One Direction i My.. - imaginy

środa, 26 listopada 2014

Zayn cz.6-ostatni

                                               Zayn cz.6
 Gdy byłam już na ostatnim schodku to co zobaczyłam zwaliło mnie z nóg.Mianowicie Perrie całowała Zayna, oplatając jego szyję rękami, a on trzymał ją w talii. Chłopcy którzy siedzieli w salonie i patrzyli na to zdziwieni i smutni nie zauważyli mnie....
-Co do kurwy nędzy!-krzyknęłam zła....nie, nie smutna, wściekła, na niego i na mnie na niego że mnie wykorzystał....a o to mu chodziło.Wszyscy patrzyli na mnie-Powaliło cię człowieku? czy ja mam na czole napisane "Zabaw się moimi uczuciami"? nienawidzę cię! jesteś...tak właściwie nie wiem kim jesteś! wczoraj jeszcze byliśmy razem i wszystko było okej a dziś? mam cię w dupie!....-mój monolog przerwał cichy głos
-(T.I)..-zaczął Zayn ale mu przerwałam, spojrzałam szybko na resztę, patrzyli na mnie z rozdziawionymi ustami
-Żałuję że spędziłam z tobą  ten miesiąc...jesteś moim najgorszym błędem, a od dzisiaj jesteś dla mnie nikim...-Powiedziałam twardo, i z jadem -Pa chłopaki, jakbyście mnie potrzebowali to dzwońcie, i przychodźcie-powiedziałam z sztucznym uśmiechem , przytuliłam każdego, no oczywiście oprócz Zayna i tej suki .Gdy byłam już na bezpieczną odległość od ich domu, po prostu zaczęłam płakać, i biec żeby być już jak najdalej od tego bagna. Jejku jak ja musiałam się pilnować żeby w domu chłopaków nie wybuchnąć płaczem.Nagle zadzwonił mój telefon, to Zayn sorry to kutas dzwonił....odrzuciłam połączenie, i biegłam dalej zatrzymałam się na jakimś moście oparłam się o barierkę i patrzyłam w dół próbowałam sobie wytłumaczyć że to był dupek, i myśleć o nim jak najgorzej ale nie umiałam, te wszystkie słodkie gesty, czułe słówka....DLACZEGO JA?
wiem że może zachowuję się jakbym przynajmniej przyłapała ich w łóżku, no ale Perrie, przecież ona mnie uderzyła! kilka razy!! no ja nie wierzę! wiem że ona jest dużo ładniejsza niż ja, ma lepsze proporcje, jest sławna i lepiej do niego pasuje....ja to wiem, ale jeśli Zayn też to wiedział dlaczego mnie wykorzystał? dlaczego bawił się moimi uczuciami?  dlaczego nie był zemną szczery od początku? .Moje rozmyślenia przerwał mój telefon....Liam
-Tsa?-odebrałam mamrocząc
-Jesteś na głośno mówiącym....-przerwałam mu
-On też tam jest?
-Tak....-znów nie dałam mu dokończyć
-Wygoń go z pokoju! jeśli nie wyjdzie ja się rozłączę-powiedziałam zła, wycierając łzy
-Okej-usłyszałam trzaśnięcie drzwi...nie jestem pewna czy wyszedł przecież mógł tylko trzasnąć drzwiami...ale powiedzmy że im ufam
-Więc czego?-zapytałam trochę wredniej niż chciałam....ale jakby nie było mam do tego prawo....chyba
-Gdzie jesteś?-usłyszałam zaniepokojony głos Hazzy
-Na moście...-nie dane mi było dokończyć
-Jak to?!-wykrzyknął przerażony Zayn  kutas....wiedziałam że nie wyszedł
- Wiadomość do ciebie w dupie to masz, a wiadomość do chłopaków, nie myślcie sobie, po prostu siedzę sobie i myślę...nie chcę nic złego zrobić-'chyba' zakpiła ze mnie moja podświadomość 
-Mam nadzieję...a gdzie jesteś?-zapytał starając się zachować spokój Niall
-Na moście w....nie wiem biegłam przed siebie byle jak najdalej od tego kutasa...choć nie żeby miał jakiegoś dużego....-powiedziałam wiedząc że on to słyszy.Chłopcy mimo wszystko zachichotali.-Dobra ja kończę i zbieram się do domu Pa!!-ruszyłam powoli w kierunku mojego domu....tak macie rację wiem gdzie jestem, okłamałam chłopaków żeby nie wydało się że płakałam i że jestem załamana...Po  pół godzinie stałam już pod drzwiami mojego mieszkania, przekręciłam klucz, po czym spławiłam mamę krótkim "jestem zmęczona". Weszłam do pokoju i walnęłam się na łóżko.Przez ostatni tydzień nie ruszałam się z łóżka... nawet chłopcy nie byli w stanie mi pomóc.
-(T.I) ktoś do ciebie!-zawołała moja mama
-Powiedz że mnie nie ma!-powiedziałam głośno.Niestety za późno bo drzwi pokoju się uchyliły a w nich pojawił się...Zayn? o kurwa!
-Nie ma mnie!-powiedziałam zakrywając się kołdrą
-(T.I) ja wiem że mnie nienawidzisz, tylko problem w tym że ja cię koch.....-nie dałam mu dokończyć
-Nie używaj słów których nie znasz znaczenia-powiedziałam pośpiesznie
-Ale to nie tak jak myślisz, wysłuchaj mnie
-Nie mam na to ochoty, jeśli nie zauważyłeś
-Ale ja jej nie pocałowałem, to ona się na mnie rzuciła
-Ale odwzajemniłeś pocałunek, i jej nie odepchnąłeś-zauważyłam, nawet jeśli to ona go pocałowała to on mógł zareagować 
-Wiem, zawaliłem, błagam wybacz mi choć trochę-powiedział skruszony....Ughhh, nie mogę....
-Zaza nie mogę...-jego oczy natychmiast posmutniały-Patrzeć na ciebie w takim stanie-w jego oczach zatańczyły iskierki nadziei- Spróbuję ci wybaczyć, ale nic nie obiecuję, może zacznijmu od odbudowania naszej przyjaźni, a później się zobaczy?-zasugerowałam. Tsaaa, pewnie macie mnie za kompletną hipokrytkę, ale przez ten tydzień bez niego czułam się jak....jak....właśnie nijak, nie czułam....
*6 miesięcy później
Znów jest jak dawniej, czyli jesteśmy przyjaciółmi, ale niczym więcej( jak na razie) Zayn próbuje mnie zdobyć, a ja to bardzo doceniam....myślę że jesteśmy na dobrej drodze do czegoś więcej niż przyjaźń....tak między nami ja już podjęłam decyzję...kocham go 
THE END
                                
