Aloha!
Ogólnie chciałam wam powiedzieć że kończy mi sie urlop!! W poniedziałek idę do pracy, ale będę miałam więcej czasu niż przez urlopem! Chciałam też przypomnieć o Night Changes ~ Darker Life! Pamiętacie o moim FF? Jest tam już 95 rozdziałów!
Okay, imagin z Hazzą!
Nie wiem przy jakim poście i który z ANOMINKÓW chciał żebym napisała dla niej imagina typowo amerykańskiego, cokolwiek to znaczy.. Ale myślę że podołam i to jest pierwsza część tego imagona dla Ciebie <3
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Nareszcie! Nareszcie to zrobili! Wybiegłam niemal jak Struś Pędziwiatr z domu i po kilkunastu sekundach byłam pod drzwiami mojego przyjaciela.
J: Luke!! - zawołałam wchodząc do jego domu, byłam szczęśliwa. - Luke'i gdzie jesteś?! - w domu było cicho, poszłam szybko do jego pokoju i tam go zastałam. Czytał jakąś książkę ze słuchawkami w uszach. - Hej.. - pomachałam mu, chłopak ściągnął słuchawki wyłączając od razu muzykę.
L: Cześć Mała. - uśmiechnął się, cmoknęłam go w policzek na przywitanie i szczerzyłam sie jak nienormalna. - Co sie dzieje? - zaśmiał sie, Luke jest moim przyjacielem od podstawówki, nie mamy przed sobą tajemnic, jesteśmy do siebie podobni, jak rodzeństwo.
J: Nie uwierzysz! - powiedziałam zbyt głośno - Rodzice w końcu przepisali mnie do twojej szkoły! - cieszyłam się.
L: Naprawdę?! To świetnie! - przytulił mnie ze szczęścia do siebie.
J: Teraz znów będziemy ze sobą przebywać codziennie.. - albo jestem wariatką, albo naprawdę tak mocno sie ciesze.
Tak właśnie zmieniłam szkołę, moje życie się zmieniło, nie wiem czemu, ale wszystko o czym opowiadał mi mój przyjaciel, o tej szkole i uczniach, było kłamstwem. On nie był tak lubiany jak opowiadał, mieli go to za ciamajdę i kujona, ale to i tak nie było dla mnie przeszkodą. Zawsze będę się z nim przyjaźnić! Niestety ja, z racji tego że, przebywałam z nim, dostałam podobne miano. Chociaż mój wizerunek nie różnił sie niczym od innych dziewczyn, ubierałam sie normalnie, nie byłam też kujonem który ciągle siedzi przed książkami. Jednak ta szkoła była taka, że uczniowie dzielili się na grupki. Dwie grupki, kujony i ci popularni! Dodali mnie do kujonów nawet nie znając mojego imienia, ale nie protestowałam widząc jacy kretyni byli w tej 'popularnej' grupie. Najbardziej ON, Harold Edward Styles! Zachowywał się tak jakby cała szkoła była jego, jakby nikt nie mógł mu się postawić. Widziałam jak bawił się uczuciami innych dziewczyn z kategorii popularnych, widziałam też jak te z kujonów, wzdychają na jego widok. Jakby tylko ich wygląd obchodził, a to co siedziało mu w głowie i to jak sie zachowywał, odchodziło w niepamięć. Nigdy nie darzyłam go sympatiom, nawet na niego nie patrzałam. Denerwował mnie swoim zachowaniem i na szczęście nie zwracał na mnie uwagi. Nie wchodziliśmy sobie w drogę i myślałam że tak pozostanie.. Kolejne miesiące szkoły, coraz więcej nauki, przez co miałam coraz mniej czasu. Luke starał się być ciągle blisko mnie, z resztą cieszyłam sie z tego, miałam tylko jego.. Siedziałam właśnie na matmie i próbowałam zrozumieć ciężki temat z trygonometrii, nigdy mi to nie szło.
J: Nigdy tego nie zrozumiem.. - powiedziałam cicho, lecz na tyle głośno by Luke'i usłyszał.
L: Jeśli chcesz mogę ci wytłumaczyć po szkole. - uśmiechnął się w ten jego sposób.
J: Dziena.. - zaśmiałam sie cicho. Stwierdziłam, ze skoro przyjaciel mi to wytłumaczy to nie będę się już skupiać na lekcji, zaczęłam bazgrać po marginesie, starając się usilnie ignorować uczucie czyjegoś wzroku na sobie. Nigdy tak nie miałam, chociaż zawsze wiedziałam kiedy Luke na mnie patrzy i jakie towarzyszą mi przy tym odczucia, ale to było inne. Rozglądałam się dyskretnie po klasie aż w końcu znalazłam mojego obserwatora, ale pożałowałam tego! Mogłam żyć w niewiedzy! Harold przyglądał mi się tak intensywnie że zaczynałam sie rumienić, spuściłam głowę, tak ze włosy zasłoniły mi większość twarzy. Czemu on sie tak wpatrywał?! Upragniony przeze mnie dzwonek zadzwonił chwile później, szybko się spakowałam i już miałam wychodzić kiedy Luke mnie zatrzymał.
L: Mała ja sie spóźnię na kolejna lekcje, idę do chemiczki.. - uśmiechnął sie słabo. Skinęłam tylko głową i zaczęłam wychodzić już z pustej sali. Zamknęłam za sobą drzwi i skierowałam się do swojej szafki, wrzuciłam niepotrzebne mi książki i wyjęłam na kolejne 3 lekcje. Zamknęłam z rozmachem szafkę i ze strachu aż podskoczyłam. Za drzwiczkami stał Styles!
H: Przestraszyłaś się? - zaśmiał się zwycięsko.
J: Może.. Coś konkretnego ode mnie potrzebujesz? - zapytałam bez zastanowienia. Zazwyczaj jego kumple podchodzili do mnie tylko jak mieli jakaś sprawę, typu: przepisanie pracy domowej.
H: Coś konkretnego, to w domu.. - mrugnął do mnie, odwróciłam się na pięcie i odeszłam od niego. Nie miałam ochoty z nim dyskutować i to jeszcze na taki temat. Nagle poczułam jego silną dłoń zaciskającą się na moim ramieniu a potem ból na plecach. Przycisnął mnie swoim twardym ciałem do ściany i nie zamierzał puszczać. - Nie skończyłem! - powiedział przez zęby i jego jedna dłoń przejechała po mojej talii.
J: Ale ja skończyłam! Puszczaj mnie! - warknęłam i zaczęłam go od siebie odpychać, ale Pan Popularny nie myślał puścić.
H: Bądź grzeczna to niczego nie będziesz żałować. - niby się uśmiechnął, ale głos był przesiąknięty gniewem.
J: Odwal się ode mnie! Nie chce mieć nic wspólnego z Tobą i twoimi kolegami! - miotałam sie jeszcze bardziej, czułam że mój oddech jest szybszy i płytszy a puls nienaturalny.
H: Nie da się słoneczko. - przejechał palcem po moim policzki jakby go gładził. - Dopiero się przyczepiłem i czuje że szybko nie odpuszczę.. - powiedział pewny siebie.
J: Czym zawiniłam? - spytałam spokojnie i na pewno był zaskoczony tymi słowami.
H: Niczym, jesteś wielką szczęściarą, wiele dziewczyn z.. - zaciął się
J: Z kujonów? - dodałam za niego
H: Można tak powiedzieć. - zaśmiał się - ..Chce być teraz na twoim miejscu.
J: Chętnie się z którąś zamienię! - syknęłam
H: Jeszcze będziesz błagać o powtórkę. - jego uśmiech, oczy, cała twarz.. Wszystko było tak przerażająco blisko.
J: Sądzę, że jednak ni.. - przerwał mi. Wbił się mocno w moje wargi, widziałam że zamknął oczy, jego dłonie trzymały moje biodra. Nie poddam się temu! Nigdy! Nie jestem taka! Brunet usilnie napierał na moje wargi, musiałam sie mocno skupiać żeby nie odwzajemnić, jego zapach był tak intensywny, mieszał mi w głowie.
H: No Skarbie.. - oderwał sie delikatnie, ale jego usta dalej dotykały moje - .. Przyłóż się trochę..
...
____________
I jak?! Może być początek? Wiem że wy jednak mimo, jeśli się nie spodoba, to dacie te 20 komów!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!
Naat
One Direction i My.. - imaginy
środa, 5 sierpnia 2015
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
Niall! ~ The little boy and HE.. - część 6 /ostatnia
I jest ostatnia część!
Teraz chcecie Hazze? Ja dawno go nie dodawałam!! <3
A ta część, jest dłuższa niż pozostałe!
+ co myślicie, żeby jakoś zmienić wygląd bloga? Co sądzicie o muzyce na blogi i.. I kochacie tak mocno jak ja 'Drag me down'?!
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
J: Naomi?! - zaczęłam ją wołać, niektóre kobiety posyłały mi troskliwe spojrzenia - Przepraszam, widziałaś może taką małą blondyneczkę, w sukieneczce w kwiatki? - pytałam jedną z kobiet.
K: Nie.. - zaprzeczyła ze smutkiem. Jeszcze większy strach ogarnął moim ciałem, biegałam po parku i szukałam, wołałam jej. Nigdzie nie widziałam, nie słyszałam już jej śmiechu, w moich oczach było pełno łez. Rozglądałam sie dookoła siebie i mignęła mi przed oczami mała dziewczynka. Podeszłam bliżej i to ona. Puściłam sie do niej biegiem. - Naomi, tu jesteś.. - podbiegłam zdyszana do dziewczynki, siedziała przy jakimś chłopaku. - Czemu uciekłaś? Wiesz jak sie martwiłam.. - tuliłam do siebie małą
Dz: Mama, mama.. - powtarzała i wyciągnęła do mnie rączki. Wzięłam ją na ręce i uściskałam. Naomi odkąd nauczyła sie wypowiadać to słowo, mówi na mnie mama.
J: Dziękuje.. - spojrzałam na chłopaka, uśmiechał się do mnie, czemu ten uśmiech był taki znajomy? Te oczy.. Niemożliwe! Nie chce! Już prawie zapomniałam!
Ch: Nie ma za co.. Kiedyś przytrafiła mi sie podobna sytuacja. - zaśmiał sie i już byłam przekonana że to ON.
J: Małe dzieci są strasznie ruchliwe, a teraz cię przepraszam, ale muszę iść. - zaczęłam odchodzić z dziewczynką. Widziałam jak ta patrzy za mnie, nie chciałam sie odwracać, mam nadzieję że mnie nie poznał.
N: Nie mogę tak.. - usłyszałam za sobą i poczułam jak łapie mnie za rękę zmuszając do zatrzymania się. - Daj się zaprosić na kawę.. - uśmiechnął się.
J: Nie mogę, mała jest strasznie zmęczona i pora na jej drzemkę.. - szukałam wymówki.
N: To chociaż daj mi swój numer. - uśmiechnął się, to ten uśmiech zapamiętałam.
Dz: Mama.. - ziewnęła. Przytuliłam ją mocniej do siebie i kołysałam.
J: Zapomnij. - powiedziałam oschle i znów od niego odeszłam. Nigdy nie zapomnę jak mnie zranił, rozsadzała mnie złość do niego.
N: To chociaż cie odprowadzę, pomogę. - dorównał mi kroku, czemu nie może odpuścić tak jak po tamtych wakacjach?!
J: Może ja nie chce twojej pomocy? - nawet na niego nie spojrzałam.
N: Ty może nie, ale twoje ręce już mdleją. - spojrzał na małą leżącą na moich rękach. Bez mojego pozwolenia blondyn ją wziął i przytulił do siebie. Wróciło wszystko, wszystko co z nim przeżyłam w tamte wakacje, minął niemal cały rok. Czemu musiał się pojawić?! Naomi wtuliła się w niego jak kiedyś Theo. - Prowadź.. - uśmiechnął się. Szłam bez słowa w stronę domu dziewczynki, droga zajęła nam zaledwie 15 minut, nie odzywałam się do niego. Miałam ochotę wykrzyczeć mu wszystko co leżało mi na sercu, ale nie, najwyraźniej on mnie nie poznał. I niech tak zostanie! - Czemu mam wrażenie że mnie nie lubisz? - spytał cicho gdy odprowadzałam go już do drzwi.
