One Direction i My.. - imaginy

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

#My_Styles 6

Leżałam na swoim łóżku, a z myśli nie mogłam się pozbyć obrazu pewnego bruneta. Resztę po południa spędziliśmy całkiem spokojnie jedząc pizzę i oglądając beznadziejne komedie francuskie. I pomyśleć, że wytrzymałam z tym kutasem praktycznie calutki dzień. Da się? Da się.
-To zdrowy układ. Na pewno.- powiedziałam sama do siebie próbując dodać sobie pewności, że to, co z nim wypracowaliśmy nie jest i nie będzie złe. W końcu to prosty układ. Co może pójść nie tak? Nic nie może. Z taką właśnie naiwną myślą zatopiłam się w krainie Morfeusza.
 Kolejny dzień zaczęty dzwonieniem tego cholernego budzika.. cudownie. Gdyby nie fakt, że tym budzikiem jest mój telefon, to dawno by nie żył. Wyłączyłam go i powoli się zczołgałam z łóżka. Pierwsze co to kawa. Zeszłam na dół i jak już miałam swój napój życia to podążyła z powrotem na górę i postanowiłam ogarnąć swoją twarz, która dziś już nie była w tak dobrym stanie jak wczoraj. Okres time się zbliża.. juhu. Nałożyłam podkład i róż tuszując to, czego nie chciałam pokazywać światu. Tusz, kreski i już prawie gotowa. Dopiłam ostatni łyk kawy i umyłam zęby, żeby móc założyć jasnobrązową matową pomadkę. Tak, kocham matowe szminki i pomadki. To moja największa miłość. Kiedy już twarz była gotowa rozczesałam włosy i je wyprostowałam, bo  po prostu nie chce mi się ich myć teraz, a tak wyglądają na świeże. Czas się ubrać. Spojrzałam na wnętrze swojej szafy i oczywiście, że nie miałam pojęcia co ubiorę. Może czas na spódniczkę? Właściwie to czemu nie.
Wyjęłam ulubioną jeansową nieco spódnicę, która sięgała mi do połowy uda. Jest z wysokim stanem więc wpuściłam czarny podkoszulek i zarzuciłam krótką skórzaną kurtkę, gdyby było chłodno. Białe conversy i jestem gotowa. Przeglądnęłam się ostatni raz w lustrze i wzięłam torbę po czym zeszłam do salonu.
-Mamo! Wezmę samochód- powiedziałam, kiedy zobaczyłam jak wychodzi z kuchni, a przywitał mnie jej szczery uśmiech.
-Nie ma takiej potrzeby, kochanie. Harry na ciebie już czeka.- no i wszystko jasne czemu jest taka szczęśliwa.
-Uważam, że wyglądacie przeuroczo razem.- powiedziała moja rodzicielka, a ja udałam odruch wymiotny na co wywróciła na mnie oczami. Wyszłam, żeby zobaczyć przystojnego loczka opierającego się o samochód.
-Ja dziś na prawdę muszę iść do szkoły.- powiedziałam wsiadając do auta.
-Spokojnie, księżniczko. Musisz jeszcze troszkę poczekać na mój rewanż.- powiedział, a ja uniosłam jedną brew pokazując, że mnie to nie rusza. Styles tyko zachichotał i ruszył w drogę.
-Muszę ci powiedzieć, że wyglądasz seksownie jak klęczysz przede mną.- powiedział jakby mówił o pogodzie.
-Ty idioto skończony! Miałeś nie patrzeć.- oburzyłam się i dałam mu kuksańca w bok, na co się zaśmiał.
-Uspokój się, ja prowadzę.- powiedział kręcąc głową w dezaprobacie.
-Sam się uspokój.- warknęłam zdenerwowana i zapewne czerwona jak burak.
-Pamiętasz naszą umowę?- spytałam niby wyluzowana, ale zdałam sobie sprawę, że jeżeli ten idiota się nie zmienił to zrobi mi na złość i wszystkim opowie o tym co robiliśmy.
