Hej :*
Musze was bardzo przerosić za brak żadnego posta ode mnie.. To przez to że były święta, nie było mnie w domu i też przez to, że moja wena nie wraca :'(
Wierze że jednak ona wróci i będzie lepiej.. :)
A tymczasem macie mojego Zayna..Dzisiaj naszkicowałam <3
Naat
One Direction i My.. - imaginy
sobota, 27 grudnia 2014
piątek, 26 grudnia 2014
Niall~My little angel cz.2
Niall~My little angel cz.2
Dedykuję wszystkim którzy komentują, nie będę wymieniać, ale dziękuję wam wszystkim za tak dużą aktywność, i w ogóle, taka motywacja, że dzisiaj od obiadu siedzę i piszę :* kocham was <3
pogrubiony druk oznacza telepatyczną rozmowę Archanioła i (T.I)
_______________________________________________
-To dobrze, bo potrzebuję cię aniele- z tymi słowami odwrócił się do mnie twarzą.Spojrzałam przerażona w jego szukające pomocy tęczówki.On nie spał...
Obudziłam się cała spocona.To był tylko sen...uffff rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam że siedzę w pokoju Nialla na krześle i nad nim czuwam.Jakie szczęście że to był tylko sen ponieważ szczerze? nie wiem co by było gdyby Niall chciał abym się ujawniła....ale zaraz, zaraz przecież anioły nie mają snów...chyba że...
-Archaniele dlaczego ja miałam sen, przecież anioły śpią ale nie mają snów!
-To prawda, ale zdarzają się wyjątki...
-Tak jakby sny prorocze?
-Nie do końca, sny aniołów to najczęściej tak jakby uświadomienie naprawdę, naprawdę ważnych spraw, i nie powinno się takich snów puszczać w zapomnienie...
-A te sny są prawdziwe...to znaczy czy to co oni mówią w snach lub co się tam wydarza może się wydarzyć w rzeczywistości?
-Huh, nie wiem jakby ci to powiedzieć, sny to tak jakby przesłanie...jeśli sen jest o lub z podopiecznym to znaczy że on tak jakby próbuje nie świadomie ci coś powiedzieć, ostrzec, nie umiem tego wyjaśnić ponieważ to naprawdę ciężkie i rzadkie 1 na 1000 aniołów miewa w całym swoim życiu jakiekolwiek sny....
-Czyli ja jestem inna czy mój podopieczny?
-Twój los, twoje przeznaczenie...
-Mam inną przyszłość? inną niż inne anioły? jaką?
-Nie wiem jaką, ale najczęściej aniołom które mają sny los sprawia niespodzianki te miłe lub te mniej miłe...
-A z tym mieszkaniem to prawda?
-Tak
-A z tym co Niall mówił? i z tym ujawnieniem
-Nie wiem, naprawdę jedyną osobą która może wiedzieć jesteś ty...ale przekonasz się o tym dopiero z czasem
-Cóż...nic więcej już mi nie powiesz?
-Bystra dziewczynka.Muszę lecieć, obowiązki wzywają, pa
-Paaa- przeciągnęłam końcówkę.No nic trzeba się tego dowiedzieć.Poszłam do mojego mieszkania wzięłam portfel i ruszyłam na zakupy, no bo w końcu muszę jakoś wyglądać... po drodze wstąpiłam jeszcze do fryzjera i kosmetyczki.Właśnie zbliżałam się do bloku załadowana wieloma torbami.zauważyłam opierającego się o ścianę wejścia Nialla, i o mój boże on wyglądał tak dobrze....chłopak chyba usłyszał że ktoś idzie bo podniósł głowę i spojrzał na mnie, a później znów spojrzał z opóźnionym refleksem.Patrzyliśmy sobie w oczy aż do momentu gdy go przerwałam stojąc obok niego i otwierając drzwi.Chłopak bezczelnie obczajał mnie wzrokiem
-Nowa?-zaskoczył mnie tym pytaniem, nie powiem że nie
-Yeah-powiedziałam
-Niedostępna?-co?
-Yeah-mruknęłam, głupie pytanie?głupia odpowiedź
-Znasz jakieś inne słowa niż 'yeah'?-zapytał ciągle oschle
-Yeah-powiedziałam i spojrzałam mu w oczy, w których tańczyły iskierki rozbawienia
-Głupia-powiedział rozbawiony kręcąc z politowaniem głową
-Pedał-powiedziałam i zobaczyłam że jego tęczówki nagle się rozszerzają.Posłałam mu spojrzenie typu 'Ej czego? sam zacząłeś!"
-Oj uwierz że nie-powiedział a jego ustami szargał szeroki uśmiech
-Coś o tym wiem-powiedziałam udając zdegustowaną
-Oh, doprawdy, ponoć jesteś nowa-powiedział z przymrużonymi oczami
-Uwierz plotki szybko się rozchodzą-powiedziałam
-Wiem-mruknął jakby go to bolało? ale że co?
-No cóż, muszę już iść, narka Horan-powiedziałam i otworzyłam sobie drzwi
-Do zobaczenia..właśnie jak ty się nazywasz?-krzyknął za mną, gdy wchodziłam już na schody
-(T.I)-odkrzyknęłam i weszłam do mojego mieszkania.Wypakowałam zakupy i wywaliłam się na kanapę włączając plazmę, muszę przyznać postarali się z tym mieszkaniem.Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.Rano obudziły mnie krzyki wyszłam na korytarz i to co tam zastałam wywołało u mnie kompletnie różne emocje....sama nie wiem czy powinnam była śmiać się czy współczuć...
_________________________________________________________
Stylesowa
a więc wiem że chcecie mnie teraz zabić za to że to był tylko sen no ale musiałam :D a teraz akcja z Horanem się rozkręca....nie zanudzam już i mam takie małe pytanko z kim teraz zacząć pisać(wiem że nie skończyłam Niouisa, postaram się w najbliższych dniach, ale nie obiecuję) myślę że to będzie 1-2 imaginy, chyba że wam się spodoba to wtedy może trochę wydłużę :D
Dla tych co jeszcze nie wiedzą Mój nowy blog chapter 1 pojawi się do niedzieli a prolog już jest <3
10 KOMENTARZY=NEXT
wiem że to dużo, ale pod ostatnim Niallem było 11 więc myślę że dacie radę :*
Dedykuję wszystkim którzy komentują, nie będę wymieniać, ale dziękuję wam wszystkim za tak dużą aktywność, i w ogóle, taka motywacja, że dzisiaj od obiadu siedzę i piszę :* kocham was <3
pogrubiony druk oznacza telepatyczną rozmowę Archanioła i (T.I)
_______________________________________________
-To dobrze, bo potrzebuję cię aniele- z tymi słowami odwrócił się do mnie twarzą.Spojrzałam przerażona w jego szukające pomocy tęczówki.On nie spał...
Obudziłam się cała spocona.To był tylko sen...uffff rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam że siedzę w pokoju Nialla na krześle i nad nim czuwam.Jakie szczęście że to był tylko sen ponieważ szczerze? nie wiem co by było gdyby Niall chciał abym się ujawniła....ale zaraz, zaraz przecież anioły nie mają snów...chyba że...
-Archaniele dlaczego ja miałam sen, przecież anioły śpią ale nie mają snów!
-To prawda, ale zdarzają się wyjątki...
-Tak jakby sny prorocze?
-Nie do końca, sny aniołów to najczęściej tak jakby uświadomienie naprawdę, naprawdę ważnych spraw, i nie powinno się takich snów puszczać w zapomnienie...
-A te sny są prawdziwe...to znaczy czy to co oni mówią w snach lub co się tam wydarza może się wydarzyć w rzeczywistości?
-Huh, nie wiem jakby ci to powiedzieć, sny to tak jakby przesłanie...jeśli sen jest o lub z podopiecznym to znaczy że on tak jakby próbuje nie świadomie ci coś powiedzieć, ostrzec, nie umiem tego wyjaśnić ponieważ to naprawdę ciężkie i rzadkie 1 na 1000 aniołów miewa w całym swoim życiu jakiekolwiek sny....
-Czyli ja jestem inna czy mój podopieczny?
-Twój los, twoje przeznaczenie...
-Mam inną przyszłość? inną niż inne anioły? jaką?
-Nie wiem jaką, ale najczęściej aniołom które mają sny los sprawia niespodzianki te miłe lub te mniej miłe...
-A z tym mieszkaniem to prawda?
-Tak
-A z tym co Niall mówił? i z tym ujawnieniem
-Nie wiem, naprawdę jedyną osobą która może wiedzieć jesteś ty...ale przekonasz się o tym dopiero z czasem
-Cóż...nic więcej już mi nie powiesz?
