Dotarliśmy pod dom Zayn'a.
- A twoja rodzina? - zapytałam niepewnie.
- Mieszkam sam, mama i siostry przyjeżdżają raz na jakiś czas. - odpowiedział obojętnie. Wyszłam z samochodu, a chłopak wniósł mnie na rękach do środka. Przemknęło mi przez myśl, że tak zachowują się młode małżeństwa, ale nie powiedziałam tego na głos. Nie miałam na razie nastroju do żartów.
- Chcesz się wykąpać? - zapytał Zayn. Pokiwałam głową, więc brunet skierował się w stronę łazienki. Nalał ciepłej wody do wanny i naszykował świeże ręczniki.
- Poczekaj, przyniosę ci jakieś ciuchy. - powiedział, znikając za drzwiami. Po chwili wrócił, a w rękach trzymał ubrania, które.. miałam już wcześniej na sobie.
- Wyglądają znajomo. - mruknęłam pod nosem. Zayn pożyczył mi już tę koszulkę, kiedy u niego nocowałam.
- Dasz sobie radę? - zapytał troskliwie.
- Radziłam sobie z gorszymi rzeczami. - rzuciłam ironicznie. Widziałam, że moje oschłe słowa ranią chłopaka, ale nie potrafiłam, a może nawet i nie chciałam się pohamować. Zayn spuścił głowę i wyszedł. Stanęłam przed umywalką i opłukałam twarz zimną wodą. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze – przetłuszczone, splątane włosy, sine worki pod oczami, rozcięta warga bo ugryzieniu przez Williama, kiedy nie odwzajemniłam pocałunku. Powoli zdjęłam koszulkę, starając się sprawić sobie jak najmniej bólu. Wystające kości, poszarzała skóra i masa siniaków. Dodatkowo uda i nadgarski pokrywała zaschnięta krew. Patrzyłam na siebie, a łzy same pchały mi się do oczu. Podpierając się o ścianę, powoli weszłam do wanny. Zanurzyłam się w ciepłej wodzie i zamknęłam oczy. Była to pierwsza przyjemna chwila od bardzo dawna. Nie miałam pojęcia, ile czasu tak leżę, ale na ziemię sprowadziło mnie dobianie się do drzwi.
- (T.I.), słyszysz mnie?! Nic ci nie jest? - wołał przerażony Zayn.
- Jest okej, daj mi 10 minut. - odpowiedziałam i pośpiesznie umyłam włosy oraz dokładnie zmyłam resztki brudu z ciała. Założyłam koszulę i szary dres ze ściągaczami wokół kostek. Tonęłam w wielkich ubraniach, które jeszcze tydzień temu były jedynie luźne. Przypomniałam sobie, kiedy zeszłam na dół w samej koszulce, zastając Zayna w kuchni, dokładnie w tym szarym dresie. Tamta noc wydawała się być tak odległym wspomnieniem.. Wyszłam z łazienki i natknęłam się na chłopaka.
- Zrobiłem coś do jedzenia, na pewno jesteś głodna.. - zaczął, ale mu przerwałam.
- Nie trzeba, zaraz odwieziesz mnie do domu. - wzruszyłam ramionami. Naprawdę pomyślał, że głupie śniadanie wszystko naprawi?
Znowu to zrobiła. Nie widzi, że się staram? Jest miła, a zaraz potem rzuca jakimś oschłym tekstem, który jest jak kolejny policzek.. Wolałbym, żeby rzuciła się na mnie z pięściami i wykrzyczała co o mnie myśli, ale to (T.I.) wyznacza zasady. Wiedziałem jednak, że w niektórych sprawach nie mogę dać za wygraną i ta była właśnie jedną z nich.
- Odwiozę cię. Zaraz po śniadaniu. - upierałem się. Dziewczyna przewróciła oczami, ale ostatecznie zeszła do kuchni. Stanęła przed nakrytym stołem, a w oczach dostrzegłem iskierki.
- Nie byłem pewien na co będziesz miała ochotę, więc zrobiłem wszystko. - zmusiłem się do uśmiechu.
