One Direction i My.. - imaginy

sobota, 1 lipca 2017

Fuckboy ~ cz.9

- Pocałuj mnie. - poprosiłam szybko, póki jeszcze miałam na to odwagę. Nie musiałam długo czekać, żeby poczuć usta Zayna na swoich. Z początku jego wargi ocierały o moje tak delikatnie, że ledwie czułam jego dotyk. Podobała mi się ta subtelność, jednak po chwili zdobyłam się na odważniejsze ruchy. Chłopak odwrócił nas, przez co leżałam pod nim. Pocałunek z każdą chwilą stawał się coraz bardziej namiętny i pełen pożądania. Niespodziewanie Zayn wrócił do początkowych ruchów, spowalniając tempa. Zaraz potem odsunął się, spojrzał mi w oczy, złożył jeszcze jeden krótki pocałunek na moich ustach i położył się z powrotem obok na łóżku. Leżałam przez moment zdezorientowana i zaskoczona jego zachowaniem. Spodziewałam się, że będzie wręcz nachalny, a tym czasem uważał na każdy swój ruch. Zaimponował mi, dlatego postanowiłam przyznać się przed nim do czegoś, o czym nikt inny nie wiedział.
- To był mój pierwszy raz. - szepnęłam, odwracając głowę w stronę twarzy chłopaka, który ze zdumienia otworzył szeroko oczy.
- Blefujesz. To niemożliwe.. nie taka dziewczyna jak ty.. - zamyślił się.
- Nie taka dziewczyna jak ja? - zapytałam zirytowana. Bałam się, że potraktował mnie jak łatwą zdobycz.
- Jesteś marzeniem każdego chłopaka, nie widzisz tego jak pożerają cię wzrokiem? Dlatego wydawało ci się dzisiaj, że inne dziewczyny cię nie lubią. Jesteś dla nich konkurencją nie do pokonania. - powiedział, cały czas patrząc mi głęboko w oczy. Widziałam, że mówi szczerze. Zarumieniłam się i spuściłam wzrok. Chłopak położył dwa palce na mojej brodzie i podniósł je, zmuszając mnie tym samym do spojrzenia na niego. Przybliżył się i musnął szybko moje wargi. Nie mogłam się opanować, jego dotyk sprawiał, że pragnęłam go coraz bardziej. Podparłam się na łokciach i nachyliłam nad Zaynem. Postanowiłam przejąć kontrolę. Całowanie bardzo mi się spodobało. Nie byłam pewna, czy chodziło o samą czynność, czy o chłopaka, z którym to robiłam.

Zayn musisz przestać. Natychmiast.Podpowiadał głos w mojej głowie, ale ignorowałem go. Nie obchodził mnie w chwili, kiedy (T.I.) siedziała okrakiem na wysokości moich bioder, łącząc nasze usta w namiętnym pocałunku. Wychodziło jej to tak dobrze, że nie chciałem uwierzyć, że robi to po raz pierwszy. Czułem się zaszczycony faktem, że wybrała do tego właśnie mnie. Błądziła rękami po moim nagim torsie, a ja przesuwałem opuszkami palców po jej udach. (T.I.) strasznie mnie podniecała, ale nie mogłem pozwolić, żeby sprawy zaszły za daleko, dlatego zakończyłem czułość i pomogłem jej ułożyć się obok na miękkiej pościeli. Objąłem drobne ciało blondynki ramieniem, a ona wtuliła się we mnie z całych sił. Nie żałowałem tego, co się między nami stało, jednak bałem się konsekwencji. Znalazłem się w podbramkowej sytuacji. Z jednej strony naprawdę czułem do tej dziewczyny coś wyjątkowego, a z drugiej nie mogłem pozwolić, aby groziło jej niebezpieczeństwo. Musiałem pozamykać pare spraw z przeszłości, żeby móc się z nią związać na poważnie.

Kiedy się obudziłam, Zayna nie było obok mnie. Zawiedziona wstałam i udałam się do łazienki. Przemyłam twarz wodą i rozczesałam włosy, spinając je w luźnego koka. Nałożyłam delikatny makijaż, używając kosmetyków znalezionych na dnie torby. Cichutko zeszłam po schodach na parter, stąpając bosymi nogami po zimnych kafelkach. Weszłam do kuchni, w której zastałam bruneta. Oparta o framugę drzwi, przyglądałam się chłopakowi. Akurat kończył robić tosty z masłem orzechowym. Luźne szare spodnie opadały mu nisko, uwidaczniając tym samym zarysowane kości miednicy. Z wrażenia przygryzłam dolną wargę. W tym samym momencie Zayn się odwrócił.

Przysięgam, że to był najpięknieszy widok w moim życiu. (T.I.) stała oparta biodrem o drewnianą framugę. Ręce miała założone na piersiach, a luźna koszulka zsunęła się z jej drobnego ramienia, ukazując koronkowe ramiączko stanika. Włosy miała związane w nieładzie, a co najważniejsze, przygryzła wargę w taki sposób, że miałem ochotę rzucić się na nią. Stałem oniemiały dobrą chwilę, bo dziewczyna zdążyła podejść roześmiana. Wspięła się na palce i pocałowała mnie delikatnie w policzek. Położyłem dłonie na jej biodrach i pocałowałem czule w usta.
- Coś się pali. - zauważyła, nie przerywając pocałunku.
- Nieważne. - mruknąłem, sadzając ją na blacie. Oplotła nogami moje biodra, przyciskając mnie do siebie. Tak bardzo chciałem, aby ta chwila trwała wiecznie. Nie mogłem jednak do tego dopuścić, za wiele miałem do stracenia.
- Mam nadzieję, że jesteś głodna. - powiedziałem nagle, odsuwając się od dziewczyny. Naprawdę sporo mnie to kosztowało.
- Jasne, co tam masz dobrego? - zapytała wesoło, zeskakując z mebla. Podałem jej talerz z tostami i owocami. Dziewczyna nakryła do stołu, a ja w tym czasie wyrzuciłem przypalone pieczywo z tostera. Miłą atmosferę podczas posiłku przerwał dzwoniący telefon. O dziwo, tym razem ktoś próbował dobić się do mnie. Na ekranie pojawił się znajomy numer, dlatego odetchnąłem z ulgą.
- Cześć Harry, co tam? - zapytałem spokojnie.
- Przyjadę po ciebie za dwie godziny, sprawy trochę się skomplikowały. Pobili Liam'a, a ty masz być następny.