-Bystra dziewczynka.Muszę lecieć, obowiązki wzywają, pa
-Paaa- przeciągnęłam końcówkę.No nic trzeba się tego dowiedzieć.Poszłam do mojego mieszkania wzięłam portfel i ruszyłam na zakupy, no bo w końcu muszę jakoś wyglądać... po drodze wstąpiłam jeszcze do fryzjera i kosmetyczki.Właśnie zbliżałam się do bloku załadowana wieloma torbami.zauważyłam opierającego się o ścianę wejścia Nialla, i o mój boże on wyglądał tak dobrze....chłopak chyba usłyszał że ktoś idzie bo podniósł głowę i spojrzał na mnie, a później znów spojrzał z opóźnionym refleksem.Patrzyliśmy sobie w oczy aż do momentu gdy go przerwałam stojąc obok niego i otwierając drzwi.Chłopak bezczelnie obczajał mnie wzrokiem
-Nowa?-zaskoczył mnie tym pytaniem, nie powiem że nie
-Yeah-powiedziałam
-Niedostępna?-co?
-Yeah-mruknęłam, głupie pytanie?głupia odpowiedź
-Znasz jakieś inne słowa niż 'yeah'?-zapytał ciągle oschle
-Yeah-powiedziałam i spojrzałam mu w oczy, w których tańczyły iskierki rozbawienia
-Głupia-powiedział rozbawiony kręcąc z politowaniem głową
-Pedał-powiedziałam i zobaczyłam że jego tęczówki nagle się rozszerzają.Posłałam mu spojrzenie typu 'Ej czego? sam zacząłeś!"
-Oj uwierz że nie-powiedział a jego ustami szargał szeroki uśmiech
-Coś o tym wiem-powiedziałam udając zdegustowaną
-Oh, doprawdy, ponoć jesteś nowa-powiedział z przymrużonymi oczami
-Uwierz plotki szybko się rozchodzą-powiedziałam
-Wiem-mruknął jakby go to bolało? ale że co?
-No cóż, muszę już iść, narka Horan-powiedziałam i otworzyłam sobie drzwi
-Do zobaczenia..właśnie jak ty się nazywasz?-krzyknął za mną, gdy wchodziłam już na schody
-(T.I)-odkrzyknęłam i weszłam do mojego mieszkania.Wypakowałam zakupy i wywaliłam się na kanapę włączając plazmę, muszę przyznać postarali się z tym mieszkaniem.Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.Rano obudziły mnie krzyki wyszłam na korytarz i to co tam zastałam wywołało u mnie kompletnie różne emocje....sama nie wiem czy powinnam była śmiać się czy współczuć...
_________________________________________________________
Stylesowa
a więc wiem że chcecie mnie teraz zabić za to że to był tylko sen no ale musiałam :D a teraz akcja z Horanem się rozkręca....nie zanudzam już i mam takie małe pytanko z kim teraz zacząć pisać(wiem że nie skończyłam Niouisa, postaram się w najbliższych dniach, ale nie obiecuję) myślę że to będzie 1-2 imaginy, chyba że wam się spodoba to wtedy może trochę wydłużę :D
Dla tych co jeszcze nie wiedzą Mój nowy blog chapter 1 pojawi się do niedzieli a prolog już jest <3
10 KOMENTARZY=NEXT
wiem że to dużo, ale pod ostatnim Niallem było 11 więc myślę że dacie radę :*
środa, 24 grudnia 2014
Urodzinowy Louis :*
Wiem, że późno, ale udało mi sie napisać.. Jest 22:37, ale zdążyłam przez zakończeniem urodzin naszego Tomlinsona :*
Przy okazji, jest też świąteczny!! Życzę wam Słoneczka spełnienia JEDNOKIERUNKOWYCH marzeń, dużo uśmiechu, miłości, sukcesów.. Wszystkiego co najlepsze!!!
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Święta
Bożego
Narodzenia,
jedne z najbardziej obchodzonych świąt.
Lubie ten czas, wszyscy są
szczęśliwi,
spędzają
czas z rodziną..
Jutro jest ta, przez cały
rok wyczekiwana, wieczerza. Właśnie
jestem z mamą
w kuchni i pomagam jej w przygotowywaniu potraw wigilijnych.
J:
Mamo, a w tym roku
też
nakrywamy jeden talerzyk więcej?
- zapytałam
z ciekawości.
Mama spojrzała
na mnie z uśmiechem.
M:
Oczywiście,
to nasza tradycja.. - zaśmiałam
sie cicho i dalej robiłam
sałatkę..
Reszta dnia zleciała
mi strasznie szybko.
Byłam
zmęczona
i niesamowicie prędko
odleciałam
w krainę
snu. Następnego
ranka mama obudziła
mnie bardzo wcześnie,
zostało
jeszcze trochę
pracy więc
nie sprzeciwiałam
sie temu. Zjadłam
małe
śniadanie
i od razu zaczęłyśmy
kończyć
potrawy.. O około
południa
było
wszystko skończone,
choinka stała
idealnie ubrana, niedaleko
kominka w salonie. Tata przymocowywał
jemiołę
do sufitu, bracia sprzątali
swoje pokoje. Właśnie,
mój
pokój..
W ten jeden dzień
w roku posprzątam
w nim na błysk.
Poszłam
z uśmiechem
do mojej sypialni i zaczęłam
składać
ubrania, ustawiać
na swoje miejsce, rzeczy.. Brakowało
mi czegoś
– muzyki! Włączyłam
na wierzy ulubioną
listę
odtwarzania i zaczęłam
tanecznymi ruchami
sprzątać
pokój.
Po dwóch
godzinach dokładnego
czyszczenia, pokój
lśnił..
Byłam
z siebie zadowolona. Zabrałam
z szafy ładną
sukienkę,
bieliznę
i poszłam
do łazienki.
Wykąpałam
sie, umyłam
starannie włosy,
a potem wysuszyłam
je i podkręciłam
końcówki.
Pomalowałam
sie ładniej
niż
zazwyczaj i ubrałam
sie i byłam
gotowa.
M:
(T.i.)?!!
- usłyszałam
głos
mamy. Zbiegłam
na dół
i wleciałam
z uśmiechem
do kuchni
J:
Tak?
M:
Pierwsza gwiazdka. - teraz to byłam
podekscytowana. Zawsze to ja wypatruje pierwszej
gwiazdki. Podbiegłam
do okna i spojrzałam
na niebo. Uśmiech
nie schodził
mi z twarzy, wpatrywałam
sie w niebo jakieś
kilkanaście
minut, nagle zauważyłam
kogoś
przechodzącego
na ulicy. Miał
spuszczoną
głowę,
ręce
schowane w kieszeni, zrobiło
mi sie go szkoda. Widać
było
że
nigdzie sie nie spieszy, spacerował
sobie na takim wietrze. Serce zabiło
mi szybciej, bez namysły
wybiegłam
z domu..
J:
Poczekaj! - krzyknęłam
za nim. Chłopak
odwrócił
sie w moją
stronę.
Wyraz jego twarzy był
przepełniony
smutkiem.
- Czemu nie idziesz do domu? Do rodziny? - zapytałam
patrząc
w jego oczy.
Ch:
Nie mogę..
- powiedział
cicho.
J:
Dlaczego?
Ch:
Bo jest daleko.. Odwołali
każdy
lot.. Zostałem
sam.. - przyznał
łamiąco.
J:
Chodź!
- złapałam
go za rękę
i pociągnęłam
w stronę
domu.
Ch:
Co ty robisz?! - sprzeciwiał
sie.
J:
Nie możesz
być
w święta
sam.. - powiedziałam
pewna siebie.
Ch:
Nawet sie nie znamy.. - stanęłam
w miejscu i odwróciłam
sie
do niego.
J:
Jestem (T.i.)..
- wyciągnęłam
do niego dłoń.
Chłopak
po chwili uścisnął
moją
rękę.
Ch:
Louis..
J:
To już
sie znamy, chodź..
- chwile później
staliśmy
już
w ciepłym
ganku. - Mamo!- zawołałam.
M:
Tak? - weszła
do pomieszczenia.
J:
To jest Louis.. Nie ma z kim spędzić
świąt.
Może..
M:
Oczywiście!
- przerwała
mi w połowie
zdania. - Chodźcie,
jesteście
zziębnięci
i czas siadać
do stołu.
- wyszła,
a ja zostałam
z zaskoczonym chłopakiem.
J:
Chodź..
- znów
złapałam
go za rękę
i pociągnęłam
do swojego pokoju. - Chcesz coś
suchego? - zapytałam
patrząc
na jego przemoczone ubranie.
Lou:
Nie chce ci robić
kłopotu..
- powiedział
lekko speszony.
J:
Louis, ja wiem że
może
być
ci z tym ciężko,
ale jeżeli
pozwoliłabym
ci odejść,
to mi by było
ciężko.