________________________________________________________
Stylesowa
A więc witam z nowym rozdziałem, na początku nie chciałam kończyć Zazy, ale później przemyślałam to i doszłam do wniosku że za mniej więcej tydzień pojawi się imagin "ZAMÓWIENIA" i nie wyrobię się z więcej niż czterema historiami na raz..... więc tak oto koniec Zazy :D
Liczę na komy, i opinie 

Zayn ;** ~ Część 1

Hej :) Oto kolejny imagin, tym razem z Zayn'em. Wiem, że długo nic się ode mnie nie pojawiało, ale nie było 6 komentarzy :c Trochę smutno. Ale okej. Zapraszam do czytania i komentowania. <3
*****************************************
-On jest po prostu nieziemski..- powiedziała moja przyjaciółka.
- No..- przytaknęłam i powróciłam do obserwowania chłopaka. Siedziałyśmy na stołówce i spożywałyśmy lunch, a przy okazji gapiłyśmy się na największego bad boy'a w tej szkole i mieście, czyli Zayn'a Malika. W końcu odwróciłam wzrok i spojrzałam na swój telefon. Nowa wiadomość.
Niall: Hej piękna. Zrywajcie się według planu. N xx.
Liza: No spoko. Przy twoim aucie? L xx.
Niall: Taa, do zob N xx.
- Ej, Zayn się na ciebie gapi.- szepnęła mi Sophia. Podniosłam swój wzrok na szatyna i rzeczywiście przypatrywał mi się intensywnie.
- Oh. Dobra nieważne. Idziemy teraz z Niallem.- dziewczyna przewróciła oczami.
- Zakochańce.- skwitowała.
- To mój kuzyn idiotko.- teraz ja przewróciłam oczami, przez co po chwili chichotałyśmy, bo robię to identycznie jak Niall. kiedyś nawet zrobiliśmy to jednocześnie.
- Cała ty.
- Cała ja. Dobra chodź.- wstałam i odniosłam tacę. Poczekałam na nią, a następnie poszłyśmy do szafek, aby wziąć kurtki, w końcu był luty. Potem skierowałyśmy się na parking, a tam czekał już Niall razem ze swoją paczką, w skład której wchodzą Louis, Perrie oraz Liam.- Heeeej.- przywitałam się z kuzynem tulasem, tak samo jak z resztą.
- Taa. Dobra chodźmy już.- przewrócił oczami, a my zaśmialiśmy się.
- Tak w ogóle to gdzie jedziemy?- zapytałam.
- Do Niall'a, bo będzie impreza.- odpowiedział Lou.
- Z jakiej to okazji?
- Jaka ty głupia jesteś.- Horan przewrócił oczami, a ja zrobiłam to samo. Potem obydwoje westchnęliśmy. A ja dopiero teraz przypomniałam sobie, że dzisiaj są urodziny Sophie!
- Oh.- wszyscy oprócz Soph zaśmiali się, bo wiedzieli, że przypomniałam sobie o tym.
- Podrzucicie mnie do domu? Bo wiecie tak jakby dzisiaj jest ten dzień i moja mama chce mnie zabrać na zakupy.
- No spoko.- ledwo powstrzymywaliśmy się od śmiechu. Dziewczyna wysiadła z samochodu i ze łzami w oczach pobiegła do domu. Dobrze wiedziałam, że bardzo ją to boli.
- Nie powinniśmy robić jej czegoś takiego.- skrzywiłam się.
- Wiem.. Ale tylko w ten sposób niczego się nie domyśli. I mam jeszcze jeden pomysł.- Niall opowiedział nam cały plan, a ja w duchu się uśmiechnęłam, bo Sophia bardzo lubi imprezy niespodzianki. Pojechaliśmy do domu Horana i przygotowaliśmy wszystko. Kilka dni wcześniej zaprosiliśmy pół szkoły. Gdy wszyscy już przybyli, poszliśmy na piętro domu. Dół wyglądał jak po imprezie, ale góra wyglądała super. Zgasiliśmy wszystkie światła, a ja zadzwoniłam do dziewczyny. Po kilku sygnałach odebrała.
- Sophia?
- Co?
- Możesz po mnie przyjechać? Proszę cię, potrzebuję cię.- popłakałam się sztucznie po głosie dziewczyny poznałam, że się zmartwiła.
- Gdzie jesteś? Co się stało?
- Jestem w domu Niall'a. Po prostu przyjedź.
- Będę za pół godziny.- rozłączyła się.
- Okej ludzie, Sophia będzie za jakieś 45 minut.- wszyscy wdali się w rozmowy, a ja pobiegłam do pokoju mojego kuzyna.- Nialler!
- Tu jestem, nie drzyj się tak.- przewrócił oczami, Odwróciłam się i zobaczyłam jego.
- Kuzynku możesz na słówko?- blondyn przytaknął i podszedł do mnie. Pociągnęłam go na korytarz.
- Co jest?
- Po pierwsze, co on tu robi? A po drugie za pół godziny będzie Sophia.
- O kim mówisz, mówiąc on?
- Zayn Malik.- on wzruszył ramionami.
- Mój dobry znajomy, a co?
- Niic..- zająknęłam się, a on przypatrzył się podejrzliwie.
