One Direction i My.. - imaginy

piątek, 9 stycznia 2015

Niall~My little angel cz.3

                               Niall~My little angel cz.3

Nie było tych 10 komentarzy :( , ale jestem z kolejną częścią.. mam nadzieję że tym razem będzie więcej komentarzy niż 8 :D może wam się uda, wtedy szybciej będzie rozdział ;)
___________________
Rano obudziły mnie krzyki wyszłam na korytarz i to co tam zastałam wywołało u mnie kompletnie różne emocje....sama nie wiem czy powinnam była śmiać się czy współczuć...Na korytarzu zastałam Nialla kłócącego się z jakąś  blondynką.
-Nie którzy tu śpią-powiedziałam, zwracając na siebie ich uwagę.
-Masz problem-mruknął Niall.
-Nie moja wina że ten cham jest kompletnym dupkiem i prostakiem-powiedziała, a ja mogłam zobaczyć że jej oczy zachodzą łzami
-WowWowWow-powiedziałam-nie przeklinaj bo tu są dzieci!-powiedziałam z uśmiechem wskazując na Nialla. Blondynka zaśmiała się.Muszę ją jakoś pocieszyć, lub poprawić jej humor...widziałam zbyt wiele...
-Bardzo śmieszne-powiedział sarkastycznie Niall. No i co z tego że jestem jego 'opiekunką'? skoro nią byłam to uwierzcie mi że nie raz widziałam jak przez tego blondyna płaczą dziewczyny, ale wtedy nie mogłam nic powiedzieć, w przeciwieństwie do teraz
-No właśnie bardzo-powiedziałam udając że nie zauważyłam ironii
-W ogóle po co się wtrącasz?-zapytał wymacując rękami
-Okay, Horan zluzuj cycki-powiedziałam odchylając się lekko do tyłu i robiąc minę typu "Serio?to cię rusza?"
-Idź do swojego chłopaka-powiedział, a raczej warknął-Sorry zapomniałem nikt by nie chciał takiego czegoś-powiedział wskazując palcem na mnie.
Ałć.
Czyli ma mnie za taką której nikt nie zechce?
Czy jestem naprawdę taka brzydka?!
-Przepraszam że przeze mnie się kłócicie-powiedziała cicho do mnie blondynka-zadzwoń czasem jesteś naprawdę fajna-powiedziała podając mi kartkę z jej numerem telefonu.-A nim  się nie przejmuj, mówi a potem żałuje-powiedziała, przytuliła mnie i poszła.Spojrzałam na Blondyna i zobaczyłam że przygląda się nam ze zdziwieniem
-Widzisz ja przyciągam ludzi a ty ich odstraszasz-powiedziałam, lub może syknęłam
-Zluzuj cycki (T.N)-przedrzeźniał mój głos-sorry, nie masz czego-powiedział sugestywnie patrząc na mój biust
-Spadnij ze schodów i zgiń dupku.Ups-powiedziałam sztucznie się uśmiechając po czym weszłam do domu i trzasnęłam drzwiami, cholera mogłam się nie odsłaniać,to zupełnie inne uczucie, jeśli czyjaś złość jest skierowana na kogoś a ty na to patrzysz z boku niż gdy ta złość jest skierowana na ciebie-pomyślałam.
Czy anioł powinien się tak zachowywać?-pytałam sama siebie
-Anioł, ma coś z człowieka-usłyszałam w głowie głos Archanioła
-Ughhh, czyli tak jakby nie jest to sprzeczne? niegodziwe?
-Nie, każdy ma słabszy dzień
Już więcej nie rozmawialiśmy ja szybko się przebrałam i wyszłam z domu.
                #19 wika
Szłam właśnie jakąś drogą w parku.Od dłuższego czasu czułam jakby ktoś mnie obserwował.Odwróciłam się w tamtym kierunku i spojrzałam, ale nic nie zauważyłam.Nagle ni stąd ni zowąd do moich nóg podbiegł mały piesek. Wzięłam go na ręce, i zaczęłam się rozglądać za jego właścicielem.
-Oh, Maybe (czyt. Majbi)-usłyszałam za sobą czyiś zachrypnięty głos.Odwróciłam się w tamtym kierunku i zauważyłam chłopaka z lokami na głowie...mhhhhm, przystojniaczek skarciłam się w głowie za takie myśli
-To twój piesek?-zapytałam lekko unosząc psinkę
-Tak, i dzięki że ją złapałaś, uciekła mi ze smyczy i nie umiałem jej dogonić-powiedział biorąc szczeniaczka
-Nie ma sprawy-uśmiechnęłam się delikatnie
-Harry-powiedział podając mi rękę
-(T.I)-powiedziałam przyjmując ten gest
-Więc może w ramach za pomoc skusiłabyś się na kawę?-zapytał zapinając psa na smycz
-A wiesz że..-nie dane mi było dokończyć ponieważ, ktoś natrętnie wpił się w moje usta.Zaskoczona nie oddałam pocałunku.WOW...mój pierwszy pocałunek i to taki?narzekałam, nie żebym planowała pierwszy pocałunek przez kilka lat, tak właściwie to nigdy nie traktowałam tego jako coś wyjątkowego, po prostu myślałam że przynajmniej będę wiedziała z kim przeżyję mój pierwszy pocałunek, i że w ogóle będę go chciała...Po chwili ten ktoś się ode mnie oderwał a ja mogłam zobaczyć że to...Niall..ughh co za świnia!!
-Kochanie tak się cieszę że pomogłaś temu chłopakowi złapać tego pieska, a teraz chodź bo nasze dzieci już na nas czekają-powiedział uśmiechając się sztucznie
-Co?..to nie tak..nie słu..-zaczęłam się tłumaczyć ale Harry mi przerwał
-Zapomnij-powiedział patrząc w ziemię i odszedł.Byłam naprawdę zła...
-Niall!-krzyknęłam widząc jak chłopak się szyderczo uśmiecha-o co ci chodzi?-zapytałam starając się opanować
-Tylko obroniłem tego chłopaka przed czymś takim jak ty-powiedział
Ałć..znów ała
Znamy się dwa dni a on mnie już darzy taką nienawiścią? dlaczego?
-Dlaczego mnie tak nienawidzisz?-wyszeptałam szukając jego wzroku.Chłopak nie odpowiedział-W takim razie okay.Żegnaj-powiedziałam odchodząc, już nigdy mnie nie zobaczy, ja już tego dopilnuję....
__________________________________________________________
Stylesowa.
A więc już tydzień do ferii kochani,cieszycie się?
 przepraszam że mnie tak długo nie było ale mam zbyt dużo trójek na koniec semestru, i musiałam je poprawiać(rodzice kazali :/ ) jestem nawet zadowolona z tego rozdziału, i wgl z tej historyjki
Tym razem liczę na przynajmniej:
ZAPRASZAM NA MÓJ NOWY ROZDZIAŁ NA MOIM FF- TU
                                  8 KOMENTARZY=NEXT




