One Direction i My.. - imaginy

piątek, 25 kwietnia 2014

Niall :) - część 1

Wiem, że dawno nie dodawałam Louisa, ale postaram sie w najbliższym czasie dodać z nim jakieś opowiadanie.. :D A teraz Niall..:D Miłego czytania :*
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

 
Jestem taką dziewczyną, która jest, jakby to powiedzieć ?! Czysta.. Może wydawać wam sie to śmieszne, ale tak jest. W sumie to ta moja czystość zaczyna mi przeszkadzać, bo wiele osób w szkole i znajomych z okolicy sie ze mnie śmieją.. Czy to źle że czekam na odpowiednią osobę?! Niestety zaczynam myśleć że taka osoba nigdy nie nadejdzie. Nie jestem cichą osobą, lubię pobalować, ale nie do tego stopnia, by dać sie pierwszej lepszej, napotkanej osobie przelecieć w klubowym kiblu. Mam przyjaciela, ufam mu, a on mi. Jest jedyną taką osobą. Czekam właśnie na niego w moim pokoju. Ma jeszcze 3 minuty. Leże na moim łózko z głową w dół i zastanawiam sie nad moją propozycją dla niego. Boje sie mu to zaproponować. Wpadł zdyszany do mojego pokoju i z wielkim uśmiechem podszedł do mnie. Podniosłam sie i stanęłam na przeciwko niego.
J: Cześć Niall.
N: Hej mała.. - cmoknął mnie w policzek
J: Coś taki zdyszany? - zapytałam siadając na łóżko, poklepałam miejsce obok siebie. Chłopak szybko znalazł sie koło mnie.
N: A czy kiedykolwiek sie spóźniłem?
J: Niee..
N: Więc chciałem żeby tak zostało.. - uśmiechnął sie ładnie
J: Jesteś kochany..
N: Wiem.
J: I taki skromny.. - zaśmiałam sie. Z Niallem czas leciał mi strasznie szybko.. Mieliśmy wiele wspólnych tematów, zajęć do roboty.. Jednym słowem nigdy w swoim towarzystwie sie nie nudziliśmy. Podobno nawet w dobrym i zaufanym towarzystwie nawet cisza nie przeszkadza. Lubiłam z nim pomilczeć. Tak jest i dzisiaj.. Leże na łóżku, on siedzi obok mnie i bawi sie moimi włosami. W głowię cały czas mam tą prośbę i to jak mu o tym powiedzieć.
J: Niall?- zaczęłam niepewnie
N: Hmm..?
J: Przyjaciele sobie pomagają?
N: Oczywiście.. Zrobią dla siebie bardzo wiele, by tylko uszczęśliwić drugą osobę. - powiedział z cudownym uśmiechem
J: Jest też tak z nami?
N: Pewnie..
J: I zrobił byś wiele żebym była szczęśliwa? - spojrzałam mu w oczy
N: Zrobię wszystko..
J: To prześpij sie ze mną. - powiedziałam szybko.
N: Coo?! - spojrzał na mnie zdziwiony. - Nie mogę.. - podniosłam sie do pozycji siedzącej.
J: Ale przecież powiedziałeś że zrobisz wszystko.. - powiedziałam cicho
N: No tak.. ale nie o takie rzeczy chodziło.. Nie mogę tego zrobić. To jest wyjątkowe i musisz zrobić to z kimś kogo kochasz, komu ufaj i jest dla ciebie najważniejszy.. - na jego twarzy zagościł slaby uśmiech.
J: Ale to ty jesteś dla mnie ważny i tobie ufam..
N: Ale nie kochasz mnie taką prawdziwą miłością.. - z powrotem położyłam sie na łóżku i wpatrywałam sie w sufit. Horan też milczał, chyba zaszokowałam go tą sprawą. Cały dzień minął nam nawet dobrze. Starałam sie nie myśleć o tym, tak samo jak mój przyjaciel.
Przez kolejne dni nie spotkałam sie z Niallem.. Nie mieliśmy nawet jak bo wyjechałam z rodzicami na weekendowe wczasy. Wróciłam w niedzielne południe. Rozpakowywałam walizkę i usłyszałam dźwięk dzwonka. Na ekranie widniał napis: Nialluś
J: No cześć. - powiedziałam radośnie
N: Co tam mała?
J: Kończę rozpakowywać moją walizkę, a czemu pytasz?
N: Bo chciałem cie zabrać na imprezę. Co ty na to? - zapytał z nadzieją
J: W sumie to czemu niee..
N: Wpadnę po ciebie o 19.. Papa
J: Do zobaczenia.. - rozłączyłam sie i dokończyłam wcześniejszą czynność. Gdy skończyłam była już 15, postanowiłam sie zacząć szykować. Wzięłam długą kąpiel, włosy umyłam, wysuszyłam i podkręciłam je lokówką. Pomalowałam sie i wróciłam owinięta ręcznikiem do swojego pokoju. Założyłam komplet czarnej, całkiem seksownej bielizny. Z szafy wyjęłam czarną, idealnie podkreślającą moje kobiece kształty sukienkę. Ubrałam sie i na zegarku była już 18:45. Skropiłam sie ulubionymi perfumami, założyłam pasujące dodatki i szpilki. Punktualnie o 19, usłyszałam dźwięk dzwonka. Zeszłam na dół i otworzyłam mu drzwi.
J: Hejka.. - pocałowałam go w policzek i spakowałam do malej torebki kilka drobiazgów.
N: Hej.. Wyglądasz.. wow.. Świetnie.. - uśmiechnął sie. Odwzajemniłam gest i wyszliśmy z domu. Podczas drogi uśmiechy nie schodziły nam z twarzy. 30 minut później byliśmy pod klubem. Weszliśmy do środka i do moich nozdrzy dostał sie pomieszany zapach perfum, alkoholu i potu. Niall złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę baru. Usiedliśmy przy nim i blondyn zamówił po kolorowym drinku. Rozejrzałam sie po klubie i dostrzegłam kilka znajomych twarzy.
J: Patrz Niall tam są chłopaki z dziewczynami. - pokazałam na kanapy po drugiej stronie dyskoteki. Chłopak spojrzał w tamto miejsce.
N: To co przyłączamy sie do nich?
J: Pewnie.. - odeszliśmy od baru i poszliśmy w stronę Louisa i El, Zayna i Perrie, Liama i Sophii, no i Harrego. Przywitaliśmy sie z uśmiechem i osiedliśmy na wygodnej kanapie. Rozmowa nam sie kleiła, z resztą jak zawsze. Piliśmy drinka za drinkiem. Czułam lekkie kołowania w głowie. Chciało mi sie poszaleć, więc złapałam Horana za rękę i pociągnęłam na parkiet. Po kilku piosenkach znów wróciliśmy na kanapy i wlaliśmy w siebie kolejny procentowy napój. Nie chciałam sie upić, tylko dobrze bawić. Przybliżyłam sie do niego i przytuliłam do niego. Nagle zniknął gdzieś Lou i El, Liam i Sophia poszli po kolejne drinki, Hazza miział sie gdzieś w rogu z jakąś dziewczyną, a Zayn i Perrie zaczęli sie całować. Patrzałam na nich, aż do momentu gdy poczułam na swojej szyi drobne pocałunki.
...




