One Direction i My.. - imaginy

czwartek, 20 lipca 2017

Fuckboy ~ cz.11

Wsiadłem do samochodu przyjaciela, rzucając torbę na tylne siedzenie.
- Co z Liamem? - zapytałem, patrząc w oczy chłopaka.
- Trzyma się jakoś. - wybełkotał.
- Kłamiesz. - stwierdziłem zdenewowany. - Powiedz szczerze co mu zrobili.
- Ma dwa złamane żebra, skręcony nadgarstek i masę siniaków. Jeden z nich miał kastet. - powiedział przybity. Wyobraziłem sobie jak musi wyglądać twarz Liama potraktowana metalowym przedmiotem. Za kilka tygodni wróci do zdrowia, to nie pierwsza bójka. Stanął w mojej obronie, więc niezależnie od stopnia obrażeń muszę go pomścić. Dla zasady.
- Jaki jest plan? - zapytałem, patrząc gdzie wiezie nas Harry.
- Jak to kurwa, jaki jest plan?! To chyba ty powinieneś wiedzieć, miałeś dwie godziny, żeby go wymyślić! - krzyknął zdenerwowany. Świetnie, więc nawet nie mięliśmy pojęcia gdzie jedziemy. Westchnąłem i wziąłem do ręki komórkę leżącą obok fotela.
- Kupiłeś kartę? - wskazałem na telefon.
- Jeszcze nie. - warknął Harry. Przy najbliższym zjeździe z autostrady skręcił w stonę jakiegoś miasteczka. Zatrzymał samochód pod kioskiem. Wyszedłem z samochodu, uprzednio zakładając okulary przeciwsłoneczne i kaptur. Kupiłem kilka starterów i odjechaliśmy z piskiem opon. Wybrałem numer do przyjaciela, nerwowo oczekując aż odbierze.
- Niall, gdzie jesteście? - zapytałem, kiedy tylko usłyszałem jego głos.
- Louis, Alex i ja już w domku w górach. Chris, Tonny i Nathan mają zaraz być. Możemy tu opracować plan i wyruszyć rano. - oświadczył. Lubiłem zdecydowanie blondyna, nie tracił czasu na bezsensowne rozmowy.
- Będziemy za dwie godziny. - rzuciłem. Rozłączyłem się i wyjąłem z telefonu kartę. Złamałem ją na pół i wyrzuciłem przez okno.
- Tam gdzie zawsze? - upewnił się Harry. Skinąłem głową na potwierdzenie.

Do końca dnia nie ruszyłam się z łóżka. Nie miałam ochoty niczego jeść, z nikim rozmawiać ani nigdzie wychodzić. Zrozumiałam, że jeśli Zayn nie odbiera to po prostu nie chce mieć ze mną nic wspólnego. Musiałam się z tym pogodzić, chociaż wiedziałam, że nie przyjdzie mi to z łatwością. Nie mogłam zapomnieć o jego głosie, zapachu czy dotyku. Obejrzałam kilka filmów, w większości komedii romantycznych, które doprowadzały mnie do płaczu. Z wyczerpania zasnęłam.

- Myślisz o niej? - zapytał nagle Harry. Leżeliśmy w dwuosobowym pokoju na piętrze, reszta spała od dawna na dole. Udało nam się obmyślić plan działania. Nad ranem mieliśmy zamiar wrócić do miasta.
- Cały czas. Ty przez Dakotę też nie możesz spać? - odwróciłem głowę w jego stronę. Położyliśmy się godzinę temu i byłem przekonany, że chłopak już zasnął.
- Stary, ona jest inna niż wszystkie. Nigdy nie spotkałem tak pewnej siebie, a zarazem wrażliwej dziewczyny. Nie powinienem był jej zostawiać. - żalił się. Rozumiałem jego ból, przechodziłem przez to samo.
- Robimy to dla ich bezpieczeństwa. - pocieszyłem go, a przy okazji i siebie.
- Wiem. - szepnął. Nie odpowiedziałem, wróciłem myślami do blondynki. Nie potrafiłem zapomnieć chwili, w której powiedziałem, że nie jest mi już potrzebna. Byłem zły na siebie, że nie załatwiłem tego delikatniej. Zakochałem się i nie mogłem się doczekać, żeby ją przeprosić. Żyłem nadzieją, że mi wybaczy.

Obudziłam się wcześnie rano. Nic dziwnego, skoro zasnęłam jeszcze przed zmrokiem. Mój humor nie uległ poprawie, miałam zamiar spędzić w łóżku kolejny dzień. Wiedziałam jednak, że rodzice zorientują się, że coś nie gra. Niechętnie wstałam, wykonałam poranną toaletę i zeszłam na dół. Przywitałam się z mamą i zjadłam jogurt. Wróciłam do swojego pokoju i wzięłam do ręki książkę. Kiedy znudziło mnie czytanie, sprawdziłam, czy nie mam nic do zrobienia do szkoły. Na szczęście nuczyciele rzadko zadawali coś na weekend. Zastanawiałam się, co robi teraz Zayn. Nie mogąc poradzić sobie z natłokiem myśli, postanowiłam pobiegać, żeby rozładować emocje. Przebrałam się i wyszłam, zostawiając na komodzie telefon. Włączyłam muzykę z mp3 i założyłam słuchawki. Kierowałam się w stronę lasu, bo nie chciałam spotkać nikogo znajomego. Wbiegłam na ścieżkę między drzewami i zamknęłam oczy, ciesząc się cudownym zapachem. Chwilę później zaliczyłam blikie spotkanie z twardą ziemią. Zawsydzona wstałam i rozejrzałam się, żeby sprawdzić, czy nikt mnie nie widział. Spojrzałam w dół, szukajac korzenia, o który się potknęłam, jednak zamiast tego zauważyłam błyszczący, metalowy przedmiot. Schyliłam się, żeby sprawdzić do czego służy. Pisnęłam przerażona, kiedy dotarło do mnie, że to ubrudzony krwią kastet. Zdjęłam słuchawki i włożyłam je do kieszeni. Nie wiedziałam co zrobić. Poczułam się nieswojo, jakby ktoś mnie obserwował. Wtedy usłyszałam krzyki przepełnione wyzwiskami. Rozpoznałam jeden z głosów i zamarłam. Schowałam do kieszeni znalezioną broń i pobiegłam w tamtą stronę. Modłiłam się, żebym nie miała racji.


