o odpowiedź a wargi lekko rozchylone.. Podszedłem niesamowicie szybko do niej i łapiąc jej poliki w dłonie wpiłem sie w jej usta. Na początku, chyba z zaskoczenia moim zachowaniem, nie odwzajemniła, ale później oddawała namiętność z tęsknotą.. Zacząłem uświadamiać sobie że jestem tylko cholernie o nią zazdrosny i dlatego mam takie myśli. Moja (T.i.) nigdy by mnie nie zdradziła! ..Zacząłem iść do przody, dziewczyna przez to zmuszona była iść tyłem, napotkaliśmy na swojej drodze stół jadalniany, to będzie piękna chwila.. Pragnąłem jej niesamowicie mocno! Pochyliłem sie tak, że brunetka leżała na stole, dalej sie całowaliśmy, błądziłem rękoma po jej ciele, podwijałem luźną bluzeczkę, ale coś mi nie pasowało.. Ona.. Ona odsuwała mnie od siebie! Nie chciała tego! Spojrzałem zaskoczony i nawet wystraszony w jej oczy. Ona mnie odtrąca! - Nie dzisiaj Zayn..

...
________________
Jeszcze raz przepraszam i licze że 20 komów dodacie!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!




Naat
PS. Moim marzeniem, tym głupim, jest żeby kiedyś ktoś założył coś o mnie, jakąś stronkę, grupe.. Nie wiem, żeby ludzie znali mnie z mojej twórczosci.. WIEM, GŁUPIE!!!!