-Dziwię się, że ty nie jesteś.- przewróciłam oczami na jego cwaniacki uśmieszek, kiedy znowu był co raz bliżej.
-Wiesz.. nie mam się czego wstydzić.- poruszał brwiami, a ja parsknęłam w odpowiedzi.
-Myślę, że ty też nie masz czego.- teraz szepnął stając naprzeciw mnie. Woda, która mi była za piersi, jemu zakrywała do połowy brzuch. Nie żebym narzekała. Przejechał swoimi dłońmi wzdłuż moich ramion, dzięki czemu gęsia skórka pojawiła się na nich. Teraz żałuję, że to widzi. Zauważył i się uśmiechnął z wyższością.
-Podoba mi się, jak reagujesz na mój dotyk.- powiedział głębokim głosem, przez co po raz kolejny się wzdrygnęłam, co wywołało u niego uśmiech.. zaczyna mi się podobać jego uśmiech z idealnie białymi zębami.
-Niby jak?- spytałam ignorancko, a on zachichotał.
-Właśnie tak.- mruknął po czym położył swoje dłonie na moich biodrach i przyciągnął bliżej siebie. Ciągle próbowałam powstrzymać się od myślenia nad tym, że jest całkiem nagi. Horan przejechał dłońmi wzdłuż mojej talii i znów wylądowały na moich biodrach, a moja skóra znowu pokryła się gęsią skórką, przez co lekko zarumieniłam się.
-Dalej nie wiesz?- spytał cicho patrząc mi prosto w oczy.
-Nie mam pojęcia o co ci chodzi.- parsknęłam nie dając za wygraną.
-Jak chcesz..- uśmiechnął się pod nosem i nim zdążyłam zareagować, po raz drugi w ciągu kilku godzin znajomości wpił się w moje usta mocno przytrzymując mnie, abym się nie wyrwała.. może wcale nie miała tego w planach. Nie spodziewanie ścisnął mocno moje pośladki przez co cicho jęknęłam.. cholera nie mogłam się powstrzymać?! A on się zaśmiał i jego język już gładził moje podniebienie, a mi wcale to nie przeszkadzało.. czyżbym już zarażała się głupotą? Dopiero co zerwałam z chłopakiem.. chyba mam prawo się trochę zabawić? Zaczęłam z nim walkę o dominację pod wpływem czego mruknął z zadowoleniem. Oderwałam się od niego przez brak tchu, a on się szeroko uśmiechał i patrzył na pewnie moją już rozpaloną twarz.
-Nie wyobrażaj sobie za wiele.- fuknęłam i wyszłam z wody czując jego palący wzrok na moim ciele, dziękowałam Bogu za to, że zdecydowałam się ubrać kremowy koronkowy komplet bielizny, a nie na przykład majtki w kropki.. byłaby kompletna żenada. Odwróciłam się w jego stronę, a on patrzył na mnie z otwartą buzią ze zdziwienia.
-Idę się osuszyć i ubrać. Nie wchodź do domku goły, bo więcej się do ciebie nie odezwę. Rozumiesz?- uniosłam brwi i spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
-Nie łatwiej byłoby mnie ukarać?- znowu cwaniacki uśmiech.
-Horan, jesteś niewyżytym nastolatkiem, czy jak?- parsknęłam i ruszyłam w stronę domku po drodze zabierając swoje ciuchy. Na szczęście był otwarty. Weszłam i przeżyłam na prawdę miłe zaskoczenie, bo zamiast wejść do brudnego i starego domku bez elektryczności... okazała mi się nowocześnie urządzona rezydencja.. lepiej niż moje mieszkanie. Dla porównania powiem, że mieszkam w mieście, a to jest jakieś zadupie krótko mówiąc. Szybko znalazłam łazienkę i bez skrępowania skorzystałam z prysznica. Jak tylko wyszłam spod niego z mojego gardła wydobył się przeraźliwy pisk i z powrotem wskoczyłam tam gdzie byłam po czym szybko zasunęłam zasłonkę, zasłaniając obnażone ciało.
-Co ty do kurwy nędzy to robisz?!- krzyknęłam i usłyszałam gromki śmiech Horan'a.
-Musiałem skorzystać z toalety.-parsknął nie ruszając się z miejsca.
-Akurat jak biorę prysznic?-fuknelam coraz bardziej zażenowania.
-Wyjdź- warknęłam zdenerwowana ciągle stojąc za zasłoną.
-Piękne ciałko.- szepnął zaglądając za zasłonkę przez co tym razem owinelam sie nią zanim wyszedł.
-Idiota. Debil skończony. Zboczeniec. Bipolarny chuj.- warczałam raz po raz wycierajac sie w ręcznik, który prawdopodobnie przyniósł mi kiedy przyszedł 'skorzystać z toalety'. Gówno prawda. Ubrałam poprzednie ciuchy i wyparowałam z łązienki chcąc wygarnąć wszystko tej zakompleksionej gwiazdeczce.
One Direction i My.. - imaginy
sobota, 3 września 2016
czwartek, 30 czerwca 2016
Horan #1
Stałam w tłumie nastolatek próbując przedostać się na druh stronę ulicy. Nie dość, ze humor chujowy to na dodatek spóźnię się na muzykę... znowu. On mnie kiedyś wywali, przysięgam.
Nastolatki Piszczek jak najęte, a ja po raz kolejny nie wiedziałam o co tyle krzyku. Pchałam się nadal do przodu, aż wypadła na pustą przestrzeń oczywiście obijając przy tym kolana.
Podniosłam się i poczułam silny uścisk dłoni na prawym ramieniu. -Proszę wracać na miejsce. - usłyszałam niski głos i spojrzałam za siebie. Zobaczyłam wysokiego, mężczyznę i zaczęłam krzyczeć będąc na skraju załamania.
-Proszę mnie puścić do cholery! Znowu spóźnię się na te pieprzone lekcje przez cholernego chłopa.. byłego. Więc lepiej daj mi iść, albo skopię Ci tyłek!- piszczałam próbując uwolnić się od silnego uścisku.
-Puść ją.. - usłyszałam znudzony głos, a laseczki zaczęły jeszcze bardziej piszczeć. Odwróciłam się i spotkałam z jego błękitnym oczami. I co? O niego tak wiele krzyku? Spodziewałam do kogoś lepszego.. to nic, że jest chodzącą perfekcją.
-Dzięki.- fuknęłam i już miałam iść w swoją stronę kiedy tym razem to on ujął mnie za dłoń. Powaga? Jak nie jeden to drugi.
-Chyba masz u mnie dług.- mruknął przyciągając mnie do siebie. Arogancki.
-Przecież podziękowałam- parsknęłam chcąc się wyrwać. Znów.
-Spędzisz ze mną dzień.- powiedział wzruszając ramionami, a ja otworzyłam szerzej oczy.
-Nie.- fuknęłam tracąc cierpliwość.
-Widzisz je?- spojrzał na tłum - One wszystkie dałyby się posiekać za to,żeby ze mną rozmawiać. Uśmiechnął się ironicznie, a ja poczułam obrzydzenie.
-To czemu je nie zaprosisz?- popatrzyłam na niego jak na idiotę.
-Bo to ty mnie zaintrygowałaś.- uśmiechnął się cwaniacko i dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, ze on kompletnie ignoruje swoje fanki.
-Ok- powiedziałam- ale jeżeli rozdasz 20 autografów i zrobisz 20 zdjęć. - skrzyżowałam ramiona na piersiach
-Co?- spytał marszcząc brwi.
-Nie zachowuj się jak idiotka. Słyszałeś.- powiedziałam z politowaniem, a on zmarszczył brwi.
-Jesteś pierwszą łaską którą mówi do mnie w ten sposób.
-Zaczyna mi się to podobać.. zastanawia mnie to, jaka jesteś nocą.- wyszeptał mi do ucha i zostawiając oniemiałą. poszedł do tłumu i robił po kolei zdjęcia, rozdawał autografy.
-25 specjalnie dla ciebie, księżniczko- mruknął mi do ucha i pociągnął w stronę limuzyny.
