One Direction i My.. - imaginy

sobota, 27 września 2014

Zamówiony: Nialler.. ;* - część 5

  Więc tak, jest już piąta część.. Podejrzewam, że będzie ich jeszcze z pięć.. <3
Kocham was za wasze opinie <3 ;*
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

N: ...A tak właściwie to kiedy się wyprowadzasz? 
J: Alee.. jak to wyprowadzasz..?
N: No do mnie do pokoju, przecież nie pozwolę żeby moja dziewczyna spała i mieszkała ze mną przez ścianę.. - wyszczerzył sie
J: Ahaa.. No to nie wiem. W sumie jest dopiero 22:30 więc są dwie opcje: 1- jutro, a 2 - jeśli chcesz to jeszcze dzisiaj.
N: Hmm.. niech się zastanowię! - udał że myśli - Oczywiście że dzisiaj!! - wykrzyknął. Wstał i zabrał jeszcze nie do końca rozpakowaną walizkę. Poszedł do pokoju je zanieść i zaraz wrócił po kolejne rzeczy, a ja siedziałam dalej na łóżku i się przyglądałam - Może byś mi pomogła?
J: Yyy.. co? .. Ah tak, już idę. - poszłam do łazienki po kosmetyki i resztę rzeczy. Po godzinie miałam już wszystko u Nialla
N: Tu możesz wypakować swoje rzeczy i w łazience masz miejsce na kosmetyki. - wskazał mi miejsce w szafie i w łazience, popatrzałam na niego zdziwiona.
J: Aa.. Niall ? Od kiedy masz tyle miejsca w swojej szafie?
N: Wiesz, Tak naprawdę to od miesiąca robiłem Ci miejsce, byłem pewny co do swoich uczuć do ciebie i chciałem Ci to w najbliższych dniach powiedzieć. - zarumienił sie trochę, podeszłam i wtuliłam sie w niego.
J: Nie chcę mi sie już rozpakowywać tych rzeczy. Jutro to zrobię, jestem już zmęczona, idę sie myć. - pocałowałam go w policzek i już chciałam odejść, ale złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął z powrotem do siebie, złączył nasze usta w pocałunek.
N: Teraz możesz iść.. - wyszczerzył sie. Wzięłam piżamę i poszłam, prysznic zajął mi jakieś pół godziny, a gdy wyszłam zobaczyłam słodko śpiącego Nialla. Wyglądał tak niewinnie, położyłam sie delikatnie obok niego tak by go nie obudzić i szepnęłam.
J: Tak bardzo cię kocham. - przykryłam sie i odwróciłam do niego tyłem na drugi bok. Poczułam jego ręce na mojej tali, wtulił sie we mnie bardzo mocno.
N: Ja ciebie bardziej.. - szepnął mi do ucha, a mnie przeszedł dreszcz, przyjemny dreszcz.
Rano obudziło mnie słońce, które rozświetlało pokój. Spojrzałam na zegarek: 9:20, nie tak wcześnie. Wstałam tak żeby nie obudzić mojego ukochanego i zeszłam na dół. Wszyscy spali oprócz mnie więc zabrałam sie za robienie naleśników dla wszystkich. Podczas robienia ich w kuchni zjawił sie Liam.
J: O cześć, nie śpisz?
Li: Niee, to słońce nie daje spać.
J: Heh, mnie też obudziło. Ok ja skończyłam śniadanie, możesz obudzić chłopców? Ja porozstawiam talerze.
Li: Jasne. - zniknął a ja zabrałam sie z to co powiedziałam. Po chwili usłyszałam jak mnie wołają.
H: Martyna!!- weszłam na górę i poszłam do pokoju w którym byli już wszyscy i skakali po łóżku Nialla jak i po nim samym?!!
J: Co wy robicie! Złaźcie z niego! Możecie mu zrobić krzywdę! - krzyknęłam na nich
Lou: Ale o nic sie nie martw! On nie chce sie obudzić.
Z: Niall wstawaj!! - wrzasnął
Li: Śniadanie na stole! - chłopaki byli w szoku kiedy Niall nawet nie drgnął. Te słowa zawsze stawiały go na nogi - Martyna, zrób coś!
J: Patrzcie i sie uczcie.. - uśmiechnęłam sie i ruszyłam w kierunku łóżka. Usiadłam okrakiem na blondyna brzuchu i pocałowałam delikatnie w usta. Chłopaki nic nie mówili tylko sie przyglądali.
N: Nie mogłaś wcześniej? A nie oni po mnie skakali. - powiedział z żalem w głosie, ale zaraz sie uśmiechnął bo pocałowałam go drugi raz. Chłopakom szczęka opadła, no tak oni o nas nie wiedzą.
Z: Yyy.. to wy jesteście razem? - zapytał w końcu
J: Tak jesteśmy i to teraz jest także mój pokój, więc proszę pukać jak będziecie czegoś chcieli.
Lou: No gratuluje!
H: Tak ja też! Nareszcie nie będę musiał słuchać jak on marudzi, że ją kocha ale nie wie jak jej to powiedzieć. - wymieniał i skakał ze szczęścia
Li: No ja też już zaczynałem od tego świrować, ale czego sie nie robi dla przyjaciół. - Niall poczerwieniał, a ja widząc to chciałam załagodzić sytuacje
J: Ok chłopaki, dosyć tej dzikiej radości. Idźcie na dół, bo śniadanie stygnie. A ty wstawaj! - powiedziałam i zaczęłam wychodzić z pokoju zagarniając po drodze chłopaków.
Cały dzień minął nam bardzo fajnie i śmiesznie. Wygłupialiśmy sie i bawiliśmy jak małe dzieci..