- Podoba ci się, prawda?- spojrzał na mnie z rozbawieniem.
- Nie.
- Przyznaj się, bo mu powiem.
- Dobrze przyznaje się.
- Ha! Wiedziałem! Kuzyna nie okłamiesz.- cmoknął do mnie, a ja udałam, że jestem zachwycona, że go złapałam, po czym połknęłam buziaka.
- Już nie wyleci.- powiedzieliśmy równocześnie i przytuliliśmy się. Brakowało mi mojego starego Nialla. W końcu odsunęliśmy się od siebie.- Brakuje mi tego..- wyznałam szczerze.
- Mnie też.. Ale już niedługo, zobaczysz.- uniosłam brew, a on położył palec na usta i wyciągnął małego palca. Zrobiłam to samo, tym samym przyrzekając, że poczekam i nic nie powiem.
Wróciliśmy do pokoju i siedzieliśmy gadając. Zayn nie wydawał się wcale taki "zły" jak wszyscy mówią.
- Zaaayniii..- usłyszeliśmy jakiś piskliwy głosik. Zayn zacisnął dłonie w pięści.
- Ile razy mam ci mówić, że masz spadać?!- wydarł się, a ja mimowolnie osłupiałam. Wydawał się przed chwilą taki fajny.
- Oh Zayni, ja wiem, że myślisz coś innego.- chłopakowi poczerniały oczy i napięły się mięśnie.
Wstał i prawie uderzył tę dziewczynę, gdybym nie stanęła między nimi i sama nie oberwała. Chłopak chciał mnie okładać, ale położyłam mu rękę na ramieniu.
- Uspokój się do cholery!- krzyknęłam, a on natychmiast oprzytomniał. Gdy zobaczył, ze mój policzek jest cały czerwony, fuknął coś i po prostu wyszedł.
- Jejkuuu dziękuję ci!- pisnęła dziewczyna, a gdy powiedziałam, czy mogłaby pójść już do domu po prostu poszła.
- Obiję mu w szkole mordę.- wysyczał Niall i natychmiast wziął mnie na ręce i pobiegł ze mną do kuchni. Przyłożyliśmy lód, a on w tym czasie przytulił mnie. Po piętnastu minutach do kuchni wpadła rozzłoszczona Sophia, a widząc mój czerwony policzek i blondyna obok mnie, wpadła w furię.
- TY GŁUPI, FARBOWANY BLONDYNIE! COŚ TY JEJ ZROBIŁ?! JESTEŚ ZWYKŁYM DUPKIEM! JAK MOGŁEŚ ZROBIĆ COŚ TAKIEGO WŁASNEJ KUZYNCE?! TY..
- Sophie uspo..
- Nie. Nie będziesz go więcej bronić. Idziemy stąd, więcej nie będziesz się z nim kontaktować. Dopilnuję tego.- syknęła, po czym po prostu wyciągnęła mnie z domu.
- SOPHIO SMITH! Posłuchaj mnie natychmiast.- powiedziałam wściekła.
- Co?
- Niall nic mi nie zrobił. Na piętrze czekała a właściwie nadal czeka na ciebie impreza niespodzianka. I to nie Niall zrobił mi nic. To Zayn.
- Za-Zayn co?!
- No był tam również Zayn i jakaś dziunia przyszła, wkurzyła go czy coś, a on się prawie na nią rzucił.
- Jak to "prawie"?
- No bo.. No..- jąkałam się, bo moja przyjaciółka nie lubiła, jak się mieszałam w nie swoje sprawy.
- Znowu?- pokiwałam tylko głową, a ona przytuliła mnie.
- No bo on chciał uderzyć tę dziewczynę i ja nie mogłam tak po prostu patrzeć..
- Głupia.. No dobra nie ważne. Chodź pójdziemy do mnie.
- Nie chcesz imprezy niespodzianki?
- Nie.
- Ale jest tu pół szkoły i w ogóle, wiesz co to będzie?!
- Oh. No dobra, ale dzisiaj nie pijemy, dobrze?
- Dobrze.- weszłyśmy do środka i zastałyśmy zapłakanego Nialla w kuchni.- Co się stało?!
- Liza?- spojrzał na mnie i widząc moją przyjaciółkę, zacisnął usta.
- Przepraszam cię Niall. Ja nie chciałam, bo myślałam, że no wiesz.
- Nic nie szkodzi.- burknął. Soph rzuciła, że idzie na górę do reszty, a ja zostałam z chłopakiem.
- No chodź tu.- rozłożyłam ręce, a on wtulił się we mnie.
- Zostań ze mną.- pokiwałam głową.- Nie o to chodzi. Pamiętasz wakacje, 14 lat temu?
- Oh. No tak.- wtedy właśnie podarowaliśmy sobie zawieszki z napisem, który po połączeniu brzmiał: "Forever Together". Wyciągnęłam swoją część, którą teraz noszę na szyi. On swoją wyjął z kieszeni. Połączyliśmy napis i uśmiechnęliśmy się do siebie.
- Liza?- usłyszałam głos Zayna.
- Tak?- odwróciłam się, a gdy on ujrzał mój policzek, jego twarz wykrzywił grymas. Po chwili znowu przybrał maskę.
- Idziem.. Znaczy możesz pójść ze mną?- pokiwałam głową, ale Niall powstrzymał mnie.
- Nigdzie z nią nie pójdziesz.- syknął. Szatyn przewrócił oczami i po prostu mnie wyciągnął z domu, jak Sophia trochę wcześniej.
- Czego chcesz?