-Słońce, nie przejmuj się, nie zrezygnuję dobrowolnie z bawienia się z tobą.- powiedział łobuzersko się uśmiechając, a ja tylko przewróciłam oczami. Jak on to robi, że kompletnie się nie krępuje mówiąc o tym, że.. no wiecie o co chodzi.
-Czemu po mnie przyjechałeś?- spytałam po prostu ciekawa, kiedy wjeżdżał na szkolny parking.
-Nasi rodzice się tak umówili.- wzruszył ramionami, a ja odetchnęłam głęboko zirytowana.
-Niepotrzebnie się wtrącają.- fuknęłam i otworzyłam drzwi.
-Masz rację.. świetnie sobie poradziliśmy sami.- powiedział jeszcze, a ja zatrzasnęłam drzwi i nie czekając na niego ruszyłam w stronę wejścia. Będzie lepiej jak nie będziemy trzymać się za blisko siebie.. w końcu go nienawidziłam. Podeszłam do szafki i zostawiłam niepotrzebne na razie książki razem z torbą. Wzięłam tylko zeszyt do hiszpańskiego, bo właśnie teraz miałam mieć z boskim Alvaro. Weszłam do sali i usiadłam na poprzednim miejscu. Styles'a jeszcze nie było, więc spokojnie wyłożyłam się na siedzeniu i przymknęłam oczy opierając się o ścianę obok. Zdecydowanie wstawanie rano to nie jest moja mocna strona. Usłyszałam jak ktoś się dosiada i otworzyłam oczy będąc gotowa skarcić Harry'ego i znaleźć mu inne miejsce.
-Cześć, mam nadzieję, że wolne..?- spytał brunet, a ja zrobiłam maślane oczka. Jak można być tak doskonałym?! Ciemnobrązowe włosy opadały mu falując w nieładzie na czoło, ale szybko je poprawił, idealnie obstrzyżone po bokach włosy z góry jednak nieco zapuszczone idealnie do niego pasowały. Karmelowe oczy, które okalały gęste czarne rzęsy. No i idealnie biały uśmiech. Dosłownie jakby anioł zstąpił na ziemię.
-Tu? Noo.. jasne, że tak. Znaczy wolne. Bardzo wolne.- powiedziałam szybko, a później skarciłam się za idiotyzm jak usłyszałam jego chichot. Cholera, muszę się wziąć w garść.
-Jesteś [T.I.], tak? 'Ta nowa'?- nakreślił cudzysłów w powietrzu, a ja skinęłam głową na znak, że tak.
-Mam na imię Filip, miło mi.- powiedział całując moją dłoń, a ja oniemiałam, bo nie wiedziałam, że jeszcze ktokolwiek tak robi. Uśmiechnęłam się nieśmiało i chociaż rzadko nie wiem co powiedzieć to był właśnie jeden z takich przypadków.
-Tu jest zajęte.- usłyszałam zachrypnięty głos Styles'a i spojrzałam ponad ramię Filipa.
-Teraz już tak.- powiedziałam wzruszając ramionami, a on uniósł brwi do góry.
-Dobra, spadaj już nim się zdenerwuję. To moje miejsce.- powiedział nadal spokojnie do boskiego chłopaka i oparł się o ławkę. Niemal można było zobaczyć jak gęstnieje powietrze między nimi. Zauważyłam też, że powoli wzrok innych uczniów spoczywał na nich.
-Odpuść Styles.- odparł na to brunet, a ja wiedziałam, że to nie było dobre posunięcie. Loczek się wyprostował i zacisnął pięści.
-Jak się nie ruszysz, to sam to zrobię.- usłyszałam i pomyślałam, że to już przesada.
-Filip, przesiądź się.- fuknęłam i zobaczyłam zwycięski uśmiech na ustach Styles'a. Brunet popatrzył na mnie zdziwiony, ale wzruszył ramionami.