czwartek, 8 stycznia 2015

Liaś.. :) - część 1

Hmm.. Więc jest Liam, zbliżają się też urodziny Zayna.. I bez względu na to jaki będę właśnie dodawać imagin, Zayn pojawi się obowiązkowo :D <3
A tymczasem liczę na 8 komentarzy! .. <3
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Idę zatłoczonymi ulicami Londynu, przed chwilą wyszłam z krwiodawstwa. Oddałam pół litra mojej krwi. Jestem z siebie dumna, bo nie każdy może oddać krew. Tylko coś jest nie tak, przed oczami zaczyna robić mi się ciemno, czuje się coraz słabiej i do tego jeszcze co chwile ktoś trąca mnie w ramie, przechodząc. Przez to jest jeszcze gorzej, coraz ciężej mi się idzie. Nagle potykam się o coś na chodniku i przewracam sie. Poczułam ogromny ból w głowie. Oczy miałam coraz cięższe. Usłyszałam tylko jak ktoś do mnie krzyczy i łapie mnie za rękę. Nie miałam siły podnieść powiek. W pewnym momencie poczułam jak ta osoba bierze mnie na ręce. Nic więcej nie pamiętam.. Musiałam zemdleć. Obudziłam sie w jakimś pomieszczeniu, chwile sie rozglądałam. Nie dostrzegam nic co by wyglądało, że jestem w swoim pokoju. Wyszłam po cichu na korytarz i zeszłam na dół. Próbowałam znaleźć tego kogoś kto mnie zabrał do siebie, nawet nie wiem jak wygląda. Usłyszałam jakieś rozmowy, więc poszłam w tamtym kierunku. Chyba weszłam do salonu, na kanapie siedział jakiś chłopak i rozmawiał przez telefon. Przyglądałam mu sie w ciszy aż do momentu gdy skończył rozmowę i spojrzał na mnie. 
J: Cześć.. Gdzie ja jestem? - zapytałam niespokojnie, byłam przestraszona.
L: Tak wiem, zabrałem Cie do siebie, bo zemdlałaś.. - wytłumaczył z prawie niewidocznym uśmiechem.
J: To bardzo miło z twojej strony... Yyy..
L: Liam miło mi.. - uśmiechnął się 
J: (T.i.).. 
L: Jak się czujesz? - zapytał z troską
J: Już lepiej.. Wydaje mi się, że już powinnam sobie iść. Jeszcze raz dzięki za wszystko.. - chciałam już odejść
L : Możesz zostać, jeśli chcesz? I na pewno czujesz sie już na siłach?- czułam się niezręcznie, w jego oczach było coś na wzór zmartwienia.
J: Czuje sie lepiej, trochę kołuje mi sie w głowie, ale dam rade.. - wyznałam
L: To może jednak zostań. Nie wybaczyłbym sobie gdybyś wyszła stąd i coś by ci sie stało.. Z resztą zobacz jak jest ciemno.. - oboje spojrzeliśmy przed duże okno. Na dworze panowała juz noc. 
J: Nie bedzie to dla Ciebie kłopotem? Dziwnie bede sie czuć, zabierajac Ci wolny czas.. - powiedziałam nieśmiało
L: Nie marwt sie o to.. Będe zadowolony wiedząc, że jesteś bezpieczna.. - uśmiechnał sie uroczo, chciałam odwzajemnić jego usmiech, ale mój brzuch wydał nieprzyjemne odgłosy burczenia. Moje poliki od razu zrobiły sie czerwone, a rece powędrowały na brzuch. 
J: Przepraszam.. - Liam intensywnie wpatrywał sie w moje oczy przez co jeszcze bardziej sie rumieniłam.
L: Chodź do kuchni, zjemy coś.. - poszłam za nim do wcześniej wymienionego pomieszczenia. Liam zrobił mi jakieś kanapki i gorącą herbatę. Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy rozmawiać. Dowiedziałam się, że jest członkiem One Direction. Rozmawialiśmy i śmieliśmy się przy tym. Zjadłam przygotowany przez niego posiłek i wróciliśmy z powrotem do salonu. Świetnie się z nim dogadywałam, po jakimś czasie włączyliśmy sobie jakiś film i oglądaliśmy. Przynajmniej Liam, bo ja byłam zmęczona i zasnęłam oparta o jego ramie. Kolejny raz tego dnia poczułam jak bierze mnie na ręce i zanosi do pokoju. Położył mnie delikatnie na łóżku jakby bał się, że może mi coś zrobić. Gdy chciał wychodzić zatrzymałam go..
J: Liam.. 
L: Tak (T.i.)? 
J: Dziękuje..  - powiedziałam ściszonym głosem 
L: Nie ma za co.. - odpowiedział równie cicho. Chłopak wyszedł z pokoju, a ja od razu odleciałam w krainę snu.. To co mi się śniło było koszmarne i obudziłam się z krzykiem. Niedługo potem w sypialni pojawił się brunet.
L: Co się stało? - zapytał przerażony
J: Nic.. Już jest lepiej.. To tylko zły sen.. - uspokajałam bardziej siebie niż jego
L: Dobrze. - chwile jeszcze ze mną posiedział i zaczął wychodzić.
J: Liam? - zatrzymałam go
L: Hmm? 
J: Mógłbyś położyć sie obok mnie? - spytałam prawie niesłyszalnie
L: Jeżeli to pozwoli ci spokojnie zasnać.. - położył się delikatnie koło mnie, zostawiając między nami odpowiedni dystans. Na szczęście obecnosć Liama pomogła mi bardzo szybko zasnać i juz bez koszmarów minęła mi ta noc. Obudziłam sie z samego rana, wstałam tak by nie obudzić śpiacego bruneta i wyszłam na korytarz poszukac łazienki. Znalazłam ją w miare szybko i załatwiłam potrzeby i obmyłam twarz. Na blacie łazienkowym leżała szczotka, przeczesałam swoje włosy i zwiazałam je w luźnego koka. Chciałam jakoś odwdzięczyć sie chłopakowi za jego dobre serce, zeszłam na dół i postanowiłam zrobić dla niego śniadanie. Szybko znalazłam potrzebne mi produkty i zabrałam sie za robienie naleśników. Chwile później po całej kuchni roznowsił sie ładny zapach smacznie wygladających naleśników. Znalazłam dżem, nutelle i syrop, zawinełam w naleśniki nadzienia i polałam syropem. Poustawiałam wszystko na stole i poszłam obudzić bruneta. Weszłam cicho do jego sypialni, chłopak już nie spał, zakładał właśnie t-shirt. 
J: Ooo.. A ja chciałam cie obudzić.. - powiedziałam zrezygnowana, ale sie usmiechnełam. 
L: Obudziłaś.. - powiedział pewnie, a ja spojrzałam niezrozumiale na niego - Najpierw uciekłaś z samego rana, a potem ten zapach.. - zaśmiał sie a ja znów w jego towarzystwie zaczełam sie rumienić. 
J: To chodź, bo stygnie.. - ponagliłam go i wyszłam. Śniadanie jedliśmy w miłej i zabawnej atmosferze. Posprzątałam z pomocą Liama i zaczełam sie zbierać. - Dobra, to ja idę, jeszcze raz dziekuje Ci za wszystko.. - usmiechnełam sie wdziecznie
L: Możesz mi sie odwdzieczyć idąc ze mną dzisiaj na kolacje.. - zaproponował. Przez chwile przetwarzałam jego słowa.
J: Że w sensie randka? 
L: Yyy.. Niee.. - podrapał sie zdenerwowany po karku - Chociaż.. Tak, randka. - zmienił zdanie uśmiechajac sie szeroko.
J: Dobrze.. Niech będzie. - odwzajemniłam jego uśmiech. W środku byłam szczęśliwa. Chłopak podszedł do mnie, bardzo powoli pochylił sie nade mną i ucałował mnie w policzek, kilka sekund później byłam w jego objeciach. Ten pocałunek było jak muśnięcie skrzydeł motyla. Coś cudownego! 
L: Odwieźć cie? - odsunął sie ode mnie
J: I będziesz wiedział gdzie mieszkam? 
...

I jest nowy imagin.. <3 Długo leżał zaczęty w moim folderze!
8 komentarzy i będzie kolejna część!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!