_____________________________________________
Hej kochane ♥️ komentujecie tak szybko, że potem muszę pisać po nocy, żeby wywiązać się z umowy! Przepraszam za wszystkie błędy, ale jednym okiem już śpię :D
Nie wiem dlaczego ta część wyszła z takim podtekstem, mam nadzieję, że nie przesadziłam ze "słodkością" i nie nudziłyście się podczas czytania :) dziękuje za wszystkie miłe słowa, naprawdę bardzo doceniam każdy komentarz  ♥️ podnoszę trochę poprzeczkę, bo za szybko wam idzie! 17 komentarzy = następna część :)
littlegirl

PS. Myślałam ostatnio, żeby zrobić coś w stylu pisemnego Q&A, więc jeśli chciałybyście się czegoś o mnie dowiedzieć to możecie pytać, a jak się uzbiera tego trochę to zrobię post z odpowiedziami :)

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Fuckboy ~ cz.8

Czekałam z niecierpliwością, aż w końcu mnie pocałuje. Właśnie wtedy zadzwonił telefon.
- To pewnie Dakota. - powiedziałam drżącym głosem, spoglądając w jego ciemne oczy.
- Będzie dobrze. - szepnął, gładząc dłonią mój policzek. Wzięłam głęboki oddech i niechętnie wyswobodziłam się z objęć chłopaka. Podeszłam do wysepki kuchennej, odłożyłam na blat kubek z kakaem i znalazłam telefon.
- I jak? - zapytałam z nadzieją, nie chcąc okazywać strachu przed Dakotą. W jej oczach Dom był dla mnie tylko starszym bratem przyjaciółki z klasy.
- (T.I.).. on jest w śpiączce.. nie wiadomo kiedy się obudzi.. - łkała do słuchawki. Byłam w takim szoku, że nie wiedziałam co odpowiedzieć.
- Dakota.. tak mi przykro.. - zaczęłam, czując mokre krople na policzkach, jednak wiedziałam, że szybko muszę się uspokoić. - Nie możesz tracić nadziei, słyszysz? Dom jest silny, a w ten sposób jego organizm oszczędza mu cierpienia. Wyjdzie z tego, rozumiesz?
- Obyś miała rację. Muszę kończyć, trzymaj się. - powiedziała drżącym głosem.
- Ty też. - rzuciłam szybko, zanim brunetka zdążyła przerwać połączenie. Odłożyłam telefon na blat i rozpłakałam się jak małe dziecko. Czułam pustkę, której nie potrafiłam opisać słowami. Dotarło do mnie, że zależało mi na Dominicu bardziej niż powinno. Nie kochałam go jak chłopaka, bardziej jak przyjaciela. Po jego wyznaniu dużo rozmawialiśmy, potrafiliśmy spędzać całe noce przy telefonie. Przywiązałam się do niego.
- Cii.. jestem tu. - usłyszałam nad uchem szept Zayna. Obrócił mnie tak, żeby spojrzeć na moją zapłakaną twarz.
- Nie powinieneś widzieć mnie w takim stanie. - powiedziałam szlochając.
- Jesteś śliczna kiedy się śmiejesz i piękna, kiedy płaczesz. - wyznał, nie odrywając ode mnie wzroku. Spuściłam głowę zawstydzona, a chłopak przyciągnął mnie do siebie. W jego ramionach czułam się tak bezpiecznie i beztrosko, jakby wszystkie problemy nie istniały. Bo nie istaniały. Przynajmniej w tym jednym momencie. Z wyczerpania przymknęłam powieki, a po chwili mój oddech się unormował.
- Powinnaś się już położyć, to był ciężki dzień. - powiedział, odsuwając się na tyle, aby spojrzeć mi w oczy. Pokiwałam głową i starłam ostatnie słone krople z twarzy. Udałam się do łazienki, żeby zmyć reszki makijażu. Przeczesałam włosy i spięłam je w wysoki kucyk. Bezskutecznie próbowałam odnaleźć piżamę w torbie, kiedy przypomniałam sobie, że została u Dakoty. Wzięłam szybki prysznic i założyłam z powrotem ubrania z imprezy.
- Śpisz w ciuchach? - zaśmiał się Zayn, kiedy przykrywałam się kocem na kanapie w salonie.
- Nie mam piżamy. - powiedziałam obojętnie, układając się do snu.
- Chodź. - rozkazał, wyciągając rękę w moją stronę.
- Nigdzie nie idę, dobranoc.- oświadczyłam zamykając oczy.
- Dlaczego musisz być taka uparta? - zaśmiał się. Nie potrafiłam ukryć uśmiechu. Po chwili poczułam, że chłopak próbuje mnie podnieść.
- Co ty robisz?! - krzyknęłam, kładąc ręce na jego karku, żeby nie spaść.
- Nie chciałaś iść sama. - wystawił język, uśmiechając się przy tym szeroko. Zayn wszedł na piętro, a następnie stręcił w jedno z 6 pomieszczeń. Moim oczom ukazał się średniej wielkości pokój z wielkim łóżkiem, białym biurkiem i szafą. Na przeciwko łożka wisiał duży telewizor plazmowy. Wszystko w pomieszczeniu miało swoje miejsce, nie było też zbędnych ozdób. Przeważał kolor biały, kotrastujący z czarną pościelą i jedną ze ścian. Męski, ale gustowny pokój.
- Ładnie tu masz. - powiedziałam rozglądając się.
- Dzięki. - chłopak uśmiechnął się lekko, podchodząc do rozsuwanej szafy. Wyjął z niej koszulkę i szorty przed kolano.
- Masz, w tym będzie ci wygodniej. Czuj się jak u siebie, a jeśli będziesz czegoś potrzebowała to śpię na kanapie na dole. - powiedział na odchodne i wyszedł z pokoju, zanim zdążyłam zaprotestować. Byłam bardzo zmęczona, dlatego postanowiłam posłuchać bruneta. Przebrałam się w koszulkę, która była na tyle duża, że postanowiłam zrezygnować z szortów. Łóżko Zayna było sto razy bardziej wygodne niż kanapa, przez co zrobiło mi się go trochę żal. Nie miałam jednak siły się tym przejmować. Z wyczerpania zasnęłam, kiedy tylko zamknęłam oczy.