J: Bo tak jest.. - powiedziałam bez większego przejęcia.
N: Czemu? Przecież nawet mnie nie znasz..
J: I nie chce poznać. - burknęłam cicho.
N: Nie możesz podziękować i zaprosić mnie na kawę? - jego radość znikała.
J: Dziękuje. - powiedziałam krótko.
N: Nie spotkamy się już?
J: Nie, nie chce Cie widzieć Niall.. - wypchnęłam go za drzwi i zamknęłam je na wszystkie zamki. Usiadłam pod drzwiami a łzy wypłynęły spod moich powiek, czemu on musiał się pojawić?! Cierpiałam przez niego przez 24/7, cały czas mam ten ból, ale nauczyłam się to ignorować. Mimo że nie łączyło nas nie wiadomo co, ale jednak obiecywał że będziemy się widywać, będziemy do siebie dzwonić. Skłamał a ja tak bardzo nienawidzę kłamstwa! Po jakimś czasie starłam łzy, nie chciałam już przez niego ich marnować. Podniosłam się z miejsca i poszłam do pokoiku w którym spała Naomi, patrzałam na jej dziecięcą twarzyczkę, a w mojej głowie pojawił się obraz śpiącego Theo, zacisnęłam zęby by nie rozpłakać się ponownie.. Po jakiejś godzinie wróciła do domu mama Naomi, więc ja mogłam wracać do siebie. Nie poszłam jednak do domu, musiałam pomyśleć, a spacerowanie jest najlepsze. Miałam mętlik w głowie, po tamtych wakacjach strasznie cierpiałam, bo wiedziałam że coś do niego czuje, ale on urwał ten kontakt, a obiecał, zarzekał sie nawet że chce to ciągnąć.. Nie wiem jak mam teraz sobie z tym poradzić?! Pewnie już go nawet nie spotkam, ale ból w sercu będę leczyć równie długo co ten po naszym ostatnim spotkaniu. Zawrócił mi wtedy w głowie, codziennie śniłam że go spotykam, że jest przy mnie i dalej patrzy na mnie jak tamtego wieczoru.. - Ałaaa! - powiedziałam głośniej gdy zderzyłam sie z kimś i wylądowałam na ziemi, szłam wpatrzona w swoje buty i nawet nie zauważyłam gdzie idę.
K: Przepraszam. - mruknął ten ktoś, podniosłam sie z chodnika i otrzepałam z brudu. Dopiero teraz spojrzałam na tego ktosia. Pożałowałam swojej decyzji, znowu on! Wyminęłam go bez słowa i już miałam rzucić się biegiem w stronę domu, kiedy poczułam mocny uścisk na ramieniu. - Poczekaj, drugi raz się nie wywiniesz. - rozpoznał mnie, ale chyba tylko z tej dzisiejszej sytuacji.
J: To boli. - wyrwałam rękę z jego uścisku i potarłam bolące miejsce - Czego ode mnie chcesz?! - nie chciałam być dla niego miła, nie zasłużył!
N: Dowiedzieć się pary rzeczy. - skinął głową na ławkę obok nas dając do zrozumienia że mamy usiąść. - To że znasz moje imię może być związane z tym że mam taką a nie inną prace, ale dlaczego mnie nie lubisz, nie znasz mnie, nawet nie chciałaś poznać.. - miał wyrzuty.
J: Oj znam Cie, może ty jakoś masz zaniki pamięci, ale ja mam dobrą pamięć i jeszcze nikt mnie tak nie skrzywdził Niall, jak ty! - podniosłam głos, a co mnie to obchodzi że wszyscy na nas patrzą! Albo że sobie przypomni! - Więc daruj sobie, bo to i tak nic nie zmieni! - wstałam gwałtownie z tej ławeczki.
N: Pamięć mam świetną i zapamiętał bym taką pyskatą dziewczynę! - również wstał z miejsca.
J: A widzisz, bo jeszcze rok temu nawet bym Ci się nie postawiła! Możesz zniknąć tak jak wtedy?! Nie chce Cie widzieć, znać!
N: Rok temu.. - mówił jakby do siebie, nie chciałam tu być, odeszłam od niego, ale daleko się nie oddaliłam - (T.i.) poczekaj.. - przypomniał sobie.
J: Czego?! - warknęłam czując jak moje oczy znów są wypełniane łzami.
N: Przepraszam.. - spuścił głowę.
J: W porządku. - podniósł wzrok zaskoczony.
N: Co?
J: Normalnie Niall, wracaj do swojego życia, zapomnij tak jak wtedy i będzie dobrze. - mój głos nie miał żadnych uczuć.
N: Myślisz że to takie proste?! Myślisz że mi było łatwo?! Codziennie o Tobie myślałem, niemal codziennie sie kłóciłem o to, że chce utrzymywać z Tobą kontakt, a kiedy im już nie zależało, odpuściłem, a wiesz dlaczego?! - nie odpowiedziałam - Bo minęło zbyt dużo czasu! Nie mam pojęcia, do tej pory, czy może nie ułożyłaś sobie życia, nie wiedziałem czy mnie pamiętasz.. - jego ton ustępował.
J: Czemu nie mogłeś sie ze mną kontaktować? - zapytałam bardziej z ciekawości.
N: Moi szefowie stwierdzili że wakacyjne miłości nie są dobre dla zespołu, zakazali mi tego.. - był zły, ale i przygnębiony.
J: Cierpiałam.. - usiadłam z powrotem na ławce, cała dotychczasowa złość odeszła.
N: Śniłem o tym dniu, chciałem Cie spotkać, wyjaśnić i mam wrażenie że dalej śnie.. - spojrzał w moje oczy.
J: Nie wiem czy to, że tak mówisz coś da.. Niall jesteś jedynym mężczyzną którego tak bardzo nienawidziłam przez ten rok. Nawet zrezygnowałam z wakacji w Irlandii, wszystko co robiłam, nawet to że Naomi jest tak podobna do Theo utrudniało mi życie.. - wyznałam, chłopak wyraźnie posmutniał.
N: Szczęściarz z niego.. - stwierdził cicho.
J: Kto?
N: Ojciec twojej córeczki.. - mruknął.
J: Mojej córeczki? - zdziwiłam się.
N: No tej Naomi.. Jest piękna jak Ty. - skomplementował mnie, a ja myślałam że wybuchnę śmiechem
J: Ona nie jest moją córką. - zaśmiałam się.
N: To czemu mówiła do Ciebie 'mama'?
J: Bo jestem z nią częściej niż jej prawdziwa mama.. - znów się zaśmiałam, widziałam jak Niall odetchnął.
N: A.. no wiesz.. Masz.. - mieszał się.
J: Nie, nie mam nikogo. - teraz sie uśmiechnął, pierwszy raz odkąd rozmawiamy.
N: Mogę się starać o twoje serce? - zapytał patrząc w moje oczy, jego twarz była coraz bliżej.
J: Starać się możesz, ale nie wybaczyłam Ci tamtego. - uległam i spojrzałam na jego wargi, pragnęłam poczuć znów ich smak.
N: A kiedy mi wybaczysz? - powoli czułam coraz wyraźniej jego męski zapach, jego perfumy sie nie zmieniły.
J: Jak mnie pocałujesz.. - wypaliłam i nim zdążyłam cokolwiek odkręcić swoje słowa, on opadł całkowicie na moje usta. Całował delikatnie, bez pośpiechu i czekał aż odwzajemnię, a ja nie mogłam już trzymać go w niepewności i wkładając palce w jego włosy, oddałam pocałunek.
N: Czyli teraz mogę się starać? - uśmiechnął się opierając swoje czoło o moje. Jego dłoń pieściła skórę na moim policzku.
J: Postaraj sie bym już nie cierpiała. - teraz ja się lekko uśmiechnęłam i podgryzłam dolną wargę. Blondyn przejechał po niej kciukiem i znów mnie pocałował. Tym razem był bardziej zdecydowany, szybszy i czułam, że na pewno nie ostatni. Byłam szczęśliwa, wiedziałam, że jakbym mu nie dała tej szansy żałowałabym do końca życia.
N: Czemu nasze pierwsze spotkania muszą być zawsze przez nasze dzieci? - zaśmiał się.
J: Może one wiedziały co robią. - zawtórowałam mu, przytuliłam się do niego chcąc być jak najbliżej jego ciała. Niall przycisnął mnie mocniej, bicie jego serca czułam na swoim ciele. Już będzie dobrze, wiedziałam to!
THE END!
...
To jak, Hazz teraz?! I 20 komów i dodam 1 część!! <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!
Naat
Teraz chcecie Hazze? Ja dawno go nie dodawałam!! <3
A ta część, jest dłuższa niż pozostałe!
+ co myślicie, żeby jakoś zmienić wygląd bloga? Co sądzicie o muzyce na blogi i.. I kochacie tak mocno jak ja 'Drag me down'?!
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
J: Naomi?! - zaczęłam ją wołać, niektóre kobiety posyłały mi troskliwe spojrzenia - Przepraszam, widziałaś może taką małą blondyneczkę, w sukieneczce w kwiatki? - pytałam jedną z kobiet.
K: Nie.. - zaprzeczyła ze smutkiem. Jeszcze większy strach ogarnął moim ciałem, biegałam po parku i szukałam, wołałam jej. Nigdzie nie widziałam, nie słyszałam już jej śmiechu, w moich oczach było pełno łez. Rozglądałam sie dookoła siebie i mignęła mi przed oczami mała dziewczynka. Podeszłam bliżej i to ona. Puściłam sie do niej biegiem. - Naomi, tu jesteś.. - podbiegłam zdyszana do dziewczynki, siedziała przy jakimś chłopaku. - Czemu uciekłaś? Wiesz jak sie martwiłam.. - tuliłam do siebie małą
Dz: Mama, mama.. - powtarzała i wyciągnęła do mnie rączki. Wzięłam ją na ręce i uściskałam. Naomi odkąd nauczyła sie wypowiadać to słowo, mówi na mnie mama.
J: Dziękuje.. - spojrzałam na chłopaka, uśmiechał się do mnie, czemu ten uśmiech był taki znajomy? Te oczy.. Niemożliwe! Nie chce! Już prawie zapomniałam!
Ch: Nie ma za co.. Kiedyś przytrafiła mi sie podobna sytuacja. - zaśmiał sie i już byłam przekonana że to ON.
J: Małe dzieci są strasznie ruchliwe, a teraz cię przepraszam, ale muszę iść. - zaczęłam odchodzić z dziewczynką. Widziałam jak ta patrzy za mnie, nie chciałam sie odwracać, mam nadzieję że mnie nie poznał.
N: Nie mogę tak.. - usłyszałam za sobą i poczułam jak łapie mnie za rękę zmuszając do zatrzymania się. - Daj się zaprosić na kawę.. - uśmiechnął się.
J: Nie mogę, mała jest strasznie zmęczona i pora na jej drzemkę.. - szukałam wymówki.
N: To chociaż daj mi swój numer. - uśmiechnął się, to ten uśmiech zapamiętałam.
Dz: Mama.. - ziewnęła. Przytuliłam ją mocniej do siebie i kołysałam.
J: Zapomnij. - powiedziałam oschle i znów od niego odeszłam. Nigdy nie zapomnę jak mnie zranił, rozsadzała mnie złość do niego.
N: To chociaż cie odprowadzę, pomogę. - dorównał mi kroku, czemu nie może odpuścić tak jak po tamtych wakacjach?!
J: Może ja nie chce twojej pomocy? - nawet na niego nie spojrzałam.