Naat

środa, 23 kwietnia 2014

Harold.. ;3 (+18)

Mam nadzieje, że sie spodoba.. :D Ten imagin możecie znaleźć też na tej stronce: ( https://www.facebook.com/jaramsieonedirectionbardziejniztommoszelkami )
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
 
Środek drugiego semestru. Nudna lekcja z nudnym nauczycielem, który od jakiś 15 minut prowadzi swój jakże denny monolog. Spojrzałam przez okno i zaczęłam wzdychać. Tak strasznie sie nudziłam, a za oknem taka ładna pogoda. Co jakiś czas czułam na sobie czyjś wzrok. Nie wytrzymałam i rozejrzałam sie po klasie. Moje spojrzenie skrzyżowało sie ze spojrzeniem ślicznego bruneta o cudownie zielonych oczach. Uśmiechnął sie zadziornie, co odwzajemniłam. Uwielbiałam z nim flirtować. Hazza jest bardzo, ale to bardzo seksowny. Większość dziewczyn w szkole podnieca sie od samego patrzenia na niego. A ja?! Ja go lubię. Jest pewny siebie, czego i mi nie brakuje. Jesteśmy identyczni pod względem charakteru. Po kolejnych kilku minutach na mojej ławce znalazła sie zgnieciona karteczka. Rozwinęłam ją dyskretnie, tak żeby moja sąsiadka z ławki nie widziała treści. Moim oczom okazało sie dość ładne pismo: ' Spotkajmy sie za 5 minut na korytarzu.. ;D H xxx'. Odwróciłam sie w stronę Harrego i uśmiechnęłam sie.
J: Panie profesorze..
P: Tak. - spojrzał na mnie spod swoich okularów.
J: Źle sie czuje. Mogę iść do pielęgniarki? - zapytałam z nutą smutku.
P: Oczywiście. - odpowiedział szybko. Wstałam z miejsca i zanim wyszłam z klasy spojrzałam zadziornie na zielonookiego.. Poszłam w stronę pomieszczenia dla sprzątaczek i zaczekałam przy drzwiach. To pomieszczenie mieściło sie w takiej jakby wnęce, że jak ktoś przechodził to nie było widać. Usłyszałam zbliżające sie kroki w moją stronę. Wiedziałam że to on i gdy ukazała sie postać loczka, wciągnęłam go szybko do pokoiku ze szczotkami i innymi rzeczami potrzebnymi do sprzątania. Chłopak z niesamowitym uśmiechem zakluczył drzwi i z prędkością światła wpił sie w moje usta. Oddalam pocałunek z takim samym pożądaniem, które rosło w nas z sekundy na sekundę coraz bardziej. Harry oparł mnie o zimną ścianę i całował dalej. Poczułam jego dłonie pod moją koszulką, błądziły po moim brzuchu i piersiach. Ja zaś swoje dłonie ułożyłam jedną na karku chłopaka, a druga jeździła po jego torsie. Z pocałunkami zszedł na moją szyje, odchyliłam głowę by umożliwić mu łatwiejszy dostęp. Uwielbiałam pocałunki w tym miejscu. Było mi tak przyjemnie że po moim ciele przeszedł dreszcz. Moje ręce zajęły sie w tym czasie paskiem od spodni chłopaka. Po chwili udało mi sie go rozpiąć wraz z guzikiem i rozporkiem. Włożyłam tam jedną dłoń i przez cienki materiał bokserek masowałam jego członka. Hazza syknął z rozkoszy. Uśmiechnęłam sie sama do siebie i kontynuowałam. Loczek mi bezczelnie przerwał tą czynność odsuwając sie ode mnie. Spojrzałam zdziwiona na niego.
H: Nie tak szybko skarbie.. - jego usteczka wygięły sie w śliczny uśmiech. - Usiądź tu! - rozkazał, wskazując na stolik znajdujący sie po drugiej stronie pomieszczenia. Wykonałam jego polecenie. Chłopak stanął na przeciwko mnie. Rozchylił moje nogi tak by mógł pomiędzy nimi stanąć. Dalej zaczął mnie całować, tylko tym razem jego duże dłonie znalazły sie przy rozporku od moich jeansów. W mgnieniu oka rozpiął go i ściągnął je ze mnie. Zostałam w majtkach i koszulce. Chciałam by było choć trochę sprawiedliwie i zdjęłam z niego T-shirt. Jego wyrzeźbiony tors był idealny. A widniejące na nim tatuaże tworzyły jedną wielką całość. Przyciągnęłam bruneta do siebie i wpiłam sie w jego malinowe wargi. Po chwili niestety oderwał sie ode mnie i zjeżdżał coraz niżej, pozbawiając mnie koszulki. Całował mój dekolt i piersi. Czułam podniecenie i chciałam żeby i on je czuł. Udało mi sie pozbyć jego spodni. Zeszłam ze stolika i odwróciłam nas tak że to teraz on sie o niego opierał.
J: Tylko mi nie przeszkadzaj.. - szepnęłam zmysłowo wprost do jego ucha. Najpierw całowałam jego kości policzkowe, potem szyje i wróciłam do jego ust. Chociaż nie zupełnie. Całowałam go w ich okolicach. Dotarłam do kącików usteczek Stylesa i wiedziałam że go tym drażnię. Odnalazł on moje wargi i przywarł do nich. Oderwałam sie i wróciłam do całowania jego ciała. Szyja, klatka piersiowa i tak w kółko. Dłonią jeździłam po okolicach jego przyjaciela. Chciałam go podniecić. I chyba mi sie udawało bo czułam jak materiał bokserek sie napina. Zaczęłam pocierać przez nie jego sprzęt. Hazza drżał z przyjemności. Usłyszałam cichy jęk zadowolenia. Uśmiechnęłam sie i jednym szybkim ruchem ściągnęłam z niego bieliznę. Jego przyjaciel stał już na baczność. Wzięłam go w dłoń i zaczęłam wykonywać ruchy góra-dół. Chłopak coraz głośniej pojękiwał. Musimy sie zachowywać w miarę cicho, w końcu jesteśmy w szkole. Zamknęłam mu usta pocałunkiem i dalej kontynuowałam swoja robótkę ręczną. Loczek jęczał mi w usta. Wiedziałam że mu sie podoba. Oderwałam sie od jego ust i przejechałam jerzykiem po jego torsie aż do członka. Wzdłuż niego również przejechałam czubkiem języka. Poczułam jak przez chłopaka przeszedł dreszcz. Główkę jego przyjaciela zaczęłam ssać niczym chupa-chupsa. Harry starał sie powstrzymywać jęki rozkoszy, ale nie wychodziło mu to zbytnio. Włożyłam sobie całą długość Hazziątka do buzi i nie dławiłam sie. Głową poruszałam do przodu i do tyłu. Czułam że chłopak jest już blisko szczytowania. Przyspieszyłam i czułam jak jego członek zaczyna mocno drżeć. Kilka razy włożyłam go głębiej i poczułam jak chłopak dochodzi. W ustach miałam jego całe mleczko. Połknęłam i oblizałam usta, by choć trochę jego smaku zostało na nich. Wpiłam sie w usta Hazzy, by po chwili sie od niego oderwać. Gdy chłopak dochodził do siebie po moim wyczynie, ja zdążyłam sie ubrać. Spojrzałam na zdezorientowanego loczka, który mi sie przyglądał. Zbliżyłam sie do jego ucha.
