One Direction i My.. - imaginy

sobota, 21 lutego 2015

Harry Styles~It's okay cz.5

                                                   Harry Styles~It's okay cz.5
Nie odpowiedziałam tylko pięściami otarłam swoje łzy.Harry położył soją głowę na moim ramieniu przytulając mnie od tyłu, i to działało lepiej niż jakiekolwiek leki na uspokojenie
-I co teraz?-zapytał, najwidoczniej słysząc naszą rozmowę
-Nie mam pojęcia...-mruknęłam 
-Wiesz że możesz na mnie liczyć?-zapytał patrząc w moje oczy
-Wiem, wiem.....mam prośbę-mruknęłam zawstydzona
-Słucham?-posłał mi delikatny uśmiech 
-Mógłbyś mnie zawieźć do Steph?-zapytałam podnosząc wzrok
-Oczywiście-cmoknął mnie w policzek, i pociągnąwszy za rękę zaczął biec, biegłam za nim śmiejąc się bez opamiętania.W tamtej chwili nie liczyło się to że jestem na plaży, i świetnie się bawię z nauczycielem,czy że jestem jeszcze obolała,  ważne było to że moje smutki i ból poszły w zapomnienie, dzięki jednemu spontanicznemu pomysłowi. Moje 1,63 nie nadążało za jego sylwetką praktycznie 20 centymetrów wyższą więc nogi mi się co chwilę plątały aż nagle nie zdążyłam złapać równowagi, i upadłam na twarz.Harry gwałtownie się zatrzymał i spojrzał na mnie jak na debila.Zaczęłam się śmiać jeszcze bardziej, brzuch zaczął mnie boleć  od tego intensywnego chichotu,zginałam się w pół na myśl jak komicznie musiał wyglądać mój bieg a co dopiero upadek.
-J-ja...-chciałam coś powiedzieć ale nie umiałam wydusić z siebie słowa.Harry stał nade mną i również się śmiał.Otarłam łzy rozbawienia, i  poraczkowałam do chłopaka.Nauczyciel spojrzał na mnie zdziwiony ale zanim mógł się odsunąć moja ręka chwyciła jego szczupłą łydkę, mocno  i szybko  pociągnęłam ją do siebie przez co chłopak już po chwili również leżał na piasku.Zaczęłam się śmiać, a chłopak popatrzył na mnie z udawanym wyrzutem .Pokazałam mu język i zaczęłam krzyczeć podekscytowana, że udało mi się go zwalić z nóg.
-Dobra, dość tego dobrego-powiedział opanowując się.Uczyniłam to samo-Czas wejść do wody!-krzyknął podekscytowany i zaczął się rozbierać.
-Wiesz że jako twoja uczennica nie powinnam cię tak widzieć co nie?-zapytałam z głupim uśmiechem
-Wiesz że jako uczennica nie powinnaś mnie podhaczyć?-odgryzł się.Pokazałam mu język
-Dobra tę rundę wygrałeś HARRY-podkreśliłam ostatnie słowo, a on się zaśmiał gardłowo
-Dobra, dobra a teraz chodź-powiedział. Wydałam z siebie coś na dźwięk irytacji i zaczęłam ściągać z siebie kombinezon, oczywiście każdy mój ruch był obserwowany przez Harrego. Czułam jak na moje policzki wpływa rumieniec gdy stałam przed nim w samym bikini.
-Ładnie wyglądasz jak się rumienisz-zauważył chłopak a ja jeszcze bardziej spaliłam buraka (jeśli to w ogóle możliwe)
-Chodźmy do wody-mruknęłam z nadzieją że zimna ciecz ochłodzi moje policzki. Chłopak bez słowa ruszył ze mną ramię w ramię
*2 godziny później *
Właśnie dojeżdżaliśmy pod dom Steph. Popołudnie z Harrym było naprawdę świetne, ie czułam się przytłoczona, lub onieśmielona tym że to mój nauczyciel, wręcz przeciwnie czułam się nadzwyczaj komfortowo w jego towarzystwie. Śmialiśmy się praktycznie cały czas, bawiliśmy się niczym dzieci, i gdybym mogła to zatrzymałabym czas, aby ta chwila nigdy nie mijała.Samochód się zatrzymał a ja odpięłam pas bezpieczeństwa.spojrzałam chłopakowi w oczy
-Dziękuję za dziś...było naprawdę miło-powiedziałam szczerze.-Więc do zobaczenia jutro? zgaduję-powiedziałam nie pewna jak się zachować
-Tak, o tej samej godzinie-puścił mi oczko.Chwyciłam klamkę i wysiadłam z auta
-Jeszcze raz dziękuję-powiedziałam zanim zamknęłam drzwi
-Nie ma za co, do jutra-powiedział z uśmiechem.Pobiegłam do domu Steph. Dziewczyna zgodziła się ze mną i tak się właśnie stało że od dziś mieszkam z moją przyjaciółką.Oczywiście jej rodzice też nie mieli z tym problemu, ponieważ nie ukrywajmy są bogaci, i bardzo mili, zawsze mnie wspierali i traktowali jak doszywaną córkę.
*2 tygodnie później*
szykowałam się do szkoły.Tak dziś powracam do szkoły..Jako że zaspałam musiałam wszystko robić dwa razy szybciej.Biegałam w tę i z powrotem.Na szczęście w ostatniej chwili zdążyłam.Spojrzałam na Steph czkającą na mnie w swoim samochodzie, a ona? siedziała i śmiała się ze mnie.Posłałam jej rozbawione spojrzenie i wsiadłam
                                      