N: Ty może nie, ale twoje ręce już mdleją. - spojrzał na małą leżącą na moich rękach. Bez mojego pozwolenia blondyn ją wziął i przytulił do siebie. Wróciło wszystko, wszystko co z nim przeżyłam w tamte wakacje, minął niemal cały rok. Czemu musiał się pojawić?! Naomi wtuliła się w niego jak kiedyś Theo. - Prowadź.. - uśmiechnął się. Szłam bez słowa w stronę domu dziewczynki, droga zajęła nam zaledwie 15 minut, nie odzywałam się do niego. Miałam ochotę wykrzyczeć mu wszystko co leżało mi na sercu, ale nie, najwyraźniej on mnie nie poznał. I niech tak zostanie! - Czemu mam wrażenie że mnie nie lubisz? - spytał cicho gdy odprowadzałam go już do drzwi.
J: Bo tak jest.. - powiedziałam bez większego przejęcia.
N: Czemu? Przecież nawet mnie nie znasz..
J: I nie chce poznać. - burknęłam cicho.
N: Nie możesz podziękować i zaprosić mnie na kawę? - jego radość znikała.
J: Dziękuje. - powiedziałam krótko.
N: Nie spotkamy się już?
J: Nie, nie chce Cie widzieć Niall.. - wypchnęłam go za drzwi i zamknęłam je na wszystkie zamki. Usiadłam pod drzwiami a łzy wypłynęły spod moich powiek, czemu on musiał się pojawić?! Cierpiałam przez niego przez 24/7, cały czas mam ten ból, ale nauczyłam się to ignorować. Mimo że nie łączyło nas nie wiadomo co, ale jednak obiecywał że będziemy się widywać, będziemy do siebie dzwonić. Skłamał a ja tak bardzo nienawidzę kłamstwa! Po jakimś czasie starłam łzy, nie chciałam już przez niego ich marnować. Podniosłam się z miejsca i poszłam do pokoiku w którym spała Naomi, patrzałam na jej dziecięcą twarzyczkę, a w mojej głowie pojawił się obraz śpiącego Theo, zacisnęłam zęby by nie rozpłakać się ponownie.. Po jakiejś godzinie wróciła do domu mama Naomi, więc ja mogłam wracać do siebie. Nie poszłam jednak do domu, musiałam pomyśleć, a spacerowanie jest najlepsze. Miałam mętlik w głowie, po tamtych wakacjach strasznie cierpiałam, bo wiedziałam że coś do niego czuje, ale on urwał ten kontakt, a obiecał, zarzekał sie nawet że chce to ciągnąć.. Nie wiem jak mam teraz sobie z tym poradzić?! Pewnie już go nawet nie spotkam, ale ból w sercu będę leczyć równie długo co ten po naszym ostatnim spotkaniu. Zawrócił mi wtedy w głowie, codziennie śniłam że go spotykam, że jest przy mnie i dalej patrzy na mnie jak tamtego wieczoru.. - Ałaaa! - powiedziałam głośniej gdy zderzyłam sie z kimś i wylądowałam na ziemi, szłam wpatrzona w swoje buty i nawet nie zauważyłam gdzie idę.
K: Przepraszam. - mruknął ten ktoś, podniosłam sie z chodnika i otrzepałam z brudu. Dopiero teraz spojrzałam na tego ktosia. Pożałowałam swojej decyzji, znowu on! Wyminęłam go bez słowa i już miałam rzucić się biegiem w stronę domu, kiedy poczułam mocny uścisk na ramieniu. - Poczekaj, drugi raz się nie wywiniesz. - rozpoznał mnie, ale chyba tylko z tej dzisiejszej sytuacji.
J: To boli. - wyrwałam rękę z jego uścisku i potarłam bolące miejsce - Czego ode mnie chcesz?! - nie chciałam być dla niego miła, nie zasłużył!
N: Dowiedzieć się pary rzeczy. - skinął głową na ławkę obok nas dając do zrozumienia że mamy usiąść. - To że znasz moje imię może być związane z tym że mam taką a nie inną prace, ale dlaczego mnie nie lubisz, nie znasz mnie, nawet nie chciałaś poznać.. - miał wyrzuty.
J: Oj znam Cie, może ty jakoś masz zaniki pamięci, ale ja mam dobrą pamięć i jeszcze nikt mnie tak nie skrzywdził Niall, jak ty! - podniosłam głos, a co mnie to obchodzi że wszyscy na nas patrzą! Albo że sobie przypomni! - Więc daruj sobie, bo to i tak nic nie zmieni! - wstałam gwałtownie z tej ławeczki.
N: Pamięć mam świetną i zapamiętał bym taką pyskatą dziewczynę! - również wstał z miejsca.
J: A widzisz, bo jeszcze rok temu nawet bym Ci się nie postawiła! Możesz zniknąć tak jak wtedy?! Nie chce Cie widzieć, znać!
N: Rok temu.. - mówił jakby do siebie, nie chciałam tu być, odeszłam od niego, ale daleko się nie oddaliłam - (T.i.) poczekaj.. - przypomniał sobie.
J: Czego?! - warknęłam czując jak moje oczy znów są wypełniane łzami.
N: Przepraszam.. - spuścił głowę.
J: W porządku. - podniósł wzrok zaskoczony.
N: Co?
J: Normalnie Niall, wracaj do swojego życia, zapomnij tak jak wtedy i będzie dobrze. - mój głos nie miał żadnych uczuć.
N: Myślisz że to takie proste?! Myślisz że mi było łatwo?! Codziennie o Tobie myślałem, niemal codziennie sie kłóciłem o to, że chce utrzymywać z Tobą kontakt, a kiedy im już nie zależało, odpuściłem, a wiesz dlaczego?! - nie odpowiedziałam - Bo minęło zbyt dużo czasu! Nie mam pojęcia, do tej pory, czy może nie ułożyłaś sobie życia, nie wiedziałem czy mnie pamiętasz.. - jego ton ustępował.
J: Czemu nie mogłeś sie ze mną kontaktować? - zapytałam bardziej z ciekawości.
N: Moi szefowie stwierdzili że wakacyjne miłości nie są dobre dla zespołu, zakazali mi tego.. - był zły, ale i przygnębiony.
J: Cierpiałam.. - usiadłam z powrotem na ławce, cała dotychczasowa złość odeszła.
N: Śniłem o tym dniu, chciałem Cie spotkać, wyjaśnić i mam wrażenie że dalej śnie.. - spojrzał w moje oczy.
J: Nie wiem czy to, że tak mówisz coś da.. Niall jesteś jedynym mężczyzną którego tak bardzo nienawidziłam przez ten rok. Nawet zrezygnowałam z wakacji w Irlandii, wszystko co robiłam, nawet to że Naomi jest tak podobna do Theo utrudniało mi życie.. - wyznałam, chłopak wyraźnie posmutniał.
N: Szczęściarz z niego.. - stwierdził cicho.
J: Kto?
N: Ojciec twojej córeczki.. - mruknął.
J: Mojej córeczki? - zdziwiłam się.
N: No tej Naomi.. Jest piękna jak Ty. - skomplementował mnie, a ja myślałam że wybuchnę śmiechem
J: Ona nie jest moją córką. - zaśmiałam się.
N: To czemu mówiła do Ciebie 'mama'?
J: Bo jestem z nią częściej niż jej prawdziwa mama.. - znów się zaśmiałam, widziałam jak Niall odetchnął.
N: A.. no wiesz.. Masz.. - mieszał się.
J: Nie, nie mam nikogo. - teraz sie uśmiechnął, pierwszy raz odkąd rozmawiamy.
N: Mogę się starać o twoje serce? - zapytał patrząc w moje oczy, jego twarz była coraz bliżej.
J: Starać się możesz, ale nie wybaczyłam Ci tamtego. - uległam i spojrzałam na jego wargi, pragnęłam poczuć znów ich smak.
N: A kiedy mi wybaczysz? - powoli czułam coraz wyraźniej jego męski zapach, jego perfumy sie nie zmieniły.
J: Jak mnie pocałujesz.. - wypaliłam i nim zdążyłam cokolwiek odkręcić swoje słowa, on opadł całkowicie na moje usta. Całował delikatnie, bez pośpiechu i czekał aż odwzajemnię, a ja nie mogłam już trzymać go w niepewności i wkładając palce w jego włosy, oddałam pocałunek.
N: Czyli teraz mogę się starać? - uśmiechnął się opierając swoje czoło o moje. Jego dłoń pieściła skórę na moim policzku.
J: Postaraj sie bym już nie cierpiała. - teraz ja się lekko uśmiechnęłam i podgryzłam dolną wargę. Blondyn przejechał po niej kciukiem i znów mnie pocałował. Tym razem był bardziej zdecydowany, szybszy i czułam, że na pewno nie ostatni. Byłam szczęśliwa, wiedziałam, że jakbym mu nie dała tej szansy żałowałabym do końca życia.
N: Czemu nasze pierwsze spotkania muszą być zawsze przez nasze dzieci? - zaśmiał się.
J: Może one wiedziały co robią. - zawtórowałam mu, przytuliłam się do niego chcąc być jak najbliżej jego ciała. Niall przycisnął mnie mocniej, bicie jego serca czułam na swoim ciele. Już będzie dobrze, wiedziałam to!
THE END!
...
To jak, Hazz teraz?! I 20 komów i dodam 1 część!! <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!
Naat
czwartek, 30 lipca 2015
Niall! ~ The little boy and HE.. - część 5
Hej!! <3
I mam kolejną część!! Mam nadzieje, że rocznicowy się podobał i widziałam że jedna z moich pisarek zaszalała!! :D
A ja dodaje chyba przed ostatnią część imagina z Niallem!! Myśle że kolejny będzie z Hazzą :D <3
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
N: .. Odkąd Cie poznałem nie mogę przestać o Tobie myśleć, więc jeśli tak jest to zawróciłaś mi w głowie i nie mam zamiaru Cie stracić.. - mówiąc to przybliżał powoli swoją głowę do mnie, czułam jak jego ciepły oddech pieści moją skórę.
J: Chcesz mnie pocałować? - spytałam cicho, lekko się uśmiechając.
N: Bardzo.. - szepnął. Wspięłam się delikatnie na palce, a zaraz po tym jego usta były na moich. Całował mnie z czułością i namiętnością, motyle w moim brzuchu poderwały się do lotu. Odwzajemniałam z takimi samymi uczuciami, nie chciałam by to się kończyło.. Jednak koniec tlenu nadszedł zdecydowanie za szybko, oderwaliśmy się od siebie. Blondyn z przepięknym uśmiecham patrzał w moje oczy, czemu gdy coś miedzy nami powstało musi się teraz skończyć?!
J: Będę za Tobą tęsknić.. - przyznałam.
N: To nie musi się tak potoczyć. - nie wiedziałam o co mu chodzi.
J: Co masz na myśli? - zaciekawiłam się
N: Przecież możemy do siebie dzwonić, pisać..
J: Myślisz że się uda? Nawet nie wiemy z jakiego miasta pochodzimy.. Czy może nawet kraju, ja przyjechałam tu tylko na wakacje. - nie byłam przekonana do jego pomysłu.
N: Z moim stałym pobytem jest gorzej, ale pochodzę z Irlandii, a jeśli mam wolne to najczęściej mieszkam w Londynie.. - serce zabiło mi szybciej.
J: Co znaczy kiedy masz wolne? Tak dużo pracujesz? - przechyliłam lekko głowe, usiedliśmy na werandzie przez domem.
N: Można tak powiedzieć, często podróżuje.. - uśmiechnął się słabo.
J: I naprawdę sądzisz, że jeśli masz taki rytm swojego życia, damy radę się ze sobą kontaktować? - spytałam z małą nadzieją.
N: Chce tego, a chcieć to móc. - uśmiechnął się szeroko.
J: Zobaczymy jak to będzie, a teraz Cie przepraszam, ale muszę iść.. Jutro mam z rana samolot.. - wstałam z miejsca i podeszłam do drzwi. - Naprawdę miło było..
N: Do zobaczenia. - mruknął i przytulił mnie do siebie. Nie spodziewałam się tego, myślałam że kolejny raz mnie pocałuje. Odwzajemniłam uścisk wtulając się z tęsknotą, słyszałam bicie jego serca.
