One Direction i My.. - imaginy

czwartek, 2 stycznia 2014

Harry/Louis - część 4 /ostatnia

J: Jutro?! - zapytałam zdziwiona
Lou: Tak kotku. Już zamówiłem bilety.. Będziemy tam na weekend. - pokazał swoje ząbki.
J: To muszę iść sie spakować.. - zaczęłam wstawać
Lou: Nie musisz.. - zatrzymał mnie i przyciągnął do siebie. - Jesteś już spakowana..
J: Lou co ty kombinujesz? - zapytałam śmiejąc sie. Louis nie odpowiedział tylko zamknął mnie w żelaznym uścisku. Rano zjedliśmy śniadanie, poinformowaliśmy chłopaków że nie będzie nas na weekend i pojechaliśmy. W Polsce byliśmy po 4 godzinach, a u babci po następnej godzinie. Ucieszyli sie gdy nas zobaczyli. Dziadek od razu zabrał gdzieś Louisa, ten tylko zdążył ucałować mnie w policzek.
B: Widzę że jednak sie udało..? - zapytała babcia
J: Tak babciu. Kocham go a co najważniejsze on kocha mnie.. - poszliśmy do kuchni. Zrobiłam dla nas kawę i usiedliśmy w salonie. Gadałyśmy i plotkowałyśmy o wszystkim po kolei.
B: Mam coś dla ciebie, chodź za mną.. - wstaliśmy i poszliśmy do mojego dawnego pokoju. Babcia wyjęła z szafy śliczną, zwiewna sukienkę koloru niebieskiego.
J: Ona jest śliczna i..
B: I twoja.. - przerwała mi
J: Nie mogę tego przyjąć..
B: Nie masz nic do gadania.. Przymierz.. - wcisnęła mi ją w ręce i wepchnęła mnie do łazienki. Założyłam ja i pasowała idealnie. Nawet sama sie sobie podobałam. Wyszłam i pokazałam sie babci. - Wiedziałam że będzie pasować..- uśmiechnięta sie. Niespodziewanie do pokoju wszedł Louis z dziadkiem
D: Ślicznie ci w niej..
Lou: Tak, zdecydowanie.. - podszedł do mnie i pocałował mnie w usta. - A skoro już tak ładnie wyglądasz to cie porywam.. - pociągnął mnie za rękę i wyszliśmy. Po kilku minutach do polany na której rosło tylko jedno drzewo. Poszliśmy w tamtym kierunku i moim oczom ukazał sie koc z mnóstwem przekąsek. Spojrzałam na Louisa i uśmiechnęłam sie do niego ładnie.
J: Kiedy ty to zorganizowałeś.? - zapytałam gdy usiedliśmy.
Lou: Podoba ci sie?
J: Jeszcze pytasz..? Jesteś wspaniały. - dałam mu soczystego buziaka w usta. Siedzieliśmy tak bardzo długo, cały czas sie śmiejąc i zajadając smakołyki.
Lou: Bardzo cie kocham. - powiedział nagle. Powiedział to pierwszy raz odkąd jesteśmy razem. Byłam przepełniona szczęściem w tamtej chwili, a w oczach pojawiły mi sie łzy. Kilka pojedynczych spłynęło mi po policzkach.. - Co sie stało? Dlaczego plączesz? - zapytał troskliwie
J: Ze szczęścia Lou. Tez cie kocham. - zbliżył sie do mnie i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Po chwili zaczął muskać wargami moja szyje.
Lou: Tak.. Bardzo.. Mocno.. - mówił pomiędzy pocałunkami. Włożyłam palce w jego włosy. Wrócił do moich ust, kochałam gdy mnie całował, kochałam wszystko co robił. Oderwał sie ode mnie i spojrzał mi w oczy. Widziałam w nich miłość i.. i strach..?! - (T.i.) ja wiem że to bardzo wcześnie, ale nie wytrzymam dłużej. - wyciągnął z kieszeni czerwone pudełeczko i otworzył je. Moim oczom ukazał sie śliczny srebrny pierścionek z malutkim diamencikiem. - Wiec czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i zostaniesz mija panią Tomlinson? - zapytał z nadzieja. Teraz to ja złączyłam nasze usta w czuły pocałunek.