Tak mijały dni, po miesiącu czułam sie tam jak u siebie w domu, a uczucie do mojego chłopaka rosło z każdym dniem. Dzisiaj jest już 1.08. więc połowa wakacji, a ja nie miałam ochoty na szaleństwa i siedziałam w naszym pokoju na parapecie i myślałam co będzie jak skończą sie wakacje. Na samą myśl o rozstaniu z NIM łzy same cisnęły mi sie do oczu i spływały po moich policzkach. Z rozmyśleń wyrwał mnie odgłos mojego telefonu oznajmujący że dostałam wiadomość SMS.
N:
" Hej skarbie, gdzie jesteś? Niall <3 xx"
J:
" W pokoju na parapecie <3 "
N:
" Zejdź do nas na dół :* "
J:
" Nie mam ochoty na szaleństwa, wybacz XX "
N:
" Obiecuje nie pożałujesz. Proszę zejdź <3 "

Nie odpisałam tylko zeszłam z parapetu i wyszłam z pokoju. Poszłam w stronę schodów, a tam zobaczyłam zapalone świeczki po jednej stronie na każdym stopniu, tworzące drogę. Byłam zauroczona tym widokiem, schodziłam powoli, w domu było zgaszone światło, drogę oświetlały tylko świeczki poustawiane na szafkach i podłodze. Prowadziły do salonu, poszłam tam i gdy stanęłam w progu znowu miałam łzy w oczach. Zobaczyłam tam Nialla w koszuli i czarnych spodniach. Jak to dobrze że lubię sukienki i mam akurat na sobie. Podszedł do mnie, otarł moje łzy, które już wyznaczyły swoją ścieżkę na moich policzkach.
N: Co się stało księżniczko? - zapytał z przejęciem
J: Nic sie nie stało, po prostu bardzo Cie kocham, a myśl że dokładnie za miesiąc będziemy musieli sie rozstać jest strasznie smutna i przygnębiająca..
N: Nie płacz! Poradzimy sobie. - przytulił mnie i pocałował w głowę - Chodź, zrobiłem kolacje. - dopiero teraz zobaczyłam nakryty stół dla dwóch osób z kolacja.
J: A gdzie chłopcy?
N: Wygoniłem ich! - zaśmiał sie a ja popatrzałam na niego zdziwiona - Żartuje poszli do dziewczyn a Hazza do kumpla na imprezę i wrócą dopiero jutro. Usiedliśmy i zjedliśmy kolację, potem z lampką wina usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy.
N: Jakie są twoje marzenia? - zapytał nagle, odstawiając nasze kieliszki
J: Hmm.. Wiesz jedno już sie spełniło z dniem w którym powiedziałeś że mnie kochasz..
N: A inne? Na pewno jakieś masz. - dopytywał
J: Tak mam. Niech się zastanowię.. Na pewno dobra praca, piękny dom w przyszłości, ale najważniejsze to to, żebyś zawsze był przy mnie. Świruje jak nie ma Cie przy mnie nawet gdy wyjeżdżasz na dzień lub dwa, ogarnia mnie pustka w środku, poczucie braku. Czuje sie wtedy samotna. Dlatego na samą myśl o twojej trasie, która będzie trwała tak długo jest mi źle i smutno. - powiedziałam, a po moim policzku spłynęła samotna łza. Niall widząc to starł ją. Wstał i wyjął z kieszeni czerwone pudełeczko po czym uklęknął przede mną.
N: Skarbie znamy sie już tyle lat, a parą jesteśmy od miesiąca. Jest mi źle na samą myśl ze może mi ktoś ciebie zabrać i nie będziesz już tylko moja więc, Czy ty Martyno uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i zostaniesz moja panią Horan? - powiedział patrząc mi prosto w zaszklone oczy, nie dowierzałam w to co właśnie zrobił. OŚWIADCZYŁ MI SIE!! krzyczałam w myślach, ale chwila nie odpowiedziałam mu. Głupia ja!
J: Drogi Niallu Horanie, masz racje jesteśmy parą od jakiegoś miesiąca, a ja jestem najszczęśliwszą kobietą na ziemi mając przy sobie taki skarb jak TY. Więc oczywiście że zostanę twoja już na wieczność i tydzień dłużej! - rzuciłam mu sie na szyje i pocałowałam. On włożył mi piękny pierścionek na palec i znów złączył nasze usta. Szczęśliwi usiedliśmy z powrotem na kanapie, a mi przypomniała sie wcześniejsza rozmowa.
J: A ty?
...



Przesłodzone ?!
Ale skomentujecie? <3<3
Naat

piątek, 26 września 2014

Zamówiony: Nialler.. ;* - część 4

Jest!! Jest kolejna część.. <3 Martyna wciąż ciągne tego imagina dla Ciebie.. Mam nadzieje, że sie nie nudzi  :)
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