J: Mam nadzieje że się zobaczymy. - odsunęłam sie od niego i weszłam do środka. Czemu chciało mi sie wyć?! Mam wrażenie że już go nie zobaczę, a ten dzień był najwspanialszymi chwilami jakie z nim spędziłam.. Dopakowałam się do końca, ustawiłam budzik i poszłam się wykąpać. Analizowałam wszystko, te wspaniałe spotkanie, poznanie się, późniejsze wizyty, odkrycie tajemnicy i ten dzisiejszy dzień. Ze łzami w oczach położyłam się spać..
Poranek, droga na lotnisko, odprawa, lot i droga do domu. Wszystko bez większego szczęścia. W mojej głowie był tylko on, jego uśmiech, kolor oczu! Przewrócił moje życie do góry nogami! A tylko się w nim pojawił! ..Dni leciały, codziennie było mi coraz gorzej, Niall z obietnicy się nawet nie wywiązywał, nawet nie odpisał na wiadomość, którą ode mnie dostał jak wylądowałam w Londynie. Zero odzewy! Wiedziałam, że tak będzie, dlatego nie chciałam robić sobie nadziei.. Wróciłam do swoich codziennych zajęć i zajmowałam się dalej dzieckiem sąsiadki. To moja wakacyjna praca. Naomi ma już półtora roku, gaworzy i raczkuje i wszędzie broi. Uwielbiam ją, a gdy tylko spojrzę w jej oczka, blond włoski, przed oczami mam Theo.. Czemu wszystko musi mi się kojarzyć z nimi?!
Mijały dni, tygodnie, miesiące, aż w końcu nadeszły kolejne wakacje. W tym roku miałam możliwość znów polecieć do Irlandii na wakacje, ale gdy nawet znalazłam czterolistną koniczynkę wyrzucałam ja od razu. Każdy, nawet najmniejszy symbol kojarzący mi się z tym krajem, z nim był przeze mnie znienawidzony. Naomi była tylko moim szczęściem, ją kocham! Rosła na moich oczach, jej pierwsze kroki, słowa.. Pomimo mojego młodego wieku traktowałam ją jak własną córeczkę, a ona nawet wołała na mnie mama. Jej rodzicielka na szczęście nie miała nic przeciwko, stwierdziła że przyda jej się taka mamusia jak ja, nawet zostałam jej matką chrzęsną. Jestem szczęśliwa mając ją pod swoją opieką i nie wiem co zrobię jak już przestane się nią opiekować. Na razie się nie zapowiada na moje odejście z tej pracy i będę troszczyć sie o dziewczynkę. Zabrałam ją na spacerek, mała biegała przede mną, cały czas miałam ją na widoku. Blondyneczka śmiała się tak głośno, że i ja sie śmiałam. Usiadłam na ławce i przyglądałam się co ona robi, biegała po zielonej polanie w parku, ganiała za motylkami i nawet bawiła się z innymi dziećmi. Raptownie wróciły do mnie chwile z parku w Irlandii, jak mały Theo mnie zaczepił, jak poznałam przystojnego blondyna. Jego niebieskie oczy, wspaniały uśmiech, melodyjny śmiech i te cudowne usta całujące mnie wtedy.. Ocknęłam sie ze wspomnień i zauważyłam że małej Naomi nie ma. Dziewczynka jest bardzo ruchliwa teraz i wystarczyła chwila. Zaczęłam się rozglądać, szukać jej a moje serce biło coraz szybciej. Wpadłam w panikę! Gdzie ona mogła pobiec, jest za malutka by wyjść z parku, ale jest bardzo piękna.. Kto wie co z nią jest!
J: Naomi?! - zaczęłam ją wołać, niektóre kobiety posyłały mi troskliwe spojrzenia - Przepraszam, widziałaś może taką małą blondyneczkę, w sukieneczce w kwiatki? - pytałam jedną z kobiet.
K: Nie.. - zaprzeczyła ze smutkiem. Jeszcze większy strach ogarnął moim ciałem, biegałam po parku i szukałam, wołałam jej. Nigdzie nie widziałam, nie słyszałam już jej śmiechu, w moich oczach było pełno łez. Rozglądałam sie dookoła siebie i mignęła mi przed oczami mała dziewczynka. Podeszłam bliżej i to ona. Puściłam sie do niej biegiem. - Naomi, tu jesteś..
...
_________________
I jak?! Chyba nie czekaliście zbyt długo na część co?!
Więc dacie rade 20 komów!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Naat
I mam kolejną część!! Mam nadzieje, że rocznicowy się podobał i widziałam że jedna z moich pisarek zaszalała!! :D
A ja dodaje chyba przed ostatnią część imagina z Niallem!! Myśle że kolejny będzie z Hazzą :D <3
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
N: .. Odkąd Cie poznałem nie mogę przestać o Tobie myśleć, więc jeśli tak jest to zawróciłaś mi w głowie i nie mam zamiaru Cie stracić.. - mówiąc to przybliżał powoli swoją głowę do mnie, czułam jak jego ciepły oddech pieści moją skórę.
J: Chcesz mnie pocałować? - spytałam cicho, lekko się uśmiechając.
N: Bardzo.. - szepnął. Wspięłam się delikatnie na palce, a zaraz po tym jego usta były na moich. Całował mnie z czułością i namiętnością, motyle w moim brzuchu poderwały się do lotu. Odwzajemniałam z takimi samymi uczuciami, nie chciałam by to się kończyło.. Jednak koniec tlenu nadszedł zdecydowanie za szybko, oderwaliśmy się od siebie. Blondyn z przepięknym uśmiecham patrzał w moje oczy, czemu gdy coś miedzy nami powstało musi się teraz skończyć?!
J: Będę za Tobą tęsknić.. - przyznałam.
N: To nie musi się tak potoczyć. - nie wiedziałam o co mu chodzi.
J: Co masz na myśli? - zaciekawiłam się
N: Przecież możemy do siebie dzwonić, pisać..
J: Myślisz że się uda? Nawet nie wiemy z jakiego miasta pochodzimy.. Czy może nawet kraju, ja przyjechałam tu tylko na wakacje. - nie byłam przekonana do jego pomysłu.
N: Z moim stałym pobytem jest gorzej, ale pochodzę z Irlandii, a jeśli mam wolne to najczęściej mieszkam w Londynie.. - serce zabiło mi szybciej.
J: Co znaczy kiedy masz wolne? Tak dużo pracujesz? - przechyliłam lekko głowe, usiedliśmy na werandzie przez domem.
N: Można tak powiedzieć, często podróżuje.. - uśmiechnął się słabo.
J: I naprawdę sądzisz, że jeśli masz taki rytm swojego życia, damy radę się ze sobą kontaktować? - spytałam z małą nadzieją.
N: Chce tego, a chcieć to móc. - uśmiechnął się szeroko.
J: Zobaczymy jak to będzie, a teraz Cie przepraszam, ale muszę iść.. Jutro mam z rana samolot.. - wstałam z miejsca i podeszłam do drzwi. - Naprawdę miło było..
N: Do zobaczenia. - mruknął i przytulił mnie do siebie. Nie spodziewałam się tego, myślałam że kolejny raz mnie pocałuje. Odwzajemniłam uścisk wtulając się z tęsknotą, słyszałam bicie jego serca.
J: Mam nadzieje że się zobaczymy. - odsunęłam sie od niego i weszłam do środka. Czemu chciało mi sie wyć?! Mam wrażenie że już go nie zobaczę, a ten dzień był najwspanialszymi chwilami jakie z nim spędziłam.. Dopakowałam się do końca, ustawiłam budzik i poszłam się wykąpać. Analizowałam wszystko, te wspaniałe spotkanie, poznanie się, późniejsze wizyty, odkrycie tajemnicy i ten dzisiejszy dzień. Ze łzami w oczach położyłam się spać..
Poranek, droga na lotnisko, odprawa, lot i droga do domu. Wszystko bez większego szczęścia. W mojej głowie był tylko on, jego uśmiech, kolor oczu! Przewrócił moje życie do góry nogami! A tylko się w nim pojawił! ..Dni leciały, codziennie było mi coraz gorzej, Niall z obietnicy się nawet nie wywiązywał, nawet nie odpisał na wiadomość, którą ode mnie dostał jak wylądowałam w Londynie. Zero odzewy! Wiedziałam, że tak będzie, dlatego nie chciałam robić sobie nadziei.. Wróciłam do swoich codziennych zajęć i zajmowałam się dalej dzieckiem sąsiadki. To moja wakacyjna praca. Naomi ma już półtora roku, gaworzy i raczkuje i wszędzie broi. Uwielbiam ją, a gdy tylko spojrzę w jej oczka, blond włoski, przed oczami mam Theo.. Czemu wszystko musi mi się kojarzyć z nimi?!
Mijały dni, tygodnie, miesiące, aż w końcu nadeszły kolejne wakacje. W tym roku miałam możliwość znów polecieć do Irlandii na wakacje, ale gdy nawet znalazłam czterolistną koniczynkę wyrzucałam ja od razu. Każdy, nawet najmniejszy symbol kojarzący mi się z tym krajem, z nim był przeze mnie znienawidzony. Naomi była tylko moim szczęściem, ją kocham! Rosła na moich oczach, jej pierwsze kroki, słowa.. Pomimo mojego młodego wieku traktowałam ją jak własną córeczkę, a ona nawet wołała na mnie mama. Jej rodzicielka na szczęście nie miała nic przeciwko, stwierdziła że przyda jej się taka mamusia jak ja, nawet zostałam jej matką chrzęsną. Jestem szczęśliwa mając ją pod swoją opieką i nie wiem co zrobię jak już przestane się nią opiekować. Na razie się nie zapowiada na moje odejście z tej pracy i będę troszczyć sie o dziewczynkę. Zabrałam ją na spacerek, mała biegała przede mną, cały czas miałam ją na widoku. Blondyneczka śmiała się tak głośno, że i ja sie śmiałam. Usiadłam na ławce i przyglądałam się co ona robi, biegała po zielonej polanie w parku, ganiała za motylkami i nawet bawiła się z innymi dziećmi. Raptownie wróciły do mnie chwile z parku w Irlandii, jak mały Theo mnie zaczepił, jak poznałam przystojnego blondyna. Jego niebieskie oczy, wspaniały uśmiech, melodyjny śmiech i te cudowne usta całujące mnie wtedy.. Ocknęłam sie ze wspomnień i zauważyłam że małej Naomi nie ma. Dziewczynka jest bardzo ruchliwa teraz i wystarczyła chwila. Zaczęłam się rozglądać, szukać jej a moje serce biło coraz szybciej. Wpadłam w panikę! Gdzie ona mogła pobiec, jest za malutka by wyjść z parku, ale jest bardzo piękna.. Kto wie co z nią jest!
J: Naomi?! - zaczęłam ją wołać, niektóre kobiety posyłały mi troskliwe spojrzenia - Przepraszam, widziałaś może taką małą blondyneczkę, w sukieneczce w kwiatki? - pytałam jedną z kobiet.
K: Nie.. - zaprzeczyła ze smutkiem. Jeszcze większy strach ogarnął moim ciałem, biegałam po parku i szukałam, wołałam jej. Nigdzie nie widziałam, nie słyszałam już jej śmiechu, w moich oczach było pełno łez. Rozglądałam sie dookoła siebie i mignęła mi przed oczami mała dziewczynka. Podeszłam bliżej i to ona. Puściłam sie do niej biegiem. - Naomi, tu jesteś..
...
_________________
I jak?! Chyba nie czekaliście zbyt długo na część co?!
Więc dacie rade 20 komów!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Naat
wtorek, 28 lipca 2015
Always yours, xx~Niall Horan cz.5
Always yours, xx~Niall Horan cz.5
-Chodźmy już-o dziwo dziewczyna mnie posłuchała. Ale nie wiedziałam że nie tylko ona...
Ponieważ mężczyźni(O boże jak to brzmi) znaczy chłopcy również się podnieśli.
-Jedziemy z wami-powiedzieli chórkiem na co moje kolana znów zawiodły i przez chwilkę straciłam równowagę, ale Sophie w porę mnie podtrzymała.
-Sory, to oni tak na mnie działają-szepnęłam jej na co ona zaśmiała się nie cicho.