J: Oczywiście ze tak.. - Tommo założył mi pierścionek na palec i pocałował. Po godzinie wróciliśmy do domu. Pochwaliłam sie babci pierścionkiem, była taka szczęśliwa że sie wzruszyła.. Ten pobyt w Polsce minął nam bardzo szybko. Wróciliśmy do Londynu i dostałam telefon od Liama
J: Cześć Liam.. - powiedziałam radośnie
Li: Cześć mała.. za ile będziecie w domu..? - miał zdenerwowany głos
J: Nie wiem, za jakieś 20 minut. A coś sie stało?
Li: Nie, tzn tak. Chodzi o Hazze.. Bądźcie szybko..- rozłączył sie i spojrzałam przestraszona na Louisa.
Lou: Co sie stało..?
J: Nie wiem.. Wiem tylko ze chodzi o Harrego.. - wsiedliśmy do taksówki i po 15 min byliśmy w domu.. Szybko weszłam do salonu gdzie był Liam, Zayn i Niall..
J: Co sie stało? - zapytałam zdenerwowana
Li: Spokojnie..
J: Jak mam być spokojna, tu chodzi o mojego przyjaciela..
N: On z nikim nie chce rozmawiać.
Li: Od dwóch dni siedzi w pokoju i nie chce wychodzić.
Z: Powiedział że tylko z tobą będzie rozmawiał..
J: Dwóch dni..? Czemu nie zadzwoniliście wcześniej?!
Li: Nie chcieliśmy wam psuć weekendu. - wskazał na moja dłoń. Spojrzałam na nią i sie lekko uśmiechnęłam.
J: Ok. A jadł coś?
Z: Niee.. - bez słowa poszłam do kuchni i przygotowałam mu szybko kilka kanapek. Poszłam na górę do jego pokoju. Weszłam i postawiłam je na szafce koło łózka i sama na nim usiadłam
H: Liam mówiłem ci że nie będę nic jadł.. - powiedział w poduszkę..
J: Nie interesuje mnie to. Masz wszystko zjeść.. - na dźwięk mojego głosu odwrócił sie w moja strona i spojrzał na mnie.
H: (T.i.)? - momentalnie znalazł sie przy mnie i mnie do siebie przyciągnął. Odwzajemniłam uścisk.- Przepraszam, przepraszam za wszystko co ci zrobiłem, powiedziałem.. - łkał w moje ramie..
J: Przekonałeś sie że miałam racje..?
H: Wszystko co mówiłaś było prawda. Rozmawiałem z Kendall zaraz jak wyjechałaś. Powiedziała że chciała większego rozgłosu i nigdy mnie nie kochała. Ona leciała tylko na moja sławę.. Rozumiesz?! - zaczynał jeszcze bardziej płakać..
J: Ostrzegałam cie.. Z reszta nie tylko ja, bo Lou i chłopaki też. Ale ty musiałeś postawić na swoim. Zawsze musisz być tak uparty i dopiero gdy ktoś cie skrzywdzi przyzna racje ze sie myliłeś..?!
H: Tak wiem, jestem głupi.. Raniłem wszystkich po kolei a co gorsza ciebie.. A chciałaś dla mnie jak najlepiej.. Czy wybaczysz mi..? - zapytał z nadzieja i spojrzał mi w oczy
J: Pytasz czy ci wybaczę..?! - spuścił głowę - To ty zrezygnowałeś z naszej przyjaźni, a nie ja.. Wiec oczywiście że ci wybaczę. Jestem moim bratem nie mogła bym postąpić inaczej..
H: Kocham cie mała.. - cmoknął mnie w policzek i przytulił do siebie.
Lou: Uważaj sobie Harry, ona teraz jest moja.. - uśmiechnął sie do nas. Podszedł i pocałował mnie w usta, a Harry posłał nam pytające spojrzenie
J: Widzisz byleś tak zajęty ta lalunią że nawet nie wiedziałeś o tym ze Lou chce mi sie oświadczyć..- Harry zrobił wielkie oczy
H: Gratuluje stary.. - przytulił Louisa
Lou: Dzięki.. ale można powiedzieć że to też twoja zasługa..
H: Jak to? - zdziwił sie
Lou: Wiesz może jakbyś jej nie skrzywdził nie byłaby dzisiaj moja narzeczona..
J: Ej.. - uderzyłam go w bok.
Lou: Nie martw sie. Kochałem cie już o wiele wcześniej..
J: Jesteś kochany.. - pocałowałam go..