J: Wejdź pro.. - urwałam gdy zobaczyłam Nialla bez koszulki ze słodko roztrzepanymi włosami i spodenkach. - A gdzie zgubiłeś koszulkę? - uśmiech nr 5. Wszedł zamykając za sobą drzwi.
N: Hej. Koszulkę.. w pokoju, a ty gdzie masz sukienkę? Wyglądałaś w niej ślicznie.
J: Dziękuje, szkoda że tylko w sukience ślicznie wyglądam. - udałam smutek. Niall wziął moją twarz w swoje dłonie tak bym na niego spojrzała, cały czas powstrzymywałam sie od śmiechu.
N: Nie o to mi chodziło. Zawsze wyglądasz ślicznie. - przytulił mnie, a ja wybuchnęłam śmiechem.
J: Głuptasie, udawałam że mi smutno, wiem co miałeś na myśli. - pocałowałam go w policzek i poszłam usiąść na poduszce, a Niall chwile stał w bezruchu, jakby coś go sparaliżowało. Spojrzał ma mnie, poklepałam miejsce koło siebie, tak by usiadł koło mnie. Uczynił to i patrzył ma mnie z zaciekawieniem w oczach, tak jakbym miała zaraz zniknąć i chciałby zapisać sobie każdy szczegół mojej twarzy w pamięci. Podałam mu kakao i upiliśmy trochę, jak spojrzałam na niego a on na mnie od razu wybuchnęliśmy śmiechem.
J&N: Coś tu masz! - powiedzieliśmy razem.
J: Hahaa! Bardzo fajnie wyglądasz - powiedziałam z on wszystko starł
N: No ty też. Hehhee! - śmiał sie a ja próbowałam zetrzeć te wąsy z bitej śmietany. Gdy wydawało mi sie że już wszystko starłam, on dalej mi sie przyglądał
N: Masz jeszcze śmietankę na twarzy.
J: Gdzie.. ? Chyba już wszystko starłam. - nic nie odpowiedział tylko wyciągnął dłoń w moim kierunku i pogładził kciukiem moje usta. Zrobił to tak delikatnie i namiętnie, że zapadła cisza. Zaczął powoli zbliżać swoją twarz do mojej. Patrzył mi w oczy jakby szukał pozwolenie, a ja już nie mogłam sie powstrzymać, podgryzłam wargę i spojrzałam na jego usta. Znalazł to czego szukał, poczułam delikatne muśnięcie na moich wargach, jakby bał sie że sie rozpadnę. Odsunął sie i oparł o łózko.
N: Przepraszam! Nie powinienem, ale już nie mogłem sie dłużej powstrzymywać. - mówił prawie szeptem
J: Nie przepraszaj, nie masz za co. - wstałam i wzięłam kakao moje i jego i postawiłam je na stolik. Chłopak ze zdziwieniem mi sie przyglądał i już chciał wstać, ale ja w tym samym czasie usiadłam z powrotem i go zatrzymałam.
J: A ty gdzie?
N: Myślałem , że po tym nie chcesz mnie już dzisiaj widzieć. - posmutniał
