One Direction i My.. - imaginy

poniedziałek, 23 marca 2015

Zayn. ~ End of the friends?! - część 5

Moi drodzy, kochani fani Naat :*


Wielkie PRZEPRASZAM za moją nieobecność tu, i brak kolejnych części.. :( Ale musicie mnie ZROZUMIEĆ! Mam za miesiąc maturę i muszę sie uczyć, pisać prace z polskiego, a o angielskim i matmie nie wspomnę.. Jest to jeden z najważniejszych egzaminów w moim życiu, więc muszę sie przyłożyć..
Dlatego, proszę WYBACZCIE MI!!! :* :'(
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

(T.i.): ...Przecież spotykając sie z Tobą będę musiała widywać Zayna.. Nie chce tego, on dał mi dobrze do zrozumienia, że mnie skreślił.. - z każdym kolejnym słowem (T.i.) cichła coraz bardziej.
J: Nie dajesz mi szansy przez idiotyzm Malika? To Ty w ten sposób skreślasz mnie.. - złapałem jej twarz w dłonie, jej usta przyciągały mnie do siebie, przez co miałem ochotę ją pocałować.

(T.i.): Nie rób mi tego.. - widziałem jak jej oczy robią sie szklane. Dziewczyna spojrzała na moje wargi, odebrałem to jako przyzwolenie i zacząłem jej usta bardzo delikatnie i ostrożnie muskać. Ku mojemu szczęściu brunetka odwzajemniła pocałunki i ułożyła swoje dłonie na moich ramionach. Przerwałem to i przytuliłem ją do siebie, jeszcze nigdy tak sie nie czułem, miałem wrażenie że to ona jest tą na którą czekam. Usłyszałem jak dziewczyna szlocha, nie mogłem na to pozwolić, odsunąłem sie od niej i spojrzałem w jej zapłakane oczy.
J: Nie płacz.. To nie jest nic złego, pokaż mu, że bez względu na wszystko dajesz sobie rade bez niego, że go nie potrzebujesz.. 

(T.i.): Jesteś jego przyjacielem?! - zapytała ścierając swoje łzy
J: Tak. - odpowiedziałem od razu.
N


(T.i.): I dajesz mi takie rady? - zaśmiała sie, dopiero teraz zdałem sobie sprawę co powiedziałem, ale chciałem by sie ze mną spotykała i nie myślała już o Zaynie.
J: No wiesz.. Tak wyszło.. - wzruszyłem ramionami, złapałem ją za rękę, i łącząc nasze palce zaczęliśmy spacerować po parku.

(T.i.): Spróbuje.. - powiedziała po chwili i spojrzała na mnie.
J: To świetnie i zapraszam Cie wieczorem do mnie, a jutro robimy z Zaynem imprezę, przyjedzie reszta naszego zespołu i najbliżsi znajomi, dziewczyny.. Co ty na to? - spojrzałem na nią.

(T.i.): Przyjdę tam dla Ciebie. - uśmiechnęła sie słabo. Pospacerowaliśmy jeszcze z godzinę i odprowadziłem ja pod same drzwi jej domu.
J: To do zobaczenia o 8pm. - uśmiechnąłem sie do niej. Byłem szczęśliwy wiedząc że dzięki mnie stara sie być szczęśliwa, uśmiecha sie, do tego wpuszcza mnie do swojego życia po tak krótkiej znajomości. 

(T.i.): Postaram sie nie spóźnić.. - wygięła usteczka w idealnym uśmiechu i weszła do domu. Sam z bananem na twarzy wróciłem do Zayna. Miałem nadzieje, że mu przeszło i będzie już wesoły.
J: Zayn?! - zawołałem go gdy tylko wszedłem do domu. Nie odezwał sie ale znalazłem go w salonie. Usiadłem obok niego i nawet nie wiedziałem co miałem powiedzieć, siedział smutny, w oczach miał zal do samego siebie, tęsknotę i troskę. On cierpi, ale sam do tego doprowadził, po co kończył ich przyjaźń?!

*Twoimi Oczami*
Gdy tylko zamknęłam za sobą drzwi, od razu poleciałem do kuchni, wyjęłam z lodówki pełną butelkę wódki i usiadłam z nią w salonie. Nie byłam szczęśliwa, cały czas w mojej głowie pojawiały sie nowe wątpliwości co do Louisa. A jeszcze jest Zayn, przez niego nie mogę być szczęśliwa z Louisem, przecież będąc z min będę musiała patrzeć, przebywać w towarzystwie Malika. Nie może tak być, powiedział wyraźnie, że to co było, już nie ma i jakby nigdy nie istniało.. Czas leciał nieubłaganie, z każdą minutą butelka stawała sie pusta, nawet nie wiek kiedy minęły te godziny. Stałam sie bardziej śmielsza, miałam dziwne myśli o Louisie. Mój humor zdecydowanie sie rozluźnił i wiedziałam jak mogę sie zemścić. Z wielkim, pijanym i zadziornym uśmiechem wyszłam z domu, chwiejnym, krokiem przeszłam przez ulice i weszłam do domu Malika..

*Oczami Louisa*
Przez cały czas rozmawiałem z Zaynem, nawet zapomniałem że umówiłem sie z dziewczyną. W pewnym momencie usłyszeliśmy że ktoś wchodzi do domu, ciężkimi krokami szedł w naszą stronę. Aż w końcu w progu zobaczyliśmy ledwo stojącą na nogach (T.i.). W ręce trzymała pustą już prawie butelkę wódki. Byłem w niesamowitym szoku i Zayn na pewno też.
J: (T.i.)? - wstaliśmy i podeszliśmy do niej.
Z: Co Ty ze sobą zrobiłaś? - zapytał z niedowierzaniem, ale ona nie zwracała na niego w ogóle uwagi. Cały czas wpatrywała sie we mnie, kołysała sie niebezpiecznie na boki, złapałem ją by nie upadła. Brunetka przyciągnęła mnie do siebie bardziej i wpiła sie w moje wargi, bylem zaskoczony, ale jej smak pomieszany z alkoholem pobudzał mnie jeszcze bardziej. Oddałem pocałunek, podniosłem ją tak by była w moich ramionach. Poczułem jak owija nogi wokół moich bioder, ściskając mnie mocno. To było zaskakujące i pociągające, nie wiem czy ona robi to świadomie czy nie, ale na trzeźwo jakby to zrobiła byłbym jak najbardziej zainteresowany.
Z: (T.i.), co ty robisz?!! - usłyszeliśmy krzyk Zayna. Dziewczyna oderwała sie od moich ust i ignorując Zayna uśmiechnęła sie zadziornie do mnie.

(T.i.): Tommo idziemy na górę! Mam na Ciebie ochotę..
...