Wszystko sie na szczęście ułożyło. Harry sie pozbierał po zdradach Kendall i teraz zanim zwiąże sie z jakaś dziewczyna stara sie wiedzieć o niej wszystko. Ja i Louis planujemy w przyszłym roku ślub. Nie spieszy nam sie. Najważniejsze jest to że mamy siebie i sie kochamy. Nie jesteśmy tylko parą zakochanych ludzi, jesteśmy też przyjaciółmi. W domu jest tak jak dawniej. Szczęśliwa 6 osobowa zwariowana rodzina przyjaciół.. No może za niedługo pojawi sie kolejna osóbka w naszym domu, ale nie mówcie na razie nic Louisowi. Sama to zrobię..

The end..


Naat

środa, 1 stycznia 2014

Harry/Louis - część 3

Tak właśnie mijały nam dni, dzisiaj wylatujemy z powrotem do Londynu.. Louis podłapywał polskie słówka i starał sie z nich tworzyć zdania.. Czasami mu to śmiesznie wychodziło i było dużo śmiechu.. Babcia i dziadek bardzo go polubili, co mnie bardzo cieszyło. A moje uczucie do Louisa?! Chyba naprawdę sie pojawiło.. Zaczynałam sobie uświadamiać że coś do niego czuje i rosło to z dnia na dzień. Jeśli chodzi o Hazze to dzwonił do mnie po kilka razy dziennie, a jeszcze więcej pisał. Nie odbierałam, nie czytałam tych wiadomości, wszystko usuwałam. Chciałam żeby zobaczył do czego doprowadził swoimi słowami. Oczywiście tęskniłam za nim. Właśnie dojechaliśmy do naszego domu. Z tego co wiem to chłopaki odwiedzili swoje rodziny.. Weszłam z Lou do salonu a tam straszny bałagan jak w całym domu. Byłam przerażona tym widokiem, ale jak weszłam do siebie do pokoju przeżyłam jeszcze większy szok. Na moim łóżku spał Harry, przytulał sie do zdjęcia. Widać było ślady po łzach i miał czerwone policzki. Włosy miał roztrzepane jakby nic nie robił tylko leżał i płakał.. Ogólny jego wygląd mnie przerażał, podejrzewam nawet że nic nie jadł. Podeszłam po cichu do niego i zabrałam ramkę ze zdjęciem, przedstawiało ono mnie. Odłożyłam je na szafkę i położyłam sie koło Hazzy. Chwile sie mu przyglądałam.
J: Coś ty z sobą zrobił.. ? - powiedziałam cicho, pogłaskałam go delikatnie po policzku. Otworzył oczy i przetarł je jakby nie dowierzał kogo widzi..
H: (T.i.) to ty.. ? - dotknął mojego policzka
J: To ja Harry.. Możesz mi powiedzieć co sie z Tobą dzieje.. ? - nie uzyskałam odpowiedzi tylko przytulił mnie do siebie. Po chwili odwzajemniłam uścisk.. Odsunął sie ode mnie i spojrzał prosto w oczy..
H: Tak za tobą tęskniłem.. Nie rób mi tak więcej. - podniosłam sie i usiadłam na łóżku. - Gdzie byłaś i dlaczego mi nie powiedziałaś że wyjeżdżasz.. ? - dopytywał
J: Co cie tak nagle to interesuje.. Przecież ci nie zależy na naszej przyjaźni więc co może jeszcze miałam ci sie spowiadać gdzie i z kim wyjeżdżam. ?! - warknęłam na niego
H: To nie tak że mi nie zależy.. Powiedziałem to pod wpływem złości. Pytałem wiele razy Kendall co ci powiedziała, ale ona tylko sie uśmiechała. Ja nadal nie wiem o co chodzi..
J: No widzisz jaka ona jest szczera w stosunku do ciebie, nawet nie chce ci powiedzieć co mi powiedziała.. Taka z niej wspaniała dziewczyna. Wiesz co nie chce mi sie na ten temat rozmawiać.. - wstałam i poszłam do Lou, siedział w salonie i próbował ogarnąć ten cały syf.. - Pomoge ci Tommo.. - uśmiechnęłam sie do niego, co odwzajemnił.
Lou: Pogodziłaś sie z Harrym..? - zapytał nagle.
J: To nie jest takie proste. Sam widziałeś jak ona całowała sie z jakimś kolesiem w parku a on dalej z nią nie potrafi porozmawiać.. Boje sie Lou że ona go zrani i będzie cierpiał..
Lou: Może przejrzy w końcu na oczy.. - Po jakiś 3 godzinach sprzątania dom znowu lśnił. Harry podczas naszego sprzątania gdzieś wyszedł a ja z Louisem siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy jakiś nudny film. Po jakimś czasie zasnęłam oparta o ramie Louisa. Ale słyszałam jakieś rozmowy, rozpoznałam w nich głos Lou, Hazzy i.. i Kendall ?
H: Mała śpi ? - zapytał Louisa
Lou: Tak miała ciężki dzień..
K: Ciężko to ona dopiero może mieć.. - nie mogłam już dłużej wytrzymać, otworzyłam oczy i spojrzałam groźnie na nią..
J: Co ty sobie wyobrażasz.. ? Myślisz że możesz mi grozić.. ? - warknęłam na nią i wstałam..
Lou: (S.T.i.) spokojnie.. - uspokajał mnie
H: Ja chcę do cholery wiedzieć co sie między wami stało.. ?! - zapytał zdenerwowany..
J: No właśnie Kendall powiedz Harremu o co chodzi.. ! - powiedziałam ze złością
K: J-jaa.. jaaa.. - jąkała sie..
Lou: No wyduś to z siebie.. !
K: A co ja mam sie tłumaczyć przed jakąś głupią laską.. !?
J: Wiesz może i jestem głupią laską, ale ja wiem co to znaczy przyjaźń i nie zabraniam ci patrzeć na twojego przyjaciela pod groźbą że zniszczę ci życie, albo ja nie całuje sie jakimś kolesiem w parku, gdy mam chłopaka.. - powiedziałam jej prosto w twarz.. A ona.. ? Ona zaczęła sie bezczelnie śmieć..
K: Ależ ty jesteś zabawna.. Nie wiedziałam że takie bajeczki piszesz.. Haha!!
H: Kendall to prawda co powiedziała (T.i.)?
K: Oczywiście że nie.. Nigdy bym cie nie skrzywdziła misiu.. - pocałowała go w usta..
H: Też cie kocham.. - uśmiechnął sie do niej - (T.i.) dlaczego ty nie możesz tego zaakceptować..?
J: Wiesz co, rzygać mi sie chce jak na ciebie patrze.. A ty Harry nie spodziewałam sie tego po tobie.. Może naprawdę nie powinniśmy sie już przyjaźnić.. Żegnaj! - powiedziałam i poszłam do siebie na górę..
Lou: Żebyś potem nie żałował swoich słów.. - usłyszałam tylko jak mówi i dogonił mnie. Weszliśmy do mnie do pokoju. Na szczęście moje walizki jeszcze nie były rozpakowane. Podeszłam do nich i wrzucałam kolejne rzeczy. Tommo uważnie mi sie przyglądał. - Co ty robisz ?
J: Pakuje sie.. - nie przerywałam swojej czynności, Lou podszedł do mnie i złapał mnie za ręce żebym przestała. Patrzałam chwile w jego oczy a on w moje.
Lou: Nie możesz sie wyprowadzić..
J: Ale ja nie dam rady.. Jeśli ona będzie tu przychodzić, to prędzej czy później coś zrobi a ja nie chce wiedzieć co.. A Hazza wyraźnie zrezygnował z naszej przyjaźni..
Lou: Nie możesz sie wyprowadzić.. Słyszysz?! Nie wytrzymam bez ciebie. (T.i.) jesteś mi tu potrzebna, proszę cie nie opuszczaj mnie przez jakąś modeleczke.. - przytulił mnie - A Harrym sie nie przejmuj, on zrozumie jaka ona jest.. - wtuliłam sie w niego jeszcze bardziej.. Czułam sie w jego ramionach bezpiecznie.
J: Tommo dlaczego ty to robisz.. ?
Lou: Boo.. - spojrzałam w jego cudownie niebieskie oczy, jego twarz była niebezpiecznie blisko mojej.. - (S.T.i.) jeszcze nigdy nie zależało mi tak na żadnej dziewczynie jak na tobie.. - zbliżał powoli swoją twarz do mojej, nie przerywając kontaktu wzrokowego.. Nie wytrzymałam w spojrzałam na jego usta, a po chwili poczułam je na swoich. Lou całował mnie bardzo delikatnie, ale i namiętnie. Oddalam mu pocałunek z takim samym uczuciem. Oderwaliśmy sie od siebie niechętnie.
Lou: Teraz już wiesz dlaczego nie pozwolę ci sie wyprowadzić? - pokiwałam tylko głową, cmoknęłam go w usta i wtuliłam sie w niego.
Z Louisem jestem już 2 tygodnie i jestem bardzo z nim szczęśliwa.. Właśnie robię dla nas wszystkich śniadanie.
