One Direction i My.. - imaginy

piątek, 22 sierpnia 2014

Marcel.. cz.18

Heej :)) Rany, ale długo nie pisałam.. Wybaczcie mi brak nowej części, ale brak weny :( Coś mi wczoraj i dzisiaj przyszło do głowy i postanowiłam coś nabazgrać :D Jeszcze raz was przepraszam, za tak długą przerwę, ale wracam z prawie zakończeniem Marcela i nowym opowiadaniem tym razem o wiele krótszym xD Nie zanudzam i naprawdę zachęcam do komentowania! xx.
****************************************
Wtuliła się we mnie i po kilku minutach znowu usnęła. Biedna dziewczyna.. Czemu ją to spotkało..?
Leżałem i wpatrywałem się w nią. Całą noc. Rano, gdy się obudziła szeroko uśmiechnięta dała mi całusa w policzek i wyskoczyła z łóżka.
- No, to ten.. Ja już pójdę, bo te kobiece sprawy i w ogóle.- powiedziałem zmieszany.
- Taa..- przeciągnęła i gestem ręki popędziła. Wow, ale ma zmienny nastrój. Wstałem i już miałem wychodzić, ale odwróciłem się z powrotem do niej i szybko przytuliłem. Nie wiem czemu, to był taki impuls.
- Jaa.. Przepraszam.- mruknąłem i prawie wybiegłem z pomieszczenia. Cody i jego banda czyha na nas z bronią masowego rażenia i najgorszymi bandytami tuż po nas- a ja tu się rozczulam?! Ta dziewczyna jest niesamowita. Zmienia wszystko i wszystkich dookoła. 
Uśmiechnąłem się i pokręciłem głową. Po chwili znalazłem się w kuchni. Wyjąłem miskę, łyżkę i płatki oraz mleko. Zrobiłem sobie śniadanie i usiadłem przy stole. Zjadłem i odłożyłem naczynia do zlewu. Nie chce mi się zmywać. Wróciłem do salonu i zdałem sobie sprawę, że jestem tylko w bokserkach i podkoszulku, więc poszedłem do pokoju, gdzie najpierw miała spać Nathe. Myślałem, że padnę przez to, co tam zobaczyłem. Harry spał sobie w łóżku, a Niall spał pod łóżkiem. Wybuchnąłem niepohamowanym śmiechem. Harry poskoczył i walnął się o jakiś tam górny żelazny pręt, a Niall rąbnął się prosto w czoło.
- Pobudka śpiochy!
- Haha ale śmieszne.- Niall skrzywił się i potarł ręką czoło.
Dotarłem do szafy i wybrałem dla siebie szare dresy, czarną koszulkę i w tym samym kolorze supry.
- A masz coś dla mnie?- zapytał Niall.
- Poszukaj sobie coś, a brudne rzeczy wrzuć do pralki.- skinął głową po czym podszedł do szafy.
- Jak twoja ręka bracie?
- Chyba w porządku, ale poproszę Nathalie o zmianę opatrunku, bo ten jest już no wiesz..- wskazał na bandaż, który był przesiąknięty zaschniętą już krwią.
- Jest w drugiej sypialni, ale się ubiera i inne takie, więc musisz poczekać.- skinął głową i również podszedł do szafy.
Wyszedłem i skierowałem się do łazienki. Wziąłem prysznic i szybko ubrałem przygotowane wcześniej rzeczy. Spojrzałem w lustro i westchnąłem. Widać po mnie zmęczenie po nieprzespanej nocy. Wyszedłem i rozwaliłem się na kanapie w salonie. Muszę wrócić do dawnej "postaci" chama i kogoś, kto budzi respekt. Przez Nath stałem się taki grzeczny.. Ugh.. Gdy tak skakałem po kanałach, aby znaleźć coś wartego zainteresowania, do salonu weszła moja przyjaciółka. Wyglądała po prostu prześlicznie! Mimowolnie rozdziawiłem buzię i wpatrywałem się w nią jak zaczarowany. Miała na sobie Białą koronkową sukienkę, do tego czarne koturny. Włosy miała upięte w wysokiego koka i wpiętą czarną kokardkę. Nałożyła uroczy makijaż, dzięki któremu jej twarz wręcz jaśniała. Widząc, że się jej przyglądam, spuściła głowę i pozwoliła kilku niesfornym kosmykom opaść na jej twarz.
- Zrób zdjęcie zostanie na dłużej.- rzekł ze śmiechem Niall stając koło Nathalie i obejmując ją. CO TO MA BYĆ?! Lecz dziewczyna odsunęła się, a blondyn skrzywił. HA!
- Zamknij gębę Marcel, bo ci mucha wleci.- zaśmiał się Harry stając koło niebieskookiego.
- Haha ale śmiesznie.- skwitowałem.- A tak w ogóle, to czemu sukienka?
- Nie wiem jakim cudem wszystkie inne moje ubrania były nieskompletowane i było tylko to.- spojrzała na mnie znacząco, a ja uniosłem brwi w zdziwieniu. Widząc moją reakcję, spojrzała na chłopaków za nią, którzy głupkowato się uśmiechali.- Narry?
- Na.. co?- wtrącił mój brat.
- Narry. Czyli połączenie waszych imion.- zaśmiała się perliście i całej naszej trójce zaparło dech w piersiach. Takiego cudnego śmiechu jeszcze nie słyszałem..
- Widzisz oni nie są zbyt bystrymi osobami.- zaśmiałem się na co dziewczyna przytaknęła. Widząc ich miny i sposób, w jaki stanęli (prawie identycznie) ja i Nath tarzaliśmy się ze śmiechu. Dwójka naburmuszonych dzieci wyszła z salonu i po chwili słyszeliśmy tylko trzask drzwi od dwóch różnych pokoi. Nathalie zachichotała i udała się do kuchni kręcąc głową. Z racji tego, że nie miałem nic do roboty poszedłem za nią. Właśnie zastanawiałem się, jak ja właściwie mam na nazwisko, skoro Harry ma Styles i jest moim bratem, to ja chyba też, co nie? I postanowiłem zapytać przyjaciółki.
- Nath?
- Ta?- wybełkotała z pełną buzią.
- Skoro NIEZBYT BYSTRY HARRY- to specjalnie wykrzyczałem, a na jego reakcję nie musiałem długo czekać.
- MAM TO PO TOBIE STARY!
- ALE TO TY JESTEŚ STARSZY!
- ALE TY JESTEŚ MOIM BRATEM!
- ALE MŁODSZYM!- nie słysząc riposty myślałem, że to koniec. Tak bardzo się myliłem. Do kuchni wpadł rozzłoszczony Harry i kubeł zimnej wody z lodem wylał mi na głowę.- IDIOTO!
- Ice Bucket Challenge.- zaśmiała się Nath.
- Ale śmieszne.- skrzywiłem się i ściągnąłem koszulkę. Została z niej tylko mokra szmata, którą rzuciłem na głowę loczka.
- Przyda ci się do tego mopa na głowie.- powiedziałem i klepnąłem go pięścią w ramię na zgodę, a on walnął mnie po głowie z szerokim uśmiechem. Wow, mam naprawdę fajnego brata. Poszedłem do pokoju z szafą i wyciągnąłem z niej czarne, przetarte rurki, tego samego koloru koszulkę a do tego czarne supry. Trochę chłodno tu, więc na czas włączenia ogrzewania i nagrzania się wyjąłem moją czerwoną, pluszową bluzę. Pobiegłem do łazienki i przebrałem się. Włosy zostawiłem, bo i tak za moment wyschną. 
Mokre rzeczy wrzuciłem do pralki i widząc, że jest pełna nastawiłem i włączyłem. Kura domowe się kurde znalazła. Wyszedłem trzaskając drzwiami tak, jak miałem w zwyczaju po czym po raz kolejny rozwaliłem się na kanapie. Wziąłem telefon i przejrzałem Twittera. Miałem kilkunastu nowych obserwujących. Sprawdziłem Instagrama i strzeliłem sobie fotkę z wystawionym językiem "Dzięki BRACIE za zimną kąpiel"- dodałem jako opis. Opublikowałem i uśmiechnąłem się szeroko. Spojrzałem na zdjęcie i zdałem sobie sprawę, że to moje pierwsze zdjęcie bez okularów i takiego "grzecznego" wyglądu. No nic już z tym nie zrobię, a i tak taka sytuacja będzie mi odpowiadała o wiele bardziej. Westchnąłem i kliknąłem po raz drugi na TT usuwając rzeczy związane ze "starym" Marcelem. To samo zrobiłem na Instagramie usuwając moje zdjęcia w okularach i tej głupiej kamizelce. Zrobiłem jeszcze kilka zdjęć i ustawiłem na prof. oraz tło. Byłem zadowolony. Korzystając z okazji poszukałem kont Nathalie i zaobserwowałem. Z Niallem zrobiłem to samo. Tak wiem, że to może dziwne, ale miło jest wiedzieć co nieco o nich. Tym bardziej, że teraz będziemy spędzać ze sobą dużo czasu. 
- Marceeel?- usłyszałem głos jedynej dziewczyny w tym.. schronie.
- Ta?
- Kiedy my tak właściwe będziemy mogli wyjść? Strasznie się nudzę..- jęknęła.
- Chcesz laptopa z internetem?
- A masz?
- No t..- nie dokończyłem, bo do salonu wpełzł Niall.
- Dajcie mi coś do jedzenia, bo umrę.- wykrztusił i położył się na podłodze. Nathalie westchnęła i poszła do kuchni. Gdy tylko przekroczyła próg, blondyn zerwał się z miejsca i rozłożył się na fotelu. Muszę przyznać, że jest śmieszny.. I wiecznie głodny.