Naat

środa, 7 stycznia 2015

Harold Styles ;D ~część 3

Smutno mi, że nie było tych 6 komentarzy, mimo aż tylu wyświetleń przy poprzedniej części ;C
Nie wiem, nie spodobała się wam? A przy okazji, zna się ktoś na tworzeniu szablonów dla blogów? ;) Bo jestem na etapie poprawiania ewentualnych błędów w tym, co na razie mam.
(czytaj: prawie całe fanfiction xd)

**********************************
NOTKA, POD SPODEM, WAŻNA, PROSZĘ O PRZECZYTANIE,
MIMO ŻE JEST NUDNA I DŁUGA
*********************************** 
 - Nie wiem. Ale akcja "Powrót Styles'a" rozpoczyna się.
Przez następne kilka godzin, szczerze gadałem z Malikiem o tym, co zrobiłem źle. Gdy nie chciałem wierzyć pokazywał mi różne wywiady, gdzie naprawdę zachowywałem się jak ostatni dupek. Teraz widzę, że najbardziej zraniłem Niall'a. Nasza czwórka wie, że blondyn jest najwrażliwszy, a to, co robiłem przez ostatnie kilka miesięcy, musiało go naprawdę zaboleć. Gdy zobaczyłem nasz ostatni wywiad przed świętami, nie wytrzymałem i popłakałem się. Otworzyłem drzwi od pokoju szatyna, aby pobiec do swojego, ale trzy ciała ze szklankami przy uszach upadły pod moje stopy.
- Co do cholery?!- nieco rozzłoszczony ominąłem ich i zamknąłem się w swojej sypialni. Ledwo usiadłem pod oknem, opierając się o nie plecami, gdy usłyszałem, jak walą w drzwi. Olałem ich i po prostu starałem się uspokoić. Odpuścili po jakimś czasie. Otworzyłem okno i usadowiłem się na parapecie. Mógłbym tak w nieskończoność, gdyby nie dziwny dziewczęcy głos za mną.
- Wiesz.. Nie sądzę, żeby skok coś tu pomógł.- odezwała się.
 - Może jestem idiotą, ale nie samobójcą.- odrzekłem i powróciłem do wpatrywania w pustą przestrzeń rozpostartą przede mną.
- Skoro nie jesteś samobójcą, to co robisz na oknie?
- Siedzę.. I myślę.- powiedziałem cicho. Usłyszałem jak cichutko podchodzi i zajmuje miejsce obok mnie.
- Tak w ogóle jestem (T.i.).- uśmiechnęła się i wyciągnęła do mnie rękę. Spojrzałem na jej wyciągniętą dłoń i nic nie zrobiłem. Powoli ją opuściła lekko zawiedziona. Siedzieliśmy przez jakiś zas obok siebie w kompletnej ciszy. Najwidoczniej dla niej, ta cisza była niezręczna.
- Możesz iść.- zabrzmiało to trochę niegrzecznie, więc poprawiłem się szybko.- To znaczy, nie musisz siedzieć tutaj i patrzeć na załamanego chłopaka, który stracił przyjaciół.
- Wiesz co? Czasami trzeba spiąć dupę i wziąć sprawy w swoje ręce.- wróciła do pokoju i mnie również wciągnęła do środka. Zamknęła okno i spojrzała na mnie.- Na początek musisz ogarnąć twarz. Jest opuchnięta od płaczu.- złapała w dłonie moje policzki i potarła.
- Co ty robisz?- zapytałem zdziwiony.
- Jesteś zmarznięty, więc cię ocieplam.- zachichotała, a na dźwięk jej śmiechu uśmiechnąłem się lekko.- No dalej.. Jeszcze kawałeczek.. No ślicznie!- zaśmiałem się z jej udolnych prób wywołania uśmiechu na mojej twarzy.
- No dobra, powiedzmy, że ci się udało. Ale co teraz?- znowu lekko posmutniałem. (T.i.) zmarszczyła brwi i jeśli mam być szczery, to wyglądało to naprawdę komicznie. Ledwo powstrzymałem śmiech.
- Co cię tak śmieszy?- zapytała, krzyżując ręce na piersi. Nie wytrzymałem i wybuchnąłem śmiechem. Ona zmarszczyła brwi jeszcze bardziej, przez co już się turlałem ze śmiechu. Do pokoju wpadli chłopaki z przerażonymi minami. Widząc w jakim jestem stanie spojrzeli źli na brunetkę, która stała i patrzyła się na mnie, jak na debila.
- COŚ TY MU ZROBIŁA?!- wydarł się w końcu Horan. Tylko ja mogłem widzieć, że jest zadowolony, że się śmieję.
- Nic! Rozmawialiśmy, a on nagle.. No sam widzisz!- gestykulowała rękami, a ja oparłem się plecami o łóżko i próbowałem uspokoić. Niall wygonił wszystkich i usiadł koło mnie.
- Stary.. Co ty odwalasz?- zapytał rozbawiony.
- Szczerze? Nie mam pojęcia.- spojrzał na mnie zszokowany. Ja zerknąłem na okno, a widok padającego śniegu, rozpromienił mnie.- ŚNIEG!
- Pada od miesiąca, Harry.- przewrócił oczami, ale skierował swój wzrok w tą samą stronę co ja. Za oknem szalała prawdziwa śnieżyca.
- Będziemy mogli jeździć na łyżwach, rzucać się śnieżkami.- rozmarzyłem. Gdy mój mózg przetworzył to, co przed chwilą powiedziałem, zrozumiałem, że zabrzmiało to dziecinnie. Już chciałem się poprawić, ale w porę się opamiętałem.
- Taak.- potwierdził z uśmiechem.- Wiesz co? Może nie do końca miałem rację.- po tych słowach wstał i uciekł z mojego pokoju. Uśmiechnąłem się lekko, bo udało mi się przełamać pierwsze lody. Wstałem i skierowałem się do salonu, gdzie blondyn zabierał się za podpalenie drewna w kominku.
- Whoa! Horan, poczekaj, niech lepiej zrobi to ktoś inny.- zaśmiałem się przypominając sobie teledysk do "Night Changes". On chyba pomyślał o tym samym, bo zaczerwienił się i przekazał mi zapalniczkę.
- Od kiedy się śmiejesz, hmm?- zapytał wesoło (ale też odrobinkę wrednie) Lou. Wymamrotałem cichą odpowiedź i lekko zaczerwieniony zabrałem się za niedokończoną pracę Niall'a.
- Harry? Może odpowiesz?- zaśmiał się Liam. Spojrzałem na nich groźnie.
- Dobra, dobra! Wyluzuj.- zachichotał Tommo i uniósł ręce w geście obronnym.