________________________________________
Hej kochane! Wiem, że czwartek z początkiem tygodnia ma mało wspólnego, ale jakoś nie mogłam się zebrać.. Co myślicie o tej części? Ja jestem z niej średnio zadowolona :/
Zaskoczyłyście mnie ilością komentarzy poprzednio! Jest mi bardzo miło, tylko proszę, nie spamujcie czymś typu "Lol" "..." itp., bo takich i tak nie liczę ;) xx 17 komentarzy - następna częśćlittlegirl

poniedziałek, 10 lipca 2017

Fuckboy ~ cz.10

- Przyjadę po ciebie za dwie godziny, sprawy trochę się pokomplikowały. Pobili Liama.
- Kiedy? - zapytałem bez emocji, żeby nie wzbudzić podejrzeń (T.I.).
- Dzisiaj rano. Mamy mało czasu. Kiedy wraca twoja mama i siostry z wakacji? - głos chłopaka stawał się coraz bardziej nerwowy.
- Za tydzień. - odpowiedziałem krótko, czując na sobie wzrok dziewczyny.
- Powinniśmy zdążyć. Weź z mieszkania wszystkie wartościowe rzeczy, na wypadek, gdyby próbowali się włamać. I zostaw telefon, nie mogą cię namierzyć. - polecił Harry.
- Jasne, rozumiem. Jak się ma Dakota? - zmieniłem temat, żeby dziewczyna zapomniała o prawdziwej przyczynie rozmowy.
- Nie najlepiej, a do tego nie mogę być teraz przy niej. Kurwa, potraktuje mnie jak nieodpowiedzialnego gnojka. - stwierdził rozzłoszczony. Miał rację. Jeśli zniknie na tydzień w takim momencie, brunetka nie będzie chciała z nim więcej rozmawiać.
- To silna dziewczyna, na pewno da sobie radę. - pocieszyłem bardziej (T.I.) niż Harrego.
- (T.I.) jest teraz u ciebie i nie możesz rozmawiać, prawda? - zapytał.
- Tak. - spojrzałem na dziewczynę, która przyglądała mi się ze strachem w oczach.
- Stary, mówiłem ci, żebyś ją sobie odpuścił. Zakończ to, zanim będzie za późno. - ostrzegł mnie przyjaciel, jakbym sam tego nie wiedział.
- Muszę kończyć, cześć. - rzuciłem zirytowany i rozłączyłem się.
- I co? - dopytywała blondynka.
- Dakota nie jest w najlepszej formie, ale jakoś się trzyma. Myślę, że powinnaś już iść. - powiedziałem sucho, chociaż miałem ochotę natychmiast to cofnąć.
- Słucham? - posłała mi niezrozumiałe spojrzenie pełne bólu. Spodziewała się tego. Szkoda, że nie znała prawdziwej przyczyny. Chciałem jak najszybciej mieć to za sobą i nie patrzeć dłużej jak cierpi.
- Nie jesteś mi już potrzebna. - warknąłem wściekły. Na siebie, nie na nią. Dziewczyna ze łzami w oczach pobiegła na górę po swoje rzeczy. Po chwili zbiegła w swoich ubraniach, trzymając w ręku rozpiętą torebkę. Wypadło z niej kilka rzeczy, ale (T.I.) nie wróciła się po nie. Zabrała kurtkę z wieszaka i po raz ostatni odwróciła się w moją stronę.
- Przepraszam, że nie jestem wystarczająco dobra. - szepnęła i wyszła. Stałem jak wryty, nie mogąc ostrząsnąc się po tym, co właśnie usłyszałem. Nie miałem pojęcia, dlaczego (T.I.) wzięła całą winę na siebie. Przecież to ja zachowałem się jak potwór. Wtedy zrozumiałem, że zakochałem się w tej dziewczynie. Co gorsza, ona we mnie też. Myśl, że mimo to nadal coś do mnie czuła, bolała bardziej niż gdyby wykreśliła te dwa dni ze swojego życia. Podbiegłem do okna, by jeszcze raz ją zobaczyć. Kto wie, być może ostatni. Szła szybkim krokiem, ocierając łzy z twarzy. Długie blond włosy rozwiewał wiatr, przyklejając się do mokrych policzków. Właśnie tego się obawiałem od momentu, kiedy wpadłem na nią w klasie. Tak bardzo chciałem pobiec za (T.I.), przeprosić i wszystko wytłumaczyć. Jednak nie mogłem. Paradoksalnie, robiłem to dla niej. Dla jej bezpieczeństwa. Nie wybaczyłbym sobie, gdyby ktoś zrobił krzywdę tej niewinnej dziewczynie. To był jedyny sposób, żeby ją chronić. Musiała o mnie zapomnieć, przynajmniej dopóki nie zamknę kilku spraw z przeszłości.

Nie potrafiłam uwierzyć w swoją naiwność. Jak mogłam dać się uwieść największemu podrywaczowi w szkole? Wiadomo było, że to się tak skończy. Byłam i zawsze będę dla niego tylko jedną z pierwszoklasistek, których tak bardzo nie znosi. Tak długo się przed tym wzbraniałam, nie dopuszczając do siebie myśli, że poczułam do niego coś więcej. Dlaczego się złamałam? Powinnam była zakończyć tę znajomość na samym początku. Nie cierpiałabym teraz tak, jak cierpiała połowa dziewczyn ze szkoły, które Zayn zaliczył. Dostałam za swoje. Przez chwilę łudziłam się, że wszystko co o nim słyszałam to plotki. Zachował się naprawdę w porządku w trudnej dla mnie sytuacji. Nie chciałam dopuścić do siebie myśli, że potrafił wykorzystać mój zły stan do osiągnięcia celu. A może nawet wygrania jakiegoś głupiego zakładu.
Wróciłam do domu, rodziców na szczęście nie było. Wzięłam prysznic, żeby zmyć z siebie zapach perfum Zayna. Przebrałam się w luźną koszulkę i położyłam do łóżka. Zastanawiałam się, czy powinnam zadzwonić do Dakoty, ale nie sądziłam, że to odpowiednia chwila. Miała swoje zmartwienia i to o wiele bardziej poważne, niż moje złamane serce. Powiem jej przy okazji, kiedy sama się z tym uporam. Zamknęłam oczy i mimowolnie wróciłam myślami do wydarzeń z poprzedniego wieczoru. Przypomniałam sobie troskę chłopaka w nocy. Sam fakt, że postanowił spać ze mną, bo miałam koszmar nie pozwalał mi wierzyć w plotki o nim. Nie chciałam go stracić. Byłam pewna, że zaczęło mu na mnie zależeć. W przeciwnym razie, nie byłby taki czuły choćby podczas pocałunku. Coś musiało się stać, a ja postanowiłam się dowiedzieć co takiego. Wybrałam jego numer, nerwowo oczekując aż odbierze. Po chwili usłyszałam dzwięk poczty głosowej. Spróbowałam jeszcze raz. Niestety, z takim samym skutkiem. Nie chcąc się narzucać, zrezygnowałam.