J: Dokończyły po szkole. - szepnęłam i wyszłam. Wróciłam na lekcje z uśmiechem. Do końca tej lekcji, ostatniej z resztą, pozostało jakieś 5 minut. Do klasy wleciał Harry, gdy tylko mnie zobaczył, na jego twarzy pojawił sie zadziorny uśmiech. Wiedziałam że to jeszcze nie koniec. Zadzwonił dzwonek i wszyscy uczniowie wypłynęli na korytarz. A ja wśród nich. Loczek znikł mi gdzieś z pola widzenia. Wyszłam ze szkoły i zaczęłam kierować sie w stronę domu. Wiem że Styles mieszka niedaleko mnie. Gdy już byłam blisko naszych domów poczułam lekkie szarpniecie za nadgarstek. Odwróciłam sie i zobaczyłam wyszczerzonego Hazze.
H: Mieliśmy coś dokończyć..- poruszał śmiesznie brwiami.
J: Yhym.. - mruknęłam. Chłopak złapał mnie za dłoń i pociągnął w stronę swojego domu. Szybko otworzył drzwi, wpuścił mnie przodem, a gdy zamknął je z powrotem od razu rzucił sie na mnie z pocałunkami. Ręce zarzuciłam wokół jego karku. Poczułam jak loczek ściska moje pośladki i unosi mnie do góry. Owinęłam nogi wokół jego bioder. Brunet szedł w tylko sobie znanym kierunku, a jak sie później okazało była to jego sypialnia. Położył mnie delikatnie na łóżku i pozbawiał mnie po kolei moich części garderoby. Gdy już miał ściągać ze mnie stanik, zatrzymałam go.
J: Nie rozpędzasz sie za bardzo? - uniosłam brew do góry.
H: Haha. Niee, ty już widziałaś mnie nago. - powiedział rozpinając mój biustonosz. Zostałam tylko w koronkowych majteczkach. Chłopak ssał moje sutki, sprawiając że twardniały, a tym samym sprawiał mi wielką przyjemność. Styles szybko ściągnął z siebie spodnie i podkoszulek. Z piersi przeniósł sie na brzuch i nim sie spostrzegłam moje majtki leżały gdzieś na podłodze obok naszych ubrań. Bez żadnych ostrzeżeń włożył we mnie dwa palce. Syknęłam z bólu, ale ten ból był przyjemny. Palcami wyprawiał cuda, a po chwili dołożył jeszcze jednego. Językiem zaczął podrażniać moją łechtaczkę. Wiłam sie z rozkoszy, a z moich ust wydobywały sie coraz to głośniejsze jęki. Czułam że jestem coraz bliżej i jeszcze Hazza wkładał swoje cudowne paluszki coraz głębiej, doprowadzając mnie do szaleństwa. Szybko dotarł do mojego punktu G, uderzyła mnie fala rozkoszy i gorąca.. Chłopak zbliżył sie do moich ust i musnął je delikatnie.
H: Dokończymy jutro. - szepnął zadziornie sie uśmiechając.
J: Ojj nie, niee.. Kończ to co zacząłeś! - rozkazałam na co sie wyszczerzył. Zdjął z siebie bokserki i znalazł sie nade mną. Wpiłam sie w jego usta. Całował mnie bardzo odważnie i agresywnie. Zgięłam nogi w kolanach a loczek znalazł sie pomiędzy nimi. Jego członek ocierał sie o moją kobiecość. Drażniło mnie to, a zarazem podniecało. Chciałam mieć go już w sobie. - No zrób to w końcu.. - powiedziałam zniecierpliwiona. Wykonał moje polecenie i wszedł we mnie. ( Takie coś.. :D http://media.tumblr.com/tumblr_mczww8Sax81ry7ml5.gif )Hazza robił to bardzo szybko i wchodził we mnie całą swoją długością. Przyjemność przepełniała mnie całą. Poczułam że jestem już blisko końca i widziałam że loczek też. Przyspieszył jeszcze bardziej. Pchnął jeszcze mocniej i głębiej, gdzie myślałam że głębiej sie już nie da. Wykonał tą czynność kilka razy i doszliśmy. Osiągnęliśmy szczyt tej rozkoszy w tym samym momencie. Chłopak złączył jeszcze na moment nasze usta i opadł obok mnie na łóżku. Okrył nas i uspokajał swój oddech. Czułam na sobie jego wzrok. Spojrzałam na niego, uśmiechnęłam się i wyszłam z łózka. Ubrałam sie i znów spotkałam sie z niezadowolonym spojrzeniem bruneta. Pochyliłam sie nad nim i cmoknęłam w policzek.
J: Do jutra.. - powiedziałam i wyszłam z pokoju, a potem z domu zielonookiego. Szybko znalazłam sie u siebie. Weszłam do swojego pokoju i rzuciłam na łózko. Uśmiechałam sie sama do siebie, chyba jednak Harry mi sie podoba. Nie chyba, tylko na pewno! Jestem w nim zakochana po same uszy. Jeśli bym nie była nie zrobiła bym tego. Nadmiar wrażeń i emocji spowodował że zrobiłam sie senna, a do tego jeszcze zmęczenie spowodowane.. Yyy.. szkołą?! Zasnęłam myśląc o loczku i o tym co będzie jutro. Obudził mnie budzik, oczywiście byłam niezadowolona że zadzwonił tak wcześnie. Leniwie wstałam i poszłam do łazienki. Poranna toaleta, szybki prysznic, włosy umyłam i wysuszyłam. Ubrałam sie w ciemne jeansy, białą bokserkę i do tego czarna marynarka. Pomalowałam sie i ułożyłam włosy. Moje rudzielce zostawiłam rozpuszczone. Spakowałam torbę i wyszłam z domu. Po kilkunastu minutach byłam w szkole. Przekroczyłam próg szkoły i pokierowałam sie do szafki. Wyjęłam potrzebne mi rzeczy i zamknęłam ją. Za drzwiczkami stał nie kto inny, jak Styles.
J: Harry! Wystraszyłeś mnie.. - zaśmiał sie.
H: Nie chciałem.. - w jego policzkach ukazały sie urocze dołeczki. Zbliżył sie do mnie i złożył krótki pocałunek na moich ustach. Złapał mnie za rękę i złączył nasze palce. Spojrzałam zdziwiona na nasze splecione dłonie, a potem na niego. - No co?! Jesteś teraz moją dziewczyną.. Mam prawo by sie tak właśnie z tobą witać i prowadzać po szkole. - wyjaśnił bez większego przejęcia. Szliśmy przez szkolny korytarz za rączkę. Widziałam jak wszyscy na nas patrzą. Uśmiechnęłam sie, gdy zauważyłam jak Hazza idzie z podniesiona głową i stawia pewnie kolejne kroki. No tak! To cały loczek.. Mój loczek..
The end..