- Tak lepiej.- wyszczerzyłem się i z powrotem odwróciłem się do kominka kontynuując wcześniejsze zajęcie. Po chwili pokój wypełniło miłe ciepło. Usiadłem obok Liam'a i Niall'a na kanapie, po czym zaczęliśmy zajadać kanapki, które jak się dowiedziałem zrobiła (T.i.). Zjedliśmy wszystko i rozłożyliśmy się wygodnie.
- To co robimy?- uwaga wszystkich skupiła się na Liamie.
- Mam pewien pomysł..- odezwała się (T.i.)
- Jaki?
- Zagrajmy w butelkę!- wykrzyknął Lou.
- Zawsze w to gramy.- burknął Niall.
- No właśnie.- potwierdziłem ja i Zayn.
- Macie lepszy pomysł?- zapytała oskarżycielsko jedyna dziewczyna w tym domu. 
- Zróbmy bitwę na śnieżki!- wykrzyknął Horan. 
- Ale na dworze jest zimno i już trochę ciemno.- jęknęła (S.T.i.)
- Wcale nie musisz iść z nami, cieniasie.- rzucił Lou zakładając swój sweter.
- Kogo nazywasz cieniasem?- zapytała z niedowierzaniem.
- Nie słychać, że mówię do ciebie?- mrugnął do niej.
- O nie, nikt nie ma prawa nazywać mnie cieniasem! A już na pewno nie ty!- odparła i pobiegła gdzieś.
Tomlinson był czasami nie do zniesienia, a w takich momentach jak ten, to miało się go ochotę udusić. Straszni z niego manipulator. 
- Nauczysz mnie tego?- zapytałem z uśmiechem.
- Jasne, bracie.- zaśmiał się, po czym kontynuowaliśmy ubieranie się. Wyglądaliśmy jak bałwany, ale chyba nikt nie miał ochoty na śnieg pod koszulką czy w innych miejscach. Gdy (T.i.) wróciła, wyglądała równie idiotycznie.
- Dobra, chodźcie bałwany!- zachichotała, po czym tylnymi drzwiami dotarliśmy do ogrodu. Woda basenowa była po części zamarznięta, ale woleliśmy nie ryzykować. Podzieliliśmy się na drużyny, które dzięki dziewczynie mogły być mniej więcej równe. Ja, Niall i Lou pobiegliśmy do lasu, gdzie rozstawiliśmy fortece. Ogólnie mieliśmy 30 minut, zanim oni wyruszą. Zrobiłem sobie świetną kryjówkę, z której mogłem atakować niezauważony. Uściślając, umiejscowiłem się między dwoma drzewami w miejscu, gdzie stykały się konarami. Śniegu miałem pod dostatkiem, więc po prostu przygotowałem się do gry. Po kilkunastu minutach zauważyłem Zayn'a. Był bardzo ostrożny i na sto procent zauważyłby najmniejszy ruch, dlatego też siedziałem spokojnie. przeszedł obok mnie, kompletnie nie zwracając na mnie uwagi. Prawie zachichotałem, gdy mogliśmy spojrzeć sobie w oczy, a on i tak mnie nie widział. Następna wyłoniła się (T.i.). Jej to sobie nie odpuszczę. Gdy podeszła trochę bliżej i odwróciła się do mnie plecami, niemal natychmiast złapałem śnieżną kulkę i rzuciłem jej w plecy. Odwróciła się zaskoczona, ale zdążyłem się już schować. Powtórzyłem sztuczkę jeszcze raz, po czym ukryłem. Nieco zdenerwowana uciekła. Siedziałem jeszcze jakiś czas, aż postanowiłem rzucić się w wir walki. Miałem tę przewagę, że moje ubrania włącznie z butami były w kolorze śniegu, więc po naciągnięciu kominiarki na twarz, śmiało mogłem uchodzić za prawie niewidzialnego. Przemieszczałem się cichutko jak cień, co chwilę chowając za drzewami albo na nie wchodząc. Skierowałem się w stronę, gdzie jak sądziłem mogłem znaleźć moją drużynę. Ale pomyliłem się i gdyby nie moje szczęście i szybka reakcja, zostałbym tak obrzucony śniegiem, że naprawdę zrobiłbym się niewidzialny. Padłem twarzą w śnieg i czekałem, aż ucichną. Dzięki kamuflażowi usłyszałem ich strategię. Mieli plan, aby zwabić nas w jedno miejsce otoczyć i zaatakować. Niby proste i łatwo się tego domyślić, ale gdy już chciałem się wycofać, zdążyłem usłyszeć z ust (T.i.)
- A gdy już się tam znajdą, zepchniesz na nich z drzewa tę wielką kulkę ze śniegu. Miejmy nadzieję, że się nie pochorują.- zachichotała. Gdy oddaliłem się na bezpieczną i niedosłyszalną dla nich odległość, rzuciłem się sprintem do miejsca, w którym rozstaliśmy się z chłopakami. Tak jak myślałem, znalazłem ich tam. Szybko przedstawiłem im plan, który chcieli wykorzystać nasi przeciwnicy. Podczas mojej wędrówki zauważyłem pewne miejsce, gdzie możemy się na nich zaczaić. Zaprowadziłem ich tam i chciałem odejść, żeby coś sprawdzić, ale Lou powstrzymał mnie.
- Gdzie idziesz?- spojrzał na mnie podejrzliwie. Zmarszczyłem brwi, bo pomyśleli, że tamci przekabacili mnie na swoją stronę.
- Wydaje mi się, że wiem, gdzie ta zasadzka może się znajdować. Chcę się tylko upewnić.- po krótkiej kłótni poszliśmy ta wszyscy. Z daleka zauważyliśmy ciemną kurtkę Liam'a, ukrytą na drzewie. Za nami słychać było szmer. Już chcieliśmy się wycofywać w dokładnie to miejsce, na którym im zależało, gdy spojrzałem znacząco na Horan'a i Tommo. Zrozumieli o co mi chodzi. Nas jest trzech a ich w najgorszym wypadku dwójka. Nie mieli z nami szans, jeśli Liam na prawdę był na drzewie. Ruszyliśmy śmiało do przodu i gdy okazało się, że to tylko Zayn, obrzuciliśmy go śniegiem i wróciliśmy do naszej kryjówki, okrężną drogą. Po kilkunastu minutach zauważyłem kogoś. Po krótkim namyśle zdecydowałem się na bezpośredni atak. Rzuciliśmy się całą trójką na nadciągające coś. Zatrzymałem się w pół kroku, całkiem zdziwiony, gdy to zobaczyłem..