Spakowałem ubrania i podstawowe kosmetyki do torby podróżnej, a do plecaka włożyłem portfel, pieniądze, dokumenty i trochę jedzenia. Nie wiedziałem, kiedy wrócę do domu, ale z pewnością przed resztą domowników. Nie mogłem pozwolić, żeby stała im się krzywda. Schowałem cenne przedmioty, mając nadzieję, że mimo wszystko nikt nie postanowi szukać mnie w domu. Nalałem coli do szklanki i usiadłem przy wyspie kuchennej. Miałem jeszcze 10 minut do przyjazdu Harrego. Rozejrzałem się po mieszkaniu. Mój wzrok zatrzymał się na drewnianych schodach. Zauważyłem tam kilka rzeczy (T.I.), które wypadły jej z torebki. Chusteczki, gumy do żucia, perfum i dokumenty. Odruchowo zjąłem nakrętkę z perfumu, dzięki czemu poczułem piękny zapach. Jej zapach. Przygnębiony wrzuciłem flakonik do plecaka. Był to jedyny sposób, żeby mieć ją przy sobie chociaż w niewielkim stopniu. Wiedziałem, że po moim powrocie nie będzie chciała słuchać wyjaśnień. Nie miałem pojęcia co zrobić z dokumentami dziewczyny. Znajdowała się tam legitymacja i karta do szkolnej blilioteki. Nic, bez czego nie mogłaby przeżyć tygodnia, dlatego ostatecznie postanowiłem oddać jej to po powrocie. Przynajmniej znajdzie się preteskt do rozmowy. Nie chciałem zostawiać znalezionych dokumentów w mieszkaniu, żeby nie kusić losu. Poza tym, na legitymacji znadowało się zdjęcie uśmiechniętej blondynki. Taką chciałem widywać ją każdego ranka. Moje rozmyślania na temat dziewczyny przerwał telefon.
- Czekam na dole. - rzucił Harry i rozłączył się. Wtedy zauważyłem, że mam dwa nieodebrane połączenia od.. (T.I.). Dlaczego, do cholery, nie słyszałem, że dzwoni!? Byłem wściekły, rozżalony i bezradny. Chciałem, żeby to wszystko się już skończyło. Musiałem z nią porozmawiać, ale najpierw miałem coś do zrobienia. Wrzuciłem komórkę do kosza na śmieci i wyszedłem z domu, dokładnie zamykając drzwi na klucz. Jakby to miało ich powstrzymać zaśmiałem się ironicznie w myślach.

_____________________________________
Hej misie ♥️ Jak Wam się podoba ta część? Wolicie coś bardziej dark czy szkolną sielankę? :D
Zaskakujecie mnie z ilością komentarzy, prawdę mówiąc, nie sądziłam, że spełnicie limit z nadwyżką! Bardzo Wam dziękuję ♥️ 17 komentarzy = następna część <- im szybciej spełnicie, tym szybciej się pojawi :)
littlegirl

PS. Pod tą częścią możecie też zadawać pytania do Q&A, o którym wspominałam ostatnio :)

środa, 5 lipca 2017

Nialler ~3~

-Od kiedy dajesz?- spytał bez cienia kpiny.
-Od kiedy cię to interesuje?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie, po czym pchnęłam go, przeszłam i wściekła trzasnęłam drzwiami od mojego pokoju. DUPEK. Szybko ubrałam spodenki i czarny top, który miałam pod ręką. Przeczesałam palcami włosy, żeby nie straszyć. Zeszłam na dół gdzie już wszyscy oprócz Zayn'a i Niall'a czekali. Spojrzałam na Jack'a, który się ochoczo uśmiechał na widok moich za krótkich spodenek.
-Dzień dobry, królewno!- uśmiechnął się unosząc kubek świeżej kawy w moją stronę. Od razu wzięłam go do rąk i upiłam łyczka.
-Dziękuję.- mruknęłam dając mu buziaka w policzek.
-A teraz nie odzywać się do mnie dopóki ten kubek nie będzie pusty!- fuknęłam patrząc po kolei na twarze chłopaków. Tak. Jestem jedyną dziewczyną w tym gównie. Nikt nie miał kłopotów, żeby to zrozumieć. Znają mnie już.
-Cudownie, że wszyscy raczyli się w końcu zjawić!- 'zażartował' blondasek schodzący po schodach za którym szedł Zayn. Przez kolejną godzinę zanudzał o planach dotyczących jakiej super tajnych danych, które musimy wykraść.Nikt oprócz niego nie wiedział o jakie dane chodzi, bo utajnione dla 'szefów', czyli siedziałam i słuchałam o czymś o czym nie mam pojęcia.
-Świetnie. W sobotę Mark będzie na firmowej imprezie integracyjnej. Idziemy tam.. to ma być zorganizowana akcja i dobrze zaplanowana.- nawijał znowu, a ja upijałam kolejny i kolejny łyk już letniej kawki.
-[T.I.] będziesz mi potrzebna.- odparł zdecydowanym tonem, a ja się zakrztusiłam.
-Co?- parsknęłam, kiedy już mogłam oddychać.
-To, co słyszałaś.. pójdziemy tam jako przyjaciele z pracy. Jesteś potrzebna, żeby zająć kochanego wiceprezesa.- mówił spokojnie, a ja co raz bardziej żałowałam tego, że wrócił.
-Jak miałabym go niby zająć?!- fuknęłam unosząc brwi.
-Jesteś bystra, więc wiesz jak wykorzystać swoje ciało do bardziej praktyczniejszych celów. Skoro już dajesz to przynajmniej niech się to do czegoś przyda.- powiedział sucho, a ja mimowolnie uchyliłam usta w szoku. Nie wierzę, że to powiedział. Chłopaki speszeni patrzyli to na mnie, to na niego. Wstałam i oparłam się o jego fotel.
-Nie martw się. I tak nie zamoczysz.- bąknęłam i wróciłam na górę do siebie, nie czekając na ciąg dalszy, bądź jakąkolwiek odpowiedź od niego.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na razie was przepraszam, ale dostałam blokady co do tego imagine'a xd
Zacznę nowego, może się odblokuję ;) 
Jakieś życzenia z kim lub o czym? :p