J: Ojj Niall, ja przecież powiedziałam że nic sie nie stało. - zdecydowałam sie na dość śmiały ruch i usiadłam na jego nogach okrakiem i przodem do niego. Zdezorientowany blondyn nie wiedział co zrobić. - A nawet wręcz przeciwnie. - uśmiechnęłam sie i znowu zaczęłam zerkać na jego usta, a on objął mnie rękoma i patrzał prosto w oczy. Nie wytrzymałam i wpiłam sie w jego usta, czekałam aż odwzajemni. Chłopak chwile był w szoku, a potem to on przejął kontrole nad pocałunkiem i to on go pogłębiał. Włożyłam ręce w jego włosy, lekko zaciskając pięści i przyciągając to bardziej do siebie. Oderwaliśmy sie od siebie dopiero jak zabrakło nam tchu, spojrzeliśmy sobie w oczy
N: Nawet nie wiesz jak długo na to czekałem!
J: Taak. - powiedziałam z rozmarzeniem - tylko jak to teraz będzie? raptownie cała radość prysła.
N: Z czym?
J: No z nami naszą przyjaźnią, nie chcę cierpieć z uczuciem nieodwzajemnionej miłości.. - powiedziałam i usiadłam na łóżku.
N: Jak to, jak? Będzie wspaniale, ale zaraz ty powiedziałaś nieodwzajemnioną miłości?! Czyli że Ty mnie też kochasz?
J: Miałam Ci to powiedzieć w dzień naszej rozłąki, jak ty wyjedziesz w trasę a ja zacznę studiować. Ale jak chcesz to proszę.. Tak Kocham cie! - usiadł koło mnie i chyba nie dowierzał w to co powiedziałam, bo wyglądał jakby analizował każde moje słowo. Spojrzał na mnie i pocałował z pewnością siebie i uczuciem zwycięstwa, a zarazem namiętnie i delikatnie. Odsunął sie i spojrzał na mnie.
N: Jesteś dla mnie najważniejsza i cieszę sie że nie powiedziałaś mi tego w dzień mojego wyjazdu. Sam byłem idiotą że nie zdradziłem Ci tego pierwszy, zanim zaczęłam karierę. Przez ten cały czas myślałem o Tobie, w każdej dziewczynie jaką poznałem szukałem twoich cech. Zawsze to Ty byłaś w moim sercu! Kocham cie i nawet sobie nie wyobrażasz jak mocno..
J: To co powiedziałeś było piękne. - łzy szczęścia spłynęły mi po policzkach - Naprawdę już tyle czasu mnie kochasz? Ja ukrywałam to przed tobą już jakiś rok.
N: No to można powiedzieć że tyle czasu co ja.. Więc pozostaje mi tylko jedno. Martyno czy zechcesz zostać tylko i wyłącznie moja?
J: Ależ oczywiście że tak panie Horan! - cmoknęłam go - A co powiemy chłopakom?
N: O nich się nie martw. Oni od razu chcieli, żebyś ze mną zamieszkała w pokoju. Wiedzieli o moich uczuciach do ciebie. - wyszczerzył się - A tak właściwie to kiedy się wyprowadzasz?
...




