One Direction i My.. - imaginy

poniedziałek, 27 lipca 2015

Rocznicowy IMAGIN!!

Hejo! xx
Macie ten obiecany rocznicowy imagine.. 
Mam nadzieję, że taki się spodoba i przepraszam że dzisiaj a nie wczoraj..
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ 

Ostatnie dwa tygodnie to ciągle latanie i załatwianie. Mnóstwo stresów związane nie tylko z imprezą ale widzę że Niall jest jakiś zniesmaczony tym, że wracam późno do domu.. Dzisiaj to samo, musiałam szybciej wyjść z pracy i iść uzgodnić jakie kwiaty mają stać na stołach, jak ma wyglądać dekoracja stołu i takie duperele. Ciesze się na tą imprezę, ale żadna z dziewczyn nie zadeklarowała się że może mi pomóc. Jedyną osobą która pomogła to Simon. Menadżer chłopaków skłamał im na moją prośbę, że on miał być organizatorem imprezy. Zespół jest szczęśliwi że istnieją już pięć lat, wiedzą że to nie to samo bez Malika, ale dają rade i spełniają dalej swoje marzenia. Właśnie, jeśli chodzi o Zayna to chciałabym żeby był na tej imprezie, mogłabym napisać do niego w imieniu chłopaków, ale nie mogę tego zrobić. Szatyn nigdy za mną nie przepadał, a ja nawet nie wiem czemu. Kłóciliśmy sie kilkakrotnie, ale nigdy nie miało to wpływu na jego relacje z moim Niallem. Niemniej jednak zrobię wszystko by się pojawił!
    Wróciłam po 9pm do domu, byłam wykończona. Bieganie po mieście może być wyczerpujące.
N: Gdzie byłaś? - spytał od razu jak weszłam do domu. Nie miał zbyt przyjemnej miny..
J: W pracy.. - odpowiedziałam normalnym głosem.
N: Ciekawe.. - mruknął i wszedł do salonu. Poszłam oczywiście za nim bo chciałam wiedzieć o co dokładnie sie dąsa.
J: Co Ci jest? - usiadłam koło Niego.
N: Dzwoniłem do twojej pracy, odebrała jedna z twoich koleżanek i powiedziała że wyszłaś. A było to około 2pm. - spojrzał na mnie, w jego oczach pojawił się brak zaufania.
J: Ale to nie znaczy że teraz cie okłamuje. Nie każda znajoma z pracy wie, że moje obowiązki teraz to też spotkania na mieście. - odpowiedziałam denerwując się już.
N: Oby te służbowe. - nie ufa mi.
J: Chcesz sie pokłócić?! Jeżeli mi nie ufasz, nie masz tego pierdolonego zaufania, do osoby z którą jesteś już około 2 lat, to czemu mnie nie zostawisz?! - byłam zła, podejrzewa mnie o takie głupoty.
N: Kocham Cie nie potrafiłbym bez Ciebie żyć.. - wyznał i spojrzał przepraszająco w moje oczy.
J: Więc więcej tak nie wątp.  - cmoknęłam go w policzek i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i ubrana wyszłam z pomieszczenia. Znalazłam mojego mężczyznę w kuchni, właśnie nakładał kolację.
J: Jak przygotowania do imprezy? - spytałam sie go, gdy siedzieliśmy już przy stole.
N: Nie będzie imprezy. Simon odwołał.. - powiedział zły i przygnębiony, czyli może to jest powodem jego smutku w oczach. Ale właśnie o to chodziło, Cowell miał odwołać im imprezę, taki był plan!
J: Czemu odwołał? - udałam zdziwienie.
N: Powiedział że mamy ważne spotkanie, a nie możemy go przełożyć bo to niesamowicie ważny wspólnik. - nie podobało mu sie to, oni pragnęli tej zabawy! Niespodzianka będzie ciekawsza..
J: Kotku, nie smuć się. - podeszłam do niego i usiadłam na jego kolanach - Przyjedziesz z tego spotkania, to spędzimy miło wieczór. - uśmiechnęłam się zachęcająco.
N: Jak miło? - ułożył dłonie na moich udach i lekko je ściskał.
J: Bardzo miło.. - szepnęłam i złączyłam nasze wargi. Całowaliśmy sie tak dłuższą chwile aż zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz, ważna sprawa odnośnie imprezy.
N: Tylko nie mów że z pracy? - mruknął, skinęłam delikatnie głową i wyszłam z kuchni.
J: Halo? - odebrałam i upewniłam się że Nialler nie będzie podsłuchiwał.
M: Dzwonie w sprawie fajerwerków, jest już wszystko załatwione i możemy tylko modlić sie o dobrą pogodę. - menadżerka miała załatwić pozwolenie, w końcu to środek miasta.
J: Ciesze się i dziękuje, a myślę że wszystko będzie tak jak powinno. - uśmiechnęłam się sama do siebie. To musi się udać!
M: Tak.
J: Tylko proszę dalej trzymać to w tajemnicy. - przerwałam jej i odwróciłam się w stronę drzwi od salonu, Niall stał i patrzał na mnie smutnym wzrokiem. Jej nie słyszał, ale mnie na pewno. - Musze kończyć, do usłyszenia. - rozłączyłam sie i schowałam telefon. - Nie masz powodów do zazdrości. - powiedziałam podchodząc do niego.
N: To co to za tajemnice? - mruknął i położył dłonie ma moich biodrach.
J: Mój szef ma urodziny i pracownicy organizują mu imprezę niespodziankę.. - skłamałam.
N: A kiedy ona będzie? - przytulił mnie mocno do siebie.
J: Za dwa dni.. - mruknęłam cicho, to w dzień rocznicy powstania One Direction. Uścisk Nialla od razy się rozluźnił.
N: Jeszcze niedawno mówiłaś że spędzimy ten dzień razem.. - powiedział zły.
J: Postaram się wrócić jak najszybciej. - obiecałam - Proszę Cie, uśmiechnij się.. - błagałam, chłopak uśmiechnął sie słabo ale uroczo.
N: Nie potrafię się na Ciebie gniewać. - wyznał i cmoknął moje usta..
          Następnego dnia postanowiłam odwiedzić Malika, z zaproszeniem w ręku przeszłam przez jego podwórko i niepewnie zapukałam do drzwi. Otworzyła mi Perrie, uśmiechnęła sie od razu, ją uwielbiałam i ona chyba mnie też.
P: Miło Cię widzieć. - uściskała mnie.
J: Ciebie również.. Jest Zayn? - dziewczyna skinęła głowa i wpuściła mnie do środka.
Z: Słońce kto przyszedł? - pojawił się w przedpokoju i z rozczarowaniem spojrzał na mnie.
J: Też się ciesze że cię widzę.. - mruknęłam z ironią
Z: Po co przyszłaś?
P: Zayni bądź miły.. - upomniała go.
J: Wiem, że nigdy jakoś nie darzyłeś mnie sympatią, ale tu nie chodzi o nasze stosunki. Dobrze wiesz, że jutro chłopaki mają rocznice, więc może być się pojawił na imprezie.. ? - wyciągnęłam w jego stronę kopertę z zaproszeniem.
Z: Nie wiem czy chce.. - powiedział cicho.
J: Słuchaj Zayn, swoje humorki możesz okazywać innym, ale do cholery przyjaźnicie się więc przyjdziesz tam jutro. Perrie Ty też jesteś oczywiście zaproszona. - zwróciłam sie do niej.
P: Dziękuje i oczywiście przyjdziemy, prawda Zayn.. - chciała by to potwierdził.
J: Chłopaki tęsknią za Tobą i Ty na pewno też. Zrób to nawet dla siebie, dawno się nie widzieliście, nie rozmawialiście tak normalnie, jak kiedyś.. Proszę cię w imieniu chłopaków.. - wyraz twarzy szatyna się zmienił, złagodniał wręcz.
Z: Przyjdziemy. - uśmiechnął się słabo.
J: Super, tylko nie mówcie im o imprezie, to jest niespodzianka..
P: Niespodzianka? Przecież na pewno pamiętają o rocznicy.. - zaśmiała się.
J: Tak, ale miałam plan i niespodzianka wypali. Do zobaczenia.. - uśmiechnęłam sie i zaczęłam wychodzić.
Z: Dziękuje.. - usłyszałam za sobą, odwróciłam sie do niego.
J: To mój obowiązek..
    Ten dzień i następny minęła bardzo szybko, ostatnie chwile do ustalonej imprezy spędziłam na przygotowywaniu siebie. Sukienka, makijaż, fryzura.. Wszystko dopięte na ostatni guzik..