sobota, 1 lipca 2017

Fuckboy ~ cz.9

- Pocałuj mnie. - poprosiłam szybko, póki jeszcze miałam na to odwagę. Nie musiałam długo czekać, żeby poczuć usta Zayna na swoich. Z początku jego wargi ocierały o moje tak delikatnie, że ledwie czułam jego dotyk. Podobała mi się ta subtelność, jednak po chwili zdobyłam się na odważniejsze ruchy. Chłopak odwrócił nas, przez co leżałam pod nim. Pocałunek z każdą chwilą stawał się coraz bardziej namiętny i pełen pożądania. Niespodziewanie Zayn wrócił do początkowych ruchów, spowalniając tempa. Zaraz potem odsunął się, spojrzał mi w oczy, złożył jeszcze jeden krótki pocałunek na moich ustach i położył się z powrotem obok na łóżku. Leżałam przez moment zdezorientowana i zaskoczona jego zachowaniem. Spodziewałam się, że będzie wręcz nachalny, a tym czasem uważał na każdy swój ruch. Zaimponował mi, dlatego postanowiłam przyznać się przed nim do czegoś, o czym nikt inny nie wiedział.
- To był mój pierwszy raz. - szepnęłam, odwracając głowę w stronę twarzy chłopaka, który ze zdumienia otworzył szeroko oczy.
- Blefujesz. To niemożliwe.. nie taka dziewczyna jak ty.. - zamyślił się.
- Nie taka dziewczyna jak ja? - zapytałam zirytowana. Bałam się, że potraktował mnie jak łatwą zdobycz.
- Jesteś marzeniem każdego chłopaka, nie widzisz tego jak pożerają cię wzrokiem? Dlatego wydawało ci się dzisiaj, że inne dziewczyny cię nie lubią. Jesteś dla nich konkurencją nie do pokonania. - powiedział, cały czas patrząc mi głęboko w oczy. Widziałam, że mówi szczerze. Zarumieniłam się i spuściłam wzrok. Chłopak położył dwa palce na mojej brodzie i podniósł je, zmuszając mnie tym samym do spojrzenia na niego. Przybliżył się i musnął szybko moje wargi. Nie mogłam się opanować, jego dotyk sprawiał, że pragnęłam go coraz bardziej. Podparłam się na łokciach i nachyliłam nad Zaynem. Postanowiłam przejąć kontrolę. Całowanie bardzo mi się spodobało. Nie byłam pewna, czy chodziło o samą czynność, czy o chłopaka, z którym to robiłam.

Zayn musisz przestać. Natychmiast.Podpowiadał głos w mojej głowie, ale ignorowałem go. Nie obchodził mnie w chwili, kiedy (T.I.) siedziała okrakiem na wysokości moich bioder, łącząc nasze usta w namiętnym pocałunku. Wychodziło jej to tak dobrze, że nie chciałem uwierzyć, że robi to po raz pierwszy. Czułem się zaszczycony faktem, że wybrała do tego właśnie mnie. Błądziła rękami po moim nagim torsie, a ja przesuwałem opuszkami palców po jej udach. (T.I.) strasznie mnie podniecała, ale nie mogłem pozwolić, żeby sprawy zaszły za daleko, dlatego zakończyłem czułość i pomogłem jej ułożyć się obok na miękkiej pościeli. Objąłem drobne ciało blondynki ramieniem, a ona wtuliła się we mnie z całych sił. Nie żałowałem tego, co się między nami stało, jednak bałem się konsekwencji. Znalazłem się w podbramkowej sytuacji. Z jednej strony naprawdę czułem do tej dziewczyny coś wyjątkowego, a z drugiej nie mogłem pozwolić, aby groziło jej niebezpieczeństwo. Musiałem pozamykać pare spraw z przeszłości, żeby móc się z nią związać na poważnie.

Kiedy się obudziłam, Zayna nie było obok mnie. Zawiedziona wstałam i udałam się do łazienki. Przemyłam twarz wodą i rozczesałam włosy, spinając je w luźnego koka. Nałożyłam delikatny makijaż, używając kosmetyków znalezionych na dnie torby. Cichutko zeszłam po schodach na parter, stąpając bosymi nogami po zimnych kafelkach. Weszłam do kuchni, w której zastałam bruneta. Oparta o framugę drzwi, przyglądałam się chłopakowi. Akurat kończył robić tosty z masłem orzechowym. Luźne szare spodnie opadały mu nisko, uwidaczniając tym samym zarysowane kości miednicy. Z wrażenia przygryzłam dolną wargę. W tym samym momencie Zayn się odwrócił.

Przysięgam, że to był najpięknieszy widok w moim życiu. (T.I.) stała oparta biodrem o drewnianą framugę. Ręce miała założone na piersiach, a luźna koszulka zsunęła się z jej drobnego ramienia, ukazując koronkowe ramiączko stanika. Włosy miała związane w nieładzie, a co najważniejsze, przygryzła wargę w taki sposób, że miałem ochotę rzucić się na nią. Stałem oniemiały dobrą chwilę, bo dziewczyna zdążyła podejść roześmiana. Wspięła się na palce i pocałowała mnie delikatnie w policzek. Położyłem dłonie na jej biodrach i pocałowałem czule w usta.
- Coś się pali. - zauważyła, nie przerywając pocałunku.
- Nieważne. - mruknąłem, sadzając ją na blacie. Oplotła nogami moje biodra, przyciskając mnie do siebie. Tak bardzo chciałem, aby ta chwila trwała wiecznie. Nie mogłem jednak do tego dopuścić, za wiele miałem do stracenia.
- Mam nadzieję, że jesteś głodna. - powiedziałem nagle, odsuwając się od dziewczyny. Naprawdę sporo mnie to kosztowało.
- Jasne, co tam masz dobrego? - zapytała wesoło, zeskakując z mebla. Podałem jej talerz z tostami i owocami. Dziewczyna nakryła do stołu, a ja w tym czasie wyrzuciłem przypalone pieczywo z tostera. Miłą atmosferę podczas posiłku przerwał dzwoniący telefon. O dziwo, tym razem ktoś próbował dobić się do mnie. Na ekranie pojawił się znajomy numer, dlatego odetchnąłem z ulgą.
- Cześć Harry, co tam? - zapytałem spokojnie.
- Przyjadę po ciebie za dwie godziny, sprawy trochę się skomplikowały. Pobili Liam'a, a ty masz być następny.