 6 komentarzy= następna część :D

Wiem, że dacie radę ;)
Directioner_Forever <3
PS. Jak znajdziecie jakiś błąd, to piszcie, bo mogłam coś pominąć. :*

wtorek, 25 listopada 2014

Louis Tommo Tomlinson.. :* - część 1

I macie pierwsza część Tomlinsona.. <3
Ten imagin jest na życzenie Mariki.. <3
Kochana, mam nadzieje, że sie spodoba :) 
KOCHANI BARDZO DZIĘKUJE WAM ZA TE 35000 WYŚWIETLEŃ, NAWET NIE ZDAJECIE SOBIE SPRAWY Z TEGO JAK CIESZY MI SIE MORDKA WIDZĄC TYLE WYŚWIETLEŃ W CIĄGU DNIA.. A DO TEGO CIESZE SIE ŻE ZACZĘLIŚCIE KOMENTOWAĆ!!!!
JESTEŚCIE NAJLEPSI!!!!!!!
 ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
(Z.T.i.) - Zdrobnienie twojego imienia
 
Przyjechałem do domu, po jakiś 6 miesiącach. W końcu dostaliśmy wolne i to na cały miesiąc i mogliśmy poodwiedzać swoje rodziny. Praca z muzyką i chłopakami jest cudowna i zawsze o takiej marzyłem, ale powrót do normalnej rzeczywistości, życia też jest dobry.. Zaparkowałem auto na podjeździe i z torbą w reku poszedłem do domu. Było już bardzo późno i prawdopodobnie każdy już śpi. Wszedłem cicho do domu i postawiłem torbę na ziemi, szybko sie rozebrałem z kurtki i poszedłem do siebie. Marzyłem by położyć sie we własnym łóżku. Rzuciłem telefon na komodę i wróciłem po moją walizkę. Wyjąłem z niej jakieś spodenki i poszedłem do łazienki. Szybki prysznic i mogłem sie kłaść, niemal wskoczyłem pod kołdrę, było nadzwyczaj ciepło.. Niemożliwe! W moim łóżku spała jakaś dziewczyna, aż dziwne że jej nie obudziłem. Tak szybko jak tam wszedłem tak samo szybko wyszedłem spod pościeli. Poszedłem do mamy, była jeszcze w kuchni.
J: Hej mamo.. - uśmiechnąłem sie lekko. Kobieta podskoczyła na dźwięk mojego głosu.
M: Lou skarbie.. Jak ja cie dawno nie widziałam. - ucieszyła sie i uściskała mnie z całej siły. Opowiedziałem jej pokrótce co sie u mnie działo w tym czasie.
J: A mamo, kto to jest? I dlaczego śpi w moim pokoju? - spytałem po chwili z lekkim wyrzutem. Miałem w planach wrócić do domu, i położyć sie do własnego łóżka..
M: To jest (Z.T.i.), opiekunka Doris i Ernesta.. - powiedziała jakbym miał to wiedzieć?
J: Dlaczego śpi u mnie? - zszedłem z tonu.

M: (T.i.), źle sie czuła cały dzień i szybko zasnęła. Z reszta w tygodniu śpi u nas, bo ma daleko do domu. Jeździ tylko na weekendy.. - zaczęła tłumaczyć
J: Mamo, ale dlaczego u mnie?
M: Ojj Loui, zadajesz za dużo pytań.. Twój pokój jest najbliżej maluszków.. - powiedziała zrezygnowana. - Możesz położyć sie dzisiaj w gościnnym. - stwierdziła. Westchnąłem i poszedłem do wymienionego pokoju. Nie podobało mi sie że jakaś tam dziewczyna zajęła mi pokój z tak błahego powodu. Już jej nie lubię! Rano obudził mnie płacz dziecka, zakrywałem głowę, ale nic z tego. Wstałem wściekły i poszedłem do tej całej dziewczyny.
J: Weź go uspokój! - powiedziałem przez zęby.
(T.i.): Przepraszam pana.. - powiedziała przestraszona - I to jest Doris.. - dodała ciszej.
J: Nie ważne.. - mruknąłem i zszedłem na dół. Chwile później moja mała siostrzyczka przestała płakać. Ucieszyłem sie ale wiedziałem że już nie zasnę. Wykonałem poranną toaletę i ubrałem sie. Mam zamiar dzisiaj leniuchować za wszystkie czasy. Rozsadziłem sie na kanapie i włączyłem tv. Jakaś godzinę później czułem niesamowity zapach dochodzący z kuchni, wiedziałem że jest tam ta brunetka i nie miałem zamiaru tam iść. Zdenerwowała mnie, a skoro jest ich opiekunką to powinna pilnować by wcale nie płakali. Przesiedziałem na kanapie cały dzień, owa (T.i.) nie pokazywała sie wcale, dzieciaków też nie było słychać, tylko od czasu do czasu ich śmiech. Po południu przyszła mama i zabrała sie za obiad. Dziwiłem sie że nie zrobiła go ta dziewczyna.