Wyszedłem z pokoju, zostawiąjąc (T.I.) samą. Widziałem w jakim jest stanie, dlatego postanowiłem zrobić wszystko, żeby chociaż trochę odpoczęła. Musiała nabrać sił, a sen powinien był jej w tym pomóc. Wziąłem szybki prysznic i ubrałem czarne bokserki. Wróciłem do salonu i położyłem się na kanapie, na której chwilę wcześniej leżała blondynka. Zamknąłem oczy i zasnąłem, jednak nie na długo. Obudził mnie preraźliwy krzyk, pomieszany z wołaniem o pomoc. Zerwałem się na równe nogi, bo w pierwszej chwili nie wiedziałem co się dzieje. Po chwili dotarło do mnie, że to głos (T.I.). Ubrałem szare spodnie z dresu, leżące na fotelu obok i pobiegłem do pokoju, w którym spała. Wierciła się na łóżku z boku na bok, krzycząc i przebierając nogami. Podszedłem do niej i przytuliłem do siebie, żeby przestała się ruszać. Dostałem przez to pare kopniaków, ale nie przejmowałem się tym.
- (T.I.) obudź się, to tylko sen. - mówiłem, potrząsając jej ramionami. Dziewczyna otworzyła zapłakane oczyi spojrzała na mnie przerażona.
- Co ty tu robisz? Gdzie ja jestem? - pytała, nerwowo rozglądając się po pokoju.
- Miałaś zły sen. Wszystko jest w porządku, nie musisz się bać. - tłumaczyłem spokojnie, odgarniając kosmyki włosów z jej ślicznej twarzy.
- Przepraszam, nie chciałam cię obudzić. - wyznała ze skruchą.
- Nic się nie stało. Zostanę z Tobą, na wypadek gdyby znowu coś ci się przyśniło. - oświadczyłem, kładąc się obok dziewczyny. Przyciągnąłem ją do siebie, a ona wtuliła się we mnie mocno. W tamtej chwili nie potrzebowałem niczego więcej do szczęścia.
- Zayn.. - zaczęła, podpierając się na łokciach.
- Tak? - zapytałem, spoglądając w jej oczy.
- Chciałam ci podziękować za wszystko co dla mnie robisz. Mam do ciebie jeszcze jedną prośbę. - spojrzała na mnie badawczo.
- Dla ciebie wszystko. - odpowiedziałem pewny siebie, uśmiechając się lekko.
- Pocałuj mnie. - powiedziała szybko, a mi nie trzeba było dwa razy powtarzać.


_________________________________________
Heja! Na wstępie chciałam podziękować za tyle komentarzy pod poprzednią częścią, bo dzięki temu mam więcej motywacji do pisania ♥️! Miałam nadzieję, że dodam coś wcześniej, ale w zeszłym tygodniu miałam urodziny i zakończenie roku, więc same rozumiecie :D
Co sądzicie o tym opowiadaniu? Złoty chłopak z Zayna, nie? :D tak jak ostatnio, 15 komentarzy = następna część :)
littlegirl

piątek, 16 czerwca 2017

Fuckboy ~ cz.7

Nasze twarze dzieliły centumetry. Nie odrywaliśmy od siebie wzroku.
- (T.I.), wszędzie cię szukałam!
Zayn błyskawicznie się ode mnie odsunął. Spojrzałam na przyjaciółkę z wyrzutem, jednak kiedy zobaczyłam wyraz twarzy brunetki, natychmiast złagodniałam. Oczy miała czerwone, a policzki opuchnięte od płaczu.
- Słońce, co się stało? - zapytałam podchodząc do niej.
- Mój brat miał wypadek samochodowy.. - zaczęła, ale głos jej się załamał.
- Co z nim? - szepnęłam przerażona. Dominic był starszy od Dakoty o 2 lata. Często przesiadywał z nami, kiedy nocowałam u przyjaciółki. W połowie roku szkolnego wyznał mi miłość, której nie odwzajemniałam. Ze względu na bliskie relacje rodzeństwa postanowiliśmy o niczym nie mówić Dakocie, nie chcąc stawiać jej w niekomfortowej sytuacji.
- Jest.. jest w szpitalu.. (T.I.), ja muszę tam jechać! - krzyknęła zrozpaczona. Przytuliłam ją do siebie i głaskałam po głowie, żeby nieco się uspokoiła.
- Pojadę z tobą. Zaraz zamówimy taksówkę. - powiedziałam stanowczo, próbując zachować zimną krew. Dom był mi bliski i sama bałam się o jego stan.
- To nie jest najlepszy pomysł. Zostań tutaj, dam ci znać jak czegoś się dowiem. - uśmiechnęła się blado. Nie chciałam się narzucać, więc tylko pokiwałam głową. Całej sytuacji przyglądał się Zayn.
- Zadzwoniłem po taksówkę, będzie za 10 minut. - powiedział, kładąc rękę na ramieniu dziewczyny. Zaskoczyła mnie jego postawa, ale cieszyłam się, że potrafi się zachować odpowiednio do sytuacji. Całą trójką wyszliśmy na zewnątrz. Po chwili pod dom chłopaka podjechał samochód.
- Trzymaj się i zadzwoń do mnie. - poprosiłam przytulając przyjaciółkę na pożegnanie.
- Zadzwonię, obiecuję. Przepraszam, że nie możesz u mnie dzisiaj spać. - powiedziała smutno.
- W ogóle się tym nie przejmuj. Coś wykombinuję. - oświadczyłam na tyle wesoło, na ile byłam w stanie. Dziewczyna wsiadła do pojazdu i po chwili nie było po niej śladu. Dopiero wtedy pozwoliłam pojedynczym łzom spłynąć po policzkach.
- Ciii... wszystko będzie dobrze, zobaczysz. - szepnął Zayn, przytulając mnie do siebie. Drżałam ze strachu. Zamknęłam oczy i wsunęłam twarz w zagłębienie jego szyi. Nie wiem ile czasu tak staliśmy, ale sama obecność chłopaka pomogła mi się uspokoić.
- Już jest okej. - uśmiechnęłam się blado, odsuwając od bruneta.
- Zostaniesz na noc u mnie. - oświadczył.
- Nie mogę. Nie chcę robić ci problemu. - powiedziałam zakłopotana.
- Nie powinnaś być teraz sama, więc nie ma o czym mówić. Poza tym, ktoś musi pomóc mi posprzątać po imprezie. - zaśmiał się, a ja po chwili do niego dołączyłam. Wróciliśmy do salonu pełnego ludzi. Poczułam jak Zayn obejmuje mnie w talii. Posłałam mu niezrozumiałe spojrzenie.
- Może to ci pomoże poczuć się tu lepiej. - szepnął mi do ucha. Czułam na sobie zawistny wzrok wszysktich dziewczyn w pomieszczeniu, ale nie miałam chwilowo głowy, żeby się tym przejmować. Zayn odnalazł Harrego i kazał mu wyprosić pijanych gości. Odniosłam wrażenie, że Zayn traktował go jak chłopaka od brudnej roboty.
- Jasne, już sie robi. Niall powiedział, że możemy przenieść imprezę do niego, ale ja też chyba spasuję dzisiaj. Co z Dakotą? - zwrócił się do mnie.
- Skąd wiesz? - zapytałam zaskoczona.
- Noo... byłem obok, kiedy zadzwonił jej telefon.. - tłumaczył załopotany, drapiąc się po karku. Wtedy przypomniałam sobie, jak zastałam ich razem w jednym z pokojów.
- Nie trzyma się najlepiej, ale ciężko jej się dziwić. - odpowiedziałam, a Harry spojrzał na mnie ze smutkiem.
- Dasz mi jej numer? - zapytał z nadzieją. Pokiwałam głową i podałam chłopakowi swój telefon. Przepisał numer i oddał mi moją własność z uśmiechem. Niespełna pół godziny później w domu zostały tylko dwie osoby, Zayn i ja. Wszędzie walały się butelki po alkoholu i rozsypane przekąski. Zaczęłam zbierać puszki po piwie, żeby jak najszybciej się z tym uporać.
- Zostaw, zrobię to rano. - powiedział chłopak, biorąc ode mnie opakowania i odstawiając je na stół.
- Pomogę ci, chociaż tak mogę ci się odwdzięczyć. - uśmiechnęłam się delikatnie.
- Nie musisz mi się odwdzięczać. Jesteś głodna? - zapytał patrząc mi w oczy. Poczułm ciarki na plecach. Nie wiem jak to robił, że nawet zwykłe pytanie wywoływało u mnie taką rekację.
- Niespecjalnie, za to napiłabym się kakao. - powiedziałam lekko zawstydzona. Zayn spojrzał na mnie zaskoczony, ale umiechnął się. Usiadłam na blacie kuchennym i przyglądałam się jego niezdarnym ruchom jak zaczarowana. Włosy opadły mu na czoło, przez co wyglądał jeszcze bardziej seksownie niż zwykle.
O czym ty myślisz (T.I.)?
- Proszę, gotowe. - uśmiechnął się, podając mi kubek z gorącym napojem. Upiłam łyk i musiałam się bardzo postarać, żeby nie wypluć go z powrotem. Było okropnie gorzkie, ale nie chciałam sprawić chłopakowi przykrości, więc nic nie powiedziałam. Zeskoczyłam z blatu i wróciłam do salonu. Już wcześniej moją uwagę przykuły zdjęcia wiszące na ścianie. Większość z nich przedstawiała małe dziewczynki, z pewnością siostry Zayna. Na palcach jednej ręki można było policzyć te, które przedstawiały chłopaka, jednak wszystkie miały ze sobą coś wspólnego. Na każdym z nich Zayn trzymał w ręku mikrofon.
- Śpiewasz? - zapytałam przyglądając się fotografiom.
- Kiedyś śpiewałem. Nie jesteś śpiąca? - zapytał szyko, jakby nie chciał o tym rozmawiać. Nie chciałam dać za wygraną.
- Zaśpiewaj mi coś, proszę. - odwróciłam się do niego, nie spodziewając się, że stoi tuż za mną, przez co drugi raz znajdowaliśmy się w niewielkiej odległości od siebie. Chłopak położył jedną rękę na moim policzku, przybliżając się powoli. Cały czas patrzyliśmy sobie w oczy. Czekałam z niecierpliwością, aż w końcu mnie pocałuje. Właśnie wtedy zadzwonił telefon.