*Oczami Nialla*
    Miała być impreza, będzie spotkanie służbowe! Jesteśmy wściekli! Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do Simona. Chciał sie jeszcze z nami widzieć. Chłopaków miny nie były lepsze od mojej, byliśmy źli i przygnębieni.. Weszliśmy do biura wujka i widziałem jak mierzy nas wzrokiem od góry do dołu.
S: Oszaleliście?! - prawie krzyknął
Li: O co ci chodzi?
S: Tak ubrani idziecie na ważną kolacje? Ten gość to grupa ryba.. - zwrócił nam uwagę. Każdy z nas był ubrany jak chciał, wygodnie. - Macie szczęście że to przewidziałem i zadzwoniłem po Louise. - oznajmił i w tym samym momencie weszła nasza stylistka i jej ludzie. Szybko podała nam garnitury.
H: To te wdzianka na imprezę? - zauważył.
S: Tak, ale są odpowiednie na tą kolacje. - powiedziała jakby obojętnie. Dziwnie sie ostatnio wszyscy zachowują. Przebraliśmy się i zajęła sie naszymi fryzurami, ostatnie poprawki stroju i jechaliśmy do ogromnej restauracji..

*Moimi oczami*
    Jeszcze tylko 15 minut i mają wejść. Latam jak postrzelona, musi wszystko być idealnie! Byłam zestresowana, bo nigdzie nie widziałam Zayna i Perrie a miałam im powiedzieć mój plan. Rozglądałam się z przerażeniem, ale na szczęście pojawili się. Szybko znalazłam się koło nich.
J: Już myślałam, że się rozmyśliłeś.. - odetchnęłam
Z: Nie mógłbym.. - uśmiechnął się
P: Czemu nie ma wielu dekoracji? - spytała zaskoczona.
J: Bo oni myślą że idą na służbowa kolacje w ważnym wspólnikiem, więc jak już ich nabiorę i zaczną się pokazywać im znajomi, kelnerzy zaczną ustawiać wszystko. Ale chciałabym żebyś ty Zayn pokazał się dopiero jak będę przemawiać i wspomnę o Tobie. Wywołam Cię wtedy, a na razie pokaże Ci gdzie jest twoje tymczasowe miejsce.. - chłopak skinął głową i skierowaliśmy się na drugą stronę sali. - To do zobaczenia.. - uśmiechnęłam się.
K: Proszę pani, właśnie podjechali.. - poinformował mnie jeden z kelnerów.
J: Niech każdy usiądzie na miejsca i udaje że są zajęci sobą, niech nikt na nich nie patrzy! - powiedziałam tak by każdy z gości mnie usłyszał. Zajęli szybko miejsca a ja sama schowałam się tak bym mogła też ich obserwować. Chłopaki weszli ze zniesmaczonymi minami, kelner zaprowadził ich do ich stolika i po chwili podszedł podstawiony wspólnik. Widziałam że o czymś rozmawiają, Niall co chwile patrzał na telefon, po jakimś czasie widziałam że stuka do kogoś wiadomość. Po chwili usłyszałam że to mój telefon, blondyn chyba usłyszał dźwięk bo rozejrzał sie szukając jakby mnie. W pore sie schowałam na korytarzyku prowadzącego do kuchni. Odczytałam wiadomość : ' To jest strasznie nudne, nie wierze że Simon odwołał imprezę przez coś takiego.. :/ '. Mój biedaczek. Odpisałam mu: ' Na pewno nie będzie tak źle.. xx '. Uśmiechnęłam się sama do siebie i ostrożnie wychyliłam się zza mojej kryjówki. Dalej dyskutowali, ale widziałam że Hazz zauważył ich znajomego, potem każdy zaczął się rozglądać. Widzieli że goście restauracji to ich towarzystwo. Szeptali pomiędzy sobą, ale żaden się jeszcze nie podniósł. Widziałam też że zagadują do Cowell'a.. Przeszłam w miejsce gdzie każdy, zaraz po mnie, będzie składał im życzenia. Jakiś chłopak sprawdził czy wszystko działa i dał mi znak że mogę przemawiać. Chłopaki mnie nie widzieli, poprawiłam nerwowo sukienkę i wzięłam dwa głębokie, uspokajające oddechy. Ręce trzęsły mi sie strasznie, a przecież to zwykła przemowa.