15 minut później doszedł mnie pyszny zapach. Skurcz w żołądku przypomniał mi o małej miseczce płatków sprzed kilku godzin. Nic innego nie jadłem. Ciche nucenie jeszcze bardziej pociągnęło mnie w stronę kuchni. Nathalie stała przy kuchence i oknie. To dziwne, że w "piwnicy" jest okno, ale tak jakoś się złożyło, że jest i dzięki temu jest tak bardziej.. domowo. Śpiewała pod nosem piosenkę. Rozpoznałem w niej jedną z tych, którą puściła mi, jak była u mnie kilka dni temu. Z uśmiechem wróciłem do salonu i wszedłem do "zbrojowni". Tak to nazwałem, bo tu były pistolety i inne takie gówna. W tajnej skrytce, pod szafą mieścił się pokój z instrumentami. Wziąłem idealnie nastrojoną gitarę. Po cichutku podłożyłem ją w kuchni i specjalnie, narobiłem hałasu, żeby zobaczyć z ukrycia, jak podchodzi do gitary. Jeszcze ciszej, niż tu przyszedłem, wróciłem na kanapę, pokazując Niallowi, żeby był cicho i mnie krył. Gdy zobaczył Nath zrozumiał i ledwo zauważalnie skinął głową.
- Marcel, co gitara robi w kuchni?
- Jaka gitara?
- Ta gitara.- Stanęła przed telewizorem i pokazała mi ją.
- Nie wiem. A co?
- Nie nic, bo to dziwny zbieg okoliczności..- powiedziała do siebie myśląc, że nie usłyszę.
- Czemu zbieg okoliczności?- zarumieniła się i spojrzała na Nialla, który sztucznie się uśmiechał. Naprawdę był głodny.
- Bo.. Nuciłam sobie piosenkę, którą nagrywaliśmy z Niallerem i nagle gitara się pojawia.- strzeliła mi spojrzenie, po czym położyła gitarę na stole i skrzyżowała ręce na piersi.
- Zagrasz coś?- rzuciłem od niechcenia, chociaż tak naprawdę bardzo chciałem ją usłyszeć. Pokiwała powoli głową i usiadła na podłodze. Nie ruszyłem się z miejsca, bo w końcu mam być twardy, tak? Nathalie wydęła wargę, widząc, że nie mam zamiaru ustąpić jej miejsca.- Usiądź w fotelu, jak ci niewygodnie.
- Nie wolę tu.- oparła się o szafkę pod telewizorem i wzięła gitarę na kolana. Nagle jej palce zaczęły szarpać struny i rozległ się jej głos. Czegoś tak pięknego nie słyszałem jeszcze nigdy. Nie znałem tej piosenki, ale była piękna. Nie była to jej piosenka ani żadna z tych, które nagrywała. Z pewnością śpiewał ją piosenkarz. Ewentualnie zespół, ale składający się z chłopców. Gdy skończyła, rozdziawiłem buzię. Usiadła po turecku, ale nagle przypomniała sobie, że ma sukienkę, więc wstała i wybiegła z salonu. 
- Nath, czekaj! Nie przebieraj się!- krzyknąłem, gdy zorientowałem się, co ona chce zrobić. Wróciła ze zdziwieniem wypisanym na twarzy.- Mogę cię nagrać? 
- No okej.- wzięła gitarę, a ja pobiegłem po pasek, aby mogła go zahaczyć i stać, zamiast siedzieć. Podałem jej go i wziąłem swój telefon. Miał wspaniałą nagrywarkę, więc efekt powinien być naprawdę fajny. 
- Jak podniosę rękę do góry, to zacznij. Śpiewaj to samo, co przed chwilą. Ah i jeszcze nie zapomnij o tytule i autorze, bo nie znam tej piosenki.
- Ale nie będzie mnie dobrze słychać.- westchnąłem i zdałem sobie sprawę, że w mojej "instrumentowi", jest mikrofon i inne badziewia.
- W takim razie poczekaj.- schowałem telefon i pobiegłem do mojej skrytki. Wyciągnąłem mikrofon i jakieś tam potrzebne do nagrania rzeczy. Jakimś cudem zabrałem wszystko i wróciłem do mojego beżowo-białego salonu.
Poustawiałem wszystko i na koniec podłożyłem jej jeszcze taki barowy stołek. Uniosła brew w zdziwieniu.
- Jakbyś chciała usiąść, czy coś.- pokiwała głową i stanęła przed mikrofonami. Wyjąłem telefon, włączyłem apkę do nagrywania i gdy byliśmy gotowi, uniosłem rękę, włączając nagrywanie. Pokręciłem głową i przerwałem nagranie.
- Co jest?
- Za bardzo trzęsie mi się ręka i nic nie widać. Wezmę kamerę i statyw.- wytłumaczyłem, po czym znowu zniknąłem. Po kolejnych minutach wreszcie zaczęliśmy. Okazało się, że piosenka to "Amnesia" 5 Seconds of Summer. Gdy zmontowałem nagranie, to znaczy pobawiłem się kolorami i efektami, wrzuciłem to na YouTube'a, podpisując to jako cover. Ludzie wręcz rzucili się na to. Kilka dni później o opisu dodałem Insta i Twittera Nath, złowieszczo się przy tym uśmiechając. Po chwili dobiegł mnie krzyk dziewczyny, więc pobiegłem do pokoju, w którym śpi.
- Co jest?
- Laptop.. Prawie wybuchł.
- Od czego?- zapytałem zagryzając wargę, aby powstrzymać śmiech.
- Bo jakiś pacan, tu mam na myśli ciebie, wstawił filmik, na którym śpiewam do internetu i udostępnił mojego Instagrama i Twittera! Jestem skończona!- załkała.
- A widziałaś ilość wyświetleń i komentarze?- pokręciła głową, więc postanowiłem jej pokazać. Włączyłem laptopa i natychmiast ją wylogowałem z obydwu portali.
Na YouTube'ie wpisałem " Amnesia- 5 Seconds of Summer cover by Nathalie Parker". Wyskoczył mi jej filmik, a następnie ilość wyświetleń.
- 2 mln odsłon?!- pisnęła Nath.
- Tak, ale popatrz na komentarze.
Część z nich mówiła, że Nath ma ogromny talent i że to jest genialne i inne gówna. Druga część, właściwie większość poprosiła o więcej takich nagrań. Zaśmiałem się na jej reakcję, bo zemdlała.
Kolejny tydzień również spędziliśmy w skrytce i gdy zadzwoniłem do moich znajomych, by przeszukali dom i postarali się go ubezpieczyć, wróciliśmy do normalności. Niall jak i Nathe wrócili do domu, a ja zaproponowałem, aby Harry przeprowadził się do mnie. Zgodził się, więc na następny dzień zaplanowaliśmy jego przeprowadzkę.
Postanowiłem iść na zakupy, bo nic nie było w lodówce.
W supermarkecie, gdy byłem przy kasie, jakaś dziewczyna potknęła się i wywaliła wszystkie swoje zakupy na.. mnie. Pomogłem jej pozbierać, a ona uśmiechnęła się, po czym zaproponowała kawę. Zapłaciliśmy każdy za swoje i wyszliśmy.
- Um.. To o- spojrzała na zegarek, przez co ja też spojrzałem. Była 16.30- 18 w tej kawiarence tam?- zapytała wskazując małą kawiarnię na przeciwko nas. Przytaknąłem i poszedłem do domu. W ekspresowym tempie rozpakowałem zawartość dziewięciu reklamówek i pobiegłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic. Wyszedłem i w ręczniku zwisającym z mojego pasa skierowałem się do mojego pokoju. To miało być tylko spotkanie, ale nie zaszkodzi, jak się fajnie ubiorę. Wyciągnąłem czarne rurki, czarną koszulę i białe air force. Przebrałem się i poszedłem tym razem do łazienki w moim pokoju. Widząc, że wszystko jest naprawdę fajne, oprócz moich włosów, postawiłem je do góry. Popsikałem moim perfumem i wybiegłem z pokoju. Z szafki w korytarzu wziąłem klucze, mój telefon i portfel, po czym przypominając sobie, że Harry u mnie nocuje, krzyknąłem, że wychodzę.
Zamknąłem drzwi i poszedłem do samochodu. Niech mnie deszcz złapie, to nie chcę moknąć, bo do domu mam 15 minut drogi. Podjechałem na parking i przez park dotarłem do kawiarenki. Usiadłem i ogarnąłem, że jeszcze 10 minut. Uff.. Przynajmniej się nie spóźniłem. Zająłem miejsce przy oknie i przypatrywałem się samochodom. 
Nagle dosiadła się do mnie dziewczyna, która nie wyglądała jak ta ze sklepu..

Directioner_Forever <3

czwartek, 21 sierpnia 2014

Harry:* cz.1

Wracam, a więc witam was z Haziątkiem, jakieś 2 miesiące temu pisałam wypracowanie i wymyśliłam właśnie TAKI temat, (o 1D) postanowiłam to rozwinąć, i oto macie;.... mam nadzieję że się spodoba,
  ____________________
  Siedziałam właśnie na kanapie w salonie gdy doszły mnie krzyki mojej mamy
-(T.I) zaraz będziemy wyjeżdżać, masz ruszyć twoje szanowne 4 litery, i iść sprawdzić czy masz wszystko- Chyba nie wspomniałam że za jakieś 2,5 godziny samolot którym miałam jechać na kolonie odleci.Moi rodzice zapisali mnie na jakieś kolonie za granicą, miesiąc w Hiszpanii brzmią  kusząco, ale jest jeden mały szczegół, nie znam nikogo z kim polecę na te kolonie.Ale żeby to był koniec tego pecha! ale nie ja zawsze mam przejebane, 2 dni temu był koncert Bruno Marsa a ja nie mogłam iść, bo moi rodzice stwierdzili że wykorzystałam już pieniędzy na te kolonie, ale to nie był mój pomysł!!!!!!!  i że Bruno Mars na pewno jeszcze nie raz zagra koncert w końcu to Londyn.Teraz powiem wam co w tym wszystkim najlepsze moja 2 lata młodsza siostra, która ma tylko 14 lat, tydzień temu poszła na koncert, swojego ulubionego zespołu one direction, ona całymi dniami gada tylko o tych krzywych mordach, to irytujące, nie czaję tego, śpiewają, extra, przystojni też są, ale nie przepadam za nimi, może gdyby nie ta wkurwiająca siostra mnie do nich nie zniechęciła, może i bym ich lubiła ale teraz już po ptakach
-Mamo, sprawdzałam, już chyba z 10 razy, a za jakieś 30 minut powinniśmy jechać bo inaczej się spóźnię-poszłam znieść wszystkie swoje walizki na dół(a miałam je tylko 2 bardzo napchane, i bagaż podręczny, też napchany, ponieważ była ograniczona liczba bagaży, ledwo się zmieściłam, no ale pech) Ubrana,w moim ulubionym rockowym stylu wyszłam z domu i wpakowałam walizki do auta.Po jakiś 45 minutach, byłyśmy na miejscu, weszłam do samolotu 15 minut przed odlotem, usiadłam na moim miejscu pomiędzy dwoma pustymi fotelami, ohh... chyba nikt tu nie przyjdzie, i właśnie w tym momencie, dostrzegłam, ładną dziewczynę, szłą w moim kierunku
-Hej-Powiedziała zajmując miejsce obok mnie
-Hej-odpowiedziałam, wtedy obok mnie od strony okna usiadł jakiś chłopak w kapturze i okularach
-Jestem Gemma, a to coś-Wskazała na chłopaka  siedzącego po drugiej stronie mnie- to mój starszy brat Harry
-Jestem (T.I)-uśmiechnęłam się do dziewczyny-Wiesz co? muszę ci się przyznać, że masz zajebiste włosy-powiedziałam
-Twoje, też są ładne
-Nie, prawda, a z resztą, podczas koloni, i tak sobie, zmienię kolory, uwielbiam z nimi kombinować
-Ja też....czekaj powiedziałaś kolonie?Jedziesz do Hiszpani?