______________________________________________
Hej misie! Tak jak uprzedzałam, w zeszłym tygodniu nic się nie pojawiło przez mój wyjazd, ale wracam do Was z nowymi siłami na pisanie ♥️ Co sądzicie o tej części? Mam nadzieję, że nie była nudna. Dziękuję za miłe słowa pod ostatnim imaginem, myślę, że mogę podnieść poprzeczkę :D 15 komentarzy = następna część :)
littlegirl

czwartek, 1 czerwca 2017

Fuckboy ~ cz.6

Idziecie w złą stronę. Odwróć się. Zayn xOdruchowo wykonałam polecenie chłopaka i ujrzałam go, zbliżającego się do nas. Nie był sam, towarzyszyło mu czterech chłopaków, idących krok za brunetem. Wyglądali bardziej jak ochroniarze niż przyjaciele, ale w końcu to Zayn uważany był za "przywódcę stada".
- Uszczypnij mnie, bo chyba śnię. - szepnęła Dakota wpatrzona w chłopaków jak w obrazek. Zaśmiałam się pod nosem.
- Co tu robicie? - zawóciłam się do Zayn'a lekko podniesionym głosem, gdyż wciąż spora odległość między nami nie pozwalała na normalny ton.
- Przyszliśmy się upewnić, że macie zamiar pojawić się na imprezie. Nie tolerujemy spóźnień. - odpowiedział z zadziornym uśmiechem, kiedy znalazł się na przeciwko mnie.
- A nie mówiłam (T.I.)? - wtrąciła się Dakota, przez co posłałam jej gniewne spojrzenie.
- Widzę, że (T.I.) z natury nikogo nie słucha. - zaśmiał się.
Ma taki cudowny uśmiech...- Chciała mieć "wejście smoka". - powiedziała, puszczając chłopakowi oczko. Skrzywiłam się tylko, nie mając ochoty tego komentować.
- Idziemy? Twoi koledzy chyba się niecierpliwią. - zauważyłam, przyglądając się grupce chłopaków opierających się o mur w odległości jakiś trzech metrów od nas. Zayn skinął głową i podeszliśmy do jego kolegów. Kojarzyłam tylko jednego, średniego wzrostu blondyna o jasnej cerze.
- Niall, Liam, Louis, Harry. - wyrecytował chłopak wskazując kolejno każdego z nich. Nie odzywali się, jedynie Niall i Louis zdobyli się na uśmiech.
- Dakota. - powiedziała szybko przyjaciółka i wyciągnęła rękę, aby uścisnąć dłoń trzecioklasistów. Chociaż próbowała tego nie okazywać, wiedziałam, jak bardzo jest podekscytowana.
- (T.I.) - przedstawiłam się z uśmiechem, ale nie zamierzałam jakoś specjalnie się witać. Po chwili całą gromadą szliśmy w miejsce imprezy. Dakota zadbała o tematy do rozmów, aby nie dopuścić do niezręcznej ciszy. O dziwo, koledzy Zayn'a jednak umieli mówić i chętnie odpowiadali na flirt brunetki.

