One Direction i My.. - imaginy

wtorek, 9 czerwca 2015

Louis! ~ You are daddy!! - część 3

Aloha!!
Zadowalacie mnie!!!!!!!!!!!!!!!!
I dziekuje wam!! Za wszystko!! Za to że czytacie!!!! Komentujecie!!! Za to że jesteście!!!!
A i chciałam was przeprosić!! Sprawiłam że mieliście 'złe' zdanie o Louisie :/ Wiem ze to tylko część opowiadanie i moja wyobraźnie ale i tak przepraszam..
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

J:  ..Nie musisz udawać że chcesz być porządnym tatusiem, być wzorem do naśladowania bo dla Michaela nigdy nim nie będziesz. - mówiłam stanowczo, to co mysłałam. Louis po tej wczorajszej rozmowie jest dla mnie nikim!
Lou: Proszę Cie nie mów tak! - jego głos przesiąknięty był smutkiem - Nie oczekujesz niczego ode mnie, w porządku.. Tylko że ja czuje, że będę chciał sie z nim widywać. Nie wiem jeszcze za jaki czas, muszę sie do tej informacji przyzwyczaić, oswoić sie z tym.. Ale wiem że będę chciał być dla niego..
- zaciął się - Proszę Cie daj mi czas.. - zmienił zdanie. Jego mina, smutek w oczach, miękłam pod jego spojrzeniem.
J: Louis.. Nie spodziewaj sie że będę Ci pozwalać go zabierać gdziekolwiek, że będziesz sie nim zajmował, czy mówił do niego rzeczy typu ''Tatuś Cie kocha".. - zrobiłam cudzysłów w powietrzu - , bo czuje że nigdy go nie pokochasz.
Lou: Mylisz sie.. Oczywiście nie będę Cie do niczego na siłę zmuszał, to Ty jesteś dla niego najważniejsza, ale chciałbym żebyś też uszanowała mnie i pozwalała mi sie z nim widywać tak często jak będę mógł.. - tu był stanowczy, a to znaczyło że tego chce.
J: Już ufasz mi, że to twój syn? Nie masz żadnych wątpliwości? - zmarszczyłam brwi. Szybko zmienia swoje nastawienie.
Lou: Nie mam, wręcz czuje że jest cząstką mnie. - uśmiechnął sie, taki uśmiech zapamiętałam, szczery i uroczy. - No nic.. - dopił zimną już herbatę - Będę sie zbierał i zanim będę chciał sie z małym zobaczyć zadzwonię do Ciebie.. Nie chce Ci niczego utrudniać i wierze, że ty nie zrobisz niczego mi. - wstał z miejsca, podniosłam sie razem z nim i chłopak zaczął wychodzić.
J: Louis, poczekaj.. - zatrzymałam go.
Lou: Tak? - odwrócił sie do mnie.
J: Michael śpi, ale chcesz chociaż go zobaczyć? - uśmiechnęłam sie słabo proponując mu to i mimo że stał jakieś dwa, trzy metry ode mnie to i tak dostrzegłam te iskierki w jego oczach.
Lou: Pewnie. - ucieszył sie, bez słowa ruszyłam w stronę pokoju małego i katem oka widziałam jak Lou idzie za mną. Cicho weszliśmy do środka i stanęłam przy ścianie, pozwalając brunetowi przyjrzeć sie swojemu synowi. Niepewnie podchodził do jego łóżka, stawiał małe kroki jakby podłoga miała sie zaraz zapaść.
J: Śmiało.. - odezwałam sie, Tomlinson spojrzał tylko na mnie i podszedł całkowicie do małego. Mój królewicz słodko spał wtulony w swoją przytulankę, ale gdy spojrzałam na małego i na Louisa, poczułam w sercu mały ucisk. Chęć widywania tego na co dzień..
Lou: Jest taki słodki.. - wyszeptał. Mimowolnie sie uśmiechnęłam. - Dziękuje Ci że mi na to pozwoliłaś. - spojrzał na mnie. Podeszłam do mojego skarba i okryłam go szczelniej kołderką w samolociki.
J: Nie ma za co.. Jeśli ty będziesz dla mnie miły to ja będę dla Ciebie. - mina od razu mu sie zmieniła, pewnie przypomniał sobie jaki był nieprzyjemny przez telefon.
Lou: Jeszcze raz Cie za to przepraszam.. - powiedział skruszony. - Będę szedł. Zadzwonię. - uśmiechnął sie i wyszedł. Słyszałam jak drzwi frontowe sie za nim zamykają a potem jak odjeżdża z podjazdu. Mogłam spokojnie pooddychać, nie dziwie sie ze fanki mdleją na jego widok. Kiedy sie uśmiechnie i spojrzy tymi swoimi błękitnymi oczami to mięknę w środku. Złość mija, a wszystko inne przestaje istnieć..
M: Baba baba.. - usłyszałam jak Michaelem zaczyna gaworzyć. Spojrzałam na niego, bawił sie swoim misiem.
J: Nie śpisz? - zapytałam maluszka. - Powiedziałbyś w końcu mama, a nie tylko baba i baba.. - zaśmiałam sie, chłopczyk bawiąc sie patrzał na mnie. Cmoknęłam go w czoło i wyciągnęłam z łóżka. Był już wieczór więc uszykowałam małego do spania i kolejny raz nakarmiłam. Pobawiłam sie z nim do czasu aż sie zmęczył i z powrotem nie usnął. Zaniosłam go do jego pokoju i ułożyłam w łóżku. Zeszłam na dół i od razu napisałam do Emi, dziewczyna przyszła po zaledwie 15 minutach. Rozsiadłyśmy sie w salonie z lampką wina..
E: A jak sprawa z ojcem mojego Muminka? - zawsze tak na niego mówi.
J: Ciężka sprawa.. - mruknęłam i dolałam nam trunku. - Straszył mnie adwokatem, chciał zrobić badania na ojcostwo.. - Emily sie skrzywiła i to chyba nie od alkoholu.
E: Jak to? - była zaskoczona
J: Zadzwonił do mnie wczoraj i niemalże wydzierał sie na mnie, ale nie dałam sobie i powiedziałam mu że może o wszystkim zapomnieć, a dzisiaj tu przyszedł.
E: Podałaś mu adres? - zmarszczyła czoło.
J: Właśnie nie i nie mam pojęcia skąd go wziął, ale najważniejsze jest to że przyszedł przeprosić i powiedział że czuje, że będzie chciał sie widywać z małym. - sama nie wiem czy mam sie cieszyć czy płakać.
E: Co o tym myślisz?