-Nie tylko na ciebie-puściła mi oczko.-Niall?-szepnęła sugestywnie
-Niall-potwierdziłam.
-Co ja?-chłopak odwrócił się do nas, gdy wychodziliśmy z budynku.
-Umm, mówiłam że mam od ciebie follow.-wymyśliłam na poczekaniu. Zdzieliłam sobie w twarz za takie tandetne i głupie kłamstwo.
GłupiaGłupiGłupiGłupia
-Oh, a jak się nazywasz?-jestem w czarnej dupie.
-Umm, nie pamiętam- jaka ja jestem tępa, ciągle się wkopuję. Chłopak spojrzał na mnie kpiąco.
-Nie chcesz to nie mów-powiedział rozbawiony. Wzruszyłam tylko ramionami, i odeszłam do Sophie.
Po kilku minutach byłyśmy już pod drzwiami odpowiedniego apartamentu, nie pewnie nacisnęłam na dzwonek.Po chwili w drzwiach pojawił się Liam. Na mój widok oczy mu prawie wypadły z orbit.
-(T.I)?
Nie odpowiedziałam tylko pisnęłam przytulając go mocno, i znów po raz drugi dzisiejszego dnia płacząc., tym razem płakałam jeszcze bardziej, ponieważ nie oszukujmy się Liama znam od piaskownicy i mimo wszystko z nim jestem bardziej związana.Po kilku minutach rzewnego płaczu odsunęłam się od niego delikatnie, chłopak pocałował mnie opiekuńczo w czoło, i znów przytulił. Staliśmy tak przez niecałą minutą, ponieważ do mieszkania wparowali pozostali przedstawiciele płci przeciwnej. Spojrzałam w lustro wiszące na ścianie po mojej prawej, i przeraziłam się na mój widok.Oczy zaczerwienione od płaczu,a nosa mógłby pozazdrościć sam Rudolf. Odetchnęłam głęboko, chcąc się uspokoić, ale niestety mój mizerny wygląd nie zniknie jak za pomocą dotknięcia czarodziejskiej różdżki, a szkoda.
-Chłopaki chyba znacie już moją kochaną...-przerwałam mu
-Darcy-dokończyłam, odwracając się w ich kierunku, ręka Liam'a wciąż spoczywała na moich ramionach.
-Tak, zdążyliśmy się poznać-powiedzieli znów chórkiem. Jak oni to robią?!
Po chwili postanowiliśmy pójść pooglądać film do salonu, usiadłam wygodnie na sofie, a po chwili po moich obu stronach zmaterializowali się Liam i jego dziewczyna. Jak za dawnych czasów.
-Nie jestem już małym dzieckiem-uśmiechnęłam się szczerze.
-Wciąż jesteś-zaznaczyli równocześnie.
-Czuję się pominięta, tylko ja nie mówię z nikim równocześnie!-zbulwersowałam się na co wszyscy wybuchnęli gromkim śmiechem-oh, i nawet śmiejecie się równo?!-zauważyłam, przez co oni już kładli się ze śmiechu.Rozłożyliśmy się tak w trójkę na kanapie że reszta musiała siedzieć albo na podłodze albo na fotelach. Film był naprawdę fajny, ale jakoś tak po 20 minutach zasnęłam wycieńczona lotem.
Obudziły mnie odgłosy rozmów, ale nie otworzyłam oczu, o nie nie!
-I co myślicie?-zapytała w pewnym momencie dziewczyna mojego brata.
-Jest ładna, i ma poczucie humoru- powiedział Niall z uśmiechem w głosie.-Ale nie lubi jeść-powiedział trochę dziwnie.
-Co? jak to?-poczułam jak Liam się spiął.
-No,mówiła że che schudnąć jeszcze 5 kilo, czy coś-powiedział od niechcenia Lou.
-O matko-powiedział Liam i przełknął nerwowo ślinę.
-Co jest?-zapytała Sophie, taa nawet ona nie wie..
-Tak jakby Darcy miała kiedyś obsesję na punkcie wagi, ponieważ nie miała takiej wagi jaką chciała, ale wyszła z tego, chyba-powiedział i poczułam jak przejeżdża dłonią po moich lekko wystających żebrach- chyba.-mruknął sam do siebie, ale jestem pewna że wszyscy to usłyszeli ponieważ w pokoju panowała grobowa cisza.-Wiem że nie śpisz-powiedział nieco srogo. A więc włącza się tryb nadopiekuńczego braciszka, ugghhh...Nie miałam ochoty teraz się z nim kłócić więc przewróciłam się na drugą stronę, ale zapomniałam że to jest kanapa, więc miałam ostre zderzenie z podłogą, jęknęłam głośno. Wszyscy patrzyli na mnie otumanieni, i rozbawieni nie podnosząc się wyciągnęłam rękę do góry i pokazałam im środkowy palec. Teraz już nie wytrzymali i zaczęli się dusić ze śmiechu. O tak! niech zapomni o tej sytuacji!
-Gramy w butelkę?-zaproponował nagle Styles. Wszyscy skinęli twierdząco głową.
Zakręcił jako pierwszy lokowany, ponieważ to on wpadł na ten jakże genialny pomysł. Na szczęście butelka jak do tej pory mnie omijała, z czego cieszyłam się niezmiernie! Do czasu, aż zakręcił Lou.
-Pytanie-uprzedziłam go
-Nie bądź ciotą!-zbeształ mnie
-Wyzwanie-udałam entuzjazm.
-Przeliż się z...-obczajał wszystkich wzrokiem- Liama.- Spojrzał na nas podejrzliwie.
-Nie!-zaprzeczyłam od razu- traktuję go jak brata, nie ma mowy-powiedziałam pewnie.Lou uśmiechnął się do siebie głupkowato.
-W takim razie, spędź ze mną 7 sekund w niebie-puścił mi oczko. Westchnęłam zrezygnowana, ale podałam mu swoją dłoń. Chłopak zaprowadził nas do swojej sypialni, tak myślę...
-Wiem-uśmiechnął się szeroko.
-Ale co?-naprawdę nie wiedziałam co się dzieje
-(T.i) nie udawaj-powiedział a ja stanęłam osłupiała.
-Skąd wiesz?-usiadłam na łóżku
-Za dużo zbiegów okoliczności skarbie, a poza tym poznałem twój głos.-kiwnęłam głową jakbym była w transie.
-Nie mów reszcie, błagam- byłam lekko mówiąc zdesperowana.
-Czemu ci tak na tym zależy?-tym razem on był zdezorientowany.
-Chcę żeby mnie polubili za to jaką mam osobowość a nie za to że jestem kuzynką Liama...
_________________________________________________________
FOOD
Mało was już tu jest, więc zrobię wyjątek i dodam trochę przed czasem :))))
Dziękuję wszystkim którzy dotrwali do końca, słodkich snów gwiazdki! ;*
KONIEC MARATONU! :D
-Chodźmy już-o dziwo dziewczyna mnie posłuchała. Ale nie wiedziałam że nie tylko ona...
Ponieważ mężczyźni(O boże jak to brzmi) znaczy chłopcy również się podnieśli.
-Jedziemy z wami-powiedzieli chórkiem na co moje kolana znów zawiodły i przez chwilkę straciłam równowagę, ale Sophie w porę mnie podtrzymała.
-Sory, to oni tak na mnie działają-szepnęłam jej na co ona zaśmiała się nie cicho.
-Nie tylko na ciebie-puściła mi oczko.-Niall?-szepnęła sugestywnie
-Niall-potwierdziłam.
-Co ja?-chłopak odwrócił się do nas, gdy wychodziliśmy z budynku.
-Umm, mówiłam że mam od ciebie follow.-wymyśliłam na poczekaniu. Zdzieliłam sobie w twarz za takie tandetne i głupie kłamstwo.
GłupiaGłupiGłupiGłupia
-Oh, a jak się nazywasz?-jestem w czarnej dupie.
-Umm, nie pamiętam- jaka ja jestem tępa, ciągle się wkopuję. Chłopak spojrzał na mnie kpiąco.
-Nie chcesz to nie mów-powiedział rozbawiony. Wzruszyłam tylko ramionami, i odeszłam do Sophie.
Po kilku minutach byłyśmy już pod drzwiami odpowiedniego apartamentu, nie pewnie nacisnęłam na dzwonek.Po chwili w drzwiach pojawił się Liam. Na mój widok oczy mu prawie wypadły z orbit.
-(T.I)?
Nie odpowiedziałam tylko pisnęłam przytulając go mocno, i znów po raz drugi dzisiejszego dnia płacząc., tym razem płakałam jeszcze bardziej, ponieważ nie oszukujmy się Liama znam od piaskownicy i mimo wszystko z nim jestem bardziej związana.Po kilku minutach rzewnego płaczu odsunęłam się od niego delikatnie, chłopak pocałował mnie opiekuńczo w czoło, i znów przytulił. Staliśmy tak przez niecałą minutą, ponieważ do mieszkania wparowali pozostali przedstawiciele płci przeciwnej. Spojrzałam w lustro wiszące na ścianie po mojej prawej, i przeraziłam się na mój widok.Oczy zaczerwienione od płaczu,a nosa mógłby pozazdrościć sam Rudolf. Odetchnęłam głęboko, chcąc się uspokoić, ale niestety mój mizerny wygląd nie zniknie jak za pomocą dotknięcia czarodziejskiej różdżki, a szkoda.
-Chłopaki chyba znacie już moją kochaną...-przerwałam mu
-Darcy-dokończyłam, odwracając się w ich kierunku, ręka Liam'a wciąż spoczywała na moich ramionach.
-Tak, zdążyliśmy się poznać-powiedzieli znów chórkiem. Jak oni to robią?!
Po chwili postanowiliśmy pójść pooglądać film do salonu, usiadłam wygodnie na sofie, a po chwili po moich obu stronach zmaterializowali się Liam i jego dziewczyna. Jak za dawnych czasów.
-Nie jestem już małym dzieckiem-uśmiechnęłam się szczerze.
-Wciąż jesteś-zaznaczyli równocześnie.
-Czuję się pominięta, tylko ja nie mówię z nikim równocześnie!-zbulwersowałam się na co wszyscy wybuchnęli gromkim śmiechem-oh, i nawet śmiejecie się równo?!-zauważyłam, przez co oni już kładli się ze śmiechu.Rozłożyliśmy się tak w trójkę na kanapie że reszta musiała siedzieć albo na podłodze albo na fotelach. Film był naprawdę fajny, ale jakoś tak po 20 minutach zasnęłam wycieńczona lotem.
Obudziły mnie odgłosy rozmów, ale nie otworzyłam oczu, o nie nie!
-I co myślicie?-zapytała w pewnym momencie dziewczyna mojego brata.
-Jest ładna, i ma poczucie humoru- powiedział Niall z uśmiechem w głosie.-Ale nie lubi jeść-powiedział trochę dziwnie.
-Co? jak to?-poczułam jak Liam się spiął.
-No,mówiła że che schudnąć jeszcze 5 kilo, czy coś-powiedział od niechcenia Lou.
-O matko-powiedział Liam i przełknął nerwowo ślinę.
-Co jest?-zapytała Sophie, taa nawet ona nie wie..
-Tak jakby Darcy miała kiedyś obsesję na punkcie wagi, ponieważ nie miała takiej wagi jaką chciała, ale wyszła z tego, chyba-powiedział i poczułam jak przejeżdża dłonią po moich lekko wystających żebrach- chyba.-mruknął sam do siebie, ale jestem pewna że wszyscy to usłyszeli ponieważ w pokoju panowała grobowa cisza.-Wiem że nie śpisz-powiedział nieco srogo. A więc włącza się tryb nadopiekuńczego braciszka, ugghhh...Nie miałam ochoty teraz się z nim kłócić więc przewróciłam się na drugą stronę, ale zapomniałam że to jest kanapa, więc miałam ostre zderzenie z podłogą, jęknęłam głośno. Wszyscy patrzyli na mnie otumanieni, i rozbawieni nie podnosząc się wyciągnęłam rękę do góry i pokazałam im środkowy palec. Teraz już nie wytrzymali i zaczęli się dusić ze śmiechu. O tak! niech zapomni o tej sytuacji!