Cholera, jaka ona jest piękna..Szedłem obok dziewczyny marząc, aby złapać ją za rękę, ale nie mogłem tego zrobić. Nie chciałem jej spłoszyć. Cieszyłem się z samego faktu, że znajduje się tak blisko. Myślałem, że już nie przyjdzie, dlatego postanowiłem wziąć chłopaków i iść po nią. Wiedziałem od Dakoty, że wcześniej się spotykają i dała mi swój adres w razie potrzeby. Sama sądziła, że blondyka w ostatniej chwili zmieni zdanie. Podobno miała to w zwyczaju. Poprosiłem przyjaciół, żeby zagadywali brunetkę, chcąc mieć (T.I.) tylko dla siebie. Po kilku minutach drogi znaleźliśmy się parę metrów za resztą grupy. Zauważyłem, że dziewczyna jest lekko spięta.
- Denerwujesz się? - zapytałem spoglądając w jej przestraszone oczy.
- Nie. - zaprzeczyła.
- Kłamiesz. - stwierdziłem z uśmiechem, szturchając ją łokciem, co wywołało jej słodki śmiech.
- No dobra.. Nikogo tam nie znam, boję się, że się nie odnajdę. - wyznała ze skruchą.
- Znasz mnie, to powinno ci wystarczyć. - powiedziałem dumnie, przez co sam dostałem z łokcia w brzuch.
Droga minęła zdecydowanie za szybko. Po chwili znajowaliśmy się przed budynkiem pełnym ludzi, a muzykę słychać było chyba wzdłuż całej ulicy.
- Tak się kończy zostawianie imprezy bez gospodarza. - mruknąłem pod nosem. - Harry, idź to ogarnij, proszę.
Chłopak skinął głową i wszedł do domu pierwszy. Reszta podążyła za nim. Przepuściłem (T.I.) w drzwiach i korzystając z okazji, że znajduje się tak blisko, pochyliłem się nad nią i szepnąłem do ucha, że pięknie wygląda.

- Pięknie wyglądasz. - szepnął Zayn. Przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz, a policzki oblał rumieniec, co nie umknęło uwadze chłopaka.
- Dziękuję. - opowiedziałam wyraźnie zawstydzona. Weszłam do salonu, w którym roiło się od skąpo ubranych dziewczyn i śliniących się na ich widok chłopaków. Większość zmierzyła mnie wzrokiem, którego nie uznałam za przyjazny. Usiadłam na jednym z krzeseł przy masywnym drewnianym stole. Podobał mi się styl, w jaki urządzony był dom bruneta. Surowość nowoczesnych mebli przełamywały drewniane elementy i duże donice z kwiatami. Liczyłam, że ktoś pierwszy wykaże się inicjatywą nawiązania rozmowy, bo sama nie miałam na to odwagi. Po dziesięciu minutach wpatrywania się w ścianę stwierdziłam, że nie ma to większego sensu. Zarówno Zayn jak i Dakota znikęli z mojego pola widzenia, dlatego postanowiłam poszukać któregoś z nich. Sprawdziłam w kuchni, łazience i na tarasie. Po żadnym ani śladu. Nie byłam pewna, czy to zachowanie na miejscu, ale udałam się schodami na piętro, do bardziej "prywatnej" części domu. Przed wejściem do każdego z pomieszczeń grzecznie pukałam. W ostatnim pokoju znalazłam przyjaciółkę, całującą się z chłopakiem w lokach. Chyba miał na imię Harry. Nie chcąc im przeszkadzać, czym prędzej wyszłam i wróciłam na parter. Nie wiedziałam, gdzie mogę znaleźć Zayn'a, a mój imprezowy humor się ulotnił. Zarzuciłam kurtkę i wsunęłam do kieszeni telefon. Postanowiłam zrobić sobie spacer, a potem wrócić po Dakotę i resztę swoich rzeczy.
- A ty dokąd? - usłyszałam za sobą znajomy głos, który powodował, że moje mięśnie samoistnie się napinały. Odwróciłam się i z przyjemnością zauważyłam, że znajduję się w niebezpiecznej odległości od chłopaka. Zrobiłam krok do tyłu, przez co moje plecy napotkały zamknięte drzwi.
- Przewietrzyć się tylko. - odpowiedziałam niewinnie.
- Gdybyś chciała się tylko przewietrzyć, poszłabyś na taras. - wytknął, mrużąc oczy, przez co wyglądał naprawdę seksownie.
- Zayn, przepraszam, ale nie czuję się tu najlepiej. Imprezy nie są dla mnie. - spuściłam głowę.

Spuściła głowę, przez co nie mogłem dłużej wpatrywać się w te piękne oczy. Uniosłem jej brodę dwoma palcami, aby to zmienić. Odległość między nami była tak niewielka, że doskonale słyszałem przyspieszony oddech (T.I.). Była tak samo spięta jak podczas drogi. Zacząłem przypuszczać, że to ja tak na nią działałem i nie ukrywam, że podobało mi się to. W mojej głowie pojawiały się różne nieprzyzwoite myśli. Z pewnością były za to odpowiedzialne wypite chwilę wcześniej shoty. Im dłużej powtarzałem sobie, że nie mogę tego zrobić, tym większą miałem ochotę, żeby ją pocałować. Nie robiła nic, co wskazywałoby na to, że sama tego nie chce, co dodatkowo zachęcało mnie do działania. Nasze twarze dzieliły centymetry. Nie odrywaliśmy od siebie wzroku.
- (T.I.), wszędzie cię szukałam!
_______________________________________
Hej misie ♥️ jak Wam się podoba ta część? Jestem z niej średnio zadowolona, mam nadzieję, że chociaż połowie z Was przypadnie do gustu :) Pod ostatnim postem było mniej komentarzy niż zwykle, dlatego zastanawiam się, czy w ogóle kontynuować te opowiadanie..
littlegirl

PS. W przyszłym tygodniu post się raczej nie pojawi, bo wyjeżdżam nad morze ze szkoły :(

poniedziałek, 22 maja 2017

Fuckboy ~ cz.5

- Odłóż w końcu ten telefon, (T.I.). W ogóle nie słuchasz, co do ciebie mówię! - oburzyła się Dakota, trącając mnie łokciem. Uśmiechnęłam się przepraszająco i wyciszyłam dźwięk w komórce, po czym odłożyłam ją na brzeg ławki. Nie powinnam ciągle smsować, ale z Zayn'em rozmowa była o tyle ciekawsza niż z Dakotą, że tematy nam się nie kończyły. Świat plotek na temat innych uczniów nie był dla mnie nigdy atrakcyjny, dlatego ciężko było mi znaleźć nić porozumienia z przyjaciółką. Uwielbiałam spędzać z nią czas, ale nie można powiedzieć, żebyśmy się we wszystkim zgadzały. W przeciwieństwie do Zayn'a, który zdawał się mnie rozumieć bez słów. Przynajmniej tak mi się wydawało, ale na wszelki wypadek postanowiłam utrzymywać bezpieczny dystans między nami.

Nie mogłem uwierzyć, że spędziłem kolejną godzinę na pisaniu z młodszą od siebie dziewczyną, w dodatku, że miałem przeznaczyć ten czas na naukę. Egzaminy końcowe zbliżały się nieuchronnie, więc, chcąc nie chcąc, musiałem się trochę przyłożyć, ale nie miałem do tego teraz głowy. Myślałem tylko o tym, jak zaimponować (T.I.). Dobrze nam się rozmawiało, czułem, że się rozumiemy. Niszczyła wszystkie stereotypy dotyczące pierwszaków, jakie kiedykolwiek słyszałem albo sam zauważyłem. Nie mogłem się doczekać imprezy, która miała się odbyć następnego dnia. Pragnąłem spędzić ten czas w towarzystwie blondynki, by obserwować ją podczas rozmowy, w przeciwieństwie do pisania. Tylko raz słyszałem jej śmiech, był taki subtelny i melodyjny. (T.I.) kreowała się na pewną siebie i niezależną dziewczynę, jednak ja czułem, że tak naprawdę jest skryta i nieśmiała. Chciałem być tym, przed którym się otworzy. Zayn, przystopuj trochę rozbrzmiewał głos w mojej głowie. Otrząsnąłem się i powróciłem do pisania z nastolatką. Postanowiłem powstrzymać się od flirtowania i przejść na bardziej ogólne tematy. Im dłużej utrzymam dystans, tym lepiej dla niej.

Dźwięk budzika rozległ się w całym domu. Z zamkniętymi oczami odnalazłam ręką telefon pod poduszką i wyłączyłam go. Niechętnie zwlekłam się z łóżka i zaspana podreptałam do łazienki. Położyłam się dopiero przed 3, a wszystko z powodu Zayn'a, który zagadywał mnie za każdym razem, kiedy chciałam się pożegnać. Zastanawiałam się, czy on też będzie dzisiaj tak wykończony jak ja. Cztery godziny snu to zdecydowanie za mało dla takiego śpiocha jak ja. Wybrałam się do szkoły i wyszłam z domu. Na moje szczęście autobus spóźnił się kilka minut, dzięki czemu uniknęłam porannego joggingu. Lekcje okropnie mi się dłużyły, a na przerwach nie dostrzegłam Zayn'a ani razu.
- Nie ma go dziś w szkole. - usłyszałam znajomy głos za sobą, kiedy siedząc na parapecie rozglądałam się po szkolnym boisku. Zarumieniłam się zawstydzona. Sądziłam, że zachowywałam się dyskretnie.
- Kogo? - udałam zaskoczoną, co poskutkowało jedynie śmiechem przyjaciółki.
- Już nie udawaj, zakochańcu. Zayn i reszta zrobili sobie wolne, żeby przygotować wszystko na dzisiejszą imprezę. Swoją drogą, wpadniesz do mnie wcześniej? - zapytała, chociaż znała odpowiedź. Wiedziała, jak moi rodzice reagują na hasło "impreza", dlatego zawsze mówiłam im, że nocuję u Dakoty.
- Jasne, mogę zrobić ci make up. - zaproponowałam, żeby jakoś się odwdzięczyć. Poza tym, interesowałam się trochę makijażem i byłam w tym całkiem niezła. Przyjaciółka ucieszyła się i przystała na moją propozycję.
Reszta lekcji mijała tak wolno jak poprzednie. Nie tylko ja myślami byłam już w domu Zayn'a. Zastanawiałam się, czy na pewno dobrze robię. Wiedziałam, że nie powinnam sobie robić nadziei, ale nie mogłam przestać o nim myśleć. Po powrocie do domu zjadłam obiad i poinformowałam rodziców, że spędzam noc poza domem. Miałam mniej więcej dwie godziny do wyjścia, dlatego od razu skierowałam się do łazienki. Wzięłam orzeźwiający prysznic i umyłam włosy. Postanowiłam pobawić się nieco makijażem, przez co starciłam poczucie czasu. Efekt był co prawda niesamowity, ale zostało mi około 20 minut. Wyprostowałam włosy i spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy do kosmetyczki. Wróciłam do swojego pokoju i stanęłam przed szafą. Nie miałam pomyśłu co ubrać, żebym nie wyglądała, jakbym szykowała się na ten wieczór od tygodnia. Mój wybór padł na czarne rurki i bordową bluzkę z falbanką na ramionach. Spakowałam rzeczy do czarnej torby, upewniając się, że niczego nie zapomniałam. Włożyłam na stopy niskie czarne converse i wyszłam z domu. Nie spieszyłam się specjalnie do Dakoty, bo wiedziałam, że mam trochę czasu w zapasie.
- Jesteś w końcu! - zawołała wychodząc mi na przeciw, kiedy otwierałam furtkę.
- No, nawet przed czasem. - zaśmiałam się na widok spanikowanej nastolatki z ręcznikiem na głowie.
- Nie zdążymy. Na pewno się spóźnimy. Taki wstyd. Pierwsza impreza z trzecimi klasami, a my spóźnione.. - bełkotała jak oszalała, kiedy ja w tym czasie ściągałam buty.
- Przesadzasz. Nawet lepiej, jeśli przyjdziemy po czasie. Pokażemy, że mamy luźny stosunek do tych całych imprez. Wolisz, żeby myśleli, że desperacko odliczałaś godziny do dzisiejszego wieczoru? - zauważyłam poirytytowana jej narzekaniem. Dakota zastanowiła się chwilę i przyznała mi rację. Nie tracąc dłużej czasu na dyskusję, wzięłam się do roboty. Po 30 minutach makijaż był gotowy, a co więcej, wyszedł naprawdę świetnie. Dziewczyna wysuszyła i podkręciła lekko końcówki swoich brązowych włosów. Po przekopaniu zawartości jej szafy, wybrałyśmy krótką czarną sukienkę, która podkreślała idealną figurę nastolatki. Do tego ubrała wiszące złote kolczyki i czarne szpilki.
- Zostawię u ciebie piżamę i ciuchy na jutro, żeby zrobić trochę miejsca w torbie. - powiedziałam, rzucając ubrania na łóżko.
- Nie mogłaś założyć czegoś na obcasie? - zapytała z przekąsem, kiedy z powrotem ubierałam swoje trampki.
- Nie. - ucięłam. Nasz styl diametralnie się od siebie różnił, ale nie widziałam w tym nic złego. Lepiej czułam się w rurkach i trampkach niż obcisłej sukience, dlatego nie zamierzałam tego zmieniać. Wyszłyśmy z domu i ruszyłyśmy w stronę mieszkania Zayn'a. Byłyśmy spóźnione około godziny, ale nie zwracałam na to uwagi. Po chwili usłyszałam dźwięk swojej komórki, oznaczający otrzymaną wiadomość.
Idziecie w złą stronę skarbie. Odwróć się. Zayn x