-Jak wolisz.- powiedział spokojnie i przesiadł się ławkę do przodu. Kiedy ten cholerny hipokryta usiadł obok mnie ja też wstałam i dosiadłam się do Filipa. Jego mina? Bezcenna. Zobaczyłam jak jego mięśnie się napinają, a później wkroczył spóźniony Alvaro. W końcu. Odwróciłam się w stronę tablicy i chociaż czułam jak ten idiota skończony kopie w moje krzesło to się nie odwracałam. Przetrwałam tak caluuutką lekcję co chwilę odpisując w zeszycie na 'wiadomości' Filipa. Tak się składa, że mam raaandkę. Nie z byle kim. Z aniołem. Kiedy tylko się skończyła lekcja wstałam i wzięłam zeszyt.
-Zjemy razem lunch?- powiedział ideał, a ja skinęłam głową na znak, że się zgadzam i już miałam za nim ruszyć, kiedy poczułam jak ktoś łapie mnie za ramię od tyłu. Nie ktoś tylko Styles. Nie musiałam się nawet odwracać, żeby wiedzieć, że to on.
-Dołączę do ciebie, ok?- spytałam mając nadzieję, że przez tego idiotę nie rozmyśli się Filip.
-Jasne, będę przy którymś stoliku przy oknach.- powiedział i zniknął.
-Harry, zamkniesz salę? Śpieszę się.- usłyszałam nauczyciela, który też zaraz zniknął za już zamkniętymi drzwiami. Styles puścił moje ramię i pod drodze do drzwi biorąc klucz zamknął je.
-Ty chyba żartujesz.- parsknęłam myśląc, że to żart.
-Nie.- powiedział lekko jakby nic dziwnego nie robił.
-Nie będziesz jadła z nim LUNCHU.- powiedział  bardziej akcentując ostatnie słowo.
-Niby czemu?- spytałam unosząc brwi.
-To chyba logiczne. On jest skończonym idiotą.- powiedział jak gdyby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-No dobrze. W takim razie skoro i tak tu jesteśmy sami zamknięci to wykorzystajmy to.- wzruszyłam ramionami i podeszłam do niego. Na jego twarzy zagościł uśmiech.
-Nigdy tego nie robiłam w szkole.- wyszeptałam mu do ucha i jak zaczął całować moją szyję to już wiedziałam, że połknął 'haczyk'. Wzięłam kluczyk który położył na biurku za sobą. To nie tak, że go zostawię.. no dobra, to tak. Wpiłam się w jego usta, kiedy próbował wyciągnąć koniuszki podkoszulka wpuszczonego w spódnicę.
-Zamknij oczy.- szepnęłam odpinając guzik od jego spodni. On tylko się uśmiechnął i zrobił o co prosiłam.
-Poczekaj chwilkę, zrobię coś specjalnie dla ciebie.- powiedziałam zsuwając do kostek jego spodnie i wracając do jego twarzy. Cmoknęłam go ostatni raz w usta.
-Poczekam.- mruknął zagryzając wargę. Cichutko podeszłam do drzwi.
-Nie mogę się doczekać, aż zobaczę twoje zdziwienie.. obiecuję ci, że tego nie zapomnisz..- mówiłam spokojnie zagłuszając dźwięk przekręcanego kluczyka.
-Też się nie mogę doczekać.- usłyszałam, a później otwarłam drzwi i ostatni raz na niego spojrzałam. Wyszłam trzaskając nimi, żeby nie stał tam biedny w samych bokserkach.. jeszcze Alvaro by wrócił i co wtedy? Podążyłam w stronę stołówki i niemal od razu zauważyłam w niej siedzącego przy oknie Filipa z kilkoma kumplami i dziewczynami. Poprawiłam spódniczkę i bluzkę przypominając sobie, ze przecież Harry przy niej majstrował. W tym momencie zauważyłam brak zeszytu i telefonu.
-Cholera.- warknęłam sama do siebie, a później zobaczyłam że brunet macha mi zapraszając do stolika. Odmachałam i nałożyłam sobie frytek na talerz, po czym przyszłam do niego. Przedstawił mnie wszystkim i zjedliśmy w na prawdę miłej atmosferze śmiejąc się i żartując. Jednak w głowie dalej mi siedział problem mojego telefonu w łapskach Styles'a. Może nie zauważył... musiał zauważyć skoro go tu nie ma.