Nikt na świecie
nie powinien być
w święta
sam.. - powiedziałam
poważnie
patrząc
w jego oczy.
Lou:
Jak ja ci sie odwdzięczę..
Jesteś
wspaniała..
- uśmiechnął
sie.
J:
Częściej
sie uśmiechaj,
to jest najlepsze podziękowanie.
- zaśmiałam
sie - Poczekaj chwile tutaj.. - wyszłam
z pokoju i poszłam
do brata. - Daj mi jakieś
czarne rurki i biały
T-shirt.
- uśmiechnęłam
sie
B:
Po co?
J:
Dla gościa..
- braciszek
dał
mi ubrania i już
nie zadawał
pytań.
Wróciłam
do Louisa i podałam
mu ubrania. - Jak sie przebierzesz to przyjdź
do salonu.. Będziemy
na ciebie czekać..
- posłałam
mu uśmiech
i wyszłam.
Mamę
znalazłam
w salonie.
M:
Gdzie twój
gość?
J:
Dałam
mu suche ubrania.. -
zamilkłam na chwile - Nie
masz mamo nic przeciwko?
M:
Oczywiście
że
nie. - uśmiechnęła
się, odwzajemniłam
uśmiech
- Dobra, czas zaczynać..
- w tym samym momencie do salonu wszedł
Louis. Od razu spojrzał
w moje oczy. Czułam
sie cudownie, chłopak
ma niesamowicie oceaniczne tęczówki,
wspaniały
uśmiech..
Brunet podszedł
do mnie i ułożył
delikatnie swoją
dłoń
na moich plecach. - Skoro wszyscy już
są,
to zaczynamy.
T:
Witamy naszego niespodziewanego gościa.
Życzę
wam spełnienia
marzeń,
dużo
uśmiechu
i wszystkiego co sobie zażyczycie..
- Życzę
sobie by Louis był
już
zawsze przy mnie. Zaśmiałam
sie cicho myśląc
o tym.
M:
Smacznego.. - usiedliśmy
do stołu
i zaczęła
sie kolacja. Brunet na początku
był
trochę
nieśmiały,
ale już
po chwili dyskutował
z braćmi
i rodzicami. Byłam
z siebie dumna, że
takim małym
gestem, sprawiłam
że
on obcy człowiek
nie czuje sie samotnie. Kolacja skończyła
sie po jakiś
dwóch
godzinach, chłopaki
poszli do siebie, mama posprzątała
stół
z potraw i postawiła
ciasto. Kilka minut później
i jej z tatą już
nie było.
Zostałam
sama z Louisem, patrząc
sie w płonienie
w kominku. Chłopak
siedział
blisko mnie, czułam
jego zapach.
J:
Opowiedz mi o sobie.. - szepnęłam
i spojrzałam
na niego.
Lou:
Hmm.. Co tu dużo
mówić,
mam już
23 lata, mieszkam w Doncaster, ale jak widać
nie dostałem
sie tam.. Gram w zespole i podróżuje
po całym
świecie.
- mówił
i nie odrywał
wzroku od moich oczu.
J:
Czemu już
23? - zapytałam
zaciekawiona.
Lou:
Bo jeszcze wczoraj było
22. - zaśmiał
sie. Na początku
nie zrozumiałam
go, ale dotarło
do mnie co powiedział.
J:
To wszystkiego najlepszego staruszku.. - zaśmiałam
sie i przytuliłam
do niego. Chłopak
odwzajemnił
mój
uścisk.
Lou:
Dziękuje
i to za wszystko.. - przycisnął
mnie mocniej do siebie. Głowę
miałam
na wysokości
jego serca i słyszałam
jak głośno
bije.. Jego ciepło
sprawiało
że
oczy same mi sie zamykały.
- (T.i.)?-
usłyszałam
jego szept przy uchu.
J:
Hmm? - wymruczałam.
Lou:
Idź
spać..
Jesteś
zmęczona..
- głos
Louisa był
taki spokojny, troskliwy. Odsunęłam
sie od niego niechętnie,
łapiąc
go za dłoń.
J:
Pościelić
ci w gościnnym
czy..
Lou:
Jak chcesz.. - przerwał
mi.
J:
To spisz ze mną.
- uśmiechnęłam
sie co odwzajemnił.
Poszliśmy
do mnie, wzięłam
spodenki i bokserkę
i poszłam
do łazienki.
Wzięłam
szybki prysznic, ubrałam
sie i rozczesałam
włosy.
Wróciłam
do sypialni i zauważyłam
bruneta słodko
śpiącego.
Położyłam
sie delikatnie obok niego, uważając
by go nie zbudzić.
Lou:
Spokojnie, nie śpię..
Czekałem
na ciebie.. - spojrzałam
na mnie.
J:
Miło.
- zaśmiałam
sie.
Lou:
Mogę
cie przytulać
w nocy? - zapytał
nieśmiało.
J:
Jeżeli
chcesz. - ułożyłam
głowę
na jego torsie, chłopak
przytulił
mnie
jeszcze mocniej do siebie.
Lou:
Możesz
uznać
mnie za wariata, ale chciałbym
tak każdego
dnia.. - wyszeptał.
Poczułam
ciepło
w sercu i na policzkach. Nie spojrzałam
na niego, pewnie byłam
cała
czerwona. Poczułam
niestety jak podnosi moją
twarz i zmusza do patrzenia na niego. - Mówię
prawdę..
- uśmiechnął
sie lekko.
J:
To bardzo miłe
Louis.. Ciesze się, że
te święta
dla ciebie, jednak nie były
zmarnowane..
Lou:
Najlepsze od 23 lat. - kolejne płomienie
zagościły
na mojej twarzy. Znów
położyłam
głowę
na jego klatce piersiowej i wsłuchiwałam
sie w rytm serca bruneta..
Ranek
nastąpił
niesamowicie szybko, obudziłam
sie w takiej samej pozycji jak zasnęłam,
wtulona w chłopaka.
Uśmiech
od razu pojawił
sie na moich ustach. Usiadłam
na łóżku
i wpatrywałam
sie w okno. Poczułam
rękę
chłopaka
na swoich plecach.
J:
Wyspałeś
sie? Nie skopałam
cie za bardzo?
Lou:
Niee.. i spało
mi sie cudownie.. Chciałbym
tak każdej
nocy. - on sprawia że
sie zawstydzam. - Pozwolisz mi na to..? - zapytał
z nadzieją.
Odwróciłam
sie w jego stronę
i spojrzałam
w oczy. Przysunęłam
sie do niego i musnęłam
delikatnie
jego wargi. - Teraz musisz mi na to pozwolić..
- zaśmiał
sie i przyciągnął
mnie jeszcze bliżej
siebie. Złączył
nasze usta w bardzo czułym
i namiętnym
pocałunku.
J:
Masz racje.. Najlepsze święta..
Jeszcze raz wszystkiego Nialllepszego!!!!
Standardowo CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!
Naat
Liam cz.6
Liam cz.6
podkreślone oznacza po polsku
------------------------------------------
-Co?-zapytałam,ale nie spodziewałam się takiego wybuchu.....
-Oszalałaś?-wszyscy na mnie naskoczyli.Ale że o co?
-Znaczy że co?-byłam kompletnie zdezorientowana
-Wiesz że jak będziesz tak głośno słuchać muzyki to możesz ogłuchnąć?!-powiedział rozdrażniony Liam
-I co w związku z tym?-i na serio o to to całe zamieszanie?
-Ty nic nie rozumiesz-Niall pokręcił z politowaniem głową
-Ależ rozumiem po prostu myślałam po waszych reakcjach że przynajmniej ten samolot ma spaść w jakąś przepaść czy coś-powiedziałam
-Ughhh...dobra damy ci spokój pod warunkiem że obiecasz że nie będziesz tak głośno słuchała muzyki-Przemówił Lou
-Okay, okay
-Może...zagramy w fife?-zaproponował Zayn
-Błagam was, chcecie przegrać?-Niall i Lou powiedzieli równocześnie
-Robimy każdy na każdego a ci którzy będą mieli najwięcej wygranych grają w finale okay?-zaproponowałam
-Niech ci będzie, ale jestem pewien że w finale będą Lou i Ni
-Ciekawe-mruknęłam.I tak oto wylądowałam w finale z Niallem
-(S.T.I)!-dopingowali mnie-Lou!-dopingowali go, i tak na zmianę
-Co?-oburzyłam się gdy gra zakończyła się remisem
-Rewanż?-zapytał
-Oczywi...-nie dane mi było dokończyć, bo pilot powiedział że podchodzimy do lądowania...