Naat

wtorek, 22 kwietnia 2014

Zayn.. :)

' ..Wiesz jak to jest, gdy jedna z najważniejszych osób w twoim życiu wbija ci nóż prosto w serce?! Nie, bo ja zawsze byłam na twoje każde zawołanie. Wysłuchałam cie gdy tego potrzebowałeś, doradziłam w każdej sprawie.. Pamiętam jak jeszcze miesiąc lub dwa temu byłam dla ciebie równie ważna co ty dla mnie! A może tylko mi sie tak wydawało?! Może nigdy nie byłam dla ciebie ważna?! Może byłam tylko taka naiwna, że ci zaufałam i traktowałam jak brata. Miałam cie za przyjaciela. A byłeś nim?! Czy tylko stwarzałeś takie pozory?! Mówią że pozory mylą, ale myślałam że z nami będzie inaczej, że miedzy nami jest najprawdziwsza przyjaźń. Byłam pewna, że zrobię dla ciebie wszystko, byś tylko był szczęśliwy. Możesz powiedzieć to samo? Możesz powiedzieć że zrobiłbyś tak wiele dla mnie jak ja dla ciebie? Śmiem twierdzić, że nie! Mam takie wewnętrzne przeczucie, że nigdy nie traktowałeś naszej 'przyjaźni' tak poważnie jak ja. Wyobrażasz sobie co czuje gdy widzę jaki jesteś szczęśliwy? Skąd?! Przecież nawet nie wiesz co u mnie słychać. Zaczynam mieć takie wrażenie, że przyjaźniłeś sie ze mną tylko ze względu na siebie. Widziałeś mnie tylko wtedy jak nie miałeś z kim porozmawiać, wyżalić sie. Wiedziałeś, że przyjmę cie z otwartymi ramionami do siebie.. Zastanowiłeś sie kiedyś czy ja nie potrzebuje z kimś porozmawiać? Czy nie potrzebuje kogoś bliskości?
..Naiwność to moja największa wada. A wiesz dlaczego? Bo za szybko ci zaufałam, za szybko stałeś sie dla mnie ważny. Zaufanie to dar, trzeba ostrożnie wybierać osoby którym sie ten dar powierzy. Ode mnie go otrzymałeś.. To był mój błąd, bo teraz cierpię. Boli z każdym dniem coraz bardziej. Boli gdy przechodzisz obok mnie obojętnie, boli gdy odzywasz sie po jakimś czasie i jak gdyby nigdy nic, opowiadasz jak to u ciebie wspaniale. A potem okazuje sie, że pokłóciłeś sie z nią. Wtedy już wiem, co było spowodowane tym nagłym zainteresowaniem moją osobą. Miałeś w tym swój własny interes.. Wygadać sie komos, kto cie wysłucha. Masz pewność że to zrobię bo mam tylko ciebie. Ale wystarczy tego Zayn!! Nie chce być już tylko na pocieszenie. Ja też chce czuć że jestem dla kogoś ważna. Mógłbyś chociaż powiedzieć że już nie będziesz spędzać ze mną czasu. Wiem że jesteś szczęśliwy ze swoją dziewczyną, ale pomyśl jak ja sie czuje kiedy najlepszy przyjaciel nie chce sie ze mną spotkać bo ona.. Twoje wytłumaczenia zaczynają mnie rozśmieszać, a wiesz dlaczego?! Bo wiem że to nie pierwszy i nie ostatni raz. Dzisiaj po raz pierwszy uświadomiłam sobie, że prawdziwych przyjaciół jednak poznaje sie w najgorszych momentach w swoim życiu i wiesz co?! Nie zdałeś egzaminu na cudownego przyjaciela. Wyobraź sobie ile razy ja cie potrzebowałam w ostatnim czasie, ale ty nie mogłeś sie ze mną spotkać, bo Rose była ważniejsza. Rozumiem że ją kochasz.. A z reszta sam wiesz jak jest teraz miedzy nami.. Dzisiaj nawet ze mną nie porozmawiałeś.. Powiedz jeszcze że to jest przeze mnie.. Ja oczywiście to przyjmę do wiadomości i poczuje kolejne ostrze wbijające sie w moje serce......
Jednak chce ci podziękować.. A wiesz za co?! Za to że spędziłam z tobą jedne z najlepszych chwil w moim życiu. Również za to że tak mnie potraktowałeś. Wiem już jaki to jest ból i nikomu go nie życzę, nawet najgorszemu wrogowi....
A pamiętasz jak dałam ci bransoletki przyjaźni?! Masz ją jeszcze..? Moja pękła.. Napis 'Forever' został przerwany.. Myślisz że to znak?! .......
(T.i.)..'
Nabazgrałam na kartce papieru i włożyłam do koperty. Nie wiedziałam jak to odbierze, mam tylko nadzieje że zrozumie że mnie skrzywdził. Nie spotkam już go więcej. Nie chce nawet na niego patrzeć, chce zapomnieć. Z dzisiejszym dniem może sie wszystko zmienić. Kończę 19 lat i wyjeżdżam z mojego rodzinnego miasta. Chce zacząć samodzielne życie. Albo po prostu uciec od tej nieszczęśliwej przyjaźni.. A może nawet miłości. Nie chce go kochać. Wiem że będzie mnie boleć jeszcze bardziej, dlatego nie chce sie przyznać przed samą sobą że darze go takim czuciem. Wylatuje z Anglii do USA.. Nowe miejsce, nowi ludzie, nowe życie. Walizkę mam już spakowaną, odlatuje dopiero jutro, więc będę mogła dać, a raczej podrzucić Zaynowi ten list. Ubrałam sie i wyszłam z domu. Było już ciemno i wiał lekki letni wiatr. Szłam powoli, nie chciałam szybko sie tam znaleźć. Jednak stało sie to w błyskawicznym tempie. Zapukałam delikatnie do drzwi. Po chwili otworzyła drzwi jego mama.
J: Dobry wieczór.. - uśmiechnęłam sie lekko - Jest Zayn?
M.Z: Nie, przykro mi (T.i.)..
J: To może nawet i lepiej.. - kobieta spojrzała na mnie niezrozumiale. - Może pani mu to przekazać. - podałam jej kopertę z jego imieniem. Spojrzała na nią, a potem na mnie.
M.Z: Co to? - zapytała zdziwiona
J: To jest wszystko co chciałabym powiedzieć pani synowi, ale nie mam na to ani czasu, ani odwagi. Proszę mu to przekazać.. - powiedziałam i odeszłam. Teraz chciałam jak najszybciej znaleźć sie w domu. Po kilku minutach byłam na miejscu. Poszłam do swojego pokoju, rozejrzałam sie czy aby na pewno wszystko spakowałam i gdy okazało sie że tak, poszłam spać. Rano wstałam bardzo wcześnie, a o 13 miałam samolot. Wiec mogłam sobie pospać nieco dłużej ale nie udało mi sie to. W głowie siedział mi Mulat. Nie mogłam przestać o nim myśleć. Nie byłam pewna czy już przeczytał list czy zrobi to jutro, za tydzień czy wcale.. Przecież nie liczyłam na to że jakimś cudem zobaczę go jeszcze dzisiaj i będzie tak jak dawniej, prawda?! A może jednak miałam taką cichą nadzieje? Wstałam leniwie z łóżka, poszłam do toalety. Wzięłam orzeźwiający prysznic i ubrałam sie w TO. Zeszłam na dół do kuchni i zaparzyłam sobie i mojej mamie kawę. Po chwili była już w pomieszczeniu.
M.M: Nie mogę uwierzyć że sie wyprowadzasz.. - usiadłyśmy przy stole.
J: Kiedyś trzeba.. - uśmiechnęłam sie
M.M: Będziesz mnie odwiedzać? - zapytała z nutą nadziei, choć dobrze wiedziała że będę
J: Pewnie, ale ty też nasz do mnie przyjeżdżać. - zaśmiałyśmy sie. Wypiłyśmy kawę w milej atmosferze. Z mamą zawsze świetnie sie dogadywałam. Będzie mi jej brakować. O 11 wyjechałyśmy z domu, by na spokojnie dojechać na lotnisko. Niecałą godzinę później byłyśmy już na miejscu. Pożegnałam sie z mamą i poszłam do bardzo, ale to bardzo długiej kolejki do bramek kontrolnych. Stałam tak z słuchawkami w uszach i zastanawiałam sie czy dobrze robię. Dlaczego sie wyprowadzam?! Mam przecież zacząć nowe życie, usamodzielnić sie.. A może uciec od nieodwzajemnionej miłości i odrzucenia z jego strony?! Moja świadomość mówi mi że ta druga wersja jest tą prawdziwą.. Taaa.. Uciekam stąd, bo tak strasznie go nienawidzę. Jeszcze tylko kilka osób i będę mogła w końcu przejść przez te bramki. Zdjęłam słuchawki i schowałam je do torebki.
J: Kogo ja oszukuje.. Kocham go.. - mruknęłam do siebie. Podeszłam do ochroniarza i już miałam przechodzić przez bramkę kiedy zatrzymała mnie czyjaś ręka.
Z: (T.i.) poczekaj.. ! - odwróciłam sie i ujrzałam jego.. W oczach pojawiły mi sie automatycznie łzy.
J: Zayn?! Ale co ty tu robisz?
Z: Powstrzymuje cie przed odlotem.. - uśmiechnął sie delikatnie
J: Ale po co? Podaj mi choć jeden sensowny powód dla którego miałabym zostać.. - spojrzałam w jego brązowe tęczówki.
Z: Kocham cie. Jeszcze nigdy w życiu nikogo tak nie kochałem jak ciebie.. - powiedział patrząc prosto w moje oczy, zbliżył sie do mojej twarzy tak, że czułam jego ciepły oddech na mojej skórze.
P: Możecie załatwiać swoje sprawy gdzie indziej..?! - warknął na nas jakiś zirytowany pan. Zayn odsunął sie ode mnie.
J: Ale przecież jesteś z Rose. Jak masz mnie kochać skoro jesteś z nią. - zdziwiłam sie.
Z: Bylem z nią dlatego że chciałem zapełnić dziurę spowodowaną tym uczuciem. Bałem sie że nie czujesz tego samego.
P: Załatwcie to gdzie indziej! - znów ten sam typ.
K: Niech pan siedzi cicho! Nie widzi pan że ci młodzi sie kochają.. - broniła nas jakaś kobieta.
Z: Nie zostawiaj mnie. Proszę.. - załkał. W jego oczach błyszczały łzy. Wzięłam swoją walizkę i wyszłam z kolejki. Złapałam chłopaka za rękę i złączyłam nasze palce. Widziałam jak Mulat sie uśmiecha. Wyszliśmy z lotniska i wsiedliśmy do taksówki.
J: Nie rań mnie już więcej.. - powiedziałam patrząc w jego oczy.
Z: Nigdy więcej..