-Gramy w butelkę?-zaproponował nagle Styles. Wszyscy skinęli twierdząco głową.
Zakręcił jako pierwszy lokowany, ponieważ to on wpadł na ten jakże genialny pomysł. Na szczęście butelka jak do tej pory mnie omijała, z czego cieszyłam się niezmiernie! Do czasu, aż zakręcił Lou.
-Pytanie-uprzedziłam go
-Nie bądź ciotą!-zbeształ mnie
-Wyzwanie-udałam entuzjazm.
-Przeliż się z...-obczajał wszystkich wzrokiem- Liama.- Spojrzał na nas podejrzliwie.
-Nie!-zaprzeczyłam od razu- traktuję go jak brata, nie ma mowy-powiedziałam pewnie.Lou uśmiechnął się do siebie głupkowato.
-W takim razie, spędź ze mną 7 sekund w niebie-puścił mi oczko. Westchnęłam zrezygnowana, ale podałam mu swoją dłoń. Chłopak zaprowadził nas do swojej sypialni, tak myślę...
-Wiem-uśmiechnął się szeroko.
-Ale co?-naprawdę nie wiedziałam co się dzieje
-(T.i) nie udawaj-powiedział a ja stanęłam osłupiała.
-Skąd wiesz?-usiadłam na łóżku
-Za dużo zbiegów okoliczności skarbie, a poza tym poznałem twój głos.-kiwnęłam głową jakbym była w transie.
-Nie mów reszcie, błagam- byłam lekko mówiąc zdesperowana.
-Czemu ci tak na tym zależy?-tym razem on był zdezorientowany.
-Chcę żeby mnie polubili za to jaką mam osobowość a nie za to że jestem kuzynką Liama...
_________________________________________________________
FOOD
Mało was już tu jest, więc zrobię wyjątek i dodam trochę przed czasem :))))
Dziękuję wszystkim którzy dotrwali do końca, słodkich snów gwiazdki! ;*
KONIEC MARATONU! :D
Always yours, xx~Ńiall Horan cz.4
Always yours, xx~Ńiall Horan cz.4
Spojrzałem na chłopaków których mimika wyrażała, jedno wielkie "WTF?!"..
-Umm, idę spać, dobranoc-wyrwałem się szybko. Dziś już nie mam ochoty na tłumaczenie im tej sytuacji. A zwłaszcza teraz kiedy Niall podniósł mi trochę ciśnienie. Dlaczego on ją tak potraktował?Kogokolwiek? przecież gdyby trafił na jakąś bardzo wrażliwą mógł ją cholernie zranić, albo doprowadzić do głupoty, lub gdyby trafił na jakąś fankę z temperamentem mógłby wywołać kolejną dramę i sensację jeśli ta by to udostępniła. Wszedłem na TT i napisałem nowego tweeta:
Ja:
Nie bądź dupkiem, tylko dlatego że jej nie znasz. Amen.
Ciągle przychodziły mi powiadomienia że ktoś podał dalej, lub odpowiedział na mój wpis, ale mnie interesowało tylko to czy (T.i) zrozumie aluzję, więc pośpiesznie wszedłem na jej profil. Udostępniła mój post ze swoim dopiskiem "Amen." Uśmiechnąłem się na ten wpis. Wcisnąłem ikonkę Whats up'a, później wchodząc w okienko z naszą konwersacją grupową- "( czyt. Ja, (T.I), Sophie).
Liam: Boję się jutrzejszej konfrontacji z chłopakami, omg :,)
(T.I): Ahahhaha, jestem pewna że zachwilę któryś z chłopaków wbije do twojego pokoju, przez twój wpis.
Sophie: Tak, (S.t.i) ma rację, nagraj to xd
Tak jak dziewczyny przepuszczały po kilku sekundach moje drzwi otworzyły się z wielkim rozmachem.
-Liam, co się dzieje?!-wrzasnął Lou
-Lou, o co ci chodzi?-powiedziałem lekko rozbawiony.
-Najpierw ta dziwna sytuacja z (t.i), i Sophie, a teraz ten wpis, co jest?-zaznaczył Niall
-Odpuście, sobie-mruknąłem- Jeśli chodzi wam o Sophie, wszystko jest okay, nie ma nic do (t.i)-zaznaczyłem.
-Liam, wiemy że bardzo kochasz Sophie, więc nie schrzań tego przez jakąś głupią dziewczynę!-dopowiedział Harry. Coś się we mnie zagotowało.
-Dajcie mi do cholery święty spokój-warknąłem- (t.i) nie stanowi żadnego zagrożenia, oboje z Soph traktujemy ją jak siostrę-syknąłem, i postanowiłem że na tym ta rozmowa się skończy, więc wyprosiłem ich z pokoju. Spojrzałem na powiadomienia z Whats up'a
Sophie: Liam mogę jutro do ciebie wpaść?
Liam: Jasne! czemu o to w ogóle pytasz?
Sophie: Ale tak żeby nie było chłopaków ;)
Liam: o 11 gdzieś mieli wyjść
Sophie:Dobra będę :*
*Następny dzień
*(T.I)'s POV
Wyszłam właśnie z samolotu, odebrałam bagaż, zamówiłam taksówkę, podając kierowcy adres mc'donalda w którym Sophie na mnie już czekała. Ze Sophie byłyśmy jak siostry i najlepsze przyjaciółki w jednym. Wraz z walizką weszłam do środka, wzrokiem skanując pomieszczenie, szukałam ciemnowłosej. Po chwili ujrzałam ją w kolejce. Pisnęłam i rzucając bagaż gdzieś w bok podbiegłam do niej i zawieszając ręce na jej szyi przytuliłam ją bardzo mocno. Nawet nie wiedziałam kiedy zaczęłam szlochać ze szczęścia.
-Jezu jak tęskniłam-wyszeptałam.
-Ja też -powiedziała szeptem, i poczułam na ramieniu jej łzę. Ostatni raz widziałam dziewczynę jakieś 9 miesięcy temu. Cholernie się do siebie przywiązałyśmy. Po chwili się uspokoiłam i oderwałam od dziewczyny wycierając policzki. Nic nie mówiąc podeszłam po walizkę i torebkę. Złożyłyśmy zamówienie, po czym usiadłyśmy do stolika, i zaczęłyśmy opowiadać sobie wszystko. Była 11 więc postanowiłyśmy zjeść śniadanie, i dopiero potem pójść do Liam'a. Ledwo zamieniłyśmy ze sobą dwa zdania, a ni stąd ni zowąd przy naszym stoliku pojawiło się 3 chłopców. Przełknęłam gulę rosnącą mi w gardle, bo właśnie przede mną stoją moi idole.
-Um..hej-powiedziała zdezorientowana przyjaciółka.
-Cze-powiedziałam cichutko- jestem Darcy.-skłamałam, i uśmiechnęłam się prawie nie widocznie.
-Ja jestem Harry, ten to Lou, a ten obok to Niall-wskazywał po kolei, a mnie było jedynie stać na lekkie skinienie.
-Skąd się znacie?-głos zabrał Niall- bo widzieliśmy wasze przywitanie-uśmiechnął się, a moje nogi zrobiły się jak z waty. Jak dobrze że siedzę!
-Jesteśmy kuzynkami.-wzruszyła ramionami, ona też świetnie grała.
-Ile masz lat?-zapytał Harry
-16-odpowiedziałam niepewnie. Cholera o co im chodzi?!
-Znasz Liama?-zapytał Lou. Nosz kurwa!
-Tak, poznali się kilka miesięcy temu jak Darcy przyjechała mnie odwiedzić-ucięła Sophie posyłając chłopakom ostrzegające spojrzenie. Szybko jadłyśmy nasze jedzenie, ja oczywiście ledwo je dotknęłam ponieważ do naszego stolika dosiedli się moi idole, nie potrafiłam nic przełknąć.
-Jedz!-nakazała celując we mnie swoim widelcem.
-Yhym-mruknęłam ciągle przeżywając jeden mały kęs.
-Darcy!-spojrzała na mnie surowo-jesteś za chuda!-powiedziała z dezaprobatą.
-Gówno prawda-powiedziałam pod nosem. Byłam jeszcze bardziej zażenowana tym że chłopcy słuchali tego w ciszy, udając że wcale nie są zainteresowani, chociaż dobrze widziałam gdy na mój komentarz uśmiechnęli się nieznacznie.
-Ile zostało ci jeszcze do twojej wymarzonej wagi?-zapytała chyba poddając się. Zgryzłam wargę ze wstydu, nawet na nią nie spojrzałam.
-5 kilo-szepnęłam tak cicho że musiała to wywnioskować z ruchu moich warg.
-Cholera-powiedziała biorąc gwałtownie oddech.- Niech się tylko Liam o tym dowie-rzuciła zaniepokojona. Zrezygnowana uderzyłam głową w blat.
-Chodźmy już-o dziwo dziewczyna mnie posłuchała. Ale nie wiedziałam że nie tylko ona...
___________________________________________
FOOD
Przed ostatni! więc liczę na komentarze gwiazdki wy moje! *-* Już 2 w nocy! 0.o ale szybko przeleciało!
Spojrzałem na chłopaków których mimika wyrażała, jedno wielkie "WTF?!"..
-Umm, idę spać, dobranoc-wyrwałem się szybko. Dziś już nie mam ochoty na tłumaczenie im tej sytuacji. A zwłaszcza teraz kiedy Niall podniósł mi trochę ciśnienie. Dlaczego on ją tak potraktował?Kogokolwiek? przecież gdyby trafił na jakąś bardzo wrażliwą mógł ją cholernie zranić, albo doprowadzić do głupoty, lub gdyby trafił na jakąś fankę z temperamentem mógłby wywołać kolejną dramę i sensację jeśli ta by to udostępniła. Wszedłem na TT i napisałem nowego tweeta:
Ja:
Nie bądź dupkiem, tylko dlatego że jej nie znasz. Amen.
Ciągle przychodziły mi powiadomienia że ktoś podał dalej, lub odpowiedział na mój wpis, ale mnie interesowało tylko to czy (T.i) zrozumie aluzję, więc pośpiesznie wszedłem na jej profil. Udostępniła mój post ze swoim dopiskiem "Amen." Uśmiechnąłem się na ten wpis. Wcisnąłem ikonkę Whats up'a, później wchodząc w okienko z naszą konwersacją grupową- "( czyt. Ja, (T.I), Sophie).
Liam: Boję się jutrzejszej konfrontacji z chłopakami, omg :,)
(T.I): Ahahhaha, jestem pewna że zachwilę któryś z chłopaków wbije do twojego pokoju, przez twój wpis.
Sophie: Tak, (S.t.i) ma rację, nagraj to xd
Tak jak dziewczyny przepuszczały po kilku sekundach moje drzwi otworzyły się z wielkim rozmachem.
-Liam, co się dzieje?!-wrzasnął Lou
-Lou, o co ci chodzi?-powiedziałem lekko rozbawiony.
-Najpierw ta dziwna sytuacja z (t.i), i Sophie, a teraz ten wpis, co jest?-zaznaczył Niall
-Odpuście, sobie-mruknąłem- Jeśli chodzi wam o Sophie, wszystko jest okay, nie ma nic do (t.i)-zaznaczyłem.
-Liam, wiemy że bardzo kochasz Sophie, więc nie schrzań tego przez jakąś głupią dziewczynę!-dopowiedział Harry. Coś się we mnie zagotowało.
-Dajcie mi do cholery święty spokój-warknąłem- (t.i) nie stanowi żadnego zagrożenia, oboje z Soph traktujemy ją jak siostrę-syknąłem, i postanowiłem że na tym ta rozmowa się skończy, więc wyprosiłem ich z pokoju. Spojrzałem na powiadomienia z Whats up'a
Sophie: Liam mogę jutro do ciebie wpaść?
Liam: Jasne! czemu o to w ogóle pytasz?