J: Witam wszystkich zgromadzonych tu. - zaczęłam i wszystkie twarze skierowane były na mnie. Chłopaki poderwali się z miejsc, a zaraz za nim każdy inny. - Zapewne wiecie czemu tu jesteśmy.. - uśmiechnęłam się nerwowo, widziałam jak obsługa lokalu zaczęła wystawiać dekoracje. - Niall, Liam, Louis i Harry było warto, warto było widzieć wasze miny. Dziękuje Ci Simon że pomogłeś to załatwić i zniechęcić ich do tego szczególnego dnia. - ich menadżer zaśmiał się razem ze mną. - Dziewczyny możecie podejść do swoich mężczyzn. - w tej chwili podeszła Sophia i El.. Hazz nie ma partnerki ale podeszła do niego Gemma oraz Anne. Oczywiste jest to że pozostałe rodziny też są. - Chłopaki, życzę wam kolejnych kilkudziesięciu rocznic, proszę was, nie zmieniajcie się.. Uszczęśliwiacie samym swoim istnieniem miliardy dziewczyn na świecie, jesteście powodem dla którego sie uśmiechają.. Jedni są z wami od początki inni może nie, ale na pewno kochają was tak samo mocno jak ja.. Zaczynają od x-Factor'a, od video diary, kończąc na waszych filmach czy filmikach fanek z koncertów, widzimy jak zmieniał sie jedynie wasz wygląd i kształtował charakter. Może wydorośleliście, ale czasami mam wrażenie że dalej macie po 16 lat. Zostaliście sobą, macie swoje charakterystyczne cechy które zawsze będą kojarzyć sie tylko z wami.. Hazz Ty i twoje włosy zawsze będą uwielbieniem wielu kobiet, a w połączeniu z twoimi dołeczkami. Brak mi słów. - zachwyciłam sie, widziałam jak Niall pomimo wszytko marszczy czoło - .. Liam, Ty stałeś sie niesamowicie męski przez te 5 lat i dalej musisz ich niańczyć..  Louis twoje oczy w połączeniu z uśmiechem są marzeniem każdej dziewczyny. Uwielbiam na Ciebie patrzeć gdy sie uśmiechasz, bo wraz z ustami cieszą ci sie oczy.. - chłopak jak na zawołanie się uśmiechnął -  I Niall.. Ty, twój śmiech, oczy, głos nie ma sobie równych, jesteś pogodny i zawsze zwariowany.. Zawładnąłeś moim sercem, ale nie teraz o mnie mowa. Od niedawna nie ma z wami piątej części, ale myślę że Malik zawszę będzie wspominał lata spędzone z wami. Życzę wam chłopaki jeszcze wielu takich imprez i wiem że chcieliście zawsze przezywać je właśnie w piątkę więc chciałam by i dzisiaj tak było. Mam dla was specjalnego gościa.. Zayn możesz wyjść.. - czułam w moich oczach zbierające sie łzy. To taki wzruszający moment. Chłopaki zaczęli sie ściskać, cieszyć sie i widziałam że są szczęśliwi. Odeszłam od mikrofonu i stanęłam w rogu, obserwowałam wszystkich, sala wyglądała pięknie, radość wszystkich dookoła była niemal namacalna. Goście składali szczere życzenia moim czubkom. W pewnym momencie moje i Nialla spojrzenie sie skrzyżowało, uśmiechnął sie do mnie i zaczął kierować sie w moją stronę. Starłam łzę wzruszenia i również zaczęłam podchodzić do niego. Bez słowa wpił sie w moje usta, całował mnie tak powoli, wszystko dookoła nas znikało, liczyliśmy sie tylko mu!
N: Kocham Cie. Najmocniej, najbardziej.. - przytulał mnie do siebie mocno. Czułam tą miłość między nami.. - Dziękuje Ci za to że Cie mam.. Za imprezę też..
J: To był mój obowiązek. - uśmiechnęłam sie i pociągnęłam go na parkiet, do innych tańczących już par..
N: Teraz rozumiem, czemu byłaś tak zapracowana. - szepnął mi do ucha podczas tańca.
J: A Ty byłeś taki zazdrosny.. - zaśmiałam sie cicho
N: Zawszę będę o swoją piękną żonę zazdrosny. - odsunęłam się lekko od niego i z zdziwieniem spojrzałam w jego tęczówki.
J: Nie jestem twoją żoną.. - zauważyłam
N: Więc zostań nią.. - przybliżyłam się do niego i złączyłam nasze wargi. - Mam rozumieć że też tego pragniesz? - zachichotałam i skinęłam głową na 'tak'.
J: Kocham Cię wariacie.

Koniec!
____________
To teraz pisajcie! Podobał się? A i jeśli będzie pod imaginem z Niallem ( Niall! ~ The little boy and HE.. - część 4 ) spełniony warunek to będzie kolejna część więc komentujcie tamten jeszcze.. 
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

niedziela, 26 lipca 2015

Niall! ~ The little boy and HE.. - część 4

Hej słoneczka!!
Więc dodaje w końcu jakiś post, kolejna część Nialla!
Postaram się pod wieczór, albo w nocy dodać ten obiecany imagin na rocznice 5 lat!! <3 :D
Chcecie go? 
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ 

 Wróciłam z zakupami do domu, reszta dnia była jakaś taka dziwna, bezsensowna i rozczarowująca. Zupełnie zapomniałam o tym że napisałam do niego, pogrążyłam się w pakowaniu i po jakimś czasie zadzwonił dzwonek do drzwi. Niechętnie zeszłam by je otworzyć i z piękna różą  w ręku stał Niall. Kurcze! Czemu nie odwołałam!?
N: Cześć..
- uśmiechnął sie niesamowicie uroczo. Ja nie miałam nawet siły czy ochoty odwzajemnić - Coś się stało? - wszedł do środka i podał mi kwiatka.
J: Dziękuje i sam powinieneś wiedzieć czy może czegoś się nie dowiedziałam. - przeszliśmy do salonu.
N: Zapewne chodzi o Theo.. - stwierdził - Naprawdę Cie przepraszam, ale myślałem że spędzałaś ze mną czas tylko ze względu na niego..
J: Jesteś jakiś głupi, czy tylko udajesz?! - zakpiłam, złość na nowo się we mnie rodziła - Niall, a jak miałam się z Tobą spotkać, bez Theo, skoro zawsze gdy go gubiłeś, on znajdował mnie? - blondyn zwiesił głowę.
N: Przepraszam. - mruknął. - Wiem, źle się zachowałem, ale mogłabyś o tym zapomnieć? - zapytał z wielką nadzieją w oczach.
J: Czemu miałabym to robić? Nienawidzę kłamstw, nawet tych najmniejszych, a Ty zacząłeś właśnie od tego naszą znajomość.. - usiadłam na kanapie, blondyn zrobił niepewnie to samo. Widziałam że czuje sie niesamowicie winny, a ja.. Złość mnie opuszczała, ale to była ta złość na Nialla. Jestem idiotką, powinnam się cieszyć że jest sam, a przynajmniej nie ma dziecka.. Moje serce reagowało na samą myśl o nim. Więc czemu tak dramatyzuje, powinnam odetchnąć na wieść o tym..
N: Nie chciałem by tak wyszło.. - złapałam go nieśmiało za rękę, przez co w jego oczach pojawiło sie zdziwienie.
J: Ja też nie, ale to nawet lepiej że tak wyszło.. - uśmiechnęłam sie lekko, jego niezrozumienie było coraz większe - Spowodowałeś razem z Theo, że ten pobyt tu był o wiele ciekawszy i mimo że myślałam, że masz żonę, lub narzeczoną oraz dziecko było przykre, bo naprawdę Cię polubiłam. - wyznałam mu przez co jego smutek zniknął.
N: Czyli się nie gniewasz? - zapytał z nadzieją.
J: Nie, ale nie okłamuj mnie więcej.. - zaśmiałam sie cicho. Chłopak wyraźnie odetchnął.
N: To masz dzisiaj czas?
J: Niestety nie, mam jutro samolot a muszę się do końca spakować.. - przyznałam.
N: No proszę Cię.. - nalegał - ..Wyjedziesz, nie będę Cie już widział, może to nasze ostatnie spotkanie.. - byłam zaskoczona.
J: Woow.. - mruknęłam - Dobry jesteś.. - zaśmiałam się i w sumie to zdążę się dopakować - Chwilkę dla Ciebie znajdę.. - uśmiechnęłam się ładnie. Niall odwzajemnił dwa razy mocniej i nawet ze szczęście mnie uściskał.
N: Dziękuje.. - śmiałam się gdy podniósł mnie i zaczął okręcać dookoła własnej osi.
J: Wariat z Ciebie! Postaw mnie bo sie przewrócimy!! - chłopak posłuchał i łapiąc mnie za rękę wyciągnął z domu. Zdążyłam tylko wziąć sweterek z przedpokoju.
N: Chciałbym żeby to były nasze najlepsze chwile w te wakacje.. - spojrzałam w jego oczy, czemu one były takie intensywne, pełne szczęścia i radości?! Czyżby czuł coś podobnego do mnie, co ja czuje gdy widzę lub nawet myślę o nim?!
J: To co będziemy robić? - spytałam po dłuższej chwili ciszy.
N: Nie wiem, cokolwiek.. Byleby było wesoło, może pójdziemy najpierw do kawiarni, potem zajdziemy do wesołego miasteczka, myślę że będzie Ci się podobać, na końcu dnia zabiorę Cię na romantyczny spacer i odprowadzę ze smutkiem do domu.. - przyznał, byłam pod wrażeniem
J: No no no.. Zaplanowałeś wszystko? - zaśmiałam się.
N: Nie.. Może trochę. Chodź.. - pociągnął mnie za rękę do kawiarenki, dopóki nie usiedliśmy przy wolnym stoliku nie puszczał mojej dłonie. Co chwile czułam elektryzujące dreszcze wzdłuż kręgosłupa. Zamówił dla nas po dobrej kawie i pysznej czekoladowej Muffinie. Zagadywał cały czas, rozśmieszał i sprawiał że nie chciałam stąd wyjeżdżać. Byłam niemal pewna że ta znajomość mogła by być czymś więcej.. Wesołe miasteczko było pełne śmiechów, nie mogłam przestać się śmiać jak widziałam jak Niall niezdarnie stara sie wygrać dla mnie misia. Chyba bawiliśmy sie na każdej atrakcji, widziałam jak na kolejce górskiej blondyn ściska mocniej uchwyt, ale nie okazywał za bardzo swojego strachu.. Spacer był niesamowity, jego palce splecione z moimi, w tamtej chwili naprawdę nie chciałam wyjeżdżać, myśl że już go nie zobaczę jest przygnębiająca. - Co się stało? - spytał gdy zauważył mój smutek. Akurat weszliśmy na ganek przed domem cioci.
J: Świetnie się z Tobą bawię. - uśmiechałam sie słabo - A wiem, że widzę Cie ostatni raz.. - chłopak stanął na przeciwko mnie i spojrzał w moje oczy.
N: Damy rade, nie chce sie z Tobą żegnać, więc postaram się zrobić wszystko by się kontaktować.. - ułożył dłonie na moich polikach, mimowolnie spojrzałam na jego wargi.
J: Mówisz tak jakbyśmy byli dla siebie niesamowicie ważni, a ja nawet nie wiem jak to wszystko postrzegasz.. - chłopak jedną dłoń ułożył na moich plecach, przyciągając mnie do siebie tak że nasze klatki się ze sobą stykały, druga dłoń zagłębił w moich długich włosach.
N: Znamy się krótko, to prawda, ale jesteś dla mnie ważna. Odkąd Cie poznałem nie mogę przestać o Tobie myśleć, więc jeśli tak jest to zawróciłaś mi w głowie i nie mam zamiaru Cie stracić.. - mówiąc to przybliżał powoli swoją głowę do mnie, czułam jak jego ciepły oddech pieści moją skórę.
J: Chcesz mnie pocałować? ...

...
__________
I co sądzicie?! Ja sądzę że te 20 komów będzie!! :D I piszcie czy chcecie rocznicowego!! :D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

sobota, 25 lipca 2015

Harry Styles~It's okay cz.14 koniec+NIESPODZIANKA!

                                            Harry Styles~It's okay cz.14

Skończyłam śpiewać i usiadłam w ławce nie podnosząc wzroku na nauczyciela
...
Cała klasa zaczęła klaskać a ja spojrzałam na nich jak na idiotów, czemu do cholery oni klaszczą, przecież nie umiem KOMPLETNIE! śpiewać. Chyba że znów sobie robią jakieś żarty...
-Wooah-powiedział nauczyciel wciąż w lekkim szoku.-Dostajesz 6-powiedział z dziwnym błyskiem bólu w oczach. Pewnie załapał aluzję piosenki, w końcu nie przypadkiem wybrałam akurat ją. 
-Naprawdę?-tym razem to ja byłam zdziwiona
-Tak, i chciałbym żebyś wzięła udział w kilku konkursach, ponieważ naprawdę nieziemsko śpiewasz.-powiedział z uznaniem a mnie zatkało, po prostu. Zawsze myślałam że nie potrafię zaśpiewać ani jednego dźwięku czysto, i że w ogóle nie trafiam w rytm. Styles zapisał coś w dzienniku, po czym ponownie na mnie spojrzał, tym razem zaskoczony- Dlaczego w tamtym roku miałaś 3 na koniec? przecież z twoim głosem mogłabyś mieć spokojnie 6-powiedział zdezorientowany.
-Nigdy nie śpiewałam-powiedziałam obojętnie.
-Mogłabyś zostać po lekcji?-zapytał, miałam ochotę wykrzyczeć mu że nie, ale jest moim cholernym nauczycielem, więc jedynie przytaknęłam głową.Po dzwonku w klasie zostałam jedynie z Harrym. Nie ruszyłam się z miejsca, dobrze mi było siedzieć w takiej dużej odległości, niestety Harry'emu chyba się to nie spodobało ponieważ to on podszedł do ławki tuż przede mną i oparł się o nią, krzyżując ramiona.
-Wiesz że nie żartowałem co do tego że będę cię zabierał na konkursy?-zapytał, ale zabrzmiało to bardziej jak stwierdzenie. Kiwnęłam lekko głową-Rozumiem że się teraz do mnie nie odzywasz?-powiedział unosząc jedną brew. Przygryzłam delikatnie wargę, patrząc za okno. Pisnęłam zaskoczona gdy Harry przechylił moją twarz w swoją stronę, i przybliżył się tak że wystarczyło abym drgnęła a nasze usta by się zetknęły.
-Co ty robisz?-szepnęłam lekko oburzona
-Pozwól mi-również szepnął
-Na co?-byłam bardziej niż zdezorientowana
-Pozwól mi starać się o ciebie-szepcząc jego usta z każdym wypowiedzianym słowem muskały moje.
-Do widzenia-szepnęłam i zanim mógł cokolwiek zrobić uciekłam klasy.
Od razu wyszłam z szkoły. Kurde, od kiedy poznałam Harrego coraz częściej wagaruję. Ah ten przeklęty nauczyciel. Prychnęłam zirytowana na moje myśli, bo co do cholery jest ze mną nie tak. Chciałam żeby się o mnie starał, ale w sumie nie zaprzeczyłam, więc może i tak będzie, i chłopak zawalczy o mnie, mam taką nadzieję.
*2 tygodnie później

Na szczęście Harry nie odpuścił, i tym o to sposobem znaleźliśmy się na plaży goniąc się nawzajem, czułam się tak swobodnie, i świetnie w jego towarzystwie że to niemożliwe.
Styles ciągle mnie zaskakiwał, i nie pozwalał mi się nudzić. Zaimponował mi, w tamtej chwili mało co mnie obchodziło że miałam zgrywać niedostępną, i dopiero po pewnym czasie ulec, w tamtej chwili obchodziło mnie tylko to że się świetnie bawiłam, w świetnym towarzystwie. 
-Mam cię-usłyszałam głęboki głos zaraz obok ucha. Drgnęłam na jego gorący głos. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie że jego wypowiedź miała podwójne znaczenie.Miał mnie,cholera a tak tego unikałam, ale nie zdążyłam uciec, bo on mnie złapał.Nie chciałam już dłużej sobie zaprzeczać więc po prostu mu cicho potwierdziłam:
-Wiem-i znów przygryzłam wargę.-Złapałeś mnie zanim zdążyłam uciec-szepnęłam. 
-Na szczęście, nie wybaczyłbym sobie gdybym pozwolił ci odejść.-odwróciłam się do niego twarzą. I pocałowałam.
-Chyba się zakochałam-westchnęłam teatralnie
-Ja chyba też-powtórzył mój gest.
-Wpadłam po uszy-powiedziałam
-Wpadłem-szepnął i znów złączył nasze usta
KONIEC
_____________________________________________________
F.O.O.D
Więc wiem że nie chcieliście jeszcze zakończenia, ale inaczej by się wam to znudziło bo byłby ciągły #DramaTime albo za słodko by było

Więc w ramach przeprosin mam dla was NIESPODZIANKĘ!
Soł myślałam żeby zrobić taki maraton, jeśli wiecie o co mi chodzi- że co np. 30/60 minut byłby nowy imagin
Myślałam żeby zrobić to z poniedziałku(27.07) na wtorek(28.07) Zaczęłoby się jakoś o 21.00/22.00. 

Jeśli macie jakieś pytania/sugestie piszcie w komentarzach lub na moim TT- @Horanowa_96
Na tt będę informować na bieżąco, co? jak? i kiedy? a tu dodam jednego posta żeby nie zaśmiecać, więc jeśli macie TT wolałabym żebyście na nim do mnie pisali będzie mi wygodniej.

I ZASADA
Przynajmniej 15 osób musi napisać w komentarzu że chce takie coś :)

czwartek, 23 lipca 2015

5 LAT!!

Hejo hej xx !

Dzisiaj jest nasz dzień, chłopaki istnieją juz wspaniałe 5 LAT!! Nasza duma, szczęście i powód do życia!!
Obyśmy mieli jeszcze kilkadziesiąt takich rocznic!! <3
Kocham was i ICH.. 

Mam też imagina, niedokończonego niestety, a moja praca nie jest sprzyjająca do tworzenia, więc postaram siew  niedziele dodać!!! <3 



Naat

Harry Styles~It's okay cz.13

                                              Harry Styles~It's okay cz.13

Dlaczego wszystko musi się pieprzyć?
Najpierw wujek się nad mną znęcał-uciekłam
Poczułam coś-uciekłam
Zrozumiałam, i chciałam wrócić- uciekło.
...
Tydzień kolejny tydzień, kolejne 7 dni, kolejne 168 godzin które zostało wyrwane z mojego życia. Od tygodnia nie chodzę do szkoły, jem tylko jeden posiłek dziennie, tydzień który uważam za jeden z gorszych w moim życiu. Powoli zaczynam nienawidzić tego słowa "Tydzień" wszystko się dzieje w okresie tygodnia, najpierw  byłam zbyt dumna i przerażona aby przyznać przed sobą że zakochałam się w Harrym pieprzonym Stylesie. Później tydzień spędziłam na załamywaniu się aż w końcu doszłam do wniosku że czas pokazać co stracił. Nie ma tu miejsca na płacz. Ból już nie był moim wrogiem, wręcz przeciwnie, od dnia dzisiejszego ból i zranienie byli moimi sojusznikami. Zebrałam w sobie tyle cholernych emocji że ta nieśmiała, wiecznie poszkodowana i niesamodzielna dziewczynka zniknęła, teraz jestem silna, niezależna, wiem czego chcę i do czego dążę a mianowicie- pokazać Harremu co stracił. Steph w stu procentach popierała moją decyzję i nową mnie. Był właśnie wtorek i dzień zaczynaliśmy od muzyki z Mrs.Styles. Steph zrobiła mi ciemny i ostry makijaż, po czym ubrana:

                     http://www.polyvore.com/44_school_day/set?id=169494817

Ruszyłam ze Steph do szkoły.
-Dasz radę?-zapytała lekko zaniepokojona. Posłałam jej mój cwany uśmiech, może nie do końca szczery ale to drobiazg.
-Jestem ognioodporna- puściłam jej oczko.
Steph uśmiechnęła się szczerze i szeroko. Po około 10 minutach weszłyśmy do klasy, i usiadyśmy w ostatniej ławce.
-Dzień dobry klaso!-powiedział Styles wchodząc do pomieszczenia
-Dzień dobry-odpowiedziały mu jakieś pomruki.
-Dzisiaj oceniamy piosenkę!-powiedział z radością, choć jego oczy wcale takie nie były. Jęknęłam głośno, przez co wzrok Harrego od razu odwrócił się w moją stronę. Zignorowałam go.-Więc mieliście do wybrania jakąkolwiek piosenkę, i zaśpiewać ją tu dziś, ale był jeden warunek miała ona być spokojna! więc jedziemy!- Powiedział siadając za biurkiem i wymieniając po kolei osoby, które wykonywały utwór.Oczywiście znalazło się też kilku takich którzy nie zaśpiewali pod pretekstem "Nie umiem". 
-(T.N)-powiedział i spojrzał na mnie
-Nie umiem-powiedziałam sznurując usta. Chłopak zmierzył mnie wzrokiem.
-Dawaj!-zachęcił- inaczej będę musiał wstawić ci ocenę niedostateczną-powiedział. Jęknęłam przeciągle.
-Dobra już.-rzuciłam mu zirytowane spojrzenie. I zaczęłam śpiewać fragment piosenki "Photograph-Ed Sheeran"
Miłość może ranić,
Miłość czasem może ranić,
Ale to jedyna rzecz, jaką znam.

Kiedy staje się to trudne
Wiesz, że czasami to może stać się trudne,
To jedyna rzecz, która sprawia, że czujemy, że żyjemy.


Miłość może wyleczyć,
Miłość może naprawić twoją duszę
I to jedyna rzecz, jaką znam, znam.
Obiecuję, że będzie łatwiej.
Pamiętaj o tym każdą cząstką siebie.
I to jedyna rzecz, którą zabierzemy ze sobą do grobu.


A jeśli mnie zranisz,
W porządku, kochanie, tylko słowa krwawią.
Zatrzymałaś mnie pośród tych stron
I nigdy nie pozwolę ci odejść.
Poczekaj, aż wrócę do domu.
Poczekaj, aż wrócę do domu.
Poczekaj, aż wrócę do domu.
Poczekaj, aż wrócę do domu.


Zakończyłam śpiewać i usiadłam w ławce nie podnosząc wzroku na nauczyciela

_____________________________________

FOOD
Wiem że krótki, ale jeśli mi się uda to jeszcze dziś dodam kolejną część, po prostu czcionka mi się zrypała i jest no control xd
Musiałam skończyć ten rozdział z problemów technicznych :))

niedziela, 19 lipca 2015

Niall! ~ The little boy and HE.. - część 3

Hej!! xx
Niedziela wiec wolne, więc dodaje kolejną część!
A jeśli chodzi o moja twórczość, to wciąż sie zastanawiam!
Ale jeśli dacie mi słowo, i dotrzymacie go, że jak będę dodawać rzadziej posty to Wy i tak będziecie ty zaglądać, komentować i będziecie dalej fanami mojego pisania!
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ 

 J: Coś sie stało?
N: Nie.. To znaczy, muszę zabrać już małego, jego mama sie niepokoi. - miałam racje.
J: Dobrze, to zrozumiałe.. - uśmiechnęłam sie słabo i poszliśmy do malca. Nie budząc go, wziął go na ręce i przeniósł swój wzrok na mnie.
N: Spotkamy sie jeszcze?
- zapytał z nadzieją.
J: Nie wiem, zostało mi tylko kilka dni w Irlandii, ale będę w rozjazdach, więc małe prawdopodobieństwo.. - jego wyraz twarzy zmienił sie, jakby nie był zadowolony faktem że już sie nie zobaczymy, czemu? Przecież ma swoją ukochaną i to w dodatku mają razem dziecko.
N: Może jednak uda Ci sie znaleźć czas? - próbował dalej.
J: Nie wiem Niall, będzie ciężko, ale jeśli dasz mi swój numer to dam Ci znać kiedy będe miała czas. - uśmiechnął sie szeroko. Podałam mu swój telefon, wpisał szybko ciąg cyfr i ze zniewalającym uśmiechem podszedł do mnie i złożył czułego, krótkiego buziaka na moim policzku. Chwile później już ich nie było, a ja dalej stałam w osłupieniu. Czemu on się tak zachowuje?! Przecież ma swoją wybrankę, wspaniałe dziecko. Życie o którym większość marzy!
    Tak jak mówiłam, ostatnie dni moich wakacji były zalatane, to u jednej ciotki, to u drugiej i musiałam sie pakować na wyjazd. Wybrałam się do sklepu i zaczęłam robić zakupy na podróż. Mozolnie wybierałam produkty analizując czy jest mi potrzebny czy nie. Dzisiaj mogłabym zobaczyć sie z Niallem i uroczym człowieczkiem. Zaczęłam pisać sms i gdy tylko wysłałam poczułam jak coś zderzyło sie z moimi nogami, odwróciłam się z chęcią nakrzyczenia na osoba która mnie uderzyła, ale gdy nie zobaczyłam nikogo równego sobie, zrezygnowałam. Zauważyłam za to chłopca, z blond włosami, cudownie niebieskimi oczkami i niesamowicie uroczym wyrazem twarzy. To Theo!

J: Cześć mały, właśnie o was myślałam.. - przykucnęłam przy nim i złapałam za rączkę chcąc się z nim przywitać. - Jak dawno Cię nie widziałam.. - nie wiem czy chłopczyk zrozumiał, ale uśmiechnął się do mnie. - Co u twojego tatusia? - spytałam z ciekawości choć nie spodziewałam się od niego odpowiedzi.
K: Bardzo dobrze.. - odpowiedziała mi jakaś kobieta stając przy nas. Podniosłam się na równe nogi, to zapewne mama Theo. Tylko wygląda na starszą od Nialla. - Kim jesteś, że rozmawiasz z moim synkiem i pytasz o mojego męża? - przechyliła lekko głowę, chciała być spokojna, ale widziałam że zjada ją zazdrość.
J: Cześć, jestem (T.i.).. - uśmiechnęłam sie do niej - Poznałam Theo i jego tatusia w parku.. - kobieta nie odwzajemniła szczerze uśmiechu.
K: Ja jestem Denise i nie przypominam sobie ostatnio, żeby Greg był w parku.. - była zdziwiona, ale nie mniej niż ja! Jaki Greg?!
J: Nie znam żadnego Grega.. - może Niall mnie oszukał?! - Theo był ze swoim tatą, Niallem, i gdy Mały mu uciekł to go poznałam.. - wyjaśniłam. Jej wyraz twarzy zmienił się na bardziej pogodną, już nie była wrogo nastawiona do mnie.
D: Niall? Taki blondyn? - zapytała jakby chciała się upewnić.
J: Tak, nie rozumiem czemu pytasz o takie rzeczy.. - teraz ja byłam zdziwiona. Mały Theo złapał mnie za nogę i lekko ją szczypał. Obie spojrzałyśmy na niego i chłopczyk wyciągnął go mnie rączki. Nie podniosłam go, jego mama wzięła go na ręce, ale ten zaraz wyciągnął swoje i chciał iść do mnie.
D:  Widocznie Niall mówił prawdę, że Theo Cię polubił.. - zaśmiała się. A ja nie miałam pojęcia o czym ona mówi.
J: Możesz mi łaskawie wytłumaczyć, to czego nie jestem świadoma? - spytałam już lekko poddenerwowana.
D: Jasne, Theo to mój i Grega syn.. - podkreśliła imię męża-  ..a Niall jest bratem mojego męża i tym samym wujkiem Małego. - uśmiechnęła się, ale ja czułam się oszukana, tyle razy mówiłam do Nialla, że ma wspaniałego syna, a on ani razu nie zaprzeczył..
J: Super, że w końcu wiem o co chodzi.. - zaśmiałam się nerwowo - Miło było Cię poznać, ale mam mało czasu.. - teraz przepraszający uśmiech wbiegł na moją twarz.
D: Rozumiem, mam również było miło.. - złapałam małego blondaska za rączkę. - Pamiętaj o starej znajomej.. - chłopczyk się zaśmiał i z uśmiechem odeszłam od nich. Po kilku krokach mój uśmiech nie był uśmiechem szczęścia czy radości, czułam się źle, a nawet bardzo źle.. Czemu mi nie powiedział prawdy, tylko tkwił w tym, może mało znaczącym, kłamstwie.. Wróciłam z zakupami do domu, reszta dnia była jakaś taka dziwna, bezsensowna i rozczarowująca. Zupełnie zapomniałam o tym że napisałam do niego, pogrążyłam się w pakowaniu i po jakimś czasie zadzwonił dzwonek do drzwi. Niechętnie zeszłam by je otworzyć i z piękna różą  w ręku stał Niall. Kurcze! Czemu nie odwołałam!?
N: Cześć..
...

______________
Może krótka, ale jest! Więc teraz wy napiszcie mi co sądzicie o mojej propozycji na początku posta!
A co do części to myślę że 20 komów i postaram się dodać kolejną!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!



Naat

czwartek, 16 lipca 2015

Vampire- Louis T. cz.2

                                                   Vampire- Louis T. cz.2
WAŻNE!
Więc mam jedną sprawę imagina "Harry it's okay" Piszę ja- adminka F.O.O.D ;)
____________________________________________________
-Harry, powiedziałem ci tylko że jak zbliżyłem się do jej szyi jej tętno przyśpieszyło trzykrotnie, i że syknęła choć powiedziałem jej że nie będzie ją to boleć, oraz że widziałem w jej oczach strach i niepewność  choć kazałem jej się nie bać...-po wypowiedzeniu tych słów, dotarło do mnie- Harry ona wie!
(T.I)'s POV
Właśnie wychodziłyśmy z Jade ze szkoły. Rozmawiałyśmy o nie istotnych rzeczach, gdy nagle w tłumie opuszczających budynek ludzi mignęła mi dosyć znajoma twarz. Wytężyłam swój wzrok jeszcze bardziej, aby lepiej móc zobaczyć tą postać. Po chwili rozważania skąd znam ta osobę dostałam olśnienia. To On. To on mnie 'napadł' w lesie. Korzystając z okazji że chłopak mnie jeszcze nie zauważył szturchnęłam delikatnie dziewczynę, i wskazałam jej niezbyt wysokiego bruneta. Przyjaciółka od razu zrozumiałą o co mi chodzi. Więc udając że rozmawiamy celowo miałam odwróconą głowę tak żeby on mnie nie poznał.
-Patrzy tu-mruknęła cicho Jade. Poczułam jak cała się spinam. Bo kurde! on wczoraj wysysał ze mnie krew do jasnej cholery, z łatwością mógłby mnie zabić tu i teraz!
Postanowiłam zignorować to dziwne przeczucie że to jeszcze nie koniec. I razem z Jade poszłyśmy do jej samochodu. Przyjaciółka odwiozła mnie do domu, i powiedziała że wieczorem jeszcze wpadnie zobaczyć co u mnie. Skinęłam głową, choć wcale nie docierało do mnie to co ona mówi, byłam zbyt zamyślona, zbyt przerażona.
Od razu po wejściu do domu przebrałam się w jakąś zwiewną krótką sukienkę i postanowiłam zamówić pizze.Po około 20 minutach usłyszałam dzwonek, pewnie pizza. Podeszłam do  drzwi, i otworzyłam je, moim oczom natychmiast ukazał się bardzo przystojny brunet, z burzą loków na głowie.
-Cześć-powiedział Harry co wywnioskowałam po plakietce na jego służbowej koszulce. .- 16.50-dodał podając mi pizzę. 
-Wejdź, chwileczka-powiedziałam uchylając lekko drzwi i wpuszczając chłopaka do przedsionka. Pędem ruszyłam do kuchni po wyznaczoną ilość pieniędzy. Po niespełna 2 minutach z wielkim uśmiechem ruszyłam w stronę chłopaka, aby zapłacić. 
*Harry's POV*
Wychodząc z domu brunetki od razu skierowałem się w stronę pobliskiego lasku gdzie czekał na mnie Lou.
-Wszystko idzie zgodnie z planem.-powiedziałem z szelmowskim uśmiechem.-Poczekaj dajmy jej czas zjeść pizze-powiedziałem rozsiadając się na dosyć dużym kamieniu.
-Dobra, chodźmy już-odezwał się Lou po około piętnastu minutach. Bez słowa wstałem i skierowaliśmy się z powrotem do domu brunetki. Zadzwoniłem do drzwi, nie musieliśmy długo czekać żeby zobaczyć zaskoczoną brunetkę w framudze. Najpierw spojrzała na mnie, a później na Louisa, gdy tylko uświadomiła sobie kim on jest spróbowała zamknąć nam drzwi przed nosem co oczywiście jej się nie udało.
-Nie tak prędko kochanie-uśmiechnąłem się szyderczo po czym chwytając ją za gardło przygwoździłem ją do ściany. Nie podduszałem jej, po prostu... trzymałem.- A teraz grzecznie zaproś Louisa do środka.
-No przecież mnie trzymasz, nie powstrzymam go- zakpiła. Przewróciłem oczami, na jej głupotę.
-No tyle to też wiemy. Chodzi o to że wampir nie może wejść do czyjegoś domu nie zaproszony-warknąłem. Na jej twarzy przemknęło zdziwienie.
-Czyli ty nie jesteś...?-zapytała speszona
-Jestem, zaprosiłaś mnie jak przyniosłem pizze- warknąłem zirytowany.- No zaproś go kurwa!-powiedziałem waląc pięścią w ścianę obok jej głowy. Taaa, wampiry wszystko odczuwają podwójnie złość, smutek, radość, miłość...
-Wejdź Louis-wyszeptała drżącym głosem. Lou przekroczył próg, i momentalnie znalazł się obok nas.
-Dość tego Harry, załatwmy to i zmywajmy się.-zarządził idąc przed siebie, jak mniemam do salonu, usiedliśmy na kanapie.
-Czego chcecie?-powiedziała odważnie, jednak szybkie bicie jej serca uwydatniało jej strach.
-Chcemy żebyś zapomniała-wzruszyłem ramionami- ściągnij łańcuszek i bransoletkę-poleciłem. Dziewczyna wykonała moje polecenie drżącymi rękoma. Wyciągnąłem rękę po biżuterię, i z momentem w którym one zetknęły się z moją skórą odskoczyłem jak poparzona.Jebana werbena!
-A teraz- zaczął Lou patrząc wprost w jej oczy- zapomnij o nas, o tym co się wydarzyło w lesie, o tym kim jesteśmy, co ci zrobiliśmy, zapomnij.-powiedział. Spojrzeliśmy na nią po raz ostatni po czym opuściliśmy jej dom.
*(T.I)'s POV*
W duchu podziękowałam Jade za to że pomyślała o tym już wcześniej, dosłownie! dziś w szkole dała mi jeszcze dodatkową bransoletkę na nogę z werbeną, na wypadek gdyby oni sobie o mnie przypomnieli. Chcieli bym zapomniała...ale ja wciąż pamiętam....


                                  Znalezione obrazy dla zapytania louis tomlinson vampire
__________________________________________________
FOOD
                                         16 KOMENTARZY=NEXT