The end.. 




Naat 

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Imagin Niall

   Delikatnie musnęła moje usta a rękę przeniosła na mój tors.
- Kocham Cię - szepnęła mi do ucha i ułożyła swoją głowę na moje ramię.
- Ja Ciebie też. - uśmiechnąłem się sam do siebie i zacząłem gładzić jej włosy. Siedzieliśmy tak w ciszy do czasu...
- Cześć ! - krzyknął Louis, przerywając błogą ciszę. T.I nie chętnie podniosła głowę i przywiatała się z chłopakami. Uczyniłem to samo.
   Harry cały czas był blisko T.I. Kochał się w niej i każdy z nas o tym wiedział.
- Przepraszam. Jestem zmęczona, pójdę się położyć. - uśmiechnęła się ukazując przy tym swoje piękne zęby, które częściowo zakrywał aparat ortodontyczny.
- Dobrze kochanie. - ucałowałem ją w policzek i pozwoliłem jej odejść do naszej sypialni.
   Minęło sporo czasu od kąd T.I poszła się przespać dlatego postanowiłem, że zostawię chłopaków na chwilę samych, a sam pójdę do swojej ukochanej. Tak też zrobiłem.
- Co się dzieje ? - zapytałam widząc, że dziewczyna płacze.
- Niall... Ja jestem w ciąży. - powiedziała wyciągając w moją stronę test ciążowy.
- To wspaniale ! - rzuciłem się na łóżku i położyłem swoją dłoń na brzuchu T.I.
- Nie ! To wszystko zniszczy rozumiesz ! Wszystko !
- Wszystko, czyli co ?! - uniosłem brwi
- Zazwyczaj pary z dziećmi oddalają się od siebie. Nie kochają się już tak jak przed narodzinami.
- Ale dlaczego musi tak byś też w naszym wypadku ?! - nadal nie rozumiałem.
- Nie chodzi mi tylko o to. Twoja kariera. I tak już te wszystkie dziewczyny mnie nienawidzą za to, że zabrałam im ich idola, a jak pojawi się dziecko ? Nie. Nie mam wyjścia...usunę je ! - krzyknęła podreślając ostatnie zdanie i uciekła do łazienki. Pobiegłem za nią, złapałem za rękę i mocno ją do siebie przytuliłem tak, że czułem jej ciepłe łzy na moim ramieniu.
- Nie obchodzi mnie sława. Teraz najważniejsza jesteś ty i nasze dziecko, rozumiesz ? Proszę Cię. Obiecaj mi, że nie zrobisz nic głupiego.
- O..Obiecuję. - pocałowała mnie w policzek.    

*4 miesiące później *
Byliśmy w klinice. Okazało się, że będziemy mieć córeczkę - Sophię. Od razu po badaniach zaciągnąłem swoją ukochaną do centrum handlowego, aby kupić naszemu skarbowi jakieś ubranka oraz zabawki. Kiedy T.I wybierała łóżeczko ja zadzwoniłem do Harry'ego.
* - Halo ? - usłyszałem jego zachrypnięty głos
- Harry zbieraj chłopaków i jedźcie do naszego domu. Klucz jest jak zawsze na murku w ogrodzie. Na strychu są farby. Pomalujcie pokój zaraz obok naszej sypialni. Wiesz który. Pokazywałem Ci.
- Da się zrobić. - zaśmiał się i zakończył połączenie. *
Z T.I chodziliśmy po centrum jeszcze kilka godzin, aż dziewczyna poczuła się zmęczona. Miałem nadzieję, że chłopcy już skończyli. Moja ukochana zasnęła w samochodzie dlatego kiedy dojechaliśmy na podjazd, wziąłem ją na ręce i zaniosłem do naszej sypialni. Przebudziła się. Obudziła ją silna woń farby. Uśmiechnęła się, stanęła na równe nogi i pobiegła do pokoju Sophie.
- Jak tu pięknie ! - rzuciła mi się na szyje.
- To zasługa chłopaków. - podrapałem się po głowie.
- W takim razie to im należą się podziękowania. - zaśmiała się, złapała mnie za rękę i zaprowadziła do sypialni.

 * Dzień porodu *
Od dwóch dni nie wychodzę ze szpitala. Cały czas jestem razem z  T.I. Właśnie dziś -  17 czerwca na świat ma przyjść nasza mała córeczka.
Siedziałem obok ukochanej kiedy nagle zaczęła krzyczeć. Do sali wbiegł lekarz i wyprosił mnie z sali. Z przerażeniem patrzyłem przez szklane drzwi.
Poród trwał około 4 godziny. Wszystko odbyło się bez żadnych powikłań, a do tego mamy przy już przy sobie najpiękniejsze niemowle na świecie. Pocałowałem swoją narzeczoną, a malutką rączkę Sophie położyłem na swoim palcu. Ścisnęła go na tyle mocno jak tylko umiała. T.I. po cichu się zaśmiała i przytuliła do swojej piersi naszą pociechę. Do sali weszła pielęgniarka i zabrała naszą kruszynkę do oddzielnej sali, gdzie przebywała pod stałą obserwacją położnych. T.I. spojrzała na mnie i zasnęła.

* 2 lata później *
Teraz jesteśmy już szczęśliwym małżeństwem z piękną, zdrową córeczką, które ma już za sobą naukę chodzenia i mówienia. Nawet T.I. żałuje teraz słów, które powiedziała w pierwszych tygodniach ciąży, ponieważ teraz nikt z nas nie wyobraża sobie życia bez Sophie. Nawet chłopcy pomagają nam w jej wychowaniu.  
Teraz wiem, że nasza rodzina przetrwa wszystko.






Liam - część 5 /ostatnia

 I to ostatnia część Liama.. :D Mam nadzieje że wam sie spodoba. I przepraszam że tyle na nią czekaliście.. :D :*
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~


Otworzyłam je i ujrzałam jakiegoś chłopaka mniej więcej w moim wieku w garniturze i z jakimś pudełkiem w ręku.
J: W czym mogę pomóc?
Ch: Pani (T.i)?
J: Taak, to ja.. - odpowiedziałam przyglądając mu sie
Ch: Proszę się w to przebrać i wrócić . Ja będę na panią czekał w samochodzie.. - podał mi karton i odszedł w stronę czarnej limuzyny. Zamknęłam drzwi i poszłam do sypialni. Pudełko położyłam na łóżku i otworzyłam je. W środku była śliczna sukienka i pasujące szpilki. Na dnie kartonika była złożona karteczka a na niej: ' Mam nadzieje, że Cie się podoba. Jestem pewny że będziesz w niej ślicznie wyglądać.. '. Uśmiechnęłam się sama do siebie i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i pomalowałam się. Włosy ładnie ułożyłam i ubrałam sukienkę. Faktycznie leżała na mnie idealnie. Włożyłam szpilki i wyszłam z domu. Wsiadłam do limuzyny i na siedzeniu zauważyłam kolejna karteczkę: ' Jeszcze kilka chwil i się zobaczymy.. Już nie mogę się doczekać księżniczko.. <3 '. Znów uśmiech zagościł na mojej twarzy. Po kilkunastu minutach zatrzymaliśmy się przed ogromnym wieżowcem. Kierowca otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść.
Ch: Proszę pójść w tamtym kierunku.. - wskazał na wielkie drzwi.
J: Dziękuje. - pożegnałam go uśmiechem i poszłam w tamtym kierunku. Na drzwiach była  przyczepiona następna karteczka: ' Wejdź i schodami do góry.. L<3 '. Weszłam i zaczęłam wchodzić na górę. Na ścianie były poprzyklejane karteczki ze strzałkami. Podążałam za nimi. Po kilku minutach dotarłam do szarych, metalowych drzwi. A na nich jeszcze jedna wiadomość: ' To już tutaj. '. Otworzyłam drzwi i moim oczom ukazał się dach budynku. Niepewnie weszłam tam i zaczęłam się rozglądać. Widok był cudowny, na cały Londyn. Podeszłam powoli do barierki i ktoś zakrył mi oczy.
Li: Miałem racje.. Wyglądasz ślicznie.. - szepnął mi prosto do ucha. Odwróciłam się powoli do niego. Liam był ubrany w garnitur.
J: Dziękuje.. - pocałowałam go w policzek. - Też mi się podoba.
Li: Chodź.. - pociągnął mnie za rękę i dopiero teraz zauważyłam stolik dla dwóch osób.  Usiedliśmy przy nim i zaczęliśmy jeść. Wszystko było pyszne. Rozmawialiśmy o wszystkim,
tematów nam nie brakowało. Nim się spostrzegłam słońce zaszło i pokazały się gwiazdy na niebie. Liam wyciągnął skądś koc i rozłożył go, usiedliśmy na nim i dalej rozmawialiśmy i śmieliśmy się. Spojrzałam w niego i dostrzegłam spadającą gwiazdę. Zamknęłam oczy i pomyślałam życzenie. ' Niech powie że mnie kocha'- pomyślałam. Otworzyłam oczy i zobaczyłam że Payne mi się przygląda.
Li: Pomyślałaś? - uśmiechnął się
J: Oczywiście.. - odwzajemniłam gest.
Li: A co pomyślałaś?
J: Nie mogę Ci powiedzieć, bo się nie spełni..- Liam pokiwał tylko głową. Posiedzieliśmy tak jeszcze chwile i postanowiliśmy wracać do domu. Szybko się w nim znaleźliśmy i usiedliśmy w salonie. Było już bardzo późno, więc po kilku chwilach zaczęło mi się chcieć spać.. - Śpiąca już jestem, idziemy spać? - zapytałam ziewając
Li: Pewnie słoneczko.. - poszliśmy do jego sypialni, zabrałam piżamę i powędrowałam do łazienki. Szybko się umyłam i ubrałam w nią. Wróciłam do bruneta i położyłam się obok niego.
J: Dobranoc Liam.. - powiedziałam i wtuliłam się w niego
Li: Kocham Cie, wiesz? - usłyszałam w odpowiedzi. Odsunęłam się od niego i spojrzałam prosto w oczy.
J: Słucham? - zapytałam z niedowierzaniem
Li: Kocham Cie, kocham odkąd zobaczyłem cie na ławce w parku.. - w jego oczach było widać strach. Strach przed odrzuceniem.
J: To dobrze. - uśmiechnęłam się – Bo ja Ciebie też.. - musnął moje wargi. Oddałam pocałunek, jego usta były takie słodkie i miękkie. Oderwaliśmy się od siebie i wtuliłam się w jego ciepłe ciało. - Wiesz co?
Li: Niee..
J: Spełniło się. - usłyszałam cichy śmiech chłopaka.
Li: Spełni się o wiele więcej.. Wystarczy, że będziesz przy mnie i nigdy nie przestaniesz kochać..
J: Nigdy..

The end.. 




Naat

piątek, 18 kwietnia 2014

NIall.. :) - część 2 /ostatnia

J: Kocham cie Niall - szepnęłam i przytuliłam sie do jego rozgrzanego ciała. Chłopak objął mnie ramionami i odpłynęłam w krainę snu. Czułam sie bezpiecznie. Ranek przyszedł bardzo szybko. Otworzyłam leniwie oczy i zauważyłam że chłopak mi sie przygląda z uśmiechem na twarzy.
N: Cześć księżniczko.. - ucałował mój policzek
J: Księżniczko?! Czym ja sobie na to zasłużyłam..?! - zdziwiłam sie
N: Po prostu jesteś.. - powiedział jakby to było oczywiste.
J: No tak. - mruknęłam. Wstałam z łóżka i zaczęłam wychodzić z jego sypialni.
N: Też cie kocham. - usłyszałam gdy zamykałam za sobą drzwi. Moje serce znów przyspieszyło tak że zabolało. Poszłam do siebie, ubrałam sie i umyłam. Po kilku minutach byłam już na dole. W kuchni był Liam i Louis i przygotowywali śniadanie
J: Hej Lilo.. - zaśmiali sie. Ucałowałam ich policzki na przywitanie. Uwielbiam łączyć ich imiona.
Lou: Cześć mała. Chcesz nam pomóc?
J: Pewnie.. - uśmiechnęłam sie i zabrałam za przygotowywanie naleśników. Po kilkunastu minutach wszyscy byli już w kuchni i siedzieli przy stole. Postawiłam przed nimi stos naleśników i rożne nadzienia. Sama usiadłam obok Liama i zajadałam śniadanie. Co chwile czułam na sobie wzrok blondyna. Posprzątaliśmy po posiłku i usiedliśmy w salonie przed tv. Chłopaki zawzięcie o czymś dyskutowali. Nawet nie wiem o czym. Myślami byłam gdzieś daleko.
Z: (T.i.) żyjesz?! - pomachał mi ręką przed oczami.
J: Yyy.. no żyje..
H: Jakoś chyba nie bardzo. Jesteś taka nieobecna.. - zmartwił sie.
Lou: Coś nie tak z Carlem?
J: Nie. - zaprzeczyłam szybko. Oni nie wiedzieli, że już nie jesteśmy razem.. - Carla już nie ma.. - powiedziałam cicho
Li: Coo?
H: Jak to?
Z: Dlaczego?
Lou: Przecież..
N: Nareszcie! - chłopaki spojrzeli zdziwieni na Nialla - To znaczy, bardzo mi przykro.. - reszta wybuchnęła śmiechem. A ja? Ja patrzałam na blondyna i zastanawiałam sie co mam zrobić. On sie ucieszył że już nie jestem z Carlem, może naprawdę coś do mnie czuje.
J: Idę sie przejść.. - wstałam i wyszłam z pokoju, a potem z domu. Nie dane mi było spacerować w samotności, bo chwile później obok mnie był już Niall. Nic nie mówił, o nic nie pytał. Usiedliśmy na ławce i dalej trwaliśmy w ciszy. Wiedziałam że długo nie wytrzyma i zaraz zacznie wypytywać.
N: Dlaczego już nie jesteście razem? - jak na zawołanie
J: Bo nie mogę być z kimś kto traktuje mnie jak zabawkę. - powiedziałam patrząc w dal, wzrok Nialla wypalał dziury na mojej twarzy.
N: A możesz jaśniej? - zapytał zniecierpliwiony
J: Nie mam zamiaru być z kimś kto widzi mnie tylko, gdy ma ochotę na seks. Nie było go gdy ja go potrzebowałam, wiec po co mam z nim być?! Nie kocham go i nie chce mieć z nim nic wspólnego. Chciałabym mieć przy sobie kogoś kto mnie kocha przez cały czas, a nie tylko w łóżku.
N: Zabije go!! - powiedział wściekły.
J: Niee!
N: Alee! Nie pozwolę by cie ktoś krzywdził!
J: Bardziej przydasz sie tutaj, przy mnie.. - w moim oczach zebrały sie łzy. Chłopak przybliżył sie do mnie i przytulił mnie do siebie. Wtuliłam sie w niego i pozwoliłam łzom swobodnie spływać. Blondyn usadził mnie na swoich kolanach i przycisnął mnie bardziej do siebie.
N: Wszystko będzie dobrze.. Pamiętaj że masz mnie..- odsunęłam sie tak by spojrzeć na niego
J: Dziękuje.
N: Nie masz za co dziękować. Zrobię wszystko byś była szczęśliwa.
J: Nie musisz robić wszystkiego.. Po prostu.. - urwałam i spuściłam głowę. Horan złapał moją twarz w dłonie i skierował tak żebym na niego spojrzała.
N: Po prostu, co? - uśmiechnął sie delikatnie. Milczałam. Musiałam zebrać sie na odwagę by mu to powiedzieć.
J: Po prostu.. mnie kochaj.. - szepnęłam niemal niesłyszalnie. Chłopak cały czas patrzał mi w oczy. Spuściłam wzrok i odwróciłam głowę w inną stronę, by tylko nie spoglądać w jego tęczówki. Niall w błyskawicznym tempie odnalazł moje usta i musnął je bardzo delikatnie. Robił to tak jakbym była z porcelany, jakby bał sie że go odrzucę. Ja jednak nie miałam zamiaru go odtrącać. Oddałam pocałunek z miłością. Tak długo czekałam na tą chwile. Włożyłam dłonie w jego miękkie włosy, jego ręce leżały na moich policzkach. Oderwał sie ode mnie.
N: Zawsze cie kochałem i zawsze będę. - znów poczułam jego słodkie wargi na swoich. Horan jednak odwzajemniał moje uczucia. Jestem najszczęśliwszą osobą na ziemi. Mam przy sobie kogoś kogo kocham, a co najważniejsze on kocha mnie..

The end..