Dobra, napisane.. Mam nadzieje, że po takiej przerwie zawiedzeni nie jesteście.. :*
Myślę ze 10 komów dacie rade ogarnąć!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!




Naat

niedziela, 22 marca 2015

Horan.. ~ część 7

- Okej.- zgodziłam się a Harry, Zayn i Liam przytaknęli na pomysł Lou.
- No nie wiem, czy to taki dobry pomysł..
- A dlaczego nie?- zapytałam Nialla.
- Ponieważ.. Nie wiem.
- No właśnie! Więc ja pójdę po SOS-ów, a Zayn niech pójdzie po Melissę.- powiedział Liam i już go nie było. Zayn posłuchał bruneta i również zniknął, by po kilku minutach, które spędziliśmy na kolejnej rozmowie, przyjść posmutniały.
- Co jest?
- Melissa.. Właśnie zadzwonił do niej jej chłopak... I się okazało, że miał wypadek na motorze, więc musi do niego wracać. Już jest spakowana i gotowa do wyjazdu.- odpowiedział wyraźnie przygaszony. Można było wyczuć, jak bardzo Melly była związana z chłopcami.
- Pożegna się chociaż?- zapytał Horan i dopiero teraz mogłam zauważyć, jak bardzo jest wrażliwy i uczuciowy, a jednocześnie nie brak mu odwagi i dość specyficznej w jego przypadku pewności siebie.
- Nie wiem.. Przez łzy powiedziała mi, jeśli dobrze zrozumiałem, że najszybszy samolot ma za 30 minut.
- Czyli nie.. I znowu dzieje się to samo! Ten jej przydupas coś sobie zrobi, a ona już wszystko rzuca i do niego leci!- podniósł głos zirytowany blondyn.
- Ona go kocha debilu!- krzyknął Lou i postukał się palcem w czoło.
- Miłość jest do chrzanu.- odburknął i łapiąc za swoją laskę wyszedł z pomieszczenia. A ja przez cały ten czas siedziałam i przypatrywałam się tej sytuacji. Harry napotykając moje pytające spojrzenie, w skrócie opowiedział mi o związku Melissy z jakimś Jasonem. Są parą od 2,5 roku, dogadują się, kochają.. On co chwile ją rozśmiesza, obdarowuje prezentami, upominkami, słodkimi całusami.. Oh jak bardzo chciałabym być tak traktowana!
- No to rzeczywiście macie rację.- przyznałam.
- Proszę... Prosimy Cię (T.i.) spróbuj z nim porozmawiać..- rzekł bezsilnie Zayn.
- Ale co ja mam niby zrobić? Skoro was, swoich najlepszych przyjaciół, których zna od lat nie posłuchał, to co dopiero mnie?
- To jest w ogóle inna bajka! Nie widzisz tego? On się Tobą zauroczył! Wpadł po uszy i myślę, że może nawet zakochał..
- Co ty gadasz?- zdziwiłam sie. Owszem, robił takie różne rzeczy, przytulał się do mnie, całował w czoło..- Oh..- wymsknęło mi się po zrozumieniu i przeanalizowaniu wszystkiego.
- No właśnie. Idź i chociaż spróbuj.- zachęcił Hazz.
Westchnęłam, ale wstałam i skierowałam się do pokoju blondaska. Zapukałam do drzwi i uchyliłam je lekko. Na początku nie zauważyłam go, opartego o bok łóżka z gitarą. Zdjął okulary i.. Przytulał misia. Ślicznego bialuśkiego misia, bardzo słodkiego i chyba starego.
- Chłopaki idźcie stąd nie mam ochoty z wam gadać.- mruknął tylko, a ja zignorowałam jego słowa i usiadłam obok niego.- Tak ciężko zrozumieć?- nieco szorstko dodał.
- Tak się składa, że zrozumiałam wszystko i ani słowem nie wspomniałeś o tym, że JA mam sobie iść.- uśmiechnęłam się lekko w jego stronę.
- Mam już tego dość, naprawdę! Też przyszłaś traktować mnie jak dziecko?! Pocieszać, bo co? Sam potrafię o siebie zadbać!- krzyknął.
- Wiem! Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jesteś już małym chłopcem! I nie krzycz na mnie, bo nic Ci takiego nie zrobiłam!- odkrzyknęłam.
- To na cholerę tu przyszłaś?!- że co proszę?
- No właśnie się teraz zastanawiam, na co mi to było.- mruknęłam i podeszłam do swojej torby. Wrzuciłam to, co było na wierzchu łącznie z dresami i jego koszulką. Trudno. Zamknęłam zamek i zawiesiłam ją na ramieniu.
- Co ty robisz?- zdezorientowany wstał i podszedł potykając się co chwilę.
- A jak myślisz?- rzuciłam torbą o podłogę i stanęłam przed nim.
- Nie idź, proszę, ja wcale nie chciałem..- nie dokończył.
- Ale powiedziałeś.
- Przepraszam..- wyszeptał i wtulił się we mnie. Byłam zaskoczona, zdezorientowana i jednocześnie zła, ale odwzajemniłam uścisk.
- To nie było miłe, a ja chciałam tylko z Tobą porozmawiać..- również wyszeptałam. Nagle z nieznanych mi powodów, blondyn roześmiał się.- O co Ci chodzi?
- To śmieszne.. Najpierw się do siebie przytulamy, potem wrzeszczymy, szepczemy i znowu przytulamy.- zachichotał. Mi jakoś nadal nie było do śmiechu, właściwie zrobiło mi się przykro.- Ej, mała co jest?
- Nic..- odsunęłam się od niego i znowu zarzuciłam torbę na ramię.
- Co ty robisz?- przeraził się.
- Wychodzę.- odpowiedziałam i ruszyłam w kierunku drzwi. Nie zdążyłam do nich dotrzeć, ponieważ chłopak złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
- Nie możesz, proszę, nie rób tego..- szeptał przerażony tym, że mogłabym go opuścić?
- Nie, Niall. Nie możesz mi zabronić wyjść, tym bardziej że jeszcze przed chwilą wydzierałeś się na mnie i stwierdziłeś, że jestem tu niepotrzebna, wręcz Ci przeszkadzam!
- Wcale nie miałem tego na myśli! Zresztą, nie znasz mnie.- mruknął.
- Nie miałeś tego na myśli? W takim razie co miałeś? Śmiało, mam czas, z chęcią posłucham.- usiadłam na jego łóżku i założyłam ręce, jednocześnie ignorując drugie zdanie, które wypowiedział.
- Chodziło mi o to, że.. Wszyscy się nade mną litują! A ja chcę sobie radzić SAM. A raczej nie chcę, aby ciągle ktoś nade mną skakał.- wytłumaczył i usiadł koło mnie. 
- Rozumiem.. Ale to nie znaczy, że masz mnie równać z ziemią!
- Ja naprawdę nie chciałem.. (S.T.i.)..- złapał moją dłoń, lecz ja ją cofnęła.
- Dlaczego nazywasz mnie w ten sposób? 
- A nie mogę?
- Ehm.. Pomyślmy.. Stwierdziłeś, że jestem tu zbędna, że wolisz radzić sobie sam i niczego ani nikogo nie potrzebujesz. Oprócz tego co chwilę na mnie krzyczysz, potem przepraszasz i robisz inne dziwne rzeczy.. Na podstawie tego wszystkiego, śmiem twierdzić, że n..- nie dokończyłam, bo poczułam jego usta na swoich. Nie odwzajemniłam tego. Byłam zbyt zaskoczona. Odsunął się ode mnie i zarumienił się.- Co to miało być?!- wypaliłam.
- Nic.- bąknął i odwrócił się tyłem.
- Niall.. Powiesz mi co jest grane?
- Nie.
- W takim razie nic tu po mnie.- powiedziałam smutno i wstałam. Dopiero teraz przypomniało mi się, jak ciężka jest ta torba. Chwiejnym krokiem doszłam do drzwi i otworzyłam je. Wyszłam na korytarz i jak najciszej chciałam opuścić ich apartament. Udało mi się. Jednak gdy już wyszłam i chciałam skierować się do wyjścia, zderzyłam się z kimś i upadłam na tyłek.
- Oj..- zachichotał i pomógł mi wstać.
- Dzięki.- mruknęłam sarkastycznie i chciałam iść, ale mnie zatrzymał.
- Czekaj.. Gdzie ty sie tak właściwie wybierasz?- zapytał Luke i zagrodził mi drogę.
- Jak najdalej stąd.- powiedziałam bardzo cichutko, tak żeby nie usłyszał. 
- Czemu?- ma aż tak dobry słuch?
- Nieważne, przepuść mnie.- chciałam go odepchnąć, ale lekko się przechyliłam, przez co torba pociągnęłam mnie w dół i usiadłam opierając się o ścianę. Zajął miejsce obok mnie.
- Czy to przez Nialla?- odezwał się po chwili ciszy. Pokiwałam powoli głową.- Nie martw się. On taki nie jest.. Jemu jest naprawdę ciężko. Sam nie potrafię sobie wyobrazić, co bym zrobił, gdybym oślepł. To straszne.. I może czasem jest dupkiem albo zachowuje się dziwnie.. Ale to jest Niall. I jeśli mam być z Tobą szczery, to jest naprawdę równym gościem. Trzeba go tylko poznać.- uśmiechnął się w moją stronę ukazując dołeczki. Myślałam, że jest dupkiem zapatrzonym w siebie. Huh, jak bardzo się myliłam.
- Dziękuję Ci. A teraz naprawdę muszę iść.- wstałam i zaczęłam ciągnąć torbę za sobą. Chłopak wstał i wziął ją ode mnie.
- Jeśli chcesz, mogę Cię podwieźć.- wzruszył ramionami.
- Chętnie.- uśmiechnęłam się w jego stronę co odwzajemnił. Wyszliśmy z hotelu tylnym wyjściem i skierowaliśmy się do czarnego Range Rovera. Zajęłam miejsce pasażera, a on kierowcy. Podałam mu adres i już po chwili jechaliśmy do mnie. Gdy zatrzymał się przed moim domem, podziękowałam i zaprosiłam go do siebie. Nie odpowiadał.- Chyba że masz inne plany, to okej.
- Nie.. Tak właściwie to.. Po prostu chodźmy.- zakłopotany wysiadł, wyjął torbę z bagażnika i czekał na mnie. Potrząsnęłam głową i wysiadłam. Skierowaliśmy się do drzwi. Zaczęłam szukać swoich kluczy. Przetrząsnęłam każdy cal mojej torebki i torby, ale nigdzie nie mogłam go znaleźć. Zdziwiona wyciągnęłam zapasowy z doniczki i otworzyłam drzwi. Weszliśmy, a ja poleciłam mu, aby postawił mój "bagaż" obok komody. Położyłam klucze i ściągnęłam buty. Blondyn zrobił to samo.
- Rozgość się. Chcesz coś do picia?- zapytałam przechodząc do kuchni. Chłopak podążył za mną.
- Tak, poproszę.- skinął głową i zajął miejsce przy wysepce. Teraz zdałam sobie sprawę z tego, że chyba każda kuchnia w Melbourne posiada wysepkę. Wyciągnęłam z szafki wyciskarkę do owoców, umyłam pomarańcze i wytarłam je w czystą ściereczkę. Następnie wycisnęłam i wlałam do dwóch szklanek. Z zamrażalki wyciągnęłam kostki lodu i wrzuciłam po dwie. Podałam mu szklankę, posprzątałam z blatu to, co zostało po soku i zajęłam miejsce naprzeciwko niego.
- Więc..- zaczął.- Może opowiesz mi coś o sobie?