J: Mamo a dlaczego ona nie ugotowała? - usiadłem do stołu i zabrałem kawałek marchewki.
M: (T.i.), i nie jest to w jej obowiązkach.. - powiedziała nie przerywając robienia obiadu.
J: W takim razie co? - dopytywałem
M: Pilnowanie bliźniaków, karmienie ich, usypianie.. No to co robi niania.. - westchnęła. Jakiś czas później siedzieliśmy wszyscy przy stole. Cała rodzinka, dziewczyny dyskutowały na swoje tematy, a ja rozmawiałem z mamą i Danem. - Chwila, zawołał ktoś (T.i.)? - powiedziała nagle.
L: Ja nie.. - powiedziała, Lottie od razu powróciła do swoich spraw. Mama szybko wstała i poszła do niej. Denerwowało mnie to że mama sie tak o nią troszczy. Chwile później wróciła ale sama, z lekko smutną miną. Ucieszyłem sie że nie będę musiał na nią patrzeć podczas rodzinnego obiadu..
Jestem już tydzień w domu. Czułem sie świetnie gdy brunetka wyjeżdżała na weekend do domu, mama za to była smutna. Sobota rano, budzik już o 7 rano.. Te dzieciaki nigdy nie śpią?! Znów wierciłem sie na łóżku, podniosłem sie wściekły i poszedłem tam.
M: O Louis, dobrze że jesteś.. Weź ją.. - mama podała mu płaczące dziecko. Nawet nie wiedziałem jak mam ją złapać. Ułożyłem ją sobie na rekach i zacząłem delikatnie kołysać. Doris nie chciała przestać płakać, to był koszmar, a do tego jeszcze Ernest zaczął.. Mama też nie dawała sobie zbytnio rady. - Pobaw sie z nią a ja idę zrobić mleko.. - wyszła z pokoju zabierając jedno plączące dziecko, zostawiając mnie z drugim. Usiadłem w fotelu nie przestając kołysać.
J: No już.. Przestań płakać.. - mówiłem do niej. Ale to nic nie dało, dziewczynka krzyczała na całe gardło.. Czułem sie beznadziejnie, nie potrafiłem nawet uspokoić dziecka. Zacząłem gadać do niej zmienionym głosem i coś zaczęło mi wychodzić. Uspokajała sie powoli, a gdy już myślałem że przestała płakać, to zaczęła od nowa. Kilka minut później przyszła mama z butelką pełną mleka.
M: Nakarm ją.. - podała mi mleko. Balem sie tego, ale widząc jak robi to rodzicielka, uczyniłem to samo. Doris przestała płakać, jej oczy błyszczały od nadmiaru łez. Złapała swoimi malutkimi rączkami za ciepłą butelkę i jadła.
J: Jaka przyjemna cisza.. - zaśmiałem sie, mama spojrzała na mnie z uśmiechem.
M: Nie lubię weekendów.. - stwierdziła
J: Dlaczego? - zapytałem zdziwiony
M: Właśnie dlatego.. Jutro będzie powtórka z rozrywki, więc nie nastawiaj sie na spanie do południa.
J: A nie można nic zrobić by nie płakali?
M: Nie wiem.. Zanim (T.i.) zaczęła opiekować sie bliźniakami, też tak było. Ja nie mam pojęcia jak ona to robi.. - przyznała.. Weekend minął, dla mnie to były katusze. Dzieciaki płakały i nie chciały przestać. Nie robiły tego tylko gdy były na rekach, więc mieliśmy zmiany. W poniedziałek z rana znów nastawiłem sie na wczesne budzenie.. I dziwo wstałem jakoś po 10, to było bardzo przyjemne.. Ale przecież dzieciaki.. Wstałem, wykonałem poranne czynności i ubrany w dresy zszedłem na dół. Wszedłem do kuchni i zauważyłem tą dziewczynę, a obok niej w wózku siedziały maluchy. Z jednej strony cieszyłem sie że jest cicho, a z drugiej była (T.i.). 
...

Wiec tak kolejna część po 7 komach <3
 CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!!!!!!!! 




 Naat 

poniedziałek, 24 listopada 2014

Nialler :3 - część 3 /ostatnia

Ostatnia część.. :) Mam nadzieje, że sie spodobał..
Paula a ty jak?!
Teraz postaram sie dodać z Louisem imagiina :P
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ 

J: Ej! Zostawcie go! Bo wezwę policje! - krzyczałam i zaczęłam wyciągać telefon. Zbiry w kapturach uciekły, zostawiając ich ofiarę na pół przytomną. Podeszłam szybko do niego i uklęknęłam przy nim. Blondyn miał rozwaloną wargę i łuk brwiowy i zapewne jeszcze inne obrażenia. O matko! To Niall!! Moje serce jeszcze bardziej przyspieszyło! - Niall.. Słyszysz mnie? - szturchnęłam nim delikatnie, coś wymruczał ale nie zrozumiałam. - Zadzwonię po pogotowie..
N: Niee.. - wychrypiał.
J: Przecież jesteś ranny.. A jak zrobili ci coś poważnego? - nie odpowiedział - To skoro nie chcesz do szpitala, to nie.. A możesz wstać? - skinął delikatnie głową i zaczął sie podnosić. Pomogłam mu iść, był strasznie ciężki i potykał sie co jakiś czas o własne nogi ale udało mi sie dojść do akademiku. Nie miałam pojęcia w którym pokoju mieszka, więc poszłam do siebie. Położyłam go ostrożnie na moim łóżku i opatrzyłam rany. Blondyn od razu zasnął, a ja siedziałam na fotelu i co jakiś czas okrywałam go kołdrą. Niall w nocy dostał mocnych dreszczy, trząsł sie i był spocony. Bałam sie o niego. Co chwile robiłam mu zimne okłady i starałam sie by wydobrzał. Przysnęłam dopiero nad ranem przy łóżku ze szmatką w ręku, ale szybko sie obudziłam. Nie poszłam tego dnia na zajęcia, Niall był o wiele ważniejszy, a jeden dzień mogłam sobie odpuścić. Nie zostawiałam go nawet na kilka minut. Bałam sie że znów może mieć te przerażające dreszcze. W nocy znów spalam na fotelu, obudziły mnie jednak krzyki chłopaka. - Niall.. Ciii.. Już jest dobrze.. - uspokajałam go. - Nie krzycz.. Nic Ci nie grozi.. - patrzał przerażony prosto w moje oczy, serce waliło mi jak oszalałe.
N: (T-t.i.)? - zapytał przestraszony.
J: Tak.. Już jest dobrze Niall.. Dobrze.. - odetchnęłam gdy sie uspokoił. Usadziłam sie z powrotem na fotelu i wpatrywałam sie w niego. Przez chwile wyglądał jakby od razu zasnął i dalej śnił ale otworzył oczy.
N: Chodź tu.. - powiedział prosząco i zrobił mi obok siebie miejsce. Niepewnie położyłam sie koło niego, chłopak okrył mnie kołdrą. - Teraz będzie dobrze.. - wyszeptał prawie niesłyszalnie. Nie wiem czemu ale zrobiło mi sie lepiej na sercu. Czyżbym coś dla niego znaczyła? Udało mi sie zasnąć niemal od razu, biło od niego kojące ciepło. Obudziłam sie z samego rana i chciałam wstać, ale zatrzymał mnie Niall. - Zostań