...
Jak ta część sie podoba? :D 
I nie wyzywajcie już naszego Louisa :P
Warunek zwiększam!!!!!!!!!!! Dacie spokojnie rade 27 komów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

niedziela, 7 czerwca 2015

Louis! ~ You are daddy!! - część 2

HEJO!!
Jestem pod ogromnym wrażeniem!!!
Imagin pisany dla Sandry spodobał sie niesamowicie!!!
DZIĘKUJE WAM ZA TE UWAGA, 34 KOMY!!!!!!!!!!!!!!!
Ale możecie też domyślać sie co to oznacza :D ^^
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Co mnie napadło?! Czuje że będę miała niesamowite wyrzuty sumienia!! Wzięłam prysznic, wracałam do tej rozmowy.. Do tych jego oczu.. STOP! Ważne jest to że wie i nie mam pojęcia co z tą informacją zrobi.. Ten uśmiech.. Taki idealny!! Kurwa Louis wyjdź z mojej głowy!! Zawinęłam sie w ręcznik i poszłam do sypialni sie ubrać, gdy wybierałam z szafy jakieś stare dresy zadzwonił mój telefon. Nieznany! - Halo? - odebrałam z niepewnością w głosie.
Lou: (T.i.)? - usłyszałam jego głos, czy tylko to moja podświadomość?!
J: Tak..
Lou: Chciałbym go zobaczyć. - mówił z.. niedowierzaniem?
J: Co? Kiedy?
Lou: Choćby zaraz.. Skąd mam wiedzieć ze to mój syn!? - zaczynał robić sie nieprzyjemny.
J: Jaja sobie ze mnie robisz?! - warknęłam
Lou: A może to ty sobie robisz jaja? Skąd mam mieć pewność?! Wyślij mi adres, za godzinę przyjadę z adwokatem, weźmiemy próbki i dam do badania. - był stanowczy.
J: Nie zgadzam sie! - powiedziałam głośniej - Jeżeli nie wierzysz, to proszę bardzo, zapomnij o wszystkim! - byłam wściekła! Jak on śmiał?!
Lou: A Ty zaraz polecisz do gazet i..
J: Kurwa Louis! - przerwałam mu - Nie zrobiłam tego przez niemal dwa lata, a myślisz że teraz pójdę? Stuknięty jesteś! - zdenerwowałam się
Lou: Może potrzebujesz forsy i dlatego to zrobisz.. - rzucił
J: Wiesz co?! Nienawidzę Cie, zapomnij o tym co ci powiedziałam, zapomnij o nas!! Ode mnie masz pewność że nigdy Michael nie dowie sie że jesteś jego ojcem! Żadne dziecko nie powinno mieć takiego ojca!! - wykrzyczałam mu co ślina na język mi przyniosła. Rozłączyłam sie nie dając mu dojść do słowa! Buzowało sie we mnie, jak on mógł?! Co mu strzeliło do głowy? Nie poznaje go.. Chociaż w sumie praktycznie go nie znam.. Nie spodziewałabym sie po nim jednak czegoś takiego.. Ale czego po gwieździe można sie spodziewać, mimo że to tylko sława muzyki to i tak nie wiadomo kiedy gra a kiedy jest szczery. Wkurwił mnie niesamowicie, miałam ochotę coś rozwalić, ale usłyszałam płacz małego. Poszłam szybko do niego, położyłam sie i przytuliłam do siebie. Chłopczyk sie uspokoił, a ja postanowiłam spać dzisiaj z nim. Kocham go, ale żałuje najbardziej na świecie że to Tomlinson jest jego ojcem.. Rano obudził mnie mój mały królewicz, który bawił sie moimi włosami, trochę za bardzo sie bawił, bo zaczynało boleć. - Idziemy mniam mniam? - powiedziałam zabawnie do niego i zabrałam go do kuchni. Wsadziłam Michaela do jego krzesełka i szybko zrobiłam mu kaszkę. Nakarmiłam go i mogłam go ubrać w śliczne chłopięce ciuszki. Posadziłam synka do jego kojca z zabawkami i mogłam zająć sie porządkami, włączyłam muzykę i czas tak leciał. Nim sie spostrzegłam była pora obiadowa, bąbla nakarmiłam i położyłam spać, teraz będę miała dwie godzinki dla siebie. Gdy tylko przymknęłam mu drzwi od pokoju, po domu rozległ sie dźwięk dzwonka. Byłam przekonana że to Emi, ale jak otworzyłam to chciałam je z powrotem zamknąć. - Czego chcesz?! - warknęłam - Nie jasno sie wczoraj wyraziłam? - po co on tu przylazł i skąd wie gdzie mieszkamy?
Lou: Chce porozmawiać. - jego głos był łagodny, zupełna przeciwność tego co wczoraj. - I przyniosłem misia dla małego.. - uśmiechnął sie słabo pokazując mi pluszaka.
J: Myślisz że mnie kupisz? - zakpiłam.
Lou: Mogę wejść? - spojrzał na mnie takim wzrokiem że nie mogłam odmówić, brunet dalej jest czarujący.. Poszliśmy do salonu, Tomlinson wpatrywał sie we wszystkie zabawki w kojcu, dużych rozmiarów zdjęcia na ścianach. Widziałam po jego oczach że jest zaskoczony.
J: Chcesz coś do picia? - spytałam z grzeczności.
Lou: Może herbatę. - uśmiechnął sie, po raz kolejny już. Wstałam zostawiając go tam i poszłam do kuchni. Przez te kilka minut zastanawiałam sie po co on tu przyszedł?!
J: Proszę.. - postawiłam przed nim parujący napój.
Lou: Chciałem cie za wczoraj przeprosić.. - powiedział skruszony
J: To już wierzysz czy przyszedłeś sie w jakiś sposób upewnić czy nigdzie z tym nie pójdę? - upiłam łyk swojej herbatki.
Lou: Nie wiem w co wieżyc.. Wiem że razem spaliśmy, jeśli można to tak nazwać, ale jak na razie do mnie to nie dociera że mogę mieć syna. - przerażenie widziałam w jego oczach.
J: Nie musisz sie tak zadręczać. Zapomnij i po sprawie. - wzruszyłam ramionami - Nie chce by mój syn wiedział jakim idiotą jest jego ojciec. - przypomniały mi sie wszystkie jego słowa z wczorajszej rozmowy.
Lou: Postaw sie w mojej sytuacji! Jakbyś sie poczuła, zachowała? - spojrzał na mnie
J: Na pewno nie w taki sposób co Ty.. Nie wyskoczyłabym ci z adwokatem, z resztą spotkałam sie z Tobą tylko żeby ci o nim powiedzieć, nie oczekiwałam od Ciebie niczego, teraz i w przyszłości też nie będę oczekiwać.. Nie musisz udawać że chcesz być porządnym tatusiem, być wzorem do naśladowania bo dla Michaela nigdy nim nie będziesz. - mówiłam stanowczo, to co myślałam. Louis po tej wczorajszej rozmowie jest dla mnie nikim!
Lou: Proszę Cie nie mów tak! - jego głos przesiąknięty był smutkiem - Nie oczekujesz niczego ode mnie, w porządku.. Tylko że ja czuje, że będę chciał sie z nim widywać. Nie wiem jeszcze za jaki czas, muszę sie do tej informacji przyzwyczaić, oswoić sie z tym.. Ale wiem że będę chciał być dla niego..