Weszłam już bez kłótni. Nawet jeśli chcę być na lekcji to nie mogę.
-Wiesz, że to jest uprowadzenie?- powiedziałam z nudzonym głosem.
-Oj przestań marudzić.Masz coś pod bluzką?- spytał perfidnie się nachylając i patrząc w mój dekolt który na szczęście nie był za duży.
-Ej!- pisnęłam i przeszłam na równolegle siedzenia, a blondyn zaczął się śmiać.
-Bardzo śmieszne.- fuknęłam.
-Jedziemy nad jezioro.- poinformował mnie, a ja otworzyłam szerzej oczy. -Nie?- uniosłam wysoko brwi patrząc na przystojnego idiot... znaczy fu ble, w ogóle nie przystojnego idiotę, który siedział przede mną. -Tak. Rozdałem zdjęcia i autografy, a ty masz mi poświęcić caalutki dzień.- mówił z cwaniackim uśmiechem wyrysowanym na twarzy. Jechaliśmy chwilę w milczeniu i powoli cisza z komfortowej stawała się niezręczna. Patrzyłam na blondyna zastanawiając się skąd go kojarzę. -Ty jesteś Horan z 1D?- spytałam marszcząc brwi, a on się uśmiechnął. -Dokładnie. A ty, księżniczko?- spytał siadając obok mnie. Znowu. Jakoś tym razem mniej mi to przeszkadza.. chyba się przyzwyczajam.
-Na pewno nie księżniczką.- przewróciłam oczami, a on zachichotał.
-To jak masz na imię?- dopytał po raz kolejny. -[T.I.]- mruknęłam w odpowiedzi. -Więc Julia.. cholernie mi się podobasz.- mówił powoli się do mnie zbliżając. W przeciwieństwie do mojej wcześniejszej reakcji tym razem zatonęłam w jego szmaragdowych oczach, kiedy zauważyłam, że samochód przestał jechać i jak poparzona wyskoczyłam z auta
-Jesteśmy.- pisnęłam a on po raz kolejny wybuchł śmiechem.
-Jesteś urocza i zadziorna.. da się tak?- spytał z cwaniackim uśmiechem, a ja wzruszyłam ramionami z obojętnością starając się nie okazywać, że w moim brzuchu szaleje stado motyli.
Jak tylko wyszłam rozejrzałam się wokół.. jesteśmy na jakimś pustkowiu.. zabitą dechami dziurą Co jeśli ten psychol mnie uprowadził i chce mnie zabić..? Gorączkowo obracałam się w kółko szukając oznak cywilizacji -Będziemy tu sami?- sapnęłam roztrzęsionym głosem
-Tak.. chyba nie powiesz, że się czegoś obawiasz?- spytał z błyskiem w oku blondyn.
-Uhm.. czyli się mnie nie boisz, prawda? Masz obie nerki..?- spytał oglądając mnie z góry do dołu.
Zachłysnęłam się powietrzem. Wiedziałam! Wiedziałam, ze to będzie złe. Zaczęłam się wycofywać, a chłopak wybuchł gromkim śmiechem.
Zmarszczyłam na to brwi zatrzymując się w miejscu.
-Gdybyś widziała swoją minę!- krzyczał między kolejnymi atakami śmiechu, a ja zrozumiałam, ze to był 'żart'.
-Bardzo śmieszne.- wybełkotałam, odwróciłam się i ruszyłam przed siebie ze skrzyżowanymi ramionami na piersiach.
-[T.I.].- zaczął blondyn i usłyszałam jak podąża za mną.
-Chyba nie powiesz, że obrazisz się na mnie przez głupi żarcik?- spytał łapiąc mnie za ramię, a ja nadal się nie odzywałam.
-Jeżeli nie chcesz, żebym cię pocałował to się odezwij.- mruknął stając przede mną.
To jest szantaż! Nie.. nie zrobi tego. Dam mu w twarz. Nie odważy się.
Jego usta były coraz bliżej, a ja chciałam w końcu coś powiedzieć.. Horan zauważył to i błyskawicznie wpił mi się w usta.
Musiałabym skłamać, gdybym powiedziała, że mi się nie podoba.Ale on nie musiał wcale o tym wiedzieć, prawda?
Oderwał się ode mnie, kiedy zaczęło nam brakować powietrza.
-Całkiem nieźle jak na pierwszy raz.- mruknął z cwaniackim uśmiechem na ustach.
-Pocałunek z gejem mogę wykreślić z listy celów życiowych. Dzięki Horan.- mruknęłam.
-Mów co chcesz.. i tak wiem, że mnie pragniesz.- zachichotał, a ja przewróciłam oczami. Chłopak złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić z powrotem. Niedaleko stał domek, którego wcześniej nie zauważyłam
Czerwona lampka zaświeciła mi się w głowie i wiedziałam, że to nie skończy się dobrze.
-Idziemy popływać.- wyszeptał do mojego ucha, dzięki czemu uruchomił dreszcze biegające wzdłuż mojego kręgosłupa.
-Chciałeś powiedzieć, że idziesz popływać?- spytałam udając optymistkę.
-Nie, chciałem powiedzieć, że zrzucimy ciuchy i wskoczymy do jeziora.
-Chyba cię popierdzieliło.- fuknęłam i zauważyłam, że nadal nie wyrwałam dłoni z jego większej.
Doszliśmy nad jezioro a mój towarzysz zaczął ściągać ubrania. Myśląc, że zostanie w bokserkach podziwiałam jego boskie ciało.. znaczy no.. fuj. Nim zdążyłam się obejrzeć blondyn zdjął WSZYSTKO co miał na sobie.
-Możesz patrzeć. Jestem w wodzie.- krzyknął, a ja powoli otworzyłam oczy.Nie kłamał.. tym razem.
-Idziesz?- spytał, a ja pokręciłam głową na znak, że nie.
-Jesteś pewna, że nie chcesz sama tu przyjść?- spytał z groźbą w głosie, która zjeżyła mi włoski na karku.
-Grozisz mi?- parsknęłam chcąc zgrywać tą odważną.
-Nie, po prostu ładnie proszę. Mogę ci pomóc się rozebrać i tu przyjść, ale nie wiem czy wtedy zdołam powstrzymać się od przepieprzenia cię tam, na miejscu.- powiedział z cwaniackim uśmiechem na ustach.
-Jesteś chory.- warknęłam mrużąc na niego oczy.
-To znaczy, że dołączysz sama?- spytał z tryumfalnym uśmiechem na twarzy.
-Zostanę w bieliźnie,a ty się odwróć, bo inaczej nic z tego.- powiedziałam z groźbą w głosie, a on kręcąc głową i chichocząc odkręcił się.
-Zdjęłam ciuchy i zostając w bieliźnie weszłam do jeziora. Zatrzymałam się dopiero, gdy woda sięgała mi do piersi i szczelnie okrywała.
-Już.- powiedziałam stojąc w miejscu skrępowana.
-Co taka spięta?- spytał Horan podpływając do mnie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie zdążyłam całego sprawdzić, ale mam nadzieję, że się podoba i oczywiście postaram się sprawdzić błędy w najbliższe dni :)
#Maleńka
-Jedziemy nad jezioro.- poinformował mnie, a ja otworzyłam szerzej oczy. -Nie?- uniosłam wysoko brwi patrząc na przystojnego idiot... znaczy fu ble, w ogóle nie przystojnego idiotę, który siedział przede mną. -Tak. Rozdałem zdjęcia i autografy, a ty masz mi poświęcić caalutki dzień.- mówił z cwaniackim uśmiechem wyrysowanym na twarzy. Jechaliśmy chwilę w milczeniu i powoli cisza z komfortowej stawała się niezręczna. Patrzyłam na blondyna zastanawiając się skąd go kojarzę. -Ty jesteś Horan z 1D?- spytałam marszcząc brwi, a on się uśmiechnął. -Dokładnie. A ty, księżniczko?- spytał siadając obok mnie. Znowu. Jakoś tym razem mniej mi to przeszkadza.. chyba się przyzwyczajam.
-Na pewno nie księżniczką.- przewróciłam oczami, a on zachichotał.