*3 godziny później
Siedzieliśmy z chłopakami na kanapie oglądając brytyjski X-factor
-Może zagramy w butelkę?-wystrzelił Hazz
-Ta!-chłopcy się zgodzili
-Nie!-szybko zaprzeczyłam
-Czemu?-zapytał Liam z łobuzerskim uśmiechem
-No bo jestem jedyną dziewczyną a was 5 chłopaków...więc
-Ughhh, niech ci będzie, ale następnym razem grasz bez gadania!-ostrzegł mnie loczuś
-Ta, uhu-powiedziałam sarkastycznie
-Może...-nie mlogłam dokończyć ponieważ zadzwonił mój telefon-przepraszam-mruknęłam i odeszłam na drugi koniec salonu,co i tak nie wiele dało bo chłopcy czujnie mi się przyglądali
-Słucham?
-Włączaj TV za chwilę występ Adriana musisz oglądać!!!
-Okay, muszę iść-odrzekłam przerażona i rozłączyłam się.Już wam wyjaśniam Adrian to mój przyjaciel/młodszy brat oczywiście nie naprawdę po prostu tak się traktujemy.Adrian pół roku temu poszedł do X-factora i dziś jest finał obiecałam mu że będę oglądać i obietnicy dotrzymam.Szybko pobiegłam w kierunku 'mojego' pokoju z szafki nocnej złapałam laptopa i pędem ruszyłam do zdziwionych chłopaków
-Chłopcy..-zaczęłam przesłodzonym tonem
-Mów czego chcesz?-zaczął Zaza
-Jakie macie hasło do wifi-powiedziałam tym razem bez ogródek
-One direction...może mało oryginalne ale jest-powiedział Hazz
-Dzięki-mruknęłam szybko wpisałam hasło i weszłam w audycję na żywo.
"a teraz przed państwem jesden z naszych najmłodszych uczestników, co nie zanczy że mniej utalentowany, przed państwem Adrian Makar" na scenę wszedł mój przyjaciel...jeśli można to tak nazwać...."Ten występ chcę zadedykować (T.I) (T.N) mimo tego że nie może tu być ze mną wiem że to ogląda" chłopaki usiedli bardzo blisko mnie i oglądali razem ze mną mimo tego że nie wiedzieli o co chodzi...
Po kilku sekundach z ust chłopczyka zaczęły wydobywać się piękne dźwięki. Po 3 wersach piosenki z moich oczu zaczęły cieknąć łzy.Jak zahipnotyzowana patrzyłam na jego poczynania, to z jaką uczuciowością to śpiewał było...było...było takie aż brak słów.Piosenka się skończyła a ja pusto patrzyłam w ekran to było zniewalające, i chyba nie tylko na mnie tak podziałało bo chłopaki również nie odrywali wzroku od laptopa, wszystkim nam zabrakło słów...
-To było piękne...-głos zabrał Liam
-I te emocje..-dopowiadali chłopcy.
-(S.T.I) dlaczego płaczesz?-zapytał po chwili Liam
-On..on mi zadedykował tą piosenkę...-zaczęłam ale oni mi nie dali dokończyć
-Znacie się?-przerwał mi Niall
-Tsa, mieszkamy w jednym budynku...
-Blok?-zasugerował Hazz ale pokręciłam przecząco głową-Rodzina?-znów zaprzeczyłam-To ja już nie wiem
-Do dziecka-powiedziałam cicho, ale chyba wszyscy usłyszeli ponieważ umilkli i patrzyli na mnie oniemiali
-Rodzice zginęli?-zapytał ostrożnie Liam?
-Nie, zostawili mnie gdy miałam 10 lat i powiedzieli że byłam ciężarem..-powiedziałam sucho
-Przykro mi...ale teraz masz nas-powiedział pocieszająco Hazz
-Tsa na tydzień-powiedziałam sarkastycznie.Chłopaki chcieli coś powiedzieć ale nie dane im to było ponieważ na ekranie pojawili się finaliście i prowadzący, to oznacza że za chwilę dowiemy się czy Adrian wygrał?czy przegrał?
-"Zwycięzcą tegorocznego X-Factora jest...-chłopcy jako że nie rozumieli polskiego uważnie przyglądali się mojej reakcji, poczułam że robi mi się słabo gdy usłyszałam....

_______________________________________________________________
Stylesowa
Zapożyczyłam sobie zwycięzcę tegorocznego X-Factora, nic z tego nie jest prawdą(oprócz tego że wygrał :D )
Wiem że nudny i nijaki, obiecuję że następny będzie lepszy, ale pisałam go na szybko aby dać wam linka do mojego bloga, i aby napisać go jak najszybciej.
Mój nowy blog prolog pojawi się jutro bądź pojutrze :*
Liczę na przynajmniej 5 komentarzy <3 Nie zanudzam Bye :*
I już bym zapomniała dziś urodzinki ma nasz LOU!!! życzymy mu wszystkiego co najlepsze więcej fanek! zdrowia! dobrze układającej się fryzury! więcej piłki nożnej, więcej spędzanego czasu z najbliższymi, więcej hajsu! i niech nigdy się nie zmienia! po prostu wszystkiego co najlepsze!!! <3 (pomińmy fakt że Lou i tak tego nie przeczyta :D )
podkreślone oznacza po polsku
------------------------------------------
-Co?-zapytałam,ale nie spodziewałam się takiego wybuchu.....
-Oszalałaś?-wszyscy na mnie naskoczyli.Ale że o co?
-Znaczy że co?-byłam kompletnie zdezorientowana
-Wiesz że jak będziesz tak głośno słuchać muzyki to możesz ogłuchnąć?!-powiedział rozdrażniony Liam
-I co w związku z tym?-i na serio o to to całe zamieszanie?
-Ty nic nie rozumiesz-Niall pokręcił z politowaniem głową
-Ależ rozumiem po prostu myślałam po waszych reakcjach że przynajmniej ten samolot ma spaść w jakąś przepaść czy coś-powiedziałam
-Ughhh...dobra damy ci spokój pod warunkiem że obiecasz że nie będziesz tak głośno słuchała muzyki-Przemówił Lou
-Okay, okay
-Może...zagramy w fife?-zaproponował Zayn
-Błagam was, chcecie przegrać?-Niall i Lou powiedzieli równocześnie
-Robimy każdy na każdego a ci którzy będą mieli najwięcej wygranych grają w finale okay?-zaproponowałam
-Niech ci będzie, ale jestem pewien że w finale będą Lou i Ni
-Ciekawe-mruknęłam.I tak oto wylądowałam w finale z Niallem
-(S.T.I)!-dopingowali mnie-Lou!-dopingowali go, i tak na zmianę
-Co?-oburzyłam się gdy gra zakończyła się remisem
-Rewanż?-zapytał
-Oczywi...-nie dane mi było dokończyć, bo pilot powiedział że podchodzimy do lądowania...
*3 godziny później
Siedzieliśmy z chłopakami na kanapie oglądając brytyjski X-factor
-Może zagramy w butelkę?-wystrzelił Hazz
-Ta!-chłopcy się zgodzili
-Nie!-szybko zaprzeczyłam
-Czemu?-zapytał Liam z łobuzerskim uśmiechem
-No bo jestem jedyną dziewczyną a was 5 chłopaków...więc
-Ughhh, niech ci będzie, ale następnym razem grasz bez gadania!-ostrzegł mnie loczuś
-Ta, uhu-powiedziałam sarkastycznie
-Może...-nie mlogłam dokończyć ponieważ zadzwonił mój telefon-przepraszam-mruknęłam i odeszłam na drugi koniec salonu,co i tak nie wiele dało bo chłopcy czujnie mi się przyglądali
-Słucham?
-Włączaj TV za chwilę występ Adriana musisz oglądać!!!
-Okay, muszę iść-odrzekłam przerażona i rozłączyłam się.Już wam wyjaśniam Adrian to mój przyjaciel/młodszy brat oczywiście nie naprawdę po prostu tak się traktujemy.Adrian pół roku temu poszedł do X-factora i dziś jest finał obiecałam mu że będę oglądać i obietnicy dotrzymam.Szybko pobiegłam w kierunku 'mojego' pokoju z szafki nocnej złapałam laptopa i pędem ruszyłam do zdziwionych chłopaków
-Chłopcy..-zaczęłam przesłodzonym tonem
-Mów czego chcesz?-zaczął Zaza
-Jakie macie hasło do wifi-powiedziałam tym razem bez ogródek
-One direction...może mało oryginalne ale jest-powiedział Hazz
-Dzięki-mruknęłam szybko wpisałam hasło i weszłam w audycję na żywo.
"a teraz przed państwem jesden z naszych najmłodszych uczestników, co nie zanczy że mniej utalentowany, przed państwem Adrian Makar" na scenę wszedł mój przyjaciel...jeśli można to tak nazwać...."Ten występ chcę zadedykować (T.I) (T.N) mimo tego że nie może tu być ze mną wiem że to ogląda" chłopaki usiedli bardzo blisko mnie i oglądali razem ze mną mimo tego że nie wiedzieli o co chodzi...