- Dziękuję. - szepnęła i delikatnie złapała mnie za rękę. Poczułem znajomy dreszcz przechodzący zwdłuż kręgosłupa, jak za każdym razem, kiedy dotknęła mojego ciała. (T.I.) usiadła przy stole i nałożyła sobie na talerz jajecznicę, tosta z masłem orzechowym, kanapkę z serem i pomidorem, 2 pancakesy i garść malin.
- Niezłe połączenie. - zaśmiałem się.
- Skoro się tak postarałeś, zamierzam spróbować wszystkiego po trochu. - oświadczyła i zabrała się za konsumpcję. Usiadłem naprzeciwko i rozkoszowałem się takim widokiem, popijając gorącą kawę. Jadła pośpiesznie, jakby ktoś zaraz miał zabrać jej talerz sprzed twarzy. Górną wargę miała ubrudzoną masłem orzechowym.
- Poczekaj.. - zatrzymałem ją przed zrobieniem kęsa kanapki i kciukiem starłem słodycz z jej ust. Cały czas wpatrywałem się w jej zielone oczy. Próbowałem przedłużyć tę chwilę w nieskończoność.
- Emm.. - speszona dziewczyna odsunęła się, kiedy skończyłem. - Jedźmy już.
- Ale nie spróbowałaś.. - zacząłem, wskazując na niemal pełny talerz.
- Jedźmy. - powtórzyła podniesionym głosem. Przestraszyłeś ją kretynie. Bez słowa wstałem i ruszyłem w stronę drzwi. Chwyciłem bluzę i podałem ją blondynce.
- Masz, rany po cięciu się chyba nie są pierwszą rzeczą, jaką mają zobaczyć twoi rodzice.
Dziewczyna posłała mi wrogie spojrzenie, ale wykonała moje polecenie. W czasie drogi mileczeliśmy, (T.I.) odwróciła głowę w stronę okna. Zatrzymałem się pod jej domem i wysiadłem, żeby otworzyć jej drzwi, ale blondynka zrobiła to pierwsza. Wysiadła z samochodu, a w tym samym czasie w progu domu stanęli jej rodzice.
- (T.I.)! - zawołała kobieta, nie mogąc powstrzymać się od płaczu.
- Mamo! - krzyknęła blondynka i pobiegła w jej stronę. Musiało ją to kosztować wiele bólu, ale pewnie nie zwróciła na to uwagi. Wpadła w ramiona rodziców, którzy płakali tak jak ona. Czułem się niezręcznie patrząc na tę scenę, więc zamierzałem jak najszybciej wsiąść do samochodu i odjechać.
- Zaczekaj! - usłyszałem męski głos ojca (T.I.). Gestem ręki kazał mi podejść.
- Witam, panie (T.N.). - powiedziałem, kłaniając się.
- Odnalazłeś moją zaginioną córkę i próbujesz odjechać bez słowa? - zapytał z wyrzutem.
- Przepraszam. Ja tylko.. - zacząłem, ale nawet nie wiedziałem co mam mu powiedzieć. Przecież nie mogłem wyznać prawdy.
- Znamy się ze szkoły, więc mi pomógł. - wtrąciła (T.I.), patrząc na mnie zdezorientowana. Nie miała przygotowanego scenariusza dla rodziców i policji.
- Gdzie ją znalazłeś? - zapytała mama (T.I.) przez łzy.
- Eee.. leżała pobita w rowie. - wymyśliłem szybko, a kobieta znowu wybuchnęła płaczem. W rowie, serio? Na nic lepszego nie było cię stać?
- Moja mała córeczka.. - szeptała, tuląc do siebie dziewczynę.
- Dziękujemy, że się nią zająłeś. - powiedział tata (T.I.), klepiąc mnie po ramieniu.
- Jesteś naszym bohaterem. - uśmiechnęła się mama blondynki.
- Bohaterem? - prychnęła (T.I.), wyrywając się z objęć rodzicielki. Przygryzłem nerwowo wargę.
- A twoja rodzina? - zapytałam niepewnie.
- Mieszkam sam, mama i siostry przyjeżdżają raz na jakiś czas. - odpowiedział obojętnie. Wyszłam z samochodu, a chłopak wniósł mnie na rękach do środka. Przemknęło mi przez myśl, że tak zachowują się młode małżeństwa, ale nie powiedziałam tego na głos. Nie miałam na razie nastroju do żartów.
- Chcesz się wykąpać? - zapytał Zayn. Pokiwałam głową, więc brunet skierował się w stronę łazienki. Nalał ciepłej wody do wanny i naszykował świeże ręczniki.
- Poczekaj, przyniosę ci jakieś ciuchy. - powiedział, znikając za drzwiami. Po chwili wrócił, a w rękach trzymał ubrania, które.. miałam już wcześniej na sobie.
- Wyglądają znajomo. - mruknęłam pod nosem. Zayn pożyczył mi już tę koszulkę, kiedy u niego nocowałam.
- Dasz sobie radę? - zapytał troskliwie.
- Radziłam sobie z gorszymi rzeczami. - rzuciłam ironicznie. Widziałam, że moje oschłe słowa ranią chłopaka, ale nie potrafiłam, a może nawet i nie chciałam się pohamować. Zayn spuścił głowę i wyszedł. Stanęłam przed umywalką i opłukałam twarz zimną wodą. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze – przetłuszczone, splątane włosy, sine worki pod oczami, rozcięta warga bo ugryzieniu przez Williama, kiedy nie odwzajemniłam pocałunku. Powoli zdjęłam koszulkę, starając się sprawić sobie jak najmniej bólu. Wystające kości, poszarzała skóra i masa siniaków. Dodatkowo uda i nadgarski pokrywała zaschnięta krew. Patrzyłam na siebie, a łzy same pchały mi się do oczu. Podpierając się o ścianę, powoli weszłam do wanny. Zanurzyłam się w ciepłej wodzie i zamknęłam oczy. Była to pierwsza przyjemna chwila od bardzo dawna. Nie miałam pojęcia, ile czasu tak leżę, ale na ziemię sprowadziło mnie dobianie się do drzwi.
- (T.I.), słyszysz mnie?! Nic ci nie jest? - wołał przerażony Zayn.
- Jest okej, daj mi 10 minut. - odpowiedziałam i pośpiesznie umyłam włosy oraz dokładnie zmyłam resztki brudu z ciała. Założyłam koszulę i szary dres ze ściągaczami wokół kostek. Tonęłam w wielkich ubraniach, które jeszcze tydzień temu były jedynie luźne. Przypomniałam sobie, kiedy zeszłam na dół w samej koszulce, zastając Zayna w kuchni, dokładnie w tym szarym dresie. Tamta noc wydawała się być tak odległym wspomnieniem.. Wyszłam z łazienki i natknęłam się na chłopaka.
- Zrobiłem coś do jedzenia, na pewno jesteś głodna.. - zaczął, ale mu przerwałam.
- Nie trzeba, zaraz odwieziesz mnie do domu. - wzruszyłam ramionami. Naprawdę pomyślał, że głupie śniadanie wszystko naprawi?
Znowu to zrobiła. Nie widzi, że się staram? Jest miła, a zaraz potem rzuca jakimś oschłym tekstem, który jest jak kolejny policzek.. Wolałbym, żeby rzuciła się na mnie z pięściami i wykrzyczała co o mnie myśli, ale to (T.I.) wyznacza zasady. Wiedziałem jednak, że w niektórych sprawach nie mogę dać za wygraną i ta była właśnie jedną z nich.
- Odwiozę cię. Zaraz po śniadaniu. - upierałem się. Dziewczyna przewróciła oczami, ale ostatecznie zeszła do kuchni. Stanęła przed nakrytym stołem, a w oczach dostrzegłem iskierki.
- Nie byłem pewien na co będziesz miała ochotę, więc zrobiłem wszystko. - zmusiłem się do uśmiechu.
- Dziękuję. - szepnęła i delikatnie złapała mnie za rękę. Poczułem znajomy dreszcz przechodzący zwdłuż kręgosłupa, jak za każdym razem, kiedy dotknęła mojego ciała. (T.I.) usiadła przy stole i nałożyła sobie na talerz jajecznicę, tosta z masłem orzechowym, kanapkę z serem i pomidorem, 2 pancakesy i garść malin.
- Niezłe połączenie. - zaśmiałem się.
- Skoro się tak postarałeś, zamierzam spróbować wszystkiego po trochu. - oświadczyła i zabrała się za konsumpcję. Usiadłem naprzeciwko i rozkoszowałem się takim widokiem, popijając gorącą kawę. Jadła pośpiesznie, jakby ktoś zaraz miał zabrać jej talerz sprzed twarzy. Górną wargę miała ubrudzoną masłem orzechowym.
- Poczekaj.. - zatrzymałem ją przed zrobieniem kęsa kanapki i kciukiem starłem słodycz z jej ust. Cały czas wpatrywałem się w jej zielone oczy. Próbowałem przedłużyć tę chwilę w nieskończoność.
- Emm.. - speszona dziewczyna odsunęła się, kiedy skończyłem. - Jedźmy już.
- Ale nie spróbowałaś.. - zacząłem, wskazując na niemal pełny talerz.
- Jedźmy. - powtórzyła podniesionym głosem. Przestraszyłeś ją kretynie. Bez słowa wstałem i ruszyłem w stronę drzwi. Chwyciłem bluzę i podałem ją blondynce.
- Masz, rany po cięciu się chyba nie są pierwszą rzeczą, jaką mają zobaczyć twoi rodzice.
Dziewczyna posłała mi wrogie spojrzenie, ale wykonała moje polecenie. W czasie drogi mileczeliśmy, (T.I.) odwróciła głowę w stronę okna. Zatrzymałem się pod jej domem i wysiadłem, żeby otworzyć jej drzwi, ale blondynka zrobiła to pierwsza. Wysiadła z samochodu, a w tym samym czasie w progu domu stanęli jej rodzice.
- (T.I.)! - zawołała kobieta, nie mogąc powstrzymać się od płaczu.
- Mamo! - krzyknęła blondynka i pobiegła w jej stronę. Musiało ją to kosztować wiele bólu, ale pewnie nie zwróciła na to uwagi. Wpadła w ramiona rodziców, którzy płakali tak jak ona. Czułem się niezręcznie patrząc na tę scenę, więc zamierzałem jak najszybciej wsiąść do samochodu i odjechać.
- Zaczekaj! - usłyszałem męski głos ojca (T.I.). Gestem ręki kazał mi podejść.
- Witam, panie (T.N.). - powiedziałem, kłaniając się.
- Odnalazłeś moją zaginioną córkę i próbujesz odjechać bez słowa? - zapytał z wyrzutem.
- Przepraszam. Ja tylko.. - zacząłem, ale nawet nie wiedziałem co mam mu powiedzieć. Przecież nie mogłem wyznać prawdy.
- Znamy się ze szkoły, więc mi pomógł. - wtrąciła (T.I.), patrząc na mnie zdezorientowana. Nie miała przygotowanego scenariusza dla rodziców i policji.
- Gdzie ją znalazłeś? - zapytała mama (T.I.) przez łzy.
- Eee.. leżała pobita w rowie. - wymyśliłem szybko, a kobieta znowu wybuchnęła płaczem. W rowie, serio? Na nic lepszego nie było cię stać?
- Moja mała córeczka.. - szeptała, tuląc do siebie dziewczynę.
- Dziękujemy, że się nią zająłeś. - powiedział tata (T.I.), klepiąc mnie po ramieniu.
- Jesteś naszym bohaterem. - uśmiechnęła się mama blondynki.
- Bohaterem? - prychnęła (T.I.), wyrywając się z objęć rodzicielki. Przygryzłem nerwowo wargę.
__________________________________________
Cześć i czołem! Mimo że nie było tyle komentarzy na ile się umawiałyśmy, dodaję kolejną część w terminie. Mam teraz więcej czasu, bo tydzień temu złamałam nogę i jestem uziemiona w domu.. Ale może dzięki temu nie będę się spóźniać z dodawaniem :D
Powoli zmierzam w stronę końca tej historii, więc czekam na wasze sugestie zakończenia ♥️
16 komentarzy = następna częśćlittlegirl