-To jak masz na imię?- dopytał po raz kolejny. -[T.I.]- mruknęłam w odpowiedzi. -Więc Julia.. cholernie mi się podobasz.- mówił powoli się do mnie zbliżając. W przeciwieństwie do mojej wcześniejszej reakcji tym razem zatonęłam w jego szmaragdowych oczach, kiedy zauważyłam, że samochód przestał jechać i jak poparzona wyskoczyłam z auta
-Jesteśmy.- pisnęłam a on po raz kolejny wybuchł śmiechem.
-Jesteś urocza i zadziorna.. da się tak?- spytał z cwaniackim uśmiechem, a ja wzruszyłam ramionami z obojętnością starając się nie okazywać, że w moim brzuchu szaleje stado motyli.
Jak tylko wyszłam rozejrzałam się wokół.. jesteśmy na jakimś pustkowiu.. zabitą dechami dziurą Co jeśli ten psychol mnie uprowadził i chce mnie zabić..? Gorączkowo obracałam się w kółko szukając oznak cywilizacji -Będziemy tu sami?- sapnęłam roztrzęsionym głosem
-Tak.. chyba nie powiesz, że się czegoś obawiasz?- spytał z błyskiem w oku blondyn.
-Uhm.. czyli się mnie nie boisz, prawda? Masz obie nerki..?- spytał oglądając mnie z góry do dołu.
Zachłysnęłam się powietrzem. Wiedziałam! Wiedziałam, ze to będzie złe. Zaczęłam się wycofywać, a chłopak wybuchł gromkim śmiechem.
Zmarszczyłam na to brwi zatrzymując się w miejscu.
-Gdybyś widziała swoją minę!- krzyczał między kolejnymi atakami śmiechu, a ja zrozumiałam, ze to był 'żart'.
-Bardzo śmieszne.- wybełkotałam, odwróciłam się i ruszyłam przed siebie ze skrzyżowanymi ramionami na piersiach.
-[T.I.].- zaczął blondyn i usłyszałam jak podąża za mną.
-Chyba nie powiesz, że obrazisz się na mnie przez głupi żarcik?- spytał łapiąc mnie za ramię, a ja nadal się nie odzywałam.
-Jeżeli nie chcesz, żebym cię pocałował to się odezwij.- mruknął stając przede mną.
To jest szantaż! Nie.. nie zrobi tego. Dam mu w twarz. Nie odważy się.
Jego usta były coraz bliżej, a ja chciałam w końcu coś powiedzieć.. Horan zauważył to i błyskawicznie wpił mi się w usta.
Musiałabym skłamać, gdybym powiedziała, że mi się nie podoba.Ale on nie musiał wcale o tym wiedzieć, prawda?
Oderwał się ode mnie, kiedy zaczęło nam brakować powietrza.
-Całkiem nieźle jak na pierwszy raz.- mruknął z cwaniackim uśmiechem na ustach.
-Pocałunek z gejem mogę wykreślić z listy celów życiowych. Dzięki Horan.- mruknęłam.
-Mów co chcesz.. i tak wiem, że mnie pragniesz.- zachichotał, a ja przewróciłam oczami. Chłopak złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić z powrotem. Niedaleko stał domek, którego wcześniej nie zauważyłam
Czerwona lampka zaświeciła mi się w głowie i wiedziałam, że to nie skończy się dobrze.
-Idziemy popływać.- wyszeptał do mojego ucha, dzięki czemu uruchomił dreszcze biegające wzdłuż mojego kręgosłupa.
-Chciałeś powiedzieć, że idziesz popływać?- spytałam udając optymistkę.
-Nie, chciałem powiedzieć, że zrzucimy ciuchy i wskoczymy do jeziora.
-Chyba cię popierdzieliło.- fuknęłam i zauważyłam, że nadal nie wyrwałam dłoni z jego większej.
Doszliśmy nad jezioro a mój towarzysz zaczął ściągać ubrania. Myśląc, że zostanie w bokserkach podziwiałam jego boskie ciało.. znaczy no.. fuj. Nim zdążyłam się obejrzeć blondyn zdjął WSZYSTKO co miał na sobie.
-Możesz patrzeć. Jestem w wodzie.- krzyknął, a ja powoli otworzyłam oczy.Nie kłamał.. tym razem.
-Idziesz?- spytał, a ja pokręciłam głową na znak, że nie.
-Jesteś pewna, że nie chcesz sama tu przyjść?- spytał z groźbą w głosie, która zjeżyła mi włoski na karku.
-Grozisz mi?- parsknęłam chcąc zgrywać tą odważną.
-Nie, po prostu ładnie proszę. Mogę ci pomóc się rozebrać i tu przyjść, ale nie wiem czy wtedy zdołam powstrzymać się od przepieprzenia cię tam, na miejscu.- powiedział z cwaniackim uśmiechem na ustach.
-Jesteś chory.- warknęłam mrużąc na niego oczy.
-To znaczy, że dołączysz sama?- spytał z tryumfalnym uśmiechem na twarzy.
-Zostanę w bieliźnie,a ty się odwróć, bo inaczej nic z tego.- powiedziałam z groźbą w głosie, a on kręcąc głową i chichocząc odkręcił się.
-Zdjęłam ciuchy i zostając w bieliźnie weszłam do jeziora. Zatrzymałam się dopiero, gdy woda sięgała mi do piersi i szczelnie okrywała.
-Już.- powiedziałam stojąc w miejscu skrępowana.
-Co taka spięta?- spytał Horan podpływając do mnie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie zdążyłam całego sprawdzić, ale mam nadzieję, że się podoba i oczywiście postaram się sprawdzić błędy w najbliższe dni :)
#Maleńka
sobota, 4 czerwca 2016
Harold 3
Cholera. Kocham jak chłopaki robią tak szarmanckie gesty.. chyba nie zdziwicie się, jeżeli powiem, że do końca dnia w mojej głowie gościł obraz zielonookiego loczka z uszczypliwym i kochanym charakterkiem.
-Co do cholery..- jęknęłam zachrypniętym od spania głosem.
-[T.I.]!!- usłyszałam znów przeraźliwy krzyk rodziciela z dołu.
-Co?!- odkrzyknęłam zdenerwowana.. jest sobota.
-Zejdź mamy gości.-odparł już nieco ciszej.
-Świetnie!- fuknęłam sama do siebie. Jak to Marlena to zabije. 10-cioletnia sąsiadka, którą myśli, ze jesteśmy przyjaciółkami. Nienawidzę dzieci. Stoczylam się z łóżka i poczłapałam do krzesła, gdzie leżał mój cieplutki milutki szlafroczek. Otuliłam się miłym materiałem i ubierając kapcie "kłapouchy' poczłapałam na dół. Słyszałam jak tata o czymś opowiada i wtargnęłam do kuchni. Nie zwracając uwagi na to, z kim rozmawia podeszłam do lady i nalałam sobie szklankę wody. Odwróciłam się przodem do kuchni i wypiłam jej zawartość.
-Cześć Harry. - odparlam zaspanym głosem i usmiechnęlam się do siebie.
-Cześć [T.I.]- usłyszałam charakterystyczną chrypke chłopaka i to mnie wybudziło.
-Harry?!- pisnęłam otwierając szeroko oczy i usłyszałam dźwięczny śmiech.
-Co Ty tu robisz?-wydusiłam z siebie.
-Pomyślałem, ze wpadnę na kawę. Byłem w pobliżu.
-Bardzo dobrze pomyślałeś. Moja [T.I.] Nie ma zbyt wielu kolegów. Prawda?- zawtórował mu mój ojciec. Zabije go.
-Tato.-prychnęłam.
-My już kawę wypiliśmy.. Weź Harry'ego do siebie.- poganiał mnie a ja otwarłam usta ze zdumienia.
-Nie.-fuknęłam.
-No to może Pan skończy mi opowieść jak to [T.I.] pocałowała żabę.- zaczął Styles.
-Właściwie to chodź!- pisnęłam przerażona niemal ciągnąć za sobą loczka na górę. Gdy już byliśmy w zaciszu moich czterech ścian usiadłam na łóżku przyglądając się Harry'emu trzymającego moje zdjęcie z dzieciństwa.