...
_______________
To mamy 2 część!!
Dalej nie wiem jak sie to potoczy, ale co do warunku to jestem pewna!!!
20 komów i będzie kolejna część!!!!!!!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

sobota, 6 czerwca 2015

Harry Styles~It's okay cz.10

                                                Harry Styles~It's okay cz.10
WOW *-* kochani ponad 430 wyświetleń i prawie 30 komentarzy pod poprzednią częścią tej serii...oby tak dalej słoneczka. Dziękuję :**
....
-Proszę, proszę, kogo my tu mamy?-usłyszałam głos na kórego punkcie włoski stanęły mi na całym ciele.
Nie! To niemożliwe!!
Podniosłam powoli głowę do góry i zobaczyłam mojego wujka.
Nosz chyba kurwa nie!
-Cześć-powiedziałam cicho. Zaczęłam gorączkowo rozglądać się za Steph.
-Kogo tak szukasz?-zapytał ze śmiechem.
-Czekam na przyjaciółkę-powiedziałam z nadzieją że to sprawi iż wujek się odczepi.
-Dawno się nie widzieliśmy, nieprawdaż (T.I)?-zapytał podchodząc do mnie. Wzdrygnęłam się i instynktownie zaczęłam cofać się do tyłu. Wujka wyraźnie rozbawiło moje zachowanie. Po chwili tej mojej nieskutecznej ucieczki wujek najwidoczniej się znudził bo  przyśpieszył kroku i w ułamku sekundy złapał mnie za ramiona, z ogromną siłą. Pisnęłam cicho.
-Zostaw mnie kurwa!- krzyknęłam z nadzieją, na to że ktoś mnie usłyszy, albo wujek poluzuje swój uścisk. Oczywiście nie mam szczęścia w życiu i ten czyn nie poskutkował niczym dobrym. Wujek uderzył mnie w twarz, z taką siłą że odwróciłam głowę o 180 stopni. Jęknęłam z bólu. Mężczyzna zaczął mnie wyzywać, i obwiniać za to że żyję. Ze łzami w oczach stałam i patrzyłam w piach. Sama nie wiem czy chciało mi się płakać z bólu fizycznego czy psychicznego. Minuty wydawały mi się godzinami.Nagle usłyszałam jak ktoś z piskiem opon parkuje na parkingu. Modliłam się aby to była Steph. Moje modlitwy zostały wysłuchane.
-Zostaw ją!-usłyszałam głośny, zdesperowany krzyk Steph.
-Bo?-prychnął mój wujek. Nie macie pojęcia z jakim obrzydzeniem używam tych słów. Osoba która się znęca nad swoją rodziną nie może być nazywana lepiej niż potwór bez serca.
-Bo zadzwonię na policję!-powiedziała biegnąc w naszym kierunku z telefonem przy uchu. Wujek jak na zawołanie odsunął się ode mnie. Na miękkich nogach pobiegłam w stronę Steph i z płaczem się w nią wtuliłam.
-To jeszcze nie koniec-splunął wujek, po czym zaczął iść w stronę samochodu.
-A ja myślę że to już koniec-powiedział Steph, próbując mnie uspokoić.
To nie był koniec. Wiem o tym.
*Poniedziałek rano*
-Steph, nie dam rady-powiedziałam stojąc przed lustrem w łazience. 
-Najwyżej powiemy innym że zemdlałaś i przywaliłaś w kant łóżka. i dlatego masz siniaka na pół twarzy-powiedziała pocieszająco.Jęknęłam sfrustrowana, ale co innego mam zrobić? zamaskować się tego nie da, jeszcze siniak nie schodzi, muszę czekać.
Wzięłam strój z szafki i zaczęłam się przebierać. Oh czujcie tą ironię jak się cieszę że mamy pierwszy w-f. Dziewczyny z klasy kupiły tą historię z omdleniem. został jeszcze tylko pan Styles i po sprawie. Ale tu już może być trudniej. Jako ostatnia weszłam do klasy i starałam się nie rzucać w oczy.
- Zbiórka-zarządził Pan Styles wchodząc na salę. Oczywiście według mojego planu stanęłam na samym końcu rzędu. Pan Harry przeleciał po nas wzrokiem, i później z opóźnionym refleksem spojrzał jeszcze raz na mnie. Jego twarz wyrażała ból, zdziwienie, i przerażenie. No cóż, nie na co dzień widuje się dziewczynę z wielkim siniakiem na policzku.
-Zróbcie 2 kółeczka, a potem pogramy w siatkę-powiedział jak w transie, nie odrywając wzroku od sińca na moim policzku. Biegłam na samym końcu za dziewczynami, i gdy przebiegałam obok pana Stylesa jego długie palce niespodziewanie schwyciły mój nadgarstek. Podskoczyłam zdziwiona. Styles nic nie powiedział tylko wskazał głową na wyjście z sali gimnastycznej. Wiedziałam że nie mam innego wyjścia jak pójść za nim, więc ze spuszczoną głową, szurając nogami po posadzce powlokłam się za nauczycielem. Gdy staliśmy już po drugiej stronie szkła, Harry odezwał się ze ściśniętym gardłem.
-Kto ci to zrobił?-opuszkami palców lekko przejechał po napuchniętym miejscu.
-Zemdlałam i uderzyłam się w kant łóżka- powiedziałam sunąc wzrokiem wszędzie tylko nie na niego
-Kogo próbujesz oszukać?-powiedział oburzony.
-Odpuść-szepnęłam, na granicy wytrzymałości.
-Chcę ci pomóc (T.I), daj sobie pomóc gwiazdko-powiedział z takim uczuciem że moje serce robiło fikołki.
-Nie pomożesz Harry, tak już musi być-powiedziałam odsuwając jego dłoń z mojego policzka i nie patrząc na niego poszłam do szatni. Na dziś już mi wystarczy Harrego. Wuefista chyba zrozumiał że potrzebuję czasu na przemyślenie tego bo po kilku minutach wszedł do sali. 
Co powinnam zrobić?!
.....
                                         Znalezione obrazy dla zapytania harry styles
_______________________________
FOOD
12 komentarzy= NEXT  wiem że dacie radę skarby wy moje :**
A więc mam dwie spraw :)
1. Wczoraj wysłałam tego fanbooka, i w samochodzie pomyślałam sobie że może chcecie zobaczyć jak on mniej więcej wyglądał, więc zrobiłam kilka zdjęć przypadkowych stron, mam je umieścić tu na blogu w poście? Napiszcie czy chcecie
2.Zapraszam na moje pozostałe blogi :)