jeszcze.. - usłyszałam tuż przy ucho. Czułam jak robi mi sie gorąco, odwróciłam sie w jego stronę i patrzałam na poranioną twarz.. Chłopak miał zamknięte oczy. Podniosłam rękę i dotknęłam lekko siniaka na jego policzku, starając sie by nie zabolało go. W pewnym momencie blondyn otworzył oczy a ja zabrałam szybko dłoń. Patrzał mi głęboko w oczy, nie mogłam z jego tęczówek nic odczytać. - Dziękuje.. - powiedział cicho nie odrywając wzroku od moich oczu.
J: Każdy na moim miejscu by sie tak zachował.. - uśmiechnęłam sie słabo
N: Możliwe, ale nie każdy by zabrał mnie do siebie i opiekował sie mną tak jak Ty.. Chyba po tobie bym sie tego nie spodziewał.. - nie wiem czy to było miłe czy może odwrotnie.
J: Odwdzięczyłam ci sie.. - powiedziałam smutniej i chciałam wyjść z łóżka. Niall przycisnął mnie bardziej do siebie i nie pozwolił wstać. Zamknął mnie w żelaznym uścisku i nie pozostało mi nic innego jak odwzajemnić jego uścisk. Przyciągnął mnie tak mocno do siebie że myślałam że wyczuje moje szybkie i bardzo mocne uderzenia serca. Byłam zaskoczona jego zachowaniem, ale w głębi duszy pragnęłam mieć go tak blisko. - Zmieniłam sie.. - wypaliłam
N: Wiem..
J: Dzięki Tobie.. - przyznałam. Blondyn odsunął sie ode mnie tak żeby mógł na mnie spojrzeć, zrobiło sie trochę niezręcznie. Chłopak zbliżył delikatnie swoją twarz do mojej, bałam sie że jednak zrezygnuje. Nie zrobił tego i po chwili czułam jego gorące usta na moich. Muskał bardzo lekko moje wargi, położyłam swoją dłoń na jego policzku, zapominając że ma go posiniaczonego i mogę zrobić mu krzywdę. Nasz pocałunek z delikatnych muśnięć stał sie bardzo namiętny i pełny pożądania. Nialler szybko zmienił swoją pozycje i znalazł sie nade mną. Z pocałunkami zszedł na moją szyje, pragnęłam go coraz bardziej. Jednak coś mnie hamowało, nie może sie to tak zacząć. Gdy znów złączył nasze usta w jedność i zaczął wkładać swoje dłonie pod moją koszulkę odsunęłam go powoli od siebie. Chłopak patrzał na mnie zdziwiony.
N: Nie chcesz?
J: Chce.. Bardzo chce..! Ale.. - urwałam na chwile
N: Ale? - ponaglał mnie
J: Ale chciałabym tego nie zaczynać od sexu.. - odwróciłam wzrok by nie patrzeć w jego cudowne, przeszywające mnie w tym momencie, oczy. Usłyszałam jak Nialler sie cicho śmieje.
N: To idziemy na randkę.. - powiedział pewnie i cmoknął mnie w wargi. Ułożył sie z szerokim uśmiechem obok mnie i przytulił sie.
J: Szybki jesteś.. - zaśmiałam sie
N: Wystarczająco sie naczekałem..
J: Jesteś wspaniałym człowiekiem i przepraszam że tak Cie traktowałam.. - spojrzałam na niego.
N: Mam pomysł.. Zapomnijmy o pierwszym roku studiów.. Co ty na to..? - uśmiechnął sie uroczo.
J: Świetny pomysł.. - zaśmiałam sie i wtuliłam w niego.