Pierwsza lekcja przeleciała dość szybko, ale następna miała być muzyka z panem Stylesem, Trochę się bałam że się zapomnę i powiem do niego po imieniu, ponieważ nasze relacje się ociepliły, i gdy jesteśmy sami nie czuję w ogóle tej presji że jeśli coś źle powiem to może mi się za to obrywać w szkole.Usiadłam do 3 ławki pod oknem, a Steph tuż za mną. Posłałam jej przerażone spojrzenie.
-Nie bój się, po prostu odzywaj się tylko gdy będzie to konieczne, i ostrożnie dobieraj słowa-poleciła szeptem, pokiwałam głową
-Tak, tylko ja nie wiem jakie będą nasze relacje w szkole-powiedziałam przygryzając wargę
-Tak jak przed...tą sytuacją-powiedziała z pocieszającym uśmiechem.Posłałam jej wdzięczne spojrzenie.Gdy już chciałam coś powiedzieć do klasy wszedł Harry.
-Dzień dobry-powiedział.Klasa odburknęła coś w stylu "Dobry", na co Harry prychnął
-Więc zaczynamy, kto powie o czym rozmawialiśmy na ostatniej lekcji?-zapytał zapisując coś w dzienniku.Zaskakująco rękę podniosła Ally.Harry spojrzał zdziwiony ale już po chwili kiwnął na nią głową że ma mówić
-Mogłabym zapytać o coś nie związanego z tematem?-zapytała milutko
-Dobrze, ale pośpiesz się-powiedział zaciekawiony o co chodzi
-Czy jeśli uczennica spotyka się z nauczycielem poza lekcjami nie jest to nie odpowiednie?-zapytała patrząc na mnie ukradkiem.
-Zależy, widziałem jak popatrzyłaś na (T.I) i mówię od razu że w przypadku nauczania domowego jakie miała (S.T.I), nie było nic nie dozwolonego ponieważ była to decyzja dyrektora, coś jeszcze?-zapytał sucho
-A jeśli uczennica i nauczyciel robili inne rzeczy nie tylko nauczanie, na przykład wspólne wypady na plaże, spacery czy coś?-zapytała chytrze.Pobladłam, zauważyłam jak Harry przez chwilę popatrzył na nią zdziwiony ale szybko założył na twarz maskę obojętności.Posłałam mu przerażone spojrzenie, ale on odpowiedział mi uspokajającym spojrzeniem, pewnie ma całą sytuację pod kontrolą, wmawiałam sobie próbując opanować drżenie moich rąk, myśląc o konsekwencjach jakie nasze spotkania mogły za sobą ciągnąć i zdecydowałam że musimy to skończyć, zero spotkań poza szkołą, nic prócz relacji czysto uczniowsko-nauczycielskich...ale jedno podstawowe pytanie czy tego chcę?...

________________________________________________________________
FOOD
Dzień dobry :* tęskniliście? hah, wiem że nie to było pytanie retoryczne :p
Jeśli wam się spodobał imagin skomentujcie kochani :*
Nie zanudzam BYE :*
PS.Zajrzyjcie na moje pozostałe blogi :*

czwartek, 19 lutego 2015

Liam ;3 - część 5

Hej :*
Wybaczcie że musieliście tyle czekać na kolejną część.. :*
Ale po prostu natłok zdarzeń, po feriach do szkoły i do tego brak pomysłów.. :(

+ do tego to jest 400 post na blogu!! :D Czyś nie wspaniale? Mam nadzieje, że będzie jeszcze o wiele, wiele więcej :*
 