-Tak-odpowiedziałam
-To tak samo jak ja
-Twój brat też?
-Nie, ale też będzie w Hiszpani
-Aha-powiedziałam-Jakie kolory już miałaś na głowie?
-Rudy, czerwony, brązowy i bląd, a ty?
-Ja Blond, Brąz, a potem ombre, tylko końcówki, to czerwony, niebieski, turkusowy, blond, -zastanowiłam się chwilę-z chciałabym mieć od niebieskiego do miętowego, stopniowo by się zmieniały..... no ale cóż, spróbuję podczas wyjazdu.-Podczas lotu, zakolegowałam się z Gemmą, więc ustaliłyśmy że będziemy mieć razem pokój
-A tak w ogóle jak masz na nazwisko?-zapytała
-(T.N) , a ty?
-Styles
-Czekaj, czekaj-zastanowiłam się chwilę- Ale zbieg okoliczności Gemma i Harry Styles, zupełnie jak, ten... ten...taki lokowaty,  z zespołu one direction-Gemma i Hazz automatycznie pobledli-Moja, siostra nawet była na ich koncercie, a ja chciałam iść na Bruno Marsa, ale matka mi nie pozwoliła
-Lubisz 1D?-Zapytała, a jej brat, tak jak wcześniej odzywał się tylko kilka razy tak teraz, się ożywił
-Wokale, mają fajne-stwiedziłam
-A więc teraz się pobawimy-powiedziała złowieszczo Gemma-Zrobimy ankietę, jako że nie jesteś ich fanką, odpowiedzi będą takie jakie uważasz a nie żeby zawyżyć ulubieńca, zgoda?
-Okej-odpowiedziałam, hazz się nam przyglądał i  słuchał
-A więc 1.Który jest najsłodszy?
-Nie wiem pokażesz jakieś zdjęcie żebym mogła stwierdzić?-Podała mi tablet'a, na którym otworzyła ich zdjęcie
-Niall-stwierdziłam, co jak co ale ich imiona znam, w końcu siostra fanka,  koleżanka zapisała coś na kartce
-Najprzystojniejszy?-Zapatrzyłam się na chwilę-Chodzi o twarz-uściśliła
-Hmm...., a mogę wskazać 3?-pokręciła przecząco głową-2?-po namyśle zgodziła się- A więc Harry100%  Zayn 100%, Liam, Niall, Louis 99,9%
-Niech ci będzie że zaliczę, najlepsza stylówa-pokazała mi kilka zdjęć
-Zayn, i Liam , Zayn ma taki Bardziej Rockowy ,tak samo jak ja-dziewczyna prześledziła mnie wzrokiem i przytaknęła-A Liam taki Badboy to też lubię więc...
-Okej, kolejne pytanie najlepsze ciało-pokazała mi kilka zdjęć w kąpielówkach chłopaków
-Liam, on na serio jest taki umięśniony-chłopak obok się zaśmiał
-Okej, najlepsze tatuaże?-znów nowe zdjęcia
-Liam ma zajebiste strzałki, ale wybieram Zayna, a Liama na 2 miejscu
-Najlepszy wokal?-puściła mi kilka nagrań
-O k*rwa i tu mnie masz!-zachichotaliśmy-Nie wiem.... Harry Zayn Liam, Niall, Lou, wpisz wszystkich
-Najlepsza chrypka?-Zapytał Harry
-Harry-odpowiedziałam bez ogródek
-Najlepsze górki?-zapytał
-Zayn i Liam-Zadali jeszcze kilka co ja gadam kilkanaście pytań
-A więc twoim ulubieńcem jest.....-przeciągneła Gemma podliczając wynik -..jest nim......
______________________
Hejka

środa, 20 sierpnia 2014

Tomlinson..- część 1

 Hejka :* Wiem że miałam dodać imagina z Liamem, ale jest Louis :) Imagin z Payne'em będzie na 100% po tym. Więc miłego czytania.. <3
~~~~~~~~~~
Wiecie jak bardzo cienka jest granica między miłością a nienawiścią?!? Bardzo cienka. Przekonałam się o tym na własnej skórze. Moimi przyjaciółmi są chłopaki z One Direction. Jednego z nich kochałam.. a teraz darzymy się tylko i wyłącznie tą pieprzoną nienawiścią. Chodzi mi o Louisa. Jeszcze jakieś 4 miesiące temu zrobiłabym wszystko by zwrócił na mnie uwagę w inny niż przyjacielski sposób, a teraz najchętniej schodziłabym mu z drogi. Chociaż nie! Robię mu tak samo pod górkę jak on mi. Nie jestem typem człowieka który sobie odpuszcza. Za złe odpłacam złym. A czemu tak się stało że się nienawidzimy? Te nieszczęsne 4 miesiące temu byłam bezwarunkowo w nim zakochana, ale bałam się niszczyć wspaniałą przyjaźń jaka między nami była. Pewnego dnia Tommo wyznał mi co czuje.. 
~ Stałam na naszym tarasie i wpatrywałam się w rozgwieżdżone niego. Poczułam na swojej talii czyjeś duże dłonie. Był tym kimś właśnie Lou. Otulił mnie swoimi ramionami zamykając w szczelnym uścisku. Takie gesty były u nas na porządku dziennym. 
Lou: Muszę ci coś powiedzieć..- zaczął. Odwróciłam się powoli do niego by spojrzeć w jego oczy. - Wiesz, już od dawna się na to zbierałem, ale dłużej nie wytrzymam. 
J: Mi możesz powiedzieć wszystko, dobrze o tym wiesz.. - chłopak wziął głęboki wdech.
Lou: Jesteś dla mnie bardzo ważna i chciałbym żeby łączyło nas coś więcej niż tylko przyjaźń.. - powiedział szybko. Stałam tak zamurowana i nic nie mówiłam. Nie docierało jeszcze do mnie to co wypłynęło z jego ust. - Powiesz coś? - zapytał błagalnie. 
J: To.. To miłe Louis, ale się boję.. - szepnęłam. 
Lou: Czego? Przecież jeżeli oboje tego chcemy powinno się udać.. 
J: No niby taak.. Ale..
Lou: Nie ważne.. Zapomnij.. - przerwał mi i wypuścił mnie z objęć. 
J: Nie chcę niczego żałować, nie chcę stracić tego co teraz jest między nami.. - powiedziałam łamiąco 
Lou: Za późno. - mruknął jakby do siebie i wyszedł. Przestraszyłam się i usiadłam zrezygnowana na ławeczce. ~ 
Nie wiedziałam jeszcze wtedy że to przerodzi się w takie piekło. Dzisiaj jak już się do siebie odezwiemy to tylko z wrogością i odrzuceniem do siebie nawzajem. Czasami żałuję że mu odmówiłam, może nawet częściej niż czasami. Ale teraz przynajmniej wiem jak mogłoby być gdybyśmy ze sobą zerwali. Poznałam jego nie znaną mi dotąd stronę. Nigdy bym się nie spodziewała że on jest takim chamem. Jak dotąd mieszkam z chłopakami, ale już niedługo, bo planuje się wyprowadzić. Nie zniosę dłużej tej atmosfery między nami. 
J: Chłopaki!? - zawołałam schodząc na dół. 
Z: W salonie.. - usłyszałam głos Zayna. Skierowałam się do wymienionego pokoju. 
J: O nie.. - mruknęłam gdy zobaczyłam razem z nimi Louisa. 
Lou: Mi też nie miło cię widzieć.. - uśmiechnął się ironicznie, odwzajemniłam ten uśmiech z tą samą cechą.
J: Chłopaki muszę wam coś powiedzieć.. - zapomniałam o złości do Lou i w moim głosie była już radość. 
Lou: Nara! - zerwał się z miejsca. 
J: To dotyczy też ciebie! - zatrzymał się w miejscu i odwrócił się w moją stronę. 
Lou: Coś co jest związane z tobą nie może być związane ze mną.. - burknął
J: Myślę że to jednak cię ucieszy.. - powiedziałam do niego od niechcenia - Ok, są dwie sprawy i tylko jedna dotyczy tego buraka za mną. - powiedziałam gdy byłam przodem do reszty siedzącej na kanapie. Louis na moje słowa tylko prychnął, nie miałam zamiaru mu na to odpowiadać w jakikolwiek sposób. 
N: Powiesz w końcu? - zapytał z pełną buzią jedzenia. 
J: Yhym.. Wiec znalazłam sobie mieszkanie i jutro się już wyprowadzam! - powiedziałam radośnie - Ciesz się Tomlimson, nie będziemy się już widywać. 
Lou: Nareszcie coś w tej twojej pustej główce się pojawiło.. 
J: Kretyn! 