piątek, 5 czerwca 2015

Louis! ~ You are daddy!! - część 1

Hejo!! :*
A wiec warunek spełniony to jest 1 część Louisa..  :D
Ten imagin jest pisany dla Sandry B.. Mała jeśli czytasz to doczekałaś sie w końcu!!
+ CHCIAŁAM WSZYSTKIM PODZIĘKOWAĆ ZA TE PONAD 150 000 WYŚWIETLEŃ!!!!!!! KOCHAM WAS!!!!!!!!!!!!!!
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Nie wierze!! Dałam jej sie namówić! Zadzwoniłam i.. I co?! I muszę iść do tej pieprzonej kawiarni! Nie sądziłam że ten dzień kiedykolwiek nadejdzie.. Mój prawie roczny synek został w domu z moją przyjaciółką, a ja?! Ja idę na spotkanie z jego tatusiem. Chłopak nic o nim nie wie, ale właśnie dzisiaj mam to zmienić. Weszłam do lokalu i odszukałam go.. Na szczęście lib nieszczęście siedział daleko od wyjścia. Taak, mógł usiąść bliżej, miałabym łatwy dostęp do drzwi!
J: Cześć.. - usiadłam na przeciwko niego - Nie wiem czy mnie pamiętasz..
Lou: Pamiętam - przerwał mi, z tym swoim powalającym uśmiechem - ..ale ostatni raz sie widzieliśmy ponad rok temu. - zauważył.
J: Tak wiem i muszę powiedzieć Ci coś ważnego. - chłopak spojrzał na mnie wyczekująco, wzięłam głęboki wdech i spojrzałam na niego.  - Ponad rok temu coś u mnie zostawiłeś i tak sie złożyło że masz syna.. - powiedziałam szybko, chciałam to mieć za sobą.
Lou: Co?! Jak to sie stało!? - powiedział głośniej, chłopak był zdziwiony i zaskoczony. Nie dziwie mu sie!
J: Louis chyba nie powinnam Ci mówić jak sie robi dzieci.
Lou: No nie.. ale przecież to był tylko jeden raz i o ile pamiętam to.. Ooo.. chyba jednak nie.. - jego wyraz twarzy zmienił sie na przerażony.
J: No właśnie.. Nie zabezpieczyliśmy sie. Chciałam tylko żebyś wiedział.
Lou: Dzięki.. chyba.. - zamilkł - .. Jak ma na imię?
J: Michael..
Lou: A ile już ma? - dopytywał.
J: Prawie rok.. Nie oczekuje od ciebie żadnej pomocy. Nie musisz uczestniczyć w jego dorastaniu. Pomyślałam że powinieneś wiedzieć. - uśmiechnęłam sie lekko do bruneta i wstałam od stołu.
Lou: Poczekaj.. - poderwał sie zaraz za mną, odwróciłam sie do niego i spojrzałam wyczekująco.
J: Tak jak mówiłam, nie musisz uczestniczyć w jego życiu.. Ani on, ani ja niczego od Ciebie nie chcemy.. - może nie brzmiało to zbyt miło, ale musiałam mu to dać wyraźnie do zrozumienia. Wyszłam z tej kawiarni i czułam sie lepiej gdy wiedziałam, że on już o tym wie. To był jeden jedyny raz jaki przespałam z Tomlinsonem i konsekwencją był właśnie Michael. Gdy dowiedziałam sie że jestem w ciąży wpadłam w ogromna depresje, nie chciałam dziecka, nie z nim! A teraz nikomu bym nie oddala mojego małego diabełka, kocham go nad życie. Wróciłam spacerkiem do domu analizując wszystko po kolei. Nie wiem czy dobrze zrobiłam mówiąc mu o tym. Zaczynam mieć wątpliwości! Teraz pewnie będę sie czuła koszmarnie wiedząc, że Louis jest świadomy tego, że ma syna, a nie będzie sie nim interesował. Jednak tak jak mówiłam, nie potrzebuje go, nie potrzebuje jego pieniędzy, nic co jest związane z Louisem nie jest mi potrzebne.. Louis Tomlinson jest światowej sławy gwiazda popu i wraz ze swoimi przyjaciółmi tworzy najlepszy zespól na świecie. Nawet dzisiaj nie mogę pojąc co mnie napadło by sie z nim przespać. A no tak! Alkohol robi swoje! Od tamtej nocy wszystko sie zmieniło, zaszłam w ciążę, a Tomlinson zniknął z mojego życia. Nigdy nie chciałam mu powiedzieć że został ojcem, ale Emily namawiała mnie chyba każdego dnia od ponad półtora roku bym sie z nim skontaktowała. Miałam jego numer od tamtej nieszczęsnej nocy i aż dziwne że jeszcze był aktywny. Zawsze myślałam że sławy mają nowy numer co miesiąc! Moja pomyłka była na moja niekorzyść, niestety.. Synek jest taki słodki, już zaczyna chodzić i jest go wszędzie pełno. Rozrabia, szaleje i straszy każdego. Mam mnóstwo zabawy widząc jak Michael sie bawi, jak zaczyna gaworzyć. Powiedział już tata, baba, nawet Emi, tylko jeszcze nie powiedział tak bardzo wyczekiwanego przeze mnie słowa: mama. Będę chyba najszczęśliwszą mamą na ziemi jak to usłyszę. Wróciłam do domu i nasłuchiwałam czy mój maluszek śpi czy sie bawi. Nie słyszałam jego gaworzenia więc pewnie Emily go położyła spać. Weszłam do salonu gdzie siedziała brunetka.
E: I jak poszło? - zapytała od razu
J: Powiedziałam mu co miałam do powiedzenia i wyszłam.. - wyjaśniłam szybko. - Gdzie mały?
E: Zasnął niedawno.. Ale jak to wyszłaś? Jak on zareagował? - dopytywała
J: No wiesz.. Najpierw był zaskoczony i chyba mi nie wierzył, ale jak sobie przypomniał że sie nie zabezpieczyliśmy.. - urwałam - ..Powiedziałam mu że nie musi uczestniczyć w jego życiu, że chciałam by wiedział i wyszłam..
E: Myślisz że tak zrobi?
J: Nie wiem.. - poszłyśmy do kuchni zrobić kawę - Nie chce by był blisko nas.. Nie potrzebuje go.. I mały też nie..
E: Jak na razie. - powiedziała pewnie
J: Jak na razie.. - powtórzyłam cicho. Wiedziałam że przyjaciółka ma racje, ale nie chciałam by to kiedykolwiek nastąpiło. Michael jest na razie mały i nic nie rozumie, a jak podrośnie to wszystko mu będę musiała wyjaśnić. Rozsiadłyśmy sie w salonie i nasza rozmowa nabrała już innych tematów. Pod wieczór synek sie przebudził, nakarmiłam mojego głodomora, wykąpałam i z powrotem położyłam spać. Emi wróciła do siebie a ja mogłam pogrążyć sie we własnych myślach.. Co mnie napadło?! Czuje że będę miała niesamowite wyrzuty sumienia!! Wzięłam prysznic, wracałam do tej rozmowy.. Do tych jego oczu.. STOP! Ważne jest to że wie i nie mam pojęcia co z tą informacją zrobi.. Ten uśmiech.. Taki idealny!! Kurwa Louis wyjdź z mojej głowy!! Zawinęłam sie w ręcznik i poszłam do sypialni sie ubrać, gdy wybierałam z szafy jakieś stare dresy zadzwonił mój telefon. Nieznany! - Halo?

...
___
I jak?! Nie pytam czy sprostałam bo to dopiero 1 część, szczerze nie wiem ile będzie, ale komów do następnej chce 16!!!!!!!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ - KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat
 

środa, 3 czerwca 2015

Niall! ~ Amazing dream! - część 7 /ostatnia

Hej hej.. :D
Tak jak mówiłam teraz będzie Louis!!!!!!!!!!!
Ale jeśli nie będziecie spełniać warunków nie będą pojawiać sie wcześniej posty!!!!!!!!!!!
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ 