Sophie: Ale tak żeby nie było chłopaków ;)
Liam: o 11 gdzieś mieli wyjść
Sophie:Dobra będę :*
*Następny dzień
*(T.I)'s POV
Wyszłam właśnie z samolotu, odebrałam bagaż, zamówiłam taksówkę, podając kierowcy adres mc'donalda w którym Sophie na mnie już czekała. Ze Sophie byłyśmy jak siostry i najlepsze przyjaciółki w jednym. Wraz z walizką weszłam do środka, wzrokiem skanując pomieszczenie, szukałam ciemnowłosej. Po chwili ujrzałam ją w kolejce. Pisnęłam i rzucając bagaż gdzieś w bok podbiegłam do niej i zawieszając ręce na jej szyi przytuliłam ją bardzo mocno. Nawet nie wiedziałam kiedy zaczęłam szlochać ze szczęścia.
-Jezu jak tęskniłam-wyszeptałam.
-Ja też -powiedziała szeptem, i poczułam na ramieniu jej łzę. Ostatni raz widziałam dziewczynę jakieś 9 miesięcy temu. Cholernie się do siebie przywiązałyśmy. Po chwili się uspokoiłam i oderwałam od dziewczyny wycierając policzki. Nic nie mówiąc podeszłam po walizkę i torebkę. Złożyłyśmy zamówienie, po czym usiadłyśmy do stolika, i zaczęłyśmy opowiadać sobie wszystko. Była 11 więc postanowiłyśmy zjeść śniadanie, i dopiero potem pójść do Liam'a. Ledwo zamieniłyśmy ze sobą dwa zdania, a ni stąd ni zowąd przy naszym stoliku pojawiło się 3 chłopców. Przełknęłam gulę rosnącą mi w gardle, bo właśnie przede mną stoją moi idole.
-Um..hej-powiedziała zdezorientowana przyjaciółka.
-Cze-powiedziałam cichutko- jestem Darcy.-skłamałam, i uśmiechnęłam się prawie nie widocznie.
-Ja jestem Harry, ten to Lou, a ten obok to Niall-wskazywał po kolei, a mnie było jedynie stać na lekkie skinienie.
-Skąd się znacie?-głos zabrał Niall- bo widzieliśmy wasze przywitanie-uśmiechnął się, a moje nogi zrobiły się jak z waty. Jak dobrze że siedzę!
-Jesteśmy kuzynkami.-wzruszyła ramionami, ona też świetnie grała.
-Ile masz lat?-zapytał Harry
-16-odpowiedziałam niepewnie. Cholera o co im chodzi?!
-Znasz Liama?-zapytał Lou. Nosz kurwa!
-Tak, poznali się kilka miesięcy temu jak Darcy przyjechała mnie odwiedzić-ucięła Sophie posyłając chłopakom ostrzegające spojrzenie. Szybko jadłyśmy nasze jedzenie, ja oczywiście ledwo je dotknęłam ponieważ do naszego stolika dosiedli się moi idole, nie potrafiłam nic przełknąć.
-Jedz!-nakazała celując we mnie swoim widelcem.
-Yhym-mruknęłam ciągle przeżywając jeden mały kęs.
-Darcy!-spojrzała na mnie surowo-jesteś za chuda!-powiedziała z dezaprobatą.
-Gówno prawda-powiedziałam pod nosem. Byłam jeszcze bardziej zażenowana tym że chłopcy słuchali tego w ciszy, udając że wcale nie są zainteresowani, chociaż dobrze widziałam gdy na mój komentarz uśmiechnęli się nieznacznie.
-Ile zostało ci jeszcze do twojej wymarzonej wagi?-zapytała chyba poddając się. Zgryzłam wargę ze wstydu, nawet na nią nie spojrzałam.
-5 kilo-szepnęłam tak cicho że musiała to wywnioskować z ruchu moich warg.
-Cholera-powiedziała biorąc gwałtownie oddech.- Niech się tylko Liam o tym dowie-rzuciła zaniepokojona. Zrezygnowana uderzyłam głową w blat.
-Chodźmy już-o dziwo dziewczyna mnie posłuchała. Ale nie wiedziałam że nie tylko ona...
___________________________________________
FOOD
Przed ostatni! więc liczę na komentarze gwiazdki wy moje! *-* Już 2 w nocy! 0.o ale szybko przeleciało!
Always yours, xx~Niall Horan cz.3
Always yours, xx~Niall Horan cz.3
W końcu po miesiącu nie wytrzymałam...
Weszłam na TT, i zła zaczęłam naciskać klawisze na ekranie dotykowym.
Ja:
Czasem zawodzisz się na ludziach których kochasz, nie polecam.
*Prywatna wiadomość do @NiallOfficial*
Ja: Wiesz co? mam tego dość! pieprz się Niall! Nie będę już miała wyrzutów dlatego że się cholernie ucieszyłam, a ty się za to obraziłeś? To nie ma sensu. Nie potrzebuję takich ludzi.
Emocje kompletnie, wzięły nade mną górę, ale nie żałowałam. usiadłam na łóżku z wielkim westchnieniem. Cholera! Byłam naprawdę zdołowana, więc postanowiłam zadzwonić do mojego najukochańszego na świecie kuzyna, którego wprawdzie traktowałam jak brata. Z Liam'em spędziłam całe dzieciństwo, ponieważ i ja i on byliśmy jedynakami, co z tego że Liam ma teraz 20 lat, a ja 16, mimo tej różnicy wieku nasz kontakt ciągle jest tak samo świetny, wiem że mogę mu się wyżalić. Po prostu zastępuje mi starszego brata którego nigdy nie miałam. Nie powiem, to że często wyjeżdża w trasy z przyjaciółmi z zespołu, wystawia naszą przyjaźń na próby, ale my dajemy radę, ponieważ co drugi dzień rozmawiamy na skeypie. Pewnie zastanawiacie się dlaczego nie wykorzystałam Liam'a aby zaprzyjaźnić się z chłopakami z zespołu? To proste! nie chcę żeby polubili mnie dlatego że jestem ważna dla Liam'a, chcę żeby polubili mnie za moją osobowość, ponieważ nie ma nic gorszego niż nieszczera sympatia. Oczywiście dzięki brunetowi jestem bliżej chłopaków, ponieważ nie raz wysyłał ich zdjęcia z ukrycia, albo jakieś głupie filmiki, dzięki chłopakowi byłam również kilka razy na ich koncercie. Wracając, zadzwoniłam do Liam'a.
Jeden sygnał...drugi sygnał..trzeci sygnał, i usłyszałam jak ktoś podnosi słuchawkę, nie dałam nawet mu dojść do słowa, ponieważ zasypałam go moim słowotokiem
-Cześć Li, przepraszam że dzwonię tak bez zapowiedzi, ale po prostu potrzebuję się wygadać, od miesiąca nie odpisuje! rozumiesz to?! pisałam codziennie, starałam się! przecież ja nic aż takiego nie zrobiłam! I dziś wybuchnęłam, napisałam trochę ostrych słów, czuję się podle. Liam on mnie teraz znienawidzi jeszcze bardziej!-pod koniec mój głos się załamał, po drugiej stronie panowała grobowa cisza, spojrzałam na ekran. Połączenie wciąż trwało. -Liam?-zapytałam niepewnie
-Yy, nie Lou..-usłyszałam jego głos, o cholera.
-Ymmm, to chyba pomyłka, przepraszam-powiedziałam i szybko się rozłączyłam.
Cholera! Louis odebrał telefon Liama, mam tylko nadzieję że nie poruszy tego tematu, bo Liam będzie miał przechlapane....
*Liam's POV*
Właśnie wychodziłem spod prysznica w naszym wspólnym apartamencie, który wynajęto nam na potrzeby trasy.Szybko włożyłem na siebie jakieś krótkie spodenki i opuściłem lekko zaparowane pomieszczenie. Ledwo przekroczyłem salon, a już wiedziałem że coś jest nie tak. Wszyscy patrzyli na mnie jakbym się urwał z choinki.
-Co?-zapytałem naprawdę nie wiedząc co się dzieje.
-Zdradzasz Sophie?- jako pierwszy odezwał się Hazz.
-Co? Nie! skąd ci to do głowy przyszło!-Byłem w kompletnym szoku.
-Gdy brałeś prysznic, dzwoniła do ciebie nie jaka (T.I)-powiedział Lou. Westchnąłem.
Co robić? Co robić?
-Chłopaki to nie tak jak myślicie!-mówiąc to uniosłem ręce w geście obronnym.
-A jak?-spytał Niall marszcząc brwi
-Nie mogę wam powiedzieć-jęknąłem zrezygnowany-Ale Sophie wie o (T.I), i nie ma żadnych problemów- usprawiedliwiłem się.
-W takim razie zadzwońmy i zapytajmy się-zasugerował wciąż podejrzliwie Lou. Skinąłem tylko głową, i sięgając po telefon wybrałem numer do mojej dziewczyny.
-Hej, Liam-usłyszałem jej głos z głośniczka telefonu. włączyłem głośnomówiący
-Hej skarbie-powiedziałem słodko-Jest sprawa, chłopcy myślą że zdradzam cię z Wiktorią-powiedziałem rozbawiony, a Sophie zaśmiała się perliście.
-Ah, (T.I) to świetna dziewczyna!-przyznała gdy już uspokoiła swój śmiech.- Nie martwcie się chłopcy, a skąd się o niej dowiedzieliście?-dodała
-No zadzwoniła, odebrałem, i zaczęła opowiadać że ktoś ją ignoruje, i że nie wytrzymała czy coś-powiedział zmieszany Lou.
-Liam zadzwoń do niej!-prawie krzyknęła Sophie, tak oboje traktowaliśmy ją jak młodsze rodzeństwo, i martwiliśmy się o nią równie mocno. Pożegnałem się z Sophie, i rozłączyłem się. Zapomniałem o obecności chłopaków, i po prostu zadzwoniłem do siostry
-Hej, przepraszam za tamto-powiedziałem na wstępie.-Co się stało?-zapytałem pochylając się lekko w przód, i opierając łokcie na kolanach, uważnie wsłuchiwałem się w słowa brunetki.- A to kutas-powiedziałem nieświadomie zerkając na Nialla.-Nie martw się, sam nie wiem co w niego wstąpiło, tu już nie chodzi tylko o ciebie, ale jak on mógł tak potraktować jakąkolwiek fan..dziewczynę- poprawiłem się, zerkając na chłopaków-Gdyby znał prawdę, lizałby cię teraz po stopach- mówiąc to zaśmialiśmy się oboje. Rozmawialiśmy jeszcze przez dobre kilkanaście minut-Dobra kończę, do jutra młoda-powiedziałem rozbawiony-oh, i masz zadzwonić do Sophie, też się martwi-zaznaczyłem, rozprostowując się wygodnie na kanapie, po chwili zwykłego słuchania naszych oddechów rozłączyłem się. Spojrzałem na chłopaków, których mimika wyrażała jedno wielkie"WTF?!"...
__________________________________________________________
FOOD
Widzę że z każdym imaginem więcej komentarzy :DD
Zobaczymy ile wytrzymacie :))
W końcu po miesiącu nie wytrzymałam...
Weszłam na TT, i zła zaczęłam naciskać klawisze na ekranie dotykowym.
Ja:
Czasem zawodzisz się na ludziach których kochasz, nie polecam.
*Prywatna wiadomość do @NiallOfficial*
Ja: Wiesz co? mam tego dość! pieprz się Niall! Nie będę już miała wyrzutów dlatego że się cholernie ucieszyłam, a ty się za to obraziłeś? To nie ma sensu. Nie potrzebuję takich ludzi.