Skomentujecie?! <3
Naat

czwartek, 25 września 2014

Zayn cz.1

                                                       Zayn cz.1

siedziałam właśnie w studio, i czekałam na naszą kolej.A... bo wy nie wiecie,już mówię, a więc....

#retrospekcja#

siedziałam w pokoju i słuchałam one direction, gdy nagle do drzwi zapukała mama
-Tak?-zapytałam
-Musimy porozmawiać-powiedziała
-O?-zapytałam
-O twoim odżywianiu, jesteś zbyt chuda-stwierdziła, a ja prychnęłam-rozmawiałyśmy już z twoim pedagogiem szkolnym, ale to nie daje efektu, więc wspólnie wymyśliłyśmy żebyś poszła do takiego programu.....-przerwałam jej
-Nigdzie nie idę!!-zaprzeczyłam szybko
-Daj mi dokończyć, ja wiedziałam że się nie zgodzisz dlatego możemy iść na kompromis, dzwoniłam już tam do studia i jeśli tam pójdziesz to dostaniesz płytę 4 albumu 1D z autografami + niespodzianka, nie chcieli mi powiedzieć jaka, powiedzieli tylko  że też związana z 1D
-A niby co tam mam mówić?-zapytałam przegrana, chcę tą płytę i mama o tym wie!!!
-O tym dlaczego nie chcesz jeść, i o tym dlaczego za każdym razem wyciągasz jako argument 1D, a oni będą próbowali ci przemówić do rozsądku.-westchnęłam głęboko
-Ugh!! ale to i tak nic nie pomoże stwierdziłam
-Ale warto spróbować, teraz kiedy moja córka jest we wczesnym stadium anoreksji, za nim będzie za późno.
-Po pierwsze żeby być anorektyczką trzeba być chudym, a po drugie mam już 17 lat!!-powiedziałam zła, i wkładając słuchawki do uszu zakończyłam rozmowę