_____________________________________________
Hej kochane ♥️ komentujecie tak szybko, że potem muszę pisać po nocy, żeby wywiązać się z umowy! Przepraszam za wszystkie błędy, ale jednym okiem już śpię :D
Nie wiem dlaczego ta część wyszła z takim podtekstem, mam nadzieję, że nie przesadziłam ze "słodkością" i nie nudziłyście się podczas czytania :) dziękuje za wszystkie miłe słowa, naprawdę bardzo doceniam każdy komentarz  ♥️ podnoszę trochę poprzeczkę, bo za szybko wam idzie! 17 komentarzy = następna część :)
littlegirl

PS. Myślałam ostatnio, żeby zrobić coś w stylu pisemnego Q&A, więc jeśli chciałybyście się czegoś o mnie dowiedzieć to możecie pytać, a jak się uzbiera tego trochę to zrobię post z odpowiedziami :)

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Fuckboy ~ cz.8

Czekałam z niecierpliwością, aż w końcu mnie pocałuje. Właśnie wtedy zadzwonił telefon.
- To pewnie Dakota. - powiedziałam drżącym głosem, spoglądając w jego ciemne oczy.
- Będzie dobrze. - szepnął, gładząc dłonią mój policzek. Wzięłam głęboki oddech i niechętnie wyswobodziłam się z objęć chłopaka. Podeszłam do wysepki kuchennej, odłożyłam na blat kubek z kakaem i znalazłam telefon.
- I jak? - zapytałam z nadzieją, nie chcąc okazywać strachu przed Dakotą. W jej oczach Dom był dla mnie tylko starszym bratem przyjaciółki z klasy.
- (T.I.).. on jest w śpiączce.. nie wiadomo kiedy się obudzi.. - łkała do słuchawki. Byłam w takim szoku, że nie wiedziałam co odpowiedzieć.
- Dakota.. tak mi przykro.. - zaczęłam, czując mokre krople na policzkach, jednak wiedziałam, że szybko muszę się uspokoić. - Nie możesz tracić nadziei, słyszysz? Dom jest silny, a w ten sposób jego organizm oszczędza mu cierpienia. Wyjdzie z tego, rozumiesz?
- Obyś miała rację. Muszę kończyć, trzymaj się. - powiedziała drżącym głosem.
- Ty też. - rzuciłam szybko, zanim brunetka zdążyła przerwać połączenie. Odłożyłam telefon na blat i rozpłakałam się jak małe dziecko. Czułam pustkę, której nie potrafiłam opisać słowami. Dotarło do mnie, że zależało mi na Dominicu bardziej niż powinno. Nie kochałam go jak chłopaka, bardziej jak przyjaciela. Po jego wyznaniu dużo rozmawialiśmy, potrafiliśmy spędzać całe noce przy telefonie. Przywiązałam się do niego.
- Cii.. jestem tu. - usłyszałam nad uchem szept Zayna. Obrócił mnie tak, żeby spojrzeć na moją zapłakaną twarz.
- Nie powinieneś widzieć mnie w takim stanie. - powiedziałam szlochając.
- Jesteś śliczna kiedy się śmiejesz i piękna, kiedy płaczesz. - wyznał, nie odrywając ode mnie wzroku. Spuściłam głowę zawstydzona, a chłopak przyciągnął mnie do siebie. W jego ramionach czułam się tak bezpiecznie i beztrosko, jakby wszystkie problemy nie istniały. Bo nie istaniały. Przynajmniej w tym jednym momencie. Z wyczerpania przymknęłam powieki, a po chwili mój oddech się unormował.
- Powinnaś się już położyć, to był ciężki dzień. - powiedział, odsuwając się na tyle, aby spojrzeć mi w oczy. Pokiwałam głową i starłam ostatnie słone krople z twarzy. Udałam się do łazienki, żeby zmyć reszki makijażu. Przeczesałam włosy i spięłam je w wysoki kucyk. Bezskutecznie próbowałam odnaleźć piżamę w torbie, kiedy przypomniałam sobie, że została u Dakoty. Wzięłam szybki prysznic i założyłam z powrotem ubrania z imprezy.
- Śpisz w ciuchach? - zaśmiał się Zayn, kiedy przykrywałam się kocem na kanapie w salonie.
- Nie mam piżamy. - powiedziałam obojętnie, układając się do snu.
- Chodź. - rozkazał, wyciągając rękę w moją stronę.
- Nigdzie nie idę, dobranoc.- oświadczyłam zamykając oczy.
- Dlaczego musisz być taka uparta? - zaśmiał się. Nie potrafiłam ukryć uśmiechu. Po chwili poczułam, że chłopak próbuje mnie podnieść.
- Co ty robisz?! - krzyknęłam, kładąc ręce na jego karku, żeby nie spaść.
- Nie chciałaś iść sama. - wystawił język, uśmiechając się przy tym szeroko. Zayn wszedł na piętro, a następnie stręcił w jedno z 6 pomieszczeń. Moim oczom ukazał się średniej wielkości pokój z wielkim łóżkiem, białym biurkiem i szafą. Na przeciwko łożka wisiał duży telewizor plazmowy. Wszystko w pomieszczeniu miało swoje miejsce, nie było też zbędnych ozdób. Przeważał kolor biały, kotrastujący z czarną pościelą i jedną ze ścian. Męski, ale gustowny pokój.
- Ładnie tu masz. - powiedziałam rozglądając się.
- Dzięki. - chłopak uśmiechnął się lekko, podchodząc do rozsuwanej szafy. Wyjął z niej koszulkę i szorty przed kolano.
- Masz, w tym będzie ci wygodniej. Czuj się jak u siebie, a jeśli będziesz czegoś potrzebowała to śpię na kanapie na dole. - powiedział na odchodne i wyszedł z pokoju, zanim zdążyłam zaprotestować. Byłam bardzo zmęczona, dlatego postanowiłam posłuchać bruneta. Przebrałam się w koszulkę, która była na tyle duża, że postanowiłam zrezygnować z szortów. Łóżko Zayna było sto razy bardziej wygodne niż kanapa, przez co zrobiło mi się go trochę żal. Nie miałam jednak siły się tym przejmować. Z wyczerpania zasnęłam, kiedy tylko zamknęłam oczy.

Wyszedłem z pokoju, zostawiąjąc (T.I.) samą. Widziałem w jakim jest stanie, dlatego postanowiłem zrobić wszystko, żeby chociaż trochę odpoczęła. Musiała nabrać sił, a sen powinien był jej w tym pomóc. Wziąłem szybki prysznic i ubrałem czarne bokserki. Wróciłem do salonu i położyłem się na kanapie, na której chwilę wcześniej leżała blondynka. Zamknąłem oczy i zasnąłem, jednak nie na długo. Obudził mnie preraźliwy krzyk, pomieszany z wołaniem o pomoc. Zerwałem się na równe nogi, bo w pierwszej chwili nie wiedziałem co się dzieje. Po chwili dotarło do mnie, że to głos (T.I.). Ubrałem szare spodnie z dresu, leżące na fotelu obok i pobiegłem do pokoju, w którym spała. Wierciła się na łóżku z boku na bok, krzycząc i przebierając nogami. Podszedłem do niej i przytuliłem do siebie, żeby przestała się ruszać. Dostałem przez to pare kopniaków, ale nie przejmowałem się tym.
- (T.I.) obudź się, to tylko sen. - mówiłem, potrząsając jej ramionami. Dziewczyna otworzyła zapłakane oczyi spojrzała na mnie przerażona.
- Co ty tu robisz? Gdzie ja jestem? - pytała, nerwowo rozglądając się po pokoju.
- Miałaś zły sen. Wszystko jest w porządku, nie musisz się bać. - tłumaczyłem spokojnie, odgarniając kosmyki włosów z jej ślicznej twarzy.
- Przepraszam, nie chciałam cię obudzić. - wyznała ze skruchą.
- Nic się nie stało. Zostanę z Tobą, na wypadek gdyby znowu coś ci się przyśniło. - oświadczyłem, kładąc się obok dziewczyny. Przyciągnąłem ją do siebie, a ona wtuliła się we mnie mocno. W tamtej chwili nie potrzebowałem niczego więcej do szczęścia.
- Zayn.. - zaczęła, podpierając się na łokciach.
- Tak? - zapytałem, spoglądając w jej oczy.
- Chciałam ci podziękować za wszystko co dla mnie robisz. Mam do ciebie jeszcze jedną prośbę. - spojrzała na mnie badawczo.
- Dla ciebie wszystko. - odpowiedziałem pewny siebie, uśmiechając się lekko.
- Pocałuj mnie. - powiedziała szybko, a mi nie trzeba było dwa razy powtarzać.


_________________________________________
Heja! Na wstępie chciałam podziękować za tyle komentarzy pod poprzednią częścią, bo dzięki temu mam więcej motywacji do pisania ♥️! Miałam nadzieję, że dodam coś wcześniej, ale w zeszłym tygodniu miałam urodziny i zakończenie roku, więc same rozumiecie :D
Co sądzicie o tym opowiadaniu? Złoty chłopak z Zayna, nie? :D tak jak ostatnio, 15 komentarzy = następna część :)
littlegirl

piątek, 16 czerwca 2017

Fuckboy ~ cz.7

Nasze twarze dzieliły centumetry. Nie odrywaliśmy od siebie wzroku.
- (T.I.), wszędzie cię szukałam!
Zayn błyskawicznie się ode mnie odsunął. Spojrzałam na przyjaciółkę z wyrzutem, jednak kiedy zobaczyłam wyraz twarzy brunetki, natychmiast złagodniałam. Oczy miała czerwone, a policzki opuchnięte od płaczu.
- Słońce, co się stało? - zapytałam podchodząc do niej.
- Mój brat miał wypadek samochodowy.. - zaczęła, ale głos jej się załamał.
- Co z nim? - szepnęłam przerażona. Dominic był starszy od Dakoty o 2 lata. Często przesiadywał z nami, kiedy nocowałam u przyjaciółki. W połowie roku szkolnego wyznał mi miłość, której nie odwzajemniałam. Ze względu na bliskie relacje rodzeństwa postanowiliśmy o niczym nie mówić Dakocie, nie chcąc stawiać jej w niekomfortowej sytuacji.
- Jest.. jest w szpitalu.. (T.I.), ja muszę tam jechać! - krzyknęła zrozpaczona. Przytuliłam ją do siebie i głaskałam po głowie, żeby nieco się uspokoiła.
- Pojadę z tobą. Zaraz zamówimy taksówkę. - powiedziałam stanowczo, próbując zachować zimną krew. Dom był mi bliski i sama bałam się o jego stan.
- To nie jest najlepszy pomysł. Zostań tutaj, dam ci znać jak czegoś się dowiem. - uśmiechnęła się blado. Nie chciałam się narzucać, więc tylko pokiwałam głową. Całej sytuacji przyglądał się Zayn.
- Zadzwoniłem po taksówkę, będzie za 10 minut. - powiedział, kładąc rękę na ramieniu dziewczyny. Zaskoczyła mnie jego postawa, ale cieszyłam się, że potrafi się zachować odpowiednio do sytuacji. Całą trójką wyszliśmy na zewnątrz. Po chwili pod dom chłopaka podjechał samochód.
- Trzymaj się i zadzwoń do mnie. - poprosiłam przytulając przyjaciółkę na pożegnanie.
- Zadzwonię, obiecuję. Przepraszam, że nie możesz u mnie dzisiaj spać. - powiedziała smutno.
- W ogóle się tym nie przejmuj. Coś wykombinuję. - oświadczyłam na tyle wesoło, na ile byłam w stanie. Dziewczyna wsiadła do pojazdu i po chwili nie było po niej śladu. Dopiero wtedy pozwoliłam pojedynczym łzom spłynąć po policzkach.
- Ciii... wszystko będzie dobrze, zobaczysz. - szepnął Zayn, przytulając mnie do siebie. Drżałam ze strachu. Zamknęłam oczy i wsunęłam twarz w zagłębienie jego szyi. Nie wiem ile czasu tak staliśmy, ale sama obecność chłopaka pomogła mi się uspokoić.
- Już jest okej. - uśmiechnęłam się blado, odsuwając od bruneta.
- Zostaniesz na noc u mnie. - oświadczył.
- Nie mogę. Nie chcę robić ci problemu. - powiedziałam zakłopotana.
- Nie powinnaś być teraz sama, więc nie ma o czym mówić. Poza tym, ktoś musi pomóc mi posprzątać po imprezie. - zaśmiał się, a ja po chwili do niego dołączyłam. Wróciliśmy do salonu pełnego ludzi. Poczułam jak Zayn obejmuje mnie w talii. Posłałam mu niezrozumiałe spojrzenie.
- Może to ci pomoże poczuć się tu lepiej. - szepnął mi do ucha. Czułam na sobie zawistny wzrok wszysktich dziewczyn w pomieszczeniu, ale nie miałam chwilowo głowy, żeby się tym przejmować. Zayn odnalazł Harrego i kazał mu wyprosić pijanych gości. Odniosłam wrażenie, że Zayn traktował go jak chłopaka od brudnej roboty.
- Jasne, już sie robi. Niall powiedział, że możemy przenieść imprezę do niego, ale ja też chyba spasuję dzisiaj. Co z Dakotą? - zwrócił się do mnie.
- Skąd wiesz? - zapytałam zaskoczona.
- Noo... byłem obok, kiedy zadzwonił jej telefon.. - tłumaczył załopotany, drapiąc się po karku. Wtedy przypomniałam sobie, jak zastałam ich razem w jednym z pokojów.
- Nie trzyma się najlepiej, ale ciężko jej się dziwić. - odpowiedziałam, a Harry spojrzał na mnie ze smutkiem.
- Dasz mi jej numer? - zapytał z nadzieją. Pokiwałam głową i podałam chłopakowi swój telefon. Przepisał numer i oddał mi moją własność z uśmiechem. Niespełna pół godziny później w domu zostały tylko dwie osoby, Zayn i ja. Wszędzie walały się butelki po alkoholu i rozsypane przekąski. Zaczęłam zbierać puszki po piwie, żeby jak najszybciej się z tym uporać.
- Zostaw, zrobię to rano. - powiedział chłopak, biorąc ode mnie opakowania i odstawiając je na stół.
- Pomogę ci, chociaż tak mogę ci się odwdzięczyć. - uśmiechnęłam się delikatnie.
- Nie musisz mi się odwdzięczać. Jesteś głodna? - zapytał patrząc mi w oczy. Poczułm ciarki na plecach. Nie wiem jak to robił, że nawet zwykłe pytanie wywoływało u mnie taką rekację.
- Niespecjalnie, za to napiłabym się kakao. - powiedziałam lekko zawstydzona. Zayn spojrzał na mnie zaskoczony, ale umiechnął się. Usiadłam na blacie kuchennym i przyglądałam się jego niezdarnym ruchom jak zaczarowana. Włosy opadły mu na czoło, przez co wyglądał jeszcze bardziej seksownie niż zwykle.
O czym ty myślisz (T.I.)?
- Proszę, gotowe. - uśmiechnął się, podając mi kubek z gorącym napojem. Upiłam łyk i musiałam się bardzo postarać, żeby nie wypluć go z powrotem. Było okropnie gorzkie, ale nie chciałam sprawić chłopakowi przykrości, więc nic nie powiedziałam. Zeskoczyłam z blatu i wróciłam do salonu. Już wcześniej moją uwagę przykuły zdjęcia wiszące na ścianie. Większość z nich przedstawiała małe dziewczynki, z pewnością siostry Zayna. Na palcach jednej ręki można było policzyć te, które przedstawiały chłopaka, jednak wszystkie miały ze sobą coś wspólnego. Na każdym z nich Zayn trzymał w ręku mikrofon.
- Śpiewasz? - zapytałam przyglądając się fotografiom.
- Kiedyś śpiewałem. Nie jesteś śpiąca? - zapytał szyko, jakby nie chciał o tym rozmawiać. Nie chciałam dać za wygraną.
- Zaśpiewaj mi coś, proszę. - odwróciłam się do niego, nie spodziewając się, że stoi tuż za mną, przez co drugi raz znajdowaliśmy się w niewielkiej odległości od siebie. Chłopak położył jedną rękę na moim policzku, przybliżając się powoli. Cały czas patrzyliśmy sobie w oczy. Czekałam z niecierpliwością, aż w końcu mnie pocałuje. Właśnie wtedy zadzwonił telefon.

______________________________________________
Hej misie! Tak jak uprzedzałam, w zeszłym tygodniu nic się nie pojawiło przez mój wyjazd, ale wracam do Was z nowymi siłami na pisanie ♥️ Co sądzicie o tej części? Mam nadzieję, że nie była nudna. Dziękuję za miłe słowa pod ostatnim imaginem, myślę, że mogę podnieść poprzeczkę :D 15 komentarzy = następna część :)
littlegirl

czwartek, 1 czerwca 2017

Fuckboy ~ cz.6

Idziecie w złą stronę. Odwróć się. Zayn xOdruchowo wykonałam polecenie chłopaka i ujrzałam go, zbliżającego się do nas. Nie był sam, towarzyszyło mu czterech chłopaków, idących krok za brunetem. Wyglądali bardziej jak ochroniarze niż przyjaciele, ale w końcu to Zayn uważany był za "przywódcę stada".
- Uszczypnij mnie, bo chyba śnię. - szepnęła Dakota wpatrzona w chłopaków jak w obrazek. Zaśmiałam się pod nosem.
- Co tu robicie? - zawóciłam się do Zayn'a lekko podniesionym głosem, gdyż wciąż spora odległość między nami nie pozwalała na normalny ton.
- Przyszliśmy się upewnić, że macie zamiar pojawić się na imprezie. Nie tolerujemy spóźnień. - odpowiedział z zadziornym uśmiechem, kiedy znalazł się na przeciwko mnie.
- A nie mówiłam (T.I.)? - wtrąciła się Dakota, przez co posłałam jej gniewne spojrzenie.
- Widzę, że (T.I.) z natury nikogo nie słucha. - zaśmiał się.
Ma taki cudowny uśmiech...- Chciała mieć "wejście smoka". - powiedziała, puszczając chłopakowi oczko. Skrzywiłam się tylko, nie mając ochoty tego komentować.
- Idziemy? Twoi koledzy chyba się niecierpliwią. - zauważyłam, przyglądając się grupce chłopaków opierających się o mur w odległości jakiś trzech metrów od nas. Zayn skinął głową i podeszliśmy do jego kolegów. Kojarzyłam tylko jednego, średniego wzrostu blondyna o jasnej cerze.
- Niall, Liam, Louis, Harry. - wyrecytował chłopak wskazując kolejno każdego z nich. Nie odzywali się, jedynie Niall i Louis zdobyli się na uśmiech.
- Dakota. - powiedziała szybko przyjaciółka i wyciągnęła rękę, aby uścisnąć dłoń trzecioklasistów. Chociaż próbowała tego nie okazywać, wiedziałam, jak bardzo jest podekscytowana.
- (T.I.) - przedstawiłam się z uśmiechem, ale nie zamierzałam jakoś specjalnie się witać. Po chwili całą gromadą szliśmy w miejsce imprezy. Dakota zadbała o tematy do rozmów, aby nie dopuścić do niezręcznej ciszy. O dziwo, koledzy Zayn'a jednak umieli mówić i chętnie odpowiadali na flirt brunetki.