Lou: Idiotka! 
J: Nara! - wygoniłam go. 
Lou: Wiesz, zainteresowały mnie te twoje pomysły po tym jak ten pierwszy okazał się spełnieniem moich marzeń.. - usiadł wygodnie na fotelu i wyczekiwał mojej odpowiedzi. 
J: Dobrze.. - powiedziałam grzeczne, co zbiło go z tropu, wcześniej zawsze mu odpyskowywałam. - Harry potrzebuję twojej pomocy.. Mam w sobotę randkę i chcę żebyś mi pomógł w dobraniu stroju. 
H: Jasne.. - uśmiechnął się uroczo. 
J: A do reszty, oprócz tego gbura, to pomożecie mi przewieźć moje rzeczy? 
Lou: Ten gbur sam osobiście, jeszcze dzisiaj wystawi ci wszystkie rzeczy za drzwi! Ale najpierw załatwię sobie kombinezon.. - zaśmiał się. 
Li: Możecie przestać?!! - warknął na nas. - Od ponad 4 miesięcy drzecie ze sobą koty, wcześniej nie widziałem większej pary przyjaciół niż wy. Możecie się w końcu pogodzić?!! 
Lou: Nie ma takiej opcji Liam.. Nie mam zamiaru mieć coś wspólnego z.. - zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu - ..z tym czymś. - dokończył. 
J: Nienawidzę cię! Jesteś bezczelnym, samolubnym, zapatrzonym w siebie bachorem! - krzyknęłam na niego 
Lou: Hahah!! Jaa?!! Przecież to tylko twoja wina że tak jest! - stanął na przeciwko mnie. 
J: Moja?!! Chyba sobie żartujesz! Jakbyś tak szybko nie strzelił focha nie było by teraz tego!! - wrzeszczałam z ogromną wrogością i bólem w oczach. 
Lou: A co myślałaś?!! Że będę Cię błagał na kolanach żebyś ze mną była?!! Chyba śnisz! WSZYSTKO. PRZEZ. CIEBIE! - powiedział przez zęby. 
J: No tak przeze mnie! Bo ty to święty pierdolnięt* jesteś!! Nigdy w życiu nie spotkałam takiego skurwysyn* jak ty! Nienawidzę cię całym sercem!! - w moich oczach pojawiły się łzy, które mimowolnie wypłynęły na policzki.
Lou: Ty płaczesz?!! Taka suka jak ty ma uczucia?! - zakpił. Nie wytrzymałam i strzeliłam mu z otwartej dłoni  w policzek wkładając w to całą swoją siłę. 
J: Nawet taka suka jak ja.. - powiedziałam prawie szeptem i wyszłam z pokoju. W przeciągu kilku sekund znalazłam się w swojej w sypialni. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam się dławić łzami. Pierwszy raz pokłócił się ze mną tak mocno przy chłopakach. Pierwszy raz nazwał mnie suką. Skąd on bierze tą całą wrogość do mnie?! Przecież ja nie chcąc go stracić, straciłam wszystko inne nie mając nawet jego. Podniosłam się szybko do pozycji siedzącej i starłam wszystkie łzy. Rozejrzałam się po pokoju i zauważyłam przygotowane kartony. Wstałam i zabrałam się za pakowanie, wrzucałam wszystko co wpadło mi do rąk. Wszystkie moje rzeczy. Gdy z komody i regałów zniknęły moje drobiazgi, ramki ze zdjęciami, pamiątki po chłopakach, zabrałam się za ubrania i kosmetyki. Wpakowałam wszystko do walizek i o dziwo w trzech się zmieściłam. Skończyłam pakowanie po około 4 godzinach. Cieszyłam się że dzisiaj już odebrałam klucze od mojego nowego mieszkania. Wzięłam telefon do ręki i napisałam wiadomość do Narrego. 
' Potrzebuje was. Pomożecie mi? Xx' 
Chwilę później oboje stali już u mnie w sypialni. Patrzeli na pomieszczenie z wielkimi oczami. 
N: Jak tu pusto.. - powiedział cicho. 
J: Chciałabym żebyście mi pomogli to dzisiaj jeszcze przewieźć.. Nie odmawiajcie, proszę.. - załkałam. 
H: Pomożemy ci.. - podszedł do mnie i przytulił do siebie.
N: Przy okazji wybadamy jak ci się będzie tam mieszkać.. Choć wolałbym żebyś była dalej tu z nami.. - odsunęliśmy się od siebie. 
J: Nic nie poradzę że on mnie tak nienawidzi.. A teraz pakujemy to do auta. - chłopaki posłusznie wzięli największe kartony a ja najmniejszy. Szybko spakowaliśmy wszystko do samochodu i pozostało mi tylko zabrać walizkę. Rozejrzałam się ostatni raz by sprawdzić czy wszystko mam. Wyszłam ze swojej byłej już sypialni, zabrałam wszystko oprócz mojej ulubionej koszulki. Idąc korytarzem spojrzałam na nasze wspólne zdjęcie, które wisiało na ścianie. Cała szóstka, szeroko uśmiechniętych przyjaciół. Stałam wtedy koło Louisa, kochałam go w tamtym czasie.. Zaczęłam stawiać kroki w stronę schodów ale z którymś się zderzyłam. 
Lou: Patrz jak łazisz! - zwrócił mi uwagę. 
J: Przepraszam! Przepraszam że w ogóle cie poznałam! - odpyskowałam i nawet nie czekałam na jego reakcje. Zeszłam na dół i weszłam do salonu. - Liam i Zayn..! - zawołałam ich. Szybko znaleźli się w pokoju. 
- Chciałam się tylko pożegnać. - Ziam bez słowa podeszli do mnie i zamknęli w żelaznym uścisku. 
Li&Z: Kochamy cie.. - powiedzieli na raz, na co zachichotałam. 
J: Ja was bardziej. - odsunęliśmy się od siebie. - Raczej wszystko mam, ale nie mogę znaleźć tylko swojej zielonej koszulki. Jak ją znajdziecie to nie wiem wywalcie, albo przywieźcie mi ją. - uśmiechnęłam się słabo. 
Li: Przywieziemy.. - powiedział pewnie. 
Z: Daj znać jak się ogarniesz tam i zaraz będziemy. - zaśmiałam się. 
J: Ok, powiedzcie Louisowi że dopiął swego. I może być z siebie dumny. - znów poczułam zbierające się łzy w oczach. - Dobra.. Ja spadam.. Do zobaczenia. Dam wam znać jak poszła moja randka. - na samą myśl o niej szeroko się uśmiechnęłam. Chłopaki skinęli głowami i tyle mnie było. Byłam rozdarta jadąc do mojego nowego mieszkania. Z jednej strony kochałam ich i nie chciałam opuszczać a z drugiej strony jest Louis. Kiedyś przyrzekliśmy sobie że zawsze będziemy blisko siebie i chłopaki zarządzili ze przez następne lata będę mieszkać z nimi. Ale wyszło jak wyszło i nikt tego nie zmieni. Niecałe 30 minut później wnosiliśmy moje kartony do mieszkania. Nie było za duże, ale wystarczające dla mnie. Chłopakom się spodobało, ale w ich oczach nie było radości takiej jak zwykle. Gdy z samochodu zniknęły moje bagaże usiedliśmy w salonie i chwilę milczeliśmy. 
J: Jak wam się podoba? - zapytałam przerywając tą ciszę. 
H: Całkiem przytulnie.. - powiedział rozglądając się po pokoju. 
N: Szkoda tylko że na drugim końcu miasta. - w głosie Niallera był smutek. 
J: Dobrze wiecie jaka jest sytuacja pomiędzy mną a Lou.. Nie potrafię już tak dłużej, a wydaje mi się że on nie schowa swojego wielkiego ego do kieszeni. 
H: Louis.. on.. hmm, jakby to powiedzieć.. Ma swoje humorki.. - westchnął. 
J: Tak, doskonale o tym wiem i przykro mi że wyżywa się na mnie.. Ja mu nic nie zrobiłam. - wyżaliłam się. 
N: Dobra.. My się zbieramy.. - wstali z miejsc. - Pamiętaj że zawsze u nas drzwi są otwarte, jakbyś zmieniła zdanie.. 
J: Nie wydaje mi się. - przyznałam cicho. 
H: Ale jakbyś jednak zmieniła. - znów zamknęli mnie w swoich ramionach. Ich ciepło było takie uspokajające. Odsunęliśmy się od siebie i odprowadziłam ich do drzwi. 
J: A Hazz.. Przyjdź do mnie jutro, wybierzemy ten strój.. 
H: Dobrze słoneczko.. - pokazał swoje dołeczki. 
N: Wiesz że on musi z nami odbyć rozmowę..? 
J: Znów włącza ci się tryb tatusia? - zaśmiałam się a chłopaki ze mną. 
H: Do zobaczenia.- cmoknęli mnie w policzek i wyszli. Zostałam sama z całą masą rzeczy do rozpakowania. Była już 22:45 więc nie zabierałam się za to. Wyjęłam tylko z walizki kosmetyki i piżamę, poszłam pod prysznic i chwilę później leżałam już w swoim całkiem wielkim łóżku. Dziwnie się czułam, tak sama w domu. Takie nienaturalne. Nie męczyłam się z zaśnięciem, byłam wykończona tymi 4 miesiącami.

Naat

wtorek, 19 sierpnia 2014

Nominacja Libster Award :3

 Dostałam nominacje od BLOG<3. Za co serdecznie dziękuje :*

Ja nominuje:
- http://polska-imaginy-one-direction.blogspot.nl/
- http://foreverloveonedirection1d.blogspot.nl/
- http://annie1126.blogspot.nl/

Pytania: (do nominowanych także)
1.Jak masz na imię ?
2.Jakiego gatunku muzyki najczęściej słuchasz ?
3.Jakie jest twoje marzenie?
4.Ulubiona książka?
5.Ulubiony sport ?
6.Co Cię najbardziej inspiruje ?
7.Od kiedy tworzysz?
8.Czy masz jakieś plany co do blogowania?
9.Ile masz lat?
10.Ulubiona piosenka ?