******************************
Kochani! Przepraszam, że znowu nieregularnie, nie wiem o co chodzi, raz mam, raz nie mam weny.. Masakra. Co do tego opowiadania, to będą jeszcze z 2 części, może nawet 3 :D 
Pod ostatnią częścią było 9 komów!
8 komentarzy = następna część
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!
Directioner Forever xx.

PS. Horan, zdjęcie, uśmiech.. DAJCIE TLEN, PLEASE.
PS. ZAPRASZAM NA MOJE FF! POJAWIŁ SIĘ PROLOG! baby-im-your-teenage-dream.blogspot.com

czwartek, 19 marca 2015

Dlaczego tak rzadko?!-F.O.O.D

                             Dlaczego tak rzadko?!-F.O.O.D

FOOD: Otóż..... Słoneczka wy moje nie myślcie że nie mam weny,wypaliłam się, czy zawieszam blogi!  nie prawda, po prostu ostatnio nie mam kompletnie czasu, tu szkoła, sprawdzian(4 na tydzień ), kartkówka, pani pyta,obowiązki w domu,teraz jeszcze ten fan book, znajomi, rodzina,  po prostu zawsze do późna wieczorem coś robię rano wcześnie wstaję (bo szkoła) i jestem zmęczona, gdy siadam do laptopa piszę zaledwie kilka zdań i zamykam laptopa bo nie mam siły, a poza tym jak każdy mam znajomych, rodzinę i nie mogę ich ignorować, mam nadzieję że zrozumiecie i nie będziecie mieć pretensji ponieważ napisanie rozdziału to nie 10 min tylko czasem nawet trzy godziny! a poza tym nie mogę zawalać szkoły, życia towarzyskiego dla zaledwie garsteczki osób  nie myślcie że robię wam wyrzuty że jest was  mało, ponieważ cieszę się nawet z jednej osoby której podobają się moje wypociny.Więc mam nadzieję że wraz z świętami powrócę ze starą kondycją i będę pisać w miarę regularnie,może nawet napiszę coś w ten weekend, nie obiecuję.... wiem że piszę rzadko ale obiecuję że to się zmieni jak wszystko ogarnę ponieważ siedzę teraz kiedy powinnam już spać i piszę do was...myślę że w kwietniu wszystko zacznie się prostować ale na razie musicie mi wybaczyć tą rzadkość, i nieregularność... tą samą notkę zobaczycie na pozostałych blogach,już nie zanudzam mam nadzieję że rozumiecie i Bye :**** kocham :****