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

L: Jeszcze nie razem, a już rządzi.. - usłyszałam jego szept, byłam zaskoczona, pozytywnie.
J: Przyzwyczaj sie.. - zabrałam sie za przyprawianie kurczaka, wyłożyłam go do nagrzanego piekarnika pokrywając warzywami. Liam zaszalał i nawet jakieś trójkąty my wychodziły. Całość zajęła nam niecałą godzinę, posprzątałam i chciałam iść do salonu, ale mój przystojniak złapał mnie za dłonie, ciałem przycisnął mnie do ściany, a ręce ułożył nad moja głową, trzymając moje nadgarstki.
L: Mogę..
- spytał, chyba tylko z grzeczności..
J: Jeszcze pytasz.. ?! - w odpowiedzi wpił sie w moje usta, oddałam pocałunek dopiero po kilku sekundach, chciałam sie z nim trochę podroczyć. Całował mnie namiętnie i po chwili moje dłonie były wolne od jego uścisku, mogłam ułożyć je na jego policzkach. On swoje położył na mojej tali przyciągając mnie bliżej siebie. Czułam sie wspaniale, Liama usta współgrały z moimi i nie chciałam by ten pocałunek kiedykolwiek sie kończył. Pod koniec lekko muskał moje wargi, cmokał je tylko. Uśmiechałam sie tak samo szeroko jak on.
L: To już razem.. - szepnął, złożył krótki pocałunek na mojej szyi i złapał za rękę.
J: Idziemy sie przejść? - zaproponowałam, chłopak skinął głową. Skierowałam sie w stronę tarasu, chłopaki mają wielki ogród, a w oddali widziałam huśtawkę. Mam chęć sie na niej pobujać.. Powoli spacerowaliśmy po ich ogrodzie, aż dotarliśmy do niej. Usiadłam na huśtawce i zaczęłam sie powoli bujać, Liam stanął za mną i co chwile odpychał mnie coraz mocniej, śmiałam sie na głos i byłam coraz wyżej. - Dobra za wysoko.. ! - śmiałam sie
L: Ok, nie chcemy żeby moja dziewczyna spadła i coś sobie zrobiła.. - zaczął mnie zatrzymywać.
J: Noo może i nie chcemy.. - byłam już bardzo blisko ziemi.
L: Tak, nie.. - nie skończył, bo zeskoczyłam z huśtawki.
J: Złap mnie! - krzyknęłam i zaczęłam mu uciekać. Odwróciłam sie lekko, by sprawdzić czy mnie goni, stał jeszcze w miejscu jakby nie kontaktował. Zatrzymałam sie i odwróciłam całkiem do niego. - Co z tobą?! - i jakby sie ocknął i z zadziornym uśmiechem zaczął za mną biec. Szybko rzuciłam sie do ucieczki, ganialiśmy sie dookoła drzew, śmiejąc przy tym. Bawiliśmy sie jak małe dzieci, ale męczyłam sie już. - Dobra masz mnie.. - zatrzymałam sie i zdążyłam tylko odwrócić i leżałam pod Liamem na ziemi.
L: No tak, teraz cie mam.. - nie mogłam przestać sie śmiać. Dawno tak wspaniale czasu nie spędzałam. Liam kolejny raz tego dnia mnie pocałował, to było jak wisienka na torcie, idealne dopełnienie tej zabawy. Włożyłam dłonie w jego włosy, oddając pocałunek z pragnieniem, taak pragnęłam go! Ale nie jestem taka, nie po pierwszym dniu bycia razem.. Wróciliśmy do domu, w kuchni roznosił sie zapach upieczonego kurczaka, wyjęłam go z piekarnika i ustawiłam na stole.
J: Zawołaj ich.. - powiedziałam do bruneta i powędrowałam do sypialni. Wzięłam dresy i białą bokserkę i poszłam do łazienki. Było już całkiem późne popołudnie, więc wzięłam prysznic, związałam włosy w koka i poprawiłam lekko rozmazany makijaż. Zauważyłam że mój telefon dzwonił, kilka nieodebranych połączeń, wszystkie od przyjaciółki. Oddzwoniłam do niej i czekałam aż odbierze.
M: (S.T.i.).. Jaa.. - zająknęła sie, czułam po glosie że najweselsza nie jest, do tego zaciągała nosem.
J: Płaczesz? - zapytałam od razu
M: Przepraszam Cie.. Ja nawet nie pomyślałam jak ty możesz sie z tym czuć.. Obiecuje ci że sie zmienię.. - płakała.
J: Kocham Cie, ale twoje zachowanie czasami jest nie do zniesienia.. Nie płacz i baw sie dobrze tak jak ja.. - próbowałam ją przekonać.
M: Nie jesteś zła? - zapytała z nadzieją
J: Już nie, albo tylko troszeczkę.. Takie kilka dni odpoczynku od siebie dobrze nam zrobi.. - uśmiechnęłam sie, to będzie wspaniały czas.
M: Jesteś pewna.. - nie była zbyt przekonana
J: Taak.. Potęsknisz i od razu będzie lepiej.. - zaśmiałyśmy sie
M: Chyba będziesz musiała mi opowiedzieć wszystko ze szczegółami co sie wydarzyło..
J: Bez przesady, szczegóły zachowam dla siebie.. - kolejna salwa śmiechu. - Dobra mała.. Daj mi Zayna..
M: Po co? - zdziwiła sie
J: Nie marudź, daj go do telefonu..
M: Oks.. - słyszałam po jej glosie że ma wątpliwości.
Z: Halo? - wziął od niej komórkę
J: Zayn.. Nie obwiniasz sie?
Z: Yyy.. Noo.. Nieee.. - przeciągał - Może trochę.. - stwierdził
J: To przestań, nie jestem zła.. Twoi przyjaciele potrafią niezłe poprawić humor.. - powiedziałam z radością
Z: Hah tak, wiem.. - zaśmiał sie
J: Do zobaczenia za kilka dni..
Z: Trzymaj sie.. - rozłączyłam sie i zeszłam do chłopaków. Akurat zajadali sie obiadem.
N: Pycha! - krzyknął z pełną buzią jedzenia.
J: Ciesze sie.. - usiadłam obok Liama i nałożyłam sobie małą porcje.
N: Ty sie tym najesz? - spytał zaskoczony patrząc na mój talerz.
J: Tak.. Więcej dla Ciebie. - Niall już sie nie odezwał, myślami odleciałam gdzieś daleko i nawet nie słuchałam co chłopaki mówią.. Cieszyłam sie że jednak tu jestem, zyskałam w ten sposób nowych przyjaciół, chłopaka. Myślę że nawet zaczynam go kochać, jedyna myśl to czy on mnie kocha. Wyjdzie po czasie, ale jeśli mnie całuje to chyba tak.. Jeśli chodzi o Martynę to ta rozłąka naprawdę nam dobrze zrobi. Ona przemyśli swoje zachowanie, a ja odpocznę od jej stanowczości. Może sama stanę sie bardziej stanowcza i już nie będzie tak jak dawniej?! Chciałabym żeby tak sie stało.. Nagle poczułam drobne buziaki na policzku i szyi. Ocknęłam sie ze swoich myśli i spojrzałam na tego wspaniałego ludzia co to robił. Liam uśmiechał sie szeroko do mnie.
L: Dziękuje że sie zgodziłaś zostać.. - szepnął.
J: To chyba moja kwestia.. Dzięki że pozwoliłeś mi na to.. - złożyłam krótkiego buziaka na jego ustach i zaczęłam sprzątać.. Do kuchni weszła reszta chłopaków, pewnie musieli wyjść zaraz jak zjedli.
Lou: No (S.T.i.), zostaw to.. My posprzątamy..
N: A Ty idziesz ze mną. - zarządzili i widziałam minę Liama, chciałam do niego podejść i kolejny raz pocałować, ale Niall wyciągnął mnie z kuchni. Zaśmiałam sie i szlam za nim, znaleźliśmy sie w jego sypialni. Usiedliśmy na łóżku, na przeciwko siebie i chwile milczeliśmy.
J: Powinnam chyba wam wszystkim podziękować że mogę tu być.. - zaczęłam jakiś temat, tylko by zabić tą cisze..
N: To dla nas przyjemność.. - uśmiechnął sie.
J: Dobra.. To mów.. Postaram sie ci pomóc.. - zachęciłam go. Zauważyłam w jego oczach lekkie przerażenie.
N: Jak byłem mały miałem prawie każdej nocy koszmary.. Nawet nie pamiętam dlaczego one sie pojawiały, nie wiem czy coś mi sie przydarzyło ale były i pojawiały sie bardzo często. - zaczął opowiadać. - Każdej nocy krzyczałem, rzucałem sie na łóżku.. Byłem przerażony. Mama przychodziła wtedy do mnie i usypiała, za każdym razem. To chyba jedyna kobieta w moim życiu która potrafiła zapanować nad nimi i jakby to powiedzieć.. - zaciął sie
J: Chroniła cie przed nimi.. - dodałam za niego na co sie uśmiechnął.
N: Tak, właśnie tak.. Z czasem przydarzały sie one coraz rzadziej aż w końcu nie było ich wcale.. Ale od jakiś kilku miesięcy one znów wróciły.. - kolejny strach w jego tęczówkach. Przysunęłam sie do niego i przytuliłam, chciałam dodać mu jakiegoś wsparcia..
J: A wiesz co ci sie śni? - zapytałam cicho.
N: Z tym bywa różnie.. Najczęściej że One Direction sie rozpadnie i stracę chłopaków.. A kiedy indziej że zabija mnie coś.. Jakaś zjawa czy duch.. - speszył sie - ..Wiem głupie i dziecinne ale to mnie przeraza..
J: Niall to nic złego.. Też kiedyś miałam koszmary.. Tylko ja nigdy nie pamiętam co mi sie w nich śni.. - przyznałam. Zaczęłam jakoś tłumaczyć Niallowi co mógłby zrobić by przestały one go nawiedzać. Rozmawialiśmy tak długo że w końcu położyliśmy sie na łóżku i dalej rozmawialiśmy. Temat zszedł nam na nasze dzieciństwo, blondyn opowiadał jaki był jak miał kilka lat, tak samo jak ja.. Było miło i przyjemnie, nawet nie wiem kiedy zasnęłam wtulona w Irlandczyka..

...

Myśle że będzie jeszcze jedna część.. :)
7 komów i next!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ !!!!




Naat

poniedziałek, 16 lutego 2015

Liam ;3 - część 4

Dobra, z trudem ale było 5 komów!!
Chce byście byli aktywni.. Smutno mi jak nie spełniacie tak małego warunku.. :'(
Pomijając to, dodałam 2 rozdział do Night Changes ~ Darker life - Gift from Grandparents
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~  

Otworzyłam drzwi i zanim zdążyłam cokolwiek zrobić Liam tulił mnie do siebie. Odwzajemniłam gest, chyba potrzebowałam tego właśnie teraz..
J: Przepraszam Cie..
- odsunęłam sie po chwili i starłam łzy.
L: Nic nie szkodzi.. Wiem o wszystkim..
J: Jak to? Podsłuchiwałeś? - spojrzałam w jego oczy.
L: Niee.. Zayn do mnie zadzwonił i powiedział że sie kłócicie.. - wyjaśnił.Usiedliśmy na łóżku i wzięłam kilka głębszych oddechów.
J: Wiesz, to nie jest tak, że ja nie chce by oni ze sobą byli. Ciesze sie ich szczęściem. Tylko jeśli to ma tak wyglądać, że oni będą w domu, to ja będę musiała sobie znaleźć na ten czas inne lokum, bo ona tak chce. To ja podziękuje.. - tłumaczyłam.
L: Zawsze na ten czas możesz przyjść do mnie.. - starał sie mnie pocieszyć.
J: Liam, dobrze wiesz że nie o to chodzi.. Ale zgodzę sie na te kilka dni jak chcesz, oczywiście..
L: Jasne że chce.. - powiedział szybko z przepięknym uśmiechem.
J: Musze od niej odpocząć, przemyśleć to.. - chłopak skinął głową i uśmiechnął sie.
L: To chodźmy.. - złapał mnie za rękę i wyciągnął z pokoju. Minęliśmy salon i już mieliśmy wychodzić.
N: (T.i.)!! - zawołał za nami Niall, odwróciłam sie i spojrzałam na niego. - Możemy chwilkę porozmawiać? - spytał z nadzieją.
L: Za jakąś godzinę jesteśmy z powrotem. - wyprzedził mnie
N: To zajmie tylko chwile.. - Nialler złapał moją drugą rękę i lekko pociągnął, Liam za to nie chciał mnie pościć. - Minuta i oddaje ci ją.. - powiedział do Liama i brunet rozłączył nasze palce. Poszłam z blondynem do kuchni, widziałam że coś do stresuje.
J: Powiesz o co chodzi?
N: Chodzi mi o tą noc.. Chciałbym z Tobą na ten temat porozmawiać.. - jego głos był cichy i nieśmiały.
J: Dobrze Niall, możesz mi zaufać.. - uśmiechnęłam sie do niego i dla otuchy przytuliłam go.
N: To idź.. Porozmawiamy wieczorem.. - uśmiechnął sie i wypuścił z objęć. Szybko znalazłam sie koło Liama i mogliśmy jechać.
L: I co Ci powiedział? - zapytał po dłuższej chwili ciszy.
J: Że chce porozmawiać.. - uśmiechnęłam sie i spojrzałam na mojego kierowce.
L: Widzisz.. - też sie uśmiechnął - On Ci ufa.. Nasz Niall jest bardzo uczuciowy i nie lubimy jak jest smutny, on jest takim naszym małym braciszkiem, traktujemy go jak najmłodszego bo zawsze był taki niewinny. Dlatego proszę Cie, nie zrań go.. - zmartwił sie.
J: Nie mam zamiaru.. - odpowiedziałam z pewnością. - Nie mam zamiaru nikogo ranić.. - spojrzałam przed siebie, poczułam jak brunet ściska moją dłoń. Cieszyłam sie że go poznałam. Kilka minut później byliśmy już pod moim i Martyny domem. Przed wejściem do domu złapałam Liama za rękę, chłopak ścisnął ją mocniej. Weszliśmy i jak najszybciej chciałam znaleźć sie u siebie w pokoju, zdążyłam tylko zamknąć drzwi za sobą i brunetem a one po chwili znów sie otworzyły. Do mojej sypialni weszła Martyna, nie miałam ochoty z nią rozmawiać więc nawet nie zwracałam na nią uwagi.
M: Porozmawiaj ze mną.. - poprosiła, ale ja byłam nieugięta, może zrozumie że postępując tak, rani mnie.
L: Zastowie was..
J: Nie.. Zaraz wychodzimy.. - zatrzymałam go.
M: Liam proszę.. - spojrzała na niego, chłopak wykonał jej prośbę i wyszedł. - Natalia, porozmawiaj ze mną. - powiedziała stanowczo. Spojrzałam na nią ze złością w oczach.
J: O czym?! Daje Ci kilka dni, jeżeli sie nie zmienisz, wyprowadzę sie na stałe.. - powiedziałam prosto z mostu, dziewczyna była zaskoczona.
M: Ale.. ale przecież niedawno sie wprowadziłyśmy.. Nie możesz.. - jej głos złagodniał i posmutniał.
J: Mogę tak samo jak ty, myślisz że będę tolerować takie zachowanie?! Jak Ty byś sie poczuła jakbym powiedziała Ci, że masz znaleźć sobie nocleg na kilka dni, bo do mnie przyjdzie Liam i chce z nim pobyć?! Hmm?! Świetnie by ci z tym było? - niemal na nią krzyczałam - Bo mi nie jest, więc zastanów sie nad tym.. - wyszłam z pokoju zabierając torbę, została tam, na pewno była zaskoczona moim zachowaniem. W salonie siedział Liam z Zaynem, szatyn spojrzał na mnie smutniej.
Z: (T.i.), przepraszam Cie.. To moja wina..
J: Nie Zayn.. Nie jest twoja winą zachowanie Martyny.. Życze miłej zabawy i nie zadręczaj sie tym.. - wyszliśmy z domu, Liam włożył moje rzeczy do bagażnika i ruszyliśmy. Dopiero teraz złość ze mnie uleciała i na jej miejscu pojawił sie smutek i żal. W ciszy dojechaliśmy do jego posiadłości, chłopak zaniósł do sypialni moją torbę, a ja przysiadłam sie do chłopaków w salonie. Humor od razu mi sie poprawił, są niesamowici! Spojrzałam na zegarek, pora obiadowa.. - Mam pomysł.. - cała czwórka spojrzała na mnie - Ale ktoś musi mi pomóc..
L: Ja Ci pomogę.. - odpowiedział od razu, wiedziałam, że to on pierwszy sie odezwie.
J: Świetnie, to chodź.. Trzeba zrobić jakiś obiad.. - zaśmiałam sie cicho
N: Tak jest! - ucieszył sie - Jesteś najlepsza! - zaśmiałam sie już o wiele głośniej, pociągnęłam Liama do kuchni, od razu zabrałam sie za przygotowywanie jedzenia. Chłopaki w lodówce mieli wszystko co potrzebuje, wyjęłam różne warzywa i podałam brunetowi. - Pokrój w kaski, kostki.. Jak chcesz.. - uśmiechnął sie
L: Jeszcze nie razem, a już rządzi.. - usłyszałam jego szept, byłam zaskoczona, pozytywnie.
J: Przyzwyczaj sie.. - zabrałam sie za przyprawianie kurczaka, wyłożyłam go do nagrzanego piekarnika pokrywając warzywami. Liam zaszalał i nawet jakieś trójkąty mu wychodziły. Całość zajęła nam niecałą godzinę, posprzątałam i chciałam iść do salonu, ale mój przystojniak złapał mnie za dłonie, ciałem przycisnął mnie do ściany, a ręce ułożył nad moja głową, trzymając moje nadgarstki.
L: Mogę..

...



Dobra jest 4 część.. 
Proszę was o min 5 komentarzy!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ !!!!!



Naat



niedziela, 15 lutego 2015

Liam ;3 - część 3

Dobra, wymiękłam.. :/
Miał być spełniony warunek.. Więcej jak nie będzie spełniony nie dodam, ale dzisiaj wyjątek, bo jutro mam już szkołe, więc będzie mniej czasu.. :*
A i dziękuje za te ponad 62 000 wyświetleń.. :D
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

L: Co sie stało? - zapytał zaspany i usiadł.
J: Niall.. On chyba..
Nie wiem, wrzeszczy, chyba dręczą go koszmary.. - powiedziałam szybko. Chłopak razem ze mną poszedł do blondyna.
L: Niall! - złapał go za ramiona i lekko szturchnął. Blondyn nie zareagował, siedziałam w fotelu i patrzałam na to. To było przerażające! - Chyba sie uspokoił.. - spojrzał na mnie, Niall już nie krzyczał, ale widziałam że koszmar nie opuścił jego głowy. - Chodźmy spać.. - podszedł do mnie i wyciągnął rękę.
J: Zaraz pójdę, posiedzę jeszcze chwile, aż do końca sie nie uspokoi.. - uśmiechnęłam sie lekko i podkuliłam nogi pod tyłek. Liama mina delikatnie sie zmieniła, wyszedł z pokoju ale po chwili wrócił z kocem. Przykrył mnie i usiadł na podłodze, opierając plecy o mój fotel.  - Często Niall tak ma? - zapytałam jakąś chwile później.
L: Co jakiś czas zdarza mu sie.. Myślę że to z przejedzenia.. - lekko sie zaśmiał.
J: Możliwe.. On na noc strasznie dużo je.. - uśmiechnęłam sie, byłam zmęczona i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.. Rano obudziłam sie w ciepłym łóżku wtulona w Liama, dziwne! Odsunęłam sie delikatnie od niego, tak by go nie obudzić, wyglądał tak spokojnie i niewinnie.. Tylko co ja tu robię?! Wyszłam z jego sypialni i poszłam do łazienki, ogarnęłam poranny wygląd, na szczęście na ręku miałam gumkę do włosów i mogłam związać włosy. Zeszłam na dół i w kuchni przy stole siedział Niall. - Cześć Niall.. - uśmiechnęłam sie do niego - Jak sie czujesz? - usiadłam na przeciwko chłopaka.
N: Hej i dobrze sie czuje..  Czemu sie martwisz? - zapytał trochę zdziwiony.
L: Prawie całą noc przesiedziała przy Tobie.. - w kuchni pojawił sie Liam. Speszyłam sie trochę.
N: Jak to całą noc? Dlaczego? - wypytywał, Liam usiadł koło mnie i cmoknął w policzek.
L: Kolejny koszmar.. - powiedział to tak lekko, jakby to nic takiego. Na polikach blondyna pojawił sie delikatny rumieniec.
J: Nic nie pamiętasz? Krzyczałeś, bałam sie o Ciebie.. Powinieneś z kimś na ten temat porozmawiać, albo mniej jeść na noc.. To może być jeden z powodów.. - nakręciłam sie
N: Niee, nic nie pamiętam.. - przyznał - .. Ale dziękuje Ci.. - podszedł do mnie i teraz to on pocałował mnie w policzek, po czym wyszedł z kuchni.
J: A Liam.. Jak to sie stało że obudziłam sie z Tobą? - spytałam gdy byliśmy już sami.
L: Zasnęłaś na fotelu, więc stwierdziłem że nie powinnaś sie tak męczyć, wziąłem cie na ręce i tak mocno sie wtuliłaś, że nie mogłem cie od siebie odsunąć i spałaś ze mną.. - uśmiechnął sie szeroko, zadowolony był z tego powodu.
J: A to dziwne.. - powiedziałam z udawanym zaskoczeniem.
L: Dlaczego? - zdziwił sie
J: Bo ja zazwyczaj nie tule sie do nikogo.. - powiedziałam z oczywistością.
L: Hmm.. W takim razie ja jestem wyjątkowy.. - jego głos przepełniała duma. Zaśmiałam sie z niego.
J: Całkiem możliwe.. - uśmiechnęłam sie uroczo do niego. Bardzo lubiłam Liama! - A tak wracając do Nialla, naprawdę sie o niego martwię.. Może nie znam was za długo, ale tak już mam. Jak kogoś lubię to sie martwię.. - zaczęłam tłumaczyć.
L: Chcesz to porozmawiaj z nim.. - zaproponował
J: Może kiedy indziej.. A teraz to chciałabym wrócić do domu.. Odwieziesz mnie? - spojrzałam w jego piękne oczy.
L: A może pojedziemy do Ciebie, weźmiesz jakieś ubrania i to co potrzebne i zostaniesz u mnie na kilka dni? - jego propozycja była szalona. Nie mam pojęcia co o tym myśleć..
J: Oszalałeś do końca..
L: Na twoim punkcie.. - uśmiechnął sie zachęcająco. - To jak?
J: Nie wiem Liam, co Martyna na to powie?! - chciałam sie wymigać.
L: Twoja przyjaciółka chyba będzie zadowolona, że może pobyć trochę z Zaynem, z resztą niedawno napisał mi wiadomość że chce kilka dni z nią spędzić.. - byłam zaskoczona, Martyna nic mi nie pisała o tym! Zawiodłam sie na niej!
J: Przepraszam.. - wyszeptałam i pobiegłam do sypialni w której miałam spać, wzięłam telefon i zamknęłam sie w łazience. Na ekranie miałam jedno połączenie od mojej bff, wybrałam jej numer i po chwili usłyszałam jej głos.
M: Dzwoniłam..
J: Wiem. Nie słyszałam telefonu.. - powiedziałam smutniej.
M: (T.i.), wszystko w porządku? Liam cie skrzywdził? - zmartwiła sie, uśmiechnęłam sie sama do siebie.
J: Niee! - zaprzeczyłam szybko - On raczej nigdy by tego nie zrobił, jest niesamowity.. - słyszałam jak odetchnęła
M: To co sie stało.. ?
J: Powiedział mi że Zayn chce spędzić z Tobą kilka dni i zaproponował bym na te kilka dni spała u niego.. To prawda, też chcesz by mnie nie było w domu? - powiedziałam cicho.
M: Wiesz (S.T.i.).. Kocham Zayna, on mnie też i..
J: Czyli to teraz tak będzie wyglądać?! - przerwałam jej szybko
M: Mała nie denerwuj sie. Nie wiem jak to będzie wyglądać..
J: A ja wiem.. Będziesz chciała spotkać sie w domu z Zaynem, to ja będę musiała wybywać z niego! Nie tak miało być, nie po to zamieszkałyśmy razem! - krzyknęłam na nią.
M: (T.i.)! Nie.. - rozłączyłam sie, nie chciałam tego słuchać. Na pewno tak będzie i chyba nie chce takiego układu.. W moich oczach pojawiły sie łzy, zawsze Martyna tak robiła, ale przymykałam oczy, nie mieszkałyśmy razem więc nie przeszkadzało mi to, ale teraz?! Na pewno tak nie będzie, albo one sie zmieni, albo ja sie wyprowadzę! Patrzałam na swoje odbicie w lustrze, po policzkach spływały łzy, a do drzwi zaczął sie ktoś dobijać. Otworzyłam drzwi i zanim zdążyłam cokolwiek zrobić Liam tulił mnie do siebie. Odwzajemniłam gest, chyba potrzebowałam tego właśnie teraz..
J: Przepraszam Cie..

...

To teraz 5 komów chce!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ !!!!!



Naat

sobota, 14 lutego 2015

Liam ;3 - część 2

Hej :*
Wybaczcie mi ta długa przerwę.. Mam końcówkę ferii, w poniedziałek do szkoły.. :/ Wiec trzeba skorzystać.. <3
A tymczasem..
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

J: ... Hej.. Punktualny jesteś.. - wpuściłam chłopaka do środka.
L: Jak zawsze - uśmiechnął sie i znów cmoknął mój policzek. Czułam lekkie rumieńce..
M: O cześć Liam.. Czyli to o to chodziło.
- skrzyżowała rece na piersi i wpatrywała sie w nas, przez co moje rumieńce rosły w siłe.
J: Zmykaj.. - powiedziałam do przyjaciółki i ponagliłam ją ręką.
L: Chodźmy.. - wyciągnął rękę w moim kierunku, złapałam ją i chłopak złączył nasze palce. Czułam sie wspaniale.. Wyszliśmy na ulice Londynu i zaczął sie nasz spacerek, Liam zasypywał mnie różnymi informacjami, opowiadał o swoich kumplach, śmiałam sie cały czas. Po długim spacerze poszliśmy do kawiarni, brunet zamówił po, jak stwierdził, najlepszej kawie w Londynie, i jakimś ciastku. Było idealnie, tak jak sobie wyobrażałam. Późnym wieczorem Liam odprowadził mnie do domu, weszliśmy do środka, było ciemno i słychać było jakieś dziwne dźwięki, przestraszyłam sie i złapałam chłopaka za dłoń.
J: Co to? - spojrzałam na niego, chłopak wsłuchiwał sie i zastanawiał.
L: Sprawdźmy.. - pociągnął mnie w stronę tych dźwięków. Weszliśmy na górę i były one całkiem wyraźne.. Chyba zaczynałam sie domyślać co to jest..
J: Liam? - zatrzymałam sie, przez co i chłopak stanął w miejscu - Zayn miał dzisiaj przyjechać do Martyny?
L: Chyba tak.. - uśmiechnęłam sie znacząco do niego. Dźwięki, a raczej jęki były coraz głośniejsze.
J: To ja już wiem.. Nie chce tego sprawdzać.. - zaśmiałam sie.
L: Ja też nie.. - skrzywił sie i z uśmiechami zeszliśmy na dół. - Było by dziwnie jakbyśmy tam weszli.. - zaśmiał sie i usiedliśmy na kanapie.
J: Taak.. Tylko ja teraz będę musiała tego wysłuchiwać.. - teraz to grymas pojawił sie na mojej twarzy.
L: To chodźmy do mnie.. - zaproponował szybko.
J: Jesteś pewny? - zapytałam z nadzieją.
L: Tak, poznasz resztę chłopaków. - uśmiechnął sie zachęcająco.
J: W porządku.. - uśmiechnęłam sie wdzięcznie i wyszliśmy z domu. Trochę nam zajęło zanim doszliśmy do jego wielkiego domu. Mieszka prawie na drugim końcu miasta, a nie chcieliśmy brać taksówki.. Zawsze to dłużej mogłam być z nim sama..
L: Wróciłem.. - wszedł do salonu i oznajmił chłopakom, ja stałam za nim i jeszcze żaden z nich mnie nie widział.
CH: I jak randka z twoją piękną dziewczyną? - usłyszałam głos któregoś z nich, czułam ciepło na moich policzkach.
L: Świetnie, ale możesz zapytać jej.. - odsunął sie, odsłaniając mnie. Było ich trzech i każdy wpatrywał sie we mnie, nawet nie mrugali.
J: Cześć.. - powiedziałam z uśmiechem, na szczęście sie ocknęli. - Jestem (T.i.)..
CH: A ja jestem Niall, - to on nazwał mnie piękną dziewczyną, podszedł do mnie i uścisnął moją dłoń. Podeszła tamta dwójka i również podali mi swoje ręce.
Ch2: Ja jestem Harry..
Ch3: A ja Louis.. - uśmiechali sie.
L: (T.i.) chcesz coś do picia? A może głodna jesteś?
N: Ja jestem głodny.. - powiedział zanim zdążyłam otworzyć usta.
J: Coś do picia.. - usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać.
N: To może ja zamówię pizze? - zaproponował, chłopaki spojrzeli na niego ze zrezygnowaniem, ale zgodzili sie. Chwile później miałam w ręku pysznego drinka i zajadaliśmy sie pizzą. Czułam sie jakbym ich znała kilka dobrych lat. Siedzieliśmy do późna, robiłam sie już senna i chyba czas wracać do domu. Wstałam z miejsca i znacząco spojrzałam na Liama, by poszedł za mną. Na szczęście zrozumiał to i mogłam z nim porozmawiać na osobności.
L: Stało sie coś? - zapytał zmartwiony.
J: Niee.. Tylko.. - spojrzałam na swoje palce - Mógłbyś odwieźć mnie do domu? - spytałam cicho.
L: Taak.. ale myślałem, że zostaniesz na noc.. - podszedł do mnie i podniósł moją twarz bym patrzała na niego. Jego oczy były takie hipnotyzujące i musiałam sie naprawdę skupić by sie w nich nie zatracić.
J: Nie wiem.. Nie chce Wam robić kłopotu, a poza tym nie mam u Ciebie żadnych swoich ubrań.. Ani nic takiego.. - starałam sie go jakoś przekonać.
L: Ale ja w tym nie widzę problemu.. - uśmiechnął sie. - Chodź.. - pociągnął mnie na górę, jak mniemam do jego pokoju. Wyjął z szafki jakieś dresy i t-shirt. - Proszę.. - podał mi ubrania.
J: Dzięki..- mruknęłam, nie byłam do tego przekonana.
L: Uśmiechnij sie.. - poprosił, byłam zdziwiona jego słowami, wykonałam słabo prośbę. - Trochę lepiej.. Nie masz sie o co martwić, będziesz bezpieczna.. - tłumaczył, sama nie wiem czemu tak sie przejmowałam tym. A może dlatego że ja sama i czterech chłopaków?! Taak.. to pewnie to.. Brunet pokazał mi gdzie jest łazienka i mogłam pobyć sama ze sobą. Zakluczyłam drzwi i zaczęłam sie rozbierać. Weszłam pod prysznic i gorąca woda parzyła moje ciało. Umyłam sie, ubrałam i rozczesałam włosy. Wyszłam z łazienki i wróciłam do salonu, siedział tam już tylko Liam.
J: Jestem.. - powiedziałam cicho, chłopak spojrzał na mnie i sie uśmiechnął. Tonęłam w jego ubraniach. Usiadłam koło niego i wlepiłam wzrok w kolorowy ekran. - A gdzie chłopaki? - zapytałam po chwili.
L: Śpią.. Na nas chyba też pora.. - powiedział i w tym samym czasie ziewnęłam. Zakryłam usta i pokiwałam głową, że sie z nim zgadzam.
Poszliśmy na górę, Liam nie zatrzymał sie przy swojej sypialni, poszedł trochę dalej i otworzył drzwi, gestem zaprosił do pokoju. - Chyba będzie ci tu wygodnie.. - uśmiechnął sie, ale to nie był taki uśmiech jak wcześniej, ten był przemieszany z jakimś smutkiem.
J: Raczej tak.. - wskoczyłam pod kołdrę. Chłopak chwile na mnie popatrzał i wyszedł, z jednej strony mogłabym spać z nim, ale z drugiej to chyba za wcześnie. Zasnęłam całkiem szybko, ale obudziły mnie jakieś wrzaski, przestraszyłam sie. Wyszłam powoli z łóżka, a potem z pokoju. Te krzyki dochodziły z sypialni którejś z sypialń, nie mam pojęcia który z nich w niej śpi, nie licząc Liama. Otworzyłam ostrożnie drzwi i to był Niall, przestraszyłam sie bo chłopak rzucał sie na łóżku i widać było kropelki potu na jego czole. - Niall.. - szepnęłam, ale on nie zareagował. Wyszłam szybko i poszłam do Liama. - Liam, wstawaj! - powiedziałam nieco głośniej niż chciałam, chłopak od razu otworzył oczy.
L: Co sie stało? - zapytał zaspany i usiadł.
J: Niall.. On chyba..
...