Lou: Skarbie pożycz mi na chwile swój telefon.. - wszedł do kuchni.
J: Leży na szafce.. A po co ci..?
Lou: Yyy.. Ja.. No.. Nie wiem gdzie jest mój i zadzwonię i będę szukał.. - zająkną sie.
J: No ok.. Wołaj zaraz wszystkich na śniadanie.. - uśmiechnął sie i wyszedł z pomieszczenia. Po kilku minutach wrócił z jeszcze większym uśmiechem. Podszedł do mnie i pocałował mnie w szyje.. Wiedział że to lubię.. - Wołaj chłopaków na śniadanie.. - powiedziałam do niego. Z niechęcią sie ode mnie odsunął skradając mi jeszcze jednego całusa. Zawołał resztę i po chwili siedzieliśmy już wszyscy przy stole. No może nie wszyscy. Harrego jak zwykle nie ma. Od tamtej ostatniej kłótni z Kendall nie rozmawiałam z nim za często. Dalej uważam ze ona go skrzywdzi. - Gdzie Harry?
Li: Zgadnij..?!
J: Kendall?
Z: Wygrała pani wycieczkę na marsa.. - powiedział głosem prezentera telewizyjnego.
N: Ja dalej nie rozumiem co wy do niej macie..?! Ona jest bardzo sympatyczna.. - blondasek dalej ich bronił.
J: Niall a czy byłbyś z dziewczyna która cie zdradza?
N: No niee.. - odpowiedział cicho - Ale skąd masz pewność że ona go zdradza?
Lou: Widzieliśmy jak całuje sie z jakimś typem z parku..
N: Oooo.. - tylko tyle z siebie wydobył i zapchał buzie naleśnikami. Zjedliśmy śniadanie i poszłam z Lou na spacer. Chodziliśmy po parku trzymając sie za ręce i cały czas sie śmieliśmy.. Nagle sie zatrzymałam..
J: Czy Harry nie pojechał niedawno do modeleczki?! - zapytałam Boobear'a
Lou: No tak.. a co?
J: No to chłopak będzie zawiedziony że jej nie zastanie.. - pokazałam Louisowi całującą sie parę.
Lou: Mam pomysł.. - wyciągnął telefon i zadzwonił gdzieś.. Skończył rozmowę i poszliśmy usiąść do pobliskiej kawiarni..
J: Gdzie dzwoniłeś? - zapytałam jak podano mam kawę
Lou: Po paparazzi.. Może jak ukażą sie w mediach to Harry uwierzy ze ona go zdradza..
J: Nie wiem, mam nadzieje ze tak.. - wypiliśmy nasz napój i poszliśmy do domu. Byliśmy właśnie w sypialni Louisa gdy usłyszeliśmy krzyki Harrego dochodzące z dołu..
H: Jak mogłaś?!
K: Ale kochanie..
H: Tylko nie kochanie..! - warknął na nią
K: Harry to jest jakiś fotomontaż. Nie zdradziłabym cie. - tłumaczyła sie. Słyszałam kroki po schodach a potem trzask drzwiami. Spojrzałam na Lou
J: Jak myślisz uwierzy jej? Czy przejrzy na oczy..?
Lou: Mam nadzieje ze to drugie. - przytuliłam sie do niego i zasnęłam.. Gdy sie przebudziłam była 21, zeszłam na dol, nalałam sobie soku i poszłam do salonu. O mało nie upuściłam szklanki gdy zobaczyłam jak Harry całuje sie z Kendall..
J: Harry wiesz gdzie jest Tommo? - oderwał sie od niej.
H: A co mnie to.. - powiedział oschle. Nienawidziłam go za tą obojętność..
J: Wiesz jesteście przyjaciółmi i mógłbyś sie w końcu czymś zainteresować.. - powiedziałam i wyszłam. Wróciłam do sypialni, zabrałam swoja piżamę i poszłam do łazienki. Zakluczyłam drzwi i nalałam sobie gorącej wody do wanny i dolałam kilka zapachowych olejków. Moja relaksująca kąpiel trwała jakaś godzinę. Wyszłam z łazienki ubrana w piżamkę.. Poszłam do sypialni i zastałam tak mojego Louisa, stal tyłem wiec nie widział mnie jak wchodzę. Przytuliłam go od tylu i pocałowałam w ramie.
J: Gdzie byłeś? - odwrócił sie i pocałował mnie w usta.
Lou: Musiałem coś załatwić.. A nie chciałem cie budzić.. - uśmiechnął sie, położyliśmy sie na łóżku. - Chciałbym żebyśmy pojechali do twoich dziadków.. Co ty na to?
J: Dobrze, a kiedy?
Lou: Jutro.. - powiedział szybko
...

Naat

Liam - część 5/ ostatnia

J: Ale musze ci cos powiedzieć. ! - spojrzałam na niego z wielkim uśmiechem
N: To zamieniam sie w słuch.
J: Będziesz wiedział o tym tylko ty.
N: Czuje sie wręcz zaszczycony.. - ukłonił sie
J: Heh.. Więc może za jakiś czas.. będę chodzić..
N: Naprawdę.. !? - podbiegł do mnie i przytulił mnie, oczywiście nie udało mu sie to. - Ej co jest? Czemu nic nie poczułem? - był wyraźnie przejęty tą sytuacją
J: No przykro mi Niall, ale to tylko moja dusza i nic nie możesz poczuć..
N: Ahaaa.. - teraz to on posmutniał - Ale ważne że moge z Tobą porozmawiać.. - Gawędziliśmy tak juz bardzo długo. Niall okazał sie bardzo zabawny. Po 2 godzinach rozmawiania usłyszeliśmy głos Liama.. Spojrzałam na blondyna lekko przestraszona. Niestety do jego pokoju wszedł właśnie Payna.
Li: Niall pamietasz jak mó.. - przerwał gdy mnie zobaczył - (T.i.) co ty tutaj robisz?! - zapytał zdziwiony
J: Jaa.. Rozmawiam Niallerem.. - powiedziałam obojętnie
Li: Ale jak? Przecież właśnie wróciłem ze spotkania z Tobą.. - usiadł na łóżku - Widzisz ją? - zapytał Horana
N: Tak widze, inaczej by jej tu nie było.. I nie spotykasz sie z (T.i.), tylko z jakąś inną dziewczyną.. - wyjaśnił mu
Li: Cooo.. ? To nie możliwe, przecież ona jest taka jak ty..
J: Możliwe Liam i nie wiem jak mogłeś mnie pomylić z jakąś blondynką..?! Przecież tyle razy sie widzieliśmy, rozmawialiśmy..- mój głos powoli zaczął sie załamywać.. - Wiesz co Niall ja znikam, jak będziesz coś chciał to wiesz co robić.. - powiedziałam i spojrzałam na Liama wzrokiem pełnym bólu. Niall pokiwał głowa i znikłam. Znów ten sam ból co na początku. Tylko, że tym razem jeszcze większy. Wróciłam do ciała i zasnęłam. Następnego dnia poszłam a raczej pojechałam do szkoły potem na rehabilitacje.. Lekarz powiedzła że jak będzie to dalej szło w takim kierunku jak idzie to moze za miesiąc będe już chodzić. Strasznie sie z tego powodu ciesze. Po rehabilitacjach pojechałam z mamą do domu. Pomogła mi położyc sie na łóżku i poszła na dół. Siedziałam z ksiażką w ręku gdy usłyszałam głos Liama w głowie.
Li: (S.T.i.), prosze cie porozmawiaj ze mną..
J: Nie mamy o czym rozmawiać Liam. - odpowiedziałam mu
Li: Właśnie że mamy. Chciałbym ci to wszystko wyjaśnić..
J: Ale tu nie ma nic do wyjaśniania.. Pomyliłeś mnie z inną dziewczyną, która teraz pewnie myśli że między wami coś jest, tak samo jak ja myślałam że między nami coś będzie.. Widocznie ja też sie pomyliłam..
Li: Nie skreślaj mnie przez to. Pozwól mi to naprawić.. - bagał, nie odpowiedziałam mu na to.
Przez kolejny miesiąc mój stan zdrowia sie znacznie poprawił i tak jak lekarz powiedział udało mi sie stanąć na nogi. Mogłam juz o własnych siłach chodzić.. A jeśli chodzi o moją moc to na szczęscie została ze mną.. Myślałam że jak będe chodzić to zniknie. Przez ten czas nie rozmawiałam z Liamem, chodż słyszałam go wiele razy. Za każdym razem jego głos był coraz bardziej przygnąbiony. Pojawiałam sie jednak u Niallera, jest on naprawde świetnym przyjacielem, moge na nim polegać.. Pocieszał mnie wiele razy, wydaje mi sie że mnie rozumiał. Opowiadał mi o tym jak Liam go męczy żebym z nim porozmawiała i że widzi że Payne'owi zależy na naszej znajomości. Namawiał mnie zebym sie z nim spotkała, ale ja jeszcze nie chciałam. Za bardzo to boli. W zeszłym tygodniu przeprowadziłam sie z mamą do Londynu i wiedział o tym tylko Niall. Umówiłam sie z nim na spotkanie, nasze pierwsze od kiedy tu mieszkam. Czekałam na niego w parku i zostało mu jeszcze 10 min do umówionego czasu. Siedziałam na ławce i myślałam.. ogólnie nad wszystkim. Nad tym czy dalej czuje coś do Liama i wiecie co?! Chyba moje uczucie sie powiększyło. Zamiast zanikać ono sie powiekszało, przez to jeszcze bardziej cierpiałam. Koło mni eusiadł chłopak w kapturze i ciemnych okularach. Spojrzałam na niego, a on na mnie.
Ch: (T.i.) ?
J: Niall ? - chłopak pokiwał przecząco głową, rozejrzał sie i zdjął z głowy kaptur i okulary. Moim oczom ukazał sie Liam, we własnej osobie.. - Liam.. ? - nie czekałam na odpowiedz, wstałam i zaczełam odchodzić. Po chwili poczułam jak mnie zatrzymuje.
Li: (t.i.) zanim odejdziesz to prosze wysłuchaj mnie.. - powiedział proszącym głosem, lekko przytaknęłam i usiadłam z powrotem na ławce. - Pewnie teraz oczekujesz jakiegoś racjonalnego wyjaśnienia..?! Problam polega na tym że nie mam pojęcia jak ci to wytłumaczyć.. Tak bardzo sie cieszyłem że przyjedziesz na ten koncert i że cie w końcu zobacze, że.. Po prostu każda dziewczyna na która spojrzałem przypominała mi ciebie.. A ta blondynka, gdy tylko mnie zobaczyła rzuciła mi sie na szyje wtedy byłem pewny że to ty. Jak sie później okazało myliłem sie i teraz jest mi bardzo z tym źle, bo wiem że mnie unikasz. Dlatego naginałem Niall'a, żebym to ja sie z tobą spotkał a nie on. Wybacz mi..- chłopak spuścił głowe. Nie wiedziałam co teraz zrobić, z jednej strony chciałam sie do niego mocno przytulić, a z drugiej coś mnie od tego odsuwało. Ale chyba moje uczucie było tak silne bo niego ze momentalnie znalazłam sie przy nim i wtuliłam sie w niego. Liam po chwili dopiero odwzajemnił uścisk, pewnie nie spodziewał sie takiej reakcji z mojej strony. - Czy to znaczy że mi wybaczasz..? - zapytał z nadzieją w głosie
J: A mogłabym postapić inaczej?! Jesteś dla mnie ważny i moje uczucie zamiast gasnać, ono cały czas rosło..
Li:To bardzo dobrze że nie wygasło.. - spojrzałam zdziwiona na niego - Bo też jesteś dla mnie ważna i ni ewyobrażam sobie życia bez twojej obecności przy mnie.. - musnął delikatnie moje wargi.
~
Od tego czasu byliśmy nierozłączni, poznałam resztę chłopaków i po jakimś czasie zaprzyjaźniliśmy sie. Na początku nie chciałam używać przy nich mojej mocy, ale chyba by mi sie nie udało, bo nauczyłam sie z nią żyć i teraz bym nie umiała. Na początku byli wszystcy zdziwieni, oprócz Nialla i Liama, ale potem zaczęło ich to fascynować. Zaakceptowali mni etaką jaka jestem i to było najważniejsze..

The end..
 

 
Naat