-Byłaś słodka jak byłaś mała.. Ale na prawdę myślałaś, że żaba zamieni się w księcia?- zachichotał, a ja przewróciłam oczami. Gdyby mi za to płacono zostałabym milionerem.
-Co tu robisz?-spytałam nie do końca rozumiejąc jego logikę.
-Chciałem cię zobaczyć.- powiedział po prostu i usiadł obok mnie. Przesunęłam się bliżej ściany, a on wybuchł dźwięcznym śmiechem, a mnie przeszły ciarki.. znowu. Co się do cholery ze mną dzieje?! Przysunął się bliżej mnie, a ja wstrzymałam oddech.
-Próbuję sobie wyobrazić co masz pod szlafroczkiem... ale myślę, że łatwiej byłoby, gdybyś go ściągnęła.- wyszeptał czule, a ja... ja nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Nie zapędzaj się.- odchrząknęłam znacząco i biorąc dresy i bluzkę z szafy zamknęłam się w łazience zostawiając bruneta samego. Chwile stałam i patrzyłam na swoje odbicie w lustrze. Serce tak cholernie szybko mi waliło, gdy był obok.. [T.I.] opamiętaj się. Po ubraniu się wyszłam, a loczek wstał z miejsca i teraz opierał się o ścianę obok drzwi w których stałam.
-Nie dokładnie o to mi chodziło, ale też może być.-zachichotał.
-Ughg..- warknęłam zdenerwowana i usiadłam przy biurku.
-Oj nie gniewaj się.. tylko żartowałem, mała.- usłyszałam tuż przy swoim uchu i znów poczułam te prądy, które przechodziły przez całe moje ciało.
-Jedź ze mną gdzieś.- dotarło do moich uszu po chwili ciszy.
-Co?- odwróciłam się marszcząc brwi i spotkałam się ze Styles'em twarzą w twarz. On stał pochylony nad fotelem, a ja w nim siedziałam.
-Jedź ze mną.- powtórzył z pewnym siebie uśmiechem na ustach.
-Umm,.. no jasne.. tylko pozwól mi się przebrać.- powiedziałam i wstałam, przez co Harry musiał się odsunąć.
-Skarbie idę do pracy!- usłyszałam krzyk z dołu.
-Jasne..- mruknęłam sama do siebie zdenerwowana, ze znów nie będę widziała ojca przez cały dzień. Ciągle tylko praca.
-Jak jest na zewnątrz?- spytałam loczka, który przyglądał mi się z ciekawością.
-Ciepło.. bardzo ciepło.-odpowiedział i dalej stał w bezruchu.
-Możesz poczekać na dole.- rzuciłam od niechcenia, a on przytaknął, kiedy ja kierowałam się w stronę szafy. Bez dłuższego zastanawiania się ubrałam jasne jeans'owe spodenki z wysokim stanem, czarną bluzkę z trójkątem prześwitującego materiały w dole pleców i oczywiście białe trampki. Do kieszeni wzięłam telefon i klucze... gotowa zeszłam na dół. Nie chciało mi się malować, ani ogarniać, wiec gdy byłam już na schodach przeczesałam parę razy włosy palcami. Loczek patrzył tempo w telewizor póki nie stanęłam przed nim wyłączając go.
-Ślicznie wyglądasz.- odparł po chwili lustrowania mnie od góry do dołu i cmoknął mnie w policzek, a ja odetchnęłam z ulgą.. cholera, chyba mi zależy.
-Dzięki.- szepnęłam i oboje wyszliśmy.
-Jesteś samochodem?- spytałam zdziwiona widząc czarne audi.
-Oczywiście. Jedziemy w dłuższą trasę.- mrugnął do mnie, a na moim ciele uformowała się gęsia skórka.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Co do cholery..- jęknęłam zachrypniętym od spania głosem.
-[T.I.]!!- usłyszałam znów przeraźliwy krzyk rodziciela z dołu.
-Co?!- odkrzyknęłam zdenerwowana.. jest sobota.
-Zejdź mamy gości.-odparł już nieco ciszej.
-Świetnie!- fuknęłam sama do siebie. Jak to Marlena to zabije. 10-cioletnia sąsiadka, którą myśli, ze jesteśmy przyjaciółkami. Nienawidzę dzieci. Stoczylam się z łóżka i poczłapałam do krzesła, gdzie leżał mój cieplutki milutki szlafroczek. Otuliłam się miłym materiałem i ubierając kapcie "kłapouchy' poczłapałam na dół. Słyszałam jak tata o czymś opowiada i wtargnęłam do kuchni. Nie zwracając uwagi na to, z kim rozmawia podeszłam do lady i nalałam sobie szklankę wody. Odwróciłam się przodem do kuchni i wypiłam jej zawartość.
-Cześć Harry. - odparlam zaspanym głosem i usmiechnęlam się do siebie.
-Cześć [T.I.]- usłyszałam charakterystyczną chrypke chłopaka i to mnie wybudziło.
-Harry?!- pisnęłam otwierając szeroko oczy i usłyszałam dźwięczny śmiech.
-Co Ty tu robisz?-wydusiłam z siebie.
-Pomyślałem, ze wpadnę na kawę. Byłem w pobliżu.
-Bardzo dobrze pomyślałeś. Moja [T.I.] Nie ma zbyt wielu kolegów. Prawda?- zawtórował mu mój ojciec. Zabije go.
-Tato.-prychnęłam.
-My już kawę wypiliśmy.. Weź Harry'ego do siebie.- poganiał mnie a ja otwarłam usta ze zdumienia.
-Nie.-fuknęłam.
-No to może Pan skończy mi opowieść jak to [T.I.] pocałowała żabę.- zaczął Styles.
-Właściwie to chodź!- pisnęłam przerażona niemal ciągnąć za sobą loczka na górę. Gdy już byliśmy w zaciszu moich czterech ścian usiadłam na łóżku przyglądając się Harry'emu trzymającego moje zdjęcie z dzieciństwa.
-Byłaś słodka jak byłaś mała.. Ale na prawdę myślałaś, że żaba zamieni się w księcia?- zachichotał, a ja przewróciłam oczami. Gdyby mi za to płacono zostałabym milionerem.
-Co tu robisz?-spytałam nie do końca rozumiejąc jego logikę.
-Chciałem cię zobaczyć.- powiedział po prostu i usiadł obok mnie. Przesunęłam się bliżej ściany, a on wybuchł dźwięcznym śmiechem, a mnie przeszły ciarki.. znowu. Co się do cholery ze mną dzieje?! Przysunął się bliżej mnie, a ja wstrzymałam oddech.
-Próbuję sobie wyobrazić co masz pod szlafroczkiem... ale myślę, że łatwiej byłoby, gdybyś go ściągnęła.- wyszeptał czule, a ja... ja nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Nie zapędzaj się.- odchrząknęłam znacząco i biorąc dresy i bluzkę z szafy zamknęłam się w łazience zostawiając bruneta samego. Chwile stałam i patrzyłam na swoje odbicie w lustrze. Serce tak cholernie szybko mi waliło, gdy był obok.. [T.I.] opamiętaj się. Po ubraniu się wyszłam, a loczek wstał z miejsca i teraz opierał się o ścianę obok drzwi w których stałam.
-Nie dokładnie o to mi chodziło, ale też może być.-zachichotał.
-Ughg..- warknęłam zdenerwowana i usiadłam przy biurku.
-Oj nie gniewaj się.. tylko żartowałem, mała.- usłyszałam tuż przy swoim uchu i znów poczułam te prądy, które przechodziły przez całe moje ciało.
-Jedź ze mną gdzieś.- dotarło do moich uszu po chwili ciszy.
-Co?- odwróciłam się marszcząc brwi i spotkałam się ze Styles'em twarzą w twarz. On stał pochylony nad fotelem, a ja w nim siedziałam.
-Jedź ze mną.- powtórzył z pewnym siebie uśmiechem na ustach.
-Umm,.. no jasne.. tylko pozwól mi się przebrać.- powiedziałam i wstałam, przez co Harry musiał się odsunąć.
