One Direction i My.. - imaginy

wtorek, 9 września 2014

Tomlinson.. - część 5

Hejka.. :D Wiem, wiem dawno nie dodawałam.. :( Moje imaginy będą pojawiać sie mniej więcej co tydzień albo kilka razy w weekendy, teraz codziennie kończę o 17, a w domu jestem dopiero o 19 więc nie ma jak, a to jest klasa maturalna.. Mam nadzieje że mnie rozumiecie.. Liza twój zamówiony imagin jest i postaram sie dla Ciebie to jutro dodać.. :)
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Nie wiem nawet kiedy zasnęłam, ale obudziły mnie ładne zapachy. Podążyłam do kuchni i od razu zauważyłam Louisa, no tak, zapomniałam że został. Bez żadnego przywitania podeszłam do szafki i zaczęłam robić sobie kawę.
Lou: Cześć. - powiedział cicho, nie zareagowałam na jego słowa. - Zrobiłem ci śniadanie. - dodał po chwili. Spojrzałam na niego, a potem na talerz smacznie wyglądającej jajecznicy.
J: Obejdzie sie. - mruknęłam i wyjęłam z szafki musli i miskę, z lodówki wzięłam mleko i zrobiłam sobie śniadanie. Louis ze zrezygnowaniem westchnął.
Lou: Możemy porozmawiać? - usiadł na przeciwko mnie.
J: A teraz co robimy?!
Lou: Teraz to ty ignorujesz mnie i to co dla Ciebie robię. - w jego glosie był żal.
J: Tak masz racje. Jak zawsze. - powiedziałam z ironicznym uśmiechem.
Lou: Szczera do bólu.. - mruknął.
J: Dobrze wiesz gdzie są drzwi, nikt cie tu nie trzyma.. - wepchałam sobie do buzi kolejną porcje musli.
Lou: To skoro nie chcesz rozmawiać, to chociaż wysłuchaj.. - teraz pewnie będzie sie tłumaczył. - (T.i.) ja.. - zaczął - Wiem że moje przeprosiny w niczym nie pomogą, ale warto spróbować. Mało przeze mnie nie straciłaś życia. - postęp, potrafi przyznać sie do winy - Nigdy nie wybaczyłbym sobie gdybyś nie przeżyła. To jak sie w stosunku do Ciebie zachowywałem.. Było to spowodowane uczuciem porażki, byłem niesamowicie zazdrosny, że nie zwracasz na mnie uwagi tak jak na chłopaków. Po tym jak dałaś mi kosza..
J: Nie dałam. - wtrąciłam
Lou: Po tamtej rozmowie, myślałem że już całkowicie cie straciłem i chciałem żebyś jednak mnie w jakiś sposób zauważała. Wiem głupi pomysł, a jednak to zrobiłem. Rozsadzało mnie od środka gdy widziałem jak tulisz Nialla, czy Hazze, nie mówiąc już o innych, kompletnie obcych mi facetach. Rozwaliłem ci tą randkę tylko dlatego że nie potrafiłbym znieść myśli że twoje serce będzie należeć do kogoś innego, a nie do mnie. Zrozum że ja nie potrafiłbym bez ciebie normalnie funkcjonować, może teraz mnie nienawidzisz, a twoja miłość do mnie wyparowała, to wiedz że ja zawsze będę cie kochał. - dostrzegłam w jego oczach łzy, a moje serce zaczęło bardzo szybko bić - Nie proszę o drugą szanse, bo wiem że to nie w twoim stylu, ale chociaż odbudujmy naszą przyjaźń, tylko o to cie proszę.. - po jego policzkach spłynęły łzy. Ja sama byłam bliska płaczu, ale udawałam nieugiętą. Wstałam od stołu i odstawiłam do połowy pustą miskę z płatkami. Nie przełknęła bym już nic.
J: Chodź. - starałam sie brzmieć normalnie, choć głos mi sie załamywał. Chłopak posłusznie poszedł za mną, weszliśmy do mojej sypialni i położyłam sie na łóżku.
Tommo stał i nie wiedział co ze sobą zrobić. Poklepałam miejsce koło siebie by sie położył. Uczynił to, zachowując bezpieczny odstęp. Niepewnie zmniejszyłam go i wtuliłam sie w niego tak jak kiedyś, Louis dopiero po chwili odwzajemnił uścisk przyciągając mnie do siebie z tęsknotą. Przytulał mnie jakbym miała zaraz zniknąć. Brakowało mi jego ciepła, zapachu, obecności. - Nie spierdol tego.. - powiedziałam cicho. BooBear w odpowiedzi ucałował czubek mojej głowy i zamknął w jeszcze mocniejszym uścisku. Pomimo tak wczesnej pory zasnęłam, byłam zmęczona tym wszystkim. Obudziły mnie jednak jakieś szmery. Otworzyłam oczy i zauważyłam że Lou też śpi, ale nie poluźnił uścisku. Spostrzegłam że nad nami stoi reszta naszych przyjaciół.
N: Wiedziałem że to dobry pomysł. - powiedział zadowolony z siebie.
Z: Brawo Horan!- przybił z nim piątkę.
J: Jesteście nienormalni.. - stwierdziłam.
Li: Ale za to nas kochasz..
J: No jasne. - odpowiedziałam pewnie.
H: Nas wszystkich? - zapytał podejrzliwie.
J: No tak. - udało mi sie wyplatać z ramion bruneta.
Z: Louisa też? - dopytywał.
J: No przecież mowie że wszystkich. - uśmiechnęłam sie znacząco do nich i spojrzałam na śpiącego chłopaka, który sie również uśmiechał. (?!)
H: Tommo nie udawaj już że tak spisz.. - kopnął go w nogi. Lou od razu podniósł sie do pozycji siedzącej i popatrzył na mnie z wielkim bananem na twarzy.
Lou: Ja ciebie też.. - w jego oczach rozbłysły iskierki.
J: Szansa na odbudowę przyjaźni, a potem zobaczymy.. - ostrzegłam go. Chłopak posłusznie pokiwał głową że sie zgadza. W głębi serca rozsadzała mnie miłość do niego, ale niech zacznie sie starać. Wstaliśmy z łózka i zeszliśmy do salonu, podeszłam do małej szkatułki na komodzie która nie wygląda na otwierane pudełeczko. Wyciągnęłam z niej żyletkę i położyłam na ławie. Chłopaki patrzeli zdezorientowanie to na mnie, to na ostrze.
N: Mówiłaś że tamta była jedyną jaką masz. - powiedział z lekkim oburzeniem
J: Przypomniało mi sie o niej. Obiecuje że już nigdy tego nie zrobię. - położyłam jedną rękę na sercu w celu przekonania ich. Harry z wściekłą miną podszedł do mnie i zajął obok mnie miejsce. Chwile sie na mnie tak patrzał, ale rzucił sie na mnie i bardzo mocno przytulił.
H: Ja ci wierze! - powiedział uradowany. Zaraz po tym poczułam kolejne 8 ramion otulających nas. Zaśmiałam sie i odsunęliśmy sie od siebie.
Z: To przeprowadzisz sie do nas z powrotem?- zapytał z nadzieją.
J: Nie. - odpowiedziałam krótko, przez co spotkałam sie z rozczarowanymi minami chłopaków.
Li: Dlaczego?
J: Nie chce. Może w końcu będziecie bardziej samodzielni, a poza tym chce w końcu zacząć sama życie. - wzruszyłam ramionami jakby była to najoczywistsza rzecz.
H: Jak to? My nie jesteśmy samodzielni?! - oburzył sie Loczuś.
Lou: Ale jak to życie sama? - zdziwił sie.
J: Po kolei. Tak Harry jesteście niesamodzielni, a w szczególności Ty. A sama, bo ileż można mieszkać z pięcioma ojcami?! Hm?!
N: Wiemy że Hazz jest niesamodzielny i właśnie dlatego cie potrzebujemy. Jak my sobie z nim poradzimy bez ciebie, do tego kto będzie mi robił takie pyszne obiady i kolacje..?
Li: Kto mi pomorze ich upilnować, jak ciebie nie będzie z nami..?
Z: Kogo ja będę przytulał bez powodu? Przecież nie przytulę Loczka.
H: Ej! - zwrócił sie do Mulata - A do tego komu ja będę pomagał w dobraniu stroju? Z kim będę jeździł na wycieczki i no dobra, kto będzie mnie pilnował? - przyznał ze skruszonym głosem. Zaśmiałam sie i wszyscy spojrzeliśmy na Louisa.
Lou: I ja nie chce już za Tobą tęsknić.. - wszyscy spojrzeli na mnie swoimi wielkimi oczami pełnymi nadziei.. 
...