______________________________________________________________________________________________________________________
Chciałam tylko dodać, że przepraszam, iż tak długo nie było niczego ode mnie, ale naprawdę zależy mi na waszej opinii ;c
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Wyświetleń jest naprawdę dużo, a komów mało. Cieszę się, że naprawdę (jeśli to prawda) czyta to tyle osób, ale jednocześnie mi smutno, że z tych wszystkich czytelników komentują tylko niektóre i to właściwie mała garstka. Zależy mi na waszej opinii i boże brzmi to strasznie, jak czytam to drugi raz, dlatego nie przejmujcie się zbytnio, bo pomarudzę i przestanę, ale jednocześnie spróbujcie dodać ten jeden komentarz. Dla was to minuta, a u mnie wywołuje to tak szeroki uśmiech, że sobie nie wyobrażacie :*
Aha i zapomnijcie o tym co pisałam wam o treści fanfiction xD Znalazłam ostatnio bloga, na którym było naprawdę podobne opowiadanie, więc prawie całkowicie zmieniłam fabułę :( No cóż to tyle, przepraszam że zanudzam, ale co by to było za życie, gdybym tego nie robiła? xd

niedziela, 4 stycznia 2015

Niall ~ I miss you - część 4 /ostatnia

Hejka <3
Macie już ostatnią część Nialla.. <3 Kogo chcecie teraz?
I chciałam znów podziękować dziewczyną które komentują każdy imagin, za te wasze wspaniałe opinie.. Kocham was <3 !!!!
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
N: ...Kocham cie.. - powiedział patrząc prosto w moje oczy. Nie poczekał ma moją odpowiedz, czy jakakolwiek reakcje, przeszedł przez bramkę. Stałam jak wmurowana w podłogę, nic nie mogłam zrobić, patrzałam tylko jak odchodzi. Przed samym wejściem do samolotu odwrócił sie do mnie i ze słabym uśmiechem pomachał mi..
Dni leciały z poczatku strasznie wolno, każdego wieczora odtwarzałam sobie w głowie ten pocałunek. Z każdym dniem coraz bardziej zapominałam jak smakują jego usta, i pragnęłam skosztować ich jeszcze raz.. Tęskniłam coraz mocniej, a rozmowy przez telefon czy skype mi nie wystarczały. Niall zawsze na koniec naszej rozmowy mówił mi te dwa słowa. Te które tak bardzo pragne usłyszeć, patrząc mu wtedy w oczy, móc go zaraz po tym pocałować i wtulić sie w jego ciało.
Dzięki temu, że pościeliłam tyle czasu na nauke, mature zdałam bardzo dobrze, skończyłam szkołę ze świetnym wykształceniem.. W te wakacje ma wrócić Niall, dokładnie za tydzień, ma dwa tygodnie wolnego. Jestem coraz bardziej stęskniona jego, jak i szczęśliwa że w końcu bedzie blisko mnie. Podekscytowanie buzowało w moim ciele, pokój wysprzątałam na blysk. Co on ze mna robi?! Ja nienawidze sprzatać! Chyba sie w nim zakochałam, moje serce wariuje gdy go słyszę, a co dopiero jak mówi te pełne miłości słowa.. Ten dłuuugi tydzień minął i stoje właśnie na lotnisku i czekam na niego, no na chłopaków też. Oparłam sie i maskę swojego auta i wyczekiwałam go. Wśród tłumu zauważyłam piątkę przyjaciół ciągnących za sobą walizki. Wpadłam na pomysł i pobawie sie troche. Horan z wielkim uśmiechem podszedł do mnie zostawiając chłopaków, od razu rzucił sie na mnie. Nie odwzajemniłam jego uścisku, radości.. Ale mało brakowało, a zrobiłabym to.
N: Hej, nie cieszysz sie? - zapytał odsuwając sie ode mnie. W jego oczach pojawił sie lekki smutek.
J: Jak minęła podróż? - zmieniłam temat ignorując go. Chłopak zapakował walizkę do auta i wsiedliśmy, odpaliłam samochód i odjechałam do domu. Niall nie odezwał sie podczas drogi, a na moją twarz co chwile wkradał sie uśmiech. Zaparkowałam przed moim domem i wysiedliśmy, blondyn zostawił walizkę w bagażniku i podążył za mną do drzwi. Wpuściłam go i gdy tylko zamknęłam je z powrotem, podeszłam do niego. Irlandczyk był zdezorientowany i nie wiedział co chce zrobić. Wspięłam sie na palce i musnęłam jego cudowne wargi, całowaliśmy sie powoli, jakby czas nie miał znaczenia. Nialla dłonie znalazły sie na mojej talii, a ja swoje ułożyłam na jego policzkach. Szliśmy, nie przerywając pocałunku, do salonu. Oderwałam sie jednak od niego, spojrzałam w jego świecące tęczówki.
J: Nawet nie masz pojęcia jak bardzo sie cieszę.. Jak bardzo tęskniłam.. Jak bardzo..
N: Ja ciebie kocham o wiele mocniej.. - przerwał mi z uroczym uśmiechem, znów złączył nasze wargi. Tym razem pocałunek był bardziej agresywny i pełny namiętności..
Niall został u mnie na noc, to była najwspanialsza noc jaką przeżyłam w życiu. Horan co chwile szeptał mi do ucha jak bardzo mnie kocha.. Że nie wyobraża sobie życia beze mnie..
J: Niall, chodź na obiad..! - krzyknęłam po niego i od razu poczułam jego dłonie na swoim ciele. Niemal podskoczyłam z przerażenia. 
N: Nie musisz tak krzyczeć skarbie.. - mruknął zmysłowo, odwróciłam sie do niego.
J: Chcesz żebym dostała zawału? Nie musiałeś mnie straszyć.. - blondyn zachichotał.
N: Kto źle broi ten sie boi..
J: Przecież ja jestem grzeczna.. - postawiłam obiad na stół.
N: Już zapomniałaś jaka byłaś niegrzeczna? Mam ci przypomnieć? - uniósł w górę brew.
J: A prosze cie bardzo. - powiedziałam odważnie
N: Dobrze.. To na przykład wczoraj, albo dzisiaj w nocy.. Jeszcze przypominać? Może kocie ze szczegółami chcesz? - śmiał sie. Pokazałam mu jezyk i wepchnęłam sobie do buzi kęs kotleta. Niall podczas całego obiadu chichotał, co sprawiało że ja zaczynałam się śmiać. Przenieśliśmy sie do salonu i rozsiedliśmy sie na kanapie, bawiłam nie Horana włosami. Pragnęłam by był już ze mna do końca życia. - (T.i.)?- zapytał poważniej i spojrzał na mnie.
J: Hmm?
N: Kocham cie.. - jeszcze tak poważnego i szczerego go nie widziałam. Zbliżyłam sie do niego i połączyłam nasze wargi.
J: Nie zostawisz mnie? - spytałam ciszej.
N: Nigdy w życiu. - jego głos był przepełniony pewnością.
J: Umierałam z tęsknoty za tobą..
N: Pojedziesz ze mną? Spędzisz resztę trasy ze mną i chłopakami? - zapytał błagalnie.
J: A chcesz mnie tam?
N: Niczego innego bardziej w tej chwili nie pragnę!
J: Dobrze.. - znów mogłam smakować jego ciepłych ust. Niall przewrócił nas tak że leżałam pod nim, uśmiechałam sie przez pocałunek, a dłonie włożyłam w jego włosy. - A nie na tą chwile, to czego pragniesz? - przerwałam naszą namiętność.
N: Ciebie.. mieć do końca życia.. - wyznał
J: To dobrze, bo nie oddam cie nikomu. - zaśmiałam sie i wtuliłam w Horana. Najwspanialszą rzeczą na świecie, to przyjaźnić sie z miłością swojego życia. Wiem że nigdy mnie nie zrani i zawsze będę mogła ma nim polegać. Niall jest najlepszym co mnie w życiu spotkało! I nigdy to sie nie zmieni!
The End! <3

Pamiętajcie napisać mi z kim chcecie kolejny post <3
8 komów i dodam !!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!





Naat
 

piątek, 2 stycznia 2015

Louis Tomlinson~I want to help you cz.1

                      Louis Tomlinson~I want to help you cz.1
A więc najpierw kilka słów  ten imagin zaczyna się od tego że chłopcy są w Afryce na tej akcji "

Red Nose Day 2013" mam nadzieję że kojarzycie :) po prostu tak mnie to wzruszyło że musiałam :)  (a i tak na marginesie nie wiem gdzie chłopcy mieszkali więc dałam że hotel 