Koniec studiów..
Nialla z każdym dniem poznawałam jeszcze bardziej, spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu. Nie zamieszkaliśmy razem w akademickim pokoju, to by mogło źle sie skończyć dla nas obojga. Każda nasza randka była wspaniała.. Skończyłam studia na bardzo dobrym poziomie podobnie jak blondyn. Dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez niego i mam nadzieje że on beze mnie też nie.
J: Niall, obiad na stole! - krzyknęłam do chłopaka siedzącego w salonie. Szybko znalazł sie przy mnie, usiadł szczęśliwy do stołu i zaczął zajadać. Uwielbiam patrzeć na niego jak je, jego oczy tak wspaniale świecą wtedy.
N: Kocham Cie, wiesz? - spytał gdy skończyliśmy posiłek.
J: Teraz już wiem.. - zaśmiałam sie.. Chłopak zrobił zabawnie groźną minę.
N: Teraz? A wcześniej to nie wiedziałaś?
J: Niee.. - droczyłam sie z nim
N: Nie? To ja ci pokaże.. - chłopak szybko wstał i zaczął okrążać stół, ja zaczęłam uciekać przed nim po całym domu. Wreszcie złapał mnie i wylądowaliśmy na kanapie. Blondyn usiadł na mnie okrakiem i przytrzymał moje dłonie. - To jaką chcesz kare? - poruszał śmiesznie brwiami.
J: Hmm.. A to teraz nie jest karą.. ?! Przez chwilą zjadłeś obiad, ciężki jesteś.. - zaśmiałam sie.
N: Niee i to nie jest twoja kara. Twoją karą będzie to, że jak spojrzę na ciebie od razu masz przyjść i mnie pocałować.. Co ty na to?
J: Yyy, no wiesz to bed..
N: W sumie.. - przerwał mi - ..to nie masz innego wyjścia, to twoja kara i nie ma negocjacji.. Będzie tak przez cały tydzień.. - chłopak zadowolony z siebie zszedł ze mnie i pomógł mi wstać.
J: A jak tego nie zrobię?
N: To wtedy.. Hmm.. - zaczął sie zastanawiać - .. Wydaje mi sie jednak że to zrobisz.. A jak nie to coś wymyśle.. - zaśmiałam sie i rozsiedliśmy sie na kanapie. Blondyn włączył jakiś film i wiedziałam że zaraz zacznie sie moja kara. Jak na zawołanie, widziałam kątem oka, jak sie we mnie wpatruje. Bez żadnego ostrzeżenia wpiłam sie w jego usta, siadając okrakiem na jego kolanach. Horan ułożył swoje dłonie na moich biodrach ściskając je lekko, ja włożyłam swoje palce w jego włosy przyciągając go jeszcze bardziej. Nasze języki toczyły zacięta walkę o dominacje w tym pocałunku. Oderwałam sie od niego gdy zaczynało brakować mi tchu.
N: Wow.. Chodziło mi raczej o zwykłego buziaka, ale to o wiele bardziej mi sie podobało.. - uśmiechnął sie i uspokajał swój oddech.
J: Ja też Cie kocham Niall.. - przysunęłam sie do niego i ułożyłam swoją głowę na jego ramieniu. Blondyn powrócił do oglądania a ja zaczęłam bawić sie jego dłonią, po chwili splotłam nasze palce w jedność. Chłopak również zacisnął swoją rękę i spojrzał na moją dłoń.
N: Brakuje czegoś na twojej dłoni.. - powiedział nagle
J: Czego? - spojrzałam na niego zdziwiona
N: Tego.. - Irlandczyk wyjął z kieszeni mały przedmiot, moje oczy zapełniły sie łzami. - To zgodzisz sie go nosić i spędzić ze mną resztę życia? - w milczeniu skinęłam głową, odebrało mi mowę z wrażenia. Niall założył pierścionek na mój palec i przyjrzał sie mu. - Teraz jest idealnie.. - wyszeptał
J: Do końca życia to za mało.. Ja chce o wiele dłużej z tobą być.. - powiedziałam szczęśliwa, z moich oczu wypłynęły łzy.
N: Nie widzę problemu.. - zaśmiał sie i złączył nasze usta.
To niewiarygodne jak dwie osoby z nienawiści mogą stać sie tak zakochanymi w sobie ludźmi. Będę kochać go po wsze czasu.. Tak samo jak on mnie.
Koniec.. <3

CZYTASZ-KOMENTUJESZ!!!!!
Następny imagin, 6 komów.. <3
!!!



Naat