Emocje kompletnie, wzięły nade mną górę, ale nie żałowałam. usiadłam na łóżku z wielkim westchnieniem. Cholera! Byłam naprawdę zdołowana, więc postanowiłam zadzwonić do mojego najukochańszego na świecie kuzyna, którego wprawdzie traktowałam jak brata. Z Liam'em spędziłam całe dzieciństwo, ponieważ i ja i on byliśmy jedynakami, co z tego że Liam ma teraz 20 lat, a ja 16, mimo tej różnicy wieku nasz kontakt ciągle jest tak samo świetny, wiem że mogę mu się wyżalić. Po prostu zastępuje mi starszego brata którego nigdy nie miałam. Nie powiem, to że często wyjeżdża w trasy z przyjaciółmi z zespołu, wystawia naszą przyjaźń na próby, ale my dajemy radę, ponieważ co drugi dzień rozmawiamy na skeypie. Pewnie zastanawiacie się dlaczego nie wykorzystałam Liam'a aby zaprzyjaźnić się z chłopakami z zespołu? To proste! nie chcę żeby polubili mnie dlatego że jestem ważna dla Liam'a, chcę żeby polubili mnie za moją osobowość, ponieważ nie ma nic gorszego niż nieszczera sympatia. Oczywiście dzięki brunetowi jestem bliżej chłopaków, ponieważ nie raz wysyłał ich zdjęcia z ukrycia, albo jakieś głupie filmiki, dzięki chłopakowi byłam również kilka razy na ich koncercie. Wracając, zadzwoniłam do Liam'a.
Jeden sygnał...drugi sygnał..trzeci sygnał, i usłyszałam jak ktoś podnosi słuchawkę, nie dałam nawet mu dojść do słowa, ponieważ zasypałam go moim słowotokiem
-Cześć Li, przepraszam że dzwonię tak bez zapowiedzi, ale po prostu potrzebuję się wygadać, od miesiąca nie odpisuje! rozumiesz to?! pisałam codziennie, starałam się! przecież ja nic aż takiego nie zrobiłam! I dziś wybuchnęłam, napisałam trochę ostrych słów, czuję się podle. Liam on mnie teraz znienawidzi jeszcze bardziej!-pod koniec mój głos się załamał, po drugiej stronie panowała grobowa cisza, spojrzałam na ekran. Połączenie wciąż trwało. -Liam?-zapytałam niepewnie
-Yy, nie Lou..-usłyszałam jego głos, o cholera.
-Ymmm, to chyba pomyłka, przepraszam-powiedziałam i szybko się rozłączyłam.
Cholera! Louis odebrał telefon Liama, mam tylko nadzieję że nie poruszy tego tematu, bo Liam będzie miał przechlapane....
*Liam's POV*
Właśnie wychodziłem spod prysznica w naszym wspólnym apartamencie, który wynajęto nam na potrzeby trasy.Szybko włożyłem na siebie jakieś krótkie spodenki i opuściłem lekko zaparowane pomieszczenie. Ledwo przekroczyłem salon, a już wiedziałem że coś jest nie tak. Wszyscy patrzyli na mnie jakbym się urwał z choinki.
-Co?-zapytałem naprawdę nie wiedząc co się dzieje.
-Zdradzasz Sophie?- jako pierwszy odezwał się Hazz.
-Co? Nie! skąd ci to do głowy przyszło!-Byłem w kompletnym szoku.
-Gdy brałeś prysznic, dzwoniła do ciebie nie jaka (T.I)-powiedział Lou. Westchnąłem.
Co robić? Co robić?
-Chłopaki to nie tak jak myślicie!-mówiąc to uniosłem ręce w geście obronnym.
-A jak?-spytał Niall marszcząc brwi
-Nie mogę wam powiedzieć-jęknąłem zrezygnowany-Ale Sophie wie o (T.I), i nie ma żadnych problemów- usprawiedliwiłem się.
-W takim razie zadzwońmy i zapytajmy się-zasugerował wciąż podejrzliwie Lou. Skinąłem tylko głową, i sięgając po telefon wybrałem numer do mojej dziewczyny.
-Hej, Liam-usłyszałem jej głos z głośniczka telefonu. włączyłem głośnomówiący
-Hej skarbie-powiedziałem słodko-Jest sprawa, chłopcy myślą że zdradzam cię z Wiktorią-powiedziałem rozbawiony, a Sophie zaśmiała się perliście.
-Ah, (T.I) to świetna dziewczyna!-przyznała gdy już uspokoiła swój śmiech.- Nie martwcie się chłopcy, a skąd się o niej dowiedzieliście?-dodała
-No zadzwoniła, odebrałem, i zaczęła opowiadać że ktoś ją ignoruje, i że nie wytrzymała czy coś-powiedział zmieszany Lou.
-Liam zadzwoń do niej!-prawie krzyknęła Sophie, tak oboje traktowaliśmy ją jak młodsze rodzeństwo, i martwiliśmy się o nią równie mocno. Pożegnałem się z Sophie, i rozłączyłem się. Zapomniałem o obecności chłopaków, i po prostu zadzwoniłem do siostry
-Hej, przepraszam za tamto-powiedziałem na wstępie.-Co się stało?-zapytałem pochylając się lekko w przód, i opierając łokcie na kolanach, uważnie wsłuchiwałem się w słowa brunetki.- A to kutas-powiedziałem nieświadomie zerkając na Nialla.-Nie martw się, sam nie wiem co w niego wstąpiło, tu już nie chodzi tylko o ciebie, ale jak on mógł tak potraktować jakąkolwiek fan..dziewczynę- poprawiłem się, zerkając na chłopaków-Gdyby znał prawdę, lizałby cię teraz po stopach- mówiąc to zaśmialiśmy się oboje. Rozmawialiśmy jeszcze przez dobre kilkanaście minut-Dobra kończę, do jutra młoda-powiedziałem rozbawiony-oh, i masz zadzwonić do Sophie, też się martwi-zaznaczyłem, rozprostowując się wygodnie na kanapie, po chwili zwykłego słuchania naszych oddechów rozłączyłem się. Spojrzałem na chłopaków, których mimika wyrażała jedno wielkie"WTF?!"...
__________________________________________________________
FOOD
Widzę że z każdym imaginem więcej komentarzy :DD
Zobaczymy ile wytrzymacie :))
Always yours, xx~Niall Horan cz.2
Always yours, xx~Niall Horan cz.2
Do @HarryOfficial
"H-harrry,
Wydaje mi się że stracę rozum
Czuję coś głęboko wewnątrz mnie
Uczucie głęboko wewnątrz mnie
Ono zabiera, zabiera wszystko co mam
Always yours, xx"
Od razu po tweecie Harrego napisałam do niego, bo ta cholerna niepewność i ciekawość nie dawały mi żyć. Loczek nie odpisał, więc rzuciłam telefon na łóżko, i poszłam sobie rozczarowana do mamy, ona wiedziała o wszystkim, choć w sumie nie wiem czemu teraz się tak czuję, przecież za dużo sobie wyobrażałam, co ja do cholery sobie myślałam! przecież...ughhh. Jestem żałosna.
Ja:
Jestem żałosna, wyobrażam sobie nie wiadomo co, żeby tylko uzmysłowić sobie jak naiwna jestem -_-, aha.
@NiallOfficial:
"Nigdy nie będziesz sama
Kiedy tęsknisz za mną zamknij oczy
Mogę być daleko ale nigdy nie zniknę
Yours xx"
Właśnie dostałam ataku płaczu i szczęścia jednocześnie, płakałam tak głośno jednocześnie z wielkim uśmiechem na ustach. Nie wierzę!
Ja:
Najlepszy dzień w moim życiu! Teraz mogę umierać spełniona! :') )':
Powiadomienie z TT
Masz nowego obserwatora- @NiallOfficial
Ja:#FangirlTime! KochamCięKochamCięKochamCię! *_*
@NiallOfficial:
To niemożliwe jak łatwo można kogoś uszczęśliwić :))
Nie wierzę Niall Horan zaobserwował mnie na TT. Płakałam ze szczęścia, zaistniałam w jego oczach, to jak wygrać życie. Jestem taką cholerną farciarą że to niemożliwe. Od razu zaczęłam spamować do niego na DM( prywatne wiadomości)
*Rozmowa prywatna na tt*
Ja:Nie wierzę! zobaczyłeś mnie! wygrałam życie dnekjfwegifyeo
Ja:Błagam, odpisz coś
Ja:Cokolwiek, Niall proszę!
Ja :Niall James Horan, proszę odpisz
Ja: Mam nadzieję że przyjedziecie do polskie, kocham was tak bardzo <3
Ja; .
Ja;Kiedy zobaczysz że istnieję napisz.
Niall: Kropka nienawiści? aż tak źle?
Ja: :o naprawdę nie wierzę, odpisałeś mi! AAAAA!
Niall: Oh, kolejna justfan
Ja:Nie! oszalałeś?
Ja; Po prostu bardzo się cieszę! Niall nie obrażaj się.
Ja:Wróć, ej no...
*koniec dm*
Chłopak już więcej nie odpisał. byłam zła i rozczarowana jednocześnie, byłam zła na siebie o taką reakcję z mojej strony, ale również byłam rozczarowana postawą chłopaka. Inaczej to sobie wyobrażałam, zupełnie inaczej...
Codziennie pisałam do chłopaka że źle to zinterpretował, i żeby nie miał mi tego za złe. Ale nigdy nie odpisał. W końcu po miesiącu nie wytrzymałam...
______________________________________________________
FOOD
Do @HarryOfficial
"H-harrry,
Wydaje mi się że stracę rozum
Czuję coś głęboko wewnątrz mnie
Uczucie głęboko wewnątrz mnie
Ono zabiera, zabiera wszystko co mam
Always yours, xx"
Od razu po tweecie Harrego napisałam do niego, bo ta cholerna niepewność i ciekawość nie dawały mi żyć. Loczek nie odpisał, więc rzuciłam telefon na łóżko, i poszłam sobie rozczarowana do mamy, ona wiedziała o wszystkim, choć w sumie nie wiem czemu teraz się tak czuję, przecież za dużo sobie wyobrażałam, co ja do cholery sobie myślałam! przecież...ughhh. Jestem żałosna.
Ja:
Jestem żałosna, wyobrażam sobie nie wiadomo co, żeby tylko uzmysłowić sobie jak naiwna jestem -_-, aha.
@NiallOfficial:
"Nigdy nie będziesz sama
Kiedy tęsknisz za mną zamknij oczy
Mogę być daleko ale nigdy nie zniknę
Yours xx"
Właśnie dostałam ataku płaczu i szczęścia jednocześnie, płakałam tak głośno jednocześnie z wielkim uśmiechem na ustach. Nie wierzę!
Ja:
Najlepszy dzień w moim życiu! Teraz mogę umierać spełniona! :') )':
Powiadomienie z TT
Masz nowego obserwatora- @NiallOfficial
Ja:#FangirlTime! KochamCięKochamCięKochamCię! *_*
@NiallOfficial:
To niemożliwe jak łatwo można kogoś uszczęśliwić :))
Nie wierzę Niall Horan zaobserwował mnie na TT. Płakałam ze szczęścia, zaistniałam w jego oczach, to jak wygrać życie. Jestem taką cholerną farciarą że to niemożliwe. Od razu zaczęłam spamować do niego na DM( prywatne wiadomości)
*Rozmowa prywatna na tt*
Ja:Nie wierzę! zobaczyłeś mnie! wygrałam życie dnekjfwegifyeo
Ja:Błagam, odpisz coś
Ja:Cokolwiek, Niall proszę!
Ja :Niall James Horan, proszę odpisz
Ja: Mam nadzieję że przyjedziecie do polskie, kocham was tak bardzo <3
Ja; .
Ja;Kiedy zobaczysz że istnieję napisz.
Niall: Kropka nienawiści? aż tak źle?
Ja: :o naprawdę nie wierzę, odpisałeś mi! AAAAA!
Niall: Oh, kolejna justfan
Ja:Nie! oszalałeś?
Ja; Po prostu bardzo się cieszę! Niall nie obrażaj się.
Ja:Wróć, ej no...
*koniec dm*
Chłopak już więcej nie odpisał. byłam zła i rozczarowana jednocześnie, byłam zła na siebie o taką reakcję z mojej strony, ale również byłam rozczarowana postawą chłopaka. Inaczej to sobie wyobrażałam, zupełnie inaczej...
Codziennie pisałam do chłopaka że źle to zinterpretował, i żeby nie miał mi tego za złe. Ale nigdy nie odpisał. W końcu po miesiącu nie wytrzymałam...
______________________________________________________
FOOD
Subskrybuj:
Posty (Atom)