B: Miłej nocy dzieci. - ucałowała moje czoło i zaczęła wychodzić.
J: Może Niall zostać? - zatrzymałam ją.
B: Tak.. To miły chłopak. - spojrzałyśmy obie na niego, w tym świetle, z tym jego uśmiechem.. Spojrzałam w kierunku babci, wyszła.. Podeszłam do chłopaka, wspięłam sie lekko na palce i musnęłam jego wargi. Chciałam już sie od niego odsunąć, ale przytrzymał mnie przy sobie.
J: Chodź, pokaże ci gdzie będziesz spał..
- oderwałam sie od niego. Chłopak uśmiechnął sie zadziornie i złapał mnie za dłoń.
N: A z Tobą? - usłyszałam za sobą.
J: Niee.. - cicho zachichotałam i zaprowadziłam go do mojego pokoju.
N: A ty w którym będziesz spać? - znów sie zaśmiałam.
J: Rozejrzyj sie matołku. - zapaliłam światło i było widać już każdy detal w tym pokoju. Moje rysunku, rzeczy.. Zabrałam swoją piżamkę i poszłam do łazienki, zostawiając go tam. Wzięłam szybki prysznic i wróciłam do sypialni, nie było go tu.. Nawet sie nie zastanawiałam gdzie poszedł, byłam już strasznie zmęczona. Położyłam sie pod kołdrę i w tym samym czasie blondyn wrócił. - Gdzie polazłeś? - uśmiechnęłam sie
N: Zgłodniałem. - powiedział jeszcze z pełną buzią jedzenia.
J: Pierwsze drzwi na lewo to łazienka, idź i szybko wracaj jeśli chcesz jeszcze ze mną dzisiaj porozmawiać.. - pokierowałam go i ułożyłam sie wygodnie. Chłopak bez słowa zniknął, a ja zaczęłam odlatywać, to oddanie krwi, i ten długi spacer z nim, sprawiło ze zasnęłam, ale to był lekki sen. Nie wiem po ilu minutach przyszedł Niall, ale czułam jak przyciąga mnie do siebie i obejmuje.
N: Dobranoc moja dziewczyno.. - uśmiechnęłam sie, zapewne już tego nie widział.
J: Trzeci raz.. - wymruczałam.
N: Myślałem ze spisz.. - odpowiedział.
J: Bo śpię.. Ale na trybie czuwania. - zaśmiał się, a ja ułożyłam sobie głowę na jego torsie i wsłuchiwałam się w jego bicie serca. - Uwielbiam słuchać tego rytmu.. - powiedziałam po jakimś czasie.
N: Chce kiedyś posłuchać twojego. - zabiło szybciej, nie jego serce, moje!
J: Moje serce bije nienaturalnie głośno i mocno. - wyznałam mu.
N: Jak to? - zdziwił się.
J: Nie wiem.. Kiedyś pielęgniarka mi tak powiedziała i z resztą czasami je sama słyszę.. - zaśmiałam sie cicho.
N: Wyjątkowa ta moja dziewczyna.. - nie skomentowałam tego. Czubek sobie za dużo pozwala, ale chyba tego właśnie chce. Jego chce mieć!
J: Dobranoc.. - ułożyłam sie wygodnie i już nic mnie nie powstrzymało by odlecieć w krainę Morfeusza..
N: Wstawaj moja dziewczyno.. - usłyszałam tuz przy uchu, nie chciałam otwierać oczu. To za wcześnie, zakryłam sie kołdrą i znów chciałam pogrążyć sie w moim cudownym śnie, gdzie Niall jest mój i tylko mój!! - Jeżeli otworzysz swoje śliczne oczka, dam ci buziaka na dzień dobry.. - zachęcał i nawet kusząca propozycja, ale niee.. Ściągnął ze mną kołdrę i zaczął sie śmiać..
J: Z czego Ty sie wariacie tak chichrasz?! - śmiał sie tak głośno, że nie mogłam już dłużej spać. Spojrzałam na niego jak na idiotę..
N: Twoja koszulka, podwinięta prawie do końca.. - ucieszył się, faktycznie, moja piżamka była tak podwinięta ze prawie piersi było mi widać.
J: Cieszysz sie ze swojej własnej głupoty?! - jego mina zmieniła sie na zdziwiona - No co?! Przecież to Ty sie tak tuliłeś. - opuściłam ja na dół i wyszłam z sypialni. Wykonałam

wszystkie poranne czynności, łącznie z makijażem. Dobrze że u babci miałam swoje rzeczy do tego. Wróciłam do mojej sypialni i blondyna znów nie zastałam, ale dzięki temu mogłam sie ubrać. Wybrałam czarne spodnie i koszule w czerwono-czarną kratę. Włosy ułożyłam i byłam gotowa.
N: Dobrze że jesteś, twoja babcia piecze pyszne placuszki na śniadanie.. - wyszczerzył sie.
J: Cześć babciu.. - podeszłam do niej i cmoknęłam ja w policzek..
N: Nie ładnie tak. - zwrócił na siebie uwagę.
J: Co znowu jest nie tak? - usiadłam na przeciwko niego i babulka podała mi śniadanie.
N: Mi nie dałaś buziaka na przywitanie. - powiedział naburmuszony.
J: Ojj.. - zrobiłam smutną minka - O ile dobrze pamiętam, ty obiecałeś mi dać buziaka jeśli wstanę. - pokazałam mu język i zaczęłam jeść placki. Niall nic nie odpowiedział, skończyliśmy konsumować, pomogłam staruszce posprzątać i wróciliśmy do Nialla do domu.
N: Chyba teraz możemy nadrobić.. - powiedział gdy tylko przekroczyliśmy próg salonu.
J: Co? - zdziwiłam sie, a blondyn zamiast mi odpowiedzieć podszedł do mnie, ułożył swoje dłonie na mojej talii patrząc mi w oczy złączył nasze usteczka w pocałunku. Na początku muskał moje wargi bardzo delikatnie, powoli, ale też namiętnie i z pasją. Czułam sie jak w bajce, a blondyn nie chciał tego kończyć. Ten pocałunek był najlepszym w całym moim życiu, jedyny taki wyjątkowy, czułam jakbyśmy latali..
N: To jak moja dziewczyno.. - oderwaliśmy sie w końcu od siebie.. - Będziesz nazywać mnie swoim chłopakiem? - uśmiechnął sie, i dobrze że dalej byłam w jego ramionach, bo kolana to mi sie ugięły.
J: Myślę że w przyszłości będę cie też nazywać swoim mężem. - Niall sie zaśmiał.
N: To dobrze myślisz.. - cmoknął moje wargi
J: Już mi sie oświadczasz? - zmarszczyłam brwi.
N: Daj mi jakiś tydzień, lub dwa.. - zagarnął mnie bardziej w swoje ramiona. Przytulał mnie bardzo mocno, a moje serce waliło jak oszalałe. - Miałaś racje..Ono naprawdę mocno bije.. - spojrzał na mnie.
J: Ja nie kłamie Niall, nigdy..
N: Zakochałem sie, wiesz? - spojrzał prosto w moje oczy.
J: Wiem, widać. - teraz to ja połączyłam nasze wargi. - Ja też Cie kocham.. - powiedziałam podczas pocałunku, czułam jak chłopak uśmiecha sie podczas niego. To było coś cudownego.. I tylko moje, już na zawsze moje!!

THE END!!
________
To 15 komów i bedzie Louis!!!!!!!!!!
Licze na spełnienie warunku!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!



Naat

Payno ~ część 7 / ostatnia

Wiem, pewnie chcecie mnie zabić, a co gorsza- przestać czytać i komentować moją twórczość.
Zawaliłam na całej linii! Przepraszam :( Ale teraz 4 dni wolne przede mną, więc napiszę na przód i nie będzie już czegoś takiego - jednak nic nie obiecuję, bo różnie w życiu bywa, a nie chcę po raz kolejny łamać obietnicy. Kocham was i zapraszam na ostatnią część Payne'a! Następny będzie Zayn. :D
*****************

Dopiero teraz zauważyłam zmianę. Dotychczas ciemne meble, w ogóle dość ciemny wystrój naszego domu, został zamieniony na jasny, dający przestrzeń. Nie pachniało marihuaną, jak to czasem bywało, gdy Liam przyjeżdżał prosto od klientów. To był nowy początek naszej wspólnej drogi, nas. Aczkolwiek gdzieś głęboko w sercu odczuwałam ból, jakby po utracie kogoś ważnego..
- Chodź, przygotowałem coś dla nas - złapał moją dłoń z tajemniczym uśmiechem. Zaintrygowana posłusznie podążyłam za nim. W pokoju położonym na poziomie -1 czekało mnie coś niesamowitego.
- To dla mnie? - łzy zakręciły mi się w oczach. 
- Tylko i wyłącznie - wyszeptał i mnie przytulił. Byłam mu wdzięczna, nie wiem, jak i kiedy to zrobił oraz jak wiele na to wydał, ale to było coś naprawdę pięknego i cudownego.