Naat

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Niall.. :) - część 1

Ciepły lipcowy wieczór. Siedzę na kładce nad jeziorem i mocze stopy w letniej wodzie. Jest cudowny zachód słońca, aż szkoda taki przegapić. Uwielbiam siedzieć samotnie w takich miejscach i myśleć o tym co sie wydarzyło w moim życiu. W ostatnim czasie trochę sie działo, dlatego wyjechałam nie mówiąc o tym nikomu. Nawet nie miałabym komu o tym powiedzieć. Moj chłopak, były z reszta, jest skończonym palantem i nie mam zamiary utrzymywać z nim jakiegokolwiek kontaktu. Co prawda mam przyjaciół, ale nie ma sensu zawracać im moim beznadziejnym życiem głowy. I tak nie rzuciliby wszystkiego i nie przejechali, a raczej przylecieli do mnie. Są na drugim końcu kraju i dają niesamowite koncerty. Wszystkie dziewczyny na całym świecie kochają ich za to co robią, więc nie mogę im tego odebrać. Byłabym samolubna mając ich tylko dla siebie. Słonce już dawno zaszło, a ja dalej wpatruje sie w, rozgwieżdżone teraz, niebo. Nagle poczułam delikatne wibracje w kieszeni, a to znak że dostałam wiadomość. Wyciągnęłam telefon i spojrzałam od kogo ona jest. Na sam widok mojego nadawcy pojawił sie na mojej twarzy uśmiech. Mam słabość do tego chłopaka. Na ekranie widniał napis: 'Nialluś<3'
N: " Piękne mamy dzisiaj niebo.. Prawda?! "
J: " Jest niesamowite.. " - położyłam sie na kładce i przyglądałam świecącym punkcikom.
N: " Tęsknie za Tobą mała.. xxx " - moje serce momentalnie przyspieszyło. On nawet przez głupiego SMS-a potrafi wywołać u mnie palpitacje serca. Nie wiedziałam co mam mu odpisać.. Zwykle 'Ja za Tobą też' było by oczywiste. Położyłam telefon na brzuchu i myślałam. Po chwili poczułam, że dostałam kolejna wiadomość.
N: " Już nie mogę sie doczekać kiedy będę mógł cie przytulic.. "
J: "Kiedy wracacie? - Horan jest cudownym przyjacielem, byłby wspaniałym chłopakiem. Aż dziwne że jeszcze żadna dziewczyna nie zawładnęła jego sercem.
N: " Jeszcze dwa tygodnie.. Nie wytrzymam ale bez ciebie. Przyleć do nas.. "
J: " To miłe z twojej strony, ale lepiej będzie jak pobędę teraz sama ze sobą. "
N: " Co sie stało? " - wiedziałam że mogłam nic nie pisać. Teraz pewnie będzie nalegał żeby mu powiedzieć. Podniosłam sie z pomostu i poszłam do domku stojącego niedaleko. Była to posiadłość chłopaków, a ja miałam do tego dostęp. Weszłam do domku, telefon zostawiłam w kuchni i poszłam wziąć prysznic. Chciałam zmyć z siebie wszystkie niepotrzebne myśli. Chciałam zapomnieć o tym co zrobił mi Carl. Cieszyłam sie z tego, że mam takich przyjaciół. Tylko że Niall nie jest już dla mnie tylko przyjacielem. Zaczynam uświadamiać sobie że go kocham. Taką prawdziwą miłością. Ale oczywiście nie powiem mu tego. Boje sie że przez to go stracę. Nie umiałabym już normalnie funkcjonować bez jego osoby w moim życiu. Wyszłam z łazienki owinięta ręcznikiem. Podeszłam do walizki i wyciągnęłam z niej koszulkę Nialla i krótkie spodenki. Chwila! Koszulka Nialla?! Co ona tu robi?! Mimo to ubrałam ją. Pachniała nim. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie herbatę. Usłyszałam że ktoś próbuje sie do mnie dodzwonić. Wzięłam telefon do reki. Niall..
J: Halo?! - odebrałam
N: No nareszcie! Gdzie ty byłaś? Wiesz ile razy dzwoniłem?! Chcesz żebym wsiadł w samolot i zaraz koło ciebie był?! - krzyczał na mnie
H: Już pakował walizkę.. - usłyszałam głos Hazzy
J: Przepraszam Niall.. Brałam prysznic.. - wyjaśniłam spokojnie. Włączyłam tryb głośnomówiący i położyłam go na stół.
N: Już jest ok. Martwię sie.. - usłyszałam jak zamyka za sobą drzwi. Przygotowałam sobie do końca herbatę i usiadłam przy stole. - Powiedz mi o co chodzi.. - prosił
J: To nic takiego, nie ważne. Nie przejmuj sie mną..
N: Gdybym miał sie tobą nie przejmować nie mógłbym nazywać sie twoim przyjacielem.
J: No właśnie.. - szepnęłam bardziej do siebie
N: Coo? (T.i.) mów co sie dzieje.. Bo zaraz zwariuje..
J: Niall to naprawdę nic takiego. Nie masz sie o co martwic.. - próbowałam go jakoś uspokoić.
N: Jesteś pewna?
J: Taak.. - mruknęłam. Reszta rozmowy minęła nam przyjemnie i śmiesznie. Horan opowiadał mi jak mija mu dzień, jakie wspaniale są koncerty i jak bardzo mu mnie brakuje. Przestaliśmy rozmawiać gdzieś o ok. 12 w nocy. Położyłam sie w jego sypialni na jego łóżku. Zasnęłam myśląc o nim. Przytuliłam sie do jego poduszki, była przesiąknięta jego zapachem. Chciałam żeby patrzył na mnie w ten sam sposób, co ja na niego. Ta miłość powoli mnie wyniszcza. Nad ranem poczułam jakieś takie dziwne ciepło. Nie przejęłam sie tym, bo było to przyjemne i dalej śniłam o blondynie. Po kilku godzinach obudziły mnie promienie wpadające do pokoju. Chciałam odwrócić sie na drugi bok, by nie raziło mnie słonce. Jednak coś mi to uniemożliwiło, a mianowicie czyjaś ręka, otulająca mnie w pasie. Zerwałam sie szybko z łóżka. Przestraszyłam sie, bo zasnęłam sama, a obudziłam sie z kimś obok. Przyjrzałam sie mojemu gościowi, przypominał mi kogoś.
N: Nie mów że sie mnie przestraszyłaś.. - usłyszałam zachrypnięty głos Nialla. Wróciłam na swoje miejsce, przyglądałam sie z niedowierzaniem chłopakowi. Na jego twarzy gościł wspaniały uśmiech. Bez słowa położyłam sie koło niego i wtuliłam mocno w jego tors. Odwzajemnił uścisk z tęsknotą. Leżeliśmy tak dłuższą chwile. Tak bardzo brakowało mi jego osoby.
J: Ja też tęskniłam.. - powiedziałam z twarzą przy jego szyi.
N: Wiem mała.. Ja też.
J: Co ty tu właściwie robisz? I skąd wiedziałeś że jestem akurat tutaj? - odsunęłam sie od niego i usiadłam po turecku. Chłopak uczynił to samo.
N: Myślałaś że gdy powiesz, że jest okey, to ja w to uwierzę? Znam cie i wiem kiedy coś jest nie tak.. Nie możesz być sama, więc zabieram cie ze sobą. Nie będziesz sama siedzieć w domu.
J: Oszalałeś?! Nigdzie z tobą nie pojadę..! - oburzyłam sie, chociaż z drugiej strony to było bardzo miłe, że tak sie o mnie martwi.
N: Spokojnie. Teraz mamy tydzień wolnego, ale nie odpuszczę ci. Resztę trasy spędzisz z nami. - powiedział stanowczo.
J: Zastanowię sie. A teraz chodź coś zjeść. - wstałam z łózka, a blondyn za mną. Chciałam już wyjść z pokoju, ale Niall złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Wtulił sie w moje ciało, odwzajemniłam jego gest. - Aż dziwne że jeszcze nie masz swojej wybranki.
N: Lepiej mieć przyjaciółkę, bo jej też można powiedzieć że sie ją kocha.. Więc.. - spojrzał w moje oczy - kocham cie (T.i.). - moje wnętrze zwariowało, a serce niemal nie wyskoczyło.
J: Ciesze sie że Cie mam.. - uśmiechnęłam sie. Zeszliśmy na dół. W mojej głowie dalej słyszałam te dwa magiczne słowa. Jednak świadomość, że kocha mnie jak przyjaciółkę boli. Nie chciałam mu tego pokazać, więc udawałam że mam świetny humor. Śmiechy towarzyszyły nam przez cały dzień. Pod wieczór wróciliśmy do villi chłopaków w Londynie, była tam reszta zespołu. Przywitałam sie z nimi i poszłam do swojego pokoju. Tak.. mam tu własny pokój. Jak oni stwierdzili, nie powinnam mieszkać sama, bo to zbyt niebezpieczne więc zaproponowali, a raczej kazali mi wprowadzić sie do nich. Czasami mam wrażenie że mam pięciu dodatkowych tatusiów. Usiadłam na parapecie i wpatrywałam sie w niebo. Usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
J: Proszę.. - powiedziałam nawet nie patrzą w tamtą stronę. Po chwili stał koło mnie Liam.
Li: Porozmawiamy? - szepnął
J: Jasne.. - uśmiechnęłam sie do niego
Li: Co Cie trapi? - nie tego sie spodziewałam. Byłam pewna że chce pogadać o swoich sprawach.
J: Mnie? Nic, jest okey..
Li: Przecież widzę. Wszyscy widzimy. Martwimy sie o ciebie, a Horan to odchodzi od zmysłów. Przyjaźnicie sie najbardziej z nas wszystkich. Dobrze wiesz, że jesteś dla niego ważna.
J: Właśnie.. przyjaźnimy.. - spuściłam głowę
Li: To ja już chyba wiem o co chodzi..
J: Co ja mam teraz zrobić Liam? Przecież nie powiem mu, że nie jest tylko moim przyjacielem. Nie chce go stracić.. - poczułam zbierające sie łzy w moich oczach.
Li: A może on też cie kocha..
J: No tak.. jak przyjaciółkę..
Li: Skąd masz tą pewność..?
J: Powiedział mi to. - teraz moje policzki były mokre od łez
Li: Może bał sie odrzucenia z twojej strony, bo nie wie co do niego czujesz..
J: Nie chce robić sobie niepotrzebnej nadziei. - starłam łzy - Obiecaj że nic mu na ten temat nie powiesz..!
Li: Nie powiem, sama musisz to zrobić. - stanęłam na przeciwko chłopaka i przytuliłam sie do niego.
J: Dziękuje.
Li: Nie ma za co.. Każdy z nas by ci pomógł..
N: Ale w czym pomógł? - nagle w moim pokoju znalazł sie blondyn.
Li: Yyy.. No pomógł w.. - spojrzałam na niego błagalnie - robieniu obiadu.. - powiedział szybko i wyszedł z mojej sypialni. Zostałam sama z Horanem. Usiadłam na łóżku i czekałam na jakże oczywiste pytanie.
N: Powiesz mi o co chodzi? - usiadł obok mnie i spojrzał wyczekująco
J: Niall, czemu ty mi tak wiercisz dziurę w brzuchu? Nie sadzisz że jeśli coś by było nie tak powiedziałabym ci o tym..?!
N: Przyjaźnimy sie, chce wiedzieć co jest grane.
J: Bądź przy mnie, to wszystko będzie w porządku.
N: Zawsze będę.. - mimo że sie uśmiechnął to wiedziałam, że moje słowa go zabolały. Chwile porozmawialiśmy i blondyn poszedł do siebie spać. Długo nie mogłam zasnąć, a jak już mi sie udało, to dręczyły mnie sie koszmary. Chciałam spać spokojnie i chyba tylko w jednych ramionach mogłoby tak być. Bez zapalania jakiegokolwiek światła trafiłam do sypialni Niallera. Odnalazłam łóżko i położyłam sie obok niego.
J: Kocham cie Niall...
...



Naat