Zayn. ~ End of the friends?! - część 4

Hejo :*
Musze wam to powiedzieć!! :D 
Zostało mi 36 DNI DO KOŃCA ROKU SZKOLNEGO!!!!! :D 
Ciesze sie, bardzo mocno!! :D :D :D <3
A teraz kolejna część Zayna, i więcej w nim Louisa :D
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Lou: ... Masz piękne oczy, trochę przepłakane, ale piękne.. - złapał mnie za podbródek i skierował moją głowę w jego stronę, zdjął z mojego nosa okulary i uśmiechnął sie. - Domyślam sie że chłopak..
J: Gorzej.. - szepnęłam
Lou: Nie mów, że mąż. - przestraszył sie
J: Wariat! - zaśmiałam sie - Brat.. Przyjaciel, były przyjaciel.. - nie mogłam sie zdecydować. - Ja będę sie już zbierać.. Dzięki. - uśmiechnęłam sie słabo i wstałam z miejsca, chłopak zrobił to samo.
Lou: Ale poczekaj..
Jak mam sie z Tobą umówić, musisz dać mi swój numer.. - wyszczerzył sie.
J: Nie, ale jeśli chcesz sie ze mną spotkać, to spotkamy sie tu jutro o 2pm.. - powiedziałam i odeszłam od niego. Miałam do domu jeszcze długą drogę, w końcu muszę przejść całe miasto. Założyłam okulary i powolnym krokiem szłam analizując wszystko po kolei, po jakimś czasie usilnie starałam sie ignorować fakt, że ktoś za mną idzie. Odwróciłam sie i zauważyłam Louisa, był jakieś 20 metrów za mną, a jego uśmiech był wspaniały. - Śledzisz mnie?! - krzyknęłam do niego i również sie uśmiechnęłam.
Lou: Chciałabyś mała.. - zaśmiał sie, przystanęłam trochę i poczekałam aż dojdzie do mnie.
J: Chyba jednak tak.. Idziesz za mną od parku, a zaraz będę w domu..
Lou: Przyjechałem do przyjaciela, może mieszkacie na tej samej ulicy.. - wzruszył ramionami, co w sumie mogło być prawdą, ma moim osiedlu jest dużo chłopaków w naszym wieku. - Dobra, ale ja tu skręcam.. Musze coś jeszcze załatwić. - zatrzymał sie i spojrzał na mnie.
J: Nie musisz mi sie tłumaczyć.. - uśmiechnęłam sie, Louis zdecydowanie poprawił mi humor.
Lou: Do zobaczenia. - pochylił sie nade mną i musnął lekko mój policzek.
J: Papa.. - pomachałam mu na odchodne i wiedziałam, że moje poliki są czerwone. Czułam jak moje serce przyjemnie mocno bije, ostatni raz tak było jak pierwszy raz w życiu sie całowałam. Było to jakieś 4 lata temu i moim pierwszym całuśnym chłopakiem był Zayn. Razem stwierdziliśmy że chcemy mieć to za sobą i rzadko z nas nie widziało odpowiedniejszej osoby niż my sami. Weszłam szczęśliwa do domu i powędrowałam do siebie. Resztę dnia spędziłam na myśleniu o Louisie i o tym jak jednym uśmiechem poprawił mi humor, wracałam myślami do tego delikatnego buziaka, to było coś wspaniałego.
Wieczorem zeszłam na dół i zastałam tylko kartę na stole w kuchni, wcześniej nie zauważyłam, że mamusi nie ma w domu. Mieszkamy same, ale myślałam że ona jest. 


' Słońce pojechałyśmy z ciocią Trishą odpocząć, wrócę w niedziele wieczorem.. Kocham Cie, Mama xx'

No pięknie, nawet mi wcześniej nic nie powiedziała. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do niej, pozostało czekać aż odbierze.
M: Skarbie mów szybko, bo właśnie sie rejestrujemy.. - takiego przywitania sie nie spodziewałam.
J: Miłego pobytu.. - odechciało mi sie wypytywanie ją o wszystko.
M: Dzięki i tobie też.. - rozłączyłam sie i wróciłam do siebie. Było już późno wiec przygotowałam sie do spania i z Louisem w głowie zasnęłam.
Kolejny dzień przyszedł strasznie szybko, ale jak tylko otworzyłam oczy zegarek na ścianie wskazywał południe. Byłam zadowolona bo wyspałam sie za wszystkie czasu. Poczłapałam do łazienki, wykonałam wszystkie poranne czynności i zaczęłam szykować sie na spotkanie z uroczym brunetem..

< Oczami Louisa >
Od samego rana chodzę z wielkim bananem na twarzy, ciesze sie jak dziecko na spotkanie z tą dziewczyną. Miałem ochotę do niej wczoraj wieczorem zadzwonić, ale przecież nie podała mi numeru, myślałem o niej cały wczorajszy wieczór i dzisiaj od rana.
Z: Zawróciła Ci w głowie.. - zaśmiał sie Zayn.
J: Aż tak widać?! - wyszczerzyłem sie i rozsiedliśmy sie w salonie. Miałem jeszcze trochę czasu na leniuchowanie.
Z: Widać, widać.. Uśmiechasz sie od wczoraj.. Dawno Cie takiego nie widziałem.. - przyznał Malik, co sprawiło że moje szczęście rosło w siłę.. Posiedzieliśmy chwile i zacząłem sie zbierać, zabrałem portfel i telefon i mogłem wychodzić. - Odprowadzę Cie.. - podniósł sie z miejsca i wyszedł ze mną.
J: Chcesz ja zobaczyć, przyznaj! - zaśmialiśmy sie i przeszliśmy przez wielkie podwórko. - Ooo to z nią jestem umówiony.. - wskazałem na piękną (T.i.), która właśnie wyszła z domu na przeciwko.
Z: Z (T.i.)? - zdziwił sie widząc że to ona.
J: Znacie sie?
Z: Tak.. - mruknął i dalej sie w nią wpatrywał. Dziewczyna była coraz bliżej bramki i tym samym bliżej nas. - (T.i.)! - zawołał ją i dziewczyna skierowała swój wzrok na nas. Była zaskoczona widząc mnie koło szatyna.