11.Czy ilość obserwatorów na blogu Cię motywuje ?

Moje odpowiedzi:
1: N: Nazywam sie Natalia.
2: N: Słucham najczęściej popu.
3: N: Budzić sie każdego ranka przy Niall'u i zamieszkać w Londynie.
4: N: Nie mam ulubionej, ale uwielbiam czytać.
5: N: Piłka nożna.
6: N: Pisanie, muzyka i rysowanie.
7: N: Od jakiegoś roku.
8: N: Blogować dalej.
9: N: 19 :)
10: N: 'Little Things' i 'You & I' One Direction
11: N: Pewnie, że motywuje, tak jak każdy komentarz czy wyświetlenie. Chciałabym jednak, żeby było więcej obserwatorów i komentarzy. Wtedy wiem, ze to co pisze sie podoba.

Jeszcze raz dziekuje za nominacje.. :D :* <3
Naat ( Natalia )


poniedziałek, 18 sierpnia 2014

"Dzień który zmienił moje życie na zawsze epilog II" THE END

                                 "Dzień który zmienił moje życie na zawsze epilog II"
       Notka pod rozdziałem <3
gdy ktoś mnie szarpnął za ramię i odwrócił w swoją stronę, ujrzałam....  uśmiechniętego od ucha do ucha Lou
-Czemu się z nami nie przywitałaś-Przytulił mnie co odwzajemniłam-Strasznie tęskniłem-przytulił mnie jeszcze mocniej, o ile to możliwe
-Ja też tęskniłam-odwzajemniłam uścisk z taką samą siłą-Strasznie, za tobą tęskniłam, przez te dwa lata nie spotkałam, nikogo, tak optymistycznego jak ty, co było cholernie przygnębiające
-A ja żadnej dziewczyny z którą bym się dogadywał tak, jak z tobą, z którą mógłbym grać w fife, pożartować...-przerwałam mu
-Dobra wystarczy, bo się zarumienię- oddaliliśmy się od siebie na krok i zaczęliśmy się śmiać
-Ej, ja też chcę przytulasa, od naszej księżniczki-odwróciliśmy się w tym kierunku z którego dobiegał głos, ujrzeliśmy biegnącego w naszym kierunku Hazze, a za nim reszta chłopaków...czyli Niall też, tyle że on się zbyt nie śpieszył.
-Harry!!!!!!!-krzyknęłam i wbiegłam mu na spotkanie- orientuj się, bo rypniemy
-C..-nie dane mu było dokończyć bo skoczyłam na niego, na skutek czego wylądowaliśmy, na podłożu, miałam w miarę miękkie lądowanie, bo leżałam na Hazzie-A o to ci chodziło-wybuchliśmy śmiechem
-M-mówiłam  żebyś się orientował-ciągle się śmialiśmy.Chłopak przyciągnął mnie do siebie
-Tęskniłem za tobą-szepnął mi na ucho
-Awwww, ja też-powiedziałam głośniej
-Co ty też, czy on ci wyznał miłość?-zapytał ciekawski Lou stojąc tuż nad nami
-Lou!!!!! powiedział...-Harry zakrył mi usta ręką i mrugnął do mnie
-Nie wasza sprawa, a teraz pozwólcie nacieszyć mi się moją, podkreślam moją ulubienicą-wystawił jązyk chłopakom, i jeszcze raz mnie przytulił.Gdy Harry poluźnił uścisk, wstałam i podałam mu rękę aby wstał.Kiedy oboje już staliśmy, podeszłam do Zayna, który okręcił nas wokół własnej osi z jakieś... 5 razy po czym postawił na ziemi.
-Tęskniłem-powiedział przytulając mnie
-Ja bardziej-powiedziałam
-(T.I) teraz moja kolej, Zayn puść mi ją
-Och Liaś... tęskniłam, tak bardzo-ostatnie 2 słowa wyszeptałam, mu na ucho, podczas gdy on mnie przytulał
-Ja bardziej-staliśmy przytuleni jeszcze jakiś czas dopóki Liam mi ni szepną czegoś na ucho- Idź już do Nialla bo pożera cię wzrokiem, on chyba najbardziej tęskni, on cię nadal kocha
-HAHAHAHA-zaczęłam się śmiać na całego-Suchar ever,-ciągle się lałam, ale zauważyłam że Liam się nie śmieje-No weź, powiedz że żartujesz-teraz i ja przestałam się śmiać-Dobra walić to-Odwróciłam się i powoli podeszłam do Niall-Hej-powiedziałam, nawet nie wiem kiedy znalazłam się w jego żelaznym uścisku
-Tęskniłem-powiedział mi na ucho
-Taaa-powiedziałam zirytowana-ja też-posłałam mu tak bardzo sztuczny uśmiech jak tylko się da no w końcu to on złamał moje nastoletnie serce, jak to mówią"nie możesz naprawić tego co zostało już raz zepsute"
-Nie zręcznie-Usłyszeliśmy za sobą głos Louisa na co posłałam mu najsłodszy uśmiech, no w końcu to dzięki niemu, mogłam oderwać się od Nialla
-(T.I)?-usłyszałam głos Liama, na co odwróciłam się do niego -podejdź-powiedział głosem nieznoszącym sprzeciwu. Gdy już stałam krok od niego, podciągną moją koszulkę pod stanik, ukazując moje wystające żebra-Ile schudłaś?-zapytał surowo, nie odpowiedziałam, ponowił pytanie-Ile?
-Ughh..-spojrzałam mu w oczy  w których widniała tylko troska, nie mogłam mu nie powiedzieć- ymm Liam jakoś tak wyszło że- w tej chwili uświadomiłam sobie że całej tej rozmowy słuchają chłopcy-Liam? nie zezłościsz się?-zapytałam na co pokręcił przecząco głową-um.. 12 kilo-Jego oczy diametralnie się rozszerzyły, w szoku opuścił moją koszulkę na dół
-Dlaczego?-zapytał z bólem w głosie.Tak szczerze sama nie wiem czemu
-Nie wiem po prostu nie miałam apetytu
-Kiedy?-zapytał
-Hmm-zamyśliłam się-Jakoś tak 2 lata temu straciłam apetyt, gdy schudłam prawie 20 kilo..chyba półtora roku temu Vanessa i Sean zaczęli mnie pilnować, nigdy nie wróciłam, i nie wrócę do wcześniejszej wagi, ale przynajmniej, zgrubłam 8 kilo, jakoś się trzymam nie martw się Li moja waga już od pół roku stoi w miejscu
-Ile ważyłaś
-55 kilo, a jak schudłam około 35 kilo, wiem wiem wyglądałam okropnie, jak wrak człowieka, no ale cóż czasu nie cofnę
-Pytam ponownie dlaczego?-spojrzałam na niego wymownie, chyba zajarzył bo głęboko westchnął i przewrócił oczami
-Ej nie przewracaj na mnie oczami-Westchnęłam-A teraz mogę iść?
-Chyba cię coś-oburzył się Zayn-Nie widzieliśmy cię tak długo, że teraz ci tak łatwo nie odpuścimy
-Okej, okej, jak chcecie to możecie iść, sorry biec ze mną, ten kto spęka i nie dobiegnie zostaje przed drzwiami... umowa?-Chłopcy nie chętnie się zgodzili
-Ile masz do domu?-zapytał przygnębiony Lou
-2,5 km, a wiec ruszajmy-Biegliśmy dopiero 2 minuty a Harry ledwo biegł-Boziu jaką ty masz słabą kondycję!!! -zawołałam do Harrego
-Spadaj, nie dziennie biega się 2 i pół kilometra, w rurkach
-Ja biegam tak przeważnie na trening, na którym potem ćwiczę!!
-A jak wracasz?-zapytał Liam.No to się wkopałam przecież nie powiem im że mój chłopak mnie odwozi
-Wracam, z... Seanem-Jakby na to nie patrzeć, nie okłamałam ich, po prostu ominełam fakt o który nie pytali, czyli kim dla mnie jest Sean, jest moim przyjacielem, i to już wiedzą, a to że dodatkowo to mój chłopak? pff.. drobiazg.. kogo ja oszukuję, powinni wiedzieć, ale w domu.Po jakiś 10 minutach gramolenia się tych oto 5 chłopaków dotarłam do domu
-Jezus... nigdy tak długo nie biegłam, takiego krótkiego dystansu-powiedziałam otwierając drzwi, weszliśmy do kuchni- Łapcie-rzuciłam każdemu po zimnej wodzie wyjętej z lodówki
-Dzięki-powiedzieli równo
-(T.I)?-dobiegł mnie głos mojego brata
-Tak już jestem!-krzyknęłam.Do kuchni wparował nie kto inny jak mój brat Brian
-Yyy (T.I)?-zapytał zdezorientowany
-Nie kojarzysz ich?-spytałam kompletnie zirytowana.Mój brat przyjrzał się każdemu z osobna
-Ni... AAA!!!! już kojarzę-posłał im mordercze spojrzenia-To o ich pokazywał mi w internecie Sean.Oj macie przejebane...
-Brian....-zaczełam
-Serio będziesz mnie teraz ogarniać?! A 2 lata temu to pozwalałaś mi ich wyzywać od najgorszych-westchnęłam
-  Ja się z tym pogodziłam, więc ty też musisz
-2 lata temu mówiłaś coś całkiem innego-prychną- A ty-wskazał na blondyna-Uważaj sobie
-Matko!-powiedziałam w kierunku brata-Odpuść, możesz już iść, poradzę sobie
-UGH! i weź tu próbuj być porządnym starszym bratem-wybuchłam śmiechem-Ale jak jeszcze raz któryś z nich-wskazał na chłopaków-cię zrani, to przyjebię, im tak że własna matka ich nie pozna-powiedział do chłopców, z pogardą
-Weź, oni są fajni-Popatrzył na mnie srogo-Okej, okej, pozwolę ci żebyś im zniekształcił buźki!-popatrzył na mnie niepewnym spojrzeniem-Obiecuję-Przytaknął.Podbiegłam do niego i się przytuliłam-Jesteś najlepszym bratem ever!!!!!!!-Gdy już go puściłam ruszył po woli, w kierunku schodów
-Jakby co to krzycz!-odwrócił się na chwilę-A zapomniałbym.... Jesteś Frajerem-pokazał palcem Nialla-I poszedł, a ja zakrztusiłam się wodą, którą piłam, i wybuhłam śmiechem, po chwili dołączyli do mnie wszyscy, prócz Nialla
-HAHAHA coś czuję że on cię nie lubi-powiedziałam do Nialla
-Nom, on wie o wszystkim?