Cholera, jaka ona jest piękna..Szedłem obok dziewczyny marząc, aby złapać ją za rękę, ale nie mogłem tego zrobić. Nie chciałem jej spłoszyć. Cieszyłem się z samego faktu, że znajduje się tak blisko. Myślałem, że już nie przyjdzie, dlatego postanowiłem wziąć chłopaków i iść po nią. Wiedziałem od Dakoty, że wcześniej się spotykają i dała mi swój adres w razie potrzeby. Sama sądziła, że blondyka w ostatniej chwili zmieni zdanie. Podobno miała to w zwyczaju. Poprosiłem przyjaciół, żeby zagadywali brunetkę, chcąc mieć (T.I.) tylko dla siebie. Po kilku minutach drogi znaleźliśmy się parę metrów za resztą grupy. Zauważyłem, że dziewczyna jest lekko spięta.
- Denerwujesz się? - zapytałem spoglądając w jej przestraszone oczy.
- Nie. - zaprzeczyła.
- Kłamiesz. - stwierdziłem z uśmiechem, szturchając ją łokciem, co wywołało jej słodki śmiech.
- No dobra.. Nikogo tam nie znam, boję się, że się nie odnajdę. - wyznała ze skruchą.
- Znasz mnie, to powinno ci wystarczyć. - powiedziałem dumnie, przez co sam dostałem z łokcia w brzuch.
Droga minęła zdecydowanie za szybko. Po chwili znajowaliśmy się przed budynkiem pełnym ludzi, a muzykę słychać było chyba wzdłuż całej ulicy.
- Tak się kończy zostawianie imprezy bez gospodarza. - mruknąłem pod nosem. - Harry, idź to ogarnij, proszę.
Chłopak skinął głową i wszedł do domu pierwszy. Reszta podążyła za nim. Przepuściłem (T.I.) w drzwiach i korzystając z okazji, że znajduje się tak blisko, pochyliłem się nad nią i szepnąłem do ucha, że pięknie wygląda.

- Pięknie wyglądasz. - szepnął Zayn. Przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz, a policzki oblał rumieniec, co nie umknęło uwadze chłopaka.
- Dziękuję. - opowiedziałam wyraźnie zawstydzona. Weszłam do salonu, w którym roiło się od skąpo ubranych dziewczyn i śliniących się na ich widok chłopaków. Większość zmierzyła mnie wzrokiem, którego nie uznałam za przyjazny. Usiadłam na jednym z krzeseł przy masywnym drewnianym stole. Podobał mi się styl, w jaki urządzony był dom bruneta. Surowość nowoczesnych mebli przełamywały drewniane elementy i duże donice z kwiatami. Liczyłam, że ktoś pierwszy wykaże się inicjatywą nawiązania rozmowy, bo sama nie miałam na to odwagi. Po dziesięciu minutach wpatrywania się w ścianę stwierdziłam, że nie ma to większego sensu. Zarówno Zayn jak i Dakota znikęli z mojego pola widzenia, dlatego postanowiłam poszukać któregoś z nich. Sprawdziłam w kuchni, łazience i na tarasie. Po żadnym ani śladu. Nie byłam pewna, czy to zachowanie na miejscu, ale udałam się schodami na piętro, do bardziej "prywatnej" części domu. Przed wejściem do każdego z pomieszczeń grzecznie pukałam. W ostatnim pokoju znalazłam przyjaciółkę, całującą się z chłopakiem w lokach. Chyba miał na imię Harry. Nie chcąc im przeszkadzać, czym prędzej wyszłam i wróciłam na parter. Nie wiedziałam, gdzie mogę znaleźć Zayn'a, a mój imprezowy humor się ulotnił. Zarzuciłam kurtkę i wsunęłam do kieszeni telefon. Postanowiłam zrobić sobie spacer, a potem wrócić po Dakotę i resztę swoich rzeczy.
- A ty dokąd? - usłyszałam za sobą znajomy głos, który powodował, że moje mięśnie samoistnie się napinały. Odwróciłam się i z przyjemnością zauważyłam, że znajduję się w niebezpiecznej odległości od chłopaka. Zrobiłam krok do tyłu, przez co moje plecy napotkały zamknięte drzwi.
- Przewietrzyć się tylko. - odpowiedziałam niewinnie.
- Gdybyś chciała się tylko przewietrzyć, poszłabyś na taras. - wytknął, mrużąc oczy, przez co wyglądał naprawdę seksownie.
- Zayn, przepraszam, ale nie czuję się tu najlepiej. Imprezy nie są dla mnie. - spuściłam głowę.

Spuściła głowę, przez co nie mogłem dłużej wpatrywać się w te piękne oczy. Uniosłem jej brodę dwoma palcami, aby to zmienić. Odległość między nami była tak niewielka, że doskonale słyszałem przyspieszony oddech (T.I.). Była tak samo spięta jak podczas drogi. Zacząłem przypuszczać, że to ja tak na nią działałem i nie ukrywam, że podobało mi się to. W mojej głowie pojawiały się różne nieprzyzwoite myśli. Z pewnością były za to odpowiedzialne wypite chwilę wcześniej shoty. Im dłużej powtarzałem sobie, że nie mogę tego zrobić, tym większą miałem ochotę, żeby ją pocałować. Nie robiła nic, co wskazywałoby na to, że sama tego nie chce, co dodatkowo zachęcało mnie do działania. Nasze twarze dzieliły centymetry. Nie odrywaliśmy od siebie wzroku.
- (T.I.), wszędzie cię szukałam!
_______________________________________
Hej misie ♥️ jak Wam się podoba ta część? Jestem z niej średnio zadowolona, mam nadzieję, że chociaż połowie z Was przypadnie do gustu :) Pod ostatnim postem było mniej komentarzy niż zwykle, dlatego zastanawiam się, czy w ogóle kontynuować te opowiadanie..
littlegirl

PS. W przyszłym tygodniu post się raczej nie pojawi, bo wyjeżdżam nad morze ze szkoły :(