(T.i.): Zayn i Louis?! O nie.. - powiedziała i zaczęła biec w stronę parku.
Z: (T.i.)! Poczekaj!! - chciał za nią pobiec, ale go zatrzymałem. - Czego? - warknął na mnie
J: Ja pójdę..
Z: To moja przyjaciółka! - znów ten złowrogi głos.
J: Ale przez ciebie cierpi! - odpowiedziałem tym samym tonem i pobiegłem w jej stronę nie zwracając uwagi na Malika. Momentalnie stałem sie na niego zły, tyle razy mówił, że ma wspaniałą przyjaciółkę niemal siostrę, a doprowadził ją do łez?! - (T.i.)? - zacząłem ją wołać gdy wbiegłem do parku. Siedziała pod jakimś drzewem, miała schowaną twarz w dłoniach. Podszedłem do niej i kucnąłem przy niej. - (T.i.).. - powiedziałem bardzo łagodnie i położyłem dłoń na jej kolanie. 

(T.i.): Jak ja mogłam Cię nie poznać?! - spojrzała na mnie - Przecież śledziłam jego.. Waszą karierę.. - mówiła cicho i z wyrzutem do samej siebie. Nie może sie o to obwiniać.
J: Powiedzmy że wczoraj nie byłaś w stanie żeby taką błahostkę pamiętać. - starałem sie ją jakoś pocieszyć.

(T.i.): Błahostkę?! - zdenerwowała sie i wstała na równe nogi. - To nie jest błahostka! Louis my nie możemy sie spotykać.. - spojrzała na mnie.
J: Co? Nie! Ja chce sie z Tobą widywać. - podszedłem do niej i spojrzałem w jej zielone oczy. Dzisiaj były o wiele piękniejsze niż wczoraj, a to znaczyło że udało mi sie ją wczoraj rozweselić. 

(T.i.): Jak Ty to sobie wyobrażasz?! - podniosła głos - Przecież spotykając sie z Tobą będę musiała widywać Zayna.. Nie chce tego, on dał mi dobrze do zrozumienia, że mnie skreślił.. - z każdym kolejnym słowem dziewczyna cichła coraz bardziej.
J: Nie dajesz mi szansy przez idiotyzm Malika? To Ty w ten sposób skreślasz mnie.. - złapałem jej twarz w dłonie, jej usta przyciągały mnie do siebie, przez co miałem ochotę ją pocałować.

(T.i.): Nie rób mi tego..
...

Co sądzicie?! Może by tak minimum 10 komów i będzie kolejna część?!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!
A i na FF z Niallem jest 25 rozdział?! Czytaliście?! Komentowaliście?!




Naat

środa, 18 marca 2015

Libster Awards!!

Libster Awards!!! <3

            Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.
Nominacja z FF o Niallu :D <3

Zadane pytania:
1: Jak masz na imię?
Natalia :)
2: Ile masz lat?
No to już sporo.. W tym roku 20 i mówie prawde.. :)
3: Twoja ulubiona piosenka?
Najulubieńsza to 'Little Things', potem 'You & I', a nie naszych chłopaków, to 'Amnesia' - 5 Secends of Summer :D

4: Masz ulubieńca?
Oczywiście, Niall to mój mąż! <3
5: Skąd jesteś?
Z pomorza, mała wioska w okolicach Słupska :)
6: Skąd czerpiesz inspiracje?
Biorę je z życia, z własnych przeżyć, czasami nawet ze snów :) 
7: Za co kochasz One Direction?  <- NAJWAŻNIEJSZE! <3
Za to że są! Za to że pokazali mi że najważniejsze to zostać sobą, pomimo wszystkiego! Za ich piosenki, za uśmiechy, wygłupy, za to że sie urodzili i dają nadzieje na lepsze jutro!! Wystarczy kilka sekund jakiejś ich piosenki a ja już sie uśmiecham..
8: O czym marzysz?
Najbardziej to marze o wyjściu za Nialla :P A tak realniej to żeby wyjechać i zamieszkać w Londynie!
9: Co zamierzasz robić w przyszłości?
Moje plany na przyszłość to już zaraz, więc ja chce wyjechać z Polski, zacząć żyć i może jednak moje marzenie z wyżej sie spełni!
10: Co sądzisz o 'tru' Directioner, które po jakiejś akcji chłopaków, odchodzą?
Co sądzę.. Hmm.. Moim zdaniem jeśli odchodzą po jakimś 'wybryku' chłopaków to nigdy nie byli Directioner..
11: I Masz zdanie jeśli chodzi o wieczną kłótnie LS i ES?
Mam zdanie, ta kłótnia jest bez sensu! Bo jeżeli jesteśmy w tym fandomie to bez względy na to jakiej orientacji są nasi chłopcy zostajemy rodziną, bez kłótni i innych rzeczy. Przecież najważniejsze jest szczęście chłopaków, bo jeżeli oni są szczęśliwi to my też !! 

Moje pytania:
1: Twoja godność.
2: Wiek.
3: Skąd jesteś?
4: Jak zaczęła sie Twoja przygoda ze swoimi idolami?
5: Skąd czerpiesz inspiracje?
6: Masz ulubione FF? Daj link :)
7: Do jakich fandomów należycie?
8: Dlaczego założyłaś bloga?
9: Co zamierzasz robić w przyszłości?
10: Twoja ulubiona piosenka?
11: Twoje marzenia?


NOMINUJE:
1: http://www.wattpad.com/story/34842832-give-me-love
2: http://pasjenastolatki.blogspot.com/
3: http://baby-im-your-teenage-dream.blogspot.com/
4: http://mylittleangel-ff.blogspot.com/
5: http://baby-please-come-back.blogspot.com/
6: http://www.wattpad.com/story/26438946
7: http://nazawszebycrazem.blogspot.com/
8: http://toodangergirl.blogspot.com/
9: http://love-is-stronger-than-death.blogspot.com/
Wybaczcie, więcej nie znalazłam.. :)

Jeszcze raz dziekuje i poczytam te odpowiedzi wasze!! :D

Piękne zdjęcie, szczególnie że na dole są wszyscy *-*


Naat
 

wtorek, 17 marca 2015

Horan.. ~ część 6

Przepraszam, że dopiero teraz, ale wczoraj miałam zwariowany dzień i nie bardzo miałam kiedy napisać coś :) Dziękuję za spełnienie warunku! <3
*************************************************
- A wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze?- wyszeptał.
- Co?
- To, że moje oczy były jedną rzeczą, jaką w sobie lubiłem...- wyszeptał smutno. Postanowiłam jakoś go pocieszyć, więc przytuliłam go i dałam całusa w policzek.
- Będzie dobrze, okej?- nadal się przytulaliśmy. Nagle zza chmur wyjrzał okrąglutki księżyc. Świecił bardzo jasno, a ja nie mogłam oderwać od niego oczu. Mimowolnie westchnęłam, nie mogąc znieść, że chłopak, z którym akurat tu jestem, nie może tego zobaczyć..
- Co jest?- zmarszczył brwi. Nadal miał oczy otwarte, więc przeniosłam na nie wzrok.
- Nic..
- Przecież czuję, że coś jest nie tak..- westchnął i ucałował moje czoło.
- No bo.. Chodzi o to, że księżyc wyszedł zza chmur i strasznie przykro mi się zrobiło, że nie możesz tego zobaczyć..- przyznałam cicho. Milczał, otwierając i zamykając usta, aż w końcu chciał coś powiedzieć, ale mu przeszkodziłam.- Wiesz.. Nie wiem, może pamiętasz srebrno-białą plamę, otuloną granatowym kocem..
- Tak się składa, że jeszcze pamiętam.- zaśmiał się cicho.
- To dobrze.. Smutno jest, gdy nie ma się księżyca, chociażby w marzeniach, czy myślach..
- Zgadzam się.- przytaknął i z nieznanych mi powodów wtulił się w zagłębienie mojej szyi jednocześnie chowając twarz w me włosy. Nie wiem czemu, ale bardzo podobał mi się sposób, w jaki nasze ciała się ze sobą stykały.. A może inaczej.. Podoba mi się to, że się przytulamy.. On jest taki ciepły, miły, niewinny.. Dlaczego to właśnie na niego musiało paść? Czemu to właśnie jemu, los zabrał wzrok? 
Myślałam tak nad tym, aż się wzdrygnęłam, zrobiło mi się chłodniej, przez co jeszcze bardziej wtuliłam się w blondyna.
- Zimno Ci?- zapytał odsuwając się, a ja natychmiast przysunęłam go z powrotem. Z uśmiechem i oczywiście rumieńcem odwzajemnił mój uścisk i zaczął nami delikatnie kołysać.- Wiesz co? Jak już pójdą spać, to zabiorę Cię w miejsce, gdzie zawsze robi mi się lepiej.. Mimo, że nie widzę tych wspaniałych widoków ani gwiazd, nadal mogę odnaleźć tam spokój. Pytanie tylko brzmi, czy będziesz chciała tam iść..
- Sądz..- odchrząknęłam, bo głos stanął ki w gardle na jego słowa.-.. Sądzę, że tak.- poczułam jak się uśmiecha. Ja również to zrobiłam. On chce mnie zabrać do miejsca, gdzie z nikim innym nie bywał, nikomu tego nie pokazywał.. Czułam się wyjątkowo. Co z tego, że znamy się dzień, ja naprawdę czuję, że ten chłopak.. Że nie mogę stracić z nim kontaktu.
- O czym myślisz? I czemu się wtedy wzdrygnęłaś?- zapytał cicho, z troską.
- Ja.. Mam być z Tobą szczera?
- A czy kiedykolwiek nie byłaś? Mów, spokojnie.- lewą dłonią puścił moją talię i zaczął pocierać nią czule o ramię, pragnąc dodać mi otuchy. Tak mi się bynajmniej wydaje.
- No.. Chodzi o to, że zaczęłam rozmyślać nad tym, dlaczego akurat na Ciebie ktoś zesłał taki los? Czemu tospotkało akurat Ciebie? I przez te pytania, zaczęły mi się rodzić w głowie różne pomysły, które sprawiły, że.. Że zrobiło mi się przykro i tak jakoś chłodno..- mruknęłam.
- Taa. Wiem o co chodzi. Bardzo często myślałem w ten sposób i przez to robiło mi się coraz gorzej. Ale.. Zaletą tego jest to, że Cię poznałem. Dam sobie rękę uciąć, że gdybym był widomy, na pewno nie zwróciłabyś na mnie uwagi w tym parku.. Być może w ogóle by mnie tam nie było.. A to właśnie dzięki Tobie zrozumiałem, że widzi się sercem, a nie oczami.- zatkało mnie. Naprawdę. Nikt nigdy nie powiedział mi czegoś takiego. To było naprawdę słodkie i piękne. Ale oczywiście nie mogła trwać dłużej, bo nagle przez moje ciało musiał przejść dreszcz. Niall uznał, że to z zimna, więc puścił mnie podeszliśmy do łóżka.- Więęęc... Nie muszę już spać na podłodze?
- Nie głuptasie, chodź tu.- powiedziałam, gdy już leżałam wygodnie po lewej stronie łóżka. Przesunęłam się odrobinę i odkryłam kołdrę, a on wszedł pod nią i zamknął oczy, uniemożliwiając mi spoglądanie w nie. Jaka szkoda, że nie potrafi dostrzec, jakim fajnym jest chłopakiem..
- Dzisiaj już tam jednak nie pójdziemy.- mruknął, a ja skinęłam głową.
- W takim razie zabierzesz mnie tam jutro.- odpowiedziałam trochę niewyraźnie.
- Jutro też zostajesz?- próbował ukryć, jak bardzo z tego powodu jest szczęśliwy, ale po nie udanych próbach zrezygnował i zarumienił się.
- Zobaczę jeszcze. A teraz śpijmy już, bo naprawdę jest późno.
- Dobrze, dobranoc.
- Dobranoc.- odpowiedziałam sennie. Już myślałam, że pozwoli mi usnąć spokojnie, ale wtedy on przysunął się do mnie i bardzo delikatnie i czule ucałował moje czoło.
- Kolorowych snów.- obróciłam się tyłem do Nialla i zamknęłam oczy. Byłam w połowie drogi, do Krainy Morfeusza, gdy poczułam, jak przesuwam się do tyłu, a czyjaś ręka oplata moją talię. Uczucia towarzyszące temu uroczemu i słodkiemu gestowi, były różne. Czułam się bezpiecznie, miło, dobrze.. Zdałam sobie sprawę, że przez ten z pozoru niewinny gest, nie będę w stanie usypiać potem sama.
- Śpisz?- zapytałam cicho po chwili. Odpowiedziało mi cichutkie pochrapywanie. Usnęłam z uśmiechem na ustach.
Rano przeciągnęłam się, jednocześnie (przez przypadek oczywiście) waląc kogoś ręką w twarz.
- Ała..- jęknął i przetarł oczy.- Dzięki za miłe powitanie.- mruknął sarkastycznie.
- Przepraszam. Wiesz.. Z tego co pamiętam, to zasypiałam po drugiej stronie łóżka..- powiedziałam.
- Tak? Ja zapamiętałem to nieco inaczej..- uśmiechnięty puścił mnie, bo nadal leżałam w jego objęciach i usiadł. Miał oczy zamknięte, a ja w tym momencie tak bardzo pragnęłam zobaczyć, jaki wyglądają w świetle dnia.
- Niaaall..- przeciągnęłam. Uniósł głowę na znak że słucha, jednocześnie przeciągając się i ziewając.- Mógłbyś na chwilę otworzyć oczy?
- Ehm.. No okej.- trochę zakłopotany uchylił powieki i odwrócił się w moją stronę. Spojrzałam w jego jeszcze bardziej błękitne niż wczoraj tęczówki i westchnęłam.- Co jest?
- Nic.. Tak jakoś..- wzruszyłam ramionami i wstałam z łóżka. Podeszłam do torby i wyciągnęłam z niej ubrania.