______________________________________________

Louis POV
Szliśmy z Niallem ulicami Ghany.
-Przecież ci ludzie...-nagle Niall przerwał swoją wypowiedź.Spojrzałem na niego pytająco, a chłopak kiwnął głową na coś znajdujące się za mną.Spojrzałem tam i to co ujrzałem, sprawiło że moje serce znów bolało.Przy ścinanie jednego z 'domów' siedziała brunetka.Nie nie murzynka, była ona że takiej samej karnacji jak my.Więc co ona tu robiła?Wyglądała na naprawdę wymęczoną.Na szczęście tym razem nie było z nami kamer.Dziewczyna wstała, tak jakby bała się że zaraz upadnie.Powoli szła przed siebie, a ja dopiero wtedy zauważyłem że jest ubrana we sprane już rurki i o rozmiar za dużą koszulkę
-Myślę że powinniśmy za nią pójść-zasugerowałem a Niall od razu się zgodził.Poszliśmy za nią a gdy ona zniknęła za rogiem przyśpieszyliśmy kroku aby jej nie zgubić, po jakiś 5 minutach chodzenia za nią dziewczyna zatrzymała się a po chwili upadła na ziemię.Chyba straciła przytomność.Nie zwracając na nic uwagi ruszyłem pędem w jej kierunku.Zabrałem ją do naszego 'hotelu'.Chłopcy byli zdziwieni, ale Niall im wszystko wytłumaczył więc nawet zrobili się zadowoleni.Po dwóch godzinach siedzenia w pokoju i gadania z chłopakami ładna brunetka otworzyła oczy.
-Ej, budzi się!-powiedział Harry
-Gdzie ja jestem?-zapytała od razu gdy usiadła, ale to było chyba błędem ponieważ szybko znów opadła na łóżko
-W hotelu, zemdlałaś na drodze, a my z Niallem cię zauważyliśmy więc zabraliśmy cię tu, do hotelu..-streściłem
-Ohh...w takim razie dzięki, powiedziała lekko rumieniąc się.Jejku jaka urocza..
-Tak właściwie ile ty masz lat? i co robisz tu w Afryce?-zapytał Liam
-Mam 17 lat, hmm 2 lata temu moi rodzice powiedzieli że chcą pomagać ludziom, i ja też, więc postanowiliśmy tu na rok wyjechać, a później wrócić, ale rok temu gdy ja byłam w szkole, ale jako nauczycielka, zdarzył się wypadek, moi rodzice spłonęli wraz z moim domem i wszystkim co miałam,  zostałam tu bez niczego, i tak jakoś sobie radzę sama i zbieram na bilet aby wrócić do domu...a pomyśleć że gdyby moi rodzice jeszcze żyli to już dawno byłabym w domu..ale nie te jebane pizdy musiały zjebać mi życie-powiedziała a samotna łza spłynęła jej po policzku, ale szybko ją starła
-Co?-zapytał zdezorientowany Liam
-No chyba nie myślisz że moi rodzice umarli dla zabawy, albo nie zauważyli że dom płonie, jestem pewna że ktoś ich tam uwięził, albo podpalił drzwi, czyli jedyne wyjście z domu-powiedziała szarpiąc za rurki z dziurami na kolanach
-Przykro nam-powiedziałem
-Nie potrzebnie, nie każdy jest pizdą..z tego co słyszałam to wy pomagacie tak?-zapytała
-Tak-potwierdził Niall
-A nikt z rodziny cię nie szukał?-zapytał Harry
-Nie, jedyna moja rodzina to babcia...o ile jeszcze żyje
-A ty gdzie mieszkasz-zapytałem ciekawy. Szczerze? to podziwiam tę dziewczynę
-Raz tu, raz tam-powiedziała wzruszając ramionami, ale ciągle nie podniosła na nas wzroku
-Ciągle pomagasz ludziom?-zapytał poruszony Zayn
-Tak, w końcu muszę jakoś wrócić do domu...-powiedziała smutno
-Wy jesteście to One direction?-zapytała słodko marszcząc nosek
-Tak, to my-powiedział Harry.Dziewczyna najwyraźniej biła się z własnymi myślami czy to powiedzieć czy nie
-Ymm..tak pomyślałam, czy...moglibyście mi pomóc, znaczy pożyczyć pieniądze na bilet-plątała się w słowach- oczywiście jak nazbieram to oddam co do grosza-dodała szybko
-No oczywiście!-powiedzieliśmy chórem
-Ale nie musisz oddawać pieniędzy, my wręcz nalegamy abyś je przyjęła-powiedziałem, a ona posłała mi delikatny uśmiech.Nagle ni stąd ni zowąd z jej nosa pociekła krew.Chłopcy byli wyraźnie zdezorientowani ja też, ale szybko podałem jej chusteczkę.Dziewczyna otarła nos i spojrzała na nas przepraszająco.
-Często tak masz?-zapytał Liam
-Yyy, ostatnimi dniami zdarza się..-powiedziała-Dobra ja się zbieram-powiedziała wstając-Kiedy wylatujecie?-zapytała przy drzwiach
-Jutro w południe bądź tu-powiedział Niall
-Okay, pa i jeszcze raz dzięki-powiedziała i wyszła.Przez kilka minut siedzieliśmy w ciszy i patrzyliśmy na zamknięte przez dziewczynę drzwi
-Wow-wykrztusił z siebie Zayn
-Przecież jej rodzice zginęli a ona została tu sama z niczym, i..i boże!-Harry plątał się we własnych słowach
*2 dni później
Siedzieliśmy wszyscy w jadalni, a (T.I) odrabiała zadania.Jako że babcia (S.T.I)  nie żyje ubłagaliśmy ją aby zamieszkała z nami.
-Kurwa!-zaklnęła, kreśląc coś w zeszycie
-Co?-zapytał Niall podchodząc za jej fotel.
-Głupia matma-pokazała mu zadnie.Blondyn zaczął jej coś tłumaczyć, a po chwili ona pocałowała go w policzek dziękując.Po jakieś godzinie (S.T.I) powiedziała że skończyła, i że jeśli chcemy to możemy porobić coś na świeżym powietrzu, wszyscy w mgnieniu oka się zgodzili.
(T.I)'s POV
-Zagramy w piłkę?-zapytał blondyn, a wszystkie spojrzenia rzuciły się na mnie
-Tak, ale ja nie umiem grać-okłamałam ich, ponieważ w Afryce zawsze po 'pracy' chodziłam i grałam w piłkę
-Oj tam nie może być tak źle, najpierw rozgrzewka-powiedział Lou.Podczas rozgrzewki specjalnie traciłam każdą piłkę i trafiałam pięć metrów od celu.Chłopaki byli wyraźnie zdziwieni że tak kiepsko gram po rozgrzewce, chłopaki powiedzieli że wybierają drużyny.
-Ej! jako że jestem najsłabszym ogniwem ja dobieram drużyny!Ja, Lou i...Niall-wiem wybrałam sobie najlepszych piłkarzy z One direction-A i ja nie stoję na bramce!-wystawiłam Niallowi język
-Co?..ughhh, ale macie to wygrać-powiedział zrezygnowany, w przeciwnej drużynie na bramce stal Liam a Hazz i Zayn byli w polu.
-Zaczynamy!-powiedziałam i podałam Lou piłkę celnie pod nogi.Chłopak chwilę kiwał się z Harrym po czym go lobnął, podając mi piłkę.Przyjęłam je kolankiem.Pokiwałam się trochę z Zazą i Harrym naraz po czym się znudziłam i zaczęłam podbijać piłkę z każdym podbiciem leciała wyżej, aż w końcu była w stanie przelecieć nad chłopakami to dobiłam główką, i szybko wybiegłam przed nich.odwróciłam się tyłem do bramki przeciwnika i zrobiłam precyzyjną przewrotkę, tak że piłka wylądowała w bramce przeciwnika.Chłopcy patrzyli na mnie z niedowierzaniem
-No chyba trochę tam umiem grać-powiedziałam wstając, nagle poczułam że robi mi się słabo,słyszałam jeszcze jakieś krzyki mojego imienia i chyba zemdlałam..
__________________________________________________________
Stylesowa
 witam :*
A więc właśnie jestem w trakcie zakończenia, mojego bloga, został tylko Epilog II jeśli ktoś chciałby to tu macie linka-"Never Say Never"

Nie zanudzam, do następnego BYE :*

Niall ~ I miss you - część 3

  I macie 3 część <3
Nie było niestety 8 kometarzy :(
Mam nadzieje, że tu tyle będzie!!
Chciałam podziękować za życzenia od was a w szczególności podziękowania idą do Zuzol xd. 
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