-Tak, tylko on Sean i Van, nawet rodzicom nie powiedziałam
-Och....
-A teraz ruszcie dupy!!-krzyknęłam na chłopaków-Idziemy do salonu,  na maraton filmowy
-Horrory!!!!!-krzyknęli zgodnie
-Chyba was coś gniecie! oglądamy Titanica!!!!-Ich miny bezcenne-Jprd!!!!! wasze miny!!!!!!!-zaczęłam się lać -Dobra, dobra, Horror, ale tylko jeden bo potem muszę się pakować.Wkładałam płytę do DVD, gdy nagle zadzwonił mój telefon-Sorry-mruknęłam do chłopaków i odeszłam parę kroków dalej, ale tak żeby chłopcy usłyszeli o czym rozmawiam, i z kim , wiem może to idiotyczne, ale chciałam wiedzieć czy Niall będzie choć trochę zazdrosny.Huh, w sumie nie powinno mnie to obchodzić ale jednak.... spróbuję...
*Tak?-Zapytałam do słuchawki, oczywiście dzwonił Sean
*Hej, kochanie
*Hej, już się za mną stęskniłeś?-Zapytałam, uwodzicielskim głosem
*Przestań ze mną flirtować, bo jestem w stanie, do ciebie przyjść, teraz!-powiedział, próbując udawać poważnego, ale nawet nie widząc go wiedziałam, że powstrzymywał śmiech
*A tak na serio, po co dzwonisz?
*No, chciałem usłyszeć twój głos, tak się stęskniłem-Poczułam rumieńce na moich policzkach
*Awww...jakie to słodkie, ale widzieliśmy, się jakieś 30 minut temu, na próbie....chętnie, bym pogadała, ale nie mam zbytnio czasu-westchną
*Kocham cię, i nie przeszkadzam
*Tak, wiem...uwielbiam cię
*UGH!? kiedy w końcu powiesz mi "Kocham cię"?!-zapytał chichocząc
*A kiedy zasłużysz sobie na "kocham cię?"... wtedy ci to powiem -Powiedziałam śmiertelnie, poważnie
*Kocham cię, pa
*Tsa, wiem, a ja cię za to uwielbiam...Pa-rozłączyłam się i odwróciłam do chłopaków, wszystkie pary oczu były skierowane w moją stronę
-Z kim rozmawiałaś?-Zapytał ciekawy Lou
-Z Seanem
-Czy on ci powiedział że cię kocha?-Zapytał Niall. HAHAHAHHA jestem genialna, w jego głosie dało się wyczuć zazdrość, i.. ból, ale o co to ja powinnam żywić do niego  ból, za to... to... wszystko
-Tak-powiedziałam, włączając płytę
-On cię kocha jak przyjaciółkę czy coś więcej?-Zapytał Lou, OMG ale ciekawski, ale pomaga mi podsycić w Niallu zazdrość
-Coś więcej..... ym bo... my tak jakby jesteśmy razem...od 2 tygodni-Chłopaków zatkało
-I ty go spławiłaś, nie mówiąc mu kocham cię?-Zapytał Li
-Nie, Sean wie że nie jestem zdolna, kochać, odpowiedź "Wiem, uwielbiam cię" mu wystarcza, może kiedyś powiem mu te dwa słowa, ale jak na razie nie jestem do tego zdolna.Powiedziałam i usiadłam na kanapie, pomiędzy Harrym, a Niallem, było to jedyne wolne miejsce
-Nie rozumiem, nie powiedziałaś mu "Kocham cię"?-Zapytał Niall....Jaki on ciekawski, plan zazdrość chyba działa
-No bo nie kocham go tak bardzo żeby mu to powiedzieć, chyba logiczne, nie?
-A... czyli..czyli nie kochasz go tak bardzo jak osoby którym wcześniej to mówiłaś?-Niall, zazdrość, czy ciekawość?
-Nom, mniej więcej, do czego zmierzasz?
-Odpowiesz szczerze?-zapytał, pokiwałam twierdząco głową-Czyli nie kochasz go tak bardzo jak kochałaś mnie?-Zatkało mnie?! Rozejrzałam się po chłopakach z miną typu WTF?!-Ale szczerze-Powiedzieć prawdę czy kłamstwo?! powiem pół na pół
-A więc tak ciebie KOCHAŁAM bardziej-Podkreśliłam słowa "kochałam" co nie było prawdą, bo ciągle go kocham, no ale cóż, zobaczyłam na jego twarzy coś w stylu zawodu, albo bólu, ale dlaczego? przecież on mnie nie kocha, może ma jakiś syndrom na szczęśliwe eks, może nie lubi oglądać swoich byłych z kimś innym, mogę tylko podejrzewać-Oglądamy?!-włączyłam film "3 metry nad niebem".Oczywiście uroniłam kilka łez.Po filmie zaczęliśmy go oceniać-Weźcie, nawet na Titanicu nie poleciała mi ani jedna łza, a na tym ryczałam, ten wypadek motocyklowy to była tragedia, to okropne, uczucie stracić ukochaną osobę na zawsze
-Nie koniecznie-powiedział Niall-Gorsze jest uczucie być blisko osoby którą się kocha, i wiedzieć że nie możesz jej mieć-patrzyłam mu w oczy jak zamurowana, było widać w nich ból
-Kto ci to zrobił?-zapytałam bez zastanowienia-Kto cię skrzywdził?-Nie odpowiedział, tylko spuścił wzrok-Musiałeś ją bardzo kochać-powiedziałam patrząc mu w oczy
-Nadal ją kocham ale ona o tym nie wie
-Głupia, nie wie co traci-dostał lekkiego kuksańca w bok-Uśmiechnij się!-powiedziałam na zachętę-Ona nie była ciebie warta-usłyszałam głośny śmiech Lou, posłałam mu spojrzenie typu"Chory jesteś"
-(T.I) możemy chwilę pogadać-wstaliśmy z kanapy i poszliśmy do kuchni
-Co jest?-zapytałam
-Ty naprawdę nie wiesz?-pokręciłam przecząco głową-On mówił o tobie!-zatkało mnie on mnie nadal kocha!!
-C..co?-zapytałam nie dowierzając
-Od tego czasu chodzi przygaszony, nie miał żadnej dziewczyny, i na samo wspomnienie o tobie, zamyka się w pokoju, albo gdy śpiewamy "wasze piosenki" Niall ma zaszklone oczy, i stara się nie okazać słabości...-nie dane mu był dokończyć bo rzuciłam mu się na szyję, i wszystko co budowałam runęło, przez jeden głupi dzień, próbę, miłość, koncert.... ale było warto
-Myślisz że on nadal mnie kocha?-zapytałam ścierając łzy szczęścia
-Na pewno, jak rozmawiałaś z... Seanem to myślałem że pójdzie i wyrwie ci ten telefon, a potem cię pocałuje-Zaczęłam się śmiać-Wyobraź to sobie-Teraz to oboje leżeliśmy na podłodze i się śmialiśmy, bo kilku minutach wstaliśmy
-Co powinnam zrobić?-spytałam
-To co uważasz za słuszne
-Dzięki, za pomoc-powiedziałam sarkastycznie.Wróciliśmy na kanapę, gdzie chłopcy zawzięcie o czymś dyskutowali ale gdy tylko weszliśmy, uciszyli się i spojrzeli na nas dokładnie
-Lou!-krzyknął Niall-Coś ty jej powiedział?-spojrzałam na Lou zdezorientowana- W sensie że płakała-wyjaśnił
-Prawdę-powiedział krótko
-Nie bój się, to były łzy szczęścia-zapewniłam go
-To co było aż takie fantastyczne że płakałaś?-Zapytał Hazz
-Że..-Zaczął Lou ale mu przerwałam
-Nie mów im!-skarciłam go-A teraz kto chce mi pomóc w pakowaniu, a kto w robieniu kolacji?
-Ja idę z tobą-krzyknął Lou
-My też-Podbiegł Niall i Hazz
-Pff-prychnął Zayn-czyli my robimy kolację-i poszli z Liamem na górę
-A wiec chodźcie za mną, ale ostrzegam ten kto się będzie opierdalać, idzie pomagać w robieniu kolacji  weszliśmy do mój pokój (na ścianach są cytaty, a za tymi drzwiami z  gitarami jest garderoba)Wyjęłam  walizkę i zaczęłam wrzucać do niej  moje ciuchy, chłopcy e tym czasie czytali moje cytaty, które pisałam własnoręczni
-Dużo masz tu o miłości, bólu smutku, i....nieodwzajemnionej miłości
-Nom, jakoś tak wyszło
-Czy te teksty mają jakiś sens
-Tak, głównie to mój nastrój, albo moje przemyślenia, teksty piosenek... nawet mam tu kilka waszych...
-Które?-zapytał Lou
-Te-wskazałam-"Easy come, easy go"-Bruno Marsa ,a to- wskazałam-"How do you think you are?" to wasza piosenka taken "How do you tkink I'm?" tak samo a to-"Because? -Cause I'm missing half of me" piosenka Half a Heart, jest jeszcze kilka fragmentów ale teraz nie mamy czasu, muszę się pakować
-Dalej jesteś naszą fanką?-zapytał zaciekawiony Hazz
-Od jakiegoś roku dałam sobie z wami spokuj, a co?