Potem poszłam do łazienki, ściągnęłam dresy Ashtona i koszulkę Nialla. Założyłam wcześniej przygotowane rzeczy, a te, które zdjęłam, złożyłam. Wyszłam z łazienki i położyłam ubrania na torbę. Następnie wyjęłam kosmetyczkę i wróciłam do pomieszczenia. Umyłam zęby, twarz, uczesałam włosy, pomalowałam się delikatnie. Założyłam dodatki, które zawsze znajdują się w mojej torebce. Następnie zgarnęłam swoje rzeczy i włożyłam je do dużej torby, w pokoju Nialla. Rozglądnęłam się za blondynem, ale nigdzie go nie było. Nieco głodna wyszłam z jego sypialni i skierowałam się do kuchni. Na szczęście udało mi się trafić. Stanęłam przy blacie i zastanowiłam. Mogę od tak zrobić sobie śniadanie? Chyba tak. Nalałam wody do czajnika i postawiłam na "stacji". Włączyłam przycisk, a ona zaczęła powoli się podgrzewać. Nim się zagotowała, znalazłam kubek, pudełko z herbatą i cukier. Zrobiłam więc herbatę i odstawiłam kubek kawałek dalej, by móc zrobić sobie coś do jedzenia. Wyjęłam dwie kromki tostowego chleba i wsadziłam je do tostera. Z lodówki wyciągnęłam masło i dżem, a z szuflady nóż. Tosty wyskoczyły z tostera, więc położyłam je na talerzu, który również udało mi się znaleźć. Po przygotowaniu przełożyłam swoje śniadanie na wysepkę, dostawiłam herbatę i zajęłam miejsce na krzesełku. Skonsumowałam jedzenie, a talerz i kubek wsadziłam do zmywarki. Wyszłam z kuchni i dotarłam do salonu, gdzie siedziała cała piątka.
- O, cześć (T.i.).- zauważył mnie Louis.
- Hej.
- Głodna? Siadaj, przygotowaliśmy śniadanie specjalnie dla ciebie.- uśmiechnął się Zayn.
- A tak przy okazji ślicznie wyglądasz.- dodał Harry i mrugnął.
- Ehm.. Dzięki, Harry, a co do śniadania, to wybaczcie chłopaki, ale właśnie przed chwilą skończyłam jeść.
- No wiesz co!- udawał obrażonego Mulat.
- A my się tak staraliśmy!- posmutniał Louis.
- Może zmieszczę coś tam jeszcze..- mruknęłam nie chcąc ich martwić, bo to słodkie, że starali się specjalnie dla mnie.
- Siadaj tutaj.- Niall wskazał miejsce między oparciem a nim, więc je zajęłam.
- EJ! Czemu ja też nie mogę siedzieć koło (T.i.)?- zapytał Harry.
- Ponieważ nie.- odpowiedział mu blondyn i uśmiechnął się do mnie. Znowu miał okulary, co może nie tyle mi przeszkadzało, co raczej odbierało mu część jego. Zayn podał mi mały talerzyk z kanapeczką. Wyglądała bardzo słodko! Tost, na którym leżała sałata, potem okrągły kawałek sera. Dwa małe kawałki szynki niby policzki, usta zrobione z połowy plasterka pomidora. Oczka z oliwek, za którymi niestety nie przepadam. Odłożyłam je na bok i zabrałam się do konsumpcji. Była smaczna.
- Coś jest nie tak z tymi oliwkami?- zapytał przerażony niebieskooki brunet.
- Nie, spokojnie Lou. Po prostu.. Nie lubię oliwek. wybaczcie.- odpowiedziałam niezręcznie się czując.
- A widzicie! Mówiłem, żeby ich nie dawać!- burknął Horan i niby to przeciągając się, ulokował ramię za mną. Kanapka, którą miałam zamiar ugryźć zamarła w moich ustach. Wszyscy byliśmy zaskoczeni jego gestem. Mimo to kontynuowałam jedzenie i gdy skończyłam, odłożyłam talerzyk na stoliczek. Oparłam się o oparcie i jednocześnie rękę blondyna, przez co przyciągnął mnie do siebie. Rozmawialiśmy swobodnie, ciągle śmiejąc się i żartując. Chłopaki powiedzieli mi, że jutro mając koncert. Zapraszali mnie i w ogóle, ale odmawiałam.
- Ale dlaczego nie?
- Zrozumcie, mam firmę, którą muszę się zająć..
- Ty taka młoda i już firmę prowadzisz?- zdziwiony Liam uniósł brwi.
- Tak. Jest to firma po moim ojcu. Musiałam ją przejąć bo..- nie dokończyłam, tylko spuściłam smutny wzrok.
- Przykro mi.- Niall wyszeptał mi do ucha.
- Nie ma sprawy.- odrzekłam i otrząsnęłam się, po czym na moją twarz powrócił uśmiech.
- To.. Co robimy?- rzucił po chwili ciszy Harry.
- Nie wiem, ale już mi kark zdrętwiał.- potarłam go, bo naprawdę było mi niewygodnie.
- Oprzyj się o mnie, jak chcesz.- Horan wzruszył ramionami, a ja posłuchałam się go i rzeczywiście było mi wygodniej.
- Dzięki.
- Nie ma za co.- uśmiechnął się do mnie szeroko, co odwzajemniłam.
- Ej.. Może chodźmy do hotelowego pokoju gier? Weźmiemy chłopaków z 5SOS i Melissę?
- Okej.- zgodziłam się, a Harry, Zayn i Liam przytaknęli na pomysł Lou.
- No nie wiem, czy to taki dobry pomysł..

