One Direction i My.. - imaginy

czwartek, 13 sierpnia 2015

Harold S.. ~ But I’m not done yet falling for ya.. - część 4

Hej xx
Więc macie 4 część imagina z Harrym <3
Nie wiem jak to będzie, ale już zaczęłam znów pracować! Urlop się skończył, więc mniej czasu na pisanie.. Ale będę się starać!! 
Chcieliście dłuższe części, imaginy, tak jak mówiłam, postaram się.. Nie obiecuje ale sie postaram!! I dziękuje że jeszcze tu jesteście.. *-* xx
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

.. Byłam zawiedziona że mój przyjaciel przy mnie tylko udawał takiego ważniaka i że się niczego nie boi. Zwiódł mnie tym! Okłamał mnie..
L: Przepraszam ja..
J: Do zobaczenia w szkole Luke. - rozłączyłam się, niestety po chwili znów zadzwonił, odebrałam bez patrzenia na ekran. - Powiedziałam że spotkamy się w szkole, nie musisz przepraszać. - powiedziała od razu.
H: Nawet nie zamierzałem przepraszać..
- usłyszałam JEGO głos, niemożliwe!
J: Skąd masz mój numer?! - warknęłam.
H: Grzeczniej! - syknął.
J: Odpowiadaj. - nie schodziłam z tonu.
H: Zgadnij.. - zaśmiał sie. - Stoję pod twoim domem, może chciałabyś być taka odważna twarzą w twarz. - że co?! Jak to tu jest?! Podeszłam do okna i faktycznie, opierał sie o swój samochód i trzymał telefon przy uchu.
J: Po co przyjechałeś? - spytałam cicho.
H: To już nie mogę przyjechać do swojej dziewczyny? I lepiej ty otwórz, zanim zrobi to twoja mama.. - jego pewny siebie ton nie schodził. Zauważyłam ze kieruje się do drzwi. Jak poparzona rzuciłam telefon na łóżko i zbiegłam na dół. Zdążyłam otworzyć zanim zadzwonił, nie chce mieć kolejnych pytać od mamy. - Szybka jesteś.. - zaśmiał się. Bez słowa pociągnęłam go do swojego pokoju i zamknęłam za nami drzwi. - Boisz się prawda? - uśmiechnął się lekko podchodząc do mnie.
J: Nie. - powiedziałam to bez przekonania, na co prychnął i ułożył dłoń na moim policzku. Serce waliło mi jak oszalałe.
H: Przecież widzę.. I zastanawiam się tylko dlaczego? To że tu stoję i mogę zrobić z Tobą co mi sie żywnie podoba.. Czy to że twoi rodzice są w domu.. - on mówił to z taką lekkością i zadowoleniem. Bawiło go to że mnie przeraża! Znów był niebezpiecznie blisko.. Nie odpowiedziałam mu, ciężko przyznać się do tego, że jest tak zabójczo pociągający, a jednocześnie czymś zakazanym dla mnie. - Rozmawiaj ze mną. - powiedział przez zęby - Dlaczego tego nie robisz?! - warknął i zdecydowanym krokiem przycisnął mnie do drzwi za mną. Moje serce mało nie wyskoczy z piersi, a oddech był zbyt szybki.. Chłopak widząc moje przerażenie, odpuścił wypuszczając głośno powietrze.
J: Czego ode mnie chcesz? - spytałam cicho, gdy usiadł na moim łóżku.
H: Czego chce.. ?! Hmm. - udał ze się zastanawia - Chce wielu rzeczy, ale najbardziej, żebyś ze mną potrafiła normalnie rozmawiać.. Da sie? - spojrzał na mnie z małym, pewnym siebie uśmieszkiem.
J: Nie wiem. Przychodzisz tutaj bez konkretnego celu. - usiadłam zrezygnowana na krześle przy biurku i spojrzałam na niego wyczekująco.
H: Nie przyszedłem bez celu.. - uśmiechnął sie tak, że miękły kolana. Uspokój sie (T.i.)! - ..Chciałem Cie zobaczyć. Może chciałem powtórzyć ten pocałunek, czemu dalej nie jesteś taka odważna? - zmarszczył w zaciekawieniu brwi.
J: Przestań..
M: (T.i.).. - weszła moja mama bez wcześniejszego pukania do pokoju, Harry od razu podniósł się z miejsca i stanął jakby zestresowany. - ..Nie wiedziałam że masz gościa. - spojrzała na niego. Jej wzrok mówił sam za siebie, nie była zadowolona że to właśnie on jest moim gościem.
J: Tak, Harry przyszedł po notatki i właśnie wychodził. - powiedziałam znacząco i również się podniosłam.
M: Może twój gość zje z nami kolacje? - zaproponowała, byłam zaskoczona i już sobie wyobraziłam jak moja szczęka zderza się z podłogą.
J: Nie wiem mamo, - zaczęłam wykręcać - , Harold nie ma pewnie czasu. - spojrzałam na niego, zgromił mnie wzrokiem za 'Harolda' i uśmiechnął sie cwaniacko.
H: Znajdę czas.. Dziękuje za zaproszenie, proszę pani. - uśmiechnął się do mamy, przekupił ją.
M: Za 15 minut zejdźcie na dół. - zostawiła nas samych a ja nawet nie zdążyłam mrugnąć a on był już przy mnie.
H: Wiesz doskonale że nienawidzę jak mówisz do mnie Harold! - syknął.
J: Odwal się. - był niesamowicie blisko mnie, podniosłam mimowolnie kolano i dostał w samo krocze. Skulił sie lekko a ja mogłam odejść od niego. - A teraz zapraszam Cie na kolacje. - sama nie wiem skąd u mnie tyle odwagi, ale jestem u siebie i może to tak na mnie podziałało. Brunet podniósł się z lekkim uśmiechem pełnym bólu i wyszliśmy. Złapał mnie za dłoń, na siłę łącząc nasze palce, już miałam zacząć sie na niego wydzierać, ale mi przerwał.
H: Chyba nie chcesz, żebym coś przypadkiem powiedział twoim rodzicom przy kolacji.. A wiesz ze mogę trochę pokłamać, więc bądź grzeczna.. - usłyszałam tuż przy uchu. Spiorunowałam go wzrokiem i weszliśmy do jadalni gdzie siedziała mama z tatą. Chciałam wyrwać rękę z jego uścisku, ale mi nie pozwolił, widziałam jak rodzice patrzą na nasze dłonie. Czułam jak robię się czerwona.
M: Siadajcie, bo wystygnie.. - zaprosiła mama, brunet był z siebie zadowolony, usiadł blisko mnie i jego nogi dotykały moich.. Podczas posiłku tata próbował złapać jakiś temat z Harrym, on z największą kulturą odpowiadał, był miły, nie klnął, nie wywyższał się. Takiego Harolda mogłabym  pokochać! Co?! 

...
____________
I jak?! Może być? Takie naciągane, bo brak czasu!!!
Ale chyba 20 komów dacie rade!!!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!