Po kilku sekundach z ust chłopczyka zaczęły wydobywać się piękne dźwięki. Po 3 wersach piosenki z moich oczu zaczęły cieknąć łzy.Jak zahipnotyzowana patrzyłam na jego poczynania, to z jaką uczuciowością to śpiewał było...było...było takie aż brak słów.Piosenka się skończyła a ja pusto patrzyłam w ekran to było zniewalające, i chyba nie tylko na mnie tak podziałało bo chłopaki również nie odrywali wzroku od laptopa, wszystkim nam zabrakło słów...
-To było piękne...-głos zabrał Liam
-I te emocje..-dopowiadali chłopcy.
-(S.T.I) dlaczego płaczesz?-zapytał po chwili Liam
-On..on mi zadedykował tą piosenkę...-zaczęłam ale oni mi nie dali dokończyć
-Znacie się?-przerwał mi Niall
-Tsa, mieszkamy w jednym budynku...
-Blok?-zasugerował Hazz ale pokręciłam przecząco głową-Rodzina?-znów zaprzeczyłam-To ja już nie wiem
-Do dziecka-powiedziałam cicho, ale chyba wszyscy usłyszeli ponieważ umilkli i patrzyli na mnie oniemiali
-Rodzice zginęli?-zapytał ostrożnie Liam?
-Nie, zostawili mnie gdy miałam 10 lat i powiedzieli że byłam ciężarem..-powiedziałam sucho
-Przykro mi...ale teraz masz nas-powiedział pocieszająco Hazz
-Tsa na tydzień-powiedziałam sarkastycznie.Chłopaki chcieli coś powiedzieć ale nie dane im to było ponieważ na ekranie pojawili się finaliście i prowadzący, to oznacza że za chwilę dowiemy się czy Adrian wygrał?czy przegrał?
-"Zwycięzcą tegorocznego X-Factora jest...-chłopcy jako że nie rozumieli polskiego uważnie przyglądali się mojej reakcji, poczułam że robi mi się słabo gdy usłyszałam....
_______________________________________________________________
Stylesowa
Zapożyczyłam sobie zwycięzcę tegorocznego X-Factora, nic z tego nie jest prawdą(oprócz tego że wygrał :D )
Wiem że nudny i nijaki, obiecuję że następny będzie lepszy, ale pisałam go na szybko aby dać wam linka do mojego bloga, i aby napisać go jak najszybciej.
Mój nowy blog prolog pojawi się jutro bądź pojutrze :*
Liczę na przynajmniej 5 komentarzy <3 Nie zanudzam Bye :*
I już bym zapomniała dziś urodzinki ma nasz LOU!!! życzymy mu wszystkiego co najlepsze więcej fanek! zdrowia! dobrze układającej się fryzury! więcej piłki nożnej, więcej spędzanego czasu z najbliższymi, więcej hajsu! i niech nigdy się nie zmienia! po prostu wszystkiego co najlepsze!!! <3 (pomińmy fakt że Lou i tak tego nie przeczyta :D )
wtorek, 23 grudnia 2014
Merry christmas!-Stylesowa
Merry christmas!-Stylesowa
Nie wierzę że to moje pierwsze święta na tym blogu....
A więc nie wiem czy uda mi się coś jeszcze dziś, lub jutro dodać więc chcę wam życzyć:
Wesołych, błogosławionych i spędzonych
w gronie rodziny świąt. Dużo prezentów
smacznej kolacji wigilijnej, szczęścia,
lepszych ocen, więcej przyjaciół,
pijanego sylwestra, lepszego startu
w 2015 roku,większej obsesji na punkcie 1D
i sama już nie wiem...po prostu wszystkiego dobrego!
Skacze Aniołek, skacze po chmurkach,
Nie wierzę że to moje pierwsze święta na tym blogu....
A więc nie wiem czy uda mi się coś jeszcze dziś, lub jutro dodać więc chcę wam życzyć:
Wesołych, błogosławionych i spędzonych
w gronie rodziny świąt. Dużo prezentów
smacznej kolacji wigilijnej, szczęścia,
lepszych ocen, więcej przyjaciół,
pijanego sylwestra, lepszego startu
w 2015 roku,większej obsesji na punkcie 1D
i sama już nie wiem...po prostu wszystkiego dobrego!
Skacze Aniołek, skacze po chmurkach,
niesie życzenia w Anielskich piórkach.
Niesie w plecaku babki i świeczki,
a w walizkach złote dzwoneczki.
Wesołych Świąt!
Niesie w plecaku babki i świeczki,
a w walizkach złote dzwoneczki.
Wesołych Świąt!

Gdy pierwszą gwiazdkę ,
ujrzysz na niebie,
Wspomnij tych,
co kochają Ciebie,
Gdy pierwsza zgaśnie,
a druga zabłyśnie,
niech Cię aniołek,
Odemnie uściśnie!
ujrzysz na niebie,
Wspomnij tych,
co kochają Ciebie,
Gdy pierwsza zgaśnie,
a druga zabłyśnie,
niech Cię aniołek,
Odemnie uściśnie!

Jak bombka na choince
I gwiazda na niebie,
Tak Bóg miłosierny zjawia się u Ciebie
I daje Ci spokój, radość i wiarę
W te Święta radosne, hojne i wspaniałe.
I gwiazda na niebie,
Tak Bóg miłosierny zjawia się u Ciebie
I daje Ci spokój, radość i wiarę
W te Święta radosne, hojne i wspaniałe.

Szczęście nadaje sens życiu,
To magia w twym sercu zaklęta.
Nie pozwól mu zostać w ukryciu,
Podaruj je bliskim na święta!
To magia w twym sercu zaklęta.
Nie pozwól mu zostać w ukryciu,
Podaruj je bliskim na święta!

Z dźwiękiem dzwonków melodyjnych,
Wraz z opłatkiem wigilijnym,
W dzień Bożego Narodzenia
Ślę serdeczne Ci życzenia!
Wraz z opłatkiem wigilijnym,
W dzień Bożego Narodzenia
Ślę serdeczne Ci życzenia!
WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!!
______________________________________________________________________________________
Stylesowa
A więc planuję założyć bloga ma on być o aniołach i czarodziejach(Niall Horan i Selena Gomez w głównych rolach ),myślę że do niedzieli dam wam linka, a teraz myślę nad nazwą, jeśli macie jakieś fajne propozycje piszcie w komentarzach, z góry dziękuję, a oto moje kilka propozycji na nazwę jeśli chcecie piszcie w komentarzach które wam się podobają <3:
Gotta stay high all my life to forget I'm missing you/muszę pozostać na haju na całe moje życie, by zapomnieć, że za tobą tęsknię
You are my habits/jesteś moim nawykiem
High of a love drunk from my hate. It's like I'm huffing paint and I love it the more that I suffer/Naćpany miłością, pijany własną nienawiścią.
Jakbym wąchał farbę i kocham to bardziej niż cierpię, duszę się
Baby please come back/Kochanie proszę wróć
You make me rise when i fall/ podnosisz mnie, kiedy spadam..
Lat kiss and goodbye/ostatni pocałunek i pożegnanie
We live, as we dream – alone. /Żyjemy tak, jak śnimy - samotnie.
Nobody dies a virgin, life fucks us all./ Nikt nie umiera bez utraty dziewictwa, życie pierdoli nas wszystkich...
poniedziałek, 22 grudnia 2014
Harry ~ Night changes.. ;* - część 3
Hmm.. Może zadedykuję tą część osobą które kochają deszcz.. <3
Jest tu taka dziewczyna? Ja go lubię :D <3
WAŻNA INFORMACJA JEST OD ROZDZIAŁEM!! <3
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
~*~ <- zmiana perspektywy
H:
A jak cie tu nie będzie?
J:
Będę.. codziennie tu jestem.. -
zapewniłam
go. Loczek nie był
dość
przekonany, ale zgodził
sie.
Posiedzieliśmy
jeszcze kilka godzin, rozmawiając i poznając sie coraz bardziej.
Harry opowiedział mi o swoim życiu, jak jest mu ciężko z
niektórymi sprawami. Współczułam mu, wiele cierpi przez słowa
innych, choć tak naprawdę nie znają go i nie wiedzą jaki jest. A
jest niesamowity, uczuciowy, ale też pewny siebie. Polubiłam go i
myślę że on mnie też. Loczek znów odprowadził mnie do domu.
Chwile staliśmy przed bramką i uśmiechaliśmy sie do siebie.
J:
Może wejdziesz? - zaproponowałam. Nie chciałam sie jeszcze z nim
rozstawać.
H:
Niee.. jestem przemoczony, nie chce ci robić problemu.. - przyznał,
ale wiedziałam że chciał wejść.