*************************************************
Tak bardzo przepraszam! Wiem, zawiodłam i w ogóle, ale za pewną głupią sytuację, która mi się przydarzyła w zeszły weekend (nie ten, tylko jeszcze poprzedni) miałam szlaban na baardzo długo. Cud, że w ogóle dzisiaj mi się udało przekonać rodziców, żeby znieśli mi tę karę.
6 komentarzy = następna część
TYM RAZEM NA PEWNO SZYBCIEJ, CZYLI JEŚLI BĘDĄ TE KOMENTARZE, TO BYĆ MOŻE NAWET JUTRO :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ 
Directioner Forever :)
Aha i tak przy okazji na moim nowym fanfiction pojawił się wstęp! Już niedługo (czytaj chyba jutro) pojawi się prolog! Przy okazji, czy ktoś zna się na szablonach? Bo kurczę niby sama zrobiłam szablon, ale nie jestem co do niego przekonana, więc go usunęłam :c
Aaa i tu macie link --> http://baby-im-your-teenage-dream.blogspot.com/

Zayn. ~ End of the friends?! - część 3

Witam państwa!! ❤
Może nie był spełniony warunek, a kochana Paulina komentuje kilka razy to i tak wstawiam :*
Postanowiłam też, że skoro na w komentarzach głosowaliście też na Louisa, to wcisnę go tu :D I ładnie mi chyba wychodzi :D
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ 

M: Kochanie może w końcu wyjdziesz z tego łóżka? Wyjdź na spacer, powdychaj świeżego powietrza.. - mama prosiła mnie o to codziennie, ale ja nawet nie miałam ochoty oddychać, mówić, a co dopiero wyjść z domu. - Proszę Cie.. Nie chodzisz do szkoły, olewasz wszystko co było u Ciebie na pierwszym miejscu. - zaczynała prawić mi kazania, a najgorsze było to że ma racje.
J: Mamo, ale..
- zaczęłam ale od razu zaniosłam sie płaczem.
M: Nie ale.. Musisz w końcu zacząć żyć. Za pół godziny widzę Cie piękną na dole. - rozkazała i wyszła z mojego pokoju. Mimowolnie podniosłam sie ostrożnie z łóżka by nie zemdleć. Powędrowałam do łazienki w moim pokoju i wiedziałam, że zaraz upadnę, nie z powodu kiepskiego samopoczucia, tylko ze stanu do jakiego sie doprowadziłam. Posklejane włosy od łez, poliki całe czerwone, oczy to samo, do tego wory pod oczami. Wiedziałam, że tak dalej być nie może, nikt nie jest tego wart. Weszłam goła pod prysznic i czułam sie coraz lepiej gdy gorąca woda rozlewała sie po moim ciele, wykąpałam sie, włosy umyłam i od razu było mi lepiej. Wytarłam ciało, włosy zawinęłam w ręcznik tak samo jak ciało i wyszłam do sypialni, wyjęłam z szafy wygodne ubrania i ubrałam sie w nie. Wróciłam do łazienki, wysuszyłam włosy, pomalowałam sie tak by nie było widać

zaczerwienionych wciąż policzków i worków pod oczami, ułożyłam włosy i zabierając telefon i okulary przeciwsłoneczne zeszłam na dół. Mama siedziała w kuchni i gdy tylko usłyszała że schodzę wyjrzała zza ściany. - Już miałam po Ciebie iść. - uśmiechnęła sie lekko i przytuliła mnie do siebie gdy tylko stanęłam koło niej. - Chodź coś zjeść.. - pociągnęła mnie do kuchni i niemal siłą wciskała we mnie jedzenie. Nie miałam na to ochoty, na nic nie miałam ochoty. - Powiesz coś w końcu? - zapytała z nadzieją, pokręciłam głową na 'nie' i znów poczułam jak łzy wypełniają moje oczy. Zamrugałam kilkakrotnie by nie rozpłakać sie do końca i wyszłam z kuchni a potem z domu. Założyłam okulary by nikt nie musiał patrzeć na moje upiorne gały i ruszyłam przed siebie. Nie wiedziałam dokąd idę, nie zwracałam na nic uwagi, na żadnych ludzi, czy znajome dziewczyny ze szkoły. Usiadłam na ławce w parku po drugiej stronie miasta i tempo wpatrywałam sie w przestrzeń przed sobą, nawet nie zwróciłam uwagi jak ktoś sie dosiadł.
K: Dzięki że mnie wysłuchałaś. - usłyszałam nagle, spojrzałam zaskoczona i zdezorientowana na chłopaka obok siebie i nie wiedziałam o co chodzi.
J: Coo? - wychrypiałam
K: Nawijam do Ciebie od jakiś 20 minut, a Ty tylko patrzysz sie w zachodzące słońce. - uśmiechnął sie, miał piękne niebieskie oczy, brązowe włosy i śliczny uśmiech, ale co z tego, skoro w mojej głowie jest Zayn!?

J: Przepraszam Cie. - powiedziałam cicho i znów patrzałam przed siebie.
K: To może mogę Ci jakoś pomóc? - jego głos był przepełniony nadzieją.
J: Niee.. Mi nikt nie pomoże, a to że powiem, Ci co leży mi na sercu pogorszy tylko moją sytuacje.. - odmówiłam mu.
K: Nie zmuszam, ale czasami jest lepiej sie komuś wygadać. - uśmiechnął sie gdy mój wzrok skierował sie na niego.
J: Mam inne zdanie.. Przez to, że zaczniemy mówić sobie o naszych problemach, sprawi że zbliżymy sie do siebie, i tak po prostu potem rozejdziemy sie i już nigdy w życiu sie nie zobaczymy.. To jest przykre.. - skąd ja to wszystko biorę?! Chłopak był wyraźnie zaskoczony moimi słowami, ale nie wystraszył sie, wręcz przeciwnie, jego uśmiech powiększył sie dwukrotnie.
K: To sie dobrze składa, bo chciałbym Cie kiedyś jeszcze spotkać. - teraz to ja byłam w szoku.
J: Proponujesz mi randkę? - rozpromieniłam sie trochę.
K: Hmm.. Tak! - powiedział to tak głośno, że ludzie przechodzący koło nas spojrzeli na niego jak na wariata, zaczęłam sie śmiać. - Tak ogólnie to jestem Louis.. - pokazał ząbki i wyciągnął w moim kierunku dłoń.
J: (T.i.0).. - uścisnęłam ją i ściągnęłam okulary, chłopak przyglądał mi sie z zaciekawieniem, ale i przerażeniem, a to znaczyło, ze moje oczy dalej są odrażające. Założyłam je z powrotem i spuściłam głowę.
Lou: Niee. Ściągnij je.. Masz piękne oczy, trochę przepłakane, ale piękne.. - złapał mnie za podbródek i skierował moją głowę w jego stronę, zdjął z mojego nosa okulary i uśmiechnął sie. - Domyślam sie że chłopak..
J: Gorzej.. - szepnęłam
Lou: Nie mów, że mąż. - przestraszył sie
J: Wariat! - zaśmiałam sie - Brat.. Przyjaciel, były przyjaciel.. - nie mogłam sie zdecydować. - Ja będę sie już zbierać.. Dzięki. - uśmiechnęłam sie słabo i wstałam z miejsca, chłopak zrobił to samo.
Lou: Ale poczekaj..
...


I co sądzicie? Louis będzie tu pasował?! :D
Chciałabym MINIMUM 8 komentarzy od 8 różnych osób!! :D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!




Naat