 
Naat

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Harold S.. ~ But I’m not done yet falling for ya.. - część 3

Hej! 
Słabo ostatnio spełniacie warunki!! :/
Ale i tak dziękuje!! <3 Blog jak na istnienie jest już stary a wy dalej go czytacie.. !! DZIĘKUJE!! xx
Powiem wam też, że imagin z Louisem - You must be STRONG!, miał ponad 1000 wyświetleń.. <3 *-* Nie powiem już jaki jest stosunek komentarzy w tym, ale i tak DZIĘKUJE!!! 
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ 

H: ..Jak Ci minął słońce dzień? - nawet nie miałam ochoty oddychać tym samym powietrzem co on, a co dopiero z nim rozmawiać. Przerażała mnie jego pewność siebie, to jaki jest stanowczy i groźny! Bałam sie go!! Jego intensywne spojrzenie zielonych oczu, jego zapach utrudniał mi racjonalne myślenie! - No nie mów że się obraziłaś. - zaśmiał sie i położył swoją dużą dłoń na moim udzie, ściskając je lekko. Moje mięśnie od razu się napięły, nie chciałam czuć jego dotyku na sobie. Nie chciałam mieć z nim nic wspólnego! Żałowałam że odwzajemniłam tamten pocałunek! - (T.i.)! - warknął aż podskoczyłam na fotelu - Rozmawiaj ze mną.. - to powiedział łagodniej. Ja jednak milczałam, nawet nie wiedziałam o czym z nim rozmawiać. Podjechał pod mój dom i najszybciej jak się dało odpięłam pas i wysiadłam z pojazdu. Nie chce go już widzieć! Niech mnie zostawi! - Poczekaj! - znów czułam te długie palce zaciskające się na mojej ręce. Odwrócił mnie w swoją stronę z taką siłą że odbiłam się od jego torsu. Przycisnął mnie od siebie, czemu usilnie stara się być przy mnie, skoro pokazuje mu, tak jasno jak tylko się da, że go nie chce! - Nie podziękujesz? - zapytał szeptem, zbliżył się do mojej szyi i zaczął jeździć po niej nosem, jego loki podrażniały moje wrażliwe poliki przez co przeszedł mnie dreszcz. Musiał to zauważyć, słyszałam jego cichy śmiech. - To jak? - cmoknął moją szyję tuż pod uchem, wstrzymałam odruchowo oddech.
J: Co jak? - mój głos lekko zadrżał.
H: Podziękujesz? - spojrzał w moje oczy, widziałam w nich rozbawienie. On się bawi widząc jak mnie onieśmiela!
J: Dziękuje. - zaczęłam go od siebie odpychać, ale jak mocno ja sie starałam wyrwać, on tak mocno przyciskał mnie do siebie.
H: Może ładniej? Nie wiem, może na przykład mogłabyś mnie zaprosić.. - spojrzał na dom za mną. Chyba zamieniłeś się na mózgi z przedszkolakiem Styles! Znów cmokał moją szyję, tym razem robił to pewniej, a mi zaczynało się podobać! Co?! STOP!!
J: Zapomnij! - wyrywałam się, ale on przyssał się mocno do mojej skóry, zaczynało boleć! Po kilku chwilach udało mi się odsunąć od niego i złapałam się za pulsujące miejsce, na pewno jest ogromna malinka!
H: Nie zakrywaj jej.. Jest śliczna, a teraz Ty jesteś już moja! - powiedział pewnie i podszedł krok w moją stronę.
J: Czemu się mnie uczepiłeś? - zapytałam z nutą nadziei! Na co? Na to że może racjonalnie mi to wyjaśni.
H: Oj księżniczko.. - znów stykaliśmy sie ciałami - ..Za dużo byś chciała wiedzieć. - zaśmiał się.
J: Ale.. - wpił się brutalnie i agresywnie w moje wargi. Nie oddam! Na pewno nie!
H: Do zobaczenia jutro, przyjadę po Ciebie. - uśmiechnął się i odszedł. Stałam w osłupieniu, widziałam że jest z siebie zadowolony, udało mu się! Teraz wszyscy będą mnie mieli za jego kolejna laskę, panienkę na zaspokojenie! Ale nie! Ja taka nie jestem! Weszłam wściekła do domu i od razu pobiegłam do swojego pokoju. Zostawiłam plecak i powędrowałam do łazienki, którą miałam u siebie.
J: No świetnie! - warknęłam do siebie widząc ten wielki czerwony znaczek na szyi.
M: Skarbie.. - usłyszałam zza drzwi moją mamę - ..Coś sie stało?
J: Nie.. - powiedziałam tak by nie wnikała, muszę to jakoś zakryć! Mama już o nic nie pytała, więc stwierdziłam, że poszła. Wyszłam z łazienki i zastałam ja niestety w moim pokoju. Od razy przerzuciłam długie włosy na lewą stronę tak gdzie była malinka. Nie może jej zobaczyć!
M: Kto to był? - spytała z ciekawością.
J: Kto? - udałam że nie wiem o co jej chodzi.
M: ten chłopak, który Cie podwiózł.. - spojrzała na mnie znacząco.
J: Znajomy z klasy. - powiedziałam szybko.
M: Każdy znajomy się tak z Tobą żegna? - zmarszczyła czoło, a więc widziała.
J: Możemy o tym nie rozmawiać? - rzuciłam zrezygnowana i wyjęłam z plecaka te zeszyty w których jest zadana praca domowa.
M: Tak, ale pamiętaj że nie podoba mi się to. - powiedziała ostrzegawczo i zostawiła mnie samą. Już wiedziałam, że Harry jej się nie podoba! Ale!? Właśnie, czemu mnie to interesuje?! Przecież nie chce mieć z nim nic wspólnego! ..Nawet na zadaniach nie mogłam się skupić, a gdy usłyszałam dźwięk telefonu serce waliło mi jak oszalałe! Czemu? Na szczęście na wyświetlaczu pojawił się napis: Luke'i xx.
J: Halo? - wciąż byłam na niego lekko zła, zostawił mnie.
L: Mała, przepraszam.. Ale wiesz jaki on jest.. - tłumaczył się od razu.
J: Wiem, poczułam.. - mruknęłam
L: Zrobił ci krzywdę? - słyszałam w jego głosie przerażenie.
J: Nie, tak, nie wiem.. Nie ważne, i tak nic z tym nie zrobisz.. - powiedziałam zrezygnowana. Byłam zawiedziona że mój przyjaciel przy mnie tylko udawał takiego ważniaka i że się niczego nie boi. Zwiódł mnie tym! Okłamał mnie..
L: Przepraszam ja..
J: Do zobaczenia w szkole Luke. - rozłączyłam się, niestety po chwili znów zadzwonił, odebrałam bez patrzenia na ekran. - Powiedziałam że spotkamy się w szkole, nie musisz przepraszać. - powiedziała od razu.
H: Nawet nie zamierzałem przepraszać.. 

...
_____________
I jak?! Władczy Hazz się podoba? :D Ogólnie jak pisze 'Luke'i' to czytaj: Luki :D
A warunek, 20 komów!!!!!!!!!!! Norma!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

Always yours, xx~Niall Horan cz.6

                                  Always yours, xx~Niall Horan cz.6

-Nie mów reszcie, błagam- byłam lekko mówiąc zdesperowana.
-Czemu ci tak na tym zależy?-tym razem on był zdezorientowany.
-Chcę żeby mnie polubili za to jaką mam osobowość a nie za to że jestem kuzynką Liama...

Louis tylko uśmiechnął się, i przytulił mnie pocieszająco. To było na pewno więcej niż 7 sekund, ale co z tego. Brunet chwycił mnie za rękę, i razem wróciliśmy do salonu, oczywiście spojrzenia zgromadzonych od razu  wystrzeliły na nas, a później, na nasze splecione dłonie.
-Mam nadzieję że byliście tam grzeczni, tak?-powiedział Liam niby poważnie ale w jego oczach widziałam radość.
-Tylko rozmawialiśmy-wzruszył ramionami. Chłopak pochylił się do mnie, cmoknął w policzek, i wyszeptał prosto do ucha:
-Twój sekret jest bezpieczny.-Oczywiście, nie oszukujmy się ja, jak to ja, momentalnie spiekłam raka.
-Dziękuję-szepnęłam, przygryzając wargę. Na twarzy Lou pojawił się wielki uśmiech.
-Ej, ej!-zaprotestował Liam- Nie podrywaj mojej siostry!-Oboje pokazaliśmy mu środkowy palec.
-Nareszcie robię coś z kimś równo!- zaklaskałam radośnie w ręce. Wszyscy się zaśmiali.
-Mam dość tej gry-stwierdził Niall.
-Darcy, chodź zrobimy popcorn-zaproponował Liam, zaraz po tym jak uzgodniliśmy że robimy maraton filmowy.
-Um, jasne?- nie byłam pewna o co mu chodzi, ale i tak powlokłam się za nim do wcześniej wymienionego pomieszczenia
-Zostajesz z nami- nawet na mnie nie spojrzał, tylko włożył popcorn do mikrofalówki, oraz ustawił odpowiedni czas.
-A co im powiesz?-prychnęłam.
-Nic im  nie muszę mówić, zostajesz i koniec.-wzruszył ramionami.- Na ile tu jesteś?-zapytał przygryzając wargę
-Dwa tygodnie-uśmiechnęłam się patrząc na jego reakcję.
-Spędzimy je jak 4 lata temu spędzaliśmy każdy weekend, pamiętasz?- zaproponował, a ja się uśmiechnęłam.
-Jak mogłam zapomnieć, to był najlepszy czas w moim życiu.-w zamyśle pokiwałam twierdząco głową.
Chłopak wsypał popcorn do miski, po czym ruszyliśmy do salonu.
-Darcy zostaje z nami-ogłosił, stawiając naczynie na stoliku. Wszyscy spojrzeli na nas z wielkimi oczami, oczywiście oprócz Sophie i Lou, którzy mieli wielkie uśmiechy. Niall już otwierał buzię aby coś powiedzieć, ale mój kuzyn go wyprzedził- I kropka.- Usiedliśmy na kanapie, tym razem dołączył się do nas również Lou, czuję się w jego towarzystwie swobodniej, może to dlatego że jako jedyny zna moją tajemnicę?Postanowiłam już o tym nie myśleć, i po prostu skupiłam się na filmach. Około 22 Sophie pojechała, równie dobrze mogła zostać na noc, ale nie chciała przeszkadzać mi i Liam'owi, ponieważ z nim trudniej mi się widywać, sława, trasa, fani...Wracając Sophie rozumiała że chcemy ten czas maksymalnie wykorzystać, kolejna cecha którą w niej kocham.
-Idziemy spał, młoda?-zapytał Liam jakieś półtora godziny później.
-Mhm-mruknęłam wtulając nos jeszcze bardziej w jego szyję, chłopak się zaśmiał, po czym podniósł mnie i w stylu panny młodej zaniósł do łazienki. Chłopak wychodząc rzucił mi ręcznik, i spojrzał na mnie z cwanym uśmiechem. Jęknęłam zirytowana. Szybko weszłam pod prysznic, i próbowałam ochłonąć pod lodowatymi strumieniami. Właśnie poznałam moich idoli. Jesteśmy w tym samym apartamencie. Cholera, nie macie pojęcia jak musiałam się powstrzymywać dziś żeby ich nie polizać. Bo kurwa, oni są tak jakby moim życiem, a do tego jeden z nich to mój kuzyn, żyć nie umierać. Opuszczając kabinę uświadomiłam sobie że nie mam bielizny, ani ubrań, owinęłam się w ręcznik i niepewnie opuściłam łazienkę. Modliłam się aby nie spotkać nikogo po drodze, na moje szczęście(Ogarnijcie ten sarkazm) musiałam przejść przez salon gdzie wszyscy byli, łącznie z moim kochanym  kuzynem. 
-Widzę że jesteś już gotowa-powiedział radośnie Liam, ciskałam w niego piorunami, ponieważ dzięki niemu chłopcy mnie zauważyli, cudownie.
-Pieprz się-powiedziałam zaciskając zęby.
-Z przyjemnością-wyminął mnie i ruszył po schodach, a ja za nim. Weszliśmy do jak mniemam jego pokoju.- Tam jest twoja walizka, idę wsiąść prysznic, a potem tu wrócę.- cmoknął mnie w policzek i zniknął za drewnianą powłoką.
Czułam się jak 4 lata temu...
_____________________________________________
FOOD
18 KOMENTARZY=NEXT

piątek, 7 sierpnia 2015

Harold S.. ~ But I’m not done yet falling for ya.. - część 2

Hej..
Nie wiem jak wy to wszystko przeżywacie, ale ja Naat mam dość tych dram!!
Musze jakoś ograniczyć wszystko!! Ale spokojnie, nie zostawię blogów, chociaż o tym myślałam!! Mam nadzieje, że imagin z Louisem pomoże nie tylko mi! <3 xx
+żeby włączyć muzykę wciśnijcie PLAY! <3
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ 

H: Jeszcze będziesz błagać o powtórkę. - jego uśmiech, oczy, cała twarz.. Wszystko było tak przerażająco blisko.
J: Sądzę, że jednak ni.. - przerwał mi. Wbił się mocno w moje wargi, widziałam że zamknął oczy, jego dłonie trzymały moje biodra. Nie poddam się temu! Nigdy! Nie jestem taka! Brunet usilnie napierał na moje wargi, musiałam sie mocno skupiać żeby nie odwzajemnić, jego zapach był tak intensywny, mieszał mi w głowie.
H: No Skarbie.. - oderwał sie delikatnie, ale jego usta dalej dotykały moje - .. Przyłóż się trochę..
- a co mi tam! Ja też mogę z nim pograć! Położyłam dłonie na jego karku i przyciągnęłam go bliżej. Oddawałam namiętność z taką samą szybkością co on, nasze ruchy zgrały się jakby moje i jego wargi były przeznaczone tylko dla siebie. Serce było mi niemiłosiernie szybko, z resztą nie tylko mi, czułam jego bicie serduszka.. Odczuwał to samo co ja! Działam na niego tak samo jak on na mnie w tej chwili! Powoli zaczęliśmy zwalniać, brakowało mi już powietrza.. - Jak chcesz, to potrafisz.. - zaśmiał sie, nie! On zachichotał opierając swoje czoło o moje.
J: Trzym sie Harold! - wykorzystałam sytuację i odepchnęłam go od siebie i skierowałam sie pod sale w której zaraz miałam mieć lekcje.
H: Nienawidzę Harolda! - krzyknął za mną. Nie odwracając się do niego wzruszyłam ramionami w geście mówiącym: A co mnie to obchodzi! I poszłam dalej. Nie uniknę go dzisiaj, przecież chodzimy do jednej klasy! Usiadłam na swoim miejscu i czekałam na Luke'iego, ma się spóźnić, ale oby nie długo. Gdy wypakowywałam książkę z torby spostrzegłam się że ktoś nade mną stoi, podniosłam na tego ktosia swój wzrok i moje serce przyspieszyło. - Wolne - bardziej stwierdził niż zapytał a na jego twarzy zagościł pewny siebie uśmiech. 

J: Nie. - odpowiedziałam krótko, nie chciałam go tu! Mimo mojego zakazu odsunął krzesło i usiadł na nim jak król na swoim tronie.
H: Coś szybko ode mnie uciekłaś. - zagadał tak by nauczycielka nie słyszała.
J: Nie chce mieć
z Tobą nic wspólnego. - warknęłam przez zęby.
H: Ojj Słońce.. - podniósł dłoń i dotknął mojego policzka, w tej samej chwili wszedł Luke do klasy przepraszając nauczycielkę. Nigdy nie widziałam u niego takiego smutku w głosie kiedy zobaczył Stylesa przy mnie!
J: Przepraszam.. - powiedziałam niemo do niego. Mój przyjaciel ze spuszczoną głową skierował sie do wolnej ławki po drugiej stronie klasy.
H: Słuchasz mnie? - upomniał się
J: Nie. Daj mi spokój. - byłam coraz bardziej wściekła.
H: Aaa rozumiem.. - zaśmiał się, że nauczyciel jeszcze nie zwrócił na to uwagi! - Twój lamus nie mógł z Tobą usiąść przeze mnie. - ten ton, śmiech, rozbawienie w oczach, nienawidziłam go za to!
J: Nie nazywaj go tak! - zezłościłam się jeszcze bardziej.
H: Wyluzuj księżniczko! - dotknął pod ławką mojego uda, niemal podskoczyłam ze strachu. Ścisnęłam nogi ze sobą mocniej, gdy poczułam jak przesuwa ją w górę.
J: Wal się! - ściągnęłam jego rękę z mojego ciała.
H: Oczywiście, ale z Tobą.. Może dzisiaj po lekcjach? - spojrzałam na niego jak na kretyna, już miałam nawciskać mu jaki to on jest bezczelny, niepoważny, ale pani profesor uniemożliwiła mi to.
P: Panie Styles, może by tak pan rozwiązał nam ten wzór?! - chłopak spojrzał na tablice, również to zrobiłam, rozumiałam wzór na tablicy i byłam przekonana że on polegnie. Wstał z miejsca, podszedł do nauczycielki i odebrał od niej kredę. Zaczął kreślić odpowiednie cyfry, literki i rozwiązał.- Dobrze, mniej gadaj, więcej słuchaj.. - pochwaliła go na swój sposób. Wrócił pewnym krokiem do mojej ławki i zajął swoje poprzednie miejsce. Już się na szczęście do mnie nie odzywał, za co byłam mu wdzięczna.. Zostało zaledwie kilka minut do końca tych lekcji dzisiejszych, w pewnym momencie przede mną pojawiła się zgniecioną karteczka, rozwinęłam ją i czułam jak się czerwienie ze złości.: 'Poczekaj przed szkołą, podwiozę Cie. H xx ' Czy on nie może odpuścić? Zająć się tymi dziewczynami które są na jedno jego skinienie?! Zgniotłam ją z powrotem i próbowałam się te ostatnie chwile skupić na temacie, nijak mi to wychodziło, ale na szczęście zadzwonił dzwonek. Nie spieszyłam się, a na pewno nie będę wracać ze Stylesem. Poszłam do szafki odłożyć zeszyty i widziałam przy drzwiach przyjaciela. Uśmiechnęłam się do niego i zamierzałam właśnie z nim wrócić do domu. Wyszliśmy ze szkoły i znikąd przede mną pojawił sie ten kretyn. Serce zabiło mi szybciej.
H: Witaj księżniczko.. - uśmiechnął się ukazując swoje równe i białe ząbki.
J: Nie nazywaj mnie tak! - warknęłam i złapałam Luke'iego za rękaw, ciągnąć go do wyjścia z terenu szkoły.
H: Nie tak szybko.. - poczułam jego mocny uścisk na swoim ramieniu.
J: Zostaw mnie! - wydarłam się i próbowałam uwolnić.
L: Zostaw ją! Głuchy jesteś! - odezwał sie Luke, posłałam mu ciepły uśmiech.
H: Coś mówiłeś?! - podszedł do niego z groźną mina, nie puszczając mojej ręki.
L: N-nie.. Do jutra (T.i.).. - co za tchórz!
J: Kretyn! - zezłościłam się jeszcze bardziej.
H: Nie moja wina że to taki słabeusz i Cię zostawił.. - zaśmiał sie ciągnąć mnie w stronę swojego auta.
J: Nie mówiłam o nim! - niemal wepchnął mnie do samochodu, zapiął mi nawet pas bezpieczeństwa.
H: Nie chcemy żeby Ci sie coś stało. - uśmiechał sie zwycięsko i cmoknął szybko mój policzek. Od razy starłam to uczucie z policzka. Brunet zajął szybko miejsce za kierownicą, odpalił auto i ruszył. -  Jak Ci minął dzień,
Słońce ? - nawet nie miałam ochoty oddychać tym samym powietrzem co on, a co dopiero z nim rozmawiać. Przerażała mnie jego pewność siebie, to jaki jest stanowczy i groźny! Bałam sie go!! Jego intensywne spojrzenie zielonych oczu, jego zapach utrudniał mi racjonalne myślenie! - No nie mów że się obraziłaś. - zaśmiał sie i położył swoją dużą dłoń na moim udzie, ściskając je lekko. Moje mięśnie od razu się napięły, nie chciałam czuć jego dotyku na sobie. Nie chciałam mieć z nim nic wspólnego! Żałowałam że odwzajemniłam tamten pocałunek! - (T.i.)!! ...
...
I jest druga część!!

 Trzymajmy się razem to wszystko będzie dobrze!!!!!!!!

I powiem wam że na FF z Niallem jest 96 rozdział!!
A tu chciałabym 20 komów!!!!!!!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!



Naat

Louis!! You must be STRONG!! -> ważne!! czytać całe!!

Hej!
Wiem, że dodaje teraz imagina z Harrym, ale musiałam to napisać!
Te wszystkie dramaty w naszym Directionerskim świecie mnie, was i chłopaków wykańczają, a moim sposobem na to był ten imagin!!
 ___________

        Louis znów wrócił smutny i przygnębiony do domu. Już nie mogę patrzeć jak cierpi, sama powoli przestaje sobie dawać z tym rade, ale muszę wytrwać przy nim, nie mogę się poddać, dla Niego!
J: Zjesz kolacje? - spytałam cicho podchodząc do niego. Siedział załamany w salonie.
Lou: Nie dam rady. - wstał z kanapy i poszedł zapewne do sypialni. Miałam ochotę wybuchnąć płaczem. Przez te wszystkie plotki, dramaty w świecie One Direction on przestał być dawnym Louisem, nie ma już tego błysku w jego oczach, pięknego uśmiechu. Odechciało mi się jeść, poszłam za nim i usłyszałam że woda w łazience się leje. Ja byłam już wykąpana więc ubrałam sie w jego koszulkę i położyłam sie w naszym łóżku. Mimowolnie z moich oczy wypłynęły łzy, już nie mogę patrzeć jak Loui cierpi, a wiem że nawet nie mam jak mu pomóc. Nie mogę pokazać się z nim na ulicach, nie mogę powiedzieć jego fankom że to wszystko to jedno wielkie kłamstwo! - Skarbie.. - położył sie koło mnie, nawet nie zauważyłam że wyszedł. Położyłam się na boku, przodem do niego, brunet starł moje łzy z polika. Przylgnął do mojego ciała, czułam jego ciepły oddech na swojej skórze. - Ja już nie daje rady.. - głos mu się załamał. Odsunęłam się lekko od niego i ułożyłam dłoń na jego policzku. Kciukiem pogładziłam po jego lekkim zaroście, kochałam go jak nikogo innego na świecie.
J: Ja wiem, że dasz.. - starałam się uśmiechnąć.
Lou: Jak Ty to wszystko znosisz i dalej jesteś ze mną? - spytał przekręcając się tak że cała schowana byłam w jego silnych ramionach.
J: Mam Ciebie, to daje mi powód do walki z tym. - szepnęłam, teraz ja przekręciłam nas i Louis położył się na plecach. Weszłam na niego, dosłownie leżałam na nim, a moja głowa była na wysokości jego serca. Biło tak niespokojnie. Mój Tommo oddychał coraz szybciej, denerwował się jeszcze bardziej. - Możemy tak spać? - spytałam cicho i podniosłam głowę by spojrzeć w jego tęczówki bez blasku.
Lou: Możemy.. - skrzywił sie w grymasie, którym miał być zapewne uśmiechem.
J: Ciężko Ci?
Lou: Nie, ale gnieciesz mojego dużego Tommo.. - zachichotałam i zrzuciłam nogi po jego dwóch stronach. Jakbym obejmowała go w pasie nimi.
J: Lepiej? - zaśmiałam się cicho.
Lou: Kocham Cie.. - ucałował czubek mojej głowy i oplótł mnie ramionami.
J: Ja Ciebie chyba bardziej. - wsłuchiwałam się w rytm jego serca. Teraz było miarowe.
Lou: Dobrze że dodałaś chyba. - teraz on sie zaśmiał, ten śmiech był szczery, a tak dawno zapomniany dla mnie. - Obiecaj mi coś. - szepnął po chwili, znów podniosłam głowę by spojrzeć na niego.
J: Wszystko.
Lou: Obiecaj że bez względu na wszystko będziesz mnie dalej kochać i będziesz przy mnie. - widziałam strach w jego oczach. - Bez Ciebie sobie nie poradzę.. - podsunęłam się wyżej i złączyłam nasze wargi, całowałam go z miłością, czułością, a on odwzajemniał ze wszystkimi moimi uczuciami. Położyłam dłonie na jego szyi, nie chciałam sie od niego oderwać. Jednak brak tlenu nie pozwolił mi na to, oderwałam się jego warg i złączyłam nasze czoła.
J: Przysięgam. - szepnęłam - Zbyt mocno Cie kocham bym miała odejść. - zapewniłam go.
Lou: Przepraszam Cie za to co musisz przezywać, te plotki, to domniemane dziecko.. Wiesz że nigdy bym Cie nie zdradził, prawda? - bał się tego, widziałam że bał się odpowiedzi.
J: Wiem Louis, ale wtedy jeszcze nie byliśmy razem.. - zaśmiałam sie nerwowo. - Nie obchodzi mnie Louis to co oni o tobie czy chłopakach mówią, liczy sie tylko to że jesteś ze mną. Wiem, że jestem ciężarem, bo nawet nie potrafię Ci pomóc, ale zostawić też Cie nie zostawię. - znów na moje poliki spłynęły łzy. Odwrócił nas tak, że leżałam pod nim, starł jedną ręką moje łzy i z miłością spojrzał w moje oczy.
Lou: Nie jesteś ciężarem, nigdy nim nie byłaś! Wręcz przeciwnie, jesteś tu, kochasz mnie, widzę że już też sobie z tym nie radzisz, a mimo to nie masz zamiaru mnie zostawić. Jesteś moim Aniołem! Moją podporą, więc proszę nie płacz, ułoży się.. Obiecuje. - złączył nasze wargi jakby chciał potwierdzić swoje słowa. Włożyłam palce w jego włosy, przyciągając go tym samym bliżej siebie, a moje łzy moczyły jego poliki.
J: Myślę że jeszcze będziemy sie z tego śmiać. - uśmiechnęłam się do niego.
Lou: Boje się jednak..
J: Czego kochanie? - zdziwiłam się.
Lou: Że pewnego dnia wrócę do domu, a Ciebie nie będzie. - widziałam jak jego oczy się zaszkliły. Czemu on wciąż wątpi?
J: Możliwe że tak będzie, ale tylko dlatego że pojadę na jakieś zakupy. - chciałam rozluźnić atmosferę, chłopak zaśmiał się zamykając przy tym oczy, co spowodowało że łezki wypłynęły na jego poliki. Nigdy nie widziałam go tak roztrzęsionego. Starłam jego słone kropelki.
Lou: Oby to były tylko zakupy. - uśmiechnął się, ale wiedziałam że i tak sie martwi.
J: Co mam zrobić żebyś mi uwierzył.
Lou: Bądź przy mnie, już na zawsze. - znów jego głos zadrżał.
J: Oczywiście że będę. - moja dłoń znalazła się na jego policzku.
Lou: Wyjdziesz za mnie? - zatkało mnie, powiedział to z taką miłością, namiętnością i w dodatku ze strachem. Kochałam go, nie mogłam mu tego odmówić.
J: Tak Louis, kocham Cie. - musnął moje wargi.
Lou: Chce by oni o Tobie wiedzieli, muszą sie w końcu dowiedzieć prawdy! Muszą, należy im się to! Nam tak samo, ja, Ty, chłopaki mamy dość tego! Może jak ujawnimy swój związek, będzie lepiej, powiemy że to wszystko co było, te dramy to tylko kłamstwa! Na pewno Directioner zrozumieją, pokochają Cie jak ja..
J: Nie boisz się? - spytałam ze strachem.
Lou: Nie, mam Ciebie to daje mi siłę. - w końcu jego oczy zabłysły, w końcu wrócił ten błękit jego oczu. Będzie dobrze, mamy siebie, kochamy się! Nie zostawię go, muszę być przy nim, żeby czuł że jest komuś potrzebny, jest przez kogoś kochany!!

__________________
Tak więc moje Directioner, postawicie się na miejscu głównej bohaterki, każda, każdy z nas powinien troszczyć się o Louisa i chłopaków. Myślę że to najcięższy czas dla Tommo więc napisałam to.. Jak sie troszczyć, piszcie np. w tweetach że go kochacie, obojętnie jak, ale najważniejsze, to nie wierzmy już w te wszystkie dramy, nie rozpowiadajmy dalej.. Pokażmy że jesteśmy silni!!



Naat

środa, 5 sierpnia 2015

Harold S.. ~ But I’m not done yet falling for ya.. - część 1

Aloha! 
Ogólnie chciałam wam powiedzieć że kończy mi sie urlop!! W poniedziałek idę do pracy, ale będę miałam więcej czasu niż przez urlopem! Chciałam też przypomnieć o Night Changes ~ Darker Life! Pamiętacie o moim FF? Jest tam już 95 rozdziałów!
Okay, imagin z Hazzą!
Nie wiem przy jakim poście i który z ANOMINKÓW chciał żebym napisała dla niej imagina typowo amerykańskiego, cokolwiek to znaczy.. Ale myślę że podołam i to jest pierwsza część tego imagona dla Ciebie <3
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

          Nareszcie! Nareszcie to zrobili! Wybiegłam niemal jak Struś Pędziwiatr z domu i po kilkunastu sekundach byłam pod drzwiami mojego przyjaciela.
J: Luke!! - zawołałam wchodząc do jego domu, byłam szczęśliwa. - Luke'i gdzie jesteś?! - w domu było cicho, poszłam szybko do jego pokoju i tam go zastałam. Czytał jakąś książkę ze słuchawkami w uszach. - Hej.. - pomachałam mu, chłopak ściągnął słuchawki wyłączając od razu muzykę.
L: Cześć Mała. - uśmiechnął się, cmoknęłam go w policzek na przywitanie i szczerzyłam sie jak nienormalna. - Co sie dzieje? - zaśmiał sie, Luke jest moim przyjacielem od podstawówki, nie mamy przed sobą tajemnic, jesteśmy do siebie podobni, jak rodzeństwo.
J: Nie uwierzysz! - powiedziałam zbyt głośno - Rodzice w końcu przepisali mnie do twojej szkoły! - cieszyłam się.
L: Naprawdę?! To świetnie! - przytulił mnie ze szczęścia do siebie.
J: Teraz znów będziemy ze sobą przebywać codziennie.. - albo jestem wariatką, albo naprawdę tak mocno sie ciesze.
    Tak właśnie zmieniłam szkołę, moje życie się zmieniło, nie wiem czemu, ale wszystko o czym opowiadał mi mój przyjaciel, o tej szkole i uczniach, było kłamstwem. On nie był tak lubiany jak opowiadał, mieli go to za ciamajdę i kujona, ale to i tak nie było dla mnie przeszkodą. Zawsze będę się z nim przyjaźnić! Niestety ja, z racji tego że, przebywałam z nim, dostałam podobne miano. Chociaż mój wizerunek nie różnił sie niczym od innych dziewczyn, ubierałam sie normalnie, nie byłam też kujonem który ciągle siedzi przed książkami. Jednak ta szkoła była taka, że uczniowie dzielili się na grupki. Dwie grupki, kujony i ci popularni! Dodali mnie do kujonów nawet nie znając mojego imienia, ale nie protestowałam widząc jacy kretyni byli w tej 'popularnej' grupie. Najbardziej ON, Harold Edward Styles! Zachowywał się tak jakby cała szkoła była jego, jakby nikt nie mógł mu się postawić. Widziałam jak bawił się uczuciami innych dziewczyn z kategorii popularnych, widziałam też jak te z kujonów, wzdychają na jego widok. Jakby tylko ich wygląd obchodził, a to co siedziało mu w głowie i to jak sie zachowywał, odchodziło w niepamięć. Nigdy nie darzyłam go sympatiom, nawet na niego nie patrzałam. Denerwował mnie swoim zachowaniem i na szczęście nie zwracał na mnie uwagi. Nie wchodziliśmy sobie w drogę i myślałam że tak pozostanie.. Kolejne miesiące szkoły, coraz więcej nauki, przez co miałam coraz mniej czasu. Luke starał się być ciągle blisko mnie, z resztą cieszyłam sie z tego, miałam tylko jego.. Siedziałam właśnie na matmie i próbowałam zrozumieć ciężki temat z trygonometrii, nigdy mi to nie szło.
J: Nigdy tego nie zrozumiem.. - powiedziałam cicho, lecz na tyle głośno by Luke'i usłyszał.
L: Jeśli chcesz mogę ci wytłumaczyć po szkole. - uśmiechnął się w ten jego sposób.
J: Dziena.. - zaśmiałam sie cicho. Stwierdziłam, ze skoro przyjaciel mi to wytłumaczy to nie będę się już skupiać na lekcji, zaczęłam bazgrać po marginesie, starając się usilnie ignorować uczucie czyjegoś wzroku na sobie. Nigdy tak nie miałam, chociaż zawsze wiedziałam kiedy Luke na mnie patrzy i jakie towarzyszą mi przy tym odczucia, ale to było inne. Rozglądałam się dyskretnie po klasie aż w końcu znalazłam mojego obserwatora, ale pożałowałam tego! Mogłam żyć w niewiedzy! Harold przyglądał mi się tak intensywnie że zaczynałam sie rumienić, spuściłam głowę, tak ze włosy zasłoniły mi większość twarzy. Czemu on sie tak wpatrywał?! Upragniony przeze mnie dzwonek zadzwonił chwile później, szybko się spakowałam i już miałam wychodzić kiedy Luke mnie zatrzymał.
L: Mała ja sie spóźnię na kolejna lekcje, idę do chemiczki.. - uśmiechnął sie słabo. Skinęłam tylko głową i zaczęłam wychodzić już z pustej sali. Zamknęłam za sobą drzwi i skierowałam się do swojej szafki, wrzuciłam niepotrzebne mi książki i wyjęłam na kolejne 3 lekcje. Zamknęłam z rozmachem szafkę i ze strachu aż podskoczyłam. Za drzwiczkami stał Styles!
H: Przestraszyłaś się? - zaśmiał się zwycięsko.
J: Może.. Coś konkretnego ode mnie potrzebujesz? - zapytałam bez zastanowienia. Zazwyczaj jego kumple podchodzili do mnie tylko jak mieli jakaś sprawę, typu: przepisanie pracy domowej.
H: Coś konkretnego, to w domu.. - mrugnął do mnie, odwróciłam się na pięcie i odeszłam od niego. Nie miałam ochoty z nim dyskutować i to jeszcze na taki temat. Nagle poczułam jego silną dłoń zaciskającą się na moim ramieniu a potem ból na plecach. Przycisnął mnie swoim twardym ciałem do ściany i nie zamierzał puszczać. - Nie skończyłem! - powiedział przez zęby i jego jedna dłoń przejechała po mojej talii.
J: Ale ja skończyłam! Puszczaj mnie! - warknęłam i zaczęłam go od siebie odpychać, ale Pan Popularny nie myślał puścić.
H: Bądź grzeczna to niczego nie będziesz żałować. - niby się uśmiechnął, ale głos był przesiąknięty gniewem.
J: Odwal się ode mnie! Nie chce mieć nic wspólnego z Tobą i twoimi kolegami! - miotałam sie jeszcze bardziej, czułam że mój oddech jest szybszy i płytszy a puls nienaturalny.
H: Nie da się słoneczko. - przejechał palcem po moim policzki jakby go gładził. - Dopiero się przyczepiłem i czuje że szybko nie odpuszczę.. - powiedział pewny siebie.
J: Czym zawiniłam? - spytałam spokojnie i na pewno był zaskoczony tymi słowami.
H: Niczym, jesteś wielką szczęściarą, wiele dziewczyn z.. - zaciął się
J: Z kujonów? - dodałam za niego
H: Można tak powiedzieć. - zaśmiał się - ..Chce być teraz na twoim miejscu.
J: Chętnie się z którąś zamienię! - syknęłam
H: Jeszcze będziesz błagać o powtórkę. - jego uśmiech, oczy, cała twarz.. Wszystko było tak przerażająco blisko.
J: Sądzę, że jednak ni.. - przerwał mi. Wbił się mocno w moje wargi, widziałam że zamknął oczy, jego dłonie trzymały moje biodra. Nie poddam się temu! Nigdy! Nie jestem taka! Brunet usilnie napierał na moje wargi, musiałam sie mocno skupiać żeby nie odwzajemnić, jego zapach był tak intensywny, mieszał mi w głowie.
H: No Skarbie.. - oderwał sie delikatnie, ale jego usta dalej dotykały moje - .. Przyłóż się trochę.. 

...
____________
I jak?! Może być początek? Wiem że wy jednak mimo, jeśli się nie spodoba, to dacie te 20 komów!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!




Naat

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Niall! ~ The little boy and HE.. - część 6 /ostatnia

I jest ostatnia część! 
Teraz chcecie Hazze? Ja dawno go nie dodawałam!! <3
A ta część, jest dłuższa niż pozostałe! 
+ co myślicie, żeby jakoś zmienić wygląd bloga? Co sądzicie o muzyce na blogi i.. I kochacie tak mocno jak ja 'Drag me down'?!
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

J: Naomi?! - zaczęłam ją wołać, niektóre kobiety posyłały mi troskliwe spojrzenia - Przepraszam, widziałaś może taką małą blondyneczkę, w sukieneczce w kwiatki? - pytałam jedną z kobiet.
K: Nie.. - zaprzeczyła ze smutkiem. Jeszcze większy strach ogarnął moim ciałem, biegałam po parku i szukałam, wołałam jej. Nigdzie nie widziałam, nie słyszałam już jej śmiechu, w moich oczach było pełno łez. Rozglądałam sie dookoła siebie i mignęła mi przed oczami mała dziewczynka. Podeszłam bliżej i to ona. Puściłam sie do niej biegiem. - Naomi, tu jesteś..
- podbiegłam zdyszana do dziewczynki, siedziała przy jakimś chłopaku. - Czemu uciekłaś? Wiesz jak sie martwiłam.. - tuliłam do siebie małą
Dz: Mama, mama.. - powtarzała i wyciągnęła do mnie rączki. Wzięłam ją na ręce i uściskałam. Naomi odkąd nauczyła sie wypowiadać to słowo, mówi na mnie mama.
J: Dziękuje.. - spojrzałam na chłopaka, uśmiechał się do mnie, czemu ten uśmiech był taki znajomy? Te oczy.. Niemożliwe! Nie chce! Już prawie zapomniałam!
Ch: Nie ma za co.. Kiedyś przytrafiła mi sie podobna sytuacja. - zaśmiał sie i już byłam przekonana że to ON.
J: Małe dzieci są strasznie ruchliwe, a teraz cię przepraszam, ale muszę iść. - zaczęłam odchodzić z dziewczynką. Widziałam jak ta patrzy za mnie, nie chciałam sie odwracać, mam nadzieję że mnie nie poznał.
N: Nie mogę tak.. - usłyszałam za sobą i poczułam jak łapie mnie za rękę zmuszając do zatrzymania się. - Daj się zaprosić na kawę.. - uśmiechnął się.
J: Nie mogę, mała jest strasznie zmęczona i pora na jej drzemkę.. - szukałam wymówki.
N: To chociaż daj mi swój numer. - uśmiechnął się, to ten uśmiech zapamiętałam.
Dz: Mama.. - ziewnęła. Przytuliłam ją mocniej do siebie i kołysałam.
J: Zapomnij. - powiedziałam oschle i znów od niego odeszłam. Nigdy nie zapomnę jak mnie zranił, rozsadzała mnie złość do niego.
N: To chociaż cie odprowadzę, pomogę. - dorównał mi kroku, czemu nie może odpuścić tak jak po tamtych wakacjach?!
J: Może ja nie chce twojej pomocy? - nawet na niego nie spojrzałam.
N: Ty może nie, ale twoje ręce już mdleją. - spojrzał na małą leżącą na moich rękach. Bez mojego pozwolenia blondyn ją wziął i przytulił do siebie. Wróciło wszystko, wszystko co z nim przeżyłam w tamte wakacje, minął niemal cały rok. Czemu musiał się pojawić?! Naomi wtuliła się w niego jak kiedyś Theo. - Prowadź.. - uśmiechnął się. Szłam bez słowa w stronę domu dziewczynki, droga zajęła nam zaledwie 15 minut, nie odzywałam się do niego. Miałam ochotę wykrzyczeć mu wszystko co leżało mi na sercu, ale nie, najwyraźniej on mnie nie poznał. I niech tak zostanie! - Czemu mam wrażenie że mnie nie lubisz? - spytał cicho gdy odprowadzałam go już do drzwi.
J: Bo tak jest.. - powiedziałam bez większego przejęcia.
N: Czemu? Przecież nawet mnie nie znasz..
J: I nie chce poznać. - burknęłam cicho.
N: Nie możesz podziękować i zaprosić mnie na kawę? - jego radość znikała.
J: Dziękuje. - powiedziałam krótko.
N: Nie spotkamy się już?
J: Nie, nie chce Cie widzieć Niall.. - wypchnęłam go za drzwi i zamknęłam je na wszystkie zamki. Usiadłam pod drzwiami a łzy wypłynęły spod moich powiek, czemu on musiał się pojawić?! Cierpiałam przez niego przez 24/7, cały czas mam ten ból, ale nauczyłam się to ignorować. Mimo że nie łączyło nas nie wiadomo co, ale jednak obiecywał że będziemy się widywać, będziemy do siebie dzwonić. Skłamał a ja tak bardzo nienawidzę kłamstwa! Po jakimś czasie starłam łzy, nie chciałam już przez niego ich marnować. Podniosłam się z miejsca i poszłam do pokoiku w którym spała Naomi, patrzałam na jej dziecięcą twarzyczkę, a w mojej głowie pojawił się obraz śpiącego Theo, zacisnęłam zęby by nie rozpłakać się ponownie.. Po jakiejś godzinie wróciła do domu mama Naomi, więc ja mogłam wracać do siebie. Nie poszłam jednak do domu, musiałam pomyśleć, a spacerowanie jest najlepsze. Miałam mętlik w głowie, po tamtych wakacjach strasznie cierpiałam, bo wiedziałam że coś do niego czuje, ale on urwał ten kontakt, a obiecał, zarzekał sie nawet że chce to ciągnąć.. Nie wiem jak mam teraz sobie z tym poradzić?! Pewnie już go nawet nie spotkam, ale ból w sercu będę leczyć równie długo co ten po naszym ostatnim spotkaniu. Zawrócił mi wtedy w głowie, codziennie śniłam że go spotykam, że jest przy mnie i dalej patrzy na mnie jak tamtego wieczoru.. - Ałaaa! - powiedziałam głośniej gdy zderzyłam sie z kimś i wylądowałam na ziemi, szłam wpatrzona w swoje buty i nawet nie zauważyłam gdzie idę.
K: Przepraszam. - mruknął ten ktoś, podniosłam sie z chodnika i otrzepałam z brudu. Dopiero teraz spojrzałam na tego ktosia. Pożałowałam swojej decyzji, znowu on! Wyminęłam go bez słowa i już miałam rzucić się biegiem w stronę domu, kiedy poczułam mocny uścisk na ramieniu. - Poczekaj, drugi raz się nie wywiniesz. - rozpoznał mnie, ale chyba tylko z tej dzisiejszej sytuacji.
J: To boli. - wyrwałam rękę z jego uścisku i potarłam bolące miejsce - Czego ode mnie chcesz?! - nie chciałam być dla niego miła, nie zasłużył!
N: Dowiedzieć się pary rzeczy. - skinął głową na ławkę obok nas dając do zrozumienia że mamy usiąść. - To że znasz moje imię może być związane z tym że mam taką a nie inną prace, ale dlaczego mnie nie lubisz, nie znasz mnie, nawet nie chciałaś poznać.. - miał wyrzuty.
J: Oj znam Cie, może ty jakoś masz zaniki pamięci, ale ja mam dobrą pamięć i jeszcze nikt mnie tak nie skrzywdził Niall, jak ty! - podniosłam głos, a co mnie to obchodzi że wszyscy na nas patrzą! Albo że sobie przypomni! - Więc daruj sobie, bo to i tak nic nie zmieni! - wstałam gwałtownie z tej ławeczki.
N: Pamięć mam świetną i zapamiętał bym taką pyskatą dziewczynę! - również wstał z miejsca.
J: A widzisz, bo jeszcze rok temu nawet bym Ci się nie postawiła! Możesz zniknąć tak jak wtedy?! Nie chce Cie widzieć, znać!
N: Rok temu.. - mówił jakby do siebie, nie chciałam tu być, odeszłam od niego, ale daleko się nie oddaliłam - (T.i.) poczekaj.. - przypomniał sobie.
J: Czego?! - warknęłam czując jak moje oczy znów są wypełniane łzami.
N: Przepraszam.. - spuścił głowę.
J: W porządku. - podniósł wzrok zaskoczony.
N: Co?
J: Normalnie Niall, wracaj do swojego życia, zapomnij tak jak wtedy i będzie dobrze. - mój głos nie miał żadnych uczuć.
N: Myślisz że to takie proste?! Myślisz że mi było łatwo?! Codziennie o Tobie myślałem, niemal codziennie sie kłóciłem o to, że chce utrzymywać z Tobą kontakt, a kiedy im już nie zależało, odpuściłem, a wiesz dlaczego?! - nie odpowiedziałam - Bo minęło zbyt dużo czasu! Nie mam pojęcia, do tej pory, czy może nie ułożyłaś sobie życia, nie wiedziałem czy mnie pamiętasz.. - jego ton ustępował.
J: Czemu nie mogłeś sie ze mną kontaktować? - zapytałam bardziej z ciekawości.
N: Moi szefowie stwierdzili że wakacyjne miłości nie są dobre dla zespołu, zakazali mi tego.. - był zły, ale i przygnębiony.
J: Cierpiałam.. - usiadłam z powrotem na ławce, cała dotychczasowa złość odeszła.
N: Śniłem o tym dniu, chciałem Cie spotkać, wyjaśnić i mam wrażenie że dalej śnie.. - spojrzał w moje oczy.
J: Nie wiem czy to, że tak mówisz coś da.. Niall jesteś jedynym mężczyzną którego tak bardzo nienawidziłam przez ten rok. Nawet zrezygnowałam z wakacji w Irlandii, wszystko co robiłam, nawet to że Naomi jest tak podobna do Theo utrudniało mi życie.. - wyznałam, chłopak wyraźnie posmutniał.
N: Szczęściarz z niego.. - stwierdził cicho.
J: Kto?
N: Ojciec twojej córeczki.. - mruknął.
J: Mojej córeczki? - zdziwiłam się.
N: No tej Naomi.. Jest piękna jak Ty. - skomplementował mnie, a ja myślałam że wybuchnę śmiechem
J: Ona nie jest moją córką. - zaśmiałam się.
N: To czemu mówiła do Ciebie 'mama'?
J: Bo jestem z nią częściej niż jej prawdziwa mama.. - znów się zaśmiałam, widziałam jak Niall odetchnął.
N: A.. no wiesz.. Masz.. - mieszał się.
J: Nie, nie mam nikogo. - teraz sie uśmiechnął, pierwszy raz odkąd rozmawiamy.
N: Mogę się starać o twoje serce? - zapytał patrząc w moje oczy, jego twarz była coraz bliżej.
J: Starać się możesz, ale nie wybaczyłam Ci tamtego. - uległam i spojrzałam na jego wargi, pragnęłam poczuć znów ich smak.
N: A kiedy mi wybaczysz? - powoli czułam coraz wyraźniej jego męski zapach, jego perfumy sie nie zmieniły.
J: Jak mnie pocałujesz.. - wypaliłam i nim zdążyłam cokolwiek odkręcić swoje słowa, on opadł całkowicie na moje usta. Całował delikatnie, bez pośpiechu i czekał aż odwzajemnię, a ja nie mogłam już trzymać go w niepewności i wkładając palce w jego włosy, oddałam pocałunek.
N: Czyli teraz mogę się starać? - uśmiechnął się opierając swoje czoło o moje. Jego dłoń pieściła skórę na moim policzku.
J: Postaraj sie bym już nie cierpiała. - teraz ja się lekko uśmiechnęłam i podgryzłam dolną wargę. Blondyn przejechał po niej kciukiem i znów mnie pocałował. Tym razem był bardziej zdecydowany, szybszy i czułam, że na pewno nie ostatni. Byłam szczęśliwa, wiedziałam, że jakbym mu nie dała tej szansy żałowałabym do końca życia.
N: Czemu nasze pierwsze spotkania muszą być zawsze przez nasze dzieci? - zaśmiał się.
J: Może one wiedziały co robią. - zawtórowałam mu, przytuliłam się do niego chcąc być jak najbliżej jego ciała. Niall przycisnął mnie mocniej, bicie jego serca czułam na swoim ciele. Już będzie dobrze, wiedziałam to!
THE END!

...
To jak, Hazz teraz?! I 20 komów i dodam 1 część!! <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!




Naat