-Ja muszę lecieć, zostawiłam telefon w sali.- powiedziałam szybko i pożegnałam się ze wszystkimi.
-Widzimy się?- spytał Filip wstając.
-Jasne, do zobaczenia.- odparłam i już mnie nie było. Szłam najszybszym tempem jakim potrafiłam. Weszłam do sali i był tam. Siedział zadowolony robiąc coś na moim telefonie. MOIM. Odchrząknęłam i czekałam na jego reakcję. Nic. On dalej siedział zadowolony patrząc w mały ekranik. Przecież mam hasło. Chyba.
-Możesz z łaski swojej odłożyć mój telefon?- spytałam zaczynając się irytować.
-O! Wróciłaś.- powiedział w zadziwiająco dobrym humorze co było do niego nie podobne.
-Tak i wyobraź sobie, że chcę odzyskać swój telefon.
-W porządku już mi nie jest potrzebny, mam co chciałem.- powiedział ucieszony i rzucił nim w moją stronę. O dziwo i na jego szczęście złapałam telefon.
-Co to niby znaczy?- spytałam wiedząc, że coś jest na rzeczy.
-Nic takiego.. nie uważasz, że powinnaś mnie za coś przeprosić...?- spytał, a ja zakrztusiłam się powietrzem.
-Może na przykład dziś wieczorem u ciebie.- dodał i zbliżył się na tyle, że czułam jego oddech na swoich ustach.
-Mam plany na dziś wieczór, więc to będzie musiało poczekać.- odparłam całkiem wyluzowana, odwróciłam się na pięcie i wyszłam z pomieszczenia słysząc dzwonek. Byłam dumna z tego, ze tak bardzo potrafię ukryć drżenie mojego ciała na jego bliskość. Przez chwilę pomyślałam nawet o tym, czy odmówić spotkania z Filipem dla niego. Właściwie to nie dla niego.. raczej z pobudek czysto seksualnych. Weszłam do sali na kolejną lekcję oczywiście zapominając o książce czy chociażby zeszycie, więc przesiedziałam całą biologię ukrywając się przed profesorką. Reszta dnia minęła raczej spokojnie.. no było spokojnie dopóki nie weszłam do domu natykając się tam na widok Styles'a, który ze stoickim spokojem rozmawiał o czymś z moją mamą w kuchni. Ona chichotała rozanielona, kiedy odebrałam telefon od przyjaciółki.
-Czemu nie mówiłaś?!- usłyszałam po drugiej stronie pisk i wiedziałam, że będę miała problemy ze słuchem na starość.. ona o to systematycznie dba.
-Uspokój się i powiedz o co ci chodzi.- powiedziałam nieco ciszej wchodząc o łazienki, żeby mama nie zauważyła, że już wróciłam.
-No weź się nie wygłupiaj i pomyśl logicznie o co mi może chodzić.- powiedziała jakby to miało być tak bardzo oczywiste.
-A diabli cię wiedzą.- fuknęłam zła. Czemu ludzie tak komplikują mi życie.
-O nowego chłopaka idiotko.- powiedziała znudzona.
-Co?- wydukałam myśląc, że robi sobie ze mnie żarty.
-No już nie udawaj.. powiem ci, ze zaskoczyłaś mnie.. byłaś tyle czasu z... dobra wiesz z kim i żadnych zdjęć nie wstawiłaś, a tu parę dni i proszę bardzo.. kochana, podziwiam go i na prawdę zatrzymuje dech w piersi.- trajkotała jak to ona.
-Gdzie zdjęcie?- spytałam już rozumiejąc radość loczka.
-No to na insta.- odpowiedziała nadal podniecona faktem, że mam kogoś.
-Oddzwonię.- mruknęłam i się rozłączyłam. Szybko weszłam na insta z którego o dziwo byłam wylogowana. Spróbowałam wpisać hasło raz i drugi i trzeci i piąty i chuja z mojego hasła zostało.