-A nic tak się pytam-Mimo wszystko, na jego twarzy widniał grymas-Dlaczego?-zapytał nagle
-Ymmm...bo tak jakby moi przyjaciele stwierdzili że muszę coś zmienić, więc powyrzucali mi wszystkie plakaty, jedynie Bruno Marsa zostawili, potem usunęli wasze piosenki z mojego laptopa i telefonu, zmienili mi tapety, ale w tajemnicy przed nimi ściągnęłam sobie jedną waszą piosenkę, ale jak mnie podkapujecie macie przerąbane-pogroziłam im palcem
-Okej..nie..powiemy...im...nic...ale...jaka..to..piosenka-wykrztusił Lou
-Nwm, chyba summer love-próbowałam udawać obojętną ale wiem że mi to wcale nie wyszło
-Serio?!-do rozmowy włączył się blondyn
-Tsa... a teraz mi pomóc-Po jakiś 2 godzinach byliśmy gotowi, oczywiście nie obyło się bez zabawy moimi stanikami, przez chłopaków, zjedliśmy kolację czyli spagetti, potem zaczęliśmy gadać już na kanapie
-(T.I)? skoro go nie kochasz to po co z nim jesteś?-zapytał Liam
-Sama nie wiem, uwielbiam go, ale...sama nie wiem....nie czuję tego czegoś....myślę że jest tylko i wyłącznie moim przyjacielem-spojrzałam na chłopców którzy patrzyli na coś co znajdowało się za mną szybko odwróciłam się w tamtym kierunku i kogo ujrzałam....Seana stał tam jak w murowany-Sean ja...ja-zaczęłam się jąkać -Możemy pogadać na osobności?-niepewnie kiwnął głową-Chodź do kuchni
*Niall's pov
Wyszli, razem z chłopakami stanęliśmy przy drzwiach i zaczęliśmy podsłuchiwać wiem że to nie ładnie, no ale cóż...
-Sean ja...-przerwał jej
-Kochasz go czy mnie?-zapytał srogo
-Przepraszam-szepnęła
-Dlaczego mi nie powiedziałaś?
-Bo dopiero...dopiero gdy wrócili, i weszli, a dokładnie wszedł do mojego życia z buciorami, zaczęłam się od środka rozsypywać, to wszystko co budowałam przez te 2 lata wróciło...wróciło z podwójną siłą-zaczęła łkać-Ja nie mogę, nie chcę..ja już nie chcę...nie chcę tego znów...-usłyszałem kroki, z tego co usłyszałem przytulił ją-Ja nie przestałam go kochać przez dwa lata...dwa cholerne lata... z jednej strony go nienawidzę za to co mi zrobił, ale z drugiej kocham go
-Łatwo przyszło ci powiedzenie że go kochasz-mrukną- Tak właśnie jest gdy się kogoś kocha, musi być z niego wielki farciarz, ale zostaniemy przyjaciółmi?
-Oczywiście, kocham cię-pobladłem, prawie straciłem przytomność-jak przyjaciela-dodała, a ja odetchnąłem z ulgą-Ty wiesz że Van na ciebie leci?
-Serio?
-Tak, proszę nie schrzań tego, bo jeśli będzie przez ciebie cierpieć tak jak ja przez Nialla to masz wjebane-oboje zachichotaliśmy, a mnie dopadły wyrzuty, że ją tak potraktowałem
-Ale jak jeszcze raz zobaczę że płaczesz przez niego to będzie miał wjebane, jesteś jedyna, w swoim rodzaju, a on frajerem
-Dokładnie takiego samego określenia użył Brian, przypadek? nie sądzę!-Chłopcy wybuchli śmiechem na co ich skarciłem wzrokiem, ale było już za późno bo drzwi się otworzyły, a w nich stanął Sean
-(T.I) ktoś nas podsłuchiwał-stwierdził-Ja już chyba pójdę, pa słodziaku-podbiegł do niej i cmoknął ją w policzek i szepnął coś na ucho, na co wybuchła śmiechem, co on powiedział że na jej ślicznej twarzy zagościł szczery uśmiech??
-Nie zostawiaj mnie!!!!!!!!-zawołała za nim
-Pokuta!-zawołał do niej
-Byłam grzeczna-Oburzyła się
-Ups...-zaczął się śmiać-Pa kochanie!-krzyknął do niej
-Pa, kochanie-przedrzeźniała go-Wracaj szybko!! tęsknię!!!
-Ja też....-zaczęli się nabijać, o co im chodzi-Chodź!-pognała w jego kierunku i rzuciła mu się na szyję, okręcił ich kilka razy w okół własnej osi, dała mu całusa w policzek
-Uwielbiam cię-powiedział.Co K*RWA
-JA ciebie bardziej
-Co z wami?-zapytał Zayn
-Nic, a czy wspominałam wam że jestem Seankoholikiem? Uwielbiam go dlatego zawsze się tak długo żegnamy, nawet na każdej przerwie żeby iść do innej klasy-Mina mi zrzedła, tak jak chłopakom.Gdy nagle dziewczyna i Sean wybuchli śmiechem. Wasze miny? Bezcenne!! Ale się daliście-Oboje leżeli i tarzali się na podłodze ze śmiechu
-Ale tak na poważnie muszę już iść-ogłosił chłopak, (T.I) odprowadziła go pod same drzwi, przytulili się, dźwignął ją lekko w talii i dał całusa w policzek, wymienili krótkie PA i poszedł
-TAK się żegnamy-powiedziała (T.I)
-A to o czym rozmawiałaś  z Seanem to prawda?-szepnął Lou
*(T.I)'s Pov
-Ale co?-udałam głupią
-To o czym rozmawialiście w kuchni?
-Tak, na serio Van na niego leci-starałam się unikać odpowiedzi
-Ty na serio mnie nadal kochasz?-zapytał Niall, spojrzałam na Lou, który kiwnął delikatnie głową na znak że mam powiedzieć prawdę.Siedziałam cicho przez jakieś 2 minuty
-tsa-powiedziałam szptem
-Wiedziałem!!!!!!!-krzyknął Lou
-Bo ze mną gadałeś!!!-oburzyłam się-Ja ci powiedziałam nie żebyś sam to odkrył!
-Nie powiedziałaś dosłownie!!-argumentował
-Ale łatwo buło się domyślić....a poza tym to nie istotne, za chwilę Paul tu przyjedzie
-(T.I)?-spojrzałam na Nialla-Możemy pogadać?-skinęłam głową.Wyszliśmy na korytarz, oparłam się o ścianę, a Nini stanął przed mną i wpatrywał się we mnie
-Ja też-szepnął
-Co ty też?
-Ja też cię kocham-powiedział i wpił się w moje usta, całowaliśmy się prze dobre 5 minut
-Słuchajcie Paul dzwo.... ouuuuu-powiedział Liam, oderwaliśmy się od siebie natychmiast, a ja momentalnie oblałam się rumieńcem-A więc Paul dzwonił będzie tu za 5 minut...
*miesiąc później*
Znów jesteśmy razem, jestem oficjalnie tancerką, dziś obchodzimy rocznice, tylko miesiąc razem, ciągle gdzieś chodziliśmy, za rączki, albo się całowaliśmy...
*Rok później*
Ciągle jestem z Niallem dziś chłopcy przyjadą z trasy, z Niall ma dla mnie jakąś niespodziankę z okazji naszej rocznicy, właśnie kończyłam się szykować ubrana byłam w prostą brązową sukienkę przepasaną tym paskiem a do tego te buty, i listonoszka. Oficjalnie, jesteśmy parą, mieszkamy razem w londynie, a jak Niall jest w trasie to albo jadę gdzieś na wczasy z Eleanor, albo wracam na jakiś czas do polski, w wolnych chwilach pracuję jako stylistka, ale to tylko czasem.Z Niallem poszliśmy do restauracji a potem na spacer, szliśmy akurat jakąś aleją, gdy dostrzegłam ławkę w okół której  były rozsypane płatki róż, usiadłam na niej a niall zawołał chłopców, nie mam pojęcia jak oni się tam wzieli, Niall zaczął śpiewać, zupełnie tak jak 3 lata temu, tylko że teraz piosenki były raczej pogodne, i opisywały nasz radosne chwile, ale także jadna piosenka opisywała to gdy nie byliśmy razem, około połowy występu zaczęłam płakać, ale nie ze smutku tak jak 3 lata temu tylko teraz ze szczęścia, gdy Nini skończył śpiewać podszedł do mnie i uklękną na jedno kolano
-(T.I) czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?-zatkało mnie, ale po chwili się ocknełam
-TAK!!!TAK
*5 Lat później*
Właśnie siedzę z moim mężem przed telewizorem i myślę jak by to było gdybym nie pojechał wtedy na ten koncert
-O czym myślisz?-zapytał po chwili
-O tym dniu dzięki któremu to wszystko się zmieniło
-Tak, to był dzień który zmienił moje ,życie na zawsze-stwierdził
-Tsa, Dzień-Który-Zmienił-Moje-Zycie-Na-Zawsze-zanalizowałam każde słowo po koleji
-MAMO!!TATO!!!!-dobiegł nas krzyk naszej córeczki która ma teraz aktualnie 5 lat, sprawiliśmy ją sobie, w tę noc kiedy Nini mi się oświadczył, on to planował, od dawna, a ja zostałam w to w tajemniczona po fakcie, i tak oto stoi tu przed mną  Laura Nici Horan-James mi dokucza-James Leon Horan ma 3 lata, w to akurat zostałam wtajemniczona, to uzgodniliśmy razem
-James nie dokuczaj siostrze....
*2 miesiące później*
Klęczałam właśnie przed ubikacją i wymiotowałam już któryś raz
-Skarbie wszystko okej?
-Nie..-i znów wymiotowałam
-Chodź jedziemy do lekarza
*U Lekarza
-Gratuluję jest pani w 2 miesiącu ciąży....-i w tym oto momencie się wyłączyłam
......-w takim razie do widzenia-powiedział Niall, poszliśmy do auta-Super będziemy mieć kolejnego brzdąca!-zaśmiałam się-Jestem taki szczęśłiwy
-Ja też...kocham cię
-Ja kocham cię bardziej...
*( 7 miesięcy później
3 dziecko nazwaliśmy  Patrick Larry(po Hazzie i Lou, bo żyć nie dali) Horan
***
Ciągle szczęśłiwi dożyliśmy końca naszych dni...