#koniec retrospekcji#

siedziałam ubrana w TO i czekałam, gdy nagle  wywołali mnie, poszłam na wyznaczone miejsce, przywitałam się z prowadzącą i usiadłam na miejscu(coś w stylu "rozmowy w toku) .Patrzyłam na publiczność, i ich obczaiłam...uff nie ma ciach!! jakie szczęście, bo gdyby byli na pewno bym słowa z siebie nie wydusiła.
-A więc dlaczego nie chcesz jeść?-zapytała prosto
-Bo nie jestem głodna, gdy chcę jeść to zjem, a gdy nie to nie.Proste-powiedziałam.Ostatnio zrobiłam się trochę buntownicza, i odważniejsza
-Ale wiesz że jesteś zbyt chuda?-zapytała jakby to było oczywiste
-Wręcz przeciwnie-powiedziałam krótko
-Dobra na razie to zostawmy, powiedz dlaczego twoim najczęstszym argumentem jest "jeśli spotkam 1D, to zacznę jeść tyle ile będziesz chciała" albo "To spraw żeby wszyscy byli tacy jak 1D"
-Długa historia-powiedziałam z grymasem
-Mamy czas
-A chcesz wiedzieć co?
-Wszystko od początku
-Szykuje się opowieść, więc siadajcie wygodnie-westchnęłam głęboko-okej zacznijmy od tego że to że spotkam 1D jest bardziej niż niemożliwe , a co do tego drugiego to...-zacięłam się, bądź zimna, on był skurwielem a teraz żałuje- rok temu przyznaję się bez bicia byłam gruba, i wszyscy naśmiewali się ze mnie, taki jeden z najpopularniejszych chłopaków w szkole zaczął mnie zaczepiać ale nie w ten zły sposób że zaczął mnie wyzywać, tylko chciał mój numer telefonu i potem chciał być moim chłopakiem ja głupia się zgodziłam, następnego dnia w szkole chciałam do niego podejść i go przytulić, a on zaczął się zemnie nabijać że on sobie ze mnie kpił, że jestem za gruba, i głupia że uwierzyłam że ktoś taki jak on chciał być z kimś takim jak ja...-przerwano mi
-"ktoś taki jak on, chciał być z kimś takim jak ja" czyli?-zapytała ze współczującym wzrokiem prowadząca
-On popularny, wysportowany, przystojny, a ja gruba i brzydka, a wracając do historii, od tego momentu przysięgłam sobie że już nigdy nie będę pośmiewiskiem, od tamtej pory zrzuciłam 20 kilo, zaczęłam ćwiczyć i dbać o siebie jak jeszcze nigdy, a one direction chociaż ze względu na to że jestem ich fanką nie powiedzieli by mi że jestem gruba-powiedziałam sucho
-Dbać?-zapytała ciekawa
-No farbować końcówki włosów, malować paznokcie, nosić rozpuszczone włosy, uczyć się o połowę mniej, chodzić na imprezy zmienić styl, i wciągu ostatnich 6 miesięcy wyrobiłam sobie reputację jednej z największych lasek w szkole-powiedziałam
-Okej nie wnikam, a teraz przechodzimy do one direction,  gdybyś miała do wyboru iść na koncert 1D ale przed wyjściem musiałabyś zjeść 2 kawałki pizzy czy wolałabyś chodzić z największym przystojniakiem w szkole
-Z przystojniakiem w szkole-powiedziałam słodko się uśmiechnęłam
-Ale myślałam że lubisz 1D, a poza tym za każdą waszą-wskazała na mnie i mamę-kłótnią wyciągasz bilety na koncert 1D. Nie  rozumiem
-Bo mama by mnie na koncert nie puściła, a jak by chodziła z największym przystojniakiem w szkole to bym miała reputację....-powiedziałam wesoła-a jeśli bym już miała jechać na ten koncert to idę o zakład że oni nawet mnie nie zobaczą, a nawet jeśli to jestem tak brzydka że w najlepszym wyjątku obdarują mnie jednym przelotnym spojrzeniem.
-Oki, a dajmy na to że za tymi drzwiami stoi 1D-wskazała drzwi na prawo-a tam-wskazała drzwi obok-stał by największy przystojniak w szkole kogo byś wybrała?
-One direction-powiedziałam bez zastanowienia
-Okej, a gdybyś musiała przed zjeść kanapki?-zapytała ciekawa
-wciąż one diection-powiedziałam znudzona
-Dlaczego jesteś taka znudzona?-zapytała....dobra jest!
-Bo to niemożliwe więc po co o tym mówimy?-ona uśmiechnęła się jakoś dziwnie...przebiegle?
-yhym....tyle tylko oni stoją za tymi drzwiami
-Nie pierdol-podskoczyłam na krześle, ale po chwili uświadomiłam sobie że ona sobie ze mnie kpi-HAHA bardzo śmieszne-powiedziałam z wyrzutem
-Jeśli zjesz tą kanapkę będziesz mogła iść tam i przekonać się że za tymi drzwiami są twoi idole-wskazała na zielone drzwi-lub...możesz nie zjeść i po prostu opuścić to studio
-A skąd mam wiedzieć że nie blefujesz?-zapytałam uważnie obserwując jej reakcję
-Nie możesz wiedzieć....teraz zadecyduje tylko i wyłącznie twój directionizm-podała mi talerz z kanapką, po chwili zastanowienia zdecydowałam że zjem, powoli, powoli zjadłam kanapkę
-A więc podejdź i sprawdź-powiedziała podekscytowana
-Ok-podeszłam i otworzyłam drzwi a to co ujrzałam sprawiło że poczułam tyle zmieszanych emocji na raz że... nie umiałam się poruszyć ponieważ za drzwiami nie było nic innego, jak tylko....

________________________________________
Stylesowa
A więc jest i Zayn, sorry ale od 2 dni nie miałam internetu bo słup przewrócił się na drzewo, dopiero dziś zaczął działać

                             SZANUJESZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ



Zamówiony: Nialler.. ;* - część 3

  No to Martynko masz następną część.. Mam nadzieje, że sie nie zawodzisz na mnie.. <3
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

...Leżeliśmy tak kilkanaście minut, a on dalej trzymał mnie w żelaznym uścisku.
J: Niall?
N: Tak
J: Nie musisz mnie tak mocno przytulać, zaraz stracę oddech.. - zaśmiałam się - ..i robisz to jakbyś bał sie że ucieknę.
N: Przepraszam, ale chcę mieć Cie blisko siebie i nie chcę cie stracić.. A boję sie trochę tego, że możesz mi uciec. - przyznał
J: Kochany jesteś, a i nie ucieknę bo gdzie?! A poza tym dobrze mi tu..
N: To dobrze. - teraz to ja wtuliłam sie w niego mocniej i zamknęłam oczy. Myślałam nad tym co powiedział. Chce mieć mnie blisko siebie! Nie wiem co to wszystko znaczy. Nawet się nie zorientowałam jak zasnęłam, słyszałam tylko jak Niall mnie budzi, ale nie miałam już siły otworzyć oczu. Poczułam jak wychodzi spode mnie, a potem jak mnie podnosi, czułam jak "ląduję " w łóżku. Zrobił to bardzo delikatnie i usłyszałam zamykające sie drzwi. Miałam nadzieje że ze mną zostanie dzisiaj na noc. Trudno! Znowu zaczęłam odpływać kiedy usłyszałam otwierające sie drzwi, czyjeś kroki w stronę łóżka i poczułam jak ten ktoś wchodzi pod kołdrę i przytula sie do mnie.
J: Niall?
N: Hm..? - w odpowiedzi wtuliłam sie w niego. Tak teraz mogłoby sie walić i palić a ja bym go nie wypuściła i zasnęłam.. Obudziłam sie i od razu spojrzałam na zegarek: 11:35. Wstałam i poszłam do łazienki, poranna toaleta, ubranie sie: szorty i koszulka z wąsami, włosy w luźnego koka i krem na twarz. Zeszłam na dół i co zastałam? No właśnie nic! Pusta chata. Weszłam do kuchni i uśmiech sam mimowolnie pojawił mi sie na twarzy. Zobaczyłam śniadanie, a obok karteczka:

" Hej mała, obiecane śniadanie. Pojechaliśmy do studia, Paul zadzwonił, że mamy przyjechać. Będziemy dopiero o 16:00. Czuj sie jak u siebie.
Niall xx "

Zjadłam śniadanie i postanowiłam się jakoś odwdzięczyć i zrobię obiad. Wymyśliłam faszerowane udka z kurczaka i sałatkę. Zabrałam sie za to od razu, bo wiem że trochę mi zejdzie. Poszłam do sklepu, kupiłam brakujące mi produkty i wróciłam szybko do domu. Skończyłam o 15:00, udka gorące w piekarniku, a sałatka w lodówce. Poszłam sie szykować. Szybki prysznic, lekki makijaż, ubrałam się w zieloną sukienkę sięgającą mi przed kolano. Zeszłam na dół i uszykowałam stół. Spojrzałam na zegarek: 15:50, zaraz będą! Zaniosłam kurczaka i sałatkę na stół . Usłyszałam otwierające sie drzwi frontowe. Są już! Wyszłam ich przywitać.
J: Cześć chłopcy!
H: Hej Martyna.. - pocałował mnie w policzek na przywitanie.
N: Harry nie pozwalaj sobie. Ja tylko mogę to robić! - krzyknął na niego
H: Ok, Niall! Nie denerwuj sie, nie zabiorę Ci jej. - zaśmiał sie
Z: Cześć Martyna.
Li: No hej mała. - przytulił mnie
Lou: Witam jedyną kobietę w tym domu. - wreszcie przyszła kolej na blondyna.
N: Cześć księżniczko! - buziak w policzek - Ładnie wyglądasz.. - przytulił mnie - Mmm.. ładnie pachniesz! Tylko, że to nie jest typowy zapach dla kobiet, bo to tak jakby.. hmm.. Ty pachniesz kurczakiem!- wykrzyczał na cały dom, na co reszta się zaśmiała
J: Haha.. bardzo śmieszne. To nie ja tylko obiad, pewnie jesteście głodni?!
Lou: Obiad? Nie musiałaś.
J: Ale chciałam, chodźcie bo wystygnie. - poszliśmy do jadalni, a Niallerowi mało co oczy nie wyskoczyły na wierzch z zachwytu. Zjedliśmy, chłopcy powiedzieli że bardzo pyszne i że w zamian posprzątają, a ja mam odpocząć. Nie sprzeciwiałam sie tylko poszłam do pokoju i usiadłam na parapecie, myślałam oczywiście o moim blondynie i wpadłam na pomysł, a mianowicie: wzięłam karteczkę i napisałam : " PRZYJDŹ O 21! M <3 ! ", upewniłam sie że Nialler jest na dole i zakradłam sie po cichu do jego pokoju i zostawiłam karteczkę na łóżku na poduszce. Wróciłam do pokoju i spojrzałam na zegarek: 19:45, mam jeszcze trochę czasu. Chłopaki po jakimś czasie poszli do siebie, a ja poszłam na dół do salonu, gdzie był Irlandczyk. Bardzo dobrze, nie zobaczy szybko kartki, usiadłam obok niego na kanapie i oglądaliśmy jakieś denne seriale. Zasiedzieliśmy sie, a raczej ja sie zasiedziałam, bo muszę jeszcze następną część mojego pomysłu zrobić. Wstałam szybko i wystrzeliłam do kuchni, zrobiłam kakao, a na wierzch bita śmietana. Zaniosłam do pokoju i wróciłam do salonu.
N: Czemu tak szybko wybiegłaś?
J: Musiałam coś zrobić.- poruszałam śmiesznie brwiami
N: Taak! Czyli co? - spojrzałam na zegarek: 20:40.
J: Dowiesz sie jak pójdziesz do siebie do pokoju.. - spojrzał na mnie zdziwiony, po czym bez słowa wstał i ruszył do pokoju, ja popędziłam za nim tylko że do swojego. Miałam jeszcze 20 minut, wiec rozłożyłam koc i poduszki na podłogę tak żeby plecami oprzeć sie o łóżko. Poszłam do łazienki przemyć twarz i zrzuciłam z siebie sukienkę. Założyłam spodenki i bokserkę, wyszłam z łazienki i w tym samym czasie usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam żeby otworzyć.
J: Wejdź pro.. 
...




I jak? Jest na tyle dobry by zostawić komentarz? <3
Naat