-No wykastruję go.- warknęłam pod nosem i ruszyłam do kuchni zdeterminowana.
-Cześć mamo.- powiedziałam miłym głosem, żeby nie pogarszać mojej sytuacji z rodzicami.
-Hej kochanie.. Harry zostanie na obiad.. przypomniał sobie, że macie sprawdzian z matematyki jutro. Na szczęście jest na tyle miły, że ci pomoże.- odparła patrząc na niego z uwielbieniem. Skoro tak bardzo mu się podoba to czemu sama się z nim nie zacznie umawiać?!
-Taak?- spytałam coraz bardziej rozdrażniona, ale kłótnia przy rodzicielce tylko pogorszy sprawę.
-No to świetnie. Dziękuję Harry.. too może zacznijmy od razu, po co czekać!- klasnęłam w ręce na co mama dziwnie na mnie popatrzyła.. przecież nienawidzę matmy. Nie odezwała się słowem, a ja niemal zaciągnęłam loczka do mojej sypialni na górę.
-Widzę, że jesteś dziś napalona..- szepnął łapiąc mnie za biodra.
-Wiesz co?!- krzyknęłam nie mając już cierpliwości do tego człowieka.
-No co, księżniczko?- spytał wcale nie zdziwiony tym, że na niego krzyczę.
-Ty jesteś jakiś popaprany. Cholera!- zdenerwowana odepchnęłam go od siebie.
-A ty wyglądasz podniecająco jak krzyczysz.- powiedział całkiem poważnie zagryzając dolną wargę.
-Oddaj mi hasło na insta.- powiedziałam, a on chytre się uśmiechnął.
-A tego ci nie mogę zrobić... ale przyznasz, że zdjęcie jest urzekające.. powinienem założyć insta.. chociaż wpadłem na lepszy pomysł. Będę korzystał z twojego.- powiedział zadowolony z siebie i znów ruszył w moją stronę.
-Skąd mam wiedzieć skoro nie widziałam go nawet?!- fuknęłam zdesperowana nie wiedząc co zrobić.
-Dobrze.. zróbmy tak. Ja ci pokażę, a ty w nagrodę przestaniesz krzyczeć.. no przynajmniej ze złości.- powiedział, a ja wzięłam głęboki wdech i wypuściłam powoli powietrze. Chyba jestem w stanie to zrobić, prawda?
-Jasne. To proste. Dobra, pokaż.- powiedziałam na jednym wdechu mając nadzieję, że nie wstawił tam nagiego zdjęcia albo coś takiego, a myślę, że byłby w stanie. Wyjął telefon, odblokował go i przytrzymał przed moją twarzą. Kiedy chciałam go wziąć do ręki oddalił natychmiast.
-Bez dotykania, bo nigdy nie dostaniesz tego hasła.- powiedział surowo, ale uśmiechając się.
-Pokaż jeszcze raz, bo nie zdążyłam zobaczyć.- odparłam będąc jeszcze spokojna. Przybliżył telefon do mojej twarzy, a ja otworzyłam szerzej oczy.
PS.: nazwa konta zmyślona xd



JAK WAM SIĘ PODOBA? ^^ 
Czekam na opinie i ewentualne zastrzeżenia :p 
Do następnego kochane c:

#Maleńka


6 komentarzy:

  1. ŚWIETNE!!! Bardzo mi się podoba. Coś czyuję że Hazza jest zazdrosny a to z insta to po prostu genialne. Czekam na kolejny ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG CUDO ❤ czekam z niecierpliwością na next

    OdpowiedzUsuń
  3. Proszę cię aby następny imagin był kontynuacją tego bo inaczej nie wytrzymam. Pozdrawiam. No i liczę że wysłuchasz mojej prośby.

    OdpowiedzUsuń
  4. Next next next next

    OdpowiedzUsuń
  5. Jezuu mega ����

    OdpowiedzUsuń
  6. https://imaginyonedirectionatany.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń