One Direction i My.. - imaginy

czwartek, 5 lutego 2015

Zayn.. :) - część 9

Hejo ;*
Co by wam powiedzieć?! 
Kocham was!!
Pod częścią będzie ważna notka ;D
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ 


H: .. Wyglądasz ślicznie.. - złapał moją wolną rekę i tanecznym ruchem zaczął mnie krecić. Śmiałam sie w głos, az do kuchni przyszedł Zayn i Hazz tak mnie puścił że wpadłam prostu w ramiona szatyna. 
Z: Chodź, zatańczymy.. - złączył nasze palce i zaprowadził do salonu gdzie ludzie bawili sie na całego. Muzyka dudniła, drinki znikały jeden po drugim, czułam lekkie kołowania w głowie i nie wiem czy to od alkoholu, czy przez te tańce z Zaynem. Moja sukienka wirowała, podnosząc sie. Szaleliśmy jak wariaci, śmiejąc sie przy tym. Nie było chwili wytchnienia, każdy z moich nowych przyjaciół zabierał mnie z rąk poprzedniego, nie miałam nawet jak odpocząć. Czułam sie wspaniale, jakby wszystkie moje problemy zniknęły i była tylko wspaniała rzeczywistość. Melodia zmieniła sie na znacznie wolniejszą, tańczyłam w tym czasie z Liamem. 
Z: Liam, stary wybacz, ale to moja kolej.. - podszedł Zayn i nie czekając na jakikolwiek odzew ze strony mojego towarzysza odepchnął go i teraz tańczyłam z Mulatem. Zarzuciłam ręce na jego kark, on swoje ułożył na biodrach. Nasze ciała stykały sie podczas tego spokojnego tańca, położyłam głowę w zagłębieniu jego szyi i mogłam trochę odpocząć. Czułam sie szczęśliwa, wiedząc że on jest przy mnie.. Muzyka tak mnie wyciszyła że niemal zasypiałam. - Zanieść cie do sypialni? - szepnął do mojego ucha, skinęłam lekko głową i czułam jak unoszę sie w powietrzu. Byłam wykończona i nie wiem czy sama bym doszła na górę. Poczułam miękki materac pod sobą i wtuliłam sie w ciepłą kołdrę. Szybko odpłynęłam w krainę snu, nawet nie wiem czy Zayn spał ze mną, czy może byłam tu sama.. Obudziłam sie dość wcześnie, koło mnie jednak był Mulat, uśmiechnęłam sie sama do siebie widząc jak słodko on wygląda. Mogłabym widywać go tak codziennie. Wyślizgnęłam sie delikatnie spod kołdry, tak by go nie budzić, i poszłam do łazienki.
Załatwiłam potrzebę i wróciłam do sypialni, zauważyłam że pod szafą stoi moja torba, więc wyjęłam z niej ubrania na przebranie i znów znalazłam sie w łazience. Wzięłam szybki prysznic i założyłam na siebie czarne rurki, takiego samego koloru bokserkę i na stopu czerwone vansy. Włosy związałam w koka i pomalowałam sie. Wyszłam z łazienki i schowałam sukienkę do torby, Zayn jeszcze spał, ale chyba nie pozwolę mu na to.. Podeszłam cicho do łóżka i położyłam sie koło niego, zaczęłam palcem muskać jego policzek, po chwili na jego twarzy pojawił sie cień uśmiechu, jakby śniło mu sie coś przyjemnego, a zaraz potem przekręcił sie tak, ze znajdowałam sie w jego silnych ramionach. Zaczęłam sie śmieć, on pewnie już dawno nie śpi.
J: Wypuść mnie.. - mówiłam ze śmiechem, a on jeszcze bardziej przycisnął mnie do siebie. 
Z: A co z tego będę miał? - otworzył swoje brązowe oczy. 
J: Hmm.. Coś na pewno.. - uśmiechnęłam sie uroczo, Mulat poluźnił uścisk a ja szybko wyskoczyłam z łóżka. 
Z: Ejj!! - zmarszczył czoło - Przecież mówiłaś że coś będę miał.. 
J: Coś.. Wymyśle.. - powiedziałam i wyszłam z jego sypialni. Na dole był tylko mój kuzyn, podeszłam do niego i cmoknęłam go w policzek. - Cześć staruszku.. - zaśmiałam sie 
H: Ahaha jakie to śmieszne.. - mruknął i złapał sie za głowę. 
J: Aż tak boli? - zapytałam z troską
H: Yhym.. 
J: Gdzie macie jakieś leki? - zaczęłam sie rozglądać.
H: Wziąłem już.. I nie pomaga.. - marudził, wzięłam jakąś szmatkę i zmoczyłam ją zimną wodą, Złożyłam ją w cienki pasem i położyłam na czole Hazzy, odgarniając wcześniej jego loczki. - Jesteś kochana.. - uśmiechnął sie
J: Wiem.. Jadłeś coś? - zajrzałam do lodówki
H: Nie, ale zaraz pewnie mi coś zrobisz.. - uśmiechnął sie tak, że w jego policzkach pokazały sie dołeczki. Uroczy widok, niby jest starszy, a jak one sie pokażą, to dalej dziecko. Zaczęłam robić naleśniki, mam nadzieje, że dla każdego wystarczy. Ze zrobieniem ciasta szybko sie uporałam, ale jak zaczęłam smażyć, to nie było widać końca. Harrego już dawno w kuchni nie było, ale śmiechy z salonu dobiegały coraz częściej. 
N: Cześć mała.. - w końcu któryś z nich sie pojawił.
J: Cześć Niall.. - uśmiechałam sie słabo.. 
N: Coś sie stało? - zapytał z przejęciem.
J: Tak! Zobacz ile tego jeszcze jest.. - wskazałam zrezygnowana na miskę. Chłopak uśmiechnął sie i wyjął drugą patelnie i zaczął smażyć je ze mną. - Jesteś wspaniały, dzięki. - cmoknęłam go w policzek. 
N: Za takie buziaki mógłbym robić to codziennie.. - zaśmialiśmy sie.
Z: Nie przyzwyczajaj sie Horan.. - wszedł do kuchni Mulat.
J: Ktoś tu chyba jest zazdrosny.. - powiedziałam do Nialla, oboje zaczęliśmy sie śmiać. Na szczęście Zayn sie nie obraził i poszedł sobie. Skończyliśmy smażyć tą górę naleśników  i zawołaliśmy wszystkich do stołu. Nie obyło sie bez przepychanek, śmiechów i szaleństw. - Ja śniadanie robiłam, Harry zmywa.. - zarządziłam, na co większość sie zgodziła
H: Chyba moja najukochańsza mnie wyręczy..
Lou: Zepsuła sie.. 
H: Coo?! Jak to?! - mina loczka wskazywała na to jakby zaraz miał sie rozpłakać. Wstał szybko od stołu i pobiegł do kuchni. Poszłam za nim by zobaczyć o co im chodziło. Hazz klęczał przy zmywarce i mówił do niej. - No proszę.. Działaj.. Nie zrobisz mi tego.. - zaczęłam sie z niego śmiać. 
J: Wiesz Hazz.. Masz jeszcze trzech przyjaciół do pomocy.. - spojrzał na mnie
H: A nie czterech? 
J: Nie, Niall pomagał mi robić śniadanie, więc tylko trzech.. - wróciłam do jadalni z loczkiem. 
H: Liam, Zayn i Lou pomagacie mi.. - powiedział stanowczo
Li: Ejj.. Nieee.. 
Lou: Tylko ty miałeś sprzątać.. 
Z: A Niall? - burzyli sie 
J: Niall nie, bo pomagał.. Więc do roboty chłopcy.. - klasnęłam w dłonie i jak na komendę sie podnieśli.. Każdy pokazywał język roześmianemu blondynowi. - Wiesz Zayn.. Jakbyś wtedy pomógł, nie musiał byś sprzątać.. - uśmiechnęłam sie do niego. Cała czwórka zniknęła w kuchni a ja i Niall poszliśmy do salonu.
N: Dzięki.. - włączył tv i zaczęliśmy oglądać, rozmawiając przy tym. Minęło chyba tylko 30 minut a chłopaki byli z powrotem.  
Lou: Jedna kobieta w domu.. Jedna, a już nas ustawia.. - narzekali siadając na kanapach. 
J: Też was kocham Lou.. 
Lou: No wiem, wiem.. - zaśmiał sie i machnął śmiesznie ręką. 
Li: Ale (S.T.i.) ma racje co do sprzątania.. - zaczęliśmy wszyscy sie rozglądać po salonie, był niezły syf.. 
J: To ja sie chyba będę zbierać.. - podniosłam sie szybko.
H: No chyba nie!
N: Nie zostawisz nas z tym.. - jego głos bym błagalny.
J: Oczywiście że nie.. Droczę sie tylko.. - uśmiechnęłam sie i zaczęliśmy sprzątać. Chłopaki śpiewali przy tym, to było niesamowite, szalone i zabawne.. Dusiłam sie ze śmiechu! Po jakiś trzech godzinach sprzątania skończyliśmy, salon był taki jak na początku.  - A Hazz.. Mam coś dla ciebie.. - przypomniałam sobie o prezencie. 
H: Taak. - ucieszył sie - ..To daj! - nadstawił policzek czekając na buziaka. 
J: Nie to.. - rzuciłam w niego poduszką i poszłam na górę po prezent. - Proszę.. - podałam mu gdy wróciłam - Może to nie jest najlepszy prezent, ale mam nadzieje, ze Ci sie spodoba.. - powiedziałam speszona. 
H: Żartujesz?! Jest świetny i od Ciebie więc.. - uściskał mnie. - Dzięki temu zabiorę Cie w trasę.. 
Z: Ja też chce taki.. 
Li: No właśnie, dlaczego tylko Hazz dostał..
Lou: Obrażę sie.. 
N: To może zabierzmy prawdziwą (T.i.)?! Hmm?
...

Jest 9 część, będzie jeszcze jedna, mam nadzieje.. :)
Więc minimum 5 komów!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!



A co do ważnej notki, to chciałam wam podziękować, po raz kolejny, za te wszystkie wyświetlenia i tym co komentują.. :* <3 Jesteście najlepsi.. !!
A druga rzecz, to coraz częściej rozważam założenie bloga z jednym opowiadaniem :)

Naat

wtorek, 3 lutego 2015

Zayn.. :) - część 8

Hej :) Niestety nie było 8 komentarzy :(
W tej części jest powiązanie oczywiście do urodzin loczka <3
Mam nadzieje, że przy tym spełnicie warunek ;)
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

J: ' Więc o której ta impreza? ' - dźwięk przychodzącej wiadomości był niemal od razu. 
H: ' Wiedziałem że przyjdziesz mała.. Zaczyna sie o 5pm, a i mam nadzieje że ubierzesz sukienkę, a nie to co ja.. :P' - no mówiłam że czubek. 
J: ' Przepraszam Cię bardzo, to ty ubierasz sie tak jak ja.. Ale zgoda! xx! ' 
H: ' Uwielbiam wygrywać.. :D A tak poza tym, to nie wracasz na noc do domu, więc przygotuj sie na to psychicznie.. ' - mam wrażenie ze on sie ze mnie nabija. Nie odpisałam mu, skopie go jutro za to.. Harry za dużo sobie wyobraża, co z tego ze jest starszy.. Ze mnie nie wolno sie nabijać.. Spakowałam potrzebne rzeczy na jutro, wykąpałam sie i poszłam spać. Dzień był męczący i szybko zasnęłam.. Obudził mnie dźwięk dochodzącego sms. Przetarłam oczy i spojrzałam na telefon, to Hazz.. I mam już kolejny powód to kopania go.. 
H: 'Młoda jeśli chcesz to któryś z nas po Ciebie przyjedzie, co ty na to?" - chyba chce mnie udobruchać.. Z uśmiechem zaczęłam odpisywać.
J: "Niech będzie stary.. :D"
H: "Haha.. To do zobaczenia xx" - I tak już bym nie zasnęła. Wstałam z ciepłego łóżka i poszłam do łazienki, wykonałam poranną toaletę i ubrałam sie. Chwile później piłam już gorącą herbatę i jadłam płatki z mlekiem. Była dopiero 11:53, więc muszę znaleźć sobie zajęcie. W salonie był straszny bałagan, z resztą jak w całym domu. Zabrałam sie więc za porządki. Włączyłam sobie muzykę i zaczęłam sprzątać. Nim sie spostrzegłam, musiałam iść pod prysznic, i zacząć sie szykować. Dom udało mi sie przywrócić do porządku. Znalazłam jakąś sukienkę w szafie i ubrałam sie w nią, zarzuciłam na siebie jasny, długi sweterek i mogłam sie malować. Nie za mocny, nie za słaby makijaż, ostatnie poprawki i byłam gotowa. Na szpilki na pewno sie nie skusze, ubrałam swoje niebieskie vansy i pozostało mi czekać na mojego szofera. Ledwo usiadłam i usłyszałam dzwonek do drzwi. Wstałam i poszłam otworzyć, byłam pewna że to Zayn.
Lou: Cześć Mała.. - usłyszałam radosny głos Louisa.
J: O cześć! - powiedziałam lekko zaskoczona, co chyba zauważył
Lou: Nie cieszysz sie że Tommo po ciebie przyjechał?! - skrzywiłam sie lekko, w mojej głowie od razu pojawił sie Tom.
J: Ciesze sie że Louis po mnie przyjechał.. - uśmiechnąłem sie słabo i brunet wszedł by wziąć moją torbę. Wyszliśmy z domu, zamknęłam go i wsiedliśmy do auta. 
Lou: Nie lubisz mnie? - zapytał jak już jechaliśmy. Nie spodziewałam sie takiego bezpośredniego pytania, zaskoczył mnie tym.
J: Skąd to pytanie? I te wątpliwości? - spojrzałam na niego.
Lou: Bo jakoś nie okazujesz większej sympatii i robisz sie smutna na Tommo.. - on też przez chwile na mnie spojrzał. Miał smutek w oczach, teraz to było mi go szkoda i nie wiedziałam, że to aż tak widać.. 
J: Louis to nie tak.. Nie mam powodów by Cie nie lubić.. - wyznałam zgodnie z prawdą.
Lou: A jak? - dopytywał, przez co chciało mi sie płakać.
J: Kiedyś Ci opowiem.. - powiedziałam cicho, nie chciałam już rozmawiać na ten temat, to zbyt boli.. Tom był jedynym chłopakiem którego tak mocno kochałam. Louis na szczęście już nie drążył tematu, w prawdzie wcale sie już nie odezwał podczas drogi i wiem że to przeze mnie. Pamiętam jak tego wieczoru co sie poznaliśmy nawijał jak katarynka. Wysiedliśmy z samochodu, Lou zabrał moją torbę i zaczęliśmy iść do drzwi. - Postaw to tu.. - chłopak był zaskoczony, ale zrobił co kazałam. - A teraz przejdźmy sie.. - nie czekałam na niego, jakbym to zrobiła zrezygnowałabym z powiedzenia mu o Tomie. On będzie pierwszą osobą której cokolwiek powiem. Dogonił mnie i przez chwile nic nie mówił.. Znaleźliśmy sie w ogromnym parku i usiedliśmy w miejscu gdzie nikt nie będzie nam przeszkadzał. 
Lou: Czemu tu przyszliśmy? - odezwał sie w końcu.
J: Lou.. Powiem ci coś czego nikomu od bardzo dawna nie opowiadałam, to wciąż boli, ale przez to i moje zachowanie ty cierpisz, więc może zrozumiesz dlaczego nie chce mówić na Ciebie Tommo i nawet tego słyszeć.. - widziałam lekki strach w jego oczach. 
Lou: Nie musisz.. Przecież to nie koniec świata.. - starał sie mnie jakoś pocieszyć. 
J: Wiesz może mówiąc ci to, ja poczuje sie lepiej.. - Louis spojrzał na mnie z troską. - Jakieś dwa lata temu byłam z chłopakiem, on mnie zdradził i więcej już go nie zobaczyłam.. - zaczęłam i czułam jak łzy zbierają sie w moich oczach. 
Lou: Odszedł od Ciebie?
J: W pewnym sensie.. Louis on miał na imię Tom, i to dlatego tak reaguje na 'Tommo' to strasznie boli.. Konsekwencją jego zdrady był HIV, badałam sie już kilka razy i pomimo tego że nie zaraził mnie, dalej to robię.. Boje sie rozumiesz..
Lou: Rozumiem.. I naprawdę mi przykro, on jest głupi że Cie zdradził, jesteś wspaniała i nie możesz ciągle do niego wracać.. - łzy wypłynęły ma moje policzki
J: On nie żyje.. - powiedziałam cicho - Popełnił samobójstwo zostawiając mi tylko list.. Przyznał sie w nim do wszystkiego.. - brunet nic nie powiedział, przytulił mnie do siebie, pozwalając sie wypłakać. Louis jest pierwszą osobą przy której sie rozkleiłam, której to powiedziałam.. 
Lou: Bez względy na wszystko masz teraz mnie, Hazze, chłopaków.. Nie zostawimy Cie nigdy, jesteśmy rodziną i wspieramy sie nawzajem.. - mówił do mojego ucha. - I myślę że jest ktoś dla kogo znaczysz niesamowicie dużo.. - odsunęłam sie od niego i spojrzałam prosto w niebieskie oczy
J: Chyba wiem o kim mówisz.. - zaśmiałam sie, starłam łzy - Dziękuje.. 
Lou: Nie ma za co.. Chcesz to jakoś ograniczymy Tommowanie.. 
J: Amm.. Niee, dam rade, w końcu muszę zamknąć ten rozdział. - wstaliśmy z ławki i zaczęliśmy wracać do domu. Louis zagadywał mnie cały czas, by jakoś mnie odsunąć od tego i nawet mu sie udawało.  - A Lou.. - zatrzymałam go gdy już miał wchodzić do domu - .. Nie mów o tym nikomu.. Kiedyś sama to zrobię.. 
Lou: Nawet o tym nie myślałem.. - przytulił mnie do siebie - To będzie takie nasze.. - zachichotałam i wtuliłam sie w niego, w tym samym momencie drzwi frontowe sie otworzyły.
H: Lou, jak możesz zabierać Zaynowi dziewczynę.. !! - oburzył sie
Z: Coo?! - koło niego szybko pojawił sie Mulat, odsunęłam sie od bruneta i lekko zarumieniłam. - Louis jeszcze raz, a sie policzymy.. - Zayn wyciągnął rękę i złapał za moją przyciągając do siebie, zamknął mnie w swoich ramionach, jakby chciał pokazać ze jestem jego. Chłopaki zaczęli sie śmiać, to było urocze z jego strony. Weszliśmy do środka, Lou zabrał moja torbę i zaniósł gdzieś. W domu nie było jeszcze żadnych gości.
J: Hazz.. ? Gdzie twoi goście? 
H: Honorowy już jest, a reszta zaraz będzie.. - jak na zawołanie, zadzwonił dzwonek do drzwi. Ja postanowiłam sprawdzić stan mojego makijażu, więc powędrowałam do łazienki. Nie było tak źle, nic sie nie rozmazało, poprawiłam tylko włosy i zeszłam na dół. Cały salon już był pełny, przecisnęłam sie do kuchni gdzie był mój kuzynek. 
J: Loczuś.. ? - odwrócił sie w moją stronę - Zrób mi coś do picia.. 
H: A co chcesz? - podeszłam bliżej chłopaka i spojrzałam na niego, brunet trzymał drinka w kolorowym kubeczku, wzięłam go od niego i upiłam łyk.
J: To jest dobre.. - zaśmiałam sie i widziałam zdziwienie na twarzy kuzyna. Chłopak zrobił sobie procentowy napój i uśmiechnął sie do mnie.
H: Gdzie byliście? - zapytał po chwili
J: Na spacerze.. - odpowiedziałam wymijająco. 
H: Powiedzmy że wierze.. - zaśmiał sie - .. Wyglądasz ślicznie.. - złapał moją wolną rękę i tanecznym ruchem zaczął mnie kręcić. Śmiałam sie w głos, aż do kuchni przyszedł Zayn i Hazz tak mnie puścił że wpadłam prostu w ramiona szatyna. 
Z: Chodź, zatańczymy..
...

I jak? Sorki ze takie spóźnione.. :(
Chce chociaż 5 komentarzy, to naprawdę smutne gdy warunki nie są spełniane.. A tak niewiele ich chce..
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!




Naat

poniedziałek, 2 lutego 2015

Ziall c: ~część 1

~Niall's POV~
Nie wiem co mam powiedzieć. To okropne. Mój brat po raz kolejny to zrobił!
Po raz kolejny musiał powiedzieć coś, przez co moja pewnie przyszła dziewczyna wyszła.. i nie wróci. Mam już tego serdecznie dość.

- OTWÓRZ TO GREG!!!- wydarłem się.- NO JUŻ!!
- Co się stało?- wyjrzał zza swoich drzwi w momencie, gdy moja pięść chciała uderzyć w drzwi. Zamiast tego spotkała się z jego twarzą. Wcześniej bym uciekał, ale nie teraz. Obecnie jestem wysportowany i silny, więc mój kochany braciszek nic mi nie zrobi. On zamiast się na mnie rzucić tylko fuknął gniewnie.
- Dlaczego to zrobiłeś?! Po raz wtóry?! Co ja Ci takiego zrobiłem?!- wybuchnąłem.
- Nic! Nie wiem o czym mówisz!- odparł równie głośno.
- Ty..- nie zdołałem dokończyć, bo nasza mama przyszła i założyła ręce.
- Co tu się znowu dzieje?- z lekkim westchnieniem to pytanie opuściło jej usta.
- Ten... Idiota.. Po raz kolejny.. Zepsuł mój przyszły związek! Mam tego dość! I wiesz co? Wyprowadzam się!- pobiegłem do swojego pokoju i wyciągnąłem 3 wielkie walizki oraz 3 małe. Rzeczy poukładałem tak, aby zmieściło się ich jak najwięcej. Jakimś cudem uwinąłem się z tym w godzinę. Pewnie myśleli, że żartowałem. Nie tym razem. Wyciągnąłem telefon i wybrałem numer Zayna. Odebrał po 3 sygnałach.
- Halo?- zabrzmiał jego głos.
- Cześć Zayn. Pamiętasz jak gadaliśmy o tej przeprowadzce?- moje bagaże stały już przy drzwiach pokoju. Ja przebierałem się. 
- No tak. Więc co z tym?- lekko nie ogarniał. No cóż, wczoraj nieźle zabalowali z chłopakami.
- Będę za 15 maksymalnie 20 minut.- rzuciłem i rozłączyłem się. Wciągnąłem na siebie czarne spodnie i biały T-Shirt. Narzuciłem na siebie jeszcze czarną bluzę. Wskoczyłem w swoje białe supry. Niestety nie byłem w stanie wziąć wszystkiego na raz. Złapałem więc dwie duże i dwie małe walizki. Postawiłem je obok drzwi frontowych i biegiem udałem się po pozostałe, które wziąłem na raz.
Zgarnąłem swoją kurtkę, kluczyki i portfel, a następnie zaniosłem rzeczy do swojego czarnego Range Rovera. Już miałem wyjeżdżać z podjazdu, gdy w drzwiach frontowych pojawiła się moja mama.
Z westchnieniem wysiadłem, pozostawiając silnik na chodzie.
- Niallu Jamesie Horanie! Wytłumacz, dlaczego prawie wszystkie Twoje rzeczy zniknęły z Twojego pokoju?- lekko rozczarowana, zła i smutna spojrzała w moje oczy.
- Wyprowadzam się. Chciałem to zrobić w jakiś bardziej cywilizowany sposób, ale jak widać nie udało się.- wzruszyłem ramionami. Cholera. Chyba zachowuję się jak dupek.- To znaczy.. Mamo, jestem już pełnoletni. Chcę żyć własnym życiem. Chciałem zrobić to inaczej.. Naprawdę. Przepraszam. Kocham Cię, zadzwonię.- przytuliłem ją i z powrotem skierowałem się do samochodu. Odjechałem, tak po prostu.  Nigdy nie myślałem, że to może przyjść tak łatwo. Włączyłem radio i po jakiś 10 minutach znalazłem się pod domem Malika. Ten właśnie wyszedł z domu i uśmiechając się szedł w moją stronę. Gdy wysiadłem, przywitaliśmy się.
- Siema stary! Więc jednak sie zdecydowałeś?
- No tak jakby.- odpowiedziałem i wyciągnąłem z bagażnika walizki. Mulat wziął połowę z nich.
- No to chodź.- kiwnął do mnie ręką. Poszliśmy w stronę jego wielkiego domu. Mój wcale nie był mniejszy. Weszliśmy do środka.- Nadal chcesz ten sam pokój?
- Jeśli to nie problem.
- Żaden!- uśmiechnął się i poprowadził do ów pomieszczenia, z widokiem na tylną część, niewidoczną z zewnątrz.- Czuj się jak u siebie.
- Dzięki Zayn.- on tylko kiwnął głową. Może się to wydać dziwne, że ot tak sie do niego wprowadzam. Ale w przeszłości zdarzyła się pewna rzecz, przez którą jest mi bardzo dużo winny. Oczywiście to nie tak, że ja żądam od niego zapłaty, czy coś. Zresztą, nie bardzo chcę o tym teraz sobie przypominać. Powoli rozpakowałem swoje rzeczy. W połowie tej czynności przerwałem, słysząc czyjś głos. Nieznany głos. Po cichu wyjrzałem zza drzwi. W moja stronę szła jakaś dziewczyna. Zaintrygowała mnie. Wydawała się jakaś inna. A raczej była inna, bo nie na co dzień spotyka się dziewczynę z bordowymi włosami. Były naprawdę śliczne. Przez swoją nieuwagę, oparłem sie o drzwi i wypadłem z pokoju. Nienajlepsze pierwsze wrażenie.
- Czy ty..- zaczęła, ale jej przerwałem.
- Przepraszam. Kim jesteś?
- Jestem (T.i.). Zayn bierze ode mnie korki.- wzruszyła ramionami.- A ty?
- Jestem Niall. Niall Horan.- wstałem i podałem jej rękę, którą zignorowała.
- Czy ty mnie podglądałeś?- zapytała z rozbawieniem.
- Nie. Usłyszałem nieznany głos i chciałem wyjść, żeby zobaczyć kto to. No i potknąłem się o ten tu.- wskazałem palcem na próg. Wolałem to, niż żeby myślała, że jestem podglądaczem.
- Taak? To ciekawe, bo nim upadłeś, czyjaś blond czupryna wystawała zza drzwi.- sarkastycznie odparła, a ja zaczerwieniłem się.- Ale część z tego co powiedziałeś pewnie jest prawdą.
Po tych słowach po prostu poszła do pokoju Malika. Dobra jest. Ale ja jestem lepszy. Skierowałem się do kuchni i do szklanki wlałem trochę soku. Wypiłem i odstawiłem naczynie do zlewu. Poczułem jak burczy mi w brzuchu, co zdarzało się naprawdę rzadko. Wyjąłem potrzebne produkty, by móc zrobić gofry. O dziwo znalazłem również bitą śmietanę, owoce i polewy/sosy. Przygotowałem ich więcej niż potrzeba, by zostawić kilka Zaynowi. Pomyślałem też o (T.i.). Gdy skończyłem, razem z piciem zaniosłem im to do pokoju. Siedzieli na środku obłożeni książkami. Położyłem im jedzenie obok podręcznika do matematyki. Teraz mi się przypomniało, że mój przyjaciel rzeczywiście miał ostatnio problem z tym przedmiotem.
- Dzięki bro.- szturchnął mnie w ramię.
- Nie ma za co.- spojrzałem przelotnie na (T.i.)
- Niall możesz mi pomóc wytłumaczyć temu baranowi to?- wskazała na zadanie.
- Nie masz prawa nazywać mojego najlepszego kumpla baranem.- powiedziałem, na co Zayn uśmiechnął się triumfalnie.- Tylko ja tak mogę.- wyszczerzyłem się, a on jęknął.
- Jezuu.. Po prostu powiedz o co w tym chodzi.- powoli o spokojnie objaśniłem całe zadanie. Kilka kartek zapełniłem kolorowymi rysunkami, aż chłopak załapał.
- Wiesz.. Znając Ciebie, zaraz to zapomnisz. Więc masz tu jeszcze to.- podałem mu kartkę, na której ułożyłem piosenkę właśnie o tym dziale.
- Jesteś artystą, Horan?- zapytała (T.i.) przygryzając wargę.
- Jest, ale się do tego nie przyznaje.- odpowiedział za mnie Zayn pokazując tekst dziewczynie.
- Fajne to. Zanucisz?
- No chyba śnisz.
- No właśnie nie śnię.- odgryzła się.
- Daj mu spokój.- powiedział Malik. Do 21, czyli przez kolejne 3 godziny tłumaczyliśmy mu na zmianę różne zadania.
- Stąd właśnie bierze się ta liczba 8.- zakończyłem swój 10 minutowy wywód.
- Jesteście wspaniali! Chodźcie teraz się trochę wyluzujemy.- pociągnął nas do salonu. Usiedliśmy na kanapie, a Mulat zniknął w kuchni.
- Wiesz co on kombinuje?- zapytałem przerywając ciążącą mi ciszę.
- A to przypadkiem nie ty jesteś jego przyjacielem?- zaśmiała się.
- No bardzo śmieszne.- zachichotałem sarkastycznie, naśladując jej głos.
- No tak bardzo.- zrobiła to samo. Po chwili zwijaliśmy się ze śmiechu, dopóki Zayn nie przyszedł z trzema kolorowymi piciami.
- Do dna!- zaśmiał się i stuknęliśmy, po czym na raz opróżniliśmy szklanki. Lekko zakręciło mi sie w głowie.
- Czy to jest..
- Tak!- zachichotał. To był wymyślony przeze mnie drink, który rozwalał wszystko. Po nim czułeś, że latasz. Dosłownie.
- Genialne!- spojrzała na mnie (T.i.).
- Dzięki.
- Ty to wymyśliłeś?- przytaknąłem.- No to daj mi potem przepis.
Otworzyłem usta, żeby odpowiedzieć, ale Zayn oczywiście musiał mnie uprzedzić.
- Sorry koleżanko, to tajna receptura.- przybiłem mu żółwia.
- Niech wam będzie.- co się następnie zdarzyło- nie wiem. Wiem tylko, że z niewiadomych mi przyczyn poszliśmy pływać. W basenie za domem. 
Obudziły mnie promienie słońca padające na moją twarz. Otworzyłem oczy i zobaczyłem trawę. Raczej niecodzienny widok. Niedaleko mnie leżała (T.i.). Usiadłem i zobaczyłem, że Malik pół leży na płytkach przy basenie, a w połowie w nim pływa. Zaśmiałem się i wstałem. Otworzyłem drzwi balkonowe.
- Dzień Dobry pani Nelson!- przywitałem gosposię chłopaka. Kobieta bywała tu codziennie, ale wczoraj coś jej wypadło i nie mogła się zjawić.
- Dzień Dobry Niallerku! Co chcesz na śniadanie?
- Poprosiłbym jajecznicę. Tylko zanim przyjdę, pewnie wystygnie.- skomentowałem swój wygląd, widząc go w lustrze. W tym momencie głowa gosposi wychyliła się zza framugi kuchennych drzwi. 
- Jak ty wyglądasz! Już mi pod prysznic!- zaśmiała się. Mi również było do śmiechu widząc, że jestem cały pomięty, w trawie i innych takich. Pobiegłem do swojego pokoju i z szafy wyjąłem czyste bokserki, szare dresy i białą koszulkę. W łazience zrzuciłem brudne ubrania, a czyste znalazły miejsce na szafeczce na kosmetyki. Zasłoniłem zasłonkę i szybko ale dokładnie umyłem się. Zawinąłem ciało w ręcznik. Włosy osuszyłem suszarką, żeby było szybciej. Otarłem się z resztek wody i ubrałem. Wybiegłem z łazienki i w mgnieniu oka znalazłem się przy wsypie kuchennej.
- No i od razu wyglądasz lepiej. Smacznego.- rzekła podając mi talerz.
- Dziękuję pani bardzo!- uśmiechnięty od ucha, do ucha zajadałem ze smakiem. Gdy kończyłem do kuchni dołączył Zayn. Usiadł koło mnie, doprowadzony już do porządku.
- Dobry dzionek pani Nelson!- zaśmiał się. Przed nim również leżało już naczynie z jedzeniem. Zapowiada się fajny dzień.

*****************************************************
Nie spodziewałam się tego, ale jednak mi się udało! :) 

czytasz = komentujesz

Kolejny Ziall : 5 komentarzy

Wiem, że dacie radę ;D Do zobaczenia! :)
DF x.

niedziela, 1 lutego 2015

Harold Styles ;D ~część 5/ ostatnia

Notka pod tą częścią- bardzo ważna, przeczytaj!!

*****************************************
 Nie zwracałem na tę osobę uwagi, dopóki jej ciepłe ramiona nie opatuliły mojego torsu. 
- Jak się czujesz?- zapytała (T.i.).
- Żartujesz sobie ze mnie?
- Ani trochę. Może to dziwne, ale się martwię.- odwróciłem się w jej stronę.
- Nie potrzebnie. Będzie dobrze.- uśmiechnąłem się lekko do niej. Gdy powiedziała mi, że się martwi, poczułem coś dziwnego..
- Mam nadzieję.- pociągnęła mnie za rękę tak, że stanąłem przodem do niej.
- Chcesz mi przez to coś powiedzieć?- uniosłem brwi ku górze.
- A jak myślisz?
- Myślę, że tak.- uśmiechnęła się do mnie. Złapałem jej dłoń i pociągnąłem w stronę mojego łóżka. Usiedliśmy, opierając się o zagłówek. Wziąłem na kolana swojego MacBooka. Włączyłem "Głupi i głupszy bardziej". Przez kolejne półtorej godziny bawiliśmy się świetnie, śmiejąc ciągle. W między czasie dołączył do nas Louis informując przy okazji, że reszta pojechała na zakupy, bo zapomnieli o fajerwerkach. (T.i.) siedziała po środku trzymając laptopa i popcorn, a my po obu jej bokach.
- Jak tam samopoczucie Harry?- zapytał wesoło Tommo.
- Dawno się tak dobrze nie bawiłem.- przyznałem.- Dzięki (S.T.i.).
- Awww..- zachichotał Tomlinson, gdy przytuliłem dziewczynę. Odwzajemniła uścisk i byłem pewny, że zaciągnęła się moim zapachem.
- Nie ma za co Harry.- uśmiechnęła się, co odwzajemniłem szerokim uśmiechem, ukazując swoje dołeczki. Lou wyciągnął swojego IPhone'a i zrobił nam zdjęcie. Wrzucił zapewne na Twittera.
Po chwili dostałem powiadomienie na swoim telefonie.
- Odblokowaliście mi Twittera?- dopadłem do telefonu i otworzyłem apkę.
- No.. Tak.- potarł kark. Usiadłem na łóżku i w pół godziny przejrzałem wszystko. I byłem zaskoczony.. Napotkałem tylko kilka hejtów i to takich naprawdę nie wartych uwagi.
A zdjęcie moje i (T.i.).. Potajemnie ściągnąłem je i ustawiłem na tapetę. Wyglądaliśmy na nim.. jak para. Uśmiechnąłem sie jak idiota do ekranu, ale kto by tego nie zrobił widząc coś tak cudownego, jak ona? Zaraz co? Spojrzałem na dziewczynę, cicho rozmawiającą z Louisem po drugiej stronie pokoju. Przez cały ten czas posyłała mi ukradkowe spojrzenia, które odwzajemniałem.
- Dobra idź do niego.- powiedział głośniej, na co ona zarumieniła się i żartobliwie walnęła go w ramię. Podeszła do mnie i wyciągnęła rękę.
- Pójdziemy pomóc reszcie rozpakować zakupy?
- Jasne.- chwyciłem jej dłoń i splotłem nasze palce. Nie wiem dlaczego, po prostu czułem potrzebę bycia jak najbliżej niej. Ona lekko wzmocniła uścisk. Przed opuszczeniem pokoju zdążyłem tylko zauważyć, jak Louis kręci głową i do kogoś dzwoni. Liam, Niall i Zayn weszli właśnie z ogromną ilością toreb.
- Po co nam tego tyle?- zapytała rozbawiona dziewczyna. Nie uzyskaliśmy odpowiedzi, bo Niall zaczął piszczeć i klaskać, Zayn zastanawiał się a Liam uśmiechał.
- Wiedziałem!!!- krzyczał blondyn biegając po całym domu. W końcu udało mi się go zatrzymać.
- O co Ci chodzi?- szczerze zdumiony wpatrywałem się w niego oczekując wytłumaczenia.
- No jak to o co mi chodzi? Wreszcie jesteście parą!- zatańczył ze szczęścia, a ja odchrząknąłem.
- Nie jesteśmy parą. A po za tym co do cholery oznacza "wreszcie"?!- zdenerwowany wpatrywałem się w niebieskookiego. Ten zamarł i zaczął szukać pomocy wśród innych. Zasłoniłem mu widok i posłałem mu gniewne spojrzenie. 
- Eeee.. No boo.. (T.i.) wszystko Ci wytłumaczy.- potarł kark i szybko schował się za Liamem.
- Dobra Harry, ja ci powiem, bo ten tchórz..- pokręcił głową Zayn.- Niall chciał że tak powiem Cię odzyskać. Więc wymyślił, że sprowadzimy tu (T.i.), która nam pomoże.
- To wyjaśnia wiele rzeczy, ale nadal nie wiem jak miałaby wam pomóc.- Zayn zbladł i schował się za Niallem. No nie wierzę. Zayn się chowa? O co chodzi?
- Kolejny tchórz.- westchnął Payne.- Miała tak jakby zostać twoją dziewczyna, Hazz.
- Czy wy chcieliście..- nie dokończyłem. Oni chcieli mi pomóc, ale że takim czymś?! Pobiegłem do swojego pokoju i trzasnąłem drzwiami. Rzuciłem się na łóżko i schowałem twarz w poduszkę. Jak oni mogli mi to zrobić? 
Po kilku minutach zabrakło mi powietrza, podniosłem się do pozycji siedzącej i spojrzałem na drzwi, które cicho i powoli się otwierały. Rzuciłem w nie poduszką, na co przestraszony głosik pisnął i zatrzasnął drzwi. Zaśmiałem się i położyłem na plecach. Po chwili ów osóbka ponowiła ciche wejście. Szybko weszła i spojrzała na mnie.
- Przepraszam Harry.. Ja nie chciałam tego tak.. Mi naprawdę zaczęło na Tobie zależeć..- wyszeptała i rozpłakała się. Z powrotem usiadłem i przyglądałem się jej. Uspokoiła się po jakimś czasie.
- Skończyłaś?- uśmiechnąłem się.
- Czemu jesteś takim dupkiem?- również się uśmiechnęła.
- Skąd wiesz, że się nie gniewam?- zapytałem.
- Twoja mina.. Ona nie wyrażała złości.. A może raczej nie do końca. Bardziej byłeś zawiedziony.- wytłumaczyła.
- Chciałaś być psycholożką?
- Tak. Kiedyś.
- Czemu już nie chcesz?- zaciekawiło mnie to.
- Wolałam nie oddalać się bardziej od Nialla. Miałam się wyprowadzić do Nowego Jorku, bo tam chciałam studiować. Ale zbyt bardzo kocham tego debila.- zaśmiała się.
- Kim on tak właściwie dla Ciebie jest?
- To mój przyjaciel. Najlepszy. Ale też traktuje go jak młodszego brata. Nieważne że jest starszy, ja jestem dojrzalsza.- zachichotała.
- Dla niego zrezygnowałaś z marzeń?- zadziwiony uniosłem jedną brew.
- No.. Raczej zmieniłam plany na życie.- uśmiechnęła się ciepło.
- Nie bardzo rozumiem, dlaczego to zrobiłaś.. Byłabyś najlepszą psycholożką, jaką świat widział.. Mogłabyś spełnić swoje marzenia.. Nie zrozum mnie źle, bo Niall jest jednym z moich najlepszych przyjaciół, ale nie potrafię zrozumieć, że zmieniłaś swoje życie dla niego..
- Spokojnie. To nie tak, że zrezygnowałam ze swoich planów, marzeń.. Po prostu trochę je zmieniłam. Wcześniej źle to ujęłam.- kolejny uśmiech. Nie chcę być nieuprzejmy, ale czy ona ma coś z twarzą? Mniejsza. Po jej słowach wyobraziłem sobie, jak Niall idzie na casting. Potem wraca i oznajmia (T.i.) że spełnia marzenia. A ona zaskoczona przytula go i mówi, że to cudownie, że teraz obydwoje będą mogli to robić. Następnie gdy wyjeżdżamy w trasę.. (T.i.) rezygnuje ze wszystkiego i jedzie z nim. W sumie nie pamiętam, żeby wtedy jechała z nami. 
- Słuchasz mnie?- szturchnęła moje ramię.
- Yyy.. Przepraszam, zamyśliłem się.- wytłumaczyłem zakłopotany.
- Nic nie szkodzi. Mówiłam, że Ci na dole są zbyt leniwi i potrzebna mi pomoc w rozpakowaniu siatek.- popatrzyła prosząco. Z westchnieniem złapałem za jej rękę i poszliśmy na dół. W kuchni leżało 16 reklamówek powypychanych "materiałami wybuchowymi". Pokręciłem z rozbawieniem głową, ale zabrałem się za wypakowywanie ich zawartości. (T.i.) robiła to równie sprawie, dzięki czemu po 10 minutach wszystkie fajerwerki były ułożone w stosik w rogu kuchni. Oddalone od wszelkiej wilgoci, ognia i takich tam. Zadowoleni opuściliśmy pomieszczenie, po chwili jednak wróciliśmy, aby przygotować coś do jedzenia. Dwa talerze zapełnione kanapkami trafiły na stół w salonie zaledwie kilkanaście minut później.
- Jedzenie!- krzyknął uradowany Niall. Ledwo usiedliśmy, a on już sięgał po 3 kanapkę.
- Spokojnie Horan.- zaśmiałem się.
- Nie jesteś już zły?- zapytał Zayn.
- Nie byłem zły. Bardziej rozczarowany.- odrzekłem cicho. 
Gdy zjedliśmy było już dość późno. Następny dzień miał być szalony, więc postanowiliśmy położyć się już spać.
Rano obudziłem się w pełni wypoczęty. Jak nigdy. Okazało się, że już 10 więc wyskoczyłem z łóżka i pobiegłem do łazienki. Szybki prysznic i po chwili już się ubierałem. Założyłem jeansy, koszulkę i supry, a następnie pobiegłem do kuchni. Szczerze mówiąc byłem okropnie głodny. Gdy znalazłem się w ów pomieszczeniu, dotarł do mnie zapach świeżej kawy i naleśników. Ślina napłynęła mi do ust. Zająłem miejsce przy wysepce i cierpliwie czekałem. Po kilku minutach talerz i kubek leżały przede mną. Zajadałem ze smakiem razem z (T.i.) która to jedzenie przygotowała. Zjedliśmy a następnie skierowaliśmy się do salonu. Siedzieli tam już wszyscy. 
- No to jak? Co robimy?- zapytał Liam.
- A może tak.. Nic?- potarł oczy Zayn. Niewyspał się.
- Chciałbyś! Wiesz ile czeka nas przygotowań? Jeżeli chcecie mieć fajną imprezę, lepiej się zabierzmy do roboty!- gestykulowała (T.i.).
- (S.T.i.) ma racje. Podzielmy sie obowiązkami.- powiedziałem.
- No to ja z Zaynem zajmiemy sie muzyką i gośćmi.- zaproponował Payne.
- Ja i Harry przygotujemy jedzenie.- zatarł ręce Horan.
- No to my zrobimy dekoracje, czy coś.- powiedział Tomlinson i razem z (T.n.) zniknęli na piętrze. Nie powiem, byłem troche zazdrosny, ale nic nie mówiłem. Poszliśmy z Niallem do kuchni i powyciągaliśmy to, co potrzebne do zrobienia przekąsek. Kwadratowe kromki chleba pokroiliśmy na małe trójkąty. Każda kanapka była inna. Bawiliśmy się przy tym naprawdę dobrze. Zachowywaliśmy się jak dzieci. Po godzinie pięć talerzy kanapek stało na wysepce. Byłoby ich więcej, ale Horan podjadał. Następnie zaczęliśmy przygotowywać inne przekąski. O 16 wszyscy zebraliśmy się w salonie. Prawie wszystko był gotowe. Wśród naszych gości znalazły się dziewczyny chłopaków, nasi przyjaciele i nawet rodzina. To znaczy pojawi się moja siostra i brat Nialla razem z żoną. 
*Po 5 godzinach*
Przyszli już wszyscy. Zabawa się zaczęła. Tańczyliśmy, jedliśmy i piliśmy. Bawiliśmy się bez alkoholu, bo nasi goście stwierdzili, że nie chcą zostawać na noc. Była dopiero 21. Nie mogłem doczekać się północy. Na szczęście czas nam mijał w przyjemnej atmosferze. Jakieś 15 minut później wstałem z kanapy i poszedłem do swojego pokoju.. Było mi niewygodnie w białej koszuli we wzroki, którą miałem na sobie. Ściągnąłem więc ją i rzuciłem.na łóżko. Byłem w trakcie wybierania  innej bluzki, gdy akuratnie do środka weszła (T.i.). Pochłaniała wzrokiem mój nagi tors, dopóki nie odchrząknąłem znacząco. Zaczerwieniła się lekko i spojrzała mi w oczy.
- Coś się stało?- zapytałem.
- Prowokujesz mnie?- podeszła bliżej.
- O co Ci chodzi? Przyszedłem się po prostu przebrać.- wzruszyłem ramionami i wciągnąłem biały T-Shirt.
- Oh.. Ja... Już pójdę.- cała czerwona opuściła mój pokój w akompaniamencie mojego śmiechu.
Wróciłem do salonu i rozsiadłem się wygodnie. Sięgnąłem po swoją do połowy pustą szklankę.
Przypomniało mi się, jak moja mama i babcia zawsze mówiły, że szklanka jest do połowy pełna, a nie pusta. No cóż nie dla mnie.
- Harry? Możesz mi pomóc?- spytała Perrie.

- A Zayna nie masz?- westchnąłem i pomogłem jej zabierając tacę z napojami.
- Jak widzisz nie.- pokręciłem głową z rozbawieniem, bo on, Niall, Louis, Liam, Jake i Greg grali w pokera. Dziewczyny kręciły na to głową, ale co poradzić. A ponieważ Horan to zaproponował, zamiast żetonów, były ciastka. Nie chciałem do nich dołączać, więc z resztą ludzi usiedliśmy na kanapach i tak nam minął czas aż do 23.30. Dopiero wtedy ogarnęła nas gorączka. Ja, Niall, Lou, Daddy i Zayn pobiegliśmy po fajerwerki i w ciągu 15 minut udało nam się je porozkładać tak, że na pewno będzie widowisko. Wydali na nie naprawdę dużo pieniędzy, dzięki czemu nie musieliśmy podpalać każdej osobno. Był jeden lont, który po podpaleniu uruchamiał lawinę wystrzałów. Zadowoleni zebraliśmy wszystkich na ogrodzie. Zdecydowaliśmy, że osoby kierujące, dostaną tylko odrobinkę szampana, dosłownie dwa łyczki. Przez kolejne piętnaście minut rozmawialiśmy. Ustawiliśmy się w kręgu, dzięki czemu każdy mógł coś powiedzieć i było go słychać. 
- Dziękuję za ten rok. Dzięki wam był wspaniały! Mam nadzieję, że kolejny będzie równie dobry!- zaczął Liam.
- Zdrowia, szczęścia, pomyślności. Jak najmniejszego zainteresowania medialnego!- zaśmiał się Greg.
- Wiernych fanów!- dodał Niall i przybił żółwika bratu.
- Okej odliczajmy!- zatarł ręce Louis. 
- 5..
- 4..
- 3..
- 2..
- 1..- nie myśląc co robię w momencie gdy oni wykrzyknęli, ja pocałowałem (T.i.) prosto w usta. Dookoła nas zaczęli bić brawo. Uśmiechnąłem się przez pocałunek. Odsunąłem od niej i oparłem swoje czoło o jej.
- (T.i.) (T.n.) to trochę tandetne i przereklamowane, ale czy zostaniesz moją dziewczyną?
- Oczywiście!- przytuliłem ją i schowałem twarz w zagłębienie jej szyi. 
- Za naszych zakochańców!- wzniósł toast Liam.
- Niech miłość im sprzyja!- po raz kolejny dodał Niall. Stuknęliśmy się kieliszkami.
- (T.i.)?- uniosła głową na znak, że słucha.- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też Harry.

The End <3
**********************
Otóż chciałam przeprosić za tak długą nieobecność!
Miałam problem z weną, raz była raz nie..
A gdy już się pojawiła, to nie miałam czasu.

Nie wiem co się działo ostatnio, ale bardzo was przepraszam.
Mam nadzieję, że takie coś zdarzyło mi się ostatni raz.
Następny będzie Ziall :) I pojawi się najprawdopodobniej jutro. (Nic nie obiecuje)

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

DF x.

Harry Styles~It's okay cz.4+Urodzinki Hazzy

                                                Harry Styles~It's okay cz.4+Urodzinki Hazzy
Ale gdy przeszliśmy na drugą stronę ulicy byłam lekko zszokowana ponieważ...chłopak nie puścił mojej dłoni.Pewnie się zamyślił czy coś
-Jesteśmy-powiedział po kilku minutach.Usiadłam na leżaku i patrzyłam na wodę, Jest taka spokojna....zupełnie jak ja teraz :) Na plaży kręciło się naprawdę nie wielu ludzi co mnie nie powiem zdziwiło ponieważ pogoda jest wyśmienita i grzechem byłoby nie skorzystać.
-Wow, pięknie tu-powiedziałam rozmarzona
-Nigdy nie byłaś na plaży?-zapytał lekko zszokowany
-Tak wyszło-wzruszyłam ramionami
-Twoi wujkowie nigdy nie byli na plaży?-zapytał nie dowierzając
-Byli-powiedziałam nie wiedząc do czego zmierza
-Bez ciebie?-zapytał zbity z tropu
-Wymieniamy rzeczy oczywiste? czy to ma jakiś głębszy sens?-powiedziałam lekko znudzona
-W twojej rodzinie nie ma idealnie co nie?-zapytał.Patrzyłam na niego chwilę w ciszy po czym powiedziałam cicho
-Jak w każdej-z powrotem spojrzałam na morze
-Ale w twojej jest naprawdę źle?-postanowiłam to zignorować ponieważ to nie brzmiało jak pytanie tylko stwierdzenie.Harry jeszcze chwilę czekał na moje potwierdzenie, i nie wiem czy ta cisza mu wystarczyła czy postanowił odpuścić temat
-A więc...-zaczęłam
-Gramy w 20 pytań?-zaproponował.Mogę zadać mojemu wychowawcy 20 pytań i on musi odpowiedzieć? extra
-Okay, ale pod warunkiem że jakiekolwiek to pytanie by nie było trzeba odpowiedzieć szczerze-zaznaczyłam
-Dobra-powiedział ze śmiechem-Panie mają pierwszeństwo-powiedział pokazując rząd białych ząbków
-Hmm...więc jaki jest twój ulubiony kolor?-postanowiłam zacząć od podstaw
-Czarny.Jak miał na imię twój pierwszy chłopak?-zapytał a mnie oblał rumieniec.Siedzieliśmy na pisaku w siadzie skrzyżnym twarzami do siebie a ja miałam ochotę zapaść się pod ziemię
-Następne?-zapytałam piskliwie
-Nie, nie, nie.(T.I) odpowiedz mi-opadłam plecami na piasek i zaczęłam cicho mówić z nadzieją że fale zagłuszą moją wypowiedź
-Nigdy nie miałam chłopaka-mruknęłam
-Jak? nigdy?-zapytał jakby nie dowierzając
-Takiego na poważnie? nie-powiedziałam
-Ale czemu?-zapytał
-Jedno pytanie na rundę-upomniałam. Styles kiwnął głową na znak że teraz moja kolej-Jak nazywała się twoja pierwsza dziewczyna?-zapytałam.Oko za oko, ząb za ząb
-Szczerze? nie pamiętam-Dlaczego mnie to nie dziwi?Przecież mogłam się domyślić że Harry przebiera w dziewczynach jak w rękawiczkach.
-Oh-zdołałam wykrztusić-twoja kolej-powiedziałam zwracając twarz do morza
-Dlaczego nigdy nie miałaś chłopaka?-zapytał
-Bo bądźmy szczerzy urodą nie grzeszę..-nie dane mi było dokończyć
-Tsa wmawiaj to sobie-przerwał mi Styles
-A tak poza tym każdego mojego że tak powiem "adoratora" spławiałam lub mówiłam wyraźnie że nie będziemy nikim więcej niż przyjaciółmi.Większość sobie odpuszczała ale nie wszyscy może dlatego mam tak dużo przyjaciół chłopaków?-zapytałam sama siebie
-Ale mimo wszystko do Stephanie masz większe zaufanie niż do tych "adoratorów" co nie?-zapytał prostując nogi tak że jego kostki dotykały moich boków
-Zdecydowanie-powiedziałam uśmiechając się.-dlaczego zdecydowałeś się mi pomagać z materiałem i teraz tu ze mną siedzisz?-zapytałam.Chłopak przez kilka minut się we mnie wpatrywał
-Ponieważ wydajesz się naprawdę..-jego zdanie przerwał mój telefon
-Przepraszam-powiedziałam wstając.Odeszłam tak daleko aby Harry nie słyszał  i odebrałam
-Jesteśmy u babci i czekamy gdzie jesteś?-dobiegł mnie wkurzony głos mojego wujka
-Jestem na plaży-powiedziałam przerażona
-Z kim? z tym nauczycielem?-syknął-Co musiałaś zrobić żeby zwrócił na ciebie uwagę i w ogóle spędzał z tobą czas?nawet nie mów! brzydzę się tobą! jesteś wstydem dla naszej rodziny!-mówił a mi zaczęły lecieć łzy.Jak  dobrze że stałam daleko i odwrócona tyłem-nie dziwię się że rodzice cię nie chcieli!masz szczęście że twoja ciotka jest na tyle dobra że pozwala ci u nas mieszkać bo gdyby nie ona już dawno...-miałam dość!!!
-Przestań!-zawyłam
-Coś ty powiedziała?-zapytał wściekły
-Że mam już dość tego wszystkiego!-szlochałam
-Jest ci u nas źle? droga wolna-powiedział ze śmiechem
-Pieprz się!-krzyknęłam-jesteś gównem! za to ile razy mnie poniżałeś, uderzyłeś powinieneś gnić w piekle! za każdy siniak, ból, czy rozcięcie!-płakałam i nawet nie wiedziałam kiedy coś we mnie pękło i wiedziałam że miałam przejebane za to co powiedziałam
-Zobaczymy czy będziesz taka pewna siebie jak wrócisz do domu
-Niedoczekanie twoje!-krzyknęłam i rzuciłam telefonem w piasek depcząc go.Nagle poczułam silne ramiona owijające się w okół mojej talii i podnoszące mnie
-Zostaw już ten telefon-jego głos działał tak kojąco....nie odpowiedziałam tylko pięściami otarłam swoje łzy.Harry położył soją głowę na moim ramieniu przytulając mnie od tyłu, i to działało lepiej niż jakiekolwiek leki na uspokojenie
-I co teraz?-zapytał, najwidoczniej słysząc naszą rozmowę
-Nie mam pojęcia..
 _____________________________________________________________________
Stylesowa
Napisałam ten rozdział w piątek ale postanowiłam dodać go w niedziele ponieważ są urodzinki Hazzy a w weekend byłam tak zawalona nauką...fiksuję -_-
Zapraszam na Niall~My littly angel,   a teraz
              Dzisiaj nasz kochany Harrold ma urodzinki :D
Życzę mu wszystko co się życzy na urodziny(i jako że jest gwiazdą)
Życzę mu więcejjj fanów, mniej hejterów, aby przyjechali do polski
Więcej odpałów :p, i żeby nigdy mu te dołeczki z twarzy nie schodziły :*
samych szczytów, dużooo miłości i szczęścia 
(Pomińmy fakt że on w ogóle nie wie że istnieję :/)
A tu łapcie filmik o Hazzie

                                                        "Are you okay?" - Harry Styles.

 piękny *_* płakałam