To 6 komów i kolejna część :D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ  !!!!!!!!!!
A i chyba dodam 1 rozdział do Night Changes ~ Darker life.. :)



Naat

wtorek, 10 lutego 2015

Liam ;3 - część 1

Hej :*
A wiec Liam.. 
Zapraszam do.. Jak myślę całkiem słodkiego imagina.. 
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ 

Pierwsza noc w nowym miejscu, coś nowego.. Nie mogłam spać. Wstałam z lóżka, przeczesałam ręką dość długie włosy i wyszłam z pokoju. Powoli przemierzałam korytarz podziwiając różne obrazy i zdjęcia, weszłam do kuchni i bardzo cicho szukałam kakao. Wiem, że Martyna je gdzieś schowała, a ono zawsze pomaga. Znalazłam wszystko i pozostało mi tylko je przygotować. Postawiłam mały garnek na kuchence i wlałam mleko, czekając aż sie zagotuje usiadłam na blacie i dalej sie rozglądałam. Było tu ladnie i tak jak zawsze marzyłam. Przeprowadziłam sie tu dzisiaj razem z moją najlepszą przyjaciółką. Mieszkamy tu zaledwie od niecałych 12h a ona juz przyprowadziła tu chłopaka który jej sie podoba, a ten szatyn zabrał ze soba kumpla i tak oto jesteśmy tu we czwórke. Nie podobało mi sie to, ale Martyna zawsze stawia na swoim.. Mleko sie zagotowało i wsypałam rozpuszczalny proszek do wrzątku, wymieszałam i było gotowe. Wlałam kakao do dwóch kubków i poszłam do toalety, napój w tym czasie trochę wystygnie. Załatwiłam sie i wróciłam do kuchni gdzie przy blacie stał kolega chłopaka mojej przyjaciółki, jak dobrze zapamiętałam to ma na imię Liam.
J: Nie spisz? - zapytałam cicho, chłopak odwrócił sie przodem do mnie i na jego górnej wardze kakao zostawiło niemały ślad. Zaśmiałam sie i usiadłam przy stole, brunet podał mi jeden kubek z kakao i usiadł na przeciwko mnie.
L: Jakoś nie mogłem spać.. - uśmiechnął sie lekko. - I tak pachniało, że musiałem wstać..
J: Ja też.. Uwielbiam je pić przed snem.. I jak nie mogę spać, działa cuda.. - upiłam łyk. Rozmowa z nowym kolegą znacznie sie ożywiła i z kuchni przenieśliśmy sie do salonu. Ciepły napój nam sie skończył i postanowiliśmy iść spać, Liam odprowadził mnie pod drzwi mojej sypialni, chociaż to może być dlatego, że pokój w którym spał był dokładnie na przeciwko mojego.
L: Amm.. (T.i.)? - zapytał lekko speszony.
J: Tak? - uśmiechnęłam sie do niego, Liam jest całkiem miły.
L: Masz jutro coś w planach? - zapytał nieśmiało. Tak uroczo przy tym wyglądał.
J: W prawdzie to jeszcze nie.. - odparłam, a w jego oczach pokazały sie iskierki nadziei.
L: To może.. Może wybierzesz sie ze mną na spacer? - spojrzał w moje oczy - I dobre ciastko i kawę.. ? - dodał, widziałam że sie denerwuje.
J: Chętnie z Tobą pójdę.. - uśmiechnęłam sie, co brunet odwzajemnił dwa razy mocniej. Ulżyło mu, chyba bał sie odrzucenia, a kto sie go nie boi?!
L: To do jutra.. - podszedł do mnie, cmoknął mój policzek i zniknął za drzwiami swojej sypialni. Przez chwile stałam w osłupieniu, tego to sie nie spodziewałam. Weszłam do swojego pokoju, wślizgnęłam sie pod ciepłą kołdrę i z uśmiechem na twarzy zasnęłam. Już nie mogę doczekać sie tego spacerku..
Spałam prawie do południa, a i tak byłam zmęczona, wstawanie z łóżka to najgorsza rzecz na świecie. Weszłam zaspana do łazienki i zaczęłam przyprowadzać sie do porządku,

wzięłam orzeźwiający prysznic, umyłam dokładnie włosy i wyszłam spod prysznica zawijając włosy oraz siebie w ręcznik. Wyszczotkowałam zęby, pomalowałam sie i wróciłam do sypialni. Z szafy wyjęłam ubranie, założyłam je i wróciłam do łazienki by zrobić porządek ze swoimi włosami. Wysuszyłam je, i jakoś ułożyłam, byłam zadowolona że dzisiaj ułożyły sie całkiem znośnie. Zabrałam z sypialni słuchawki i telefon i zeszłam na dół. W kuchni siedziała tylko Martyna z lekko smutną miną.
J: Hej.. - cmoknęłam jej policzek na przywitanie. - Czemu smutasz? - zapytałam wstawiając wodę na kawę. Usiałam na przeciwko niej i czekałam aż mi odpowie.
M: Zayn już pojechał.. - miałam ochotę wybuchnąć śmiechem, ale udało mi sie powstrzymać.
J: Za jakiś czas pewnie znów sie spotkacie.. - złapałam ją za dłoń.
M: No wiem.. - stwierdziła i uśmiechnęła sie uroczo. Zakochała sie, to widać. - Aaa.. Liam kazał coś przekazać, uwaga cytuje.. - zaśmiała sie -  4pm - powiedziała godzinę - Cokolwiek to znaczy.. - ucieszyłam sie że nie zrezygnował.
J: Dzięki mała.. - zaparzyłam nam kawę i zaczęłyśmy rozmawiać na każdy temat. Ten czas zleciał bardzo szybko, ale zdążyłyśmy posprzątać po weekendzie cały dom. Siedząc na kanapie usłyszałyśmy dźwięk dzwonka, wiedziałam że to brunet, na zegarku była punktualnie 4 pm.
J: Ja otworze wariacie.. - zaśmiałyśmy sie i poszłam do ganku. - Hej.. Punktualny jesteś.. - wpuściłam chłopaka do środka.
L: Jak zawsze - uśmiechnął sie i znów cmoknął mój policzek. Czułam lekkie rumieńce..
M: O cześć Liam.. Czyli to o to chodziło.

...

Znacie warunek!
5 komentarzy i kolejna część
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.. !!!!!!!!
 + do tego zapraszam na poznanie bohaterów w Night Changes ~ Darker life!



Naat

poniedziałek, 9 lutego 2015

Zayn&Louis~If you can... cz.2

                                Zayn&Louis~If you can... cz.2

nie mógł mi powiedzieć prawdy? że to co było między nami wygasło?
-(S.T.I)-...usłyszałam zza pleców zmartwiony głos Lou.Zanim chłopak zdążył cokolwiek jeszcze powiedzieć rzuciłam się na niego i szlochając tuliłam się do jego torsu
-O-on... mnie... zdradzał...-mówiłam pomiędzy płaczem
-Ciii...-chłopak starał się mnie uspokoić-Będzie dobrze-chłopak zaczął nas lekko kołysać.Powoli zaczęłam się uspokajać
-Lou zostaniesz?-zapytałam z miną szczeniaczka
-Oczywiście.-Powiedział.Pokierowaliśmy się do pokoju gościnnego i tam położyliśmy się wtuleni w siebie.I co z tego że jest godzina ok.18?-Wiesz że nawet jeszcze dobranocki nie było?-zapytał ze śmiechem.
-Haha, w takim razie możemy porozmawiać-powiedziałam delikatnie się uśmiechając
-Więc...-zaczął
-Więc...-powtórzyłam
-Jak tam firma?-zapytałam po chwili ni z gruszki ni z pietruszki
-Całkiem dobrze, szczerze mówiąc jeszcze lepiej-słuchałam spokojnego bicia jego serca-Co zamierzasz zrobić z Zaynem?-zapytał kreśląc uspokajające i relaksujące wzory na moim ramieniu. Westchnęłam głośno i głęboko
-Hmmm...jedno jest pewne chcę jak najszybciej się stąd wyprowadzić i mieć to za sobą.Z jednej strony wiedziałam że on mnie zdradza, czułam to ale teraz mam pewność że człowiek z którym żyłam pod jednym dachem od dwóch lat nic do mnie nie czuł, i to jest trochę przytłaczające-powiedziałam w koszulkę Lou.
-Gdzie się chcesz wyprowadzić?-zapytał zamyślony
-Nie wiem, ale jakoś dam radę-posłałam mu lekki uśmiech
-Wiesz...jeśli chcesz to na razie możesz zamieszkać u mnie przez jakiś czas-powiedział 
-A nie będę wam przeszkadzać?-zapytałam naprawdę wdzięczna Lou że chce mi pomóc za wszelką cenę
-Oczywiście że nie, ale wiesz że Niall nie dałby ci spokoju jeśli byś mu nie gotowała od czasu do czasu-oboje wybuchnęliśmy śmiechem
-W sumie mieszkanie z czwórką przystojnych, młodych chłopaków brzmi naprawdę kusząco-powiedziałam z uśmiechem
-Ale i tak nikomu cię nie oddam-powiedział jeszcze mocniej mnie do siebie przytulając
-Chciałbyś-zmierzwiłam mu te jego bujne włosy
-I to bardzo-powiedział.Teraz już naprawdę nie wiem czy to żart czy on tak naprawdę
-Możemy pójść już spać?-zapytałam-czuję się bardzo przytłoczona tymi...zdarzeniami
-Oczywiście, dobranoc słonko-pocałował mnie w policzek i wtulona w jego tors zasnęłam

*Następnego dnia
Obudziło mnie głośne zderzenie szkła z podłogą.Podskoczyłam na łóżku szeroko otwierając moje jeszcze zaspane oczy.
-Co do jasnej cholery?-usłyszałam głośny krzyk Zayna.I dopiero w tamtym momencie zauważyłam go stojącego obok komody na której jeszcze przed chwilą stał wazon
-O co ci chodzi człowieku?-powiedziałam sucho
-O to że przytulasz się z MOIM przyjacielem-mówił wściekle
-Lou jest  też MOIM przyjacielem-podkreśliłam słowo 'moim'-I nie wiem o co ci chodzi Lou mnie tylko przytulał i pocieszał ponieważ wczoraj dowiedziałam się że mój już były chłopak mnie zdradza na boku z jakąś blondynką której wmawia że jestem jego siostrą!-krzyknęłam i nawet nie wiem kiedy znalazłam się tuż przed nim.Zayn patrzył mi prosto w oczy a jego twarz wykrzywiała się w różne emocje począwszy od zdrady, bólu, zdziwienia, zmartwienia przez złość i wściekłość
-Jak mogłaś?-ryknął
-Jak ja mogłam?!-prychnęłam-To ty mnie zdradzałeś i zachowywałeś się jak skurwiel!-krzyknęłam a wtedy Zayn zrobił coś czego w życiu nie spodziewałabym się po żadnym kulturalnym, opanowanym człowieku...

______________________________________________
FOOD
Salut
więc dlaczego jest tak mało komentarzy :( ? jeśli pod tym imaginem nie bd przynajmniej kom. rozdział się nie pojawi do 20 lutego :) wiem że umiecie, chociaż głupią kropkę ukośnik czy jedną sylabę ale błagam COŚ! mam nadzieję że docenicie to że zamiast teraz siedzieć i odrabiać zadania domowe to kończę to dla was pisać.Jeśli nie spełnicie mojej prośby/ mojego błagania to będę pisać rozdziały ale ich nie publikować aż do 20 :* możecie mnie uznać za wredną ale naprawdę jest ok.50, a czasem nawet 120 wyświetleń i ledwie 3 komentarze :(
I linki do moich blogów: (PS>Nowe rozdziały:*)
http://baby-please-come-back.blogspot.com
http://mylittleangel-ff.blogspot.com