J: Zawsze będziesz moim małym Niallem Głodnym Horanem..
N: Twoim? - spojrzał na mnie nieco zdziwiony.
J: A nie?
N: No jak nie jak tak.. - zaśmialiśmy sie. Chłopak szybko rozpalił ognisko i znów upiekliśmy sobie kiełbaski. Ten dzień był idealny, zwariowany i niestety ostatni cały nasz.. Nie wiem czy po tym weekendzie będzie mi łatwo go tak po prostu pościć na ten rok. Późnym popołudniem pojechaliśmy do mnie, rozpakowaliśmy auto i rozsiedliśmy sie w moim pokoju.
J: O której jutro wyjeżdżasz? - zapytałam, ale bałam sie odpowiedzi.
N: O 11 mamy być na lotnisku. - powiedział kładąc sie na łóżku, ułożyłam sie kolło niego i oboje wpatrywaliśmy sie w sufit. Były na nim świecące gwiazdki. - Pamiętam jak je przyklejałem..
J: Ja też.. Zrobiłeś to, bo bałam sie ciemności.. - zaśmialiśmy sie. - A jesteś już spakowany? - położyłam sie na boku, przodem do niego i podparłam głowę, dłonią.
N: Tak.. - przyznał krótko
J: To może zostaniesz dzisiaj.. ? - spojrzał na mnie - ..Chyba że masz coś ważnego do załatwienia.. - blondyn uśmiechnął sie słodko i przybliżył tak że był wtulony we mnie. Zrobili mi sie smutno i przykro, łzy mimowolnie wypłynęły z moich oczu. Zatrzymywały sie na Nialla szyi.
N: Czemu płaczesz.. ? - zapytał cicho
J: Nie chce żebyś wyjeżdżał.. Teraz żałuje że tyle czasu zmarnowałam.. - powiedziałam łamiąco, Niall przycisnął mnie mocniej do siebie.
N: Ja też nie chce, ale nie mogę nic zrobić.. To moja praca.. - nic mu nie odpowiedziałam, starałam sie uspokoić, cieszyć sie ostatnimi chwilami z nim. Przeleżeliśmy wtuleni w siebie do wieczora, podniosłam sie z łóżka i podeszłam do szafy, wyciągnęłam z niej koszulkę blondyna i jego dresy. Ja swoją piżamkę miałam w łazience.
J: Trzymaj. - rzuciłam mu ubrania - Ja idę pierwsza.. - uśmiechnęłam sie i wyszłam. Nie chciałam marnować czasu na długą kąpiel, więc wzięłam prysznic, wytarłam ciało i założyłam krótkie spodenki i T-shirt Horana. Z tego właśnie składa sie moja piżamka, jego koszulka jest za duża, więc wyglądam jakbym miała tylko ją. Wyszłam i wróciłam do sypialni. - Możesz iść.. - powiedziałam tylko i zeszłam do kuchni, zrobiłam nam herbatę i kolacje. Po kilkunastu minutach poczułam jego dłonie na swojej tali, przytulił sie do moich pleców.
N: Spisz w mojej koszulce? - mruknął do mojego ucha.
J: Mhm.. Od zawsze.. - zachichotałam i postawiłam kanapki na stół. - Smacznego.. - zaczęliśmy zajadać, znów rozmowa sie rozkręciła i nie miała końca. Po kolacji przenieśliśmy sie do sypialni, gdy spojrzałam na zegarek, wskazywał już po północy, rozgadaliśmy sie, przykryłam nas kołdrą i wtuliłam sie w niego. Niall nie przestawał gadać, jego głos był kojący i sprawił że zasnęłam. Ranek przyszedł niesamowicie szybko, ale budząc sie nie czułam ciepła Horana. Wstałam jak poparzona na nogi, nie było go! Mój wzrok od razu skierował sie na zegarek: 10:45, zdążę! Wleciałam do łazienki, poranna toaleta, włosy rozczesałam i związałam w koka i ubrałam sie w pierwsze lepsze dresy. Pół godziny później byłam na lotnisku, stanęłam na środku i wypatrywałam mojej blond czupryny. Było pełno ludzi i nie widziałam go.. a jak sie spóźniłam?! Nagle mignął mi Malik, podbiegłam do niego bliżej, bo pewnie gdzie on to i Niall, ale okazało sie że to jednak nie Zayn.
K: (T.i.)!! - usłyszałam za sobą swoje imię, automatycznie odwróciłam sie z szybszym biciem serce. Przede mną stał Niall i szczerzył sie do mnie. Szybko zmniejszyłam miedzy nami odległość i wtuliłam sie w niego bardzo mocno. Horan odwzajemnił uścisk chowając swoją głowę w zagłębieniu mojej szyi.
J: Dlaczego mnie nie obudziłeś?! Chciałeś tak po prostu bez pożegnania wyjechać na tak długo? - robiłam mu wyrzuty ze łzami w oczach.
N: Cii.. Tylko nie płacz, przepraszam. Nienawidzę sie z tobą zegnać! - powiedział ścierając łzę spływającą mi po policzku. Nie odpowiedziałam mu, kolejny raz wtuliłam sie w jego ciało. Trwaliśmy tak w uścisku dopóki nie usłyszeliśmy głosu pani z informacji.
P: Samolot do USA wystartuje za 15 minut, prosimy wszystkich niezwłocznie udać sie do bramek. - spojrzałam na Nialla, w jego oczach też błysły łzy. Złapał mnie za dłoń i ruszył w stronę bramek. Cieszyłam sie jego dotykiem wiedząc że to ostatnia taka chwila przez najbliższy rok.
J: Dalej chyba nie mogę iść.. - zatrzymaliśmy sie przed ostatnim punktem kontroli.
N: Nawet sobie nie wyobrażasz jak mi ciężko tam iść.. - wyszeptał, znów starł kciukiem z mojego policzka łzy. Horan pochylił sie nade mnie, byłam pewna że ucałuje mój policzek. Poczułam jego miękkie wargi na swoich, przywarł do nich, muskając je delikatnie. Oddalam pocałunek kładąc swoje dłonie na jego polikach. Czułam sie szczęśliwa, pełna miłości.. Oderwał sie ode mnie i oparł swoje czoło o moje. - Kocham cie.. - powiedział patrząc prosto w moje oczy. Nie poczekał ma moją odpowiedz, czy jakakolwiek reakcje, przeszedł przez bramkę. Stałam jak wmurowana w podłogę, nic nie mogłam zrobić, patrzałam tylko jak odchodzi. Przed samym wejściem do samolotu odwrócił sie do mnie i ze słabym uśmiechem pomachał mi..
...

Tak jak mówiłam, 8 komów i kolejna część!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!! 