_____________________________________________
Hej kochane, wracam do żywych! Nie mogę uwierzyć w to, jak długo nic nie dodawałam, ale musicie mi wybaczyć. Nie byłam ostatnio w najlepszej formie, a do tego doszła weekendowa praca.. Mam nadzieję, że teraz się to zmieni i będę publikowała kolejne rozdziały regularnie. A jeśli już o tym mowa, co sądzicie o tej części? :) Pamiętajcie, im więcej waszych komentarzy, tym większa motywacja dla mnie do pisania ♥️
littlegirl

sobota, 20 maja 2017

#Nialler ~2~

-Co tu robisz?- spytałam oddalając się o krok od niego. Wdech, wydech. Widziałam jego świdrujący wzrok po moim ciele.
-Myślałem, że szarpniesz się na trochę cieplejsze powitanie- zachichotał, a ja przewróciłam oczami.
-Dalej się na mnie gniewasz?-spytał i każdy normalny uważałby jego ton za skruszony, ale ja niestety go znam. Złamany chuj i tyle.
-Odpowiesz mi na pytanie?- spytałam unosząc brew i idąc w stronę stoliku, po czym usiadłam, a on poszedł w moje ślady.
-Skończyłem szkolenie.- powiedział zadowolony z siebie- od dziś jestem waszym przełożonym.- powiedział szczerząc się, a ja wybuchłam siarczystym śmiechem.
-Wiesz co to znaczy?- spytał nie kryjąc się ze spoglądaniem w mój dekolt.
-Trzy kroki w tył, proszę Pana.- warknęłam, na co tylko się zaśmiał.
-Będziesz musiała robić co każę. Jesteś tego świadoma, nie?- uniósł brew, a ja odwróciłam się na pięcie i podążyłam w stronę wyjścia. Kiedy się znalazłam na zewnątrz wzięłam ogromny haust świeżego powietrza.Nie zaznałam spokoju długo, bo sekundy później blondyn był tuż obok mnie.
-Dalej się gniewasz? Wiesz jak to było.. po prostu się zabawiliśmy.. nic wielkiego, słońce.- powiedział nonszalanckim tonem, a ja nim zdążyłam się powstrzymać uderzyłam go w twarz.
-Już się nie gniewam.- parsknęłam uśmiechając się promiennie.
-Dobra. Należało mi się.- zachichotał.
-Idziemy?- spytał obejmując mnie.
-My? Jak chcesz to idź. Ja wracam do bazy.- fuknęłam.
-To chodźmy razem.- wzruszył ramionami i pociągnął za sobą. Dotarliśmy do bazy i wszyscy udawali, ze nic takiego się nie stało. Gratulowali Horan'owi, cieszyli się, a ja nie mogąc wytrzymać jego widoku tak długo po prostu poszłam do siebie na górę. Położyłam się na łóżku jeszcze w ciuchach i zagapiłam się w sufit. Tak. Wiedziałam, że kiedyś wróci.. ale miałam nadzieję, że ja zdążę stąd się wyrwać.. nie udało się. Znowu. Jak powiedzieć, że łamię się na milion części? Wstałam i wyszłam z pokoju kierując się do przeciwległego, mając nadzieję, że Zayn będzie w środku i jako jedyny nie pada przed nim na ziemię. Zapukałam i czekałam na odpowiedź.
-Proszę!- usłyszałam zza drewnianej tafli i weszłam zamykając za sobą drzwi. Mulat popatrzył na mnie unosząc jedną brew.
-Nie witasz nowego lidera? -parsknął, a ja zmroziłam go wzrokiem. Szybko zdjęłam koszulkę przez głowę, a później spodenki, które pozostawiłam na podłodze i ruszyłam w stronę Malika, który się ochoczo uśmiechał.
-Może weźmiemy prysznic?- spytałam łapiąc go za ręce i pociągając w swoją stronę.
-Nie uważam, że to rozwiąże twoje problemy, ale chyba, mogę się poświęcić, jeśli chcesz.- zachichotał obejmując mnie w talii.
-Świetnie. Nie każ mi czekać, ok?- spytałam już będąc pod drzwiami łazienki. Weszłam i puściłam wodę w prysznicu, niemalże sekundy później mulat był przy mnie i wędrował swymi dłońmi po całym moim ciele. Było mi dobrze. Miałam ochotę zatrzymać czas, mimo, że osobę w których ramionach się chowam nie darzę uczuciem. Mimo, że to absurdalne i nierealne.
                                                                                ***
  Obudził mnie trzask drzwi. Poczułam dłonie Zayn'a wokół mnie i podniosłam zaspane powieki. Chyba nic dziwnego, że spędziłam noc u Malika. Na moje nieszczęście spałam twarzą do drzwi, a po otwarciu oczu musiałam zobaczyć nie kogo innego jak Horana naburmuszonego w drzwiach.
-Robię zebranie na dole.- powiedział przez zaciśnięte zęby.
-Tak? To czemu cię tam nie ma?- spytałam robiąc minę idiotki.
-Macie 3 minuty.- fuknął i wcale się nie ruszył z miejsca. Zdenerwowana  jego rządzeniem się wstałam kompletnie olewając fakt, że jestem w samej bieliźnie. Przecież i tak już mnie widział w takim stanie.
-Wstawaj, debilu.- mruknęłam do Zayna zabierając mu kołdrę. Rzuciłam ją na dywan. Ruszyłam ku drzwiom. Oczywiście ten idiota wciąż tu stoi.
-Chcę przejść.- powiedziałam patrząc mu w twarz. On uniósł brwi spoglądając na mnie z góry.
-Od kiedy dajesz?- spytał bez cienia kpiny.
-Od kiedy cię to interesuje?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie, po czym pchnęłam go, przeszłam i wściekła trzasnęłam drzwiami od mojego pokoju. DUPEK.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
CZĘŚĆ DALSZA
MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ PODOBA ;)
ZASADY TAKIE SAME
WIĘCEJ KOM-> SZYBCIEJ ROZDZIAŁ C:
#MALEŃKA