-Skarbie idę do pracy!- usłyszałam krzyk z dołu.
-Jasne..- mruknęłam sama do siebie zdenerwowana, ze znów nie będę widziała ojca przez cały dzień. Ciągle tylko praca.
-Jak jest na zewnątrz?- spytałam loczka, który przyglądał mi się z ciekawością.
-Ciepło.. bardzo ciepło.-odpowiedział i dalej stał w bezruchu.
-Możesz poczekać na dole.- rzuciłam od niechcenia, a on przytaknął, kiedy ja kierowałam się w stronę szafy. Bez dłuższego zastanawiania się ubrałam jasne jeans'owe spodenki z wysokim stanem, czarną bluzkę z trójkątem prześwitującego materiały w dole pleców i oczywiście białe trampki. Do kieszeni wzięłam telefon i klucze... gotowa zeszłam na dół. Nie chciało mi się malować, ani ogarniać, wiec gdy byłam już na schodach przeczesałam parę razy włosy palcami. Loczek patrzył tempo w telewizor póki nie stanęłam przed nim wyłączając go.
-Ślicznie wyglądasz.- odparł po chwili lustrowania mnie od góry do dołu i cmoknął mnie w policzek, a ja odetchnęłam z ulgą.. cholera, chyba mi zależy.
-Dzięki.- szepnęłam i oboje wyszliśmy.
-Jesteś samochodem?- spytałam zdziwiona widząc czarne audi.
-Oczywiście. Jedziemy w dłuższą trasę.- mrugnął do mnie, a na moim ciele uformowała się gęsia skórka.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, ze mnie nie było tak długo.Wracam z 3 częścią imagina :3Pisać czy kontynuować, czy się przejadło ;)
#Maleńka
piątek, 15 kwietnia 2016
Harold 2
-Jak to mi?- spytał oburzony, a ja wzruszyłam ramionami.
-Jest gejem,- dodałam po chwili ciszy, a Styles znowu skupił na nim wzrok, przez co zachichotałam.
-Wolę dziewczyny.- parsknął po kilku sekundach z powrotem na mnie patrząc.
-Takie jak ty- dodał i jego uśmiech znów okalały przesłodkie dołeczki.
-Jesteś uroczy.- powiedziałam najmilszym głosem jakim potrafiłam i obserwowałam jak przewraca oczami, aby przybrać minę 'twardziela'.
-Skarbie, nie wiesz, jak bardzo się mylisz.- odparł głębokim, ale wypranym z uczuć głosem i spojrzał na mnie oczyma, które nie posiadały tego samego blasku, co przed chwilą. Przeszły mnie dreszcze przez zimny ton, którego użył i uwierzyłam, że mówi prawdę.
-Uhm.- mruknęłam obojętnie kończąc jabłko i odchodząc, aby je wyrzucić.
-Jest gejem,- dodałam po chwili ciszy, a Styles znowu skupił na nim wzrok, przez co zachichotałam.
-Wolę dziewczyny.- parsknął po kilku sekundach z powrotem na mnie patrząc.
-Takie jak ty- dodał i jego uśmiech znów okalały przesłodkie dołeczki.
-Jesteś uroczy.- powiedziałam najmilszym głosem jakim potrafiłam i obserwowałam jak przewraca oczami, aby przybrać minę 'twardziela'.
-Skarbie, nie wiesz, jak bardzo się mylisz.- odparł głębokim, ale wypranym z uczuć głosem i spojrzał na mnie oczyma, które nie posiadały tego samego blasku, co przed chwilą. Przeszły mnie dreszcze przez zimny ton, którego użył i uwierzyłam, że mówi prawdę.
-Uhm.- mruknęłam obojętnie kończąc jabłko i odchodząc, aby je wyrzucić.
*Oczami Harry'ego*
-Kurwa.- szepnąłem pod nosem i poszedłem za drobną blondynką. Mam się do niej zbliżyć, a nie ją wystraszyć. Po prostu nie mogę jak jest taka niewinna i niczego nieświadoma. Im mniej wie, tym lepiej.
-[T.I.]!- krzyknąłem za nią na korytarzu, przez co wszyscy na mnie popatrzyli i szeptali między sobą. *Gdyby wiedzieli co mogę z nimi zrobić, to by te uśmieszki poschodziły*
-Czego?- spytała wyraźnie zirytowana dziewczyna.
-Nie gniewaj się na mnie. Po prostu nie lubię tego określenia- wzruszyłem ramionami, a później zarzuciłem jedno na jej ramiona.
-To co teraz mamy?- spytałem ruszając z nią przed siebie.
-Biologia.- fuknęła wyraźnie zawiedziona, że wciąż z nią jestem.
-Wspaniale!- westchnąłem najbardziej optymistycznym głosem jaki potrafiłem z siebie wydobyć, a ona popatrzyła na mnie jak na wariata. Ja też bym tak zrobił.
-Powaga?- spytała marszcząc brwi i odsuwając się ode mnie na krok.
-Nie.-parsknąłem widząc jej minę.
-Nienawidzę bajolodżi.- wymamrotała pod nosem i znów ruszyła, a mi się objawił wspaniały pomysł, aby poznać ją bliżej.
-No to nie idźmy na lekcje.- uśmiechnąłem się i złapałem ją za rękę ciągnąc w swoją stronę.
-Ale.. ale tak nie można.- dukała patrząc na mnie przerażonym wzrokiem co wzbudziło we mnie salwę śmiechu.
-Boisz się?- spytałem unosząc jedną brew, a ona zmrużyła oczy.
-Nie.- mruknęła w odpowiedzi, ale jeszcze nie do końca przekonana.. wciąż stała w tym samym miejscu wbijając wzrok w ścianę.
-Mięczak.- parsknąłem i odwróciłem się podążając w stronę wyjścia. *5..4..3..2..* usłyszałem kroki i już była obok mnie. Spojrzałem na nią z wyższością.
-[T.I.] [.T.N.]. Cóż Pani robi?! To jest... nielegalne.- ostatnie słowo szepnąłem 'oglądając się' czy nikt nie patrzy, powstrzymując od śmiechu.
-Ughgh.. po prostu się zamknij i chodź.- warknęła zdenerwowana, a ja tylko zachichotałem.
*Twoimi oczami*
Szłam jedząc ogromnego loda, który kupił mi Styles. Było na prawdę ciepło jak na maj. Ciągle czułam jego wzrok na sobie i w końcu spojrzałam mu w oczy.
-Przestań.- powiedziałam nieco zirytowana, a on obdarzył mnie cieniem uśmiechu.
-Jesteś piękna.- powiedział głębokim, przesyconym seksem głosem. *Przestań tak myśleć.!*
-A wiesz, że kłamstwo powtarzane milion razy nie stanie się prawdą?- parsknęłam i znów patrzyłam przed siebie. Skończyłam jeść loda, a on pociągnął mnie w stronę ławki. Usiadłam obok niego obracając się tak, by móc na niego patrzeć.
-Nie kłamię- uśmiechnął się szerzej, a ja zmrużyłam oczy nie wierząc mu.
-Zagrajmy w 10 pytań.- wypaliłam.
-Zaczynam.- parsknął rozradowany i wiedziałam, że będę tego żałować.
-Od dawna tu mieszkasz?- spytał po prostu, a ja westchnęłam w duchu.
-Jakoś od urodzenia.. chociaż nie.. urodziłam się w jakimś mieście w Polsce.. nie pamiętam nazwy. Ale odkąt pamiętam jestem tu. Ciągle w jednym miejscu.- powiedziałam z nutką żalu.
-A ty? Często się przeprowadzasz?- spytałam, żeby było po równo.
-Och tak.. bardzo często. To z powodów pracy. Rodziców znaczy. Pracy rodziców. Czuję jednak, że zatrzymam się tu na dłużej. - mrugnął do mnie.
-Czemu tak myślisz? - ciekawość wzięła górę i drugie pytanie zostało zmarnowane.
-Może będę miał powód.- uśmiechnął się słodko i lekko otarły się nasze dłonie. Mogę przysiąc, że widziałam cień uśmiechu na jego ustach.
-Twoi rodzice pracują?- spytał.
-Taa. Ojciec pracuje od rana do wieczora od kąt mama zginęła. Jest policjantem i nie potrafi sobie wybaczyć to, że nie mógł jej ochronić.- wzruszyłam ramionami próbując odgonić te wspomnienia i udawać, że mnie nie dotyczą.
-Umm.. przykro mi. Co się stało z twoją mamą?- dopytywał, a mnie zaczęło to drażnić.
-Musisz pytać o takie rzeczy?- warknęłam przyspieszając kroku.
-Nie.. przepraszam. Twoja kolej.- powiedział i dorównał mi.
-Gdzie pracują twoi rodzice?- spytałam od nie chcenia.
-Mają sieć sklepów w Holandii.- wzruszył ramionami. Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas na zmianę zadając sobie nawzajem pytania.. czułam się przy nim wyjątkowo swobodnie. Zazwyczaj nie opowiadam o sobie obcym ludziom. Harry jeszcze odprowadził mnie do domu i pocałował w policzek na pożegnanie. Cholera. Kocham jak chłopaki robią tak szarmanckie gesty.. chyba nie zdziwicie się, jeżeli powiem, że do końca dnia w mojej głowie gościł obraz zielonookiego loczka z uszczypliwym i kochanym charakterkiem.
#Maleńka
To be continued.
-Zaczynam.- parsknął rozradowany i wiedziałam, że będę tego żałować.
-Od dawna tu mieszkasz?- spytał po prostu, a ja westchnęłam w duchu.
-Jakoś od urodzenia.. chociaż nie.. urodziłam się w jakimś mieście w Polsce.. nie pamiętam nazwy. Ale odkąt pamiętam jestem tu. Ciągle w jednym miejscu.- powiedziałam z nutką żalu.
-A ty? Często się przeprowadzasz?- spytałam, żeby było po równo.
-Och tak.. bardzo często. To z powodów pracy. Rodziców znaczy. Pracy rodziców. Czuję jednak, że zatrzymam się tu na dłużej. - mrugnął do mnie.
-Czemu tak myślisz? - ciekawość wzięła górę i drugie pytanie zostało zmarnowane.
-Może będę miał powód.- uśmiechnął się słodko i lekko otarły się nasze dłonie. Mogę przysiąc, że widziałam cień uśmiechu na jego ustach.
-Twoi rodzice pracują?- spytał.
-Taa. Ojciec pracuje od rana do wieczora od kąt mama zginęła. Jest policjantem i nie potrafi sobie wybaczyć to, że nie mógł jej ochronić.- wzruszyłam ramionami próbując odgonić te wspomnienia i udawać, że mnie nie dotyczą.
-Umm.. przykro mi. Co się stało z twoją mamą?- dopytywał, a mnie zaczęło to drażnić.
-Musisz pytać o takie rzeczy?- warknęłam przyspieszając kroku.
-Nie.. przepraszam. Twoja kolej.- powiedział i dorównał mi.
-Gdzie pracują twoi rodzice?- spytałam od nie chcenia.
-Mają sieć sklepów w Holandii.- wzruszył ramionami. Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas na zmianę zadając sobie nawzajem pytania.. czułam się przy nim wyjątkowo swobodnie. Zazwyczaj nie opowiadam o sobie obcym ludziom. Harry jeszcze odprowadził mnie do domu i pocałował w policzek na pożegnanie. Cholera. Kocham jak chłopaki robią tak szarmanckie gesty.. chyba nie zdziwicie się, jeżeli powiem, że do końca dnia w mojej głowie gościł obraz zielonookiego loczka z uszczypliwym i kochanym charakterkiem.
#Maleńka
To be continued.
poniedziałek, 28 marca 2016
Harry Styles~ Babysiter cz.3
Harry Styles~ Babysiter cz.3
(Nie wróciłam, po prostu mam trochę weny i chciałabym doprowadzić tego imagina do końca, tak wiem ile on już się ciągnie, i właśnie dlatego tu jestem xd)Pisnęłam wystraszona i zaczęłyśmy z Darcy uciekać. Już myślałam że Harry jest daleko w tyle dopóki nie poczułam szarpnięcia na swoim nadgarstku. Natychmiastowo wpadłam na jego klatkę piersiową.
-Gonisz- szepnął mi do ucha....
W drodze powrotnej Harry wydawał się ciągle zamyślony. Całą drogę odbylibyśmy w ciszy gdyby nie Darcy która co chwilę coś do nas mówiła. Gdy już byliśmy na ulicy na której mieszkaliśmy zauważyłam machającego do nas bruneta. Harry wydawał się tak zamyślony, że nawet nie zwrócił na niego uwagi, dlatego szturchnęłam go lekko, i wymownie spojrzałam na osobę przed nami. Mężczyzna ciągle lekko zamglonym wzrokiem podążył za kierunkiem który mu wskazałam, i uśmiechnął się lekko.
-To Liam- odpowiedział na moje nieme pytanie.
-Twój...?- zaczęłam przeciągle
-Przyjaciel- dokończył za mnie.
Po chwili podeszliśmy do wcześniej wspomnianego chłopaka.
-Jestem Liam- powiedział na wejściu wystawiając w moją stronę rękę. Przedstawiłam się chłopakowi po czym wszyscy weszliśmy do środka.
-(S.T.I) weźmiesz Darcy?- zapytał Harry gdy pomagałam małej ściągnąć buty.
-Nie ma problemu- nawet nie podniosłam na niego wzroku ponieważ po tej sytuacji w parku byłam lekko mówiąc zażenowana.
-Spójrz na mnie- powiedział po kilku chwilach, z lekkim ociągnięciem wykonałam jego polecenie. Gdy tylko nasze oczy się spotkały poczułam jak moje policzki zalewają się różem.
-Nie przejmuj się tym co się wydarzyło w parku.- uniósł jeden kącik ust ku górze. Kompletnie nie wiedziałam co powiedzieć więc tylko pokiwałam głową. Miałam zapomnieć, czy po prostu przestać czuć się niekomfortowo?
Po tym gdy wróciliśmy Darcy praktycznie natychmiastowo zasnęła. Oh co za ironia, akurat gdy nie wiem co mam ze sobą zrobić dziewczynka zasnęła.Mam teraz zejść na dół ? A może powinnam tu siedzieć? Po około 30 minutach już nie miałam pojęcia co ze sobą zrobić, więc postanowiłam zejść, pod pretekstem zrobienia sobie herbaty, przechodząc przez salon, uśmiechnęłam się lekko do siedzących tam mężczyzn, którzy oczywiście odprowadzili mnie wzrokiem do kuchni. Gdy już byłam w progu, zatrzymał mnie głos Harrego.
-(T.I), zaparzysz nam kawę?- automatycznie zamaskowałam moje zawiedzenie, i z sztucznym uśmiechem pokiwałam głową.
Gdy wróciłam do salonu z napojami, postawiłam je na stole, i chciałam usiąść chwilę z nimi, ale Harry widocznie wyczuwając moje zamiary, szybko odparł:
-Dziękujemy (T.I).- Wysiliłam się na miły uśmiech aby zakryć moje zażenowanie i złość po czym kiwnęłam do Liama głową, i nie pośpiesznym krokiem, aby nie wylać herbaty (i może tylko trochę miałam nadzieję że jednak mnie zawoła) opuściłam pomieszczenie. Ledwo postawiłam stopę na pierwszym schodku, a już usłyszałam niby przyciszone głosy z salonu.
-Powinieneś być dla niej milszy! - syknął Liam
-Byłem miły!- obronił się natychmiastowo.
-Co by ci zaszkodziło gdyby tu z nami na chwilę usiadła?!- szepnął z goryczą.
-Boże Liam! to jest zwykła niania.- Moje usta rozwarły się w szoku. Nie będę płakać, ale muszę przyznać że mnie to trochę uraziło. Postanowiłam po prostu wrócić na górę. Resztę wieczoru przesiedziałam przekopując internet, na przemian czytając książkę. Gdy wieczorem postanowiłam wsiąść szybki prysznic, szybko ewakuując się do mojego pokoju, oczywiście poznajcie moje szczęście, gdy już chwytałam za klamkę na korytarzu pojawił się Harold.
-O! (T.I)...- zaczął.
-Dobranoc panie Styles- uśmiechnęłam się fałszywie, i nie czekając na dalszy rozwój konwersacji, weszłam do pokoju.
*Następnego ranka*
Siedziałam w kuchni pijąc kawę, i jedząc tosty, gdy pojawił się w niej Styles
-Cześć (T.I)- odparł wesoło. Zbyt wesoło.
-Dzień dobry Panie Styles- Chłopak popatrzył się na mnie dziwnie, ale chyba postanowił tego nie komentować.Czas się zdystansować do P.Harolda.
-Gdzie Darcy?- zapytał robiąc sobie śniadanie.
-Śpi.- zero zbędnych słów.
-Mam dziś ważne spotkanie..-zaczął.
-Okay- całą uwagę skupiłam na moim toście.
-W domu, dlatego od około 14-15 dobrze by było gdybyś na ten czas gdzieś wyszła z Darcy, a później wpadają do mnie znajomi, więc czuj się zaproszona.- Mogę przysiąc że pod koniec wypowiedzi zaczął się uśmiechać, ale jakoś nie mam ochoty tego sprawdzać.
-Wątpię że będę.- wzruszyłam ramionami.
-Mimo wszystko...- jego wypowiedź przerwała Darcy wbiegająca do kuchni.
______________________________________________________
FOOD
Więc chciała was serdecznie zaprosić na moje ff na wattpadzie z Niallem :Is it too late now to say sorry?
》Straciłam przyjaciela
》Uczyłam się z tym żyć 》I wtedy on postanowił 》Przypomnieć mi o sobie
(Rozdziały są tam przynajmniej 2 razy w tygodniu.)
sobota, 19 marca 2016
Harold
-Słyszałaś?- usłyszałam podekscytowany głos przyjaciółki, która zaatakowała mnie zaraz po tym jak podeszłam do swojej szafki.
-Hmm?- mruknęłam jeszcze zaspana, czyli norma.
-Znowu nie poszłaś na angielski?- spytała patrząc na mnie potępiającym wzrokiem.
-Zaspałam.- wzruszyłam ramionami i zamknęłam szafkę.
-Nie ważne.- zaczęła znów- słyszałaś?- powtórzyła pytanie.
-Zaraz usłyszę.- parsknęłam uśmiechając się, a ona wyszczerzyła się ukazując białe ząbki.
-Doszedł do nas jakiś przystojniak!- pisnęła i obserwowała jak wywracam oczami.
-Pewnie to jakiś kolejny idiota myślący, że każda laska pragnie jednego i akuratnie z nim w roli głównej.- powiedziałam obojętnie kierując się na francuski.
-Mam nadzieję, że jest na niemieckim. Dlaczego tak mało chłopaków jest w mojej grupie?- zaczęła znowu narzekać.
-Pewno wolą język miłości. Przydaje im się.- uśmiechnęłam się, gdy dotarło do mnie, że to nie jest wcale tak głupie. Rozdzielił nas dzwonek, a każda poszła w swoją stronę. Dotarłam na francuski lekko spóźniona, co oczywiście nasza kochana nauczycielka *wyczuj ten sarkazm* skrupulatnie odnotowała.
-Bonjour- odparłam machinalnie i skierowałam się w stronę swojej ławki, która o dziwo już nie była pusta.
-Przepraszam, ja tu siedzę.- powiedziałam spokojnie i spotkałam jego zielone oczy. No tak. Był cholernie przystojny.
-Jest jeszcze jedno miejsce, siadaj- skinął na miejsce obok siebie pod oknem.
-[T.I] usiądziesz w końcu, czy potrzebne specjalne zaproszenie?- spytała kąśliwym głosem osa. Nienawidziła mnie.
-Pani podeśle mail'em to ręczę, odpowiedź w 5 minut.- parsknęłam i usiadłam obok loczka przewracając oczami, Pani Profesor na szczęście zignorowała moją uwagę, a on zachichotał razem z resztą klasy. Kiedy w końcu lekcja się zaczęła postanowiłam nie słuchać paplania po francusku, bo miałam to w małym paluszku *mój tatuś pochodzi z Francji*, tylko zajęłam się bazgraniem po zeszycie, którego nie prowadziłam.
-Hej.- usłyszałam szept z prawej i postanowiłam go zignorować.
-Jestem Harry.- znów ten sam głos. Odwróciłam się twarzą do nowego i znowu zgubiłam się w głębokiej zieleni. Chłopak uśmiechał się, przez co uwydatniły się dwa dołeczki okalające jego uśmiech. Brązowe loki miał w nieładzie, a wyczuwałam od niego Axe, cholera uwielbiam ten zapach.
-Przedstawia się pełnym imieniem.- parsknęłam dość cicho, aby osa nie usłyszała.
-Hej. Jestem Harold Styles.- mrugnął do mnie zawadiacko, przez co uniosłam brwi w zdumieniu.
-Miło mi Haroldzie. Jestem [T.I.] [T.N.].- odpowiedziałam z lekkim uśmiechem ściskając jego dłoń.
-Piękne imię dla pięknej dziewczyny.- nadal się szczerzył, a ja przewróciłam oczami.
-Poważnie? Nie mogłeś wymyślić czegoś bardziej banalnego?- parsknęłam trochę za głośno, bo zaraz zobaczyłam przenikliwe szare oczy babeczki od francuskiego i postanowiłam już nic nie mówić. Widziałam jak kątem okiem chichocze i odruchowo moja ręka wystrzeliła w jego ramię i uderzenie go potraktowałam jako upomnienie. Powróciłam do swoich rutynowych zajęć podczas tej lekcji kierując wzrok na już porysowaną kartkę i kończyłam swoje dzieło. Niemal zaraz usłyszałam dzwonek oznajmiający koniec męczarni na dziś. Spakowałam książki do torby i ruszyłam na stołówkę nie oglądając się za siebie. Stanęłam w kolejce jak każdego dnia czekając, aż przesunie się chociaż o centymetr.
-Czuję, że przez ciebie będę poobijany.- usłyszałam za sobą już mi znany głos.
-Czuję, że na to zasługujesz.- prychnęłam ruszając do przodu.
-Chyba polubiłem francuski.- jak usłyszałam te słowa odwróciłam się i spojrzałam na niego jak na idiotę. Jak on może to lubić?!
-No co?!- spytał zaczynając się śmiać z mojej reakcji, a ja poruszałam głową ze zdumienia.
-Jesteś stuknięty.- powiedziałam robiąc kolejny krok w stronę bufetu.
-To nie ja atakuję ludzi!- powiedział oskarżycielskim tonem przez co cień uśmiechu przemknął po mojej twarzy.
-Czekaj.. może lubisz dominować.- dodał szeptem wymownie na mnie patrząc, a ja otworzyłam szerzej oczy zaskoczona, ze to powiedział.
-Odechciało mi się jeść.- powiedziałam nadal w szoku.
-Jesteś zboczeńcem- mówiłam marszcząc brwi biorąc jedynie jabłko i odchodząc do swojego stolika. Zrobił to samo i już pędził za mną śmiejąc się w głos.
-Jestem facetem.- wzruszył ramionami siadając na przeciwko mnie i ugryzł jabłko. *Jego usta wyglądają zabójczo kiedy to robi..*
-Nie widać.- uśmiechnęłam się złośliwie.
-Nie urażaj mojej męskości. Uwierz, że widać.- parsknął gryząc kolejny kawałek, a ja przewróciłam oczami. Ogromne ego. Zaczęłam rozglądać się za przyjaciółką, kiedy zobaczyłam ją siedzącą z Mike'em. Zdrada stanu. Będzie chciała zadanie z matmy.
-Podoba ci się?- spytał loczek patrząc w stronę blondyna, a ja wybuchnęłam śmiechem przyciągając wzrok połowy stołówki.
-A tobie?- spytałam, kiedy już zdołałam się opanować.
-Jak to mi?- spytał oburzony, a ja wzruszyłam ramionami.
-Jest gejem,- dodałam po chwili ciszy, a Styles znowu skupił na nim wzrok, przez co zachichotałam.
-Wolę dziewczyny.- parsknął po kilku sekundach z powrotem na mnie patrząc.
-Hmm?- mruknęłam jeszcze zaspana, czyli norma.
-Znowu nie poszłaś na angielski?- spytała patrząc na mnie potępiającym wzrokiem.
-Zaspałam.- wzruszyłam ramionami i zamknęłam szafkę.
-Nie ważne.- zaczęła znów- słyszałaś?- powtórzyła pytanie.
-Zaraz usłyszę.- parsknęłam uśmiechając się, a ona wyszczerzyła się ukazując białe ząbki.
-Doszedł do nas jakiś przystojniak!- pisnęła i obserwowała jak wywracam oczami.
-Pewnie to jakiś kolejny idiota myślący, że każda laska pragnie jednego i akuratnie z nim w roli głównej.- powiedziałam obojętnie kierując się na francuski.
-Mam nadzieję, że jest na niemieckim. Dlaczego tak mało chłopaków jest w mojej grupie?- zaczęła znowu narzekać.
-Pewno wolą język miłości. Przydaje im się.- uśmiechnęłam się, gdy dotarło do mnie, że to nie jest wcale tak głupie. Rozdzielił nas dzwonek, a każda poszła w swoją stronę. Dotarłam na francuski lekko spóźniona, co oczywiście nasza kochana nauczycielka *wyczuj ten sarkazm* skrupulatnie odnotowała.
-Bonjour- odparłam machinalnie i skierowałam się w stronę swojej ławki, która o dziwo już nie była pusta.
-Przepraszam, ja tu siedzę.- powiedziałam spokojnie i spotkałam jego zielone oczy. No tak. Był cholernie przystojny.
-Jest jeszcze jedno miejsce, siadaj- skinął na miejsce obok siebie pod oknem.
-[T.I] usiądziesz w końcu, czy potrzebne specjalne zaproszenie?- spytała kąśliwym głosem osa. Nienawidziła mnie.
-Pani podeśle mail'em to ręczę, odpowiedź w 5 minut.- parsknęłam i usiadłam obok loczka przewracając oczami, Pani Profesor na szczęście zignorowała moją uwagę, a on zachichotał razem z resztą klasy. Kiedy w końcu lekcja się zaczęła postanowiłam nie słuchać paplania po francusku, bo miałam to w małym paluszku *mój tatuś pochodzi z Francji*, tylko zajęłam się bazgraniem po zeszycie, którego nie prowadziłam.
-Hej.- usłyszałam szept z prawej i postanowiłam go zignorować.
-Jestem Harry.- znów ten sam głos. Odwróciłam się twarzą do nowego i znowu zgubiłam się w głębokiej zieleni. Chłopak uśmiechał się, przez co uwydatniły się dwa dołeczki okalające jego uśmiech. Brązowe loki miał w nieładzie, a wyczuwałam od niego Axe, cholera uwielbiam ten zapach.
-Przedstawia się pełnym imieniem.- parsknęłam dość cicho, aby osa nie usłyszała.
-Hej. Jestem Harold Styles.- mrugnął do mnie zawadiacko, przez co uniosłam brwi w zdumieniu.
-Miło mi Haroldzie. Jestem [T.I.] [T.N.].- odpowiedziałam z lekkim uśmiechem ściskając jego dłoń.
-Piękne imię dla pięknej dziewczyny.- nadal się szczerzył, a ja przewróciłam oczami.
-Poważnie? Nie mogłeś wymyślić czegoś bardziej banalnego?- parsknęłam trochę za głośno, bo zaraz zobaczyłam przenikliwe szare oczy babeczki od francuskiego i postanowiłam już nic nie mówić. Widziałam jak kątem okiem chichocze i odruchowo moja ręka wystrzeliła w jego ramię i uderzenie go potraktowałam jako upomnienie. Powróciłam do swoich rutynowych zajęć podczas tej lekcji kierując wzrok na już porysowaną kartkę i kończyłam swoje dzieło. Niemal zaraz usłyszałam dzwonek oznajmiający koniec męczarni na dziś. Spakowałam książki do torby i ruszyłam na stołówkę nie oglądając się za siebie. Stanęłam w kolejce jak każdego dnia czekając, aż przesunie się chociaż o centymetr.
-Czuję, że przez ciebie będę poobijany.- usłyszałam za sobą już mi znany głos.
-Czuję, że na to zasługujesz.- prychnęłam ruszając do przodu.
-Chyba polubiłem francuski.- jak usłyszałam te słowa odwróciłam się i spojrzałam na niego jak na idiotę. Jak on może to lubić?!
-No co?!- spytał zaczynając się śmiać z mojej reakcji, a ja poruszałam głową ze zdumienia.
-Jesteś stuknięty.- powiedziałam robiąc kolejny krok w stronę bufetu.
-To nie ja atakuję ludzi!- powiedział oskarżycielskim tonem przez co cień uśmiechu przemknął po mojej twarzy.
-Czekaj.. może lubisz dominować.- dodał szeptem wymownie na mnie patrząc, a ja otworzyłam szerzej oczy zaskoczona, ze to powiedział.
-Odechciało mi się jeść.- powiedziałam nadal w szoku.
-Jesteś zboczeńcem- mówiłam marszcząc brwi biorąc jedynie jabłko i odchodząc do swojego stolika. Zrobił to samo i już pędził za mną śmiejąc się w głos.
-Jestem facetem.- wzruszył ramionami siadając na przeciwko mnie i ugryzł jabłko. *Jego usta wyglądają zabójczo kiedy to robi..*
-Nie widać.- uśmiechnęłam się złośliwie.
-Nie urażaj mojej męskości. Uwierz, że widać.- parsknął gryząc kolejny kawałek, a ja przewróciłam oczami. Ogromne ego. Zaczęłam rozglądać się za przyjaciółką, kiedy zobaczyłam ją siedzącą z Mike'em. Zdrada stanu. Będzie chciała zadanie z matmy.
-Podoba ci się?- spytał loczek patrząc w stronę blondyna, a ja wybuchnęłam śmiechem przyciągając wzrok połowy stołówki.
-A tobie?- spytałam, kiedy już zdołałam się opanować.
-Jak to mi?- spytał oburzony, a ja wzruszyłam ramionami.
-Jest gejem,- dodałam po chwili ciszy, a Styles znowu skupił na nim wzrok, przez co zachichotałam.
-Wolę dziewczyny.- parsknął po kilku sekundach z powrotem na mnie patrząc.
***
Ludzie :3
Dawno mnie tu nie było, ale jestem! :D
Mam nadzieję, że podoba się początek ^-^
Miałam fazę na Hazzę, więc wyszedł Hazza xd
Przepraszam jakby cu :c
Dobranoc aniołki ♥
Pisać czy mam piać cz. 2, bo jeśli nie, to nie widzę sensu :D
Pisać czy mam piać cz. 2, bo jeśli nie, to nie widzę sensu :D
#Maleńka
piątek, 4 marca 2016
Wytłumaczenie by FOOD
Wytłumaczenie by FOOD
Nie było mnie tu coś około dwóch miesięcy, i naprawdę jest mi głupio.
Wszystko przez szkołę, projekty, życie prywatne etc.
A na dodatek nie mam weny.
Nie mam pojęcia kiedy pojawi się jakiś mój imagin.
BROŃ BOŻE NIE ODCHODZĘ,
Po prostu czekam aż wena mnie kopnie w tyłek.
Żeby jakkolwiek wam to wynagrodzić,
Zapraszam was na moje opowiadanie na wattpadzie:
Is it too late now to say sorry? z Niallem.
Dla wszystkich którzy mają pretensje
Pisanie rozdziału tu zajmuje przynajmniej 2 godziny.
Rozdział na wattpadzie niecałe 15 minut.
Mam nadzieję że rozumiecie że nie chcę się zmuszać,
i pisać wam byle czego, byleby było.
Do napisania Xx
~All the love, FOOD
Subskrybuj:
Posty (Atom)