THE END<3
_______________________________________
Stylesowa
A więc dobiegliśmy końca  TEGO imagina, kocham was!! dzięki że czytaliście, nawet jeśli ktoś  nie komentował, to i tak dziękuję, wiem może końcem was zawiodłam, przepraszam :(, ale mam nadzieję że nie jest aż tak tragicznie. Sorka że tak późno ale pisałam go ponad 3 godziny.Z kim chcecie kolejnego? piszcie jeszcze raz.
Sorry za jakikolwiek błąd ale pisałam na szybko :*
A bym zapomniała mam taką prośbę niech każdy kto przeczytał skomentuje, proszę chciałabym, wiedzieć, to dla mnie ważne <3

czwartek, 14 sierpnia 2014

Notka

Hej Directioner, nie to nie następna część :c Przepraszam, ale nie wiem, jak dalej mają potoczyć się losy bohaterów.. Ostatni tydzień jest dla mnie strasznie ciężki... Nie chcę wam mówić, co jest, ale to powoduje u mnie brak weny. Jutro postaram się wstawić kolejną część i myślę, że rozstrzygnięcie całej tej (chorej) akcji, zostanie napisane na kilku najbliższych częściach. Dziękuję, że nadal tu jesteście <3 Kocham was :*
Directioner_Forever <3

Zayn ;* - część 7

 I oto dotarliśmy do końca tego opowiadania. Mam nadzieję, że podobał wam się ten imagin. Może byście skomentowali go? 
Ta ostatnia część dedykowana jest dla Lizy Skóry.. Ona jako jedna z nielicznych komentuje każdy post na tym blogu.. DZIĘKUJĘ!!!  :* <3
A co do imagina z Liamem, to postaram się dodać jak najszybciej.. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
(T.i.): Wprawiła?! - oburzyła się - Ty chyba sobie żartujesz..! Ja jestem mistrzem w te gry, więc na starcie dam ci fory, hm? - powiedziała z wyższością, ale i śmiechem. 
J: Ojj, taka jesteś pewna wygranej? To może się założymy o coś? - w moim głosie też była pewność. 
(T.i.): A załóżmy się! Proponuję, że jeżeli wygram, jesteś przez całe 24 godziny na dobę do moich usług.. 
J: A jeżeli wygram ja.. to.. - zaciąłem się, nie miałem pojęcia co wymyślić. 
(T.i.): Wtedy ja wytatuuje sobie twoje inicjały.. - wtrąciła za mnie. Chwilę zastanawiałem się nad jej pomysłem. 
J: Ale przecież to jest na całe życie.. Jesteś tego pewna? - (S.T.i.) popatrzała w moje oczy. 
(T.i.): Yhym.. 
J: W takim razie zgoda.. - wyciągnąłem rękę w jej kierunku, którą od razu uścisnęła przyjmując zakład. To poważna sprawa, zrobić sobie tatuaż z czyimiś inicjałami, czy imieniem. A jeżeli kiedyś się pokłócimy tak że nie będziemy chcieli na siebie nawet patrzeć?! Wtedy ona będzie mnie przez to nienawidzić jeszcze bardziej. A nie chce tego. Nie chce niczego co mogło by nas poróżnić. 
(T.i.): Ej Zayni..? - szturchnęła mnie. - Gramy? - zapytała wyczekująco. 
J: Pewnie.. - otrząsnąłem się z rozmysłem i zaczęliśmy nasz wyścig. Przez pierwsze dwa okrążenia prowadziłem z czego byłem zadowolony, ale w ostatnim mała wyprzedziła mnie i z ogromnym entuzjazmem podskoczyła przekraczając metę. 
(T.i.): Ohh yeah.. Wygrałam.. YEAH!! I'm the best!! Łyso ci teraz Misiek?!! - tańczyła swój taniec radości po całym salonie. Mimo że przegrałem widok tak wariującej (T.i.) przyprawił mnie o napad śmiechu i czułem jakbym i tak wygrał. W końcu będę mógł przez tą przegraną pokazać jej że jest dla mnie naprawdę ważna. - Mówiłam że jestem najlepsza..!! Haha!! - wyśmiewała mnie - Przegrałeś z dziewczyną!! - ogarnąłem śmiech i złapałem ją tak że leżała pode mną, a ja delikatnie siedziałem na niej okrakiem.
J: Nie ładnie się ze mnie naśmiewać.. - powiedziałem chytrze i zacząłem ją łaskotać. 
(T.i.): Dobra! Już nie będę..!! Ha! - starała się po wstrzymywać śmiech, a ja nie chciałem jej męczyć więc przestałem, ale nie zszedłem z niej. Przez chwilę w kompletnej ciszy wpatrywaliśmy się w siebie, a powietrze znacznie zgęstniało. 
J: To.. Co sobie życzysz? - wyszeptałem, żeby nie zepsuć atmosfery. (S.T.i.) przez jakiś dłuższy czas nic nie mówiła, tylko patrzała mi w oczy. Bałem się że zajrzy tak głęboko ze ujrzy wszystkie moje uczucia do niej. 
(T.i.): Pocałuj mnie.. - powiedziała równie cicho co ja, a może jeszcze ciszej. 
J: Coo? - spytałem zdziwiony. Chyba to do mnie nie dotarło. 
(T.i.): Yyy.. Nic, zapo.. - przerwałem jej wpijając się w jej usta. Nie wahała się z oddaniem pocałunku, i pogłębiła go wkładając swoje dłonie w moje włosy, przez co jeszcze mocniej przyciągnęła mnie do siebie. Ja swoje dłonie ułożyłem na jej rozgrzanych policzkach. Czułem się jakbym latał. Nie spodziewałem się takiego obrotu spraw.. Oderwaliśmy się od siebie dopiero gdy zabrakło, ale zabrakło w 100%, nam powietrza. 
J: To ja miałem dzisiaj spełniać twoje życzenia.. - powiedziałem z uśmiechem na twarzy. Brunetka złożyła jeszcze krótki pocałunek na moich wargach i wstała z miejsca, przez co musiałem z niej zejść. 
(T.i.): No przecież spełniasz.. Możesz po informować mamusię, że dzisiaj na noc nie wracasz. W końcu 24 na 24.. - zaśmiała się i poszła w stronę łazienki. Siedziałem na kanapie i analizowałem poprzednie minuty. Wracałem do smaku jej ust, jej ciepłego dotyku. Może ona jednak czuje to samo? 'Nie przekonasz się Zayn, dopóki się nie odważysz.. ' Usłyszałem w swojej głowie i wiem że ten ktoś siedzący tam na racje.
~Moimi oczami~ 
Zaraz po pocałunku z Malikiem poszłam do łazienki. Przemyłam twarz zimną wodą i spojrzałam na siebie w lustrze. Nie spodziewałam się że jednak mnie pocałuje, ale chciałam tego, pragnęłam wręcz. Po jakimś czasie wyszłam z łazienki i znalazłam Zayna w salonie, leżał na kanapie i wpatrywał się z rozmarzeniem w sufit. Cicho się zaśmiałam, przez co spojrzał na mnie. 
Z: Co jest takie zabawne?
J: Nie wiedziałam że w sufit można patrzeć z takim rozmarzeniem w oczach.. - zaśmiałam się, a Mulat lekko speszył. Uwielbiałam patrzeć jak robi mu się głupio. Ma wtedy taki uroczy wyraz twarzy. - Zrób mi kolacje.. - powiedziałam rozsiadając się w fotelu z jego komórką w ręku. 
Z: A ty będz.. - urwał gdy zgromiłam go wzrokiem. 
J: Przegrałeś, więc do roboty, a ja sobie pogram.. W końcu jestem w tym najlepsza. - zaśmiałam się cicho. Chłopak posłusznie poszedł do kuchni i zaczął coś smażyć. Wyczułam cudowny zapach naleśników, ale nie chciałam mu przeszkadzać więc nie poszłam tam. Kilkanaście minut później szatyn pojawił się w pokoju. 
Z: Czy jaśnie pani zechce przenieść się do kuchni i spożyć, jakże wyborny posiłek? - zapytał lekko się kłaniając. Chciałam wybuchnąć śmiechem, ale powstrzymałam się. Zayn wyciągnął dłoń w moim kierunku, aby pomóc mi wstać. 
J: Ależ oczywiście panie Miśku.. - powiedziałam z gracją łapiąc go za rękę. Poszliśmy do kuchni i na stole czekały gorące naleśniki. Usiedliśmy na przeciwko siebie i widziałam jak Mulat patrzy na mnie wyczekująco, a chwilę później jego wzrok kieruje się na mój talerz. Również na niego spojrzałam i dopiero teraz dostrzegłam że na moich naleśnikach z truskawkowego syropu narysowane jest serce i napisane 'Kocham Cię'. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Chłopak którego kocham odwzajemnia moje uczucia, a ja nie wiem co powiedzieć?! Moje oczy spotkały się z oczami Zayna. Widziałam w nich strach i niepewność. Bał się odrzucenia. - Dużo serca włożyłeś w tą kolację.. - powiedziałam z uśmiechem. 
Z: Starałem się.. - odpowiedział cicho i zaczął jeść. 
J: Misiek?! - zapytałam po kilku minutach ciszy. Chłopak spojrzał na mnie. - Ja ciebie też.. - uśmiechnęłam się, a na twarzy Zayna pojawił się wielki banan. Malik pochylił się nad stołem i złączył nasze usta w jedność. Oddałam go, kładąc jedną dłoń na jego policzku. Czułam jak uśmiecha się przez pocałunek. 
Z: Pamiętasz jak mówiłaś, że musisz pomyśleć nad przyszłością? - spytał przerywając pocałunek. 
J: Tak.. 
Z: To za jakiś czas będziesz musiała zmienić nazwisko.. - powiedział szybko i pewnie. Nie wiedziałam o co mu chodzi. 
J: Dlaczego? Podoba mi się moje nazwisko.. - zmarszczyłam czoło
Z: W sumie to mi też, ale moje będzie ci bardziej pasować. - zaśmiałam się. Ten chłopak jest nieobliczalny. 
J: Za jakiś czas.. - znów złączyłam nasze wargi, tym razem na dłużej. Będę smakować ich już codziennie, przez resztę życia, bo z wrogów staliśmy się miłością swojego życia.. 
The end..

Naat