Będzie jeszcze jedna i koniec tego imagina.. :) Oczywiscie czekam na opinie.. :D



Naat

URODZINKI LIAMKA cz.3

                                           URODZINKI LIAMKA cz.3
, i co to było? oczywiście..... Drzwi się otworzyły z hukiem, a do pokoju wparowali chłopcy, szybko zdjęli ze mnie tego zboczeńca, a Niall podszedł mnie przytulić , oglądałam całą tą scenę, Zayn i Lou przytrzymali Alexa, a Liam okładał go pięściami po twarzy, po kilku sekundach Harry zaczął odciągać Liama, przecież w końcu, mógł mu coś zrobić, chłopacy wyprowadzili Alexa, a Hazz uspokajał Liama....po 5 minutach wszyscy siedzieliśmy w salonie, oczywiście ja już miałam nową bluzkę
-Jak on się tu dostał?-przerwał ciszę Liam.Opowiedziałam im wszystko począwszy od dzwonka do drzwi kończąc na ich wyważeniu, chłopaki siedzieli  i z niedowierzaniem patrzyli na mnie.
-Będziemy cię pilnować 24/7-stwierdził Lou
-Jak? to nie realne....i że niby ktoś będzie siedział ze mną...a w nocy co? będzie ze mną spał czy może zamontujecie mi kamery do pokoju?-zapytałam z niedowierzaniem
-A żebyś wiedziała któryś z nas będzie cały czas z tobą,  w nocy też...to nie tak jakbyś z którymś z nas jeszcze nigdy nie spała na tym samym łóżku-powiedział Harry, i puścił mi oczko
-Czy ty coś sugerujesz?-zapytałam, a Harry spojrzał na mnie miną pedofila..LOL, nie wytrzymałam i po chwili leżałam na ziemi tarzając się ze śmiechu-Jesteś pogrzany!-stwierdziłam po tym jak się uspokoiłam
-I tak mnie kochasz!-powiedział pewny siebie
-Ahh-westchnęłam-Masz rację, nie mogę się powstrzymać!-rzuciłam się na niego, i to dosłownie.. siedziałam na nim okrakiem i umieściłam go w żelaznym uścisku, bardzo bardzo mocnym uścisku
-Chcesz mnie udusić ?-zapytał z udawanym brakiem tlenu
-Jak mnie rozgryzłeś?-udałam zaskoczenie, na co wszyscy wybuchli niepohamowanym śmiechem ...po kilku sekundach wróciłam na swoje miejsce
-Kto zaczyna zmianę?-zapytał Niall
-Ja-szybko zgłosił się Liam
-Okej, od dzisiaj, więc śpicie razem, bez skojarzeń!-ostatnie 2 słowa prawie krzyknął  Harry, zaśmialiśmy się .
-Mówisz bez skojarzeń, i wszyscy od razu mają skojarzenia-powiedział Lou
-Okej ja idę spać!-stwierdziłam i poderwałam się z kanapy
-Śpimy u mnie bo u ciebie drzwi leżą na podłodze!-krzyknął Liam
-Tak jest!-zasalutowałam
-Dobra spadaj młoda!-krzyknął i rzucił we mnie poduszką Zayn
-Też cię kocham-powiedziałam sarkastycznie
-Dobra a teraz tak na serio chodź!-powiedział Niall, podeszłam  do niego i go przytuliłam, tak jak każdego po kolei, na końcu podeszłam do Liama
-Zaraz przyjdę-szepnął mi na ucho, pokiwałam lekko głową i poszłam na górę, wzięłam prysznic ubrałam swoją seksi piżamkę, i poszłam do pokoju Liama, położyłam się na jego łóżku i przytuliłam do jego poduszki mocno nasiąkniętej jego zapachem. Przez około 15 minut leżałam i myślałam o tym że chyba zaczynam coś czuć do Liama... już od dłuższego czasu nie traktuję go tak jak reszty przyjaciół tylko bardziej wyjątkowo... ale co jak on mnie nie? nie wiem czy można nazwać to już miłością, ale na pewno jest to coś więcej, moje przemyślenia przerwały otwierane się drzwi, szybko odwróciłam się w ich stronę a moim oczom ukazał się nie kto inny jak Liam... Liam w samych bokserkach...pewnie brał prysznic gdy tu przyszłam... i zgolił sobie lekki zarost, szczerze mówiąc wolę go bez niego, na pewno nie będzie kuł przy pocałunku....zaraz, zaraz o czym ja myślę, (T.I) ogarnij się!! wrzeszczała moja podświadomość
-Nie śpisz?-zapytał
-Nie-mruknęłam cicho, podszedł i położył się na łóżku obok mnie, dzieliła nas odległość mniej więcej metra...za daleko..muszę coś wymyślić-Liam?-zapytałam nie śmiało, bo co jeśli mi odmówi, albo mnie spławi.
-Tak?-zapytał słodko, on jest taki przystojny... i taki, zaraz się walnę, muszę skończyć o nim myśleć
-Mogę się do ciebie przytulić? -chwila prawdy, czekałam nawet nie sekundę na jego reakcję.Szybko przyciągnął mnie do swojego torsu, tak że miałam głowę na jego torsie a jego ręka owinęła się w okół moich ramion.
- Już lepiej-szepnęłam
-Racja-odszepnął -Dobranoc
-Dobranoc--Liam?
-Tak?
-Mógłbyś mi coś zanucić?-zapytałam nieśmiało
-A co byś chciała?-zapytał cicho
-More than this?
-Okej
-Dziękuję-powiedziałam jak małe dziecko.Zaczął cicho śpiewać
I’m broken, do you hear me?/ Jestem załamany, słyszysz mnie?
I’m blinded, ‘cause you are everything I see/Jestem ślepy, bo wszystkim co widzę jesteś ty