wtorek, 9 maja 2017

#Nialler

-Cholera!- przeklęłam sama siebie za własną głupotę. Usłyszałam ogłuszający alarm i intuicyjnie złapałam się za uszy, jakoś starając zagłuszyć jego wrzask. Tak to jest liczyć na kogoś.. miał rozbroić alarmy we wszystkich oknach, ale oczywiście po co. Wzięłam torbę i rzuciłam przez rozbite okno wiedząc, że Mike tam już będzie czekał i ją łapał.
-Wyjdę drugą stroną!- krzyknęłam wychylając się, żeby go zobaczyć.
-Czekać na ciebie?!- odkrzyknął wyraźnie zestresowany. Biedny, jest nowy w tej robocie.
-Poradzę sobie, jedźcie do bazy.- parsknęłam i odwróciłam się szukając wyjścia 'awaryjnego'.  Uśmiechnęłam się pod nosem widząc drzwi do zaplecza. Szybko rzuciłam się w tamtą stronę i szarpnęłam za klamkę. Drzwi nie drgnęły.
-Niech to szlag!- krzyknęłam wiedząc, że nie mam wiele czasu, bo zaraz  zlecą się psy. Rozejrzałam się jeszcze raz w poszukiwaniu ucieczki. Mój wzrok powędrował ku małemu wysoko usytuowanemu oknie. Tak banalne wyjście, że aż śmieszne. Wspięłam się na szafkę pod nim i dzięki swojej drobnej figurze zdołałam przejść przez nie omal nie upadając z drugiego piętra. Stanęłam na zewnętrznym parapecie i spojrzałam w dół. Nie ma mowy, żebym stąd skoczyła.. zabiję się. Usłyszałam syreny policyjne i poczułam adrenalinę napływającą do mojej krwi. Rozejrzała się i nie mając wyjścia skoczyłam na dach niższego budynku stojącego obok. Szybko przeszłam na jego drugą stronę, żeby nie być w pobliżu przed chwilą obrabowanego jubilera. Widząc parterowy balkonik pode mną skoczyłam na niego, a później na trawę w ogrodzie bloczku. Przeszłam na chodnik i ruszyłam powolnym krokiem między las bloków. Po dziesięciu minutach marszu stwierdziłam, że jestem już wystarczająco daleko od miejsca popełnienia przestępstwa. Stanęłam i oparłam się o ścianę budynku z którego wydobywała się głośna muzyka. Wyjęłam telefon '5 nieodebranych połączeń' Przewracając oczami oddzwoniłam pod ten numer.
-W porządku?- usłyszałam drżący głos nowego chłopaka, na co wybuchłam głośnym śmiechem.
-Czuję się wspaniale.- odparłam w końcu.
-Gdzie jesteś? Wyślemy kogoś..- zaczął, a mnie to irytowało.
-Słuchaj.. nie potrzebuję niańki, skończyłam swoją robotę, teraz idę się zabawić. Trafię do bazy.- rozłączyłam się. Odbiłam się od muru i spojrzałam na swój strój. Czarne air force'y, w tym samym kolorze koszulka z głębokim dekoltem w kształcie 'V' i jeans'owe spodenki. Jednym ruchem rozpuściłam włosy, które falami upadły na moje ramiona.
-Od biedy będzie..- mruknęłam sama do siebie i ruszyłam w stronę klubu. Ochroniarz wpuszczający popatrzył na mnie zaćmionym wzrokiem, na moje szczęście był młody. Ostentacyjnie nieco pociągnęłam bluzkę w dół jeszcze bardziej powiększając i tak już spory dekolt. Zachichotałam jak głupia idiotka, a on tylko z ogłupiałym uśmiechem skinął głową przepuszczając mnie do środka. Przeszłam i poprawiłam bluzkę. Ludzie są tak banalni. Przejechałam wzrokiem po tłumie szukając kogoś samotnego, skłonnego do postawienia kilku drinków. Postanowiłam wgłębić się w masę ocierających się o siebie ciał. Przepchnęłam się na mniej oblegany środek parkietu i zaczęłam poruszać zmysłowo ciało. Zamknęłam oczy i dałam się ponieść dźwiękom muzyki nie zważając na wzrok ludzi wokół. Poczułam czyjeś ręce na moich biodrach i uśmiechnęłam się pod nosem. Odwróciłam się i wpiłam w wargi nieznajomego. Mężczyzna też się nie bronił. Pewnie myślicie, że zachowuję się jak dziwka.. różnica jest taka, że ja sama decyduję kiedy chcę, co chcę, z kim i jest mi z tym dobrze. Bez słabości, przywiązania, czy bezsensownych, niepotrzebnych uczuć. Smak jego ust był dziwnie znajomy, ale nie mogę narzekać.. facet na prawdę ma talent do całowania. Uśmiechnęłam się przez pocałunek i oderwałam się, aby spojrzeć z kim mam przyjemność. Właśnie wtedy po raz kolejny spotkałam niebieskie znajome tęczówki. Przez chwilę myślałam, że to sen i w osłupieniu patrzyłam badając każdy centymetr twarzy mężczyzny.. przecież to nie możliwe.
-Byłem pewien, że takie ruchy to tylko u ciebie.- zaczął zadyszany- Ale muszę powiedzieć, że całujesz o wiele lepiej niż 3 lata temu.- uśmiechnął się tym swoim bezczelnym, obrzydliwie idealnym, firmowym uśmieszkiem.
-Co tu robisz?- spytałam oddalając się o krok od niego. Wdech, wydech.

_________________________________________________________________________________

CHYBA WRÓCIŁAM? :D
MAM NADZIEJĘ, ŻE PODOBA SIĘ POCZĄTEK.
MIAŁAM OCHOTĘ NA COŚ INNEGO,A CHCIELIŚCIE NIALLER'A ALBO LOU
WIĘC MACIE!
ZNACIE ZASADY.. IM WIĘCEJ KOM. TYM SZYBCIEJ NEXT! ^-^ 

#maleńka