Naat

Niouis zamówiony cz.4

                                     Niouis zamówiony cz.4
wiem, wiem że tak długo nie było, i so sorry....
Dla przypomnienia: Niouis cz.1Niouis cz.2Niouis cz.3
___________________________________________________________
chciałam coś powiedzieć, ale nie mogłam ponieważ ktoś chwycił mnie i przerzucił przez ramię.Zaczęłam walić rękami w plecy chłopaka ale to nic nie dawało.
-Ogarnij się-Dobiegł mnie głos.Chwila ja znam ten głos....
-Louis?ty tak na serio?...-nie zdążyłam dokończyć ponieważ chłopak włożył mnie do swojego auta
-Tak, księżniczko jedziemy do twojego mieszkania, a potem do naszej willi
-Lou...o co ci chodzi chciałeś żebym pocałowała Horana?zrobiłam to, nie dałeś mi mu nawet wytłumaczyć, tylko przerzuciłeś przez ramię i wyniosłeś z budynku, o co ci chodzi?-zapytałam nie ukrywam zła
-Szczerze? sam nie wiem, po prostu przyciągasz mnie do siebie-powiedział cicho
-Oh Lou, uwierz mi jestem na serio zbyt popieprzonym człowiekiem-Powiedziałam szczerze
-Wątpię...-nie dane mu było dokończyć ponieważ podjechaliśmy pod moje mieszkanie...skąd on wiedział..że ja tu?..nie ważne
-Spakuj kilka ubrań kosmetyków i czego potrzebujesz, ponieważ spędzisz z nami weekend-powiedział z wielkim bananem
-Myślisz że Niall nie będzie mi miał tego za złe?-zapytałam niepewnie, przygryzając wargę
-Ymmm-chłopak się zastanowił-Sądzę że chyba nie, jeśli mu wszystko wytłumaczysz-posłałam mu ostrzegawcze spojrzenie-wytłumaczymy-poprawił
-Kiepskie pierwsze wrażenie-mruknęłam otwierając drzwi od mojego mieszkania.Ruszyliśmy do mojego pokoju.Zaczęłam chodzić i zbierać potrzebne mi rzeczy a Lou wywalił się na łóżko-Wiesz sądzę że okay byłoby żebyś winę wziął na siebie-powiedziałam z słodkim uśmiechem
-Co?niby dlaczego?-zapytał zdezorientowany
-Ponieważ znacie się tak jakby 4 lata? a my tak jakby 40 minut? więc znając twój nieprzewidywalny charakter to mógłby się tego spodziewać-powiedziałam dumna z siebie
-Może i masz rację-więcej już się nie odzywaliśmy.Po pół godzinie zaparkowaliśmy pod willą.Weszliśmy do środka.
-Jesteśmy!-krzyknął
-My?-dobiegł krzyk jak sądzę z salonu
-Tak, ale mniejsza z tym-powiedział pokazując mi że mam być cicho-Pamiętacie tą dziewczynę z którą mieliśmy dziś wywiad?-w co on gra?
-Tą taką młodą?..-Liam
-Tą taką uroczą?...-Zayn
-Tą taką seksowną?..-nie kto inny jak Hazz
-Tą taką śliczną?...-i przerywanie po sobie zakończył Niall
-No tak tą młodą ,uroczą, seksowną, śliczną..-spojrzał na mnie poruszając brwiami, a ja już na serio nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem-Ymm...no i ona tutaj jest-nie minęło nawet 10 sekund a chłopaki stali w przedpokoju.Spojrzeliśmy na siebie z Louisem i w tym samym czasie wybuchnęliśmy śmiechem.
-Lou-jęknął Hazz. Chłopcy wyglądali na lekko zażenowanych
-Haha...w każdym bądź razie miło was znów widzieć-powiedziałam uśmiechając się
-Zapraszamy do salonu-powiedział Zayn powoli ewakuując się do salonu.
-Niall-Lou zatrzymał blondasa
-Tsa?-wydał się lekko zaskoczony
-No bo ja ten..-potarł dłonią kark-No chciałem wytłumaczyć tą sytuację, no z tym pocałunkiem..-chłopak plątał się we słowach
-Co? nie rozumiem-powiedział
-No bo ja tak jakby kazałem? Lizie cię pocałować-Na twarzy blondyna pojawił się smutek i zakłopotanie...i chyba zawiedzenie?
-Lou!-powiedziałam dając mu sygnał aby zostawił mnie sam na sam z Horanem
-Cóż, czyli..-nie dałam mu dokończyć.Wspięłam się na palce chwytając szyi blondyna szepnęłam mu do ucha
-Nikt nie powiedział że nie chciałam tego zrobić-powiedziałam składając pocałunek na policzku Nialla, na którego twarzy pojawił się zdecydowanie promienny uśmiech
*2 godziny później
Siedzę właśnie z chłopakami w salonie i mówimy o sobie tylko jest taka zasada musi to być coś czego inni nie wiedzą, każdy z chłopców już powiedział swój monolog o tym co lubią czego nie lubią i ogólnie o sobie.Teraz przyszła kolej na mnie
-A więc...jestem popieprzonym człowiekiem, zjebanym przez życie..-zaczęłam ale przerwał mi Hazz
-No ja cię proszę nie może być tak źle, albo przynajmniej nie gorzej niż z nami-powiedział
-Serio? uwierz mi jestem chyba jedną z bardziej powalonych osób, a dowodem na to jest to że praktycznie w każdym moim zdaniu jest przekleństwo, nałogowo palę, lubię ból, i czasem mam po prostu takie momenty że mam wyjebane, na wszystko..
-Co do przekleństw, przy nas nie przeklinasz, Zayn pali i co? każdy z nas ma czasem takie momenty że po prostu coś go przerasta-powiedział Liam
-Przy was nie przeklinam bo próbuję was nie zrazić, jeśli chodzi o palenie, to nie do końca jak Zaza ponieważ ja palę E-papierosy, a co do reszty ja jestem szczególnie pierdolnięta, ale odpuśćmy...-spojrzałam na Lou który posłał mi spojrzenie że mam dalej opowiadać o sobie-Hmm, nienawidzę, po prostu nienawidzę gdy ktoś mówi do mnie "misiu"..
-Czemu?-zapytał wyraźnie zaskoczony Ni
-Złe wspomnienia..-chciałam to tak zostawić ale widząc ich spojrzenia kontynuowałam-Gdy miałam 13? tsa, chyba 13 lat kolega mojej przyjaciółki zaczął do niej pisać że już dawno nie miał dziewczyny, że czuje się samotny, i że nikt go nie chce, no to moja przyjaciółka mu napisała że ona ma chłopaka ale ja nie mam.I tak się zaczęło pisaliśmy przez jakiś tydzień? no mniej więcej,po tygodniu on do mnie czy chcę być jego dziewczyną, ja nie byłam pewna, po prostu nie byłam, ale moja przyjaciółka ubłagała mnie abym dała mu szansę, no to mu ją dałam .On cały czas do mnie pisał misiu i wgl takie tam słodkie bzdety że normalnie rzygam tęczą, ale to "misiu" to szczególnie często.Z czasem zaczęło mi zależeć, ale nie kochałam go przez cały nasz związek mu nie powiedziałam 'kocham cię' on naciskał przynajmniej raz dziennie oznajmiał mi że mnie kocha a ja mu nie szczere ja ciebie też, nie mam pojęcia czemu ale żadnemu chłopakowi nie powiedziałam wprost 'kocham cię' jeśli już to' ja siebie też'.Ale powracając po jakimś tygodniu?dwóch? on zaczął ograniczać nasze kontakty a ja wtedy go bardzo potrzebowałam, naprawdę, a na dodatek w nowej szkole nie miałam tak łatwo, niby moja przyjaciółka była taka kochana, ale była w chuj fałszywa...Nie miałam zbytnio oparcia.A rodzice? nie miałam ochoty się im zwierzać, jakby mieli zbyt mało problemów na głowie. Pewnego dnia zauważyłam temperówkę, odkręciłam śrubkę wzięłam ostrze i zaczęłam się ciąć, oczywiście nie do krwi.Zrobiłam tego dnia trzy cięcia, ale nie do krwi, tylko żeby bolało więc miałam takie czerwone ślady.Po jakimś tygodniu? zebrałam się na rozmowę z "moim chłopakiem" bo kilka dni wcześniej od mojej przyjaciółki dowiedziałam się że ona z nim jest, ale ja jej nie ufałam więc, nie wierzyłam.Ale gdy zobaczyłam wiadomości podłamałam się? tak to chyba najlepsze określenie.Napisałam mu że to koniec i że to wszystko może sobie w dupę wsadzić bo jest gówno warty, i takie tam, już nawet nie pamiętam co...w każdym bądź razie jeszcze problemy w szkole i nie wytrzymałam zaczęłam się ciąć ale do krwi, pamiętam że obiecałam sobie że nie tknę do świąt żyletki, ale nie wytrzymałam wtedy około tydzień później znów to zrobiłam i pomyślałam ile spraw zjebałam wyszło mi 70.A najgorsze że mnie to nie przeraziło, wręcz przeciwnie jak widziałam krew spływającą z nadgarstków to się uspokajałam, lubiłam ten widok i wiedziałam że zasłużyłam.Z czasem pomyślałam że to trochę za dużo jak na jedno miejsce i robiłam pojedyncze cięcia na przykład na kostkach, na boku ,na kolanie, na brzuchu....cóż już nie zanudzam-powiedziała i spojrzałam na chłopaków.Każdemu z nich szkliły się oczy.
-Pokaż nadgarstki-powiedział Zayn opanowując swój głos
-Nie tnę już rąk-powiedziałam podwijając rękawy, bo to prawda moje nadgarstki są już czyste...ale  nie uda, ale to pozostawiam dla siebie
-A uda?-zapytał Niall
-Nie?-powiedziałam udając pewną swoich słów, ale chyba słabo mi to wyszło-a z resztą idę spać-powiedziałam i biegiem ruszyłam do swojego pokoju.Nagle nabrała mnie ochota na pocięcie się, i po prostu nie mogłam się powstrzymać...musiałam..i to zrobiłam...wiem że myślicie że jestem chora i posrana ale ja po prostu nie mogę...to uzależnienie, i nie mam dla kogo walczyć, nawet nie chcę walczyć..Siedziałam na oparciu wanny i wykonywałam chyba piątą kreskę.Byłam tak pochłonięta muzyką którą włączyłam i cięciem się że nie zauważyłam co się w okół mnie dzieje.Właśnie przykładałam ostrze do skóry gdy usłyszałam....
__________________________________________________________________________
Stylesowa
Wiem zawiodłam was, i wiem że jest ten rozdział jaki jest ale skończyłam go pisać teraz czyli o 00:50 więc jestem cholernie zmęczona. Dawno mnie nie było ale mam nadzieję że rozumiecie...nie zanudzam Bye do następnego :*
                                            SZANUJESZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