- Jesteś niesamowity, dziękuję - pocałowałam jego policzek i przeszłam przez mostek. Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się dookoła. Byłam zaskoczona, bardzo. 
- Idź się przebrać w jakiś strój albo coś, bo to nie koniec - usiadł koło mnie i pocałował mój policzek. Posłusznie poszłam do naszej sypialni, wyjęłam bikini i najpierw poszłam wziąć prysznic. Potem ubrałam się w strój i na siebie nałożyłam jeszcze zwiewną spódnicę za do kostek. Po chwili wróciłam już do mojego pokoiku. Nim zdążyłam otworzyć drzwi, ktoś zakrył mi oczy. Wiedziałam że to Liam. Poprowadził mnie sam i gdy siedziałam już na łóżku, odkrył oczy. Zaciekawiona rozglądnęłam się po pomieszczeniu.
- Niespodzianka.. - wyszeptał i nacisnął jakiś guziczek. Płatki róż zaczęły zlatywać z sufitu. Pojedynczo, podwójnie, nawet całymi grupkami. Wyglądało jak w bajce. Usiadłam na krawędzi mini wysepki i zanurzyłam stopy w wodzie. Idealnie ciepła. Zsunęłam się do niej i ułożyłam na plecach. Dryfowałam wśród płatków róż, relaksowałam wdychając zapach olejków eterycznych, moich ulubionych. Po prawie 2 godzinach wyszłam z wody i otuliłam ręcznikiem, który pojawił się znikąd. Wytarłam trochę ciało i poszłam do łazienki, znajdującej się obok tego magicznego miejsca. Osuszyłam ciało i ubrałam szlafrok. Następnie z sypialni zabrałam świeżą piżamę i przebrałam się w nią. Liama znalazłam w kuchni, a raczej w jadalni, Nie usłyszał mnie ani mnie nie zauważył, za to ja zauważyłam wszystko. Miał na sobie garnitur, stół był pięknie nakryty, róże były wokół tak samo jak świeczki. On cicho podśpiewywał, na co rozmarzona oparłam się o futrynę i słuchałam. Po jakimś czasie wróciłam do sypialni i ubrałam się w czerwoną wieczorową sukienkę, czarne rajstopy oraz czarne szpilki. Zrobiłam czarne kreski, rzęsy na tuszowałam i musnęłam usta czerwoną szminką. Włosy ułożyłam i poszłam do mojego narzeczonego. Nie było go ani w jadalni, ani w kuchni, ani w salonie. Zauważyłam, że firanka przy drzwiach balkonowych się poruszyła, więc wyszłam na taras. Szatyn stal oparty o barierkę z kieliszkiem wina. Podeszłam do niego i przytuliłam od tyłu. On odwrócił się i uśmiechnął szeroko. Patrzył mi prosto w oczy. 
- Kocham cię - wyszeptał i pocałował moje czoło. Uśmiechnęłam się i wzięłam od niego kieliszek. Upiłam łyk i zamknęłam oczy - Twoje ulubione.
Nic nie powiedziałam, więc złapał mnie za rękę i poprowadził do jadalni. Usiadłam, a on przysunął moje krzesło, po czym zajął miejsce na przeciwko. Nim jednak to zrobił, odkrył półmisy, na których znajdowały się najróżniejsze potrawy. Jedliśmy popijając wino i rozmawiając. Czas płynął leniwie, a ja chciałam, by ta chwila trwała wiecznie. Mówi się, że chcieć to móc, no cóż, żałuję, że nie potrafię zatrzymać czasu. Po posiłku przenieśliśmy się do salonu, który nagle również był cały w świecach i kwiatach. Po godzinie miałam już dość rozmawiania. Wzięłam gitarę i sprawdziłam, czy jest nastrojona.
- Co robisz?- zapytał, ale uniosłam palec do góry, aby był cicho. Zaczęłam szarpać struny i śpiewać piosenkę. Może nie wyszło idealnie, ale chciałam, żeby przypomniał sobie piosenkę, przy której się poznaliśmy. Nigdy jej nie lubiłam, ale Niall nauczył mnie ją grać na gitarze i brzmiała o wiele lepiej.
Na koniec w jego oczach widniały łzy. 
- Kocham cię - powiedziałam cicho i jedna samotna łza, łza szczęścia, mam nadzieję, że ostatnia, spłynęła po moim policzku. Potem odłożyłam instrument, gdyż Liam twierdził, że nie potrafi śpiewać ani grać. Podeszłam do laptopa i uruchomiłam go.
- Nie rób tego..- zaczął, ale nie skończył, bo już wpisałam hasło, a na ekranie pojawiło się nagranie. Jego nagranie. Włączyłam play i dałam głośniej. Po chwili rozbrzmiała gitara i jego głos.