J:
Dam ci jakieś suche ubrania, jeśli oczywiście chcesz.. Do niczego
cie nie zmuszam..
H:
Może innym razem.. ale dziękuje.. - uśmiechnęłam sie lekko,
czułam sie zawiedziona.
J:
To do następnej
ulewy.. - zaśmiałam
sie i odwróciłam
sie by odejść.
Poczułam
jednak jak chłopak
łapie
mnie za rękę
i bardzo szybko odwraca w swoją
stronę,
znalazłam
sie bardzo blisko jego twarzy, w oczach bruneta skakały
iskierki, a
serce
waliło
mi jak oszalałe..
Harry bardzo powoli, patrząc
mi w oczy, przybliżał
swoją
twarz do mojej, a chwile później
poczułam
jego miękkie
usta, które
ucałowały
kącik
moich warg.
H:
Do jutra.. - uśmiechnął sie ukazując dołeczki, wypościł mnie
ze swoich objedz.
J:
Będę czekać na ciebie o 3pm.. - powiedziałam i odeszłam. Czułam
sie jak najszczęśliwsza osoba na świecie, w myślach wciąż
wracałam do tego pocałunku. Marzyłam o tym by znaczył dla Hazzy
tak wiele, co dla mnie.
~*~
Wróciłem
do domu z uśmiechem na twarzy. Czułem sie szczęśliwy, już dawno
nie przepełniała mnie taka radość. Wywnioskować można z tego,
że potrzebuje (T.i.) do życia. Dzięki niej moje życie przestaje
być smutne, zapominam o problemach, chce mi się po prostu skakać z
radości. Jest idealna! Siedziałem w salonie i wpatrywałem sie w
ściany, co chwile na mojej twarzy pojawiał sie uśmiech.
Z:
Ej Harry!! Słuchasz nas?! - zapytał machając mi przed oczami ręką.
Nawet nie zwróciłem na nich uwagi, myślałem o ślicznej brunetce.
Poczułem mocniejsze uderzenie w głowę, czymś miękkim.
Otrząsnąłem sie i spojrzałem na przyjaciół.
J:
Co?!
Li:
Harry sie zakochał..!! Haha!! - zaczęli sie śmiać, a ja sie tylko
do nich szczerzyłem. Wiedziałem że mieli racje!
N:
Rozmawialiśmy o koncercie. Może zaprosisz tą swoją dziewczynę?
J:
Nie wiem.. a kiedy on jest? - z głowy całkowicie wyleciał mi nasz
harmonogram.
Lou:
No jutro mamy koncert na Arenie, o 3pm.. Zapomniałeś?!
J:
O 3pm?! Umówiłem sie z (T.i.) o tej godzinie.. - przeraziłem sie
Z:
To zadzwoń do niej i zaproś ją.. - powiedział z oczywistością.
J:
Nie mogę.. - przyznałem ze smutkiem
N:
Dlaczego? - zdziwił sie
J:
Bo nie mam jej numeru.. Musze do niej iść! - zerwałem sie z
miejsca i nie zważając na krzyki chłopaków wybiegłem z domu.
Nawet nie wziąłem ze sobą bluzy, tylko biegłem do domu (S.T.i.)..
Deszcz padał jeszcze mocniej niż gdy byłem z brunetka, od naszego
spotkania minęły zaledwie dwie godziny.. Zdyszany zatrzymałem sie
przed frontowymi drzwiami jej domu. Zapukałem i pozostało mi
czekać, chwile później otworzyły sie i ukazał mi sie wysoki
chłopak. Jego mina była bez żadnych emocji, przestraszyłem sie
lekko. - Cześć, jest (T.i.)?- zapytałem spokojnie. Chłopak bez
słowa skinął głową i wpuścił mnie do środka.
Ch:
(S.T.i.)!! Ktoś do ciebie!! - zawołał ją - A ty to kto jesteś? -
zapytał w pewnym momencie, odwracając sie do mnie.
J:
Harry, przyjaciel (T.i.).. - wyjaśniłem z uśmiechem. Chłopak
chciał już coś powiedzieć, ale przyszedł mój ideał. Na mój
widok od razu uśmiech wkradł sie jej na twarz.
(T.i.):
Harry? A co ty tu robisz? - zapytała, ale po chwili spojrzała na
chłopaka - Rafał, możesz już sobie iść.. - wygoniła go.
Chłopak prychnął i odszedł od nas, rzucając mi ostatnie
spojrzenie.
J:
Przyszedłem, muszę ci coś powiedzieć. - dziewczyna zaśmiała sie
cicho i pociągnęła mnie za rękę, chwile później byliśmy, jak
mniemam, w jej pokoju. - Kto to był? - spytałem ciekawy.
(T.i.):
Rafał, mój brat.. - wyjaśniła - Zaraz wrócę. - nie zdążyłem
jej odpowiedzieć, bo już jej nie było. Kilka sekund później
wróciła z jakimiś rzeczami. - Masz, jak wyjdziesz na korytarz,
drugie drzwi na prawo to łazienka.. - poinstruowała mnie, podając
mi ubrania i wyszliśmy z sypialni. Odnalazłem łazienkę i
zamknąłem sie w niej, przebrałem sie w rzeczy od niej, pasowały
jak ulał i śmiem podejrzewać że to jej brata. Roztrzepałem
trochę posklejane loki i wyszedłem z pomieszczenia, na korytarzy
zatrzymał mnie ten szatyn.
R:
Słuchaj, widzę że ona jest szczęśliwa widząc ciebie, nie zrań
jej bo wtedy..
(T.i.):
Już jestem.. - przerwała mu. Czułem pewnego rodzaju ulgę, szatyn
musi kochać swoją siostrę.
J:
Spokojnie - powiedziałem do niego i poszedłem za brunetką.
Dziewczyna podała mi kubki z gorącą herbatą i zamknęła za nami
drzwi. Rozsiadła sie na łóżku i zachęciła do tego też mnie.
(T.i.):
To co chciałeś mi powiedzieć?!
...
Do kolejnej części chce 8 komów <3 !!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
A więc ważną notką jest moje podziękowanie WAM!!
Na blogu jest już ponad 43 000 wyświetleń!!
Około 800 komentarzy..
DZIĘKUJĘ WAM!! JESTEŚCIE NAJWSPANIALSI!! GDYBY NIE WY, BLOG BY UPADŁ! :* :* :* :*
Naat
Zayn ;** (2) ~część 4/ ostatnia
NOTKA POD IMAGINEM, KOCHANI :*
*******************************************************************
CZY TEN KOLEŚ NIE MÓGŁBY ODPUŚCIĆ?! Ojciec Zayn'a podszedł do nas i chwycił syna za ramię.
- Nigdzie nie idę.- warknął młodszy Malik i odepchnął starszego. Facet zatoczył się i prawie upadł, ale jakiś chłopak podtrzymał go. Wyłączyliśmy muzykę, a tłum widząc, że coś się szykuje, według sugestii Horana udali się do mojego pokoju.
- Do jasnej cholery Zayn! Nie możesz zadawać się z nią. Nie widzisz tego?- wskazał na mnie, a gdy Mulat chciał stanąć w mojej obronie kazałam mu się zamknąć.
- Jeżeli ma pan jakiś problem z moją osobą, to bardzo proszę zabrać swoją szanowną dupę z mojego mieszkania, bo jak w nią kopnę, to się gościu nie pozbierasz!- syknęłam, a on zdziwił się.- Widzisz synu? Od tego chciałem cię uchronić!
- Nie masz mnie od czego chronić! Ta pyskata, arogancka a jednocześnie słodka osóbka, to najlepsze, co mnie w życiu spotkało! A jeśli powiedziałbym, że ją kocham? Tak samo jak ty powiedziałeś dziadkowi o mamie? Co byś wtedy zrobił?- zakończył cicho, a mną wstrząsnęło. Obaj mężczyźni spojrzeli na mnie, a ja wzdrygnęłam się na widok ciepłego spojrzenia od pana Malika.
- Rozumiesz już dziecko?- zapytał mnie z uśmiechem, który dodawał mu lat, ale był uroczy.
- Zayn.. Ty..- on tylko skinął głową, a ja nie mogąc się opanować, wyprosiłam pana Malika jak i Zayn'a.
Ludzie ulotnili się widząc, że nie mam nastroju. Kilka osób zostawiło swoje numery prosząc, aby zadzwonić, gdybym czegoś potrzebowała, za co im szczerze podziękowałam.
- To co z tym zrobisz?- zapytał ostrożnie Horan.
- Nie wiem. Ale.... Ja chyba też, no wiesz..- westchnęłam szczęśliwie, bo chłopak, którego kocham, też mnie kocha!
- Musisz mu to powiedzieć, bo no wiesz, chłopaki raczej nie mówią o tych no uczuciach.- doradził mi, a ja przytaknęłam. Poszłam do pokoju i przebrałam się w zwykłe jeansy, czarną bokserkę i czarną bluzę. Na nogach miałam swoje nieśmiertelne Force'y, bo jakże by inaczej.
Wyszłam z domu niezauważona i dobrze. Nawet nie wiem, gdzie Zayn mieszka. Wyjęłam telefon i próbowałam się dodzwonić. Odebrał za piątym razem, gdy już chciałam zrezygnować.
- Hej. Moglibyśmy się spotkać.. Pod moim blokiem?- dokończyłam zdając sobie sprawę z tego, że nie bardzo znam okolicę wokół miejsca mojego zamieszkania.
- Jasne, znaczy okej. Będę za.. minutę.- rozłączyłam się i po kilkudziesięciu sekundach byłam na zewnątrz. Tam czekał już Malik.
- Chciałam Ci powiedzieć, że.. Ja. Ja też Cię kocham.- wykrztusiłam. On tylko przybliżył się i.. przytulił mnie. Oh.. Lekko zawiedziona, ale szczęśliwa wróciłam z nim do mojego apartamentu.
- To.. Do jutra.- uśmiechnął się nieziemsko, odsłaniając swoje idealne ząbki.
- Taa.- zamknęłam mu drzwi przed nosem z satysfakcją. OCZYWIŚCIE zapukał kilka sekund później, przytulając i całując mnie w policzek na pożegnanie. Wreszcie zamknęłam je i poszłam do pokoju. Z szafy wyjęłam parę szarych dresów i białą bokserkę. Skierowałam się do przestronnej, czarno-białej łazienki. Zdjęłam brudne ubrania i weszłam pod prysznic. Woda przyjemnie otulała moje ciało. Relaksowałam się, dopóki Niall nie zaczął dobijać się mówiąc, że on musi do toalety, a boi się tamtej drugiej łazienki. Westchnęłam i wyszłam opatulając się w puchaty ręcznik. Otarłam ciało z kropelek i założyłam czystą bieliznę. Gdy tylko to zrobiłam chłopak wręcz włamał się do pomieszczenia.
- Ostrzegałem!- krzyknął i zaśmiał się, po czym wypchnął mnie i rzucił mi ubrania.
- No dzięki Horan!- odkrzyknęłam i szybko ubrałam się. Pobiegłam do pokoju blondyna i ukryłam pod kołdrą. Po jakiś 5 minutach przyszła moja ofiara. Wskoczył na łóżko, a gdy się okazało, że ono się rusza, pisnął jak dziewczynka. Zaśmiałam się głośno, a on zrobił obrażoną minę.
- Mogłem przez Ciebie umrzeć!- rzucił oskarżycielsko w moją stronę.
- Ty wchodząc mi do łazienki zrobiłeś to samo! Już nie płacz, bo się rozmażesz.- zachichotałam, a on wypchnął mnie z pokoju.
Następnego dnia było już wszystko dobrze. Wstałam oczywiście wcześniej od niebieskookiego i zrobiłam mu naleśniki. Zjadł wszystko i przytulił się do mnie.
- Ubierz się ładnie, masz godzinę.- mrugnął, a ja zaskoczona posłuchałam się go.
Nie chciałam się stroić, więc wybrałam nowe rzeczy, które kupiłam niedawno z Niallerem. Pomalowałam się delikatnie i spryskałam ulubionymi perfumami. Przejrzałam się w lustrze.. W sumie miałam ubrać się ładnie, a brzydko chyba nie jest.
- Jestem gotowa!- powiedziałam wchodząc do pokoju blondyna.
- Oke.. To jest ładnie ubrana?! Dobra, trudno. Nie mamy czasu.- westchnął i wypchnął mnie (po raz kolejny) z pokoju. Wyszedł dopiero po 5 minutach i złapał mnie za rękę, ciągnąc.
- Wytłumaczysz mi, o co chodzi?!- zaparłam się nogami, przez co wylądował na podłodze. Zacisnął dłonie w pięści i jak podejrzewam liczył do 10, co na niewiele się zdało. Wstał i złapał mnie w pasie, po czym przerzucił sobie przez ramię. Wcześniej jednak zawiązał opaskę na oczach. Szliśmy 10 minut, aż się wkurzyłam i ściągnęłam materiał. Chłopak to zauważył i postawił.
- Możesz przez chwilę po prostu robić to, o co cię proszę?- skinęłam głową i dałam się wziąć na barana. Schowałam mu twarz w bluzie. Wyglądaliśmy jak zakochana para, ale mnie to nie obchodziło. Przez kolejne 15 minut nudziłam się, więc wyjęłam mu z kieszeni telefon. Chciał mi go zabrać, ale pokręciłam głową. On tylko przytaknął i szedł dalej. Pobawiłam się chwilę jego IPhone'em, po czym z chytrym uśmieszkiem mu go oddałam. On tylko pokręcił z niedowierzaniem głową wiedząc, że z hakowałam mu wszystkie konta na portalach społecznościowych, jakie tylko miał. Na szczęście dotarliśmy do.. kina? Serio? On wniósł mnie do środka i po prostu uciekł. Zobaczyłam Zayn'a i jego uśmiech, co znaczyło, że to było zaplanowane.
- Głupki.- zachichotałam i przytuliłam się z nim na przywitanie. Podeszliśmy do miłej dziewczyny, która wskazała nam salę, w której miał odbyć się seans. Nie wiem co to za film. Usiedliśmy na wprost ekranu i patrzyliśmy sobie chwilkę w oczy.
- Wiesz co.. Ja nie bez powodu chciałem, żebyś tu przyszła. To nie będzie zwykły film.- spojrzałam na ekran, a tam zaczęły wyświetlać się slajdy.
- O mój boże..- wyszeptałam i wstałam. To było coś pięknego. Były tam (oczywiście przerobione) zdjęcia moje i Zayn'a a pod nimi podpisy. Co drugi slajd był jakiś napis, który przypominał mi coś. Na końcu pojawiło się nasze jedyne wspólne zdjęcie. Nie mogłam dłużej powstrzymać łez. Wybuchnęłam płaczem i usiadłam na fotelu.
- Coś nie tak? Co znowu zrobiłem?- spanikowany chłopak uklęknął przede mną.
- Nic.. Po prostu się wzruszyłam.- uśmiechnęłam się i nie mogąc powstrzymać pocałowałam. To był bardzo krótki pocałunek.
- Zostaniesz moją dziewczyną?- zapytał, na co kiwnęłam głową, a on wziął mnie w ramiona i wyszedł z sali. Na zewnątrz stała ekipa kinowa z czekoladkami, kwiatami i jakimś upominkiem.
- Dziękuję.- wyszczerzył się. Nie chciałam być nie miła, ale pragnęłam w tym momencie po prostu przytulić się do mojego chłopaka i wypić kakao. O dziwo właśnie to po 30 minutach robiliśmy w jego domu.
- Myślę, że teraz będziemy żyć szczęśliwie.- wyznałam mu.
- Ja też.- złączył nasze dłonie, które miałam nadzieję, będą ze sobą połączone już na zawsze.
KONIEC <3
NOTKA:
Otóż chciałam przeprosić, za tak długą przerwę. Mam nogę w gipsie i nie bardzo miałam jak tego dokończyć. A co do ff, to dam je pod następnym imaginem, bo chcę napisać dla was specjalny opis tego, żeby za dużo nie zdradzić ;) Nie jest to wszystko, co chciałam wam powiedzieć, ale czas mnie goni (czytaj: moja zła na mnie że tak długo korzystam z komputera mama), także w razie czego, będzie Edit albo informacja pod następnym imaginem z..? Z tego co pamiętam z Harry'm, tak?
DF x.
*******************************************************************
CZY TEN KOLEŚ NIE MÓGŁBY ODPUŚCIĆ?! Ojciec Zayn'a podszedł do nas i chwycił syna za ramię.
- Nigdzie nie idę.- warknął młodszy Malik i odepchnął starszego. Facet zatoczył się i prawie upadł, ale jakiś chłopak podtrzymał go. Wyłączyliśmy muzykę, a tłum widząc, że coś się szykuje, według sugestii Horana udali się do mojego pokoju.
- Do jasnej cholery Zayn! Nie możesz zadawać się z nią. Nie widzisz tego?- wskazał na mnie, a gdy Mulat chciał stanąć w mojej obronie kazałam mu się zamknąć.
- Jeżeli ma pan jakiś problem z moją osobą, to bardzo proszę zabrać swoją szanowną dupę z mojego mieszkania, bo jak w nią kopnę, to się gościu nie pozbierasz!- syknęłam, a on zdziwił się.- Widzisz synu? Od tego chciałem cię uchronić!
- Nie masz mnie od czego chronić! Ta pyskata, arogancka a jednocześnie słodka osóbka, to najlepsze, co mnie w życiu spotkało! A jeśli powiedziałbym, że ją kocham? Tak samo jak ty powiedziałeś dziadkowi o mamie? Co byś wtedy zrobił?- zakończył cicho, a mną wstrząsnęło. Obaj mężczyźni spojrzeli na mnie, a ja wzdrygnęłam się na widok ciepłego spojrzenia od pana Malika.
- Rozumiesz już dziecko?- zapytał mnie z uśmiechem, który dodawał mu lat, ale był uroczy.
- Zayn.. Ty..- on tylko skinął głową, a ja nie mogąc się opanować, wyprosiłam pana Malika jak i Zayn'a.
Ludzie ulotnili się widząc, że nie mam nastroju. Kilka osób zostawiło swoje numery prosząc, aby zadzwonić, gdybym czegoś potrzebowała, za co im szczerze podziękowałam.
- To co z tym zrobisz?- zapytał ostrożnie Horan.
- Nie wiem. Ale.... Ja chyba też, no wiesz..- westchnęłam szczęśliwie, bo chłopak, którego kocham, też mnie kocha!
- Musisz mu to powiedzieć, bo no wiesz, chłopaki raczej nie mówią o tych no uczuciach.- doradził mi, a ja przytaknęłam. Poszłam do pokoju i przebrałam się w zwykłe jeansy, czarną bokserkę i czarną bluzę. Na nogach miałam swoje nieśmiertelne Force'y, bo jakże by inaczej.
Wyszłam z domu niezauważona i dobrze. Nawet nie wiem, gdzie Zayn mieszka. Wyjęłam telefon i próbowałam się dodzwonić. Odebrał za piątym razem, gdy już chciałam zrezygnować.
- Hej. Moglibyśmy się spotkać.. Pod moim blokiem?- dokończyłam zdając sobie sprawę z tego, że nie bardzo znam okolicę wokół miejsca mojego zamieszkania.
- Jasne, znaczy okej. Będę za.. minutę.- rozłączyłam się i po kilkudziesięciu sekundach byłam na zewnątrz. Tam czekał już Malik.
- Chciałam Ci powiedzieć, że.. Ja. Ja też Cię kocham.- wykrztusiłam. On tylko przybliżył się i.. przytulił mnie. Oh.. Lekko zawiedziona, ale szczęśliwa wróciłam z nim do mojego apartamentu.
- To.. Do jutra.- uśmiechnął się nieziemsko, odsłaniając swoje idealne ząbki.
- Taa.- zamknęłam mu drzwi przed nosem z satysfakcją. OCZYWIŚCIE zapukał kilka sekund później, przytulając i całując mnie w policzek na pożegnanie. Wreszcie zamknęłam je i poszłam do pokoju. Z szafy wyjęłam parę szarych dresów i białą bokserkę. Skierowałam się do przestronnej, czarno-białej łazienki. Zdjęłam brudne ubrania i weszłam pod prysznic. Woda przyjemnie otulała moje ciało. Relaksowałam się, dopóki Niall nie zaczął dobijać się mówiąc, że on musi do toalety, a boi się tamtej drugiej łazienki. Westchnęłam i wyszłam opatulając się w puchaty ręcznik. Otarłam ciało z kropelek i założyłam czystą bieliznę. Gdy tylko to zrobiłam chłopak wręcz włamał się do pomieszczenia.
- Ostrzegałem!- krzyknął i zaśmiał się, po czym wypchnął mnie i rzucił mi ubrania.
- No dzięki Horan!- odkrzyknęłam i szybko ubrałam się. Pobiegłam do pokoju blondyna i ukryłam pod kołdrą. Po jakiś 5 minutach przyszła moja ofiara. Wskoczył na łóżko, a gdy się okazało, że ono się rusza, pisnął jak dziewczynka. Zaśmiałam się głośno, a on zrobił obrażoną minę.
- Mogłem przez Ciebie umrzeć!- rzucił oskarżycielsko w moją stronę.
- Ty wchodząc mi do łazienki zrobiłeś to samo! Już nie płacz, bo się rozmażesz.- zachichotałam, a on wypchnął mnie z pokoju.
Następnego dnia było już wszystko dobrze. Wstałam oczywiście wcześniej od niebieskookiego i zrobiłam mu naleśniki. Zjadł wszystko i przytulił się do mnie.
- Ubierz się ładnie, masz godzinę.- mrugnął, a ja zaskoczona posłuchałam się go.
- Jestem gotowa!- powiedziałam wchodząc do pokoju blondyna.
- Oke.. To jest ładnie ubrana?! Dobra, trudno. Nie mamy czasu.- westchnął i wypchnął mnie (po raz kolejny) z pokoju. Wyszedł dopiero po 5 minutach i złapał mnie za rękę, ciągnąc.
- Wytłumaczysz mi, o co chodzi?!- zaparłam się nogami, przez co wylądował na podłodze. Zacisnął dłonie w pięści i jak podejrzewam liczył do 10, co na niewiele się zdało. Wstał i złapał mnie w pasie, po czym przerzucił sobie przez ramię. Wcześniej jednak zawiązał opaskę na oczach. Szliśmy 10 minut, aż się wkurzyłam i ściągnęłam materiał. Chłopak to zauważył i postawił.
- Możesz przez chwilę po prostu robić to, o co cię proszę?- skinęłam głową i dałam się wziąć na barana. Schowałam mu twarz w bluzie. Wyglądaliśmy jak zakochana para, ale mnie to nie obchodziło. Przez kolejne 15 minut nudziłam się, więc wyjęłam mu z kieszeni telefon. Chciał mi go zabrać, ale pokręciłam głową. On tylko przytaknął i szedł dalej. Pobawiłam się chwilę jego IPhone'em, po czym z chytrym uśmieszkiem mu go oddałam. On tylko pokręcił z niedowierzaniem głową wiedząc, że z hakowałam mu wszystkie konta na portalach społecznościowych, jakie tylko miał. Na szczęście dotarliśmy do.. kina? Serio? On wniósł mnie do środka i po prostu uciekł. Zobaczyłam Zayn'a i jego uśmiech, co znaczyło, że to było zaplanowane.
- Głupki.- zachichotałam i przytuliłam się z nim na przywitanie. Podeszliśmy do miłej dziewczyny, która wskazała nam salę, w której miał odbyć się seans. Nie wiem co to za film. Usiedliśmy na wprost ekranu i patrzyliśmy sobie chwilkę w oczy.
- Wiesz co.. Ja nie bez powodu chciałem, żebyś tu przyszła. To nie będzie zwykły film.- spojrzałam na ekran, a tam zaczęły wyświetlać się slajdy.
- O mój boże..- wyszeptałam i wstałam. To było coś pięknego. Były tam (oczywiście przerobione) zdjęcia moje i Zayn'a a pod nimi podpisy. Co drugi slajd był jakiś napis, który przypominał mi coś. Na końcu pojawiło się nasze jedyne wspólne zdjęcie. Nie mogłam dłużej powstrzymać łez. Wybuchnęłam płaczem i usiadłam na fotelu.
- Coś nie tak? Co znowu zrobiłem?- spanikowany chłopak uklęknął przede mną.
- Nic.. Po prostu się wzruszyłam.- uśmiechnęłam się i nie mogąc powstrzymać pocałowałam. To był bardzo krótki pocałunek.
- Zostaniesz moją dziewczyną?- zapytał, na co kiwnęłam głową, a on wziął mnie w ramiona i wyszedł z sali. Na zewnątrz stała ekipa kinowa z czekoladkami, kwiatami i jakimś upominkiem.
- Dziękuję.- wyszczerzył się. Nie chciałam być nie miła, ale pragnęłam w tym momencie po prostu przytulić się do mojego chłopaka i wypić kakao. O dziwo właśnie to po 30 minutach robiliśmy w jego domu.
- Myślę, że teraz będziemy żyć szczęśliwie.- wyznałam mu.
- Ja też.- złączył nasze dłonie, które miałam nadzieję, będą ze sobą połączone już na zawsze.
KONIEC <3
NOTKA:
Otóż chciałam przeprosić, za tak długą przerwę. Mam nogę w gipsie i nie bardzo miałam jak tego dokończyć. A co do ff, to dam je pod następnym imaginem, bo chcę napisać dla was specjalny opis tego, żeby za dużo nie zdradzić ;) Nie jest to wszystko, co chciałam wam powiedzieć, ale czas mnie goni (czytaj: moja zła na mnie że tak długo korzystam z komputera mama), także w razie czego, będzie Edit albo informacja pod następnym imaginem z..? Z tego co pamiętam z Harry'm, tak?
DF x.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