I’m dancing, alone/Tańczę, sam
I’m praying that your heart will just turn around/Modlę się żeby twoje serce odwróciło się
And as I walk up to your door/Kiedy przychodzę pod twoje drzwi
My head turns to face the floor/Spuszczam głowę, by zmierzyć się z podłogą
Cause I can’t look you in the eyes and say/Ponieważ nie umiem spojrzeć w twoje oczy i powiedzieć


When he opens his arms and holds you close tonight/Kiedy on otwiera swoje ramiona i  trzyma cię blisko dziś wieczorem
It just won't feel right/Nie czuję się najlepiej
Cause I can love you more than this, yeah./Ponieważ mógłbym kochać cię bardziej niż on
When he lays you down I might just die inside/Kiedy kładzie cię do snu umieram wewnątrz
It just don’t feel the right/Po prostu nie czuję się dobrze
Cause I can love you more than this/ Ponieważ mogę cię kochać bardziej niż on
Can love you more than this.../Kochać bardziej niż on...
Nie wiem co działo się dalej bo zasnęłam...śnił mi się Liam.Gdy się rano obudziłam...

___________________________

Stylesowa

Hej to znowu ja!! pierwsza gimnazjum! ugh!! drugi tydzień się zaczął a ja już mam dość... 

(pisałam w szkole pod ławką...Ah.....liczę na opinie....nawet te złe..)


                      CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ


niedziela, 7 września 2014

Harry :* cz.4

                                                      Harry :* cz.4
 podniosłam się i w framudze drzwi ujrzałam oczywiście..... Harego...
-Ja tu zasnęłam?-zapytałam-Dlaczego mnie nie obudziliście!-oburzyłam się
-Nie ty jedyna, wszyscy zasnęli, oprócz mnie i Gemmy
-Aha, mam kilka pytań po pierwsze jak ja się tu znalazłam? po drugie kto mnie przebrał? a po trzecie gdzie reszta?-chłopak, uśmiechnął się cwaniacko
-Przyniosłem cię, a reszta śpi na w salonie, Gemma poszła do siebie, bo nie spała
-Wszyscy  na jednej kanapie?! a ty gdzie spałeś
-Nie...na podłodze też-zachichotałam- Ja spałem tu-pokazał na łóżko na którym się znajdowałam, posłałam mu pytające spojrzenie-Nie, do niczego nie doszło, nic ci nie zrobiłem
-Jak się przebrałam?-zapytałam
-Gemma
-Gemma by mnie nie umiała podnieść-stwierdziłam zła
-Pomagałem jej-otworzyłam usta...
-Jak...zaraz zaraz-sprawdziłam czy mam biustonosz....nie miałam go-YYYY??-zapytałam
-Musiałem cię trzymać bo byś opadła, ale jak ściągała ci biustonosz ja się odwróciłem-naprostował
-Masz szczęście!-powiedziałam z uśmiechem-Ale za to biorę tą koszulkę-stwierdziłam-Czyja ona jest?-zapytałam po chwili
-Moja...całkiem ci do twarzy
-Dzięki- wstałam z łóżka poszłam kilka kroków dalej po moje spodnie, wciągnęłam je, ciągle czując na sobie spojrzenie Hazzy, odwróciłam się do niego tyłem, ściągnęłam jego koszulkę, sięgnęłam po mój biustonosz, ubrałam go, wciągnęłam koszulkę chłopaka, włożyłam ją do spodni, i odwróciłam się do niego przodem....patrzył na mnie z szeroko otwartą buzią-Co?-otrząsnął się z ...tak jakby transu, na co ja uśmiechnęłam się zwycięsko
-Nic...nic, dlaczego mnie nie wyprosiłaś?-zapytał zmieszany
-Sama nie wiem, chyba nic się nie stało-powiedziałam niewinnie-Dobra a teraz będę się zbierać-podeszłam do niego, i pocałowałam go w policzek-dzięki-wyszłam z pokoju, byłam już na korytarzu gdy poczułam szarpnięcie za rękę, odwróciłam się w jego stronę-Tak?-zapytałam onieśmielona bliskością
-Widzimy się jutro o 16-powiedział a nasze twarze dzieliły centymetry
-Co jest jutro-spytałam zmieszana
-Idziecie na nasz koncert
-aha, a dlaczego?
-A co nie chcesz?
-Nie, nie skądże-szybko zaprzeczyłam-po prostu jest jakaś okazja?
-Można tak powiedzieć, będziemy występować z Bruno Marsem-Zatkało mnie, otworzyłam szeroko oczy, i usta-Wiem że go lubisz-powiedział a niebiańskim uśmiechem
-Bardzo-szepnęłam, zbliżyłam swoją twarz do jego, bo chciałam dać mu buziaka w policzek, ale on w ostatniej chwili odwrócił głowę tak że pocałowałam go w usta, zamiast się odsunąć, ja jeszcze bardziej angażowałam się w ten pocałunek, wykorzystałam moment w którym Hazz rozchylił bardziej usta i wślizgnęłam swój język do jego buzi, zaczęliśmy toczyć walkę o dominację....gdy przegrałam poczułam jak Harry uśmiecha się przez pocałunek...całowaliśmy się z jakieś 5-10 minut, z przerwami na nabieranie tlenu.... całowaliśmy się aż nagle usłyszeliśmy huk, szybko od siebie odskoczyliśmy
-Sorry, nie chciałem...-- czy ja wam w czymś przeszkodziłem?-zapytał Lou widząc nasze zakłopotanie
-Ymm. nie ważne, ja muszę już iść...pa-rzuciłam i wybiegłam z hotelu, wyszykowałam się, rozmawiając s gemmą o tym co sie stało łącznie z pocałunkiem.Zwiedzaliśmy aż do późnego wieczora, mniej więcej o godzinie 23 położyłyśmy się spać. Następnego dnia wstałyśmy o 12 prosto na obiad, a resztę popołudnia spędziłyśmy na oglądaniu "Szkoła uczuć" popłakałyśmy się pod koniec filmu no ale co ja mogę że on jest taki wzruszający...około 14:30 zaczęłyśmy się szykować ubrałam się, nałożyłam make-up, wymyłam zęby, popsikałam się perfumem, i czekałam na przyjście chłopaków, gemma kazała mi się wystroić, no w sumie jest po co, po kilku minutach dołączyła do mnie Gemma....WOW
-Aleś śliczna!!-stwierdiłam
-Ty piękniejsza-Chciałam się z nią kłócić, ale przerwał nam dzwonek do drzwi, Gemma rzuciła się w ich stronę z prędkością światła, a ja powoli sobie szłam....haha, gdy dochodziłam do korytarza  słyszałam głosy...chyba całe 1d po nas przyjechało....gdy weszłam na korytarz wszystkie pary oczu na mnie powędrowały....zatkało ich! ahahahha!! ich miny? bezcenne
-Hej-postanowiłam przerwać tą ciszę
-Hej...ślicznie wyglądasz-wykrztusił Harry
-Naprawdę pięknie-potwierdził Niall
-Wow-wykrztusili pozostali
-Dzięki-powiedziałam cicho
-A mnie to tak nie przywitaliście!!-oburzyła się Gemma
-Bo ty tak pięknie nie wyglądałaś-dogryzł jej Harry, na co ona się oburzyła, a ja zaczęłam śmiać
-suchar 2014!!-powiedziałam, przez śmiech
-No ale my tak na serio-Powiedział Liam
-Tsa...wmawiajcie sobie!-przestawałam się śmiać-A teraz chodźcie mój Bruno nie będzie na mnie czekał-zachichotałam.Specjalnie ich wyminęłam i ruszałam biodrami jak najseksowniej potrafiłam
-Ty to robisz specjalnie!!-oburzył się Liam
-Ale co?-zapytałam niewinnie,dalej idąc metr przed nimi
-Chcesz żeby Harremu stanął-powiedział Lou, wszyscy zaczęliśmy się śmiać
-Lou ja nic nie robię...a po za tym mam chłopaka-czekałam na ich reakcje....bezcenne, miny? zaskoczone, zszokowane...zniesmaczone?
-Dlaczego nie mówiłaś?-zapytała Gemma
-Bo...-zatrzymałam się celowo-bo go nie mam!! Debile!-krzyknęłam i zaczęłam się lać
-Idiotka!!-krzyknęła i rzuciła się na mnie, zaczęła mnie łaskotać...śmiałam się jak pierdlnięta
-Weźcie ją!!-krzyknęłam przez śmiech...po kilku minutach chłopcy się zlitowali i ją zabrali... szliśmy dalej w kierunku wyjścia, rozmawialiśmy o pierdołach.Wsiedliśmy do limuzyny...po około 30 minutach byliśmy na miejscu, weszliśmy do środka i pierwsze co zobaczyliśmy to.....
__________________________________________
Stylesowa

A więc mam już pomysł na kolejną historyjkę... tylko czy ma to być happy end czy ma się skończyć smutno?? głosujcie w komach... :*
Zbliżamy się do końca tego opowiadania.... jeszcze rozdział albo dwa....

                             CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

środa, 3 września 2014

URODZINKI LIAMKA- CZ.2

                                URODZINKI LIAMKA- CZ.2
 Nie wiem kiedy ale zasnęłam. Gdy się obudziłam...... leżałam w salonie?, delikatnie podniosłam się na ręce, ale szybko opuściłam i syknęłam z bólu, ałłłłaa to ta ręka.
-Nie podnoś się, jesteś zbyt słaba-oznajmił kojąco Lou
-To mi pomóż podeprzeć się poduszkami-Tak też zrobił, siedziałam oparta o poduszki.Po jakiś 30 sekundach do salonu weszła pozostała część 1D
-Dlaczego?-spytał delikatnie Liam
-Powody- ucięłam
-Dokładnie?-zapytał Zayn
-Zayn jak nie chce to niech nie mówi-skarcił go Zayn
-Nie!-powiedziałam sarkastycznie-niech wszyscy wiedzą jaką jestem naiwniarą!-powiedziałam sarkastycznie
-O czym ty mówisz?-zapytał delikatnie Hazz. Sięgnęłam po mój telefon który leżał na  stoliku
-Mówiłam już jak bardzo kocham Alexa?!-powiedziałam sarkastycznie-Nie?! to patrzcie jak on mnie kocha-nie zmieniłam tonu
-O czym ty...-nie dałam Lou dokończyć, bo rzuciłam w niego filmem otwartym w telefonie, po jakiś 2-óch minutach Lou spojrzał na mnie ze współczuciem-Przykro mi- rzucił telefon na miejsce obok siebie i podbiegł do mnie i przytulił, odwzajemniłam uścisk.
-Lou o czym wy? co on zrobił?-Zapytał Niall
-weź telefon szepnął, Niall wykonał polecenie, z resztą w tej chwili 4/5 1d oglądało filmik na moim telefonie, po jakiś 2 minutach spojrzeli na mnie z troską, a po moich policzkach, już swobodnie spływały łzy
-(T.I) nie łam się on nie był ciebie wart!-powiedział Harry
-Zabiję sukinsyna!-krzyknął Liam, i wybiegł z domu
-Pójdę z nim-Powiedział Zayn
-Nie zróbcie czegoś, czego potem będziecie żałować-powiedziałam szeptem
*LIAM'S POV
Zabiję szmaciarza!! wybiegłem z domu, nabuzowany, zaraz za mną wybiegł Zayn.On jako jedyny wie o wszystkim co czuję...
-Liam ochłoń, wiem że ona jest dla ciebie ważniejsza niż powinna, ale musisz się ogarnąć, możemy pojechać i mu wpierdolić, ale odpowiedzialnie, okej?
-Okej-zgodziłem się nie chętnie, najlepiej to bym mu łeb urwał
-Dobra jedziemy-I ruszyliśmy
*(T.I)'S POV
Siedziałam już jakąś godzinę z chłopakami w domu, gdy nagle na podjeździe zamigało światło, wstałam i podeszłam do okna, oczywiście nasi bohaterzy wrócili... stałam z założonymi rękami, i czekałam aż wejdą, po kilku minutach drzwi się otworzyły a w nich oczywiście "obrońcy"
-Gdzie byliście?-zapytałam neutralnie, jeśli mu tylko lekko stłukli mordę to okej, ale jeśli nabawili się kłopotów nie odpuszczę im....
-Ymmm u Alexa?-spytał! Liam
-A co ja mam to wiedzieć!!-powiedziałam sarkastycznie
-No tak byliśmy tam, jesteś zła?-ostatnie 2 słowa powiedział jakby z skruchą
-Nabawiliście się kłopotów?-zapytałam ostro
-Oczywiście że nie-szybko zaprzeczył Liam
-Obiliście mu mordę?-zapytałam już z uśmiechem
-I to jak!-powiedział ucieszony Zayn
-To dobrze-podbiegłam i przytuliłam ich obu naraz-Dziękuję-szepnęłam
-Nie ma za co-powiedzieli równo, zaśmiałam się i dałam każdemu buziaka w policzek
-A jaką miał minę jak was zobaczył?-spytałam ciągnąc ich za ręce do salonu, gdzie siedziała reszta
-Normalną, ale jak mu powiedzieliśmy o czym się dowiedzieliśmy, i o tym co ty wiesz wyglądał jakby ducha zobaczył-Zaśmiał się-nie zdziw się jak jutro przyjdzie cię tu przepraszać-powiedział ponuro Zayn
-Ciekawe, ale już mu nie zależy, w końcu gdyby mnie kochał nie zrobił by tego... a teraz chodźcie oglądać TV-Oglądaliśmy aż do wieczora, około 22 wszyscy prócz mnie już spali.Siedziałam oparta o Liama, szczerze mówiąc chłopaki mają twardy sen, pewnie po trasie są zmęczeni, siedziałam gdy nagle rozległo się pukanie do drzwi, podeszłam i otworzyłam, w drzwiach stał nie kto inny jak Alex....obity Alex, ale nie wygląda tak źle, kilka rozcięć, kilka siniaków, wyjdzie z tego.
-Czego?-warknęłam
-To nie tak....-przerwałam mu
-Nie obchodzi mnie jak!-warknęłam cicho, tak żeby nie obudzić chłopaków
-Nie kochasz mnie?-zapytał z uśmiechem
-Już nie-splunęłam
-A ja cie tak-zaczęłam cicho chichotać
-Ty mnie nie kochasz! zdradziłeś mnie! A teraz się wal!-chciałam zamknąć drzwi ale on zablokował je nogą
-Czyżby nie było twoich obrońców-zaśmiał się bez przekonania
-Wal się!-powiedziałam z jadem
-Z tobą zawsze..-Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo chłopak zatkał mi usta ręką, i zaczął nieść w stronę mojego pokoju.Wiłam się ile wlezie, krzyczałam w jego dłoń, ale to wszystko na nic, miał zbyt mocny uchwyt, zanim się zorientowałam, byliśmy już w moim pokoju. Chłopak zamknął drzwi na klucz, i rzucił mnie na łóżko, wykorzystałam chwilę nie uwagi i krzyknęłam
-Pomocy!!
-Zamknij się suko!-warknął i podbiegł do mnie, zdarł ze mnie bluzkę...i to dosłownie, była rozerwana na dwie części.Leżałam pod nim z zatkaną buzią. Postanowiłam wykorzystać moment i kopnęłam go w czułe miejsce, chłopak zerwał się na równe nogi, tym samym uwalniając moje usta z uścisku.
-Pomocy!! W moim pokoju jest....-nie zdążyłam dokończyć bo chłopak rzucił się na mnie, i wymierzył mi siarczystego policzka, oj będzie ślad, teraz to muszę się uratować, on jest nieobliczalny, może mnie zgwałcić
-Jesteś psycholem-krzyknęłam na całe gardło, dziwne by było gdyby chłopcy mnie nie usłyszeli
-Zamknij mordę!-teraz on krzyknął, debil!, naszą rozmowę przerwało walenie do drzwi
-(T.I) ! co tam jest?! o co chodzi?-do drzwi dobijał się...Liam?
-Po...-nie zdążyłam dokończyć bo Alex zatkał mi buzię
-NIE.ODZYWAJ.SIĘ-syknął mi do ucha
-Żyjesz?!-tym razem był to Niall, nie mogę tak tu stać wymierzyłam Alexowi z łokcia, chłopak się skulił, a ja odbiegłam chciałam przekręcić klucz w drzwiach, ale albo coś się zacięło, albo w nerwach nie umiałam nawet klucza przekręcić, z bezradności zaczęłam walić w drzwi i krzyczeć
Pomóżcie ! nie umiem otworzyć drzwi! Tu jest Ale...-nie mogłam dokończyć bo ktoś szarpnął mnie za ramię-Puszczaj mnie ty...- i znów mi przerwał ale tym razem odwracając gwałtownie-Czego?!-dostałam  w policzek 2 razy mocniej niż wcześniej, aż tak że odwróciłam głowę o 180 stopni, i uderzyłam nią w drzwi, zawyłam z bólu.Przeszłam dwa kroki i runęłam na podłogę, był huk, a chłopaki nie dawali za wygraną ciągle mnie wołali, i grozili że jeśli nie otworzę drzwi to je wyważą, nie miałam chwilowo siły nawet wstać, przez to uderzenie już 2 raz w to sam policzek trochę otępiałam
-No wstawaj kochanie, nie będę czekał wiecznie!-podszedł i rzucił mnie na łóżko, nietrafnie, od niego się odbiłam i rypłam na ziemię, krzyknęłam z bólu-Jaka z ciebie pokraka, wiesz co dobrze że się z nią przespałem, bo z ciebie to jest ofiara życiowa-Wykrzyczał mi to prosto w twarz....zabolało..ja go kochałam
-pierdol, pierdol ja posłucham-wstałam i podeszłam do niego-Jesteś pierdolnięty!-zaczęłam krzyczeć a nic w około mnie nie obchodziło-Jesteś dupkiem, szmaciarzem, i wiesz co nie byłeś wart niczego.... do dziś nie jesteś wart niczego, kompletnie ci powaliło, to że mnie tu zaciągnąłeś, i spoliczkowałeś, pogrąża cię, od dziś jesteś dla mnie nikim-żyła na szyi zaczęła mu pulsować, oho jest zły
-Pożałujesz suko!-krzyknął i spoliczkował mnie, po czym popchnął na łóżko i zaczął szarpać za spodnie, ale ja nie dałam sobie ich ściągnąć
-Puszczaj psycholu!-rozzłościłam go jeszcze bardziej, zaczął mocniej szarpać mój rozporek-Pedofilu jeden! bierz te łapska!!-krzyknęłam , na co chłopcy zza drzwi pukali, i próbowali je wyważyć
-Wcześniej cito nie przeszkadzało!-powiedział sarkastycznie
-Bo wcześniej nie chciałeś mnie zgwałcić!-krzyknęłam, i po niecałych 5 sekundach usłyszeliśmy huk, odwróciliśmy się w tamtą stronę, i co to było? oczywiście.....
______________________________________
Stylesowa
A więc macie Liamka , był gotowy już wczoraj, ale zostałam odcięta od neta (ulewa), liczę na komy ;** mam nadzieję że się podoba, piszcie co o tym myślicie.... <333
                                       SZANUJĘ= MOTYWUJĘ=KOMENTUJĘ

wtorek, 2 września 2014

Tomlinson.. - część 4

        Misiaki macie czwartą cześć. Od razu mówie że będzie jeszcze jedna i ostatnia, mam nadzieje że spodoba wam sie i że zacznie przybywać komentarzy.. :*  Kocham Was <3 
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

N: (T.i.)!! (T.i.)!! Obudź się!! - usłyszałam krzyki Niallera. A potem jakąś cichszą rozmowę, ale bardzo szybko coś mówił. Nie wiem z kim, ani po co!? Przecież ja już nie chcę żyć.. Chce tylko zniknąć! Nic już nie słyszałam, ale wiedziałam że sie unoszę. Nie wiem co było później, była tylko ciemność. Jakiś czas potem do moich powiek docierało rażące światło. Nie mam pojęcia ile minęło od tamtego momentu, jednak wydaje mi sie że kilka godzin. Otworzyłam powoli oczy i poczułam jak ktoś ściska moją dłoń. Byłam pewna że to Niall, ale to nie był on. To był jakiś brunet, tulił sie do mojej reki i jego łzy spływały na nią, czułam to. Nie widział że sie obudziłam. Ruszyłam lekko palcami by sie podniósł, uczynił to a moim oczom ukazała sie zapłakana twarz Louisa. Byłam w szoku że to on siedzi u mnie w szpitalu i to jeszcze płacze z mojego powodu. Patrzał z troską i smutkiem w moje oczy, nie wiem jak mam zareagować na jego obecność tutaj. A jeżeli on znowu gra?! Chłopak otworzył usta jakby chciał coś powiedzieć, ale nie zdążył bo do pomieszczenia wszedł Horan z mężczyzną w białym fartuchu. Blondyn od razu sie ucieszył na mój widok, a lekarz sprawdził moje opatrunki na rekach. 
L: Miała pani wielkie szczęście że ten chłopak panią znalazł.. - wskazał na Niallera. 
J: Raczej nieszczęście.. - powiedziałam szeptem. Doktor tylko spojrzał na mnie i wyszedł zostawiając mnie z chłopakami. Nie miałam zamiaru sie odzywać, ale wiedziałam że zaraz zacznie sie kazanie blondyna. N: Prosiłem cie! - zaczął z wyrzutem - Prosiłem żebyś sobie niczego nie robiła. A jakbym przyszedł chwile później? Pewnie bym nie zdążył cie uratować. - załkał. J: Może to byłoby i lepiej Niall.. - spojrzałam na niego - ..może w końcu miałabym spokój. I tak nie mam życia i tak, więc co to za różnica?! 
Lou: Duża różnica. - wtrącił
J: Ciekawe dla kogo?! Chyba dla Nialla, Harrego, Liam i Zayna. 
Lou: Dla mnie.. - wyszeptał i spuścił głowę. Zaśmiałam sie ironicznie. 
J: Jaja sobie ze mnie robisz?!! - byłam już zła, przez co maszyny pod które byłam podpięta zaczęły wydawać coraz głośniejsze dźwięki. - Przecież tak bardzo pragnąłeś żebym zniknęła. No tak! Komu miałbyś rujnować życie, jak mnie już by nie było?! - zakpiłam - Nagle zmieniłeś zdanie, myślałeś że kłamie i że nie jestem zdolna do czegoś takiego?!! 
N: (T.i.) proszę cie uspokój sie trochę. Nie możesz sie denerwować. - złapał mnie za dłoń i popatrzał na mnie z troską i spokojem. Wzięłam głęboki wdech i spojrzałam na Louisa. 
J: Wyjdź Lou. - rozkazałam. Chłopak nie zareagował, tylko przyglądał mi sie z niedowierzaniem. - Głuchy jesteś?! Nie chce cie tu widzieć! - powiedziałam zła. 
Lou: Przepraszam.. - wyszeptał 
J: Za późno. - brunet podniósł sie z miejsca i ze spuszczoną głową wyszedł z mojej sali. Gdy tylko jego osoba zniknęła za drzwiami, moje łzy spłynęły na policzki. Niall na szczęście nic nie mówił, uspokoiłam sie i starłam łzy. - Dziękuje. Jesteś wspaniałym przyjacielem. - uśmiechnęłam sie słabo do niego. 
N: Wiem i za to mnie kochasz.. - powiedział pewnie, przez co od razu poprawił mi sie humor. 
J: Chodź tu. - zrobiłam mu miejsce na moim łóżku i chłopak z wielkim bananem na twarzy wszedł na nie, co ułatwiło mi wtulenie sie w niego. 
N: Zrobisz cos dla mnie w ramach rekompensaty za uratowanie ci życia? - spytał po chwili. 
J: Jasne, jak tylko wyjdę zrobię ci najlepszą kolacje jaką tylko potrafię.. - blondyn sie zaśmiał a ja z nim. 
N: Miło by było, ale nie chce. 
J: Coo?! Ty mówisz na serio? Co jest takie ważne że nie chcesz jeść?! 
N: Moi przyjaciele. Chce abyś porozmawiała szczerze z Louisem. - odsunęłam sie od niego. 
J: Nie mówisz poważnie. - bardziej stwierdziłam niż zapytałam. 
N: Mówie. (T.i.) prosze cie, jeżeli nie chcesz zrobić tego dla niego, albo dla siebie to zrób to dla mnie. - powiedział błagalnie. On dobrze wie jak jest dla mnie ważny i że dla niego zrobię wszystko. To jest prawdziwa przyjaźń. Ułożyłam sie z powrotem koło niego. 
J: Dlaczego ja mam wyciągać rękę na zgodę po tym co mi zrobił? - zapytałam cicho. 
N: Bo jesteś o wiele mądrzejsza niż Tommo i dobrze wiem co do niego czujesz.. 
J: Moje uczucia nie mają tu znaczenia. Skąd mam wiedzieć że on znów nie zacznie uprzykrzać mi życia? 
N: Nie zacznie. Jestem tego pewny, on kocha cie równie mocno co ty jego, albo i mocnej. - powiedział z pewnością w głosie. Nialler nigdy mnie nie okalam, więc teraz tez by tego nie zrobił. 
J: Nie chce ci niczego obiecywać, ale postaram sie. Daj mi trochę czasu na zebranie sie w sobie. - chłopak przycisnął mnie bardziej do siebie. Czułam sie bezpieczna koło niego. W szpitalu poleżałam tylko dwa dni, oczywiście dostałam zastrzeżenia od lekarza że nie powinnam tego robić. Przytaknęłam mu na wszystko i pojechałam z Niallem do mojego domu. Po drodze chłopak zadzwonił do reszty zespołu że mają u mnie zaraz być, nie rozumiałam tego. - A po co oni? 
N: Sam sobie nie poradzę.. - powiedział szybko 
J: Ale z czym? - dopytywałam 
N: Zobaczysz.. - wiedziałam że więcej mi nie powie, więc nie drążyłam tematu. Chwile później, podjechaliśmy pod mój dom, samochody chłopaków już tam stały. - Jesteśmy! - krzyknął gdy byliśmy w środku. 
Z: Tak sie ciesze że cie widzę. - uściskał mnie a za nim cała reszta, oprócz Louisa oczywiście. Co on tu właściwie robi? Miał nie wiedzieć gdzie mieszkam! 
J: Niall, możemy na słówko!? - nie czekałam na jego odpowiedz tylko pociągnęłam go w stronę kuchni. - Co on tu robi?! - powiedziałam przez zęby. - Lou miał nie wiedzieć gdzie mieszkam, chyba po to sie przeprowadzałam, nie?! 
N: Oj mała, mała. Każda para rąk jest teraz potrzebna. - uśmiechnął sie w ten charakterystyczny sposób dla niego gdy coś knuje. 
J: Co ty kombinujesz? Do czego jest ci tyle osób potrzebne? 
N: Nie pytaj, tylko wracamy. I pamiętaj że masz z nim pogadać! - przypomniał. 
J: Zastanowię sie! - powiedziałam zła. Wróciliśmy do salonu gdzie siedzieli chłopaki. N: Dobra zaczynamy.. Wiecie co robić. Mówiłem wam o tym wczoraj. Zaglądacie wszędzie, gdzie tylko cie da. A ty - zwrócił sie teraz do mnie - nie przeszkadzasz, bo inaczej cie stąd wywiozę. - zagroził. Nie odezwałam sie, chciałam zobaczyć co oni będą robić. Usiadłam na kanapie a chłopaki sie rozeszli po domu. Nie wiem który był w jakim pokoju, czy innym pomieszczeniu, ale niestety Lou został w salonie. Chłopak zaczął przeszukiwać wszystko, zajrzał w każdy kąt pokoju. Nie reagowałam na to, choć irytowało mnie zachowanie chłopaków. Ja im po domu nie latam i nie przeszukuje ich rzeczy. Zrezygnowana wzięłam jakaś książkę z ławy i zaczęłam ją czytać, co jakiś czas czułam na sobie wzrok Tomlinsona, przez co nie mogłam sie skupić na czytanych słowach. Po jakimś czasie, chyba upłynęły ze dwie godziny i wszyscy z powrotem byli w salonie rozsiadając sie. - Ile macie? 
Z: Ja przeszukałem całą łazienkę i nic, a spodziewałem sie tam tego najwięcej.. - wyznał. 
Li: Ja tak samo. 
H: Zero.. 
Lou: Nic nie znalazłem. 
N: Ja niestety też nie. - ich miny nie były zadowolone. Chyba sie domyślam czego szukali. Wyjęłam z kieszeni jedno małe błyszczące ostrze 
J: Tego szukaliście? - rzuciłam ją na stolik przed nami. 
N: Oszalałaś?! - oburzył sie. 
H: Oddaj wszystkie jakie masz! - zarządził. 
J: To wszystko. - odpowiedziałam krótko 
Li: Jakoś mnie nie przekonałaś.. - skrzyżował rece na piersi. 
J: Mam sie rozebrać i pokazać że już nic nie mam?! - zapytałam z ironią 
H: Znów to robisz.. Znów mnie podpuszczasz.. - zaśmiałam sie. Przypomniałam sobie sobotę, jak Hazz do mnie przyszedł. Wtedy też go podpuściłam. 
Lou: Nie kłamiesz że więcej ich nie masz? - zapytał z nadzieją, nie sądziłam że wtrąci sie do rozmowy. 
J: Nie kłamie. - odpowiedziałam spokojnie - Ale co to za problem pójść i kupić?! Sądzicie że zrobiłabym zapas, wiedząc do czego jesteście zdolni?! 
Z: Nie wiem, ale nie będziemy już ryzykować. 
J: Co masz na myśli? - posłałam im niezrozumiale spojrzenie.
Li: Przeprowadzisz sie z powrotem do nas. 
J: Chyba sobie żartujesz! Nie po to sie przeprowadzałam. Nie chce przezywać znów tych chorych sytuacji co były wcześniej. Nie namówicie mnie do tego! - oburzyłam sie. 
N: W takim razie mam inny pomysł. Chłopaki każdy z nas będzie z nią przebywał. Zmiany będziemy robić po tygodniu. Mamy wolne więc nie widzę problemu. - jaki on błyskotliwy ostatnio. 
J: Niall! Nie jestem małym dzieckiem! Nie potrzebuje mamusi żeby mnie pilnowała! I nie zgadzam sie! - krzyknęłam na niego. 
H: Ja sie zgadzam z Niallem. (T.i.) zrozum że to dla twojego dobra. Chcemy żebyś z nami była przez cały czas a nie.. 
Li: Mówisz że nie jesteś dzieckiem?! A to twoje zachowanie nie było dziecinne?! - dobra, wiedziałam że Liam ma racje, ale jestem ciekawa jak on by sie zachował w mojej sytuacji. 
J: Daddy powiedz co byś zrobił na moim miejscu? Jakbyś już nie wytrzymywał? Jakbyś sie czuł gdyby osoba którą kochasz rujnowała ci do tego stopnia życie? Hmm? - powiedziałam to ze łzami w oczach. Kilka z nich spłynęło na moje policzki. Spojrzałam na Louisa, w jego oczach też świeciły łzy. Na pewno czuje sie winny, i bardzo dobrze. Może w końcu zrozumie jak wiele krzywd mi wyrządził. 
Li: Ja.. Nie wiem.. - odpowiedział ze smutkiem. 
J: No właśnie. 
N: Kto pierwszy przejmuje warte? - zapytał chłopaków. 
Lou: Ja! - odpowiedział od razu 
Z: Ok, to widzimy sie za tydzień. Informuj nas o wszystkim. 
J: Nienawidzę jak bawicie sie w tatusiów! - chłopaki bez słowa wstali i wyszli, zostawiając mnie z Tomlinsonem. Nie miałam ochoty siedzieć z nim w jednym pomieszczeniu, więc wstałam i zaczęłam wychodzić. 
Lou: Gdzie idziesz? - poderwał sie z miejsca i złapał mnie za rękę. 
J: Jak najdalej od ciebie. - wyrwałam dłoń z jego uścisku i poszłam do sypialni. Położyłam sie na łóżku, a łzy mimowolnie wypływały spod moich powiek. Czułam że to będzie ciężki tydzień..
 ..

 Tak więc komentujcie.. :D


 Naat



poniedziałek, 1 września 2014

Harry :* cz.3

                                             Harry :* cz.3
A moim oczom ukazał się nie kto inny ....jak Harry
-Co ty tu robisz?-spytałam kompletnie zdezorientowana
-Odwiedzam Gemme-powiedział jakby to było oczywiste
-Skąd masz adres?- nie dałam za wygraną
-Źródła...-Hoho! jaki tajemniczy! czujecie ten sarkazm?!
-Gemma masz gości!-wydarłam się na całe gardło, sama nie wiem po co- wchodź-zwróciłam się do chłopaka
-Kogo tu...?!-przerwała Gemma gdy ujrzała kto to-Co ty tu?! a z resztą nie obchodzi mnie to! po co ty tu!? i gdzie masz chłopaków??-Ahahahahah 1d, niech się pomęczą
-Chłopaków?-spytałam "zszokowana"
-YY no...ten...ymm...to....moi.....koledy?!-powiedział tak jakby nie był tego pewny, hahah teraz to się zaczyna!
-To czemu ich w samolocie nie było?ilu ich jest? po co wy tu wszyscy razem? koledzy no weś sam w to nie wierzysz! mów prawdę-powiedziałam śmiertelnie poważnie, chłopak pobladł, a ja powstrzymywałam śmiech
-Ymmmm no ten....yy-jąkał się, dobra koniec tortur.Nie wytrzymałam, i wybuhłam nie pohamowanym śmiechem-Co?-zapytał zdezorientowany
-Czyżby pan panie Styles nie wiedział co powiedzieć?-powiedziałam rozbawiona-A może zadzwonić po twoich kolegów, Nialla?Zayna?Liama? a może Lou? -mina? bezcenna!!!-No weź wiem kim jesteście-zwróciłam się do nich
-Jak długo wiesz?-zapytała cicho Gemma
-Od lotniska-powiedziałam
-Jesteś zła?-zapytali równo
-Nie-szybko zaprzeczyłam-Rozumiem was-oboje tak jakby odetchnęli z  ulgą
-To dobrze, przynajmniej nie muszę kręcić, my z chłopakami zatrzymaliśmy się w hotelu na przeciwko, jak co przychodźcie, dzwońcie,  piętro 3 pokoje 25-29, traficie na któregoś z nas, a i za godzinę przyjdźcie do nas idziemy na basen-I wyszedł, wow szczery!
-Okej to za godzinę u nich! szykuj się-Tak też zrobiłam, po 45 minutach wyglądałam znośnie.Powiedziałyśmy opiekunom, i poszłyśmy
-Hmm a więc gdzie oni są?-zapytałam
-Co?-tak jakby nie kapła się- AAA chodzi ci o pokój?-pokiwałam twierdząco głową-A więc ja biorę 25,26,27 a ty 28,29 spotkamy się w holu-Tak też zrobiłam, zapukałam do 28, po kilku sekundach otworzył mi mulat, chyba Zayn
-Hej, jestem koleżanką Gemmy, miałam przyjść i ci powiedzieć że masz zejść do holu-powiedziałam unikając kontaktu wzrokowego, dlaczego? bo on jest onieśmielający!!
-Okej, zaraz zejdę.... dlaczego unikasz kontaktu wzrokowego?-wow nie ma to jak szczerość
-Nie wiem- skłamałam, złapał mój podbródek, tak że byłam zmuszona spojrzeć wprost w te piękne tęczówki.Już wiem czemu to on wygrał quiz, jest mega przystojny
-Od razu lepiej-powiedział z uśmiechem, boski!!-Zaraz zejdę, piękna-powiedział i puścił mój podbródek, oszołomiona cofnęłam się 2 kroki, Piękna?piękna? z otwartą buzią poszłam do kolejnych drzwi.Otworzył mi Harry
-Gemma mnie przysłała, masz zejść na basen-Mówiłam ciągle się uśmiechając
-Wcześniej na mój widok się skwasiłaś, a teraz się uśmiechasz? czegoś tu nie rozumnie-stwierdził-Dlaczego?-spytał podejrzliwie
-Powody- uśmiechnęłam się jeszcze szerzej, jeśli to  wgl możliwe
-Dobra nie wnikam-uniósł ręce w geście obronnym. Bez słowa zeszłam na dół.Cały dzień na basenie zleciał w mgnieniu oka, strasznie polubiłam chłopaków, nie są zadufani w sobie, ani nie noszą się z tym że są sławni, wręcz przeciwnie. W ciągu pierwszych 15 minut wrzucili mnie z jakieś 3 razy do wody, i tak ciągle, ale ja nie zostawałam im dłużna, gdy wpadałam do wody oni ze mną, siedzieliśmy właśnie, u...Zayna w pokoju i oglądaliśmy jakąś komedie, była już 21.
-Dobra nudne to, włączcie coś innego-stwierdziła Gemma na co wszyscy jej przytaknęliśmy
-Horror-Powiedział uśmiechnięty Zayn
-Nie!-krzyknęłyśmy równo z Gemmą
-Dlaczego?-powiedział siedzący obok mnie blondynek
-Bo się będziemy bały-powiedziałam jakby to była rzecz oczywista
-O to chodzi w horrorach-powiedział sarkastycznie Lou
-Całe życie w okół debili-stwierdziłam cicho, ale chłopcy i tak mnie usłyszeli bo zaczęli się oburzać
-Po prostu na nas lecisz!-stwierdził Hazz, a ja z Gemmą wybuchłyśmy śmiechem
-Na wszystkich pięciu?!-powiedziałam sarkastycznie- Zapomnij!!-krzyknęłam i rzuciłam w niego poduszką
-Ejjj-oburzył się...znowu
-Jak dziecko, dobra włączaj, ale jak będę się bała po filmie wrócić do hotelu macie przejebane-chłopaki zaczęli się śmiać. Postanowili włączyć "Śmiertelna wyliczanka"
-Fuj! to obrzydliwe!!!!!!!-zaczęłam wrzeszczeć na Harrego
-weź minęło dopiero 10 minut a ty już się boisz
-Nie boję! to jest obrzydliwe!!-wytknęłam mu język, chłopak już się nie odezwał, dopiero teraz zauważyłam że na stoliku stoją 3 miski wypełnione po brzegi popcornem wzięłam taką małą plastikową i przesypałam  do niej trochę popcornu
-Dlaczego nie weźmiesz całej dużej miski-Zapytał siedzący obok mnie Zayn.Popatrzyłam na niego jak na debila
 -Jak się przestraszę i wysypię nie będzie tak dużego bałaganu!!-Jak tylko odwróciłam się w stronę telewizora, wyskoczył tam TEN psychol Saimon?Stanlej? nie wiem powalony ten film.Ale jak tylko ujrzałam to COŚ -AAAAAAAAAAAA!podskoczyłam z piskiem na miejscu tak że trochę popcornu wypadło mi z miski.
-To tylko film-powiedział kojąco blondyn
-A to tylko patologia-wskazałam na ekran, na co Niall  i reszta się zaśmiali
-Okej,okej nie wnikam, ale następnym razem nie piszcz tylko, się przytul-ostatnie słowa powiedział przyciszonym głosem, nie czekając na nic wtuliłam się w niego, sama nie wiem kiedy ale zasnęłam.Obudziłam się w czyimś pokoju, ale to na pewno nie mój pokój, podniosłam się i w framudze drzwi ujrzałam oczywiście.....
______________
Stylesowa


Wale rozpoczęcie roku!! 1 klasa gimbazy {będę odludkiem}  więc nie wiem, jak tam z nauką i wgl, i nie wiem też jak często będę dodawać rozdziały, ale obiecuję że do środy pojawi się Liam cz.2, a miał to być jedno partowiec, cóż pech chyba tak nie umiem.... :*  Mam nadzieję że u was lepiej na rozpoczęcie roku? Powodzenia dla 'nowych'! i z ocenami!! trzymam kciuki....
ale się rozpisałam....
                                  SZANUJĘ=KOMENTUJĘ=MOTYWUJĘ