(wyobraźcie sobie, że to śpiewa Liam)
Patrzyłam się jak zaczarowana na ekran, gdzie Payne prezentował swój niesamowity talent. To było takie słodkie..
- Kiedy ty to..?
- Ehm.. No.. Jak byłaś z Niallem, chciałem ci to zaprezentować na przeprosiny, ale później się spotkaliśmy i zapomniałem o tym. Lamerskie trochę, wiem - potarł dłonią kark, a ja uśmiechnęłam się szeroko.
- Wcale tak nie uważam - spojrzałam na ekran, gdzie Liam swoimi smutnymi, ale pełnymi pasji oczami patrzył na struny gitary. Sprawiało mu to przyjemność i to jest najważniejsze.
Po chwili zamknął oczy, wczuł się jeszcze bardziej. To było cudowne, nie mogłam przestać patrzeć, hipnotyzowało mnie to. Ja również zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie wielką zieloną łąkę, na której leżę wśród polnych kwiatów, wysokiej trawy, niedaleko starego drzewa, dającego cień. Patrzyłam na błękitne, niemal czyste niebo. Tylko gdzieniegdzie chmurka czy dwie płynęły leniwie po niebie, czasem przesłaniając słońce. 
Jego dłoń była spleciona z moją, czułam, że jest koło mnie, że mnie kocha, potrzebuje. Patrzyłam przed siebie, właściwie nad siebie, wciągając jego tak dobrze znany mi zapach. On był moją kokainą, moim narkotykiem, jedynym, jaki zażywałam. Odwróciłam się przodem do niego i zobaczyłam najpierw niebieskie tęczówki.. potem blond włosy, a na końcu jego twarz.
Otrząsnęłam się i spojrzałam na Liama. Wyglądał na zdziwionego, ale szczęśliwego.
- To piękne - wykrztusiłam, będąc w ogromnym szoku- a teraz przepraszam, ale chyba chcę już iść spać.
- Oh.. Znaczy o-okej. 
Wstałam i zaczęłam kierować się w stronę mojego pokoju. 
- Idziesz czy..?
- Ja jeszcze zostanę. Dobranoc - podszedł do mnie i ucałował moje czoło. Uśmiechnęłam się lekko i poszłam do siebie. 
Co się ze mną dzieje, dlaczego to nie był Payne? Czemu nie on leżał ze mną w tym moim małym raju? Jakim sposobem znalazł się tam NIALL?!
Byłam już w swoim pokoju, ale przypomniało mi się, że nie mam ubrań. Powlokłam się do sypialni i wzięłam czystą bieliznę oraz jakąś piżamę. Umyłam się, włosy związałam w luźnego warkocza, po czym z powrotem zaczęłam kierować się do mojego nowego pokoju. Po drodze zahaczyłam o kuchnię i napiłam się mleka. Nigdzie nie było mojego narzeczonego, więc po prostu położyłam się w świeżej pościeli i odpłynęłam.
Następny dzień nadszedł zdecydowanie zbyt szybko. Zwlokłam się z łóżka i z uśmiechem na twarzy pokierowałam swoje kroki do łazienki, oczywiście w naszej sypialni. Po wykonaniu porannych czynności, przebrałam się w jeansowe krótkie spodenki z wysokim stanem i biały crop top. Włosy rozczesałam i związałam w wysokiego kucyka. Uśmiechnięta w podskokach dotarłam do kuchni. Na śniadanie zjadłam tosty i popiłam ciepłą herbatą. Najedzona mogłam już odnaleźć mojego faceta. Jednakże nigdzie go nie było, nawet w ogrodzie. Po przeszukaniu każdego kąta w domu, usiadłam na kanapie. Włączyłam telewizor i tak kręciłam się znudzona po domu. Liam wrócił po południu, zjadł obiad i po jakimś telefonie znów wyszedł. Przyszedł o 19, zjedliśmy razem kolację i usiedliśmy w salonie. Po kilku godzinach oglądania, poszłam spać, a on znowu pocałował mnie w czoło i wrócił na kanapę. Tak mijały mi kolejne dni i miałam serdecznie dość tego, że go nie ma. 
Tydzień później, gdy po rutynowym buziaku na dobranoc, poszłam do łazienki, odkręciłam wodę, ale po cichu wyszłam i obserwowałam chłopaka. Po 5 minutach wstał, poszedł się przebrać w bardziej oficjalne ubranie i już miał wychodzić, ale zadzwonił telefon.
- Halo? - nie mogłam usłyszeć, co jego rozmówca mu powiedział - Tak, Zayn już jadę - i wyszedł.
Wróciłam do łazienki i umyłam się, cały czas rozmyślając, gdzie on o tej godzinie pojechał. Gdy leżałam w łóżku, olśniło mnie. On z tym nie skończył. A obiecał, obiecał że już nie będzie. Cały czas wychodził do tej swojej pracy, handlował i palił. Wstałam i poszłam do salonu. Usiadłam na kanapie i schowałam twarz w dłoniach, aby świat nie mógł dostrzec łez, spływających po mojej twarzy. 
Nie płacz, nie warto! To dupek.
Wewnętrzny głos odezwał się w mojej głowie. Miał rację, miałam rację. Nie będę płakać. To koniec, koniec dawania mu szans, wybaczania i powrotów. Zakończę to raz, na zawsze. Pobiegłam do swojej sypialni i wyciągnęłam cztery ogromne walizki. Wpakowałam tam wszystkie swoje rzeczy. Dosłownie wszystkie. Następnie wybrałam numer Nialla.
- Taak? - jego zaspany głos dobiegł moich uszu, przez co serce zaczęło szybciej bić.
- Niall, pomóż mi, proszę - załkałam. A miałam nie płakać!!
- Co się stało? - w tel usłyszałam, że już wstaje.
- On mnie oszukał, okłamał, zranił. Mam dość, zabierz mnie od niego, proszę.
- Spakuj się, zamów taksówkę i przyjedź. Przyjechałbym, ale mój samochód jest na drugim końcu miasta.
- Chciałabym z nim jeszcze pogadać. Przyślę rzeczy, a potem siebie, dobrze?
- Nie wiem czy to dobry pomysł..
- Muszę z nim porozmawiać i zakończyć tak, jak należy. 
- Niech będzie. W takim razie przyślij rzeczy, a ja po ciebie przyjadę.
- Dam radę taks..
- Po prostu przyjadę, dzwoń już po taksówkę - i rozłączył się. Zamówiłam taksówkę i wysłałam swoje rzeczy na adres Horana. Usiadłam już ubrana i gotowa do wyjścia w salonie. Czułam się pusta w środku. Jakby ktoś wyrwał siłą połowę mojego serca i płuc. Czułam się opuszczona, oszukana. ZRANIONA. Liam przyjechał po godzinie. Wszedł cichutko, zapalił światło i podskoczył jak oparzony. Czekałam tylko na ten moment.
- Wyglądasz, jakbyś zobaczył ducha - zachichotałam, a potem znowu przybrałam maskę obojętności- wiesz co? Jesteś dupkiem. Skończonym dupkiem, bez serca i skrupułów! Nie masz szacunku do nikogo i niczego! Masz w dupie uczucia innych! Liczysz się tylko ty, pieprzony egoisto! Nigdy więcej, rozumiesz?! NIGDY WIĘCEJ NIE DAM SIĘ ZRANIĆ! Ani pokochać.. Możesz być z siebie dumny - zakończyłam stojąc bardzo blisko niego. Musnęłam jego usta, swoimi - Nienawidzę cię.
Po tym wyszłam. Nogi same niosły mnie w kierunku przystanku. Gdy dotarłam, Niall właśnie wyjeżdżał zza zakrętu. Wsiadłam do jego auta i odjechaliśmy. Patrzyłam pustym wzrokiem za szybę. Jechaliśmy powoli, gdyż przed nami, całą tę wąską ulicę zajmowała ciężarówka. Wlokła się okropnie. Tuż przed wyjazdem na główną, zauważyłam w lusterku Liama. Biegł.
- Zaczekaj!! (T.i.)!!
- Zatrzymaj się.
- Ale..
- Zatrzymaj, proszę! - posłusznie stanął. Wysiadłam. Payne podbiegł do mnie i chciał się przytulić, ale go odepchnęłam - Jesteś bezczelny! Zostaw mnie! Ja już nie chcę z tobą być! To koniec! Zniknij na zawsze!
- Nie. Nigdy cię nie zostawię, słyszysz? Nigdy kurwa! - z przypływu emocji, strzeliłam go z całej siły z otwartej dłoni w policzek.
- W takim razie ja zniknę - powiedziałam cicho i wskoczyłam z powrotem do samochodu. Blondyn ruszył z piskiem opon. 
- Co zamierzasz? - zapytał, spoglądając na mnie kątem oka.
- Znikam - odparłam zgodnie z prawdą - Zamieszkam w Los Angeles i zacznę od nowa.
Ucichł na chwilę, a gdy znaleźliśmy się już u niego w domu, stanął ze mną twarzą w twarz.
- Jadę z tobą - zaskoczył mnie. Pokiwałam przecząco głową, na co się zaśmiał - Myślisz, że to było pytanie? Jadę i koniec. Jesteś dla mnie zbyt ważna, żebym miał cię stracić.
- Niall, proszę nie..
- Spokojnie. Żadnych dziwnych zachowań. Dam sobie i tobie czas. Po prostu chcę być z tobą i cię wspierać, robić to, co do mnie należy.
- Niech będzie - uśmiechnęłam się i wtuliłam w jego tors. Odwzajemnił uśmiech.
Jeszcze tego samego dnia ( a raczej tej samej nocy ) złapaliśmy nocny lot i zniknęliśmy. Tak, jak chciałam. Nareszcie zacznę od nowa. Z nim, z kimś kogo w głębi serca naprawdę kocham.



THE END 

*************************
Pod poprzednią częścią było 14 komentarzy, za co serdecznie i z całego serca dziękuję!! <3

10 KOMENTARZY = NASTĘPNY IMAGIN!!!

CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!

Directioner Forever xx.


poniedziałek, 1 czerwca 2015

Niall! ~ Amazing dream! - część 6

Hej!!
Zaczął sie nowy tydzień!!
Mam pomysł na imagina z Zaynem, ale obiecałam pewnej czytelniczce że napisze dla niej z Louisem, więc następny będzie z Louisem!!
A teraz zapraszam na kolejną część Nialla!
I zastanawiam sie dlaczego nie spełniacie warunków!!?
Ja mimo że chodzę do pracy udaje mi sie dla was coś napisać.. Ale rozumiem też że ciężko teraz w szkole bo zaraz koniec roku!!
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

J: .. Wyglądasz jakbyś wymyślił genialnie złowieszczy plan.. - zaśmiałam sie
N: Bo chyba na taki wpadłem. - przeszliśmy do kuchni i blondasek robił herbatę.
J: No oświecisz mnie ? - zapytałam po czasie
N: Yhym.. - usiadł na przeciwko mnie i złapał moje zmarznięte dłonie - Strasznie przemarzłaś.. - znów sie zmartwił
J: Zmieniasz temat. - upomniałam go ze śmiechem.
N: Dobra, powiem..
Może zostaniesz u mnie, jeśli nie masz jutro nic ciekawego do robienia, oczywiście i jeśli  chcesz zostać. Nie zmuszam Cie do niczego.. - widziałam w jego oczach nadzieje, chciał bym tu była.
J: Zadzwonię do mamy i powiem że zostaje na noc u babci.. A potem pójdziemy do niej i powiemy żeby mnie kryła.. - ulga pojawiła sie w jego oczach.
N: Jeszcze bardziej złowieszczo kombinujesz niż ja.. - zaśmieliśmy się.
J: Widzisz jak sie dla Ciebie poświęcam. - kolejny śmiech
N: Jestem dla Ciebie ważny! - zaczął skakać z radości.
J: Taak.. W końcu już dwa razy powiedziałeś ze jestem twoja dziewczyna.. - spojrzałam znacząco na niego, Niall od razu sie zaróżowił. - Ej, ej.. Co to jest.. ? - złapałam go za policzek. Takie słodkie rumieńce.
N: Co? - zdziwił sie i podleciał szybko do lustra na korytarzu, poszłam za nim i z trudem powstrzymywałam śmiech. - Nic nie ma.. - spojrzał w lustrze na mnie.
J: Jest, patrz.. - podeszłam do niego, chłopak odwrócił sie do mnie. Wspięłam sie na palce i cmoknęłam jego polik w miejscu największego różu i jak gdyby nigdy nic poszłam z powrotem do salonu. Blondyn nie wracał przez kilka minut. - Żyjesz?! - krzyknęłam w końcu i wszedł. - Co sie stało?
N: Nic nic.. Już jest dobrze.. - usiadł bardzo blisko mnie i szczerzył sie jak głupi.
J: Coś taki szczęśliwy? - uśmiechnęłam sie, a on zmarszczył czoło.
N: Co ty masz na twarzy? - przeraził sie.
J: Wkręcasz mnie.. - zaśmiałam sie, ale jego mina nie poprawiła sie ani trochę.
N: Mówię serio.. - jego ton był tak poważny, tak że zaczęłam wierzyć.
J: Gdzie? - zaczęłam jakby ścierać to coś z twarzy.
N: Daj, pomogę Ci.. - złapał mnie za podbródek i skierował moja twarz w jego stronę, kciukiem przejechał w tak namiętny sposób po mojej dolnej wardze, że zapragnęłam już tylko jednego. I chyba wyczytał to z moich oczu, bo pochylił sie lekko nade mną i gdy już miał je całkowicie złączyć, zadzwonił mój telefon. Jak poparzeni odskoczyliśmy od siebie. Szybko wyjęłam telefon z kieszeni i nie patrząc na ekran odebrałam.
J: Ha-halo? - zająknęłam się.
M: (T.i.)? Gdzie Ty jesteś? - usłyszałam mamę. Kurcze! Zapomniałam zadzwonić!
J: Ymm.. Jeszcze u przyjaciela, ale zaraz idę do babci i właśnie miałam dzwonić, że będę u niej dzisiaj na noc.. - powiedziałam szybko.
M: Myślę że babcia sie ucieszy.. - zgodziła sie, jakby to powiedzieć, odetchnęłam. Porozmawiałam jeszcze chwile z mamą i wróciłam do salonu. Patrzeliśmy na siebie z Niallem przez kilka sekund i wybuchnęliśmy niepohamowanym śmiechem.
J: Zgodziła sie żebym nocowała u babci.. - powiedziałam gdy sie uspokoiliśmy.
N: Super! - ucieszył sie. - Ymm.. Chciałbym żebyśmy dokończyli co nam bezczelnie przerwano.. - spojrzał w moje oczy.
J: Wiesz, co?! Czar prysł. - wzruszyłam ramionami, blondyn zrobił taką minę że nie mogłam sie nie zaśmiać.
N: Ale.. ale.. - jąkał sie - Ale.. ale..
J: Powiesz w końcu?!
N: Ale jak to?! - zdziwił się.
J: Tak w życiu już bywa, a teraz muszę iść do babci.. - wstałam z miejsca.
N: Idę z Tobą! - poderwał sie na równe nogi.
J: Domyślam sie.. - wyszliśmy z domu i nawet na tak krótkim odcinku drogi czułam jego dłoń na swojej. - Babciu śpisz? - zawołałam gdy tylko weszliśmy.
B: Nie, czekałam na Ciebie.. - usłyszałam jej głos w salonie. Weszliśmy tak i zauważyłam ze siedzi w swoim fotelu przy kominku.
J: Co robisz? - usiadłam z Niallem na kanapie.
B: A wspominam sobie.. - uśmiechnęła sie, pościłam w końcu dłoń blondyna i podeszłam do niej. Miała album na kolanach, przykucnęłam przy niej i spojrzałam na zdjęcia.
J: To ja, prawda? - wskazałam na małą dziewczynkę na zielonkawym kocyku.
B: Tak.. - kolejny raz sie uśmiechnęła.
N: Mogę zobaczyć? - wstał i podszedł do nas.
J: Nie! - powiedziałam głośniej i zamknęłam album. Babulka tylko sie zaśmiała i wstała z fotela.
B: Miłej nocy dzieci. - ucałowała moje czoło i zaczęła wychodzić.
J: Może Niall zostać? - zatrzymałam ją.
B: Tak.. To miły chłopak. - spojrzałyśmy obie na niego, w tym świetle, z tym jego uśmiechem.. Spojrzałam w kierunku babci, wyszła.. Podeszłam do chłopaka, wspięłam sie lekko na palce i musnęłam jego wargi. Chciałam już sie od niego odsunąć, ale przytrzymał mnie przy sobie.
J: Chodź, pokaże ci gdzie będziesz spał..

...
Myśle że kolejna część będzie ostatnią!! Tak jak mówiłam, potem będzie Louis, a następnie Zayn!! :D
A warunek to 15 komów!! Mam nadzieje, że tym razem spełnicie warunek!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat